IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Opuszczone domostwo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Nate
Przeistoczony
avatar

Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 23

PisanieTemat: Opuszczone domostwo   Pią Sty 17, 2014 10:59 am

    Był to mały dom jednorodzinny zbudowany gdzieś na obrzeżach. Kiedyś pewnie mieszkała tu średniozamożna rodzina, która uciekła od miejskiego zgiełku, lecz po śladach można stwierdzić, że doszło do pożaru. Mimo to w domostwie składającym się z pięciu pomieszczeń, ktoś się urządził.
    W salonie stała lekko zniszczona kanapa, na tyle sprawna by można było ją rozsunąć, tak iż zmieniała się w łóżko dla dwóch osób. Dodatkowo w rogu stał fotel, a podłoże było wyłożone podniszczoną wykładziną, tak by można było po nim normalnie chodzić nie obawiając się o to, że stanie się na kawałku spalonej deski lub też zdradziecko wystającym gwoździu. Przy bocznej ścianie był mały kominek. Widać było, że ktoś niedawno go używał. Na środku stał mały stolik, widać było, że to samoróbka, gdyż przy mocniejszym uderzeniu w ścianę, sufit, bądź podłoże, chybotał się niebezpiecznie z powodu braku dobrej stabilizacji. Okna były niczym nie przysłonięte, ich liczba to trzy - dwa przy jednej ścianie i jedno przy ścianie, przy której znajdowały się drzwi wejściowe.
    Pozostałe pokoje były niezagospodarowane.

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Inu
Wojak
avatar

Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczone domostwo   Pią Mar 28, 2014 9:57 pm

Od jakiegoś czasu w jednym z tych pokoi dotąd niezagospodarowanych przebywał pewien białowłosy osobnik, który zagnieździł się tu od kilku tygodni. Nie wracał do lasu, żeby odnaleźć swoje trzy dziuple, które już dawno zostały splądrowane i wyczyszczone od gromadzonych zapasów lub ciekawostek ze współczesnego świata. Nie rozpoczynał zbieractwa nowej kolekcji, zwyczajnie zniechęcił się po kradzieży. Teraz spędzał czas nad czymś z goła innym, w obrębie jednego z pokoi, gdzie znajdował się kominek.
Jego egzystencja w opuszczonym domostwie składała się z czterech, powtarzających się faz. Pierwsza to trening umiejętności w walce za pomocą broni białej lub bez niej, na drugą przypadała medytacja, trzecią stanowił syty posiłek, a czwartą - twardy sen przeplatany czujniejszym, gdy ma gorszy humor. Inaczej rzec ujmując najczęściej czuwał niż sypiał, lecz nic nie robił tylko tkwił w jednym miejscu niczym posąg, stąd taka kategoria. Najwięcej czasu spędzał na szlifowaniu swoich wrodzonych i nabytych cech w ćwiczeniach, aczkolwiek niemal drugie tyle przeznaczał na uspokojenie myśli, zadumie i nostalgii. Obecnie poddawał swoje ciało wysiłkowi fizycznemu. Złote ślepia nie spuszczały z widoku ostrza katany, którą wywijał na lewo i prawo w zasięgu wzroku. Ostre pchnięcia i cięcia świadczyły, iż w jego głowie kreował przebieg jednej z bitew, gdzie wiódł prym, ale i okazywał respekt oponentom poprzez zgrabne uniki i bloki. Jeszcze łudził się, że takie umiejętności przydadzą się w przyszłości, ewentualnie na niczym innym nie znał się tak perfekcyjnie jak władanie orężem. Po kilkunastu kombinacjach miecza zgranego z ciałem odpuścił i schował swoją własność do pokrowca przy pasie, a sam zniżył się do parteru i wyrównując oddech uspokajał przyspieszone tętno. Jak zwykle analizował w głowie jeszcze raz poszczególne segmenty, żeby stwierdzić kilka błędów, które będzie dopracowywać wraz z kolejnymi praktykami.
Ziewnął przeciągle i szukając wzrokiem ulubionego kąta tam też się udał. W jednym skoku dorwał róg ściany i tam siedział w kuckach z zamkniętymi ślepiami. Był trochę znużony tym samym cyklem dnia powtarzającego się już ponad dwudziesty albo trzydziesty. Już nie liczył ile dni tkwił w tym domostwie, by nie wyprowadzać się z równowagi. Żadnych sygnałów z Piekła, żadnych znaków z Nieba, żadnych ludzkich spraw - nic, nic, i zupełnie nic. Naprawdę porządnie nasłuchiwał otoczenie, czasem odbywał patrol nocny w poszukiwaniu ofiary bądź rywala do walki na miecze, lecz nuda nie odpuszczała. W dodatku przydałoby się zaspokoić pragnienie i głód. Woda we wiaderku, do którego przelewał ciecz ze studni obok domostwa, skończyła się. Nie miał jednak zamiaru ruszać tyłka, jeszcze nie. Bo kto wie, co może się zdarzyć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akito
Alchemik
avatar

Liczba postów : 5
Join date : 06/03/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczone domostwo   Sob Mar 29, 2014 4:26 pm

Akito przemierzał opustoszałe okolice relaksując się wszechobecną ciszą, która panowała zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz, czyli w jego głowie. Jego druga połówka, Kosuke, nie interesował się takimi sielskimi widokami, dlatego też już jakiś czas temu wycofał się w głąb ich wewnętrznego świata i zapadł w sen. Dzięki temu Akito także mógł oczyścić umysł ze wszelkich myśli i po prostu cieszyć się krajobrazem, dźwiękami dzikiej przyrody, ciemnobłękitnym bezchmurnym niebem ze wszystkimi jego gwiazdami, oraz rozkoszować przyjemnością związaną z samym faktem wędrowania. Uwielbiał podróżować, zwiedzać i poznawać świat. Podczas podróży nie musiał przejmować się przyszłością ani przeszłością, sam decydował gdzie pójdzie, co będzie robił i jadł, a także gdzie będzie spać.
Gdy tylko pomyślał o spaniu mimowolnie ziewnął. Pora była już dość późna a on zawsze kładł się spaść dość wcześnie - w końcu przechodził okres dojrzewania, musiał dużo spać aby urosnąć! Tak przynajmniej tłumaczył się przed samym sobą. Na dodatek miał za sobą bardzo długą drogę, która wyssała z niego wszelkie siły. Przy okazji, należałoby napomknąć dlaczegóż to chłopak znalazł się właśnie w tym miejscu - otóż, nic bardziej prostego, nie miał biletu na pociąg którym jechał i musiał go opuścić w sąsiedniej wiosce, a resztę drogi do Londynu przejść pieszo.
Wkrótce zaczął powłóczać nogami a powieki mimo wszelkich wysiłków mimowolnie opadały. Na dodatek cały czas musiał iść pod górkę, więc każdy mały kroczek był dla niego nieziemskim wysiłkiem. W końcu, sam nawet nie zauważył kiedy, dotarł na szczyt wzniesienia i rozwarł szeroko oczy. Przed nimi rozciągała się panorama Londynu. W pierwszej chwili przepełniła go radość i zachwyt, emocje te jednak natychmiast ustąpiły zmęczeniu i rezygnacji gdy uświadomił sobie jak duży dystans dzieli go od miasta. Rozejrzał się dookoła i dostrzegł w ciemności zarys jakiegoś budynku. Gdy podszedł bliżej okazało się iż jest to stary, opuszczony dom. Przez okno wrzucił do środka kilka kamyków i nasłuchiwał, aby sprawdzić czy nie zalęgło się tam jakieś zwierze. Gdy odpowiedziała mu cisza wszedł do środka i rozejrzał się po głównym pomieszczeniu w którym znajdowała się kanapa. Był zbyt zmęczony aby dokładnie sprawdzać teren, dlatego też nie sprawdził innych pokoi. Wyciągnął z kieszeni kredę i przy każdym wejściu do salonu narysował krąg wypowiadając przy tym krótką inkantację. Było to proste zaklęcie odstraszające zwierzęta i ludzi o słabych umysłach. Gdy tylko skończył rzucił się na kanapę i zwinął kłębek. Rzucił jeszcze na siebie drobne zaklęcie pomagające utrzymać ciepło i niemal natychmiast zasnął.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inu
Wojak
avatar

Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczone domostwo   Sob Mar 29, 2014 8:14 pm

Huh? Przesłyszało mu się czy słyszał obijane szyby? Nadstawił uszu i nasłuchiwał dalej widząc jak jeden z kamyków przelatuje przez okno i wpada do środka. Potem drugi i trzeci, a czwarty... obił się o jego stroń. Nie jęknął ani pół słówkiem, lecz w milczeniu sięgnął po kamień i przyglądał się. Nic szczególnego, jednak takie przedmioty same z siebie nie przebijają się do wnętrza domostw, nawet tych opuszczonych. Chyba, że to były dusze, które chciały odgonić intruza, dlatego warto było zachować milczenie i rozejrzeć się za takowymi zjawami. Po kilku sekundach usłyszał ciche skrzypnięcie drzwi i czyjeś leniwe kroki. Zdumiał się nagłymi odwiedzinami, aczkolwiek ten ktoś zamilknął wraz ze stękiem starej kanapy. Białowłosy nie przepuści okazji na urozmaicenie dni w podniszczonym pożarem budynku. Odczekał jeszcze w pohamowanej niecierpliwości dziesięć minut nim przystąpił do zbadania sprawy. Ruszył skradając się do salony, gdy nagle myśli zaczęły mu szaleć. Ale jak? Co się stało? Instynktownie cofnął się do tyłu.
Co za przeklęte znaki?! Niby pył kredowy, a tak walił po zatokach jakby dostał z pięści. Odsunął się, by zmierzyć przeszkodę surowym spojrzeniem i zastanawiając się jak pozbyć się dziwnego okręgu przy wejściu do salonu. Był niemal pewny, iż nie pojawił się ten krąg przypadkowo, ktoś tu był lub nadal jest i napaskudził dziwactwem podłogę. Może to były nauczyciel, który trafił na bezrobocie z kredą w ręku i wspomnieniami o zarobkach? Różne typy chodzą po świecie, lecz jaki przybłąkał się i zagarnął salon dla siebie? Nadstawił pilnie uszu i słyszał oddech - płytki, spokojny, nie kreował nikogo, kto był ranny. Mógł jedynie wskazać osobę chorującą, senną lub bliską śmierci. Ten trzeci wariant zaciekawił najbardziej demona, wszak byłaby to dusza podana na tacy, i tylko dla niego.
Aby dostać się do sąsiedniego pomieszczenia musiał zachować dyskrecję, jednocześnie unicestwić dwuwymiarową przeszkodę. Zszedł do parteru i przyglądał się uważnie białym śladom. Samo ich dotknięcie przyprawiał o ucisk w górnych zatokach nosa, toteż musiał się tego pozbyć na dystans. Posłużyły mu w tym przypadku własne płuca, które napełnił powietrzem i zdmuchnął jednym chuchnięciem runy, które rozmyte nie dawały takiej mocy jak świeżo wyrysowane. Dlatego już bez większych przeszkód przekroczył barierę i przystanął za dwa kroki, gdyż dostrzegł swój cel.
Z wyglądu osobnik przypominał dziewczynę: drobne ciało, niepozorny wzrost, dłuższe niebieskie włosy podkreślały jego delikatną urodę. Było w nim jeszcze coś nietypowego - emitował ciepło, które okalało jego osobę cienką warstewką niczym koc. No i niestety żył, nici z obiadu. Mógłby tego nieznajomego zabić podczas snu, lecz tak naprawdę nie wiedział z kim miał do czynienia. Jeśli byłby to czarodziej, szaman, wróżek czy ktoś władający magią, nawet zza grobu mógłby dokuczać demonowi. Innymi słowy mógłby być ciężkostrawny. Zakradł się bezszelestnie jeszcze bliżej nieznajomego i kucnął przed kanapą, w której kierunku nachylił się od pasa w górę. Zmarszczył lekko brwi jakby chcąc zmobilizować mózg do ewentualnego odreagowania na działania śpiącego, a nozdrza cicho niuchały jego najbliższe otoczenie wyłapując charakterystyczne drobinki zapachowe dla Niebieskowłosego. Zapamięta je na pewno, ma istny zbiór różnych aromatów w pamięci, których nigdy nie zapomniał. Nie wiedział dlaczego, ale korciło go, by przyjrzeć się lepiej twarzy, która przykryta była kosmykami włosów przybysza. Bardzo powoli przesunął dłoń obdarzoną w pazury w kierunku śpiącego oblicza i szponami pochwycił jeden z kosmyków przesuwając go na bok. Eh guzik, nadal nie rozpoznawał w nim nikogo znajomego. Jeszcze z dwa kosmyki i będzie lepiej widzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akito
Alchemik
avatar

Liczba postów : 5
Join date : 06/03/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczone domostwo   Nie Mar 30, 2014 12:19 am

W ciągu tych kilkunastu minut podczas których demon zniszczył jego barierę i podkradł się do kanapy, Akito zdążył już zapaść w dość głęboki sen. Jego odbiór bodźców zewnętrznych był ograniczony do tego stopnia, że jego zmysły nie wyczuły stojącej nad nim istoty ani nawet pierwszego dotyku dłoni wyposażonej w pazury. Jednak gdy obcy kontynuował odgarnianie włosów z twarzy Akito, chłopak w końcu zareagował i przebudził się. Chociaż właściwie ciężko byłoby nazwać ten stan przebudzeniem. Ta krótka drzemka nie tylko nie dała mu szansy na zregenerowanie jakichkolwiek sił, a wręcz przeciwnie - pozbawiła go ich resztek a także całkowicie zabrała mu jasność umysłu. Po uniesieniu powieki - tak, tylko jednej a konkretnie mówiąc lewej gdyż na prawym oku miał opaskę - przez dłuższą chwilę gapił się w przestrzeń przed sobą czarnym okiem, nie rozumiejąc co go przebudziło. Gdy w końcu dostrzegł w ciemności zarys jakiejś postaci zerwał się gwałtownie co zakończyło się ostrym bólem czaszki - efekt zderzenia się dwóch głów. Mimo bólu instynktownie i na oślep starał się uciec od nieznajomego co z jego punktu widzenia musiało wyglądać niebywale komicznie. Chłopiec stoczył się z kanapy i po raz kolejny przywalił w coś głową - tym razem był to róg stolika - po czym próbował się podnieść i biec ale potknął się własne i wyrżnął na ziemie. W tej chwili był kompletnie oszołomiony, jak niemal każda istota wyrwana ze snu, oślepiony bólem pulsującym z dwóch guzów na jego głowie a na dodatek jego oko nie mogło zupełnie nic dostrzec w panującej w pokoju ciemności. Podniósł się raz jeszcze i pobiegł przed siebie ale zderzył się ze ścianą i powrócił w objęcia podłogi. W tym momencie jego oszołomienie oraz strach sięgnęły zenitu co zadziałało na jego moce niczym zapalnik - Akito był bowiem dopiero początkującym czarodziejem i pomijając kilka najprostszych zaklęć, nie panował za bardzo nad swoimi mocami. Jego magia uwalniała się sama na skutek odczuwanych przez niego emocji i spełniała jego życzenia. W tej chwili skończyło się to niezbyt przyjemnie dla oczu istot znajdujących w domu, ponieważ z wyciągniętej dłoni chłopca wystrzeliło niesamowicie jasne, oślepiające światło które na chwilę zalało cały salon po czym powoli zwinęło się niewielką jasną kulkę która zawisła pod sufitem. Z zewnątrz zapewne wyglądało to jakby w domu ktoś użył granatu błyskowego po czym włączył światło.
Gdy opuścił go szok wywołany nagłym rozbłyskiem i użyciem magi, co odczuł jak silne kopnięcie prądem, w końcu był w stanie myśleć w miarę jasno. Obrócił się na brzuch i podniósł do siadu, nie podniósł się jednak na nogi. Przyjrzał się stojącemu naprzeciwko mężczyźnie i rozwarł usta ze zdziwienia, gdyż osób o takim wyglądzie na pewno nie spotykano codziennie na ulicy. Przez dłuższą chwilę po prostu gapił się na białowłosego, zaczęła go jednak naciskać presja konieczności powiedzenia czegoś. Czegokolwiek.
- Etto... cześć. Lubisz cosplayować? - Wraz z szokiem wyparował także strach, a jego zastąpiła dziecięca naiwność i ufność. Jak zresztą można było się bać kogoś kto nosi psie uszy na głowie?
Jeżeli Inu należał do osób o wysokiej percepcji i spostrzegawczości, mógł zauważyć że oko chłopaka zmieniło kolor na żółte a źrenice stały się pionowymi kreskami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inu
Wojak
avatar

Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczone domostwo   Nie Mar 30, 2014 9:13 am

Zabawianie się kosmykami włosów innych powoduje raka i choroby serca. A przynajmniej skuteczne wybudzenie się właściciela kłaczków, w tym przypadku koloru błękitu. Demon nie odsunął się, i to był błąd.
-Kh!
Syknął przez zaciśnięte zęby odrzucony do tyłu od zderzenia głowami. Nie stracił równowagi, lecz rozmasowywał sobie czoło, o które pierdyknął z niemal całej siły nieznajomy. Nie tak wyobrażał sobie pobudkę młodziaka, który zaczął się naprawdę chaotycznie zachowywać. Przede wszystkim starał się uciec od Inu, co wprowadziło demona w pewnego rodzaju euforię - lubił straszyć swoje potencjalne ofiary, bo potem bywają bezbronne. Nie było jednak tam tym razem, gdyż potłuczony chłopak z poddenerwowania sytuacji wystrzelił w sufit bardzo mocno świetlistą kulę, która rozjaśniła nie tylko pomieszczenie, ale i oślepiła ich obydwóch. Demon po raz kolejny syknął coś pod nosem zamykając oczy, przed którymi miał mroczki i ogólnie przedramieniem starał się zedrzeć to złudzenie przed sobą. Tak to jest siedzieć po ciemku zbyt długo.
Kiedy tylko odkrył skrzywione, zniesmaczone oblicze, przed nim leżał winowajca zdarzenia i próbował wstać. Skończyło się jednak na siadzie i rozdziabionej buźce. No, w końcu jakaś mimika lęku zawidniała, gdy tylko rozbudził się ze snu. Ale to nie było to. Był po prostu zaskoczony obecnością, a mimo wszystko ośmielił się przerwać ciszę i... przywitać się z demonem. Inu przekręcił nieco głowę na lewo i nadstawił uszu. O co mu chodziło?
-"Cosplayować"...?
Zapytał papugując nawet ton głosu drobnego chłopaczka. Pierwszy raz słyszał to słowo, lecz nie tym się zdziwił co zmianą tęczówek i budowy wewnętrznej oka, która z czarnego przeistoczyła się w niemal identyczną barwę, jakie miał ślepia Inu. Przy tym także zwęziła się źrenica. Czarodziej jak nic! Cholerna rasa, przez którą miał złe skojarzenia. Jedna z przedstawicielek czarownic eksperymentowała na nim, gdy był jeszcze Zmiennokształtnym. Wyrwała mu żywcem duszę, a przy okazji spowodowała to, że dusza nasiąknięta gniewem dostała się do Piekieł, gdzie przybrała postać białowłosego demona. Już nic od tamtej pory nie przypominało życia przed śmiercią.
Ewidentnie mały przybysz przestał się go bać, wpatrywał się w Inu jak w obiekt zaciekawienia niżeli przyszłego oprawcę. Spuścił uszy ku tyłowi z lekkiej irytacji swojego położenia. Sięgnął ręką po ubranie nieznajomego i uniósł go pół metra nad ziemią samemu nachylając się nad człowiekiem-zagadką. Szpony mocno trzymały za ciuszki, więc byle szarpnięcie mogło spowodować rozdarcie materiału. Zdawać się mogło, iż nie wysilał się przy podnoszeniu Błękitnowłosego jedną ręką.
-Lepiej się tłumacz coś za jeden i co robisz na moim terenie. -Trudno powiedzieć, że faktycznie była to jego własność, lecz mniejsza o szczegóły; przybył tu pierwszy, więc miał prawo tak to ująć...chyba- Radzę się nie wymigiwać od odpowiedzi.
Uniósł czarodzieja jeszcze o kilka centymetrów wyżej, po czym posadził go niedbale na kanapie przed sobą i chowając dłonie w rękawach czerwonego kimona, a przy tym nie spuszczał ani na chwilę swoich ślepi z jego sylwetki. Już miał przedsmak jego możliwości, wolał mieć go na oku, żeby nie wywinął kolejnego cyrku. Wystarczyło mu jak na ten moment atrakcji w postaci błysków i magii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akito
Alchemik
avatar

Liczba postów : 5
Join date : 06/03/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczone domostwo   Nie Mar 30, 2014 6:24 pm

- Cosplayować to znaczy przebierać się za różne postacie z gier, bajek i takich tam podobnych... na przykład za duchy, wróżki, potwory. - Akito był zaskoczony że nieznajomy nie wie o co chodzi (a jeszcze bardziej faktem że jego uszy poruszyły się, jednak nie wziął tego za odznakę nadnaturalności gdyż współczesna technologia umożliwiała stworzenie ruszających się sztucznych uszu). Może zatem był jakimś dziwakiem który lubił takie przebieranki, na przykład pedofilem łaknącym jego młodej, delikatnej skóry. Albo należał do jakiejś dziwnej sekty. Ostatnio było ich coraz więcej, skoro jedni czcili bigos i spaghetti, to dlaczego ktoś nie miałby odprawiać rytów z psimi uszami na głowie. Tak, to z pewnością o to chodziło! Co innego mógłby robić dziwnie ubrany mężczyzna w opuszczonym domu?
Nagle dotarło do niego, że użył magii przy innym człowieku, czego raczej robić nie powinien. Osobiście nie uważał tego za wielki powód do zmartwień ( bo kto tam uwierzy takiemu dziwakowi że widział czarodzieja? ) wolał jednak zbytnio nie ryzykować i uniknąć męczenia się z pytaniami na które nie miał zamiaru odpowiadać odpowiedzieć.
- No to ja już sobie może pójdę... - Podniósł się na nogi z zamiarem odejścia, bo skoro nie mógł się tu zdrzemnąć to nie było sensu to zostawać. Wtedy jednak obcy chwycił go za ubranie i podniósł, co wcale takie trudne nie było bo Akito ważył ledwo 40kg. Kiedy wisiał w powietrzu, miał okazję przyjrzeć się z bliska jego uszom a nawet odważył się ich dotknąć. Odkrył wtedy że są one prawdziwe, co odwróciło jego pogląd na temat mężczyzny o sto osiemdziesiąt stopni. Gdy po chwili wylądował na kanapie zaczął szybko łączyć wątki. Prawdziwe uszy, brak szoku czy innej typowo ludzkiej reakcji na widok magii a także dziwny strój i mieszkanie - bo jak twierdził białowłosy był to jego dom - w odosobnieniu. Oznaczało to iż trafił na inną nadnaturalną istotę, co potwierdzało jego informacje, jakoby Londyn był skupiskiem takich jak oni. Mimo wszystko wolał nie zdradzać wszystkiego więc na pytanie odpowiedział zgodnie z prawdą ale bez wchodzenia w szczegóły o swojej osobie.
- Nazywam się Akito. Idę do Londynu, ale zastała mnie noc a ten dom wyglądał na nieużywany więc pomyślałem że się tu zdrzemnę... ale widzę że tak nie jest, więc chyba już sobie pójdę... - Mimo swojej zapowiedzi nie ruszył się jednak z miejsca. Zamiast tego siedział jeszcze chwilę w milczeniu zastanawiając jak delikatnie podsunąć interesujący go temat. Nie był jednak mistrzem dyplomacji więc w końcu wypalił po prostu:
-Jesteś może... wilkołakiem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inu
Wojak
avatar

Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczone domostwo   Nie Mar 30, 2014 8:26 pm

-Akito.
Powtórzył pod nosem, by lepiej zapamiętać imię drobnego młodzieńca. Poznał też definicję ów tajemniczego słówka, które trochę podrażniło dumę demona. Toż to nosił na sobie tradycyjny strój japoński! Z drugiej strony skoro ten mały wziął go za przebierańca, mógłby to kiedyś wykorzystać, aby wedrzeć się do miasta i nie zostać rozszyfrowanym. Musiałby jeszcze nauczyć się żyć jak oni, jak ludzie, a wtedy mógłby węszyć dusze na większym obszarze niż dotychczas. Nie głupi pomysł, tylko kto byłby w stanie ujarzmić jego demoniczno-zwierzęcą naturę, i nie stracić przy tym życia? No oczywiście!
Czarodziej! Kto inny przełamuje tabu i bariery lepiej od magika? Zwłaszcza jeśli ma się do czynienia z tak otwartym na nowe doznania i bodźce Błękitnowłosym? Coraz szybciej układały mu się puzzle, nawet cel Jednookiego wskazywał na sprawy w mieście, to mógłby się z nim zabrać. No bo chyba nauka manier czy ludzkiego zachowania nie trwa dłużej niż godzinę, prawda? Prawda? Jak to nie? Eh...
Załamał się jeszcze bardziej, kiedy usłyszał to, czego nienawidził słyszeć o swojej osobie. Warknął ukazując jednego kła z lewej strony. Dodał do tego karcące spojrzenie i gadkę:
-A czy mam wilczy pysk? Owłosione ciało? Ogon? Hę? Nie, nie jestem wilkołakiem!
Solidnie się oburzył za nazwanie go kimś takim, aż pokazał rząd kłów. Oprzytomniał, kiedy znów zawiesił wzrok na jego jedynym "czynnym" oku. Podejrzewał, że przez takie dogadywanie obcym mógł mieć wydłubane drugie.
Sięgnął prawą dłoń za swoje ucho, ponieważ poczuł swędzenie od nieznośnych pcheł i zamyślił się na kilka sekund nie spuszczając gościa z oczu. Pozwolić mu tu zostać? A co jeśli będzie dalej wyrabiał takie ekscesy jak przed chwilą? Albo udaje takiego nieboraka, żeby uśpić czujność demona? Co by tu z nim zrobić? Wywalić na zbity pysk, a później mieć rzuconą klątwę na swoim karku do końca dni? Już miał jedną, więcej nie potrzebował. Po uspokojeniu się sprawy za białym uszkiem oznajmił poważnym głosem:
-Możesz zostać tu do rana pod warunkiem, że nie będziesz wykonywać tych... tych fajerwerków. I innych cudów na kiju. Zrozumiano?
Odwrócił się na pięcie i zniżył się do parteru wybiegając z salonu w trzech kłusach do swojego pokoju, w którym usiadł na podłodze i drapał się stopą za uchem. Ah, cholernie go swędziało! I jeszcze plecy! Przywarł do ściany i ocierał się o nią swoim kręgosłupem. Mógłby się wykąpać, ale obawiał się, że gdyby zostawił na chwilę domostwo na pastwę losu Błękitnowłosego, to poszłaby chałupa całkiem z dymem. No trudno, jakoś zniesie kąsanie pcheł do rana. Zdecydował się dla zabicia czasu poćwiczyć z kataną, którą wydobył z pokrowca i stanął do walki z wyimaginowanym wrogiem. Oh jak go dobrze znał... świst przecinanego powietrza roznosił się echem po pomieszczeniu i sąsiednim, z którym graniczył. Wydawało się, że będzie już całkowicie skupiony na walce, lecz po kilku minutach siadł na ziemi i drapał się intensywnie po ciele. Niestety przez te małe pasożyty nie mógł się skupić. Niechby to szlag trafił!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akito
Alchemik
avatar

Liczba postów : 5
Join date : 06/03/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczone domostwo   Sob Kwi 05, 2014 9:53 am

Akito skulił się lekko na widok ponownie rozzłoszczonego Inu, który chyba nie lubił być porównany do wilkołaków. Akito oczekiwał na jakąś dalszą wypowiedź i wyjaśnienie, jednak nieznajomy zamiast tego zaczął drapać się za uchem. Później tylko pozwolił mu zostać po czym uciekł do innego pokoju skąd po chwili dotarły do chłopca dziwne dźwięki. Gdy nieśmiało zajrzał do pokoju zobaczył że obcy wymachuje dziko mieczem, szybko więc powrócił do salonu aby przypadkiem nie oberwać. Stał tam chwilę nieruchomo zastanawiając. Mężczyzna w kimonie wydawał się mieć bardzo wybuchowy charakter, a do tego nie był chyba do końca poczytalny i miał broń. Pozostanie w jego towarzystwie mogło się skończyć nie miło. Do tego cała ta sytuacja postawiła chłopca na nogi, już nie miał ochoty spać a zatem mógł kontynuować podróż do Londynu. Spojrzał jeszcze raz w stronę pokoju w którym siedział Inu i po cichu wymknął się z domu, po czym szybko oddalił.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Opuszczone domostwo   

Powrót do góry Go down
 
Opuszczone domostwo
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Opuszczone laboratorium
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Sala treningowa
» Opuszczony dom
» Opuszczony dom nad moczarami

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Londyn :: Obrzeża miasta-
Skocz do: