IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pomost

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Czw Sie 02, 2012 6:53 pm

Nie wiedziała, że się przyjdzie ktokolwiek, bo i skąd? Jednak przybycie tu chłopaka nie było tak zaskakujące jak pojawienie się nieśmiertelnego. Być może dlatego zielonooka nie wydawała się być jakoś specjalnie zdumiona. Ostatnio mało co wywołuje u niej zdziwienie, naprawdę. Poza tym, skoro spotkała tu już jedną osobę, to dlaczego pojawienie się drugiej miałoby być bardziej nieprawdopodobne? Było podejrzane, ale nie niemożliwe. Od kiedy jasnowłosa stała się wtajemniczoną mało co okazało się niemożliwe, co ją odrobinę przerażało. Cóż, pozostało się jedynie przystosować, bo jaki ma inny wybór?
Nie, nie, nie... Wręcz przeciwnie. Irvette absolutnie nie ulega stereotypom. Ba! Neguje je jak tylko może, ot. No i gardzi ludźmi, którzy są skłonni wierzyć w takie zabobony. Jeśli chodzi o rude włosy, to cóż... kolejny z jej fetyszy, których swoją drogą jest wiele. W tym duża ich część jest gorsza niż już wspomniane, ale cii~. Kto by podejrzewał taką spokojną z pozoru grzeczną istotkę, nie? Pozory, kochane pozory. Tak więc, zdecydowanie nie musiał się obawiać, o to, że dziewczyna uzna go, wedle pogłosek, za wrednego i fałszywego. Właściwie wydawał się być całkiem sympatyczny. Tsa i cała nieufność i podejrzliwość poszła się pie... ekhm, kochać. No co? Trzeba chociaż sprawiać pozory przyzwoitości.
- To nie kłopot... - odparła przyjemnym, aczkolwiek wyraźnie przyciszonym tonem. Zawsze się tak działo, gdy czuła się niepewnie. Głos dziewczyny był zupełnie nie podobny do tego jakiego używa... na co dzień? Nie, w sumie to już dawno nie słyszała siebie. Dokładniej to od kiedy nie było jego. Oprócz osoby, która zniknęła z życia zielonookiej jedynie wśród rodziny nie czuła się zmieszana, ale Irvette ich nie odwiedzała. Nie miała na to najmniejszej ochoty. W końcu udało się dziewczynie odciąć od nich i bardzo cieszyła się z tego faktu.
- Tak będzie szybciej i bezpieczniej...- dodała jedynie, patrząc na niego. Mogłaby rzec, że zanim zajdzie, to zastanie go ranek, ale darowała sobie. Nie będzie go przecież na siłę przekonywać, prawda? Chociaż, jeśli odmówi to Irve będzie w kropce. No bo co, pojedzie sobie ot tak? Miałby później wyrzuty sumienia.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 03, 2012 7:55 am

Skoro tak sprawiała sprawę.. Nie miał serca się z nią kłócić, więc przystał na jej propozycję. Jeśli przez niego miała mieć potem wyrzuty sumienia... Taka ładna dziewczyna nie powinna się smucić. A była naprawdę ładna... Mógłby się nawet w niej zakochać. Kto wie, może kiedyś w przyszłości, jak już upora się z tymi zanikami pamięci. Póki co nie chciał się wiązać, właśnie przez te jego problemy. To momentami bywało naprawdę kłopotliwe...
- No dobrze, skoro tak mówisz... - Uśmiechnął się zakłopotany. Głupio mu było. Przez jego problemy dziewczyna musiała go "ratować". A naprawdę mógłby się przejść. Poszedł więc za dziewczyną do miejsca, gdzie zostawiła rower. Pomógł jej wydobyć go z zarośli.
- A skoro mamy już spędzić ze sobą te urocze chwile podczas jazdy rowerem... Jestem Aleksander. Ale możesz mi mówić Sasza - powiedział wyciągając rękę w jej stronę.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 03, 2012 10:14 am

Nie powinien oceniać Irvette na podstawie samego wyglądu. Bo o ile jej aparycja okazała się odpowiadać jego gustowi, o tyle z charakterem sytuacja może być zupełnie inna. Żeby to bardziej uzmysłowić, można powiedzieć, że dziewczyna to istny wilk w przebraniu owcy. Wbrew pozorom to wcale nie jest przesada. Należy ona do osóbek niezwykle leniwych, lubiących robić na przekór, egoistycznych, ze skłonnościami do hipokryzji i arogancji. Można by tak wymieniać w nieskończoność, a i tak zawsze znalazłaby się kolejna wada. Szasza jest pewny, że dałby radę to wszystko znieść, jakkolwiek miałaby się potoczyć ich relacja? Cóż, mniejsza z tym. Gdy rudy wydobywał jej rower Irve już chciała powiedzieć mu, że sama sobie poradzi. Ha! Następna cecha - samodzielność. Może wydawać się, że to zaleta, ale nie w jej przypadku. Jasnowłosa nienawidzi wręcz przyjmować pomocy, gdy sama o nią nie prosi... A nie prosi nigdy, nawet jeśli wie, że bez tego nie da rady. Tym razem jednak darowała zwracanie uwagi na to, że nie jest taka bezradna, na jaką wygląda i w milczeniu przyjęła wsparcie. Chciała już wsiąść na swój pojazd, gdy chłopak przypomniał jej o tym, że się sobie jeszcze nie przedstawili. Wizja podania ręki Saszy wywołała u niej lęk. Nie mogła jednak tak po prostu zignorować jego gest, bo to byłoby co najmniej nieuprzejme. No i co mu powie? "Przepraszam, ale staram się ograniczyć kontakty fizyczne z innymi do minimum". To śmieszne... Ona i jej irracjonalne fobie, eh. Z pewnym wahaniem uścisnęła jego dłoń. Mogło się wydawać jakby była po prostu nieśmiała. Na szczęście zachowanie Irve nie ujawniało prawdziwego dramatu jaki przed chwilą rozgrywał się w jej umyśle. Bo o ile dla osoby, której zwyczajnie brakuje pewności siebie przywitanie stanowi duży stres, o tyle u niej sprawa wyglądała o wiele gorzej. Dla zielonookiej to jest istna tortura. Dlatego unika poznawania ludzi. Jednocześnie, o ironio, wiecznie narzeka na brak towarzystwa i popada w depresyjne stany. Bynajmniej, gdy komuś już się uda przedrzeć przez dziewczyny bariery, to bliskość wcale nie sprawia jej kłopotu. Ba! Wręcz przeciwnie - uwielbia się przytulać. I jak tu się dogadać z taką istotą?
- Irvette - wyrzuciła z siebie i cofnęła rękę. Odwróciła wzrok, a kąciki jej ust uniosły się, aczkolwiek obecna sytuacja niewielki miała z tym związek. Po prostu przypomniała sobie coś poniekąd związane, ale nie bezpośrednio. Bowiem dużo częściej zamiast swojego pełnego imienia słyszała "Irve, ty cholero". Niestety równie szybko jak na twarzy dziewczyny zjawił się uśmiech, równie prędko znikł, zastąpiony powagą. Ten chłodny wyraz twarzy towarzyszył jej niemal zawsze. Uśmiech, nawet delikatny jest prawdziwym ewenementem, serio. Co nie znaczy, że trudno go wywołać. Najzwyczajniej nikt nawet nie podjął takiej próby ostatnimi czasy.
- Mógłbyś...? Pokieruję cię, jeśli będzie trzeba - powiedziała, poklepując siodełko. Dziwnie bowiem wyglądałoby, gdyby siedzieli na odwrót. Poza tym ona raczej nie da rady ujechać z dodatkowym pasażerem. Wywróciliby się przy pierwszym zakręcie, jeśli nie prędzej. No i jak na dzisiaj to miała dość posiadania kogoś za plecami, serio.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 03, 2012 12:15 pm

No na chwilę obecną nie miał jak ocenić ją na podstawie czegoś innego. Gomenne, choćby się starał, to nie ma jak.
Irvette...
- Bardzo ładne imię, naprawdę. Pewnie każdy Ci to mówi.... - powiedział wzdychając lekko. Jej reakcja nieco ją zaskoczyła, ale zrzucił to na karb nieśmiałości. Przecież nie każdy musi być kto wie jaki odważny. Sasza doskonale to rozumiał. Widząc jej lekki uśmiech, sam również się uśmiechnął. Zdążył zauważyć, że dziewczyna raczej do kto wie jak szczęśliwych nie należała, ale nie zamierzał drążyć tematu. Może nie chciała o tym mówić? A może po prostu z natury była pesymistką, realistką, lub ponurakiem? Jak będzie chciała, to sama mu powie. O ile zapoznają się na tyle... Chciałby...
Na jej propozycję skinął głową. Sam chciał to powiedzieć, ale jakoś głupio mu było rządzić się cudzymi rzeczami.
- Oczywiście~! Przecież nie będziesz mnie ciągnęła, bez przesady. Ciężki jestem i w ogóle...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 03, 2012 1:39 pm

Też fakt, na obecną chwilę raczej niewiele miał informacji, aby wystawić ocenę jej charakteru. Cóż, jeśli będzie wystarczająco cierpliwy to i nadejdzie taki moment. Irvette bowiem postanowiła, że pociągnie tą znajomość. Naturalnie, o ile Sasza nie będzie miał nic przeciwko. Dziewczyna doszła do wniosku, że nie może przecież wiecznie unikać ludzi i do nikogo się nie odzywać. A coś czuła, że jeśli ten stan potrwa dłużej, to zupełnie zapomni jak się komunikować z ludźmi i zdziwaczeje bardziej niż do tej pory. Później już bliżej jej będzie do zdziczałego zwierzęcia niżeli człowieka. Tak, to wyobrażenie zdecydowanie ją zmobilizowało do działania. Nie będzie łatwo, ale da z siebie wszystko. Wtedy też się jakoś przełamała, prawda? Więc i tym razem da radę... chyba. Poza tym chciała się dowiedzieć, czy jej podejrzenia są słuszne, ot. Niezbyt rozsądne posunięcie. W końcu jeśli ma się jakiekolwiek wątpliwości co do danej osoby, to z reguły trzyma się od niej z dala, czyż nie? Cóż, może liczyła na to, że jednak ma tylko wybujałą wyobraźnie i się myli. W sumie to bardzo prawdopodobne, choć innych opcji jest wiele. Utrzymujmy się jednak wersji, iż po prostu nie chce już być dłużej skazana na samotne spędzanie czasu.
- Właściwie to... nie... - skomentowała słowa rudego odnośnie jej imienia. Któż bowiem miałby mówić Irve, że ładnie się nazywa, skoro mało komu się przedstawiała? Ucieszyła się więc z tego komplementu. W przeciwieństwie do tamtego o jej urodzie, usłyszanego od nieznajomego mężczyzny, ten nie wydawał się zawierać w sobie fałszu. Chociaż... Jeśli by się tak zastanowić... "Odpuść sobie jak na razie te domysły" - powiedziała sama do siebie bezgłośnie. Miała w zwyczaju rozmyślać w nieadekwatnych momentach. Problem w tym, że nie ma podzielnej uwagi i jeśli całkowicie oddałaby się rozpatrywaniu tej sprawy, to straciłaby kontakt z rzeczywistością. Jeszcze jej tego brakuje, aby Aleksander uznał ją za jeszcze większą dziwaczkę, niż do tej pory. No bo co innego można pomyśleć, o kimś takim jak ona?
Gdy odpowiedział na jej pytanie uśmiechnęła wesoło i szczerze. Z jakiegoś powodu te słowa ją rozbawiły. Być może było to wywołane wyobrażeniem tej sytuacji, bądź też zareagowała tak na jego szczerość. Trudno to stwierdzić. Zaśmiała się cicho, pod nosem. Przez głowę przeszła jej myśl, która w normalnych okolicznościach zachowałaby dla siebie. Tym razem było jednak inaczej, w końcu miała się bardziej otworzyć, czyż nie?
- Dawno się nie uśmiechałam w ten sposób.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 03, 2012 4:37 pm

Słowa dziewczyny zbiły go nieco z tropu. Nie dał jednak tego po sobie poznać, dosiadając roweru. Poczekał, aż dziewczyna się na nim "umości".
I znów kolejne zaskoczenie. A jednocześnie ukłucie dumy. W końcu to właśnie niemu uśmiechała się tak, jak dawno się nie uśmiechała. To całkiem przyjemnie połechtało jego męskie ego.
- Niemożliwe. Taka ładna dziewczyna musi często się uśmiechać. - powiedział w końcu. Gdy Irvette siedziała już na rowerze, ruszył powoli, by oboje z niego nie spadli. Później jechał też nie za szybko, rozkoszując się jazdą. Lubił czuć wiatr we włosach, czy to jeżdżąc rowerem, czy motorem.
- Co powiesz na kawę i ciastko, dla uhonorowania naszego spotkania? Oczywiście, ja stawiam. Musze Ci jakoś podziękować.
Powoli zbliżali się w stronę miasta. Nie potrzebował zbytnio wskazówek od Irvette, podświadomie wiedział, gdzie jechać. Nie miał pojęcia, skąd mu się to brało. Po prostu miał dobry zmysł orientacji. Ale żeby dojechać do miasta z miejsca, w którym nigdy wcześniej nie był? Nie rozumiał tego, ale skoro udawało mu się to do tej pory, to nie zawracał sobie tym głowy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 03, 2012 6:20 pm

Nic dziwnego, że słowa Irvette wprawiły go w lekką konsternację. No bo jak często słyszy się coś takiego od swojej rozmówczyni? Raczej rzadko, bo i nieczęsto w ogóle ma się okazję prowadzić konwersację z kimś tak aspołecznym jak ona. Choćby dlatego, że persony jej pokroju nie wydawały się być chętne do zamiany choćby kilku słów. Zielonooka nie była wyjątkiem, ale głupio byłoby nie udzielić odpowiedzi, czyż nie? Dalej to już się samo potoczyło, tak przy okazji, ot. Usiadła na bagażniku, uprzednio kładąc na nim swoją bluzę, którą wyjęła z koszyka. Tak coby jej odrobinę wygodniej było. Bez tego zapewne już po chwili odechciałoby się dziewczynie jazdy. Nie objęła jednak chłopaka, jak można by się tego spodziewać. Wolała zachować dystans, poza tym czułaby się niekomfortowo. Zamiast tego, aby nie spaść, przytrzymywała się swojego siedzenia. "Ładna dziewczyna?" - powtórzyła w myślach zaskoczona. Przeklęte déjà vu... Co jest, do cholery? Prima aprilis? Mamy cię? Oni uważają, że Irve nie ma lustra w domu, czy jak? Chyba już było wspomniane, że dziewczyna wcale nie należy do piękności, nie? Nie, inaczej, ona nie uważa, by było w jej osobie cokolwiek, co pozwalałoby nazwać ją ładną.
- Cóż, bywa - rzekła jedynie na jego słowa. Nie było sensu tłumaczyć mu tego wszystkiego teraz. Nie, to zbyt długa i egoistyczna historyjka. Nie chciała od razu wyjść na taką, co skupia się wyłącznie na sobie i wiecznie marudzi. Skąd bowiem może wiedzieć jaką przeszłość miał Sasza? Jeszcze się wygłupi z tymi swoimi na wpół urojonymi problemami. Poza tym to nie w stylu Irve zwierzać się dopiero co poznanej osobie ze swojego życia prywatnie-wewnętrznego. Cóż, niektórzy tak potrafią, ale nie ona. I nie ma się czemu dziwić, w końcu do gadatliwych nie należy. Przynajmniej nie na początku. Później natomiast już jest lepiej, choć nawet wtedy do gawędziarzy nie sposób jasnowłosej zaliczyć.
- Nie ma za co dziękować, serio - stwierdziła zgodnie zgodnie z prawdą. Miała się zbierać i tak, więc co za różnica czy sama, czy z kimś? Nie wymagało to przecież jazdy w zupełnie drugą stronę, co owszem można by nazwać kłopotem. Z drugiej strony kawa, ciastko i towarzystwo chłopaka wydawały się być kuszące... Raczej nie będzie w stanie odmówić, choć w innych okolicznościach z pewnością by tak postąpiła. Cóż, obiecała sobie, że tym razem się przełamie, a dane słowo było dla niej niemalże świętością. Nawet jeśli to była umowa między nią samą. Trochę zdziwiła się, że Aleksander zna drogę, skoro wcześniej nie wiedział nawet gdzie się znajduje. Nie skomentowała tego jednak, zrzucając to na zwyczajnie dobrą orientację w terenie, choć kilka niepokojących myśli nawiedziły umysł Irvette.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 03, 2012 7:35 pm

Cóż, Aleksandrowi przypadła do gustu. Chociaż nie, to niedobre stwierdzenie. Irvette mu się spodobała. Jej włosy, oczy, twarz... Naprawdę była ładna, żeby nie powiedzieć piękna.
Zaakceptował to, że dziewczyna nie bardzo była chętna na rozmowę. W sumie on jej nie znał, ona nie znała jego, może była nieufna, może małomówna, kto wie. Jemu to nie przeszkadzało, skupił się na jeździe, starając się omijać wyboje, by Irv czuła się komfortowo na bagażniku. Wiedział, że to do najprzyjemniejszych nie należało, także starał się być ostrożny.
- Dla mnie jest. To jak, skusisz się? - spytał, odwracając się lekko do tyłu. Nie za bardzo, by nie wylądować w jakimś rowie, drzewie, lub na masce samochodu. Nie byłoby to miłe zakończenie znajomości. A i roweru szkoda...
Zaczął cicho nucić starą kołysankę, którą jeszcze śpiewała mu mama. Ot tak, by umilić sobie jazdę. Powoli zbliżali się do miasta, widział pierwsze zabudowania. I skończy się miła jazda, trzeba będzie uważać na liczne samochody i jeszcze liczniejszych przechodniów. Ech, w mieście wolał zdecydowanie swój motor. Szybszy, wygodniejszy... Rower był z deczka nieporęczny w takich sytuacjach.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 03, 2012 10:19 pm

Irvette akurat nie narzekała na swój rower. Choć fakt faktem w niektórych momentach przydałoby się coś bardziej dostosowanego. Cóż, dziewczyna i tak mało kiedy korzystała z pojazdu. Z reguły siedziała w mieszkaniu, które opłacała jej babcia, albo w bibliotece, gdzie pracowała. No i oczywiście w szkole. Naprawdę mało kiedy oddalała się od najbliższych okolic, więc zwykły składak odpowiadał jak najbardziej jej wymaganiom. I wcale nie byłoby zielonookiej szkoda tego starego grata, gdyby się uszkodził. Obyłaby się i bez.
Jeśli zaś chodzi o jej wygląd... Włosy? Proste, w nijakim kolorze i przywodzące na myśl siano. Oczy? Duże i zielone, niczym u zdziwionego kota. Twarz? Pasująca bardziej do małej dziewczynki, niżeli młodej kobiety. Doprawdy, co tu jest do podobania się? Chyba jedynie jej biust... Może to właśnie pod tym względem obaj panowie dzisiaj uważali ją za ładną? W sumie to wcale by to Irve nie zaskoczyło. Ileż to razy spotkała się ze spojrzeniami jakiś starszych, bezwstydnych facetów. Za niemal każdym musiała powstrzymywać kumpla, żeby żadnemu z nich nie zrobił krzywdy, ale to już nie wróci. Nie ma już jej Księcia z bajki, Rycerza na białym koniu i jednocześnie Boga, którego wiarę wyznawała. Odszedł i tyle, a jej pozostały jedynie wspomnienia. Te absurdalnie śmieszne jak i nieprzyjemne, które bolą za każdym razem, gdy sobie o nich przypomina.
- Chyba nie mam innego wyboru - powiedziała, wzdychając teatralnie. Może na to nie wyglądało, ale wypowiedzenie tego wymagało od niej ogromnego uporu. Nie obyło się również od krótkiej wewnętrznej kłótni ze samą sobą. Cóż, to co mówi zazwyczaj jest mocno okrojone z uczuć, jakie nią w rzeczywistości targają w danym momencie. Daje to pozory, iż jest osóbka spokojną i poważną, co nie jest prawdą. Tym razem jednak musiała postąpić inaczej. Prędzej czy później i tak nastąpiłby ten moment. Jak widać, nie tylko zielonookiej zależy na lepszym zapoznaniu się, toteż kiedyś tak czy siak otwarłaby się przed nim. Nie liczyła na nic konkretnego, aczkolwiek nuż, widelec, odnajdą jakiś wspólny temat? To byłoby kolejne miłe zaskoczenie dla Irvette. Co nie zmienia, że przeczucia podpowiadały jej, iż te znajomość na jednym spotkaniu się skończy. Dlaczego? Bo nie potrafi zainteresować rozmówce konwersacją, a i sama nie jest wcale ciekawą osóbką. Nie ma więc powodów, aby chcieć spędzać czas z jasnowłosą. No, może do momentu, aż pokaże rogi, bo wtedy wręcz ma się dość jej zaangażowania w aktywnie zajęcie czyjegoś czasu. Chociaż to w sumie także zależy od osoby. Być może to jedynie w jego obecności stawała się do tego stopnia hm... niegrzeczna. Nie sposób określić, ponieważ nigdy wcześniej, ani później, nie stworzyła z kimś tak bliskiej relacji. Wątpiła, aby było to w ogóle możliwe, aby stworzyć choć coś odrobinę podobnego.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Sie 04, 2012 10:18 am

Jeśli chodzi o Penemuela, to owszem. Mogły mu się podobać jedynie piersi dziewczyny. Ale Sasza nie był taki. Wiadomo, lubił mieć za co złapać, ale nie to było jakby najważniejszym kryterium w ocenie dziewczyny. On zawsze patrzył najpierw na twarz, na oczy. Dopiero potem zwraca uwagę na resztę.
A oczy dziewczyny były naprawdę niesamowite. Duże, zielone i wcale nie przywołujące na myśl zdziwionego kota. Przynajmniej nie Aleksandrowi. Były ładne. Nawet bardzo. Włosy też robiły swoją robotę. Długie, piękne, a co najważniejsze, naturalne. Nie wyglądały na farbowane. I dobrze, bo Sasza jakoś nie przepadał za farbowanymi, plastikowymi panienkami. Ani za wygolonymi chłopczycami. Uważał, ze dziewczyny powinny mieć dłuższe włosy, dodawały im one kobiecości. Jego zdaniem, rzecz jasna.
Na odpowiedź Irvette, zaśmiał się cicho.
- No nie wiem, czy nie masz. Zawsze możesz powiedzieć, bym zostawił Cię w spokoju i więcej już nigdy Cię nie nachodził. - powiedział wesoło. Szczerze jednak miał nadzieję, że nie usłyszy od niej tych słów. Naprawdę chciał poznać ją bliżej. Wydawała się być bardzo sympatyczną dziewczyną pod tą skorupą nieśmiałości. Warto więc byłoby poświecić nieco więcej czasu i odkryć, co się kryje pod tym wszystkim. Inna sprawa, że czułby się głupio, jakby ją wykorzystał. Bo w sumie nie musiała go "odwozić" do miasta, prawda? Czuł się więc zobowiązany, by jakoś się jej odpłacić. Tak więc pedałując spokojnie, zbliżał się do centrum miasta, by znaleźć jakąś uroczą kawiarenkę, w której mogliby napić się herbaty i zjeść kawałek szarlotki.

http://z.t oboje -> Kawiarnia "Pod Upadłym Amorem"
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 17, 2012 4:11 pm

Niedawno przybyła do Miasta gdy wyrwała się z objęć Matki i Ojca by zacząć żyć na własny rachunek. Pierwsze kroki które skierowała gdy zwiedzała miasto doprowadziły ją na dość piękny pomost z niesamowitym widokiem. Uśmiechnęła się szeroko i poprawiła jasne włosy.
Od tak dawna nie widziała jednej osoby i bardzo chciała go znowu zobaczyć.
Podparła swe dłonie na barierze i spojrzała w niebo poprawiając na szyi krystaliczny wisiorek.
Mimo tego że teraz tu żyła to niestety przyłapywała się na tym że tęskni za swoją rodziną którą zostawiła we Włoszech, w sumie i tak była dorosła i wiecznie nie mogła żyć utrzymywana przez mamę i tatę. Dom rodzinny opuściła z nabytymi zdolnościami gospodarstwa domowego by spokojnie żyć sobie jako Panna na wydaniu.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 17, 2012 4:24 pm

Szedł przed siebie powoli z jak zwykle smutną miną i opuszczoną głową, to była u niego norma. Zastanawiał się kogo teraz przyjdzie mu spotkać, bo tamta dziewczyna z którą rozmawiał była troszeczkę... dziwna? Mniejsza. Gdy doszedł do pomostu odetchnął głęboko próbując w końcu odpocząć. Zauważył pewną dziewczynę, która przypominała jego ukochaną z dawnych lat. Kiedy podszedł bliżej bardzo się zdziwił, ale nie powiedział nic ledwo się powstrzymując, chciał zrobić jej niespodziankę. Podszedł do Sofie najciszej jak mógł, a kiedy znalazł się za nią objął ją delikatnie w pasie i przyciągnął do siebie oczywiście zrobił to delikatnie, za duża muskulatura ot. co. Zbliżył swe usta do jej ucha po czym szepnął.
- Sofie jak ja cię bardzo dawno nie widziałem kochanie. - Jego głos był miły, aczkolwiek lekko drżał. Czekał na jej reakcję.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 17, 2012 4:29 pm

Podskoczyła jak oparzona i spojrzała na zakapturzonego mężczyznę. Poznała ten głos którego tak dawno nie słyszała odkąd widzieli się ostatni raz. Spłonęła lekkim rumieńcem ale nie była pewna czy to ta osoba którą ma namyśli. Delikatnie dłonią zsunęła jego kaptur i spojrzała mu w oczy. -R-Rigu!! wykrzyknęła szczęśliwa i pocałowała go delikatnie w policzek wtulając bardzo mocno w jego ramiona. -Tęskniłam za tobą nie mogłam cię złapać odkąd uciekłeś wtedy z Włoch, jej niebieskie oczy zalśniły w świetle słońca a na jej ustach pojawił się uroczy uśmiech, którym zawsze go obdarowywała. Jej niebieskie oczy uważnie lustrowały jego sylwetkę dłonią przejechała po jego umięśnionym ramieniu. -Zmieniłeś się i to bardzo-wyszeptała wciąż w szoku że w końcu go znalazła.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 17, 2012 4:44 pm

Jego serce zaczęło pic dwa razy szybciej niż powinno, ale nic w tym dziwnego patrząc na sytuację w której się znajdował. Również się uśmiechnął tuląc ją odrobinę mocniej. Jedna z jego rąk przejechała po plecach dziewczyny.
- Szczerze mówiąc zapomniałem, że coś między nami było bo twoi rodzice... Nieważne. Jesteśmy tu i teraz więc chyba możemy być razem, prawda? - Uśmiechnął się do niej napinając nieco ramię którego dotykała. Niebieskie oczy błysnęły tak samo jak Sofie, ale to chyba nic dziwnego.
- Ja też za tobą tęskniłem, nawet nie wiesz jak bardzo. - Również wyszeptał odsłaniając prawą pociętą sztyletem rękę.
- Zmieniłem się pod wieloma względami. I co teraz skoro w końcu się odnaleźliśmy?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 17, 2012 4:57 pm

Dotknęła jego blizn na ręku i westchnęła cicho kręcąc zmartwiona głową.
-Rigu Kochanie nie mówmy o moich rodzicach proszę, starczy że z trudem przekonałam ich o tym by mnie tu puścili.-Pogładziła dłonią delikatnie jego policzek po czym oparła swoje czoło o jego. Niestety mimo że on już nie pamiętał czy coś między nimi było, ale ona nadal go Kochała i Pragnęła gdy zadał jej kolejne pytanie uśmiechnęła się. -Mam w nosie moich rodziców nie ma tu ich jesteśmy tylko ty i ja i możemy być razem, jeśli ty nadal jesteś wolny i nie masz innej dziewczyny w planach. Musnęła leciutko jego usta swoimi po czym pogładziła go delikatnie po jego włosach. -Skarbie a jeśli jesteśmy sobie przeznaczeni? i dlatego się teraz odnaleźliśmy?, jeśli tak to ja jestem teraz bardzo szczęśliwą kobieta. Wypowiedziała swoje słowa ona sama się zmieniła ale niestety natura romantyczki dalej pozostała nietknięta. Ubrała na nos swoje okulary przeciwsłoneczne i wystawiła ramiona do słońca by trochę ją złapało, szum wody był taki kojący że miała ochotę sobie popływać, ale od tego jest plaża niż to jezioro, które według niej nie wyglądało zbyt zachęcająco. -Pójdziemy potem popływać?, bo ten upał jest okropny- spojrzała przez ramię na Rigu i czekała na jego odpowiedź cały czas będąc w jego objęciach pełna szczęścia i radości. Jak to się mówi stara miłość nie rdzewieje. Zaśmiała się perliście zawsze przy nim uwielbiała się śmiać odkąd pamięta.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 17, 2012 5:13 pm

- Jak tylko sobie życzysz moje księżniczko. - Nic nie mogło teraz zepsuć jego nastroju. Dokładnie wysłuchał tego co miała do powiedzenia, a kiedy usłyszał pytanie czy jest wolny głowił się w jaki sposób jej odpowiedzieć. Prawa ręka przystanęła na jej lewym barku, a drugą ustawił ciut wyżej niż wcześniej. Bez zwłoki pocałował ją w jej słodkie usteczka. Na ten moment oddech Riga był wolniejszy i o wiele krótszy. Przymrużył lekko oczy ot tak. Oderwał się na chwilkę chcąc coś powiedzieć.
- Oto moja odpowiedź. - Oczywiście chodziło mu o to czy jest wolny. Raczej jest już zajęty i to właśnie przez nią. Po tych słowach uśmiechnął się szeroko z lekka wyszczerzając swe białe ząbki.
- Od czasu ucieczki nie rozstawałem się z tym strojem nawet na chwilę, chociaż... - Przerwał rozmyślając nad tym jakby to wyglądało. Gdy owy obraz utworzył się w głowie chłopaka miał ochotę się zaśmiać na cały regulator, ale tego nie zrobił gdyż nie chciał rozwiać tego wspaniałego romantycznego nastroju.
- Poddaję się twej decyzji, od dziś jestem cały twój. - Ostatnie słowa o tym kim się od dziś stał dla niej na zawsze wręcz wyszeptał. Było tu tak pięknie, spokojnie. To chyba najlepsze chwile w jego życiu.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 17, 2012 5:33 pm

Uśmiechnęła się szczęśliwa do niego a gdy dał jej odpowiedź w postaci pocałunku spłonęła znowu rumieńcem. -Cóż Kotku będziesz musiał raz zgodzić się na zdjęcie stroju bo raczej w ubraniu nie będziesz pływał co?-zapytała go uśmiechając się łobuzersko. Spojrzała na horyzont i splotła ze sobą ich dłonie uśmiechnięta. -Chodźmy na plażę? i wieczorem wrócimy do domu-założyła ręce na biodra i zapytała w końcu wyduszając to siebie. -Zamieszkasz ze mną?-spojrzała mu głęboko w oczy, czekała na jego odpowiedź patrząc się na widoki i całą taflę jeziora cisza spokój o niczym innym nie mogła marzyć. Jeszcze jak zamieszkają we dwoje w ładnym jednorodzinnym domku tak jak zawsze marzyła. Zdala od Włoch i głupich natrętnych rodziców którzy zaglądali by w jej gary i w to z kim się spotyka.
Taka wizja napawała ją wielkim szczęście, oni dwoje zakochani w sobie i żyjący razem do końca w jednym domu z dziećmi swoimi. Odchyliła lekko głowę w tył by słońca złapało też jej łabędzią szyję swoim blaskiem by ją opalić, jak nie na plaży to w domku na podwórku przy basenie będzie się opalała.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 17, 2012 5:45 pm

- Dobrze wiesz, że dla ciebie kochanie zrobię wszystko i to nie koniecznie raz... - Westchnął zamykając na chwilę oczy i wsłuchując się w szum wody oraz delikatny wiaterek. Dzień powoli się kończył, więc jeżeli chcą iść na plażę niech zrobią to teraz. Kiedy usłyszał pytanie, czy chce z nią zamieszkać bardzo się zdziwił.
- Nie miałbym nic przeciwko. Z wielką chęcią zamieszkam z tobą misiu. - Pogłaskał ją po główce.
- Dobrze, możemy się przejść na plażę, ale nie mam kąpielówek. - Zażartował jak to w jego zwyczaju było. Rozejrzał się dookoła, lecz nadal było pusty, dla nich lepiej.
- No to prowadź na plażę, ja jeszcze dobrze nie znam tych terenów. - Odpowiedział przeciągając się z lekka. Był gotowy do drogi.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 17, 2012 5:55 pm

Założyła ręce na piersi i westchnęła głęboko patrząc na niego.
-Skarbie ja sama tu się jeszcze gubię jedynie znam drogę do swojego domu i centrum miasta oraz tutaj i nigdzie indziej-wzięła go za rękę i oboje skierowali się do wyjścia. -Może zdążymy obejrzeć zachód słońca-uśmiechnęła się sama do siebie i zniknęli oboje na dróżce do ciepłych źródeł. Odrzuciła w tył włosy zerkając ostatni raz na pomost.

zt x2
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Nie Wrz 02, 2012 4:36 pm

Co jak, co ale nie ciekawy humor zapowiadał się na cały możliwie piękny dzień. Szła szurając butami o nawierzchnię trzymając głowę nisko. Jej zgarbiona postawa mówiła sama za siebie. Odezwij się lub mnie szturchnij to zabije. W oczach malowały się łzawe krajobrazy odbijające się w jej źrenicach. W głowie szumiało jeszcze od alkoholu, który całkiem jeszcze nie wyparował z jej organizmu. Nie wróżyło to nic dobrego.
Idąc tak nastał w końcu ranek, słonce wstało i śpiew ptaków zaczął koncert dnia. Przechodziła obok wielu sklepików, ale ceny ją odstraszały, bowiem nie miała nic. W brzuchu burczało coraz głośniej, głowa bolała z głodu, a nawet sił do dalszego spacerowania brakowało. I co tu teraz zrobić? Przecież nie zniży się do kradzieży. Oj biedny los teraz biedaczki. Opuszczając rodzinną rezydencje nie przemyślała dokładnie, co ją będzie czekało bez finansowego wsparcia bliskich. Zaczynała nietrzeźwo patrzeć na świat. Wzdychała maszerując, ale dużo wolniej niż na początku. Oczy same przymykały się, a ona dla bezpieczeństwa opierając się pionowe ściany budynków stąpała coraz wolniej i uważniej stawiała stopy. Nie widząc dalszego sensu z wycieczki w nieznane zniknęła w zaułku. szybko jednak z niego wyszła, nie mogła sobie pozwolić na niespodziewanego wroga. Trudno określić ile błąkała się po mieście, aż znów uciekła od ludzi i sama w ciszy.
Nawet nie spostrzegła jak tu dotarła była w szoku jak tylko podniosła głowę lekko wyżej. Rozglądnęła się i bez cienia wątpliwości ruszyła po dość wąskim molo. Nogi chwiały się, ale nie przejmując się tym szła w zaparte. Pomost wyglądał na dość dobrze zbudowany i przypominał trochę ten w jej rodzimego miasta. Czując się jakby w domu, bo przecież nic prócz mgły nie widziała zamknęła powieki. Z każdym kolejnym krokiem słabła, kręciło się w jej głowie. Nagle upadła i na całe szczęście tak się właśnie stało. Leżąc z jedną wyciągniętą dłonią przed siebie wyczuła, że pomost się skończył i nie wiele brakowało, a zanurkowałaby w nieznanej wodzie. Nigdy nic nie wiadomo. Zbyt duża ilość glonów i porostów, a topielec gotowy.
Westchnęła, nie miała siły się podnieść. Tak przy otaczającej gęstej mgle czuła pustkę. Samotność, którą chciała zniweczyć, ale los jak zawsze coś sknocił. Ile będzie odpoczywać? Trudno powiedzieć, ale wiadomo jedno. Na pewno długo sama w ciszy nie będzie się znajdować. W takich miejsca jest bardzo niebezpiecznie i tylko było jej czekać na niezapowiadanego gościa.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sro Wrz 05, 2012 12:06 pm

I jak grom z jasnego nieba, anioł stróż przelatywał nad pomostem, by dostrzec jakąś istotę w potrzebie. Nie liczyło się dlań kim jest i co myśli o istotach jego formatu, nie miało to znaczenia, on był typem, który i tak pomoże. W każdym przecież musi tkwić trochę dobra, Pan przecież nie stworzyłby świata, który zamieszkiwałyby istoty na wskroś złe. Wylądował najpierw kilka metrów od leżącej dziewczyny, nawet nie myślał o chowaniu swoich skrzydeł, bo większość śmiertelników i tak nie potrafiłaby ich zobaczyć, a w okolicy poza tą tutaj nie widział żadnego. Podszedł w jej stronę, jedną rękę zaciskając na swym wisiorku i pochylił się nad śmiertelniczką
- Wszystko w porządku? Może jakoś pomóc? - szósty zmysł podpowiadał mu, że ta chęć może go wiele kosztować, ale jak anioł miał się odwrócić od istoty w potrzebie? No po prostu nie ma takiej opcji
Kucnął przyglądając się twarzy dziewczyny, miała zamroczone spojrzenie i nadal dawało się wyczuć od niej alkohol. Czyli zagubiona duszyczka.
- Może powinienem dla niej zagrać? - przemknęło rudzielcowi przez myśl, a dłoń na wisiorku zacisnęła się mocniej. Nie, może nie teraz. Najpierw pomoc, zdecydowanie.
Wyciągnął w jej stronę drugą rękę i chwycił jej dłoń
- Dasz radę wstać?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sro Wrz 05, 2012 7:47 pm

Spokojnie leżąc, szczerze to czekała na koniec żywota. Wpatrując się tak bez mrugania w oddal, gdzie prócz mgły nic nie było widać. Zatracała się w tę czynność z chwili na chwilę ciągnąć to dalej może i na prawdę straciłaby rozum. Ależ cóż to? Usłuchała kroki, dudniły jakoś głośno, w końcu miała ucho przyłożone do drewna. Udawała jednak, że jest sama. Osobnik zbliżył się, a nawet odezwał. Zdziwiła się, ale nie pokazywała po sobie żadnych reakcji. Przez głowę przechodziło jej wiele myśli, a przecież nawet nie przyjrzała się jemu. Po głosie uznała za mężczyznę, może chłopca. Czego od niej chciała, przecież nikomu nie przeszkadza tak sobie leżąc. No chyba, że? To jego ulubione miejsce na wędkowanie. Jakoś w to wątpiła. Kucnął. Złapała jej dłoń. W ten jej serce zabiło mocniej, a katem oczu zerknęła na niego. Westchnęła i uśmiechnęła się wspomagając się nim, by wstać. Milczała.
Zwykle dziecko? Nie. Czuła to, dreszcze przechodziły jej ciało. Wzrok zmienił się na tajemniczy. Zaciekawiła się nim. Ta mgła jednak była zbyt gęsta, albo jej szwankował wzrok. Poprawiło się jej wszystko jak tylko poprawiła włosy zaczesując wolna dłonią grzywkę do tyłu. Drugą tym razem ona go trzymała. I widząc skrzydła zacisnęła uścisk znacznie mocniej. Czyżby żyła już w świecie pozbawionych ludzi, a na jej drodze pojawić się będą już tylko istoty, które ma eliminować? To zaczynało być bardzo, ale to bardzo niesprawiedliwe.
Uśmiech zmienił się nie do poznania. Tajemniczość zniknęła, a raczej pojawił się szyderczy uśmieszek, który nie sugerował już nic dobrego. Przez naturalną barwę źrenic przeszła zabarwiająca je krwawa czerwień. Ich blask był powodem dla którego powinna być sama, gdy czuje żądze zbyt niebezpieczną, by nad nią zapanować.
W ten skinęła głową jakby jej myśli nie miały znaczenia.
-Dziękuję... nieznajomy
Zaśmiała się cichutko.
-Co do pomocy... mógłbyś pomóc... ale nie władasz siłami, które mogłyby mnie wyzwolić od mego cierpienia...
Puściła go możliwe, że zostawiając nie przyjemne uczucie na jego dłoni. W końcu mocno ścisnęła ją. Opuściła lekko głowę, a grzywka opadła na jej twarz całkiem ją zasłaniając. Ręce wzdłuż ciała spokojnie zwisały, ale dłonie w każdej chwili były gotowe do niespodziewanego ruchu. Zaśmiała się złowrogo robiąc krok do tyłu.
-Nikt mi nie pomoże....
Rozpłakała się, poruszając ramionami łkając.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sro Wrz 05, 2012 9:30 pm

ach ten anielski zmysł, od razu dał znać o sobie. Anioł jednak nadal życzliwie się uśmiechał, nie dał po sobie poznać, że odczuł coś nieprzyjemnego. W końcu jej ręka zacisnęła się na jego dłoni mocniej, niż wymagał tego uścisk do wstania i gdy tylko dziewczyna ją puściła czuł w palcach lekkie odrętwienie, poruszał nimi przywracając właściwie im krążenie.
Jeszcze te zmieniające kolor źrenice, wyglądały przerażająco, jednak on bardziej w tej chwili zmartwił się jej stanem, wydawała mu się zagubiona gdzieś we własnych, ponurych myślach.
- Pan chciał bym pomagał, nie musisz mi dziękować. Widać taki jest Boski plan - odparł, jak gdyby nie był wcale aniołem, lecz jakimś uprzejmym klechą. Dopiero wtedy dotarło do niego, że jej reakcję musiały zapoczątkować skrzydła, choć było to jedynie przypuszczenie. Złożył je i sprawił iż zniknęły.
- Być może sam nie mam wiele sił, jednak mógłbym spróbować na wszelki możliwy sposób - odparł z uprzejmym uśmiechem, znów zacisnął rękę na medalionie. Kiedy dziewczyna zaczęła łkać, chciał wyciągnąć w jej stronę dłoń, pogładzić po policzku i dodać otuchy, jednak sposób w jaki stała dawał mu do zrozumienia, że może różnie zareagować. Nie, lepiej nie było irytować spłoszonych istot.
- Twoje oczy, są trochę straszne - mruknął, choć może nie o sam kolor mu chodziło, raczej o to jak patrzyły.
Również odsunął się kilka kroków, stąpając jak najdelikatniej i zdjął z szyi wisiorek, rozczepiając go na dwie części. Po chwili zamiast drobnego przedmiotu w lewej dłoni trzymał skrzypce za ich gryf, zaś w prawej smyczek. Muzyka przecież potrafi łagodzić obyczaje.
- Zagram dla Ciebie, może wtedy poczujesz się lepiej? Muzyka to najbardziej wspaniały z cudów świata, potrafi więcej niż słowa a czasem czyny. - Przytknął brodę do podbródka skrzypiec i kilka razy trącił struny, sprawdzając czy nie wymagają nastrojenia. Pokręcił kołeczkami i instrument już był gotowy do użycia. Uniósł rękę ze smyczkiem, przejeżdżając wolno po strunach i rozpoczynając melodię, kojącą i spokojną
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pon Wrz 10, 2012 7:25 pm

Było dziwnie, bardzo dziwnie. Taki młody, a chce świat ratować choć teraz sama by mu się przydała. Noriko, bowiem miała ochotę zgładzić istotkę tak niewinną jak on. Zastanawiała się tylko czy jego Bóg pomoże mu w tym momencie jakby z nagła zaatakowała. Pomalutku dłonie powędrowały na uda, gdzie do pasów przypięte były jej maleństwa. Kilka strzałów i po sprawie, a nawet żądze, by zaspokoiła. Ile jego śmierć przyniosłaby jej ulgi. Rozmyślała czy anioł po kilku kulkach wykrwawi się jakimś cudnym kolorem krwi czy jak człowiek tylko czerwienią.
Nagle, już wyciągała z niewiarygodna szybkością i zlazła się przed chłopaczkiem. Patrzyła na niego trzymając lufy przed jego głową równolegle. Kiedy to popłynęła piękna melodia. Źrenice rozszerzyły się. Pierwsze myśli to te, skąd wytrzasnął skrzypce, a drugie dlaczego czuje dziwny spokój. Coś w niej pękło. Dłonie zadrżały, zagryzła zęby.
I westchnęła opuszczając broń z przed twarzy anioła. Zdała sobie sprawę, że jest tylko niegroźnym i do tego nic jej nie zrobił przechodnim o zbyt dobrym serduszku. Schowała z powrotem broń do pasów na udach. Patrzyła jak gra. Piękna melodia.
-Masz rację... to cud
Szepnęła, by nie zagłuszać, po czym uśmiechnęła się, a jej tęczówki powróciły do normalności. Powróciło opanowanie i gniew zniknął jakby nigdy go nie było. Zaczęła lekko się kołysać i zamknęła powieki. To czego jej brakowało to właśnie to. Oddech uspokoił się, uśmiech nie znikał z jej buzi.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pon Wrz 10, 2012 7:42 pm

chłopak przez chwilę grał z zamkniętymi oczami więc jej ruchu nie dostrzegł. Dopiero kiedy poczuł większy nacisk na deski bliżej siebie otworzył z wolna oczy, choć nawet na chwilę nie zaprzestał grania. Płaczliwy dźwięk skrzypiec, który potrafił działać tak kojąco nawet jego uspokajał. Nie rozumiał, dlaczego ludzie niegdyś grający na tym pięknym instrumencie posądzani byli o kontakty z diabłem. Przecież muzyka, którą ten instrument potrafił wytworzyć była taka piękna, taka pełna cudu i boskości. Cały czas patrząc w wyloty luf grał i w pewnym momencie zaczął się lekko kiwać, pozwalając melodii lekko przyspieszyć i nabrać klimatu muzyki, którą gra się przy ognisku. Skoczna i wesoła melodia płynęła z instrumentu, kiedy chłopak poruszał smyczkiem i naciskał w odpowiednim miejscu struny palcami drugiej ręki.
W końcu dziewczyna schowała broń a on uśmiechnął się do niej przyjaźnie pozwalając jej odpłynąć myślami. By poczuła się lepiej i zrozumiała iż nie ma złych intencji. Anioł przecież nie kłamie.
- Cieszę się, że Ci się podoba - wyszeptał, kiedy w końcu piosenka dobiegła końca. Opuścił rękę ze smyczkiem wzdłuż swego ciała i przyjrzał się jej uważnie. Dla tego uśmiechu jaki zagościł na jej twarzy i dodawał jej uroku ślicznej dziewczyny, zamiast bezwzględnego łowcy. Ludzie byli tacy piękni w swej złożoności.
- Dlaczego taka młoda dziewczyna jak Ty nosi przy sobie te narzędzia śmierci? - spytał skinąwszy głową na jej uda, przy których trzymała swoje maleństwa. Ciekawiło go to niezmiernie, jak zresztą wszystkie aspekty ludzkości. Na ziemi spędził zaledwie siedemnaście lat i nie zna jeszcze wielu rzeczy z nią związanych
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pomost   

Powrót do góry Go down
 
Pomost
Powrót do góry 
Strona 5 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Pomost
» Pomost Bóstw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Reszta Anglii i nie tylko :: Jeziora-
Skocz do: