IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wzgórze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Faust
Demon/Człowiek
avatar

Fabularnie : Szuka sposobów na splugawienie duszy Gregorego.
Liczba postów : 16
Join date : 11/06/2013

PisanieTemat: Wzgórze   Czw Sie 01, 2013 9:08 pm

Miejsce chyba jedyne w swoim rodzaju, gdzie można w całości podziwiać panoramę Londynu. Wzniesienie znajduje się sporszy kawałek od miasta, przy drodze wjazdowej, nie należy do nader stromych, ale przy rankiem idzie się poślizgnąć na mokrej trawie. Widok z tego wzgórza jest iście magiczny o wieczornej porze, gdy Londyn zostaje skąpany w promieniach zachodzącego słońca, co nadaje mu... Magii? Tak, zdecydowanie magii. Przy dobrej pogodzie i braku jakiej kolwiek mgły można dojrzeć stąd zabudowania Instytutu, błędnie brane za dalsze dzielnice Londynu, majaki lub sąsiednie miasto. Cóż... Ludzie.

"Chyba cię nigdy nie pojmę."
"Dlaczego?"
"Zastanówmy się..."
Przytknął w zamyśleniu krawędź czystego końca patyczka do policzka, unosząc na moment wzrok w rozgwiedżone niebo. Tak, noc była zdecydowanie ładna, niebo bezchmurne, zaś tętniąca nocnym życiem metropolia znajdowała się kawałek dalej, którą mogli... Mógł obserwować z małego wzgórza na jakie wizytacje nalegał, a nawet zaciągnął dosyć dosłownie demonisza Faustowski. Siedział w tej chwili na trawie, zajadając jedzenie z chińskiej budki, które wcześniej kupił dla Nathaniela. Dziwne że zaraz po ostrym seksie demon chciał odwiedzić to miejsce, zamiast dla przykładu iść spać czy coś. Właśnie to zastanawiało ludzką część tego ciała, Gregorego.
- Bo po ostrym, brutalnym seksie nalegałeś na to, by przyjechać na wzgórze za miastem, rozsiąść się tutaj i zjeść tu to, co kupiłem, o, właśnie dla tego.
W jasnowłosej głowie chłopaka rozległ się dosyć miły, rozbawiony śmiech Fausta. Nie był on nachalny czy gwałtowny, był nawet... Przyjemny w odmianie od nieco psychodelicznych śmiechów jakie pamiętał przy zabijaniu Frederica... Miła odmiana, mimo wszystko. Ujął za pomocą pałeczek kolejny kawałek słonego mięsa i wsunął sobie do ust, resztę zasysając, wspomagając się też pałeczkami, po czym powoli i dokładnie przeżuwał nieco gumowate mięso. Mimo iż ta knajpa nie wyglądała na więcej niż jedno lub dwugwiazdkową, to dało się zjeść co dali.
"Nie uważasz że mówienie do siebie to oznaka szaleństwa? A, będąc szczerym, o szaleństwie wiem wiele... Wszak jestem szaleńcem jakich mało, może nawet pierwszym, prawdziwym, od którego pochodzi definicja szaleństwa? Sam nie wiem. Jestem, jaki jestem... A przyjazd tutaj był kaprysem dla relaksu i byś na moment wsłuchał się w nocne tętno miasta."
- Znam je dobrze, wszak moja praca to głównie zmiana nocna.
Odpowiedział po przełknięciu kawałka mięsa, które nieco sztywno przeszło mu przez gardło. W paru miejscach wdało się drobne niedogotowanie i takie są tego efekty. Grunt by nie złapać po tym zgagi, lub innej formy niestrawności.
"Nie w taki sposób, jaki ty je znasz. Znasz je słuchem i wzrokiem, węchem, dotykiem oraz smakiem. Ja ci pokażę, jak poznać je w inny sposób... Przez grzech..."
- Grzech?
Przerwał na moment jedzenie, odkładając niedojedzone jeszcze pudełko do torebki obok siebie i rzucając ostentacyjne spojrzenie do swojego motocykla, zaparkowanego u podnóża górki. Nie było daleko, więc raczej usłyszałby gdyby ktoś chciał go zabrać...
I uciąłby oraz odstrzelił każdą część ciała, jaka by się dotknęła bez pozwolenia do jego maszyny. W podobnie ostentacyjnym geście poprawił przewieszony przez plecy futerał z kataną weń, a drugą dłonią przesunął przez swoje włosy, gotując się zapewne na dłuższy wykład ze strony swojego "demonicznego ja".
"Owszem. Teraz, jako istota nadprzyrodzona, odczuwasz świat również na inne sposoby. Twój słuch usłyszy więcej, wzrok ujrzy dalej i więcej, węch wyczuje co niewyczuwalne, dotyk pozwoli ci odczuć, czego nie czułeś. Wycisz samego siebie, i wsłuchaj się w miasto, a usłyszysz jak tętni grzechem. Usłyszysz jak grzech toczy to miejsce, poczujesz mdło-słodki posmak tego miejsca. Posłyszysz duchy umęczonych, dusze skażonych grzechem, które wołają o ratunek, lecz ich właściciele nie słyszą tego. Usłysz to, i karm się tym, jak eksluzywnymi potrawami. Spróbuj się wyciszyć i wsłuchać..."
- Zawsze wiedziałem żeś dziwny... Ale dobra. Skrzyżować nogi i powtarzać "om"?
"Ech... Po prostu oczyść swoje myśli i nadstaw uszy oraz inne zmysły. Oczy w sumie możesz zamknąć... Nie będziesz widzieć, a czuć."
Hybryda zamknęły oczy wedle zaleceń demona, i starała się przestać myśleć o wszystkim... I wyczulić swoje zmysły. I... Faktycznie coś słyszał. Ciche szepty, delikatny dotyk na własnym ciele, mdławo-słodki smak, przyjemny, i nieco kuszący zapach... A przed oczyma widział obrazy, jakie normalnych ludzi by odrzucały, obrzydzały i przerażały... Zaś jemu sprawiały przyjemność, podobnie jak te wszystkie odczucia. Dziwne... Czyżby się "demonizował"?
- To... Przyjemne...
Wyszeptał rozmarzonym, rozluźnionym tonem, podpierając swój tors dłońmi za sobą i pozwalając się ponieść tym dziwnym, naprzyrodzonym uczuciom i odczuciom... Tak innym...
I przyjemnym...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tiago
Pożeracz dusz
avatar

Liczba postów : 11
Join date : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórze   Pon Sie 05, 2013 10:30 am

Głodny Tiago to zły Tiago.
Znów włóczył się po świecie, samotny i zagubiony. Choć z tą samotnością to nie była do końca prawda. Przecież W jego głowie tyle się działo, że tu nie mogło być mowy o jakiejkolwiek samotności. No nie i już. Jedynym mankamentem jego sytuacji był brak jakiejkolwiek opieki. On sam był na tyle zwariowany, że nie potrafił o siebie zadbać. Dlatego też teraz wściekle burczało mu w brzuchu.
Włóczył się po Londynie bez celu, sam nie wiedział, czego szuka. Upał dawał mu się we znaki mimo letniej sukienki, która teraz niemal lepiła mu się do ciała. Niestety, wieczory były chłodne, co dla spoconego ciała nie było zbyt korzystne. W momencie przemarzł, jednak nie zwracał na to uwagi. Ważniejsze było zapełnienie żołądka. I to nie jakąś tam duszyczką. Tylko zwykłym, ludzkim jedzeniem.
Błąkając się tak bez celu dotarł na jakieś wzgórze. Widok był iście bajeczny, szczególnie o tej porze, jednakże teraz jakoś nie zwracał na to uwagi. Jego zmysły zwróciły większą uwagę na chłopaka gadającego do siebie. A w szczególności na to, co lezało koło niego.
Przełknął głośno ślinę.
O tak, wzrok go nie mylił.
Jedzenie.
Swoją drogą, co za wariat, gada do siebie. Całkiem go pokręciło, kurczę...
Przyczaił się za drzewem, czekając na odpowiedni moment by zaatakować. Długo nie musiał czekać. W pewnym momencie nieznajomy zamknął oczy i wpadł w jakiś trans. Lepszego momentu nie mógł sobie wymarzyć. Wyskoczył zza swojego drzewa i w biegu pochwycił pudełeczko z niedojedzonym posiłkiem. Nawet nie starał się odbiegać gdzieś daleko, przeturlał się kawałek dalej i, odwrócony plecami do nieznajomego, drżącymi palcami rozerwał pudełko. Łup był niewielki, ale dla Tiago każda odrobina była teraz zbawienna. Nie siląc się na jakiekolwiek maniery, zaczął łapczywie wyjadać zawartość pudełeczka. Naprawdę niewiele tego było. Jednakże wystarczająco, by poczuł przyjemny ciężar nieco zapchanego żołądka. Na jakiś czas powinno wystarczyć~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Faust
Demon/Człowiek
avatar

Fabularnie : Szuka sposobów na splugawienie duszy Gregorego.
Liczba postów : 16
Join date : 11/06/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórze   Pon Sie 05, 2013 7:09 pm

Wiedziony przez zmysły odczuwania zła, Gregory odpływał, swoją obecnością nawiedzając różne, pełne grzechu miejsca. Uśmiechał się lubieżnie do tych myśli i odczuć, których mógł dzięki temu doświadczyć. Bolesne i upadlające gwałty, sadyzm, masochizm, krew, ból... Słodkie, słodkie, słodkie odczucia i myśli. Odpływał w tych, niezwykłych wrażeniach, niedostępnych dla zwykłego człowieka. Gdyby wcześniej wiedział że takie rzeczy daje zaprzedanie duszy demonowi, już dawno by to zrobił! No ale cóż... W pewnym sensie, tylko Faust mógł mu zapewnić takie wrażenia. Ach, przepraszam. Mefistofeles. Avatar nienawiści. Cóż... Jak wielka szansa była na to, by zwykła, sprzedajna "dziwka" jak Gregory został opętany przez kogoś tak potężnego i niezwykłego? Pewnie niewielka, wprost minimalna. Ale jednak. Stało się... A teraz... Teraz grzech. Grzech i splugawienie resztek duszy Gregorego. A co potem? Zobaczy się.
Niestety, z tego stanu uniesienia, z tej... Grzesznej ekstazy został dosyć nagle i mocno wyciągnięty. Intuicja kazała mu się wybudzić, a sam fakt tego, że gdzieś na granicy zmysłów słyszał szybkie kroki w swoim pobliżu, szybko wybudził go z tego. Faust czuwał? Wydawało się, że nie... Nie wybudził chłopaka, nie mówił nic, zdawał się chwilowo "odłączyć" i mieć gdzieś, co się dzieje wokół niego. Greg jednak nie miał w planie czekać. Szybko namierzył źródło hałasów, które daleko nie uciekło. Hm... Kobieta? Przynajmniej wyglądała na kobietę. Ale i tak zwinęła mu żarcie! Podniósł się dosyć szybko i jednym, zręcznym ruchem wyjął z kabury pistolet, stając obok Tiago i mierząc w jego głowę. Po sekundzie od momentu zatrzymania się, zabrzmiał dźwięk kliknięcia odpowiedzialnego za odbezpieczenie broni.
"Nie, chłopcze. Nie rób tego. Bycie demonem nie oznacza mordowanie każdego, kto się nie podoba. Być demonem to co innego... To nie bezmyślne mordowanie i ból. To intrygi, to zło... Miast celować do niej z tego gnata, daj jej to, co ci zostało. I tak sądzę, że najadłeś się tym, co czułeś."
Przez chwilę tkwił w zamyśleniu, po czym przesunął "pstryczek" odpowiedzialny za zabezpieczenie broni i schował pistolet do kabury, a następnie skierował swoje kroki do motocyklu. Po krótkiej chwili wrócił z torbą, w której miał drugie, nieotwarte pudełko z chińskim żarciem, jakie położył obok Tiago, nieznacznie się uśmiechając, przykucając obok dziewczyny(no, tak ją widział).
- Poprosić mogłaś. I tak już nie byłem głodny. Chodź, na górze jest lepszy widok.
Machnął głową zapraszająco, po czym podniósł się i wspiął się kilka kroków wyżej, by zająć miejsce, na którym siedział wcześniej. Zerknął za osobniczką która podwinęła mu resztki kolacji, po czym spojrzał z powrotem na miasto.
"Po co ja to robię, Faust?"
"By nieco odróżnić się od tych demonicznych półgłówków, jakich jest na pęczki w piekle, wysyłanych tutaj. Większość w ogóle nie umie myśleć i działać w sposób subtelny. Chcę cię nauczyć tego subtelnego działania i myślenia. Izual nie umiał tak."
"Izual?"
"Długa historia, opowiem ci innym razem."

Greg westchnął, odwracając jeszcze raz wzrok w kierunku Tiago, tym razem jednak zatrzymując go nań. Ciekawiło go, czy zechce uciec... Czy coś, hm. Może jednak nie zwieje w popłochu? Dawno nie rozmawiał z kimś... Z kobietą tym bardziej. Ale coś... Coś mu nie pasowało w tej kobiecie, nie był pewien, co. Cóż... Może ta niepewność się rozwieje później. Jego fioletowe, ciemne tęczówki wpatrywały się uważnie w Panienkę, czekając aż się ruszy do niego. Albo od niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tiago
Pożeracz dusz
avatar

Liczba postów : 11
Join date : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórze   Pon Wrz 16, 2013 1:52 pm

Och, wreszcie mógł czymś zapchać żołądek. Łapczywie pożerał kolejne kęsy nie zwracając uwagi na to, co działo się wokół niego. Jednak część jego podświadomości zachowała wystarczającą czujność. Słysząc odgłos odbezpieczanej broni zamarł z makaronem zwisającym z ust. Po chwili jednak wciągnął nitkę i uśmiechnął się szeroko. Włosy zasłaniały wyraz jego twarzy, toteż było naprawdę mało prawdopodobne, by nieznajomy zobaczył ten szybki uśmieszek, który zaraz ustąpił miejsca bezbrzeżnemu przerażeniu. Tak w razie czego, rzecz jasna.
Nie radzę, misiaczku~
Ku jej jeszcze większemu zdumieniu znów rozległo się kliknięcie. Czyżby się rozmyślił? To było.. Dziwne. Przecież nic nie zrobiła. No, oprócz zwinięcia żarcia. Ale przecież właśnie dlatego przed chwila próbował ją zabić. Ludzie to naprawdę pokręcone kreatury.
Odwróciła się powoli w jego stronę, kurczowo zaciskając palce na pudełku z resztkami. W jej dużych oczach lśniły pierwsze łzy przerażenia. Tymi wielkimi, wzbudzającymi litość oczętami spojrzała na mężczyznę. Nie rozumiała jego zachowania. A sam chłopak wydawał się być nawet przystojny... Kto wie, kto wie.
Można się nim bardziej zainteresować. Wszystko w swoim czasie~
Z jeszcze większym zdziwieniem wpatrywał się w mężczyznę, który właśnie przyniósł mu drugie pudełko. Pachniało identycznie jak to, które właśnie opróżnił. To było kompletnie niezrozumiałe. Najpierw chciał go zabić, a potem daje mu swoje jedzenie... To kompletnie nie trzymało sie kupy. Już pomijając fakt, że Tiago był przyzwyczajony raczej do innego traktowania. Dłuższą chwilę siedział jeszcze tak w kucki, trawiąc to, co właśnie usłyszał. Cóż...
Wypadało jednak skorzystać z propozycji. Podniósł się powoli, kurczowo tuląc oba pudełka do piersi. Nie przejmował się wyciekającym z nich tłuszczem plamiącym mu sukienkę. Zdawał się wręcz go nie zauważać. Był zbyt oszołomiony tym, co właśnie zaszło. Powoli ruszył w stronę nieznajomego, jednak nie zbliżył się bardziej niż na kilka metrów. Wciąż nie odrywał od niego wzroku, ignorując zupełnie okoliczności przyrody. W głowie pojawiła się myśl, by użyć jego mocy, by odgadnąć zamiary nieznajomego. Już wyciągnął dłoń w jego stronę z tymże zamiarem, szybko jednak znów tulił nią do piersi pogniecione opakowania. Wbił wzrok w ziemię, unikając spojrzenia. Przestąpił z nogi na nogę, czując, jak zaczynają palić go policzki.
Kompletnie nic z tego nie rozumiał...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Faust
Demon/Człowiek
avatar

Fabularnie : Szuka sposobów na splugawienie duszy Gregorego.
Liczba postów : 16
Join date : 11/06/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórze   Pon Wrz 16, 2013 8:33 pm

Patrząc przez mrok na ten poszarpany obraz zniszczonej, wygłodniałej dziewczyny aż zrobiło mu się nieco żal Tiago... Przypominała mu w pewnym sensie jego samego, gdy tak mierzył w jej... Jego stronę z pistoletu. Zniszczona przez świat, wykorzystywana, męczona, korzystająca z każdej okazji... Taki był, nim znalazł w swoim sprzedajstwie i masochiźmie sposób na zarobek swoim ciałem... Taki był gdy został zamknięty w piwnicy tamtego osobnika. Taki był nim poznał Fausta... I nie zamierzał odbierać szansy na zmianę i tej osobie, pomijając fakt że demon go od tej kwestii odciągnął. Mimo wszystko, coś w tej osobie było nie tak... Coś... Nie wiedział co, ale jakaś podświadoma myśl kazała mu zastanowić się, czy chce to zrobić... I koniec końców, zrezygnował. Nie dość że zrezygnował, to za radą Fausta oddał jemu... Jej resztę swojego jedzenia i w nieco naiwny sposób zaprosił ją na górę, samemu odwracając się do niej plecami. Naiwnie? Nie do końca. Daje jej kredyt zaufania. Może spłaci go w inny sposób niż swoim życiem jeśli go nadużyje...
Dosyć długo czekając na podejście osobniczki jaką zostawił ze swoim żarciem, postanowił móc na nią spojrzeć. A że nie miał ochoty się odwracać, postanowił po prostu paść plackiem na glebę, odchylając głowę w tył by móc się przyjrzeć tej osobie, która postanowiła mu podkraść jedzenie. Co prawda w ciemnościach nie miał za bardzo możliwości przyjrzenia się, a srebrzysto-białe, nieco brudnawe kłaki (umyj je kiedyś, Greg!) nieco przysłaniały mu widok, tak jednak miał możliwość przyjrzenia się do tego, co mógł. Na co więc natrafił wzrok jego(jeszcze jego) fioletowych patrzałek? Wyglądała na chudą i nieco zmęczoną, a z powodu letniej pogody jej ubranie się mocno do niej lepiło... Tylko hm... To był też pewien minus. Gdyby było bardziej jaskrawo, bez problemu dojrzał by to specyficzne wybrzuszenie, ale że ciemno, że nie przejmuje się, to nie spogląda tam. Wolał spojrzeć na twarz, i nią się bardziej zainteresować. Młodziutka, przynajmniej tak sądził. Uśmiechnął się delikatnie, wyciągając w jej stronę dłoń i machając spraszająco bliżej.
- Nie bój się, nie zjem cię. Chodź bliżej, nie zrobię ci krzywdy. Ja wiem że po tym jak mierzyłem ci tamtym gnatem w twarz możesz mieć mieszane uczucia... Ale cóż, póki nie spróbujesz, nie dowiesz się.
Posłał jej zawadiacki, nieco dowcipny uśmiech, po czym podniósł się z powrotem do siadu, przeciągając swoje ciało nieznacznie.
"Nu, przynajmniej nie siedzisz i nie gapisz się jak sroka w gnat przed siebie, tylko coś działasz."
"Och, poczułem się niesamowicie doceniony faktem tego, że sam Faust mi pogratulował inicjatywy. Jestem wprost w siódmym niebie zadowolenia i narcyzmu."
Na dosyć ironiczną odpowiedź demon zareagował w swoim stylu. Zaśmiał się nader wesoło, po czym zamilkł, dając pełne pole do popisu swojemu "podopiecznemu". Czyżby trafiła kosa na kamień w kwestii sarkazmu i ironii? Och, nie może być! Chłopak ma na to za mało doświadczenia, by konkurować z kimś pokroju samego Fausta! Ale próbować zawsze może, ni?
Obrócił swoje spojrzenie znów ku Tiago, z delikatnym, miłym uśmiechem wpatrując się w jego... Jej oblicze, oczekując reakcji. Ucieczki, podejścia bliżej... Czegokolwiek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tiago
Pożeracz dusz
avatar

Liczba postów : 11
Join date : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórze   Wto Wrz 17, 2013 1:44 pm

Czy on był męczony? Cóż. Dla osoby stojącej z boku pewnie tak. Jednak sam Tiago nie odczuwał tego wszystkiego za męczenie. Dla niego był to po prostu cel jego istnienia. Po to właśnie został stworzony. By być popychadłem, workiem treningowym, kimś, na kim można rozładować emocje, tylko po to, by w chwili nieuwagi zginąć z jego rąk. Taki był jeszcze przed zaprzedaniem duszy. Demon jedynie ułatwił mu to zadanie. Sam nic by wiele nie zdziałał, był zbyt słaby. A i szybko ktoś by się o niego upomniał. A tak? Był nietykalny.
Uch, ale czemuż on się tak gapi? Obrzydliwe...
Wciąż lekko skołowany nie zwracał uwagi na ciuch lepiący się do jego ciała. Jakoś nie bał się zdemaskowania, ba, nawet o tym nie myślał. Skóra kobieca tak do niego przylgnęła, że czasem zapominał o tym, co tak naprawdę miał między nogami. Zresztą, i tak stosunkowo rzadko z tego korzystał. Bo i po co? Zazwyczaj to on był na dole podczas seksu i zupełnie mu to odpowiadało. Przyzwyczaił się.
Przechylił lekko głowę, wciąż wpatrując się w nieznajomego. Ten również przyglądał się mu z czymś na kształt zainteresowania. On sam nie rozumiał za bardzo, co w nim może być interesującego. Już bardziej spodziewał się spojrzenia jak na potencjalny obiekt seksualny. Był bardziej do niego przyzwyczajony. Tak zwykłe zainteresowanie było dla niego czymś nowym, co jeszcze dodatkowo wprawiało go w zakłopotanie. Myśli, jedna za drugą, pędziły po jego umyśle, prześcigając się i plącząc. Mimo wszystko zdecydował się jednak posłuchać mężczyzny. Ostrożnie podszedł bliżej, siadając obok niego. Kolana podciągnął pod brodę, pudełka z jedzeniem kładąc obok siebie. Kątem oka spoglądał nieśmiało na nieznajomego. Coś podpowiadało mu, że lepiej uważać, nieznajomy też nie był do końca normalny. Wyczuwał wokół niego jakąś słabą, ale niebezpieczną aurę, która sprawiała, że włosy na karku stawały mu dęba. W tym momencie bał się nawet użyć na nim Geminiego, jak to miał w planach wcześniej. Po raz pierwszy bowiem bał się tego, co zastanie w umyśle mężczyzny.
- Ano... Ja.. Przepraszam... - wymamrotał, wbijając wzrok we własne kolana.
Sam nie rozumiał swojego postępowania, nie pierwszy raz w życiu. Jednakże dziś... Dziś było zupełnie inaczej niż zazwyczaj. Bał się. Chyba po raz pierwszy w życiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Faust
Demon/Człowiek
avatar

Fabularnie : Szuka sposobów na splugawienie duszy Gregorego.
Liczba postów : 16
Join date : 11/06/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórze   Wto Wrz 17, 2013 9:15 pm

A więc celem istnienia może być wieczysta katorga, wieczyste bycie poniewieranym, słabym, bitym, torturowanym i niszczonym? No proszę, gdyby Greg nie spotkał na swej drodze Fausta, to może i by uwierzył że jego los byłby podobny. Jednak fortuna bywa dosyć... Wredną istotą, będąc szczerym. Bardzo, i to nawet bardzo wredną. Mimo wszystko jednak, nie niszczmy życia innym, tylko przez to, że fortuna postanowiła że ten i ta... Ten się spotkają. W końcu, ani Faust ani Greg aż tacy nie są. Jeśli już komuś rujnują życie, to jednak miewają w tym cel jakiś. Chwila, już liczymy ich jako jedność? Przecież są "ze sobą" (tia) dopiero kilka dni... No dobra, pomijając fakt że demon wybiera swoje ofiary na całe życie. Lećmy dalej jednakowoż.
Panienka czuła się dziwnie skołowana jego zachowaniem, w sumie, nic dziwnego. Najpierw z zimnotą mierzy do niej z gnata, a potem chowa go, wraca na górę i z uśmiechem patrzy się, zapraszając bliżej. Da fuq, hm? No ale nie bądźmy aż tak przesadni w tym, jak Greg obiecał, nie zjedzą jej... Go, tak? Tak. Nie przyglądał się za nad to, nie był też zbytnio narzucający się ze swoim wzrokiem. Ot, obserwował bo obserwował. Bo lubił, bo chciał, bo był ostrożny? Nie, po prostu bo chciał. I tyle.
Och, zareagował jakoś! ... Przechylił głowę. Och, w cholerę wymowne i wielce emocjonalne. No normalnie już wyczytał z tego gestu cały umysł i wszystkie myśli Tiago. Yep. A po prawdzie, westchnął lekko z uśmiechem, przy powracaniu do siadu. Cóż... Więc czekamy. Czekamy... Czekamy... W końcu odważyła się podejść, akurat jak znów na nią patrzył. Miło że w końcu odważyła... Moment. Zerknął akurat kątem oka na lepiącą się sukienkę i cóż... Kątem oka dopatrzył się tego jakże istotnego elementu, gdy była... Był dosyć blisko. Chłopaczek... W sukieneczce, jak dziewczynka. Proszę, chyba nigdy nie miał okazji spotkać się z żywym transwestytą. Ciekawe, bardzo ciekawe. Tym milej poznać, i chętniej się zaznajomi z nim. Tak, z nim. Skupmy się więc na jego zachowaniu. Przysiadł się dosyć blisko, co oznaczało, że nie był aż tak wystraszony jego prezencji. To dobziu, bardzo dobziu. I jeszcze przeprosił? Och, milutko. Na te przeprosiny nie mógł się powstrzymać od pacnięcia Tiago po główce z przyjacielskim uśmiechem.
- Nie szkodzi, naprawdę mogłaś spytać, nie jestem reinkarnacją grzechu obżarstwa czy coś. Właściwie, co tu robisz, i hm... Czemu zwinęłaś mi kolację?
Miał spytać też, czy ma się do niego zwracać per on czy ona, ale z tego co wiedział, tego typu pytania drażnią takie osoby, więc wolał to sobie darować. Zerknął na jedzenie obok niego, a potem i na chłopaczka/dziewczynkę, uśmiechając się.
- Nie krępuj się jeśliś głodna. Jak ci na imię? Ja jestem Gregory.
"A mnie to nie przedstawisz, co?"
"Ty to się sam byś przedstawił bez trudu, gdyby nie fakt że nie wiemy, czy nie padnie na zawał jak się zmaterializujesz obok. Więc narazie niech mnie uzna za PRAWIE normalnego człowieka. Prawie."
"Prawie robi wielką różnicę."
"Nie zaczynaj..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tiago
Pożeracz dusz
avatar

Liczba postów : 11
Join date : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórze   Czw Wrz 19, 2013 7:02 pm

Zauważył zmianę w spojrzeniu chłopaka, a jakże. Tego nie dało się nie zauważyć, szczególnie w przypadku Tiago, który spotykał się z tym przez niemal całe swoje długie i beznadziejne życie. On już wiedział. Do jasnej cholery, on już wiedział. To nie powinno się w ogóle wydarzyć. Nagły strach ogarnął jego ciało, już po chwili ustępując miejsca gniewowi. Złość na ułamek sekundy zabłysnęła w jego oczach, zaraz jednak przyczaiła się gdzieś bardzo głęboko, nie zauważalna przez nikogo. Czekała na odpowiedni moment...
Nie widział nigdy wcześnie żywego transwestyty? To ciekawe... Czyli z martwymi miał kontakt niemal non stop? Nie wiadomo, czy na taką perspektywę Tiago powinien zacząć się obawiać.. Choć z drugiej strony, skoro już tyle przeżył, to i z czymś takim , potencjalnie, dałby sobie radę~
Och, co to dla mnie~!
Na pytanie długo nie odpowiedział. Nie bardzo wiedział, co. A poza tym, musiał nieco uspokoić rozszalałe osobowości i zdecydować się na jedną drogę działania. Mimo wszystko, chłopak sprawiał wrażenie, jakby nic się tak naprawdę nie wydarzyło. Dlaczego więc dalej tego nie pociągnąć?
- Byłam głodna - odparł więc cicho, wzruszając ramionami. Unikał spoglądania na chłopaka, jakby bał się, że ten zrobi mu krzywdę. Może było w tym trochę racji.
Nie zwrócił uwagi na to, jak chłopak ma na imię. I tak zapomni, a przecież imię było tylko kolejną etykietką, jaką przypinamy człowiekowi. Sprawia, że człowiek nabiera jakiegoś tam kształtu, osobowości. Daje się go zakwalifikować. Dla kogoś takiego jak Tiago imię było zbędnym dodatkiem. Czymś, co nie jest konieczne, ale przyjemnie to mieć. Dlatego też nawet nie starał się go zapamiętać. Sam przez chwilę zastanawiał się, czy przedstawić się swoim aktualnym imieniem, czy może wymyślić jakieś inne, bardziej adekwatne. Choć, z drugiej strony, w dzisiejszych czasach luzie mają tak różne imiona, ze czemu nie?
- Tiago..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wzgórze   

Powrót do góry Go down
 
Wzgórze
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Wzgórze startowe przy Gibraltar Road
» Wilcze Wzgórze rodu O'Connor, Irlandia
» Wzgórza rezerwatu
» Czarcie wzgórza

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Londyn :: Obrzeża miasta-
Skocz do: