IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Latarnia morska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Nate
Przeistoczony
avatar

Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 23

PisanieTemat: Latarnia morska   Pią Sty 17, 2014 11:07 am

    Dość stara i nieczynna już latarnia morska znajduje się na bardzo małej i kamienistej wysepce. Dostać się tu można tylko podczas ładnej pogody łodzią lub jeśli ktoś umie latać drogą powietrzną. Pięć pięter na których znajdują się pomieszczenia przeznaczone na sprzęty i mieszkanie latarnika. Jeszcze można znaleźć pozostałości po prowiancie ostatniego pracownika i pewnie jakieś jego rzeczy. Podobno umarł tam ze starości i nie wszystko zabrano razem z jego zwłokami. Legenda głosi, że wciąż jego duch krąży po latarni. Można go usłyszeć szczególnie podczas sztormu, wówczas w latarni dzieją się dziwne rzeczy. Zaczynawszy od dziwnego zachowania światła, skończywszy na odgłosach. Ale to pewnie szaleje generator, który psuje się powoli i słychać "zmęczenie" materiału urządzeń znajdujących się w latarni. Choć z drugiej strony...

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Sylvia
Wiedźma Morska
avatar

Fabularnie : -
Liczba postów : 11
Join date : 17/01/2014

PisanieTemat: Re: Latarnia morska   Sob Sty 25, 2014 6:30 pm

Do latarni nie było trudno się dostać. Sylvia dostrzegła ją już jakiś czas temu, jeszcze ze statku, kiedy płynęła do Anglii. Widziała starą wieża, samotną na kamiennej wysepce. Nie, nie wieżę. Latarnię morską. Niemal od razu chciała zobaczyć ją z bliska lub od środka. Albo i tak, i tak. Mało ważne.
Kiedy stała na brzegu, rozebrała się do naga – nie zważając na niską temperaturę – i zapakowała wszystkie swoje rzeczy do nieprzemakalnego worka, który zarzuciła na plecy. W końcu nie mogła tak po prostu paradować nago gdziekolwiek! Wbiegła do wody i rzuciła się na oślep w fale, gdy tylko poczuła znajome mrowienie na całym ciele. Nogi zmieniły się w macki, a organizm bez najmniejszego problemu zaczął normlanie funkcjonować pod wodą. Jak prawdziwa ośmiornica odepchnęła się mackami od wody i wystrzeliła do przodu niczym z procy. Płynęła kilka minut, gdy dostrzegła pod wodą zarys wyspy. Nieco zwolniła, nie chcąc na dzień dobry zaliczyć uderzenia w skałę.
Wspięła się na brzeg, wspomagając się śliskimi i mokrymi mackami. Warczała ze złością i klęła sama na siebie, bo okazało się to o wiele trudniejszym zadaniem, niż początkowo oceniła. Ale udało jej się wdrapać na skały, gdzie leżała przez chwilę, łapiąc oddech. Po paru minutach uniosła się na łokciach i wlepiła rozzłoszczony wzrok w latarnię. A żeby ją tak szlag! Ale, rzecz jasna, zaraz po tym, jak ona się stąd ulotni i będzie w diabli daleko. Podczołgała się kawałek, lecz tylko pozdzierała sobie skórę na brzuchu i rękach, zaczepiając o ostre kamienie. Ponownie warknęła sama na siebie i ponownie podjęła próbę doczołgania się na miejsce, nie zważając na nic. Udało jej się po chwilach znalazła się pod drzwiami i otworzyła je jednym szarpnięciem ręki. Złapała się futryn i wciągnęła się do środka, mackami zatrzasnęła za sobą drzwi. Położyła się na zimnej podłodze, wcześniej zdejmując ze swoich pleców worek z rzeczami, czekając aż obeschnie i ten dosyć niecodzienny dodatek zniknie.
No i zniknął.
Wtedy Sylvia wstała, trochę drżąc, a na całym ciele pojawiła się jej gęsia skórka. Założyła z powrotem swoje ubranie i przeciągnęła, ziewając. Coś na górze zatrzeszczało i trzasnęło, jakby ktoś coś przewrócił, na co syrena uśmiechnęła się tylko lekko i ruszyła w kierunku schodów, głośno stukając obcasami swoich butów. Już udało jej się usłyszeć, że w tym miejscu straszy, kiedy pytała o tę latarnię jakieś przypadkowe osoby. Chciała zobaczyć to „straszydło” na własne oczy i czy w ogóle istnieje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tiago
Pożeracz dusz
avatar

Liczba postów : 11
Join date : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Latarnia morska   Nie Sty 26, 2014 1:41 pm

Nie miała pojęcia, jak się tam dostała. Obudziła się zamknięta w jakimś ciemnym i zimnym pomieszczeniu, wszędzie śmierdziało morzem i przegniłymi deskami. I ten szum. Zatkała uszy, by się od tego odciąć. Bolała ją głowa, była głodna i przemarznięta. Jej brudna sukienka praktycznie w ogóle nie grzała. Nie była nawet w stanie naciągnąć jej na sine od zimna stopy. Skuliła się gdzieś w kącie, by jak najmniej ciepła uciekało z jej ciała. Szum fal coraz bardziej ją irytował, coraz częściej myślała o tym, by po prostu nie uderzyć kilkakrotnie głową w ścianę i nie zakończyć tego tu i teraz. Ot, żeby choć na chwilę mieć spokój..
Zrób to, zrób to...
Propozycja była taka kusząca... Wiedziała, że jeżeli zrobi to wystarczająco mocno, to raz na zawsze uwolni sie od problemu. A na tym jej przecież zależało. Chciała zapomnieć. O głodzie, zimnie, o tym cholernym zapachu ryb i niemytego ciała, o tym pieprzonym szumie przenikającym na wskroś jej umysł... Nie zastanawiała się nawet, co tu robi, czy to jest jakaś kara, czy po prostu, jak zwykle, przyszła tu i zapomniała o tym. Nie interesowało ją to...
Podniosła się powoli, a deski zaskrzypiały pod jej nikłym ciężarem. Przeszła zaledwie kilka kroków, po czym runęła z powrotem na deski, raniąc sobie kolana. Jęknęła głucho, ponownie próbując się podnieść. Zamarła w pół ruchu, słysząc jakieś podejrzane dźwięki dobiegające z dołu. Czyżby ktoś.. Ktoś się tu pojawił? Ktoś po nią przyszedł? Stała tak, nasłuchując kroków, zbliżających się powoli do miejsca, w którym się znajdowała. Nogi jednak nie były w stanie zbyt długo utrzymać jej ciężaru, więc ponownie runęła na kolana, jeszcze bardziej je sobie raniąc. Na sukience przybywało kolejnych plam...
Nie łudź się, brudna świnio
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sylvia
Wiedźma Morska
avatar

Fabularnie : -
Liczba postów : 11
Join date : 17/01/2014

PisanieTemat: Re: Latarnia morska   Nie Sty 26, 2014 5:03 pm

Jęk. I znów ten dźwięk, jakby coś spadło.
Syrena nadstawiła uszy, czy uda jej się wyłapać coś więcej, lecz się przeliczyła. Nic. Wydęła lekko usta i znów ruszyła raźnym krokiem po schodach. Wsunęła lewą dłoń do kieszeni, a prawą położyła na poręczy. Przeskoczyła dwa ostatnie stopnie i znalazła się na piętrze. Przyłożyła ucho do starych, wilgotnych i miejscami spleśniałych drzwi, by sprawdzić, czy może czegoś jeszcze nie słychać. Znowu nic. Nacisnęła klamkę i z impetem pchnęła drzwi. Złożyła obie ręce na biodrach, stając w progu. Rozejrzała się z typową dla siebie arogancką i zuchwałą miną, kiedy jej spojrzenie padło na… na dziecko, cholera, klęczące na samym środku tego zatęchłego i zimnego pokoju. Zmarszczył brwi i skrzyżowała ręce na piersi, przez chwilę przyglądając się dziecku – dziewczynce raczej, tak nawiasem mówiąc – z pewną dozą niezrozumienia. Bo co taki o, chłystek, miałby robić w takim miejscu? I to jeszcze w takim stroju?
Podeszła kilka kroków i przykucnęła przed blondyneczką, wciąż mrużąc czerwone ślepia, niczym rasowa żmija.
- Co tu, do jasnej kurwy, robisz? – warknęła ostro. Naprawdę oczekiwała czegoś… innego. W końcu upiór, duchy, coś tu niby miało straszyć. Po to tu przyszła, zapolować na jakiegoś wstrętnego demona. Bardziej dla własnej uciechy, niż czegokolwiek innego. A tutaj… o. Wpadła na poczochrane dzieciątko w brudnej sukieneczce, trzęsące się z zimna i z poranionymi kolanami. Wciąż łypiąc niezbyt przychylnym wzrokiem na to zmarnowane stworzenie, zdjęła z siebie czapkę i bez żadnych słów nasadziła jej na głowę. Wyprostowała się i rozebrała również ze swojego grubego, granatowego płaszcza, by narzucić go na młodzieńcze ramiona. Z bliska zobaczyła, że dzieciątko ma chyba nieco więcej lat, niż początkowo mu dawała.
- A żeby to szlag jasny strzelił – burknęła do siebie i pochyliła się nad tym chodzącym nieszczęściem, już wtedy planując, jak zabierze je z tej wysepki. Bo przecież tutaj na pewno nie zostawi! Może i była rasową i zimną suką, która bez najmniejszego oporu czy wyrzutów sumienia mordowała niewinne osoby. Fakt, nawet je pożerała – co nakazywała jej natura wiedźm morskich – ale miała zadziwiająco miękkie serce do dzieci. A żeby to szlag trafił! Ot, w każdej takiej małej przybłędzie widziała samą siebie. I nie zdzierżyłaby, gdyby nie pomogła i minęła obojętnie.
- Przyszłam tu polować na jakiegoś wymyślonego upiora, ale nawet bym nie wpadła na to, że wpadnę tu na opuszczone dziecko – powiedziała szorstko. – Wiecznie tylko pierdolenie się z czymś – burknęła jeszcze, chociaż jej czyny wskazywały na zupełne inne podejście do sprawy niż słowa i raczej zimne spojrzenie. Sylvia okazująca komuś słowami swoje miłosierdzie? Nigdy w życiu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tiago
Pożeracz dusz
avatar

Liczba postów : 11
Join date : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Latarnia morska   Nie Sty 26, 2014 7:02 pm

Przestraszyła się, gdy drzwi nagle się otworzyły. Z jej ust wyrwał się krótki, zduszony krzyk, a ona sama odruchowo skuliła się, chowając głowę w ramionach. Boże, żeby to nie był on, żeby znowu nie przyszedł jej bić~!
- Tiago będzie grzeczna, obiecuje! - krzyknęła bez namysłu, nawet nie wiedząc, z kim na do czynienia. Nie odważyła się podnieść głowy. Skuliła się jeszcze bardziej, słysząc krzyk nieznajomego. A raczej nieznajomej, bo był on wyraźnie kobiecy. Mimo to wciąż nie odważyła się podnieść. Drżała z zimna i przerażenia, oczekując na cios, który, o dziwo, nie padł. Zamiast tego poczuła coś dziwnego na swojej głowie. Zaskoczona powoli się wyprostowała i sięgnęła ręką, wyczuwając pod palcami coś na kształt kapelusza. Niemal w tym samym momencie na jej ramiona opadł ciężki, piracki płaszcz, który niemal przytłoczył ją swoim ciężarem. Ale za to był przyjemnie ciepły... Otuliła się nim, wbijając zdezorientowane spojrzenie w swojego wybawcę. A rzczej wybawczynię, gdyż przed sobą miała kobietę o strasznie jasnej, nienaturalnie wręcz bladej cerze i takich też włosach. Nie wiedziała, co o tym wszystkim myśleć. Z pozoru nieznajoma wydawała się być szorstka, oschła, ale przecież dała jej swój płaszcz... Nie mogła więc być aż tak zła. Na wzmiankę o duchu jej oczy rozszerzyły się z przerażenia. To miejsce było nawiedzone?! A ona tutaj siedziała, narażona na takie niebezpieczeństwo?! Boże, co ona musiała zrobić, że jej pan zamknął ją w takim miejscu?! I kto był jej panem...? Nie pamiętała nic, ani jak się tu znalazła, ani dlaczego ktoś ją tutaj zamknął. Nie wiedziała nawet, gdzie jest. Znów ogarnął ją strach, a w jej oczach zalśniły łzy, które gęstym sznurem zaczęły żłobić koleiny w jej brudnych policzkach. Z jej gardła wyrwał się szloch, którego nawet nie próbowała powstrzymywać. Jej płacz odbijał się echem od ścian i sufitu pomieszczenia, napełniając go nim. Przycisnęła brudne piąstki do oczu, próbując jakoś je otrzeć, jednak to i tak nie miało większego sensu. Łzy wciąż nie przestawały płynąć wartkim strumieniem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sylvia
Wiedźma Morska
avatar

Fabularnie : -
Liczba postów : 11
Join date : 17/01/2014

PisanieTemat: Re: Latarnia morska   Nie Sty 26, 2014 7:50 pm

Uniosła brwi. No, przynajmniej poznała imię tej dziewczynki tutaj, ale totalnie nie zrozumiała, o co chodzi z tym, że będzie grzeczna. Jedne co potrafiła wymyślić w tej chwili, to było to, że ktoś zamknął tutaj tę istotkę, bo „nie była grzeczna”. Tylko na cholerę? Dziecko jak dziecko, do cholery, żadne nie powinno być w taki sposób traktowane. Niech go tylko Sylvia dorwie w swoje szpony, tfu, macki. Nauczy go już, jak postępować poprawnie z kobitami i z dziećmi. Zresztą, te słowa pewnie nie były skierowane do niej, tylko właśnie do tego tajemniczego kogoś, kto zamknął tutaj Tiago.
Usiadła po turecku na podłodze, wciąż patrząc srogo na Tiago. Nie przywykła do pokazywania żadnych innych, pozytywnych emocji, a nawet by nie chciała. Mogła okryć ją płaszczem, oddać swoją czapkę, zabrać stąd i ulokować w bezpiecznym i ciepłym miejscu, ale żadnego słowa pełnego otuchy to na pewno już nie da. Co to, to nie.
Syrena zacisnęła dłonie w pięści, kiedy dziewczynka zaczęła płakać. Poniekąd to rozumiała, ale nie cierpiała płaczu. U niej samej łzy wyschły już dawno temu i czuła do nich dziwną awersję. Pewnie dlatego, że niczego nie przynoszą, nawet ulgi.
- Nie płacz – burknęła i tak dosyć sztywno poklepała Tiago po głowie. Nieśmiało i tak niepewnie, bo nie była wprawiona w takich gestach. – Łzy niczego nie dadzą, a teraz musimy stąd iść. Możesz stać? Chodzić? – zapytała rzeczowo.
Dzieci. Naprawdę nie miałaby serca, żeby jakiekolwiek tutaj zostawić, nie w takim miejscu, zimnym i nieprzyjaznym. Zwłaszcza płaczące dziecko, które najwyraźniej ktoś zostawił tutaj celowo. Ale nie umiała pocieszać. Jeśli chodziło o uczucia, potrafiła być równie zimna, co śnieg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tiago
Pożeracz dusz
avatar

Liczba postów : 11
Join date : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Latarnia morska   Pon Sty 27, 2014 8:48 am

To jej srogie spojrzenie i oschłe zachowanie tak bardzo nie pasowało do czułości, jaką jej okazała, że to było aż nieprawdopodobne. Zapłakana Tiago była tylko jeszcze bardziej skołowana, przez to ani trochę nie potrafiła się uspokoić, rozmazywała więc tylko łzy na policzkach, gdzie mieszały się one z kilkudniowym brudem. Przez chwilę nic do niej nie docierało, gdy tak szlochała sobie beztrosko, do czasu, aż poczuła klepanie na głowę. Tak ją to zaskoczyło, że przez moment nawet przestała szlochać, wpatrując się w nieznajomą dużymi, zaczerwienionymi od płaczu oczami. Naprawdę nie rozumiała jej zachowania. Do tej pory każdy nią pomiatał, traktował gorzej niż psa, a teraz...? Mimo że w takiej szorstkiej formie, ale wciąż otrzymywała więcej czułości, niż kiedykolwiek do tej pory...
Eveline
Ta jedna myśl sprawiła, że na nowo zaczęła płakać. Eveline była dla niej prawdziwą ostoją, miłością, była dla Tiago jak matka. Tylko od niej doznała prawdziwej miłości, jakiej nie doświadczyła nigdy wcześniej. A teraz... Nie było jej, Tiago został sam, zamknięty w jakimś obskurnym pokoju... Spojrzał na nieznajomą, jakby pierwszy raz ją widział, po czym przygryzł wargę, próbując się opanować. Odetchnął kilka razy, ocierając ostatnie łzy. Nie wypadało płakać w jego wieku. I to jeszcze w towarzystwie. Zarumienił się, wbijając wzrok w podłogę. Czuł się tak cholernie nieswojo... Czego ona od niego chciała? I co to za płaszcz na jego ramionach?
W odpowiedzi na jej pytania skinął tylko niepewnie głową, zbierając się z podłogi. Słabe nogi nie bardzo chciały go utrzymać, niemal natychmiast zachwiał się i byłby upadł, ale odruchowo chwycił się rękawa koszuli nieznajomej, dzięki czemu jakoś udało mu się utrzymać równowagę. Gdy tylko dotarło do niego, co zrobił, puścił ją jak poparzony, od razu jeszcze bardziej się rumieniąc. Cholera, nie powinien tego robić. Nie powinien jej dotykać, przecież.. Przecież była od niego starsza, lepsza! On był nic nie wartym śmieciem... Wyraźnie skulił się w sobie, chowając głowę w ramionach, czekając na burę. Bo na pewno mu się dostanie. Był tego pewny...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sylvia
Wiedźma Morska
avatar

Fabularnie : -
Liczba postów : 11
Join date : 17/01/2014

PisanieTemat: Re: Latarnia morska   Pon Sty 27, 2014 9:11 pm

No, dzieciątko kochane przestało w końcu płakać i starło z twarzy ostatnie łzy. No. Już na sam ten widok syrena uśmiechnęła się cierpko – co pewnie w jej wykonaniu miało być jakimś przyjaznym grymasem – ale skoro dziewuszka się uspokoiła (bo Sylvia wciąż była przekonana, że Tiago jest małą i zagubioną dziewczynką), to znaczy, że można ją stąd zabrać na suchy ląd. Kłopotem byłby tylko sposób, bo ona sama przecież po prostu tutaj przypłynęła. Wiadomo, machając szaleńczo swoimi długimi, białymi mackami, no i nie musiała się przejmować takimi rzeczami jak powietrze czy zimno. Teraz sprawa miała się z goła inaczej. Bo przecież nie była sama, a to wszystko nieco komplikowało.
Podniosła się szybko z podłogi, nim kości by skostniały. I tak było już jej z deka chłodno, kiedy tak siedziała. Oddała płaszcz i póki co wcale nie zamierzała go odzyskiwać. Zerknęła z ukosa na Tiago, która – tak, „która”, bo syrena wciąż nie miała pojęcia o jego płci – złapała ją za rękaw koszuli, by się nie przewrócić, ale zaraz puściła, jakby przestraszyła się tego, co właściwie zrobiła. Wiedźma prychnęła cicho, patrząc na rumieńce na młodzieńczej twarzyczce i złapała Tiago za rękę. Ot tak, jak gdyby nigdy i nic. Zacisnęła blade palce na dłoni i delikatnie, by jej nowe znalezisko si przypadkiem nie przewróciło, pociągnęła małego demona w kierunku schodów.
- To po to, żebyś się przypadkiem, do cholery, nie przewróciła – prychnęła Sylvia i nagle jakby ją olśniło. Zatrzymała się tuż przy schodach i odwróciła szybko w kierunku Tiago. Pochyliła się nad nią i wyjęła z wewnętrznej kieszeni swojego płaszcza srebrną piersiówkę. Było jej zimno, a wiadomo, że nic nie rozgrzewa równie dobrze, co alkohol. Pociągnęła jeden szybki łyk i z lekka się skrzywiła. Ale ciepło powędrowało w dół jej przełyku i zatrzymało się w okolicach żołądka i zaczęło powoli rozchodzić się po reszcie ciała. Wydęła usta i podsunęła piersiówkę Tiago.
- No, napij się. To pewnie chujowa metoda wychowawcza, ale zaraz zrobi ci się cieplej – oznajmiła nico gorzkim tonem, wciąż z tak samo opryskliwą i niezadowoloną miną, co zawsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tiago
Pożeracz dusz
avatar

Liczba postów : 11
Join date : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Latarnia morska   Pią Sty 31, 2014 10:33 am

Nie rozumiał jej. Kompletnie nie rozumiał zachowania tej szalonej dziewczyny. Jeszcze nikt nie był dla niego.... Miły?
Wciąż oczekiwał ciosu, który niechybnie musiał nastąpić. Był przecież niegrzeczny, tak? Z jakiegoś powodu znalazł się w końcu w tej cholernej latarni. Dlaczego nic nie mógł sobie przypomnieć? Bał się, cholernie się bał. Jeszcze chyba nigdy nie zdarzyło mu się mieć takiego zaniku pamięci. Nie pamiętał nic z tego, co działo się wcześniej, kto w ogóle był jego panem... Nic, kompletnie nic. Zero, pustka.
Pamiętał jednak swoją przeszłość. Pamiętał wszystkie dusze, jakie pożarł, pamiętał swój pierwszy raz, połamane kości, chorą miłość matki. Pamiętał wszystko... Tylko czemu nie wiedział, co zdarzyło się parę tygodni temu?
Dlaczego ona... ?
Wpatrywał się w nią z wyraźnym strachem pomieszanym z zaskoczeniem. Nie rozumiał tego, co ona robiła. Dlaczego złapała go za rękę, dlaczego była dla niego miła (na swój sposób, rzecz jasna), dlaczego martwiła się, by nie spadł, nie zmarzł? Przecież on na to nie zasłużył, tak? Tyle razy już to słyszał, tyle razy był wyzywany od najgorszych, że był pewny, że tak właśnie jest. Nikt wcześniej nie traktował go jak człowieka...
Szedł za nią jak robot, nie wiedział, co się dzieje, nie rozumiał tego. Nie miał pojęcia, jak się zachować. To wszystko było takie dziwne, takie nowe. Czym zasłużył sobie na takie traktowanie? Kim ona była? I dlaczego zdecydowała mu się pomóc? Nawet go nie znała, nie wiedziała, ile okropnych rzeczy zrobił, do czego jest zdolny, nie zdawała sobie sprawy z tego, co jej grozi. A mimo to zdecydowała się mu pomóc....
Odruchowo szarpnął się w tył, gdy kobieta nagle odwróciła się w jego stronę. Nie miał pojęcia, co chce zrobić. Mimo to stał jak sparaliżowany, gdy zaczęła przeszukiwać płaszcz wciąż otulający jego ramiona. Przyglądał się jej ruchom z nieskrywanym lękiem, bojąc się nawet pomyśleć, co może mieć tam schowane.
Na szczęście, to była tylko mała, srebrna piersiówka, z której dobiegała przyjemna woń dobrej jakości alkoholu. O tak, zdecydowanie tego było mu teraz potrzeba. Ostrożnie wziął od niej piersiówkę i jeszcze raz powąchał jej zawartość, po czym przystawił ją do ust, pijąc łapczywie. Ciepło od razu rozlało się po jego przełyku, rozchodząc się po całym ciele. Nawet nie zdawał sobie sprawi z tego, jak bardzo chciało mu się pić!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sylvia
Wiedźma Morska
avatar

Fabularnie : -
Liczba postów : 11
Join date : 17/01/2014

PisanieTemat: Re: Latarnia morska   Wto Lut 04, 2014 12:04 pm

Urwipłoć. Sylvia poważnie zastanawiała się, kto mógłby tak po prostu porzucić dziecko w takim miejscu. Dla niej to było takie… niepojęte! Jeśli ów ktoś naprawdę nie chciał Tiago, to – w jej mniemaniu, oczywiście – powinien ją po prostu zabić, a nie wyrzucać, jak psa albo niepotrzebny śmieć. Lepiej zabić, niż wcisnąć los na siłę we własne ręce. I to najwyraźniej w ręce, które nie potrafiły się nowonabytą wolnością zająć jak należy. Cóż, człowiek się na błędach uczy, wiadoma rzecz.
Widziała strach w tych jasnych ślepiach bezlitośnie w nią wlepionych, ale niczego sobie z tego nie robiła. Część ludzi właśnie tak na nią reagowała, zwłaszcza że nigdy nie należała do tych najprzyjemniejszych istot. Ha, wręcz opryskliwych i cynicznych do bólu. Dla nikogo dobrego słowa nie miała, chyba że to był ktoś z jej załogi. Ale tak? Przecież była wściekłą i złą wiedźmą morską, która zniszczyła niezliczoną liczbę istnień, pożerała ludzi i inne istoty, żeby żyć. Nie, ona nie nadawała się, by decydować, komu należy pomagać, a komu nie.
Uniosła nieco brwi, kiedy Tiago łapczywie pochłonęła zawartość piersiówki, ale zostawiła to bez komentarza. Może chciało jej się po prostu bardzo pić? Może – kto wie? – piła alkohol o wiele częściej, niż syrena by podejrzewała kiedykolwiek. Rozwiązań było mnóstwo, a ona nie chciała tracić czasu. Później, później zapyta o wszystko, co będzie konieczne. Teraz było znacznie ważniejsze rzeczy do roboty, jak chociażby to głupie wydostanie się z tej wysepki i pofatygowanie na ląd.
Z małej torebki doczepionej na udzie wyjęła telefon, ale zaraz schowała go z powrotem, bo i tak nie było zasięgu. Nie miała jak zadzwonić po pomoc, czy jak skontaktować się ze swoim statkiem. Jedynym rozwiązaniem byłoby przepłynięcie wpław. Hm. Trudno. To się nazywa hartowanie!
- Musimy przepłynąć na brzeg – stwierdziła gorzko, szukając wzrokiem nieprzemakalnego worka, do którego wrzuciła swoje rzeczy za pierwszym razem. Leżał w tym samym miejscu, w którym go zostawiła. Puściła na chwilę dłoń Tiago i podeszła do niego. Wzięła go jedną dłonią i, cholernie bezceremonialnie, bo wstyd nie leżał jej w naturze, zdjęła z siebie koszulę.
- Rozbierz się, ubrania tylko ciągnęłyby nas na dno i wszystko zajęłoby więcej czasu – wrzuciła koszulę do worka i zajęła się rozsznurowywaniem butów. – Przeniosę cię. Tu jest tak kurewsko zimno, że nie mogę myśleć. Pogadamy sobie, jak będziemy w ciepłym miejscu.
Przez ciepłe miejsce miała na myśli, oczywiście, swój statek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tiago
Pożeracz dusz
avatar

Liczba postów : 11
Join date : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Latarnia morska   Pon Lut 10, 2014 1:09 pm

Czuł, jak zaczyna szumieć mu w głowie od tej, jakby nie patrzeć, sporej ilości alkoholu wypitego na pusty żołądek. Ale przynajmniej przez chwilę było mu ciepło, pozbył się jednego problemu, jakim był właśnie chłód. Przynajmniej na chwilę. Alkohol krążący w żyłach sprawił też, że nabrał niejakiej odwagi, przestał się tak bać nieznajomej. Skoro chciała mu zrobić krzywdę, już dawno by to zrobiła. Nie martwiłaby się, czy jest mu zimno, czy jest głodny, kto go w ogóle tu zostawił. Sam Tiago również się tym nie martwił, bo po co? Rozmyślaniem nie zmieni swojego położenia.
Ściskając piersiówkę w dłoniach przypatrywał się nieznajomej, jak ta wyciągnęła jakieś dziwne coś z kieszeni. Tiago był zbyt szalony, niezrównoważony psychicznie, by jeszcze dodatkowo interesować się nowinkami technicznymi. Zresztą, w swojej prawdziwej osobowości spędzał zbyt mało czasu, by być w stanie cokolwiek zapamiętać, także naprawdę nie miał zielonego pojęcia, co to może być. No i nie było mu to w sumie potrzebne do szczęścia, a wyglądało nawet na to, że to wcale szczęścia nie dawało. Nieznajoma nie była zbyt zadowolona, po spojrzeniu na to coś.
Przyglądał się jej, gdy się rozbierała, a na jego policzkach natychmiast pojawił się soczysty rumieniec. Odwrócił wzrok, by na nią nie patrzeć. Może i go nie podniecała, ale mimo wszystko czuł się skrępowany tym, z jaką łatwością rozbierała się przed nim.
Jakbyś był nikim, prawda?
- Nieprawda - powiedział na głos, w odpowiedzi na słowa, które pojawiły się w jego głowie. Skulił się w sobie, przyciskając do piersi pustą buteleczkę. Nawet nie zastanawiał się, jak mogło to wyglądać w oczach dziewczyny. Drgnął, gdy zwróciła się bezpośrednio do niego, wyrwany z zamyślenia. Nie zastanawiając się wiele nad tym, co robi, zaczął powoli ściągać sukienkę, odsłaniając swoje poznaczone bliznami ciało. Na udach wciąż widniały ślady zakrzepłej krwi, tuż obok licznych, prawie zagojonych siniaków. On sam jednak nie zwracał na to uwagi, był zbyt przyzwyczajony do bólu i do tego, że ktoś się na nim znęca. Zadrżał, gdy chłodny powiew owionął jego nagie ciało. Alkohol powoli przestawał już działać. Bez słowa jednak podał jej swoją podniszczoną i poplamioną sukienczynę, czekając na dalsze polecenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sylvia
Wiedźma Morska
avatar

Fabularnie : -
Liczba postów : 11
Join date : 17/01/2014

PisanieTemat: Re: Latarnia morska   Wto Mar 04, 2014 1:19 am

No cóż, Sylvia była jaka była – do bólu praktyczna, zimna i beznamiętna. Nie miała skrupułów, nieważne czy szło o rozebranie się, czy zabicie kogoś. Co za różnica? Rzadko kiedy pozwalała sobie na takie rarytasy jak uczucia, jakiekolwiek w sumie, nie licząc irytacji. Ale, jak widać, czasami potrafiła zachować się iść po ludzku, umiała być dobra, tylko nie za bardzo to lubiła, bo uważała to za oznakę słabości. Jej nigdy nikt nie pomagał i jakoś udało jej się przeżyć i wyrosnąć. Pytanie tylko: na kogo? Na pewno by nie chciała, by więcej takich wiedźm morskich pojawiło się na świecie, mimo wszystko.
Nieprawda? Odwróciła głowę i zmarszczył brwi, związując długie włosy tasiemką.
- Co jest nieprawdą, Tiago? – spytała, bardziej z ciekawości. Może słyszał jakieś głosy w głowie? Hm. I tak będzie potrzebny jakiś lekarz, by przebadał to stworzonko, tak profilaktycznie. Nie wiadomo, jak długo znajdowało się na tej wyspie, nawet jeśli teraz nie było widać żadnych oznak choroby.
Zacisnęła mocno usta, aż zmieniły się w wąską linię, gdy dostrzegła wszystkie blizny i zaschniętą krew. Aż czerwony oczy jej błysnęły ze złości. Podnieść rękę na dziecko w jej obecności to tak, jakby wydać na siebie wyrok śmierci bez możliwości odwołania. Przyjęła sukienkę i schowała ją do wodoszczelnego worka razem z innymi swoimi rzeczami. Powiesiła go sobie z przodu na ramionach, bo teraz na plecach zamierzała nieś zupełnie inny ciężar.
- Dobra, to teraz krótka instrukcja. Za nic nie pij morskiej wody i jeśli przypadkiem wciągnę cię pod wodę, pociągnij mnie za włosy czy ugryź, uszczypnij, no cokolwiek. Musisz też mocno się trzymać, im szybciej będziemy płynąć, tym szybciej znajdziemy się na brzegu. Rozumiesz? –
spytała i wyciągnęła do Tiago dłoń. W tej chwili zależało jej najbardziej na tym, by znaleźć się z dala od tej latarni i wyspy, nic innego się nie liczyło. Później pomyśli, co zrobić dalej z tym wszystkim. Zamierzała też – gdy już wrócą i znajdą się w bezpiecznym miejscu – porozmawiać z Tiago na temat tego, jak tam w ogóle się znalazł (bo jednak fakt, że pomyliła się co do jego płci przyjęła tak spokojnie, jakby to było cos naturalnego) i co w ogóle zamierza zrobić. Przecież na siłę go nie będzie trzymała!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tiago
Pożeracz dusz
avatar

Liczba postów : 11
Join date : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Latarnia morska   Wto Mar 04, 2014 6:28 pm

Spojrzała na nią swoimi dużymi, niebieskimi oczętami, gdy zareagowała na to, co wyrwało się z jej ust. Och, nie wiedziała, ze to słyszała. Mało kto jej do tej pory słuchał. Chyba że krzyczała w łóżku podczas ostrego seksu. W końcu w jej przypadku nie można mówić o gwałcie, przecież ona mogła się kochać zawsze, wszędzie i w każdy sposób. Ból jej nie przeszkadzał, ba, był nawet bodźcem, który tylko jeszcze bardziej ją nakręcał.
-Życie, moja droga - odpowiedziała swoim zwykłym, dziewczęcym głosikiem, uśmiechając się łagodnie. Widząc jej reakcję na widok tych wszystkich blizn, zaśmiała się cicho. Kogoś to jeszcze dziwiło? Przecież to było normalne. Uwielbiała, gdy się ją biło, to była dla niej nagroda lepsza niż pieniądze czy seks. To było takie urocze. I słabe. Tylko słabi ludzie przejmowali się tym, co czują inni. Tylko słabi martwią się, że jakiemuś dziecku działa się krzywda. Zresztą, Tiago nie była dzieckiem. Jakby chciała, to przecież nie dopuściłaby do tego. Jednak jej spaczony umysł to uwielbiał. Dla niej to była czysta rozkosz, czuć krew płynącą z kolejnych ran, jej zapach unoszący się w powietrzu. Zapach krwi i spermy był dla niej jak ambrozja.
Z uwagą przysłuchiwała się jej słowom, choć szczerze wątpiła, czy powstrzyma się przed napiciem wody morskiej. Tak bardzo ją suszyło, a alkohol wcale nie ułatwiał sprawy. Więc nawet jeśli miałaby się od tego pochorować, to i tak to zrobi.
Chwyciła rękę kobiety i lekkim krokiem podążyła za nią. Nie interesowało ją to, gdzie ją zabierze i w którym momencie ją zostawi. Tiago nie miała jasno sprecyzowanych planów, wyglądało w końcu na to, że nie miała już pana. Była więc wolna, mogła robić, co chciała... Tylko że nie chciała wolności. Potrzebowała kogoś, kto nią pokieruje, komu mogłaby służyć. Nie była samodzielna. Nigdy nie potrafiła sobie poradzić, zadbać o siebie. Gdy była sama, często była głodna, wychudzona, odwodniona. Wiele razy zdarzało się już, że łapała wszy, owsiki czy też inne robactwo. Mnogość sprzecznych osobowości sprawiała, że po prostu nei dbała o to, czy ma co jeść i czy jest czysta. Nie interesowało jej to. Chciała bólu i tylko do tego dążyła. Nic więcej jej nie interesowało...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sylvia
Wiedźma Morska
avatar

Fabularnie : -
Liczba postów : 11
Join date : 17/01/2014

PisanieTemat: Re: Latarnia morska   Nie Maj 04, 2014 4:22 pm

Sylvia może i była słaba, całkiem możliwe, że ta dziwaczna słabość do tych wszystkich cierpiących dzieciaków sprawiała, że stawała się podatna na innych. To było możliwe, ba, nawet bardzo. Problem tkwił w tym, że wiedźma morska nie przejmowała się niczym innym. Beznamiętnie zabijała, bezlitośnie pożywiała się swoimi na wpółżywymi ofiarami i delektowała się ich bólem. Doświadczenie życiowe nauczyło ją, że dzieci z natury są wykorzystywane i już. Skąd mogła wiedzieć, że Tiago nosi te wszystkie blizny na własne życzenie? Nie miała najmniejszego pojęcia i traktowała ją tak, jak dziecko. Gdyby znała prawdę, wzruszyłaby ramionami i sobie po prostu poszła, niech robi ze swoim życiem co chce i co jej się podoba.
Nim wskoczyła do wody, wzięła ją na plecy i dopiero po tym rzuciła się fale, mrucząc tylko "trzymaj się". I popłynęła w stronę brzegu, tego prawdziwego, nie mając pojęcia o niczym.

zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Latarnia morska   

Powrót do góry Go down
 
Latarnia morska
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Stara latarnia morska
» Pusta Klasa
» Przestrzeń Morska Żelaznych Wysp
» Morska grota

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Reszta Anglii i nie tylko :: Morze-
Skocz do: