IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pomost

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Pomost   Pią Sie 19, 2011 7:51 pm

Długie, ale mimo wszystko prymitywne i wąskie molo zbudowane z solidnych, dębowych desek, pozwalające wyjść aż na sam środek jednego z większych jezior w tej dolinie. Rzadko można tu kogoś spotkać, bo wielu to miejsce przyprawia o dreszcze. Most, im dalej prowadzi, tym głębiej wchodzi w gęstą mgłę, unoszącą się nad czarną wodą, pod którą kto wie, co się kryje. Mówi się, że błądzą tu zagubione dusze. Pomost nie ma żadnych obręczy, więc wpaść do wody nie jest wcale trudno. Cisza, spokój i tajemnica dookoła. Ten, komu to odpowiada, będzie tu często przebywał.






***




Tego dnia postanowiła wyrwać się z podziemi na popołudniowy spacer. Słońce już niemal dotykało horyzontu, mieniąc się w kolorach płomieni. Szukała już od dłuższego czasu cichego miejsca bez żywej duszy dookoła, by móc usiąść i zastanawiać się nad rzeczami, które dręczyły ją już od jakiegoś czasu. Wędkę miała przewieszoną przez ramię, w plecaku niewielką skrzynkę z przynętami i haczykami. Szła lasem, wolnym krokiem, miażdżąc stopami suche gałązki na ściółce i oddychała głęboko. Wczoraj tu padało, mech jest przesiąknięty kwaśną wodą. Schyliła się, by zawiązać sznurówkę i kiedy uniosła głowę z powrotem uznała, że znalazła idealne miejsce na połów. Ruszyła żwawo w kierunku jeziora, którego powierzchnia już przedzierała się przez cienkie pnie wysokich sosen. Dwa, trzy kroki. Postawiła niepewny krok na chyboczącej desce pomostu, którego końca w gęstej mgle nie było widać. Sprawdziła jego stabilność i żwawo ruszyła do przodu. Idąc do przodu miała nadzieję zobaczyć za niedługo drugi brzeg jeziora, ale na próżno. Szła i szła, aż mgła zupełnie zakryła również brzeg, z którego ruszyła. Przysiadła na krawędzi pomostu opierając nogi o taflę jeziora, która nawet nie drgnęła i zaczepiła przynętę na haczyk. Zarzuciła wędkę i cierpliwie czekała wsłuchując się w ciche zawodzenie wiatru.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 19, 2011 8:19 pm

Chaton jakoś nie miał dzisiaj humoru na swoje zwykłe zabawy. Zrezygnował z kamuflażu i nawet nie zaszczycił swoją obecnością miasta. Choćby na te 5 minut. Wychodząc z domu, skierował się od razu do lasu.
Uwielbiał to miejsce. naprawdę. I choć to może kompletnie do niego nie pasuje, to naprawdę lubił pobyć czasami sam. Tak jak teraz. Otoczony zielenią, wsłuchany w ptaszki, na które wcale, a wcale nie miał ochoty polować. Cóż za paradoks. Mimo, że był głodny!
Zaśmiał się lekko, pozwalając by jego kocia natura wyszła na światło dzienne. Uszom, które teraz zabawnie wystawały z jego głowy, pozwalał śledzić każdy, nawet najmniejszy szmer, a ogon... Ogon to już w ogóle żył własnym życiem, co chwile zmieniając swoje położenie, choć cały czas był uniesiony do góry.
Sam Chaton najnormalniej w świecie sie dobrze bawił. Skakał sobie, podskakiwał, śmiał się i straszył ptaki. To musiał być uroczy widok, o jeżeli ktoś go choć odrobinę znał, to wiedział, że francuz nie przepada za taką zabawą. To znaczy... Nie w towarzystwie.
Sam nie wiedział kiedy jego nóżki, wciąż ludzkie, zaprowadziły go na brzeg jeziorka.
"HA! No to może by tak..." Zastanowił się, ale nawet nie dokańczając swojej myśli, wskoczył z kocią gracją na pomost i mimowolnie cicho ruszył do przodu. Nie przejmował sie ty, ze o może się źle skończyć. Idąc tak, kompletnie nie zauważył zapachu dziewczyny... "O lala. Jaka uroczo śliczna" Pomyślał, i zachichotał. Sekundę później już siedział obok niej.
- No hej! - wyszczerzył zęby. - Co taka ślicznotka, robi tu sama o tak nieludzkiej porze, co?- zapytał, nadal się uśmiechając i patrząc na nią, przeszywającym wzrokiem swoich kolorowych oczu.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 19, 2011 8:34 pm

Zik wędruje sobie szukając nowych doznań. Most najpewniej jest słabym miejscem dla poszukiwacza. Nigdy nic nie wiadomo. Prawda? Zawsze się znajdzie jakieś zajęcie. Zik idzie przez most. Liczy kroki. Naliczył już ze dwadzieścia pięć. Gdy podchodzi do barierki. Zaczyna patrzeć w dół. Widzi tam pływające rybki. Okonik, szczupaczek i podleszczak. Nagle jedna chlupnęła w stronę Zika. Jest troszeczkę mokry przy kołnierzyku. Ściąga bluzę i wykręca ją aby pozbyć się wody. Znów zagląda na tafle wody. Zastanawia się co może porobić. Wyciaga żyłkę z haczykiem i robakiem. Zaplątana w deski. Zaczyna jako tako łowić ryby. Nagle podpływa do robaczka rybka. Zabrała robaka i odpłynęła. Skulił się przy barierce. Zauważa że ktoś przechodzi koło niego nawet go nie zauważając. Miał jakiś ogon. O coś się zaczyna dziać i idzie w jego cieniu. Przeszedł tak spory kawałek. Widzi jak spotyka pewną samotna wędkarkę. Zaczyna do niej mówić. W tym momencie Zik odpowiada ku zaskoczeniu przybysza
- No hej - ale to co usłyszał później trochę go zaciekawiło. Zaczyna mówić przedrzeźniając tą osobę a ignorując trochę kobietę
- A spaceruje sobie - W tym momencie podchodzi do pani która łowi ryby i zaczyna mówić
- Mam na imię Zik. - Podaje rękę.Odwraca się do tego drugiego i uśmiecha się ze swoim triumfem. Przecież to on się pierwszy przedstawił. Podchodzi do panienki i mówi
- A rybki biorą prze pani? Ja też uwielbiam łowić ryby. Łowię często na spławik. - Uśmiecha się i ignoruję pewna osobę za którą szedł.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 19, 2011 8:48 pm

Kolejny dzień w Kolebce. W cale nie był tak fajny, jakby się komuś miało to wydawać. Samotność bardzo doskwierała Natalii. Jej wspólokatorka nie pojawiła się w pokoju, a do tego jeszcze rozpakowywanie, męcząca sprawa. Tym razem Natalia wybrała się w poszukiwaniu jakiegoś cichego miejsca, gdzieś gdzie mogła odpocząć, zaczerpnąć świeżego powietrza. Nie ukrywajmy, że miała nadzieję, że kogoś spotka. Kogoś z kim mogłaby porozmawiać.
Dotarła do pomostu, jakoś tu nie miło.. - pomyślała. Straszna mgła, nic nie było widać. To tego wszystkiego jeszcze pomost nie był zabezpieczony i w cale nie trudno było wpaść do wody, a co gorsza.. utopić się. Dziewczyna nie za bardzo potrafiła pływać i bardzo nad tym ubolewała. Dlatego właśnie trzymała się jak najdalej od wody. Jednak dzisiaj coś ją tutaj "przysłało", z resztą nie ważne. Idąc tak w głąb tej mgły, w pierwszej chwili nawet nie zauważyła ludzi.. no jeśli tak można ich nazwać, no dobrze. A więc w pierwszej chwili nawet nie zauważyła istot które tam przebywały. Jednak po chwili dostrzegła trzy, a może dwie istoty, nawet nie była pewna przez tą mgłę.
Odważyła się zagadać: - cześć, myślałam, że będę tutaj sama, a jednak.. - powiedziała z uśmiechem na twarzy.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 19, 2011 8:58 pm

Niemal podskoczyła, wyrwana ze swoich głębokich rozmyślań czyjąś nagłą obecnością której, co dziwne, nie wyczuła wcześniej. Szarpnęła ręką, kiedy kij wędki wykrzywił się w łuk.
- Szlag, znowu glony... - zaklęła pod nosem. - Nieludzkiej porze? Dopiero zmierzcha. - zachichotała zerkając na nowego towarzysza tylko z ukosa. Zarzuciła znowu i ciągnęła sztuczną przynętę pod wodą kusząc ryby. Powtórzyła czynność kilka razy, nim pojawiła się znów nowa osoba. Anielska aura? A co niby robił tutaj anioł?
- Dziś coś nie chcą dać się złapać. - odpowiedziała uprzejmie. - Ja zrezygnowałam ze spławików, kiedy któryś z kolei zahaczyłam o konar. - przytoczyła i rozejrzała się, wyczuwając trzecią aurę. Demon. - Taak.. wydawałoby się, że to takie mało uczęszczane miejsce. Witajcie więc, jestem Lee Rain. - przedstawiła się spoglądając na każdego z sympatycznym i budzącym zaufanie uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 19, 2011 9:15 pm

Niemal zaczął warczeć, kiedy pojawili się tamci... a takie przyjemne spotkanie się zapowiadało. To mogło zaowocować naprawdę poważnym flirtem, a tu jakiś chłopczyna mu się napatoczył. Z kolei na dziewczynę, która dołączyła do nich zaraz potem, jakoś nie potrafił być zły. Była taka słodziutka... Wyobraźnia kotka popędziła niespodziewanie, natrafiając na wyobrażenie owej dziewczyny z rumieńcem na twarzy. "O! Jaka urocza!" niemal wykrzyczał to na głos. Tej rudej jakoś nie mógł sobie takiej wyobrazić...
- Zmierzcha? A nie słyszałaś o tym mordercy? Takie śliczne dziewczyny może wiele złego spotkać, w takim miejscu, moja droga. - uśmiechnął się. W tej chwili obrzucił towarzyszącego im chłopaka, dziwnym spojrzeniem. Coś w stylu... "No to zacznijmy tą gre." To było jawne wezwanie.
Wstał błyskawicznie, kłaniając się lekko, ale wysoce dystyngowanie. Jak przystało na francuskiego arystokratę, a nie człowieka z gminu, jak on.
- Nazywam się Roland Barthélemy. - zamruczał, z nienagannym francuskim akcentem. - Ale wszyscy mówią do mnie Chaton. - dodał, tym razem składając na rękach obu dziewcząt delikatny pocałunek.
W takich chwilach czuł się nawet lepiej niż doskonale. Lubił patrzeć, jak robi wrażenie na kobietach manierami, wyuczonymi na rzecz szermierki. Lubił też patrzeć jak te toną w jego oczach, choć te tu, drobne istotki zdawały się raczej nie być aż tak bardzo podatne na uroki mężczyzn takich jak on.
Teraz podał rękę chłopakowi.
- Ciebie również miło poznać. - uśmiechnął się przy tym przyjaźnie. Zaraz potem znowu opadł na swoje miejsce, gdzie zamierzał zostać.
- Sugoi~! - wykrzyknął. - Tu jest tak pięknie!
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 19, 2011 9:41 pm

Zik zobaczył przybliżającą się kobietę. Szczerze się uśmiechną. Słuchając wypowiedzi Lee odpowiada
- Gdybyś łowiła spławikiem to byś miała coś do zmieniania gruntu. Jak często zaczepiasz to zmniejsza się grunt na którym łowisz i jest po sprawie. Nieprawdaż? Dlatego lubię łowić spławikiem. Rozgadałem się.- - Mówi poprawiając swą nowa czerwoną czapkę ze smokiem. Powiedział to próbując zaprzyjaźnić się. Zik patrzy na ten przecudowny zmierzch. Nie mógł wyjść z podziwu dla tego widoku. Słysząc jak nieznajomy zaczyna mówić o mordercy przypomniał mu sie atak na niego. Aż zdębiał zapominając o świecie. Po chwili oprzytomniał i zwraca sie do tego faceta
- Morderca? Jak to? Kto mógłby atakować niewinne osoby. No ale my w końcu tu jesteśmy. Nieprawdaż? Zresztą znam kobiety które potrafią się same obronić. - Mówi udając troszeczkę przerażonego. To jego gra. Nie da po sobie za bardzo o tym poznać, że miał taka sytuację. Słucha jak przedstawia sie owy nieznajomy. Próbuje wbić do głowy imię tego podrywacza. Uważa że on nim jest. Zik widzi jak składa pocałunki na rękach pań. Myśli że nie będzie gorszy. Znajdzie inny sposób. Podchodzi do drugiej nieznajomej
-a ciebie jak zwą?- mówi z uśmiechem na twarzy i wielkiej dobroci wypisanej na twarzy.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 19, 2011 9:53 pm

Liczyła na to że kogoś spotka, ale że aż tak miłe na pozór istoty, nigdy by jej do głowy nie przyszło. I jeszcze na dodatek dwóch, cudnych i szarmanckich facetów, nie mieściło jej się to w głowie. - Ja, ja jestem Natalia. Na jej twarzy pojawił się szczery i szeroki uśmiech. - Och jesteście na prawdę mili. Powiedziała to między innymi po tym gdy Chaton złożył pocałunek na jej ręku. Uśmiech z jej twarzy nie schodził ani na chwilę.
Łowienie ryb..? Nie to nie Natalii działka, ona nie lubi ryb, ani jeść, a tym bardziej łowić, więc nie zna się na tym ani trochę.
- Mówicie coś o jakimś mordercy? Szczerze mówiąc nie jestem głęboko w tym temacie. Dziewczyna prawie nic nie słyszała o mordercy, nie interesowała się tym zbytnio. Nawet nie myślała, że coś z tych rzeczy mogłoby spotkac właśnie ją. Ale w razie czego może przecież wszystkich zamrozić i uciec. W tym samym momencie na jej twarzy pojawił się chytry, ale zarazem słodki uśmieszek. Nawet nie wiecie jak bardzo może przydać się taki właśnie dar - pomyślała. - A więc, długo tutaj jesteście ?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 19, 2011 10:06 pm

Zaśmiała się na dżentelmeńskie zachowanie chłopców.
- Morderca? Ciekawe ilu naszych już zamordował. Dalibyśmy mu radę. - prychnęła pewnie i włożyła długo obracaną w palcach trawkę do ust. - Hej, spinning na tych wodach wydaje się chyba bardziej właściwym wyborem. - zagadnęła niebieskowłosego, po czym zwróciła się do Chaton. - Co do niebezpieczeństw... nic nam tu nie grozi. - zapewniła. - Tu nie ma żywej duszy. Nawet komary tu nie przylatują. - wzdrygnęła się, czując obecność jakiegoś ducha tuż za swoimi plecami, ale starała się nie dać tego po sobie poznać. Uśmiechnęła się słodko do Chaton. Chłopak wywarł na niej pozytywne wrażenie. Był uroczy. - Czy długo? - zwróciła się do Natalii. - Ja od kilku chwil. Ale zdążyłam się zamyślić. - szarpnęła wędką i wyciągnęła ponad taflę dużą, srebrzystą rybę.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 19, 2011 10:31 pm

Och. Niedobrze. Na serio spodobał mu się jej śmiech, a to za dobrze nie wróżyło. Oj nie. To znaczy dla niej za dobrze nie, bo on się z tym trzymał. No dopóki nie zacznie o niej myśleć, a to już będzie zgubne dla tej małej, rudej dziewczyny.
-Hmmm. Kłóciłbym się, mademoiselle Lee. Ponoć nie jednego już zabił, a paru siedzi w szpitalu. A nie chciałbym przeczytać, że tym razem to ty, albo nasza Natalia zostałyście ofiarami. - uśmiechnął się lekko, ale tym razem mówił szczerze i nie miało to na celu oczarować te dwie piękne panienki. - No ale Zik... Masz racje. My tu jesteśmy i to raczej wystarczy. Bo kto by się odważył zaatakować takie cudne kobiety, przy takich mężczyznach. - zachichotał. Nie uszło jego uwadze, to, że dziewczyna jakby się wzdrygnęła, ale nie powiedział nic na to. Wolał nie być za bardzo wścibski.
Słysząc pochwałę z ust brązowowłosej, niemal znowu się roześmiał. Miał na to niemal wyuczoną kwestię.
- Przy takich damach, nie można się zachowywać jak prostak. I niemożliwym by było nie być miłym. - posłał jej uśmiech, po czym wrócił do kontemplacji zachodu, przysłuchując się z uwagą ich wymianie zdań.
Zamyśliła się? Czyli jej przeszkodził? Tego tak zostawić nie można.
- Och. Przepraszam. Czyli ci przeszkodziłem. Nie chciałem, naprawdę. - uśmiechnął się, przepraszająco. - Natalio... Ja jestem tu może 5 minut. Przyszedłem tuż przed tobą i Zik'iem. - wyszczerzył znowu zęby.
Patrząc na Lee, do której wzrokiem wrócił chwilę potem, zachciało mu się rysować, i mimowolnie wyjął z torby szkicownik. To było silniejsze od niego,jak zwykle z resztą. Miał szkicownik niemal zapełniony rysunkami różnych rzeczy, choć starał sie nie rysować kobiet. Taka zasada. Ale w tym wypadku...
- Mógłbym? Was narysować? Wydaje mi się to naprawdę piękną sceną, chciałbym ją uchwycić. - zapytał nieśmiało, drapiąc się w tył głowy.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 19, 2011 10:40 pm

Lee tego wieczoru kompletnie nie miała nastroju na nic. Jedynym rozsądnym według niej wyjściem był powrót do domu i pójście spać. Nie czuła się najlepiej i czuła wokół siebie co raz więcej dusz, z którymi nie chciała wchodzić w rozmowy. Zwinęła wędkę i powstała, z wyrazem bez uśmiechu - ta mina zupełnie do niej nie pasowała.
- Wybaczcie panowie - spojrzała na nich z góry i zmusiła się do uśmiechu - i Natalio, ale pora już na mnie. Chaton, miły z ciebie chłopak. Na pewno niejednej jeszcze zawrócisz w głowie - rzuciła miłą uwagą i uśmiechnęła się. Chciała dać mu delikatny sygnał, że prędzej zauroczy kogo innego, niż ją. - Rysuj. Pochwalisz mi się innym razem. - Zarzuciła swój wypłowiały plecak obszyty naszywkami na plecy i zmierzała ku brzegowi. Zwróciła się raz jeszcze do blondyna. - Bądź pewny, że dałabym mu radę. - puściła do niego oczko z chytrym uśmieszkiem i odwróciła się.- Bywajcie! - rzuciła na odchodnym przez ramię i zniknęła, mrucząc jeszcze formułkę zaklęcia. Wskoczyła na taflę i popędziła po wodzie niczym bazyliszek.

z/t.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 19, 2011 11:07 pm

Zik skrzywił się trochę gdy Lee powiedziała ze dalibyśmy radę. W końcu sam widział na własnej skórze jak są potężni. Choć widział ich tylko mały ułamek mocy. Ale on za wszelka cenę nie chce dać znać że "ich spotkał". Próbując to ukryć uśmiechał się cały czas. Teraz dopiero zdał sobie sprawę jak dobrze skończyli.
- Może powiadomić o tym władze? - zapytał sarkastycznie sam do siebie. Zobaczył znów tą pewność lecz tym razem u Chatona. Pomyślał że naprawdę nie wiedzą o czym mówią. Zik zaciska zęby aby nic nie powiedzieć. Sytuacja znów się powtarza " Co do niebezpieczeństw... nic nam tu nie grozi." On też tak myślał. W końcu był w jaskini na pionowej ścianie. Dla "morderców nic nie ujdzie ich ponadprzeciętnej uwadze.
- Chanton czy wypada rozmawiać o śmierci z pięknymi damami? - Zik w tym momencie spróbował ukrócić postawę dżentelmeńską Faceta. Nie wie czy się uda ale można zawsze spróbować. Słysząc następna jego wypowiedz mówi
- Podzielam twe zdanie. Przy damach trzeba się zachowywać jak na mężczyznę przystało - Umiejętnie korzysta ze słów Chantona. Uśmiecha się w jego stronę. Nie chce przegrać w tej grze. Słysząc pytanie zastanawia się jakby przeciągnąć szalę na swoją stronę. Podchodzi do Natali i się przed nią Kłania. Zaczyna mówić.
- Przepraszam że tak długo czekałem z odpowiedzią. Jest tak jak on powiedział. Przyszedłem tuz za nim. Wtedy się poznaliśmy. Jak i nie można zapomnieć że zobaczyłem wtedy piękność. Która lekko i cicho niczym wiatr podchodzi do nas. Przemawia głosikiem delikatnym jak niektóre powiewy wiatru. - Uśmiecha się próbując zdobyć przychylność pięknej damy. Całuje ja delikatnie w rękę, lekko się pochylając. Patrzy się na Chatona a oczami ala " Jaką teraz kontrę wyprowadzisz?"
Rysowanie? Tego Zik się kompletnie nie spodziewał. ale po chwili zastanowienia odpowiedział z uśmiechem
- Ok ale musisz uchwycić nad przeciętną urodę tych pań. Wiem że to misja prawie niemożliwa. Bo tego widoku kawałek papieru nie uchwyci. Wierzę w twe umiejętności. Chce zobaczyć jak rysunek będzie podobny do tego przecudownego widoku. - Zik uśmiecha się w jego stronę stronę i chce powiedzieć że jest górą. Przynajmniej mu się tak wydaje.
Bądz pewny że dałabym radę. Co ona sobie myśli? Spotkała już tego zabójce? Zik trochę zdenerwował się w duchu że przecenia swoje możliwości, ale ile on może wiedzieć? Nie widział przecież jeszcze co ona potrafi. Widząc jak Lee odchodzi pomachał jej i powiedział
- Pa. Może się jeszcze spotkamy.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 19, 2011 11:33 pm

Tak szybko.. już poszła, pewnie nas nie polubiła - myslała Natalia. - Cześć Lee. - Na jej twarzy pojawił się sztuczny uśmiech. Ale bynajmniej coś z nami, albo z nią nie tak i jeszcze ta aluzja to Chatana, coś musiało być na rzeczy. No świetnie dwóch facetów i ona jedna, sama. Nie fajnie się zapowiada ta pogawędka. Co do mordercy, to miała odmienne odczucia, nigdy nic nie wiadomo co może sie komu przydarzyć, nawet z takimi mężczyznami jak Chaton i Zik. Myśląc o nich na twarzy Natalii pojawił się słodki rumieniec.
Żeby śmiertelnie wystraszyć dziewczynę na pomoście, wystarczyłoby by ktoś wepchnął ją do wody, wystraszyłaby się do tego stopnia, że pewnie już nigdy takiej istocie by nie wybaczyła. I próbowałaby ją zniszczyć, myśląc o istocie miała na myśli mordercę, a nie tych dwóch przemiłych panów.
- Nic nie szkodzi, że zwlekałeś z odpowiedzią, ale w końcu odpowiedziałeś. A to się właśnie liczy. - słysząc co mówi Zik zarumieniła się do tego stopnia, że on na pewno to zauważył.
Na myśl o rysowaniu przez Chatona ich, Natalii nagle zachciało się śmiać w głos, ale powstrzymała się i zachowała dobre maniery. - Narysować ? Yyy no w sumie to ja nie mam nic przeciwko. A co do tego piękna, to nie przesadzajmy. - Mówiąc to uniosła prawą brew i podeszła to Zikfrida klepiąc go po ramieniu. - A więc, może lepiej się poznamy?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Pią Sie 19, 2011 11:59 pm

Zauważa coś nie tak w nastroju Natali. Trochę się trzęsie. Wiedziałem żeby nie ruszać tematu morderstw. Jest prawie jak prawdziwa dama delikatna. Chanton za dużo sobie pozwolił zaczynając ten temat. Patrzy się na niego groźnym wzrokiem. Chyba zrozumiał przekaz. Tak mu się wydaje. Należy zapobiec temu lekkiemu drganiu.
-Chyba niepotrzebnie był ruszany temat morderstw? Lub może po prostu onieśmiela cie nasza obecność? - Niby z Chaton'a taki "Kasanowa" a popełnia takie banalne błędy.
Zik ucieszył się że Natalia nie ma mu za złe późnej odpowiedzi na te pytanie. Widzi jak ona zaczyna się rumienić. W tym czasie spogląda na Chaton'a. Próbuje mu przekazać swoja miną " Wygrywam i co teraz zrobisz?". Widząc jak on jest zajęty nad rysunkiem pomyślał że nie będzie mu łaskawie przeszkadzał. Spróbuje zapoznać się z kobitką bardziej. W końcu tylko ona tu została. A widzi że na razie tylko on doprowadził ją do rumieńców. Myśli nad przypieczętowaniem swojej wyższości nad Chaton'em zwraca się do niej milutkim głosem
- Taka powinna być prawdziwa dama. Skromna, piękna, delikatna i zawsze uśmiechnięta. Dajesz ładny przykład temu światu. - Słysząc ostatnią wypowiedz Natali przysiadł i odrazu odpowiedział
-Dobrze. Lepiej się poznamy ale ty się najpierw pytaj o co chcesz - Mówi z uśmiechem tak łagodnym a zarazem spokojnym że może on przerazić lecz pozytywnymi wibracjami.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Sie 20, 2011 12:12 am

Dziewczyna przysiada na pomoście i stara się nie myśleć już o mordercy i tej całej sprawie. - Nie lubię rozmów o śmierci i zabijaniu. Tyle. - na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech, który symbolizował że to koniec rozmów na ten temat.
Teraz wyraźnie zauważyła te spojrzenia, rywalizajcę pomiędzy chłopakami, nawet ją to nieźle rozbawiło, ale nie dała po sobie tego poznać. A co niech myślą, że nic nie widzę - pomyślała. Chatan bardzo zaangażował sie nad rysunkiem, było to po nim wyraźnie widać. A więc i ona postanowiła mu nie przeszkadzać. - Ładny przykład ? On na prawdę jest wspaniały i bardzo, ale to bardzo miły. - rozmyślała. - Strasznie mi pochlebiasz. I w ogóle jesteś przemiłym i przystojnym facetem. A co do pytań, to może powiesz mi coś więcej o sobie, kim jesteś Aniele? - mówiąc to jej uśmiech rozpromienił się na wszystkie strony.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Sie 20, 2011 12:32 am

Gdy talko usłyszał zdanie "Nie lubię rozmów o śmierci i zabijaniu" Popatrzył się na Chaton'a tak żeby poczuł lekki dreszczyk. Tak miało być. popełnił błąd który Zik będzie wypominał. Choć przez chwile poczuł się jak samiec alfa. Ale nie czerpał z tego przyjemności. Przecież on jest zajęty rysunkiem. Lekkie zawiedzenie ale nic na to nie poradzi. No mógłby ale nie chce. Słysząc hasło przystojny facet nieźle się zdziwił. Rano tego raczej by o nim nie powiedziała. Strasznie w nocy rozczochrują mu się włosy. Totalny nieład. Pół godziny i włosy jako tako są na miejscu. Coś więcej kim jestem. Zastanawia się o czym by tu powiedzieć. Aniela jak Ładnie to brzmi. fajnie od czasu do czasu usłyszeć taki komplement. Uśmiecha się najszczerzej jak umie.
- Jestem miłym facetem ale to już wiesz - Zażartował lekko się śmiejąc. Poprawia swą czapkę, ponieważ o mało nie zwiał jej wiatr.
- Niestety ale mam dużo dziur w pamięci. Nie pamiętam rodziców. Wiem że jakimś sposobem przybyłem do miasta. Moja pamięć bardzo szwankuje. Wiem na przykład że byłem w górach. Wszedłem na szczyt. Gdy nagle straciłem przytomność. Znalazłem się w mieście. Mniej więcej mam takie dziury w pamięci. Tracę przytomność i znajduje się w innym miejscu. Tak było jest i pewnie będzie. - Mówiąc to zagościł na nim smutek. Nie pożegnał się wtedy z pewną osoba. Został zaatakowany. Niezbyt miłe wspomnienia.
-A ty powiesz cos o sobie?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Sie 20, 2011 12:50 am

Była bardzo ciekawa, czego się dowie o nim, no jednak w końcu był bardzo miły i fajny. A więc może jeszcze coś ciekawego o sobie powie. Szkoda tylko, że Lee już poszła, a Chaton jest wręcz pochłonięty w ten rysunek. To że jest miły, dla niej nie było żartem. No cóż szkoda, że tak mało pamięta i w ogóle jest jakiś taki zmarnowany, chyba ma z tym związane niemiłe wspomnienia. A więc dziewczyna postanowiła go więcej nie męczyć, bo widać po nim, że od razu stał się inny wspominając o zaniku pamięci. - Przykro mi, że nie pamiętasz rodziców i że w ogóle tak mało pamiętasz, mam tylko nadzieję, że o mnie nie zapomnisz.- zażartowała z uśmieszkiem na twarzy. To musi być bolesne, nie pamiętać tyle wspaniałych rzeczy które spotkają nas w życiu. - pomyślała. - A ja hm.. no cóż jestem pół demonem, pół człowiekiem, czyli Hybrydą i raczej dobrze mi z tym. A poza tym dopiero niedawno tutaj przyjechałam i przeprowadziłam się do Kolebki, jak na razie poznaję nowych ludzi. I niezmiernie się cieszę, że poznałam tutaj właśnie Ciebie. - wysłała mu miłe spojrzenie i ciepły uśmiech.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Sie 20, 2011 10:20 am

Kiedy przemierzyła już wolnym biegiem znaczną część drogi do domu, stanęła tak gwałtownie, że ledwo utrzymała równowagę. Puknęła się pięścią w czoło mrużąc oczy w politowaniu dla własnego roztrzepania. Zawróciła na pięcie i w podskokach ruszyła z powrotem w stronę jeziora, zwinnie wymijając drzewa, które zdawały się jej ustępować. Gumka, która spinała szarpiące się na wietrze włosy pękła w końcu i miedziana czupryna Lee już teraz robiła co chciała. Widziała już taflę tajemniczego jeziora i mgłę, która się nad nim unosiła. Odbiła się od brzegu i wskoczyła na pomost, zwolniła tempa.
- Tak to już jest, jak się zapomina myśleć! - zażartowała i śmiejąc się swoim charakterystycznym, zachrypniętym głosem wyciągnęła rękę po swoją skrzynkę z przynętami. - Kiedyś zgubię własną głowę. - dodała i pomyślała chwilę. Co ja, do diabła, będę teraz robić sama w tej ciemnej piwnicy? Spytała samą siebie i zdecydowała z nimi zostać i jeszcze chwilę pooddychać rześkim, wieczornym powietrzem, w którym para wodna aż krztusiła. Przysiadła obok Natalii i zamilkła na chwilę, by zorientować się, o czym rozmawiają.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Sie 20, 2011 10:43 am

Zik podchodzi do Chaton'a. Spogląda na jego rysunek. Nabiera powoli już kształtów. Widać że jeszcze mu trochę to zajmie. Chyba że się spręży wtedy nie wiadomo. Zik stracił chęć na tą "gre". Przecież w końcu Ten facio jest w ogóle innym miejscu. Zna ten świat rysunku. On też rysuje. Może nie jest w tym mistrzem. Ale kocha rysować i dawać całego siebie w rysunki. Wracając już do Natali słyszy "mam tylko nadzieję, że o mnie nie zapomnisz". Zik widać że miły i ciepły uśmiech zagościł na jego twarzy.
- O to możesz się nie martwić. Zapominam wszystko co jest po utracie przytomności. A jak widać stoję tu i rozmawiam. Nie zapomnę tego. Wryje w pamięć tą twoje przecudowne ciałko. - Zik uśmiecha się. Komplemenciarz z niego dzisiaj. Nie pamięta aby kogoś tak chwalił. No cóż raz kozie śmierć. Patrzy a na pomoście ktoś biegnie. Zik natychmiast wyjmuje kunaia przygotowując się do walki. Prawa noga w tył. Podchodzi trochę aby chronić Natalie. Sam jest człowiekiem (Zik osobowość ludzka. Małe doświadczenie. Część mocy.) Czeka aż owa osoba podbiegnie. Jest blisko. Zik przypatruje się jej twarzy. To Lee. Natychmiast jednym ruchem chowa swą broń. Oddycha z ulga. On jest jak widać bardzo ostrożny. Patrzy na nią a ta idzie do skrzynki z przynętą. W tym momencie dowiaduje się kim jest Natalia. Niedawno przyjechała?. To podobnie jak on. Zastanawia się jak to jest być hybrydą. Nie wie co odpowiedzieć. Zaczyna mówić
-Ja też się ciesze że cie poznałem - W tej chwili odwraca się w stronę Lee i myśli -Własną głowę? - śmieje się z żarciku Lee. Odpowiada na to
- To może spróbuje ją mocniej skleić. W końcu co kropelka sklei żadna siła nie rozklei - Uśmiechną się w stronę Lee z ciepłym uśmiechem
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Sie 20, 2011 1:49 pm

Bardzo ucieszyła się z tego, że Zik twierdzi, że jej nie zapomni. W końcu jest taki miły i na pewno nie wszyscy w Kolebce od razu polubią Natalię, więc radość jest tym większa, że spotkała tak szybko przyjaciela, nie była pewna czy może tak o nim myśleć - jak o przyjacielu, ale na szczęście i tak nikt nie czytał w jej myślach. Bynajmniej tak jej się wydawało.
Chwilę potem, dziewczyna zauważa, że w ich kierunku ktoś zaczął biec. Trochę wystraszyła się, widząc że Zik gotowy było do walki z nieznajomym, na pewno pomyślał, że ktoś ma złe zamiary wobec ich. Jednak wszystkie czarne myśli się rozwiały, gdy okazało się że to Lee. - A jednak wróciła, może nie jest aż taka niemiła. - pomyślała Natalia. Słysząc, że Lee mówi o zapominaniu własnej głowy odpowiada jej : - Oby do tego nie doszło - zaczęła się cichutko śmiać i położyła rękę na ramieniu Lee. - Czyli jednak posiedzisz z nami? - zwróciła się do czarownicy.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Sie 20, 2011 2:35 pm

Uśmiechał sie lekko, jakby w ogóle nic nie slyszał. Był we własnym, niepowtarzalnym świecie, gdzi żaden aniołek, czy inne coś nie mogło wejść. Najlepsze w tym wszystkim było to, że mógł bezkarnie utkwić na papierze, kogoś takiego jak Natalia. Za bardzo nie skupiał się na Ziku. Może dlatego, że nigdy mu nie wychodziło rysowanie chłopaków. Choć tym razem, nie było źle.
Nie zareagował kiedy tamten zaglądał mu przez ramię. Nie miał na o siły... Wolał całkowicie się poświęcić oddawaniu tego widoku. Zdawał się też, nie słyszeć o czym była mowa. Zareagował dopiero, jak wróciła do nich Lee.
Uśmiechnął się na to tylko i szybko wplótł zarys tej ślicznotki na swój obraz. Po chwili jednak wyjął kredki i zaczął kolorować, w ekspresowym tępię. nieświadomie przy tym zaczął mruczeć, cicho, ale był niemal w stu procentach pewny, że wszyscy go słyszą.
- Witaj ponownie Lee. -uśmiechnął się znowu. - No wiedziałem, że czegoś mi brakowało w tym wspaniałym, słodkim widoku. - zaśmiał się. Nie wiedział czemu humor mu się jeszcze bardziej poprawił.
Szybko skończył. Naprawdę. Miał gwałtowny przypływ weny, a to znaczyło że na tym jednym rysunku się nie skończy. Ale to później. Teraz zajmie się dalej to zabawną grą.
- Moje drogie panie, i ty Ziku. Chcielibyście może zobaczyć? - zapytał z zadziornym uśmiechem na twarzy, posyłając swoje najpiękniejsze ze spojrzeń w stronę kobiet.
Rysunek był w jego mniemaniu jednym z jego najlepszych. Udało mu sie uchwycić zachód słońca, a i postacie nie były najgorsze. Było widać, że dłuższą chwilę męczył się nad Zikiem, ale Lee i Natalia... wyszły doskonale. Założyłby się, że nie jedna osoba mogłaby się godzinami na ten rysunek patrzeć.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Sie 20, 2011 2:54 pm

- Niesamowite. Naprawdę jesteś w tym dobry. - zachwyciła się rysunkiem Chaton. W tak krótkim czasie tyle szczegółów! Z uśmiechem podała rysunek dalej, by inni mogli zobaczyć. Humor wreszcie znów zaczął jej dopisywać, co dziwne, bo jeszcze chwilę temu czuła się jak zbity pies. Wstała na równe nogi i lekko wskoczyła na taflę wody, która tylko delikatnie się pomarszczyła. Chciała im się wszystkim przyjrzeć. Demon, anioł, kot i czarownica. Ładny kwartet, pomyślała i uśmiechnęła się do własnych myśli.
- Niedługo słońce zajdzie. - odwróciła twarz ku pomarańczowemu słońcu, do ponad połowy już schowanego za horyzontem. - Uwielbiam takie wieczory.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Sie 20, 2011 3:22 pm

Zik się uśmiecha. Patrzy na Chantona który jest pochłonięty przez rysunek. Zagląda tam nadal. Zaczyna przyśpieszać. Zik nie mógł wyjść z podziwu że tak szybko potrafi dokończyć swój obraz. Słyszy jak Chanton zwraca się do kobiet. Wspaniały widok. Wiedział jednak tak szybko nie da za wygrana. Zik próbuje wymyślić jakąś cwaną strategię. Myśli ale ma pustkę w głowie.- Nie poddam się - pomyślał. Słyszy następną jego wypowiedz. Zastanawia się. Widzi że Lee naprawdę zachwyca ten widok. Pojawił się na nim lekki uśmiech że nadal toczy się owa "gra". Ale fajnie. Tylko co by ty zrobić na diabła. - Mogę wziąć jego rysunek narysować rogi dla wszystkich. I wtedy Natalia by trochę się skrzywiła. Ale nie to byłby cios poniżej pasa - Takim oto sposobem rozważa niektóre możliwości. Wie już co zrobić. Zgodnie z planem bierze rysunek od Lee i zwraca się do Natali ciepłym głosem.
-Proszę daje ci ten rysunek. Teraz ty go oglądaj, ponieważ moim zdaniem damy oglądają pierwsze. - Podaje rysunek Natalii nawet nie spoglądając na niego.Zik patrzy na zachód słońca. Zachwyca się tym widokiem.
- Rzeczywiście piękny zachód - Mówi zwracając sie do Lee.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Sie 20, 2011 3:32 pm

Zadziwiające jest to, że Chaton tak szybko dokończył obrazek, ma wielki talent. Odbiera od Zika obrazek, który właśnie jej podał. - Dziękuję Zik, no tak rzeczywiście piękny obrazek. Masz na prawdę wielki talent Chaton. - mówiąc to, wyjęła z torebki szczotkę i zaczeła delilkatnie poprawiać włosy, które były w wielkim nieładzie. - Robi się późno, a ja jeszcze nie w Kolebce - pomyślała, jednak nie chciała opuszczać tak miłego towarzystwa, tym bardziej że fajnie się rozmawiało.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost   Sob Sie 20, 2011 6:25 pm

Stojąc na tafli jeziora i mając pod sobą dziesiątki, a może setki długich metrów do dna, zamyśliła się znowu. Jakiś ten dzień melancholijny, ale i takie się zdarzają. Mimo uszu uchodziło jej to, co mówił każdy z jej towarzyszy, nie zwracała już uwagi na otaczające ją i próbujące nawiązać kontakt dusze, nawet chłód bijący od wody jej nie doskwierał, obchodziło ją wyłącznie jeden problem. Podskoczyła jak oparzona, kiedy w jednej z kieszeni jej plecaka zabzyczał telefon. Odczytała sms'a i zrobiła wielkie oczy, znów uderzając się w czoło z otwartej pięści.
- Na mnie już pora, cześć! - wyrwała jak z procy po wodzie ku brzegowi, ile miała sił, byle tylko zdążyć i nie spóźnić się już na dzień dobry. Nic nie zdążyła im nawet wyjaśnić, cóż. Nie musiała.

z/t
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pomost   

Powrót do góry Go down
 
Pomost
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 10Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Pomost Bóstw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Reszta Anglii i nie tylko :: Jeziora-
Skocz do: