IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 19
Join date : 29/05/2011

PisanieTemat: Las   Nie Kwi 07, 2013 2:31 pm

....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taro
Czystokrwisty
avatar

Liczba postów : 93
Join date : 09/01/2013

PisanieTemat: Re: Las   Nie Kwi 07, 2013 3:39 pm

Rozglądał się czekając na Nori, nie spodziewał się jednak takiego obrotu wydarzeń. Kiedy zwisła mu na plecach rozsmarowując błoto na jego twarzy jak i wtykając ową maź do jego gatek skrzywił się niezadowolony, ale pozostawił to bez komentarza i jedynie się zaśmiał. Przyglądał się jej przez chwilę, kiedy to zafundowała mu piękny pokaz pod tytułem „jak ubłocić się jeszcze bardziej”. Miał przy tym sporo śmiechu zwłaszcza, gdy przy owym pokazie wywinęła orła, jak zaczęła od niego uciekać postał sobie chwilkę dając jej zwyczajnie czas na ucieczkę, po czym pobiegł za nią ślizgając się na każdym kroku, ale co poradzić takie uroki tej pory roku zwłaszcza początki, gdy śnieg topnieje. Biegł za nią aż w końcu ją dopadł przewracając siebie jak i ją przez śliskie podłoże, kolejny raz oboje porządnie się ubłocili, ale nie miał zamiaru leżeć tak w tym błocie i jeszcze nie wiadomo, w czym. Podniósł się podnosząc także Noriko, czas było im wracać do domu, chociaż powinien raczej zatroszczyć się o to by ona najpierw posiliła się chociażby zwierzęcą krwią.
-Jestem przezorny, więc teraz pożywisz się zwierzęcą krwią zamiast syntetyku. Polować cię chyba uczyć nie muszę, ale jakby, co będę niedaleko.
Uśmiechną się do niej i wskazał gestem ręki kierunek, w którym może się kierować tak by przejść na część lasu, która podlega pod jego posiadłości, wolałby żeby nie zgubiła się tu, więc musi pilnować tego by szła w odpowiednim kierunku nawet, jeżeli tylko poluje. Wtedy będą mieli krótszą drogę do domu fakt, że ciągnęła się przez pole, które nie specjalnie nadawało się do jakiegokolwiek użytku gdyż stało się jednym wielkim grzęzawiskiem, ale on się tam nie przejmował tym faktem najwyżej zgubi buty razem ze skarpetkami, co nie było jakąś wielką stratą ze względu na to, iż może sobie w każdej chwili kupić nowe i nie sprawi mu to żadnego problemu. Kiedy dziewczyna ruszyła w kierunku, jaki jej wskazał to poszedł za nią uważnie obserwując okolicę, w końcu nigdy nie wiadomo, co wyskoczy z za drzewa a zwłaszcza w nietkniętym przez człowieka lesie gdzie żyje wiele niebezpiecznych dla zwykłego śmiertelnika zwierząt. Szedł za nią w odległości kilku metrów dla zwyczajnej przezorności wyjął spod zabłoconej kurtki broń, dla zwykłego bezpieczeństwa by móc szybko zareagować w razie niespodziewanego ataku przez kogokolwiek czy to zwierz czy też człowiek. Stawiał spokojnie kroki unikając leżących na ziemi konarów czy gałęzi by nie narobić hałasu i nie spłoszyć zwierzyny, jaka mogłaby być w pobliżu.

_________________
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Las   Nie Kwi 07, 2013 9:23 pm

Uciekała jak najszybciej potrafiła, ale nie potrafiła jeszcze korzystać tak z nowych zdolności jak stary wampir, więc kiedy poczuła, że ruszył za nią nawet nie wiedziała kiedy uciekała niczym ofiara goniona przez drapieżnika. Kły wciąż miała wysunięte czasem zahaczała o wyższe gałęzie podskakując, by rozhuśtać się i przeskoczyć większe kałuże. Nie chciała podtopić się w nich bardziej, czuła, że wystarczająco jest już brudna, a przy tym już nie rozpoznawalna. Tak patrząc na nią, trudno nawet stwierdzić jaki ma kolor włosów, a o cerze nie wspominając. Na jej buzi pojawił się chytry uśmieszek czuła napływ adrenaliny, a zabawa przerobiła się w pościg. Podobało się jej to, bo nie czuła zmęczona biegnąć, a drobne otarcia o korę pni drzew iglastych nie bolały, ani nie przeszkadzały.
Chcąc złapać się kolejnego konary i przeskoczyć większe błotko pod sobą została złapana niespodziewanie w talii. Jakby tego było mało czuła jak się poślizgnął, a jakoś nie miała ochoty znaleźć się twarzą znów w wilgotnej ziemi, więc odwróciła się wtulając w niego mocno. I tak wylądowali w błocie. Czując jego bliskość szybko się uspokoiła chowając trochę kły będąc bezpieczna. Leżeli tak chwilę, po czym wstał podnosząc również ją. Jakoś nie chciała odrywać się od niego, ale jak usłyszała jego słowa sama się odsunęła. Jej sumienie jakoś nie pozwalało na atakowanie niewinnych zwierząt. Ludzie to, co innego. Każdy ma coś na sumieniu i nie jest wart niczego, wiedziała to myśląc głównie o swojej rodzinie.
Jak wskazał jej kierunek zdumiona wzięła głęboki wdech i puszczając oczko wampirowi ruszyła przed siebie najpierw szybko, a jej kły znów wyszły w całej swojej okazałości w oczach miała szaleństwo. Miała ochotę na krew, teraz to ją opanowało całkowicie z każdym kolejnym krokiem zwalniała i stawiała ostrożniej swoje stopy, by na nic nie nadepnąć. Czuła kołatające bardzo powoli serce, pulsujące krew po całym układzie krwionośny, aż oblizała usta. Po czym splunęła błotkiem.
Jej ruchy były niczym jak kocie, skradała się po cichutko chcąc ofiarę dorwać spokojną, by delektować się posoką bez nie potrzebnej adrenaliny i wyrywania się jej, czy ucieczki. Nie chciała ganiać, by się zmęczyć i brutalnie się w gryźć wygłodniała, nie o to teraz chodziło.
Przestając oddychać przygotowywała pazury, by dobrze chwycić swoje pożywienie i pomału tracąc całkiem nad sobą kontrole. Czując jak zbliżała się, jej źrenice powiększyły się, ale w pewnej chwili zatrzymała się nie była pewna na, co zaczęła polować. Osobnik był sporawy, nie bał się i sam poruszał się jakby prowadził w zaplanowaną zasadzkę. Spodobało się jej to. I ważne kim ten ktoś był, już miała na niego chrapkę, a czuła w kłach, że to myśliwy i to nie taki zwykły. Aż ślinka leci.
Skradając się dość pochylona czuła jak jest obserwowana, ale pytanie tyczyło się głównie tego na kogo zasadzka została zaplanowana? Spojrzała w stronę Taro, wiedząc, że kuzynek kochany na pewno poinformował rodzinę o jej śmierci, więc to nie ona jest głównym celem, lecz on. Westchnęła cichutko zastanawiając się kto mógł zostać wysłany jako następny. Klan był dość liczny, ale na niego raczej zaufane osoby zostałby tylko wysłane oraz takie które miały już doświadczenie. Tylko kto? Dumała obserwując teren, kiedy do jej uszu doszedł pewien znajomy szelest zbliżający się z dużą prędkością w jej stronę. Szybko odskoczyła jednak podłoże nie sprzyjało poruszaniu się gwałtownie i walnęła się przy tym o pień, na szczęście omijając srebrną strzałę. Spojrzała w gorę, wiedziała, że napastnik jest gdzieś tam... chyba, że to tylko... Krzyknęła czując ostrze srebrnego sztyletu przy szyi. Piekło okropnie, ale wiedziała, jak wykona zły ruch sama się zabije, a tym samym ułatwi robotę łowcy.
Sam łowca wychylił się dopiero po kilku sekundach zza pnia wciąż trzymając w idealnym, bo najdelikatniejszym miejscu na szyi swój sztylet. To nie młodzieniaszek czy żółtodziób jak to miało miejsce w przypadku jego poprzedników. Był dobrze po czterdziestce, na jego czarnych krótko ściętych włosach było widać już początki siwizny. Wysoki, około metra dziewięcioleciu, jak na swoje lata bardzo przystojny. Cera ciemna, ale nie za bardzo raczej umiarkowanie, co podkreślało czarne jak węgiel oczy w których nie było widać źrenic, a raczej jedno oko. Drugie zakryte było czarną przepaską, czyżby kryło tajemnicę? Co do postury, efekt widoczny po częstych treningach, więc rzeźba idealna. Ubrany w kolorze pogrzebowym od długiego rozpiętego skórzanego płaszcza po trapery. Tak samo bluzka z napisem jego ulubionego zespołu muzycznego „Iron Maiden” i spodnie bawełniane, mające dwanaście kieszeni, zapinane są na zamek YKK, dodatkowo mają listwę rzepową dla pełnego zakresu regulacji, wspomagane przez taśmę elastyczną wszytą z tyłu i wzmocnione na kolanach. Jednym słowem mówiąc woskowe. Uzbrojony po zęby w przeróżne bronie i „zabawki”. Przecież drugim razem nie da się zaskoczyć wampirowi. Z chytrym uśmieszkiem parzył na Taro celując do niego z kuszy z jak wiadomo zaopatrzonej w srebrne strzały. Drugą wciąż trzymał przy gardle wampirzycy. Na którą przez chwilę spojrzał i zdziwił się. - To nie możliwe... ty nie żyjesz... jestem pewien... - zadrżał czując, że coś jest nie tak jak być powinno. Spojrzał na wampira, a po czym znów wrócił do niej. - Zginęłaś sto lat temu... chyba, że? - przyjrzał się jej uważniej i dopatrzył się blond włosów pod tym całym błotem, aż otworzył usta będąc w szoku. - Nori?! - pokręcił głową. - Pamiętasz? Lepsza śmierć niż zmiana w potwora... jak śmiesz więc w ten sposób istnieć?! Splamiłaś honor rodziny! - Był wściekły, jak nigdy. Warknął coś jeszcze pod nosem i spojrzał w twarz mordercy. - Jak mogłeś skazać ją na to samo... na co skazałeś Michiko?! Sumienia nie masz potworze!!
Noriko milczała, była wściekła bardziej niż jej wuj Tetsu który myślał, że wie wszystko. Dziewczyna zrozumiała, ze dosłownie wszyscy wiedzieli o losie Michiko, ale nie ona. Choć była jej wizualną kopią. To zabolało jej martwe serce. Uważali się za jej rodzinę, a oszukiwali ją od początku. Przygotowywali do dnia spotkania z głównym celem, a teraz jej panem. Którego nie miała zamiar pozwolić, by obrażał nędzny członek rodziny Hosokaya. Wyciągnęła ostrożnie sztylety z muszkieterek i uderzając ostrzami o jego trzymany stanowczo uwolniła się. Odsunęła się od niego patrząc z pogardą, ale milczała. Nie o nią tu chodziło, lekko krwawiąc z draśniętego gardła miała ochotę rzucić się na wuja i rozszarpać go pożywiając się przy tym.
Łowca tylko schował sztylet i wyciągnął spod płaszcza drugą kuszę, celując obiema w wampiry. Pokręcił głową wydając odgłos pogardy dla nich. - Żałosne... byłem pewny, że będzie mądrzejsza... bo byłaś najlepiej zapowiadającą łowczynią w klanie. Ale okazuje się, że nie tylko wyglądasz jak była zdrajczyni to jest jej dosłowną kopią również w czynach. - Chrząknął robiąc krok do przodu. - Taro? Pamiętasz mnie jeszcze? - Po tych słowach Nori spojrzała na swojego pana zdziwiona. Spotkali się już? I wuj przeżył to spotkanie? Co się mogło wydarzyć w czasie tego spotkania?
Powrót do góry Go down
Taro
Czystokrwisty
avatar

Liczba postów : 93
Join date : 09/01/2013

PisanieTemat: Re: Las   Wto Kwi 09, 2013 7:19 pm

Przez cały czas podążał kilka metrów za dziewczyną, jednak po jakimś czasie wyczuł dość dziwnie znajomy zapach w powietrzu, nie potrafił go rozpoznać aczkolwiek włączył mu się instynktownie tryb obrony przed zagrożeniem, które zaczął odczuwać nie ze względu na własne bezpieczeństwo a na bezpieczeństwo Noriko, która była zbyt młodą i niedoświadczoną wampirzycą niepotrafiącą wyczuć niektórych rzeczy zwłaszcza wtedy, gdy poluje. Kiedy dostrzegł również dziwne zachowanie młodej wampirzycy zaczął się niepokoić, ale nie okazywał po sobie żadnych emocji, zatrzymał się poślizgiem na błocie w chwili, gdy srebrna strzała zahaczyła o jego ramię rozdzierając kurtkę oraz koszulę naruszając również skórę wampira, skrzywił się nieco w końcu nie był to zwykły metal a czyste srebro. Spojrzał na Noriko, która właśnie odskakiwała bok by ominąć strzałę, która go drasnęła, wiedział już, że to była pułapka zastawiona na niego. Był pewien, że to ktoś z klanu Hosokaya ponownie został na niego nasłany, wiedział, że jest jedynym celem skoro Noriko powinna być uznana za zmarłą przez ich klan. Widząc, co się dzieje chciał zainterweniować jednak nie mógł nic zrobić, dziewczyna nie była w zbyt dobrej sytuacji, ale miał nadzieję, że się z tego wyplącze, miał ochotę się roześmiać słysząc jakiż to zdziwiony jest łowca na jej widok i jeszcze myślał, że nie żyje od jakichś stu lat, rozbawiło go to, że wziął Nori za jego zmarłą żonę. Słysząc słowa skierowane do niego wzruszył ramionami, akurat wampirze życie nie było takie złe, a to, że przemienił Noriko to było jedynym ratunkiem by nie dołączyła do martwych przedwcześnie, a że nazywano wampiry potworami zgadzało się w niewielu przypadkach, ale jak można sądzić, iż wampir czystej krwi jest potworem mordującym jak leci niewinnych? Faktycznie może przez kilkaset lat bywają nieznośni, ale to dzięki temu, iż uczą się na własnych błędach stają mądrzejsi i zaczynają panować nad swym głodem w każdej chwili coraz lepiej nie mogło równać się jakiemuś tam prostemu życiu człowieka, którego głównym celem zwykle jest praca i nic po za tym, wiedza ludzi jest bardzo ograniczona zazwyczaj do tego, czego nauczają w zwykłych szkołach, zaś wampiry zbierają swoją wiedzę przez stulecia czy nawet tysiąclecia i wciąż zdarza się, że wiedzą zbyt mało. Zauważając czyn Nori uśmiechną się i schował na chwilę broń, zrzucił z siebie kurtkę i ponownie wyjął broń, nie miał zamiaru tym razem bawić się z tym stojącym przed nim osobnikiem, z którym już raz miał sposobność się zmierzyć i wyjść z tej potyczki zwycięsko pozbawiając przy okazji przeciwnika jednego oka, czyżby po ponad dwudziestu latach zachciało mu się rewanżu? Czy może przyszedł tu by stracić kolejne oko i stać się ślepcem nie zdolnym już do życia łowcy a jedynie zwykłego słabego człowieczka. Chcąc oszczędzić sobie pilnowania Noriko pod czas tej walki wystrzelił z broni raz tak by wybić łowcy kuszę z ręki, kiedy ten już ją stracił spojrzał na Noriko.
-Daj mi sztylety i się schowaj.
Przeniósł wzrok na łowcę i się uśmiechną chowając broń do kabury i zapinając ją, nie miał ochoty poniżać się tak by korzystać z broni palnej w tej walce, mógłby z nim walczyć choćby gołymi rękoma i wygrać ową potyczkę a nawet odbierając sobie kolejne trofeum tak jak miało to miejsce przy ostatnim spotkaniu, gdy wyłupił mu oko a potem słuchał jak wrzeszczy z bólu delektując się cierpieniem młodziutkiego łowcy, jaki został na niego nasłany, jako ten, który niby miał go pokonać. Był wtedy bardzo rozbawiony i nadal bawiło go to, że ten klan nie potrafi pogodzić się z tym, że oni nie są wystarczająco wyszkoleni by odesłać go do piekła czy gdzieś tam, nie obchodziło go to, co się z nim stanie po tym jak w końcu komuś udałoby się przebić jego serce bądź też ściąć mu głowę, póki, co istniała tylko jedna osoba zdolna do pokonania go aczkolwiek on również mógł pokonać tamtą istotę, bo ich umiejętności były porównywalne. Spojrzał w oko łowcy uśmiechając się szyderczo i pokazał gestem ręki zapraszając go do walki, miał nadzieję, że nauczył się czegoś przez ponad dwadzieścia lat i nie będzie taki żałosny jak przy ich ostatnim spotkaniu.
-Zapraszam, pokaż, że czegoś się nauczyłeś od ostatniego spotkania łowco z klanu Hosokaya.
Uśmiechną się i czekał aż ten zaatakuje, liczył na dobrą zabawę w tej potyczce i na to, że jego podopieczna nie będzie próbowała się wtrącić w owy pojedynek, chciał sprawdzić jak wiele nauczył się ten podobno doświadczony już łowca.

_________________
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Las   Wto Kwi 09, 2013 10:29 pm

Nori nic z tego nie rozumiała, ale zdanie broni i ukrycie się nie wchodziło w grę. Nie będzie się poniżać do zachowań niewtajemniczonych delikatnych dziewczynek. Nigdy taka nie była. Zawsze wlazła gdzie nie powinno jej być. Przeżyła koszmarne szkolenia i tortury, a teraz ma się chować? Nie bądźmy śmieszni. Nie ma mowy! Stała mocno zaciskając rękojeści sztyletów w dłoniach, patrząc na wuja, czując, że jeszcze wiele pułapek i niespodzianek ich czeka. Znała jego taktyki, w końca sam ją wyszkolił wraz z dziadkiem. I tego się obawiała, był strasznie dobry i skoro został nasłany na Taro, głowa klanu musiał się porządnie wściec. Możliwe nawet, że jej śmiercią, ale nie interesowało ją to za bardzo. Była zdrajcą, a teraz miała większe problemy na głowie niż użeranie się z rodziną, która nigdy nie zrezygnuje, ani się nie znudzi. W ich żyłach płynęła nienawiść do Taro i nie zmieni się to, chyba? W głowie miała wiele pomysłów, ale każdy dotyczył czyjejś śmierci czego wolała uniknąć. Mordowanie członków własnej rodziny była dla niej niedorzeczna. Nie była potworem, a mimo to pragnęła śmierci własnego ojca, ale to inna bajka w porównaniu z tą teraz.
Tetsu był rozbawiony zachowaniem wampira. - Żałosne, używać broni... po tylu latach myślałem, że jakoś zmądrzałeś? Ale najwyraźniej, nie. - Westchnął i przycisnął nogą kuszę, by wystrzeliła w stronę Taro, oraz strzelił w Nori z drugiej. On miała o tyle dobrze, że strzała złapała tylko jej rękaw od kurtki i przygwoździła ją do pnia. On miał mniej fajnie, bowiem w jego stronę została wystrzelona sieć która otworzyła się w nadzwyczajnej prędkości i złapała go wbijając w drzewo i owijając się wokół niego. Tak unieruchomiony mógł zacząć odczuwać ból palącego jego skórę żyłek pokrytych srebrem. Mężczyzna westchnął patrząc na unieruchomione wampiry i uśmiechnął się. - To teraz na spokojnie przejdziemy do rzeczy... - zerknął na swoją siostrzenicę celując do niej z kuszy, gdy chciała się wtrącać miał ją na celowniku, bo Taro nie miał jak się ruszyć. - Nie próbuj nic, a zabiję cię bezboleśnie... ze względu, że kochałem cię jak własne dziecko. - powiedział i spojrzał się na wampira, jego główny cel.
Nie była zachwycona takim obrotem akcji, ale ponoć miała się nie wtrącać. Schować się to nie miała nawet jak, ale nie kombinowała. Przyglądała się tylko gotowa do szybkiej reakcji na niespodziewane zachowanie wuja. Po nim spodziewała się wszystkiego, ale nie jakiejś brutalności. Był zwolennikiem raczej szybkich śmierci, jakie jego ofiary na własnej skórze miały okazję się przekonać.
Tetsu zrobił dwa kroki do przodu wciąż celując w serce Nori i patrzył na bezbronnego wampira w zamyśleniu. - Jakie to uczucie być całkowicie na czyjejś łasce? - wyciągnął nóż sprężynowy i tak całkiem przypadkiem wypsnął mu się z dłoni i wbił w kolano Taro. Ten czyn zdziwił wampirzycę, on nigdy nie torturował, co się zmieniło? Nie mogła dłużej wytrzymać milcząc, więc nie pewnie odezwała się do nich.
-Co się stało ostatnim razem?
Po tych słowach dało się usłyszeć cichy śmiech ze strony łowcy, który pokręcił głową wzdychając. - Może opowiesz jej, co się wydarzyło dwadzieścia lat temu... miesiąc przed jej narodzinami? Opowiesz to lepiej ode mnie... ja tylko cierpiałem.... a ty się tym draniu delektowałeś... powiedz jej...
Nori nic z tego nie rozumiała, a raczej tylko bardziej pogrążała myśli w pytaniach. Spojrzała na Taro raczej nie ruszając się, nie chciała mieć przebitego serca, obiecała, że jej nie straci i chciała dotrzymać słowa. Czekając na odpowiedni moment do ataku.
Powrót do góry Go down
Taro
Czystokrwisty
avatar

Liczba postów : 93
Join date : 09/01/2013

PisanieTemat: Re: Las   Czw Kwi 11, 2013 7:34 pm

Niestety pomysł z użyciem broni nie był zbyt mądry, o czym Taro doskonale wiedział i specjalnie sprowokował go do tego by wyciągną asy ze swojego rękawa, nie bał się potraktowania go srebrem w końcu nie pierwszy raz miał z tym kontaktu, a sposób na pokonanie go był bardzo prosty i miał zamiar to wykorzystać, kiedy tylko nadarzy się okazja, nie miał kilkuset lat by chować się czy też uciekać przed walką. Jednakże nie był zadowolony faktem, iż Noriko go nie posłuchała, co przyniosło marne skutki i miał wielką ochotę potem sprać jej tyłek niczym ojciec nieposłusznemu dziecku. Jednak teraz nie mógł wiele na to poradzić, przygwożdżony do drzewa siecią pokrytą srebrem sykną, gdy żyłki dotykały jego twarzy, ale cierpliwie czekał na okazję by podjąć działanie. Uśmiechał się jedynie szyderczo i patrzył na łowcę, który według niego nie był jakimś tam niepokonanym osobnikiem a jedynie pionkiem na wielkiej planszy, którą był ten świat. Spojrzał na młodą wampirzycę i pokazał jej spokojnie gestem ręki by ani drgnęła dla własnego bezpieczeństwa, chociaż już raz go nie posłuchała nie miał zamiaru widzieć u niej nieposłuszeństwa w takich chwilach zwłaszcza, że nie potrafi wykorzystywać swoich umiejętności, jakie uzyskała wraz z przemianą.
-Cóż, sądzisz, że powstrzyma mnie ta siatka tak?
Zaśmiał się i spojrzał pogardliwie na łowcę, zastanawiał się jak szybko ma go dopaść, kiedy to w jego kolanie znalazł się jakiś marny kawałek metalu, pogroził mu palcem jak małemu dziecku robiąc niezadowoloną minę by okazać mu jak bardzo źle postąpił robiąc coś takiego. Słysząc, iż miałby opowiedzieć coś, co miało miejsce tak dawno temu ziewną znudzony, nie miał ochoty wspominać czegoś takiego, a już na pewno walki z niegodnym go przeciwnikiem.
-Nie mam ochoty opowiadać, jakim to niegodnym przeciwnikiem jesteś.
Chwycił sieć dłońmi w dwóch miejscach parząc je, ale nie miał wyboru by inaczej się uwolnić, jego kły wysunęły się z osłon i były w tej chwili doskonale widoczne nawet, jeśli panowała wokół ciemność ktoś stojący blisko bądź posiadający doskonały wzrok mógł je zauważyć. Spalenie drzewa mogło się bardzo nie ciekawie skończyć nie tylko dla niego, ale także dla Noriko, więc jedynym rozwiązaniem było dla niego sparzenie się srebrem i pokaleczenie dłoni żyłkami by uwolnić się z tej sieci i pozbyć się problemu, jakim był w tej chwili łowca. W chwili nieuwagi Tetsu powoli wyciągał część sieci, która przyczepiła się do drzewa, nie miał ochoty rezygnować z zabawy a już na pewno nie pozwoli sobie na sterczenie w sieci jak jakaś podrzędna ryba. Kiedy szarpną sieć ostatni raz puściła uwalniając go, wtedy w mgnieniu oka zarzucił ową sieć na łowcę, wyrwał srebrną strzałę z drzewa uwalniając i odciągając Noriko jak najszybciej od niego, po czym odbierając jej jeden ze sztyletów pchną ją na bok by mu nie przeszkadzała i nie wtrącała się w walkę, bo tak naprawdę teraz by tylko mu przeszkadzała, jako młoda i niedoświadczona wampirzyca nie mogłaby mu pomóc. Schował sztylet za pas i oderwał dwa skrawki koszuli obwiązując sobie nimi poparzone i pokaleczone srebrem dłonie, spojrzał na łowcę uśmiechając się. Nie ruszało go to, iż jest nieco osłabiony przez kontakt ze srebrem a rany prędko się nie zagoją, ale nie mógł sobie teraz pozwolić na użalanie się nad sobą, bo musiał ratować nie tylko swój tyłek, ale zadbać również o bezpieczeństwo Noriko, która jakoś nie specjalnie chciała go teraz słuchać aczkolwiek wiedział, że jeśli go i tym razem nie posłucha to źle się dla niej skończy i jak tylko upora się z nieproszonym gościem to zaciągnie ją do domu a potem odstawi do instytutu wlepiając areszt domowy. Przeniósł ponownie wzrok na swoją przyszłą ofiarę zastanawiając się jakby mu tym razem dopiec i czego pozbawić by kolejny raz zapamiętał spotkanie z nim.
-Cóż, na twojej łasce to mogą być jedynie zwierzęta, a nie ja.
Zaśmiał się i wyjął sztylet za paska, nie miał jakoś specjalnie ochoty długo się z nim bawić, ale poświęci temu chwilę by po prostu dać mu nauczkę a może nawet pozwoli mu się zranić tak by uważał się za zwycięzcę, choć tak naprawdę nie da mu to zbyt długiej chwili radości a potem przyprawi jedynie goryczy kolejnej porażki. Jakby nie było to Taro miał w małym palcu wszystkie strategie i techniki łowców, z którymi mierzy się od wieków.

_________________
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Las   Czw Kwi 11, 2013 7:41 pm

Dawno nie czuła bólu psychicznego z czyjegoś cierpienia, a teraz to wróciło jak na złość. Wszystko wina uporczywości klanu Hosokaya który nie potrafił się pogodzić ze stratą jedynie łowcy jakim było ona jak i niegdyś Michiko. Obie wybrały taką ścieżkę, a nie inną, ale oczywiście nie dane im „żyć” spokojnie. Jedna z nich straciła już swój nowy żywot, a druga musi zmagać się i o niego walczyć, by istnieć na tym świecie. Trudne była chwilę śmiertelniczki, ale nieśmiertelność wydaje się być jeszcze gorsza niż można się było tego spodziewać, a tym bardziej będąc podwładną Yamady. I jak tu się pogodzić z takim losem? To jest nie możliwe, a widok bólu swojego pana jest również bolesny i dla niej, tylko nie chciała tego okazywać. Wuj byłby okrutniejszy wtedy dla nich, a jej szybka śmierć odpowiadała jeśli do niej dojdzie.
Z każdym słowem i czynem Taro widziała w nim kogoś innego niż znała do tej pory. Był zimny i myślał tylko do przeciwniku. W jego oczach było coś czego nie potrafiła opisać. On naprawdę był potworem, którym i ona niegdyś się stanie. Milcząc przygwożdżana strzałą do pnia nie usiłowała uciec, ale nie dlatego, że jako byłej łowcy nie wolno było zachowywać się jak tchórzowi ani nie chodziło o nakaz jej pana. Znała wuja jak nikt inny, całe swoje życie to on był przy niej i zastępował jej ojca. Każda sztuczka lub zachowanie znała na pamięć, bo musiała. Nie chcąc stracić ich obu pozostawała blisko, by w razie stanąć pomiędzy nimi i przerwać walkę choćby miała przypłacić to zdrowiem, bo zginąć nie zamierzała.
Kiedy jakimś cudem wampir uwolnił się uradowała się, ale jej mina pozostawała bez okazywania jakichkolwiek emocji. Widok szamoczącego w sieci Tetsu jakoś jej nie ruszył. Uśmiechnęła się dopiero jak i ją uwolnił i odciągnął. Już była pewna, że odejdą i wrócą razem do domu, ale tylko odebrał jej jeden ze sztyletów i pchnął. W jej oczach były widoczne łzy, a w dodatku poślizgnęła się i upadła. Patrzyła na niego czując się jak ciężar, a w końcu była łowcą! Nie obchodziło ją, że jest wampirem od niemal trzech dni, ale jako człowiek radziła sobie doskonale i nie bała się nikogo. Jakby zapomniał była na tyle zdolna, by stać się gościem w jego domu, a nawet zdobyć jego zaufanie, kiedy był dla niej tylko celem przed którym grała słodką dziewczyną. Później nawet po wydaniu się kim jest usiłowała go zabić kiedy był najsłabszy. Czasem żałowała, że zabrakło jej sił, a zwłaszcza w momentach, gdy bywał dla niej taki nadopiekuńczy, albo bardziej chcąc wymusić od niej posłuszeństwo. Przecież wiedział jaka była, zdążył ją trochę poznać. Uparta była i nie miała zamiar tego zmieniać. Tylko to zawsze trzymało ją przy życiu.
Siedząc tak w błocie miała już go gdzieś. Nawet nie patrzyła w jego stronę, a sztylet ze złości jaki jej pozostawił wbiła w drzewo wbijając go mocno w pień. W chwili nienawiści, była zdolna do życzenia mu śmierci, bo miała go dość!
W tym czasie Tetsu wyswobodził się z sieci i patrzył śmiejąc się. - Jeden punkt dla ciebie... nie spodziewałem się, że uda się to tak szybko, ale nie jest to wyczyn... wielu przed śmiercią wydostawali się z niej... - zaśmiał się celując do niego z kuszy. Kątem oka spoglądając na Nori i pokręcił głową. - Miałaś wszystko... byłaś skarbem klanu... miałaś zostać głową rodziny... kiedy tylko byłbym za stary, by walczyć... - westchnął. - Morihiro... znaczy twój dziadem umarł w nocy... - jego wzrok skupił się głównie na siostrzenicy. Nori milczała łapiąc oddech wpatrzona w wuja, a po jej policzkach spływały łzy. Coś ją jednak nakłuło w niebijącym już sercu. Spuściła głowę cicho łkając siadając po turecku. Teraz całkiem została osłabiona, bo wieść zniszczyła ją. Pogrążając w rozpaczy jak i żałobie po mistrzu jak i kochającym ją dziadku, choć znęcającym się na niej.
Tetsu zauważył, że choć stała się nieśmiertelną nie zmieniła się. Dalej była tą samą zagubioną dziewczynką którą tulił kiedy przychodziła do domu z płaczem po szkole. Była dla niego jak córka, jakiej nie mógł mieć. Jego serce zmiękło na widok jej łez jak zawsze. Spojrzał na Taro i westchnął odrzucając kuszę na bok. - Tak naprawdę nie przyszedłem z tobą walczyć... chciałem odebrać tylko zwłoki Nori... chciałem ją pochować jak tylko dowiedziałem się, że ją zabiłeś... ale jak widzę... Minoru mnie oszukał... mój własny syn... - uśmiechnął się. - I choć... cię nienawidzę... dziękuję ci, że mi jej całkiem nie odebrałeś... - podszedł spokojnie do dziewczyny mijając wampira i kucając przed Noriko przytulił ją mocno do siebie głaszcząc po głowie. - Moja córeczka... moja mała Nori... - mówił szepcząc, kiedy wtuliła się w niego, ale przez tę bliskość jej kły wyszły z osłon, a ona patrzyła na Taro przymykając powieki płacząc ze straty w ramie wuja. Ból stał się momentalnie silniejszy, więc i bestia się uspokoiła. Tetsu momentalnie złapał ją mocniej i wziął na ręce odwracając się w stronę wampira milcząc. Jednak jak na złość w głowie Nori znów zaczęło coś się dziać, a przed oczyma wróciły złe obrazy, których nie chciała już widzieć...

… słyszała całkowitą pustkę, nie było nikogo, a ona siedziała w pokoju zamknięta czekając na coś lub na kogoś. Serce biło jej jak szalone ze strachu. Drzwi niespodziewanie otworzyły się, a w nich ujrzała swojego brata, brata bliźniaka. Uśmiechnął się do niej i pokazał gestem dłoni, by szybko uciekała. I tak też zrobiła poszła za nim skradając się, ale szybkim tempem, aż niespodziewanie przed nimi wyszedł z pokoju ojciec, a na ich widok zaczął wrzeszczeć i zaciągnął dwójkę do salonu i tu pojawiła się znajoma dla niej sytuacja... konno pognała do losu i stanęła przed mężczyzną, dla którego jej serce biło, a na policzkach pojawiały się rumieńce słysząc jego głos. Zeszła z konia i podbiegli do siebie wtulając. W jego ramionach wszystko, co złe minęło zapominając jaki ból przysparzali jej rodzice, nie rozumiejąc jak ona bardzo go kocha, a on ją...

W czasie jej utraty ze światem rzeczywistym całkowitego kontaktu, jej wuj lekko potrząsał trzymając dalej dziewczynę na rękach patrząc w jej puste oczy, która mówiła bez sensu jakby w jakimś transie.
-Itoshī... Itoshī...
Był przerażony, nigdy nie widział, by po przemianie ktoś tak dziwnie się zachowywał. - Nori? Nori... córeczko? - nagle coś mu się przypomniało, jak niegdyś podobnie się zachowywała mówiąc o czymś, co nigdy nie przeżyła, a przez sen wymawiała jedno imię, czy to może jakaś zwykła nazwa, ale te same, co teraz. Pamiętał to dokładnie bywało to nocami, kiedy już spała. Minęło to jednak jak tylko przestała interesować się historią rodu. Przeniósł wzrok na Taro niezadowolony. - Coś ty najlepszego zrobił... znów to obudziłeś... - spojrzał na nią i szepnął jej do ucha to, co zwykle kiedy nie panowała nad swoim umysłem jak i ciałem. - Nie rób tego, co zostało już zrobione... - po tych słowach wybudziła się, automatycznie zasypiając. Tetsu westchnął ciężko i pokręcił głową tuląc ją delikatnie. - Próbowaliśmy kiedyś... dowiedzieć się o czym ona mówi... była mała... nie pamięta tego... została wprowadzona w stan bardzo głębokiej hipnozy... - spojrzał na wampira. - Miała niecałe sześć lat... a mówiła jak osoba po przejściach... która utraciła rodzinę... dzieci... ukochanego... i powróciła, by się zemścić... - uśmiechnął się ironicznie. - Morihiro... uznał, że jest idealna... do zlikwidowania ciebie dopóki nie dowie się kim jest... a raczej była w poprzednim wcieleniu... - zaczął iść przed siebie. - Dlatego zabieram ją... przy tobie będzie w niebezpieczeństwie... nie tylko przez kogoś kto nas wynajął do pozbycia się ciebie... ale i przez wspomnienia które powracają... - uśmiechnął się poprawiając jej włosy opadające na umorusaną twarz. - Dopóki będę żył nie pozwolę jej skrzywdzić...
Powrót do góry Go down
Taro
Czystokrwisty
avatar

Liczba postów : 93
Join date : 09/01/2013

PisanieTemat: Re: Las   Pią Kwi 12, 2013 3:06 pm

Był gotów do walki a zamiast tego Tetsu zaczął nawijać, nigdy nie znosił przeciwników, którzy tylko gadali i niczego nie robili nie mógł nic na to poradzić. Stał gotów do obrony cały czas w pobliżu Noriko by w razie potrzeby bronić jej choćby za cenę własnego istnienia. Słysząc po jakimś czasie paplaniny tego, który potraktował ich oboje srebrem, iż nie przyszedł tu by walczyć a jedynie odebrać zwłoki dziewczyny skrzywił się niezadowolony. Nie widział możliwości by mógł to uczynić w końcu Nori żyła, a że jako wampirzyca to już inna bajka, bo w końcu bez przemiany już dawno by nie żyła. Przeniósł wzrok na Noriko, wiedział, że nawet, jeśli ona zechce odejść nie może jej zatrzymać zaś inną drogą za jakikolwiek jej występek będzie musiał ją ukarać, bo nie będzie posiadał możliwości by przed czymś ją powstrzymać. Mógł jedynie obserwować to, co się teraz działo, słysząc podziękowanie za mimo nienawiści przemilczał to i nawet nie patrzył wtedy na łowcę, wszyscy go nienawidzili a tak naprawdę on nie był żadnym potworem, wiedząc, że nie ma, po co już być nawet gotowym do walki schował sztylet za pasek. Spojrzał na póki, co jeszcze podopieczną milcząc już, jej wybór, jeśli zechce odejść odejdzie a on nie będzie już mógł traktować jej ulgowo i jedyne, co będzie mógł w przyszłości zrobić to ukarać ją, gdy tylko skrzywdzi jakiegoś śmiertelnika. Kiedy po jakiejś chwili, gdy już miał się cofnąć i zwyczajnie odejść pozostawiając wybór młodej wampirzycy w tym czy odchodzi czy wraca razem z nim do domu wtedy do jego uszu dotarły słowa, jakie tak naprawdę wymawiała w jego kierunku tylko Michiko, nie chciał słyszeć tych słów więcej, bo jedynie przyprawiały go o ból. Po raz kolejny słysząc, że znów coś spieprzył chciał odwrócić się i odejść by pozostawić naprawdę wybór tylko Noriko, jednak widząc, że zasnęła po kilku słowach Tetsu nie mógł jej ot tak pozostawić, był za nią odpowiedzialny, nie tylko, jako stwórca, ale niestety też, jako przedstawiciel wampirów w radzie. Pokręcił głową na ten cały monolog łowcy, nie był zadowolony tym, co on mówił, może i Nori była nowym wcieleniem Michiko i dlatego miała ciągle nawet od najmłodszych lat swojego życia wizje z jej przeszłości, ale mimo to
Taro nie mógł pozwolić na jakieś głupie czyny tak starego łowcy, ona wciąż była zbyt młodą wampirzycą by mógł pozwolić jakiemuś łowcy by ją zabrał, w końcu on się zestarzeje i umrze, przez co nie będzie mógł upilnować jej, a to nim nauczy się naprawdę nad sobą panować zajmie setki lat.
-Nie zabierzesz jej, nie będziesz w stanie nauczyć jej tego, co powinna potrafić, nie jest już człowiekiem.
Spojrzał na łowcę przeszywając go wzrokiem, który mówił sam za siebie, że on nie odda mu Noriko choćby miał teraz tu z nim walczyć. Zatrzymał Tetsu w chwili, gdy tylko zaczął iść, był gotów żeby odebrać swoją podopieczną siłą, nie może pozwolić by przez takiego człowieka, który chce zabrać niedoświadczoną wampirzycę i sprowadzić na setki czy też tysiące śmiertelnych śmierć przez bestię siedzącą w tej dziewczynie. Wcale nie podobał mu się pomysł by on ją stąd zabrał zwłaszcza teraz, kiedy ona, jako wampirzyca istnieje od zaledwie kilku dni, ale żadna istota śmiertelna nie podoła wychowaniu wampira choćby poświęciła na to całe swoje życie, które i tak jest zbyt krótkie.
-Nie nauczysz jej już niczego, zostaw ją i odejdź chyba, że chcesz bym odebrał ją siłą pozbawiając cię kolejnego oka.
Wyjął sztylet z za paska i czekał na decyzję łowcy, nie pozwoli mu ot tak odebrać dziewczyny, która przez jego głupotę może wyrządzić zbyt wiele szkód, a do tego nie mógł dopuścić, bo skończyłoby się to na tym, iż musiałby pozbawić ją głowy, a tego nie chciał w żadnym wypadku uczynić. Zadał sobie zbyt wiele trudu by uratować jej życie tą przemianą, chciałby mogła żyć w miarę normalnie a nie męczyć się wśród łowców, którzy z wielką chęcią pozbawiliby ją życia prędzej niż on nawet, jeśli zabiłaby kilkanaście czy kilkadziesiąt osób to on nie mógłby pozbawić jej życia a co najwyżej zarządziłby areszt domowy i zakazał jej opuszczania terenu instytutu.

_________________
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Las   Nie Kwi 14, 2013 3:11 pm

Tetsu na pierwsze słowa skierowane do niego wzruszył jedynie ramionami przytulając wampirzycę mocno do siebie. Nie miał naprawdę ochoty kłócić się z wszystko wiedzącym oczywiście nieśmiertelnym, który zaczął się mądrzyć. Miał go gdzieś, ale kiedy zastawił mu drogę i zaczął mu grozić wyciągając tym samym sztylet z pasa. Nie mógł inaczej postąpić jak tylko położyć Nori na ziemi opierając ją o jeden z pni. Podrapał się po głowie i westchnąć ciężko. - Chciałem cię oszczędzić... dać spokój... ale nie pozostawiasz mi wyboru. - Strzelił chrząstkami palców u dłoni i patrzył się na niego z pogardą. Miał nadzieję całkiem inaczej to zakończyć oraz zmienić pragnienie zabicia tego wampira, ale on oczywiście chciał mu całkiem odebrać jego małą córeczkę. Nie mógł na to pozwolić. Gdyby to od niego zależało, nigdy by nie posłał do zlikwidowania akurat jego kogoś kto ma problemy z osobowością. I jest po części całkowicie oddana Taro, a z drugiej strony kimś kto użera się z poznaniem samej siebie. Był wściekły na swojego ojca, ale nie mógł cofnąć czasu i zmienić biegu wydarzeń. Nie pozwalając Nori opuścić Japonii i poznać czym jest śmierć i męka nieśmiertelności. Spojrzał na chwilę na nią przygnębiony, teraz nie była tą samą może i dziewczyną, ale dalej po śmierci jej matki, a jego młodszej siostry należała do niego, bo był za nią odpowiedzialny. I nie odda jej byle komu, choćby w jakiś sposób już do niego należała przez przemianę.
Zastanowił się przez chwilę, co mógłby mu zrobić, by zapamiętał, że już nie jest tym samym niedoświadczonym chłopcem. Tak zadumany zaczął szukać po kieszeni pewnego pudełeczka. Zaśmiał się i postanowił coś dodać. - Wiesz... teraz ja ci coś odbiorę... ważnego... - znalazła to na czym mu obecnie zależało i przyklęknąwszy uśmiechnięty chytrze trzymając pudełeczko przed twarzą. Zastanowił się przez chwilę. - To zaboli... - Ostrzegł go i otworzył wieczko i dmuchnął w jego stronę całą zawartość srebra w proszku, który szybko się przykleił do wampira. Tetsu widząc jak reakcja tego wręcz magicznego metalu drażni na tyle mocno Taro zza płaszcza z tyłu spodni odpiął mniejszą wersją kuszy i z uśmieszkiem wycelował w szamoczącego się z bólu jak i oślepionego trochę przeciwnika. - Żałosny... - Wycelował wprost w jego serce, nie chciał dłużej bawić się z nim w przyszłości.
Nori w tym czasie akurat wybudziła się i z trudem otworzyła oczy, a widząc tę sytuację jej źrenice powiększyły się. Nie potrafiła myśleć trzeźwo, a jej serce zakuło. Nie chciała stracić nikogo, a ty bardziej swojej miłości. Nie wiedziała czy to, co czuje nie należy do niej, ale nie interesowało ją to za bardzo. Wiedziała jedno kiedy odwzajemniał jej pocałunki oddawał się jej, a nie tam tej. I to się liczyło najbardziej. Postanowiła go nie posłuchać ten ostatni raz, by tylko wiedzieć, że będzie żyć wciąż. Widząc jak wuj przydusza spust była pewna, co zamierzała, jak kiedyś osłoniła córeczkę tak teraz była gotowa zrobić to dla niego. W jednej chwili jakby czas się spowolnił, podniosła się z błyskawicznym tempie i stanęła przed Taro patrząc na niego uśmiechając się.
-Kocham cię... przepraszam... przepraszam...
Jej ciało w drugiej sekundzie to tych słowach zostało przeszyte srebrnym grotem. Odchyliła mocno głowę do tyłu otwierając usta, z osłon wyszły kły, a powieki zamknęły się kiedy wydała krzyk okropnego bólu. Miała tylko takie szczęście, że była niższa i strzała przeszła przez jej lewe płuco. Z ust popłynęła krew, a ona zatrzymała dłonią grot, by nie zrobił jeszcze krzywdy jemu. Trzymając strzałkę, która jeszcze popatrzyła jej dłoń wyrzuciła w błot. Czując się słaba odwróciła się w stronę wuja i wymusiła jakoś uśmiech, choć ból był niedoniesienia.
-Zostaw nas...! - jej nogi ugięły się w kolanach, a ona chwilę później padła na ziemi. Tetsu załamał się widząc, co zrobił. Nie spodziewał się, że jest zdolna do takiego czynu, skrzywił się tylko i wstał. Milcząc zniknął w mroku za drzewami czując, że stracił ją na dobre, a nie mogąc zabrać ją do Japonii nie będzie mógł jej strzec. - Strzeż ją...
Leżała nie mogąc się ruszyć, srebro dało o sobie znać, a z rany wypływała dość sporawa ilość krwi, która akurat była jej potrzebna, by jakoś panować nad sobą. Jednak teraz całkiem osłabła, jej powieki pomału się zamykały, a ona mruczała z bólu powodowane przez uczucie parzącego srebra wewnątrz siebie. Cieszyła się, że jakoś zipie, ale bała się Taro, bo nigdy nic z nim nie wiadomo. On nie rozumie ile dla niej znaczy i przez ile ona jest zdolna dla niego cierpieć. Czuła strach, ale należała do niego i tylko jego, a rodzina nic już dla niej nie znaczyła. Nie tylko, co on. Jakoś nie mogąc się poruszyć leżała tak, a czas jakby się dla niej zatrzymał.
Jej kły widniały jakby na pokaz, a ona czuła straszliwy ból, jak i głód rozglądając się jakby szukała czegoś do jedzenia tracąc pomału nad sobą kontrolę. Nie mogąc spojrzeć, co się dzieje z Taro jeszcze walczyła z całkowitym opanowaniem przez bestię.
Powrót do góry Go down
Taro
Czystokrwisty
avatar

Liczba postów : 93
Join date : 09/01/2013

PisanieTemat: Re: Las   Nie Kwi 14, 2013 9:37 pm

Był pewien, że łowca nie odda mu jego podwładnej bez walki, a i wampir nie miał najmniejszego zamiaru odpuścić w końcu zbyt wiele trudu zadał sobie by ją przemienić i nie miał ochoty ot tak oddać jej jakiemuś tam nędznemu człowiekowi w końcu to ludzie przez wiele setek lat byli mu jedynie pożywieniem i nie nadawali się do czegokolwiek innego prócz funkcjonowania, jako coś, co można zjeść bądź ewentualnie przemienić używając swojej cennej krwi czy też zakopać w nieświęconej ziemi. Jednak teraz zwykli ludzie uważają się za lepszych od nieśmiertelnych i co z tego, że żyli skoro ich marny żywot trwał maksymalnie 100 lat przy znakomitym zdrowiu, a nieśmiertelni wcale się nie zmieniają a jedynie przybywa im lat oraz doświadczenia. Zastanawiać się można jedynie, dlaczego ludzie uważają, iż bycie nieśmiertelnym jest takie złe? Tylko ci ludzie mogli sobie tak myśleć oraz ci nieśmiertelni, którzy wiecznie mieli pecha i ani chwili szczęścia w swoim długim żywocie, ale po cóż ma się nad tym rozwodzić skoro w tej chwili ma ważniejsze rzeczy do roboty? Nie było w tym większego sensu. Patrzył na łowcę spod przymrużonych oczu ostrzeżenie nieco go rozbawiło jednak to, że nie patrzył na niego normalnie uratowało jego oczy przed kontaktem ze srebrnymi drobinkami, jakie zostały zdmuchnięte w jego kierunku, czego nie mógł powiedzieć o swojej twarzy, która została porządnie sparzona, mimo iż była pokryta błotem to i tak niektóre miejsca były odkryte i srebro łatwo dostało się w tamte miejsca. Nie było to zbyt przyjemne uczucie dla wampira, przez co nieco się poszamotał przez ból, jaki mu to przyprawiło, może niestety nawet odrobina dostała się do jego oczu aczkolwiek nie aż tyle by musiał wiercić się przez cały czas z bólu w końcu nie takie rzeczy już przetrwał a i większy ból był mu zadawany. Przetarł oczy a potem twarz fragmentami koszuli, jakie miał zawiązane na dłoniach, co mu bardzo w tej chwili pomogło.
-Nie jestem żałosny łowco.
Jednak nie zwracał uwagi na jakiekolwiek słowa, jakie padały w jego kierunku nawet w chwili nim uporał się z problemem, jaki sprawił mu w tej chwili wzrok jego podopieczna zdążyła się już wtrącić jej słowa jedynie go zmartwiły a to, że w ogóle wtrąciła się w to tylko i wyłącznie przez ten czyn przysporzyła sobie jedynie cierpienia gdyż w jednej sekundzie została przeszyta srebrną strzałą, Taro nawet oślepiony potrafiłby bez jakiegoś większego problemu uniknąć bądź zatrzymać ową strzałę w końcu od wieków uczył się wszelakich technik walki jak i obrony przed ciosami, więc taki atak nie był dla niego jakimś wielkim problemem, jednak ona nie była aż tak doświadczona nawet łowca nie jest na tyle wyćwiczony by pochwycić w dłoń strzałę a do tego potrzeba nie tyle, co szczęścia, co szybkości i skupienia.. Niestety w tym momencie miał większy kłopot niż odchodzący i znikający z jego pola widzenia łowca, w końcu bardziej interesowała go jego podopieczna, która przez tkwiące w ciele srebro traciła zbyt wiele krwi. Przytrzymał ją by nie upadła i powoli spowodowałby klęknęła, podtrzymując ją cały czas odciągną jej dłoń od miejsca, w którym wychodziła strzałą i ułamał grot dodatkowo okaleczając dłonie oraz parząc je srebrem po za miejscami, które obwiązał materiałem koszuli. Wyjął strzałę na tyle szybko by nie poczuła większego bólu niż przy chwili, gdy wbijała się w jej ciało, odrzucił srebro i wziął Nori na ręce przytulając ją.
-Już dobrze, zabiorę cię do domu gdzie wydobrzejesz.
Pogłaskał jej policzek i przystawił nadgarstek do jej ust by mogła napić się jego krwi, wiedział, iż może teraz nie panować nad sobą jednak przez to, iż pozwoli jej napić się swojej własnej krwi to może uzyskać kilka cennych minut, jakie w tej chwili był bardzo cenne zwłaszcza, dlatego iż mógł uchronić śmiertelnych mieszkających zbyt blisko by powstrzymać ranną i głodną wampirzycę. Ruszył w stronę domu szybkim krokiem jednocześnie nie odsuwając ręki od jej ust by w razie zbyt silnego napadu palącego pragnienie mogła je szybko zaspokoić byle tylko nie musiała atakować niewinnych i niemających pojęcia o świecie nieśmiertelnych ludzi. Podążał w stronę swojego domu by jak najszybciej znaleźć się w najbezpieczniejszym miejscu gdzie młoda wampirzyca będzie mogła dojść do siebie.

z/t x2 ----> Posiadłość Taro

_________________
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Las   

Powrót do góry Go down
 
Las
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Reszta Anglii i nie tylko :: Wieś :: Okoliczne tereny-
Skocz do: