IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pomost

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pon Wrz 10, 2012 8:23 pm

Wciąż wsłuchiwała się w przepiękną melodie wydobywającą się w instrumentu na którym kontrolę miał chłopak. Zrobiła się na tyle spokojna, że aż śpiąca. Choć grał coraz skoczniejszą i weselszą nutę, stawała się bardziej zmęczona. Alkohol wyparował całkowicie w trakcie jej napadu nieprzewidywalnego gniewu, ale pozostał skutek uboczny senność. Kiedy skończyło tworzyła powieki, a lekkim trudem. Widząc jego spokój nie czuła już powodów do jakichkolwiek z jej strony nieprzyjemności względem niego. Słowa które usłyszała zare4śmiały ja, ale dlaczego nie? Odpowiedzieć? Skłamać? Zamyśliła się na chwilę, by być pewną swojej decyzji, podjętej na szybko. Przeczesała włosy wzdychając.
-Taka dziewczyna jak ja... chyba powinna nosić broń? Czucha tu tyle niebezpieczeństw... nieprawda?
Uśmiechnęła się szerzej, wyciągając spokojnie rękę w jego stronę. Nie potrafiła się oprzeć, by dotknąć instrumentu. Delikatnie opuszkami palców pogładziła skrzypce. Wpatrując się w nie jak w coś niezwykłego. Jej serce zabiło mocniej, a znaki na rękojeściach katan zabłysnęły na pół sekundy. Wyczuła to. Już wiedziała, że to nie są zwykłe skrzypce, jest w nich coś niezwykłego. Była ciekawa, ale nie do stopnia wścibskości.
Zabrała rękę i spojrzała mu w oczy. Dopiero teraz zauważyła brak skrzydeł, no cóż. Teraz wiele rzeczy zauważyła. Niespodziewanie ziewnęła, zdążyła szybko zasłonić usta, a z jej oczek popłynęły łezki. Przetarła powieki uśmiechając się. Kiedy to zdała sobie sprawę ze swojego niewychowania. Spokojnie dygnęła, skinąwszy również głową.
-Dziękuję...
Wyprostowała się z zamyśloną miną.
-Kirā... miło mi Cię poznać...
Wyciągnęła ponownie rękę w jego stronę, lecz tym razem w innym celu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pon Wrz 10, 2012 8:38 pm

każdą zmianę w jej zachowaniu chłonął uważnie. Ciekawość ludzi jaką miał w sobie po prostu nie pozwalała mu przejść obok tych wszystkich fenomenów obojętnie, szczególnie że nie różniły się one specjalnie od zachowań nieśmiertelnych. Rozumiał też dlaczego Pan tak pokochał ludzi, których stworzył. Dostrzegł też ten delikatny błysk na rękojeściach katan, jednak nie skwitował go w żaden sposób. Nie dał nawet po sobie poznać iż je zauważył.
- Widzisz tu jakieś niebezpieczeństwa? Ja żadnego - odparł uśmiechając się nadal w ten delikatny i anielski sposób. Istotka na wskroś dobra jak to ocenił go Maledizione. Patrzył jak jej dłoń gładzi skrzypce i uśmiechnął się szerzej. On pierwszy raz widząc taki instrument się zwyczajnie popłakał więc doskonale rozumiał zaciekawienie wokół niego, choć nie miał pojęcia iż to nie tylko ciekawość samego instrumentu spowodowała, że Kirā ich dotknęła. Sam powstrzymał swoje ziewnięcie, co nie było wcale łatwe, nie od dziś wiadomo jak zaraźliwa to czynność i kiedy wyciągnęła ku niemu rękę, wcisnął smyczek do drugiej ręki co nie było łatwe przez to iż trzymał gryf i lekko uścisnął jej rękę. Ten ludzki gest przywitania, czy ludzie od zawsze lubili się dotykać? Prawdę mówiąc to on tu raczej wyszedł jako osoba niewychowana bo jako mężczyzna a co więcej jako ten, który rozpoczął rozmowę powinien był się od razu przedstawić.
- Miło mi Cię poznać, jestem Rhane - potrząsnął delikatnie jej ręką. Zdecydowanie podobało mu się to bardziej niż ich pierwszy fizyczny kontakt, przy którym ona zacisnęła swoją dłoń na jego rączce. Teraz zastanawiała go jeszcze jedna kwestia. Śmiertelni zazwyczaj nie widzieli jego skrzydeł, jak to się udało dla Kiry?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sro Wrz 12, 2012 7:21 pm

Dobra, wszystko, co powinni zrobić na początku zostało już spełnione. Co my mamy dalej na liście? Ah, no tak. Noriko patrzyła na niego, instynkt wciąż mówił o niewidocznym dla oka niebezpieczeństwie, lecz wydawało się jej, że myli się. Nie był uzbrojony ani nastawiony wrogo. Przeczucie jednak mówiło co innego.
Puściła jego dłoń, zrobiło spokojny krok do tyłu. Nie spuszczała go z oczu. Obserwacja istot takich jak on, to podstawa. Nie chciała ryzykować. Tylko to zmęczenie, całkiem dekoncentrowało ją. Marzyła o poduszce do której przytuliłaby się i zamknęła w spokoju powieki zanurzając się w objęciach Morfeusza. Patrzyła widząc coraz gorzej, obraz jej się zaczął zamazywać. Od dobrych kilku dni nie zmrużyła oczu. Organizm był wycieńczony, a ona czuła się koszmarnie. Do tego ten ból skręcających kiszek. Stała z trudem trzymając równowagę, lecz musiała. Westchnęła.
-Jesteś aniołem... prawda?
Zmierzyła go od góry do dołu. Nie mogła uwierzyć, że wyglądają całkiem jak ludzie. Przypomniało jej się nagle kilka wiadomości, ale mniejsza z nimi. Ciekawość została zaspokojona, tak właśnie miała nadzieję, że boski istoty są takie, czyli delikatne i spokojne. Tak wyobraża sobie mamę. Uśmiechnęła się i położyła ręce na biodrach.
-Więc... Rhane...
Zamyśliła się, zgubiła myśl jaka nią przez chwilę kierowa, by zacząć ponownie dialog. Przełknęła spokojnie ślinę i opuściła ręce. Spojrzała w niebo biorąc głęboki wdech. Zamknęła na moment powieki, by znów je otworzyć i powrócić wzrokiem na młodzieńca.
-Ciekawe... jaki twój Pan ma ten plan... boski plan, by sprowadzić Cię akurat do mnie
Ponownie uśmiechnęła się.


Ostatnio zmieniony przez Kirā dnia Czw Wrz 13, 2012 4:35 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sro Wrz 12, 2012 10:27 pm

I formalności stało się zadość. Jednak Rhane również uważnie przyglądał się rozmówczyni. Kiedy tylko odsunęła się od niego przełożył smyczek do drugiej ręki i nie przejmując się niczym pozwolił powrócić mu do postaci dwóch części medalionu, który złożył i powiesił na szyi.
Obserwatorem złym nie był i oznaki zmęczenia rozmówczyni wychwycił dość szybko, jednak chyba uznał iż nieuprzejmie byłoby jej o tym wspominać. Brawo, opanował odruch walenia prostu z mostu, yay!
W końcu padło pytanie, na które dziewczyna i tak chyba znała odpowiedź. Czy Rhane jest aniołem? A jakaż to inna istota fruwa na śnieżnobiałych, pierzastych skrzydłach i ma takie usposobienie? No on na pewno żadnej takiej nie znał.
- Jestem tym, którzy przybywa gdy jest potrzebny. Tak jestem aniołem Kiro, aniołem stróżem. - odparł zgodnie z prawdą. Och ten wojownik dobra pomagający zbłąkanym duszyczkom, szepczący rady dla księży niczym święty a nocami spacerujący w ubraniach, które z aniołami niekiedy nic nie mają wspólnego.
Widząc jak dziewczyna znów się uśmiecha ucieszył się. Tak uśmiech to coś dobrego a ten wydawał się być taki szczery i przyjemny. W sumie jakby nie był może nawet udałoby mu się to wyczuć, chociaż kto wie jak to bywa z ludźmi.
- Więc? - spytał cicho, ale rozmówczyni wyraźnie straciła swój wątek więc nie ponaglał jej dalej w żaden sposób. Poczekał aż przypomni sobie co chciała powiedzieć.
- Znasz to powiedzenie? Niezmierzone są wyroki Boskie? - postanowił lekko zażartować, no co aniołom też można posiadać humor czyż nie?
- Jestem opiekunem zbłąkanych i potrzebujących a Ty wyraźnie potrzebowałaś pomocy, być może nadal jej potrzebujesz. - kiedy już skończył mówić przysiadł sobie na skraju pomostu, machając nogami tuż nad powierzchnią wody i odchylił głowę do tyłu by nie stracić z oczu dziewczyny.
- Czy jest coś, czego potrzebujesz lub coś w czym mogę pomóc?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Czw Wrz 13, 2012 5:11 pm

Był bardzo uprzejmy i wręcz przemiły. Jednak jego słowa w chwili, gdy jego skrzypce zmieniły się w wisiorek nie interesowały ją. Jak zaczarowana patrzyła. To było niesamowite. Anioły są inne, całkiem różnią się od podobnych im ras istot nieśmiertelnych. Pytając o tak banalną rzecz, chciała mieć pokrewność, że nie wolno mu kłamać oraz czy odpowie. Świadomie lub nie chciała mieć w nim przyjaciela niż wroga. W końcu po śmierci, która i tak ją czeka będzie miała kogoś kto pomoże, albo i nie. Sumienie miała czyste jak do tej pory, choć jej rodzina byłaby zawiedziona z jej poczynań.
Niezwykła, a jednocześnie zwykła śmiertelniczka w otaczającym ją świecie dowiadywała się coraz więcej i poznawała to, co ją inspirowało. Z każda chwilą pragnęła stać się kimś innym. Poznać życie z innego punktu widzenia. Nawet utrata życia nie była takim złym wyjściem, lecz czuła, że nie może pożegnać się jeszcze z nim. Do póki nie wypełni swojej przysięgi danej sobie przy wstąpieniu w krąg łowców. Niestety wiązało się z tym to czego nie chciała, ale musiała spełnić, by stać się wolna. Takie głupie przysięganie na drzewo genealogiczne rodu i wpajanie wierności nadało jej sens, lecz pragnęła się uwolnić mimo to. Teraz marzyła, by być z tym którego kocha i nie bać się niczego. Zostać odkrywcą, poszukiwaczem przygód i zgłębiać poznaną przez lata wiedzę na temat tego, co tak nakazują jej zabijać.
Gdy wróciła świadomie, co dzieje się wokół niej, on już siedział odchylił głowę i patrząc na nią zadał pytanie. Zaśmiała się cichutko i podeszła do niego. Kucnęła tuż za nim i położyła dłonie na jego ramiona. Zastanowiła się dobrze nad odpowiedzią i powiedziała wprost.
-Potrzebuje kogoś kto pomoże mi... wypełnić przysięgę...
Jednak nie potrafiła powiedzieć bez ogródek o co chodzi dokładnie. Była za wcześnie, by prosić, a przyziemne sprawy były przy tej mniej ważne. Ale skoro pyta, to mogła odpowiedzieć.
-Tak szczerze to...
Zawahała się wypowiadając tak niby proste zdanie. Nigdy o nic nie prosiła obcych. Nawet rodzinie nie zawracała głowy, wszystko załatwiała sama, ale teraz. To inna sprawa. Nie miała jak dać rady sobie sama. Pomoc była jej potrzebna.
-... jestem głodna i... nie mam gdzie spać...
Patrzyła na niego zażenowaniem, jakby to było coś złego.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Czw Wrz 13, 2012 5:31 pm

A czegóż innego spodziewać się po aniele? Był typowym aniołem stróżem, który zjawi się i pomoże, uchroni przed złą decyzją lub zwyczajnie wskaże właściwą drogę. A wygląd? Ach jakże można się było oprzeć dla kogoś kto wygląda młodo i niewinnie? No przynajmniej dopóki nie założy skóry i lateksu, wtedy wygląda jak ktoś "kto dopiero wyszedł z szafy" i z niewinnością wiele wspólnego nie ma. Nie zauważył jak dziewczyna odpłynęła, czytanie myśli to nie jego domena, jednak w końcu widocznie wróciła na ziemię mówiąc coś o jakiejś przysiędze.
- Wypełnić przysięgę? Mógłbym zachodzić w głowę o co chodzi, ale w tej chwili jedyne co mi na myśl przychodzi to albo przysięga małżeńska, albo jakaś trywialna lub nad wyraz ważna obietnica. Za dużo niewiadomych - oj definitywnie za dużo wiedzy na temat dziewczyny mu brakowało, by znaleźć jeden, właściwy wniosek bo tych niewłaściwych miał z pewnością już multum jednak wystarczy, że podzielił się kilkoma z nich w dość ogólnikowy sposób.
I te słowa, "tak szczerze to". Niestety anioł za często słyszał je od osób nieszczerych i błogosławił swoją ufną naturę, że nie przyszło mu to teraz na myśl. Nie oceniaj, pomagaj.
W końcu usłyszał to co nękało ją z pewnością na obecną chwilę, głód i schronienie - potrzeby tak typowe i naturalne a tak często zapominane lub olewane przez innych. Sam przypomniał sobie iż nie miał nawet okazji spotkać się z radnym aniołów. Może Male dałby radę załatwić mu jakieś lokum? Choć może nie byłoby to wcale problemem na własną rękę? Zawsze można przejść się do jakiegoś hotelu, anioł na fundusze nie narzekał, został odpowiednio zaopatrzony.
- Zapraszam Cię więc na późny obiad na mieście a potem można się rozejrzeć za jakimś noclegiem - dziewczyna naprawdę nie musiała się przejmować tym czego potrzebowała. Było to przecież całkowicie naturalne, że spać i jeść trzeba.
- Mam jednak nadzieję, że Londyn znasz na tyle dobrze by zaprowadzić nas do jakiegoś lepszego lokalu. Sam przybyłem dość niedawno i momentami gubię się w mieście. - teraz to on czuł się lekko zażenowany. Przybył do miasta, którego nie zna i miał w nim odtąd mieszkać - to przecież istne szaleństwo,
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Nie Wrz 16, 2012 8:26 pm

Na słowa młodzieńca wybuchnęła cichym śmiechem zasłaniając usta dłonią. Małżeństwo? Też pomysł. Mógł jednak w ten sposób zrozumieć ją, to możliwe. Uspokoiła się i ponownie ziewnęła. Opuściła rękę i radosnym tonem powiedziała wprost.
-Nie o taką przysięgę chodzi... ale nie głów się teraz...
Ona natomiast sama zastanowiła się czemu w ogóle o tym wspomniała. To go nie dotyczyło. Dała sobie spokój z tymi myślami i patrząc mu w oczy wysłuchała dokładnie, co mówi nie zawracając sobie niczym głowy. Posmutniała momentalnie na ostatnie słowa. Nie wiedziała od czego zacząć, a było tego trochę. Odgarnęła ciągle spadające włosy na jej twarz i westchnęła. Podniosła się położyła ręce na biodrach. Fuknęła cicho pod nosem i spoglądając przed siebie zachichotała. Opuściła wzrok trochę niżej i tupnęła kilka razy obcasem.
-To mamy problem... jestem zaledwie kilka dni w Londynie... ale nie wiem, gdzie co jest
Nie było czym się chwalić, taka wiedza w niczym nie pomaga. W nieznanym mieście w dodatku dużym bez zielonego pojęcia jak się poruszać po nim nie miała szans bez broni przeżyć. Wiedząc, co żyje obok niej. Tak stopując i wpatrując się w czarną otchłań jeziora skupiała myśli nad miejsca mi jakie mijała idąc tu, ale nic nie potrafiła sobie przypomnieć.
-I co teraz przyjacielu?
Zerknęła na niego zawiedziona i zdana całkiem na niego. Nie lubiła uczucia bezradności to nie w jej stylu, ale tym razem znów musiała liczyć na kogoś niż na siebie. Nie miała wyjścia.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Nie Wrz 16, 2012 9:29 pm

- W takim razie odpuszczę sobie proces myślenia - no i dopiero po wypowiedzeniu tych słów zorientował się jak mogły one zabrzmieć. Ba nawet żeby to jakoś zamaskować zaśmiał się cicho, jak gdyby miał być to żart, choć z drugiej strony po tym zorientował się iż musi zachowywać się jak najzwyklejszy w świecie idiota, którego bawi własna głupota, cóż.
Czyli oboje w okolicy kompletnie nie znanego sobie miejsca musieli jakoś sobie poradzić z własnym brakiem wiedzy o okolicy. Cud, że w ogóle gdziekolwiek tutaj trafili zamiast błądzić gdzieś nie wiadomo gdzie. Ach w takich chwilach przydałaby się normalnie jakaś mapa albo coś.
- W takim układzie pozostaje nam jedno, jedyne rozwiązanie. Koniec języka za przewodnika bo póki co mamy lekki impas związany z naszą podróżą do miasta - o i to jest myśl, spytają po drodze kogoś o drogę. No ale czy będą mięli tyle szczęścia by kogokolwiek spotkać? No na szczęście drogę do miasta to on znał, leciał stamtąd przecież więc to najmniejszy problem. No a poza tym bary i restauracje mają tam te swoje neony nie? Hotele zresztą też, muszą sobie jakoś poradzić.
- Zdajmy się więc na zmysł przygody. Jeśli się nie boisz mógłbym spróbować nas przenieść drogą powietrzną którą już znam, choć musiałabyś się mocno trzymać lub ewentualnie przejdziemy się spacerkiem do miasta i tam się rozejrzymy - o i nawet ma dodatkowe propozycje. No teraz pozostało chyba tylko podjąć decyzję i ruszać w drogę
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pon Wrz 17, 2012 7:26 pm

Były dwie możliwości. Każda na swój sposób dobra, lecz jedna była ekstremalna i zaczęła kusić. Myśli toczyły zażarty bój o to, co powinna powiedzieć, a co podpowiada serce. Żądza przygody była silniejsza, ale z gardła nie wydobywały się żadne słowa choć poruszała ustami. Trochę głupio jej było tak wykorzystać chłopaczka, który z pewnością tylko z wyglądu jest tak młody, a na pewno mógłby być jej przodkiem. Jednak wygląd ogrywa dużą rolę, dzięki niemu tak, a nie inaczej traktuje się pewne osoby. I tak tez było w tym przypadku. Chyba jednak nie. Uśmiech na jej buzi powiększył się, a w oczach pojawił się blask głodny nowych wrażeń. Czemu by nie? Sam zaproponował taki układ. Musiała wiedzieć, że mu się nie oprze. Każda bez względu na wiek kobieta oddałaby wszystko za lot w przestworzach, a tu jeszcze w ramionach anioła jest możliwe. To jak lot za życia do raju.
-Hmmm... jeśli to na prawdę nie kłopot...
Urwała wypowiedź wyobrażając sobie uczucie wiatru we włosach i gładzącym jej policzki. Poznanie tego w rzeczywistości było po prostu w zasięgu jej rąk. Radośniejsza z każdą chwilą zapominała o bólu dręczącym ją od dłuższego czasu, a nawet o przysiędze. Teraz miała nowy cel i chciała go zrealizować, jeśli jest nadal aktualny. Przyjrzała mu się uważnie był podobnego wzrostu, może trochę wyższy, ale to różnica kilku centymetrów. Tak patrząc dalej uznała, że da radę ją unieść wraz akcesoriami z którymi rozstaje się tylko, gdy czuje się naprawdę bezpieczna.
-Z chęcią skorzystam z lotu... i nie martw się przykleję się do Ciebie bardzo mocno.
Zaśmiała się. Czekając na jego reakcję.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pon Wrz 17, 2012 8:50 pm

No i mięli już wszystko ustalone. Miejmy nadzieję, że nie przecenił swoich możliwości, choć raczej o tyle o ile sam fizycznie najsilniejszy nie był, to jego skrzydła raczej pozwolą im polecieć. Może wolniej niż jakby leciał samotnie, ale zawsze to podróż w przestworzach prawda?
Podparł się rękami o deski i podniósł stając pewnie na deskach, następnie wyciągnął rękę ku dziewczynie i pomógł się jej podnieść. Na jego plecach złożone skrzydła znów stały się widzialne, szybkim wręcz majestatycznym ruchem rozłożył je w pełnej krasie. Gdyby chciał mógłby spokojnie ją nimi osłonić.
- Pamiętaj, nie puszczaj choćby nie wiem co - pewnym siebie, wręcz nie pasującym do jego natury sposobem, przyciągnął Kirę do siebie i zarzucił jej ramiona za swoją szyję by mogła je tam spleść ze sobą. Wydawała się być silna, razem z pewnością utrzymają ją w jednej pozycji i nie dopuszczą do upadku. Sam objął silniejszą, prawą ręką jej talię i wolno, delikatnie wzniósł się w powietrze, najpierw zaledwie dwa metry nad ziemię by mogła poczuć ten prawdziwy stan nieważkości. Lewą rękę również położył na jej talii, by w razie czego ją podtrzymywać, nigdy nie wiadomo czy nie przeżyje przez to szoku czy coś.
- Powitaj więc nowe doświadczenie - uśmiechnął się dziarsko i przyjaźnie i machając skrzydłami wzniósł w niebo, lekko ponad wierzchołki okolicznych drzew i średnim tempem, z powodu dodatkowego obciążenia oraz chcąc by dzisiaj mogła spokojnie obejrzeć sobie świat z nieba leciał w stronę Londynu. Białe skrzydła młóciły miarowo powietrze lecz pozycja chłopaka w powietrzu była praktycznie niezmienna, jedynie nieznacznie opuszczał się i wznosił przy każdym machnięciu. Przyspieszył delikatnie by mogli poczuć odrobinę lepiej pęd powietrza i już po jakimś czasie zbliżali się do miasta coraz bardziej. Będzie jednak musiał wylądować na obrzeżach by nikt ze śmiertelnych ich nie dostrzegł.

[z/t x2, jeśli chcesz gdzieś kontynuować to napisz na gg lub PW, jeśli nie to zawsze kiedyś będzie jeszcze okazja i można by uznać, że co omówili zrobili, zjedli, ulokował ją na kilka nocy w hotelu i sam ruszył do kolebki xd]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Wrz 28, 2012 11:25 am

Wspomnienia... Wspomnienia dręczą go... Silnie, niezwykle silnie. Każda myśl z przeszłości powoduje ból, potworny ból... Więc po co wrócił tutaj, do najpiękniejszego wspomnienia, a zarazem jednego z najpotworniejszych do wspominania, gdyż doskonale wie że nie może go już posiadać, że nie może już wspominać, że już nigdy więcej nie będzie z Eis... Że już nigdy więcej nie dotknie jej skóry, nie zasmakuje jej ust, nie usłyszy jej pięknego głosu, nie będzie jej miał w swoich ramionach... A może nie przybył tu w tym celu? Może przybył tu by właśnie skończyć ze wspomnieniami, a po części ze sobą samym przy tym? Hm... Ciężko powiedzieć.
Wkroczył na pomost i przeszedł kilka, spokojnych kroków. Tyle wystarczy, w zupełności. Zdjął z pleców futerał ze skrzypcami i odłożył na pomost, tak samo potem zdjął z pleców, ukrytą pod płaszczem którego się pozbył z siebie i odłożył razem ze skrzypcami, pochwę miecza którą też odłożył obok siebie. W porządku, gotowe... Zdjął buty i usiadł na pomoście, tak by nogi były spuszone ku wodzie. Gotowe, wszystko gotowe... Wyjął z pochwy miecz i przyglądał się uważnie ostrzu. Elfickie... Stare życie... Może więc czas by stare wspomnienia skończyły z nowym życiem? Nie może... Zdecydowanie czas na to. Spoglądał w ostrze, w odbijający się w nim obraz jego bladej twarzy o krwistych oczach. Nie... Do cholery nie chce widzieć tego... Czemu? Czemu on? Czemu do cholery...
Odsuną od siebie miecz, ostrzem kierując go ku sobie. Teraz wystarczy jeden ruch by przebić swoje nieumarłe serce i skończyć z tym... Jeden ruch, jedno silne szarpnięcie dłońmi i ramionami ku sobie... A potem koniec... I piekło? Prawdopodobnie. No, dalej, zrób to Dante... Musisz... Cofną jeszcze dłonie w tył i szarpną ostrzem ku sobie...

Nie potrafił. Nie potrafił tego zrobić... Ostrze ominęło jego ciało, podświadomie skierowane nieco w bok. Nie... Czemu nie może? położył dłoń na czole, zaciskając palce na swojej głowie. Czemu nie? Czemu nie może tego skończyć... Miecz nadal trzymał w dłoni, skierowany w tył. Nie skończył jeszcze... Choć chciał tak bardzo to skończyć. Eis... Stracił ją, choć chciał żyć dla niej... Samo jej wspomnienie sprawiało żal, a w takiej chwili z oczu wampira zaczęły płynąć słone łzy. Czemu... Czemu nie może, czemu nie potrafi... Skoro nie może być z Eis, to po co mu życie? Nie chciał takiego życia... Nie chciał...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Wrz 29, 2012 7:50 pm

Przez pomost szła ona. Wdzięczna sylwetka młodej dziewczyny.
Wszystkie odory brudu i złych istot rozwiał różany zapach jej własnego ciała. Podśpiewywała sobie lekko, a jej białe włosy falowały na wietrze.
Zielone oczy ogladały te nadzwyczaj piękne tereny.
Widok jeziorka nasycał jej pragnienie piękna i dzikiej przyrody.
Gdy zaśpiewała jej ulubiony fragment zakręciła się i szła dalej. Oj tak, zabawowa to dziewczyna.
Usiadła na pomoście. W oddali widziała inną postać. Dziwna jakaś taka..
I nie chodziło tu o zachowanie. Wymachiwał dziwacznie mieczem.
Chodziło o zapach.. to była ta istota, którą Cav wręcz sie bała.
Istota która spijała krew ze swoich ofiar.
Nie nawidziła ich, bala sie ich, ale zarazem się nimi fascynowała. Ani strach, ani ciekawość nie wzięły górę. Zesztywniała i dalej siedziała na pomoście.
A gdy on tu przyjdzie? Wypije krew? Wampiry są zawsze głodne..
Przełknęła cicho ślinę. Nie, nie, nie! Jak ona sie uratuje? Rzuci sie do wody? Przecież jest kotem..
Najwyżej zmieni się w kotołaczego potwora i ucieknie.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Nie Wrz 30, 2012 11:11 am

Nie bardzo interesowało go chwilowo to, czy ktoś jest w pobliżu czy nie, bo gdy przybył tutaj w jakiś sposób nie miał możliwości wyczucia nikogo, a raczej nikogo nie wyczuł... I jakoś mu to nie przeszkadzało, wręcz było to o wiele lepsze. Nie chciał by ktoś widział jak się pastwi sam nad sobą, próbuje się zabić... I nie potrafi tego zrobić, nie potrafi poczynić tego jednego, ostatniego kroku ku śmierci, ku zatraceniu i wiecznym spoczynku... Wróć, jakim spoczynku, wampirza dusza trafi do piekła. To nie będzie spoczynek... To będzie jeszcze gorsze niż teraźniejszość...
Z jego rozmyślań wyrwał go zapach dochodzący z pobliża. Żywa istota... Pociągną nosem. Koci zapach... Hm... Nie, to chyba nie ten, to nie ona... Hm... Wampir podniósł nieco głowę zdejmując dłoń z twarzy i zerkną w stronę, z której czuł zapach. Nie... To nie Kamara, ale zapach koci, kobiecy... Mimo wszystko jednak to nie ta osoba. Chwilę utkwił wzrok swoich krwistoczerwonych oczu w dziewczynie, po czym odetchną głębiej, przenosząc spojrzenie na wodę. Odłożył miecz obok... Nie da rady samemu, a tym bardziej wiedząc że ma tu czyjeś towarzystwo, a w dodatku kobiece. Nie to że ma coś do kobiet, bynajmniej... Tylko po prostu przy nich nie chce ukazywać, że jest słaby... Taki słaby... Taki wątły...
Musi rozładować jakoś te emocje, musi... Tylko jak? Jakieś pomysły? W sumie, tak, jeden, konkretny, i ten będzie z pewnością dobry. Rozsuną futerał obok niego i wydobył swoje skrzypce wraz ze smyczkiem. Odpowiednio ułożył instrument na ramieniu, po czym przytkną smyczek do strun. Spokojnie, pomysł nad utworem jaki chcesz zagrać... Nic szybkiego, tu nie pasuje to. Wolne? Zbyt wolne... Może tempo Adagio? Nie... Hm... O, to może być odpowiednie.
Wampir zaczął powoli sunąć po strunach skrzypiec, w sumie dosyć testowo, sprawdzał czy wszystko dobrze nastrojone. Gotowe... Oparł podbródek o skrzypce i zaczął wygrywać odpowiednią melodię. Nie była szybka... Nie była też powolna. Była... Dosyć... Ciężko to ująć. Czuć było w niej emocje grające, smutek jaki zalewa serce Dantego... Dźwięki jakie wydawał Dante za pomocą strun docierały bezpośrednio do serca, melodia nie była rytmiczna rodem do tańca... Raczej do nieco powolnego wystukiwania rytmu stopą, dominowały cięższe dźwięki, "smutniejsze". Tak... Wampir zawsze oddaje w ten sposób swoje emocje najlepiej, a zarazem gra pozwala mu odnaleźć wewnętrzny spokój w sobie, wyrzucić wszelkie, negatywne emocje w najlepszej postaci... Muzyki poruszającej najgłębsze struny serca i duszy.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Nie Wrz 30, 2012 3:47 pm

Dziewczyna na chwile zapomniała o drugiej istocie myśląc nad miłym rysiem, którego spotkała wcześniej.
Zdjęła sandały i zamoczyła stopy w wodzie. Może i nie lubiła tej chłodnej cieczy, ale było troche gorąco, toteż czemu by nie ochłodzic się chociaż w taki sposób? Nie widziała nigdzie cienia, toteż innego rozwiązania nie było.
Rękami od tyłu oparła się o pomost. Głowę odrzuciła do tyłu a jej białe włosy lśniły pod promykami słońca..
Przez chwile wsłuchiwała się w śpiew ptaków. Niestety ta błoga 'cisza' i spokój zakonczyły się, bo o jej uszy zachaczyły dźwięki skrzypiec.
Naaaaah, jak ona ich nie cierpi! Nie cierpi tego dźwięku. Przez ten jej słuch, o wiele bardziej rozwinięty niż u normalnych ludzi, zamiast pięknych dźwięków słyszy piski niedosłyszanych dźwięków.
Najchętniej wzięła by taki instrument i mocno uderzyła w podłoże. Skrzypce doprowadzają kotkę do szału!!
Ale co mogła zrobić? Dzierżawi je wampir, pijawka która w każdej chwili może ją wyssać do cna! Co więc mogła robić Cav? Wzięła głęboki oddech i próbowała jakoś uporać sie z dźwiękiem, przyzwyczaic się do niego czy nawet zignorować. Jednak po chwili nie wytrzymała i zatkała uszy. A potem zaczela cicho piszczeć.
-Zaraz rzuce się do wody.. - odezwała się - Trzeba było zrobic to przed tem..
Jezu, żeby on tego nie usłyszał. Znając jej szczęście będzie na odwrót..
Momentalnie zamknęła usta i powoli odwróciła głowę w stronę wampira. Zacisnęła zęby i opuściła ręce.. kto wie, jak on to odbierze?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pon Paź 01, 2012 8:48 pm

The hell? JAK MOŻNA NIE CIERPIEĆ SKRZYPIEC?! Toż to zakrawa o obrazę majestatu tych pięknych narzędzi dźwięków rodem z niebios!! Chociaż po prawdzie, Dantemu pasja do skrzypiec została "zaszczepiona", bo sam z początku do tego się nie rwał... Ale po jakimś czasie mu się spodobało... Oczywiście ten jakiś czas nie był wcale taki krótki jak się wydaje z tej wypowiedzi, to były lata... Co nie zmienia faktu że Dante grał i grać umie na innych, przyjemniejszych w odbiorze instrumentach. Gitara? Czemu by nie. Flet? Da radę. Harfa? Będzie trudniej, ale dałby radę. Marakasy? O, to by było zabawne, ale mógłby spróbować. Perkusja? Trochę ćwiczeń i połapałby rytm.
Wampir starał się skupić na graniu muzyki, wyrzucenia z serca tych żali które tam miał, ale coś zakłócało jego myśli. Jakieś dźwięki, coś się wkradało między nuty skrzypiec... Piski, słowa... Słysząc jej słowa wampir urwał dźwięk w połowie, brzmiało to jakby zacięła się płyta conajmniej. Obrócił spojrzenie ku dziewczynie, wiercąc ją spokojnym wzrokiem krwistoczerwonych oczu. Doprawdy? Powinna to zrobić wcześniej? Wampir schował skrzypce do futerału, zasuwając go, po czym znów jego wzrok wrócił na białowłosą zmiennokształtną. Wpatrywał się w nią w milczeniu, by nagle się odezwać, na tyle wyraźnie by go usłyszała.
- Tobie chociaż to pomoże...
Nawiązał do jej wypowiedzi, po czym po prostu nieco wypchną swoją klatkę piersiową w przód, co spowodowało że zsuną się z pomostu i wpadł całym ciałem do jeziora, idąc na dno niczym kawał skały (co dosyć dziwne, biorąc pod uwagę że większość ciężkich przedmiotów zostawił na pomoście, a sam jako wampir jest... Suchy.) Nie wynurzał się, nie dawał znaku życia... Tfu, wampir daje znak życia? Dobry dowcip... Po prostu pozwolił swojemu ciału opaść na dno, myśląc że w ten sposób się zabije... Najśmieszniejsze jest to że dopiero teraz, w ten sposób dowiedział się że wampir nie utonie, bo nie potrzebuje do życia tlenu... Czyli nie musi oddychać, więc tlen mu nie potrzebny.
Zabawne...
Pomyślał ironicznie, chcąc chociaż udawać całkowicie martwego... I nawet mu to wychodziło, chociaż to było oszukiwanie samego siebie... Bo wiedział że żyje i nie zginie w taki sposób.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Paź 06, 2012 11:02 am

Normalnie. Niektórzy nie cierpią skrzypiec, po prostu. A z resztą.. kto by w takiej chwili myslał o tak błahych sprawach?
Dziewczyna nerwowo chwyciła swoją rękę. Nie mogła się od tak zamienic w kota. A emocje często biorą górę i zwierze samo z siebie wychodzi.
Podobno wampiry nie przepadają za zmiennokształtnymi.. a co, jeśli Cavatina w czymś mu podpadnie? Będzie miała prześladowce do końca życia. O ile on nastąpi.
Spojrzała na wampira. Schował skrzypce i coś do niej szepnął. Jej czuły słuch wychwytał kilka słów które wprawił ją w zakłopotanie. Ale ona nie wiedziała nawet, co tak dokładnie mial na myśli..
Kiedy usłyszała chlupot, odruchowo odsunęła się od krawędzi. Zdawało jej sie, że wampir - tak jak rekin - mógłby ją wciągnąć pod wodę. A ona nie tylko nie lubiała wody - bała się jej a zarazem mogła łatwo utonąć. Niestety, ale jej tlen do życia jest potrzebny.
Serce zaczęło jej szybciej bić (no dobra - zaczeło jej walic w pierś, jakby chciało sie wydostać na zewnątrz) a ona sama wyostrzyła swe zmysły do granic możliwości. Instynkt wziąłby górę, gdyby nie to, że Cav jest po prostu ciekawska.
Podeszła powoli do krawędzi pomostu i spojrzała w głąb wody.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Paź 06, 2012 1:21 pm

Ktoś o duszy artysty, ktoś taki jak Dante, który mimo iż nieświadomie, to jednak zawsze chciałby by to co gra podobało się innym, niezależnie od ich gustu... Cóż, dobrze że nie czyta w myślach ani nic w ten deseń, nie musiał się dowiedzieć tego, więc jego artystyczna duma (czy tam jej resztki) ocalały. Łiii... Coś w tym stylu.
A to ciekawe... Z jakich powodów wampir miałby nie przepadać za zmiennokształtnym? Jakoś Dante nie widzi w tym sensu, choćby dlatego że "zakumplował" się z rysiem, zmiennokształtnym. Więc? Jaki tu jest haczyk? Pewnie kolejna bujda na resorach czy coś w tym stylu, bo na pewno do prawdy temu "czemuś" daleko.
Cóż, zakłopotania się wyczuć nie da, więc Dante nie zauważył tego, co się stało/działo z dziewczyną... I tak zresztą nie zdążył, bo po chwili poszedł pod wodę. Ba, on po prostu padł na dnie na ziemię i czekał... Czekał... Czekał... I nie umiera. Niby zauważył to wcześniej, ale miał nadzieję, choćby szczątkową że jednak umrze... Nic z tego, nadal żyje i ma się dobrze. Dobra, określenie "żyje" i "ma się dobrze" jest trochę... Nie pasujące, ale nie ważne. Tym nie mniej, wróćmy do konkretów.
Wampir czekał pod wodą na jakiś koniec czy coś w tym stylu, ale nic... Ciągle widział przed swoimi oczyma podwodny obraz, a on sam ni kij nie umierał. Taaa... Świetnie. W końcu wampir zrezygnował z tych niby prób samobójczych i wypłyną na powierzchnię, nieco od pomostu z niezbyt zadowolonym wyrazem twarzy. Gdy był już na powierzchni, oparł dłoń o wodę i używając swojej mocy, po prostu odbił się dłonią od powierzchni wody i staną na niej, jakby stał na podłodze. Westchną na to że jest cały mokry, odgarniając grzywkę z oczu, po czym spojrzał w kierunku zmiennokształtnej, podchodząc do niej powoli.
- Wiedziałaś że wampir nie może się utopić? Ja właśnie się dowiedziałem teraz.
Powiedział od niechcenia, nieco dorzucając do swej wypowiedzi sarkazmu, po czym skręcił nieco i wszedł na pomost obok swoich rzeczy które pozbierał. Założył płaszcz, pochwę z mieczem którego ostrze do niej schował, a także futerał ze skrzypcami na plecy poszedł. Hm... Czyli nie zabije go woda, warto to wiedzieć. Ogień już raczej... Połamanie kości pewnie też... Mimo to, zwrócił wzrok ku dziewczynie. Jej strach mu zupełnie nie pasował... Czego ona się niby boi?
- Zamierzasz tak stać tam i trząść się z przerażenia? Nie zamierzam ci nic zrobić, zagryźć czy coś. Nie oceniaj po stereotypach.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Paź 12, 2012 7:53 pm

Patrzyła i patrzyła i patrzyła..
A tu nagle - chlup! Z głębi wody wynurzyła się postać, którą widziała wcześniej na pomoście.
Jak poparzona, instynktownie odepchnęła sie od pomostu i usiadła troche dalej od krawędzi.
Zlustrowała postać od głowy do stóp.
-J.. ja.. nie wiedziałam.. - mówiła troche otumaniona i jakby "na prochach".
Uspokoiła sie trochę i ponownie usiadła.
Spojrzała jeszcze raz na niego. Próbowała zachować spokój, ale nie dalo się, no nie dało po prostu.. panicznie bala się tych istot. Znała ich gierki, toteż to spokojnie mówienie i ogólnie uspokajanie moze doprowadzić do nagłego ataku. A ona tego nie chciała, prawda?
Mimo to, urażona spojrzała na postać.
-Czy ja sie boje? - fuknęła, po czym zastanowila sie. No tak, przecież się bała - Jesteś istotą którą chyba wiele sie obawia, prawda?
Wstała i lekko chwiejąc się, spojrzała na postać. W głowie pojawiło się multum myśli i pomysłów na dogodną ucieczkę.
W koncu wyprostowana spojrzała mu w czerwone oczy, co było bardzo trudne.
-Wiesz c..co? CHętnie bym z.. z tobą pog..gadała ale sie.. sie spiesze.. - wyjąkała cicho. Odwróciła sie, spojrzała jeszcze raz na wampira i zaczęła iść. Wsłuchala się, czy może do jej kroków nie dołączyły jego. Na szczęście tak nie było. Kiedy znalazla się dość daleko od niego, wyszła za róg i zamienila się w kota. Chciała jak najszybciej stad uciec.

zt.

Sorki, ale nie chcę ci blokować postaci. Nie będzie mnie dość długo, może sporadycznie wejdę..
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Nie Paź 14, 2012 10:54 am

Oj rety, ależ ta dziewczyna wystraszona, no ale czym no? Dantem, zwyczajnym, nowoprzemienionym wampirem, będącym wcześniej elfem? Da bu, a tego można się bać? Chociaż w sumie, złączmy fakty. Dwa metry wzrostu, blada skóra, kły, krwisto-czerwone patrzałki, spora muskulatura... Okej, jest się czego bać, punkt dla kotki. Mimo to, Dante wciąż nie pojmował skąd ten paniczny strach wobec niego. Okej, wampiry to rasa której inni się przeważnie boją przez różne stereotypy (ale głównie przez fakt że muszą zabijać by żyć), no ale come on, bez przesady. Hm... Teraz rozumie czemu Temperantio tak się czepiał gdy Dante mu wytykał stereotypy, teraz wampir sam to odczuwa.
Na jej otumaniony głos pokręcił powoli głową z pobłażliwym uśmiechem, wzruszając barkami. Jej reakcje zasługują jedynie na współczucie... Tak ciemno tkwiąc w stereotypach i przesądach, ech... A może to Dante jest inny niż większość wampirów, i nie gra w żadne "gierki" by oszukać dziewczynę i rzucić się jej do gardła? Kto to wie... Nie zna wszystkich wampirów wszak, prawda?
Na jej fuknięcie a pro po bania się wampir przekręcił głowę lekko w bok, a w jego spojrzeniu widać było pewną dozę niedowierzania pomieszanego z ironią, co wyszło jakby po prostu to spojrzenie z deka wyśmiewało dziewczynę.
- Drżący głos, brak kontroli nad ciałem, nerwowe tiki... Do tego pachniesz strachem, to dosyć charakterystyczny zapach. Jako zwierzę powinnaś znać takowy.
Odpowiedział jej znów spokojnym, chłodnym tonem, acz lekko się uśmiechając, co dawało ogółowi jego wyglądu nieco człowieczeństwa. Wszak Dante nie jest demonem piekieł czy nieokrzesaną, wampirzą bestią, prawda? Wzruszył barkami słysząc jej pytanie.
- Nie mniej, nie więcej. To kwestia subiektywnego spojrzenia, jedni boją się wampirów, inni demonów, jeszcze inne osoby jednego i drugiego, a nie które boją się nawet czarnego kota. To subiektywne, zależy personalnie od każdej osoby, choć moja rasa i demony faktycznie mają większe hm... Predyspozycje do bycia strasznymi.
Po tej wypowiedzi wampir przez kilka chwil zastanawiał się, kiedy on nagle zaczął wysławiać się w stylu arystokratycznych wampirów... Wróć, on to umiał wcześniej, wszak był elfem, prawda? Tak... Był, i w sumie kwestie manier posiada z poprzedniego życia, wampiryzm jedynie pokierował go w... Odpowiednim kierunku. Odwzajemnił spojrzenie w oczy, ale gdy w jego oczach widać było chłodny spokój, tak w tęczówkach dziewczyny odbijał się strach, mnóstwo strachu. Bała się... I to bardzo. Wysłuchał jej tłumaczenia wymyślonego na prędce, po czym uśmiechną się do pogodnie.
- Nie musiałaś wymyślać tłumaczenia, mogłaś po prostu powiedzieć że wolisz nie ryzykować przebywania przy mnie. Zrozumiałbym, wszak jestem tylko łaknącym krwi potworem...
Kończąc tą wypowiedź obrócił się plecami do dziewczyny i ruszył w drugą stronę. Jeśli skierował się głębiej w pomost, to po prostu zszedł na wodę i poszedł piechotą przez jezioro. Skoro tak jej przeszkadza... To już przeszkadzać nie będzie. Nie obracał się, nie biegł, nie spieszył... Spokojnym, miarowym krokiem odszedł... W swoją stronę.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Wto Paź 23, 2012 5:11 pm

Zgrabna sylwetka wyszła zza bujnych krzeków. Najpierw jednak wystawiła się sama głowa, trzeba było sprawdzić, czy nikogo w pobliżu nie ma.
Ok, nikogo nie ma. Najpierw jedna łapka, a potem druga. Ostrożnie całe białe, cętkowane ciało wyszło zza zielonego parawanu i stanęła na środku pomostu. W powietrzu czuć było woń innego zmiennokształtnego, przeszywaną wonią wampira.
Jej wzrok próbował zarejestrować inne ruchy. Ale - prócz latających ptaków - nic nie dostrzegła. Ayvana ruszyła więc przed siebie, machając ogonem i zamiatając podłoże kitą.
Kiedy znalazła się wystarczająco blisko, usiadła na krawędzi. Liczyła na swoje szczęście - że nagle zza zakrętu nie wyjdzie człowiek niewtajemniczony, ewentualnie takowy nurek nie wyskoczy z kąpieli.
Usiadła więc, a potem legła. Jedną z łap wsunęła pod klatkę piersiową. Ogon zaczęła zwijać do góry, zwijać i rozwijać, zwijać i rozwijać..
-Coś tu cicho.. - powiedziała w końcu, rozglądając się -Zwykle pomosty są pełne ludzi, podczas gdy teraz prawie nikogo nie ma.
Westchnęła. Nie, na razie nie chciała wracać do swojej ludzkiej postaci.
Powrót do góry Go down
Nate
Przeistoczony
avatar

Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 23

PisanieTemat: Re: Pomost   Wto Paź 23, 2012 6:09 pm

Co go tu przygnało? Jaka niezidentyfikowana siła nadprzyrodzona nakłoniła go do przyjścia akurat w to a nie inne miejsce? A cholera go wie. Przecież to Nate. Z nim nigdy nic nie wiadomo i on sam nawet nie wie na co danego dnia najdzie go ochota. Niektórzy już się przyzwyczaili, inni niekoniecznie, ale taki już był i robił co chciał, a w tej chwili chciał przyjść akurat tu. No może niekoniecznie chciał, bo tak na prawdę to lazł przed siebie jak gdyby nigdy nic uciekając jak najdalej od miejskiej wrzawy która niemiłosiernie godziła w jego delikatny jak nigdy słuch godny prawdziwego demona, z tym że on był stosunkowo młodym demonem. Ba, nawet bardzo młodym demonem i nie był przystosowany do tego, że każdy głośniejszy dźwięk powoduje, że jego czaszka mało nie eksploduje. Tu jednak było cicho. Nie słychać było nic prócz szumu liści drzew smaganych przez wiatr, które falowały lekko co jakiś czas odrywając się od gałęzi i bezwładnie opadając na ziemię... umierały. Szła zima i wszystko powoli umierało. Traciło życie tak kruche i ulotne jak te zwiędłe spadające liście, które wystarczy pochwycić w dłoń aby zamieniły się w kupkę prochu.
W końcu do jego uszy dobiegł głos, dziewczęcy głos, dość niedaleko i jak to zawsze bywa ciekawość nakazała mu podążyć ku jego źródłu. Dziwne było to co zastał. No może nie do końca dziwne, ale raczej niespotykane w świecie w którym dominuje rasa ludzka, a nawet jeśli nie, to reszta ras się ukrywa by nazbyt nie rzucać się w oczy i nie sprowadzić na siebie ludzkich złowrogich spojrzeń. Dość osobliwe było to stworzenie. Olbrzymie, tak olbrzymie jak olbrzymie mogły być kotowate. Dumne i piękne o lśniącym białym futrze, które zapewne nie jeden łowca miałby ochotę z niego zerwać. Nie za bardzo ciekawa perspektywa, ale takie były realia.
Powoli podchodził bliżej, bezszelestnie, oddychając wolno, tak aby podejść jak najbliżej niezauważony. Jako wampir nie miał z tym żadnego problemu, ale teraz było inaczej. Jedyne co mu pozostało to kilka drobnych umiejętności, które znacznie ułatwiały mu teraz życie, chociażby to skradanie się. Kiedy był już dostatecznie blisko stanął nad zwierzęciem z uwagą mu się przyglądając. Nie podlegało wątpliwości, że ono na pewno go już wyczuło i wystarczy jeszcze kilka kroków by ta słodka bestyjka rzuciła mu się do gardła, ale co tam. Raz się żyje.
- Cóż za niespotykane zjawisko - zaczął radosnym tonem, by po chwili parsknąć cicho śmiechem i zrobić kolejny krok w stronę kotowatego. - Gadające zwierzęta raczej nie są tu codziennym widokiem. Do prawdy bardzo ciekawe... Może zamruczysz mi jeszcze koteczku.
Jak zawsze drażniąc wszystkich szyderczy uśmieszek majaczył na jego radosnej i idealnej buźce niczym prześladujące wszystkich widmo godzące w najczulsze punkty.

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Wto Paź 23, 2012 7:00 pm

Przez chwile wsłuchiwała się w śpiew ptaków i szum wody z jeziora. Woń była taka cudowna, owinięta różnymi kwiatami żyjącymi jeszcze o tej porze roku - lekki wietrzyk spokojnie łechtał jej sierść. Nie przestawała wykręcać ogon w 'rulonik'.
I nagle woń przeszył zapach tej... 'brudnej' istoty, przeciwieństwo jej samej.
Czuć i słychać było, że jest coraz bliżej i bliżej niej..
Kiedy usłyszała jego głos, nawet nie spojrzała w jego stronę. Duma? Ignorancja? Czysty strach?
Nie. Chyba nie. Z pewnością nie to ostatnie! Ona jest zbyt dumna na to, by bać się wyslannika piekieł.
-Czy ty jesteś, a może udajesz głupiego? Powiedz prosze, demonie, że to drugie.. - zaczęła, pozwalając opaść ogonowi i juz się nie poruszyć - czy twój czuły węch nie wylapuje tej słodkiej woni, jaka jest woń anioła?
Ah, ciekawe, czy będzie zastanawiał się nad jej wypowiedzią..
Odwróciła wolno łeb. Nie całkiem jednak. Gdy zatrzymała ruch głowy, mogła kątem oka dostrzec sylwetke demona.
Jej mięśnie mimowolnie się napieły. Co jak co, ale demony i anioły nie miały dobrych relacji. Podobno. I choć istnieją hybrydy aniołów i demonów - bynajmniej ona nie wierzy, że kiedykolwiek te dwa zwaśnione rody ras się pogodzą.
To było chyba troche niebezpieczne. Nie była.. w pełni aniołem, więc taki demon - czy chce czy nie - może być dla niej zagrożeniem.
Czy wysunęla pazury? No, jeżeli ktoś oglądał program przyrodniczy to wie, że gepardy zawsze mają wysunięte pazury..
Powrót do góry Go down
Nate
Przeistoczony
avatar

Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 23

PisanieTemat: Re: Pomost   Wto Paź 23, 2012 7:36 pm

Ach więc stąd to dziwne uczucie które pojawiło się kiedy tylko odległość między nimi niebezpiecznie zmniejszyła się niemalże do minimum. Ale kto powiedział, że nie można zmniejszyć jej bardziej. Mimo wyraźnej przestrogi ze strony nieśmiertelnej, bo właśnie tak po części to odebrał, z uporem maniaka podszedł do niej bliżej by radując się ciepłem ostatnich dni przysiąść obok niej na pomoście podpierając się rękoma za plecami. Przekręcił głowę na bok tak, że cały czas niczym zauroczony mógł przyglądać się kudłatej istotce nerwowo machającej ogonkiem jak to koty mają w zwyczaju.
Swoją drogą to było trochę dziwne. Co to jakiś tik czy jak? Psy merdają gdy się cieszą, ale koty... Kiedy kot macha ogonem to znaczy to jedynie tyle, że masz jak najszybciej spieprzać bo skończysz z kilkunastoma bliznami wymalowanymi przez ich ostre pazurki. I właśnie dlatego demon tak nie lubił kotów. Małe podstępne bestyjki, które zawsze robią to co chcą i kiedy chcą... Cóż za dziwny zbieg okoliczności... To zupełnie tak jak on.
Tak czy inaczej on nie miał zamiaru odpuścić. Może i był głupi, a może po prostu był masochista i lubił pchać się dla własnej uciechy w paszczę lwa, w tym wypadku geparda, niezależnie od konsekwencji jakie to za sobą niosło. W końcu i tak jest nieśmiertelny.
- Och, nie sądziłem, że tak ostre słowa mogą paść z pyszczka tak uroczej istotki. Więc jesteś hybrydą, tak? - zapytał perfidnie przejeżdżając dłoniom po ogonie kota. - Doprawdy. Ciekawe połączenie. Przecież zmiennokształtni też mają w sobie coś z demona. Wstają z grobu po śmierci by siać strach i spustoszenie wśród niczego nieświadomych i przestraszonych chłopów. Rujnują wioski, zabijają zwierzynę, a to wszystko by nasycić swoje narastające pragnienie mordu.
Jego nieustannie poszerzający się uśmiech był niczym odzwierciedlenie szalonych wyobrażeń jakie teraz malowały się w jego umyśle, występowały klatka po klatce niczym sklejany na bieżąco film, którego główną rolę grała oczywiście śnieżnobiała, cętkowana nieznajoma. W końcu tak wielka bestia na pewno zdziałała by wiele gdyby tylko ogarnę ją niszczycielska furia, która chłopak z wielką chęcią zobaczył by na własne oczy. Gorzej gdyby miał być ofiarą tego szaleństwa.

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Wto Paź 23, 2012 8:06 pm

Myślała, ba, byla nawet pewna, że ten zejdzie jej z oczu i pójdzie w siną dal.
A jednak tak się nie stało, co bardzo zdziwiło Ayvanę.
-Uroczej? - prychnęła, odsuwając ogon. Jeszcze zakażenia dostanie! - tylko pozory.
Przewróciła oszami.
-Ah, skoro wiesz, że jestem pół aniołem i pół zwierzołakiem, po co się pytasz?
Z leżenia przeszła do siadu. Odwróciła głowę na bok i ziewnęła. Byla zmęczona, a demon wybral sobie po prostu świetną porę na pogawędkę.
-Nie każdy zmiennokształtny przechodzi na złą drogę - zaczeła powoli tłumaczyć - większośc staje sie.. prawie normalnymi ludźmi.

Tak, to prawda, co ona mówi. Zna czterech zmiennokształtnych - i żaden z nich nie jest krwiożerczą bestią. Zmiennokształtni to nie wampiry. Nie chcą krwii, wolą mieso, mięso zwierzyny, nie ludzi. Chociaż niektóre wampiry, co jest rzadkością, piją krew takiej zwierzyny, przez co konkurują ze zwierzołakami. Tak.. wojna wampir vs wilkołak jest uzasadniona.
Spojrzała w swoje odbicie w wodzie. Piękne, białe kocisko, nakrapiane cętkami, ze złotymi ślepiami iskrzącymi się na słońce. A za ludzkiej postaci jeszcze piękniejsza.. ale.. jakoś woli tę postać. Postać w ktorej jest na prawde wolna. I to nie prawda, że nie może latać podczas kociej postaci..
Powrót do góry Go down
Nate
Przeistoczony
avatar

Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 23

PisanieTemat: Re: Pomost   Sro Paź 24, 2012 8:05 am

Może i nie każdego zmiennego można było wrzucić do jednego worka z krwiożerczymi bestiami, ale to nie zmienia faktu, że każdy takową w sobie miał. Jeden bardziej ukrytą, zdominowana przez człowieczeństwo obrazujące się w każdym jego geście, ale inni przebywając nazbyt długo w swej zwierzęcej postaci zapominają o tym, że jednak są ludźmi, istotami rozumnymi, i zamiast logicznym myśleniem zaczynają kierować się dzikimi instynktami, które nie prowadzą do niczego innego jak tylko do szaleńczej pogoni za ich zaspokajaniem. Może ona tego nie odczuwała, nie zatracała się w swojej kociej formie, ale jak każdy zmienny na pewno miewała takie dni, kiedy to żałowała, ze prędzej czy później znów będzie musiała zmienić się w dwunożna anielicę obarczoną problemami codziennego życia zwykłego śmiertelnego.
- No właśnie... prawie. - Spojrzał na nią znacząco przez lekko zmrużone oczy tak jakby chciał dostrzec coś, co jest na tyle nieosiągalne, że trzeba się odrobinę wysilić i skupić, by w końcu to ujrzeć. - Istoty, która przynajmniej raz na jakiś czas zmienia się w niepanującą nad sobą bestię niszczącą wszystko i tłumaczącą to prostym stwierdzeniem "bo była pełnia" nie można nazwać normalnym człowiekiem. Może być jedynie imitacja człowieka, u którego widać przejawy zwierzęcych instynktów wynikające z dwojakiej natury. Nie żebym był jakimś ekspertem w sprawie zmiennokształtności, ale wiele wiele słyszałem i wiele wiem. Na tyle, by wiedzieć, że każdym stworzeniu należy doszukiwać się skrywanego gdzieś wewnątrz zła i tłumionej agresji.
Bo nie ma to jak pouczać zmiennokształtnego na temat jego natury. Do prawdy, Nathanielu, wspaniałe posunięcie. Ale cóż, kiedy przeszperało się tak wiele najróżniejszych umysłów w poszukiwaniu odpowiedzi natrafiało się na różne ciekawe informacje, i te dostępne dla wszystkich i te skrywane w głębi podświadomości. U niej instynkty mogły zostać zdominowane przez anielską naturę, przyćmione jej dobrem i blaskiem jaki roztaczały dookoła siebie te skrzydlate istoty, ale jedno pozostało jej na pewno. Wrogość do niektórych istnień, takich jak odwieczne przeciwieństwa anielskich istot, demony. Jasne było, że jego obecność w tym miejscu bardzo jej przeszkadza i nie miała ochoty ucinać z nim sobie żadnych, nawet najgłupszych pogawędek typu "piękny mamy dziś dzień". Jednakże świadomość tego nie sprawiła, że miał zamiar odpuścić i po prostu sobie iść. Nie byłoby żadnej zabawy gdyby od tak pozostawił ja tu sama i oddalił się w bliżej nieokreślonym kierunku szukając kolejnej, mniej lub bardziej, towarzyskiej istoty do podręczenia.

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pomost   

Powrót do góry Go down
 
Pomost
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Pomost Bóstw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Reszta Anglii i nie tylko :: Jeziora-
Skocz do: