IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Łąka wróżek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Nate
Przeistoczony
avatar

Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 23

PisanieTemat: Łąka wróżek   Pią Sty 17, 2014 9:48 am


    Ponieważ teren Instytutu zamieszkuje wiele stworzeń, którym kontakt z naturą jest do życia wręcz niezbędny na jego terenie rozciągają się wielka łąka dająca schronienie najróżniejszym gatunkom. Cała porośnięta jest bujną trawą i najróżniejszymi kolorowymi kwiatami wyhodowanymi przez małe, jednak bardzo zaradne skrzydlate wróżki przemierzające codziennie jej bezkresy w celu sprawdzenia czy wszystko jest w porządku. Można tu spokojnie odpocząć w cieniu drzew i cieszyć się niesamowitym magicznym klimatem tego miejsca.

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Ryu
Cień
avatar

Fabularnie : z samym Belzebubem... w całym majestacie
Liczba postów : 59
Join date : 01/05/2012

PisanieTemat: Re: Łąka wróżek   Pon Mar 31, 2014 6:03 pm

Robiło się coraz ciemniej, toteż cienie rzucane przez drzewa i wysokie obiekty wydłużały się dość znacznie. Łąka sama w sobie miała co najwyżej niestrzyżoną trawę, lecz tak zachwycała tętniącym życiem, iż wywabiła młodzieńca na sam jej skraj. Skąd też obserwował w ciszy obszar poza jego zasięgiem, fioletowe tęczówki okalane czerwonym bielmem wędrowały za wszelkim ruchem jaki dostrzegł, albo nadstawiał uszy i jeszcze-nieposkromione antenki w kierunku szmeru, a czasem nawet chichotów bawiących się wróżek, czy ćwierkających ptaszków. Z wrażenia aż usiadł pod rosłym dębem na skraju łąki cały skąpany w jego cieniu, podziwiał coś, co nawet za ludzkiego życia było mu niedostępne. Jak ktoś przykuty do łóżka, a w lepszych etapach choroby tylko do swojego mieszkania, na dwadzieścia jeden lat mógł posmakować takich uroków? Internet, media, liczne księgi i albumy przyrodnicze nigdy nie zastąpiły pragnienia doświadczenia świeżego powietrza we własnych płucach. Rozmarzył się w milczeniu chłonąc nowe bodźce, które słyszał, czuł zapachy, widział.
Ale co to? Na niebie pojawiła się pierwsza gwiazda! Już musiało zmierzchać, a tak zadumał się, że nie wiedział ile czasu już upłynęło, kiedy przysiadł i badał otoczenie. To chyba była gwiazda Wega, ale nie miał stuprocentowej pewności. Dawno nie spoglądał przez teleskop w nocny nieboskłon, mogło mu się pomylić. Zresztą warunki były inne: lampy i światła londyńskiego życia zakłócały wizję i widać było tylko te najmocniejsze. A tu proszę - po kilku minutach już nie mógł zliczyć ich na palcach obu dłoni. Zadarł głowę wysoko i uśmiechnął się lekko w ich kierunku. Kiedy jeszcze nie poznał Alvaro, swojego mentora, wybawiciela i jednocześnie najbliższej osoby, to właśnie ciała niebieskie towarzyszyły Ryu na dobre i na złe. I być może dzięki nim, w godzinie agonii, zjawił się Dżin i sprawił, że otrzymał zupełnie nowe życie. Podparł się solidniej rękoma wyprostowanymi w łokciach i przechylił się do pozycji pół-leżącej, aby objąć całą chmarę błyskotek. Miał tyle szczęścia, iż tej nocy Księżyc był w Nowiu. Jego promienie nie mogły skrzywdzić młodzieńca, toteż odważył się wstać spod drzewa i bardzo wolno, bezszelestnie przemierzyć łąkę, która jeszcze przed godziną lub dwiema tańczyła w słońcu i kusiła kolorami. Teraz usnęła głębokim snem wraz z mieszkańcami, których widział nachylając się nad kielichowymi domkami będącymi domostwami wróżek i owadów. Nie budził nikogo, zgodnie ze swoim przeznaczeniem przemierzał kwiecistą połać niczym cień znużonego wędrowcy, a Ryu po prostu nie miał zamiaru im przeszkadzać w odpoczynku. Muszą być w formie, kiedy nastanie nowy dzień. Czarne ciało młodzieńca rozświetlały tylko jego ciekawskie ślepia. Znów przeniósł wzrok nad sobą i stał tak nieruchomo nie bacząc na to czy ktoś idzie czy nie. Nigdy przedtem nie widział tak pięknej Drogi Mlecznej jak obecna, ani tyle gwiazdozbiorów. To było dla niego naprawdę wielkie przeżycie, zwłaszcza że astronomia była jego hobby. Może nie uchodził za mistrza w przepowiadaniu przyszłości (bo i tak do tej pory miał naprawdę ograniczony zasięg obserwacji), ale lubił to. W ten sposób jakby nawiązywał lepszy kontakt z ciałami niebieskimi, które nigdy nie skrzywdziły młodzieńca, ani nie zostawiły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kala
Gwiezdne Dziecię – Ryby
avatar

Liczba postów : 12
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Łąka wróżek   Pon Mar 31, 2014 6:36 pm

Ta noc była wyjątkowo piękna. Ola nie potrafił usiedzieć w miejscu, więc wybrał się na spacer. Niemal słyszał, jak jego bracia w niebiosach wołają go do siebie. Ale to jeszcze nie czas, moi drodzy, jeszcze nie nadszedł dzień zmian. Uśmiechnął się pod nosem przemierzając ulice Londynu i mocniej otulając się płaszczem. Wieczór był wyjątkowo chłodny.
Nie zastanawiał się, gdzie tak naprawdę idzie. W mieście był od niedawna, więc nie znał jeszcze wszystkich jego zakamarków. Dopiero je poznawał, zaznajamiał się z nim, choć już na wstępie czuł, jak go przytłaczało, jak wyciągało swoje brudne macki po niego. Dusił się w nim, przyzwyczajony do czystego powietrza Finlandii. W końcu tam najczęściej się odradzał. A teraz... Nie miał pojęcia, co go podkusiło, by wybrać się do Wielkiej Brytanii, by opuścić znajome tereny i pójść tam, gdzie nikogo nie znał. Czyżby intuicja? Czyżby tu znalazł jakieś informacje odnośnie innych Dzieci, odnośnie Satu...? Odnośnie swojego przeznaczenia?
Posiadając wiedzę gwiazd tak naprawdę wielu rzeczy nie rozumiał. Wciąż wiele spraw było niejasnych, no i zstępując na Ziemię wiele rzeczy zapominał. Dopiero uczył się na nowo żyć we współczesnym świecie. Od jego ostatniego pobytu technika skoczyła do przodu i wielu rzeczy po prostu nie rozumiał. Tęsknił do czasów, kiedy nie było tych wszystkich nowinek technologicznych, kiedy wszystko wydawało się łatwiejsze. Dlatego chwile wytchnienia, takie jak ta, przyjmował z prawdziwym namaszczeniem, celebrował je z należytym szacunkiem. Rzadko kiedy zdarzało się tak czyste niebo...
Na polanę trafił przypadkiem. Od razu urzekła go swoją urodą oraz tym, jak cudownie było widać z niej gwiazdy. Od razu znalazł sobie miejsce pod okolicznym drzewem, nie zauważając nawet, że nie jest sam. Zafascynowany widokiem swojego domu, tak odległego, a jednocześnie tak bliskiego. Dopiero po chwili zauważył dziwną istotę, ledwo odcinającą się od mroku. Stała od niego tyłem i Ola od razu wyczuł, że ma do czynienia z kolejnym nieśmiertelnym. Jego rasa była jednak zbyt tajemnicza, by mógł ją teraz odgadnąć, ale nie przeszkadzało mu to zbytnio.
-Gwiazdy są dziś wyjątkowo piękne, nie sądzisz? - Zagaił, wciąż siedząc pod drzewem. Nie chciał go wystraszyć, a i sam nie chciał tez opuszczać swojego miejsca. Czuł się jakoś bezpieczniej, mając drzewo za plecami. Czemu? Nie potrafił tego powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu
Cień
avatar

Fabularnie : z samym Belzebubem... w całym majestacie
Liczba postów : 59
Join date : 01/05/2012

PisanieTemat: Re: Łąka wróżek   Pon Mar 31, 2014 7:17 pm

Jakim cudem wcześniej nie zauważył nikogo w okolicy? Chyba gwiazdy zahipnotyzowały go swoim wdziękiem błyskotek. Odwrócił się ostrożnie na pięcie w kierunku spokojnego, delikatnego głosu. Miał wrażenie, że ten ktoś nie dążył do przerażenia Cienistego, nawet aparycja na to nie wskazała. A wyglądał jak zupełne przeciwieństwo Ryu. Lazurowe spojrzenie, blond włosy o średniej długości ale gęstej strukturze, błękitno-białe ubranie, które idealnie komponowały się z jasną cerą przybysza. Stał tam, gdzie sam przedtem czatował do zmierzchu. I mimo, iż światło gwiazd nie oświetlało go aż tak dobrze, Uszaty widział doskonale w ciemnościach. Trudniej było nieznajomemu rozróżnić poszczególne fragmenty ciała Ryu, ale nie mogły mu ujść uwadze ślepia i wystające kitki na głowie. Trochę się spiął, przecież nie do końca znał powód rozpoczęcia rozmowy o gwiazdach. Mimo wszystko skinął lekko głową z grzeczności i odpowiedział:
-Hai - jako, że pierwotnie był Japończykiem jakoś tak automatycznie wtrącił słówko, zupełnie bezwiednie, ale przy tym wyraził także szczerość - I właśnie dzisiaj są tymi najpiękniejszymi, jakie dotąd widziałem.
Nie wiedział czy mógł poruszyć się w jakąkolwiek stronę, czy nie sprowokuje jakoś rozmówcy. Zdecydował się na bardzo pokojowe, lecz dla młodzieńca w czerni ryzykowne, posunięcie i kucnął w trawie. Nadal było go widać, akurat tutejsze zioła nie sięgały wyżej niż kolan. Trochę było mu zimno, stąd ocierał jedną dłonią lewę ramię, które było jednocześnie podporą dla zachowania równowagi Ryu. Niewątpliwie nieznajomy zaintrygował go już samym pytaniem, już na samym początku niespodziewanego spotkania. Coś musiało być na rzeczy, tylko nie miał jeszcze pojęcia co takiego. Dla pewności zadał kontrolne, nieco niepewne pytanie:
-Etto... Mogę jakoś pomóc?
Przechylił nieco głowę na bok nie spuszczając nowego towarzysza z oczu. Nie mógł bez powodu zagadnąć do Cienistego. A może jednak nie z nim chciał pomówić? Może myślał, że widział od tyłu swojego znajomego w osobie Uszatego, a dowiedziawszy się prawdy przystojny Blondyn machnie ręką i pójdzie dalej? Wciąż pocierał ręką ramię, a wraz z tym efektem czarna, cienka skorupa opatulająca chłopaka odpadała fragmentami i odkrywała karmelowy odcień skóry. Długie przebywanie w "odzieży ochronnej" wychładzał znacznie wątły organizm Uszatego. Chyba po prostu musi lepiej panować nad swoim żywiołem, jeśli można tak to ująć. Już i tak robił postępy, nie mniej jednak daleko mu było do innych Nieśmiertelnych. Jak na przykład do tego osobnika przed nim. Był niemal pewny, że posiada zadziwiające zdolności, już sama jego aparycja wskazywała na przesączenie magią. Albo to jego wybujała wyobraźnia albo było tak naprawdę.
-Możesz powiedzieć kim jesteś? Nigdy dotąd... nie widziałem zbyt wielu Nieśmiertelnych, a Ty jesteś jednym z nich... chyba...
Spuścił speszony wzrok na dół i skulił się w sobie. Otoczka z cienia wyziębiała go do szpilu kości, a nie wiedział jak pozbyć się odruchowo ochrony. Ah, to nic. Oby tylko jegomość przed nim nie postanowił odejść bez słowa. Ciekawość wyżarłaby mu komórki mózgowe do zera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kala
Gwiezdne Dziecię – Ryby
avatar

Liczba postów : 12
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Łąka wróżek   Wto Kwi 01, 2014 5:10 pm

Istota skąpana w ciemności najwyraźniej nie była do niego wrogo nastawiona. Wręcz przeciwnie, chłopak sam wydawał się być zalękniony jego obecnością. Ale przecież Kala nie zamierzał go krzywdzić. Chciał tylko zaznaczyć swoją obecność, by później go nie wystraszyć. Lepiej, że odezwał się teraz, prawda? Dając mu czas na przystosowanie się do nowej sytuacji, do jego obecności tutaj, niż żeby potem, gdy w końcu udałby się do domu, miał zauważyć, że przez cały ten czas był obserwowany. To byłby dopiero szok.
Uśmiechnął się łagodnie do chłopaka, nie dając po sobie poznać zaintrygowania jego osobą. W końcu nigdy wcześniej nie widział kogoś jego pokroju, nie miał styczności z ludźmi otoczonymi przez ciemność, czy przez cień, nie umiał określić. Przyglądał mu się z zainteresowaniem, jak kucnął w trawie, czy to dla wygody, czy dla schowania się. Na jego pytanie uśmiechnął się tylko.
- Ach, nie, nie trzeba. Po prostu przyszedłem popatrzeć w gwiazdy. Domyślam się, że Ty również... ? - Wciąż się delikatnie uśmiechał, odpowiadając chłopakowi. Chciał zdobyć jego zaufanie, by nie musiał się go obawiać, czy coś w tym rodzaju. Widział zainteresowanie chłopaka gwiazdami, co wywołało tylko nostalgiczny uśmiech na jego twarzy. No tak, on mógł tylko patrzeć, nie wiedział, jak to jest żyć wśród gwiazd. A Kala? On zaznał tego i teraz, na ziemi, ciężko mu było się do tego przyzwyczaić. Wciąż czuł pustkę, jakby mu czegoś brakował. Co tu dużo mówić, po prostu tęsknił.
- Hm, tak, jestem nieśmiertelnym, jeśli można to tak ująć... Jednak ja różnię się nieco od tych "zwykłych", że tak powiem, nadnaturalnych istot. Jestem Gwiezdnym Dzieckiem. Przychodzę na ziemię, by odkryć swoją drogę. Gdy to mi się nie uda, umieram i wracam do domu, do gwiazd. Łącznie jest nas dwanaścioro, a przynajmniej tyle powinno być. Na pewno nie może być nas więcej. Każde Dziecię bowiem odpowiada poszczególnemu znakowi zodiaku. Ja, na przykład, jestem Rybą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu
Cień
avatar

Fabularnie : z samym Belzebubem... w całym majestacie
Liczba postów : 59
Join date : 01/05/2012

PisanieTemat: Re: Łąka wróżek   Wto Kwi 01, 2014 9:10 pm

-Ojej...
Cicho powiedział i posmutniał słysząc fragment dotyczący tego, iż w razie braku postępów na drodze życia, traci ludzkie ciało i wraca do niebios; współczuł nieznajomemu, gdyż egzystencja z takim warunkiem nad głową musi być przygnębiająca. Trudno mu było wyobrazić sobie liczne agonie, by znów ożyć na jakiś czas, i ponownie umrzeć. Aż przeszły po nim ciarki, a pancerz z czarnej otoczki pękł od lewej stopy ku górze, aż do lewej skroni. Pesymizm tych wydarzeń tak na niego wpłynął, aczkolwiek Blondyn nie wydawał się być tym tak przejętym. Być może miało to związek z mnogością... nie, nawet nie chciał dokańczać tej smutnej myśli.
I wtedy go olśniło. Wszystko do siebie pasowało, tak że zdecydował się o tym powiedzieć na głos.
-Teraz rozumiem... Ryby dawniej kojarzone były ze zniszczeniem i narodzeniem a tym samym z odrodzeniem. Ale... -zawiesił głos, by dodać nieco weselszym tonem: -...organizowano także zabawy karnawałowe, które nawiązywały do śmierci i odrodzenia przyrody, wszystko pod patronatem Ryb. Tak więc jak zorganizujesz imprezkę, chętnie się zjawię.
Uśmiechnął się pokazując szereg białych zębów na krótki moment i mrużąc oczy. Wyraźnie rozluźnił się w obecności niesamowitej persony, która chciała z nim zamienić parę słów.
-A jak mogę się do Ciebie zwracać? Pan Ryba troszkę dziwnie brzmi. Oh, byłbym zapomniał -podniósł się z trawy i wyprostował w kręgosłupie z połowicznie zniszczoną powłoką z czerni na ciele, skłonił się lekko w pasie i przedstawił się- Nazywam się Ryu. Nie potrafię wiele powiedzieć o sobie... Moje życie w tym wcieleniu trwa drugą dobę. Wcześniej byłem nieuleczalnie chorym Śmiertelnym, lecz za sprawą kaprysu gwiazd i przede wszystkim życzenia Dżina dostałem jeszcze jedną szansę. Nie chciałbym jej zmarnować, i póki co udaje mi się, na przykład spotykając Ciebie. Już na Ziemi.
Poszerzył mu się na moment uśmiech, a później spoważniał przyglądając się pilniej osobnikowi. Może za bardzo się przed nim otworzył, lecz Dziecię Gwiazd nie ukrywał przed nim tajemnic, i sam zachęcał piękną mimiką do rozmowy. Z reguły był nieufny, lecz teraz wiedząc z kim miał do czynienia czuł się tak jakby prowadził pogawędkę z kumplem, którego dawno nie widział na oczy. Czy aż tak bardzo można było być zżytymi z ciałami niebieskimi, tylko poprzez obserwacje? A co, jeśli ich widok bywał jedyną iskierką dobroci w danym dniu? Ah, ciężko porównać ów więzi z czymkolwiek innym na planecie. Jeśli coś robi się z pasją, oddaje się jej nie tylko czas, lecz serce i ducha.
Nagle do jego głowy dobiegł sygnał, aby skoczyć wgłąb cienia dębu. Zrobił to i w ostatniej chwili uniknął zderzenia smugi światła od wędrowca, który używając pochodni ognia we własnej dłoni rozświetlił zakątek. Automatycznie wtopił się w mrok za plecami Błękitnookiego i nie wychylał się dopóki nie upewnił się, iż źródło śmiercionośnego kontrastu nie przeszyje jego wątłego ciała.
-Poszedł sobie?
Zapytał nieśmiało zza pleców towarzysza, za którym ciągle stał, dla swojego bezpieczeństwa. W jego cieniu było najciemniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kala
Gwiezdne Dziecię – Ryby
avatar

Liczba postów : 12
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Łąka wróżek   Pią Kwi 04, 2014 7:57 pm

Widział, że chłopakowi zrobiło się przykro, słysząc, kim jest i jakie jest jego przeznaczenie. Sam Kala juz się do tego przyzwyczaił, nie zwracał na to uwagi. Po prostu, taka była część jego istnienia, wpisana w jego życie już na zawsze. Nic nie mógł na to poradzić. Pozostawało mu jedynie to zaakceptować, co też niezwłocznie uczynił. Po co bowiem miał się przejmować czymś, na co nie miał tak naprawdę wpływu?
Słysząc jego słowa odnośnie festiwali, uśmiechnął się tylko. No tak, ludzie mieli skłonność do świętowania, bez względu na to, czy powód był zgodny z rzeczywistością, czy też nie. Fakt tej swoistej reinkarnacji dotyczył bowiem wszystkich Dzieci, bez względu na to, jaki znak reprezentowały. Nie wiedział więc, dlaczego akurat zniszczenie zostało przypisane Rybom. No, ale skoro tak właśnie chcieli... Olemu zupełnie to nie przeszkadzało.
- Och, ale gapa ze mnie. Wybacz, nie przedstawiłem się. Jestem Ola. Ola Kala Virtanen. Miło mi Cię poznać, Ryu - powiedział, uśmiechając się swoim typowym, lekko rozmarzonym uśmiechem. Zaraz jednak na jego miejscu pojawił się wyraz współczucia i zatroskania. Jego historia również nie była zbyt kolorowa. No i wyjaśniała nieco jego ciemną, nienaturalną powłokę. Oraz to, że unikał światła.
Uniósł brwi zaskoczony, widząc, jak chował się w cieniu pomiędzy drzewami. Z początku nie wiedział o co chodzi, dopóki w zasięgu wzroku nie pojawił się zabłąkany wędrowiec. Wydawał się ich nie widzieć, choć Kala uparcie wbijał w niego wzrok. Może to i lepiej...
- Uhm, tak. Na to wygląda... - Przez chwilę patrzył za nieznajomym, sprawdzając, czy aby nie zamierza wracać. - Wszystko w porządku? - Spytał, zaniepokojony nieco jego zachowaniem. Nie wiedział, jak to interpretować, w końcu wciąż niewiele o nim wiedział. Miał jednak nadzieję, że chłopak mu to wyjaśni. Oczywiście, jeżeli będzie chciał.


// Wybacz zwłokę i marność posta, ale ostatnio mam trochę pracy na uczelni ;^;
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu
Cień
avatar

Fabularnie : z samym Belzebubem... w całym majestacie
Liczba postów : 59
Join date : 01/05/2012

PisanieTemat: Re: Łąka wróżek   Pią Kwi 04, 2014 9:52 pm

Skłonił się raz jeszcze na stwierdzenie, że miło poznać. I dla Ryu także miło! Błękitnooki przedstawił się z imion i nazwiska. Trzeba przyznać, iż miana go zaskoczyły. Miały ładne brzmienie, krótkie, pasowały do niego. Musiał ktoś mieć dobrego nosa nazywając go tak a nie inaczej. Ola Kala Virtanen - jak dumnie brzmi!
I nawet nie pokazał odrobiny smutku opowiadając historię o sobie, to naprawdę niewiarygodnie silna postać. Nie pod względem fizycznym, a intelektualnym i mentalnym. Umiał też przeczuć, iż coś jest nie tak, stąd niepewnie, ale odpowiedział na pytanie, kiedy wędrowny użytkownik własnej pochodni zniknął z pola widzenia:
-T-Tak... -zająknął się z odrobiną wstydu w głosie- ...ale zostanę tutaj. Gomenasai.
Już nie trzymał się tak kurczowo cienia Blondyna, tylko odsunął się wgłąb lasu, lecz nie na tyle, by utonąć całkowicie w jego czerni. Czerwone ślepia były lekko zmrużone powiekami, ponieważ odczuwał znużenie po pierwszej, rzeczywistej dobie adaptacji do środowiska i akceptacji swojego ciała do warunków. Aż usiadł na trawie i wyrównywał oddech. Jak na kogoś, kto jeszcze dwa dni temu nie mógł ruszyć z łóżka, odbył dzisiaj swoisty maraton życia. A to dopiero początek. Porównując wiek obecnych osób, Ryu był niczym pyłek na wietrze w stosunku do Gwiezdnego Dziecięcia, które mimo cyklicznej śmierci przetrwało o wiele więcej lat, oraz doświadczało nowych sytuacji. Nie mógł wiedzieć, iż częściowo zapominało o tym, co robiło w poprzedniej egzystencji, dlatego Cienisty tak dedukował.
Wtedy też nie zdołał przewidzieć nawrotu wędrowca, który tym razem strzelił ognistym pociskiem w jego kierunku. Dobrze, że Kala był patronem wód, istniała szansa na odparowanie tego niepożądanego zjawiska - zwłaszcza dla Ryu, który tym razem miał mniej szczęścia. Nie zdążył odskoczyć, a jego przedramię spłonęło żywcem na ciele chłopaka, który przygryzł mocno wargi, a pod wpływem bólu zgięły mu się nogi w kolanach i padł na trawę. Dobrze, że zdołał skryć się w cieniu młodzieńca, który rzucał najciemniejszą odmianę mroku. To tam prawie w całości zszedł z linii strzału kulą ognia. Nieznajomy uciekł z miejsca zdarzenia zostawiając ich obu razem przy łące. Nie wiedział co to za piroman, i nie chciał go poznawać bliżej.
-K...k...khy... -wycedził przez zaciśnięte zęby spoglądając to na Kala (chcąc go uspokoić), to na wypaloną przez światło rękę do łokcia; wyglądało paskudnie, lecz Fioletowowłosy starał się zachować spokój- T-to nic, zaraz zrobię nową... Khy... Promienie świetlne tak na mnie działają... To chyba dlatego, że żyję z mrokiem i ciemnością...
Mimo przerywanej haustami mowy, nie powstrzymywał się od rzeźbienia drugą ręką swojej nowej kończyny. Obracał nadgarstkiem sprawnej dłoni w czarnej masie przypominającą bardzo czarny smog i w myślach tworzył projekt przedsięwzięcia. Gdy sformułował nową rękę, przytykał ją do miejsca ubytku i zszywał ją dzięki pracy nici i igły. Czynił to wolno, ale porządnie. Powieki robiły się coraz cięższe, jednak nie przestawał reanimacji. Pewnie istniał prostszy sposób naprawy, co nie zmieniało faktu, iż rezultat zapowiadał się odpowiedni do kalkulacji. Częściowo nawet wracało mu czucie w nowej kończynie.
Zamilknął na dość długi czas chcąc się skupić, ale już nie miał siły. Ręka została zszyta do połowy, nie mógł jeszcze za bardzo nią ruszać. Robił się senny, z wycieńczenia szczupłego organizmu, który się buntował. Przynajmniej umysł miał wciąż sprawny, gdyż powiedział:
-Kala, gdyby nie Twój cień... ja... ja nie wiem... jak... jak mogę Ci się odwdzięczyć... Pewnie masz już wszystko... zresztą... co można chcieć... od kogoś takiego jak ja...?
Spuścił głowę na dół skrywając oblicze przed towarzyszem, który tak naprawdę uratował mu życie. Czasem tak niewiele trzeba, by pomóc. Opuścił nić z igłą po dwóch machnięciach będącymi przyszywaniem i zmrużył podkrążone oczy. Sen sklejał mu powieki, a powinien był wracać do najciemniejszego zakątku, żeby nie być narażonym na poranne słońce. Był półprzytomny, ledwie siedział po turecku z prostym kręgosłupem. Zaczynał mu się urywać kontakt z rzeczywistością. Przy tym rozpływał się fragmentarycznie i mieszać z cieniem, aż z przerażeniem w oczach rozmazał się zupełnie i zniknął w mroku.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Łąka wróżek   

Powrót do góry Go down
 
Łąka wróżek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Kolebka Upadłych Aniołów :: Tereny zielone :: Łąki-
Skocz do: