IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Posiadłość Pochenix

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Noburo
Demon/Wampir/Czarownik
avatar

Fabularnie : Na pikniku z Myasami.
Liczba postów : 59
Join date : 06/04/2012
Age : 23

PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Czw Wrz 13, 2012 8:34 pm

Jak smutno! Tak jej smutno, że mówi po japońsku! Załóżmy, że to ze smutku, w końcu to jej ojczysty język, więc pewnie sięga po niego w smutnych chwilach. Zresztą w takich chwilach trudniej posługiwać się obcym jeżykiem. Ojeeej, biedna hybrydzia istotka...
No i co teraz? Noburo nie lubi płaczących dziewczyn. Znaczy... nie to, żeby nagle przestawał je lubić, czy coś, ale taka sytuacja zawsze była kłopotliwa. Nie wiadomo, czy pocieszać, czy nie. Jedna się zezłości, jak spróbujesz, inna się zezłości, jak nie spróbujesz. Niezależnie od wszystkiego, zawsze można też uzyskać efekt odwrotny do zamierzonego i pogorszyć sytuację pocieszając. A samo pocieszanie! Są setki sposobów, a trzeba już na samym początku wybrać ten dobry, bo jak nie, to później będzie tylko gorzej!
...och, to że niektórzy mają CZAS NA WIĘCEJ PRÓB o niczym nie świadczy.
Szybki przeskok, piruet* i Lawrence już znalazł się za przedstawicielką, nałożył jej swój kapelusz tak, by opadł kompletnie zasłaniając jej oczy. Obdarzył ją ciepłym, przyjacielskim uściskiem. Taaaaaki przytul.
- No już, już. - powiedział szeptem do jej ucha. - Moja Przedstawicielka jest tak wrażliwa, że płacze nawet, kiedy opowiada o cudzym nieszczęściu. Takie rzeczy się zdarzają, ten świat jest okrutny, a czas mknie nieubłaganie. A jeśli stoi, znajdujesz się w pokoju pełnym trumien. A siostrzyczką się nie przejmuj. Mogę ją znaleźć i donieść Ci, gdzie jest, gdzie była i dlaczego. Wystarczy, że poprosisz. W końcu jestem Twoim Donosicielem, nieprawdaż?

* - nie pytajcie PO CO on robi te piruety, bo tego nikt nie wie, on sam też. Ba, powiem nawet więcej - zapewne gdyby go ktoś poprosił o wykonanie takowego, to by stwierdził, że nie umie i - co ciekawe - zapewne by nie skłamał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://suzeren.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Pią Wrz 14, 2012 4:01 pm

- Gomen, gomen, gomen...
Mówiła tym swoim dziecinnym głosikiem przez łzy. Przy okazji zrzuciła z siebie kapelusz Lawrenca, który szczęśliwym trafem spadł na puszysty dywan. Sama dziewczynka obróciła się do chłopaka i mocno go przytuliła, a co tam, że będzie miał mokre rzeczy... Jego problem. Ona musiała jakoś odreagować, a za bardzo nie wiedziała, tak więc zaczęły po jej policzkach spływać łzy, teraz już trochę bardziej intensywniej. Jakoś jej to za bardzo nie przeszkadzało. Była beksą, ale to już jej sprawa.
- Gomen... Pewnie jestem dla ciebie zmartwieniem, co nie?
Nie chciała mu zbytnio sprawiać problemów. Cóż, miała taki charakter nieporadny, ale nie można nic na to poradzić, więc najlepiej by było , gdyby Hotu siedziała nic nie mówiła i nic w tym rodzaju, bo po co to komu? Czy komuś jej gadanina sprawia radość? Nie na pewno nie.. A może jednak.. W końcu dużo ludzi się śmiało z jej ciągłego mówienia, prowadzenia monologu bez sensu.
Powrót do góry Go down
Noburo
Demon/Wampir/Czarownik
avatar

Fabularnie : Na pikniku z Myasami.
Liczba postów : 59
Join date : 06/04/2012
Age : 23

PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Pią Wrz 14, 2012 7:00 pm

Bingo! Szczęście sprzyja odważnym, czy coś.
Tutaj można by walnąć dość długi wywód na temat przemyśleń Lawrence'a czy jego zachowanie to odwaga, a może głupota, a może nic z tego. Można by. Ale nie wstawimy tu tego wywodu! Bo co zanudzać wszystkich czytających tą wiadomość na temat przemyśleń jakiegoś hybrydy, które nigdy nawet nie zostaną opublikowane? Przecież to jego myśli, a nie ma tu nikogo, kto by je wyczytał! Po co komu trollujące przemyślenia, skoro nikogo nie strollują? W końcu Rosser nie strolluje sam siebie, nie strolluje innych, więc trolling na ten temat tutaj jest bezcelowy. A wypowiedzieć tego na głos też nie może, bo by zepsuł moment chwili. Właśnie, taki wykład w ogóle zepsułby klimat tej smutnej i wzruszającej chwili! Dlatego nie pozwolimy mu na zepsucie wszelkich emocji i ukryjemy go przed światem, wstawiając w bardziej adekwatne miejsce niż ten tutaj post. No bo co w końcu?
Dlatego klimat został zepsuty przez wywód dlaczego nie umieścimy tu wywodu. Rozumiecie?
- Nie masz za co przepraszać. - poklepał ją po główce uśmiechając się miło. - Żadne tam z Ciebie zmartwienie*, każdy ma chwile słabości! Tutaj tego nikt nie widzi, więc nie masz się czym przejmować.
Przy okazji odwołał Time Reconstruction. Obraz rozmył się i pokój wrócił do tego, jak wyglądał wcześniej. Ot, świadkowie niepotrzebni. Co z tego, że ich tak naprawdę tu nie było? Głupio było Noburo przytulać się do Hotaru, jednocześnie widząc ponad jej ramieniem samego siebie i drugą Hotaru.
- Nie ma się czym przejmować. Będzie dobrze, naprawdę! - dodał płynną japońszczyzną**

*-taka prawda. Trzeba się NAPRAWDĘ POSTARAĆ, żeby stać się dla Rosser'a zmartwieniem.
** - Załóżmy, że dla lepszego zrozumienia tekstu mimo wszystko wstawię tekst po Polsku, bo nie ma sensu kłopotać google translatora. Ale japoński jest japoński, co z tego, że to polski? ^ ^
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://suzeren.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Nie Wrz 16, 2012 7:14 pm

Różowowłosa przedstawicielka zrobiła ładny obrót wokół własnej osi. Kto wie może chciała upodobnić się do chłopaka. Nie raczej to nie to.. Potem raz, dwa! W tył zwrot, krok naprzód marsz! Hotaru już nie była w ramionach Lawlientha otarła łzy i spojrzała już na niego tym swoim radosnym spojrzeniem z wielkim uśmiechem na ustach. No co? Nie można się smucić w końcu życie jest pełne pięknych przeżyć.
- Smutna pani przedstawicielka to zła przedstawicielka!
Powiedziała i jakby skoczyła, ale nie! To nie był skok, tylko coś co go przypominało! To było po prostu stanie na palcach z leciutkim podskokiem...
- Nie powinnam się smucić , ponieważ to wpływa na moją pracę! A to jest złe... To jakby powiedzieć, że oppan gangan style to koreańskie gówno! Ale tak nie jest każdy , kto to słyszał chcę zatańczyć op op oppan gangan style! Taka faza była kiedyś faza na makarenę... Oooooo.... Makarena!
Trochę się zaśmiała. Już ta ochota zatańczenia makareny, ale nie powstrzymała się! Nie mogła tańczyć tego.. To jest takie drętwe... Tańcząca Hotaru to po prostu coś złego na , co nikt nie powinien patrzeć. Już lepiej patrzeć na jakieś ssące anime na przykład Uta wo Princees - sama , czego nie polecam, bo głowna bohaterka ma takie oczy, że ma się ochotę je wydłubać. Toż to Lord Voldermort ma nawet ładniejsze... Ale nie chyba o tym miałam.... W każdym razie taniec Hotu to jest coś złego i mimo że ma niestwierdzone ADHD tego by nie zrobiła!
Powrót do góry Go down
Noburo
Demon/Wampir/Czarownik
avatar

Fabularnie : Na pikniku z Myasami.
Liczba postów : 59
Join date : 06/04/2012
Age : 23

PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Nie Wrz 16, 2012 7:48 pm

Na to ostatnie Lawrence nic nie powiedział. Nie znał piosenki o której mówiła przedstawicielka, więc ciężko mu się było wypowiadać. Ale zapewne jakby przyznał się do niewiedzy, to zostałby zmuszony do słuchania jakiegoś koreańskiego gówna, toteż postanowił zachować to dla siebie i miło się uśmiechnąć do Przedstawicielki.
Z drugiej strony zapewne słuchanie tego byłoby lepsze, niż na przykład tańczenie Makareny. Taniec do piosenki opowiadającej o dziewczynie o tym zacnym imieniu jakoś nigdy go nie kręcił.
Zaklaskał żywo w ręce.
- I to jest taka postawa jaką powinna trzymać Przewodnicząca, cylindry z głów! - ściągnął cylinder i ukłonił się głęboko, zamiatając podłogę swoim nakryciem głowy. Zupełnie jak wtedy, kiedy spotkał Hotaru po raz pierwszy. - A, że tak pozwolę sobie spytać... - dodał nakładając kapelusz z powrotem na przeznaczone dla niego miejsce. - Jakie plany na dziś ma jeszcze Szanowna Panienka Przedstawicielka Hybryd Hotaru Caroline Minchi?

Odwaga. Odwaga jest wtedy, kiedy przełamujesz strach. Dlatego aby wykazać się odwagą, należy najpierw się czegoś bać. Osoba, która nie przełamie strachu, jest tchórzem, to rozumie samo przez się. W związku z tym, jeśli nie ma strachu, który można by przełamać, to TEŻ jest się tchórzem, prawda? A może po prostu cwaniakiem? Nie, nie, do bycia cwanym trzeba trochę odwagi, a więc to by wywoływało paradoks. A więc Ktoś, kto nie ma żadnego powodu do strachu, jest tak samo tchórzem jak ktoś, kto nie przełamie swojego strachu. Szczęście sprzyja odważnym, a więc tym, którzy przełamują swój strach. Ale Noburo wie, że on nie ma się czego bać. Przecież zawsze może coś cofnąć, więc czego tu się bać? Z tego powodu wychodzi na to, że Lawrence jest tchórzem, bo nie ma strachu, który mógłby przełamać. A więc nie sprzyja mu szczęście i nie jest cwaniakiem. A tak zbaczając z toru myślowego, to skoro cwaniak musi być odważny, to szczęście sprzyja cwaniakom? To też ciekawe. Wracając do tematu, Noah nie jest odważny, a więc szczęście mu nie sprzyja. To dlaczego mu się tyle rzeczy udaje? To wszystko jakiś ciąg prowadzący do większego pecha, czy też może po prostu powiedzenie, że szczęście sprzyja odważnym, jest nieprawdziwe? Oznaczałoby to, że szczęście sprzyja tchórzom? To by świadczyło, że ten świat jest głupio ułożony, skoro tchórze są nagradzani, ale na to wychodzi.

Tak, to było całkiem niezłe miejsce na "dość długi wywód na temat przemyśleń Lawrence'a czy jego zachowanie to odwaga". Ot, klimat zachowany, ciągłość fabularna niekoniecznie, ale co z tego*?

* - Fak da polis!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://suzeren.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Wto Wrz 18, 2012 1:13 pm

- Plany na dziś?
Spytała z iście wielkim uśmiechem i poprawiła grzywkę z głowy.
- Jeszcze nic nie planowałam.. Oprócz tych papierów.A ty masz może coś w planach? Może byśmy spędzili dzisiejszy dzień razem?
Wielki uśmiech.. A raczej wielki zaciesz. Dziewczynie podobał się sam pomysł.. Dawno nie spędziła z kimś całego dnia, a taka odskocznia od jej pracy może dobrze jej zrobić. Dawno nie przybywała gdzieś indziej, niż gabinet lub rezydencja.. Przynajmniej jest to rozległy teren, gdzie różowowłosa może się wyszaleć.
- Do moich planów mogę dodać jeszcze serniczek, herbatka i miła pogawędka z panem Donosicielem, który olśnił moją skromną wizytę swoją radą i pomocą ... Dzięki czemu dzisiaj mam dużo lepszy humor, niż na przykład wczoraj, kiedy rozpaczałam, że nie mogłam czegoś zrobić... Nie ogarniałam wczoraj tych papierów i musiałam to zrobić dzisiaj przed pójściem do mojego biura... Trochę niestety mi to zajęło....
Zleksza posmutniała, ale potem na jej malutkiej buźce pojawił się uśmiech, większy od banana! Pewnie od większości rzeczy , bo ona po prostu kochała się uśmiechać, jak nie wiem , co!
Powrót do góry Go down
Noburo
Demon/Wampir/Czarownik
avatar

Fabularnie : Na pikniku z Myasami.
Liczba postów : 59
Join date : 06/04/2012
Age : 23

PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Wto Wrz 18, 2012 4:33 pm

Lawrence się roześmiał.
- W planach? Rzadko robię plany. Raczej planuję planowanie, omijając samą czynność planowania i planowanego planowania, więc ja i plany rzadko współgramy. I nie planuję zmiany tego faktu, więc w planach nie mam nic.
Wykonał obrót o 360 stopni. Można by pomyśleć, że ma za dużo energii. Zamachał bez ładu i składu rękami, jakby nie mogąc się zdecydować w jakiej pozycji je ułożyć. Ostatecznie więc lewa ręka przytrzymuje kapelusz, a prawa znalazła się w kieszeni.
- Spędźmy dzisiejszy dzień razem... Jednakże, mamy piękną pogodę. Jeśli mamy spędzać dzień razem, to spędzimy go tutaj, czy też tam, na zewnątrz? - wyciągnął rękę z kieszeni i wskazał nią na okno. - A tak w ogóle to cieszę się, że byłem w stanie Pomocną Przedstawicielkę Rady obdarzyć radą i pomocą.
Tekstu o papierach nie będzie komentował. Wciąż go trochę bolał kręgosłup od wnoszenia ich wszystkich tutaj.

(wyjątkowo post bez weny)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://suzeren.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Czw Wrz 20, 2012 2:46 pm

- To miej w planach przyniesienia mi raportu za miesiąc w takim razie bo miłoby przeczytać coś ciekawego, bo powiem szczerze lubię czytać te książki, które mi dajesz. Niektóre się naprawdę dobrze czyta, ale wolałabym mieć je po japońsku... Dużo łatwiej by mi się czytało je.
Podskoki z nogi na nogę raz, dwa , trzy! Jeszcze jeden podskok... Podskoki są fajne... Takie ziuuuum, ziuuuum i ziuuuuuuuum! Prawdziwa z niej baletnica... Nie w sumie to jeszcze nie ten poziom,ale malutka różowowłosa wyskoczyła radosnym krokiem z pokoju i pognała na piękne ogrody. Dawno nie była tam. Ostatnio z Lothraną... Czyli dosyć dawno temu, niestety. Nagle Hotarcia głośno psiknęła.
- Etto....

Pierwszy raz psiknęła! Pierwszy od zawsze? Tak pierwszy raz psiknęła tak głośno.. Aż to dziwne, co się stało coś takiego się nie powinno w żadnym wypadku stać. Nie jej.... A tu naprawdę niespodzianka i kichnięcie... Jak ona nienawidzi być w żadnym przypadku chorowita to złe i nee!
Powrót do góry Go down
Noburo
Demon/Wampir/Czarownik
avatar

Fabularnie : Na pikniku z Myasami.
Liczba postów : 59
Join date : 06/04/2012
Age : 23

PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Czw Wrz 20, 2012 4:02 pm

- Przecież dopiero co ode mnie dostałaś raport, ile ty ich chcesz? - zaczął machać rękami w górę i w dół. Wyglądało to dość komicznie. - I jeszcze mam je pisać w obcym języku? Mam być takim obcojęzycznym Rafe'em? Znaczy... - przestał machać rękoma, zaczął pocierać sobie podbródek, najwyraźniej się zastanawiając. - Japońskim posługuję się niewiele gorzej niż angielskim, więc to by nie sprawiało większego problemu, czy coś, znalezienie fajnego, japońskiego opowiadania też nie sprawiłoby problemu, ale... no ale no! - zamachał rękami. - Przecież ja ci nie daję tych raportów dla rozrywki! Przecież ty z nich masz się dowiedzieć czy nie dzieje się coś niepokojącego, a nie zabijać wolny czas!
Nie, żeby cokolwiek z tego co powiedział miało być prawdą. No, poza tym fragmentem o posługiwaniu się japońskim i znajdowaniu opowiadania. Tu faktycznie nie byłoby pewnie większego problemu w dobie internetu.
A teraz podskok z nogi na nogę raz, dwa, trzy, dla towarzystwa Pani Przewodniczącej. I jeszcze jeden podskok. Podskoki są fajne! Takie hop, siup i zium! Prawdziwy z niego skoczek! No nie, może nieprawdziwy, ale wesoły Donosiciel wyskoczył radosnym krokiem z pokoju i pognał za Hotaru. Kiedy psiknęła, wyciągnął z kieszeni paczkę chusteczek i skłonił się lekko wyciągając je w stronę Przedstawicielki.
- Służę chusteczką. Od razu paczką, jeśli zamierzasz kichać więcej, Milady. - rzekł szarmanckim tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://suzeren.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Sob Wrz 22, 2012 6:36 pm

- Dzię-dzię-dzięku!
Tutaj krótko psikła. To trzeba było przyznać pani przewodniczącej, że była jednak troszkę chorawa. Po chwili znowu psiku! Chyba pani różowowłosa była chora. Biedna ona! Nie można narzekać na Hotaru, ale chusteczkę, którą dostała osmarkała. Katarku dostała. nie to jest zło wcielone, gorsze od każdego demona. Malutka spojrzała na Lawlientha z umęczoną miną.
- Chyba jestem chora...Za dużo lodów chyba ostatnio zjadłam i się przeziębiłam, jak były chłody.
Po chwili zaczęła kaszleć i ciągnąć nosem. Różowowłosa była chora. Przeziębiła się. Za dużo lodów , jak na nią wzięło górę i taki oto efekt. Po chwili przewodnicząca leżała grzecznie w łóżeczku i marzyła już , tylko o filiżance cieplnej herbaty. Nawet serniczek, który zjadła zaczął podchodzić małej pod gardło. Jednak pani Hotaru Caroline Minchi to Hotaru Caroline Minchi i ma straszne ADHD. Wstała i zakręciła się wokół własnej osi, czy tego chciała, czy nie. Wyglądało to trochę komicznie zwłaszcza, że na końcu obrotu psiknęła głośno i znów upadła na jej kochaną trawkę, która jest wielce mięciutka dla jej małego zadka. Ale nie dla niej! O nie! Ona jeszcze raz stała tym razem prawie, jak baletnica . Tym razem kaszu, kaszu! I co? I BUM! Chyba przedstawicielka naprawdę polubiła tą trawę.
Powrót do góry Go down
Noburo
Demon/Wampir/Czarownik
avatar

Fabularnie : Na pikniku z Myasami.
Liczba postów : 59
Join date : 06/04/2012
Age : 23

PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Nie Wrz 23, 2012 7:20 pm

Lawrence wciąż szeroko się uśmiechał, niemniej ze współczuciem pokręcił głową. Poklepał ją po główce.
- Jeśli się pogorszy to moja Bardzo Miła Szanowna Panienka Przedstawicielka Hybryd Hotaru Caroline Minchi będzie musiała wziąć zwolnienie chorobowe... Radzę ci szukać zastępcy. - zaśmiał się z tego co powiedział. - No i wcinanie lodów jak jest zimno to widać zły pomysł. Na pewno nie wolisz odpocząć w łóżku?
Jaki on miły i troskliwy. Ale o przełożonych trzeba dbać, zwłaszcza gdy są tak mili jak Hotaru. Gdyby stał nad nim ktoś bardziej zasadniczy... zapewne stosunki byłyby inne.
We wszystkim musi być równowaga. Lawrence nie lubi osób skrajnie zasadniczych. Takie osoby to z miejsca zatwardziali biurokraci i w ogóle. Zrób coś niezgodnie z zasadami, albo zinterpretuj zasady na swój własny sposób, a już masz problem.
Z drugiej strony kompletny brak zasad też jest niedobry. Prowadzi do anarchii i w ogóle, a nawet Rosser potrzebuje pewnej dozy rozsądku. Zresztą on się kieruje dość ścisłymi zasadami, tylko... swoimi własnymi.
A i tak najgorsi są ludzie dwulicowi i tacy, co sądzą, ze są fajni i się popisują. Patrz Rafe. Lawrence szczerze polubił Hotaru jak zobaczył, jak ta z nowym Donosicielem postąpiła. A jak Alvah kogoś lubi, to potrafi to okazać. Jak kogoś nie lubi, to tez potrafi to okazać...
Tak a propos tego, to faktycznie: notatka do samego siebie - pójść później na spacer. Zupełnym przypadkiem przecinającym się z torem podróży Rafe'a. Zobaczymy, czy coś kombinuje.
- Ne, ne, właśnie! - zawołał, jakby przypomniała mu się rzecz naprawdę ogromnej wagi. - Jaki jest ulubiony smak lodów wg Bardzo Miłej Szanownej Panienki Przedstawicielki Hybryd Hotaru Caroline Minchi?
...taaakie ważne. Choć na uwagę zasługuje fakt, że pytanie to zadał swobodnie, po japońsku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://suzeren.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Wto Wrz 25, 2012 4:24 pm

- Ulubiony smak lodów? No nie można tego jednogłośnie stwierdzić każde lód jest dobry, ale niektóre dużo lepsze od niektórych, ale też nie chcę faworyzować jednego smaku lodu na drugi i z tym jest duża gratka. Bo wybrać bananowe, czekoladowe, truskawkowe, waniliowe, śmietankowe, jabłkowe, czy brzoskwiniowe! Każdy ma swój wyjątkowy smak i to coś o czym świadczy doskonałość smaku.. Dlatego zwykle przez moją filozofię jestem chora. Bo jem, jem, jem, dużo, dużo, dużo, dużo, bo naprawdę nie mogę się zdecydować, a tyle lodów to dla mojego małego ciałka, jednak strasznie dużo! Więc dla tego jestem psik! Chora... W sumie się trochę temu nie dziwię bardziej bym się zdziwiła jakbym nie była, ale to jest chyba nieważne.
Powiedziała jednym tchem przedstawicielka rasy hybryd. Już sama rozmowa dodawała jej więcej energii, ale powinna siedzieć w łożku, a nie marznąć. W sumie jako elf wolała siedzieć na dworze, tak samo jej część zmiennokształtnego o tym marzyła, ale jako czarownik wolała siedzieć na dupsku i nic nie robić. No może papierkowa robota raz na jakiś czas.
- Lawlienth... Opowiedz coś o sobie. bo tak długo się znamy, a tak mało o sobie wiemy... Ja bym chciała wiedzieć no trochę na temat.
Cóż prawda... Nie wiedziała o chłopaka za dużo i jakoś się nie spodziewała się, że on powie dużo na swój temat. W końcu był tylko tajemniczym kapelusznikiem, który bardzo często rozmawia od rzeczy. Przez co rozmowa jest strasznie kolorowa. Tak się zdawało różowowłosej. Ona w sumie też nie mówiła o sobie za dużo.. Albo w sumie mówiła aż za dużo na swój temat. Czasami można się dziwić, że ona tyle mówi, ale większąść nie na jej temat. Po prostu mała mała nie potrafiła o tym mówić tak, jak potrafiła o lodach, słodkich pandach i wielu, wielu innych rzeczach,
Powrót do góry Go down
Noburo
Demon/Wampir/Czarownik
avatar

Fabularnie : Na pikniku z Myasami.
Liczba postów : 59
Join date : 06/04/2012
Age : 23

PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Sro Wrz 26, 2012 4:31 pm

- Rozumiem to. Wprawdzie nie jest tak, że lubię wszystkie smaki lodów, ale zawsze miałem problem z wybraniem jakiegoś ulubionego smaku. - skomentował krótko. Lody to tak sobie ciekawy temat. Są dobre, ale ile można o nich mówić? Zapewne Lawrence jakby chciał, to by wyciągnął z nich wywód dłuższy niż jego Przedstawicielka, ale po co?

Zwłaszcza, że kolejna prośba Hotaru dawała znacznie ciekawsze pole do popisu. Znaczy... "tak długo się znamy", to jest ile? Ile to są lata w skali nieśmiertelnego? A w skali wszechświata?! Ulotność takiej - pozornie długiej, znajomości - jest tu widoczna! Znać się można krótko, bardzo krótko i wcale, ewentualnie można się znać całkiem nieźle, albo jak łyse konie, ale nie ma czegoś takiego jak długa znajomość. Chyba, że życie przez kilkaset lat, wtedy można by zacząć mówić o długiej znajomości, ale dwa lata, to cóż to jest?
...
Aha, Lawrence gada z nią drugi lub trzeci raz w życiu? Znają się najwyżej parę dni? Ok, to już w ogóle nieważne.
Ostatecznie skończyło się na tym, że wzruszył ramionami, uśmiechnął się jeszcze szerzej i spytał:
- A czegoż to Szanowna Panienka Przedstawicielka Hybryd W Radzie Dziesięciu Hotaru Caroline Minchi chciałaby się dowiedzieć o swoim podwładnym?
Był gotów na każde pytanie! Znaczy... był gotów na to, że nie będzie w stanie przewidzieć pytania, a więc nie da się zaskoczyć. Albo to, albo Hotaru wyjedzie z jakimś tak sztampowym pytaniem, że ciężko znaleźć porównanie. Ciekaw był, o czym przyjdzie mu opowiadać. Lubił mówić o sobie, bo czemu nie?
Zdradzanie innym informacji o sobie jest bardzo fajne! Zwłaszcza, jeśli dane osoby nie mają pojęcia, że im te informacje zdradzasz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://suzeren.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Nie Wrz 30, 2012 2:14 pm

- Co bym chciała wiedzieć? Hmm... Ile masz lat? Dlaczego jesteś donosicielem? Dlaczego robisz te piruety? Ulubiony kolor? Jedzenie? Pies, czy kot? Phi, czy EL? Nie wystraszyłbyś się małej, kociej Hotarci? Hmmm... Co jesz... A! Ulubiony smak lodów? Ulubiona czekolada? Skąd pochodzisz? Drażni cię dźwięk odkurzacza, bo mnie tak! I to nawet bardzo! Wsio bardzo, bardzo! Lubisz oppan gangan style? Dzjab, dzjab, co jeszcze dodać, co ująć? Szklanka, czy kubek?
No dobra, trochę dużo pytań, ale jakoś Lawlienth powinien dać sobie radę z odpowiedzą. Taka miała nadzieję mała istotka. Zrobiła te swoje duże oczka i czekała na odpowiedź chłopaka. Nie musiała być równie szybka , co niej. Jej różowe oczka były aż całe , pełne nadziei. Zwykle ludzie, gdy tak patrzyła zgadzali się na wszystko. Tak przynajmniej było.
- To co? Odpowiesz, odpowiesz?!
Powiedziała podekscytowanym głosem. Tak! Cieszyła się na samą myśl poznania chłopaka. Tak, tak! Malutka pozna chłopaka! Nareszcie dowie się czegoś o jego jakże tajemniczej osobie w miarę dużo. Już, tylko czekała na odpowiedź z jej pytań, a jej pytanie to normalnie, jak jakiś sprawdzian, czy test. Tak szybko zadaję pytania i z taką werbą, jak uczennica, która zerwała kilka nocek dla testu.
Powrót do góry Go down
Noburo
Demon/Wampir/Czarownik
avatar

Fabularnie : Na pikniku z Myasami.
Liczba postów : 59
Join date : 06/04/2012
Age : 23

PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Wto Paź 02, 2012 5:58 pm

Lawrence uśmiechnął się szeroko, chwycił swój kapelusz i podrzucił go wysoko w powietrze. Następnie przy pomocy Time Control zwolnił przepływ czasu dla kapelusza, przez co ten zaczął się wznosić (jako dopiero podrzucony) bardzo, BARDZO powoli.
Przez co Lawi miał chwilę czasu na zastanowienie, a kapelusz nie doleciał jeszcze do najwyższego punktu swojego lotu, kiedy zaczął jego właściciel mówić:
- Zadajesz bardzo trudne pytania, ale spróbuję ci na nie odpowiedzieć! I to spróbuję się wypowiedzieć wyczerpująco!
Schował lewą rękę do kieszeni, a na prawej zaczął liczyć, na razie mając wyciągnięty w górę palce wskazujący, oznaczający "jeden".
- No więc pierwsze pytanie, to "co bym chciała wiedzieć?". Toteż ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, ale zgadywałbym, że na chwilę obecną chciałabyś wiedzieć takie rzeczy jaak... To, co byś chciała wiedzieć, ile mam lat, dlaczego jestem donosicielem, dlaczego robię piruety, jaki jest mój ulubiony kolor, jakie ulubione jedzenie, wolę psa czy kota, Phi czy EL'a czy nie wystraszyłbym się małej, kociej Hotarci, jaki smak lodów lubię najbardziej, a jaką czekoladę, skąd pochodzę, czy drażni mnie dźwięk odkurzacza, bo ciebie ponoć tak, czy lubię "oppan gangan style", co jeszcze możesz dodać, co ująć, wolę szklankę czy kubek oraz czy odpowiem ci na to wszystko. Cóż, właśnie zacząłem. - uśmiechnął się szerzej w swoim wykładzie, wciąż trzymając palec w górze, szykując się do liczenia (na razie jest wciąż "jeden"), wyciągnął lewą rękę z kieszeni i zaczął przy jej pomocy zdejmować szal, który miał do tej pory owinięty dookoła szyi.
- Dalej, - rzekł, odliczając do dwóch. - Interesuje cię ile mam lat. To bardzo ciekawe pytanie. Rozumiesz, dla kogoś, dla kogo czas jest niczym, ciężko mówić o tym, że mam ileśkolwiek lat. Możesz spytać, ile lat miałem, zanim ujawniły się we mnie takie i owakie zdolności, ale jak spytasz, ile sobie liczę lat, to nie jestem w stanie udzielić ci precyzyjnej odpowiedzi. Rozumiesz, jeśli jesteśmy w sytuacji, gdzie z jednej perspektywy formalnie nie żyję, z innej, formalnie nigdy nie istniałem, a w obu jestem żywy i umarły i mam się całkiem nieźle pomimo mojej skromnej pensji, to ja nie chcę, a co więcej - nie mogę - spekulować na temat swojego wieku, niezależnie od tego, jak bardzo chciałbym ci na to pytanie odpowiedzieć.
Zrobił chwilę przerwy, aby przedstawicielka miała okazję przetrawić uzyskaną wiedzę, a jednocześnie zawiązał jej swój szal na szyi.
Kapelusz wciąż powoli wznosi się do góry. Na pierwszy rzut oka praktycznie w ogóle się nie porusza.
- Masz tu szalik, jesteś chora to powinnaś się zagrzewać. Przechodząc do pytania, dlaczego jestem Donosicielem? - na prawej ręce wyprostował się trzeci palec. - Cóż, to także całkiem ciekawe pytanie. Mógłbym powiedzieć, że jestem Donosicielem, bo jestem zatrudniony przez Radę jako Donosiciel. Mógłbym też powiedzieć, iż uznałem, że moim wewnętrznym powołaniem jest służyć Radzie swoimi zmysłami, ponieważ ona sama z siebie takowych nie posiada! Ale, - machnął ręką. - głupia nie jesteś i byś mi nie uwierzyła, więc zdradzę ci bardziej wiarygodny powód. Otóż prawda jest taka, że przegrałem zakład z kolegą. Wiesz, założyłem się z takim jednym, że jestem w stanie nie odezwać się ani słowem przez cały tydzień! Niby proste, nie? - wzruszył ramionami. Po czym zaśmiał się cicho. - Także od razu po przypieczętowaniu zakładu poszedłem do Instytutu z zamiarem zapisania się. Co było całkiem trafne, gdyż kilka minut później podszedł do mnie gościu i spytał, czy chcę z nim pogadać o Jezusie. Nie wytrzymałem.
Zachichotał. Lubił na poczekaniu wymyślać historie. To było zabawne, jakby nie patrzeć. Zerknął w górę. No, no, on tu gadu gadu, a tu kapelusz spada. Rozejrzał się. Nie, nie wygląda na to, jakby ktoś ich podglądał. Dobrze, bo by się ludzie dziwili, gdyby zobaczyli tkwiący w powietrzu cylinder.
- Co do piruetów to ci nie odpowiem, - zaczął prostując kolejny palec. - gdyż nie wiem o jakie piruety ci chodzi. Znaczy, nie robiłem żadnych. Może wydaje ci się inaczej, bo ziemia się kręci cały czas i ci się pomieszało. Albo jako chora masz zawroty głowy i też wygląda, jakby się wszystko kręciło wokół ciebie.
- Ulubiony kolor? - wznowił po krótkiej przerwie i pokazując całą, otwartą dłoń. Że niby pięć. - Niebieski, zielony, fioletowy, czerwony, żółty, tak mniej więcej na równi z białym, czarnym, pomarańczowym i generalnie z kilkoma innymi. Wiesz, kolory to kolory, jak jest ich dużo i się nie gryzą to jest w porządku, niezależnie od tego jakie one są.
Otworzył i zamknął dłoń kilka razy. rany, to odliczanie jest męczące. Ale jak trzeba to trzeba, prawda?
Nie, żeby było trzeba. Ale czasem to konieczne!
- A jedzenie jest bardzo fajne, dziękuję, że pytasz, nie mam nic przeciwko jedzeniu. - powiedział zaczynając odliczanie na drugiej ręce. - Nie wiem właściwie czemu pytasz o jedzenie, bo raczej jest stosunkowo niewielki odsetek osób, które nie lubią jedzenia, niemniej rozumiem, że skoro pytasz, to masz swoje powody, co do których nie wnikam, gdyż gdyby Bardzo Miła Przedstawicielka Hybryd W Radzie Dziesięciu Hotaru Caroline Minchi doszłaby do wniosku, że Nie Tak Miły Donosiciel Lawrence Aleksander Noah Rosser powinien je znać, to Bardzo Miła Przedstawicielka Hybryd W Radzie Dziesięciu Hotaru Caroline Minchi by mu to powiedziała. A przechodząc do kolejnego pytania, to zdecydowanie wolę koty, przez co pozwolę sobie pominąć pytanie, którego nie rozumiem, aby połączyć to z odpowiedzią, że zdecydowanie nie bałbym się małej, kociej Hotarci, bo skoro nie boję się dużej, nie-kociej Hotarci, jak i wielu innych rzeczy, np. Odrobinę Porywczych Przedstawicieli Aniołów W Radzie Dziesięciu Wparowujących Z Obnażoną Bronią Do Mojego Sklepu, to czemu miałbym bać się małej, kociej Hotarci? Aha i o lodach już gadaliśmy, więc nie będę się powtarzał, bo moje gardło nie jest już tak chronione jak teraz twoje, więc wolałbym nie mówić więcej niż to potrzebne.
Ojeej, z tego nawet DA SIĘ wyciągnąć jakieś względnie sensowne informacje! Poza tym widać po nim, że go straszni bawi takie mówienie o sobie. Naprawdę musi to lubić! Wciągnęło go to tak bardzo, że aż przestał odliczać!
Grunt, że jeszcze nie skończył, a tu kapelusz zaraz dotknie ziemi. Dlatego Lawrence cofnął go w czasie, aby tamten rozpoczął swój Raczej Powolny Lot raz jeszcze.
- Ulubiona czekolada to oczywiście czekoladowo-czekoladowa z nutką czekolady w środku i odrobiną czekolady na zewnątrz. Ale, ale! Ważne, aby nie była za bardzo czekoladowa, bo to psuje cały smak! Rozumiesz, czekolada czekoladą, lubię, jak czekolada jest czekoladowa, ale jak wszystko jest czekoladowe, to nic nie jest, więc nie powinniśmy za bardzo słodzić, gdyż to prowadzi do próchnicy i cukrzycy. A co do tego skąd pochodzę - te płynne przejścia między tematami... - To jestem stąd. Znaczy nie dokładnie stąd, tylko trochę stamtąd, ale to prawie jak tutaj, tylko gdzie indziej. To nie tak, że gdzieś tam, tylko o tutaj, tam obok tego tu, czyli tu, zaraz za tamtym, czyli w sumie daleko stąd. I nie, nie drażni mnie dźwięk odkurzacza, zwłaszcza, gdy go nie słyszę. Jak go słyszę, to różnie bywa, ale jeśli go nie słyszę to jest wszystko w porządku.
Słowa kłamstwa nie powiedział, wszystko to najprawdziwsza prawda!
Odetchnął. No coś takiego, nawet jego gadanie może zmęczyć!
...znaczy. Na to wygląda. Nie, żeby czuł się jakoś specjalnie zmęczony, ale przecież może odetchnąć bez szczególnej przyczyny, prawda? Sięgnął ręką, jakby chciał złapać kapelusz, który miałby mu leżeć na głowie. Tylko, że go nie było, wisiał wysoko w powietrzu.
No, nie tak wysoko. Znów powoli celował do lądowania.
- No fakt, zapomniałem o tym. - powiedział orientując się w lokalizacji kapelusza. - A do tego powiem, że nie istnieje coś takiego jak "oppan gangan style", możesz dodać liczbę, a ująć komuś honoru, a nie wiem, o jakie naczynie pytasz, bo nie ma tu ani szklanka ani kubka, ale faktycznie z jednego i drugiego możesz coś dodać lub ująć. Na przykład możesz dodać herbaty do szklanki, albo ująć ucho od kubka.
Chwila ciszy.
- Hej, więc tak! Odpowiem ci na wszystko! Ha! Odpowiedziałem na wszystko, cieszysz się, jesteś zadowolona?
Uśmiechnął się do niej szeroko, oczekując na odpowiedź.
I cofnął się o krok, stając w miejscu, w którym zaraz miał spać kapelusz, po czym uwolnił go ze spowolnienia, tak, że tamten spadł mu na głowę i wrócił na swoje miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://suzeren.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Pon Paź 08, 2012 4:43 pm

Hotarcia, jak to Hotarcia szczerze nie zdziwiła się tym, że chłopak odpowiedział na jej pytania, bardziej to, że zrozumiał to, co ona mówiła w tak krótkim czasie. Po części wiedziała, jakie chłopak ma moce, więc się nawet nie zdziwiła, tylko ziewnęła w środku jego mówienia i patrzyła się dalej, a jak skończył patrzyła na niego, jakby zobaczyła ufo, a może coś gorszego? A kto tam wie! To są myśli i przemyślenia Hotu nie jakiegoś wielkiego myśliciela, tylko małej dziewczyny, która czasem dobrze myśli, a czasem musi się zastanowić nad działaniem dwa dodać dwa.
- Eeeee tam!
Kiwnęła kilka razy rączką.
- Powiem ci jedno, jak ja coś mówię to ty musisz nad mną nadążać bez mocy.. W instytucie ktoś kiedyś powiedział mi, że twoja moc związana jest z czasem tak więc oczitowałeś mnie! A tak bardzo nie ładnie , oj bardzo! Wiesz jak ja mówię to trzeba nadążać tak po rpsotu, bo ja szybko nie mówię potrafię jeszcze szybciej po kawie, dlatego głównie nie piję kawy... Bo bym trochę za dużo mówiła, a to dla niektórych moich rozmówców w radzie byłoby czymś nie miłym! W sumie... Może i miłym, ale by nic nie zrozumieli, ale kto by się tam nimi przejmował oprócz mnie!
Pokiwała kilka razy , podskok z nogi na nogę, odgarnięte włosy i kontynuacja!
- A teraz mnie uważnie słuchaj i nie oszukuj donosicielu młody! Dasz mi odpowiedź na kilka działań matematycznych*! Po Poierwsze ile jest dwa razy, dwa razy, dwa razy, dwa razy, dwa razy, dwa razy, dwa, razy dwa, razy dwa, razy dwa, razy dwa! I teraz to mi to w głowie oblicz bez żadnych kalkulatorów! Drugie pytanie będzie raczej związane z chemią .. Podaj wzór chemiczny oddychania tlenowego i bez tlenowogo! No i dlaczego blondynka stoi pod drzewem?
Spytała dziewczyna i od razu zmierzyła białowłosego chłopaka.
- Na takie podstawowe pytania każdy powinien znać odpowiedź!
Klasła w ręce hopu siupu z nóżki na nóżkę i radosny wzrok na chłopaka.
Powrót do góry Go down
Noburo
Demon/Wampir/Czarownik
avatar

Fabularnie : Na pikniku z Myasami.
Liczba postów : 59
Join date : 06/04/2012
Age : 23

PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Wto Paź 09, 2012 5:49 pm

Hotaru klasnęła w ręce, hopu siupu z nóżki na nóżkę, a Lawrance wraz z nią!
- Oczywiście! Odpowiedzi to kolejno - pięćset dwanaście, O2+C6H12O6->C6H10O8+H2, H2+C6H10O8->C6H12O6, bo masło w lodówce się skończyło! - wyrecytował bez zająknięcia. Najwyżej był absolutnie przekonany o słuszności swoich słów. No bo czemu by nie?
- Pamiętaj, Donosicielu z Rady,
ze swych informacji nie rób defilady,
gdyż to może doprowadzić do szybkiej zagłady.
- dodał jeszcze i zachichotał. Co jak co, ale dobrze zna filozofię swojego zawodu. Cóż w tym dziwnego, skoro sam wymyślił większą jej część? Tak to jest, jak się jest jedynym przedstawicielem swojego fachu.
... o ile przez "jedynym" rozumie się "jedynym kompetentnym", bo formalnie jest jeszcze Rafe, ten de... deprymująco młody donosiciel, który ze względu na swoje umysłowe niedo... ekhm, niedoświadczenie w obranym przez siebie fachu, nie zasługuje, by zostać nazwanym Donosicielem. Najwyżej donosicielem. To nawet smutne.
Po kolejnej chwili milczenia dodał jeszcze, wciąż się uśmiechając szeroko:
- Zmuszony jestem też stwierdzić, że nie mogę nie oszukiwać, gdyż Rada za to właśnie mi płaci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://suzeren.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Pią Paź 12, 2012 3:26 pm

- No dobra... Wybaczam ci to małe potknięcie.. Ale pamiętaj! Pani przedstawicielki nie wolno oszukiwać, ona jest na to za mądra i się ot tak nie da! Jestem chyba na takie rzeczy za głupia... Znaczy za mądra.. Takie rzeczy czasami się zdarzają, a już zwłaszcza mi! Nieogarniętej osóbce!
Obrót kolejne.. Raz, dwa i trzy! I znów psik! Głośne ,,psiku" rozległo się po pokoju? Tak po pokoju, bo Lawlienth wraz z różowowłosą wrócili do rezydencji, bo mała hybryda się gorzej poczuła.. Za pewnie udawała... A może nie? A kto tam takie rzeczy wie?! Cóż na pewno nie ja, ani nie ty Nobu, nie? W końcu ta mała istota myśli czymś dziwnym. Może i byłby to mózg. Albo w sumie... Nie na pewno mózg! Tak na pewno, bo jak nie to co? Kotlet?! Niee... Na pewno nie, nie, nie! I jeszcze raz nie!
- Może powinnam się położyć? Trochę się źle czuję, a nie chcę, żebyś ty drogi Lawlietcie był zdrowy, jak ryba w oceanie pełnych zdrowych rybek.. Lub też niezdrowych, bo uwaga tak ryba też są chore, dziwne nie? Bo skoro nie mamy być chore, jak one to co nam pozostaję? W sumie być zdrowymi, jak wirusy. Bo wirusy są zdrowe w końcu to przez nie mamy różne choroby, a nie przez bakterie, bo to jest tak naszym pasożytem może być tasiemiec, tasiemca bakteria, a bakterii - wirus.. Okrutne to życie czyż, nie drogi Lawlienthcie?
Westchnęła i poprawiła włosy, które jeszcze nie dawno spadły z jej czupryny. Po chwili jeszcze kilka skoków i znów poprawka. Pierwszy raz chyba dziewczyna nie wiedziała,co robić bo naprawdę się nudziła i najchętniej położyłaby się to łożka asiuuuuuu [czyt. spać].
Powrót do góry Go down
Noburo
Demon/Wampir/Czarownik
avatar

Fabularnie : Na pikniku z Myasami.
Liczba postów : 59
Join date : 06/04/2012
Age : 23

PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Nie Paź 14, 2012 11:35 am

Oszukiwać Panią przedstawicielkę? A gdzie tam. Może w snach, bo w snach można różne rzeczy.
- Oszukiwać Miłą Przedstawicielkę Hybryd w Radzie Dziesięciu Szanowną Panienkę Hotaru Caroline Minchi? A gdzie tam! Może w snach, bo w snach to się różne rzeczy robi! - żywo zapewnił ją Lawrence. Można z całą szczerością rzec, że powiedział to, co myślał.
Nie dodał tylko, że sny to niejako marzenia, czy myśli, a te są od tego, aby je spełniać. Powiedzmy, że uznał to za nieistotny detal.
- Bycie pasożytem pasożyta to żywot nie tyle okrutny, co dość uzależniony, a więc smutny. I to uzależniony podwójnie, bo jest się uzależnionym od pasożyta oraz żywiciela owego pasożyta, toteż uważam to za dość smutne. - mówiąc to przyjmował ton "staram się mówić mądrze, ale mi nie wychodzi". - A propos pasożytów... Mógłbym się dowiedzieć co Zacna i Miła Przedstawicielka Rasy Hybryd w Radzie Dziesięciu Szanowna i Piękna Panienka Hotaru Caroline Minchi uważa na temat pozostałych przedstawicieli pozostałych rasy?
Ton był bardzo miły, co z bardzo rozbudowanym określeniem adresata może kojarzyć się z jakimś lizusostwem, czy czymś podobnym. Niech każdy kojarzy jak chce, ale cóż Lawrence miał zrobić z faktem, że stara się być po prostu miły?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://suzeren.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Sob Paź 20, 2012 11:00 am

- Inni przedstawiciele?
Prych.. Większość z nich była dosyć specyficzna. Dziewczyna słyszała o nich, tylko pogłoski, niektórych nie kojarzyła. Była pani Natalyai ta dziwna kobieta w masce, która .. Była po prostu dziwna według Hotu, dalej? Kuroi ten cherlaczek, jak nie wiem co.. Dalej był kto..Rose.. Jest przyjaciółka. Dziewczyna się nadaję. Jest wrażliwa.. Ale jednak trochę zbyt nieśmiała. Potem niejaki Faust nie zna go, więc nie jej oceniać. Reszty przedstawicieli, naprawdę nie kojarzyła.. Czy oni tak naprawdę, aż tak mało robią, czy co?
- To w sumie większości innych przedstawicieli nie znam, a jak ich znam to są naprawdę dobrzy w tym, co robią, albo po prostu dziwni. O innych słyszałam, tylko plotki.. Nie mogę ich oceniać, a o tych co już w ogóle nie słyszałam... Więc po prostu działają za mało pewnie. W takim razie są złymi przedstawicielami, bo nie dbają o swoich podopiecznych, jak ja.. Może i znam was mało, ale dbam jak o moje własne dzieci, których nigdy nie będę miała i nikt mi nie wciśnie tego, że będę je miała, bo po prostu nie lubię dzieci.. Ale was oczywiście lubię!
Hotarcia była już naprawdę zmęczona tak bardzo, jakby zrobiła coś naprawdę ciężkiego, więc chwilowo chciała po prostu iść spać i tam chrapu, chrapu, chrapu.. Nie wiedziała, jak to powiedzieć, ale musiała się w końcu przespać.
- Lawlienthcie... Nie żebym nie chciała już z tobą rozmawiać, ale po prostu już nie mam sił i najchętniej bym się przespała...
Powiedziała lekko ziewając dziewczynka.
Powrót do góry Go down
Noburo
Demon/Wampir/Czarownik
avatar

Fabularnie : Na pikniku z Myasami.
Liczba postów : 59
Join date : 06/04/2012
Age : 23

PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    Pią Paź 26, 2012 11:32 am

- Rozumiem. - rzekł z uśmiechem, zdejmując kapelusz. - Skoro Szanowna Panienka Przedstawicielka Hybryd W Radzie Dziesięciu Hotaru Caroline Minchi potrzebuje snu, to ja Miłej Panience Przedstawicielce Hybryd W Radzie Dziesięciu Hotaru Caroline Minchi nie zamierzam przeszkadzać.
Skłonił się nisko, "zamiatając" kapeluszem ziemię, jak to miał w zwyczaju robić przy bardziej oficjalnych pożegnaniach i powitaniach. Wyprostował się, jedną ręką nałożył kapelusz na głowę, a drugą sięgnął po szal, który zawiązał Hotaru wcześniej na szyi i jednym zgrabnym, delikatnym ruchem ściągnął go z niej.
- Pozwolę sobie szalik zabrać, jeśli to nie przeszkadza. - uśmiechnął się miło. - Śpij i kuruj się, abyś mogła dobrze opiekować się naszą rasą!
Zawiązał szalik sobie na szyi.
- Życzę więc miłego dnia! - zawołał wesoło i skierował się do wyjścia.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://suzeren.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Posiadłość Pochenix    

Powrót do góry Go down
 
Posiadłość Pochenix
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Posiadłość Trizgane.
» Odnowiona posiadłość
» Posiadłość l'Firenzza
» Posiadłość Vogarra
» Zapomniana posiadłość

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Londyn :: Obrzeża miasta-
Skocz do: