IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Domostwo Fausta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Domostwo Fausta   Sob Maj 12, 2012 1:19 pm



Nie ma co się rozpisywać, dom jest elegancki z zewnątrz jak i wewnątrz, wnętrze utrzymane jest w klasycznym, nieco ciemnym stylu, a meble w większości są gustowne i stosunkowo stare. Oczywiście, jest tu pokój Fausta i pokój Nitheala oraz dwie łazienki, piwnica, a sam budynek jest piętrowy. Nie ma co się rozpisywać, nie ma ku temu powodów.
___________________

Po tych wszystkich wojażach postanowił wrócić do domu w instytucie. Trudno, najwyżej ktoś po niego przyjdzie i każe mu przyjść do budynku rady i zająć się tym, co miał zająć. I pewnie w d... W tyłku będzie miał to, że Faustowi się nie chce i vice versa, Faust będzie tak samo miał obowiązki takowej osoby w tyłku. No ale nie ważne już. Dotarł do mieszkania piechotą, bo wyjątkowo nie chciało mu się latać. Bez jakichś ceregieli wszedł do środka, zamykając drzwi za sobą, acz nie na klucz. Zrzucił buty i płaszcz, broń zresztą też i poszedł na górę, po czym wszedł do swojej łazienki, zrzucił z siebie ubranie do końca i wszedł pod prysznic. O tak, tego my brakowało. Zimnej wody, wprost na jego ciało... Oparł się plecami pod prysznicem o ścianę i zaczął przemyślać pewne sprawy. Ten wampir Temperantio... Nate, jego uczeń... To wszystko. Czasem już to długie życie nie daje mu spokoju, czasem chciałby po prostu je przerwać raz, na dobre... Ale to nie możliwe. Nawet jeśli umrze, jego dusza i tak trafi z powrotem do piekła. Nigdy nie umrze... Nigdy nie umrze duszą. Zimna woda stała się w czasie myślenia wręcz niezauważalna, ale koiła jego cierpienie związane z każdym, nowym dniem życia... Może się to wydawać dziwne, ale każdy, nowy dzień dla Fausta to nie radość, to ból... Ból z powodu życia. Jak prosto by było od tak pociąć się żyletkami czy powiesić... Ale dusza w ten sposób nie umrze. Ona przeżyje, a on znów wróci do piekła... I znów wszystko zacznie się od nowa. Ech...


Ostatnio zmieniony przez Faust dnia Nie Wrz 09, 2012 2:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Sob Maj 12, 2012 1:34 pm

Temperantio nie wyglądał najlepiej... delikatnie ujmując wyglądał jakby ktoś przejechał go parę razy tirem a potem jeszcze jakby coś bardzo ciężkiego na niego spadło. Wrażenie mylne, wampir miał tylko spotkanie z paroma dość zdenerwowanymi jegomościami. Ten telefon miał go wciągnął w pułapkę i z tego spotkania wampir nie wyszedł obronną ręką. No cóż jego napastnicy też nie wyglądali teraz jak modele... ale to nie było teraz istotne. Najmniejsze rany zdążyły się już zagoić, jednak nadal zostawały te poważniejsze. Ubranie wampira było poszarpane trochę i ubrudzone krwią, nie tylko jego dodam. Najbardziej teraz przeszkadzała mu bardzo głęboka rana szarpana prawego boku. Narzędzie nie było za ostre ale siła jaką ktoś przyłożył się do próby przecięcia tym czymś wampira na pół była spora. Dobrze, że wampiry są szybkie i skończyło się tylko na tym. Temperantio potrzebował krwi, stracił jej za dużo i teraz nawet poruszanie się sprawiało mu ból. Rany zamroził by zapobiedz dalszej utracie cennego płynu. Musiał poszukać pomocy a z tego co kojarzył to konsul czasem udzielał łaskawie takowej. Temperantia było stać by opłacić urzędnika gdyby ten chciał jakieś formy podziękowania. Zadzwonił do instytutu z pytaniem gdzie obecnie przebywa konsul. Niestety nie znali jego miejsca pobytu. Nie wiedział czy ktoś innym zechciałby pomóc wampirowi i udał się pod adres jaki niedawno podał mu znajomy. Podobno nowy konsul tam mieszka. Była mała szansa, że wampir zastanie go i jakoś się dogadają. Dotarł na miejsce i resztkami sił zadzwonił. Miał nadzieję, że kogoś zastanie. Nie był pewien co miałby dalej robić jeśli teraz okażę się, iż konsul wybrał się na przykład na jakieś przyjęcie albo wyjechał z instytutu godzinę temu.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Sob Maj 12, 2012 1:54 pm

W pewnej chwili do jego wyczulonych na nieprzyjemne odgłosy uszu dotarł właśnie jeden z takowych. Jak on nie lubił dzwonków do drzwi... Ciekawe kto to. Faust bez namysłu wyłączył prysznic i wyszedł spod niego, po czym zarzucił na siebie szlafrok i zawiązał wokół pasa by się z niego nie zsuną, a następnie ruszył na dół. Mimo wszystko, pospieszył się, bo w końcu mieszka w jednym domu z konsulem, więc to może być nieśmiertelny potrzebujący pomocy. Najwyżej trzeba będzie targać do szpitala, albo coś...
Po krótkiej chwili Faust otworzył drzwi i to co zobaczył, sprawiło że na sekundę uśmiechną się nikle.
- Nie sądziłem że...
Faust już chciał powiedzieć że wampir się tak stęsknił za nim, ale jego spojrzenie dostrzegło na wampirze rany, i to bynajmniej nie najlżejsze. Krótko ujmując, wyglądał jak po przejechaniu przez pożądnego tira.
- Wejdź. To nie prośba, to nakaz.
Powiedział zdecydowanym tonem Faust, po czym podszedł do wampira i położył jego ramię sobie na kark, ręką zaś objął go w pasie i pomógł mu wejść, drzwi zamykając za pomocą ogona. Jak zawsze pomocny. Poprowadził wampira do salonu i ułożył go na sofie, po czym podwiną rękaw lewej ręki za pomocą ostrza na ogonie naciął rękę na przegubie, a następnie podstawił pod usta leżącego wampira.
- Pij, bez dyskusji. Jak sam nie wbijesz w to kłów, wetknę ci to do gardła.
Powiedział zdecydowanym tonem, opierając drugą dłoń o kant sofy, zaś naciętą przystawiając wampirowi tuż do ust. Niech pije... W razie czego Izual zajmie się wszystkim. I już mniejsza z tym że Faust jest w szlafroku i cały mokry, zajmie się tym później. Może i jest to zachowanie altruistyczne, ale kto mówił że demony zawsze są złe? One są złe tylko gdy muszą... Lub gdy chcą, a Faust chce być złym naprawdę rzadko.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Sob Maj 12, 2012 2:25 pm

Cóż ... nie zaprzeczalnie widok Fausta nie był w tych okolicznościach najbardziej oczekiwanym. Wampir nie chciał by Faust widział go w takim stanie, w sumie nie był pewien czy sam demon chciał go jeszcze kiedyś zobaczyć. No ale w tym momencie nie miało to znaczenia. W pierwszym momencie nie odpowiedział, zebranie myśli i ułożenie choćby najkrótszego sensownego zdania stało się czymś bardzo skomplikowanym. Pokiwał tylko głową nie protestując kiedy demon pomagał mu wejść do domu. Nie odzywał się nawet był prowadzony do salony i położony na sofie. Na szczodrą propozycję wampira chciał odpowiedzieć odmownie ale pierwotne instynkty po prostu mu na to nie pozwoliły. Wbił się kłami w rękę demona i zaczął zachłannie pić. Po jakimś czasie opamiętał się jednak. Kiedy jego mózg zaczął normalnie pracować nie mógł po prostu pić dalej, uczucia jakie żywił do demona nie pozwoliły mu na to. Nie chciał go po prostu skrzywdzić i czuł wyrzuty sumienia, że wogóle zaczął pić jego krew. Był potworem po prostu... kimś zasługującym tylko na pogardę. Zamknął oczy i głosem przepełnionym żalem, przepraszającym a raczej błagającym o wybaczenia odezwał się.
-Przepraszam i dziękuję za pomoc. Szukam konsula. Nie chciałem nękać cię swoją osobą. To ważna sprawa. Gdzie ją mogę znaleźć? - nie otwierając oczu podniósł się ale po chwili upadł znów na sofę. Poczuł lekkie zawroty głowy. Jeszcze chwilę musiał poleżeć by móc odejść. Jego organizm musiał się zregenerować a do tego potrzebował chwili...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Sob Maj 12, 2012 2:58 pm

Trudno, Faust ma to do siebie że często jest tam, gdzie go nie powinno być i lubi być ogółem dosyć problemotwórczą istotą. W między czasie prowadzenia wampira do domu trochę jego biały szlafrok upaćkał się krwią, ale to i tak chwilowo nie ważne. Zajmie się tym później. Uśmiechną się gdy poczuł jak wampir bez jakichś dyskusji wgryza się w jego rękę i oddychał głęboko, łagodząc takowymi oddechami ból i całkiem szybką utratę sił przez utratę krwi. A co tam, on wystarczy że zje nieco słodyczy i zregeneruje utraconą krew, wampir natomiast nie ma tak prosto. Gdy w końcu wampir skończył pić, demon zabrał krwawiącą rękę. Zaraz się zajmie opatrzeniem tego, póki co musiał się opierać o kant sofy by trzymać równowagę. Na głos wampira i jego słowa parskną przyjaznym śmiechem, po czym gdy ten po próbie podniesienia się upadł, demon przykucną przy łóżku i położył swoją dłoń na jego klatce piersiowej, gestem ukazując by się nie podnosił. Jego twarz zdobił ciepły uśmiech.
- Konsul prawdopodobnie jest w swoim biurze, w dużej mierze to dobrze trafiłeś, opiekuje się nią. Chwilowo jednak nie wiem jak z nią jest, wiesz jak to jest z kobietami. Zaraz użyczę ci jakiegoś ubrania, bo przecież nie będziesz chodził w takich poszarpanych łachmanach.
Powiedział, po czym podniósł się i przeszedł się kawałek, a następnie z jednej z szafek wyjął apteczkę, by następnie zręcznie opatrzyć swoją krwawiącą rękę.
- Co się stało? A właśnie, opatrzyć cię, czy twoja regeneracja ci wystarczy?
Spytał w między czasie, bo w sumie i tak nie opuścił salonu, a chwila mu się zejdzie zanim zszyje tą ranę, a przy okazji może też zszyje jego. Przyszedł do konsula po pomoc, a Faust mimo bycia przedstawicielem demonów, to i tak pomaga również każdemu innemu w miarę możliwości. Cóż, Faust to ta dobra strona natury, Izual to typowy demon. Egoista i egocentryk w pełnym tych słów obrazie. Zły do szpiku kości. Faust to jest jakoby ta anielska część duszy która pozostała w tym diable od momentu wygnania i to ona zdominowała psychikę ogólną, robiąc z Izuala klona, a nie z siebie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Wto Maj 15, 2012 3:45 pm

Temperantio skrzywił się lekko słysząc odpowiedź demona. A więc konsul szalał gdzieś i nawet nie było pewne gdzie był konkretnie. Podniósł dłonie i zakrył twarz. Przez chwilę masował skronie by móc przemyśleć wszystko. Skoro Vieo mu nie pomoże to będzie musiał poradzić się swej rodziny co wampiry powinny zrobić w tej sytuacji. Nie był pewien czy ta sprawa jest wystarczająco ważna by zawracać nią głowę przedstawiciela wampirów w radzie. W sumie konsul byłby o wiele lepszy no ale ... w końcu odsłonił twarz i otworzył oczy. Wysłuchał pytania demona przyglądając się mu z delikatną ciekawością. Dopiero teraz zauważył jaki strój ma na sobie Faust. Zapewne jest nagi pod tym dość ciepłym okryciem. Wróć. A jakie ma to teraz znaczenie? Miał przecież odpowiedzieć na pytanie. A jakie ono było? Przez chwilę próbował przypomnieć je sobie zanim w końcu odpowiedział:
-Nie trzeba. Zresztą zamroziłem ranę. - powiedziawszy to odsłonił bo pokazując największą ranę - Niedługo powinno być dobrze. Zresztą twoja krew przyspieszy ten proces. Dziękuję. - uśmiechnął się subtelnie do demona i po chwili zastanowienia odpowiedział na kluczowe pytanie - Zostałem zaatakowany przez bardzo miłe ostoty. Jak dziecko dałem wpakować się w pułapkę i dostałem ostrzeżenie. Czas do namysłu ich propozycji i parę pamiątek bym wiedział jak delikatnie się tym razem ze mną obeszli. Przemili osobnicy. Aż dziw, że to tylko ludzie.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Wto Maj 15, 2012 5:05 pm

Oj tam, szalał. Po prostu kobieta jak kobieta czasem musi wyjść i się przejść, a Faust nie jest typem istoty która trzyma kobiety pod kluczem. On się nią opiekuje w miarę możliwości, ale nie tak by być obok niej na każde gwizdnięcie. To raczej powinno działać w drugą stronę, no ale dobra, nie ważne.
Faust dosyć zręcznie, ale bez większego pośpiechu zszywał swoją ranę na przegubie. W sumie, nawet nie musiał się tym zajmować, prędzej czy później tak niewielka rana sama by się zagoiła, bólu z tego tyle po prostu... Ech, nie ważne. Gdy skończył zszywanie, czuł się nieco dziwnie z nićmi w ręce, no ale potem się zdejmie i będzie w porządku. Wysłuchał słów wampira na tyle uważnie na ile umiał. Na jego podziękowania skiną serdecznie głową, nie odzywając się. Gdy usłyszał co się stało, przez kilka chwil analizował słowa wampira. Hm...
- Prawdopodobnie Curse na Beatha, tutejsza "mafia".
Powiedział, specyficznie akcentując słowo "mafia". Było przesycone sarkazmem i cynizmem na wskroś, co oznaczało że jakoś Faust się go zbytnio nie obawiał. Curse na Beatha... Tia, zbieranina zbirów o inteligencji na poziomie lodówki.
- Nie będę wnikał w szczegóły waszej "rozmowy", ale mam radę. Uważaj... Bądź ostrożny. Nic więcej ci nie mogę poradzić przy czymś czego członkowie mają poziom inteligencji nie wiele większy od pierwszego, lepszego kamienia. Oczywiście, to moje wrażenie subiektywne, inni mogą mówić że są znacznie bardziej inteligentniejsi i przebiegli. No ale cóż...
Na zakończenie swojego wywodu Faust rozłożył ręce na boki w geście bezradności, po czym spojrzał na swój dotąd biały szlafrok. Nieźle nasiąkł szkarłatem... Do prania. Po chwili wrócił wzrokiem na wampira i uśmiechną się lekko, a w jego oczach widać było ciepło.
- Ile krwi straciłeś? Mogę ci jeszcze dać się napić, ja wystarczy że zjem czegoś słodkiego bądź wypije i krew sama się zregeneruje, ty nie masz takiej możliwości. Nie wstydź się, jeśli chcesz, powiedz.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Sro Maj 23, 2012 11:51 am

Curse na Beatha? Cóż ta dziwna nazwa niewiele mówiła wampirowi, być może z raz czy dwa obiła mu się o uszy ale nie wiedział o niej za wiele oprócz tego iż zrzesza istoty o ilorazie inteligencji przeciwnie proporcjonalnej do ich tężyzny fizycznej... im silniejsi tym głupsi. Słysząc komentarz demona na temat tej grupy uśmiechnął się wesoło i pokiwał głową. Nie komentował jednak, wolał oszczędzać siły by jak najszybciej jego rany się wyleczyły i by mógł przestać marnować cenny czas Fausta. Jego obecność sprawiała iż czuł dziwną mieszankę uczuć. Z jednej strony był bardzo szczęśliwy iż może rozmawiać z ukochaną osobą ale z drugiej strony czuł smutek i żal iż to co czuje jest tylko ... no właśnie czym jest miłość? Od tysięcy lat różne istoty próbują znaleźć odpowiedź na to pytanie i jak widać nadal bezskutecznie. Jest wiele teorii i tak zwanych "szkół" ale tak na prawdę dla każdego to uczucie jest czymś innym. A kiedy nie ma najmniejszej szansy na odwzajemnienie uczuć miłość może stać się karą... tak właśnie tym. No ale zawsze jest nadzieja, matka głupich... ona zdecydowanie umiłowała istoty potrafiące kochać i obdarza je największymi pokładami swych skarbów. Nadzieja na to, że kiedyś ... pewnego dnia... cóż... nie istotne teraz. Wampir po prostu w ciszy obserwował demona, upajając się jego widokiem i tonem głosu. Słysząc słowa dotyczące krwi odezwał się spokojnym tonem głosu:
-Dziękuję ale to co mi dałeś całkowicie wystarczy. Urodziłem się wampirem i lepiej kontroluję pierwotne odruchy od istot zmienionych w wampira. Taki mały plus tego iż nigdy nie byłem przedstawicielem innej rasy.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Sro Maj 23, 2012 5:01 pm

No, czasem trafiali się inteligetniejsi osobnicy, ale takowi przeważnie zajmowali wysokie stanowiska, pomiatając "mięsem armatnim" bez grama inteligencji. Cóż... Tacy też są potrzebni, prawda? Przynajmniej osobom pokroju wyższych członków CnB.
Na chwilę przeprosił wampira, po czym wszedł na górę i wrócił z jednym ze swoich ubrań. Ciemno-fioletowy płaszcz, czarne spodnie i brązowa koszula pod płaszcz. Butów mu raczej nie podarli, więc to powinno mu wystarczyć do przebrania się. Ułożył to na łóżko obok wampira, uśmiechając się do takowego subtelnie.
- Nie to jakimi się urodziliśmy świadczy o tym, jakimi jesteśmy i jakimi będziemy. To nasze wybory i nasze ścieżki prowadzą nas dalej. Byłem aniołem, istotą bliską Bogu... Lecz sam wybrałem swój los i często go żałuje. Ty masz jeszcze wybór, zdecyduj mądrze. Nie bierz przykładu ze mnie... Nie warto.
Powiedział spokojnym, ciepłym tonem, po czym przysiadł się obok wampira i uśmiechną się nieco bardziej.
- Czemu jesteś taki spięty moją obecnością? Rozluźnij się.
Jego dłonie powiodły na blady kark wampira, po czym zaczął go z wyczuciem masować po takowym, by nieco rozluźnić tego biednego, spiętego chłopaka. Czy on miał w tym jakiś cel? Skądże znowu... Chyba nie.
- Kiedy będziesz chciał odejść, weź te ubrania i przebierz się w nie. Będziesz wyglądać choć trochę lepiej, ale musisz mi wybaczyć że jestem nieco postawniejszy od ciebie i ubrania będą dosyć luźne.
Powiedział w między czasie rozluźniając masażem blady, chłodny kark wampira. Niech się tak nie martwi wszystkim... Wszystko będzie w porządku.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Sro Maj 23, 2012 7:54 pm

Kiedy demon wyszedł z pokoju wampir przez chwilę starał się podnieść aż w końcu udało mu się usiąść. Zdjął koszulkę i położył ją na ziemi, nadawała się tylko do wyrzucenia. Przez chwilę oceniał swoje rany i z zadowoleniem stwierdził iż lód nie jest już potrzebny. Usunął tą warstwę i zastanawiał się czy zdjąć spodnie. Z rozmyślań wyrwał go powrót demona i jego słowa. Pokiwał głową ale nic nie odpowiadał. Zdecydowanie wolał słuchać niż mówić, szczególnie jeśli rozmówcą był Faust. Słysząc pytanie demona chciał coś powiedzieć ale dotyk jego dłoni sprawił, że lekko zadrżał i nie mógł przez chwilę nic sensownego powiedzieć. Zmienił tylko odrobinę pozycję by demon miał łatwiejszy dostęp do jego karku i ramion. Masaż był prawdziwą przyjemnością... dotyk demona sprawiał, że Temperantio miał ochotę zamruczeć. Przez chwilę żałował iż nie jest jego domowym zwierzakiem, w tej sytuacji byłby głaskany codziennie. No ale wracajmy do rzeczywistości. Po słowach demona zaczął się wesoło śmiać i odpowiedział starając się uspokoić:
-Wychodzę przy tobie na jakiegoś anorektyka. A mama mówiła, żem najpiękniejszy i nie jedna zakocha się we mnie. A tu patrz, taki zonk. Teraz wiem czemu jestem starym kawalerem. Za mało mam w klacie. No jaki pech. - odwrócił się do demona i posłał mu wesoły uśmiech. Ot tak po prostu, bez żadnych podtekstów czy oczekiwań. Chyba jednak masaż coś dał i wampir się rozluźnił trochę.
-Jakoś przeżyję za duże ubrania, przecież nie będę latał po instytucje na golasa. Striptiz dla ubogich nie jest modny ani opłacalny.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Sro Maj 23, 2012 8:35 pm

Oj, gdyby był domowym zwierzakiem zaplusowałby jeszcze u Fausta dodatkowo, bo on lubi zwierzęta domowe. Koty, psy ale też i inne. Każde miłym towarzyszem mu jest... No ale wracając do rzeczywistości. W miarę masażu Faust nabierał ochoty na zrobienie czegoś więcej niż tylko rozluźniające wampira ruchy palców i dłoni, ale chwilowo trzymał to jeszcze na wodzy. Uśmiechną się na słowa wampira. Oj, nie jest tak źle... Mógł wyglądać słabiej, ale i tak nie wygląda aż tak fatalnie.
- Cóż... Może nie jedna już się w tobie zakochała, a ty tego nie dostrzegłeś. Nie jedna i nie jeden zapewne.
Powiedział miłym tonem głosu, nie przerywając masażu do momentu gdy wampir obrócił ku niemu twarz. Wtedy przerwał na chwilę, wysłuchując jego słów z uśmiechem na twarzy.
- Dasz radę.
Powiedział ciepłym tonem, po czym wrócił do masażu, a w pewnej chwili wplótł między takowy subtelny i delikatny, acz kolwiek dosyć długi pocałunek na karku wampira, po czym odsuną się z uśmiechem na twarzy.
- Pójdę zmienić ten szlafrok, bo mimo iż lubię czerwień, to wolę ją jako naturalny odcień ubioru, nie nabyty.
Powiedział i podniósł się, po czym znów wyszedł z pokoju, a następnie poszedł na górę, gdzie zrzucił z siebie szlafrok w krwi i wrzucił go do kosza na pranie, zaś sam włożył nowy, fioletowy szlafrok. Po chwili wrócił do salonu, znów siadając na kanapie obok wampira. Przez chwilę wyglądał na zamyślonego, po czym spytał z uśmiechem na twarzy.
- Wiem że w twoim stanie to dziwne pytanie, ale pijasz wino czasem? Albo inaczej, czy teraz zechciałbyś się ze mną napić?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Czw Maj 24, 2012 1:26 pm

Pocałunek demona lekko zdezorientował wampira ale nie pokazywał tego po sobie. Starał się rozluźnić i cieszyć chwilą. Ot tak po prostu bez żadnych oczekiwań na więcej. Kiedy Faust odszedł by się przebrać wampir zdjął spodnie i założył te, które dostał od demona. Dobrze, że miał pas bo pewnie by spadły mu z tyłka. Cóż, niezaprzeczalnie był trochę szczuplejszy od właściciela. Chciał założyć resztę ubrania ale Faust wrócił i demon usiadł bez słowa. Cóż, jeszcze zdąży się odziać. Słysząc pytanie zaczął się wesoło śmiać. Dotknął policzka demona i przesunęła po nim delikatnie.
-Tak. Czasem nawet i mi zdarza się picie wina. Mój organizm nawet się już zregenerował więc czemu by nie. Ale najchętniej napiłbym się tego trunku z twoich ust. - uśmiechnął się zaczepnie i podniósł się. Założył koszulę i zaczął ją wolno zapinać uśmiechając się wesoło.
-Mam zachcianki jak kobieta w ciąży. Ale cóż, rannemu chyba można wybaczyć to iż pragnie swego lekarza. Zwalmy to na majaczenie i uznajmy, że za jakiś czas mi przejdzie. - skończył zapinać koszulę i wesoło pokazał język demonowi. Humor zdecydowanie mu dopisywał. Ale to chyba dobrze. Usiadł wygodnie i poprawił włosy, ot tak by przez chwilę zająć dłonie.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Czw Maj 24, 2012 9:13 pm

Cóż, nie tyle co szczuplejszy, co po prostu mniej postawny i tyle. Cóż... Faust wyglądał stosunkowo imponująco, więc można mu wybaczyć postawność większą niż w wypadku wampirzego nastolatka, jakim jest Temperantio, prawda? Gdy wrócił i zastał wampira tylko w spodniach, uznał że chociaż wygląda lepiej niż wcześniej. Może nadal trochę upaskudzony krwią, ale nie jest źle. Mogło być gorzej, prawda? Na gest wampira i jego słowa uśmiechną się wyraźnie.
- Masz zachcianki, to ci trzeba przyznać.
Powiedział wesołym tonem, podnosząc się do pionu z lekkim przeciągnięciem, a kości nieco postrzykały... Cóż, jakoś tak wyszło. Obserwował wampira jak się ubiera i z rozbawieniem w oczach zauważył że wampir nie jest tylko "nieco" szczuplejszy i mniej postawny od niego. Ale cóż... Nie jest tak źle, prawda? Wysłuchał słów wampira... Pragnie swego lekarza? Czemu więc nie spełnić tych pragnień? Czemu nie pozwolić sobie na chwilę zapomnienia... Jedną, lub dwie? Faust przysiadł się z powrotem i położył dłoń na policzku wampira, po czym obrócił takową twarz w swoją stronę, uśmiechając się lekko.
- Czemu więc bronisz się przed swymi pragnieniami? Pragnąć nie jest rzeczą złą... Uwierz mi, akurat zło i dobro znam doskonale.
Ale chyba to co czyni jest złe... Cóż, trzymając jedną dłoń na policzku wampira, a drugą kładąc na jego chłodnym karku przysuną się bliżej i wpił się w usta chłopaka początkowo delikatnym, ale z każdą chwilą nabierającym na głębii i namiętności pocałunkiem. Cóż... Czyżby Faust uwodził i kusił, jak to demon? A może nie robi tego, tylko chce spełnić pragnienie wampira? Ale... Pragnieniem wampira jest miłość, nie stosunek. I tu się robi problem... Ale może ten problem da się rozwiązać? Może istnieje możliwość by to zrobić... Może... Oby.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Czw Maj 24, 2012 9:33 pm

Cóż pragnienie miłości ... to skomplikowane ale Temperantio nie wierzył już, że ma jakieś szanse na odwzajemnienie swych uczuć. Nadzieja, matka głupich oczywiście jeszcze nie umarła ale była na tyle cicha, że wątpliwości czasem umiały ją zagłuszyć. Wracając do tego co w tym momencie się działo to Temperantio nie miał nic przeciwko pocałunkowi. Odwzajemniał go w taki sam sposób w jaki go dostał. Najpierw delikatnie a z każdą kolejną chwilą coraz namiętniej. Jednak wampir dodawał do pocałunku coś jeszcze, uczucie jakie żywił do demona. Tą samą miłość jakiej nie mógł dostać. Objął mężczyznę w pasie i nie myśląc nawet o tym co robi paroma szybkimi ruchami pozbawił go szlafroka. Cóż w tym momencie dłonie wampira chyba żyły własnym życiem i nie da się ukryć zaczęły delikatnie dotykać ciała demona, najpierw jego pleców a potem pupy i ogona. Cóż... chyba jednak niepotrzebnie demon się ubierał. Zupełnie niepotrzebne i jakże zbędne wydawało się teraz ubranie. Po dłuższej chwili przerwał pocałunek i zaczął całować szyję demona ze słowami, co chwilę wypowiedź przerywana była namiętnym pocałunkiem.
-Kocham... takie... chwile... ale zdecydowanie .... wolę... inne ... tętnice...krew z... uda... smakuje... lepiej i ... przy okazji... - no cóż, czy musiał dalej mówić? Chyba jasne co przy okazji można zrobić.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Pią Maj 25, 2012 4:06 pm

Cóż... Zawsze istnieje nadzieja, kto wie czy może takowa się nie spełni? Faust nigdy nie twierdził że nie może pokochać... On tego nie potrafi. Nie umie... Zapomniał jak to jest kochać, czuć miłość, te potężne emocje które potrafiły zagłuszyć wszystko. Chciałby je znów poczuć... Znów poczuć miłość do kogoś, ale jak to zrobić? Przez seks? Seks to tylko przyjemność cielesna, a tej duchowej brakuje mu od setek tysięcy lat... Brakuje mu jej.
Tym nie mniej jednak, wróćmy do rzeczywistości. Nie odpuszczał wampirowi namiętnych pocałunków, a jego dłonie zaczęły żyć same na swój sposób. Zsunęły się z karku i twarzy wampira, po czym zręcznie rozpinały koszulę którą wampir dopiero przed momentem zapiął. Cóż... Jak widać, nie potrzebnie. Szybko się z nią uporał, ale jeszcze w między czasie wyjął dłonie z rękawów szlafroka gdy wampir pozbawił go takowego. Nie przeszkadzało mu to bycie objętym, w żadnym wypadku. Ba... Czuł się przyjemnie w tych zimnych, wampirzych objęciach. Czasem zastanawiał się czy nie ma czegoś z kobiety, bo lubi być w czyiś ramionach. Troszkę kobiece, prawda? Uśmiechał się w czasie pocałunków od lekkich dreszczy jakie powodował dotyk wampira. Robi się przyjemnie... Bardzo przyjemnie. Jego dłonie powędrowały do spodni wampira, zwinnie pozbywając się z takowych paska, ale nie miał możliwości zrobić niczego więcej, a jego usta cały czas były zajęte wampirzymi. Mmm... Naprawdę dobrze smakują.
Gdy wampir przeniósł się z pocałunkami na szyję, demon zaczął odwzajemniał te pocałunki w podobny sposób co wampir, czyli również całując jego szyję, zaś dłonie wędrowały po ciele wampira, po jego bladych, nagich plecach sięgając dosyć głęboko dalej, nawet wsuwając się pod spodnie, ale po chwili wychodząc z nich. Słyszał słowa wampira, co powodowało że na jego twarzy kwitniał uśmiech. Powoli położył się przy okazji delikatnie ciągnąc ze sobą wampira, w ten sposób że teraz wampir znajdował się na nim... Cóż, raczej dwuznaczna pozycja, prawda?
- Możesz... Zrobić... Co... Zechcesz...
Jego głos był nieco zmysłowy, zaś jego oddech lekko się ocieplił, a każda przerwa między słowem była kolejnym pocałunkiem na szyi i karku wampira. Mmm... Niesamowicie...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Wto Cze 05, 2012 8:16 am

Wampir nie miał ochoty na krew ale za to miał ochotę na coś zupełnie innego. Cóż powiedzieć, ciało demona bardzo na niego działało i z każdą chwilą tracił kontrolę nad sobą. Być może potem będzie tego żałował ale teraz nie myślał w tych kategoriach. Liczyła się tylko chwila która trwała a dotyk Fausta był niesamowity. Jego pocałunki pobudzały zmysły i sprawiały, że apetyt na więcej rósł z każdą chwilą. Słysząc pozwolenie demona uśmiechnął się lekko i zaczął powoli całować tors mężczyzny. Nie śpieszył się, delektował się każdym kawałkiem ciała demona. W sumie czemu miałby się śpieszyć i psuć wszystko. Jego pocałunki na początku były delikatne ale z każdą chwilą stawały się coraz bardziej namiętne. Ot taką miał ochotę i sam czerpał przyjemność z tego iż całował Fausta. Jego dłonie błądziły po całym ciele mężczyzny jakby nie mogły się zdecydować gdzie konkretnie chcą się zatrzymać. Cóż, badanie detali jego ciała było naprawdę fascynujące i zajmujące. Nic i przede wszystkim nikt im w tym nie przeszkadzał więc demon miał dużo czasu. Bardzo powoli schodził pocałunkami w duł ciała demona by po jakimś czasie skupić się na jego brzuchu i podbrzuszu. Pocałunki same mówiły przez się w jakim stanie znajdował się wampir. Umiał się jednak powstrzymać na tyle by niczego nie przyspieszać, nadal bardzo wolno i namiętnie całować ciało demona. Pośpiech bowiem często psuł wszystko. Był po prostu niepotrzebny.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Czw Cze 07, 2012 3:36 pm

Cóż, czasem tak bywa że gdy jakaś żądza rośnie, przyćmiewa wszystkie inne i dopiero gdy zaspokoi się ją, pozostałe się odzywają. Tak najwidoczniej było w wypadku wampira, bo nawet jego największa słabość, pragnienie krwi przestała się dla niego liczyć... Bo pragną czegoś... A w zasadzie kogoś innego.
Gdy wampir zszedł pocałunkami z jego szyi i zaczął wędrować niżej, od każdego zetknięcia się chłodnych, wampirzych warg z jego ciałem przechodził go subtelny dreszcz przyjemności, podobnie jak od dotyku chłodnych, bladych dłoni chłopaka. Z każdą chwilą gdy chłopak robił się namiętniejszy w pocałunkach, Faust co raz bardziej tracił nad sobą kontrolę, oddając się przyjemności cielesnej. Jego dłonie błądziły po ciele chłopaka, a w pewnej chwili wsunęły się pod jego spodnie i nieco zacisnęły się na pośladkach chłopaka, po czym przejechał po nich lekko paznokciami i wyciągając dłonie z jego spodni dojechał tak aż do łopatek wampira, znacząc drogę swoich dłoni lekko zaczerwieniony pasemkami po paznokciach. Nikt i nic im teraz nie przeszkodzi... Nie teraz. Faust lekko zagryzał wargę lub zaciskał zęby, ale poza tym jeszcze nie reagował zbyt gwałtownie. Jego dłonie przeniosły się teraz na tors chłopaka, a potem zsunęły się w dół, aż w końcu rozsunęły rozporek spodni chłopaka i zaczęły z wyczuciem i subtelnie masować jego członek... Niech i on ma trochę przyjemności z tego, ale zapewne zaraz zsunie się bardziej i ucieknie poza zasięg dłoni demona. Jego ogon zaś przesuną swoim końcem wzdłuż kręgosłupa wampira, po czym owiną mu się wokół pasa, jakby uniemożliwiając mu ucieczkę... Ot, Faust po prostu nie chce by chłopak mu gdzieś uciekł. Miał okazję wcześniej, teraz już na to za późno...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Pon Cze 11, 2012 7:11 pm

Uciekać? Ucieczka była zdecydowanie ostatnią rzeczą o jakiej teraz mógłby pomyśleć wampir. Ciało Fausta kusiło i było swego rodzaju nagrodą. Chłopakowi nie przeszkadzało to, że upadły przejechał paznokciami po jego plecach, biorąc pod uwagę to jak szybko regeneruje się jego ciało te ślady zaraz znikną a więc nie ma sensu reagować w jakikolwiek sposób. Ale fakt dotyk dłoni i masaż sprawił wampirowi wiele przyjemności do tego stopnia iż na początku nie zauważył ogona ... Ale nawet potem nic z tym nie robił, zamruczal zadowolony i dalej schodził pocaunkami po brzuchu a potem podbrzuszu mężczyzny aż w końcu dotarł do jego członka. Zaczął najpierw delikatnie całować i masować wrażliwy narząd mężczyzny. Z każda jednak chwilą robił to coraz bardziej namiętnie. Chciał dać swemu ukochanemu jak najwięcej przyjemności, w tym momencie liczyło się tylko to by Faust dostawał to co najlepsze... Wampir nie przejmował się ani swoją pozycja, kleczak przed demonem ani tym że teraz mógł zaprzepaścić cień szansy na to by Faust kiedykolwiek odwzajemnil jego miłość. Być może potem będzie żałować tego iż dał ponieść się chwili a raczej pozadaniu. Jednak teraz nie był w stanie myśleć o czymś innym niż o ciele Fausta.


Ostatnio zmieniony przez Temperantio dnia Sob Cze 16, 2012 8:18 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Pią Cze 15, 2012 7:36 pm

Cóż... Ale mimo wszystko, Faust nie chciał by chłopak odszedł. Może to dosyć kobieca zachcianka, ale chciał poczuć się ukochany przez kogoś. Chciał poczuć w sobie mężczyznę, poczuć się ukochany niczym kobieta. Naprawdę dziwne, biorąc pod uwagę bycie facetem ale cóż... Tak czasem ma i nie sposób tego zmienić.
Wampir powoli wydostał się poza zasięg dłoni demona, a raczej w sumie jego członek którego demon masował. No cóż, nie pozostało demonowi nic innego, jak położyć dłonie na plecach młodego wampira i gładzić je dłońmi w wariacji delikatnego masażu, przy okazji wzdychając i pojękując cicho z przyjemności jakie mu sprawiał pieszczotami. Mmm, było... Rozkosznie, i to prawdziwie. Demon pozwolił się zajmować chłopakowi jego członkiem jeszcze jakiś czas, po czym chwycił go pod pachami i podciągną do siebie, a następnie lekko przygryzł go w szyję i szepną mu do ucha zmysłowym tonem.
- Nie bój się... Stań się moim panem, moim władcą. Posiądź mnie, tu i teraz. Ukochaj mnie... Bądź mym chłopcem. Wejdź we mnie, spraw bym poczuł w sobie wampira takiego jak ty.
Po tych słowach ucałował chłopaka delikatnie w płatek ucha, po czym oplótł jego biodra udami, by miał łatwiej. Mimo to, położył jedną dłoń na jego głowie i lekko ją przechylił ku swojej, po czym połączył ich usta namiętnym pocałunkiem, w którym pojawiły się przebłyski czegoś dziwnego... Czegoś niespotykanego u Fausta. To coś było podobne jak u Temperantia, ale... Coś w nim było innego. Faust nie miał pojęcia co to w ogóle jest, ale nie martwiło go to... Teraz liczył się wampir. Druga dłoń delikatnie sunęła po torsie nieśmiertelnego chłopaka. Przez myśl przeszło Faustowi że czuje się jak doświadczona kobieta, która pozbawia dziewictwa młodego chłopaka... Może coś w tym jest.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Sro Cze 20, 2012 9:48 am

Czując dłonie demona w pierwszym momencie Temperantio poczuł ukłucie strachu... miał nadzieję, że nie zrobił nic co by się w jakiś najmniejszy sposób nie spodobało jego ukochanemu. Chciał dać mu tylko przyjemność. Słysząc głos Fausta demon uspokoił się i uśmiechnął się lekko ale tego demon nie mógł zobaczyć. Czując jak mężczyzna oplata go nogami położył dłonie na udach demona i przejechał po nich delikatnie by na końcu ścisnąć je lekko. Potem odwzajemnił pocałunek demona i wszedł w niego. Poruszał się na razie wolno czując pierwsze fale przyjemności rozchodzące się po jego ciele. Jedną dłonią zaczął masować członek demona a drugą zaś położył na jego karku chcąc w ten sposób przedłużyć pocałunek. Przerywał jednak je na bardzo krótkie chwile by dać demonowi krótkie przerwy ale zaraz potem znów wbijał się w jego usta. Z każdą chwilą tracił coraz bardziej kontrolę nad sobą co widać było w coraz szybszych jego ruchach i namiętniejszych pocałunkach. W przerwach między pocałunkami można było usłyszeć przyspieszony oddech wampira, coraz cieplejszy i płytszy ... chodź nie tylko to. Nie był on prawiczkiem, miał w swym życiu parę krótkich romansów z kobietami również. Ale pierwszy raz w swym życiu robił to z kimś kogo kochał, to było dla wampira niezwykłe doświadczenie, zupełnie inne niż poprzednie. A więc być może dla Fausta faktycznie był młodym niedoświadczonym chłopcem, który jeszcze wiele musi się nauczyć...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Czw Cze 21, 2012 8:02 pm

Strachu? Co jak co, ale to demon powinien mieć powody do strachu. Wampir który przyszedł do konsula kolebki został przez niego uwiedziony, i teraz gdyby ktoś ich nakrył w takiej sytuacji, raczej wyjaśnić Faust miałby to... Problematycznie, czyż nie? Ale co tam, to teraz nie jest ważne. Teraz nic nie jest ważne... Tylko i wyłącznie wampir.
Jękną cicho gdy poczuł chłopaka w sobie. Jak dawno już nie był w "stosunku" tą "subtelniejszą i delikatniejszą" stroną? Jak dawno już nie był tym, którego się zdobywało, nie tym, który zdobywał? Cóż... Pewnie dosyć dawno, ale warto. I choć początkowo czuł trochę bólu związanego z nieprzystosowaniem organizmu do tej "sytuacji", to jednak po paru chwilach pocałunku i poczucia masażu jego członka, wszystko zrobiło się o wiele przyjemniejsze, i powoli zaczął odczuwać... Rozkosz. Rozkosz z bycia posiadanym przez mężczyznę.
Nie odmawiał wampirowi niczego, ani swojego ciała, ani swoich ust. Odwzajemniał namiętnie pocałunki, wkładając w nie pożądanie i poczucie przyjemności, oraz jedną rzecz, której nie umiał nazwać w żaden sposób... Gdy ich usta się zrywały, z ust Fausta czasem wydobywały się ciche jęki przyjemności związane z ruchami chłopaka. Z każdą chwilą było co raz przyjemniej, co raz rozkoszniej i lepiej... Gdy tylko udało się zerwać pocałunek, wyszeptał przesyconym zmysłowością głosem.
- Nie ograniczaj się... Szybciej...
Po tych słowach jego dłoń na moment zsunęła się w dół ciała wampira paznokciami znacząc kilka bruzd na jego plecach, po czym zacisnęła mu się na pośladku, by następnie wrócić na swoje miejsce i do tego, co robiła wcześniej.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Wto Cze 26, 2012 3:50 pm

Słowa demona sprawiły iż Temperantio przyspieszył jeszcze bardziej jednak gest Fausta sprawił że syknął z bólu i dodał do swych ruchów odrobiny agresji. Działał teraz bardziej podświadomie. Przestał się kontrolować, pragnął tylko demona i jego ciała. Oddech wampira był coraz szybszy, bardzo płytki i wbrew rasie gorący. Jednak nie przejmował się tym. Ból szybko minął i została czysta przyjemność. Fakt iż to co robił sprawiało rozkosz demonowi potęgowało emocje wampira. Pieścił ciało demona z każdą chwilą poruszając się coraz szybciej i agresywniej. Nawet w jego pieszczocie dało się odczuć iż nie kontroluje siebie. Miał w tym momencie wszystko czego mógł zapragnąć. Akt cielesnej rozkoszy jak by to niektórzy nazwali byłby złym określeniem bowiem wampir kochał osobę której chciał dać jak najwięcej przyjemności. Być może był bardzo młody w stosunku do demona ale czy to miało znaczenie? Miłość nie wybiera, nie kojarzy "ludzi" pod względem wieku. Być może to nie miało znaczenia dla demona z kim teraz był ale dla Temperantio było to bardzo istotne. Z nikim innym te chwile nie były by tak wyjątkowe i niepowtarzalne. W pewnym momencie wampir przerwał na chwilę i wbił się w usta demona agresywnym pocałunkiem i z trudem wypowiedzieć słowa:
-Kocham cię. - szept? oczywiście, głośniej po prostu by nie zdołał. Jednak po tych słowach wampir zaczął się poruszać szybko tak jakby wogóle nie przerywał, jakby chciał zatuszować chwilową słabość i potrzebę wypowiedzenia tych słów.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Wto Cze 26, 2012 4:49 pm

Czując jak wampir przyśpieszył i stał się agresywniejszy w swoich ruchach, Faust nie wiele mógł zrobić. Jego dłonie zaplotły się na karku wampira, przyciskając jego głowę do głowy Fausta by nie mógł zerwać namiętnego pocałunku, przesyconego pożądaniem i rozkosznym bólem jaki otrzymywał demon od wampira. Oddech Fausta był pełny gorącego pożądania, płytki i szybki. Nie przejmował się tym, bo nie miał po co. Wolał skupić się na tym co daje mu wampir, a była to rozkosz, wiele rozkoszy i przyjemności... Ból przeplatany z przyjemnością, piękny taniec ognistych emocji i rozgrzanych ciał. "Normalnym" istotom to co robią by zdecydowanie przeszkadzało, ale powiedzmy szczerze, czy oni są normalni? Czy świat jest normalny? Nie. Więc po co na siłę starać się być normalnym, kiedy można się porwać wirom emocji i namiętności? Miłość... Faust po prostu zapomniał czym jest to uczucie, ale kto wie, może nawet ten wampir mu o nim przypomni, nauczy go na nowo tego uczucia... Czy nie miało znaczenia dla Fausta z kim jest? Z każdą chwilą nabierało na co raz większym znaczeniu. Gdy wampir przerwał na moment zadawanie kolejnych fal rozkosznego bólu, Faust spojrzał pytająco i chciał już spytać o co chodzi, ale wampir zamkną mu usta swoimi w namiętnym, agresywnym pocałunku który demon bez namysłu odwzajemnił. Szept wampira sprawił, że demon zaniemówił przez chwilę. Nie wiedział co powiedzieć... Co myśleć, ale po chwili wampir znów wrócił do zadawania rozkosznego bólu, co Faust przyjął z ulgą, bo w takim stanie nic by nie wymyślił.
Demon postanowił nieco zmienić zasady. Objął wampira ramionami rozplatając nogi wokół jego bioder i "usadowił go" by siedział, po czym uniósł się do jako takiego siadu "nadziewając" się na członek wampira z rozkosznym westchnięciem, po czym zaczął szybkimi ruchami bioder nabijać się na męskość wampira, trzymając się dłońmi jego karku i cały czas uśmiechając się, czując fale rozkoszy z każdym ruchem bioder, zaś nogi demona oplotły się wokół dolnej partii bioder wampira. To było niezwykłe... Cóż, pewnie tak się czują kobiety w czasie stosunku. Mimo to jednak, po chwili wbił się namiętnym pocałunkiem w usta wampira, nie przerywając jednak rozkosznych ruchów bioder. Tak... To było niesamowicie rozkoszne...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Wto Lip 03, 2012 9:56 am

Wampirowi nie przeszkadzał fakt, iż demon chce aktywnie uczestniczyć w tym wszystkim. Wręcz przeciwnie nakręcało go to jeszcze bardziej. Sprawiało iż rozkosz płynąca z tego aktu była coraz większa i wszystko odczuwał coraz bardziej. To co robił Faust nie przeszkadzało mu w coraz szybszych i agresywniejszych ruchach bioder. Całował demona jednocześnie masując jego członek by ten miał z tego jeszcze więcej przyjemności. Czuł jednak, że niedługo skończy, czuł jak fale pożądania potęgują się z każdą chwilą a on nie chciał tego kontrolować. Nie zwalniał, nie przerywał. Pragnął by dla nich obu te chwile były niezastąpione. Po jakimś czasie wszystkie emocje eksplodowały w nim i musiał na chwilę przerwać pocałunek. Z jego ust można było usłyszeć jęk rozkoszy. Wyszedł z demona i widząc, że ten jeszcze nie doszedł przesunął się niżej by znów zając się jego członkiem. Włożył go sobie do ust i zaczął go agresywnie ssać i pieścić jednocześnie masując prawą dłonią. Lewa zaś błądziła po ciele demona by ten miał miły koniec. Nasilał agresywność pieszczot do momentu aż demon doszedł. No ale to sprawiło tylko, że Temperantio zaczął całować jego podbrzusze a potem tors i szyję. Cóż to, że skończyli nie oznacza, że nie można jeszcze chwilę tego przeciągnąć. Jego pocałunki nadal były przepełnione agresją i namiętnością... ach ta młodość. Na koniec ugryzł demona w szyję i powiedział szeptem:
-Dziękuję Faust. Kocham cię a byś nie musiał mi odpowiadać... - po tych słowach po prostu pocałował delikatnie w usta demona, bardzo subtelny i przepełniony uczuciem pocałunek...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Wto Lip 03, 2012 10:26 am

Cóż... Wampir był młody, potrzebował znacznie mniej rozkoszy, by wznieść się na wyżyny ekstazy... Demon niestety wymagał więcej, głównie ze względu na doświadczenie, ale też na wiek. Wszak, robił to już tak wiele razy... Z mężczyznami i kobietami ras wszelakich. Odwzajemniał cały czas pocałunek, nie przerywając ani na moment swoich rozkosznych ruchów, wspomagających w zadawaniu rozkoszy sobie i jemu. Z każdą chwilą czuł co raz większą rozkosz i chciał jej więcej, i więcej... Jeszcze więcej rozkosznego bólu, jak najwięcej. Widząc jednak że chłopak doszedł wcześniej, uśmiechną się do niego szeroko gdy tylko zerwali pocałunek, wzdychając z rozkoszy jaką czuł. To było... Rozkoszne, naprawdę rozkoszne. Jak długo już nie był w posiadaniu żadnego mężczyzny... Jak dawno nie czuł tego rozkosznego uczucia wypełnienia.
Rozplótł nogi z bioder wampira i gdy ten zsuną się niżej, demon lekko się odsuną, by młody nie miał problemów z dostaniem się do niego. Zacisną dłoń na oparciu kanapy, zaciskając zęby i wzdychając z rozkoszy. To było tak... Rozkoszne... Tak bardzo rozkoszne. Ach! Jak dawno tego nie było... No okej, dopiero kilka dni temu robił to z Faye, ale tu mowa teraz o męskiej dłoni, o mężczyźnie. Pieszczoty jakie otrzymywał od wampira wypełniały demona po brzegi rozkoszą i przyjemnością, aż w końcu demon doszedł, wyciągając głowę w tył z głośnym jękiem rozkoszy. Ach... Jakże to było przyjemne.
Po chwili jego wzrok wrócił z powrotem na wampira, a widząc że ten jeszcze nie kończy pieszczot, uśmiechną się ciepło do niego. Każdy pocałunek wampira wprawiał go w dreszcz przyjemności. Demon podświadomie objął chłopaka ramionami, uśmiechając się do niego. Słysząc jego słowa, nie wiedział co powiedzieć... Po prostu nie wiedział. Nie chciał go zranić za nic, nie przez to że mu się oddał... Po prostu nie chciał go zranić.
- Reszta niech pozostanie milczeniem...
Szepną chłopakowi czułym tonem do ucha, po czym ucałował go delikatnie w policzek. Nie wiedział co powiedzieć, wolał więc resztę pozostawić milczeniu...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Today at 4:24 pm

Powrót do góry Go down
 
Domostwo Fausta
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Kolebka Upadłych Aniołów :: Teren mieszkalny :: Domki-
Skocz do: