IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Abrakadabra~!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Tuomas
Zauroczony
avatar

Fabularnie : Irys
Liczba postów : 2
Join date : 23/01/2014
Age : 20

PisanieTemat: Abrakadabra~!   Czw Sty 23, 2014 8:02 pm

Godność:
To, jak na nas wołają, zazwyczaj wcale nie zależy od naszego własnego wyboru. Imię oraz nazwisko dostajemy od rodziców, opiekunów, prawnie. Możemy się z nim nie zgadzać, ale do pewnego momentu zmuszeni jesteśmy z niego korzystać. Osiągamy pełnoletniość i wtedy mamy wreszcie prawo zadecydować o tym, czy chcemy nadal być znanymi pod taką samą nazwą. Przedstawiany osobnik nie miał dylematów pod tytułem „zmienić, czy też nie”. Jego pierwsze imię brzmi Tuomas, drugie Valo. Nazwisko iście rodowe – Laatikainen. Rodzinka siedzi po uszy w różnych dziedzinach showbiznesu, tak więc można się na nie natknąć tu i ówdzie. I zdecydowanie każdy, kto je nosi, z własnej woli się go nie zrzecze.


Wiek:
Legalnie jest go wykorzystywać, jeśli o to chodzi. Nie jest już dzieckiem, choć w świecie owładniętym przez grzech niektórym mogłoby to nawet przeszkadzać. Nikt nie ma wpływu na to, kiedy się narodzimy, rządzi tym przypadek. Można to opóźnić, przyspieszyć, sprawić, by się nie wydarzyło... Nie możemy jednak wybrać daty. Jakoś tak wypadło, iż Tuomasowi trafił się dzień szóstego lutego, najgorszy ziąb i zalegający dookoła biały puch. Postanowił zaszczycić Ziemię swoją egzystencją w najmniej przyjaznej porze roku, choć tak właściwie na Północy nigdy nie jest przyjaźnie. Lat dwadzieścia i cztery, choć zdecydowanie nikt mu tyle na pierwszy rzut oka nie da.


Orientacja:
Czy ta urocza buźka może należeć do brutalnego wykorzystywacza? Nie. Taka jest odpowiedź większości ankietowanych, a jeśli również tak wybrałeś – brawo, otrzymujesz darmowy bilet wstępu na przedstawienie~! Jest zbyt niewinny, żeby myśleć o korzystaniu z czyjegoś ciała w celach zaspokajania swoich dziwnych potrzeb. Nie potrafiłby nawet sam tak łatwo się sprzedać. A kogo woli? Potrafi kochać obie płcie, ale jakoś do swojej go ciągnie bardziej. Nieświadomie, bo nie chce przed sobą przyznać, że byłby w stanie z kimś wylądować w łóżku... czy gdziekolwiek. Taki tam biseksualny homosapiens.


Pochodzenie:
Prościutko z mroźnej Północy, krainy wiecznego lodu i żądnych krwi wikingów. Tam, gdzie ciocia zima siedzi przez jakieś dziesięć miesięcy, a w pozostałych dwóch i tak możesz zamarznąć. Urodził się w mieście zwanym Göteborg, umiejscowionym w południowo-zachodniej części Szwecji, jednak całe życie spędził w Jyväskylä, czyli inaczej mówiąc w Finlandii. Dokładniej w południowej/środkowej części, gdzieś wśród całej masy jezior. Jest pół na pół – rodzina od strony matki pochodzi ze Szwecji, a ojca z Finlandii.


Rasa:
A do kogo należy cała Ziemia? Kogo Kreator stworzył na swój obraz i podobieństwo, komu powierzył całą planetę? Kto ostatecznie wszystko spieprzył, a potem się stoczył? Człowiek, oczywiście. Najsłabsza istota, jaką można sobie wyobrazić. Najbardziej leniwa, podstępna, dwulicowa i zła. Wszystko co negatywne w jednym z miliardów żywych stworzeń. Gatunek na tyle rozumny, żeby móc narzucić swoje panowanie całemu światu, a jednocześnie tak głupi, że można go omamić prostymi sztuczkami.


* Zwierzęca forma:
Ani w łóżku ani nigdzie się nie potrafi zezwierzęcić. Choć zapewne uroczo wyglądałby z kocimi uszkami czy puchatym ogonkiem króliczka, zdecydowanie byłyby one jedynie sztucznymi dodatkami do odzieży, niezależnie od tego, jak bardzo skąpej.


Ranga:
Kimże może być zauroczony wszelkimi przejawami nadnaturalności człowieczek, który został wtajemniczony w świat inny od szarej rzeczywistości? Ktoś, kto widział prawdziwą magię, która nie oszukuje nieświadomej publiczności? Ktoś, kto na pewno nie zastanawiałby się długo, gdyby mu zaproponowano dołączenie do grona stworzeń „dziwnych”?


Moc:
To nie dla niego, aczkolwiek często posądzany jest o posiadanie jakichś nadnaturalnych zdolności i o zawieranie paktu z samym Szatanem. Jak inaczej wytłumaczyć wszystkie te magiczne sztuczki, które przeprowadza na oczach tłumów ludzi w biały dzień? Kiedy nagle jego sceniczny asystent przemienia się w groźnego tygrysa, Tuo zaczyna lewitować, czyta myśli dwóch osób, które nigdy wcześniej się nie spotkały? To wszystko jest do wytłumaczenia i żadne siły wyższe w niego nie ingerują. Chyba...


Umiejętności:
♠ Wzrok wtajemniczonego.
♠ Potrafi grać na skrzypcach, kiedyś ćwiczył grę na pianinie, ale później nie miał na to czasu i teraz idzie mu raczej mniej niż średnio.
♠ Od dziecka był uczony trzech języków – szwedzkiego, fińskiego i angielskiego. Na własną rękę próbował się potem uczyć japońskiego, co nie do końca mu wyszło i umie zaledwie parę zdań na krzyż. Porozmawiać za to może po polsku, choć miewa problemy z wymową i zapomina niektórych wyrazów (najlepiej idzie mu skrót „panny lekkich obyczajów”). Rozumie też trochę podstawowych zwrotów po irlandzku. Kojarzy po parę słów z różnych języków świata, ale francuski uważa za bełkotliwy i niewarty nauki.
♠ Sztuczki iluzjonistyczne, w oczach zwykłych, szarych ludzi istna magia. Nie robią mu żadnych problemów, a wychodzą zawsze tak samo efektownie.
♠ Uzdolnienia artystyczne – śpiew (w tym growl), taniec, rysowanie.
♠ Parkour, akrobacje wszelakie, jeżdżenie na deskorolce, udawanie randomowego nastolatka.
♠ Potrafi gotować (nie, nie tylko wodę na herbatę...), uwielbia to, tylko nie ma za bardzo dla kogo się popisywać.


Broń:
Po co komuś bezkonfliktowemu coś takiego? Żeby chociaż potrafił korzystać z niebezpiecznych przedmiotów, a jak na złość Tuomas potrafi czytać nawet najgłupsze instrukcje obsługi. Wiadomo, podczas występów ma w rękach różne noże, łuki, strzelby i inne dziwne przedmioty, ale ostatecznie wystarcza mu głos oraz urok osobisty. Co prawda nie chronią przed silnym mordobiciem w ciemnej alejce i raczej nie ma z czymś takim szans pokonać kogokolwiek, ale najwyraźniej mu wystarcza, skoro jeszcze żyje.


Wygląd:
Ciężko go rozpoznać w tłumie losowych nastolatków. Wygląda raczej młodo, na góra dwadzieścia lat. Nie grzeszy wzrostem, gdyż mierzy sobie dokładnie metr i siedemdziesiąt centymetrów. Jest istotą raczej drobną, o delikatnych, wręcz kobiecych rysach i często się zdarza, że biorą go za przedstawicielkę płci pięknej. Patrząc na niego od tyłu nawet ciężko jest rozpoznać płeć rzeczywistą przez długie włosy sięgające nieco za połowę pleców. Ich naturalna barwa to bardzo jasny, słomiany blond, ale cały czas farbowane są na niebiesko, często parę odcieni na raz. Zawsze wyglądają idealnie, niezależnie od dnia, pogody, nastroju ich posiadacza. Przyciągają wzrok nie tylko zazdrosnych dam na ulicy. Prawdziwego koloru można domyśleć się po cienkich, jasnych brwiach i rzęsach – są złociste. W ich okolicach napotkać można parę żółtych, radosnych oczu. Soczewki nadają tą osobliwą barwę tęczówkom, które tak naprawdę są błękitne niczym letnie niebo. Delikatne, blade wargi o przyjemnym kształcie, zawsze wygięte w leciutkim uśmiechu, drobny, prosty nos nieco nad nimi. Podczas śmiechu często pokazuje białe, równe zęby, a kiedy naprawdę napadnie go dzika głupawka, dopatrzeć się można kolczyka w języku – niewielkiej, srebrnej kulki. Kolejne kolczyki zdobią jego uszy – aż trzy tkwią w prawym i jeden w lewym.
Szczupła sylwetka daje wrażenie lekkości, delikatności. Jego waga waha się w okolicach sześćdziesięciu trzech kilogramów, czyniąc ją idealną. Nie jest przesadnie umięśniony, lecz zdecydowanie nie można go nazwać chuderlakiem. Na cienkiej skórze wyraźnie widać zarysowane, miłe dla oka mięśnie. Wysportowanie jest ważne, kiedy cię obserwuje większość świata. Dba o swoje ciało, co można nazwać nieco dziwnym w przypadku faceta. Nie uważa się za ładnego poprzez nieco zaniżoną samoocenę, ale można go po prostu olać, nie zna się. Nawet nie zauważył, ile osób przez tyle lat życia się za nim obejrzało.
Bardzo jasna skóra wydaje się prawie nigdy nie oglądać słońca. Choć nie może konkurować z albinosami, to jednak uznawany jest za niezdrowo bladego. Nie ma na sobie żadnych skaz, nie licząc bardzo starego śladu po szczepionce na lewym przedramieniu i kilku praktycznie niezauważalnych kresek blizn na nadgarstkach. Jako rodowity mieszkaniec krainy wiecznego chodzenia niczym żywy sopelek, raczej nie jest przyzwyczajony do wylegiwania się na słońcu w celu nabrania ładniejszych kolorów. Nic nie robi w tym celu i najwyraźniej mu to nie przeszkadza. Bardzo często na jego spokojnej twarzyczce pojawia się makijaż. Dokładniej – w okolicach oczu. A i zadbane pazurki bywają malowane. Zazwyczaj na ciemne kolory, a głównie czerń.
Ubiorem... Cóż. Nie odróżnia się od szarego społeczeństwa. Ani również od swojej płci. Nie paraduje w sukienkach czy też spódniczkach, choćby było nie wiadomo jak upalnie. Odziewa się w miarę modnie, dopasowuje się do aktualnych warunków pogodowych i w miarę możliwości w jak najmniej krzykliwych kolorach. Spodnie mało kiedy są inne niż czarne, tak samo jak długie glany. Barwa góry zależy od nastroju, ewentualnie poziomu lenistwa podczas wybierania rano ubrań. Nigdy jednak nie zdarza mu się wybierać elementów, które nie pasują do siebie.


Charakter:
Cechuje go wręcz niepoprawny optymizm, którym stara się zarazić otaczający go świat, a także odwaga, choć można łatwo wywołać na jego twarzyczce uroczy rumieniec. Nienawidzi przemocy i kłamstwa, których sam nie stosuje, nawet jeśli musi. Po prostu nie potrafi mówić nieprawdy, ani się bić. Uwielbia żartować, rozmawiać z ludźmi, przebywać z nimi. Typ istoty niezwykle towarzyskiej. Nie da się go w prosty sposób obrazić, większość słów potrafi obrócić w żart. Mimo wszystko, jest dość nieprzewidywalny, bo pomimo swojej wesołości, zaraz może stać się nieco pochmurny i zamyślony. Może nie staje od razu na skraju depresji, rozpaczy i załamania nerwowego, ale wyraźnie traci chęci życia. Całe szczęście mało kiedy do tego dochodzi. Potrafi współczuć i ma dość miękkie serce, przez co nie raz miał jakieś związane z tym kłopoty. Jeśli może, próbuje pomagać, kiedy ktoś tego potrzebuje. Każdy może u niego otrzymać wsparcie psychiczne, bo fizycznie nie zawsze jest w stanie pomóc.
Nie można nazwać go łatwowiernym. Nigdy nie nabiera się na ten sam kawał kilkukrotnie i szybko zauważa podobieństwa, zachowując kamienną twarz i udając, iż naprawdę zaraz zostanie wpuszczony w maliny. Idzie się z nim dogadać, a spokój niczym u medytującego mnicha tybetańskiego bardzo trudno zachwiać, nawet krzykiem i próbami denerwowania go. Szczerość prawie do bólu, inteligencja, całkowity brak złośliwości... Nie zalicza się do stereotypu gwiazdy. Chętnie rozmawia z „prostymi ludźmi”, w miarę możliwości odpowiadając na ich pytania. Nawet bardzo prywatne. Tuomas jest też osobą całkowicie niepopierającą konfliktów. Choćby miał oberwać, próbuje za każdym razem wmieszać się w bójki i przepychanki, ale tylko jako ktoś bezstronny, próbujący rozdzielić wrogie strony. Kocha jednak nagłe zastrzyki adrenaliny, sytuacje, których w pełni nie kontroluje. Często celowo podczas występów stawia się w sytuacjach trudnych i wydawałoby się, iż staje na krawędzi życia i śmierci, aby ostatecznie wyjść praktycznie nienaruszonym.
Stwierdziłoby się, że to po prostu ideał. Niewinny, spokojny, radosny, stały w uczuciach ideał, który każdy chciałby naśladować. Którego punktualność, odpowiedzialność i zorganizowanie powinny przejść do legendy. Czasami ujawnia się jego inna strona. W jego umyśle siedzą głosiki czasem każące robić i mówić różne rzeczy, o których normalnie nigdy by nawet nie pomyślał. Raz istne dziecko, kiedy indziej wredność, zrzędliwość, dół psychiczny. Póki nie zdarzy mu się zapomnieć o lekach, wszystko jest w porządku i jest w stanie funkcjonować niczym zwykła ludzka istota. I takim go wszyscy znają.


Historia:
– Panie i panowie! Witajcie w cyrku Harlequin! – męski głos potoczył się po sali wypełnionej ludźmi. Setki par różnokolorowych oczu wpatrzonych było w scenę, gdzie stał wysoki mężczyzna przemawiający w tej chwili do publiczności. Właściciel cyrku, zapewne. – Dzisiejszy wieczór na długo pozostanie w waszej pamięci. Mamy dla was gościa specjalnego, którym jest młody iluzjonista prosto z krainy wiecznych mrozów! Ukaże wam sztukę teleportacji, metamorfozy oraz lewitację. Tyle atrakcji, a wieczór tak krótki! Zaczynajmy! – Przemawiającego pożegnały gromkie oklaski publiczności, która czekała na artystów. Nikt nie znał magika, który miał zaszczyt wystąpić w jednym z najlepszych cyrków w okolicy. Plotki głosiły, iż jest on naprawdę młody i ma zaledwie kilkanaście lat. Tuo uciekł z domu, przytłoczony wymaganiami rodziców. Wiedział dobrze, że zaraz go odnajdą, ale choć raz mógł wystąpić na poważnie. Chciał tego, przygotowywał się od dawna. Przekonał kilka znajomych asystentek do pomocy i wybył daleko poza rodzinne miasto. Zaciągnęło go aż do Helsinek. Dwunastoletni chłopak miał pokazać światu, że coś znaczy.
Czas mijał szybko, gdy oglądało się kolejne przedstawienia. Żonglerzy, akrobaci, połykacze ognia, wytresowane zwierzęta... Aż w końcu przyszła kolej na niego. Bał się, że coś nie wyjdzie, zostanie odrzucony, przypadkowo odkryje przed widownią jeden z sekretów. Wyszedł na scenę, gdzie natychmiast powitały go okrzyki ludzi. Wyczuwał zdziwienie. Zapewne w większości nie spodziewali się aż tak młodego magika, ale to nawet było lepsze. Będą skupieni na nim. Niskim blondynku ubranym jak zawodowy iluzjonista.
Rozpoczął od prostej sztuczki, zwykłego wyciągnięcia białego królika z kapelusza na pozór pustego. Szczupła, dziecięca buźka wyrażała radość, kiedy rozległy się brawa. Zaraz po tym na scenę wprowadzono dwie dość wysokie platformy. Tuomas przekonał łatwowierne ludzkie umysły, że nic na nich nie ma, a następnie zaprosił jedną z asystentek na górę. Wydawało się, że wprowadzał ją w trans, hipnotyzował ruchami dłoni w pobliżu głowy, skupionym wzrokiem nawiązując z nią kontakt. Przywiązał jej ręce do słupka wystającego ze środka platformy i przeszedł na drugą, oddaloną o jakieś dziesięć metrów. Rozłożył powoli ręce, przymknął oczy, odetchnął głęboko i energicznie uniósł dłonie, co spowodowało podniesienie się kurtyn przy obu platformach. Opadły po chwili. Asystentka nagle znalazła się tam, gdzie był iluzjonista, wprawiając publikę w stan zaciekawienia. Teleportacja, której dokonał młody chłopak... Tego samego wieczoru sprawił jeszcze, że inna asystentka na oczach setek ludzi przemieniła się w tygrysa, a jeszcze inna unosiła się swobodnie sporo nad stolikiem, na którym powinna leżeć.
Rozpoczął karierę, choć musiał wrócić do domu. W takich kręgach szybko odnajdowano ludzi. Wzmianki w gazetach o dziecku, które podbija scenę niesamowitymi pokazami wcale nie ułatwiały chowania się przed rodzicami. Może gdyby wyjechał z kraju, ale na to jeszcze nie miał odwagi. Miało się to zmienić dopiero dużo później.
Jeździł po kraju, pokazując różne „magiczne” sztuczki, wywołując fale zaciekawienia takimi rzeczami. Jego wybujała wyobraźnia pozwalała na wymyślanie własnych przedstawień, znacznie wykraczających poza umiejętności przeciętnych iluzjonistów o podstawowych umiejętnościach. Miał talent, czas i chęci, w szkole radził sobie dobrze, więc mógł sobie pozwolić na opuszczenie kilku dni co miesiąc.
Z biegiem lat jego odporność wcale się nie poprawiała, jak zapewniali lekarze we wczesnym dzieciństwie. Było coraz gorzej, potrafił nawet stracić przytomność w najmniej spodziewanym momencie. Całe (nie)szczęście, podczas występu zdarzyło się to tylko raz, ale w chwili wykonywania jednej z niebezpiecznych sztuczek – uwalniania się pod wodą, głową w dół, jakby tego było mało. Nagła utrata świadomości i krew w wodzie były raczej marnym zakończeniem przedstawienia. Dla własnego bezpieczeństwa, postanowił ruszyć w kierunku muzyki i był to dobry wybór. Został zaakceptowany również i w tym kręgu, co pozwoliło mu pozostać w świetle fleszy aparatów nawet, gdy szedł do zwykłego sklepu, żeby móc przetrwać kilka następnych dni. Przyzwyczaił się do tego, że ludzie brutalnie wchodzili mu w życie prywatne, nie dając spokoju na każdym kroku.
Nigdy nie miał zbyt stabilnego egzystowania, ale udało mu się poznać bratnią duszę płci przeciwnej. Nie zakochał się, co prawda, lecz był tak wielkim obiektem westchnień tejże damy, iż skończył ostatecznie w związku. Którego nie skończył, a raczej nie skończył go dobrze. Dowiedział się o Nieśmiertelnych i to całkowicie przypadkiem. To doprowadziło do rozkwitu miłości, nie tylko wobec dziewczyny, ale też i stworzeń „z bajki”. Niestety, jego lepsza połówka zniknęła w tajemniczych okolicznościach, wywołując u Tuomasa coś w rodzaju depresji. Nie wiedział, gdzie jej szukać, czuł beznadzieję i nie miał chęci do życia. Otrząsnął się z tego stanu po naprawdę długim czasie, od razu powracając w kolorowy świat, z którego wcześniej został brutalnie wyrwany.
Spędził rok na wędrówkach po świecie, uświadamiając sobie, że coraz częściej widuje dziwne stworzenia. Nikomu o tym nie opowiadał, brał je za zwykłe przywidzenia, choć analizując teksty niektórych z jego piosenek można było się doszukać motywu Nieśmiertelnych. Przypomniał sobie chwile, gdy pierwszy raz widywał skrzydła, rogi, ogony, dziwne oczy, poświaty wokół losowych, mijanych na ulicach ludzi i że nikt nie zwracał na to uwagi. Widywał to jako dziecko, a potem dopiero po spotkaniu z dziewczyną. Dziwił się też, że im bardziej zbliżał się do Londynu, tym więcej ich widywał. Wreszcie dotarł do stolicy Anglii i postanowił zostać tam na dłużej. Jako oficjalną informację podał chęć odpoczęcia od ciągłej podróży oraz od zimna ojczyzny. Nieoficjalnie miał zamiar szukać wieści o zaginionej damie sprzed kilku lat.


Inne:
WADY
♠ Słaba odporność, choroby łapie naprawdę szybko.
♠ Ma lęk wysokości, lekką klaustrofobię, boi się burzy, pająków i dużych psów.
♠ Nietrudno go upić, naprawdę. Ma jednak słabość do wszelkich używek.
♠ Nie potrafi kłamać w żywe oczy i rozpoznawać nieprawdy.
♠ Czasami traci przytomność. Dzieje się tak od wielu lat i nikt nie potrafi wyjaśnić przyczyny. Zdarza mu się przy okazji mieć potworny ból głowy i krwotok z nosa.
♠ Uczulony na orzechy.
♠ Ciągle ma zimne stopy i dłonie.

ZAINTERESOWANIA
♠ Języki obce.
♠ Sztuka.
♠ Wszelakie nowinki techniczne.
♠ Gry komputerowe.
♠ Muzyka.
♠ Literatura gatunku każdego.

RESZTA
♠ Wiele jaźni. Najpierw milutki, a chwilę później niewyżyty seksoholik, żeby jeszcze później być psychicznie na poziomie pięciolatka. Czasami zapomina o wzięciu leków, które jakoś to powstrzymują. Efekty są różne.
♠ Lubi rysować, tańczyć, śpiewać, czytać, grać na komputerze/konsoli/instrumentach/nerwach/czymkolwiek.
♠ Leworęczny.
♠ Lunatyk.
♠ Tykanie kłaków nieupoważnionym zabronione. Ma na ich punkcie obsesję i zawsze wyglądają idealnie.
♠ Ma łaskotki. Praktycznie wszędzie.
♠ Przez chorobę lokomocyjną po okolicy przemieszcza się deskorolką albo z buta.
♠ Ateista totalny. Przy nim nawet lepiej nie wspominać o żadnym bogu współczesnym.
♠ Muzyk i iluzjonista światowej sławy. We własnym zespole pełni funkcję wokalisty. I naprawdę nikt nie spodziewa się, że jego spokojny, delikatny głos nagle przeobrazi się w demoniczny growl prosto z piekielnych otchłani.
♠ Ma bliźniaczego brata, którego często wykorzystuje do swoich pokazów iluzji. Mało kto jest tego świadomy.
♠ Często występuje w reklamach, gazetach, a nawet jako model w magazynach o modzie. Łatwo go rozpoznać, jeśli nie wtopi się odpowiednio w tłum ludzi.


Inne konta:
Nope.
nieposkromiony

~Everybody do the flop!~ ♥
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nate
Przeistoczony
avatar

Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 23

PisanieTemat: Re: Abrakadabra~!   Sob Sty 25, 2014 2:35 pm

Akcept.

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
 
Abrakadabra~!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Informacje :: Karty postaci :: Karty akceptowane-
Skocz do: