IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pomost

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Nie Kwi 29, 2012 5:42 pm

Lekko zachichotała na stwierdzenie o tęsknocie. Tak, dziesięć minut to morderczy czas, hehe. Delikatne przejeżdżanie palców chłopaka po jej policzku dodawał jej sił, więc podźwignęła się na łokciach nadal leżąc, kiedy Dante wciąż klęczał u jej boku. Westchnęła ciężko patrząc wzrokiem na linię horyzontu.
-Powinnam być w Instytucie, ale... źle czułbyś się w murach tej budowli. Sama ledwo tam wysiaduję, chociaż jak widzisz nie za często tam przebywam.
Przesłała nikły uśmiech, potem przysunęła się tak, że oparła plecy o elfa i starała się chociaż usiąść, żeby nie wyjść na słabą. Opornie to szło. Jak podniesie się ciut wyżej to złoży pocałunek na jego ustach, a to dość duża motywacja. Byłaby też to forma podziękowań za opiekę, nawet jeśli trwała pięć minut. Wróg za ten czas mógłby ją zabić, gdyby miała tak wielkiego pecha.
Zawiesiła ręce na jego mocarnym karku i podciągnęła się, aby zbliżyć swoje piersi do jego torsu, a pocałunek złożyć tym razem w czoło Dantego. Bała się teraz pozwolić na więcej, nie chciała osłabnąć z tego dziwnego powodu. A może to wina wychodzącego z mgły słońca? Wszak jest mrocznym elfem, unika pełnego słońca w dużej dawce.
-Może udajmy się gdzieś w mniej nasłonecznione miejsce... odpoczniemy sobie...
Leżąc prawie cała od pasa w górę na elfie pokręciła bioderkami, aby znaleźć dogodne miejsce. Wciąż nie odrywała oczu od szlachetnych rysów twarzy Dantego. Był jej promyczkiem w ciemnościach, oj taaaak...

[Dobra, nie będę pytać xD]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Nie Kwi 29, 2012 6:05 pm

No a nie? Skoro stęskniła się w pięć minut, strach pomyśleć co by było przy dziesięciu, a lękiem napawał kwadrans. Nie sądził że dotyk może dodać sił, a już na pewno dotykanie przez mroczną elfkę jej leśnego "brata krwi", no ale nie ważne. Na jej słowa spojrzał za horyzontem, tak samo jak i ona. Instytut...
- Nie potrafiłbym wytrzymać w zamknięciu, a już na pewno nie w mieście. Moim domem są lasy, wizyty w mieście ograniczam do minimum.
Stwierdził z lekkim uśmiechem i obserwował jej dosyć... Nieudolne próby podniesienia się. Chciał jej pomóc, ale wiedział że to by był atak na honor mrocznej elfki, a wszak ich społeczeństwo jest matriachalne czy coś, co oznaczało mniej więcej tyle że to kobiety tam rządzą.
Mimo to jego dłonie znalazły się na jej talii i pomogły jej się dźwignąć, a gdy udało jej się zawiesić dłonie na jego karku, oplótł ją ramionami w biodrach z lekkim uśmiechem. Uśmiech się subtelnie poszerzył gdy poczuł delikatny pocałunek chłodnych warg elfki na czole. Wysłuchał jej słów i spojrzał w kierunku horyzontu. Słońce... A mroczne elfy niezbyt za nim przepadają. Fakt, to może być wytłumaczenie jej... Osłabienia. Skiną głową na zgodę i rozplótł ręce, po czym jedna z nich znalazła się pod plecami elfki, a druga pod kolanami, zaś Dante dźwigną dziewczynę bez trudu w górę. Lekka jest, to trzeba przyznać. Zeskoczył z pomostu i po prostu przeszedł przez jezioro jak po chodniku.
- Coś wymyślę.
Stwierdził z uśmiechem, po czym zszedł z wody jeziora i pomkną z elfką na ramionach w las, głęboko w las.

[z/t x2 -----> Góry - Lisie oczko. Edytowałem tam posta, bo nie można pisać jeden post pod drugim.]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Maj 05, 2012 4:36 pm

Ostatnio miał już dosyć tego miasta. Wszędzie szum, pełno szumu, ciągły szum... Dobijające uczucie, szczególnie dla demona. Piski opon, wrzaski, trzaski... Nie, dosyć. Trzeba odpocząć od tego, tłumaczyć się za zabicie Nate'a (czego wedle rzeczywistości nie zrobił) będzie później. Tym czasem, wolał przybyć tutaj. Gdy tylko miał ku temu okazję, rozłożył skrzydła i wzbił się w niebo, dosyć wysoko by ludzie go nie dojrzeli. Z takiej wysokości dobrze było dojrzeć jakieś miejsce... O patrz, i jak na zawołanie mamy piękne jezioro z pomostem... To będzie idealne. Zniżył lot, a potem zanurkował, by następnie zwinnie wyhamować w powietrzu i wylądować majestatycznie na pomoście. Co dalej? A no, zrzucił z barku futerał z mieczem, a potem też i całe ubranie, które zostało na pomoście. Gdy był całkiem nagi i dla upewnienia się sprawdził czy nikogo nie ma wytężając zmysły, rozłożył swoje skrzydła i ogon, i nieco pomachując łuskowatym ogonem wskoczył do wody z chlupnięciem. Popływał w niej jakiś czas, rozkoszując się miłym chłodem wody, po czym złapał się dłońmi pomostu i zręcznie wyskoczył z niego. Co dalej? Położył się na pomoście, splatając dłonie pod głową, skrzydłami zaś robiąc sobie coś na wzór poduszki pod plecy, a łuskowatym ogonem machając nieco nad ciałem z uśmiechem. Był całkiem nagi i zupełnie mokry. Krople wody spływały po jego nagim, dobrze wyrzeźbionym ciele, a demon przymkną oczy z subtelnym uśmiechem, wsłuchując się w mile szumiące otoczenie i naturę... Ach, świetnie. Naprawdę świetnie...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Maj 05, 2012 4:44 pm

Wampir słynął w swym rodzie z zamiłowania do podróży jednak w ciągu ostatnich miesięcy nie miał na to ochoty, jego myśli krążyły wokół jednej osoby... Tym samym nie mógł wyjechać z byt daleko i krążył najczęściej w okolicach miejsc gdzie widział swego ukochanego mając nadzieję iż zobaczy go znów nawet jeśli miało by to trwać tylko parę sekund. Mężczyzna żył dla tych ulotnych, krótkich chwil szczęścia by wyryć je w pamięci i odtwarzać później. Nawet muzyka nie sprawiała już mu takiej przyjemności jak kiedyś a komponowania stawało się istną torturą. W takich chwilach brakowało mu porywczego mistrza, on napewno zajął by jego myśli jakąś walką lub trudnymi ćwiczeniami. Wysiłek fizyczny zajmował dobrze myśli i pomagał w takich sprawach kiedy wie się, że nie ma szans na spełnienie pragnień. Kim bowiem był Temperantio? Zwykłym wampirem, kimś o wiele gorszym od człowieka, nie wartym spojrzenia kogoś takiego jak Faust... pesymistyczne? Raczej realistyczne i odrobinę smutne, jednak czasem to też jest potrzebne w życiu byśmy przekonali się co los chce nam dać a co nigdy nie dostaniemy bo nie jesteśmy tego warci. Idąc brzegiem jeziora zastanawiał się nad tą i podobnymi kwestiami. W pewnym zdjął z pleców futerał ze skrzypcami, wyjął je i założył tenże futerał na plecy. Zaczął grać dość melancholijną i wolną melodię własnej kompozycji. Robiąc to szedł bardzo powoli umiał bowiem skupić się na dwóch rzeczach na raz. Po jakimś czasie doszedł do pomostu ale pochłonięty muzyką nie zauważył Fausta...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Maj 05, 2012 4:45 pm

Ciekawe cóż to za osoba którą tak bardzo zaprząta sobie myśli. Któż może być na tyle wyjątkowo by zająć tak poważanemu wampirowi wszystkie myśli i umysł? To z pewnością musiałby być ktoś niezwykły... Inny niż wszyscy. Zupełnie inny... Z pewnością niezwykły.
Faust już nie mal przysypiał na tym pomoście. Nie przeszkadzały mu czynniki takie jak to, iż jest zupełnie nagi oraz to, że jego demoniczne przymioty są "na wierzchu". Phiew, już bardziej by się zainteresował tym że ktoś mógłby mu miecz zabrać. Więc leżał z przymkniętymi oczami, dłońmi pod głową i wsłuchiwał się w odgłosy natury... Dopóki nie dotarł do niego jeszcze jeden, inny odgłos. Była to muzyka, skrzypce... Hm, nie znał tej melodii. Zupełnie inna od wszystkich. Strasznie smutna i melancholijna... Powolna jak cholera, aż serce zwalniało przy słuchaniu jej. Otworzył lekko oczy i spróbował namierzyć źródło dźwięku. Hm... Brzeg jeziora, nie daleko i zbliża się. Moment, czy on nie jest tuż tuż? Demon obrócił się na brzuch i spojrzał na pomost z którego przyszedł. To kogo zobaczył, zaciekawiło go nieco. Wystawił oba ramiona przed siebie i dłońmi złapał się za łokcie, a na takim moście z ramion położył brodę i wpatrywał się w bladego chłopaka, grającego na skrzypcach. Na jego usta wpełzł lekki uśmiech, a demon nieświadomie oblizał lubieżnie wargi na widok młodzieńca i jego wzrok przez kilka sekund dosłownie zrywał z wampira ubranie. Po chwili jednak potrząsną głową i znów oparł brodę o przedramiona, wpatrując się w chłopaka.
- Nieźle grasz.
Stwierdził na tyle głośno, by jego wampirzy słuch nie miał problemu z wyłapaniem jego głosu, w którym brzmiał prawdziwy podziw dla zdolności wampira. Czemu wampira? Przecież widać bladość, czuć tą potepieńczą, wampirzą duszę... Poza tym, ostatnio 25 lat w piekle spędził z wampirzą duszą, więc nauczył się ich rozpoznawać na dystans, nie licząc wcześniejszych doświadczeń w tym temacie. Hm... Ciekawe czy chłopak bardzo się zdziwi widząc leżącego na brzuchu, nagiego demona którego plecy okrywają skrzydła, a którego ogon jak u kota lekko kiwał się w lewo i prawo, zaś wzrok fioletowych oczu spod czarnej grzywki był utkwiony w takowym chłopaku. Ciekawe...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Maj 05, 2012 4:49 pm

Muzyka od lat była jego pasją, miłością i chyba przyjacielem... tego ostatniego każdemu brak i szuka go w najdziwniejszych rzeczach. Muzyka była czymś w czym mógł się zanurzyć, oddać całe swe martwe serce i zapomnieć o całym świecie. Ostatnio przychodziło mu to z coraz większym trudem ale jednak starał się jak mógł. Grając przenosił się do innego, wyjątkowego i własnego świata. Nie był tam tylko wampirem godnym pożałowania i litości ale kimś ważnym i niezwykłym. Głos demona wyrwała go z tego stanu i przez chwilę był zdezorientowany. Odsunął skrzypce od ramienia i rozejrzał się szukając źródła dźwięku. Kiedy w końcu zauważył właściciela głosu uśmiechnął się ciepło nie myśląc nawet o tym. Nie widać było po nim zdziwienia ale ulgę... zobaczył bowiem to czego pragnął najbardziej a fakt iż demon był nagi był dodatkowym prezentem od losu. Przez chwilę podziwiał jego ciało nie mogąc po prostu się powstrzymać... skrzydła... ogon... aż szkoda, że leży na brzuchu... no ale nie można mieć wszystkiego. Prawda? W końcu zmusił się by skupić wzrok na jego oczach i odezwał się swym melodyjnym niskim basem.
-Dziękuję, z ust takiej osoby jak ty panie to wyjątkowy komplement. Muzyka jest mą matką, kochanką i powierniczką. - ukłonił się lekko i podniósł skrzypce by znów zagrać, tym razem jednak melodia była odrobinę weselsza i szybsza, napawała wręcz optymizmem. Tak wampir przekazywał emocje światu, poprzez muzykę... słowa nie były najmocniejszą stroną tego mężczyzny. Dźwięki a co za tym idzie muzyka były dla niego prostsze, jednakże nie każdy umiał czytać ten przekaz i często wampir pozostawał niezrozumiany. Nie przeszkadzało mu to jednak, chyba wolał by jego uczucia i emocje pozostawały dla świata tajemnicą. To zapewniało mu bezpieczeństwo ...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Maj 05, 2012 4:49 pm

Muzyka to jeden z wielu sposobów na odsunięcie się od rzeczywistości, zerwaniem z nią kontaktu, przeniesienia się gdzie indziej i bycia kim innym. Nie ważne kim jesteś tu, dzięki muzyce jak i wielu innym sposobom potrafisz przenieść do innego świata, zupełnie innego, gdzie jesteś tym, kim chcesz... Świata wyobraźni. Wyobraźnia to potęga, potęga którą tak wielu nie potrafi wykorzystać...
Widząc zdezorientowanie u wampira nie zdziwił się zbytnio. No, zdziwiłby się raczej gdyby wampir od tak wyrwany z wiru muzyki nie byłby w stanie zmieszania i dezorientacji. To by oznaczało że udawał grę, niźli iż właściwie grał... Jednak tutaj nie było takich rozbieżności. Wampir grał, w czasie przeszłym. Widząc jak chłopak zwraca widok ku niemu, na twarzy demona pojawił się subtelny, ciepły uśmiech. To że wampir nie zdziwił się na widok jego nagiego ciała zaciekawiło go. Czyżby to chciał zobaczyć? Przez moment takie pytanie krążyło mu po głowie, bo wampir początkowo nie zareagował zbytnio, poza obserwowaniem demonicznego ciała Fausta. Gdy jednak wampir w końcu skupił się na jego twarzy i odpowiedział mu, Faust posłał takowemu chłopakowi szeroki, przyjacielski uśmiech i szybkim ruchem ciała znalazł się na plecach, chowając skrzydła pod plecy i robiąc z nich coś na styl poduszki, zaś dłonie podkładając pod swoje, już nieco obeschnięte, czarne włosy. Jego ciało było doskonale wyeksponowane, ale Fausta to niezbyt martwiło.
- Nie lubię być określany per Panie albo w jakiś inny, oficjalny i sztywny sposób... To imieniem należy się przedstawić, nie suchymi zwrotami "Panie" "Królu" lub coś w ten deseń. Me imię to Faust, a twoje?
Spytał, spoglądając na wampira spod czarnej grzywki z lekkim, przyjacielskim uśmiechem. Fakt że był nagi zupełnie mu nie przeszkadzał w niczym. Wsłuchał się w muzykę chłopaka. Optymistyczna, wesoła... Hm, ciekawe skąd taka szybka zmiana rytmu i brzmienia. Zazwyczaj by się wybudzić z takiego stanu melodii, autor potrzebuje dłuższych chwil, chyba że ma silniejszy "powód" by działać inaczej... Ale jaki tu byłby powód? Ciężko powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Maj 05, 2012 4:50 pm

Wampir dostał kolejny dar od kapryśnego losu... demon przekręcił się na plecy i Temperantio mógł popodziwiać jego ciało w całej okazałości a było na co popatrzeć. Wampir musiał bardzo się starać by jego zimne ciało nie zareagowało na to co oczy chłonęły zachłannie. Mimo, tego iż nie było upału zrobiło się wampirowi gorąco ale nie przerywał gry, ciepły, delikatny uśmiech cały czas ozdabiał jego młodą twarz. Słysząc słowa demona przerwał grę i znów ukłonił się lekko odpowiadając.
-Me skromne i nieistotne imię brzmi Temperantio. - ruszył wolno w stronę demona starając się skupić wzrok na jego twarzy. Dłonie wampira pokrył lekki szron, chciał lodem się ochłodzić bo ubranie coraz bardziej mu przeszkadzało. Usiadł niedaleko demona i odłożył skrzypce na pomost. Przytulił się lekko do swych nóg i położył głowę na kolanach... dość dziwna pozycja ale ta po prostu ukrywała reakcję organizmu wampira, którą było już widać. Nie przejmował się tym, zawsze można zwalić to na muzykę, która niesie ze sobą skojarzenie i pobudza tym samym wyobraźnię. Wiele było wytłumaczeń i małych kłamstw, które pomagają w życiu codziennym. Po chwili z lodu wytworzył flet poprzeczny i zaczął na nim grać melodię przepełnioną optymizmem, słychać w niej było szczęście twórcy a może nawet stan euforii i zakochania. Wampir zamknął oczy by uspokoić ciało i grał przekazując muzyce uczucia jakie żywił do demona, jedyna niepowtarzalna okazja by usłyszał ten przekaz. Najprawdopodobniej nigdy w życiu nie dowie się co to miało oznaczać, nie pozna uczuć wampira ale posłuchać piękną melodię mógł. A to jak ją odczyta jest już jego sprawą.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Maj 05, 2012 4:51 pm

Och, czy ciało demona jest aż tak pociągające? Jeszcze zrozumiem anioła, ale demona? Przecież demony to takie paskudne, destrukcyjne i uwodzicielskie że szok. A to że wyglądają na zewnątrz... Nie najgorzej to akurat pomaga im w ich zadaniach, które są różnorakie. W dużej mierze demony nie mają jako takich narzuconych zadań, lecz własne cele które spełniają kiedy chcą i jak chcą... A co jest celem Fausta teraz? Trudno powiedzieć.
Na głos chłopaka i jego imię uśmiechną się lekko. Łacina... Tak dawny i zapomniany już język w tych latach. Nawet on już rzadko korzysta ze zwrotów łacińskich, a szkoda, bo to piękny język...
- Zimna krew... Ciekawe czy faktycznie jesteś tak chłodny jak o tobie mówi twoje imię.
Stwierdził w zamyśleniu, jakoby przyglądając się oczami jakiegoś punktu na niego. Demon nie zauważył lub nie zwrócił uwagi na szron na bladych, wampirzych dłoniach, ale coś, podświadomość mówiła mu że w pobliżu używana jest moc... To taka intuicja, która często mu pomaga wypakować się z różnych problemów w które często się pakuje. Jego wzrok wrócił na wampira, który usiadł niedaleko niego. Posłał chłopakowi ciepły uśmiech, przeciągając się nieco lubieżnie.
- Jeśli przeszkadza ci mój strój, mogę się odziać. Tak samo jeśli moje towarzystwo ci przeszkadza, mogę odejść.
Stwierdził ze spokojnym, wręcz "wyluzowanym" spojrzeniem i lekkim uśmiechem na twarzy. W pewnej chwili usłyszał skoczną, wesołą melodię na flecie, przez co spojrzał znów na chłopaka, który zaczął teraz grać na lodowym flecie. Ciekawe... Demon zwinnie podniósł się do góry i znów przeciągną z lekką nutą lubieżności, jakby wiedział o tym chłopaku i wiedział, co myśli i czuje wobec niego... Albo po prostu tak już ma. Następnie, obrócił się ku chłopakowi i ruszył ku niemu.
- Jeśli nie, pozwól że siądę bliżej osoby która tak pięknie gra, bym nie pominą nawet skromnego elementu geniuszu twej muzyki. Mało kto to wie, ale muzyka to moja pięta achillesowa... Uwielbiam muzykę.
I nim skończył słowa a wampir w ogóle otworzył oczy, Faust już siedział tuż obok niego, dzieliło ich może parę centymetrów przestrzeni. Faust nie siedział w jakiś dziwny sposób. Ot, zwyczajnie, siad podparty dłońmi po bokach i nogi wysunięte w przód, nieco rozłożone. Wsłuchiwał się uważnie w muzykę... Była taka pełna życia, optymizmu, euforii... Jakby... Miłości. Ale czemu? Czyżby to on na niego tak działał silnie? Hm... Trzeba to będzie sprawdzić, prowokując wampira na różne sposoby. Na samą tego myśl na twarzy demona pojawił się lekki uśmiech, a takowy subtelnie, acz lubieżnie oblizał wargi, patrząc na bladoskórego chłopaka. Zrobił to na tyle dyskretnie, by chłopak nie rozpoznał tego gestu, a przynajmniej nie rozpoznał w nim lubieżności.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Maj 05, 2012 4:53 pm

Ubiór a raczej jego brak demona nie przeszkadzały wampirowi, wręcz przeciwnie mógłby podziwiać pociągające ciało Fausta dłużej. Słysząc jego pytanie pokręcił głową przecząco i przerwał na chwilę grę by odpowiedzieć. Otworzył na chwilę oczy i znów poczuł przypływ gorąca, chyba bliskość nagiego ciała Fausta tak na niego wpływała.
-Twój stan a tym bardziej twa obecność nie przeszkadza mi, nie jestem wstydliwą dziewicą by widok nagiego ciała wprawiało mnie w szok czy dezaprobatę. Za stary jestem na to. - uśmiechnął się lekko, zamknął oczy i znów zaczął grać na flecie i znów zabrzmiała ta sama melodia specjalnie skomponowana dla demona. No ale on niekoniecznie musi się o tym dowiedzieć, prawda? To raczej nie spodobałoby mu się. No ale nie ważne jest to teraz. Dla wampira najważniejsza była muzyka i to iż przebywa tak blisko demona... tak blisko a jednocześnie tak daleko. Jednak ten stan nie potrwał za długo. Słowa Fausta lekko zdziwiły wampira, dopiero po chwili dotarł do niego sens wypowiedzi. Czując przy sobie ciało demona przestał grać i otworzył oczy. Uśmiechnął się subtelnie do demona patrząc mu w oczy i nawet nie zauważył jak jego flet przestał istnieć... było mu coraz bardziej gorąco a jego ciało zamiast się uspokajać reagowało coraz bardziej na całą sytuację. Nie zauważył lubieżności w spojrzeniu demona a być może nie chciał tego zauważyć. Miał za to ogromną ochotę pocałować go... jeden raz skosztować smak jego ust, poczuć ciepło ciała, dotknąć chodź opuszkami palców ... wróć, spokojnie, tylko spokojnie, takie pragnienia nie pomagają, tylko przeszkadzają. Odwrócił wzrok i przejechał dłonią po swoich szarych włosach, być może chciał w ten sposób pomóc sobie zebrać myśli.
-Każdy z nas ma jakieś słabości, ja również mam swoją. Powiedz mi Fauście jakie masz jeszcze słabości? Słodycze? Kobiety? Gorąca atmosfera podczas spotkań z kochankami? A może po prostu kąpiele w jeziorze i leżenie nago na podeście? - popatrzył na demona i uśmiechnął się wesoło, znów zapragnął go pocałować, dotknąć...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Maj 05, 2012 4:54 pm

Na słowa wampira Faust wzruszył barkami z nieznacznym uśmiechem na twarzy. Może i Faust nie odczuwał, nie potrafił wyczuć emocji wampira, widział jednak jego zachowanie. I albo on stara się na niego nie patrzeć, albo po prostu chce się lepiej skupić... Ale to w takim razie tak samo Faust nie pozwala mu się skupić. Ciekawe... Bardzo ciekawe.
- Nie podejrzewałem iż jesteś, zastanawiała mnie po prostu twoja reakcja. Różne istoty które spotkałem różnie na mnie spoglądały gdy trafiały w takiej sytuacji na twoje miejsce. Jedne z obrzydzeniem, drugie z podnieceniem, inne z pożądaniem... A ty?
Spytał, po czym w podobny sposób co wampir, acz kolwiek nieco inny wplótł dłoń w czarne włosy i odgarną grzywkę w tył z lekkim uśmiechem oraz subtelnym, ledwie widocznym błyskiem uwodzicielstwa w oczach. Ciekawe, czy on naprawdę chce uwieść tego chłopaka? Kto wie, kto wie... Może tak, może nie. Wampir może i nie spostrzegł zniknięcia instrumentu, demon i owszem. Mimo to, nie zamierzał nic z tym zrobić. Czemu? A czemu by miał? No właśnie. Siedząc tak obok wampira jego ogon delikatnie sunął w prawo i lewo jak u kota, chodź to kociego ogona temu było daleko. Czarny, łuskowaty, zakończony ostrzem... Jedna z wielu broni, jakimi potrafi uraczyć przeciwnika Faust. Wątpliwe jednak by tu skorzystał z innej broni niż własne ciało i urok osobisty. Na pytania wampira chwycił się dłonią za podbródek w geście zamyślenia. Hm...
- Akurat kąpiele w jeziorze i leżenie nago to jedno z moich hm... Dziwactw w zachowaniu. A jakie jeszcze słabości... Zwierzęta domowe. Możesz wierzyć lub nie, ale nawet demon taki jak ja może lubić koty albo psiaki. Niby w piekle też są takie, no ale są pewne różnice między takowymi...
Przy ostatnich słowach znów w jego twarz powrócił wyraz głębokiej konsternacji i zamyślenia, a fioletowe oczy świdrowały krajobraz przed nim.
- Czasem zastanawia mnie jak wampir może być aseksualny... Lub naprawdę dobrze maskować swoją orientację, a anioł ulegać żądzom zarówno względem kobiet, jak i mężczyzn... O demonach i diabłach nie wspomnę, bo w końcu rozkosz to domena takich jak ja. Jak istota, która jest człowiekiem, chodź przeklętym potrafi sobie radzić z żądzami takimi, jakie pokonują najwytrwalsze anioły i demony, istoty które nigdy nie powinny czuć tak ludzkich pożądań i żądzy?
Przy pierwszym zdaniu oraz pierwszej części drugiego jego spojrzenie powiodło na moment na wampira, jakby tym gestem powiedział "tak, wiem o tobie wszystko i znam twe żądze które tak skrywasz", po czym wrócił wzrokiem przy reszcze wypowiedzi w dal, mówiąc ją zamyślonym tonem. Skąd by to wiedział? Ach, z niego jest osoba naprawdę doskonale poinformowana... A ta wiedza czasem doprowadza go do obłędu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Maj 05, 2012 4:56 pm

Na pierwsze pytanie nie odpowiedział, zareagował jedynie szerszym uśmiechem. Nie chciał mówić demonowi o sobie za wiele, to by popsuło wszystko. Zresztą tajemnice są o wiele bardziej intrygujące i fascynujące niż proste prawdy. Reakcja wampira na nagie ciało demona była dość specyficzna, pożądanie? Tak. Podniecenie? W pewnym stopniu również. Ale czy Temperantio musi się do tego przyznawać? Niekoniecznie. Zbyt wiele lat ukrywał przed światem swą orientację by teraz ot tak po prostu się do niej przyznać. Następnych słów demona również wysłuchał uważnie ale nie odpowiadał na nie. Zdecydowanie wolał słuchać jego głosu niż zakłócać ciszę swoim. A może chciał zapamiętać tą jedyną chwilę bliskości z ukochaną istotą by mieć coś na przyszłość, to takie ludzkie, mimo iż wampir człowiekiem nigdy nie był miał ich słabości. Bo czyż miłość nie jest słabością? A cieszenie się widokiem, obecnością, bliskością ukochanej osoby nie są słabościami ludzi, istot śmiertelnych i słabych? Przez lata wampir myślał iż nie po prostu nie potrafi kochać, że są to bajki dla śmiertelników, które ułatwiają im życie. Teraz jednak nie był już tego taki pewien. Czując burzę emocji niczego już nie był do końca pewien i chyba w tym memencie nie miał ochoty na analizowanie tego. Teraz wolał po prostu cieszyć się chwilą i obecnością Fausta, jego widokiem ... o okrutny losie jakiej zażądasz zapłaty za te chwile szczęścia wampira. Za wszystko przychodzi w końcu nam płacić, więc i za to również w końcu przyjdzie rachunek... kwestia tylko czy wampira będzie stać by go zapłacić.
Przy następnej wypowiedzi demona wampir zdjął z pleców futerał i włożył do niego skrzypce, położył na podest by były bezpieczne i podniósł się. Uklękł przed demonem, przekrzywił lekko głowę i przez chwilę patrzył w jego oczy z tej perspektywy. Zastanawiał się ile demon wie a ile zdaje mu się iż wie. Na jego ustach cały czas trwał subtelny, ciepły uśmiech. Trwał tak nieruchomo niczym posąg chcąc wyryć w pamięci obraz demona. W końcu jednak poruszył się i zbliżył do demona tak iż jego twarz znalazła się bardzo blisko jego. Gdy się odezwał jego głos był szeptem, jednak demon z pewnością mógł usłyszeć każde słowo ze względu na odległość jaka ich dzieliła.
-Faust Valentine, przedstawiciel demonów w radzie. Woda jest twą siłą a bariera umysłu obroną. Rozmawiam teraz z oryginałem czy kopią? Powiedz mi aniele czemu uważasz, że wiesz cokolwiek o mnie? Dzielisz swój świat na ludzi, anioły i demony tylko? Ja nigdy człowiekiem nie byłem. Urodziłem się taki jakim mnie teraz widzisz. Dla mnie jesteś aniołem, a zaś jestem zagadką. Dla niektórych jestem odkupieniem, ucieczką od piekła. Czasem nazywają mnie panem śmierci bo mogę dać nowe życie. Ale człowiekiem? Nawet nie wiem co to słowo oznacza.A co do żądz i pragnień to nie mam skrupułów by je urzeczywistniać. - podniósł dłoń i opuszkami palców przejechał po policzku demona -Po prostu nie chce byś aniele mnie zaatakował. - dmuchnął lekko na jego usta i odsunął się od demona. Podniósł się i poprawił grzywkę, ot tak po prostu przeszkadzała mu i nic więcej. Szybko zdjął czarną koszulkę, spodnie, buty i bieliznę i po prostu wskoczył do wody. Była dla niego idealna, cudownie chłodziła i pomagała mu uspokoić ciało. Nie wynurzał się przez bardzo długą chwilę, nie musiał przecież oddychać.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Maj 05, 2012 4:56 pm

Fakt, tajemnice czasem są o wiele lepsze, niż mówienie wszystkiego wprost. Zresztą, obydwaj zachowują się w tym podobnie. Nie wszystko mówią wprost, a jednak rzeczy które wprost ujmują są stosunkowo nie ważne lub częściowe, jakoby w każdej z nich brakowało pewnej części, przez co słowa wydają się zupełnie wyrwane z kontekstu. Cóż, skoro ukrywał swoją orientację, niech robi to dalej. Faust ma to do siebie że nie wstydzi się ani nie ukrywa tego, że jest biseksualistą, że zadowoli go na równi kobieta, jak i mężczyzna. Doprawdy, nigdy nie był człowiekiem? Może i by to go zdziwiło, ale on jest o wiele bardziej ludzki od Fausta. Czemu? Bo posiada pierwiastek ludzki, ludzkiej duszy. Może i zrodził się jako wampir, lecz wampir to tylko przemieniona istota ludzka. Tak samo zmiennokształtny, syrena, wróżka, nawet elf. Wszyscy oni pochodzą od ludzi i posiadają pierwiastek ludzkiego zachowania i ludzkiej duszy. Anioły i demony zaś czegoś takiego nie posiadają, zrodziły się z ognia lub z samych siebie. Nigdy nie posiadały i nie posiadają w sobie ludzkiej duszy. Nawet jeśli ten wampir twierdzi że takowej ludzkiej duszy nie posiada, nie wypleni jej z siebie. Demony i anioły jedynie mogą udawać że mają takową, dobrze odgrywać rolę ludzkich, której uczą się wraz z podglądaniem ludzi. No, chyba że to przeistoczeni ludzie, wtedy inaczej się na to patrzy.
Działania wampira zainteresowały go. Czyżby jego słowa go zirytowały? A może zaciekawiły? Ciężko powiedzieć, Faust mógł tylko obserwować jak wampir klęka przed nim i ich spojrzenia się spotkały. Jego chłodne spojrzenie błękitnych oczu i spojrzenie fioletowych, spokojnych oczu Fausta. Na twarzy Fausta nie przerwanie trwał lekki uśmiech, a gdy wampir zbliżył swoją twarz do jego, wyraz twarzy czy wzroku demona nie zmieniał się. Tak samo na słowa wampira. Gdy poczuł na swoim policzku chłodną dłoń wampira, prawy kącik jego ust delikatnie się uniósł, przez co jego uśmiech się nieco poszerzył.
- Ciekawe czemu zwiesz mnie aniołem... Byłem nim tysiące, a może nawet i miliony lat temu, lecz teraz... Wątpliwe bym nadal posiadał w sobie anielski pierwiastek duszy.
Powiedział jeszcze nim wampir się podniósł i lekko prychną w geście delikatnego rozbawienia na gest wampira. W między czasie jak wampir się rozbierał, Faust oparł łokcie o uda, zaś brodę o "mostek" ze splecionych dłoni, a oczy demona dokładnie obserwowały wampira i jego wyłaniające się z ubrania nagie, blade ciało.
- Nie twierdzę iż wiem coś o tobie, Temperantio, Aenigmo Occidere. Wiem o tobie tyle, co przeważnie wiem też o innych. Różne fakty, które sklejam w całość. Może i nie urodziłeś się człowiekiem, lecz w porównaniu do aniołów lub demonów zrodzonych w ich wymiarach, posiadasz ludzką duszę. Tak samo każdy inny nieśmiertelny. Posiadacie ludzkie dusze, czegoś czego tacy jak ja nie mają. Moje człowieczeństwo opiera się na tym, czego uczę się obserwując ludzi, a przynajmniej tak było na początku, dalej uczyłem się sam. Może i nie masz skrupułów, może i nie uważasz się za człowieka, lecz jesteś takowym i nie wyplenisz z siebie pierwiastka ludzkiej duszy. Tak samo żaden inny nieśmiertelny nie zależnie jakiej rasy. Jedynie tacy jak ja, zrodzeni w ogniu niebiańskim lub piekielnym mogą się "poszczycić" tym, że nie posiadają ludzkiej duszy. Nie zależnie co będziesz robił czy czynił, nadal będziesz człowiekiem, choćby po części.
Cóż, wampir zwinnie się rozebrał z ubrania, a w między czasie swojej przedłużonej mowy Faust obserwował uważnie każdy element bladego, nagiego ciała wampira które wynurzało się z pod czarnych ubrań. W jego wypadku reakcja nie była tak silna jak u wampira, co nie oznacza wszak że nie uśmiechną się na widok bladego ciała, a potem w sobie tylko zrozumianym geście uniósł dłoń do ust i lekko przejechał palcami po wargach, po czym oblizał wargi na widok ciała chłopaka. Mimo to iż chłopak sobie zanurkował, to Faust jakoś nazbyt się tym nie zainteresował. Miast tego, położył się znów z rękoma pod głową i zmrużył lekko oczy, dając owiać swoje ciało powiewom wiatru. Już w zasadzie jego ciało wyschło, w pewnym stopniu też dzięki wampirowi, bo gdy odkrył swoje ciało w całości delikatnie rozgrzał tym ciało Fausta. Hm... Pożądanie? Możliwe, acz dobrze ukryte.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Maj 05, 2012 4:57 pm

Pływając pod wodą wampir analizował słowa demona, nie zgadzał się z nim w pewnych kwestiach... nie uważał się bowiem za istotę pozbawioną skrupułów ale na pewno duszy. Nie był przecież nigdy człowiekiem a tylko te istoty Bóg umiłował i obdarzył je największymi darami: duszą i swą miłością. Inne istoty takie jak wampiry, były przeklęte od urodzenia i nigdy nie zaznały Jego łask, nie ważne jakby postępowały. Jest to bardzo smutne ale prawdziwe i raczej nieodwracalne. Faust z własnej woli zrezygnował z miłości Boga, Temperantio nigdy tej łaski nie zaznał...
Po jakimś czasie wampir wynurzył się z wody i odgarnął włosy z twarz ale nie wychodził jeszcze na pomost. Pływał po prostu tuż przy nim i przez chwilę patrzył na demona. Po jakimś czasie odpowiedział spokojnie na jego wcześniejszą wypowiedź:
-Urodziłem się by odbierać życie innym, nie jest to ani piękne ani człowiecze. Ale nigdy nie byłem pozbawiony skrupułów, od ponad dwustu lat staram się nie zabijać, nauczyłem się kontrolować pragnienie. Wbrew temu co o mnie myślisz nawet zdarzyło mi się ocalić parę istnień. Człowiek jednak to ktoś kto ma prawo by błądzić, ma prawo decydować czy będzie zabijał czy nie. Mi nie dano tego wyboru, skazano mnie na zabijanie. Dziecko zaraz po urodzeniu jest czyste i niewinne, chrzcicie je by oczyścić z grzechu pierworodnego. Ja rodząc się byłem od razu skazany na grzech, taki zostałem stworzony. Wiele lat już żyję na tym świecie i wiem już iż nawet jeśli będę czynił dobro i tak nie będę mam prawa by wejść do świątyń i pomodlić się z innymi. Wierzę wiesz? Ktoś nauczył mnie wierzyć, sprawił iż nie chce już zabijać i ranić innych. Ale jednocześnie uświadomił mi... - zamilkł na chwilę i wyszedł z wody, usiadł na podeście nie przejmując się tym iż był nagi. W sumie nie przeszkadzało mu to ani nie było mu zimno.
- ... iż nie mam duszy bo tylko dzieci Boże je mają. Mimo to chce wierzyć i nie chce zabijać ani krzywdzić innych. Możesz nazwać mnie słabą istotą, ale jeśli ty we mnie widzisz człowieka w tobie on jest tym bardziej. Ludzkie cechy można zobaczyć nawet w istotach takich jak anioły i demony, nikt nie jest bowiem doskonały. - wampir popatrzył w oczy demona ciekaw jego reakcji. Przyznał się przed nim do tego iż nie jest typowym przedstawicielem rasy i być może jest w ten sposób jeszcze mniej wart uwagi niż parę minut temu. Jednak mimo wszystko nie miał zamiaru kłamać i ukazywać się w złym świetle by zaimponować demonowi, mimo tego co do niego czuł wiedział, że kłamstwa mają krótkie nogi i prawda zawsze wyjdzie na jaw w najmniej chcianym i oczekiwanym momencie.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Maj 05, 2012 5:23 pm

Doprawdy, nie był człowiekiem? Tu się myli. Wampir, czarownik, elf... Nie ważne, każdy z nich JEST po części człowiekiem. Może i uważają się za takich którzy nie mają duszy, którzy są od razu skazani na potępienie... On od urodzenia jest tak samo człowiekiem, jak każdy inny. Jest tylko jego innym typem. Tak jak ludzi dzieli się na chorych i zdrowych, pod kolorem skóry lub innych czynników, wampir również jest podgatunkiem człowieka. A każdy jego podgatunek ma taką samą miłość u Boga zapewnioną. Może tego nie dostrzega, ze względu na bycie właśnie wampirem. Chodzącym nocą, przy blasku księżyca, nie mogącym spojrzeć na słońce...
Słyszał pluski wody związane z wynurzaniem się wampira, ale nadal tkwił w pozie takiej jak wcześniej. Leżąc na podeście z zmrużonymi oczami wysłuchał słów wampira, a gdy ten wynurzył się w połowie odpowiedzi z wody, Faust jakoby kątem oka spojrzał na niego, i takowym kątem oka przez kilka sekund "pożerał" wampira wzrokiem, po czym jednak powstrzymał się i wrócił do swojej "pozy" ze zmrużonymi oczętami, wysłuchując dalej wampira. On nie zauważa pewnych czynników...
- Skąd wiesz co o tobie myślę? Nie oceniam istot po stereotypach, choć mnie i moją rasę po takowych non stop oceniają. Widzą w nas zło, zło w czystej postaci... A tylko część z nas jest prawdziwie zła. Owszem, łatwiej nam czynić zło, lecz czy to oznacza że jesteśmy złem? Nie.
Powiedział i na moment zamilkł, zdajac sobie sprawę że trochę zszedł z tematu... Chociaż w sumie wytyczonego nie mieli, no ale co on będzie mu wyjaśniał o tym, że demony nie są złem, bo pewnie i tak o nich tak myśli... Ech.
- To że jesteś wampirem, nie oznacza iż nie jesteś dzieckiem Boga. On kocha was, wszystkich. Aniołów, swoje sługi, ludzi, swoje dzieci... I wszystkich nieśmiertelnych, poza demonami. Mogłeś tak samo zostać ochrzcony jak każdy inny człowiek i żyć w wierze w Boga, a za grzechy zabijania spowiedź i pokuta. To wasz największy dar. Wystarczy że wyspowiadacie się, odbycie pokutę i jesteście wolni od grzechu. Masz duszę, jak każdy inny człowiek, czy nieśmiertelny. I jest to dusza ludzka, choćbyś był wnukiem Kaina i Lilith, pierwszych wampirów. Jesteś ludzkim, masz ludzką duszę. Anioły i demony są... Inne. Anioły za nawet najmniejsze zboczenie ze swoich ścieżek są... No, powinni być karani, ale coś ostatnio Jemu szwankuje system praw. Kiedyś, za to że Lucyfer przekonał do swoich racji kilka aniołów zostaliśmy wyrzuceni z nieba, skazani na wieczną tułaczkę, teraz anioły są bardziej grzeszne od nas, a i tak nic im się nie dzieje. I wierz tu w sprawiedliwość.
Na ostatnie słowa parskną ironicznym śmiechem, po czym podniósł się do siadu, a jego fioletowe oczy świdrowały wzrokiem chłopaka.
- Wiesz dlaczego wygnał mnie? Kochałem Boga... Ale tylko i wyłącznie jego. Nie potrafiłem zadeklarować miłości wobec ludzi, nie potrafiłem paść przed nimi i tak samo kochać ich, jak Boga. Tylko on był moją miłością... Za to mnie wygnano. Za miłość do Boga... Czy to sprawiedliwe? Wątpię. Kochałem go... Lecz teraz, po tylu latach... Wiele się zmieniło. Zbyt wiele.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Maj 05, 2012 6:10 pm

Wampir wysłuchał demona chłonąc praktycznie każde jego słowo, nie zgadzał się jednak z nim w każdej kwestii... na przykład spowiedź, niech ktoś znajdzie kapłana, który po wysłuchaniu spowiedzi życia wampira zechce dać mu rozgrzeszenie? Raz Temperantio był w świątyni i chciał pójść do spowiedzi... po pierwszych słowach został wygoniony przez księdza ze słowami iż taki demon jak on nie ma prawa kalać swą obecnością tak świętego miejsca. To zdarzenie sprawiło iż zaczął modlić się w dużych katedrach gdzie nikt nie mógł go zauważyć, co do spowiedzi... nigdy więcej nie próbował, być może się bał a być może nie chciał by zakazano mu znów wchodzenia do kościołów. Wiara dodawała mu siły i pomagała walczyć z pragnieniem, dzięki temu nie zabijał tak jak kiedyś... stał się innym wampirem, zupełnie innym. Być może też dlatego tak rzadko kontaktował się z przedstawicielami swego rodu, pieniędzy mu nie brakowało więc nie musiał ich o to prosić. Spotkania ograniczał do niezbędnego minimum, coroczne spotkania rady rodu były bowiem koniecznością dla takiego wampira jak Temperantio... koniecznością i przykrym obowiązkiem. Nigdy jednak nie sprzeciwił się rodowi i zawsze jeździł na nie starając się być niewidzialnym, nie zawsze mu to wychodziło ale starał się jak mógł.
Milczał bardzo długo słuchając słów Fausta, czasem tylko kiwał głową potwierdzając jego słowa, czynił to jednak na tyle sporadycznie i uprzejmie by Faust wiedział iż jest wysłuchiwany i jego słowa są akceptowane. Wampir był wprost wymarzonym słuchaczem, mógł milczeć godzinami nie przerywając rozmówcy. Do tego jeszcze słuchał uważnie i wyciągał wnioski, nie zawsze się jednak nimi dzielił, wolał zostawić je dla siebie. Kiedy Faust skończył mówić wampir podniósł się i usiadł bardzo blisko demona, popatrzył w jego oczy i uśmiechnął się lekko. Odezwał się ciepłym, bardzo cichym głosem.
-Rozumiem, możesz nie wierzyć ale rozumiem... - po tych słowach położył dłoń na policzku demona i przysunął się bardzo blisko, pocałował go lekko w kącik ust i odsunął się lekko po tym od niego. - ...miłość jest bardzo dziwna. Ja kocham i nie mam do tego prawa. Kocham kogoś kto nigdy nie odwzajemni mych uczuć. Ale czy to oznacza iż nie mam do tego prawa? Staram się sobie wytłumaczyć iż nie ma to sensu, staram się zabić to uczucie a ono przekornie zamiast słabnąć umacnia się i dojrzewa. Z zauroczenia staje się miłością... - odwrócił wzrok od demona nie chcąc za długo mówić o swych problemach. W sumie nie były one ani ważne ani godne uwagi. Prawda?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Maj 05, 2012 6:35 pm

Cóż, fakt, ludzcy kapłani nie potrafili pojąć czegoś takiego jak wampir, nie potrafili zrozumieć... Ich nikt nie nauczył tego, co wie Faust. W sumie, takie rzeczy jakie wie on wiedzą już tylko naprawdę stare, wiekowe istoty nieba i piekieł... Takie jak on. A z miejscami kultu? Może to zdziwi niektórych, ale demon czasem przychodził do kościoła, ot, by "poznać wroga". Oczywiście, nie zachowywał się w zbyt dużym "szacunku" dla tego miejsca, bo po co okazywać szacunek komuś, kto tak samo nie okazał go tobie, a potem cię kopał, bił, ubliżał... No, może nie dosłownie, ale mniej więcej to jego serce przeżywało, gdy Bóg go wygnał. Gdy skończył a wampir podszedł do niego, Faust nagle parskną cichym śmiechem zanim wampir się w ogóle odezwał.
- Oj, wybacz. Zanudziłem cię.
Mrukną cicho z uśmiechem, ale gdy wampir usiadł obok i zbliżył się, po czym odezwał cichym, ciepłym tonem początkowo Faust nie potrafił skojarzyć faktów, a gdy poczuł zimną dłoń na policzku i pocałunek chłodnych, wampirzych warg tym bardziej poczuł się nieco... Zmieszany. Tym nie mniej, wysłuchał uważnie słów wampira. Miłość... W miarę słuchania wypowiedzi wampira wszystko stało się jasne. On po prostu jest w nim zakochany...
- Nie umiem kochać... Nie znam tego uczucia. Kiedyś kochałem Boga... I jak dotąd nikogo innego nie potrafię. Przez ponad miliony lat nie potrafiłem i nie potrafię okazać czegoś więcej, niż pożądanie, przyjaźń... Lecz nie miłość.
Po tych słowach delikatnie ujął podbródek wampira w swoją dłoń i obrócił ku sobie, uśmiechając się przepraszająco.
- Wybacz mi to.
Szepną cicho, po czym wpił się w usta wampira długim, nawet w pewnej dozie namiętnym pocałunkiem, a jego dłoń spoczęła na bladym policzku młodzieńca. Wampir pewnie nie spodziewał się, iż Faust jest biseksualistą skoro był tak nieśmiały... A może właśnie przez to był taki? Może myślał że pomimo iż Faust lubi obie płci, woli kobiety? Ciężko powiedzieć... Nie w tej chwili jest czas na myślenie o tym. Ogon demona podświadomie oplótł się wokół bioder wampira, jakoby nie chcąc, by ten gdzieś uciekł... Często u Fausta jest to podświadomy gest.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Maj 05, 2012 8:07 pm

Słowa demona nie zdziwiły wampira, spodziewał się chyba nawet takowej odpowiedzi. Wiedział, że jego uczucie nigdy nie zostanie odwzajemnione. Bo któż by mógł pokochać takiego wampira jak Temperantio? Przeklęty, nieśmiertelny, zimny, pijący krew niewinnych... prawie zło wcielone... teoretycznie rzecz ujmując. Praktyka bowiem często różni się od teorii ale nie każdy chce poznać jak się sprawy mają na prawdę. Kiedy Faust odwrócił jego głowę i poprosił o wybaczenie chciał odpowiedzieć mu iż nie ma czego wybaczać ponieważ nie miał zamiaru nikogo zmuszać czy też błagać o odwzajemnienie uczuć. Jednak to co zrobił demon lekko go zdziwiło. Nie spodziewał się po prostu tego pocałunku i być może dlatego dopiero po chwili na niego odpowiedział. Smak ust demona był o wiele słodszy niż go sobie wyobrażał. Pogłębił jeszcze bardziej go oddając całe pożądanie i podniecenie jakie czuł w tej chwili. Przez głowę przeszła mu myśl iż chce więcej, o wiele więcej. Położył swą dłoń na ramieniu demona i przesunął ją delikatnie w stronę jego szyi i tamże znalazła się jakiś czas później. Nie mógł się powstrzymać po prostu, pragnął dotykać jego ciała, całować je, pieścić... i wiele wiele więcej. Nie przeszkadzał mu nawet fakt iż demon oplótł jego biodra swoim ogonem. Pochlebiał mu w pewien sposób ten niewinny gest, chciał może by wampir został przy nim. Wszystko co dobre jednak szybko się kończy, a to skończyło się kiedy wampir usłyszał dźwięk swego telefonu. Od razu acz niechętnie rozpoznał dzwonek... dzwonił ktoś z najwyższej rady rodu. Przez chwilę nie przerywał pocałunku aż w końcu musiał to zrobić bowiem telefon dzwonił nieprzerwalnie. Odsunął się bardzo niechętnie od demona i po chwili wstał. Podszedł do swych ubrań i wyjął telefon ze spodni, odebrał i po prostu słuchał. Skrzywił się lekko niezadowolony, z jego ust usłyszeć można było niechętne mruknięcie. Nie musiał odpowiadać, nie było to konieczne, ale na pewno koniecznym było wykonanie polecenia. To co usłyszał wampir nie było ani miłe ani optymistyczne, musiał działać w imieniu rodu i naprawić coś co zepsuł młody niedawno przemieniony wampir... Temperantio nienawidził tego, nie znosił latać za młodymi wampirami i tuszować ich wyskoki by świat nie powiązał ich czynów z rodem. Jednak nie było innego wyjścia, był doświadczonym wampirem i takie odpowiedzialne zadania powierzali najbardziej zaufanym członkom rodziny, którzy byli najbliżej miejsca zdarzenia. Czasem było to niemożliwe do wykonania i trzeba było kogoś ściągać z daleka ... no ale nie każdemu powierza się takie zadania. Temperantio w takich chwilach wolałby być młodym i niedoświadczonym wampirem. Zakończył rozmowę i zaczął się ubierać dość szybko. Odezwał się zimnym głosem, było jednak w nim słychać poirytowanie sytuacją.
-Każdy ma swoich panów, ja również. Widać to nie jest mój moment ale i tak dziękuje za to co dostałem od ciebie. Nie musiałeś przepraszać. To nie twoja wina iż wampir potrafi coś takowego poczuć. - uśmiechnął się ciepło do demona i skończył się ubierać. Nie przejmował się tym iż nadal jest mokry, jakoś da radę w końcu zimy nie było a on był wampirem. Przeczesał włosy palcami i włożył futerał ze skrzypcami na plecy. Nie miał ochoty zostawiać ulubionej zabawki na pomoście, w sumie szkoda by było jakby ktoś je zepsuł.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Maj 05, 2012 8:48 pm

Tu nie chodziło o to, nie chodziło o niego. Raczej o Fausta. On nie umiał kochać... Nigdy tego się nie nauczył od nikogo. Tego jednego uczucia nie nauczył się poprzez obserwację, a jeśli kiedyś umiał je okazać wobec Boga, tak teraz nie potrafi go ukazać wobec nikogo, czy niczego. Chciałby tak jak ten wampir kochać... To jest rzecz która odróżnia istotę, która posiada duszę od takiej, która jej nie ma. Zdolność do miłości... Emocji która wypływa wprost z duszy. Jeśli umiesz kochać, jesteś człowiekiem...
Nie przeszkadzało mu to, że z początku wampir nie odwzajemnił jego pocałunku, rozumiał zaskoczenie sytuacją. Gdy jednak zaczął to robić, demon uśmiechną się w duchu na to. Mimo iż wampir byl mężczyzną, jego usta były naprawdę słodkie, i aż z każdym kolejnym pocałunkiem chciało się smakować dalej, czuć więcej... Dłoń z policzka przesunęła się na szyję wampira, a potem powiodła ku klatce piersiowej powolnym, pożądliwym ruchem. W pewnej chwili jednak dało się usłyszeć dzwonek telefonu, ale Faust i tak i tak nawet gdyby to był jego telefon nie zareagowałby. Ma to do siebie że rzadko odbiera, i tylko wtedy gdy mu się nudzi w sumie. Jednak wampir przerwał pocałunek i odsunął się od niego, zaś demon potulnie odwiną ogon i zabrał takowy, by młodzieniec mógł od niego odejść. Westchną wyraźnie niezadowolony obrotem tych faktów.Gdy wampir wygrzebał swój telefon i coś tam zaczął poburkiwać i słuchać, Faust podniósł się z pomostu i przeciągną lekko z lekkim niezadowoleniem. Gdy wampir skończył i zaczął się ubierać, Faust skrzyżował ręce na klatce piersiowej i obserwował go, a gdy odezwał się, wysłuchał jego słów. Na jego ostatnie słowa prychną lekko z irytacją, a gdy wampir skończył się ubierać i zarzucił swój futerał na plecy, demon dyskretnie podszedł do niego i objął go w pasie, nachylając swoją twarz nad jego uchem.
- Tu nie chodzi o ciebie, Temperantio. Wiesz co świadczy o człowieczeństwie? Zdolność pokochania kogoś. Chciałbym... Po prostu chciałbym umieć odwzajemnić twoje uczucia, pokochać ciebie tak jak ty mnie... Nie umiem tego. Nauczyłem się tylu rzeczy, ale tej jednej nie potrafię się nauczyć, przypomnieć sobie jak kochałem Boga i przenieść tą miłość na kogoś innego... To sprawia iż jesteś człowiekiem. Nie wszystko inne, emocje, zdolności, rasa czy to, kim jesteś. Jeśli umiesz kochać, jesteś człowiekiem.
Szeptał do ucha wampira cichym głosem, co jakiś czas między słowa wplatając pocałunki na bladej szyi młodzieńca. Mógł teraz wyglądać jak kochanek który nie chce by jego partner mu uciekł, ale nie do końca o to chodziło.
- Powiedz mi... Jak to jest? Jak to jest kochać kogoś? Jak to jest być zakochanym? Jakie to uczucie, co czujesz?
Zasypał go pytaniami, które w dużej mierze mogłyby się zmieścić w jednym. "Co czujesz, będąc zakochanym?" Gdy skończył swoje pytania, zaczął obsypywać wampirzą szyję Temperantio delikatnymi pocałunkami, tak daleko jak pozwalał mu na to kołnierz koszuli wampira.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Nie Maj 06, 2012 7:40 am

Wampir nie był na początku pewien jak ma zareagować na pocałunki i słowa demona. Sprawiały iż coraz bardziej chciał zostać przy nim i zająć się młodym niedoszłym podopiecznym później. Teraz wolał cieszyć się bliskością demona i jego pocałunkami. Były tak rozkosznie przyjemne, budzące emocje, które wampir za wszelką cenę chciał uśpić. Nie był pewien co ma powiedzieć, nie był nawet pewien czy miłość jest dowodem tego iż jest człowiekiem. W sumie nie kochał nikogo wcześniej, nawet to co czuł do swych rodziców było czymś zupełnie innym, nawet nie wiedział czym konkretnie. Nie oczekiwali oni od niego miłości ale posłuszeństwa i nienagannych manier, bycia prawdziwym, bezlitosnym, zimnym i wyrachowanym wampirem. Kiedy miał niespełna szesnaście lat oddali go pod opiekę Silesia, który stał się jego mistrzem i powiernikiem. Jego również nie obdarzył miłością, czymś w rodzaju przywiązania i wdzięczności za to iż akceptował go takiego jakim był. To czym jest miłość zrozumiał dopiero niedawno i była to dla niego taka sama nowość jak dla każdego, kto pierwszy raz pokochał. Zamknął oczy i szeptem odpowiedział na pytania demona:
-Miłość jest to bardzo dziwny stan, najmniejsze rzeczy sprawiają, że jesteś szczęśliwy, uśmiechasz się z byle powodu. Ciężko jest opisać uczucia i emocje jej towarzyszące. Obecność ukochanej osoby sprawia iż czujesz się najszczęśliwszą osobą na świecie, nie chcesz odchodzić od niej, tak po prostu nie oczekując niczego w zamian. Jednak kiedy dostaniesz coś jest to największa nagroda jaką potrafisz sobie wyobrazić. Każdy pocałunek, dotyk jest tym najsłodszym, najdoskonalszym, z każdą chwilą pragniesz więcej jednak tym samym chcesz dawać coraz więcej. Jednak im więcej dostaniesz tym potem ból rozstania jest silniejszy. Tęsknota za ukochaną osobą jest odczuwana jak otwarta rana, czujesz ból i starasz się go ukoić wspomnieniami. Wiesz bowiem iż tęsknota umacnia inne emocje. Chcesz by ukochana osoba była szczęśliwa, a wolność daje to. Musisz dać jej to czego ona potrzebuje nawet jeśli tym samym zadajesz sobie ból. Uczucie kiedy dobro drugiej osoby jest ważniejsze od twego, kiedy jego życie jest cenniejsze od twojego można nazwać miłością. - wampir nie był do końca pewien czy dobrze ujął to co czuł, czy demon będzie potrafił zrozumieć przekaz. Miał jednak nadzieję, iż nie mówił zbyt nieskładnie i niezrozumiale. Otworzył oczy i podniósł głowę demona tak by móc go pocałować w usta, był on na początku bardzo delikatny i subtelny. Po chwili jednak wampir pogłębił pocałunek i sprawił by był on namiętny i przepełniony wszystkimi emocjami jakie żywił do Fausta, miłością, tęsknotą i odrobiną pożądania. Wiedział, że musi odejść ale nie mógł tego zrobić, po prostu nie mógł...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Nie Maj 06, 2012 9:04 am

Właśnie to że obudziła się w nim miłość, nawet jeśli wobec mężczyzny i to demona, świadczy o tym że jest ludzki... Że jest człowiekiem. Faust potrafi darzyć przyjaźnią, pożądaniem, uwodzić, kusić, bronić, poświęcać się, ale nie umie kochać, i to deklasuje go jako człowieka. Gdyby umiał pokochać... Gdyby potrafił, wtedy można by go było określić człowiekiem z duszy, a demonem z ciała. Demon uważnie słuchał każdego słowa wampira, co jakiś czas wplatając między szept chłopaka pocałunki na jego bladej, chłodnej szyi. Mógł zadowalać, zaspokajać, ale nie umiał czuć miłości... Prawdziwego, gorącego uczucia, które potrafi spalić każdy most, każdą złą emocję. Słysząc czym jest miłość, próbował sobie uzmysłowić to uczucie, ale jego ograniczony w tym temacie umysł nie potrafił tego zrobić, jakby coś, ktoś nałożył na niego blokadę, która nie pozwalała się uwolnić takiemu uczuciu, jak miłość. I chodź czasem tak bardzo Faust chciał poczuć smak miłości, nigdy nie potrafił... A przyjemność bez miłości jest mdła. Chciał mu odpowiedzieć gdy skończył mówić, ale nie mógł zebrać słów, a przynajmniej nie do chwili, gdy poczuł pocałunek wampira. Z początku delikatny, potem głębszy, pełny ciepłych uczuć, jakimi demon nie potrafi obdarzyć, a jakie otrzymał... To było dla niego zbyt dobijające. Chodź odwzajemniał ten pocałunek, nie potrafił oddać w nim takich uczuć, jakie otrzymał, a w pewnej chwili po prostu go przerwał i odsuną się od wampira.
- Wybacz mi... Nie potrafię... Nie potrafię tak pokochać ciebie, jak ty mnie. Nie potrafiłem pokochać i nie potrafię. Może kiedyś nauczę się jak to robić, lecz teraz... Teraz nie chcę ci niszczyć życia płonnymi nadziejami.
Powiedział przygnębionym tonem, po czym zaczął się ubierać w swoje ubranie. Zręcznie i szybko włożył bieliznę i spodnie oraz buty, ale z koszulą i płaszczem jakby specjalnie się grzebał, ale koniec końców ubrał się i zarzucił futerał z mieczem na plecy, przez bark go przerzucając.
- Idź, obowiązki wzywają.
Powiedział z szczerym uśmiechem, ale w jego fioletowych oczach widać było słowa "przepraszam". Przepraszał... Za to że nie potrafi odwzajemnić tych uczuć, jakimi obdarzył go wampir. Chciałby... Lecz nie potrafi.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Nie Maj 06, 2012 11:38 am

Kiedy demon przerwał pocałunek Temperantio zrozumiał od razu o co chodzi jeszcze zanim usłyszał to ode demona. Jego uczucia nigdy nie będą odwzajemnione, świadomość tego spowodowała iż poczuł bardzo silny ból w swym martwym sercu... tak samo jakby ktoś je wyrwał i podeptał. Nie winił o to Fausta, tylko samego siebie, swoje głupie ludzkie ja, które pragnęło pokochać. Teraz zatem jest zapłata z odsetkami karnymi za pocałunki demona. Tego się można było spodziewać jednak wampir nie przypuszczał iż to będzie boleć aż tak bardzo. Świadomość tego iż nie ma się szans a usłyszenie tego od ukochanej osoby ... to drugie bolało zdecydowanie o wiele bardziej. Spuścił wzrok i przez chwilę milczał nie mogąc nic powiedzieć. Po jego policzku popłynęła jedna samotna łza, żalu, bólu i trochę rozczarowania. Nie płakał od prawie dwustu lat i teraz nawet nie był świadomy tego czynu. Czasem po prostu nie wiemy, że płaczemy a inni tego nie zauważają lub udają iż nie widzą łez. W sumie tak jest łatwiej czasami, nie musimy bowiem się z tego tłumaczyć czy spowiadać. Nasze słabości pozostają tylko dla nas, nasz ból skrywamy bardzo głęboko w sobie by po jakimś czasie pogodzić się z nieuniknionym. Po chwili wampir odpowiedział na słowa demona.
-Nie mogę ci wybaczyć czegoś czego nie zawiniłeś, miłość to tylko mój błąd, mój grzech za który zapłacę i może zostanie mi wybaczony. To ja proszę o wybaczenie iż obarczyłem cię swymi uczuciami. To takie egoistyczne z mojej strony. Wybacz mi. - odwrócił się od demona i ruszył wolno przed siebie. Nie oglądał się za siebie, nie patrzył na demona, to mogło by spowodować jeszcze większy ból a tego nie chciał. Czy warto walczyć bowiem o miłość kogoś kto nie potrafi kochać? Temperantio odszedł by wypełnić swe obowiązki, być może to pomoże mu chodź na chwilę nie myśleć o swoich uczuciach...

zt.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Nie Maj 06, 2012 11:54 am

Vieo szukała Fausta od jakiegoś czasu, miała do niego małą sprawę i chciała z nim porozmawiać. Zważywszy fakt iż mijali się praktycznie było to dość problematyczne. Z tego co słyszała demon lubił kąpać się w jeziorze nago i wylegiwać potem na pomostach lub brzegach. Miała nadzieję iż tym razem zastanie go ubranego, nie miała ochoty oglądać go bez ubrania. Gdyby chciała sobie pooglądać to wystarczyło by by weszła do jego łazienki kiedy będzie brał prysznic i już całe jego ciało w całej okazałości. No ale mniejsza tak czy inaczej Vieo nie miała na to ochoty. Znalazła się nad jeziorem i z daleka zauważyła jak skrzydlata postać, prawdopodobnie Faust rozmawia z kimś. Kobieta nie spieszyła się za bardzo, wolno szła brzegiem chcąc pozwolić im skończyć spotkanie. Ruszyła trochę szybciej widząc jak ubrany na czarno osobnik oddala się. Nie chcąc jednak by Faust odszedł wysłała mu mentalny przekaz.
-Witaj o mefistofeliczny, mam nadzieję iż nie przeszkadzam za bardzo. Rozchmurz swe demoniczne oblicze bowiem ktoś kto pragnie usłyszeć twój głos bardziej głos kochanka nadchodzi do ciebie. - Vieo miała dobry humor, po prostu miała ochotę na podroczenie się z demonem i tyle. Być może dzięki temu poczeka chwilę i wysłucha jej sprawy do końca, kiedy była już przy pomoście uśmiechnęła się wesoło i wysłała jeszcze do Fausta - Prawda, że cieszysz się na mój widok? - wyjęła z kieszeni czekoladę i dodała normalnie:
-Chcesz coś na osłodę życia? Wyglądasz jakbyś się dowiedział, że poderwałam twego ukochanego i on woli mnie.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Nie Maj 06, 2012 12:10 pm

Cóż ma powiedzieć? Może kiedyś, jeśli ktoś go nauczy, pokaże mu jak to jest kochać... Jednak nie teraz. Nie umie tego, a nie chce dawać sztucznych uczuć, choć często właśnie takie są jego. Udaje tylko własne uczucia, nie potrafi dać prawdziwego, jakby był zaprogramowany, nie miał własnej duszy, tylko zlepek różnych fragmentów różnych dusz... Cóż, taki z niego typ. Widział łzę na policzku wampira, ale mimo wszystko, podszedł i otarł mu ją kciukiem. Tylko tyle mógł mu dać... Nic więcej nie umiał. Nie odpowiedział już na słowa wampira, ale gdy je usłyszał a ten odszedł, demon poczuł dziwną pustkę w sercu. Wiedział, że zawiódł, ale w tym temacie nie można na niego liczyć... Nie da się po prostu. Obrócił się przodem ku jezioru i włożył dłonie w kieszenie, zaś jego zamyślone spojrzenie powiodło ku horyzontowi skrytemu w lesie. Czuł, że zawiódł... Czuł pustkę w sercu, lecz nie rozumiał tego. Ot, po prostu nie rozumiał. Nie umiał, nie znał tych uczuć... Tych dziwnych uczuć. I nagle między myśli wplątał mu się znajomy, mentalny głos. Vieo... Faust rzucił na nią spojrzenie przez bark, po czym wzruszył ramionami na jej kolejne słowa i znów wrócił wzrokiem przed siebie. Miał dzisiaj... Kiepsko po prostu. Cały dobry humor z niego uleciał przez to, co usłyszał i zrozumiał przez tego wampira. Że nie potrafi kochać, a ktoś kocha jego...
Gdy w końcu czarownica znalazła się przy nim i odezwała za pomocą normalnych strun werbalnych, Faust obrócił się ku niej z lekkim westchnięciem.
- Ciekawe że do tego nawiązujesz, biorąc pod uwagę to że wątpliwe bym kogoś pokochał... No ale nic, wątpię byś poszła za mną tylko po to, by droczyć się ze mną. Czego potrzebujesz od swojego demonicznego współlokatora? Mam nadzieje że nie chodzi o kieszonkowe, bo przecież ja ci ich nie daje.
Powiedział z lekkim uśmiechem, i szybkim ruchem dłoni odrzucił grzywkę z przed czoła, wpatrując się w dziewczynę fioletowymi tęczówkami. Ciekawe co tym razem... Może i ona usłyszała o tym, że ktoś podszył się pod niego i zabił wampira? Nie no, pewnie już cała rada i jej współpracownicy o tym wiedzą... Ech.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Nie Maj 06, 2012 12:26 pm

Słowa demona nie zepsuły jej humoru, ułamała spory kawałek i włożyła go sobie do ust. Zaczęła wolno ssać gorzką czekoladę a resztę schowała, uśmiechnęła się lekko do demona i powiedziała dopiero kiedy czekolada rozpuściła się w jej ustach.
-Zastanawiam się czy będziesz w domu w przyszły piątek, sobotę i niedzielę. Moi rodzice przyjeżdżają i najprawdopodobniej muszę zorganizować przyjęcie na ich część. Czyli w domu będzie sporo czarodziejów z instytutu i chciałam się upewnić czy będzie ci to przeszkadzać. Jeśli masz jakieś ciche plany to poszukam jakiejś inne miejsce na tą nudną imprezę. Widzisz jak się cieszę? - skrzywiła się lekko i poprawiła starannie fryzurę. Ot taki odruch, czasem tak miała kiedy rozmawiała o czymś niemiłym dla siebie. A spotkanie takowe z czarodziejami zawsze kończyło się pytaniami o to kiedy Vieo w końcu przedstawi rodzicom narzeczonego albo kiedy doczekają się wnuków.
-A propo jako demon chyba wiesz sporo. Powiedz ile dziś kosztuje wynajęcie na jedną noc młodego przystojniaka by poudawał mojego faceta? Płacę w gotówce. - przy ostatnich słowach pokazała język -Nawet nie musiałby się bardzo starać, wystarczyłoby żeby nie podrywał innych i byłoby super. Demon byłby idelany. Rodzice uznaliby, że lepsza stara panna niż taki zięć. Bez urazy. Ale wizja malutkiego demona w mych ramionach to największy koszmar jaki mogą sobie wyobrazić. Tak przynajmniej twierdzi moja siostra.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pomost   

Powrót do góry Go down
 
Pomost
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Pomost Bóstw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Reszta Anglii i nie tylko :: Jeziora-
Skocz do: