IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pomost

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Sie 20, 2011 8:24 pm

Skrzywił się, kiedy słyszał te wszystkie pochwały. Dla niego to było zbyt denerwujące. Czy oni chociaż się na rysowaniu znali? No cóż... Całość miło połechtała jego ego, ale nie mógł przyjąć na serio tych komplementów.
- Dziękuje wam. Naprawdę. Ale to nic takiego. - machnął ręka i przebiegł palcami po rysunku, który chwile potem do niego trafił. "To naprawdę jest nic takiego" pomyślał, uśmiechając się do wszystkich promiennie, tym samym odsłaniając również przypominające kocie zęby.
Miał teraz bardzo melancholijny nastrój i nieświadomie przewracał kartki w szkicowniku. Były tu rożne sceny. Od tych jeszcze z domu, po te u czarownicy i inne tego typu. Był to jego swoisty pamiętnik, a każdy rysunek miał swoje ukryte symbole, które tylko on mógł odczytać. Te symbole ukrywały jego uczucia w tamtych chwilach.
- Może wy też siądziecie? Będzie wygodniej. - uśmiechnął się.
Zaraz potem uśmiech nieco mu zrzedł, bowiem Lee ponownie ich opuściła. Cóż za dziewczyna... Chyba zaczynał jej wierzyć, w to, że jakby mogła to by własną głowę zgubiła.
- Pa. - mrukną, bo był pewien że i tak by go nie usłyszała. - A wy? Idziecie już? - zapytał, a w jego wielkich, niebieskich oczach odbijała się skrywana nadzieja, że jednak go nie zostawią.
Teraz wyglądał całkiem uroczo w tym świetle. Włosy mu jeszcze lekko błyszczały, ale kolor nieco ściemniał, i bardziej kojarzył się z marchewkowym, a nie blond. A oczy, wesoło połyskiwały, każde na swój sposób. Niebieskie, było bardziej intensywne i przywodziło na myśl ciemne niebo, wieczorem, a żółte... Wyglądało trochę jak to zachodzące słoneczko.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Sie 20, 2011 8:42 pm

Zik patrzy że Natalia oglądnęła obrazek. Już chciał po niego sięgać gdy Canton od niej wziął. Chciał juz powiedzieć nie chwal dnia przed zachodem słońca. Ale nie powiedział tego. Trochę się zezłościł i powiedział.
-Czemu mi zabrałeś. Ja jeszcze nawet go nie oglądnąłem.- Burkną i warkną troszeczkę zdenerwowany. Aż odzyskał ten rysunek. Zik ma troszeczkę doświadczenia w rysunkach. Przygląda się rysunkowi i wyparza złe szczegóły. Zaczyna mówić wprost do Chantona.
- Niestety nie mam się czego czepnąć w tym rysunku. Pięknie oddałeś urodę tych przecudownych kobiet. Naprawdę jakbym widział siebie w lustrze. A te widoki są przecudne. Przypatrzył się sobie na rysunku.
- Ja nie mam takich sterczących uszu. A może jednak mam. Ile miesięcy a być może lat już rysujesz? - Patrzy na Chatona. Siada tak jak prosił. Widzi jak Lee znów zwiewa bez wytłumaczenia. widzi że znów nie wzięła skrzynki na przynęty.
- Lee!!!! Znów nie wzięłaś swojej skrzyni z przynętami. - Nie usłyszała. Za szybko uciekła. Słyszy pytanie Chatona.
- Ja zamierzam zostać jeszcze dłużej. A co powiecie na opowiadanie strasznych historii? - Pyta obmyślając jakąś straszna historię.


Ostatnio zmieniony przez zikfrid dnia Sob Sie 20, 2011 10:11 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Sie 20, 2011 9:27 pm

Ech, no cóż zaczyna się robić nudno - pomyślała. - A z chęcią usiądę, bo trochę nogi mnie już bolą. - odpowiedziała, w tym samym momencie położyła ręce na skroniach i zaczęła je lekko masować. A Lee znowu uciekła, Natalia wiedziała, że z tą dziewczyną jednak jest coś nie tak. Jak można tak uciec bez słowa wyjaśnienia, powinna była powiedzieć chociaż, czy coś się stało, że tak nagle się porwała i poszła. - myślała. - Cześć Lee, mam tylko nadzieję, że gdy następnym razem się spotkamy to nie uciekniesz. - odpowiedziała lekko marszcząc czoło. Widać było, że nie za bardzo Natalia ją polubiła.
- Straszne historie? Może lepiej przeniesiemy się gdzieś, na przykład do kawiarni co wy na to? - miała nadzieję, że się zgodzą na ten układ, ponieważ już trochę zgłodniała.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Sie 20, 2011 10:44 pm

"Och... Nie obejrzał?" Zastanowił się chwilę, ale bez słowa podał mu rysunek, samemu całkowicie poświęcając się dokładnemu pakowaniu przyborów. Najpierw do pudełek, następnie do odpowiednich przegródek w torbie. Uśmiechał się przy tym lekko. Wspomnienia, te bardziej przyjemne powróciły.
Słysząc pochwałę z ust tamtego jednak bardziej się ucieszył. Ten wydawał się być kompetentny jeżeli o to chodzi. Uśmiechnął się jeszcze bardziej, bo tym razem komplement był bardziej... fachowy. Pytanie tamtego jednak nieco go zdziwiło.
- Długo Zik. Naprawdę. Odkąd pamiętam. W tym szkicowniku mam parę moich najlepszych wspomnień jeszcze z czasów kiedy mieszkałem z matką. Ale wtedy... cóż. Nie rysowałem nałogowo jak teraz i nie potrafiłem tak dobrze tego robić... Nie twierdze, że jestem mistrzem, ale wtedy... byłem nie dość, że amatorem, to jeszcze nie ustanowiłem własnego stylu. A to najgorszy okres w życiu artysty. - zachichotał. W zasadzie... Pierwszy raz mógł z kimś o tym pogadać. Nie miał nigdy nikogo, kto by choć w małym stopniu interesował się tym co robił.
- Jestem za! Ale ty zaczynasz, Zik. - uśmiechnął się.
Położył się na ziemi. To było takie wspaniałe miejsce. Wyciągając ręce do góry, niemal mógł dotknąć niema, a przynajmniej tak mogło się zdawać. Usłyszał słowa Natalii.
- Boisz się? - zapytał, naprawdę zmartwionym tonem.- O!- niemal wykrzyknął. Zapomniał o czymś. Chichocząc wyjął z torby całkiem sporych rozmiarów czekoladę. - Ma ktoś ochotę?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Sie 20, 2011 11:08 pm

Zik słysząc jak długo rysował owy facio naprawdę trochę się zdziwił.
- Widzę właśnie że ćwiczyłeś kreskę przez długi czas. A i uważam że wyćwiczyłeś sobie swój styl. Nie wiem jak dokładnie to wytłumaczyć ale to widać. Po tym jak odwzorowałeś prawie idealnie a może nawet i idealnie nasze osoby. Ale jak uważasz inaczej to najprawdopodobniej się mylę. - Teraz Naprawdę się głowi nad jakaś historia.
Wymyślil ale nie wie czy Natalia czasem nie boi się takiej historii.
- To powiedz mi czy mam zaczynać opowiadać droga Natalio. A jeśli chcesz coś zjeść to wyciągnę kanapkę. - Zik ściąga czapkę. Wtedy ku zdziwieniu innym ukazuję się coś zawinięte w foli na jego głowie. Rozpakowuje tą kanapkę. Łamie na pół. Podaje do Natalii ale czy ona przyjmie kanapkę schowaną w tej sprytnej kryjówce?
- Ja chętnie wezmę kawałek czekolady do kanapki.- Łamie sobie czekoladę. Wziął trzy małe kwadraciki. Zjada swoje kawałeczki czekolady z połową kanapki.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Nie Sie 21, 2011 5:41 pm

Szczerze mówiąc, jedyną rzeczą na której Natalia się dobrze znała i lubiła to robić to piłka nożna, więc to co oni mówili o jakiś tam obrazkach, rysunkach nie za bardzo ją interesowało. Ale wypadało pochwalić Chatona za jego twórczość.
Była dziewczyną bardzo higeniczną i na pewno nie wzięłaby kanapki od obcej osoby, tym bardziej wyjętej z "głowy". Nawet jeśli zawinięta ona by była w folię. - Nie dzięki, wolałabym zjeść coś ciepłego. A więc jak idziemy razem, czy mam sama pójść do tej kawiarni ? - mówiąc to trochę się zdenerwowała, że żaden jej nie odpowiedział na pytanie, które przecież zadała wcześniej. - A co do historii, to nie, nie boję się. - uśmiechnęła się i zaczęła dyskretnie ziewać.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Nie Sie 21, 2011 5:57 pm

Zik widzi jak nalega Natalia na to żeby iść do kawiarni naprawdę go to zastanawia. A juz miał taką historie z elementami komicznymi. Ale cóż się poradzi jak dama prosi nieprawdaż czytelnicy? Zik wytężając mózg zjada do końca swą kanapkę i zakłada czapkę.
- Dobrze jak tak nalegasz pani. - Zik kłania się i całuje rączkę. Udaje lokaja. Wiernego swej pani.
- A może zamiast iść do kawiarni pójdziemy do mnie do domu? Upichcę coś. Będzie was to mniej kosztować. A wiedzcie że posiadam telewizor plazmowy. - Zik uśmiecha się i czeka co powiedzą inni na jego propozycję. Nie chce za bardzo żeby Chanton u niego buszował. Woli spędzić wieczór z piękną panią. Ale wie że on się tak łatwo nie podda. Będzie próbował ja "poderwać". Więc Zik wymyślił wypad do swojego domu. Aby znaleźć się na swoim terenie. Mógłby zabłysnąć talentem kucharskim na oczach kobiety. Ma też w domu dużo filmów i miejsca.
[Z/T] -> Tam gdzie ustali Natalia i Chanton.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Nie Sie 21, 2011 6:41 pm

Uśmiechnął się. "Odpuścić i napawać się widokiem tej dwójki, czy może udowodnić, że to i tak ja jestem najlepszy?" Zapytał w myślach sam siebie. Wiedział że tak czy inaczej odpuści, bo uwielbiał takie widoki, ale... Cóż. On był urodzonym zwycięzcą i jakoś nie potrafił patrzeć na triumf kogoś innego. Czuł się wtedy jak ostatni śmieć, nic nie warty.
Obserwował dokładnie scenę. Jeżeli Zik chciał wygrać... To cóż. To było mało subtelne to raz, a dwa.... Zdaniem Chatona trochę żałosne. Jednak nadal rozczulające i słodkie. Widać było, że sam chłopak ma nikłe pojęcie o tym jak się rozmawia z kobietami. Jak na razie psuł całkowicie nieświadomie każde jego zagranie. Gdyby nie on... To może.. Może Natalia byłaby kolejna oczarowaną nim kobietą. A do tego sam grał dość oklepanymi schematami. "Ech... Będę musiał go paru ciekawych sztuczek nauczyć. Cóż.. Lubie go. " Westchnął.
- Jestem całkowicie za. Cóż... Robi się chłodno, a nie można pozwolić, by nasza kochana Natalia się przeziębiła. - zaśmiał się podnosząc błyskawicznie i podając rękę dziewczynie. - Pozwolisz, mademoiselle, że ci pomogę. - uśmiechnął się czarująco.
Zaraz po tym, jak i dziewczyna wstała, sam podniósł swoje rzeczy. Błyskawicznie przekładając sobie torbę przez ramię. Uśmiech nie schodził z jego twarzy.
- A ty, panienko? Czym ty się zajmujesz? - zapytał, tak o. By rzucić temat na drogę. - Nie wyglądasz na taką, co się nudzi w czasie wolnym.
Zaoferował jej ramię, będąc jednak w stu procentach pewnym, ze dziewczyna go nie przyjmie. No aż tak naiwny nie był. I znał się na rzeczy.
- Bo ja osobiście lubuje się w sztukach walki. Taka fajna zabawa, na rozładowanie nadmiaru energii. Jestem ciekawy, co ty robisz.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Nie Sie 21, 2011 8:18 pm

A więc jednak Chaton, nie daje za wygraną, dalej próbuje swoich sił w podrywaniu. Dla Natalii było to bardzo miłe, że takich dwóch fajnych facetów, próbuje ją oczarować. - A więc, idziemy do Zika, okej. Jestem ciekawa jak masz w domu. - mówiąc to na jej twarzy pojawił się chytry, ale miły uśmieszek.
Natalia w wolnych chwilach, w sumie nic nie robiła, odpoczywała i tutaj Chaton nie miał racji bo bywało często, że się nudziła. - Ja, ja w wolnych chwilach gram w piłkę, oczywiście nożną, uwielbiam ten sport. Musiała trochę skłamać, bo głupio by było gdyby powiedziała im, że się nudzi, tym bardziej, że podobno nie wygląda na taką. Sztuki walki i Chaton, jakoś jej to nie pasowało, no ale skoro on to lubił i robił to nie zamierzała w to wnikać.

z/t
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Czw Kwi 26, 2012 9:04 pm

Na pomoście, zanurzając swoje stopy w wodzie, siedziała pewna osoba, która dumała wpatrzona w linię horyzontu. Nad czym? Nad niczym konkretnym, a jeśli to o tym czy złowić jeszcze jedną rybkę na żyłce. Miała dwie, powinna się nimi najeść, ale przypuszczała, że długo miejsca tu nie zagrzeje, zresztą po co? Miała koczownicze życie, zadowalała się nim w zupełności, a nie takie dobre elfiki - pomocnicy ludzi, którzy żyli w społeczeństwach w obawie przed zranieniem paluszka i przed niebezpieczeństwem, bleh. To nie dla niej.
Zdjęła i tak skąpe ubranie i zanurzyła się w wodzie trzymając się pomostu, aby mieć pewność, że w razie wypadku jest w stanie szybko wyjść na deski z opresji. Porządnie umyła się i w ten sposób odświeżyła nieco wysuszoną skórkę. Wyszła na pomost parę minut później i po włożeniu ostatniego elementu odzienia na siebie wykręcała wodę z białych jak nici pająków włosów. Było zbyt spokojnie, aż małe ciarki przeszły ją po plecach. Brr, co jak co, ale taka cisza jest podejrzana. Nawet uszy nie wyłapywały niczego podejrzanego, hm.
Upewniwszy się, że nikogo więcej nie ma, usiadła w siadzie tureckim i zaczynała medytować, aby odszukać źródła swojej mocy i w jakiś sposób poszerzyć jeszcze bardziej swoje możliwości. Treningu nigdy za wiele, nie za bardzo ma na kogo liczyć prócz siebie.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Kwi 27, 2012 5:04 pm

Okej, a czemu przyszedł tu Dante? Hm... A tak jakoś miał po prostu chęć wpaść nad jeziora. Po co? Hm... A no, różne mogą być powody, a on nie miał jednego, konkretnego... Jak tam w kwestii ubioru? A no, prawie jak zawsze skąpo. Przynajmniej na klatce piersiowej, jedynie jeden pas z jednym mieczem, a drugi pas będący od futerału ze skrzypcami w środku, żadnej koszuli. Ot, dzisiaj słabiej uzbrojony. Czemu? Ciężko rzec. Może po prostu nie miał ochoty nosić obu? Tak, dobre tłumaczenie. Tak czy inaczej, szedł spokojnym, miarowym krokiem bosych stóp w samych spodniach... No i chyba bieliźnie również. Chyba... Chyba że sprawdzi ktoś, ale to ciężko się zbliżyć do tego faceta na tyle by coś takiego sprawdzić. Ach, nevermind. Szedł tak dalej, aż w końcu jego uważnym oczom doszedł pewien specyficzny widok. Od razu rozpoznał parę rzeczy. Jedna, elf. Druga, mroczny. Trzecia, kobieta. Czwarta... Hm, czuł pewne wirowania mocy, więc pewnie medytuje. No cóż, zobaczymy. Ruszył w jej stronę, a po chwili znalazł się na pomoście. Powolnym, miarowym krokiem wcale nie próbując w żaden sposób maskować swojego pobytu tutaj zbliżył się do elfki. Bezpardonowo usiadł obok niej w podobnym tureckim siadzie co ona i jakoby traktując ją jak powietrze zaczął wpatrywać się w pejzaż przed sobą, subtelnie się uśmiechając.
- Trening to dobry sposób na zabicie czasu gdy nie ma się co z nim innego zrobić.
Stwierdził nagle ni z tego ni z owego zamyślonym tonem, opierając łokieć prawej ręki o kolano, a brodę o dłoń takowej ręki. Ot, taka postawa jakoby antycznego myśliciela.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Kwi 27, 2012 5:41 pm

Kto by pomyślał, że takie miejsce działa jak magnes na elfy. Cóż, było tu spokojnie, a to dość duży plus, żeby uszy odpoczęły od zgiełku czy od godowego świergotania ptaszków. Tylko woda, która niosła uprzejmy, lecz nieco rozmemłany przez zadumę głos elfa niosła małym echem, muskając o taflę jeziora. Siedziała nadal po turecku, otworzyła błękitne oczy z kotary powiek i uniosła lekko gęste rzęsy na gościa.
-Jednak sam trening nie wystarcza, przydałyby się też praktyki.
Uśmiechnęła się kącikiem ust jakby miała zamiar wprowadzić słowa w czyn, lecz nadal siedziała na swoim miejscu. Oparła się o ręce za sobą i odchyliła się lekko ku przybyszowi. Tak, bez wątpienia miała do czynienia z przedstawicielem elfów, do tego nieco zuchwałym, co z kolei wykreśla z jego zbiorczego charakteru cechę tchórza. Ostatecznie zerwała kontakt duchowy z otoczeniem, żeby skupić się na jego najżywszym elementem i stanąć obok niego z rękami położonymi na biodrach. Była bowiem ciekawa kilku spraw.
-Czym zasłużyłam na odwiedziny z Twojej strony, bracie krwi? Co prawda nie należysz do tego samego odłamu co ja, ale to szczegół. Nie masz mi za złe za takie miano?
Zachowywała dużą ostrożność, przezorna zawsze ubezpieczona. Nie ściszała też energii. Ciekawe co go tu sprowadza? Nuda? Pewnie tak, nie była jednak pewna w jakim zakresie. Może chciał ją sobie upolować? Nie była przychylna wobec klanu elfów, bo już wcześniej dali ku temu okazję.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Kwi 27, 2012 5:59 pm

Fakt, nie zapominajmy o faktach takich jak to że jest wiosna, wszystko się budzi do życia... A nie zawsze takie budzenie jest ciche, jeśliby nie powiedzieć że przeważnie życie budzi się z głośnym wrzaskiem rozdzierającym uszy. Hm... Myślał że jest bardziej skupiona, no ale nic, wybudził ją. Uśmiechną się lekko i spojrzał na nią swoimi jasno-niebieskimi oczami.
- Owszem.
Stwierdził krótko, lecz dosyć uprzejmym tonem, po czym wrócił do zadumionego wpatrywania się w przestrzeń przed sobą, jakoby to że ma przy sobie pozornie morderczą istotę, która mogłaby go od tak teraz zabić nie robiło na nim wrażenia. Hm... Bo nie robi. Z jego zamyśleń wyrwał go głos takowej elfki raz jeszcze, i raz jeszcze obrócił wzrok w jej stronę i zlustrował ją uważnym spojrzeniem. Nie gustuje w zbyt dużym odziewaniu się... To chyba już cecha wspólna elfów, no ale nie ważne. Wysłuchał uważnie jej słów, co w rezultacie skończyło się nieznacznym wzruszeniem barków z wzrokiem pozostałym na twarzy kobiety.
- Nie mam ci za złe tego i mieć nie zamierzam. Powód moich odwiedzin? Hm... W zasadzie nie mam takowego poza tym że dawno nie widziałem w tych okolicach elfów, więc postanowiłem się zainteresować twoją osobą. Nie masz mi tego za złe, tak samo jak i tego że przerwałem twój trening?
Spytał, rozplatając nogi i powoli wstawając na nogi, po czym staną przodem do elfki z subtelnym uśmiechem. W pewnej chwili Dante kompletnie bez jakiegoś uprzedzenia uchwycił w swoje dłonie dłoń elfki i uniósł ją nieco, po czym ucałował w dżentelmeńskim geście takową jej dłoń, uśmiechając się subtelnie.
- Proszę mi wybaczyć mój nie takt iż nie przedstawiłem się od razu. Dante.
Powiedział po pocałunku uprzejmym, dżentelmeńskim tonem, po czym puścił dłoń elfki, a swoje dłonie pozostawił swobodnie opadające wzdłuż ciała.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Kwi 27, 2012 8:19 pm

Ona w przeciwieństwie do Dantego, bo tak przedstawił się elf, nie wpatrywała się już w wodę. Robiła to dużo wcześniej, wolała absorbować oczy postawą towarzysza. Obawiała się, że jest to akurat taki elf, który ma wiecznie dobre zamiary. Mogła mylić się, ale jego styl bycia, może i złudny, wskazywał, iż należał do wrogiego klanu. Dla niej wrogim klanem były wszystkie należące do elfów, nie założyła swojej osady, więc miała częsty konflikt z pobratymcami. Diadem był w tej kwestii nieustępliwy.
Nagle rozpaliły się jej źrenice w ten sam kolor co tęczówki i tym samym topaz na metalowej opasce rozbłysnął w podobnym czasie. Uśmiechnęła się leciuchno.
-Nie jestem z tych grzecznych dziewczynek, które niosą pomoc ludziom czy innym istotą, gdy tylko te uniosą krzyk w lesie wołając o ratunek. Kiedy ostatnio krzyczałeś, a nikt nie zainteresował się Twoją osobą?
Dwa palce przyłożyła do swojej skroni, a z diademu wypłynęły energetyczne wstęgi, które otaczały elfa. Sunęły leniwie, ale zacieśniały się coraz bardziej. Dante odczuwał w pierwszej chwili migrenę, lecz nie o to chodziło białowłosej.
-Nikogo prócz nas tutaj nie ma, pozwól swojemu umysłowi wyrzucić z siebie to co czyni Cię słabym. Jestem tu, a gdybyś zatracił się we wspomnieniach powiedz czule trzy razy Eis, a wypowiedziawszy moje imię wrócisz znów tu.
Elfka czyniła coraz mocniejszym zaklęcie jakie nakładała na Dantego. Nie łudziła się, że zdobędzie tym gestem sojusznika, ale chciał na pewno powalczyć z nudą. Więc dostarczyła mu okazję do wykazania się i przekonania się czy potrafi być i dla Eis kimś wyjątkowym.

OoC: Użycie Mocy Zasiania Obaw, 1 tura na 3 możliwe
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Kwi 27, 2012 9:09 pm

I co ona chce tym udowodnić? Że jest silniejsza, lepsza, potężniejsza? Ech, nie ważne zresztą. Może to że od tak chciał ją porozmawiać było błędem, a może nie... Może to będzie ciekawym doświadczeniem. Kto wie, kto wie. No nic, więc grajmy w tą jej grę i zobaczymy co z tego wyjdzie. Klany? Nie... On nie jest z żadnego klanu, nie teraz... Kiedyś tak, nie dziś jednak już.
Jej słowa ani go nie zdziwiły, ani zbytnio nie poruszyły. Postawa prezentowana przez większość mrocznych elfów, pewni siebie i egoiści. Nic nowego.
- Nie mam nic do stracenia, więc czemu miałem krzyczeć, czemu się bać?
Spytał, splatając ręce na klatce piersiowej i wpatrując się uważnie w elfkę i jej magię. Mhm, magia... Szkoda że on nie posiadał żadnych naprawdę silnych lub ogółem pomocnych mocy, miast tego jedynie widok na intencje innych oraz ich rasę, poruszanie się wbrew prawom grawitacyjnym i przejmowanie mocy. Jep, pomocne w walce z dla przykładu taką elfką. Baaaardzo. Gdy poczuł migrenę i zaciśniające się więzy, jedynie potrząsną głową, jakby chcąc odgonić jakieś myśli z umysłu, które chciały się wydostać na wierzch.
- To co cię nie zabije, to cię wzmocni.
Szepną jakoby słowa wyrwane z kontekstu, a jego wzrok stał się w pewnym sensie nieobecny, oddalony... Silnie oddalony. W pewnej chwili zaczął cicho szeptać, a jego ton świadczył o czymś na wzór... Strachu.
- Ziemie cieni, w mroku skąpane...
Ziemie płomienne w morzu ognia płonące...
Wojownicy cieni, żołnierze zapomnienia...
Czarni rycerze, pełni rozgoryczenia...
Władcy bólu i wszelakiego cierpienia...
Niebiosa w rdzawej czerwieni i morzu krwi skąpane...

Jej moc sięgnęła do najgłębszych zakamarków jego umysłu, miejsc które chciał zamknąć, zniszczyć, na wieki zapomnieć... Ale oczywiście, trzeba rozdrapywać rany. Stał związany mocą elfki, usłusznie przepatrując swoje najczarniejsze wspomnienia. Niebo o kolorze czerwieni, ziemie płomieniste, demony... Piekło...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Kwi 27, 2012 9:35 pm

Eis nadążała za prądem myśli Dantego, które coraz bardziej przypadały jej do gustu. Mogła normalnie rozsiąść się i wcinać surową rybę jak przy oglądaniu seansu filmowego. Horror zaczynał się bardzo obiecująco. Starała się jednak odpowiedzieć w trakcie "sesji" na nurtujące mniej lub bardziej pytanie:
-Strach to część nas, okrywa słabości, których nikt nie chce mieć. Niektórzy nie potrafią otworzyć się na tyle, aby wyjawić swoje lęki, co ich zżera od środka i prześladuje w najmniej oczekiwanych momentach życia.
Wstęgi przylgnęły całkowicie do elfa i otaczały go zimną otoczką z energii. Eis wciąż utrzymywała kontrolę nad swoim tworem, aby móc po prostu przeanalizować myśli chłopaka, te dotyczące koszmarów i potwornych zdarzeń z przeszłości. Rozpoznała rąbek Piekła, któż by nie przypisał takiego nieba piekielnemu królestwu? Postacie występujące jako postacie drugoplanowe mogły być demonami lub opętanymi istotami w zaklętych zbrojach mroku. Paląca się Ziemia oznaczała brak pewności o byt planety, a to jak bardzo rozpalała się świadczyło o tym, że zdarzyło się to stosunkowo niedawno bądź przypuszcza, że nastąpi w najbliższym czasie. Bardzo interesujące.
-Przelewanie w słowa negatywnych odczuć będzie Cię mniej ranić niż jątrząca się rana z przylgniętą bojaźnią do piersi. Duma obumrze bezpowrotnie, kiedy przegrasz ten pojedynek z samym sobą.
Była ciekawa jak długo potrafi Dante uporać się z tym co go trapi. Nie chciała spędzać tygodnia nad horrorami elfa, zresztą nie byłoby to możliwe. Nie jest w stanie utrzymać długiego kontaktu z energią drugiego osobnika i przelać czarę goryczy. Czy mężczyzna okaże się na tyle dumny, iż nie skorzysta z pomocy w postaci słów zwróconych czule do elfki? Zapewne tak.

OoC: 2 tura na 3 możliwe
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Kwi 27, 2012 9:49 pm

Czy to jego wina, że żywcem zaciągnęli go do piekieł i tylko cholernym łudem szczęścia się stamtąd wydostał po kilku godzinach? No cóż... Tak to jest. W między czasie wizji do jego uszu dotarł głos elfki. Strach... Strach częścią nas. Może to właśnie dlatego Dante nie mógł sobie radzić między innymi? Bał się samego uczucia strachu, które przecież może dać sił w najodpowiedniejszej chwili?
- Strach w odpowiedniej chwili potrafi dać sił, by walczyć z niebezpieczeństwem więcej, niż odwaga.
Stwierdził, a już połowicznie poczuł zimną otoczkę energii wokół ciała, która więziła go i nie pozwalała mu drgnąć, zmuszając go do oglądania tego wszystkiego... Albo ulegnięcia woli elfki. Czemu tak duma go zaślepia? Po co? Przecież to nic potwornego, poddać się czyjejś woli... Może Dante powinien to zrobić. Nie bać się tego, że to uszczerbek honoru czy coś. W tym świecie honor już dawno stracił na wartości... Usłyszał już tylko podświadomie kolejne słowa elfki, pochłonięty wizją. Stąpał w ciemnościach, rozświetlonych pod jego stopami jarzącym się węglem, wokół niego przemijająco dusze potępionych i katów takowych dusz... I on między nimi, jakoby nie zauważony, a zarazem widzony i upatrzony jako cel. Nie, koniec tego. Zmrużył subtelnie oczy, lecz ten gest oznaczał grymas bólu związanego z wspomnieniami.
- Eis...
Eis...
Eis...

Jego głos był niczym jego śpiew czy muzyka, czysty, prosto z serca... Czuły i przepełniony ciepłem, jakby wymawiał imię ukochanej, istoty która zawładnęła jego sercem... Duma nie ocali nikogo, może jedynie pociągnąć na dno.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Kwi 28, 2012 5:07 pm

Dusze okrążały Dantego, który najwyraźniej miał już dość wizji, bo wezwał trzykrotnie tą, która przyprawiła mu te przykrości. Pierwszy raz, kiedy zabrzmiało krótkie imię elfki ta pojawiła się kontrastowo w czerwonym piekle, ale nie wyglądała jak prawdziwa. Skóra lśniła diamentami, jej ciało wydawało się być gwiezdnym pyłem, mimo to nadal miała intensywnej barwy oczy. Gdy elf zawołał drugi raz czułym głosem muskającym jej oziębłą duszę, blask w oczach zwiększył się, a Eis wyciągnęła ku bratu swoją szczupłą dłoń. Za trzecim brzmieniem tak uroczym i tęsknym, jakby rozstał się na wieki z kimś kogo kochał i kocha nadal. Wtedy też Eis dotknęła jego policzka w tym koszmarze, tło ciemniało prócz niej, wszystkie złudne potwory z piekła odeszły precz. Elfka stawała się coraz bardziej materialna i wydawało się, że coś mówi, ale nie dało się nic zrozumieć. Wypowiadała zaklęcia tylko jej znane, aż Dante ocknął się w rzeczywistości. Eis głaskała dwoma palcami jego policzek równie czule jak młodzieniec nawoływał ją w koszmarze. Byli znów na pomoście.
-Już, już... jestem tu.
Uśmiechnęła się lekko, po czym odsunęła się od elfa i pokiwała głową w małej zadumie.
-To nie miała być nauczka z mojej strony, a rada. Może trudno Ci w to uwierzyć Dante, lecz nie będziesz się od tej pory tak bać tego co widziałeś podczas wizji. Podziękuj sobie.
Oznajmiła i usiadła na pomoście zamyślona nad tym co ujrzała. Bardziej to był mroczny thriller niżeli horror, ale gdyby miała nie oceniać tego pod kątem filmu, to musiała przyznać, iż ciekawe doznania skrywał sobie niepozorny, chociaż przystojny i równie tajemniczy jak ona, elf. Tacy są, to ich piękno wewnętrzne, ale skąd wspomnienia Dantego z pobytu w piekle? Wszystko wyglądało na autentyczne, czyli faktycznie przebywał w takim miejscu? Niesamowite.

OoC: Koniec mocy
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Kwi 28, 2012 5:38 pm

Gdy w wizje zaingerowała elfka, powoli strach ogarniający go zewsząd odbierał mu myśli i chęć życia, jakoby znów chciał się zabić tak, jak wtedy, w piekle będąc... Lecz osoba elfki była niczym oaza spokoju, coś do czego mógłby dążyć, oaza na tle pustyni. Wołał ją głosem wprost z serca, nie robił tego sztucznie. Dlatego iż bał się, bał się tego jak daleko zajdą te wspomnienia... Mówił niczym prawdziwie miłująca istotę o tym imieniu osoba. Z chwilą gdy poczuł jej dłoń na swoim policzku, jakoby całe zło otaczającej wizji i świata znikło, jak za dotykiem czarodziejskiej, magicznej różdżki. Wszystko zanikło, świat wracał do normy... Ale dotyk elfki nadal był czuły i w dodatku nie było to tak złym uczuciem dla Dantego. Ba, nawet mógłby poprosić o więcej... Gdy dziewczyna wyzwoliła go ostatecznie z więzów i usłyszał jej prawdziwy głos, uśmiechną się.
- I jest mi miła twa obecność...
Stwierdził nadal tak samo czułym tonem jak wcześniej, po czym podniósł już przytomniejsze spojrzenie na twarz elfki, słuchając jej słów. Nie będzie się bał... A raczej nie będzie się tak bać. Może... Może tak. Nie odpowiadał na jej słowa przez kilka chwil, po czym jednak miast słów siadł obok elfki, wpatrując się w spokojną taflę wody.
- To co widziałaś nie było koszmarem sennym... To była prawda.
Szepną cichym głosem, nawet z lekka drżącym. To nie była iluzja... To była prawda. On tam był... I wrócił stamtąd żywy, lecz nie taki sam jak wcześniej. Wrócił stamtąd... Zmieniony. Lecz nie o tym teraz czas na myślenie. Do głowy wpadła mu pewna myśl i zamierzał ją zrealizować właśnie teraz, chodź gryzła się z jego regulaminem, i to mocno. Ale nic... W pewnej chwili bez żadnego ostrzeżenia, alarmu czy czegoś w tym stylu zwinnie, zręcznie i szybko popchną dziewczynę tak by upadła plecami na pomost, po czym równie szybko usiadł jej na udach i bezpardonowo czy bez powodu nachylił się nad nią i trzymając jej dłonie swoimi pocałował ją czule i namiętnie w usta. I nie był to krótki pocałunek... Czemu to zrobił? Ciężko powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Kwi 28, 2012 6:07 pm

Chłopak dość szybko pozbierał się z traumy, którą przebywał chwilę temu. Inni jeszcze zastanawialiby się czy to co widzą jest prawdziwe czy za moment znów nie stawią czoła wrogom z przeszłości. Elf tuż po zaklęciu nadal mówił czule do Eis, co również było niecodzienne przy tej umiejętności. Nie odpowiedziała na pierwsze zdanie chłopaka, a gdy ten przysiadł się blisko dziewczyny i stwierdził, iż to co Eis określiła mianem koszmaru zdarzyło się naprawdę, powiedziała cicho z wyraźną nutą współczucia:
-Wiem o tym Dante, wiem.
Spuściła niego głowę na dół i milczała, kiedy cisza przedłużała się nagle poczuła jak elf rozłożył ją na łopatki na pomoście i unieruchomił ją. Jeśli chciał zemścić się za to co zrobiła, to nie okazywał tego wcześniej, stąd zdumienie i poniekąd strach odbijał się na jej elfickim obliczu. Piersi od przyspieszonego oddechu unosiły się i opadały w dość szybkim tempie, ale wstrzymała oddech, kiedy Dante...
Nadal miała szeroko otwarte oczy, w których pojawiły się świetlne refleksy od wilgoci. Puls spadał, chociaż nadal utrzymywał się na wysokim poziomie, lekko zmrużyła oczy, z których spłynęły pojedyncze łzy. Czując smak języka elfa miała z początku opory, aby odwzajemnić całus i współkreować tą chwilę, lecz silniejsze chuchnięcie powietrza przez nozdrza Eis na policzek Dante wskazywał na zmianę w dotychczasowym zachowaniu. Przygryzła lekko dolną wargę mężczyzny i zbliżyła swoje zimne usta do niego i dalej kontynuowali całowanie, już w mniej spiętej atmosferze. W końcu Eis skręciła głowę na bok i nie patrząc się na Dantego zapytała cicho:
-Dlaczego zrobiłeś mi nadzieję?
Błękit oczu gasł, wydawała się być osłabiona po tym co zaszło przed chwilą i teraz. Jeszcze musi wielu rzeczy się nauczyć, w tym być bardziej wytrwalsza na zmiany stanu jej ducha. I bardziej uważać na innych, gdyż są naprawdę nieprzewidywalni, chociaż Dante - w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Kwi 28, 2012 6:34 pm

No cóż, w pewnym sensie poradził sobie z tym dosyć szybko, bo często mu się to przypomina... Nie w koszmarach, nie w wizjach. W myślach. W myślach często przeplata mu się z rzeczywistością ten właśnie obraz. A czemu mówił wtedy tak samo czule? Może nie wybudził się jeszcze, może coś innego... Może... Ech, niewiadomo co mu tak odbiło. A może... Nie no, poddaje się, chwilowo nie wiem.
Nie odpowiadał na jej pierwsze słowa. To... To nie było aktem zemsty, zdecydowanie nie. Nie zmieniło jego zachowanie strach na jej obliczu, czy jej reakcja... Cóż, po prostu zaskoczył ją tym, sam siebie zresztą też. Jego oddech i puls przyśpieszył, a powietrze z jego płuc wydostające się poprzez nos było cieplejsze niż wcześniej... Pożądanie? Możliwe.
Gdy poczuł jak dziewczyna zaczyna odwzajemniać pocałunek, uśmiechną się w duchu, choć nie okazywał tego w żaden sposób swoim wyglądem. Może to co zrobił wydawało by się dziwne, leśny elf całuje bez powodu mroczną elfkę... Lecz po prawdzie, po prostu był zaskakujący i nie przewidywalnym osobnikiem. To był chyba szczyt jego zaskakiwania. Albo i nie...
Gdy dziewczyna w pewnej chwili skręciła głowę w bok i spytała czemu zrobił jej nadzieję, oswobodził jej ręce i nachylił się nad jej prawym, szpiczastym uchem.
- A czy ja powiedziałem, że robię ci nadzieje? Początkowo chciałem ci tylko podziękować jednym pocałunkiem, lecz teraz... Chciałbym jeszcze raz i jeszcze raz Cię całować...
Szeptał jej czułym głosem do ucha, po czym uchwycił jej dłoń i położył na swojej klatce piersiowej, by poczuła jego szybciej bijące serce. Mimo to, uśmiechną się, a jego twarz znalazła się nad głową elfki.
- Być może cię to zdziwi, ale jesteś pierwszą osobą która sprawiła torturami iż przyśpieszyło mi serce... I to nie ze strachu. Posłuchałem jego głosu.
Znów wyszeptał czułym tonem, uśmiechając się lekko, a jego ciepłe wargi zaczęły muskać delikatnie szyję elfki w subtelnym pocałunkach. Czy to jest tylko pożądanie? Pożądanie rośnie powoli, nie w jednej chwili i na pewno nie dzięki temu że ktoś go torturował psychicznie, albo w jakiś sposób mu pomógł... Może to coś innego? Ale co innego może tak działać na istoty?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Kwi 28, 2012 8:01 pm

Nie mogła znaleźć bardziej logicznego wyjaśnienia na to co się dzieje jak fakt, że Dante wyraźniej pożądał jej ust, a kto wie jeszcze czego jeszcze. Nawet stwierdzenie, że nie śmiał twierdzić o nadziei było jeszcze bardziej przygnębiające niż poprzednio. Wycałuje, pobawi się chwilę Eis i zostawi ją jak szmacianą lalkę? Sama nie wiedziała co lepsze: czy chwilowy romans czy miłość. I to i to sprawia wiele przykrości dla kogoś z mrocznych kręgów jak ona. Nie potrafiłaby na dłuższą metę utrzymać się w takim związku.
Kiedy elf pochwycił jej dłoń i umieścił na swoim torsie, to Eis także czuła bicie serca. Było piękne i dźwięczne, idealnie komponował się z głosem towarzysza. Ciepło biło ze słów, z ciała i czynów Dantego, emanował czymś na wzór samych superlatywów jak szczęście, zadowolenie, radość, był przy tym wciąż delikatny i romantyczny. Ale im bardziej elf wpadał w zachwyt owym stanem, tym coraz wyraźniej odczuwał chłód od Eis, który nie chciał minąć. Nawet jej palce, które wędrowały bezwiednie po klatce piersiowej Dantego mroziły jak małe sople lodu, a mimo to dało się wyczuć ckliwość ze strony dziewczyny.
W końcu podniosła oczy na młodzieńca leżącego tuż przy niej, musiała nieco zadrzeć głowę ku górze, bo nie widziała jego oczu. Wtuliła wilgotny policzek w jego gorący tors i przyłożyła uszko, by oznajmić pewnie, acz subtelnym głosem:
-Ślicznie brzmi...
Napływ tych pozytywnych emocji źle odbijało się na naturze elfki, chociaż nie chciała tego przerywać. Czuła się przy Dante inaczej niż w każdej chwili swego życia. Chociaż przez chwilę była kimś więcej niż łowcą, samotniczką i egzekutorką pyszałków. Nie chciała stracić chwilowej radości jaką przyjmowała od elfa mimochodem. Po prostu udzielał się jej jego stan ducha.
Podciągnęła się nieco wyżej samymi wargami, którymi wycałowała jego smukłą szyję, aż dotarła ustami do jego "fortecy" i złożyła długi, namiętny, ale nieco zimny, pocałunek. Miętosiła jego wargi swoimi i przestać nie chciała. Wydawało jej się, że znalazła kogoś więcej niż przelotną miłostkę w postaci Dantego, ale wolała nie robić nadziei, która zaczynała niestety kiełkować w jej umyśle i lodowym sercu. Jej biust rozbrzmiewał cichym stukaniem serca, które wcześniej nie było tak słyszalne jak jej kompana, i wcale nie zabrzmiał tak wspaniale jak męskie. Ale stukało cichutko, jakby zostało tknięte ciepłym palcem do pobudki.
Tęczówki Eis już nie były tak bardzo błękitne jak z samego początku spotkania, a mroczna elfka. Objęła chłopaka resztkami sił i wtuliła go w swoje okrągłości. Zrobiła się bardzo senna, dlatego powieki coraz szybciej zakrywały wzrok Eis. Zadrżały jej wargi.
-Nie idź jeszcze... proszę...
Dante uświadomił jej jak bardzo była samotna przed spotkaniem go. Gdyby teraz zniknął, to uznałaby to za sen, do którego zawsze chciałaby wracać, ale czuła go, przytulała go, słyszała jego oddech i serduszko, jego głos i widziała jego twarz. Ale coraz mniej wyraźniej, długie rzęsy opadły kurtyną na oczy i straciła kontakt z rzeczywistością. Z jednej strony wyglądało to tak jakby zasnęła, lecz z drugiej... wszak zawsze można było inaczej pomyśleć, kiedy jeszcze przed chwilą całowali się namiętnie jak nastolatkowie.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Kwi 28, 2012 8:33 pm

Hm... To zabrzmiało nieco inaczej niż miało. On nie chciał jej robić na to nadziei, tylko spełnić ją natychmiast. To dosyć dziwne jak bardzo zbliżyło go do tej elfki to, że wprowadziła go w koszmar... Naprawdę dziwne. On nie chciał przelotnego romansu i to było dziwne, bo nie chciał go, chciał czegoś więcej i to wszystko pojawiło się w jednej chwili... Jednej chwili.
Czuł na swoim ciele jej chłód, lecz po prawdzie nie było to dla niego złym uczuciem... Nie mroziło go to, nie odrzucało... I to było dosyć dziwne. Pragną jej, pragną jej obok siebie, pragną czuć obecność jej ciała, obecność jej ducha, obecność jej umysłu... Pragną by była przy nim, nie zależnie od wszystkiego.
Gdy poczuł jak przytula swoją głowę do jego torsu niestety musiał zaprzestać pocałunków, bo po prostu nie miał jak. To że jest gibki nie znaczy że umie się wygiąć w jakieś nienaturalne kształty, pomimo wszystko ma swoje ograniczenia. Uśmiechną się na jej słowa.
- Nie wiem jak to powiedzieć ale ono... Ono chyba zaczęło bić dla ciebie.
Powiedział z lekkim uśmiechem, głosem czułym i ciepłym. To... To było niezwykłe i dziwne. To z pewnością nie było zwyczajne zauroczenie... To coś... Innego. Coś... Innego.
Jego oddech delikatnie przyśpieszał od chłodnych warg wędrujących po jego szyi co raz wyżej i wyżej, aż w końcu znów splotli swoje usta w namiętnym pocałunku, którego ani jedna ani druga strona nie chciała zbyt prędko skończyć. Jego czuje uszy wyłapały cichy łoskot dobywajacy się z piersi kobiety, słyszał jej serce... Niby cicho, ale słychać było jego rytm, jego ciepły rytm...
To co stało się dalej było zupełną zagadką dla elfa. Kobieta przytuliła go do siebie silnie, lecz czuć było iż... Słabła z każdą chwilą. Ale... Dlaczego? Wysłuchał jej uważnie. Nie idź... Nie odejdzie. Od niej nie, ale stąd chyba musi ją zabrać. Widząc jak dziewczyna "odpływa" nie rozumiał co się działo. Jego elficki umysł nie bardzo pojmował co się działo z kobietą, lecz odruchowo sprawdził czy jej ciało nadal żyło... Bicie serca w porządku, oddech jest... Zasnęła? Dziwne... Może była wcześniej zmęczona i pod wpływem tych silnych emocji zmożyło ją? Ciężko powiedzieć, ale nie zostawi jej tu. Sięgną dłońmi do jeziora i nabrał na nie wody, po czym chlupną bezpardonowo na jej twarz. Może po prostu tylko straciła przytomność... Oby.

[Nie wiem co tu zrobić, zaskakujesz mnie Wink ]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Kwi 28, 2012 9:23 pm

Nie chciała rozstać się w takiej chwili z Dante. Już chyba w żadnej chwili nie chciałaby go stracić z oczu, ale tak stało się. Gdyby istniał tutaj pasek z życiodajną energią, to jej byłby bliski zeru. Jednak był i co jakiś czas energia przesyłała urwane obrazki do umysłu chłopaka, który był przy niej wiernie jak kochanek.
Było tutaj, to jest we śnie, zupełnie czerwono. Niebo zalane krwią przypominało jej coś. I te dusze dookoła niej... tak. To to widział elf. On tam był, w rdzeniu piekła i potępionych dusz. Nie widziała go nigdzie, tylko same obce twarze.
[...]Nie podobało jej się tutaj, chciałaby się stąd wydostać, ale jak? Nie miała skrzydeł, żeby odlecieć ku krwawemu niebu, ani żadnej łopaty, aby wykopać tunel, co z drugiej strony dziwnie by wyglądało. Elfka kopiąca dołki.
[...]Była w środku bitki, właśnie ktoś rzucił się od tyłu i podduszał ją. Uderzyła go z łokcia w brzuch, żeby poluźnił ścisk i uwolniła się w miarę szybko. Nie miała jednak żadnej broni, walczyła wręcz. Zbierające się dookoła dusze nie były przyjaźnie nastawione.
[...]Leżała na desce z drzazgami obkuta w kajdany rozpalone do czerwoności. Dwa demony przenosiły ją z ów belką w kierunku wielkiej przepaści bez dna. Miała kamienną twarz, wciąż szukała rozwiązania z tej opresji, i mimo że była w beznadziejnej sytuacji, to nie dawała tego po sobie poznać. Na trzy-cztery wrzucono ją w przepa...

Chluśnięcie wody na jej twarz przez Dantego przerwał przeobrażoną wizję chłopaka w jej własny sen. Coś mruknęła niewyraźnie i powoli rozbudzała się. Jej oczy znów odzyskały blask, w dodatku uśmiechnęły się lekko wraz z linią ust. Widziała elfa, który trwał przy niej i może niechcący, ale pomógł wyrwać się Eis z pułapki jej umysłu. Za bardzo przeżyła prawdziwe zdarzenie, które dzierżył w duszy chłopak. Nie miała zamiaru dręczyć go pytaniami, które mogłyby go skrępować równie dobrze jak to zrobił chłopak przywierając wcześniej Eis do pomostu. To było śmiałe, ale jakże z tego punktu widzenia urocze posunięcie.
Sięgnęła dłonią po policzek Dantego i głaskała go ostrożnie.
-Tęskniłam za Tobą.
Uśmiechnęła się szerzej i odchyliła głowę ku tyłowi. Musi zregenerować siły, ale jak? Może jakby pospała u boku elfa, to nie miałaby już takich mar sennych? Ale nie wypadało o to pytać, zresztą gdzie mieliby spać? Na pomoście? Swoją drogą powinna kiedyś iść w końcu do Instytutu, wszak czeka ją trochę papierkowej roboty, ale teraz miała powód by to odwlekać w nieskończoność.
-Jak się masz?
To raczej on powinien zadać to pytanie, lecz Eis też była ciekawa o stan zdrowia i ducha Dantego. Ot, nie wiedziała ile to wszystko trwało, jej wydawało się, że z trzy dni, ale to raczej niemożliwe, praktycznie nic nie zmieniło się w otoczeniu. Ah co byłoby, gdyby Dante był snem!? Znienawidziłaby wtedy osobę, która kazała jej śnić o elfie, w którym zawarła część siebie i który mógłby nigdy nie istnieć.

[A Ty mnie nie? XD Z tym pocałunkiem to nie mogłam pozbierać myśli ^^]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Nie Kwi 29, 2012 8:23 am

Nie zbyt szło mu zrozumienie tej sytuacji. Dziewczyna jakoby zasnęła... Ale dlaczego? Może to przez to co zobaczyła... Może nie. Nie, jednak tak, to przez to. Zrozumiał to gdy poczuł w swoim umyśle przerywane wizje, urwane obrazy... Które były identyczne do jego, lecz to ona w nich była na jego miejscu... Ale dlaczego?
Chluśnięcie wodą wydało się najodpowiedniejszym wyjściem by wybudzić z tego dziewczynę. Może nie było to zbyt subtelne, ale chociaż się udało. Uśmiechną się na jej pomrukiwanie i widok jej oczu znów w pełnym blasku. Znów widział ich piękny blask, znów widział w tej dziewczynie... Życie, i to go ucieszyło niezmiernie. Owszem, moment z przywarciem jej do pomostu zdawał się dziwny, ale po prostu postanowił raz pójść za głosem serca, a nie rozumu... I masz ci los, ale nie ważne. Teraz nie ważne.
Jego uśmiech poszerzył się gdy poczuł jej dłoń na policzku i usłyszał jej miękki, delikatny głos.
- Ledwie pięć minut minęło a ty już się za mną stęskniłaś... Wolę nie myśleć co by się stało gdybym znikną ci z wzroku na dziesięć minut.
Powiedział z uśmiechem, chcąc jakoby rozluźnić nieco atmosferę związaną z poprzednimi wydarzeniami... Jego dłoń bez namysłu powiodła ku policzkowi elfki i odwzajemniła delikatne głaskanie podobnym. Dziwna sytuacja z tego wszystkiego wyszła... No ale dobrego złe początki, o ile to co się działo można nazwać złym.
Na jej pytanie spojrzał na nią uważniej, ale nadal na jego twarzy pozostawał subtelny uśmiech.
- O mnie się nie martw, jak ty się czujesz? Wyglądasz na wyczerpaną... Mógłbym cię zabrać do miejsca, gdzie mogłabyś się odprężyć i odpocząć, jeśli tylko sobie tego życzysz. Pozostanę tam przy tobie.
Wszystkie słowa mówił czułym i ciepłym tonem głosu, z nutą opiekuńczości w takowym. Cóż... To jego wina w pewnym sensie że to się wszystko zdarzyło. Gdyby tu nie przyszedł, ona nie przywołała by jego wizji, a potem sama by ich nie przyjęła na siebie. Wszystko to by się nie zdarzyło, gdyby się tu nie zjawił... No ale co tam, nie ma co rozdrapywać przeszłości, nawet tej która była przed chwilą. Teraz jest ta chwila... A Dante klęczał przy dziewczynie, nie chcąc od niej odejść na krok.

[Jakoś mnie tak naszło na to, nie pytaj skąd w ogóle ten pomysł mi się pojawił w głowie Razz ]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pomost   

Powrót do góry Go down
 
Pomost
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Pomost Bóstw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Reszta Anglii i nie tylko :: Jeziora-
Skocz do: