IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Posiadłość Pochenix

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Kuroi
Mag
avatar

Fabularnie : wolny
Liczba postów : 9
Join date : 14/06/2012

PisanieTemat: Posiadłość Pochenix    Wto Cze 19, 2012 3:00 pm





Widok Rezydencji z zewnątrz





Ogrody pielęgnowane w stylu japońskim. Very Happy





Salon





Sypialnia ^^





Gabinet





Biblioteka





Auto. Do tego jeszcze dodatkowe pokoje garaż itp. Pod Rezydencją znajduje się ogromne Laboratorium do przeprowadzania róznych eksperymentów


Ostatnio zmieniony przez Kuroi dnia Sro Lip 11, 2012 2:10 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu
Cień
avatar

Fabularnie : z samym Belzebubem... w całym majestacie
Liczba postów : 59
Join date : 01/05/2012

PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Sro Cze 20, 2012 12:51 pm

Przywarta do fotela w samochodzie podziwiała widoki za szybą i siedząc na tylnym siedzeniu skubała paznokciami złośliwą nitkę, która wysunęła się z tapicerki. Nie rozpruła kanapy, bo dojechali na miejsce, do wielkiej willi czy rezydencji. Znów zamknięte pomieszczenie... wzdrygnęła się lekko na tę myśl. Wyszła przez otwartą na oścież szybę i stanęła przy fontannie przed dziedzińcem mocząc stopy w wodzie. Ładnie tu było. Rozpierała ją energia od zieleni dookoła, lecz musiała wstrzymać swoje instynkty, żeby uregulować to co trzeba.
-Hm...
Mruknęła do siebie i zanurzyła palce w wodzie. Była chłodna jak jej natura. Po chwili pomknęła do cienia, było wyjątkowo skwarno na zewnątrz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Sro Cze 20, 2012 6:27 pm

Esprit wysiadła z samochodu i spojrzała na znikającą w cieniu Aki. W sumie nic dziwnego, było dość ciepło. Sama zwróciła spojrzenie na posiadłość maga. Była to bardzo duża rezydencja, urządzona w stylu angielskim, elegancka i w ogóle. Innymi słowy absolutne przeciwieństwo jej własnego domu. Tam wszystko było ze starego miejscami zapleśniałego drewna. Taki piękny dom i na pewno jest bardzo ładny również w środku. Esprit powoli ruszyła przed siebie w międzyczasie zarzucając kaptur na głowę, nie lubiła słońca. Wolała noc i jej przepiękny księżyc.
Zatrzymała się przy fontannie i odwróciła, żeby poczekać na resztę.
Powrót do góry Go down
Kuroi
Mag
avatar

Fabularnie : wolny
Liczba postów : 9
Join date : 14/06/2012

PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Sro Cze 20, 2012 10:48 pm

Mag wysiadł z samochodu zamknął go i ruszył z zmiennokształtnymi przez dziedziniec. Cała trójka ruszyła do dość dużych drzwi w których stał mężczyzna średniego wzrostu w smokingu.
- Witaj Sebastianie mamy gości więc przygotuj herbatę i poczęstunek, Wszystko zanieś do biblioteki .-
- Oczywiście panie Kuroi . Krótka rozmowa między magiem i lokajem skończyła się, a mężczyzna zaprowadził je do biblioteki. Sebastian przyniósł poczęstunek i wszyscy zjedli i wypili. Do czarodzieja przyleciała jakaś książka, którą zaczął uważnie czytać. Po chwili zniknął gdzieś i wrócił do dziewczyn w dłoni miał sporą fiolkę z jakimś złotawym płynem.
Pić przez tydzień po łyku dziennie i przemiany powinny się ustabilizować teraz wybaczcie mam parę spraw Sebastian was odwiezie tam gdzie chcecie .- Skończył wypowiedź i gdzieś znikł.

Wszyscy z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Sob Cze 23, 2012 9:42 pm

Lothrana dziwnie czuła się w limuzynie. Nigdy nie podróżowała czymś takim. Po jakimś czasie zza okna wyłoniła się wielka posiadłość, otoczona dużo większymi ogrodami. Jej dom, który miała w Japonii zapewne mieścił by się w jednym pokoju. Stanęli, a lokaj otworzył drzwi z limuzyny. Dziewczyna powoli wyszła. Mężczyzna ruchem ręki wskazał kierunek i zaprowadził dziewczyny do środka. Lothrana była zachwycona. Dom był wielki i wspaniały. Przez cały czas nie potrafiła wydusić z siebie słowa, ani wziąć porządnego oddechu, ponieważ wnętrze było zaskakujące, piękne i eleganckie.
- Pan Kuroi mieszka tu całkiem sam. Jest tu wiele pustych pokoi. Jeśli tylko by panie zechciały, zamieszałyby panie tu. - powiedział Sebastian. - Teraz zapraszam do jadalni. - i zaprowadził je, wskazał miejsca i zniknął w pokoju, który zapewne był kuchnią. Wrócił z eleganckim dzbankiem w którym parzyła się herbata. Podał im po filiżance i nalał. - Na co mają panie ochotę? - powiedział spoglądając na siostry.
- Ja.. poprosiłabym sałatkę. Warzywną. Najlepiej z brokułami, pomidorem i sałatą. - powiedziała nieśmiało. Gdyby nie była tak głodna pewnie nic by nie powiedziała, ale teraz brzuch już ją bolał. - tylko proszę... żadnego mięsa. Jestem wegetarianką, więc go nie jadam. - powiedziała mężczyźnie, a ten zwrócił się do Hotaru.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Nie Cze 24, 2012 12:36 pm

- Ja na razie podziękuję, nie jestem głodna - powiedziała z lekkim uśmiechem - Nie lubię, jak ktoś mi gotuję, więc sama będę, jak zgłodnieję, dobrze? Mam do pana pytanie.. Który pokój byłby nasz? Bo wie pan dziwnie by było, tak się od razu wpraszać... A co by było gdyby Kuroi nie chciał? Już się dziwnie czuję z tym, że nas tutaj zaprosił i że jesteśmy same, a ja do tego jeszcze teraz panu narzekam. Boże, dlaczego tak tego pana ukarałeś?! Eee.... Dobra juuż mi przeszło... Chyba. To ja się przedstawię, bo pan mnie jeszcze nie zna jestem Hotaru Caroline Minchi, a tamta obok to moja siostra Lothrana - potem znowu się uśmiechnęła, tym razem , tak że było widać jej wyostrzone żabki.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Pon Cze 25, 2012 8:05 pm

Sebastian przyniósł Lothranie jedzenie i chciał odejść, ale siostry namówiły go aby usiadł z nimi.
- Pan Kuroi powiedział mi, że mam wam zapewnić schronienie na jak długo potrzebujecie i byłby bardzo szczęśliwy gdybyście tu zamieszkały. - mówił to spokojnie, rzeczowo i grzecznie. Wręcz nienaturalnie. - Kiedy pani skończy jeść pokaże wam pokoje, które możecie urządzić po swojemu jeśli zechcą panie tu mieszkać i pokoje w których zostaniecie na najbliższe noce. - siedzieli razem i rozmawiali. Hotaru udało się nawet rozśmieszyć mężczyznę. Gdy Loth skończyła jeść lokaj zaprowadził je na górę i pokazał im swa duże puste pokoje. - To możecie urządzić jak chcecie. Pan Kuroi pokryje koszty wyposażenia pokoju. - i poprowadził je kawałek dalej. Tak były dwa równie wielkie pokoje, ale w pełni wyposażone. - Tu możecie mieszkać. Pokoje są dla was. - powiedział i ruszył z powrotem na dół.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Czw Cze 28, 2012 7:18 pm

- Nie wiem, jak ty siostrzyczko ja idę się gdzieś przejść, bo już tutaj nie wytrzymuję - powiedziała szybko i energicznie dziewczyna - Nie no serio wychodzę, idę się przejść w pobliże centrum miasta, czy jakoś tak... Lothruś to ja idę - Hotaru wyszła z pokoju i udała się do wyjścia. Po drodze mijała jeszcze wszystkie piękne pokoje, kiedy była już na zewnątrz dziewczyna radosnym krokiem wyszła z rezydencji.


z/t
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Czw Cze 28, 2012 9:28 pm

- Dobrze Hotu. To ja się przejdę po ogrodach. - powiedziała, przyzwyczajona do energicznej siostry. Weszła do pokoju, odłożyła gitarę i wyszła, by przejść się po ogrodach. Z pewnością czuła się tam o wiele lepiej niż w wielkiej, eleganckiej rezydencji.
- Chyba będę musiała zapytać, czy mogłabym zamieszkać w ogrodach - powiedziała radośnie. Usiadła na jakiejś polance i nagle dookoła pojawiło się mnóstwo zwierząt. Zaczęła się do nich przytulać. Po chwili zdjęła z pleców gitarę i zaczęła grać. Zwierzaczki siedziały zapatrzone w dziewczynę, a ta zaczęła śpiewać. Miała delikatny i czysty głos. Gdy skończyła się piosenka, Lothrana położyła koło siebie instrument, a sama osunęła się na trawę przytulając mocno swojego kotka. Wilczyca położyła jej się przy plecach. Tak zasnęła.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Sro Lip 04, 2012 11:54 am

Vieo jako czarownica pragnęła pogłębiać swą wiedzę. Nie mogła tego jednak zrobić bez mistrza, mentora. Jednak w dzisiejszych czasach bardzo ciężko kogoś takowego znaleźć a potem przekonać go by zechciał uczyć. Niemniej Vieo postanowiła spróbować i wybrała się z wizytą do przedstawiciela swej rasy w radzie. Przedtem oczywiście umówiła się na spotkanie by nie przyjść w nieodpowiednim terminie i po prostu nie zastać gospodarza lub przeszkodzić mu w czymś. Znała go z widzenia i wiele razy mijała go z grzecznościowym "dzień dobry". Jednak do tego momentu nie miała sprawy a raczej tematu z którą mogłaby się do niego zwrócić. Była zbyt krótko konsulem by takowa się zdarzyła ale prawdopodobnie z biegiem czasu ten stan się zmieni.

Przybyła przed rezydencję czarodzieja parę minut przed czasem i poświęciła ten czas na podziwianie terenów przyległych do budynku. Minutę przed czasem zadzwoniła do drzwi i ktoś, prawdopodobnie lokaj otworzył jej drzwi wpuszczając do środka. Dziewczyna weszła spokojnie i rozejrzała się po wnętrzu. Jak na początek to wszystko robiło na niej dobre wrażenie. W sumie kiedyś zamieszka w takim domu a raczej willi. Na pewno nie w tej konkretnej ale była przedstawicielką starego rodu i kiedyś należałoby pomyśleć o godnych warunkach mieszkaniowych.


Ze względu na radę jestem zablokowana więc wrócę później tu.

zt.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Sro Sie 29, 2012 11:20 pm

- Ummm... Dzięki wielki za pomoc z tymi papierami. Jest ich tak dużo , że sama nie dałabym rady. Tak dużo roboty, a ja taka mała. Jak tutaj mieszkam mogę przynajmniej Kurzę, to znaczy panu Kuroiemu coś podrzucić. Jest znaczy miał być kimś kto się mną opiekuję, teraz się trochę usamodzielniłam , co widać chyba, nee? Nawet chyba troszkę urosłam nie uważasz?
Uśmiechnęła się lekko. Była naprawdę wdzięczna Lawlientlowi, że pomógł jej z tymi papierami. Przecież ich było więcej niż mrówek w mrowisku. Może to złe porównanie, ale na pewno te papiery warzyły więcej od dziewczyny, a ona sama by tego nie udźwignęła o nie. Zaczęła machać swoim kocim ogonem. Jak dawno nie była, już kotem lepiej nie gadać. Taki mały, szary kotek, który wszędzie sobie chadzał po wiosce elfów, tak ją zapamiętali w wiosce, bo jej samej nie akceptowali.
-Polubiłeś tego Rafe? Ja niezbyt...
Powrót do góry Go down
Noburo
Demon/Wampir/Czarownik
avatar

Fabularnie : Na pikniku z Myasami.
Liczba postów : 59
Join date : 06/04/2012
Age : 23

PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Sro Sie 29, 2012 11:54 pm

- Ummm... Niech pomyślę. - powiedział Lawrence odkładając papiery na najbliższym wolnym miejscu które nie jest podłogą. Poprawił kapelusz i z uśmiechem zaczął przyglądać się rozgadanej hybrydzie.
- Nie ukrywam, że mogłaś urosnąć. Nie wiem wprawdzie do jakiego czasu w przeszłości się odwołujesz, ale mogę postawić antyczną komodę z mojego sklepu, że jesteś wyższa niż byłaś w dniu urodzenia. Jeśli odwołujesz się do jakiegoś konkretnego czasu w przeszłości, to powiedz, istnieją miarki, zawsze cię mogę zmierzyć.
Ściągnął kapelusz i otrzepał go z kurzu, którego na nim nie było i rozejrzał się dookoła. Zaczął mówić zupełnie, jakby nie dosłyszał pytania na temat nowego współpracownika.
- No, no. Ładne miejsce. Czyli Pani Przedstawicielka Hybryd Hotaru mieszka tu sobie z Panem Przedstawicielem Czarowników Kuroi'em. - Naciągnął kapelusz na głowę i zaczął chodzić po pomieszczeniu rozglądając się, wesoło kontynuując swój wywód. - Ładnie się tu urządziliście, przyznaję, że to nie to co u mnie. Stylowo. Gratulacje dla tego, kto dobierał meble. Jaka szkoda, że nie mam tu swojej laski. Miło wiedzieć, że przedstawiciele Rady nie mieszkają w jakiś zatęchłych norach... No ciekawe co jeszcze się z tego urodzi.
Zdanie odnośnie braku laski zostało wypowiedziane takim samym tonem jak reszta wypowiedzi, zupełnie jakby faktycznie pasowała do tematu. Ściągnął kapelusz z głowy i zaczął się nim bawić podrzucając go, to ponownie łapiąc, od czasu do czasu przerzucając go do drugiej ręki. Uśmiechnął się miło.
- A Rafe? - wygląda, jakby sobie dopiero o tym przypomniał. - Nie jestem prawidłową osobą, aby się wypowiadać, prawda? Nie ma to większego wpływu na nic... Chociaż jeśli bardzo by Ci zależało, to zapewne mógłbym się tą opinią podzielić. Nie byłbym w stanie odmówić pięknej szefowej. - naciągnął ponownie kapelusz na głowę i sięgnął po srebrny zegarek do kieszeni, by sprawdzić godzinę, po czym szybko go schował, zapamiętując czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://suzeren.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Pią Sie 31, 2012 12:06 pm

- On się tutaj urządził i mnie tutaj przygarnął, jak byłam jeszcze podopieczną. Mieszkam tu z Kuro i z moją siostrą Lotharną, którą już nie widziałam bóg wie, jak dawno. Jak przybyłam do kolebki to raz się z nią widziałam, a potem znikała. Już się przwyczaiłam , że jej nie ma przy mnie, ale i tak mam jakąś, taką pustkę w sobie. Jakby ona tutaj stała, to bym mówiła jeszcze więcej niż teraz mówię, bo strasznie lubię przy mojej siostrzyce mówić. Ona dużo nie mówi, ale na prawdę kocham, gdy wtrącam się w jej zdanie, a ona jest taka nieporadna.
Uśmiechnęła się lekko . Może miał rację Hotaru na pewno urosła, ale czy od ich ostatniego spotkania urosła..
- Ja za Rafem nie przepadam i jak będzie dawał mi raporty to wyślę go do Kuroi'a , bo ja nie mam zamiaru męczyć się z taką niewychowaną i nachalną osobą, których nie ciepię. Poza tym chciałabym zwrócić uwagę na to, że nie lubię, jak ktoś mi nawala roboty, że potem nie mam czasu nawet zjeść jednego kawałka sernika. Takie zachowanie jest chamskie i prostackie.
Włosy przerzuciła do tyłu i poprawiła kokardkę. Nie lubiła być bardzo zapracowana, ale czasami się tak zdarzało, że musiała pracować, pracować i jeszcze raz pracować. Trzeba się czasami wziąć do roboty, ale tej roboty nie może być za dużo.
- Poza tym miło ciebie wreszcie spotkać, bo dawno nie widziałam, chociaż jednej znajomej twarzy odkąd się ostatnio widzieliśmy. Niby mieszkam z Kuro, ale i tak go nie widzę.
Mała hybryda czuła się samotna, może nie taka mała, ale zawsze. Trudno było jej nie widzieć żadnej znajomej twarzy przez duży okres czasu. To po prostu jest dziwne, że aż lepiej nie o tym nie mówić.
Powrót do góry Go down
Noburo
Demon/Wampir/Czarownik
avatar

Fabularnie : Na pikniku z Myasami.
Liczba postów : 59
Join date : 06/04/2012
Age : 23

PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Nie Wrz 02, 2012 5:32 pm

- Och, a więc Szanowna Pani Przedstawicielka Hybryd Hotaru Caroline Minchi ma jeszcze siostrzyczkę, jak miło! - zawołał wesoło i klasnął w dłonie - Jeśli cię interesuje, gdzie jest siostra w tej chwili, to daj znać, chętnie cię do niej zaprowadzę... albo wyślę ci kilkustronicowy raport o tym, gdzie była, co i z kim robiła i gdzie znajduje się teraz.- dodał puszczając oko w jej stronę.
Rozejrzał się dookoła.
- Może jak już rozmawiamy, to gdzieś usiądziemy? Wprawdzie nie mam nic przeciwko staniu, ale jeśli nie przestaniemy stać, to możemy popaść w swego rodzaju zastój i na nic innego niż stanie nie będzie nas stać.
Jeśli Hotaru wskaże jakieś miejsce, to Lawrence chętnie z tego skorzysta. Jeśli nie to... cóż, to nie. Jeśli jednak dane mu będzie gdzieś się usadowić, to się rozsiądzie, bystro spojrzy na hybrydę i powie*:
- Jeśli Rafe jest taki chamski i nachalny, to czemu go w ogóle przyjmować? Rada ma aż takie braki kadrowe, że przyjmuje ot tak każdego kto się zgłosi, bez sprawdzania czegokolwiek? - popadł w zamyślenie na chwilę. Po chwili najwyraźniej się zakłopotał, parsknął śmiechem, zasłaniając usta ręką, założył kapelusz na głowę i dodał - Moment, przecież tak jest. Z jakiegoś powodu mam to stanowisko. Zgaduję, że jak już mam konkurencję, to będę musiał się zacząć starać, żebym nie zaczął być porównywany do niego... - odchrząknął. - Ale wracając do tematu: osobiście niezbyt lubię Rafe'a i - tu mam nadzieję, że się mylę - obawiam się, że on sam faktycznie może być jednym z tych, na których będę musiał donosić. - zrobił "smutną" minkę, żeby to pokazać, jaki jest "smutny". - Obawiam się, że przez to mi TEŻ może zabraknąć czasu na zjedzenie sernika. Jaka szkoda.
Uśmiechnął się ponownie, znów ukazując swoje zęby Przewodniczącej. Jak dobrze, że są czyste, białe i równe. Dzięki temu nie ma się ochoty uciekać ilekroć Lawrence się uśmiecha. A to dobrze, bo Lawi uśmiecha się dość często**.
- Ciebie też miło widzieć, Hotaru. Mówię to jako Lawrence-Lawrence. Jako Lawrence-Donosiciel powiedziałbym "Miło cię widzieć, Szanowna Pani Przedstawicielko Hybryd Hotaru Caroline Minchi". Z kolei jako Lawrence-Sprzedawca kwestia ta brzmiałaby jakoś jaak... "Miło cię widzieć, Hotaru, ale milej byłoby cię widzieć w moim antykwariacie, zwłaszcza w roli klientki posiadającej spory zasób gotówki, którą chcesz spożytkować, bądź spory zasób znajomych posiadających spory zasób gotówki, którą chcą spożytkować". Ach, uroki kapitalizmu.

* - Jeśli nie będzie mu to dane, to pominie czynność usadawiania się i rozsiadania, ograniczając się do pozostałych.
** - nikt nigdy nie przeprowadził oficjalnej statystyki, niemniej gdyby prowadził, prawdopodobnie wynik mówiłby, że Lawrence uśmiecha się jakieś 82,3% czasu spędzanego z innymi ludźmi***.
*** - Zapewne wyjdzie więcej, jeśli uwzględnimy fakt, że niektóre czasy przeżywa dwa razy. A niektóre trzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://suzeren.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Wto Wrz 04, 2012 1:11 pm

- Echh.. Taki raport to bym w sumie chęcią przeczytałam. Nie widziałam Loth od dawna i od niej ani widu, ani słychu. To mnie zaprowadź skoro taki mądry, tylu ludzi już widziałam, a żaden z nich jej nie widział, tak jakby wyparowała . A zawsze się gdzieś koło mnie pałętała, a teraz nic...
Uśmiechnęła się lekko. Widać, że Lawlient chciał jej pomóc, ale ona nawet jej nie potrzebowała. Przyzwyczaiła się do tej smutnej rzeczywistości.
- Siadaj , gdzie chcesz, a ja w tym czasie pójdę zrobić herbatę i ukroić sernik.
Jak powiedziała tak zrobiła i po chwili przyszła z dwoma filiżankami herbaty i ukrojonym na talerzyku serniku. Może były go jakieś pięć kawałków za nim się różowowłosa do niego dobrała w kuchni. Sebastian - lokaj pojechał sobie na wakacje, więc za równo Hotu , jak i Kuro musieli sobie radzić sami. Mała, różowa istotka dawała sobie znakomicie radę.
- W sumie masz rację zamiast szukać innych ludzi, którzy coś robię będzie donosił, co ten irytujący człek Rafe robi i gdzie i masz rację mamy niedobory kadry w radzie dziesięciu. Patrz w końcu na swoją przedstawicielkę! Jest do niczego.
Powrót do góry Go down
Noburo
Demon/Wampir/Czarownik
avatar

Fabularnie : Na pikniku z Myasami.
Liczba postów : 59
Join date : 06/04/2012
Age : 23

PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Czw Wrz 06, 2012 4:10 pm

- No wiesz, jeśli cię to faktycznie interesuje... - powiedział z zastanowieniem, siadając na fotelu. - i powiesz mi, kiedy tu ostatni raz była, to nie ma żadnego problemu. Znajdę ją niezależnie od tego gdzie jest*.
Położył kapelusz na oparciu krzesła, dziarsko ściągnął rękawiczki i wrzucił je do kapelusza. Sięgnął po filiżankę przeznaczoną dla niego i upił łyk herbaty. Wyszczerzył się.
- Wyborna herbata, milady! - zawołał wesoło, po czym spoważniał.
Zdaje się, że wesoła istotka, jaką była Hotaru przejawiała pewne mniej radosne aspekty. Wypadałoby ją pocieszyć, nieprawdaż? Powiedzieć jej, że jest wspaniałą przedstawicielką i że ciężko sobie wyobrazić lepszą!
Tylko ubrać to w bardziej wiarygodne słowa. Chociaż przekonanie jej, że istotnie nadaje się na tą funkcję nie powinno być trudne dla kogoś, kto jest w stanie oszukać przezna... znaczy czas.
Zamiast jednak uśmiechnąć się, czy cuś, zachował poważną minę.
- Więc twierdzisz, że nie nadajesz się na to stanowisko?


*-pod warunkiem, że Loth będzie grała, inaczej będzie ciężko xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://suzeren.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Pią Wrz 07, 2012 6:27 pm

- No tak nie nadaję się... Kto by chciał mieć jako swoją przedstawicielkę kogoś takiego, jak ja... Nie potrafię zrobić wielu rzeczy dobrze.. Umiem piec, śpiewać, grać polować, ale jak mam napisać jakieś papiery urzędowe to męczę się z nimi strasznie długo. Prawie tyle samo, co niektóre wytapetowane dziewczynki przy lustrze sprawdzając, czy im jeden włos nie odstaję... No może krócej.. Nawet może połowę tego czasu krócej.. Ale długo i to strasznie długo. Poza tym nie każdy może mnie akceptować, taką jaką jestem. Nie wiem czy ktoś by chciał mieć taką mnie...
Trudno było nie wbić wzroku w podłogę.. Zrobiła tak i patrzyła zapatrzona z delikatnym uśmiechem. Usiadła w delikatnym rozkroku, a palce dłoni splotła z drugą dłonią. Jej pokój był dosyć duży , dużo do czytania po prostu wszystkiego dużo, a ona błądziła myślami, co by było jakby jej rasa miała innego przedstawiciela. Pewnie byłoby hybrydom lepiej i jej też. Mieszkała by z panem Kurą i nie ma co! Poznała trzy hybrydy z czego jednej już nie lubiła nie przepadała za nią i nie będzie nie lubi tego typu ludzi i nie toleruję po prostu ją denerwują jeszcze bardziej niż inni ludzie. Nawet te elfy z jej wioski! No może nie tak bardzo... Dobra jednak tak elfy to stworzenia, które naprawdę wkurzają zwłaszcza takie nietolerancyjne. Nieee.... Na pewno Hotaru nie mogłaby im pomagać nie, nie, nie i jeszcze raz nie! To by było przesadne! Jeszcze raz ! Elfom mówimy nie... Przynajmniej niektórym.. Bo swojej siostrze różowowłosa mówi duże tak.. Tęskni za nią, ale praca jest dużo ważniejsza trzeba pracować , pracować i jeszcze raz pracować, żeby się stawać coraz lepszym!
Powrót do góry Go down
Noburo
Demon/Wampir/Czarownik
avatar

Fabularnie : Na pikniku z Myasami.
Liczba postów : 59
Join date : 06/04/2012
Age : 23

PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Nie Wrz 09, 2012 1:11 pm

Lawrence upił łyk herbaty i odstawił filiżankę na stół. Uśmiechnął się odsłaniając zęby. Wstał gwałtownie, jakby go coś poparzyło i porwał kawałek sernika, wykonał szybki zwrot by sięgnąć wolną ręką po kapelusz leżący na oparciu fotela na którym siedział, zaraz potem zrobił obrót o 360 stopni ustawiając się przodem do Hotaru.
- Szanowna Pannno Przedstawicielko Hybryd Hotaru Caroline Minchi! - zawołał donośnym, oficjalnym tonem i rozłożył ręce. Chwilę się zastanowił*, zmarszczył brwi. Spojrzał na lewą rękę, w której trzyma kapelusz z rękawiczkami w środku i na prawą, w której trzymał kawałek sernika. Podniósł go do ust i ugryzł, skracając swój kawałek o blisko połowę. Ledwo przełknął, a ponownie zawołał tym samym tonem - Robi Panienka Naprawdę Pyszny Sernik*!
Szybko doskoczył do swojej przełożonej, robiąc po drodze piruet i kontynuował:
- Muszę Rzecz, Iż Panienka Tkwi W Najzupełniej Błędnym Przekonaniu! Największy Problem Tkwi W Tym, Że Panienka Patrzy Na Wszystko Z Nieprawidłowej Perspektywy. Najwyraźniej Szanowna Panienka Przedstawicielka Hybryd Hotaru Caroline Minchi Nie Jest W Stanie Spojrzeć Na To Z Prawidłowego Punktu Widzenia. Na Szczęście...!
Tutaj wykonał kolejny piruet, jednocześnie przemieszczając się za plecy Hotaru.
- Na Szczęście Jest Tu Nie Tak Szanowny Pan Donosiciel Lawrence Aleksander Noah Rosser, Który Mimo wszystko Potrafi Spojrzeć Na To Jak Trzeba. A Więc Skoro Mamy Dwie Perspektywy, Z Czego Jedną Błędną, To Proponuję Zmienić Perspektywę! - kończąc to zdanie nałożył Hotaru swój kapelusz na głowę. A więc pani przedstawicielka ma teraz kapelusz Lawrence'a i jego rękawiczki (które znajdowały się dotąd w kapeluszu i tam pozostały) na głowie.
Nachylił się do ucha przewodniczącej i dodał konspiracyjnym szeptem:
- Doradzam założenie rękawiczek zgodnie z ich zastosowaniem.
Dojadł swój kawałek ciasta i ponownie okrążył Szanowną Przedstawicielkę, tym razem ustawiając się centralnie przed nią.
Podrapał się po głowie, najwyraźniej coś rozważał.
- Hmm... Pokazałbym Ci samą siebie, żebyś mogła przyjrzeć się sobie samej z mojej perspektywy, ale to mogłoby być zbyt kłopotliwe z punktu widzenia teraźniej... - nagle przerwał, pstryknął palcami i uśmiechnął się. - Nie, da się to zrobić prościej, nie przejmuj się. Daj mi minutkę.
Lawrence skupił się na widmie Hotaru wchodzącej do pokoju, sprzed kilku minut. Tak, Time Trace bez pozostawiała ślady, więc Noburo rozglądając się zawsze widzi kilkanaście widm siebie i Hotaru, które uosabiają wszystko, co robili od wejścia do pokoju. Koncentracja trwała dokładnie 60 sekund, tyle ile trzeba, aby Time Reconstruction. Dopilnował też, by cały ten czas stykał się jego but z butem Hotaru, aby i ta była w stanie ujrzeć wszystko co trzeba.
A więc zaraz po minucie Minchi mogła ujrzeć zobaczyć niewielki błysk światła i nagłą zmianę scenerii. Różni się kilkoma detalami. Ot, nie ma ciasta i filiżanek herbaty na stole. Stos papierów które wcześniej odstawił Rosser zniknął ze swojego miejsca. Za to przy samym wejściu do pokoju pojawili się... Lawrence i Hotaru. O ile tego pierwszego nie widać zbyt wiele, gdyż jest zasłonięty przez stos dokumentów, który wnosi, o tyle bardzo dobrze widać Hotaru, delikatnie uśmiechniętą i wyprostowaną, jakby pokazywała jak bardzo urosła***. Oboje jednak stali i nie ruszali się, jak zamrożeni.
- Szanowna Panno Przedstawicielko Hybryd Hotaru Caroline Minchi, Ja, Nie Tak Szanowny Donosiciel Lawrence Aleksander Noah Rosser, Domagam Się, Aby Panienka Spojrzała Na Siebie Z Perspektywy Trzeciej Osoby I Odpowiedziała Na Pytanie...
Tu dramatyczna pauza. Jednocześnie chciał sięgnąć po kolejny kawałek sernika, którego niestety jeszcze nie było na stole. No jaka szkoda...
- Co widzisz, Hotaru-san?
No tak. Hotaru to bardzo japońsko brzmiące imię, więc Noburo pochwalił się swoją znajomością języka i dodał adekwatną końcówkę. Och, jaki zdolny!

*- Tak, wszystko wymawiał z wielkiej litery co ma świadczyć o donośności oraz dokładności wymowy. A także o akcencie, który brzmi, jakby każde słowo, które Lawrence wymówi było najważniejsze w zdaniu**.
** - Ponoć jak wszystko jest najważniejsze to nic nie jest. Ale ćśśśś....
*** - czyli wszystko wygląda tak, jak w momencie naszego wejścia do rezydencji, jakby ktoś nie wyłapał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://suzeren.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Nie Wrz 09, 2012 4:47 pm

- Etto...
Zaśmiała się cichutko i złapała za głowę połowy nie zrozumiała tego, co mówił Lawlienth, może to niemożliwe... Powinna być bardziej rozumną istotą! Niestety, takową nie jest i to widać.
- Jako osoba trzecia nadal widzę mała, nierozgarniętą osóbkę, która ma nadmiar energii i może mówić, mówić, mówić i jeszcze raz mówić. Nie przestając i w dosyć szybkim tempem. Tak jakby nie miała nic innego do roboty , jak ciągłe mówienie trzy po trzy. Normalnie, jak jakiś demon szybkiego mówienia. W mojej osobie nie zobaczę dziewczyny, która potrafiłaby ogarnąć stosy papierów oraz twierdziłabym, że w 100% , że takie coś nie mogłoby zostać moją przedstawicielką... Ja bym chyba normalnie skargę wniosła do rady o takie coś!
Mimo wszystko Hotaru była strasznie zdezorientowana tym wszystkim, co zobaczyła i usłyszała, jak nigdy. Mówiła, mówiła, nie widziała nazbyt, co mówiła, ale co tam mówiła dalej! Nie wiedziała za bardzo o czym mówiła.
Powrót do góry Go down
Noburo
Demon/Wampir/Czarownik
avatar

Fabularnie : Na pikniku z Myasami.
Liczba postów : 59
Join date : 06/04/2012
Age : 23

PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Nie Wrz 09, 2012 5:07 pm

Lawrence wyciągnął z kieszeni zegarek na łańcuszku, którym machał sobie, przysłuchując się wypowiedzi Hotaru. Podszedł do samego siebie. Lawrence bez rękawiczek i kapelusza stoi obok Lawrence'a z kapeluszem, rękawiczkami i stosem papierów. Stał tak chwilkę. Przedstawicielka zakończyła swój monolog, więc w całym pomieszczeniu jest cicho. Zbliżył się do przedstawicielki zastygłej w pozie dobitnie ukazującej, jaka to ona wysoka. Noburo obszedł ją dookoła i przyjrzał się jej dokładnie ze wszystkich stron. W końcu odwrócił się w stronę prawdziwej Hotaru i kciukiem wskazał na tą zastygłą:
- Ne, na moje oko to nie jest zbyt chętna do nawijania tak, jak to mówisz. A mam wrażenie, że papiery ogarnąć też dajesz radę... - powiedział wskazując palcem wskazującym na stos papierów trzymanych przez przeszłego siebie. Jego ręka przenika przez głowę niemej przewodniczącej.
- Właściwie... - zaczął składając ręce na torsie i unosząc brwi. Mimo dość poważnej miny, w jego oczach wciąż widać rozbawienie. - Skoro twierdzisz, że się nie nadajesz, to dlaczego zostałaś przedstawicielką? Ja wiem, dlaczego jestem donosicielem, ale dlaczego ty jesteś Przedstawicielką?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://suzeren.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Pon Wrz 10, 2012 6:58 pm

- Etto... Etto... Etto... Zostałam przedstawicielką boo.... bo... Chciałam pomagać wszystkim hybrydom i pokazać wszystkim, że tak naprawdę my jesteśmy najlepszą rasą. Że mamy odpowiedzialnego przynajmniej w miarę przedstawiciela, który potrafi powiedzieć to, co sądzi nie bojąc się, że ktoś mu na ten temat coś złego powie. Chcę by to stanowisko miała osoba, która naprawdę chcę dbać o każdą hybrydę nieważne , czy złą, czy dobrą. Chcę by hybrydy miały dobrze! Nie chcę by ktoś mówił, że jesteśmy jedną z gorszych ras, bo my jesteśmy tą najlepszą. Jesteśmy wyjątkowi każdy inny. W tym tkwi piękno naszej rasy!
To, co powiedziała łączyło się z tym, co myślała w stu procentach. Dla niej było to tak oczywiste , jak dwa dodać dwa. No bo co? Hotaru naprawdę kochała swoją rasę chciała, chcę i będzie chcieć dla niej, jak najlepiej. Mogłaby nawet nauczyć się tańcu z oppan gangan style! W sumie już umie. W tęsknocie za krajem postanowiła niedawno posłuchać nie japońskiej muzyki, a koreańskiej i tak jakoś weszło to w jej głowę to op-op-op oppan gangan style.
- Można by rzec, że jestem idealna na to stanowisko, ale mimo to nadal nie pasuję...
Cóż tak na serio twierdziła, chociaż.... Tak, tak sądziła każdy mógłby by być od niej lepszy, jeśli uważałby tak, jak ona jeśli chodzi o każdą hybrydę. O każdą kochaną hybrydzię trzeba dbać, nawet jeśli trzeba by było dla niej zaśpiewać nawet po koreańsku. Łatwiej by było po japońsku, ale po koreańsku trudniej.

Powrót do góry Go down
Noburo
Demon/Wampir/Czarownik
avatar

Fabularnie : Na pikniku z Myasami.
Liczba postów : 59
Join date : 06/04/2012
Age : 23

PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Pon Wrz 10, 2012 7:59 pm

- Jeśli tak, - zaczął wypowiedź, jak gdyby nigdy nic przenikając przez zastygłą Hotaru - to niby dlaczego nie pasujesz? Jak nikt inny chcesz dobra naszej rasy, dbasz o nas jak o własne dzieci i nas uwielbiasz! Mówisz sporo i mówisz to, co masz na myśli. A myśli masz mądre więc tu problemu nie ma. A papierkowa robota?
Tutaj ostentacyjnie ziewnął przeciągając się, aby ukazać co myśli o papierach. W końcu uśmiechnął się:
- Przeczytałaś wszystkie moje raporty, więc wiesz, co profesjonaliści sądzą o papierkowej robocie. - zbliżył się do niej i zaśmiał się. - Ale tak poważniej...
Jego ton i wyraz twarzy bynajmniej nie zapowiadały, aby zamierzał być poważny.
- To przecież liczy się tak naprawdę tylko to, co jest tutaj... - mówiąc to puknął ją palcem w czoło* - I w jeszcze jednym miejscu, którego nie wskażę, bo mógłbym zostać uznany za niewyżytego zboczeńca, czy coś, więc pozwolę ci samej dojść do wniosku, że chodzi o serce.- odwrócił się na pięcie, stając plecami do niej i wzruszając ramionami. Odwrócił głowę, spoglądając na nią i rozkładając ręce. - To kogo byś wydelegowała na swoje miejsce, skoro tu nie pasujesz? Minori? Rafe'a? - zachichotał perfidnie. - Mnie?

* - Itachi style!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://suzeren.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Wto Wrz 11, 2012 4:13 pm

- Czego mi brakuję? Za pewnie wiedzy, którzy mają inni przedstawiciele... Czegoś jeszcze? Nie, chyba raczej na pewno nie! Może też złą cechą jest to , że jestem dziecinna i oglądam sobie czasem yuri i yaoi... Etto.... Nie nie mówiłam na ten temat.
Zaczerwieniła się leciutko i wbiła swoje różowe tęczówki w piękne brązowe panele.
- Gaduła ze mnie to prawda, ale potrafię mówić od rzeczy tak, jak jeden taki fiu, fiu gostek w mojej wiosce , co zaczynał o mojej mamie, a kończył na tym, że wszystkich nas zjedzą demony! Buuuu..... Szczerze nawet to byłoby ciekawe, nagle jakiś zamach, ciach, ciach, ciach i BUM! Fajnie by to pewnie wyglądało, ale jako pani przedstawicielke nie pochwalam takiego zachowania, zaś jako Hociu, Hociu tak! Byłoby dr, dry, dry! Ettoo.... To też wytniemy tego nie było... NIE BYŁO!
No cóż Hociu ostatnio miała dziwne misję... Mimo wszystko taka wojna wydawała się jej być w pewien sposób śmieszna, jak te wszystkie horrory, że jakiś gościu wyskakuję w siekierą i nagle bum szakalaka!
- Dobra.... To mogło być z mojej strony trochę dziwne...
Powiedziała, już strasznie czerwona, jak burak.
- Kogo? Emm... Najprędzej to chyba Minuuuuri, potem ciebe, potem ja , bo tamtemu czemuś nie dałabym za Chiny dojść do władzy.
Powrót do góry Go down
Noburo
Demon/Wampir/Czarownik
avatar

Fabularnie : Na pikniku z Myasami.
Liczba postów : 59
Join date : 06/04/2012
Age : 23

PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Sro Wrz 12, 2012 6:35 pm

Zwrócił się ponownie w jej kierunku i szybkim ruchem ściągnął jej swój kapelusz z głowy. Tak, żeby nie wypadły z niego rękawiczki, których zestresowana Hotaru najwyraźniej zapomniała wyjąć. Założył rękawiczki, po czym wcisnął kapelusz na głowę.
- Wbrew pozorom nadajesz się bardziej od Minori, a zdecydowanie bardziej ode mnie. Co do Rafe'a to akurat masz rację. Ale ćśś, - przyłożył palec do ust i mrugnął figlarnie okiem. - nie mówiłem tego. Jestem tylko Donosicielem i nie wolno mi wypowiadać własnej opinii, chyba, że zostanę faktycznie o nią po proszony.
Tak, skłamał. W większości wypadków wypowie własną opinię niezależnie od tego, czy mu wolno to zrobić, czy nie. Chyba, że z jakichś powodów uzna, że warto zachować ją dla siebie. Tak jest z opiniami i wszystkimi informacjami w ogóle. Ponoć pierwszą zasadą sukcesu jest nigdy nie mówić wszystkiego, co się wie. Dla Noburo drugą było, aby wszyscy byli przekonani, że wiesz dużo. Nawet, a właściwie przede wszystkim, kiedy wiesz niewiele. Wtedy możesz dowiedzieć się więcej i kłamstwo zamienić w prawdę, żart w fakt, a prawdę w kłamstwo, obracając fakt w żart i obracając frankami na rynku francusko-hiszpańskim.
I koła. Koła też się fajnie obracają.
- Ale jak wolisz. Pamiętaj jednak: wiedzę można nabyć. Tak jak się nabywa nieruchomość, informacje, stare antyki, masło orzechowe, niewolników i suchary w Tesco, tak też wiedzę można nabyć. Można ją też zdobyć, tak jak się zdobywa kobietę, nagrodę, państwo, doświadczenie życiowe i EXP w MMORPG'ach. Tak samo jest do uzyskania, zupełnie jak woda, minerały, czy sztuczne złoto które po jakimś czasie zamienia się w kamień, ale przedtem można je sprzedać frajerom po dość niskiej cenie i za uzyskane w ten sposób środki wytworzyć więcej złota, które się sprzeda większej ilości frajerów, a potem zanim się ktoś połapie zwiać za granicę, za zarobioną kasę otworzyć antykwariat i pracować jako Donosiciel w Kolebce, że niby jesteś fajny i uczciwy. Ale to tylko moja prywatna opinia, której nie wyraziłem, bo nie zostałem o to poproszony. - dodał szybko ostatnie zdanie, poprawiając kapelusz.
Nie, żeby ktoś wątpił w to, ale jakby ktoś zapomniał, to warto jednak napomknąć o tym, iż przyda się przypomnienie, że całą tą wypowiedź uśmiechał się, najwyraźniej strasznie rozbawiony całą sytuacją.
Tak, wiem, że nikt w to nie wątpił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://suzeren.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Czw Wrz 13, 2012 7:47 pm

- Nie, nie, nie!
Tu zagroziła swoim małym paluszkiem.
- Ja po prostu jestem zwykłą małą rozgadaną osobą, która mówi czasami za dużo, która ma dużo spraw na głowie i która nie może pogodzić się z wieloma sprawami. Na przykład, dlaczego gdy taka jedna inna istotka była mała została wyśmiana. Dlaczego tej osóbki siostra zniknęła i dlaczego ona została sama w tym dziwnym świecie. Są ludzie, których poznaję codziennie, ale jakoś z żadnym dawno się nie widziała. To jest dla niej trudne. Nie ma przyjaciół , ani nikogo. Nie, żebym mówiła o sobie, czy coś w tym stylu... Przecież nie mogłabym tak o sobie mówić..
Trochę zaczęły jej lecieć zły... Po co sobie przypominała o złych wspomnieniach i utrapieniach no po co?! Teraz zaczęła po cichu płakać. Co prawda zawsze starała się tego nie robić, ale jej się nie udawała. Zwykle chowała swoje uczucia, ale czasami jej się po prostu nie udawało, jak mówienie po koreańsku, ale kto by coś takiego potrafił wymówić. Trudno było jej wytrzymać w końcu stała i płakała, a swoimi rączkami wycierała łzy.
- Gomen....
Powiedziała krótko i zwięźle.. Już całkiem zapomniała, jak to po angielsku jest przepraszam, dlatego po japońsku to stwierdziła. Nie robiła żadnych dłuższych wywodów , bo w końcu po co to komu?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    

Powrót do góry Go down
 
Posiadłość Pochenix
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Posiadłość Trizgane.
» Odnowiona posiadłość
» Posiadłość l'Firenzza
» Posiadłość Vogarra
» Zapomniana posiadłość

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Londyn :: Obrzeża miasta-
Skocz do: