IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament Irysa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Irys
Verbum Novum/Inkwizytor
avatar

Fabularnie : Sai
Liczba postów : 57
Join date : 11/03/2013

PisanieTemat: Re: Apartament Irysa   Pią Mar 28, 2014 5:09 pm

Irys w sumie nieco zdziwił się tym… zniknięciem Iscara. Ot, był, był i nagle… przestał. Nie, żeby go to martwiło jakoś, no skąd, ale to było dziwne. Zwłaszcza że wcześniej cały czas próbował go przekonać, że nieśmiertelni są jak ludzie i nawet prawie mu się to udało. Zapewne gdyby pociągnął nieco ten temat dłużej, to naprawdę przekonałby do tego inkwizytora. Ale nie zdążył, a Irys uparcie wrócił do swoich utartych przekonań z jeszcze większą zajadłością, bo był po ludzku zły na siebie, że prawie dał się przekabacić na ciemną stronę mocy.
- No tak, co nagle to po diable i tak dalej –
odpowiedział. Nie wydawało mu się ani trochę podejrzane to, co mówił. Ani dziwne, wszystko wydawało mu się w porządku, bo był święcie przekonany, że to zwykły człowiek i nikt więcej. – Niepotrzebnie w sumie tak pan biegł na łeb i na szyje, rozbita głowa nie pierwszy raz i pewnie nie ostatni.
Blondyn aż uśmiechnął się – uwielbiał ludzi, którzy ciężko pracowali i bardzo angażowali się w swoją pracę. A skąd miałby wiedzieć, że ten „dobry człowiek”, jak już zdołał w myślach go określić, wcale nie jest  ani dobrym, ani nawet człowiekiem. W ogóle jeśli chodziło o jakiegokolwiek śmiertelnika, to inkwizytor aż rwał się, żeby jakoś pomóc i, nie daj Boże, kłopotać w jakiś sposób. Przecież to było nie do pomyślenia!
Posłusznie usiadł na fotelu i pochylił nieco głowę, by dać nieco swobodniejszy dostęp do tyłu głowy, który zdecydowanie pulsował bólem najbardziej.
- Sam niczego nie zauważyłem – westchnął, zastanawiając się, czy aby nie brał w tym udziału jakiś zdrowo kopnięty nieśmiertelny. W końcu po nich to można się przynajmniej wszystkiego spodziewać, jeśli nie więcej. – Ochrona powinna coś zauważyć, no cóż… to zapracowani ludzie – dodał jeszcze. No tak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iscar
Zmartwychwstały
avatar

Fabularnie : Irysviel
Liczba postów : 19
Join date : 18/01/2014

PisanieTemat: Re: Apartament Irysa   Pią Mar 28, 2014 5:33 pm

Nie czekając aż Irysviel się rozmyśli stanął za nim i zabrał się do oglądania jego głowy. Czuł się trochę dziwnie, po raz pierwszy w życiu, czy raczej nie-życiu używał swej wiedzy by sprawdzić kogoś stan, ewentualnie mu pomóc a nie zrobić krzywdę. Przeczesał palcami jego włosy i rozsunął je na boki, to co zobaczył nie zdziwiło go zbytnio. Rozgarnięte włosy ukazały dosyć spory krwiak, cóż się dziwić, w końcu to tylko człowiek, oraz lekkie opuchnięcie. Iscar nie mając pod ręką żadnych przyrządów medycznych opukał głowę mężczyzny delikatnie kostkami i nie uprzedzając przycisnął lekko w miejscu gdzie wyglądało najgorzej.
-Czaszka nie jest pęknięta. Ma Pan mocną głowę, chociaż zważając na Pana stan i zapach... - miał nadzieje, że zrozumiał aluzję o alkoholu - ma Pan słabą głowę. Więc ma Pan...ma Pan... - zaplątał się we własnych myślach i w graniu ratownika medycznego - No, przynajmniej jest cała. - pomacał jeszcze chwilę czaszkę blondyna i przeszedł na przód po czym przed nim klęknął.
-Niech Pan powie ile widzi Pan palców Panie Teertown. - wystawił dwa palce w geście pokoju i poruszał nimi przed oczami Irysviela - Są zamazane czy ostre? - zwracanie się do kogoś co chwilę pan i to tym szczególnym tonem okazującym szacunek, gdzie zwykłe pan nabiera ważności i staję się Panem było dla Iscara niesamowicie uciążliwe.
Nie żeby nie był nie kulturalnym chamem, albo brakowało mu ogłady ale zwracanie się tak do jego ulubionego inkwizytora było...dziwne. Przecież byli jak Bonnie i Clayde, jak dwie połówki jabłka jak ogień i gaśnica. Może nie wyglądali na takich i Irys by się pewnie z tym stanowczo nie zgodził, lecz Mourn uważał go za przyjaciela.
Ruszając dłonią, co chwilę brzęczał srebrnym zegarkiem przyczepionym do łańcucha otaczającego nadgarstek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irys
Verbum Novum/Inkwizytor
avatar

Fabularnie : Sai
Liczba postów : 57
Join date : 11/03/2013

PisanieTemat: Re: Apartament Irysa   Pią Mar 28, 2014 5:48 pm

Nie rozmyśliłby się. Choćby nie wiem, co się stało, Irys za nic w świecie nie przeszkodziłby bogu ducha winnemu pracownikowi szpitala w pracy. Nigdy w życiu! Musiałoby się stać chyba coś naprawdę okropnego, żeby nagle zerwał się z miejsca i postanowił, że nie można jego czaszki sobie obejrzeć. Ale tak teraz?
Skrzywił się lekko, lecz milczał podczas tych oględzin. Zacisnął usta, gdy poczuł nacisk na miejscu szczególnie wrażliwym, lecz wciąż nie pozwolił swojemu ciału na taką niesubordynację jak wydanie jakiegokolwiek odgłosu. Jeszcze by pomyślał sobie ten człowiek, że nie radzi sobie z bólem albo potrzebuje wizyty w szpitalu, żeby wydobrzeć, a inkwizytor wcale nie chciał nikogo jeszcze bardziej kłopotać. I tak już miał sporo problemów z tym, że komuś udało się go bezkarnie podejść. Ot tak, dla własnego widzimisię i jeszcze strzelić po łbie tak porządnie, że stracił przytomność. Hańba dla inkwizytora na służbie.
- Wyszedłem na piwo ze znajomym… ale wiadomo, jak się takie wycieczki kończą –
odpowiedział i uśmiechnął się z bladym rozbawieniem, jakby dostawanie po łbie w czasie wycieczki do baru na piwo było całkiem normalne.
Gdy mężczyzna przed nim uklęknął, Irys miał nieco więcej czasu, żeby lepiej mu się przyjrzeć. Do tej pory nie zwrócił na to uwagi, ale z bliska aż poraziła go zieleń oczu przed nim, a Jego Głos zamruczał gniewnie na samo wspomnienie o osobie, która miała uderzająco podobny kolor tęczówek. Zbieg okoliczności, na pewno.
- Dwa – powiedział powoli. – I są ostre, naprawdę nic mi nie jest, nie chciałbym też pana tutaj przytrzymać, gdy obowiązki i prawdziwi pacjenci czekają.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iscar
Zmartwychwstały
avatar

Fabularnie : Irysviel
Liczba postów : 19
Join date : 18/01/2014

PisanieTemat: Re: Apartament Irysa   Pią Mar 28, 2014 6:13 pm

Ach to ślepe uwielbienie ludzi Irysa. Ludzie cacy, nieśmiertelni be. To całe Verbum Novum musiało naprawdę dobre pranie mózgu robić. Dawniej Iscariota ledwo przebił się przez tą warstwę religijnej paplaniny i zbawienia otaczającej mózg blondyna, teraz może być trudniej. Czas nie zawsze leczy rany, czasem też potrafi upierdliwie działać wstecz.
Jedynym plusem był inny wygląd Isa, wystarczyło tylko odrobinę zakręcić sytuacją, przywalić koszem na śmieci i stworzyć odpowiednią scenkę a blondasek już był w jego rękach i mógł nim obracać jak miał ochotę... Pewnie gdyby mu wmówił, że po pijaku zawarli związek małżeński to by uwierzył. Ale zaraz by się zaczęło, że po pijaku, że jest chrześcijaninem i mu to nie odpowiada, bla bla bla. Cóż, nie mógł wiecznie udzielać mu pierwszej pomocy więc należało to zakończyć, od samego zwracania się do kogoś per Pan, Iscarowi robiło się nie dobrze.
Mrugnął kilka razy oczami patrząc w oczy Irysa po czym wstał.
-Rozumiem. Jest Pan zajęty. Inkwizycja to ważne zajęcie. Mogę skorzystać z telefonu? Zadzwonię do szpitala. - uśmiechnął się i bez czekania na pozwolenie podszedł do szafki na której stał telefon. Zasłaniając go plecami udał, że wybrał numer po czym zaczął gadać do słuchawki udając, że nawiązało się połączenie. Cały czas uśmiechając się do blondyna oparł się o ścianę.
-Tutaj Mourn, Pan Teertown czuje się dobrze i nie będzie potrzebował dalszej opieki medycznej. - zrobił minę jakby czegoś słuchał i kontynuował - Tak, szpital z Izraela nie poinformował o moim przylocie? - zamarł i gdyby mógł to by zbladł jeszcze bardziej po czym się wydarł - Jak to został zbombardowany przez Palestyńskich bojowników?! Przecież ja nie mam żadnych dokumentów ani pieniędzy! Nie możecie mnie tak zostawić...Halo? Halo?! - drżącą ręką opuścił słuchawkę i i osunął się na podłogę wciąż opierając się plecami o ścianę. Kolejna mała scenka powinna zadziałać na Irysa ponownie. Któż by nie pomógł komuś kto stracił prace, dom i pieniądze? Samotny w obcym kraju, bez dachu nad głową i środków do życia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irys
Verbum Novum/Inkwizytor
avatar

Fabularnie : Sai
Liczba postów : 57
Join date : 11/03/2013

PisanieTemat: Re: Apartament Irysa   Pią Mar 28, 2014 6:58 pm

Zamarł. Co? Inkwizycja… ale… co? Irys mimowolnie zesztywniał i wbił zdezorientowany wzrok w plecy białowłosego. Że JAK? Skąd on niby miałby wiedzieć, czym on się właściwie zajmuje?! Przecież… przecież nie miał napisane na czole „Inkwizytor, nie podchodzić”. Nie miał przy sobie też żadnych dokumentów, które by o tym mówiły, chyba że wybierał się do jednego z oddziałów inkwizytorium, ale… ale tak? Broń to sobie może każdy nosić przy sobie, jeśli ma na to pozwolenie, to nie jest żaden problem ani znak rozpoznawczy. Krzyżyk na szyi również był słabą poszlaką, w końcu teoretycznie można dostać coś takiego u pierwszego lepszego jubilera. Kto to w ogóle był? Skąd wiedział? Był z zakonu? Jeśli tak, to dlaczego nie powiedział wprost? I skąd znał w ogóle jego nazwisko? Wszystkie rzeczy wciąż miał przecież przy sobie. Jak wyszedł z baru, tak i się obudził. Niczego nie brakowało, więc… jak? I dlaczego niby?
Zmarszczył brwi, nieco uważniej przyglądając się temu „lekarzowi”. Może i kochał ludzi i tak dalej, bywał czasami naiwny… ale nie aż tak, bez przesady! Nawet jemu zaczynała ta sytuacja z lekka śmierdzieć. Ale tylko trochę, bo później wszystkie podejrzenia i wątpliwości absolutnie zniknęły. Absolutnie łyknął to całe przedstawienie, zupełnie jak głupia rybka złapana na haczyk. Wstał z fotela i powoli podszedł do mężczyzny ze współczująca miną. Miłosierdzie dla wszystkich, głodnych nakarmić, nagich przyodziać i tak dalej. Bliźniego w potrzebie nigdy w życiu by nie zostawił, nie ma mowy.
Przykucnął, nieco się chwiejąc, bo głowa przez ten ruch zaczęła pulsować nieco mocniej, lecz inkwizytor bardzo starał się od tego odłączyć, żeby przypadkiem nie było widać tego, że go boli. Nie ma mowy.
- Spokojnie, na pewno pana tak nie zostawią, może przerwało połączenie chwilowo i nie zdążyli przekazać wszystkich instrukcji… albo nawet zacząć je przekazywać – powiedział tak łagodnym tonem, jakby mówił do dziecka przynajmniej do dziecka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iscar
Zmartwychwstały
avatar

Fabularnie : Irysviel
Liczba postów : 19
Join date : 18/01/2014

PisanieTemat: Re: Apartament Irysa   Pią Mar 28, 2014 7:30 pm

Siedział załamany pod ścianą patrząc się pusto przed siebie. Ramiona mu oklapły a zegarek zagrzechotał o podłogę.
-Mój dom... - szlochał - Praca... - gdyby mógł to by się popłakał, lecz jak się starał to wymuszanie łez mu nie wychodziło, był po prostu...w zbyt dobrym humorze. Nie musiał się nawet starać a wpadł na pijanego Irysviela, swoją drogą ma chyba problem z alkoholem, i był już u niego w mieszkaniu. Tęsknota to normalna rzecz, prawda? Zwiesił niżej głowę i spojrzał na swoje dłonie powodując, że wyglądał jeszcze bardziej żałośnie niż chwilę temu. Aktorstwo zawszę dobrze mu wychodziło ale przed kimś tak naiwnym jak Irysviel mógł zdziałać wszystko. Wystarczyło być tylko trochę pokracznym, słabym człowieczkiem i już, blondynek był twój.
Z trudem wymusił odrobinę łez łez i spojrzał na mężczyznę szklistymi oczami delikatnie wywijając dolną wargę. Wyglądał teraz jak mały szczeniaczek albo smutne dziecko.
-Powiedzieli... - smark - ...że... - szloch - ...mam nie wracać. - szloch i smark. Ponownie spojrzał na blondyna i uniósł lekko ramiona wyciągając do Irysa ręce. Normalnie wyglądało to by jakby chciał mu pokazać, że chce wstać, lecz w obecnej sytuacji przypominało bardziej prośbę o czułe przytulenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irys
Verbum Novum/Inkwizytor
avatar

Fabularnie : Sai
Liczba postów : 57
Join date : 11/03/2013

PisanieTemat: Re: Apartament Irysa   Pią Mar 28, 2014 7:58 pm

Zaraz tam problem z alkoholem… kto by nie chciał uwolnić się od uporczywego głosu w głowie, który nieustannie mówi ci, że masz zabijać… pardon, zbawiać innych? A po takim nawet jednym ewentualnie dwóch małych piwach głos cichł i nawet znikał. Kto by tego nie robił dla świętego spokoju? Ale mniejsza już z tym, przecież inkwizytor wcale nie pił już tak często, jak można by się po nim spodziewać. Naprawdę!
Zacisnął usta, naprawdę i szczerze współczując temu człowiekowi. Ot, tak z dnia na dzień stracił właściwie… no wszystko. Dom, pracę… a na dodatek powiedzieli mu, że ma nie wracać. Przecież to było okrutne, bestialskie! Kto tak postępował z innym człowiekiem? Chyba tylko takie szumowiny pokroju nieśmiertelnych. Kto wie, może i właśnie oni tam byli i wszystko to zaaranżowali? Cholera jasna ich wie i najlepiej, żeby czort pochłonął, ludziom od razu na świecie żyłoby się nieporównywalnie lepiej.
Bez zastanowienia, kiedy zobaczył te uniesione ramiona, po prostu pochylił się i przytulił go, klepiąc po plecach, aby dodać mu jakoś otuchy.
- W porządku, wszystko się ułoży, z całą pewnością –
powiedział. Bo w sumie co miał niby powiedzieć? Zresztą, już zastanawiał się, jak może mu pomóc jakoś tak… no konkretniej. Przecież na ulicę go nie wyrzuci, nie ma mowy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iscar
Zmartwychwstały
avatar

Fabularnie : Irysviel
Liczba postów : 19
Join date : 18/01/2014

PisanieTemat: Re: Apartament Irysa   Pią Mar 28, 2014 9:08 pm

Mam cię. Pomyślał Is gdy tylko chude, lecz silne ramiona Irysviela objęły go w miarę czule. Wyczuwając klepanie po plecach, wybrał odpowiedni moment i przyciągnął go do siebie po czym przytulił mocno wpijając się w niego jak rozhisteryzowana panienka. Cały udawany smutek zniknął w jednej chwili a zastąpiła go narastająca szybko radość którą trudno było utrzymać Iscarowi w ryzach. Tak długo trzymał w sobie i w końcu go spotkał! Mógł porozmawiać ze swoim ulubionym inkwizytorem i na dodatek go przytulał! Cóż, takie objęcie i klepanie po plecach to jak dla kolegi, ale zawsze to coś!
-Dziękuje... - odpowiedział już bez smutku w głosie i przytulił się mocniej, chwytając swój nadgarstek za plecami mężczyzny, tak by nie mógł wydostać się z jego objęć po czym przekręcił głowę na bok i cmoknął Irysa w policzek.
-Stęskniłem się za tobą blondasku. - powiedział wesoło swoim zwyczajowym tonem - Nie ma mnie chwilę czasu a ty już do baru biegniesz. - przerwał na chwilę po czym szybko dodał urażonym tonem - Poznałeś kogoś! Jak mogłeś. Robię się zazdrosny. - milczał chwilę po czym znowu cmoknął go w policzek - Ale i tak się stęskniłem. - wzmocnił uścisk i otarł się głową o głowę Irysa niczym się kot.
Zachowywał się być może nie rozsądnie, ale w końcu to Is. Trochę inny, zmieniony ale to dalej on. Wciąż nie obchodziło go zbytnio co się dzieje wokół niego poza osobą z którą rozmawiał oraz niebezpieczeństwo bijące z jej strony. Wciąż nie dochodziło do niego lub nie dopuszczał tego do myśli, że Irysviel będzie bardziej niż wściekły jak zrozumie kto się właśnie do niego klei.
Zaczął się lekko bujać na boki z radości, przez co stracił równowagę i z pozycji siedzącej wyłożył się nagle na podłodze. Oczywiście pociągając za sobą biednego, oszukanego inkwizytora który wylądował na nim.
-Em...Irysku... - zaczął niepewnie czując, że coś mu się wbija - To twój pistolet czy cieszysz się na mój widok? - poruszył znacząco biodrami ukazując miejsce gdzie coś mu przeszkadzało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irys
Verbum Novum/Inkwizytor
avatar

Fabularnie : Sai
Liczba postów : 57
Join date : 11/03/2013

PisanieTemat: Re: Apartament Irysa   Pią Mar 28, 2014 9:38 pm

Irys, który nieco stracił równowagę, gdy – poważnie, wtedy wciąż nie zdawał sobie sprawy z tego, w jakie bagno się wpakował – zrozpaczony mężczyzna przytulił się do niego jak dziecko. Poniekąd to rozumiał, w końcu koleś stracił właśnie dom, a to nie jest jakieś… byle co, wiadomo. Pogłaskał go po głowie, jakby naprawdę miał do czynienia z jakimś niesfornym dzieciakiem, ale wtedy też coś zaczęło mu nie grać. Bo jakoś… to przestało przypominać rozpacz czy coś, tylko wyglądało powoli, jakby na to czekał po prostu. A kiedy padło już to dziękuję... Czara się przelała. Powoli, lecz gdy na policzku inkwizytora wylądował całus, a z ust – jak sądził wcześniej – nieznajomego padło „blondasku”, wiedział aż za dobrze, z kim ma do czynienia. I nie, to wcale nie sprawiło, że miał ochotę nagle skakać sobie z radości.
- Iskariota… - wycedził, po prostu wycedził, właściwie to niemal wypluł to słowo jak najgorsze przekleństwo. – Nie twoja sprawa! – warknął i szarpnął się, próbując wyrwać. Też coś! Niedoczekanie! – Puść mnie, już! – był wściekły! To jasne, że był. A kiedy bezczelny mag znowu bezczelnie naruszył jego przestrzeń osobistą, całując go w policzek, inkwizytor aż poczerwieniał ze złości i znów spróbował się wyrwać, lecz ze skutkiem nie lepszym niż poprzednio.
Co on sobie w ogóle myślał?! Robi jakieś pranie mózgu – racja, bo Kościół wcześniej sprawy nie załatwił – wygaduje herezje, pakuje się z buciorami do życia, a później sobie znika! A teraz? O, wrócił sobie i co? Myślał że Irys go powita orszakiem powitalnym, ludzie zaczną kwiatkami w niego rzucać, orkiestra grać zacznie? W sumie to by wyjaśniało ten cały, cholerny podstęp, na który właściwie dał się nabrać. Do diabła z nim!
Kiedy upadli na ziemię, Irys oparł się obiema dłońmi nad Isem i zmrużył wściekle oczy.
- Ja ci dam pistolet! – krzyknął, totalnie zapominając o bólu w potylicy. Ta taka… złość, powiedzmy, nieco bardziej niż zawsze pomieszała mu w biednej, jasnej główce. Oderwał od podłogi prawą dłoń i zamachnął się, żeby po ludzku zdzielić maga w twarz. Pięścią. Takie tam urocze i słodkie powitanie, ale zaraz po tym jak kłoda upadł na maga – co nie było dla niego ani trochę w tamtej sytuacji komfortowe – i znowu zacisnął panicznie rękę na głowie. Z tego wszystkiego zapomniał „odłączać się od bólu” w tamtym miejscu. – A żeby cię cholera jasna wzięła – burknął, lecz nieco fakt, że w zasadzie leżał z twarzą przyciśniętą do piersi Isa, sprawił, że głos miał nieco stłumiony i prawie nie było słychać tego wielkiego oburzenia, jakim ton naładował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iscar
Zmartwychwstały
avatar

Fabularnie : Irysviel
Liczba postów : 19
Join date : 18/01/2014

PisanieTemat: Re: Apartament Irysa   Czw Kwi 03, 2014 3:41 pm

Cóż, pierwsze emocje są zawsze najsilniejsze. Potrafią odbić na kimś piętno, lub zniknąć w mgnieniu oka. Gniew z czasem zmienia się w chłodną kalkulacje zemsty, zauroczenie w dojrzałą lub nie rzadko chorą miłość a radość...dziecięca radość to jedno z najszczerszych, niczym nie skrępowanych, lecz także jedno z najszybciej opadających uczuć.
Prawdziwa radość to miłe zaskoczenie, zmieszanie czy zdziwienie trwające tak naprawdę kilka ulotnych chwil, szybko zastępują je nasze zwyczajowe odruchy i zachowania, lecz uśmiech na twarzy pozostaje. Nierzadko wymuszony.
Mniej więcej w takiej właśnie sytuacji znalazł się Iscar. Oszukał inkwizytora, oczywiście dla jego dobra, bo jakże by inaczej? Lecz pierwsza radość minęła i zaczęły docierać do niego konsekwencje jego czynu. Zniknął bez słowa wyjaśnień, co prawda nic nie był mu winien i nie powinien niczego oczekiwać, lecz nie powinien tego robić. Irysviel był samotny i tak naprawdę, nie wiedział, lub nie chciał wiedzieć, że Iscar to jakby jego przyjaciel. Nagłe pojawienie się odmienionego, co jest także osobnym problemem, Isa, też mogło mężczyznę odrobinę zirytować. Puf, znika. Puf, pojawia się, na dodatek znowu kłamie. Inkwizytor zapewne będzie chciał zbawić Morun'a bardziej niż zwykle.
-Iscariota nie żyje.- wciąż trzymał go w kleszczach martwiąc się jednak o swoje zdrowie. Nie do końca opanował to ciało a ostatnie czego mu trzeba to walka z wściekłym Irysem po przejściach - Wiem, że nie moja. Ale martwiłem się o ciebie. - powiedział poważnie rozluźniając uścisk, gdyby blondyn był mniej wściekły to być może usłyszał by w tych słowach nutę smutku. Puścił swój nadgarstek i rozwarł ręce opuszczając je na boki, na podłogę.
-Iscariota nie żyje. - powtórzył tym razem ciszej - Anioły potrafią być gorsze od samego diabła w swych dążeniach. - powiedział jakby sam do siebie wspominając swego anioła stróża który teraz pewnie dogorywał w agonii rzygając własnymi piórami lub stoczył się do rangi demona. Ciekawe czy go jeszcze kiedyś spotka?
Odsunął się od mężczyzny na tyle by móc spokojnie wstać, po czym podpierając się na rękach zrobił sprężynkę i odbił się szybko w efekcie czego upadł na kolano, lecz szybko podniósł się do pionu i poprawił zmarszczone ciuchy.
-Nie jestem już czarownikiem, mam ludzkie ciało. - rzucił uśmiechając się - Nie z własnej woli, lecz muszę teraz tak żyć. - dodał z naciskiem na żyć, mając nadzieje, że Irys zrozumie cichą aluzję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irys
Verbum Novum/Inkwizytor
avatar

Fabularnie : Sai
Liczba postów : 57
Join date : 11/03/2013

PisanieTemat: Re: Apartament Irysa   Czw Kwi 03, 2014 9:26 pm

Irys potrafił bardzo łatwo się wściec, lecz bardzo chwalił sobie, że równie szybko – choć w parze usiały iść także chęci, a tych akurat brakowało trochę w tej chwili – potrafił się uspokoić i przekonać samego siebie, że tak naprawdę nie a się o co złościć. Jednak tym razem opanowanie bezsilnej wściekłości przyszło mu o wiele ciężej niż kiedykolwiek wcześniej. Właściwie to sam nie pamiętał do końca, kiedy ostatnim razem ktoś wyprowadził go z równowagi tak szybko i łatwo. Przecież to uderzało o jakąś paranoję! Powinien nad sobą panować, w końcu był inkwizytorem, do jasnej cholery, przecież szkolono go, by mógł bez problemów hamować swoje własne emocje, by nic mu nie przeszkadzało w wykonywaniu tej światłej misji, którą było ocalenie świata przed mrokiem.
Ale teraz nie potrafił, mimo że naprawdę chciał.
Prawdę mówiąc, w pierwszej kolejności Irys powinien postawić sobie pytanie, dlaczego to go wszystko tak bardzo rozeźliło. Bo przecież… no nic ich właściwie nie łączyło – przynajmniej z jego punktu widzenia. Ot, jeden nieśmiertelny więcej, który przetoczył się przez jego życie, ale jakimś cudem uniknął zbawienia. I, co gorsza, udawało mu się to do tej pory. Mało tego! Irys nawet nie czuł się na siłach, żeby posłać go prosto na sąd ostateczny przed tron pański. Nie umiał i już.
- Jestem dużym chłopcem, martwić się o mnie może tylko Bóg –
burknął już nieco łagodniejszym tonem, ale wciąż rozzłoszczonym i pełnym oburzenia. Dał się podejść jak jakiś gówniarz! Jak nowicjusz! Chryste Panie, jak dobrze, że pewnie kanonik nigdy się o tym nie dowie, bo inkwizytor ani myślał wspominać, że zawierał jakieś układy z nieśmiertelnym. To przemilczenie prawdy, nie kłamstwo.
- A jak na moje oko ma się całkiem nieźle – syknął z przekąsem. Tsa, nie żyje, a tu co niby chodziło? Co wpakowało mu się do domu i najpewniej zdzieliło po łbie śmietnikiem czy cholera wie czym? Tak, Irys sam z siebie był w stanie podejrzewać Isa o coś takiego. Pewnie znacznie gorsze rzeczy już w życiu robił, niż rozwalenie kubła na śmieci na głowie pijanego faceta, który nie pamięta kodu do własnego domu.
Podniósł się powoli najpierw do pozycji siedzącej, a później powoli się podniósł, cały czas kurczowo zaciskając dłoń na rozbitej głowie, mimo że sam sobie tylko dokładał w tej sposób bólu. Za dużo rewelacji, za dużo ruchu, za dużo wszystkiego ogólnie. Irysviel łypnął na maga-czy-czym-tam-do-diabła-się-stał zza kurtyny jasnych włosów, które misternie zasłoniły mu twarz i prychnął, idealnie wyłączając najpierw ból, a później złość. Jak automat. Wyprostował się sztywno i ponownie był inkwizytorem, który mógł zbawiać z beznamiętną miną i chęcią niesienia jedynie pomocy grzesznym i zbłądzonym duszom.
- Nic mnie to nie obchodzi –
wycedził zimno i skrzyżował ręce na piersi. – To nie zmienia tego, że powinieneś dostąpić zbawienia i niczego więcej, żeby wrócić do bożej łaski – dodał jeszcze, wciąż tym samym oficjalnym tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irys
Verbum Novum/Inkwizytor
avatar

Fabularnie : Sai
Liczba postów : 57
Join date : 11/03/2013

PisanieTemat: Re: Apartament Irysa   Pią Kwi 18, 2014 10:09 pm

zt
[zawieszone na czas bliżej nieokreślony]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Apartament Irysa   

Powrót do góry Go down
 
Apartament Irysa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament Samuru.
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.
» Apartament na dziewiątym piętrze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Londyn :: Tereny mieszkalne :: Apartamentowce-
Skocz do: