IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Biblioteka "Otwarta Księga"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Nate
Przeistoczony


Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 22

PisanieTemat: Biblioteka "Otwarta Księga"   Pią Sty 17, 2014 10:07 am

    Jest to największa biblioteka w całym mieście i można znaleźć w niej dosłownie wszystko. Biblioteka jest bardzo przytulna i panuje w niej nienaganna cisza przerywana jedynie przez szelest przerzucanych książkowych kartek. Wzdłuż jej ścian i przez sam jej środek ciągnął się długie rzędy wysokich regałów od góry zastawionych przez małe książeczki oraz wielkie tomista najróżniejszych powieści i poradników. Nie wszyscy jednak wiedzą, że biblioteka kryje jeszcze pomieszczenie oddzielone od reszty, do którego wstęp mają tylko nieśmiertelni. Znajdują się tam księgi czarów oraz spis ksiąg zakazanych, których nie wolno pod żadnym pozorom dotykać istotom śmiertelnym, nawet tym wtajemniczonym, którym udzielono wstępu do tej ukrytej drugiej biblioteczki.

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Inu
Wojak


Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka "Otwarta Księga"   Sob Lip 05, 2014 3:04 pm

Zapewne można snuć domysły na temat tego czego psowaty demon szukał w bibliotece, i właściwie w jaki sposób dostał się do tego publicznego miejsca nie będąc przez nikogo zauważonym. Powód, dla którego Inu przybył do biblioteki, był z goła inny niż powinien. Skusiła go cisza, ciemne zakamarki oraz rozmaite zapachy, które przewijały się dziennie w setkach sztuk i mieszały ze sobą. Wciśnięty między regałami nie rzucał się w oczy, gdyż cień dawał mu dodatkowe okrycie przed wścibskimi oczyma. Zresztą bądźmy szczerzy - kto w dzisiejszych czasach krzątałby się obok regałów z książkami na temat zwierząt? Teraz większość materiałów tego typu można znaleźć w Internecie, w filmach dokumentalnych, a nie w ilustrowanych lekturach, które zazwyczaj szybko tracą na aktualności. Nawet dokładność zdjęć odbiega od dzisiejszych standardów fotografii, a mimo wszystko właśnie jeden z atlasów mieścił się na podkulonych kolanach demona, który tępo wpatrywał się w jedną i tą samą ilustrację. Widać było na niej rodzinkę lisów śnieżnych. Przede wszystkim lisica przykuwała jego uwagę, gdyż strasznie przypominała mu kogoś bliskiego. Kogoś, kogo powoli zapominał, lecz sama wzmianka o tej postaci podburzała w nim chęć zemsty. A mimo wszystko trzymał palce z pazurami na zdjęciu i z zamyśloną miną oraz zmarszczonymi brwiami próbował zrozumieć, albo przypomnieć sobie coś co wypełniało lukę w pamięci, która poszerzała się z dnia na dzień. Złote ślepia z wąskimi źrenicami nie odrywały się od fotografii, a cały świat zawęził się do przestrzeni między półkami, w których znalazł cichy kąt dla siebie. Nawet nie mrugnął ani razu, chociaż zdawać się mogło, iż co jakiś czas wydawał z siebie ciche, ponure pomruki. Szczerze wątpił w to, iż znajdzie odpowiedź na nurtujące go pytanie, lecz mimo wszystko nie przestawał spoglądać na białą lisicę z maluszkami pod łapkami.
Mając otwartą księgę na kolanach chcąc nie chcąc zasnął ze zgryzoty. Sen był dobrym lekarstwem na rosnące pokłady gniewu, a Psowaty popadał w agresję z byle powodu. Nawet nie chrapnął ani razu, tylko położywszy uszaty łeb na złączonych kolanach znalazł wygodną pozycję do spania. Nie wiedział jak długo gnieździł się w regałach, lecz nie spieszyło mu się do niczego. Nikt też na niego nie czekał. Posiłek zdobędzie, kiedy zrobi się naprawdę głodny, a takowy jeszcze nie był. Pojedynczy ludzie mijali go nie mogąc go dostrzec w ciemnościach, nikt też nie poświecił w jego stronę latarką, toteż nie narzucał się ze swoją egzystencją. Póki co.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariael
Archanioł


Fabularnie : Złączony z nim wspólną przeszłością, Inu.
Liczba postów : 97
Join date : 04/04/2014

PisanieTemat: Re: Biblioteka "Otwarta Księga"   Nie Lip 06, 2014 11:13 pm

Ariel sam nie wiedział, jakim cudem jego ciało odreagowało wczorajszy dzień w postaci zakwasów. Nie był ani trochę przyzwyczajony do ziemskich dyskomfortów, bo też nigdy nie miał okazji gościć w ludzkiej skórze dłużej, niźli to było konieczne. Teraz, kiedy czuł rwący ból w każdym mięśniu, żałował po stokroć swego braku doświadczenia. Tak przynajmniej byłby na to przygotowany, a teraz?
Chwytając się za bok niczym starzec zawitał do biblioteki, której odwiedzenie zaplanował już kilka dni wcześniej. W ciągu kilkunastu do kilkudziesięciu lat nagromadziło się w różnych placówkach mnóstwo zbiorów dotyczących natury istot nadludzkich, które zostały napisane przez ludzi. Lew Boży rzucił lekki uśmiech i skinął głową na przywitanie znanej sobie bibliotekarce, po czym ruszył w kierunku półek, na których uporządkowano interesujące go tytuły. W obecnym świecie ludzi niektóre książki, które paradoksalnie opisywały nadludzi w sposób pozytywny lub obiektywny, ocenzurowano, lecz owa pani za ladą - anielica - ukrywała je otoczone magicznym urokiem w celu informacyjnym. Tym sposobem archanioł mógł wziąć pod uwagę nie tylko opinie niepochlebne, które głównie zawierano w typowych i sprzeciwiających się nieśmiertelnym książkach, ale i te aprobujące, które wycofano od szerokiego grona odbiorców do szemranych antykwariatów, pchlich targów lub pieca. Sam białowłosy podejrzewał, że wzorowanie się na dziełach pisarzy może poprawić statystykę, którą prowadził w ramach swej misji. Więc próbował.
Wbrew pozorom cel anioła nie znajdował się w tajnym pomieszczeniu dla nieśmiertelnych, o którego istnieniu wiedział, a na specjalnych regałach. Na stronach ich elementów nie widniała żadna treść magiczna, więc pozostawiono je w głównej sali z jedyną ochroną w postaci bariery niewidzialności. Ariel skierował się do owego specyficznego miejsca, po czym zaczął przeglądać mieniące się w przed jego oczyma tytuły. Te przemieszano dla jeszcze lepszej niepoznaki z książkami o zwierzętach, które z racji doby internetu uchodziły za biblioteczny margines niecieszący się powodzeniem. Było to na swój sposób logiczne, gdyż wokół kręciło się niewielu, co zmniejszało ryzyko kontaktu z książkami do minimum.
Albinos zignorował demoniczny radar, który natychmiast uaktywnił się w jego podświadomości po podejściu do półek, uznając go za defekt obecności bariery. Ściągnął jedynie brwi, poszukując pewnej książki, którą ominął ostatniego razu. Natężenie wspomnianego wcześniej dziwnego uczucia wzrastało. Jakiż był jego strach i zdziwienie, kiedy w głębi jednego z regałów odnalazł śpiącego psowatego* demona. Odskoczył gwałtownie, mrugając powiekami i przy okazji zwalając jedną z książek spokojnie leżących nieopodal. Podniósł ją zaraz i, wyprowadzony z równowagi, odłożył z powrotem na miejsce. Nie chciał zwrócić na siebie uwagi. Jeszcze raz spojrzał w miejsce spoczynku nieznanego osobnika. Co prawda wydawał mu się znajomy, lecz na swej drodze napotkał tyle person i indywiduum, że nie przywiązywał do tego wrażenia większej wagi.
Na początku nie wiedział, co robić. W jego sercu wciąż tliły się resztki zdziwienia, które zaskoczyło nawet jego. W końcu podrapał się po policzku. Śpiący mężczyzna się obudził. Postanowił, że uda zagubionego i w ogóle niezakłopotanego odnalezieniem kogokolwiek w głębi regału, i to natychmiast.
- Wybacz, że przeszkadzam, ale nie widziałeś może...
Niebieskie tęczówki zrównały się ze wzrokiem obcego i wtem zrozumiał. Już wiedział, skąd znał demona. Wargi Uriela rozchyliły się delikatnie. Nie wierzył, że ich drogi ponownie się spotykały. I to w taki sposób, w takim miejscu...
Niezbadane są wyroki Pana - pojawiło się w jego głowie.

*poprawione. Wybacz (:


Ostatnio zmieniony przez Ariael dnia Pon Lip 07, 2014 9:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inu
Wojak


Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka "Otwarta Księga"   Pon Lip 07, 2014 10:42 am

Żeby rozwiać pewne wątpliwości, należy się parę słów wyjaśnień od narratora. Otóż dotyczy to demona. Owszem, jest demonem, ale znamiona będące pozostałością po Zmiennokształtnym są psie. Czemu więc jego siostra była białym lisem? Za lat szczenięcych, gdy jeszcze nie było mowy o przeklęciu jego duszy, został wyrzucony na śmietnik. Nie potrafił się zmienić w humanoidalną istotkę, toteż był malutkim, białym szczeniaczkiem porzuconym przez właściciela, a tym samym skazanym na śmierć. Jego przybrana matka - lis polarny grzebiący po śmietnikach za pożywieniem - odnalazła prawie zamarzniętego na śmierć malca i zabrała go do siebie. Jak się okazało, była tak jak i on Zmiennokształtną. Adoptowała go i traktowała jak pierworodnego, który z czułością dbał także o matkę i przybraną siostrę. Nawet jak poznał prawdę - nie przestał ani o trochę kochać wybawicielkę. To ona nauczyła go przybierać ludzką postać, karmiła za lat szczenięcych, te więzi były jedyne w swoim rodzaju. Aż matka zniknęła bez śladu i to na jego głowie spoczęła opieka nad młodszą siostrzyczką. Nie winił wtedy losu za utratę matczynej opieki, przecież w ogóle mogło go nie być na świecie. I to właśnie lisica wypełniała jego egzystencję po brzegi, dzięki niej czuł się doceniony, ważny. Ich bratersko-siostrzana miłość mogła być przykładem dla wielu rodzeństw. Ktoś nad nim czuwał, aż do tego feralnego dnia, które odwróciło jego życie i zachowanie do góry nogami, i w którym odebrano mu nie tylko duszę, ale i siostrę.
Od tamtej pory nic i nikt nigdy więcej nie wypełnił pustki, która zeżarła resztki społeczeństwa czyniąc z niego zdziczałego osobnika.
Jak tylko usłyszał głuchy stukot spadającej księgi pierwsze zareagowały uszy, które postawione na sztorc zlokalizowały natychmiast winowajcę pobudki. Dopiero po dwóch sekundach otworzył powieki i złote ślepia natknęły się na widok wysokiego, szczupłego mężczyzny. Niemal od razu przerwał wypowiedź uprzejmego petenta biblioteki pomrukiem niezadowolenia. Ścisnął atlas zwierząt bliżej torsu, jakby to właśnie po tą książkę przybył Białowłosy jegomość. Zjeżyły mu się włosy w tyle głowy, a wąskie źrenice nie odrywały się od nieznajomego. Podniósł kącik ust ujawniając nie tylko przerośniętego kła, ale także głęboki warkot. Anioł wkroczył na teren demona (powiedzmy, że to był jego), zaś Inu źle zinterpretował słowa przybysza i bronił lekturę jak pies gnata. Im dłużej wlepiał przenikliwe spojrzenie w człowieku, tym miał więcej czasu na przyjrzenie mu się i wciągnięcie kilku niuchów aby wyłapać jego zapach. Uszy cofnięte ku tyłowi dopełniały wizerunku zdenerwowanego demona, który za żadne skarby nie mógł rzec ani pół słowem, które przypominałoby mowę ludzką. Kiedyś jeszcze potrafił komunikować się z humanoidami, lecz jego obecny tryb życia nie stwarzał mu warunków na ćwiczenie wymowy. Z dnia na dzień było coraz gorzej, nawet nie wszystkie słowa wypowiadane w jego kierunku pojmował. Już o czytaniu czy pisaniu nie warto wspominać. To, o ironio, dlaczego siedział między regałami w bibliotece? Instynkt, cisza, pragnienie snu w miejscu, z którego też byłby łatwy wypad po jedzenie w razie głodu. A może Najwyższy maczał w tym palce, żeby dać mu ostatnią szansę na to, by wyjść do i na ludzi? Zdziczały umysł bez większych problemów dominował w Inu i dyktował zachowanie, lub jego brak.
Gdy ocenił, że Białowłosy za długo opiera się z ucieczką, wypełzł do półcienia, w którym dało się dostrzec jego zwierzęcą posturę. Kucał przed mężczyzną podpierając się z przodu rękoma ozdobionymi w bestialskie pazury - po części przykryte rękawami czerwonego kimona. Warczał jeszcze intensywniej nie potrafiąc się uspokoić, nawet kiedy Anioł nie prowokował go w żaden sposób. Od kiedy był demonem, zawsze napady złości przeistaczały się w coś więcej, i tylko solidne pobicie do nieprzytomności uspokajało zawszonego Inu. Czy teraz też tak będzie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariael
Archanioł


Fabularnie : Złączony z nim wspólną przeszłością, Inu.
Liczba postów : 97
Join date : 04/04/2014

PisanieTemat: Re: Biblioteka "Otwarta Księga"   Pon Lip 07, 2014 10:59 pm

Ariel doskonale znał historię osobnika, z którym spotkanie zarządził na tę chwilę los. Przez ten krótki moment, kiedy ich tęczówki zwarły się ze sobą, w jego umyśle ruszył barwny kalejdoskop wspomnień i zdarzeń, których zapomnieć dosłownie nie mógł. Spoglądając na demona, ujrzał uratowanego przez niego za dawien dawna zmiennokształtnego. Nie wiedział, dlaczego mężczyzna stał się upadłym, lecz patrząc na jego twarz... Z pewnością widział podstawy. Gniew, nieufność, poniekąd lęk. Złote oczy ciskały raz po raz gromy w kierunku białowłosego, a Ariel powoli, bo też nie miał się czego w gruncie rzeczy obawiać, przeniósł swój wzrok na książkę. Jako że była nieustannie schowana w objęciach warczącego demona, białowłosy nie dojrzał tytułu. Mignęła mu za to część okładki przedstawiająca jedno z tropikalnych zwierząt. Zmarszczył delikatnie brwi, jednak niczego nie skomentował. Jego oczy ponownie spoczęły na rozbieganych źrenicach Inu. Był pewien, że mężczyzna go nie poznaje, a on sam wciąż nie mógł wyjść ze stanu lekkiego wstrząsu, w jaki wprowadziło go to nagłe spotkanie. Zaskoczyła go też reakcja, z jaką się spotkał - czysta wrogość niewzbogacona żadnymi przejawami uczuć. W pewnej chwili naszła go nawet myśl, by się wycofać, zapomnieć o tym całym zdarzeniu, lecz z jakiegoś powodu... Nie mógł. Chciał porozmawiać. A przynajmniej spróbować, jeśli to mogło okazać się niemożliwe.
- Inu? - zapytał cicho, opadając na klęczki do jego poziomu i przyglądając mu się uważnie. - Pamiętasz mnie?
Choćby miał oberwać z niebezpiecznie długich i ostrych pazurów, postanowił trwać w postanowieniu, że próba kontaktu to najlepsze posunięcie, na jakie mógł się w chwili obecnej zdobyć. Co do poszukiwanej książki - uznał, że znajdzie ją innym razem. Bądź, w przypadku powodzenia, później. Starał się w miarę możliwości nie wykonywać żadnych gwałtownych ruchów, które demon mógłby odebrać jako próbę ataku albo zaproszenie do konfrontacji. Co jak co, ale tego by nie chciał. Tym bardziej, że wówczas musiałby jasnowłosego unicestwić, co znacznie odbiegało od jego aktualnego celu działań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inu
Wojak


Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka "Otwarta Księga"   Wto Lip 08, 2014 6:55 pm

Jedno słowo zatrzymało czas.
Jeśli jest się kimś nazwanym, i to nie w formie obelgi czy przymiotnika a faktycznym imieniem, ma się więcej wspólnego z ludzkością. Kto oprócz humanoidalnych istot posiada własne miano? To coś wyróżniającego spośród innych zwierząt. Coś o czym inne gatunki nie mają pojęcia.
Te same złote ślepia, które wcześniej przewiercały Anioła na wylot, nabrały innego wyrazu. Dało się przez nie dostrzec, iż demon nie jest tylko dzikusem, że są przebłyski świadomego i rozumnego umysłu, który trzymany w szczelnych szponach instynktu drapieżcy nie mógł poprawnie funkcjonować. Nawet przestał na moment warczeć, i brwi rozluźniły się wraz z napiętymi mięśniami twarzy. Uniósł wyżej uszy, by nasłuchiwać miękkiego głosu rozmówcy, który zdecydował się zejść do tego samego poziomu co on. Białowłosy mężczyzna o bladej karnacji znał demona. Ale... skąd? Ów zgrzyt braku wspomnień dał po raz kolejny o sobie znać, kiedy padło pytanie o pamięć o nim. Chwilowy spokój mógł zwiastować burzę. Początkowo badawcze spojrzenie psowatego obejmowało po raz n-ty sylwetkę, rysy twarzy i koloryt mężczyzny. Nie było ono już tak groźne jak przy pobudce. Jednakże im bardziej się przyglądał, im bardziej starał się przypomnieć cokolwiek i tym szybciej zaciekawienie znów przemieniało się w rosnącą irytację, a później złość. Ruszał niemo ustami, jakby chciał odpowiedzieć: "nie, nie pamiętam Cię... a powinienem?", lecz stać go było tylko na przekręceniem przecząco łba z bujną fryzurą. W pustce pojawiły się słowa Anioła powtarzające się echem w niesamowicie głębokiej czerni umysłu, aż wyprowadzało to Inu z równowagi. Tym razem jednak zareagował inaczej: chwycił się nagle rękoma za skronie pozwalając atlasowi zsunąć się z jego ramion na podłogę i szarpał się za kudły. Chciał siebie bardziej zmobilizować do myślenia, jednak na próżno - z pustego i Salomon nie naleje. Skrył ślepia pod grzywką, które tępo wbił w otwarty atlas z lisicą, i wszystko go to przytłoczyło. Żadnych wspomnień, żadnych pozytywnych uczuć, tylko sroga nicość, którą był w stanie zapełnić tylko gniewem. Oddychał słyszalnie, głęboko. Zaciskał kły, by nie ryknąć z niemocy rozgryzienia takich drobnych gestów jak wypowiedzenie jego imienia przez osobę, która musiała go znać; jak fotografia w książce. Cały dzisiejszy świat był dla niego obcy, a kiedy zdarzają się kadry z przeszłości, które zdecydowały się ujawnić w postaci danych jednostek czy gestów... nie potrafił ich przypasować do niczego.
Przerastało go to wszystko. Ile można żyć samą nienawiścią do każdej rzeczy, do każdego spotkanego osobnika? Nic poza złością nie miał. A teraz tę złość trzymał w sobie, gdyż zasiana w nim ciekawość do Anioła nakłaniała demona do zachowania chociażby pozornego spokoju. Może powie mu skąd ta znajomość się wzięła, może nie. Podjął ryzyko - agresję zamknął w małoszczelnym opakowaniu, którym było ciało Inu, żeby "zwabić" towarzysza do zwierzeń. Jak nic nie powie, jak sobie pójdzie, jak tylko po to tu przybył, by namieszać Długowłosemu w głowie... oj marny będzie jego los.

Ooc: drobiazg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariael
Archanioł


Fabularnie : Złączony z nim wspólną przeszłością, Inu.
Liczba postów : 97
Join date : 04/04/2014

PisanieTemat: Re: Biblioteka "Otwarta Księga"   Czw Lip 10, 2014 3:45 pm

I oto tuż przed Lwem Bożym dokonała się zmiana, począwszy od jednej, pojedynczej iskierki zrozumienia w oczach, a na całkowitej zmianie wyrazu twarzy kończąc. W pozornym spokoju malującym się na licu białowłosego nie dojrzał jednak echa tamtej pamiętnej chwili, elementu wspólnej przeszłości, a jedynie pustkę. Wnet dotarło do niego, że Inu się zmienił. Nie tylko pod względem usposobienia i rasy, ale także wspomnień. Po prostu ich nie posiadał.
Warkot ustał, a Ariel zmrużył delikatnie powieki, nie spuszczając bacznego wzroku z mężczyzny. Wyglądało na to, że jego stosunek wobec archanioła uległ poprawie, lecz ten w dalszym ciągu starał się trzymać swój rozsądek na wodzy. Bez słowa sprzeciwu akceptował nieustanne, próbujące go rozgryźć spojrzenia, jakby samemu mając nadzieję na to, że - tak jak w przypadku Belzebuba - nastąpi jakieś cudowne olśnienie i w pamięci demona znów zaświta pewna postać, która dawniej uratowała go ze szponów Upadłego. Ariael.
Bez problemu odczytał ruch warg mężczyzny, choć dopiero teraz zrozumiał, że Inu nie potrafi tego samego powtórzyć w słowach. Wiedziony intuicją i chęcią komunikacji, zapytał cicho:
- Potrafisz pisać?
Nie doczekał się jednak odpowiedzi, bo demon nagle zacisnął dłonie na włosach i naparł nimi na skronie, jakby w nadziei, że owe przesycone bezradnością gesty pomogą wywołać falę wspomnień. W odruchu dosyć nieprzemyślanym, a zarazem niepewnym dotknął opuszkami palców nagiego ramienia demona. W niebieskich oczach odbił się niezmącony spokój wraz z mieszaniną troski oraz współczucia.
- Chciałbym, żebyś mi jakoś powiedział, co zaszło w Twoim życiu, były Zmiennokształtny - odparł cicho, mając nadzieję, że ten nagły napad histerii uspokoi się i będą w stanie porozmawiać, jeśli nie w jakimś języku, to chociaż gestykulując. Kiedy, ku jego uciesze, krzycząca wniebogłosy desperacja demona nieco ucichła, odetchnął cicho i pozwolił sobie na delikatny uśmiech. - Widzę, że niczego nie pamiętasz. Jeśli chcesz, opowiem Ci. Usiądziemy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inu
Wojak


Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka "Otwarta Księga"   Czw Lip 10, 2014 8:48 pm

Przybysz nie odpuszczał, ba - jakby jeszcze bardziej pragnął rozwiązać zagadkę istoty Inu. Oboje siebie lustrowali, tylko demon bardziej natarczywie i bez większego namysłu, a Wysłannik Boga z większym politowaniem. Wbrew wszystkiemu został przy młodzieńcu w kimonie i starał się naprawić ubytki wywołane zrządzeniem losu: zarówno u Inu jeśli chodzi o pamięć, a także u siebie być może dowiadując się o przyczynie metamorfozy Zmiennokształtnego. Nie będzie to proste. Niestety zdziczały rozmówca nie był w stanie spełnić prośby Anioła, to jest wyartykułować słownie odpowiedzi na pytania. Żadne ludzkie słowo nie przedarło się przez gardło zwierza, musiała wystarczyć mowa ciała i gestykulacja, która też nie była aż tak bardzo rozwinięta. Ręce były teraz przy łbie demona, gdyż starał się za wszelką cenę pobudzić z nicości chociaż fragment wspólnej przeszłości. Odrobina współczucia w postaci ręki mężczyzny, która miała za zadanie dodanie otuch, na moment uspokoiła go, nawet opuścił dłonie ze szponami ze skroni, lecz cofnął ramię z delikatnego chwytu. Nie był przyzwyczajony do dotykania przez obcą osobę, chyba że w walce. Przynajmniej Lew Boży zdołał skierować całą uwagę na siebie, dlatego Inu nastawił uszy na sztorc i tak jak zaproponował towarzysz - usiedli na podłodze. W sumie demon trwał w tej samej pozycji, jednak był spokojniejszy. I tak daleko mu było do zaufania kogoś, kogo kompletnie nie pamięta (czyli nikomu), nie tracił czujności - jak to pies. Złote ślepia wpatrywały się we Świętego z upartością osła. Był gotów do wysłuchania monologu, gdyż po pierwsze nie będzie mógł nic rzec w trakcie, a po drugie chciał poznać punkt widzenia nieznajomego na ich relacje. Jeśli byłyby fałszywe, to i tak nie zorientowałby się, chyba że po drodze prawda wyszłaby na jaw. Inu wbrew pozorom ma odrobinę oleju w głowie - jest zdolny do łączenia najbardziej banalnych faktów ze sobą. Jego dociekliwość w tej kwestii jest przydatna, chociaż także i ona potrafi zaleźć mu za skórę w postaci poirytowania jakąś sprawą. Jak z tym atlasem na przykład. Coś mu mówiło, iż powinien wiedzieć dlaczego nie może oprzeć się fotografii, ale nie... nie przypominał sobie niczego.
Na tą samą myśl nawet odsłonił długim rękawem od kimona skrywaną księgę i wpatrywał się z uwagą (albo nawet z przesadą) w Anioła. Nie rozumiał jego lekkiego uśmiechu na twarzy, w ogóle nie znał się na pozytywnych emocjach, a jednak wolał go widzieć z takim grymasem niżeli wcześniej. Do tego ten nieziemski stoicyzm. Podkreślały wagę jego osoby w oczach dzikusa, ale tylko tak po postawie. Anioł już doskonale wiedział, że nie wyciśnie z demona ani pół grama wspomnień. Pytanie tylko: dlaczego dążył do uświadomienia Inu? Miałby w tym jakąś korzyść? Kim on był, jest czy będzie dla Uszatego?
Inu:
 
... i jak tu nie być zaintrygowany anielską personą?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariael
Archanioł


Fabularnie : Złączony z nim wspólną przeszłością, Inu.
Liczba postów : 97
Join date : 04/04/2014

PisanieTemat: Re: Biblioteka "Otwarta Księga"   Pią Sie 01, 2014 8:04 pm

Wszystko to wyglądało jak parodia jakiegoś filmu z lat osiemdziesiątych. Dwoje znajomych spotyka się po latach, z czego jeden stracił pamięć, a ich wspólne przeżycie nie pozwalają na życie któregoś z nich w niewiedzy o swojej przeszłości. I tak właśnie czuł się Ariel. Patrzył na Inu z uśmiechem, który zarówno miał wiele wspólnego z wesołością, jak i poczuciem braku realizmu. I cóż miał poradzić? Stał jedynie, bacznie się demonowi przyglądając i wyłapując coraz to nowsze informacje. Przede wszystkim, z mężczyzną nie można było uzyskać słownego kontaktu, czy to w formie dialogu, czy też wypowiedzi pisemnej. Pozostawały zatem jedynie gesty. Uriel znał co prawda parę zaklęć na telepatię, jednak użycie ich w tym miejscu mogłoby spowodować nieprzyjemne konsekwencje, jak na przykład wytropienie bądź przyciągnięcie niechcianej mrocznej energii. Szczególnie to miejsce nie zasługiwało na tak makabryczne skutki, toteż archanioł postanowił zadowolić się zwykłą komunikacją niewerbalną. Odchrząknął cicho, siadając tuż naprzeciw psowatego demona i spoglądając prosto w otchłań złotych tęczówek.
- Opowiem Ci wszystko z mojej perspektywy. Dawno temu, kiedy Ty należałeś do rasy Zmiennokształtnych, a ja pod mą niematerialną postacią któregoś dnia patrolowałem Ziemię - widzisz, Inu, jestem jej opiekunem - zauważyłem Waszą dwójkę. Ciebie i Twoją siostrę. Pamiętasz ją? Kryłeś ją za plecami, gdyż jeden z bardziej upierdliwych Upadłych, bodajże Rabdos, szedł w Waszym kierunku z widocznie niecnymi zamiarami. Nie pamiętam dokładnie, co mu zrobiliście, ale znając jego temperament, najpewniej nie było to nic wielkiego. Może chcieliście coś ukraść? W każdym razie, wyklinał, krzyczał i machał rękoma. Nie było w tym nic wielkiego - zauważałem takie sytuacje co chwilę, jednak gdy ujrzałem tę jedyną w swoim rodzaju... troskę oraz odwagę w Twoich oczach, wiedziałem, że muszę zainterweniować. Trochę się pokiereszowałem, ale ostatecznie zwyciężyłem. - Albinos uśmiechnął się rozbrajająco. - Byłeś mi bardzo wdzięczny i złożyłeś niezliczoną ilość obietnic, że spłacisz dług. A ja byłem szczęśliwy, bo Wam pomogłem. Kochającemu się rodzeństwu.
W tym momencie cherubin zrobił krótką pauzę, po czym uśmiechnął się delikatnie i odgarnął demonowi jasne włosy za uszy. Był to odruch bezwarunkowy; taki, jaki wykonywał przez długi czas.
- Brzmi jak bajka, co? Oczywiście nie muszę mówić, że długo rozmawialiśmy. I odwiedzałem Was od czasu do czasu. Dopóki nie straciłem Waszego tropu. Jakbyście... Nie istnieli. - Teraz mina Ariela przybrała szczerze zatroskany wyraz. - Naprawdę nie dawało mi to spokoju, ale w końcu przestałem szukać. Co pamiętasz tuż po przemianie w demona, Inu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inu
Wojak


Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka "Otwarta Księga"   Pon Sie 04, 2014 1:11 pm

Utkwił baczne ślepia w błękitne niebo zamknięte w soczewkach Anioła bardzo uważnie wsłuchując się w każde słowo, analizując każdy gest, zmarszczkę przy ustach czy nerwowe przełknięcie śliny. Tego ostatniego nie sposób było się doszukać, toteż prawdopodobnie opowiadał zgodnie z prawdą. Nadstawione uszy nie uroniły ani jednego słówka czy westchnienia. Tak bardzo dał się wciągnąć w historię, w której oboje uczestniczyli w przeszłości, że nie przerywał Ariael'owi ani na moment. Jednocześnie na bieżąco próbował dopasować jakiekolwiek kadry z przeszłości, lecz nic takiego nie miało miejsca. Gniew zeżarł prawie wszystko co należało do przeszłości Zmiennokształtnego psa. Prawie, gdyż kiedy tylko anielska dłoń odgarnął demonowi włosy... skojarzył gest, ten sam uśmiech, który widzi przed sobą w mglistej otoczce... obok ktoś wtulony w jego ramię i drżący z resztek strachu. Źrenice Inu na ten krótki moment zadrżały i zwęziły się jeszcze bardziej. Ten ktoś był lodowaty na ciele, ale bardzo bliski sercu młodzieńca. Żeński głosik niemal co chwilę dziękował Aniołowi za ratunek nie mogąc się uspokoić u boku brata. Niestety za nic nie mógł przypomnieć sobie twarzy, chociażby imienia siostrzyczki, która... która... przed ich rozstaniem była w formie lisicy i warczała wrogo na brata. Ten zwierzęcy grymas pyska, który gotów był rozszarpać Inu na miejscu. Wiedźma wymazała jej pamięć, aby rozjuszyć Zmiennokształtnego młodzieńca psychicznie, a później fizycznie znęcać się nad chłopakiem, z którego myśliwy zdarł skórę. Umierał w agonii i z przeświadczeniem, że nie pomógł siostrzyczce, że nie był na tyle silny, by odeprzeć się myśliwemu i jego partnerce - czarownicy. I że skazał siostrę na okrutny los, bo już nigdy później nie mogła odmienić się w humanoidalną istotę.
Tymczasem Anioł mógł dostrzec, iż demonowi ta opowieść uchyliła rąbka tajemnicy jego przeszłości, gdyż przeżywał to na swój sposób na nowo. Napięte ciało, warkot z gardła, w dodatku dało się zauważyć przekrwione bielma. Rozrysowały się wyraźniej ścięgna na szyi, a także uwidoczniły się nabrzmiałe żyły. Siłował się ze sobą, by nie wybuchnąć, lecz wspomnienie uderzyło go w ułomną duszę z okrutną mocą. Taka też była jego klątwa - dawał się zbyt łatwo ponieść w każdej dziedzinie demońskiej egzystencji. Szpony na palcach u rąk i nóg urosły o dodatkowy centymetr zyskując również na swojej ostrości. Wśród warczenia i wstrzymywania się od uwolnienia jeszcze większej bestii niż jest obecnie przypadkowo też padła odpowiedź na pytanie postawione przez Niebiańskiego Wysłannika:
-Zemsta...
Spoiler:
 
Dotąd złote tęczówki utonęły w dziwnym granatowym odcieniu, a źrenice stały się białe jak włosy Uriela. Na policzkach ujawniły się znaki, a kły powiększyły się prawie o pięćdziesiąt procent nie mogąc się zmieścić w paszczy demona. Wciąż kucał i starał się pohamować, ale trzepał nim każdy nerw, każdy mięsień, że w końcu nie wytrzymał i otumaniła go własna natura jaką zyskał po śmierci. Włosy uniosły się nieznacznie ku górze, a Inu zaczął szarpać się na oślep wymachując ostrymi pazurami w powietrzu, a czasami trafiając na regały z książkami i zostawiając głębokie ślady po szponach. Ryczał nieludzkim głosem będąc w amoku zupełnie zapominając o tym gdzie jest, z kim jest, dlaczego wpadł w gniew... całkowicie zatracił zdolność do racjonalnego myślenia. Tak był rozjuszony, że nie dało się nawiązać z nim kontaktu, a przynajmniej na razie.

Ooc: technika - zastraszenie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariael
Archanioł


Fabularnie : Złączony z nim wspólną przeszłością, Inu.
Liczba postów : 97
Join date : 04/04/2014

PisanieTemat: Re: Biblioteka "Otwarta Księga"   Czw Sie 07, 2014 7:19 pm

Gdy skończył opowiadać, przełknął dyskretnie ślinę. Nie potrafił ukryć, iż wymagające wielu słów oraz wyjaśnień opowieści męczyły go swoją rozległością. Należał, co prawda, do krasomówców, jednak jako umysł ścisły wolał zwięzłe wypowiedzi. Ta do takowych nie należała, a stanowiła zaledwie namiastkę całości historii, która łączyła tę dziwaczną dwójkę. Wokół zapanowało niczym nie zmącone milczenie. Uriel obserwował z uwagą zmieniające się jak w kalejdoskopie emocje na twarzy Inu, a gdy dostrzegł dosyć niebezpieczne błyski w jego oczach i uwyraźniające się w zachowaniu niezbyt przyjazne zamiary, odsunął się delikatnie. Uśmiech na jego twarzy zniknął, teraz zastąpiony przez zwątpienie. Z jakiegoś tajemniczego powodu w czasie przyglądania się demonowi czuł kiełkujący w głębi jego duszy niepokój. Zamrugał kilkakrotnie, wierząc w złudność owego wrażenia, lecz ku jego zdziwieniu ono pozostało. Może... może to była jedna z mocy siwowłosego? Jego metamorfoza wciąż trwała, naznaczając dotychczas niepozorny wygląd przynależnością do diabelskiej nacji, a Ariael wciąż szukał w swych wspomnieniach niestosownie wypowiedziane słowa. Jak zresztą początkowo przypuszczał, bez skutku. Wcześniej wydawało mu się, jakby w głębi złotych tęczówek dostrzegał cień zrozumienia, który teraz zniknął bez śladu. Minęła chwila, a nie poznawał postaci jawiącej się tuż przed jego oczyma.
- C-co się... - szepnął, wstając błyskawicznie i wykonując jedno machnięcie skrzydeł, by pokonać kilkadziesiąt centymetrów w tył i tym samym uchronić od spadających kolejno na podłogę książek. Jego powieki rozwarły się szeroko, nie wierząc w to, co ujrzały błyszczące niepokojem źrenice. - Inu, do jasnej cholery! Uspokój się!
Krzyknął, rozglądając się z roztargnieniem dookoła. Boski cherubin podziękował w duchu za małą popularność ksiąg okupujących miejsce na tych regałach i wynikającą z tego faktu nikłą frekwencję. Mimo to wciąż pozostawał drugi problem, a mianowicie stworzony w czasie demonicznej furii bałagan.  Zaklął cicho pod nosem, nie bacząc na anielskie konwenanse, po czym - kątem oka dostrzegając, iż w ścianie nieopodal ulokowano okno - przywołał wiatr, nakazując mu posprzątanie opadłych przez przypadek ksiąg i odstawienie ich na swoje miejsce. W końcu, kiedy czynności te zostały wykonane, kulą powietrza rzucił w sylwetkę oszalałego demona.
- Wybacz - mruknął z mimowolną w głosie troską i przybił Inu do ściany. Nie zbliżył się jednak; wciąż pozostał w tym samym, bezpiecznym dla niego miejscu. Jego klatka piersiowa poruszała się w rytm płytkich z wysiłku oddechów. Wiedział, że lada chwila demon podniesie się z miejsca i najprawdopodobniej ponownie zaatakuje. Był na to poniekąd przygotowany. Wciąż jednak miał nadzieję, że owo zderzenie ze ścianą przemówi przeciwnikowi do rozsądku. Nie chciał posuwać się do drastyczniejszych metod. Nie teraz, kiedy emocje towarzyszące mu w przeszłości ponownie zagościły w jego sercu. A usłyszał dokładnie słowo, które wypowiedziały wargi demona. Zemsta. Czyżby to sprowadziło dawnego zmiennokształtnego do upadku?

Ooc: kontrola wiatru
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inu
Wojak


Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka "Otwarta Księga"   Pią Sie 08, 2014 6:16 pm

Kiedy tylko usłyszał dźwięk przeszywające nadwrażliwe uszy, ryknął całą przeponą na Anioła. Wysłannik Boga nie tego oczekiwał po Inu i chociaż nie chciał takiego biegu wydarzeń - los zechciał inaczej. Przeszłość była dla młodzieńca zbyt drastyczna w tym jednym momencie, które przybyło za sprawą wspomnień z opowieści przystojnego albinosa. Gniew rósł i rósł z chwili na chwilę, stąd taki wybuch i atak. Machałby tak pazurami w powietrzu bez końca mając przekonanie, że to rozładuje jego gniew, lecz nie trzeba było długo czekać na interwencję Uriela. Najwyraźniej nie kwapił się z ochronieniem innych znajdujących się w bibliotece przed narwańcem, a mimo wszystko nie chciał wyrządzić krzywdy Psowatemu. Przyparty do ścian demon nie mógł przez chwilę nabrać powietrza od porządnej fali wiatru, która pod ogromną presją ścisnęła go do przestrzeni wolnej od półek z książkami. Siłował się z mocami natury, lecz warczał na przekór i dopiero kolejna dawka strugi powietrza uderzająca wprost w łeb demona przerwała warkot i spowodowała, że zsunął się ze ściany na podłogę z opuszczoną głową i rozwianym, siwym włosem.
Lodowa lisica... taka obca, a zarazem taka bliska... migała mu w rozjuszonym umyśle dokładając kolejne bodźce do agresji.
Obnażył kły i kurczowo wbił szpony w podłogę. Nie może... nie może atakować! Rozdarty na pół między powstrzymaniem się od bitki a przegryzieniem tchawicy Anioła drżał na ciele od nerwów i rozgrzanych mięśni. Z sykiem wyciągał i wypuszczał powietrze, aż następne sekundy działały na niekorzyść zarówno Ariaela jak i Inu, który nie potrafił się dłużej bronić przed bestią jaką się stał przez zemstę. Wykonał wysoki skok na jeden z regałów i wbił rozżarzone ślepia na Skrzydlatego, którego odesłał na tą samą ścianę, ale za pomocą telekinezy. Zyskując na czasie zeskoczył z powrotem na podłogę i ruszył z rozdziabionymi palcami obdarzonymi w potężny i ostry arsenał pazurów, które wbił w tors Anioła i przytrzymywał przypartego do muru mężczyznę. Białe źrenice dziko spoglądały na "ofiarę", jakby chciał ją zjeść. Nawet otworzył na oścież paszczę z rzędami kłów i...

Ooc: zastraszenie minęło, telekineza
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariael
Archanioł


Fabularnie : Złączony z nim wspólną przeszłością, Inu.
Liczba postów : 97
Join date : 04/04/2014

PisanieTemat: Re: Biblioteka "Otwarta Księga"   Czw Sie 28, 2014 7:45 pm

Świadomość, że wściekłość Inu dopiero kiełkuje, zrodziła w nim niepokój o przebieg ciągu przyczynowo-skutkowego. Dla Ariaela było jasne, że będzie musiał zareagować. Należał do Boskich Sług; odmowa ujarzmienia buntującego się demona była tożsama z hańbą. Nawet jeśli wiedział, że w głębi duszy siwowłosy pozostał tym zmiennokształtnym, jakiego pamiętał. Nawet jeśli odległe, a jednocześnie żywe wspomnienia przeszkadzały mu w trzeźwej i obiektywnej ocenie sytuacji. Przełknął głośno ślinę, w miarę możliwości unikając losowych ciosów Inu. Długie pazury mieniły mu się przed oczami, ale nie utracił równowagi. W końcu, zupełnie nie po anielsku, zaklął pod nosem i wyciągnął miecz gwoli kontroli nad sytuacją, która w każdej chwili mogła się wyrwać z więzów i przybrać jeszcze niebezpieczniejszy obrót. A nie chciał, by ktokolwiek ucierpiał z powodu tego irracjonalnego wybuchu gniewu, ponieważ on, Uriel, poddał się ckliwym wspominkom.
- Uspokój się! - krzyknął głosem tubalnym i donośnym, który charakteryzował jedynie najwyższe w hierarchii anioły.
I właśnie wtedy, gdy wir wiatru porwał psowatego demona i rzucił nim z siłą o ścianę, zaszła w nim kolejna zmiana. I to bynajmniej nie pozytywna. Ledwo Ariael zdążył mrugnąć, a jego plecy uderzyły gwałtownie o przeciwległą ścianę. Nie ulegało wątpliwości, że został poddany mocy Upadłego - telekinezie. Wziął głęboki wdech, bowiem w wyniku zderzenia ten opuścił jego płuca, po czym z zaciętym wyrazem twarzy uniósł podbródek. W błyszczących ślepiach nie dostrzegał jeszcze niedawnej obecności tej samej duszy, która zamieszkiwała ciało zmiennokształtnego. Nie mam wyjścia. Przymknął powieki, aby następnie korzystając ze swych umiejętności, które zawdzięczał latom wprawy, wbić koniec miecza w udo przeciwnika i z cichym sykiem opuszczającym pełne wargi rozorać jego skórę. Dzięki przewadze i elementowi zaskoczenia, odsunął się od niego i, omijając szybkim ruchem, wbił łokieć w jego żebra.
- Jeśli nie skończysz, nie będę miał wyboru. Rozumiesz? - Mimo że szepnął, to jednak doskonale słyszalnie. Był przygotowany na kontratak, a jednak nie wykonał żadnego, bardziej pogrążającego swego niby-wroga ciosu. - Błagam, Inu.
Tym razem w jego głosie zagościły nutki desperacji, a oczy zakryły się mgłą smutku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inu
Wojak


Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka "Otwarta Księga"   Pią Sie 29, 2014 6:36 pm

Ostry miecz Archanioła wbił się tak gładko w mięśnie i kości demona jakby wtapiał w masło. Było to możliwe dzięki kontrastowi dusz dwóch osobników. Upiorna dusza Inu nie miała szans uniknąć świętego ostrza rozdzierające udo na wylot niszcząc kości, mięśnie, zrywając ścięgna, nerwy i najbardziej widoczne - przelewając czarną krew Psowatego. Demon ryknął z bólu i osunął się na deski krótko po szeptach Uriela, który wciąż martwił się o starego znajomego z ułomną duszą. Czerwone ślepia nie zgasły tak prędko, ba, nawet starał się podnieść na szponiastych rękach i odwdzięczyć się, lecz im więcej ubywało z Inu posoki, tym łatwiej było przejąć nad sobą kontrolę. Głos Anioła odbijany w głowie Białowłosego jak piłeczka w tenisie stołowym w końcu poskutkował na tyle, by aura uspokoiła się, a młodzieniec mógł skłonić się jak najbardziej ku nodze i tamować dłońmi kaskadę czarnej i gęstej krwi. Co za wstyd... on, wojowniczy demon, poległ od jednego cięcia... Gdyby panował nad sobą, to po pierwsze nie doszłoby do takiego finału, a po drugie umiałby uniknąć uderzenie Uriela, przynajmniej to wielce do przewidzenia uderzenie. Na pewno nie pokonałby doświadczonego w wieku i w bojach Archanioła, lecz teraz...
Uciskał rękoma udo, lecz będąc tak przebite na wylot nie sposób było tego powstrzymać. Przynajmniej było wiadomo, iż wróciło młodzieńcowi trzeźwiejsze myślenie, skoro próbował siebie ratować, a nie dalej drapać i gryźć do utraty tchu i życia. Najdziwniejsze w tym wszystkim były dwie rzeczy: nie emanował typową złością - przemawiało w nim skupienie, ponura cisza przy tamowaniu krwotoku nawet tracąc koloryt ciała; oraz to, że był... bardzo przygnębiony. Jakby umysł mimo powstrzymywania krwi pracował także nad uspokojeniem swojego ducha, swoich myśli i posmakowaniu gorzkich faktów, które były jego przeszłością. Aż spuścił łeb z uszami kryjąc wilgotny wzrok przed towarzyszem. W międzyczasie sprawne palce wykonały prowizoryczną opaskę uciskową z kawałka swojego czerwonego kimona, lecz zdążyło bardzo sporo posoki wsiąknąć do drewnianej podłogi biblioteki. A mimo to bardziej przejmował się swoją przeszłością i tym czym stał się po śmierci, niżeli dotkliwą i bolącą raną. I myślał.
Coraz bardziej drżały mu dłonie, mobilizował swoje ciało do wstania, do ucieczki z tego miejsca. Jedynie mógł się czołgać, zupełnie nie miał czucia w przedziurawionej nodze. Zjechał do parteru i nie zważając na reakcję Anioła chciał po prostu cichcem czmychnąć za regały, a stamtąd przez kanały wentylacyjne - na zewnątrz budynku. Niestety opaska na nodze nie była na tyle silna, by całkowicie zatamować krwawienie i zupełnie osłabiła demona, który po przeczołganiu trzech metrów zmuszony był spasować. Oddychał nierówno, nie czuł się bezpiecznie w okolicy Archanioła, nawet jeśli naprawdę Skrzydlaty z ręką na sercu uczynił mu szkodę. Zresztą miał dobre intencje, których Inu do końca nie zrozumiał. Podniósł się więc ostrożnie w tułowiu i przez ramię utkwił złote ślepia w Ariaelu. Mógł poznać ten wzrok. Odwaga nawet w obliczu śmierci, tylko tym razem nie miał siostry, której by bronił całym sobą. Sam Inu. Sam i samotny. Dopiero po opowiadaniu i przywróceniu przez Anioła przytomności umysłu zdał sobie sprawę jak bardzo brakowało mu rodzeństwa. Kogoś bliskiego... już prawie zapomniał jakie to uczucie. Wiedział tylko tyle, że nikt mu już tego nie zapewni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Biblioteka "Otwarta Księga"   Today at 4:25 pm

Powrót do góry Go down
 
Biblioteka "Otwarta Księga"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Księgarnia Esy i Floresy
» Księga zaklęć
» Książę Endymion...
» Śnieżna Księżniczka
» Księgarnia Esy i Floresy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Londyn :: Centrum miasta-
Skocz do: