IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament Taro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Taro
Czystokrwisty
avatar

Liczba postów : 93
Join date : 09/01/2013

PisanieTemat: Apartament Taro   Czw Sty 31, 2013 7:26 pm

Duży apartament posiadający dwie obszerne sypialnie, z czego jedna z nich jest specjalnie przystosowana do potrzeb wampira, okna posiadające automatyczne zasłony, dzięki którym nie wkradnie się do pomieszczenia najmniejszy promień światła słonecznego. Duże łóżko, stolik oraz niewielka lampka. Znajduje się tu również duży salon gdzie jest kanapa dwa fotele telewizor jak i kilka regałów z przeróżnymi książkami. Jak i niewielka kuchnia w razie gdyby wampira odwiedzili goście, którzy muszą normalnie się żywić. Oprócz tego jest również łazienka gdzie znajduje się duża wanna oraz prysznic i inne rzeczy, o których nie warto wspominać. W owym apartamencie znajduje się również ukryte pomieszczenie gdzie właściciel przechowuje wszystkie "zabaweczki" (czyt. broń i inne takie), jakie zebrał przez swoje długie „życie”.

_________________
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00


Ostatnio zmieniony przez Taro dnia Nie Mar 10, 2013 4:06 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taro
Czystokrwisty
avatar

Liczba postów : 93
Join date : 09/01/2013

PisanieTemat: Re: Apartament Taro   Sob Lut 09, 2013 12:40 pm

Po dość długim spacerku przez miasto dotarł w końcu w pobliże obranego przez siebie celu, przeszedł jeszcze kilka metrów i zniknął w jednym z budynków, miał jedynie nadzieję, że idąca za nim dziewczyna się nie zgubiła. Skierował swoje kroki w kierunku drzwi wejściowych do jego włości, nie miał się, czego obawiać ze strony tych kobiet, więc nie ruszało go nawet to jakby któraś się na niego zwyczajnie rzuciła. Otworzył drzwi i nie patrząc na to czy zielonooka idzie czy nie, wszedł do swojego apartamentu skierował się do salonu gdzie położył zmarzniętą dziewczynę i okrył ją kocem wyjętym z jednej z szafek.
Powędrował w głąb apartamentu i zaczął czegoś szukać aczkolwiek nie miał pojęcia gdzie to może się podziewać w końcu nie miał zbyt częstej okazji bawić się w dobrego samarytanina. Przeszukiwał jeden z pokoi w poszukiwaniu pewnej rzeczy, chociaż miał spore trudności ze znalezieniem czegokolwiek w pokoju, który był raczej składowiskiem nieużywanych przez niego rzeczy.


//gome za taki mizerny post//

_________________
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Taro   Czw Lut 14, 2013 7:55 pm

Jakby każda osoba zasypiająca po upojeniu alkoholowym gdzieś w ławce w parku wpadłaby na to, że może ktoś zabrać ją do swojego ciepłego domu. To jestem pewna, że każdy chętnie bezdomny w dodatku pijaczek zasypiałby czekając na dobrego samarytanina. Dokładnie takiego samego na jakiego miała przyjemność wpaść Kirā. Nie zależało jej na pomocy nikogo. Pokazała to już przy pytaniach nieznajomej. Zauważyła, że za każdym razem to źle się dla niej kończy. Tym razem miała zamiar całkowicie, może nawet prawdopodobnie zabić się. Tak można wywnioskować z tak głupiego zachowania. Zima, a ona ubrana jak na wiosnę lub lato. Pijana do stopnia niekontaktowania wiedząc o istotach bardzo niebezpiecznych.
Spała smacznie jak niemowlak w jednym miejscu spokojnie. Nie miała żadnych snów, czysty głęboki odpoczynek. Idealny dla kogoś wykończonego. Jednak nie mogła pozwolić sobie na zbyt długi czas w bezruchu. Żołądek szybko o sobie przypomniał i obudził ją. Leniwie otwierając oczy była pewna, że umarła. Nie wiedziała skąd te ciepło i wygody, a nawet miły zapach. Rozglądnęła się zaspana w szoku po pomieszczeniu. Zachowując pełną ostrożność podniosła się do siadu nie odkrywając się. Nadal było jej strasznie zimno, więc opatulając się jeszcze bardziej kocem drżała.
To miejsce nic jej nie mówiło. Westchnęła i dumając z trudem wstała odbijając się od kanapy na słabe nogi, ale była zbyt słaba i szybko z powrotem siedziała na niej. Niezadowolona pozbawiła się całej broni przypiętej do niej i wznowiła próbę. Tym razem dużo lżejsza dała radę utrzymać się i spokojnie omal tempem ślimaka poruszała się w stronę drzwi w dłoni ściskając sztylet. Nie miała pewności, co tu robi. Tym bardziej jak się tu znalazła i czy ktoś nie ma zamiaru coś z niej wyciągnąć na przykład jakiś informacji.
Jako coraz bardziej nieufna osoba, a może raczej przestraszona chciała poczuć się bezpieczniej wiedząc, że jest uzbrojona. Po wyjściu z pokoju ruszyła za hałasem jaki dźwięczał w jej uszach i drażnił ją. Gdy stanęła w ich progu schowała sztylet pod niby płaszcz z koca, który leżał na jej barkach okrywając ciało. Oparła się lekko łokciem o ścianę i przyglądała się dość zajętemu mężczyźnie. Czy coś pamiętała z parku czy też nie coś jej świtało. Gdzieś go widziała, ale czy to był sen czy jawa nie miała pewności. Osłabiona z szumami i straszliwym bólem głowy przyglądała się mu. Jej instynkt łowcy nawet się nie uaktywnił, była jeszcze pod wpływem działania alkoholu dający jej możliwość bycia spokojną, a nawet opanowaną.
Długo mu się przyglądając nie kontrolując tego okropnie głośno „burknęło” jej w brzuchu. Zrobiła się czerwona na buzi, bo wiedziała, że właśnie przez taką głupotę dała się złapać na przyglądaniu się.
-Przepraszam... i dziękuję...
Powiedziała cichutko ściskając coraz mocniej rękojeść sztyletu, przyglądała się dokładniej jego ruchom, by móc w każdej chwili obronić się przed atakiem z zaskoczenia. Czuwała cały czas.
Powrót do góry Go down
Taro
Czystokrwisty
avatar

Liczba postów : 93
Join date : 09/01/2013

PisanieTemat: Re: Apartament Taro   Czw Lut 14, 2013 9:06 pm

Przekopywał prowizoryczny schowek w poszukiwaniu czegoś, jednak jak na złość nie mógł tego znaleźć. Przerzucał kolejno graty z miejsca na miejsce szukając jednej rzeczy, można było uznać, iż szuka igły w stogu siana. W pewnej chwili jego poszukiwania przerwało dziwne burknięcie, po którym odwrócił wzrok w stronę, z której usłyszał owy dźwięk, widząc przyglądającą mu się dziewczynę, która jeszcze chwilę temu spała na kanapie dziwił się nieco gdyż myślał, iż dłużej będzie zalegać na kanapie. Jej słowa nieco go rozbawiły no, ale to był jedynie szczegół, zamkną drzwi od owego schowka na różne graty i podszedł wolnym krokiem do dziewczyn, dobrze słyszał, iż jej żołądek domagał się jedzenia, cóż nie miał sam pojęcia o jakimkolwiek przygotowywaniu jedzenia, ale w lodówce zawsze coś świeżego do jedzenia się znajdzie, w każdym razie wampir wolał być przygotowany na nieplanowaną wizytę gości, którzy normalnie się odżywiają.
-Chyba jesteś głodna.
Wyminą dziewczynę i pokazując by szła za nim ruszył w stronę kuchni, siadł przy jednym z blatów i wskazał jej lodówkę by się obsłużyła, sam nie miał zamiaru robić z siebie pośmiewiska zwłaszcza przy przygotowaniu czegokolwiek do jedzenia. Siedział, więc sobie i czekał aż niewiasta sama się obsłuży, nie wadząc nikomu, choć był we własnym domu, siedział w bezruchu i wpatrywał się w jeden punkt na ścianie jednocześnie rozmyślając

_________________
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Taro   Czw Lut 14, 2013 9:32 pm

Gdy ją mijał była przygotowana na atak, ale go nie było. Odetchnęła chwilowo z ulgą w końcu nigdy nic nie wiadomo. Poszła za nim milcząc, jakoś nie miała zamiaru już nic mówić. Kiedy usiadł i pokazał jej lodówkę poczuła się dość głupio. Była dobrze wychowaną japonką i jakoś nie widziało się jej grzebać komuś po lodówce choćby przymierała głodem.
Nie minęło jednak parę sekund jak niepewnie zbliżała się do urządzenia w którym mogła znaleźć coś, co pozwoli jej zapomnieć o głodzie, który dokuczał jej coraz bardziej. Już sięgała, by ją otworzyć, gdy niespodziewanie cofnęła rękę i schowała ją pod kocem. Odwróciła się w stronę mężczyzny i uśmiechając się powiedziała wprost.
-Kirā... jestem Kirā
Spuściła głowę i przyjrzała się sobie. Wyglądała po prostu tragicznie w życiu nie była bardziej brudna. Cofnęła rękę tylko dlatego, że gdy sięgała do lodówki zauważyła jak ubłocona jest jej dłoń, a nie miała zamiaru dotykać czystego, białego urządzenia. Była jej strasznie wstyd. Doskonale wiedziała kiedy ostatni raz miała styczność z mydłem jak również to, że było to po raz ostatni w rezydencji przed przylotem tu, do Anglii.
-Gomen....
Czując się jak nieproszony w dodatku umorusany gość ruszyła czym prędzej do pomieszczenia gdzie się obudziła. Widząc jak zostawia ślady butów opuściła głowę jeszcze niżej i niemal piskliwym głosem wydusiła.
-Gomenasai …
Zniknęła z widoku mężczyzny bardzo szybko. Zdjęła z siebie koc i składając go bez ceregieli odłożyła na kanapę zabierając z niej broń i wyposażając się w nią. W międzyczasie przez myśl jej przeszło, że nie dała mu się przedstawić, a chciała poznać nawet bardzo jego imię. W końcu zrobił coś miłego dla niej. Nie oskarżając o nic. Nie pytając.
Gotowa do wyjścia oparła się ściany i zatrzymała trzymając się wolną ręką za głowę. Czuła się jak na karuzeli, wirującej coraz szybciej, ale na całe szczęście miała pusty żołądek i nie miała możliwości zwrócić niczego. Stała tak w bezruchu czekając, aż się to uspokoi cierpiąc niewyobrażalne katusze.
Powrót do góry Go down
Taro
Czystokrwisty
avatar

Liczba postów : 93
Join date : 09/01/2013

PisanieTemat: Re: Apartament Taro   Czw Lut 14, 2013 9:59 pm

Wampir nieco rozbawiony przyglądał się dziewczynie i temu jak przejmowała się swoim obecnym stanem, mógł zwyczajnie roześmiać się, ale nie byłoby to na miejscu. Jednak, kiedy zaczęła go przepraszać to tylko i wyłącznie się zaśmiał. W sumie nie zdążył nawet się jej przedstawić tak szybko ulotniła się z kuchni powracając do salonu, wzruszył ramionami i ruszył za nią nie specjalnie zrozumiał owe zachowanie, więc wolał zwyczajnie dowiedzieć się, dlaczego tak a nie inaczej postępuje. Zatrzymał się dopiero przed dziewczyną, która ledwie stała na nogach, pokręcił głową z dezaprobatą i posadził ją z powrotem na kanapie, nie przejmował się jakimś tam zwykłym bałaganem czy zwyczajnymi śladami po butach w końcu sam wszędzie robił przez jakiś czas mokre ślady przez rozpuszczający się śnieg, jaki miał na butach.
-Jestem Hitoshi. A jeśli chodzi o ten stan, w jakim jesteś to polecam spacerek do łazienki…to to pomieszczenie po lewej stronie.
Uśmiechną się lekko, co bardzo rzadko mu się zdarzało, jednak teraz możliwe jakoś niekontrolowanie wymskną się owy uśmiech bądź po prostu z grzeczności? To byłoby bardzo ciekawe, wampir uśmiechający się ze zwykłej grzeczności do śmiertelniczki, a to ci heca! No tak czy siak nie ma zbyt częstej okazji by podziwiać uśmiech na twarzy tego wampira, więc owa niewiasta powinna czuć się, co najmniej zaszczycona, iż miała okazję widzieć jakikolwiek uśmiech. Hitoshi wymaszerował z salonu i zajął się swoimi sprawami by dziewczyna mogła sama zdecydować czy idzie do łazienki, której kierunek jej wskazał czy idzie gdzieś indziej bądź całkowicie opuszcza jego dom

OOC:
 

_________________
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Taro   Sob Lut 16, 2013 2:29 am

Była zaskoczona, ale odpowiedziała na jego uśmiech rumieńcami. Choć było to niespotykane dla niej, gdy mówił spokojnym głosem spojrzała mu w oczy. Nie odpowiedziała. Siedziała tak jak ją posadził i zaczęła myśleć. Było kilka spraw do omówienia sobie. Kiedy ją zostawił samą sobie nadszedł idealny na to moment.
W głowie burzyły się myśli jak na oceanie w paskudną niesprzyjającą pogodę na rejs. Z jednej strony chciała zastać tu, na dworze było przerażająco zimno. Pragnęła się umyć i coś zjeść, bo potrzebowała tego jak tlenu. Pytanie czy jak dostała wyraźne pozwolenie jej duma pozwala jej na zgodzenie się z nim. Czym dłużej się tak zastanawiała musiała przyznać organizmowi rację. Nie myśląc zbyt długo poszła do łazienki. Tam wszelkie wygody ją ucieszyły, więc nie zastanawiając się ani chwili dłużej rozebrała się rzucając wszystkie swoje rzeczy na podłogę i wpakowała się w wannę wypełniając ją uprzednio gorącą wodą. Wylegiwała się w niej jak najdłużej mogła, aż jej skóra zaczęła się marszczyć. Wstając czyściutka, całkowicie wyszorowana pod każdym względem owinęła się ręcznikiem. Wtedy powstał drobny problem. Jakoś czując się tak komfortowo nie miała zamiaru wkładać tych brudnych szmat. Wyczyściła tylko broń, którą pozostawiła również w łazience i w samym ręczniku pomaszerowała szukać mężczyzny, by o coś go spytać. Nie miała jakieś pewności, że akurat na niego tam w trafi, ale nie miała pomysłu. Głupio było poruszać się po całym domu, apartamencie tak, a nie inaczej okryta. Omijając małe kałuże i błoto naniesione na butach skierowała się do kuchni. Stojąc na bosaka z lodówki wyciągnęła zaledwie jakiś zimny sok i z gwinta, by jak najszybciej ugasić pragnienie. Nie będąc jakoś bezczelna nie schowała butelki z powrotem, ale postawiła na blacie. Będąc przekonana, że znajdzie go tam gdzie wcześniej spokojnie przeszła się, ale miała pecha. Pomieszczenie było puste, więc na szybkiego postanowiła wejść do pokoju naprzeciw, by nie pogubić się.
Drzwi były zamknięte, więc łapiąc za klamkę nie miała pojęcia, co tam zastanie. Miała jednak szczęście, Hitoshi grzecznie leżał na łóżku i czytał książkę. Ten widok przypomniał jej ją, jak miała czas wolny i mniej swobody. Pamiętała lektury w jakie uciekała. Nie wiedząc jak zacząć chrząknęła, by zwrócić jego uwagę. Nie pozwoliła sobie, by wejść. Stała w progu.
-Nie chcę przeszkadzać, ale...
Skrzyżowała nogi, zasłaniała rękoma ramiona tym samym lepiej podtrzymując ręcznik jaki niewiele ją okrywał. Czerwieniąc się na policzkach przyglądała się mu.
-Mogłabym prosić o jakieś czyste ubranie... nie muszą być jakieś wymyślne... zwykły T-shirt, spodenki...
Zamyśliła uśmiechając się i postanowiła jeszcze coś dodać.
-I może jakieś skarpetki... bo jednak w stopy trochę zimno...
Kiedy uznała, że powiedziała już wszystko czekała na odpowiedź. Kiedy to coś się jej przypomniało i to dopiero w ostatniej chwili.
-Jeśli oczywiście to nie kłopot... nie chce ich już sprawiać... nie będę wybrzydzać może być to stare męskie ubranie...
Westchnęła całkowicie pewna, że powiedziała wszystko i zachowała każdy zwroty grzecznościowe. Teraz pozostało tylko czekać.

OOC:
 
Powrót do góry Go down
Taro
Czystokrwisty
avatar

Liczba postów : 93
Join date : 09/01/2013

PisanieTemat: Re: Apartament Taro   Sob Lut 16, 2013 9:23 pm

Zajął się swoimi sprawami i rozkładając się na swym łóżku sięgną po książkę, którą zaczął spokojnie czytać, nie przejmował się tym, iż zostawił śmiertelną samą sobie we własnym domu w końcu nie znajdzie w nim nic ciekawego nawet, jeśli szukałaby cały tydzień. Czytał sobie spokojnie aż do chwili, gdy w drzwiach stanęła dziewczyna okryta jedynie ręcznikiem, bez wysłuchiwania tego, co miała do powiedzenia mógł się bez problemu domyślić, o co jej chodzi. Tak czy siak ze zwykłej grzeczności wysłuchał tego, co miała mu do powiedzenia, po czym zastanowił się chwilę, co może jej dać do ubrania bądź, co bądź nie posiadał u siebie ubrań dla kobiet, po chwili zastanowienia odłożył książkę i podszedł do szafy i zaczął szukać czegoś odpowiedniego dla niej w ostateczności jednak wyjął jedną ze swoich koszul i jakieś tam spodenki po chwili sięgną również po jakieś nieużywane skarpetki, po czym podał dziewczynie ubrania.
-Proszę.
Wrócił na swoje poprzednie miejsce czekając chwilę na ewentualną reakcję dziewczyny, jednak nie lubił czekać zbyt długo, więc ponownie zajął się lekturą książki, której nigdy przez coś nie mógł skończyć. Czytał, więc nie patrząc na to czy dziewczyna nadal jest w jego pokoju czy może już poszła.

//marny post, ale jest//

_________________
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Taro   Sob Lut 16, 2013 11:42 pm

Nie zareagował najgorzej jak na taką paplaninę z jej strony. Czy dużo gadała? Jak na osobę, która rzadko z kimś zamieni słowo to malutko gadała. Nie można też zaprzeczyć, że uwielbiała pogadać sobie z kimś kto oczywiście również jak ona ma coś ciekawego do powiedzenia. Hitoshi jednak nie wydawał się osobą właśnie taka jaką potrzebowała w tej chwili. Wydawał się zamknięty w sobie, a nawet przyzwyczajony do samotności.
Dziwiła się ciemności panującej w tym jednym z pokoi, ale nie wtrącała się. Ciekawość nie mijała. Patrząc z logicznego punktu widzenia, jak normalny człowiek może czytać w takich ciemnościach. Nie jej wzrok nie jej problem.
Dostając ubranie uśmiechnęła się, ale widząc jego niezainteresowanie, co ona teraz ma zamiar robić cichutko odezwała się, aby mu nie przeszkadzać w lekturze.
-Dziękuję...
Wróciła do pomieszczenia z telewizorem siadając na fotelu wzdychając. Czuła się nieciekawie. Nadal w głowie jej huczało, a w uszach czasem nieprzyjemnie piszczała. Nie mając zajęcia ubrała się w to, co otrzymała od mężczyzny. Ręcznik odniosła do łazienki, a tam postanowiła wstawić pranie, na tym jednak się nie skończyło. Wyczyściła swoją broń i położyła ją na kanapie w salonie, gdzie przemyślawszy jeszcze parę rzeczy zabrała się za zmycie z podłogi brudne jak i mokre odciski butów. Po tym wszystkim wróciła niepewnie, gdzie znajdował się Hitoshi. Czując się już dużo lepiej dzięki kilku prostym czynnością domowym zapukała przekraczając próg wchodząc do pokoju. Zamknęła za sobą drzwi i na paluszkach podeszła do łóżka. Jej serce zaczęło szybciej bić, oddech zrobił się ciężki, gdy zbliżała się do niego. Czyżby strach nią ogarnął?
Usiadła na brzegu, niedaleko jego. Najpierw milczała czekając, aż w jakiś sposób pokaże jej, że nie będzie przeszkadzać mu jej gadanie. Nie była dokładnie pewna kiedy może, gdyż dalej był wpatrzony w książkę. Wzięła głęboki wdech i siadając po turecku jeszcze bliżej niego uśmiechnęła się.
-Nie powinnam... ale zrobiłam kilka rzeczy...
Zamilkła, nie miała pojęcia czy to w ogóle wystarczy za korzystanie z ciepła i dachu nad głową jakie jej zaoferował przynosząc ją tu. Wiedziała, że może zostać tu jedynie do jutra, jak nie wygoni jej wcześniej. Nie miała zamiaru żalić się, że nie ma gdzie mieszkać i jest mu bardzo wdzięczna za jego gest. Mruknęła cichutko zastanawiając się, co mu powinna powiedzieć wpatrzona w białe skarpetki na swoich stopach. Spojrzała na niego i dodała pewnie.
-Jak mogę się odwdzięczyć za twoją gościnność jak i uprzejmość?
Zapadła z jej strony całkowita cisza. Czekała na jego słowa.
Powrót do góry Go down
Taro
Czystokrwisty
avatar

Liczba postów : 93
Join date : 09/01/2013

PisanieTemat: Re: Apartament Taro   Wto Lut 19, 2013 9:36 pm

Jak tylko ponownie pogrążył się w lekturze kolejny raz nie na długo gdyż może minęło kilkanaście bądź nieco więcej minut, gdy do jego pokoju ponownie zawitała dziewczyna, nie zrobiło mu to różnicy, więc póki się nie odzywała mógł spokojnie czytać zaś w miedzy czasie przyglądał się jej i wysłuchał tego, co miała mu do powiedzenia. W chwili, gdy poinformowała go o zrobieniu kilku rzeczy domyślił się, iż posprzątała, co go nieco zdziwiło, bo przecież o to jej nie prosił, ale skoro już coś zrobiła to nie miał, po co prawić morałów, że to nie było potrzebne, pokiwał głową na znak, iż zrozumiał, przewrócił kartkę i dalej czytał i czekała na to czy dziewczyna coś doda czy nie w końcu kobiety to gadatliwe istoty, więc nie miał zamiaru przerywać jej choćby zaczęła jakiś zwykły monolog. Słysząc pytanie dziewczyny dotyczące tego jak może się mu odwdzięczyć nieco się zdziwił, nie oczekiwał niczego w zamian za to, że uchronił ją od śmierci na mrozie. Zamyślił się na krótką chwilę starając się wymyślić coś by przekazać Kirze, iż nie oczekuje od niej niczego w zamian, ale tak by jej przypadkiem nie urazić? Tak czy siak chwilkę trwało nim w końcu cokolwiek wykombinował.
-To była bezinteresowna pomoc, nie oczekuję niczego w zamian.
Uśmiechną się ponownie i powrócił do lektury, nie przejmując się tym, iż ona nadal tu siedzi. Nie zabroni jej tu przebywać gdyż nie stanowi dla niego żadnego problemu obecność dziewczyny w jego mieszkaniu, w końcu on sam korzystał zaledwie z jednego pomieszczenia, w którym właśnie w tej chwili przebywał.

//kiepskawy ale jest//

_________________
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Taro   Wto Lut 19, 2013 11:06 pm

Znów zobaczyła jego uśmiech, a poprzedzające go słowa musiała przyznać zdziwiły ją i to bardzo. Nie ma przecież nic za darmo. Zamyśliła się. Teraz może nic nie chcę, ale na pewno nadejdzie chwila, gdy będzie musiała spłacić dług jaki u niego zaciągnęła. Jej myśli tylko wokół tego tematu błąkały się szukając jakiegoś wyjaśnienia na zachowanie mężczyzny, który zachował się zbyt uczciwie. Nie patrząc to pierwsza taka osoba przez nią spotkana w jej całym życiu. On jej dał nadzieję, że ludzie jeszcze mają serca. Gdyby tylko wiedziała kim naprawdę jest jej gospodarz na pewno nie zamierzałaby zostawać, ani chwilę dłużej. Zapewne złapałaby za coś ostrego przekonana o niegodziwych zamiarach istoty jaką był. Ale któż to tam wie... może inaczej, by się stało. Dopóki była w niewiedzy nie obawiała się go pod żadnym z możliwych pozorów. Doskonale wiedząc, że jest dużo silniejsza od przeciętnego człowieku oraz na pewno lepiej przygotowana do ataków znienacka.
Kiedy zdała sobie sprawę, że temat długu już zakończyła przypomniało się jej, że za oknem panowała zima, a ona bez pieniędzy w dodatku w letnich rzeczach. Najgorsze, że bez możliwości schronienia. Spojrzała na niego lekko pytająco nic nie mówiąc. Przysunęła się dyskretnie tak, by usiąść blisko, a zarazem zobaczyć, czym jest tak pochłonięty. Nie chcąc od razu wchodzić na tematy delikatne postanowiła zagadać. Oparła się wygodnie i patrząc na książkę szepnęła.
-Jaki nosi tytuł?
Jeszcze nie usłyszała odpowiedzi jak dla własnego dobra, by utrzymać rozmowę dodała głośniej.
-O czym jest? To jakaś powieść?
Wzrok ze stronic książki powędrował na niego, na bladą cerę, na nietypowy kolor włosów. I tym w tej chwili się zajęła za nim Hitoshi nie odezwał się.
Powrót do góry Go down
Taro
Czystokrwisty
avatar

Liczba postów : 93
Join date : 09/01/2013

PisanieTemat: Re: Apartament Taro   Czw Lut 21, 2013 5:19 pm

Nie przerywał czytania nie zważając na to, iż dziewczyna nadal siedzi na jego łóżku, po prostu zajmował się sobą nie zwracając na nic innego uwagi. Nie miał powodu by wypytywać dziewczynę, z jakiego powodu doprowadziła się do takiego a nie innego stanu, nie powinien wtryniać się w nie swoje sprawy, nie widział w tym najmniejszego sensu. Jak już miałby z nią rozmawiać to na pewno nie robiłby jej jakiegoś przesłuchania a zająłby się tematami, które naprawdę byłby odpowiednie po to by w ogóle się odzywać. Słysząc pytania na temat tego, co czytał nie miał w pierwszej chwili ochoty odpowiadać, bo nie widział w tym najmniejszego sensu. Jednak, kiedy zauważył jak ta się mu przygląda odsuną się gdyż ta minimalna odległość zaczęła mu nieco przeszkadzać i jeszcze do tego dziewczyna mu się przyglądała a nie znosił jak ktoś się tak gapił.
-Książka nie ciekawa….I co tak patrzysz?
Zaczął się zastanawiać, dlaczego ona się tak na niego patrzyła, czyżby w tej ciemności, jaka panowała w jego pokoju dostrzegła takie szczegóły jak kolor jego włosów bądź oczy czy też bladość skóry. Nie wiedział, ale wolał znać odpowiedź na swoje pytanie, w końcu lepiej wiedzieć, dlaczego ktoś tak uparcie się wpatruje. No, ale jeśli nie otrzyma odpowiedzi to trudno nie będzie narzekał a ona nie ma obowiązku się przed nim tłumaczyć.


_________________
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Taro   Czw Lut 21, 2013 8:32 pm

Widząc jak się odsuwa od niej posmutniała również się odsuwając, by zwiększyć tę odległość między nimi. Spuściła wzrok już nie mając ochoty rozmawiać. Słysząc jednak jego głos skupiona na ruchach palców swoich dłoni odparła jakby już od niechcenia.
-Rozumiem... przepraszam...
Westchnęła tracąc ochotę na dochodzenie do tematu do jakiego miała w ogóle prowadzić ta rozmowa. Czuła, że jest nieproszonym gościem. Kimś kogo nikt nie chce i woli trzymać się z daleka. Niepewna po jakiejś dobrej chwili dodała.
-Poczytałbyś na głos? Proszę...
Czekała na odpowiedź, ale raczej na tę negatywną, ale do odważnych świat należy. Zawsze warto spróbować. Czując, że pomału dochodzi do siebie włączał się jej ukryty instynkt zabójcy, który tak dobrze skryła dzięki upojeniu alkoholowym. Jej źrenice powiększały się, ale jeszcze jej węch nie był zbyt wyczulony, więc siedziała spokojnie. Mrużąc oczy dumała, a w myślach płynęła przyjemna melodia, by utrzymać nastrój w harmonii. Słysząc tak przyjemną nutę najchętniej wstałaby i zaczęła tańczyć. Tak dawno się dobrze nie bawiła, tak dawno nie była szczęśliwa. Oddałaby wszystko, by poczuć się jak niegdyś. Jak w wieku buntowniczej, ale bardzo spokojnej nastolatki, która nie przejmowała się dosłownie niczym. Prócz czytania, głupich zagadek i sprawdzania sprawności tak szczerze to nic nie miała do roboty.
Uśmiechając się dyskretnie przypomniała sobie marzenia dziewczyny którą niegdyś była. Pamiętała doskonale jakie miała fantazje dotyczące istot, które tak ją fascynowały. Pamiętała jak byłby to chwilę temu, albo zaledwie wczoraj jak siedziała na łóżku z książką w dłoniach wpatrzona przez okno w niebo. W czarne niebo pełne pięknie migoczących gwiazd. Wyobrażając sobie spotkanie z ideałem. Kimś stworzonym dla niej. Który będzie z nią już na zawsze, aż do jej śmierci.
Tak zamyślona wybudzając się palnęła do Hitoshi'ego.
-Wierzysz w coś czego powinno nie być?
Uśmiechnęła się patrząc przed siebie, by tylko już nie na niego, zauważyła, że tego nie lubi.
-Wierzysz w istnienie istot... tak pięknych jak można sobie tylko wyśnić? A za razem tak niebezpiecznych, że lepiej się do nich nie zbliżać? Ale czując, że pragnie się ich bliskości?
Kiedy zdała sobie sprawę o czym w ogóle mówi zaśmiała się.
-Wybacz... ale uwierz istnieje taki świat... nie dla ludzi... w nim na pewno... każdy jest szczęśliwszy... w którym jest się wolnym od przyziemnych problemów...
Posmutniała wiedząc jakie życie prowadzi, a jakie pragnęłaby żeby było.
Powrót do góry Go down
Taro
Czystokrwisty
avatar

Liczba postów : 93
Join date : 09/01/2013

PisanieTemat: Re: Apartament Taro   Nie Lut 24, 2013 3:58 pm

Czytał spokojnie nie zwracając większej uwagi na dziewczynę, pogrążony w lekturze dość nudnej książki przewracał kolejno strony, jednocześnie wysłuchując tego, co miała do powiedzenia Kira. Przewracając kolejną stronę zastanawiał się nad tym cóż jej odpowiedzieć jak i nad tym czy spełnić jej prośbę w końcu nigdy nikt nie prosił go o to by miał czytać na głos. Po głębszym przemyśleniu tego wolał jednak odpuścić czytanie komukolwiek i odłożył książkę na szafkę i wstał z łóżka podchodząc do zaklejonego szczelnie okna i otworzył je patrząc cóż dzieje się na zewnątrz, wraz z podmuchem wiatru, który dla zwykłych ludzi byłby dość nieprzyjemny do nozdrzy wampira dostała się słodka woń anielskiej krwi, w niekontrolowanej reakcji na ową woń jego kły wysunęły się z osłon, ale co się dziwić w końcu od bardzo dawna nie pijał prawdziwej krwi a jedynie marny zamiennik, który w malutkiej części nie smakował tak jak krew. Szybko zamkną okno by z kolejnym podmuchem wiatru ponownie nie poczuć tego cudownego zapachu anielskiej posoki, odsuną się od okna nie patrząc nawet na to, iż dziewczyna siedząca na jego łóżku mogłaby dostrzec doskonale widoczne kły, odwrócił się na pięcie i ruszył w stronę wyjścia. Nie chciał ot tak rzucić się na siedzącą tu niewiastę tylko z tego powodu, że od dawna nie pijał krwi wprost ze źródła, dla jej własnego bezpieczeństwa wolał wyjść z pokoju zwyczajnie nie odpowiadając na to, co mówiła. Wyszedł z pokoju i skierował się natychmiast do salonu by ochłonąć i ponownie ukryć zdradzające jego tożsamość kły, wolałby ten zwykły człowiek nie wiedział, kim on tak naprawdę jest.

OOC:
 

_________________
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Taro   Nie Lut 24, 2013 5:11 pm

Tak zamyślona czekając na jego jakąkolwiek odpowiedź traciła nadzieję. Dlaczego? Od razu można było zauważyć, że mężczyzna nie należał do osób rozmownych. Możliwe nawet był samotnikiem, a ona była pierwszą osobą, która w ogóle wymusza na nim rozmowę. Nie było jej to na rękę. Sama nie należała do osób uwielbiających w jakiś sposób przebywać zbyt długo w obecności innych. Takie to już miała przyzwyczajenie. Samotność zamieniła się w wygodny styl życia. Brak martwienia się o innych, a nawet nikt nie skrzywdzi. Zdarza się oczywiście słabość do niektórych, a wtedy czas na pokutę i ból. Jakby miała możliwość pozbyć się tych słabości i zająć się swoim fachowym sposobem na życie, ale nie. Ona zawsze jakaś dziwna była i odbiegała od reszty rodu. Mądrząc się znajomością wszystkich papirusów, ksiąg o istotach. Jednak jakoś nie potrafiła ich skrzywdzić. Uznała, że mając uczucia jak i ona. I tak jej pozostało. Potrafi jedynie grozić, ale jakby była zmuszona zaatakować i posłużyć się swoją wiedzą to jedynie w samoobronie lub pomóc komuś. Nie lubiła krwi, jakoś przerażają jej widok od śmierci matki. Tyle wtedy było krwi, tryskającej z przeciętych tętnic. Jak tylko pomyśli łzy zbierają się w oczach.
Wracając do sytuacji w pokoju, widząc jak odkłada książkę i wstaje zrozumiała, że naprawdę musi być wkurzająca takim zachowaniem. Już chciała go przeprosić za to, jak podszedł do okna. Niestety lodowaty podmuch wiatru był na tyle silny, że dostała gęsiej skórki trzęsąc się, na dodatek światła wpadające oślepiło ją znacznie. Już otworzyła usta i chciała go prosić, by zamknął je, gdy niespodziewanie sam to zrobił. Tak jak na niego patrzyła wyczuła w nim jakąś zmianę. Nie jakąś widzialną, przez nieprzyzwyczajenie do zbyt szybkiego powrotu do ciemności. Mrużąc powieki przecierając oczy patrzyła na mężczyznę jakby czymś zmieszanym. Czyżby to jej wina? Kiedy jej oczy w końcu widziały lepiej, coś w jego wyglądzie było nie tak, jak być powinno. Biel jaka wyróżniała się przy jego ustach zastanowiła ją.
To były zęby? Zęby? Takie mają tylko, to nie możliwe. W jej głowie zaczęło się dedukowanie i reakcje obronne. Nie chciała uwierzyć w to, co widziała. Tłumacząc się, że po pierwsze w pokoju jest mega ciemno i mogło się jej przywidzieć, a po drugie jakby był istotą nieśmiertelną przecież wyczułaby to od razu. Kiedy wyszedł dyszała zdenerwowana nie wiedząc, co ma zrobić ze sobą. Gdyby się okazało, że się myli to jeszcze pół biedy, ale gdyby miała rację? I osobą dozgonnej wdzięcznej za uratowanie życia jest... wampir? Jej świat runął jak zamek z kart. Ona, łowczyni... uratowana przez wampira i nosząca jego ubranie. Siedząca pod jego dachem i mająca jeszcze chwilę temu nadzieję, że będzie mogła przeczekać u niego zimę. Jejku?!
Wzięła głęboki wdech, po wyjściu mężczyzny z pokoju minęło zaledwie kilkanaście sekund. Jadnak musiała się upewnić. Szybko wstała i ostrożnie, by się nie wyrżnąć w samych skarpetach na podłodze powędrowała niepewnie za nim. Oczy ją zawodziły przez zbyt długie siedzenie w ciemnościach. Kiedy dotarła do salonu w pierwszej kolejności spojrzała na kanapę na której leżała jej broń. Niepewnie, bardzo spokojnie podeszła do niego łapiąc go za ramię. Stał do niej tyłem, więc nic nie widziała, a nie chciała odwracać go na siłę.
-Jeśli jestem uciążliwa... to przepraszam... mogę odejść
Wolała zareagować na jego zachowanie tak jakby się myliła. Nie miała zamiaru wyskakiwać z pytaniami, albo przyłożeniem do jego gardła ostrza. Najpierw włączyła się opiekuńczość i zwalenie winy całkowicie na siebie.
Powrót do góry Go down
Taro
Czystokrwisty
avatar

Liczba postów : 93
Join date : 09/01/2013

PisanieTemat: Re: Apartament Taro   Nie Lut 24, 2013 6:29 pm

Stał starając się opanować głód, który jedynie się nasilił w chwili, gdy poczuł zapach anielskiej krwi unoszący się w powietrzu, nie zwracał już całkowicie uwagi na nic tylko próbował poskromić chęć rzucenia się na ową śmiertelną przebywającą w jego domu i wypicia choćby odrobiny jej krwi, starał się unikać takich sytuacji od bardzo dawna jednak często miał zwyczajną ochotę postąpić jak kiedyś i osuszyć jakiegoś śmiertelnika z krwi by, choć na chwilę zamienić smak syntetyków na normalną krew. Czując dłoń dziewczyny na swoim ramieniu odwrócił się patrząc na nią wygłodniałym wzrokiem, za długo już powstrzymywał się przed piciem ludzkiej krwi i w tej chwili nie zapowiadało się na to by chciał się powstrzymywać przed skosztowaniem posoki stojącej przed nim niewiasty. W prawdzie nie prosił o nic w zamian za to, iż jej pomógł, ale w chwili obecnej nie pogardziłby niewielką ilością jej krwi, on by się posilił a dla niej nie zrobiłoby większej różnicy. Zrobił krok w jej stronę zamierzając wgryźć się w jej delikatną szyję, głód nie pozwalał mu już się stłumić by mógł się w tej chwili opanować. Niestety przez jego ciekawość, co dzieje się po za domem a teraz niestety był zmuszony zaspokoić swój głód, zbliżył się do Kiry i przytrzymując ją odchylił jej głowę wgryzając się jak najdelikatniej w tętnicę by nie wyrządzić zbyt wielkiej krzywdy dziewczynie. Wgryzłszy się odpowiednio zaczął pić pyszną szkarłatną posokę, której od tak dawna nie miał przyjemności skosztować. Upił zaledwie kilka łyków i przerwał odsuwając się od niewiasty i patrząc wciąż na nią otarł palcem cieknącą z kącika ust krew, po czym oblizał usta a następnie palec. Uśmiechnął się i przyglądał się temu jak zareaguje na jego czyn Kira w końcu wolałby nie używać na niej żadnej ze swoich zdolności.

OOC:
 

_________________
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Taro   Nie Lut 24, 2013 8:03 pm

Była przekonana, że jej chore przywidzenia są tylko snem na jawie. Niestety nie myliła się. Hitoshi był wampirem, było to doskonale widoczne, gdy odwrócił się do niej i patrzył takim nieopanowanym wzrokiem. Zadrżała. Miała już kontakt z krwiopijcą, ale nie taki. Teraz to była raczej dla niego czym w rodzaju jedzenia niż kogokolwiek innym. Jego kły, wydawały się takie przerażające. W tej chwili zapomniała o wszystkim, co się uczyła, szkolona przez tyle lat. Ogarnął ją ludzki w czystej postaci strach. W jej oczach odbijał się zniekształcony kształt potwora. Wyolbrzymiała swoje emocje w głowie, nad wszystkim panował strach, ten wróg ludzi spokojnych i opanowanych. Jedyne myśli jakie jej teraz chodzi po głowie to ucieczka. Nawet nie obrona, nie atak, a dosłownie wzięcie nóg za pas i choćby wyskoczenie przez okno.
Na może z kilka sekund straciła z nim kontakt wzrokowy szukając drogi ucieczki, ale kiedy już spojrzała mu w oczy był już na tyle blisko, że sparaliżowało ją. Jej oddech był jak w czasie biegu. Serce waliło przyspieszając jakby wystukiwało rytm do tańca. Nie potrafiła nic zrobić. Kompletnie odpłynęła, a strach przejął stu procentową kontrolę nad jej ciałem. Na nieszczęście wyczulił jej skórę i kiedy mężczyzna dotknął ją bardzo delikatnie odczuła to jakby okropny ból. Tym samym wzrastał jej poziom adrenaliny. Powodując przebudzenie się w niej bestii którą parę godzin temu utopi w alkoholu.
Przytrzymywał ją nie używając jakiś znacznej siły, więc czemu nie wyrywała się? Czemu? Odchylając jej głowę również nie sprzeciwiła się. Czemu? Kiedy się wgryzł w jej szyję jedynie zacisnęła powieki i wydała stłumiony jęk, a na jej twarzy pojawił się grymas. Nie walczyła, nie próbowała odepchnąć go. Jej ręce zwisały bezwładnie tuż przy ciele. Nie zrobiła kompletnie nic. Cierpliwie czekała, aż pożywi się jej krwią. Nie wiedziała, co ma o tym wszystkim myśleć. To było takie nieprzewidywalne, te istoty były takie tajemnicze, a przez jej głupotę skończył jak się skończyło. Otwierając pomału oczy czując jak odessał się od niej mruknęła niezadowolona. Jej szyja była lekko odrętwiała, może to wina przebicia się przez skórę, a może nieprzyjemnej pozycji w jakiej była przez jakiś czas, albo jednego i drugiego. Nieważne. Widok jego zadowolenia oblizując się z jej krwi spowodował dziwne uczucie. Jakie? Nie miała pojęcia, do tej pory było nieznane. Może było to coś a'la zniesmaczenie.
Uśmiech na jego twarzy spowodował kolejne dziwne odczucie. Dopiero wtedy odepchnęła go od siebie i przykleiła się plecami do ściany, która znajdowała się kilka kroków za nią. Spuściła wzrok łapiąc się dłonią za szyję. Myślała, jak na jakiś szkoleniu dziadka intensywnie myślała jak poprawnie zareagować. Pamiętając, że nie jest kimś kto właśnie dowiedział się o istnieniu nieśmiertelnych. Wzięła głęboki wdech i powróciła wzrokiem na oczy mężczyzny uśmiechając się. W tym samym momencie uspokoiła się, a jej tęczówki z pięknej szarości przybrały barwę nasyconej krwi. Jeszcze przez jakiś czas myślała nad doborem odpowiednich słów, ale nic jej sensownego nie przychodziło do głowy, więc roześmiała się.
-Więc jesteśmy kwita...
Zrobiła krok od ściany i zabrała rękę z szyi. Widząc na palcach trochę krwi westchnęła, ale nie dramatyzowała. Nadal uśmiechając się postanowiła nie zdradzać swojego stanowiska, ale nie udawać jako, że właśnie została wtajemniczona.
-Długo żyjesz na tym świecie Hitoshi? Teraz to już nie możesz milczeć...
Oblizując wyschnięte usta obserwowała go na wszelki wypadek jakby znów miał zamiar odstawić jej taki numer. Mała już dosyć niespodzianek na dziś dzień, wiedząc, że jej broń jest tak daleko. I nie może po nią sięgnąć w razie czego.

Powrót do góry Go down
Taro
Czystokrwisty
avatar

Liczba postów : 93
Join date : 09/01/2013

PisanieTemat: Re: Apartament Taro   Pon Lut 25, 2013 11:49 pm

Dużo czasu nie musiało minąć, do kiedy przestał pić krew dziewczyny, w ciągu niecałej minuty został odepchnięty zaś ona przykleiła się do ściany, normalnie rozbawiłoby go to, ale w końcu niezłego stracha jej napędził swoim zachowaniem i czynem, jakiego się dopuścił a czego w ogóle nie planował. Wiedział jednak, że, mimo iż wciąż był głodny to tych kilka łyków szkarłatnej posoki, jaką sobie wziął od niej trochę zaspokoiło jego pragnienie a jej nie wyrządziło większej szkody i prócz dwóch niewielkich śladów na szyi zupełnie nic jej nie będzie. Schował swoje kły chcąc pokazać, iż ta sytuacja się już nie powtórzy, miał jedynie nadzieję, że nie przestraszył jej aż tak bardzo. Jednak słysząc jej śmiech i słowa, iż rachunki zostały wyrównane podniósł brew nieco się dziwiąc, nie wymagał od niej niczego jak już powiedział jej wcześniej. Nie uważał tego wypadku za zapłatę w końcu gdyby nie to, że Kira poszła za nim w chwili, gdy starał się zapanować nad palącym pragnieniem.
-Z twojej winy do tego doszło…specjalnie opuściłem pokój by tego uniknąć.
Powiedział już opanowany i siadł na fotelu obserwując uważnie dziewczynę, zauważył oczywiście, że na kanapie znajduje się jej broń, ale nie przejmował się tym, nie miał zamiaru wnikać, kim jest ani czym się zajmuje. Zapewnił jej jedynie schronienie przed mrozem nie wymagając od niej żadnej zapłaty, wiedząc, w jakim stanie ją zastał w środku tak nieprzyjemnej pory roku dla odczuwających mróz panujący na zewnątrz mógł się łatwo domyślić, iż nie ma gdzie się podziać, swoją drogą był nawet gotów zapewnić jej dach nad głową aż do końca zimy, która dla osób odczuwających zmiany temperatury nie jest niczym przyjemnym a zwłaszcza, gdy paraduje się w ubraniach, które raczej nie są przeznaczone na tą, że porę roku i do tego środek noc.
Siedział sobie i przyglądał się niewiaście zastanawiając się nad tym czy odpowiedzieć na jej pytanie, w końcu sam nie był pewien ile czasu włóczy się po tym świecie, ostatni wiek, jaki zapamiętał to dzień, w którym miał już 1200 lat a od tego dnia minęło już bardzo dużo czasu. Podrapał się w skroń myśląc nad tym ile tak właściwie ma lat, ale nie mógł tego stwierdzić a liczenie zajęłoby mu dość sporo czasu. Myślał, myślał i dalej myślał, ale nie miał pojęcia, co odpowiedzieć, więc po prostu przybliży nieco swój wiek i nie będzie dalej się wysilał by policzyć to ile ma lat.
-Mam sporo ponad 1200 lat.
Odpowiedział w końcu i podniósł się z fotela powoli wędrując w stronę kuchni, bądź, co bądź wypił jej bardzo niewiele krwi by zaspokoić całkowicie swój głód, który musiał teraz uciszyć całkowicie ohydnym syntetykiem, na który wcale nie miał ochoty mając w domu człowieka pełnego krwi. Wiedział jednak, iż nie może pozwolić sobie na to by ponownie ją zaatakować, bo w końcu zwyczajnie obiecał to samemu sobie, od bardzo dawna nie atakował już śmiertelników ani nikogo innego, porzucił ten zwyczaj dla własnego i innych bezpieczeństwa. Wszedł do kuchni i wolnym krokiem zbliżył się do lodówki, otworzył ją wyjmując z niej buteleczkę syntetycznej krwi po zamknięciu lodówki sięgną po szklankę, do której przelał niezbyt smaczny zamiennik krwi. Patrzył na szklane naczynie z bardzo niezadowoloną miną, nie chciał tego pić i niszczyć tego cudownego smaku krwi dziewczyny, ale niestety musiał jakoś całkowicie zagłuszyć głód, który powoli przejmował już nad nim kontrolę. Skrzywił się niezadowolony i upił łyk czerwonego płynu próbując powstrzymać się przed wypluciem tego, co właśnie miał w ustach, przełkną, po czym upił następny łyk potem kolejny i następny. Z opróżnioną do połowy szklanką wrócił do salonu i ponownie zasiadł na fotelu, popijał niezadowolony to, co miał w szklance. Zaczynał żałować podjętej przez siebie decyzji o zrezygnowaniu z tego cudownego smaku ludzkiej krwi, której miał pod dostatkiem choćby w najbliższej okolicy, ale niestety musiał popełnić ten straszliwy błąd w chwili, w której nie miał po prostu innego wyjścia…

_________________
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Taro   Wto Lut 26, 2013 12:37 am

Kiedy usłyszała dość oskarżające ją słowa już miała ochotę do niego podejść i zdzielić go po tej jego bladej twarzy. Możliwe, że chociaż dzięki temu lekko by się zarumieniła. Zaciskała zęby niezadowolona, ale wolała to przemilczeć. Z jednej strony miał rację, ale z drugiej kompletnie się mylił. Jej intencje były czyste i płynęły z serca. W każdym razie miała nadzieję, że się jej przywidziało i chciała sprawdzić czy wszystko z nim w porządku. Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie wpadłby na pomysł podejścia do wygłodniałego wampira, no samobójca może i tak, ale nie ona. To był wypadek.
-Nie moja wina... skąd mogłam wiedzieć... było trzeba się przestawić. Coś w rodzaju uważaj gryzę
Mniejsza z tym wypadkiem.
Dowiedzenie ile Hitoshi ma lat wzbudziło w niej ciekawość jak u nastolatki. On wiedział i widział tyle, ile w książkach nie da się wyczytać. Przeżył coś o czym ona marzy. Znaczy marzyła. Teraz to przestała zajmować się głupotami, chyba że jest wstawiona lub całkiem pijana. Pogrążyła się w myślach. On mógł jej opowiedzieć o tylu niezwykłych rzeczach. Był jakby księgą do jakiej nie mogła nigdy dostać, bo nie można jej znaleźć dosłownie wszędzie. Teraz była niej tak blisko, na wyciągnięcie ręki. Wystarczy zadawać pytania, ale stop. Już przecież wiedziała jaki jest mężczyzna. Typ raczej małomówny, skryty. To wszystko chyba jak na złość! Wkurzyła się. Kiedy wróciła wzrokiem na wampira ujrzała w jego dłoni szklankę z czymś czerwonym, ale co to było nie wiedziała. Zaraz, czyżby krew? Pacnęła się w czoło. Jakby to była krew to nie musiałby atakować jej, tylko poszedłby do po to coś. Jednak z wyrazu jego twarzy raczej to nie było smaczne. Jego miny były wręcz zabawne, gdyby nie to, że jest gościem roześmiałaby się.
Minęła dosłownie chwila jak niepewnie zaczęła stąpać w jego stronę. Przyglądając mu się bardzo uważnie. Musiała być teraz czujna, ale wiedząc jak jest już stary zastanawiała ją jedna drobnostka.
-Żyjesz już tak długo... dlaczego nie potrafiłeś się powstrzymać, by napić się krwi? Nie jesteś młodym niewyżytym wampirem... więc?
Podeszła bardzo blisko, ale wolała utrzymać pewną odległość. Nie była taka odważna jak wcześniej. Stanęła za fotelem opierając się łokciami o oparcie spoglądając z góry na niego, a zwłaszcza dziwny napój. Kusiło ją, by spytać, co on takie pije. Nie wytrzymała.
-Co to? Wygląda smakowicie, ale po twoim wyrazie... wnioskuje, że się mylę...
Palnęła z tym sama nie wiedząc dlaczego. Chciała sobie równie dobrze porozmawiać z kimś. Niestety był to znów nieśmiertelny, ale najwidoczniej miała być bliżej nich niż swojej rasy. Tak dawno nie widziała ludzi. Czy żałowała? Nie, to nie możliwe. Istoty takie jak Hitoshi wprowadzały przygodę do jej nudnego przepełnionego alkoholem i smutku życia. Nie miała zamiaru tego tracić. Zawsze jakieś kłopoty się szykowały mniejsze lub większe, ale i ubaw. Zresztą tak patrząc na niego przypominała sobie jak marzyła o byciu taka jak on. Wiedziała doskonale z czym to się wiąże. I jakie są konsekwencję takiego sposobu życia, ale to było takie fascynujące.
Po chwili jakby wyszła z siebie i stanęła obok uderzając się w pusty łeb. O czym ona myślała? Zwariowała do reszty? Ten alkohol chyba zaczął już wyżerać jej pomału ostatnie szare komórki jakie jej zostały. Jak taka osoba jak ona mogła, nie raczej jakie miała prawo pomyśleć o innym życiu niż jakie teraz prowadzi. Powinna być dumna z siebie jako łowcy. Należała do jednego z niewielu rodów mogących się pochwalić takim a nie innym rodzajem specjalnych szkoleń oraz największych zbiorów wiedzy o nieśmiertelnych. Jednak ona czuła, że stworzona jest do czegoś innego. Może do prowadzenia normalnego życia, czyli bycia żoną i matką. Któż to wie... a któż to wie, co przyniesie los. W tej obecnej sytuacji musiała przeżyć i zapoznać się bliżej z nowym znajomym, by wyciągnąć jakieś ciekawe opowieści lub jego oczami zobaczyć lądy na których jej noga możliwe nigdy nie postanie. Każdy dobrze wie, życie bowiem jest kruche, a w jej przypadku kończy się. Takie życie człowieka. Rodzisz się, by umrzeć.
Powrót do góry Go down
Taro
Czystokrwisty
avatar

Liczba postów : 93
Join date : 09/01/2013

PisanieTemat: Re: Apartament Taro   Wto Lut 26, 2013 8:45 pm

Faktycznie może źle postąpił oskarżając ją, bo to nie była tylko jej wina a również on sam zawinił tym, iż ciągle odwlekał spożywanie syntetyków, nie lubił ich zresztą jak każdy jeden wampir. Bo kto miałby ochotę pić takie świństwo, które zostało wymyślone przez ludzi? Raczej nikt dobrowolnie nawet nie wziąłby tego świństwa do ust niestety Hitoshi był na to od dłuższego czasu skazany zaś każda okazja do wypicia, chociaż kilku niewielkich łyków prawdziwej krwi była dla niego niczym wybawienie. Niestety nie miał zbyt częstych okazji by rozkoszować się cudownym smakiem szkarłatnej posoki. Upił po raz kolejny łyk tego, co miał w szklance krzywiąc się niemiłosiernie myśląc cóż ma teraz zrobić, niestety jego rozmyślania przerwały wypowiedzi Kiry, nie specjalnie miał ochotę się jej tłumaczyć, dlaczego nie mógł już się dłużej powstrzymywać przed tym by napić się krwi jednak musiał jej coś odpowiedzieć, bo w końcu skoro już wie, kim on jest nie może tak po prostu sobie milczeć.
-Nie wiesz ile czasu nie piłem już prawdziwej krwi..
Rzucił jedynie tyle i kolejny raz napił się tego, co miało mu zastępować krew, wiedział, że nigdy nie przywyknie do tego obrzydliwego smaku podróbki krwi wymyślonej przez ludzi. Zaczynał się zastanawiać jak to coś miałoby zastąpić prawdziwą krew skoro w niczym jej nie przypomina. Przyglądał się szklance, która wciąż była tylko do połowy opróżniona, a on już nie miał ochoty w ogóle tego pić. Opuścił rękę, w której trzymał szklankę i zaczął lekko nią wymachiwać nie podobało mu się to jak w tej chwili funkcjonował, chciał to zmienić jednak nie widziało mu się ponowne ryzykowanie przy atakowaniu śmiertelnych, wolał nie szkodzić swojej rasie w końcu wiedział jak może to się skończyć. Słysząc, iż to coś, co miał w szklance wygląda według Kiry smakowicie miał ochotę oddać jej to i kazać wypić by przekonała się jak to naprawdę smakuje, jednak nie miał ochoty być wrednym, więc po prostu odstawił szklankę na stolik, bo zwyczajnie nie miał ochoty dalej tego pić.
-To jest marna imitacja krwi wymyślona przez ludzi, utrzymuje wampiry przy „życiu”, ale nie smakuje jak krew, dlatego tak niechętnie to piję, a żywię się tym od bardzo dawna….
Powiedział, co miał do powiedzenia i sięgną po katanę, która znajdowała się obok fotela a potem po resztę rzeczy, jakie stały tuż obok i zajął się spokojnym czyszczeniem swojej ulubionej zabaweczki, nie miał zamiaru krzywdzić dziewczyny ową bronią ani nikogo innego bez wyraźnej potrzeby bądź, gdy zostanie sprowokowany. Lubił zwyczajnie dbać o swoje zabawki, które posiadał już od bardzo dawna i nigdy ich nie zaniedbywał. Siedział, więc spokojnie czyszcząc dokładnie swoją katanę, nie przejmował się obecnością Kiry w końcu ona mu nie przeszkadzała w najmniejszym stopniu, ale w końcu jednak jest jego gościem i raczej powinien w jakiś sposób się nią zająć no, ale w końcu może robić, co chce.
-Jeśli jesteś głodna w lodówce coś znajdziesz, zwykle mam świeże produkty w razie gdyby odwiedził mnie ktoś potrzebujący normalnego jedzenia.
Powiedział ze zwykłej grzeczności i skończył czyścić broń zaś po chwili odłożył wszystko na miejsce i chwycił szklankę ze stolika podnosząc się z fotela poszedł do kuchni i wylał to, co zostało w szklanym naczyniu do zlewu i również pozostawił tam szklankę, bo nie miał w tej chwili najmniejszej ochoty na to by zmywać. Wrócił, więc do salonu i wziął z półki jakąkolwiek książkę, po czym ponownie zasiadając na fotelu oddał się lekturze, nie zwracając na nic uwagi, szczerze miał nadzieję, iż niewiasta nie ma mu za złe, że użyczył sobie odrobiny jej krwi tylko, dlatego iż od bardzo dawna nie miał przyjemności pić ludzkiej krwi. Nie mógł być już niestety niczego pewien z jej strony, bo tak naprawdę mogłaby teraz sięgnąć po swoją broń i go tak po prostu zaatakować, nie miałby jej tego za złe, bo w końcu on sam również ją zaatakował i nie mógł tłumaczyć się tym, że już dłużej nie miał sił powstrzymywać się przed napiciem się ludzkiej krwi, mimo wszystko nie lubił przepraszać ani się tłumaczył, więc tego nie robił.

_________________
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Taro   Wto Lut 26, 2013 10:42 pm

Opierając się o oparcia fotela wysłuchała, co miał do powiedzenia w kwestii jej zaatakowania. Naprawdę z ręką na sercu zdziwiła się na tę odpowiedź. Nie spodziewała się usłyszeć od krwiopijcy, że jest wegetarianinem. W tej samej chwili uznała trochę, że to serio dziwny wampir. Nie pije krwi, która nie patrząc daje mu większe pokłady energii, to dzięki temu są tacy potężni. Jeśli nie żywi się odpowiednio jest to równoznaczne z mniejszą siłą oraz dużo słabszymi mocami. To dałoby jej możliwość sprawdzenia się na bardzo i tak potężnej istocie jakim są wampiry, ale wyrzuciła to z głowy.
Kolejna odpowiedź zaszokowała ją. Istnieje zamiennik krwi wyprodukowany przez ludzi? Kto by pomyślał, że jedni zabijają ich, a inni tworzą dla nich pożywienie, by zastawili ich w spokoju. To było przez nią nie do pojęcia. Anglia jednak była bardzo dziwnym miejscem jak dla niej. W jej rodzimej wyspie to nie było do pomyślenia. Tam każdy liczył na jej rodzinę jak i inne zapobiegające plenieniu się takich istot zagrażającym właśnie ludziom. Nic nie dodała do tego i tak była szczęśliwa z tej wiadomości. Już myślała, ze on nic w ogóle nie spożywa.
To tych dwóch odpowiedziach, które wystarczały znacznie dziewczynie dała sonie spokój z kolejnymi. Nie chciała go już męczyć. Wiedziała o jego milczącej naturze, więc tylko gapiąc się w sufit przez jakiś czas myślała jak się go ładnie spytać o coś. Teraz gdy wiedziała w czyjej obecności się znajduje byłoby im łatwiej jakoś poruszać się obok. Oczywiście była zdolna do jakieś zapłaty w formie małych usługiwań albo po prostu utrzymywaniu porządku w jego apartamencie. W ostateczności zatroszczyć się o jego zdrowie i dawać mu od czasu do czasu napić się jej krwi. I tak nie miała nic do stracenia. Zima wydawało się trwać będzie jeszcze długo, a taka mroźna nie służyła jej, a tu jej się podobało. Cieplutko, ładnie wystrojony i umeblowany, kolory dobrze dopasowane, więc jak dla niej idealnie. Kiedy tak o tym zaczęła myśleć zatęskniła za domem i swoim pokojem. Nie wspominając o jej ukochanych książkach, ubraniach.
Westchnęła, a jej uwagę zwróciło jak odezwał się do niej. Te słowa nie wiedziała czy wypowiedział jedynie z grzeczności, ale cieszyła się z nich. Miała pewność, że ma pozwolenie na zjedzenie czegoś. Po chwili ku jej zdziwieniu chwycił szklankę ze stolika podnosząc się z fotela poszedł gdzieś. Odprowadzając go wzrokiem powiedzmy domyślała się gdzie mógł się udać. Nie było go może pół minuty nie więcej. Jak wrócił wziął jakąś książkę i zasiadł w fotelu. Ona tylko uśmiechnęła się czując jakby była tu od zawsze, a jej towarzystwo jest dla niego czymś normalnym. Postała zastanawiając się nad wszystkim i przemyślawszy wszystko stając obok niego pochyliła się i ucałowała go w policzek. Pierwsze jej wrażenie to, że jego skóra była taka zimna. Dodatkowo czuła jakieś dziwne uczucie na wargach, ale lekko tym wystraszona szybko wyprostowała się i zakrywając usta przejechała po nich opuszkami. Nie wiedząc kompletnie, co powiedzieć wyszło to, co jedyne przyszło jej tej dalej chwili do głowy.
-Arigatō...
I skierowała się do kuchni dość szybkim krokiem, gdzie usiadła na krześle oparta łokciami o blat stołu. Jedną dłonią wodziła palcami po szyi, gdzie czuła ślad po wgryzieniu się, a drugą nadal dotykała ust. W jej głowie zaszły pewne zmiany. Teraz doszła do wniosku, że każda lektura dla łowców nakazana do nauki przez dziadka była przekłamana. Każde spotykane opisane jako bezlitosne i niewrażliwe stworzenie było inne. Nie wiedziała już, co jest prawdą, a co kłamstwem. Gubiła się. Jej serce mówiło całkiem coś innego niż to czego ją wyuczono. Chwilę powzdychała, aż dała sobie spokój wstając i kierując się w stronę lodówki do której z chęcią zajrzała tym bardziej, że żołądek coraz bardziej domagał się pożywienia. W tej chwili zrozumiała wampira. Przygotowała sobie skromne kanapki i ponownie usiadła przy stole, by nie przeszkadzać Hitoshi'emu w czytaniu. Spokojnie jedząc myślała jak zaproponować mu układ jaki wymyśliła. Trudno jej było tak się wpraszać do jego przyzwyczajeń, ale tak bardzo nie chciała wracać na ulicę do alkoholu.
Tak jedząc znieruchomiała, aż kanapka wypadła jej z dłoni w powrotem na talerz. Jej źrenice pomniejszyły się, usta otworzyły się lekko, a ona niespokojnie dysząc była zszokowana.
-Ja... ja... ja? To nie możliwe... nie miałam ochoty go zaatakować... przecież już nie mam we mnie wona... czy on mi coś zrobił? Gdzie ta bestia?
Przerażona nową sytuacją, całkiem zapomniała, że powinna się cieszyć. Ona zamiast tego obawiała się jakieś zmian w sobie. Nie mogąc kompletnie skupić się na jedzeniu, a raczej na dumaniu nad tym, co spowodowało tą stratą siebie samej. Tej części przez siebie tak nie lubianej, ale utrzymującej ją przy żuciu jako twardej i zimnej osoby. Teraz musiała zmierzyć się z rzeczywistością bez niej? Czy to tylko chwilowe? Okaże się.
Powrót do góry Go down
Taro
Czystokrwisty
avatar

Liczba postów : 93
Join date : 09/01/2013

PisanieTemat: Re: Apartament Taro   Sob Mar 02, 2013 12:25 am

Siedział zaczytany skupiając swoją uwagę tylko i wyłącznie na książce, lubił czytać i siedzieć w milczeniu, nie specjalnie lubił rozmawiać bez wyraźnej potrzeby a jeszcze bardziej nie lubił odpowiadać na pytania, na które przeważnie odpowiadał tylko i wyłącznie z grzeczności bądź udawał, że w ogóle ich nie słyszy. Jednak akurat miał całkiem dobry humor, więc odpowiadał na pytania, jakie zadała mu dziewczyna, teraz mógł spokojnie poświęcić się czytaniu, a przynajmniej tak uważał. Jej czyn, czyli to, iż pocałowała go w policzek nie ruszył go w końcu kobiety mają nie takie odruchy, słowa Kiry nieco go zdziwiły w końcu nie oczekiwał żadnych podziękowań. Bardziej usatysfakcjonowało go to, gdy w końcu poszła do kuchni a on mógł spokojnie czytać, co też uczynił i zajął się spokojnie lekturą książki. I tak na czytaniu zeszło mu może pół godziny albo i o wiele więcej, gdy skończył czytać wybrany przez siebie fragment odłożył książkę i zastanowił się nad pewną sprawą, wiedział, że nie może tak trzymać tu dziewczyny skoro nie posiada żadnych porządnych ubrań, które raczej by się jej przydały podniósł się z fotela i ruszył do kuchni mając nadzieję, iż dziewczyna ciągle tam siedzi. Nie mylił się jak to bywało w większości przypadków, wszedł spokojnym krokiem do kuchni i opał się o blat stołu, przez chwilę zastanawiał się czy coś powiedzieć, ale ostatecznie sięgną do kieszeni po portfel i wyjął z niego spory plik gotówki i położył go na stole przed dziewczyną. Milczał przez chwilę zastanawiając się jak wytłumaczyć, dlaczego daje jej tak pokaźną sumę pieniędzy, gdy poukładał już sobie, co ma powiedzieć jedynie się uśmiechną do siebie.
-Nagroda za to, że posprzątałaś, choć o to nie prosiłem…kup sobie za to jakieś ubrania i możesz zapełnić lodówkę. Możesz mieszkać tu póki nie znajdziesz czegoś własnego, jeśli oczywiście chcesz.
Schował portfel i usiadł przy stole, miał nadzieję, że jego czyn nie zostanie jakoś dwuznacznie odebrany w końcu nie dał jej pieniędzy od tak tylko, dlatego że napił się jej krwi i chce to odpokutować. Chociaż z drugiej strony chciał wynagrodzić Kirze to, że musiał wgryźć się w jej szyję by jak najszybciej uciszyć palące pragnienie, żałował, że rzucił się na nią bez uprzedzenia aczkolwiek kiedyś nie miewał takich problemów i kiedy był głodny po prostu dopadał jakiegokolwiek człowieka i pożywiał się jego krwią zaś teraz musiał ciągle pijać syntetyki. Miał ochotę wylać wszystkie, co do jednego i żywić się jak normalny wampir prawdziwą ludzką krwią a nie jakimś marnym zamiennikiem, którego w ogóle nie da się pić. Potrząsną głową wyrzucając głupie myśli ze swojej głowy.

_________________
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Taro   Sob Mar 02, 2013 12:55 pm

Siedziała przed talerzem z kanapkami patrząc tak na nie z coraz większym brakiem chęci na jedzenie czegokolwiek, co należało do wampira. Nie mogła pogodzić się ze zniknięciem zabójcy który w niej zamieszkiwał. Przecież to dzięki niemu dawała sobie radę w trudnych sytuacjach. Teraz jest zdana tylko na siebie? Przecież Noriko nie nadaje się do bycia łowcą, jednak widoczne odbijające się tęczówki w jej oczach w czyściutkim blacie stołu przy którym siedziała udowadniały, że jeszcze w niej coś zostało. Teraz pytanie za sto punktów. Jak obudzić bestie?
Myślała nad tym dobre pół godziny, a może i nawet dłużej. Dokładnie przemyślawszy najważniejsze aspekty swojego dalszego życia, musiała znać jeszcze kilka odpowiedzi na niecierpiące zwłoki pytania jakie chciała zadać wampirowi. Wiedząc już wszystko jak na wezwanie mężczyzna zjawił się tuż obok niej. Przyglądała się mu kontem oka kończą wcześniej zaczętą kanapkę. Wcinała pomalutku nie było jej śpieszno, ale widząc dziwne zachowanie Hitoshi'ego czekała na jakąś na pewno interesującą reakcję. Tylko nie miała bladego pojęcia z czym ona będzie związana.
Jak tylko sięgnął do kieszeni zadrżała, przestając przeżuwać to, co miała w ustach. Dokładnie obserwowała jego każdy nawet najdrobniejszy ruch. Gotowa na jakikolwiek atak z zaskoczenia. Nie ufała mu ani na chwilę, o niby czemu miała? No właśnie. Widząc w jego dłoni portfel zbaraniała. Zajęła się jedzeniem nie zważając już na niego, aż tak bardzo jak chwilę temu. Pokaźna sumka pieniędzy jaka wylądowała na stole przed nią, jednak zainteresowała ją na tyle, że nie spuszczała jej z oczy. Nie wiedziała całkowicie o, co może chodzić jej gospodarzowi. Nie słysząc żadnego odzewu z jego strony przez dobrą minutę w jej głowie same rozwiązania pchały się do język. W pierwszej kolejności była to zapłata za użyczenie swojej krwi, co ją lekko drażniło. Wolała już o tym nie myśleć, co się stało to się nie odstanie. Wylane mleko i tak dalej. Druga to zapłata, by się już wyniosła. Nie patrząc trochę tu już siedzi i może jest denerwująca. Trzecim... zapłata za coś czego jeszcze nie zrobiła, a ma zrobić. Miała nadzieję, że on o tym nie myśli, bo wykastruje go od zaraz choćby łyżką czy widelcem.
W końcu odezwał się, a jej usta same się lekko otworzyły, brew uniosła się do góry i oddała jakiś zdziwiony, stłumiony odgłos. Tu ją całkowicie wziął z zaskoczenia. Dosłownie szach mat. Odsunęła od siebie talerz i oparła się łokciami i blat stołu przy którym on usiadł. Patrzyła na niego uśmiechnięta, omal nie wybuchnęła śmiechem. Powstrzymywała się jak tylko mogła. Westchnęła.
-Widzę, żeś rozrzutny... jak za kilka podstawowych prac domowych płacić taką gotóweczką...
Zamilkła pogrążona w myślach. Poprawiła opadającą na jej oczy blond grzywkę zaczesując ją do tyłu. Miała mokre włosy, więc wszystko ładnie się jej układało i nie musiała niepotrzebnie się wkurzać.
-Gosposi tu nie widzę... a szkoda. Popracowała, by u ciebie parę dni i byłaby ustawiona na lata.
Zaśmiała się z gracją, nie chciała być niegrzeczna. Miała zamiar lekko rozluźnić panującą tu atmosferę jak z grobowca. Nie czuła się w takiej dość dobrze, a wiedziała już, że i on potrafi się ładnie uśmiechnąć, na co liczyła skrycie.
-Zamieszkać z tobą?
Zawiesiła się na chwilę. Wszystko szło zgodnie z planem. Nie musiała o nic pytać ani się prosić. Sam wyszedł z inicjatywą, która jej jak najbardziej pasowała, ale nie mogła po sobie poznać, że jest dla niej jedyną brzytwą do złapania kiedy tonie. Zastanawiając się jak zagrać niezdecydowaną delikatnie sięgnęła do pliku pieniędzy i palcami odsunęła je od siebie w jego stronę robiąc smutną minkę.
-Wybacz... nie chcę być ciężarem. Wiem jaka jestem... - spuściła wzrok – nie musisz się nade mną litować...
Zachowywała się jak w podręcznikowym podejściu do wymuszenia z osoby powtórzenia swoich słów jak i podniesieniu na duchu. Nie mając pojęcia czy on na to pójdzie, ale czekała cierpliwie trzymając dwa palce na pieniądzach naprawdę pomalutku przesuwając je do niego. Co chciała również przez to osiągnąć? To proste. Musiała mieć stu procentową pewność, że on jest świadomy, że chce mieć ją taką jaką jest pod swoim dachem. Czekając przygotowywała się do udawania przez cały pobyt u niego odpowiedniego charakteru, który zapewni jej całkowite zachowanie dyskrecji. Myślała nawet, by być sobą. By na nowo móc stać się Noriką, ciekawską dziewuchą z wielkim uśmiechem na twarzy. Chętną do pomocy i przyjazną dla wszystkiego, co ją otacza.
Powrót do góry Go down
Taro
Czystokrwisty
avatar

Liczba postów : 93
Join date : 09/01/2013

PisanieTemat: Re: Apartament Taro   Sob Mar 02, 2013 7:46 pm

Nie musiał długo czekać na reakcje dziewczyny, która nie ukrywając rozbawiła go, tak naprawdę nie spodziewał się z jej strony takiego zdziwienia tylko, dlatego że położył na stole jak dla niego niewielką ilość gotówki. W końcu przez bardzo wiele lat gromadził swój majątek i taka ilość pieniędzy, jaką dał dziewczynie nie robiła mu żadnej różnicy, nie był rozrzutny a przynajmniej tak mu się wydawało aczkolwiek dla niektórych może wyglądać to właśnie tak, iż jest aż za bardzo rozrzutny. No cóż nie miał zamiaru się zmieniać, bo w końcu od bardzo dawna włóczy się po tym świecie i raczej nic już go nie zmieni. Zaśmiał się na słowa o tym, iż gosposia po kilku dniach pracy u niego byłaby ustawiona na kilka lat, było to możliwe aczkolwiek wiedział jak wynagradzać pracowników a jak nagrodzić gościa, który nieproszony o posprzątanie uczynił to. W tym wypadku dotyczyło to Kiry i nie miał zamiaru pozostawić tak tego bez jakiejś nagrody, musiał wynagrodzić jej także to, iż napił się jej krwi, czego nie powinien był robić, ale czasu nie cofnie, więc po prostu całą zapłatę przyczepił jedynie to posprzątania i nie miał zamiaru zmieniać swojego postanowienia.
-Może i jestem rozrzutny, ale nie robi mi to żadnej różnicy zaś gosposia mi nie jest potrzebna.
Co do tego żeby z nim zamieszkała przez jakiś czas nie było dla niego najmniejszym problemem, ale widząc, iż ona się waha i stara się wymusić na nim powtórzenie tego, co przed chwilą już mówił, ale postanowił być na tyle uprzejmy i wysili się na powtórzenie tego, co już mówił, chociaż nie miał na to specjalnie ochoty. Przesuną pieniądze z powrotem w jej stronę, dał jej ową gotówkę i nie miał zamiaru zmieniać swojego zdania. Zastanawiał się tylko jak ma pokazać dziewczynie, że nie robi dla niego żadnego problemu to, że będzie u niego mieszkała przez jakiś czas. W końcu nie powinna odrzucać jego pomocy skoro jest w nieciekawej sytuacji, a przynajmniej na taką wyglądała, gdy ją spotkał w parku, nie mógł jednak narzucać jej swojego zdania. Tak naprawdę chciałby ona została, bo jakby coś jej stało po opuszczeniu jego apartamentu miałby wyrzuty sumienia, że w ogóle pozwolił jej wyjść, w końcu nie każdy nieśmiertelny jest miły.
-Chciałbym byś tu została przez jakiś czas. Będzie mi bardzo miło.
Uśmiechną się i wstał kierując się w stronę lodówki, z której wyjął butelkę syntetyku i odkręciwszy ją napił się tego świństwa, postanowił trzymać swój głód na wodzy by więcej nie rzucić się na Kirę. Chociaż chciał wrócić do dawnego życia, gdy pił tylko prawdziwą krew a nie jakiś zamiennik to nie mógł sobie już na to pozwolić, wolał nie szkodzić swojej rasie jakimiś wybrykami.
-Oczywiście decyzja należy do ciebie.
Upił kolejny łyk z butelki i ruszył z powrotem do salonu gdzie siadł na fotelu spokojnie popijając niesmaczny syntetyk, sięgną po pilota i włączył telewizor przeskakując po kanałach w poszukiwaniu czegoś ciekawego, ale oczywiście jak zwykle nic nie było, więc pozostawił jakikolwiek kanał informacyjny i wgapiając się w ekran popijając coś, czego nie znosił niestety nie miał wyboru chyba, że znalazłby sobie jakiegoś stałego żywiciela by nie krzywdzić napotkanych przez siebie śmiertelnych. Niestety nie miał, co liczyć na jakiś cud, bo w końcu żaden człowiek nie zgodziłby się karmić wampira własną krwią a nawet, jeśli to są nieliczni osobnicy na tyle odważni. Upił kolejny łyk i dalej wgapiał się w telewizor wysłuchując mało istotnych dla niego informacji.

_________________
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Taro   Sob Mar 02, 2013 8:52 pm

Jego słowa były dla niej nie zrozumiałe. W każdym domu przydaje się kobieca ręka, do trzymania w nim porządku. Tu było może i czysto, ale jednak facet nie nadaje się do bycia gospodarzem, wiedziała po dziadku. Niby taki z niego czyścioch, ale wszystkiego pilnowała stalową ręką babcia. Zaśmiała się.
-Gosposia be... niech ci będzie.
Jego kolejne słowa sprawiły u niej rumieńce. Na tyle duże, że odwróciła się trochę do niego tyłem chowając je. Nigdy nie słyszała takich miłych słów, że jej towarzystwo może sprawiać komuś przyjemność. To było urocze. Poczuła się nawet lepiej niż chciała. Czy chciała czy nie wyjścia nie miała zbyt dużego. Wracać na ulicę się jej nie widziało, a tym bardziej w takie zimno. Nie patrząc u niego mogło być nawet całkiem dobrze. Apartamentowiec full wypas, nic nie brakuje i jeszcze on taki nadziany. Czego jeszcze chcieć? Oprócz tego, że mógłby być normalnym mężczyzną, a nie wampirem. Nie patrząc coś za coś. Nie można mieć wszystkiego, a ona i tak ma co tylko chce.
Zrobił to, co chciała w każdym szczególe zaplanowanym przez nią za nim nie wszedł. Nie myślała tylko, że znów zgłodnieje i będzie musiała widzieć jak krzywi się pijąc syntetyk. Milczała, tym razem nie odezwała się, aż nie wyszedł. Przywaliła wtedy głową o blat stołu i dumała z zamkniętymi oczami. Obudziło się w niej sumienie, kiedy to usłyszała jak włączył telewizor jakoś nie mogła się skupić na niczym. Otworzyła oczy i mruknęła niezadowolona wstając z krzesła. Idą do salonu wzięła jeszcze ostatnią kanapkę i stanęła w progu pomieszczenia patrząc jak gapi się w grające pudło. Tak się mu przyglądając poczuła się jak w domu. Każdy z domowników zawsze zajmował się sobą, a ona musiała być sama. Jakoś posmutniała i westchnąwszy zjadła szybko kanapkę jakby chciała się już pozbyć myśli i zająć się zapełnianiem żołądka. Mniamkając w ustach resztki wróciła do kuchni i biorąc talerz ze stołu podeszła do zlewu umyć go. Na jej nieszczęście po odkręceniu kurka poleciała lodowata woda i jakoś jej dłoń mocno zacisnęła się niszcząc porcelanową zastawę kalecząc się. Wściekła przeklęła sobie siarczyście pod nosem i zakręciła płynącą wodę wywalając zniszczony talerz do śmieci oraz kawałki które wbiły się w jej dłoń. Nie wiedząc za bardzo, co robić jak najszybciej owinęła rękę w papierowe ręczniki i czekała, aż krwawienie ustanie. Modląc się, by nie wyczuł. Nie chciała zrobić już kłopotu na wstępie, jednak czując ból zrozumiała jak mocno się powbijały kawałki felernego talerzyka. Załamana usiadła przy stole westchnąwszy ciężko obserwując jak kilkuwarstwowy niby opatrunek przesiąka krwią. Nie myśląc długo wstała odwijając dłoń kładąc zakrwawione papierowe ręczniczki niedaleko siebie, a rękę wkładając pod kran polewając zimną wodą, by w końcu krew krzepła.
Zajmując się niespodziewanym problemem, co jakiś czas patrzyła za siebie, by upewnić się, że Hitoshi zajmuje się beztrosko oglądaniem telewizji. Jej serce pulsowało jakby w czasie biegu, strasznie się zdenerwowała. Kiedy krew przestała lecieć odetchnęła z ulgą zakręcając kurek. Wytarła ręce o ręcznik i dumała, co zrobić z zakrwawionym papierem. Nie myśląc długo otworzyła szybko okno i wywaliła go jak najdalej. Po zamknięciu okna usiadła przy stole jak posprzątała każdy dowód i napiła się soku jaki wcześniej sobie wyciągnęła.
Jakby nic się nie stało poszła do salonu i usiadła na kanapie chowając dłoń między uda. Spokojnie bujając się patrzyła w telewizor poddenerwowana. Wzięła głęboki wdech i półtonem odezwała się.
-Chętnie przyjmę twoją propozycję
Uśmiechnęła się niepewnie patrząc w jego stronę. Siedział jak na szpilkach ściskając buteleczkę z syntetykiem patrząc, a może nie patrząc w obraz telewizora. Nie miała całkowitej pewności.
-Hitoshi?
Ponownie odezwała się czując jakby coś się stało. Skąd taki wniosek? Kobieca intuicja, która rzadko się myli, ale zdarza się jej. Myślała czy nie zrobiła czego źle. W końcu zaczął dziwnie się zachowywać po otworzeniu okno, ale ona zrobiła to bardzo szybko. No nic zostało jej tylko czekać, aż się odezwie, a jeśli nie to trochę go podręczyć pytaniami.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Apartament Taro   

Powrót do góry Go down
 
Apartament Taro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament Samuru.
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.
» Apartament na dziewiątym piętrze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Londyn :: Tereny mieszkalne :: Apartamentowce-
Skocz do: