IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Fabryka Czekolady Leffler Corporation

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Alfie
Demon/Zmiennokształtny/Człowiek
avatar

Fabularnie : Nakręca się w Fabryce Czekolady wraz ze Słodką Szaroskórą;
Liczba postów : 4
Join date : 18/09/2012

PisanieTemat: Fabryka Czekolady Leffler Corporation   Pon Cze 10, 2013 4:45 pm

Fabryka czekolady. Raj na ziemi, czyż nie? Rzeki czekolady, drzewa z lizaków, chodnik z wafla i ogólnie tyle słodyczy, ile to sobie można tylko wyobrazić!
Jakkolwiek pewne osoby tego właśnie by chciały, tak wizja ta jest raczej mało prawdopodobna. Nawet jeśli od zewnątrz przynajmniej zdaje się spełniać tę wizję. Fabryka, znajdująca się na sporym pagórku, z daleka może faktycznie udawać park zabaw. Wielki budynek jest koloru czekoladowego, wszelkie wykończenia przypominają cukrowe laseczki albo bitą śmietanę, zaś wielki napis nad bramą „Fabryka Czekolady – Leffler corp.” to zestaw lizaków, ciasteczek i innych słodkości. Nawet mur otaczający teren zakładu wygląda, jakby był zrobiony z pianki. Tak, przychodząc tu zdecydowanie można było odnieść wrażenie, że wkracza się do parku rozrywki, a nie do miejsca pracy.
Zresztą poniekąd właśnie jest, gdyż duża część fabryki jest otwarta dla zwiedzających (za odpowiednią opłatą). Nie, żeby dobijały się tu tłumy.
W środku nie jest tak cukierkowo, siłą rzeczy jest tu sterylnie czysto. Było nie było owoce tutejszej produkcji ludzie będą jeść, więc trzeba się upewnić, że one się do spożycia nadają, w związku z tym ilość wszelkich zanieczyszczeń musi być ograniczona do minimum absolutnego. Stąd pomimo wielu kolorów i przyozdobień,  widać, że jest to miejsce pracy. Zwłaszcza jak spojrzy się na wielkie maszyny, taśmociągi i kotły z czekoladowymi (i nie tylko) kadziami. W ich okolicach jest szczególnie gorąco
Poza częścią czysto produkcyjną są tu też potrzebne biura i sale administracyjne. Oddzielnie klimatyzowane, o równie cukierkowym wystroju.
Zaś ponad wszystkim, na samym szycie budowli znajduje się stosunkowo niewielka nadbudówka, ucharakteryzowana na wisienkę. Tam znajduje się biuro, generalnie nie używane. Otwierane jest tylko wtedy, gdy szef korporacji, Alfie Michael Leffler pragnie z niego skorzystać.
Ktoś ma za dużo pieniędzy.


Ostatnio zmieniony przez Alfie dnia Pią Cze 14, 2013 1:18 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jie
Anioł/Wampir
avatar

Fabularnie : Kath - na granicy lasu
Liczba postów : 8
Join date : 21/04/2012
Age : 27

PisanieTemat: Re: Fabryka Czekolady Leffler Corporation   Pią Cze 14, 2013 10:45 am

Serio, serio. Chciała zobaczyć jak coś takiego wygląda od środka. Możliwe, że w przyszłości nie będzie miała okazji do tego typu wycieczek. Skorzystała, że miała sposobność pomówić z samym właścicielem nowiutkiej posiadłości pachnącej cukrem i przepychem. Nie spodziewała się takiego wybuchu entuzjazmu, żeby zapraszać kogoś z ulicy do siebie i do tego nakręcić się do granic wytrzymałości w prędkości swojej mowy płynnej niczym gorąca czekolada. Tak się rozpłynął wizją wspólnego zwiedzenia nowej posiadłości firmy, że pojawiły się jego najwyraźniej standardowe nawyki związane z upuszczaniem, spadaniem na ziemię i tego typu. Przekrzywiła tylko główkę z lekkim uśmiechem wyraźnie tamując się od chichotu, bo przecież nie wypada się śmiać z czyjejś nieuwagi. Sama miała o tym doskonałe wyobrażenie, sama była punktem do wyśmiewania się z różnych kategorii.
Tak czy inaczej, udali się do fabryki czekolady, do której pierwotnie Alfie miał iść ze swoim bratem, lecz sprawy potoczyły się inaczej. W powietrzu już unosiła się nutka słodkości, gdy fabryka ledwie rysowała się na linii horyzontu, na pagórku. Wyglądała jak tort o smaku czekolady - ciekawa charakterystyka niebanalnego miejsca pracy tysięcy pracowników. Z daleka można było przystawić swoją dłoń do obiektu i wyobrazić sobie, że trzyma się torcik w rączce. Tym bardziej żwawiej stawiała swoje kroczki z coraz większymi oczyma spoglądając na budynek. Przyjrzała się cukierkowemu napisowi, bramie z al'a pianki, nawet musiała pokusić się o sprawdzenie czy to jest wszystko mistyfikacja czy prawda. Nie wiedziała, że to taki chwyt marketingowy, i że to wszystko było sztuczne. Nie popadła w depresję z tego powodu, lecz tym bardziej zaciekawiła się, że istnieje coś takiego jak kamuflaż z pozoru bardzo przypominający oryginał.
Jie została wpuszczona najpierw do miejsca dla gości, czyli do hali przygotowanej dla zwiedzających. Niepotrafiąca znaleźć się w realiach dziewczyna chłonęła widoki i atrakcje oczami, lecz nie dotykała niczego, ani nic nie jadła. Zachowywała się nieco jak cień jakiegoś innego turysty, ale i tak widać było po niej, że podobało się to miejsce. Zwiedzała każde dostępne stanowisko pracy i śledziła produkcję wydawało się zwyczajnej czekolady. Kadzie, rozlewnie, maszyny do formowania, piece, chłodnice, taśmy z ludźmi pakującymi pralinki bądź maszyny owijające w sreberka tabliczki czekolady... mnóstwo tych i innych czynności trzeba było zrobić, aby słodycz trafiła do sklepu, a stamtąd do klientów.
-Ooo... A więc to tak powstaje czekolada...
Nieco rozmarzona stwierdziła Hybryda, gdy znalazła się w ostatnim punkcie należącym do fabryki - magazynu. Mlecznowłosy chłopak towarzyszył jej, ale nie dziwota - wszak to dzięki niemu miała darmowe (przynajmniej w tej chwili) atrakcje. Poza tym nie mógł zaufać Czarnulce, którą znał od... godziny? Półtorej? I co z tego? Było super!
Przy zwiedzaniu łakoci patrzyła się także na coś, na co Szefuncio nie zwracał uwagi (taką miała nadzieję, że nie widział tego co bada oczkami Jie). Na reakcje ludzi na ich widok, i najczęściej widziała nieprzymuszone uśmiechy i pozdrowienia, zapewne wszyscy szanują Alfie'go. Nie ma się czemu dziwić, mają pracę dzięki niemu. Nie mniej jednak tyle uśmiechu na twarzach dla Długowłosej było nie do przyjęcia, iż to dzieje się naprawdę. A może? Przekręciła główkę pod koniec w kierunku magazyniera, który pozdrowił ich i udał się na swoje stanowisko. Czy jej się wydawało, czy on mrugnął do niej oczkiem? E nie, kto by to robił? I po co? Podrapała się lewą rączką po nadgarstku u prawej ręki, ponieważ nieco zestresowała się. Nie lubiła być w centrum uwagi, dlatego cofnęła się za szereg, za właścicielem.
-Uhm... muszę przyznać, że to wszystko robi piorunujące wrażenie. N-nawet nie wiem jak dziękować za tą wycieczkę.
Uśmiechnęła się nieśmiało i stanęła pod ścianą w grzecznej pozie. Z lekko spuszczoną główką oczekiwała dalszych wskazówek gospodarza. Teraz mógł czuć się jak u siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niesmiertelni.forumpolish.com/t295-jie
Alfie
Demon/Zmiennokształtny/Człowiek
avatar

Fabularnie : Nakręca się w Fabryce Czekolady wraz ze Słodką Szaroskórą;
Liczba postów : 4
Join date : 18/09/2012

PisanieTemat: Re: Fabryka Czekolady Leffler Corporation   Pią Cze 14, 2013 2:00 pm

Po obejrzeniu wszystkiego, co było do obejrzenia, Alfie zaczął prowadzić swoją towarzyszkę schodami "tylko dla personelu". Szedł pewnym krokiem, jak zresztą całą wycieczkę. Jie cieszyła się widokiem tego wszystkiego, jednak pewne onieśmielenie nie pozwoliło jej w pełni tego okazać. Leffler nie krępował się w żaden sposób. W każdym miejscu skakał dookoła, w każdym pokoju radował się jak dziecko na gwiazdkę, rozkoszując się zapachami (nawet tymi, które dla wszystkich normalnych osób są dużo za mocne), nawijał o tym, co było w sali i porównywał do innych fabryk... albo słodyczy. 
Czas na wisienkę na torcie. Mniej lub bardziej dosłownie. Alfie wprowadził Jie na sam szczyt fabryki, gdzie było jego biuro.
Chociaż niektórzy nie uznaliby tego za biuro. Ewentualnie jest to biuro jakiegoś pracusia, bo kto widział w miejscu pracy łóżko wodne? I to takie wyglądające na galaretkę?
Z drugiej strony może to aż tak nie dziwić, skoro się weszło do pomieszczenia, którego podłoga wygląda jakby była ułożona z wafla? Poza łóżkiem wodno-galaretkowym jest tutaj również biurko, które do złudzenia przypomina wystylizowany blok czekolady oblanej lukrem. Zaś wbity w nią spory lizak-serducho okazuje się po prostu lampką, stojącą obok zwykłego kubka, w którym znajdują się długopisy i ołówki w kształcie laseczek cukrowych. Wystający z biurka pojedynczy orzeszek jest w istocie przyciskiem, który po naciśnięciu wysuwa z monitor komputera wbudowanego w biurko.
Poza tym znajduje się tu także spory stół, przy którym są ustawione krzesła dla w sumie trzynastu osób. I jeden niewielki stolik, dla osób czterech.
Całe pomieszczenie było dobrze oświetlone dzięki szeregowi okien ustawionych wokół całego pomieszczenia. Dzięki temu nie ważne gdzie staniesz pod ścianą, jesteś przy oknie, aby podziwiać widok, jaki się roztacza ze szczytu fabryki na okolicę. Całości dopełnia kolorowa tapeta z wyrysowanymi rozmaitymi słodkościami, zaś pod sufitem wisi wielki, kryształowy żyrandol w kształcie... zębów. Wygląda jak cała masa zębów, a zapalony olśniewa blaskiem prawdziwie białych zębów. No dobra, on się trochę wyłamuje ze schematu.
- To moje biuro, Jie'uś, czuj się jak u siebie! - zawołał ze śmiechem, wpuszczając Jie przodem.
- No, nareszcie! Ile czasu można siedzieć w bezruchu! - Zawołała lalka i zeskoczyła z ramienia Alfie'go, jak ten tylko zamknął drzwi. Przeciągnęła się i ruszyła raźno w stronę biurka, na które wskoczyła jednym susem. Pogroziła swojemu właścicielowi łapką. - Naprawdę, więcej z Tobą na miasto nie wychodzę!
Odwróciła się do niego plecami, strzelając focha na całe życie.
- Naprawdę, Panie Leffler, zmuszać nas do tak długiego milczenia i trwania w bezruchu, jednocześnie miotając nami gdzie popadnie, Panu po prostu nie przystoi.
Napuszony cylinder dorzucił swoje trzy grosze niezadowolenia. Niestety on nie mógł sobie tak po prostu zeskoczyć.
Alfie jak stanął, tak stoi i się śmieje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jie
Anioł/Wampir
avatar

Fabularnie : Kath - na granicy lasu
Liczba postów : 8
Join date : 21/04/2012
Age : 27

PisanieTemat: Re: Fabryka Czekolady Leffler Corporation   Sob Cze 15, 2013 7:48 pm

Oh, to miejsce... zwłaszcza teraz wydawało się jej jak z bajki! Nigdy przedtem nie widziała czegoś takiego i prędko ponownie nie dostrzeże. Wszędzie motywy ciastkowo-słodyczowo-łakociowe! Prawie wszystko ze sobą współgrało w tej krainie smakołyków, prawie. Ten wielki żyrandol z zębiskami prawdopodobnie miał ostrzegać przed próchnicą od nadmiernej spożywanej słodkości w każdych postaciach. Aż zaswędziały jej własne kły, gdy zobaczyła co ma nad sobą. Ostrożnie też zajęła miejsce na jednym z krzeseł (usiadła na jednym z trzynastu, nie chciała za bardzo iść tam, gdzie krzeseł było mniej) i spoglądała uważnie na gospodarza i jego przyjaciół. Byli tak samo niezwykli jak Alfie, co prawda w odmienny sposób, jednak przykuwali sporą uwagę. Mrugała oczętami słysząc z goła banalne rozmówki, lecz nie z ust części "wystroju" Mlecznowłosego. Nie wiedziała z czego do końca śmieje się chłopaczek, gdyż ewidentnie przyjaciołom nie było do śmiechu. Może właśnie z tego? Kto ich zrozumie...
Nie mniej jednak postanowiła być uprzejma i uśmiechnęła się życzliwie do postaci, które wyraziły swoje niezadowolenie z długiego milczenia. Wzrokiem wodziła to od laleczki to od cylindra i od Alfie'go. Nie wiedziała na kim konkretnie utkwić spojrzenie - nie chciała nikogo urazić, a do tej pory zazwyczaj rozmawiała w cztery oczy, a nie w ... czy cylindry mają oczy?
-Hej, miło mi Was poznać. Pewnie wiecie już jak się nazywam, ale ja nie miałam okazji poznać Waszych imion. Przedstawicie się?
Mrużyła ślicznie oczęta zachęcając znajomych Szefuńcia do rozmowy. Imponujące, czasami obawiała się, że to wszystko co się dzieje to tylko sen. Że otworzy oczy i znajdzie się w zupełnie innym miejscu, sama, w zimnym pokoju, zanurzonym w ciemnościach. Jak tak patrzyła na ten przepych i kolory, to peszyła się jeszcze bardziej, dlatego wolała skupić się na postaciach, które pewnie same były tak samo barwne jak wystrój. Miała wrażenie, że nie powinno jej tutaj być, nie pasuje do tego miejsca, tylko psuje kompozycję, niczym brud z sadzy na idealnie białym obrusie. Siedząc grzecznie spoglądała...
...szum w głowie pojawił się znikąd... coś szeptał... przeszywał na wskroś swoim szmerem i tajemniczością...
... uhm, mrugnęła parokroć powiekami nie do końca wiedząc co to było. Nawdychała się czekolady czy co? Jeszcze raz, spokojnie, utkwiła białe tęczówki po obecnych i spróbowała nasłuchiwać, ale...
...szum przypominał brzęczenie roju pszczół, który bzycząc jednocześnie starało się przed czymś ostrzec Czarnowłosą. Ale przed czym? Oh, już rozumie! Kolejny impuls... tym razem na plecach... nie, nie teraz!
Ostrożnie objęła swoje ramiona jakby chciała się opatulić nimi od zimna i naprawdę starała się słuchać co mówią (o ile coś mówili - ale wydawało jej się, że tak), tylko że ból głowy przyćmił wszystko. Mogła być nawet w połowie przemowy którejś z tej trójki osób, nie wiedziała o tym gdy wstała z krzesła i drżącą ręką trzymała się jego oparcia.
-Przepraszam Alfie. Dziękuję za to wszystko, ale ja... ja... muszę iść... muszę...
Mamrotała odwracając się tyłem do Mlecznowłosego i stawiając obcasiki po waflowym parkiecie kierowała się w stronę drzwi. Coraz mniej przytomnym spojrzeniem obdarowywała wszystko to co dzieje się wokół, aż nie zdążyła dopaść wyjścia, tylko zsunęła się na kolana i skuliła w sobie. Coś strzelało w kręgosłupie dziewczyny, ale nie odzywała się. Nie chciała być zauważona, nie teraz. Wszystko zepsuje... nienawidziła Emmy*! Ciągle płatała jej figle!
Zacisnęła zęby i cichutko jęknęła, gdy skóra na plecach deformowała się, a chwilę później wystrzeliła para czarnych skrzydeł skąpanych we krwi. Zniszczyła to sielankowe miejsce swoją nieczystą krwią i kilkoma piórami, które nie były na tyle silne, by trzymać się skrzydeł. Te twory Jie nie układały się tak ładnie i elegancko jak u Aniołów. Po pierwsze były sklejone świeżą posoką, a po drugie... w większości to były stalowe pióra, cięższe od zwyczajnego puchu. Dlatego tak bardzo bolało wydobycie się skrzydeł na światło dzienne.
Wolała się nie ruszać, żeby nie zarazić swoją obecnością ciasteczkowego królestwa Białowłosego.
-Prze-przepraszam...
Wybąkała cicho i gdyby umiała płakać, to pewnie teraz by to zrobiła. Trzęsła się z bólu i ze strachu, bo przecież coś takiego nie było dopuszczane. Można to potraktować jak zniszczenie mienia! Wybrudziła wafle na podłodze bordową posoką...

*Emma - twórczyni Jie; osoba, która wyśniła Hybrydę i jest z nią połączona tylko wtedy, gdy Emma popełnia jakiś grzech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niesmiertelni.forumpolish.com/t295-jie
MG
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 15
Join date : 10/03/2013

PisanieTemat: Re: Fabryka Czekolady Leffler Corporation   Sob Cze 15, 2013 8:05 pm

Podczas rozmowy hybryd, jedna ze ścian biura Prezesa Leffler'a zabuczała z mechanicznym zgrzytem, zupełnie nie podobnym do kolorowego biura, po czym zaczęła wibrować. Po chwili w dolnej części rozsunęła się ukazując przy tym małe schody prowadzące do tunelu. Nim ukryte przejście otworzyło się do końca, wybiegł z niego przestraszony pracownik. Jego strój był w dużej mierze wybrudzony czekoladą, podobnie jak poparzona twarz, która o dziwo zaczęła się już goić.
Nie powinno być zaskoczeniem, że w fabryce hybrydy pracują nieśmiertelni, prawda ?
-Prezesie Leffler ! - wydyszał - Kadź numer 38 zaczęła przeciekać ! Nie możemy sobie sami z nią poradzić ! - krzyczał rozgorączkowany - Prezesie potrzebujemy Pana ! - krzyknął i zbladł. Dopiero teraz zauważył, że w biurze jest jeszcze jedna osoba i to na dodatek "cywil". Spojrzał na Alfie'ego i przełknął ze strachem ślinę. Ich szef zawsze był miły i wesoły, ale co jeśli zwolni go za pokazanie cywilowi T.T.T.* ? Odegnał od siebie złowróżbne myśli, teraz był inny problem. Fabryka była zagrożona.
Spojrzał na obie zebranych i dodał pospiesznie.
-Sektor numer 23, kwartał numer 15, kadź numer 38, czekolada mleczna... - wyrecytował położenie miejsca wypadku przy okazji zapowietrzając się odrobinę; gdy po chwili doprowadził swój oddech do normalnego stanu - ...tyle czekolady...to...to słodka katastrofa. - dodał smutno i opuścił głowę w dół.
Nikt nie lubi gdy jego firma źle pracuje, nikt nie lubi ponosić kosztów. Wszyscy pracownicy szanowali swojego szefa, ba, większość nawet go lubiła ( co jest niezwykłą rzadkością w dużych firmach ).
To też, coś co mogło wywołać smutek Alfiego, wywoływało też smutek u jego pracowników.

*T.T.T. - Tajemny Tunel Tajemniczości. Dźwięk otwierania ukrytych drzwi był niezwykle irytujący, to też należało nadać im nazwę adekwatną do reszty biura.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alfie
Demon/Zmiennokształtny/Człowiek
avatar

Fabularnie : Nakręca się w Fabryce Czekolady wraz ze Słodką Szaroskórą;
Liczba postów : 4
Join date : 18/09/2012

PisanieTemat: Re: Fabryka Czekolady Leffler Corporation   Wto Cze 18, 2013 9:38 pm

Alfie patrzył to na osobnika, który wkroczył to ATS'em*, to na Jie zwijającą się po podłodze. Z jednej strony miał katastrofę na skalę zakładu, z drugiej katastrofę na skalę personalną i nie miał zielonego pojęcia, co powinien zrobić. Jeśli zaraz nie pomoże na sali, to zmarnuje się tyle czekolady, ale jeśli pójdzie, nie będzie mógł pomóc Szaroskórej, co robić, co robić?!
- Do licha Leffler! - Krzyknął cylinder, skołowany ciągłym kręceniem się w jedną i drugą stronę. - Opanuj się! Podejmij jakąś decyzję, zanim przestanę się orientować, gdzie góra a gdzie dół!
- Hej! Nie waż się do niego tak mówić grubasie! - Wtrąciła się Lexie, zeskakując z biurka i podbiegając do leżącej na ziemi hybrydy. W sumie to ciekawa obelga, jeśli wziąć pod uwagę adresata. No bo... gruby cylinder?
- Alfie, idź na salę zrobić co trzeba, ja się nią zajmę. A ty, tam, co tak stoisz, chodź tutaj.
Bycie nieśmiertelnym przyzwyczaja wielu rzeczy, ale nawet ów pracownik nie przywykł do otrzymywania rozkazów od... lalki. Pewnie, widywał ją już nie raz i nie dwa na ramieniu swojego szefa, ale mimo wszystko zwykle nie wydawała mu poleceń tak bezpośrednio. Niemniej zaskoczenie i przestrach wywołany ukazaniem T.T.T. cywilowi sprawiły, że postanowił się podporządkować.
Tymczasem sam szef korporacji spojrzał na to trochę zagubiony, ale stwierdził, że nie ma tutaj faktycznie co robić. Przecież i tak nie znał się na udzielaniu pierwszej pomocy**! Ruszył więc biegiem do ATS'u.
- Postaram się wrócić jak najszybciej. Dzięki Lexie! - Zawołał przytrzymując ręką kapelusz.
Czym prędzej skierował się do sektora numer 23, kwartału piętnastego, gdzie z kadzi numer 38 wylewała się czekolada mleczna. To, co tam zobaczył zmroziło mu jego słodką krew w żyłach. Tyle gorącej czekolady się rozlewa po posadzce. 
Szybko wydał stosowne polecenia. Nie było ich zbyt wiele. Generalnie kazał opuścić sektor wszystkim pracownikom, pozostawiając sobie do pomocy jedynie kilka osób, które rozpoznał jako nieśmiertelnych. Pewnie, Alfie nie znał osobiście wszystkich pracowników, a w tej konkretnej fabryce był po raz pierwszy, ale na szczęście - jak każdy nieśmiertelny - umie wyczuwać aury. 
Kiedy to zostało wypełnione i szef miał absolutną pewność, że nikt go nie widzi, przyjrzał się wyciekowi. Trzeba działać szybko, ale co on biedny może zrobić?
Minęła dobra minuta, zanim udało mu się coś wymyślić.
Skoncentrował się na miejscu, z którego leniwie wypływała czekolada i aktywował Sweet Reversal.
Był w stanie zmienić jedną cechę konkretnego wycieku i ją odwrócić. Decyzja nie była więc skomplikowana. Postanowił, że w tej chwili przez ten otwór zamiast WYLEWAĆ się czekolada, będzie ona się tam WLEWAĆ. Innymi słowy cała czekolada jaka pokrywała czyściutką posadzkę fabryki zaczęła cofać się z powrotem do kadzi. Utrzymał koncentrację, póki czekolada nie wróciła w całości tam, gdzie jej miejsce, po czym wspiął się na podstawionej mu drabinie do miejsca, z którego wcześniej wypływała słodka masa i zaczął tworzyć w jej miejscu ściankę z bardzo grubego i wytrzymałego wafla. Nie jest to może najsolidniejsza uszczelka na świecie, ale powinna wytrzymać do momentu, w którym zajmie się tym specjalista od napraw.
Prezes szybciutko zszedł z drabiny, zabronił dopuszczać tu śmiertelnych i wydał polecenia co do opróżnienia kadzi najszybciej jak to możliwe i naprawy przecieku, gdyż jego "uszczelka" jest czystko prowizoryczna. Stał więc jeszcze chwilę, obserwując, czy wszystko toczy się jak trzeba, a gdy upewnił się, że więcej jego ingerencja nie jest konieczna, ruszył do ATS'u zbadać sytuację w swoim biurze.
***********************************
Tymczasem, po wyjściu prezesa, Lexie, Michael (pracownik, który tu wparował) i Manfred (wieszak na ubrania, ożywiony na odchodnym przez Alfie'go) pochylali się nad Jie, próbując dociec co się właściwie stało. Zasady były proste: lalka mówiła, zadawała pytania i wydawała polecenia, zaś pozostała dwójka miała tylko jej słuchać.
- Dobra, Jie! - Zawołała raźno. - Nie trać mi tu przytomności, tylko mów, co ci właściwie jest, jak się czujesz i skąd nagle te skrzydła?
Poniekąd odwracała jej uwagę, podczas gdy pracownik i wieszak na ubrania starali się odnaleźć jakieś rany, które domagałyby się opatrzenia.

* - wszelkie oficjalne projekty mogą nazywać to T.T.T., a dla Alfie'go to i tak będzie Awaryjny Tunel Słodkości. 
** - nie miał też zielonego pojęcia, czy zna się na niej Lexie, ale jakoś nie pomyślał, że warto sprawdzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jie
Anioł/Wampir
avatar

Fabularnie : Kath - na granicy lasu
Liczba postów : 8
Join date : 21/04/2012
Age : 27

PisanieTemat: Re: Fabryka Czekolady Leffler Corporation   Sro Cze 19, 2013 6:12 am

Szefuńcio naprawdę nie miał lekko. Z jednej i z drugiej strony wisiała katastrofa, jak to autor wcześniej zauważył. Musiał podjąć decyzję i dzięki lalce mógł zdecydować się na ratunek swojej firmie. Rozstali się: Lexie, pracownik i wieszak zostali w gabinecie, a Alfie z cylindrem pognał co tchu do miejsca przecieku kadzi. Gdy zniknął w otwartych wrotach, to obecni pochylili się nad hybrydą, która nie mogła z początku nawiązać z nimi kontaktu. Ból przedzierał ją na wskroś, a coraz to więcej lotek przemieniało się w stalowe piórka. Ciężar skrzydeł był trudny do zniesienia, praktycznie wgniotły Jie w waflową posadzkę. Nie dość, że nie mogła się poruszyć, to jeszcze nawet rzec słowa. Ściskała mocno powieki i zęby, które okazały wampirze kły przebijające od siły dolną wargę dziewczyny. Chciała się pozbyć tego co ją ograniczało. 
Niestety Emma działała dalej. W zupełnie innym miejscu na świecie, jako skorumpowana i powiązana z mafią policjantka, właśnie dokonywała rzezi na bezbronnych ludziach. Wystrzeliwała do nich z pistoletu jak do kaczek, bez mrugnięcia okiem. Przecież i tak całe wyrzuty sumienia, całe złe uczynki spływały z niej i "ofiarowała" je niczemu winnej Jie. Nawet będąc tak daleko od siebie widziała migawki rozkrwawionych zwłok czy przerażenie w oczach dzieci, gdy zaraz miały wąchać kwiatki od spodu. To było okropne - Emma mogła bezkarnie wybijać co do nogi napastowane rodziny, a cały ciężar spływał na jej twór - Czarnulkę.
-Przestań, przestań zabijać! PRZESTAŃ!
Wołała głośno z cierpieniem, jakby chciała, aby prawdziwa winowajczyni usłyszała ją. Niestety zero reakcji. Wtedy też na ułamek sekundy usłyszała głos laleczki Lexie, która starała się podtrzymać Hybrydę w tym prawdziwym świecie. Drżącą rączką sięgnęła po przyjaciółkę Alfie'go i wtuliła do siebie, jak do maskotki czy pluszaka. Bała się strasznie tego co widziała nie swoimi oczyma, a co odczuwała z chirurgiczną precyzją na sobie. Oddech przyspieszał, co wcale nie oznaczało, że dotleniała sprawniej swój mózg.
-Emma... grzech... grzech... grzech mnie zmienia... ja nie chcę, nie chcę, wyrwijcie mi skrzydła, wyrwi...!
Urwała w połowie wołania o pomoc. Nagle zachowanie Jie zmieniło się diametralnie. Tyle zła zostało przelane do jej serduszka, że sczerniało zupełnie. Dotąd prawie że czysta aura nabrała więc innej barwy. Uścisk rączek na lalce stracił na czułości, teraz ściskała tak jakby chciała udusić, co jednak nie było prawdą. Być może część anielskiego umysłu w ten sposób chciał uratować Lexie, ale od czego? Otóż pod wpływem panoszących się grzechów w hybrydzie zyskała na tyle sił, że zdołała podźwignąć się do klęczek. Co więcej - zdołała unieść jakieś sześćdziesiąt centymetrów nad ziemię swoje skrzydła szeleszczące od stalowych lotek i... machnęła nimi siarczyście. Nie raz, nie dwa, ale tyle razy, żeby pozbyć się większości stalowych piór z siebie. Laleczka wciąż była wtulona w Jie, żeby chociaż ona wyszła cało z ostrzału piór. Wszystko inne, całe otoczenie, usiane było stalowymi lotkami wbitymi w ściany, w meble, obecnych (chociaż wieszakowi akurat tak wielkiej krzywdy nie zrobiła - miał tylko wbite jedno piórko w drewniany trzon; gorzej z Michael'em, który albo uniknął ostrzału albo jakoś oberwał) niszcząc gabinet czarnymi akcentami. Co dziwne, w miejscu wbicia się takiego stalowego pióra pojawiała się plama krwi, a struga ciągnęła się aż do podłogi. Najprawdopodobniej była to posoka niewinnych osób brutalnie wymordowanych przez Emmę.
Coraz szybciej zdawała sobie sprawę, że to co zrobiła w gabinecie było niedopuszczalne. Mógł ktoś przecież zostać ugodzonym w samo serce stalowym elementem. Instynkt podpowiadał jej, że powinna uciekać, ale sama, bez Lexie. Laleczką ostrożnie odstawiła na biurko zerkając na nią mglistym spojrzeniem, następnie chwiejnym krokiem zmierzała do okna, które otworzyła pozostawiając za sobą zdezelowany gabinet. Nie miała wiele piór na skrzydłach, mimo to uznała, że uleci dzięki nim chociaż na tyle, by bezpiecznie wylądować z "wisienki na torcie" fabryki na parter i uciec.Tak też zrobiła - wyskoczyła przez okno o nędznych resztkach skrzydeł i poszybowała w dół z hukiem uderzając o ziemię nogami. Prawie by je połamała, ale co to za cena za zniszczone dobre mienie Alfie'go. I zrażenie go do siebie.

Ooc: Ostrzał stalowych piór
[z tematu]
Dzięki za wspólne pisanie, było fajnie : )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niesmiertelni.forumpolish.com/t295-jie
Alfie
Demon/Zmiennokształtny/Człowiek
avatar

Fabularnie : Nakręca się w Fabryce Czekolady wraz ze Słodką Szaroskórą;
Liczba postów : 4
Join date : 18/09/2012

PisanieTemat: Re: Fabryka Czekolady Leffler Corporation   Czw Cze 20, 2013 2:26 pm

Alfie wkroczył do biura swobodnym krokiem, zadowolony z kryzysu, który udało się opanować. O Jie nawet się tak bardzo nie martwił, miał po prostu pewność, że Lexie wiedziała co zrobić. Nie mogło być inaczej, prawda?
Ciężko więc opisać jego zdziwienie, kiedy wkroczył do swojego słodkiego biura i zobaczył, że jednak COŚ poszło bardzo nie tak. Całe pomieszczenie pełne było stalowych piór, powbijanych w sprzęty, ściany i podłogę. Większość okien została wybita. Jedno pióro tkwiło w Mafredzie i jakkolwiek mimika wieszaka na ubrania jest niezbyt rozwinięta, to jednak widać było, że się przeraził. Pięć kolejnych piór tkwiło w nie mniej przestraszonym Michaelu, który powoli jednak przystępował do wyciągania ich z siebie, zaś rany błyskawicznie się zasklepiały. Tak samo jak zabliźniło mu się miejsce, w którym jeszcze przed chwilą wyrastał palec wskazujący prawej ręki.
W dodatku wszędzie była krew. Bardzo dużo krwi.
Prawdopodobnie jedynym obiektem, który nie ucierpiał w wyniku ataku była lalka Alfie'go, stojąca na biurku i wygrażająca w stronę otwartego okna.
- Jak cię znajdę to ci flaki wypruję i żadne metalowe piórka cię nie ochronią ty... ty.
Oto Lexie. Mistrzyni obelgi.
- Lexie... - Zaczął Alfie cicho, przerażony tym, co zobaczył, a widząc jego problem, cylinder raczył wyręczyć go w pytaniach.
- Młoda damo! Proszę jak najszybciej zreferować obecną sytuację! Należy wyjaśnić dlaczego pokój jest w takim stanie, zaraportować stan zdrowia osób przebywających w pomieszczeniu w czasie incydentu oraz opisać przebieg tego incydentu!
Tymczasem wstał Michael, który chciał coś powiedzieć. Nie zdążył.
Lexie zaczęła nawijać o tym, co się stało, przedstawiając Jie w jak najgorszym świetle, wyrzucając Alfie'mu to "z kim on się zadaje" i Bóg wie co jeszcze. Po wszystkim chłopiec opuścił gabinet, upewniając się, że Michael sobie poradzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Fabryka Czekolady Leffler Corporation   

Powrót do góry Go down
 
Fabryka Czekolady Leffler Corporation
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Opuszczona fabryka
» Szalona fabryka z cytatem z Szekspira
» Fabryka Wróżki Chrzestnej
» Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado
» Opuszczona fabryka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Londyn :: Obrzeża miasta-
Skocz do: