IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Cukiernia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Nate
Przeistoczony


Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 22

PisanieTemat: Cukiernia   Pią Sty 17, 2014 10:10 am

    Dość spora cukiernia znajduje się w centrum miasta. Jest jedną z najbardziej znanych i obleganych miejsc miłośników słodkości i miejscowych wypieków. Wszystko tu jest robione detalicznie a więc jakość wyrobów jest wysoka a ich smakowi nie dorównują oferty z innych podobnych miejsc do tego. Cena wyrobów jest dość wysoka ale coś za coś. Jeśli chcesz poczuć w ustach prawdziwą rozkosz i nie boisz się zapłacić odpowiednią cenę to ta cukiernia jest idealna dla ciebie.

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Takara
Niewtajemniczona


Fabularnie : Yve <3
Liczba postów : 10
Join date : 25/06/2013

PisanieTemat: Re: Cukiernia   Nie Sty 19, 2014 9:06 pm

Huhu, zima już na dobre rozsiadła się w Londynie. A jak na złość, Takara miała teraz największe urwanie głowy. Sesja egzaminacyjna zbliżała się wielkimi krokami i nie miała żadnej chwili wytchnienia. Nic tylko nauka, nauka, nauka. Miała już tego dość. Postanowiła więc gdzieś wyjść i się rozerwać. Ale nawet na miasto wzięła ze sobą torbę pełną książek. No tak. Nie mogła sobie ot tak porzucić nauki. Nie miała na to czasu.
Nie wychodziła zbyt daleko od domu. Chciała jedynie zmienić scenerię, dlatego weszła do pierwszej lepszej kafejki, jaką zauważyła. Traf chciał, ze była to cukiernia. I, sądząc po zapachu, jednak z lepszych. Rozejrzała się, szukając wolnego stolika, od razu zamawiając zwykłą, czarną herbatę. Musiała przyznać, że trochę zmarzła. Od razu wyciągnęła jedną z książek, rozkładając się na stoliku z notatkami.  Młoda kelnerka spojrzała na nią z nutą współczucia, gdy przyniosła jej zamówioną herbatę. Dziewczyna podziękowała jej uśmiechem, wracając do swoich notatek. W tej chwili naprawdę żałowała, że wybrała ten konkretny kierunek...
Popijając herbatę i siedząc wśród tak rozkosznego zapachu, nauka szła jej o wiele lepiej. Zmiana otoczenia wyszła jej zdecydowanie na dobre, nie zauważyła więc, jak szybko zleciał jej czasu. Od czasu do czasu zamawiała kolejną herbatę, gdy w poprzedniej filiżaneczce było widać dno. Nie przejmowała się jednak tym, a i obsługa była zadowolona, od czasu do czasu proponując jej jeden z wielu domowych wypieków oferowanych w cukierni. Takara jednak zdecydowanie nie miała czasu na przyjemności....
Czas płynął nieubłaganie, a stos kartek wokół niej niebezpiecznie wzrastał. Mimo to sama dziewczyna doskonale wiedziała, gdzie co ma. Z ołówkiem zatkniętym za ucho zakreślała kolejne fragmenty w opasłym tomiszczu, jednocześnie notując coś zaciekle na jednej z wielu kartek. Była zadowolona ze swojej pracy, mimo że zaczynała ją już boleć od tego wszystkiego ręka. A i herbata znowu się kończyła... Nie poddawała się jednak, zdając sobie sprawę z tego, że jej praca się opłaci. Musiała przecież. Nie było innej opcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cukiernia   Nie Sty 19, 2014 10:16 pm

Yve tak trochę się zgubił. Minimalnie. Po prostu w drodze do domu źle skręcił i tego nie zauważył. Ot, zamyślił się na chwilę, absolutnie pewien, że wie, dokąd idzie, a kiedy w końcu się ocknął, rozejrzał zdezorientowany i z nieco głupią miną, która wybitnie wskazywała na to, że nie ma pojęcia, gdzie się znajduje. Potargał włosy lewą dłonią i poprawił szalik, wzdychając ciężko. Trudno. Kiedy tylko pozbierał kilka ważnych faktów do kupy (że jest ciągle w mieście chociażby i na pewno w końcu wróci, no bo jak to tak?), udało mu się dojrzeć cukiernię. Zalążek cywilizacji w tej gęstwinie zabudowań! Było przecież tak diabelnie zimno, że aż długie, elfie uszy go szczypały. A, jak wszyscy wiedzą, w takiej przykładowej kawiarni zawsze można wypić sobie herbatę albo kawę czy inne ustrojstwo na gorąco, by się rozgrzać przed długą wędrówką w poszukiwaniu drogi powrotnej do domu. Przy okazji kupiłby jakieś ciasto czy coś, bo w zasadzie udało mu się nawet zgłodnieć. A, i dla Cyśki. Ale to później.
Wszedł do środka, w zasadzie najpierw wściubiając głowę, by przez może dwie sekundy rozkoszować i katować się jednocześnie słodkim zapachem ciasta oraz przysmaków maści wszelakiej. Raj dla duszy! Zamknął za sobą drzwi, jednocześnie rozwiązując czerwony szalik. Zaraz po tym rozpiął idealnie kontrastujący z nim wściekle zielony płaszcz i otrzepał jeszcze głowę z płatków śniegu, które nie zdążyły jeszcze stopnieć całkowicie. Powiesił ubranie na wieszaku i wyjął jeszcze portfel z wewnętrznej kieszeni. Przyglądał się przez chwilę smakołykom poustawianych za witryną i zmrużył oczy, nie mogąc się zdecydować na jedno. Dopiero po kilku minutach udało mu się zdecydować na jedno – takie z mnóstwem kremu i wiśniami i na biszkopcie – i zamówił jeszcze sobie gorącą herbatę, tak żeby się rozgrzać. Ciasto wyglądało na niesamowicie smaczne, dlatego kiedy niósł je do stolika, nie odrywał od niego wzroku, już planując, jak dostanie się do domu. W drugiej dłoni niósł herbatę.
I kiedy tak szedł, nieumyślnie zahaczył łokciem o jakąś stertę notatek, które leżały na jednym ze stołów. Siłą rzeczy – posypały się na podłogę, a elf odwrócił się szybko, chcąc sprawdzić, co właściwie zrzucił i jak, a zrobił tak zamaszyście, że ciasto plasnęło wesoło na podłogę, rozpryskując się na wszystkie strony (odrobina kremu znalazła się nawet na notatkach i butach oraz nogach ich właścicielki), a jakby tego było mało, oblał się herbatą. Syknął ze złością. Wiadomo, w końcu wylanie na siebie kubka gorącej herbaty nieco boli, ale zaraz odstawił niemal puste już naczynie na stolik i pochylił się, by pozbierać szybko kartki.
- Przepraszam, przepraszam – powiedział szybko. – Czasem nie patrzę jak chodzę, no doprawdy, głupie ciasto i głupi śnieg.
Powrót do góry Go down
Takara
Niewtajemniczona


Fabularnie : Yve <3
Liczba postów : 10
Join date : 25/06/2013

PisanieTemat: Re: Cukiernia   Nie Sty 19, 2014 10:52 pm

Była tak skupiona na swojej pracy, że nie zauważyła nawet przybysza ubranego w jaskrawe kolory. Normalnie pewnie od razu zwróciłaby na niego uwagę, ale dziś.. Zbyt dobrze jej się pracowało. Dopiero szelest spadających kartek i dziwne, chłodne uczucie na nogach sprawiło, że wróciła do rzeczywistości. Z jej ust wyrwał się cichy okrzyk zaskoczenia. Dopiero po chwili bowiem dotarło do niej, że to, co spadło na podłogę, było ciastkiem chłopaka, który teraz próbował pozbierać jej kartki. I, najwyraźniej, oblał się jeszcze herbatą...
- Och... Nic nie szkodzi, to moja wina. Mogłam nie rozkładać się tak z moimi papierami... Chyba straciłam nad nimi kontrolę... - uśmiechnęła się zakłopotana. - Jesteś cały? - spytała, również pochylając się, by pozbierać notatki. Popatrzyła na niego z troską, w końcu to przez nią wylał na siebie wrzątek. No i zniszczył ciastko...
Chwyciła garść serwetek i bez słowa zaczęła mu osuszać przód bluzki. Czuła się winna za to, co się stało. No bo w końcu, gdyby nie jej notatki...
- Boże, tak mi przykro... - powiedziała, kończąc wycierać jego bluzkę jak najlepiej umiała. Przyjrzała się plamie krytycznym wzrokiem. Nie była zadowolona z efektu, ale wiedziała też, że lepiej nic nie zrobi.
- Przyjmij ode mnie ciastko i herbatę, w ramach rekompensaty, dobrze? I nie przyjmuję odmowy. Należy Ci się - powiedziała uśmiechając się lekko. Naprawdę nie wyobrażała sobie, że wypuści go ot tak, po tym, jak przez jej papiery stracił ciastko. Które, swoją drogą, na pewno tanie nie było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cukiernia   Pon Sty 20, 2014 5:00 pm

Ciastko ciastkiem, a herbata herbatą. Dla Yvego o wiele bardziej liczyły się notatki (a bo skąd miał wiedzieć, czy nie są jakoś szalenie ważne dla przyszłości medycyny czy jeszcze czegoś innego? A może miały po prostu jakieś duże znaczenie dla dziewczyny, też coś). W każdym razie – ani myślał myśleć o sobie, niemal jak zawsze. W ogóle to była dziwna sprawa, niby tutaj taki zatwardziały najemny morderca, który bez mrugnięcia okiem potrafi wybić całą rodzinę, jeśli tylko dość dobrze mu się zapłaci, a tu bum. Przejmuje się notatkami jakieś przypadkowej osoby, na którą absolutnym przypadkiem wpadła. W zasadzie to nawet nie wpadł, po prostu zahaczył tymi swoimi długimi kończynami i już. Nieszczęście gotowe.
- No daj spokój, przecież ja je zrzuciłem, moja wina i tyle – odpowiedział z absolutnym przekonaniem. A później zerknął dosyć niedbale na plamę i wzruszył ramionami, układając równo zebrane kartki. – w porządku, w porządku, to herbata i tyle, o – dodał jeszcze, kiedy tylko padło pytanie. Dziwne. Przecież to tylko herbata, a nie jakiś kwas żrący. Herbata wyschnie, poparzenia w zasadzie nie było, a bluzkę można wyprać, więc na tym kończyłoby się to całe nieszczęście.
Elf potrząsnął głową, po raz kolejny manifestując, że nie zgadza się co do tej winy. On sądził, że leżała tylko i wyłącznie po jego strony. No i kto to widział, żeby „poszkodowany” przepraszam? To trochę tak, jakby kierowca wytoczył proces pieszemu, którego potrącił.
- A spróbuj tylko powiedzieć jeszcze raz, że to twoja wina, to w ramach kary zarobisz dwa talerze ciasta. I kawę – odparł i położył kartki na stole. No masz, on to nie potrafił nawet wyjść z domu, by nie natknąć się na jakieś rewelacje. Fanatyczny inkwizytor, który chciał go zabić w biały dzień, niedoszły samobójca… Chryste panie, oby tylko ta dziewczyna był całkowicie normalna – a taką przynajmniej nadzieję żywił Yve.
Powrót do góry Go down
Takara
Niewtajemniczona


Fabularnie : Yve <3
Liczba postów : 10
Join date : 25/06/2013

PisanieTemat: Re: Cukiernia   Pon Sty 20, 2014 8:32 pm

No cóż, nie sądziła, żeby jej bazgroły były jakimś przełomowym odkryciem w dziedzinie medycyny. Raczej były zwykłymi notatkami przydatnymi w nauce do egzaminów. Póki co nie miała przecież widoków na żadne przełomowe odkrycia. Była tylko zwykłym, szarym studenciną. Zawsze mogła sobie zrobić nowe. Ważniejszy więc, w tej sytuacji, był pokrzywdzony przez nią nieznajomy. Bo pokrzywdzony był, tego nie mógł się wyprzeć. A Takara, jak to ona, miała zbyt miękkie serduszko, by ot tak zostawić go samemu sobie. No i to przez jej notatki wylał herbatę, jakby nie patrzeć. Więc to nie była tylko jego wina..
- No ale... - zaczęła, by zaprotestować, jednak wizja dwóch talerzy ciasta skutecznie zamknęła jej usta. Już sobie wyobraziła te dodatkowe centymetry w biodrach... Już i tak wystarczająco przytyła na zimę. Ojciec nie byłby z niej dumny... Zawsze bowiem pilnował, by Takara dbała o siebie, oczywiście, głównie ze względów zdrowotnych. No i przecież, jako członkini rodziny królewskiej, musiała się dobrze prezentować o każdej porze roku. Teraz jednak nie robiła nic, oprócz siedzenia nad książkami i podjadania krakersów czy biszkoptów. I jak tu nie przytyć?
- No ale i tak nalegam. W końcu razem możemy zjeść te dwa talerze - Uśmiechnęła się, odsłaniając przy okazji równe, białe ząbki. Od razu zgarnęła swoje notatki, chowając je do czytanego właśnie tomiszcza. Chciała zrobić trochę miejsca na stoliku, by mogli razem napić się herbaty. Szczerze powiedziawszy, przydałoby się jej jakieś towarzystwo, tak dla odmiany. Mogłaby choć przez chwilę tak naprawdę odpocząć. Miała powoli już dość tej całej nauki. Z każdą chwilą coraz bardziej żałowała, że wybrała taką a nie inną ścieżkę. Ale wiedziała, że to tylko chwilowy kryzys. W końcu uwielbiała pomagać innym, więc medycyna wydawała się być idealnym kierunkiem dla niej. A Przynajmniej do tej pory przynosiła jej same korzyści. Tak jak na przykład spotkanie z nieznajomym, który, nawiasem mówiąc, wydawał się być całkiem przystojny...
- Ach, co za gapa ze mnie~! Jestem Takara - przedstawiła się, wyciągając rękę w jego stronę. Z jej twarzy wciąż nie schodził delikatny uśmiech. Lubiła w końcu poznawać nowych ludzi. A i chłopak wyglądał na sympatycznego. Pomijając, rzecz jasna, oczywiste względy wynikające z jego aparycji~
Zresztą, Takara teraz zdecydowanie nie miała czasu na romanse, co to to nie~!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cukiernia   Wto Sty 21, 2014 11:54 pm

Yve zerknął na nowopoznaną osóbkę z góry. I przez chwilę zastanawiał się, jakim cudem można być tak szalenie niskim. Pomijając już takie szczegóły, że on sam był szalenie wysoki. W końcu taki dwumetrowy dryblas nie to nie tak częsty widok, nawet jeśli znacząco wyrastał ponad innych i widać go było z daleka.
A dwa talerze ciastek… przecież to taki, o, nic niemal. Można to przekąsić po obiedzie – przynajmniej Yve byłby w stanie – a te kilka centymetrów… kto by się nimi przejmował? Zimno było, nie ma co się rozbierać czy pokazywać ciało, a do wiosny łatwo zrzucić, nawet wybierając się na taki przykładowe spacerki po parku i to takie piętnastominutowe nawet. Ot, przyjemne i pozwalać formę pozwalało (rzecz jasna, u elfa wyglądało to inaczej, bo on zwykł w ramach rozrywki albo dla sportu łazić po dachach).
Uśmiechnął się z zadowoleniem, kiedy jednak już nie zaprotestowała. No. Jeszcze skończyłoby się na tym, że tylko by się przepraszali nawzajem i nic by z tego nie wynikło. Wzruszył ramionami, niemal już zapominając o plamie i w ogóle, ale przypominało mu o tym lekkie szczypanie. Jezu, ale od czegoś takiego nikt jeszcze nie umarł, to się nawet nie odezwał.
- Ciasto samo w sobie brzmi szalenie kusząco – stwierdził i naprawdę miał zamiar po nie iść. Ciasto to ciasto, jest dobre na wszystko i dla wszystkich. A na stres czy przepracowanie to w ogóle już działało cuda niewidy. Ludzie mogliby zacząć wymyślać jakieś leki o smaku ciasta, czy tam inne syropy. Wtedy życie od razu stałoby się łatwiejsze i może skończyłby się ten stereotyp, że gorzki lek leczy najlepiej.
Uśmiechnął się szerzej i delikatnie uścisnął wyciągniętą dłoń, która również wydawała mu się o wiele zbyt mała, niż powinna być. No cóż, uroki wzrostu.
- Yve – przedstawił się krótko i nie wchodząc w zbędne szczegóły. Ciekawiło go tylko, czy Takara należy może do nieśmiertelnych, czy jest zwykłym człowiekiem. I czy wie, że w ogóle istnieją, czy nie wie. Hm. Postara się to wybadać troszkę później. – Szalenie mi miło, ale mam nadzieję, że więcej nie przyjdzie mi taplać się we własnej herbacie – roześmiał się, a zaraz po tym rzucił jeszcze. – A teraz przepraszam na moment, skoczę po to obiecane ciasto.
I przeszedł nam rozplaśniętym na podłodze ciastem w drodze do kasy. Też coś, nawet by się nie zgodził, by to właśnie ona płaciła. Przecież była kobietą! A szacunek do kobiet to od zawsze musiał stać bardzo wysoko. Nawet w jego rodzinnych stronach. No ale mniejsza. Jak powiedział, tak zrobił. Kupił ciasto (ale talerz, a nie dwa, bo nieco zwątpił w ich siły) i jeszcze jedną herbatę. Lecz tym razem bardzo uważał na to, jak idzie i udało mu się dotrzeć do stolika bez żadnych wypadków. Talerz z łakociami postawił na środku, a kubek przy wolnym miejscu.
- Talerz ciasta raz. Jeśli nie będziesz miała dość, to możemy zjeść i drugi – odpowiedział, sadowiąc się na krześle.
Powrót do góry Go down
Takara
Niewtajemniczona


Fabularnie : Yve <3
Liczba postów : 10
Join date : 25/06/2013

PisanieTemat: Re: Cukiernia   Pią Sty 24, 2014 10:19 pm

Och, ona też nie była jakaś tam strasznie niska. Miała przecież całe sto sześćdziesiąt centymetrów. To było całkiem sporo jak na Japonkę. Choć musiała przyznać, że musiała ostro zadzierać głowę, by spojrzeć mu w twarz. Musiał mieć pewnie coś ze dwa metry... Ciekawe, czym go w dzieciństwie karmili, że wyrósł taki wysoki? Pewnie te ciastka, co to je tak najwidoczniej lubi. To pewnie dlatego wyrósł taki wysoki.
Musiała jednak przyznać, że był całkiem przystojny.
Dwa talerze ciastek dla takiej drobnej osóbki to naprawdę było nie lada wyzwanie. Nawet nie miała gdzie tego zmieścić, a co dopiero mówić o zbędnych kilogramach. Fakt, te można było najłatwiej zrzucić. Ale Takara, przyzwyczajona do małych porcji, ledwo poradziłaby sobie z jednym, nie mówiąc już o dwóch.
- Yve... Ładne - powiedziała, uśmiechając się lekko. Naprawdę podobało jej się imię chłopaka. Było takie niespotykane, nietutejsze. Ciekawe, skąd pochodził?
Zanim zdążyła odezwać się choćby słowem, by zaproponować zapłatę za choćby połowę wspomnianego talerza, chłopak już zgrabnie ruszył do lady. Po chwili wrócił, niosąc wyżej wspomniane pyszności. Czekając na jego powrót, szybko uprzątnęła pozostałe notatki, wrzucając je niedbale do torby. Przy okazji zauważyła plamy z ciasta na rajstopach i butach i zaczęła je ścierać za pomocą chusteczki. Miała tylko nadzieję, że uda jej się doprać rajstopy. Niby nic, ale lubiła je.
- To ile jestem Ci winna? - spytała wprost, stawiając jasno sytuację. Nie chciała mieć żadnych długów, chciała być uczciwa wobec niego. No i go nie znała, więc nie mogła pozwolić sobie na to, żeby jej ot tak stawiał talerz ciastek. Tanie one nie były, to wiedziała na pewno.
- No i pewnie na jednym się skończy... Nie wiem, jak Ty, ale ja raczej mam niewielkie możliwości - uśmiechnęła się lekko, czekając, aż chłopak usiądzie. Przyglądała mu się z typowym dla nowo poznanych osób zainteresowaniem. Chciała go poznać, może się zaprzyjaźnić... Wyglądał na interesującą osobę, mimo wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cukiernia   Sob Sty 25, 2014 6:44 pm

Uniósł brwi, kiedy Takara – taka słodko niziutka i przez to zadziwiająco urocza – zapytała, ile jest mu winna. Przez chwilę zastanawiał się, za co niby w ogóle. Później pomyślał o plamie, a dopiero na samym końcu uświadomił sobie, że chodzi o ciastka. No tak, chwilowe zawieszenie mózgu i już. Pokręcił powoli głową i uśmiechnął się z rozbawieniem do młodej kobiety.
- Absolutnie nic – odpowiedział i wzruszył lekko ramionami. Też coś. On kupił, on zapłacił. Gdyby nie chciał, to by tego nie zrobił, ale miał w tej chwili ochotę zjeść z nią ciasto. Nawet jeśli tego nie było w ogólnym planie dnia dzisiejszego. – Ja stawiam – dodał jeszcze, kiedy przypomniał sobie typowy zwrot, którego używali zwykli ludzie w takich sytuacjach. A jeśli nawet chodziło o ich cenę... to płatni mordercy i im podobni raczej nie musieli narzekać na jakieś większe braki gotówki. Czy nawet mniejsze.
Jakby nie patrzeć, to tak do końca z kulturą współczesną i kanonem zachowania nie był tak do końca pogodzony. Niektórych rzeczy nie wiedział, innych po prostu nie rozumiał i wydawały mu się głupie. Cóż, ostatecznie wychował się z dala od jakiejkolwiek cywilizacji, w miejscu tak bardzo oddalonym od ludzi, jak tylko to było możliwe. Na dodatek było ściśle chronione przed jakimkolwiek wpływem z zewnątrz. Żeby nic i nikt nie mógł miesza czy próbować zmieniać życie elfów w Szmaragdowej Kolonii – która, nawiasem mówiąc, była położona w samym sercu Amazońskiej dżungli. W sumie dlatego też Yve był taki wysoki. To geny, choć i tak w swojej ojczyźnie wyróżniał się i był jednym z tych niższych.
- To przez ten wzrost. Pewnie jadłaś mało szpinaku, kiedy byłaś dzieckiem – stwierdził, wciąż z uśmiechem. Bo przecież szpinak to było magiczne lekarstwo na wszystko! I na wzrost, na siłę, i na pomyślunek. Inaczej być nie mogło, bez powodu by mu tego nie wciskali do głowy tak fanatycznie i przez tak wiele lat.
Nagle przypomniał sobie o notatkach. No tak, przecież chciał o nie zapytać. Oparł się łokciem o brzeg stolika, również przyglądając się Takarze z lekkim zaciekawieniem i zainteresowaniem.
- Co właściwie studiujesz? – zapytał. W końcu notatki zdecydowanie kojarzyły się z kimś, kto jeszcze się uczy. Mimo wszystko, na licealistkę to już nie wyglądała, prędzej na osobę studiującą. No chyba że to były jakieś notatki do pracy, wtedy sprawa miałaby się nieco inaczej.
Powrót do góry Go down
Takara
Niewtajemniczona


Fabularnie : Yve <3
Liczba postów : 10
Join date : 25/06/2013

PisanieTemat: Re: Cukiernia   Nie Sty 26, 2014 11:32 am

- A.. Ale jak to nic? - Niemal natychmiast zaprotestowała, słysząc jego słowa. No jak to on stawiał? Przecież to przez nią stracił wcześniejsze ciastko, tak? I herbatę... I jak miała mu teraz tak po prostu odpuścić? Nie mogła zgodzić się na taką sytuację, honor jej nie pozwalał~! Była przecież księżniczką, jakby nie patrzeć, musiała dbać o swoich podda... Uhm, o innych ludzi. No.
Ona sama nie narzekała na swój wzrost. Wychodziła z założenia, że małe jest po prostu piękne. Mimo że w niektórych sytuacjach przeklinała swoje niewielkie rozmiary, to i tak znajdowała w nim więcej plusów niż minusów. Przede wszystkim wyglądała na młodszą, niż naprawdę była, co było zdecydowaną zaletą. Zresztą, przebywając na dworze królewskim, otoczona niewiele wyższymi od siebie osobami, naprawdę  nie odczuwała tego, jak inni ludzie, o wiele od niej wyżsi, ją odbierają. Nigdy nie przejmowała się tym, że jak założy większy dekolt, to ktoś będzie jej w niego bez problemu zaglądał. Pomijając, rzecz jasna, fakt, że raczej takich dekoltów nie nosiła.
- Hmm.. Coś w tym może być... Faktycznie za dużo to go nie jadłam... - zamyśliła się, opierając dłoń o podbródek w charakterystycznym dla wielkich myślicieli geście. Oczywiście, nie brała tego na poważnie. Wiedziała, że szpinak był ważny, ale naprawdę nie sądziła, by miał jakiś znaczący wpływ na wzrost. "
Musiała jednak przyznać, że mężczyzna miał naprawdę ładny uśmiech. Sama również go odwzajemniła, rumieniąc się nieznacznie, widząc zainteresowanie, z jakim jej się przypatrywał. Niby to była normalna reakcja z jego strony, w końcu się nie znali i z pewnością chciał dowiedzieć się o niej czegoś więcej. Ale mimo to czuła się tym lekko skrępowana, choć jako księżniczka, powinna być przyzwyczajona do tego. Musiała jednak przyznać, że to zainteresowanie zdecydowanie różniło się od tamtych sytuacji. Tam, w Japonii, nikt tak naprawdę nie chciał jej poznać, jaka była naprawdę, co lubiła, jak się zachowywała, gdy mówiła, gdy się śmiała. A tutaj wyraźnie było widać, że Yve chce się dowiedzieć o niej jak najwięcej. I vice versa, rzecz jasna.
- Uhm... Medycynę. - odpowiedziała, uśmiechając się lekko. - A Ty? Czym się zajmujesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cukiernia   Nie Sty 26, 2014 8:09 pm

- Po prostu nic – odpowiedział i znów wzruszył ramionami. A może coś mu się pomyliło? Kiedy tak patrzył na Takarę i jej protesty, to zaczynał nieco nawet wątpić, czy to co właśnie próbował zrobić, było właściwe. Rany, rany, niby się przyzwyczaił do tempa i ogółu cywilizowanego świata, ale i tak czasami coś mogło mu z łatwością namieszać. Nie był przecież tak całkowicie do końca z tym wszystkim obyty, więc nie było to takie znowuż trudne.
Wysocy ludzie mieli bardzo szeroki kąt widzenia. Nigdy też nie musieli narzekać w kinie, że jakiś dryblas im zasłania ekran, bo zazwyczaj właśnie oni byli tymi rzeczonymi dryblasami, którzy utrudniają innym ludziom beztroską i sensową egzystencję czy głupie oglądanie filmu. A jeśli szło o dekolty… fakt, to czasami odbieganie od normy pod względem wzrostu miało swoje plusy. Nawet jeśli były właśnie takie.
Yve stracił nieco rezon, kiedy Takara się zarumieniła. Niby tylko tak trochę, ale czujne, elfie oko wychwyciło to od razu. To chyba znaczyło, że jest dobrze, tak? Jeśli kobiety się rumieniły, był to znak, że to człowiek robi albo mówi im odpowiada i się podoba. Zresztą, kiedy jej policzki pokryły się delikatnym różem, wyglądała tak… tak ślicznie. I o wiele bardziej uroczo niż do tej pory, co pewnie było niezłym wyczynem.
O. Medycyna. Już-już chciał zapytać, czy planuje zostać lekarzem, czy może farmaceutą czy jeszcze kimś, kiedy padło pytanie, na które naprawdę nie miał pojęcia, jak odpowiedzieć. Czym się zajmujesz? Niby takie o, proste, normalne nawet, często zadawane podczas pierwszej rozmowy. Typowe. Niemal trywialne. Ale on, Yve, totalnie o tym zapomniał i niczego nie wymyślił na poczekaniu. Bo co niby miał powiedzieć: „Wiesz, zabijam ludzi za pieniądze. Czasami zajmuję się też ochroną, ale to nie jest tak dochodowe jak mordowanie”.
- Ja? – zapytał i zamrugał szybko. Mistrz kamuflażu, do diabła, chciał sobie kupić tym głupim pytaniem trochę czasu. – Prowadzę własną działalność – odpowiedział zaraz po tym. O, dość dobre. Mówi sporo, ale nie wszystko i nie do końca. A jakby dziewczyna drążyła temat, to będzie mógł zgodnie z prawdą odpowiedzieć, że to w branży usługowej, dokładnie sprzątającej. Bo właśnie to było napisane na jego wizytówce. Usługi sprzątające!
- A więc chcesz zostać lekarzem, tak? – zapytał, próbując zmienić temat i delikatnie pchnął dłonią talerz z ciastem w kierunku Takary.
Powrót do góry Go down
Takara
Niewtajemniczona


Fabularnie : Yve <3
Liczba postów : 10
Join date : 25/06/2013

PisanieTemat: Re: Cukiernia   Pon Sty 27, 2014 9:06 am

Westchnęła zrezygnowana, po raz kolejny słysząc zaprzeczenie z jego ust. Chcąc nie chcąc, musiała się zgodzić. Pewnie i tak by się nie zgodził, a zbyt długie naleganie byłoby po prostu niegrzeczne. Postanowiła więc odpuścić, bo cóż innego jej zostało. Ale uparciuch z tego chłopaka, no. Musiała jednak przyznać, że podobało jej się jego zachowanie. Był dżentelmenem, nie pozwolił, by kobieta za niego płaciła, co pewnie w dzisiejszych czasach wielu by wykorzystało. Szczególnie, gdyby się dowiedzieli, kim Takara była naprawdę... Dlatego starała się jak najlepiej ukrywać to, z jakiej pochodzi rodziny. Nikt nie musi o tym wiedzieć. Nikt nie ma prawa o tym wiedzieć. Chciała żyć jak normalne dziewczyny w jej wieku, cieszyć się wolnością, podrywać kogo chciała, wracać po ciemku z imprezy... Chciała być normalna, choć przez chwilę. Gdy tylko wróci do Japonii, wróci też do życia księżniczki. Może i będzie mogła pracować w zawodzie, ale i tak będzie otoczona przez tabun ochroniarzy pochowanych we wszystkich zakamarkach, każdy będzie patrzył jej na ręce i wychwalał jej poczynania, nawet jeśli popełniłaby niewybaczalny błąd. Ach, ciężkie życie księżniczki...
- Ale następnym razem ja płacę, zrozumiano? - powiedziała niby surowo, uśmiechając się jednak delikatnie.
O, prowadził własną działalność! Czyli był człowiekiem przedsiębiorczym. Ciekawe, naprawdę. Lubiła ludzi, którzy sami potrafią o siebie zadbać. Szczególnie młodych ludzi. A na takiego wyglądał Yve. Podobało jej się to, że w tak młodym wieku prowadził własną firmę i jeszcze był w stanie się z tego utrzymać. No i miał pieniądze na drobne wydatki w postaci wielkiego talerza ciastek, który właśnie został podsunięty w jej stronę. Westchnęła teatralnie, po czym wzięła jeden kawałek, ruchem głowy zachęcając towarzysza do tego samego. No, może oprócz westchnienia.
- A w jakiej branży, jeśli można wiedzieć? - spytała, tak w czystej ciekawości. Ot, chciała się dowiedzieć o nim jak najwięcej, chciała go poznać, zaprzyjaźnić się może... Poza tym, naprawdę dobrze jej się z nim gadało.
- Tak, moim marzeniem jest zostać najlepszym lekarzem w Japonii. Dlatego przyjechałam tu, do Anglii, by móc swobodnie studiować - powiedziała, po czym spróbowała ciastka, które było naprawdę wyborne. Chyba jeszcze nigdy nie miała okazji próbować tak dobrego wyrobu cukierniczego. No, dosłownie rozpływało się w ustach...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cukiernia   Nie Lut 23, 2014 10:02 pm

Yve uśmiechnął się tylko w odpowiedzi i skinął głową na znak, że się zgadza. W porządku, bo to znaczyło, że będzie „następny raz”. A akurat takiemu spotkaniu by nie odmówił, nawet jeśli kolidowałoby z jego pracą. Nie, to źle brzmi – z godzinami jego pracy, o. W taki sposób brzmiało to zdecydowanie lepiej. I tak nawet normalnie, co pozwalało chociaż na chwilę zapomnieć o tym, czym zajmował się tak naprawdę i na co dzień. Jakby wcale a wcale nie był nie dość, że nieśmiertelny, to jeszcze właściwie mordercą. I to takim niby bez żadnych skrupułów, bo taki to robił to za pieniądze!
Zapytała! No musiała zapytać, a Yve, żeby znowu kupić sobie chociaż chwilkę czasu, wzruszył od niechcenia ramionami, jakby to było coś niewielkiego i mało ważnego. Sięgnął dłonią po ciastko, nieco odwlekając odpowiedź na to pytanie. No do diabła, panicznie szukał dobrej odpowiedzi, kiedy nagle do głowy wpadła mu jego własna wizytówka, czy może raczej napis, który sam kazał na niej wydrukować. „Usługi sprzątające! Tysiąc dolarów od osoby!”. Genialne! Ale tylko trochę, bo elf średnio znał się na sprzątaniu i środkach czystości. Miał szczerą nadzieję, że Takara zna się na nich w jeszcze mniejszym stopniu, niż on sam…
- Och, no wiesz, to usługi sprzątające w zasadzie, ale wszystko jest dobre na początek – odpowiedział w końcu, przełamując ciastko na pół.
Najlepszym lekarzem… no, no, całkiem ambitnie, to trzeba było jej przyznać. Ale jeśli ktoś spojrzał na tę kolosalną liczbę notatek, to dosyć trudno było wątpić w to, że kiedyś może się je udać. A nawet jeśli nie najlepszym, to niemalże na pewno jednym z czołówki.
- W Japonii nie byłoby już swobodnie? – spytał z zaciekawieniem. Tam na pewno również były dobre uczelnie medyczne. – Tak daleko od domu?
Powrót do góry Go down
Takara
Niewtajemniczona


Fabularnie : Yve <3
Liczba postów : 10
Join date : 25/06/2013

PisanieTemat: Re: Cukiernia   Sob Mar 01, 2014 10:12 am

Oj tak, zdecydowanie chciałaby spotkać się z nim ponownie. Bardzo dobrze jej się rozmawiało z chłopakiem, choć praktycznie go nie znała. Ale czy to było ważne? Nie, oczywiście, że nie. Przecież z każdą kolejną rozmową mogła dowiedzieć się o nim czegoś nowego, prawda? A te przychodziły jej z niebywałą łatwością. Czuła, że mogłaby mu powiedzieć o wszystkim i mieć pewność, że mężczyzna nie wykorzysta tego przeciwko niej ani jej nie wyśmieje.
Czekała cierpliwie na jego odpowiedź, zajadając swoje ciastko. Usługi sprzątające? Ciekawe. Choć, musiała to przyznać sama przed sobą, że spodziewała się czegoś więcej. Ale z drugiej strony sprzątanie nie było wcale takie złe. Grunt, że w ogóle coś robił, zainteresował się własnym rozwojem i w ogóle. A sprzątanie...? W sumie praca jak każda inna.
- No tak, w końcu od czegoś trzeba zacząć - powiedziała, uśmiechając się delikatnie. - A planujesz w przyszłości coś innego, czy będziesz rozwijał ten pomysł?
Naprawdę była ciekawa, jakie plany na przyszłość. Chciała go poznać, może się zaprzyjaźnić. Może znaleźć się w jego planach... Nie! Skądże znowu! Yve na pewno miał już kogoś, z taką aparycją pewnie wszystkie się za nim oglądały, zabiegały o niego. Taka szara myszka jak ona nie miała pewnie najmniejszych szans. I nawet jej pochodzenie nic tu nie zmieniało. Nie chciała, żeby jakiś mężczyzna był z nią ze względu na jej status materialny czy tytuł. To nie miałoby najmniejszego sensu, jeśli miałaby żyć z kimś, kto kocha tylko jej pieniądze czy nazwisko.
- Cóż, w Japonii... Nie mogłabym studiować tak, jakbym chciała. No i też nie miałabym pewności, czy moje oceny naprawdę odzwierciedlają moje umiejętności, czy może po prostu nie chcą się narazić mojej rodzinie... Ciężkie jest życie księżniczki... -Westchnęła, biorąc kolejne ciastko. Odłamała mały kawałek i włożyła go do ust.
-Mieszkanie tak daleko od domu ma swoje plusy. Przynajmniej rodzice nie patrzą mi ciągle na ręce i mam trochę więcej swobody. Gdybyśmy spotkali się w Tokio... Ach, nie, nie spotkalibyśmy się. Nie byłbyś w stanie się nawet do mnie zbliżyć, już nie mówiąc o tym talerzu ciastek. - Uśmiechnęła się smutno. Ograniczenia, jakie miała w Tokio dla dojrzewającej dziewczyny były naprawdę męczące. Nie mogła pójść na imprezę bez sztabu ochroniarzy, nie mogła bawić się na dyskotekach tak, jakby chciała, nawet w restauracjach otaczały ją tłumy ludzi. Nigdy nie miała chwil samotności, kiedy mogłaby po prostu posiedzieć gdzieś na mieście, nie rozpoznana przez nikogo, nie otoczona ochroniarzami. Cały czas ktoś koło niej był. Momentami naprawdę jej to przeszkadzało...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cukiernia   Wto Mar 04, 2014 12:58 am

Ponowne spotkanie nie byłoby problemem – o to to na pewno, nawet przeciwnie – jednak Yve trochę się obawiał tego, że pewnego pięknego dnia musiałby wyjaśnić, na czym polega to całe „sprzątanie”, którym się zajmuje. Na Boga, przecież on skłamał! A tak się szczycił tą swoją prawdomównością zawsze i wszędzie, że to aż uderzało o rutynę. A tutaj? O, proszę, niczym urodzony kłamca przeinacza prawdę, nawet jeśli robił to tak dla dobra ogółu. No i głównie swojego, ale czasami trzeba być egoistą. No i kto by mu nawet uwierzył, gdyby tak na dzień dobry wyskoczył z „hm, no wiesz, zajmuję się zabijaniem ludzi za pieniądze. Czasami jakieś porwania, czy coś, nic wielkiego, naprawdę”. To strasznie brzmiało nawet w jego głowie, więc wolał nawet nie myśleć, jak brzmiałoby w ustach. Po prostu koszmar!
- Myślałem raczej o zmianie branży –
odpowiedział szczerze. Miał trochę odłożonych już pieniędzy, mógł sobie pozwolić więc na… hm, tymczasowe zawieszeni i poszukanie innej pracy. Bardziej takiej ludzkiej, jeśli można właśnie tak to określić nawet w stosunku do elfa. – Na trochę przystępniejszą, o regularnych godzinach pracy, bo tak to nigdy nie wiadomo, czy coś nie wyskoczy i ciężko w sumie z ułożeniem mniej więcej normalnego życia. Pff, jakiegokolwiek.
Westchnął. To akurat było takie… no normalne. Przecież większość ludzi właśnie tak ma – spłodzić drzewo, zbudować małżeństwo i posadzić dom. Czy jakoś tak. A Yve, mimo że był właściwie elfem z krwi i kości, to takie typowo ludzkie plany na przyszłość były dla niego czymś całkowicie normalnym.
Słuchał jej i pokiwał głową – doskonale to rozumiał! Przecież właśnie dlatego on sam wyjechał ze swoich rodzinnych stron, żeby móc „żyć po swojemu”. By mógł być tym, kim zechce i jak sobie zamarzy. I, co najważniejsze, by nie musieć znosić tych ciągłych wymagań co do jego zachowania czy czegokolwiek innego. Z tą różnicą, że tam właściwie każdy miał ustalone miejsce i zazwyczaj nie opuszczał go aż do śmierci. A Yve tak nie chciał, wolał spróbować nowych rzeczy, chciał zobaczyć coś nowego, a nie siedzieć w miejscu i usychać z nudy.
- Księżniczki? – zapytał z uśmiechem i sięgnął po następne ciastko, które przełamał na pół. – Rozumiem to, tak mniej więcej. Tam, gdzie wcześniej mieszkałem, każdy miał ustalone miejsce i pozycję w życiu. Taka idylla, rozumiesz. Zero kłótni, zero rozbojów, każdy miał idealną swobodę ruchów, o ile nie chciał wyjechać, lecz nigdy nie widziałem, żeby ktokolwiek tam się nawet sprzeczał. To było przytłaczające. Choć i tak różni się od twojej sytuacji – znowu westchnął, odgryzając kawałek ciastka. Tak, to znacząco się różniło, choć doprowadziło do tego samego. – Ale to bez znaczenia. W końcu jesteśmy tutaj.
Powrót do góry Go down
Takara
Niewtajemniczona


Fabularnie : Yve <3
Liczba postów : 10
Join date : 25/06/2013

PisanieTemat: Re: Cukiernia   Pią Mar 28, 2014 5:32 pm

No tak, w tak młodym wieku nie ma co zatrzymywać się tylko na jednej dziedzinie. Szczególnie, że nie była ona jakaś bardzo perspektywiczna. Sprzątanie...? Niby jak ktoś jest zdolny to na wszystkim zbije fortunę, ale mimo wszystko... To chyba nie był szczyt jego marzeń, prawda? No i te nieregularne godziny pracy pewnie też były problematyczne. Ba, na pewno! To z pewnością nie ułatwiało mu życia, jakiegoś ułożenia sobie przyszłości, może jakichś randek, spotkań z przyjaciółmi, czy po prostu czerpania z życia. Był młody, praca na pewno nie była wszystkim, na czym mu zależało.
Jego uśmiech nieco zbił ją z tropu. Nie wiedziała, czy jej uwierzył, co myślał o jej wyznaniu. Słuchała jednak jego wyznania z uwagą, również sięgając po ciastko. Obracając je w palcach rozważała jego słowa, próbowała wyobrazić sobie jego sytuację, to, co on czuł, co zmotywowało go do opuszczenia rodzinnego domu. Wbrew pozorom ich sytuacje były naprawdę do siebie podobne. Oboje mieli z góry narzucone to, jak mają żyć, oboje nie mogli być tak po prostu sobą. I oboje dopiero po wyjeździe z rodzinnego domu tak naprawdę ożyli. A przynajmniej tak się wydawało.
- No tak, to nie ma znaczenia, skoro w końcu udało nam się osiągnąć to, co chcieliśmy, prawda? Oboje żyjemy w końcu na własną rękę. Choć w sumie, nie wiem, jak Ty, ale za mną wciąż ciągnie się wianuszek ochroniarzy. Teraz jednak nie czuwają nade mną tak jawnie, ale musiałam zgodzić się na to, by ze mną byli. Inaczej ojciec nigdzie by mnie nie puścił... Nawet moich braci tak nie ograniczał jak mnie... - Westchnęła, zjadając ciastko, które trzymała w dłoniach. Mimotych niedogodności, mimo całej tej otoczki i niemałych trudności z przystosowaniem się do tutejszych warunków, była szczęśliwa z podjętej decyzji. Była wolna. Mogła robić co chciała. A kilku facetów kryjących się gdzieś w cieniu i podążających za nią było chyba niewielką ceną, prawda?
- Ale przynajmniej mogę spełniać swoje marzenia, prawda? Oboje możemy. Nic nas nie ogranicza, żadne obowiązki, żadne obyczaje... To jest naprawdę cudowne uczucie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cukiernia   Pią Mar 28, 2014 6:01 pm

Tak, mimo że sytuacje, które doprowadziły ich właśnie do tego miejsca, do tej cukierni, były z goła różne, to jednak można było znaleźć w nich podobieństwo. Na dodatek przyczyniły się do tego, że mieli dosyć presji otoczenia i wyjechali. Na innych warunkach, co prawda, ale zawsze. Warunkiem wyjazdu Takary było to, że ktoś będzie rejestrował każdy jej krok i jej pilnował. Warunkiem Yvego było to, że nigdy już nie wróci i nie zburzy tej idylli swoją obecnością. Coś za coś, bo wszystkiego mieć nie można.
Pokiwał głową. Domyślał się, jakie to musi być męczące, gdy ktoś cały czas za tobą chodzi i wisi ci nad głową, jak jakaś chmura burzowa, która jest gotowa porazić prądem każdego, kto zbliży się zanadto. O ile nie jest w stanie zrobić czegoś jeszcze gorszego, bo przecież i tak też mogło być. Yve wprawdzie nie wiedział, jakimi środkami dysponowali ci „strażnicy”, ale podejrzewał, że na pewno o wiele lepszymi niż on.
- Za mną nikt nie chodzi. Miałem jeden warunek: idziesz i nigdy nie wracasz –
wzruszył ramionami. – Ale dzięki temu przeszłość się za mną nie ciągnie, chyba że sam to rozpamiętuję. Tak jak teraz chociażby – sięgnął dłonią po kolejne ciastko i przełamał je na pół. – Wiesz, jesteś kobietą, a o kobiety trzeba zawsze dbać nieco bardziej. Nie, żebym jakoś je dyskryminował, no skąd, ale… ale no wiesz. Jesteś niższa, słabsza i tak dalej, wglądasz na kogoś, kto potrzebuje opieki.
Nie był do końca pewien, czy odpowiednio ubrał swoje myśli w słowa, ale miał naprawdę szczerą nadzieję, że to wszystko nie zabrzmi jakoś seksistowsko czy coś, bo tego ewidentnie nie chciał.
Pokiwał z entuzjazmem głową. No jasne! Życie po swojemu to przecież marzenie chyba każdej istoty na ziemi. Nikt przecież nie chciał, aby jakaś siłą wyższa podejmowała za nich decyzje i mówiła, kim właściwie mają być i co mają w życiu robić.
- Wolność, krótko mówiąc.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Cukiernia   Today at 4:24 pm

Powrót do góry Go down
 
Cukiernia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Cukiernia w Hogsmeade
» Cukiernia u Aiko
» Cukiernia
» Cukiernia "Candy Crush"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Londyn :: Centrum miasta-
Skocz do: