IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stara cukiernia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Nate
Przeistoczony
avatar

Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 23

PisanieTemat: Stara cukiernia   Pią Sty 17, 2014 10:44 am


    Jest to niewielki, ale za to bardzo przytulny i klimatyczny lokal. W pomieszczeniu roznosi się słodki zapach ciast oraz aromat świeżo palonej kawy zachęcający do spędzenia tu chociaż odrobinki swego jakże ważnego czasu. W lokalu poustawiane są małe okrągłe stoliczki, przy których można sobie usiąść i porozmawiać bądź po prostu wypić filiżankę stawiającego na nogi czarnego napoju. Wszystkie ciasta i ciasteczka, które można tu kupić wytwarzane są z najlepszej jakości składników na bazie najlepszych tradycyjnych przepisów przekazywanych z pokolenia na pokolenie, do których nikt z tutejszych cukierników nie ma dostępu.Czynne od 11:00 do 20:00

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Abigail
Mutant
avatar

Fabularnie : Olivier
Liczba postów : 16
Join date : 22/01/2014

PisanieTemat: Re: Stara cukiernia   Sob Sty 25, 2014 9:29 pm

Nie może zaprzeczyć że ten dzień nie był taki zwyczajny jak się po nim spodziewała. Spodziewała się raczej zwyczajnego spaceru do wieczora, może połażenia trochę w nocy, a następnie zamknięcia się w swoim wynajmowanym pokoju w motelu i rujnowaniu życia współmieszkańcom takowego przez muzykę, plus minus ewentualnie wygodnym położeniem się na kanapie z kocykiem na nogach i kubkiem kakao w dłoniach... Ale tego się nie spodziewała. Poznać tego, nader czarującego mężczyznę, dać mu się zaprosić na jakąś małą przekąskę do cukierni... Niet, nie spodziewała się. A to jeszcze nie koniec tego dnia...
Szczerze, miała nadzieję że chłopak wykaże się tym iż nie zaciągnie jej do tej amorkowatej kawiarenki, bo to by troszkę było zbyt... Bezpośrednie, a i osobiście by nie chciała tam wejść. Jakoś tak... Nie, nie chciała wchodzić do takich miejsc. Jeszcze. Na szczęście, nie poszli tam. Hallelujah! Naprawdę ją to cieszyło.
Gdy więc dotarli do cukierni, pozwoliła sobie na otworzenie drzwi i "wbicie" się do środka, po czym zdjęła futerał z barku, a potem też i płaszcz z ramion i wręczyła ponownie Olivierowi, uśmiechając się nieznacznie.
- Tobie się teraz przyda bardziej. - Stwierdziła krótko, rozglądając się po lokalu. Miejsce, jakieś wolne miejsce... O, jest. Pochwyciła chłopaka za nadgarstek i pociągnęła w tamtą stronę... No, właśnie. Puściła go natychmiastowo, z wprost gracją poparzonego odsuwając swoją dłoń i obracając się, ukrywając znów kolejne zażenowanie samą sobą. Abigail, potrząśnij głową i ocknij się. Albo nie, nie trząsaj głową, poprostu wake up. Powiesiła futerał na oparciu krzesła, po czym przysiadła sobie na takowym, łapiąc w dłoń kartę z propozycjami cukierniczymi. Co prawda większości możnaby się przyjrzeć też przy ladzie, ale... Będąc szczerą - rzadko odwiedza takie przybytki i nie wie do końca, jak to wszystko funkcjonuje. No i łatwo się zasłonić taką kartą, a przynajmniej spróbować udawać wnikliwą analizę każdej litery weń, chowając rumieńce w równie różowych włosach. Huh... Abi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Olivier
Oswojony
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 28/06/2013

PisanieTemat: Re: Stara cukiernia   Nie Sty 26, 2014 12:53 pm

Pozwolił sobie wstrzymać się z odpowiedzią na jej wcześniejsze pytanie, zanim nie znajdą się gdzieś w cieplejszym miejscu. Zresztą, nie było co opowiadać, ot, pamiątka z jakiejś bójki, której już nawet nie pamiętał... A przynajmniej nie chciał pamiętać. Naprawdę, w jego przeszłości było tyle wydarzeń, które chciał tak po prostu zapomnieć... Wiedział jednak, że to niemożliwe, że demony przeszłości zawsze będą go nawiedzać, czy mu się to podoba, czy nie. Że już do końca życia będą dręczyć go wyrzuty sumienia za to, co stało się podczas powrotu do domu... Bo wtedy zawinił, po całości. Gdyby nie był takim tchórzem, Sakid na pewno by żył. A tak...
Ach, nie mógł się tak zadręczać. Było, minęło, nie jest w stanie już tego zmienić. Trudno. Jedyne, co mu teraz pozostało, to wziąć się w garść i żyć dalej, tak, jakby on sobie tego życzył. Nie mógł się użalać nad sobą, to przecież do niczego nie prowadziło. Dlatego teraz też otrząsnął się z ponurych rozmyślań, by jak najwięcej przyjemności czerpać ze spotkania z uroczą nieznajomą. Choć w sumie już nie nieznajomą. Z Abigail.
- Uhm, tak, jestem Włochem. Tam się urodziłem i wychowałem - odpowiedział z uśmiechem, pomagając jej się podnieść, by później zaprowadzić ją do jednego z jego ulubionych miejsc w Londynie.
Stara cukiernia naprawdę miała klimat. Nie była jedną z tych cukierkowych kawiarenek, jakich, szczególnie w okresie zimowym, pełno było na londyńskich ulicach. No i wyroby tej konkretnej cukierni były naprawdę nieziemskie. Lata tradycji w połączeniu z naprawdę wysokiej jakości produktami skutkowały niepowtarzalnym smakiem, który zostawał w pamięci na naprawdę długi czas.
Wziął od niej płaszcz, uśmiechając się lekko. Gdy ich dłonie się zetknęły, jego policzki od razu pokryły się rumieńcem. Cholera, czemu on tak reagował? Przecież nic między nimi nie było, ledwo się znali, nie mogło być mowy o jakiejkolwiek miłości. Usiadł przy stoliku, który dziewczyna dla nich wypatrzyła, po czym również zasłonił się kartą. Po chwili podeszła do nich kelnerka, by przyjąć zamówienie.
- Uhm... Poprosimy dwie herbaty i dwie szarlotki na ciepło - złożył zamówienie, przy wyborze ciasta spoglądając pytająco na dziewczynę. Widząc jednak jej aprobatę, złożył zamówienie, wybierając ciasto, które chyba najbardziej stąd lubił. Oczywiście, w sezonie zimowym. Gdy bowiem nadchodziło lato nic nie mogło się równać z ich ciastem truskawkowym... Kelnerka zanotowała zamówienie, po czym odeszła, by po chwili przynieść ciasto i napoje. postawiła je przed nimi, a Oli, chcąc nie chcąc, musiał już zostawić nieszczęsną kartę w spokoju.
- Uhm... Ciekawi Cię historia mojej blizny... Prawda? - spytał, by jakoś zagaić rozmowę. Jakoś ta cisza była taka odrobinę krępująca.
- W sumie nie ma co za bardzo opowiadać. Po prostu... Uch... Na pewno zdajesz sobie sprawę, że osobniki mojego pokroju mają zdecydowanie lepszą regenerację od innych. Idąc tym tropem, ja w ogóle nie powinienem mieć żadnych blizn. Tylko że... W moim życiu wydarzyło się coś... Uhm...  Pewien wypadek. Przez niego moja regeneracja jest osłabiona. No i większe rany pozostawiają blizny, takie jak ta na policzku. I w sumie to cała historia... - Wzruszył ramionami, upijając łyk herbaty. Przyjemne ciepło rozlało się po jego wnętrzu, rozgrzewając go od środka. Och, zdecydowanie tego mu brakowało...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Abigail
Mutant
avatar

Fabularnie : Olivier
Liczba postów : 16
Join date : 22/01/2014

PisanieTemat: Re: Stara cukiernia   Nie Sty 26, 2014 4:45 pm

W sumie to ona powinna ich prowadzić, w końcu Anglia to jej rodzinny kraj... Pomijając fakt że w Londynie jako takim nie była niemal w ogóle przez całe swoje życie, w dziwny sposób omijając stolicę swojej ojczyzny. Dziwnie? Może trochę. Kiwnęła głową, dając tym gestem gwarancję że przyjęła do wiadomości.
- Pewnie nie zachowuje się, ale pochodzę z tego właśnie kraju w którym jesteśmy. Anglia, dżentelmeni i tak dalej... Jednak ty tu wydajesz się bardziej pasować niż ja. - Przyznała z uśmiechem, w między czasie drogi do miejsca, w jakim szli, a doszli do tej cukierni, o której już mowa była.
Skryta za kartą mogła w bezpieczeństwie i względnym "spokoju" sprawić, by jej twarz przestała się tak wściekle rumienić na każdy jego uśmiech, czy dotknięcie jego skóry. Rety... Skąd nagle takie zachowania u ciebie, Abi? Zauroczonaś, czy jak? A może ten kotowaty ma jakieś zdolności hipnotyczne i tak na ciebie wypływa? Aż zerknęła znad karty na niego, akurat gdy składał zamówienie. Nie... To zdecydowanie niewykonalne, jest zbyt miły na to. Kiwnęła głową, będąc za herbatą i szarlotką. Nie przyzna się, ale lubi od czasu do czasu trochę słodyczy. Szkoda że nie ma tu jakiegoś ciasta z dużą ilością białej czekolady, może ona by ją uspokoiła...
Chcąc nie chcąc, nie mogła już się zasłaniać, bo wyglądałoby to dziwnie po złożeniu zamówienia, stąd więc odłożyła tą kartę, poprawiając się nieco na siedzisku. Straciła zasłonę... Źle, no ale nie ma co się chować. Face your fears Abi! ... Tiaaa. Odgarnęła kosmyki włosów, zaciągając je za uszy, by z powrotem odkryć swoją twarz. Ich zamówienie dotarło dosyć szybko, ale Abi nawet nie wiedziała w sumie jak tu zacząć cokolwiek... Nie potrafiła jakoś sięgnąć do jedzenia czy herbaty "ot tak", bez jego formy "pozwolenia", czy czegoś... Damn it.
Wybudziła się z tego transu na jego pytanie, ochoczo kiwając głową z uśmiechem. Ciekawiło ją, nie zaprzeczy. Przysłuchała się więc jego słowom, po czym upiła łyk herbaty, a tenże łyk ją nieco rozluźnił, gdy przyjemne ciepło przepłynęło delikatnie przez jej ciało. Uhm, przyjemnie...
- Nie zmienia to faktu że nie powiedziałeś, skąd ona. To zbrodnia, odrapać taką przystojną twarz... Znaczy... Uhm... - Właśnie czuła jak spalała się ze wstydu, więc odwróciła wzrok, nie mając nawet jak schować rumianych policzków, a "przypadkowe" zasłonięcie się włosami już nie wchodziło w grę. Westchnęła, popijając kolejny łyk herbaty, jakoś tak... Nie mając pewności i śmiałości znów na niego spojrzeć. Odkroiła fragment szarlotki i wzięła do ust na widelcu, delikatnie smakując to ciastko. Mmm... Musiała przyznać, naprawdę niezłe. Chyba polubi ten lokal...
Chociaż przychodzenie tu samej raczej będzie trochę dobijające...
No, nieważne. Uniosła jakoś swój wzrok z powrotem na niego, uśmiechając się znów. - Przyjechałeś na wakacje tutaj, w odwiedziny, jesteś w trasie czy tu mieszkasz? - No co? Ciekawiło ją czy jest tu tylko przejazdem, czy mieszka tutaj. Ona w teorii jest przejazdem... W teorii. Praktyka jak zawsze od teorii się różnić może, prawda? Prawda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Olivier
Oswojony
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 28/06/2013

PisanieTemat: Re: Stara cukiernia   Pon Sty 27, 2014 3:16 pm

- Och... Uhm, dziękuję - powiedział, uśmiechając się lekko. Sam nigdy nie zastanawiał się nad tym, gdzie tak naprawdę jest jego miejsce. Wiedział, że we Włoszech jest jego dom i tego nic nie zmieni. Był w końcu głową rodziny, nie mógł ot tak zmienić miejsca zamieszkania. Chyba że zrzekłby się przywileju, jednak nie chciał tego robić... Nie chciał dawać tej satysfakcji swojemu kuzynowi. A Anglia? Musiał przyznać, że czuł się tu naprawdę dobrze. Prawie jak w domu. Miał z nią naprawdę wiele wspomnień, tyle się wydarzyło dobrych i złych chwil, tylu wspaniałych ludzi... I tę jedną, wyjątkową osobę... Tak... W Anglii czuł się naprawdę dobrze.
Spróbował ciasta, które było naprawdę wyborne, jak zwykle. Widział, że dziewczynie też smakowało, co naprawdę bardzo go ucieszyło. Jeszcze by tego tylko brakowało, żeby jej nie smakowało. Słysząc, jak go określiła, od razu się zarumienił. On naprawdę nie uważał się za przystojnego, no. Nie był jakimś bogiem seksu, daleko mu do tego. Bylo naprawdę wielu mężczyzn przystojniejszych od niego, bardziej pewnych siebie i w ogóle... On niczym się nie wyróżniał. Był po prostu sobą. Ot, cała filozofia.
- Uhm.. Nie ma wiele do opowiadania... W sumie już nie pamiętam, tyle tych blizn jest... - powiedział, próbując ukryć rumieniec za filiżanką herbaty. No bo naprawdę nie był przystojny no! Był skromnym kotkiem, który nigdy nie wyróżniał się z tłumu jakąś nieprzeciętną urodą. Może kolorem włosów, to tak, od zawsze był tym czerwonowłosym dzieciakiem. Ale urodą? Nigdy w życiu.
Na kolejne jej pytanie nie odpowiedział od razu. Sam bowiem nie do końca wiedział, co go do Anglii sprowadza. Na pewno chciał odpocząć. Ale czy tylko? Czy tylko na tym mu zależało? W końcu więź z Sakidem była naprawdę zażyła, może więc po prostu chciał być w miejscu, gdzie byli razem, otaczać się wspomnieniami z tamtych chwil. Bo musiał przyznać, że naprawdę za nim tęsknił...
- Hmm... Najlepszą odpowiedzią będą chyba wakacje... Do Włoch, prędzej czy później i tak będę musiał wrócić. Mimo że z chęcią zostałbym już tu na stałe. Anglia jest naprawdę wspaniała. Jest cicho, spokojnie, no i ludzie są cudowni - uśmiechnął się do niej, dając wyraźnie do zrozumienia, kogo miał na myśli. Abigail była naprawdę cudowną dziewczyną, naprawdę dobrze czuł się w jej towarzystwie i miał szczerą nadzieję, że uda mu się kontynuować tę znajomość. Po utracie Sakida długo nie mógł znaleźć sobie swojej bratniej duszy. Niby we Włoszech miał Fran, ale tu, w Anglii, był jednak sam. Brakowało mu kogoś, z kim mógł, ot tak porozmawiać. O wszystkim, o niczym, pozwierzać się, wysłuchać... Naprawdę mu tego brakowało...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Abigail
Mutant
avatar

Fabularnie : Olivier
Liczba postów : 16
Join date : 22/01/2014

PisanieTemat: Re: Stara cukiernia   Pon Sty 27, 2014 5:42 pm

- Proszę. - Odwzajemniła uśmiech. Naprawdę, w jej mniemaniu znacznie bardziej pasował do "tradycji" tego miejsca od niej samej. Czuła się tutaj obco w praktyce, jak z innego świata. Pełna energii, swego rodzaju śmiałości(której teraz nagle jej zabrakło, how weird), nie mając w sobie grama tego flegmatyzmu, ni zapału do żłopania herbaty popołudniem. Ni to klasycznej muzyki, ni to na koniach się zbytnio nie znała... No poprostu z innego wymiaru, huh. I to jeszcze z wymiaru gdzie rosną różowe włosy na głowie. Straszne! To miejsce musi być jakimś nagromadzeniem potworów z najgorszych koszmarów i lepiej tam nie iść!
Niah, plus tego co powiedziała jest taki, że nie tylko ona złapała te rumieńce. Kątem oka zauważyła jak chłopak również próbuje skryć swoje rumieńce, co dało jej swoistą, wewnętrzną satysfakcję że nie było to "zburaczenie się" jednostronne. Yey! Hallelujah i w ogóle, happy. Nie jest jedyną w tym wypadku aż tak rumieniącą się. Yey. Brawa!
- Blizny są świadectwem tego, że przeżyłeś dużo. Nie powinieneś się ich bać czy je kryć... To ukazanie że dałeś radę, że przeżyłeś, że wytrwałeś. To dowód twojej siły, nie będę jednak drążyć tematu... Widzę że tego nie chcesz. - Mimo wszystko, szybciej poradziła sobie ze swoim uczuciem zawstydzenia, pomagając sobie jednak po tych słowach utopieniem warg w herbacie. Mmm... Tego jej było trzeba, ten ciepły, ożywczy fluid dodatkowo pomógł jej opanować się... O dziwo, lub poprostu zajęła się smakowaniem go i to pomogło. Tak, to na pewno to bardziej pomogło.
Czekając na odpowiedź chłopaka, uszczknęła kolejny fragment swojego ciastka, naprawdę delektując się jego smakiem. Mimo wszystko - nie skłamie że dawno nie jadła takiego pysznego. Nah, będzie musiała tu jeszcze wrócić, oj, będzie musiała. Tylko tym razem przy akompaniamencie ryku silnika jej motocyklu, od którego pewnie aż zadrżą okna tej spokojnej cukierni. Cóż... Może nie będą ją za to gonić wałkiem kuchennym czy coś.
Koniec końców dostała odpowiedź, lecz jej końcówka, pomimo iż się podobała to... Nooo... Zawstydzała, bo była bezpośrednio skierowana do niej. Spuściła wzrok, znów pozwalając policzkom na przybranie bardziej krwistego wyrazu, uśmiechając się.
- Co ci broni? Heh... W sumie, to jestem w troszkę lepszej sytuacji od ciebie. Ja nie mam domu jako takiego, podróżuje po całej ziemi wraz z trasami koncertowymi, nie zatrzymując się nigdzie na dłużej niż kilka tygodni. Chciałam jednak w końcu odwiedzić rodzinną Anglię... I Londyn, stolicę, którą, co może zdziwić, odwiedzam pierwszy raz. Pewnie wiesz więcej o tym mieście ode mnie... - Westchnęła, zdając sobie sprawę, jak bardzo uciekała od tego miejsca, chcąc... Chcąc nie pozwolić. Nie pozwolić na to, by znów ogarnęły ją wspomnienia, żal za utraconymi bliskimi, których dla ich dobra musiała porzucić. To nie był jej wybór - postawiono ją przed faktem dokonanym... Lecz to ona odczuła jego konsekwencje, zostając samą. I taką chciała pozostać, nie chciała znów zatęsknić za kimś tak mocno, jak za utraconą rodziną. Chłopak mógł bez problemu zauważyć, jak Abi "odpłynęła" w te wspomnienia, z przygnębieniem wpatrując się we wnętrze filiżanki z herbatą, jeszcze posiadające na dnie odrobinę ciepłego fluidu. Rodzina... Mimo iż minęło dużo czasu...
Wciąż pamięta...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Olivier
Oswojony
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 28/06/2013

PisanieTemat: Re: Stara cukiernia   Czw Sty 30, 2014 7:28 pm

Był bardziej tradycyjny od tradycyjnego Anglika? Ciekawe, naprawę. Zawsze uważał się za Włocha, przynajmniej przed wypadkiem. Był pełny energii, uczuciowy, wrażliwy... A teraz? Zniknęła gdzieś jego energia, ustatkował się, stał się spokojniejszy... Możliwe, ze bardziej wpasował się w angielski stereotyp. Mimo to wciąż gdzieś tam w głębi był ten mały, pozytywnie nastawiony do świata Oli, który tylko czekał, aż w jego życiu znów zaświeci światło, aż w końcu otrząśnie się z bólu, jaki wciąż spowijał jego serce...
Przez dłuższą chwilę milczał, trawiąc jej słowa. To, co działo się w jego duszy naprawdę nie dawało mu spokoju. Chciał się z kimś podzielić swoją historią, w końcu tylko Fran wiedziała, co tan naprawdę siedzi w jego sercu. Ale coś go powstrzymywało. Nie znał Abi, mimo wszystko, nie wiedział, ile może jej powiedzieć i nie wyjść przy tym na głupca. Choć czuł się przy niej naprawdę swobodnie. Jak jeszcze nigdy dotąd przy żadnej innej kobiecie. No, może za wyjątkiem Fran. Ale Fran znał praktycznie od dziecka. Wiedział o niej wszystko, ona o nim także, mógł jej powiedzieć, co tylko chciał, a co przed nią zataił to ona i tak wiedziała. A Abigail? Znał tylko jej imię i to, czym się zajmuje. Mimo to czuł, że jest mu naprawdę bliska. Nie potrafił tego wyjasnić słowami, po prostu tak było.
- Może kiedyś... Kiedyś Ci opowiem. O każdej mojej bliźnie - odpowiedział w końcu, jedząc powoli ciasto. Jakoś nie mógł się zmusić, by, wypowiadając te słowa, spojrzeć jej w oczy. Coś go przed tym powstrzymywało, ale co? Tego sam nie mógł określić. Wstyd przed przeszłością? Strach, że będzie w stanie wyczytać wszystko z jego oczu? Nie miał pojęcia.
- Co mi broni? Szczerze... Sam nie wiem. Nie wiem, jak to określić. Moja sytuacja... Jest trochę skomplikowana, nie wiem, czy mogę Ci o tym mówić... Na pewno są to sprawy rodzinne - odpowiedział powoli, z zamyśleniem wpatrując się w swoją filiżankę herbaty.
- Och, na pewno wiem o niej sporo, ale czy więcej od Ciebie, to już musiałabyś sama ocenić. Ale z chęcią oprowadzę Cię kiedyś po moich ulubionych miejscach. Może niekoniecznie w taką pogodę. - Uśmiechnął się, pochłaniając ostatni kęs ciasta. Oli, jak to facet, zdecydowanie szybciej skończył szarlotkę od swojej towarzyszki. Widząc jednak, jak odpłynęła, uśmiech zniknął z jego twarzy. Czuł, że te wspomnienia nie były zbyt miłe. Nie bardzo wiedział, jak zachować się w takiej sytuacji. Nie znał jej, ale coś nie pozwalało mu ot tak po prostu to zignorować. Wyciągnął niepewnie dłoń w jej stronę, nie do końca nawet zdając sobie sprawę z tego, co robi. Ostrożnie położył swoją dłoń na jej dłoni, którą obejmowała filiżankę z herbatą, nie spuszczając przy tym wzroku z jej cudownych oczu.
- Hej... Nie smuć się... To, co było, jest już przeszłością, nie możesz się w niej zatracać. Musisz żyć dalej, uśmiechać się. Dla tych, których już z Tobą nie ma i dla tych, co jeszcze przed Tobą... Ale przede wszystkim uśmiechaj się dla siebie, dobrze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Abigail
Mutant
avatar

Fabularnie : Olivier
Liczba postów : 16
Join date : 22/01/2014

PisanieTemat: Re: Stara cukiernia   Pią Sty 31, 2014 11:41 pm

Nigdy jak dotąd nie miała takiej sytuacji, jak teraz. Zignorowała w praktyce cały świat wokół, całkowicie zapadając się w swoich wspomnieniach. Wspomnieniach dzieciństwa, rodziny... Wspomnieniach gdzie była traktowana jako chora psychicznie, widząca jakieś dziwnie widziadła, aż w końcu zamknięta pod kluczem w gumowej celi, w sali bez klamki od środka - tylko po to, by dowiedzieć się, że wszystko to, za co uważają ją wariatką, było prawdą. Nie, jeszcze dobijmy do tego więcej! Jej rodzice zapomnieli o niej, bo mieli kolejne dziecko, ją traktując jako kogoś, kogo już "nie ma". Lepiej! Został wysłany im akt jej zgonu z powodu przedawkowania leków czy powieszenia się, ciężko powiedzieć, a ona nie dopytywała. Te wszystkie wspomnienia... Kilka miłych, i cały stek złych - mieszały się w jej głowie, kręciły i nie pozwalały jej z nich wyjść, jak ze złego koszmaru. Pusty wzrok wpatrywał się w pozostałości herbaty w obejmowanym obiema dłońmi naczyniu, a włosy opadły ku twarzy, zupełnie niemalże zasłaniając jej oblicze.
Dopiero nieznacznie z tego transu wybudziły ją słowa kotołaka, jaki położył swoją dłoń na jej. Podniosła przy tym wzrok, wciąż odległy, acz pełny wewnętrznego bólu, by ujrzeć jego oczy.
"...jest już przeszłością, nie możesz się w niej zatracać... Musisz żyć dalej..."
Jej głowa opadła znów do wgapiania się w filiżankę, a ona sama zamknęła oczy, oddychając głęboko i zaciskając nieznacznie palce na filiżance.
- Nigdy o to nie prosiłam... - Szeptała blisko bezgłośnie, ale czuły słuch rysia powinien wyłapać jej słowa, jej szept. Bolesny szept, z drobną dozą wyrzutu do świata. Nawet nie drobną. - Nigdy nie prosiłam o dar widzenia was... Nie chciałam widzieć demonów, podszeptujących ludziom złe myśli... Nie chciałam widzieć wampirów, morderców których wzrok mroził mi krew w żyłach... Nie chciałam widzieć na skraju mroku tych wszystkich potworów... Mówiłam o tym rodzicom. Mamie... Tacie... Uznawali że to majaki, jakieś potwory które sobie wymyśliłam... Jednak moja wyobraźnia w żaden sposób nie mogła zniszczyć tego, co istnieje. Widziałam... Ciągle widziałam... - Sięgnęła sztywnym ruchem po łyżeczkę i włożyła do filiżanki, powoli i mechanicznie mieszając okręgi w płynie. - Nigdy nie prosiłam o to... Modliłam się o to, by nie widzieć... O ślepotę... Lecz ciągle widziałam... Psycholodzy i psychiatrzy ciągle wmawiali że to moje urojenia, nawet jeśli jednym z tych urojeń był właśnie mój terapeuta... Skończyłam w psychiatryku... Zapomniana... Rodzice spłodzili sobie kolejnego dzieciaka, a ja zostałam zapomniana, nie odwiedzona ani razu, prawie zgwałcona... A kto mnie uratował z tego i pozwolił odnaleźć swoją drogę? - Uniosła wzrok na chłopaka i uśmiechnęła się krzywo, obrazując ironię losu. - Demon... Jeden z tych, których się bałam. Spośród wszystkich istot jakie poznałam, demon okazał się bardziej ludzki od moich rodziców. Zostawić przeszłość? Może ktoś taki jak ty - wiecznie młody i żywy chłopak będzie umiał to zrobić. Ja jestem tylko słabym człowiekiem... Nie potrafię. Nie potrafię się pogodzić z tym, że zostałam sama, odrzucona przez wszystkich, których kochałam, a przygarnięta przez tych, których się bałam. - Jej wzrok znów opadł na naczynie, a różowowłosa zamknęła oczy, chcąc odegnać te myśli. Powinna wyjść... Teraz...
Ale nie ma nawet ochoty się ruszyć, a już na pewno nie ma ochoty kończyć tego ciasta... Po co w ogóle mu to powiedziała? Nie miała pojęcia. Odruch, jakaś chęć, poprostu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Olivier
Oswojony
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 28/06/2013

PisanieTemat: Re: Stara cukiernia   Sob Lut 01, 2014 9:44 am

Jeszcze nigdy nie widział w jednym spojrzeniu tyle bólu. Nigdy nie doświadczył czegoś takiego, takiego cierpienia, wylewającego się z człowieka każdym porem ciała. Słuchał jej uważnie, z każdą chwilą coraz bardziej zszokowany, jak można dopuścić do takiej sytuacji. Jak można tak traktować Bogu ducha winne dziecko? Nie rozumiał tego, to było dla niego niepojęte, jak rodzice mogą ot tak wyrzec się własnego dziecka. Tylko dlatego, że było inne... Zamiast wsparcia z ich strony otrzymała jedynie ból. On, będący oczkiem w głowie swoich rodziców, wychowywany czasem nawet z przesadną troską, nie rozumiał, jak można ot tak odtrącić swoje dziecko tylko dlatego, że było ono inne niż pozostałe. Że widziało coś, czego widzieć nie powinno, co napawało je lękiem... Czuł narastającą wściekłość, ból, jaki odczuwała również dziewczyna. Miał ochotę odnaleźć jej rodziców i wynagrodzić im wszystkie cierpienia, jakich musiała przez nich doświadczyć. Ze względu na dziewczynę starał się jednak uspokoić. Złość nic tu już nie da. Już za późno. Skoro tak łatwo przyszło im zapomnieć o swoim dziecku, to co z nich za rodzice?
Delikatnie oderwał jej dłoń od filiżanki i zamknął ją w swoich dłoniach, głaszcząc jej skórę kciukiem. Chciał ją jakoś pocieszyć, dodać jej otuchy... Nie miał jednak pojęcia, co mógłby dla niej zrobić. Wiedział tylko jedno, że za wszelką cenę nie chce dopuścić, by znów czuła się samotna. Choćby nie wiem co, nie zamierzał dopuścić znowu do takiej sytuacji. I nie przeszkadzało mu to, że praktycznie jej nie znał. Otworzyła się przed nim, co znaczyło, że mu zaufała. A Oli nigdy nie zawodził tych, którzy mu ufali.
- Chodź, Abi. Chcę Ci coś powiedzieć, a to miejsce nie nadaje się na takie historie - powiedział cicho, podnosząc się z krzesła. Wciąż nie puszczając jej dłoni, pomógł jej wstać, po czym dopiero wtedy puścił ją, by zapłacić przy ladzie. Uwinął się z tym dość szybko i po chwili znów znalazł się przy niej, idąc z nią w kierunku wieszaka, na którym zostawili swoje okrycia. Tym razem również odstąpił dziewczynie swój płaszcz. Przez tych parę minut spędzonych w cukierni na zewnątrz na pewno nie zrobiło się cieplej. Gdy już byli gotowi do wyjścia, chwycił ją ostrożnie pod ramię, niby dla podtrzymania na śliskim chodniku. Chciał jednak tym gestem dodać jej otuchy, pocieszyć ją jakoś, rozchmurzyć. Naprawdę zależało mu na jej dobrym samopoczuciu... Bardziej, niż na czymkolwiek innym...

/2x zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stara cukiernia   

Powrót do góry Go down
 
Stara cukiernia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Stara latarnia morska
» Cukiernia w Hogsmeade
» Stara, pusta klasa
» Cukiernia "Candy Crush"
» Piwnice (z ukrytymi, starymi zapasami win)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Londyn :: Lokale :: Kawiarnie-
Skocz do: