IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sady

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 19
Join date : 29/05/2011

PisanieTemat: Sady   Pon Kwi 01, 2013 4:08 pm

....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Sady   Wto Kwi 02, 2013 1:57 pm

W stanie nieświadomości znajdowała się jakiś czas, dopiero jak ją przytulił z jej oczu popłynęły łzy, a ona obudziła się. Nie miała ochoty komentować jakoś tego wszystkiego. Była zmęczona nie swoim życiem. Tak bardzo pragnęła znów być normalna, jak nigdy przedtem. Jak ją puścił szybko oparła się i zapięła pasy odwracając głowę w stronę okna, by nie widział jak się popłakała. Nie chciała go krzywdzić mówiąc jak bardzo zaczyna nienawidzić Michiko za to jak ją męczy. Od tych nie miłych myśli wyciągnęły ją cudowne krajobrazy. Choć jeszcze pod pierzynką ze śniegu to już można było zauważyć pierwsze przebiśniegi czy pączki na drzewach wierzb. Wiosna, tak szła, aż dotarła, a będzie piękna tu na wsi. W mieści nie byłaby wręcz zauważalna jak tu. Wzdychając słuchała jednocześnie spokojnej muzyki płynącej z radia. Działającej na nią bardzo kojąco.
Tak wpatrując się w mijane piękne pola w oddali i domki śmiertelnych przypomniał się jej dom. Jej ojczyznę, jej cudną zieloną ojczyznę. Tak bardzo zaczynała za nią tęsknić, tylko trzymało ją przy szczęściu widok w pamięci Taro w kimonie. Odrobina Japonii, bo od tego angielskiego akcentu szlag ją trafiał. Ta kultura ani trochę jej nie pasowała. Oddała by wszystko byleby choć na chwilę przenieść się tam i pójść na festiwal kwiatów czy ceremonie parzenia herbaty. To jest inna kultura i jakoś jej nie pasowała. Sztywne maniery i okropnie bluzgająca młodzież, a nawet starsi w mieście.
Westchnęła cichutko i widziała jak wyjeżdżają z miasta. Spojrzała przez chwilę na niego i uśmiechnęła się. Przed nimi był sad, już miała ochotę wysiąść i pobiegać. Ile można siedzieć w domu? Przyzwyczajona było do ciągłych wędrówek i biegów po lesie, a tu nawet nie mogła nic. Teraz mając okazję musiała wykorzystać ją dobrze. Dać z siebie maksimum, by później jakoś znów znosić zamknięcie.
Jak tylko się zatrzymał odpięła pas i ucałowała go w policzek uśmiechając się przez całych czas. Nie potrafiła nic powiedzieć. Tylko otworzyła drzwi i wyszła. Wyprostowała się i wzięła głęboki wdech rozglądając się szczęśliwa. Poczuła wolność której jej tak bardzo brakowało. Dobrze wiedziała gdzie chce już iść, ścieżka była jeszcze lekko zmarznięta to ślizgała się niezadowolona tym faktem. Mając nadzieje, że mężczyzna ubrał lepsze buty poczekała, aż wysiadł i szybko złapała się jego ramienia, by dzięki temu nie wywrócić się po drodze. Tylko tego, by jej brakowało. Ledwie wyszła z domu, a już cała brudna. Nie przewidywała takiego scenariusza dla siebie, co innego Taro. Na którego patrzyła się planując jak go odprężyć, bo znów szedł jak oni. Tak wnerwiając szczęśliwą osobę. Ponury jak ta pogoda. Nie mogła się na niego patrzeć przez to. Musiał się jakoś uśmiechnąć, choćby miała zrobić z siebie pajaca.
Idąc tak poczuła jak grunt pod nimi jakoś nieprzyjemnie się zapada. Skrzywiła się widząc masy błota, ale cóż. Takie uroki wiosny jak i wsi. Nie ma co narzekać, a buty w każdym razie da się wyszorować i będą jak nowe. Trzymając się mocno jego ramienia tuliła się do niego jak tylko mogła, bo później może nie być okazji. Po czasie jednak go puściła i nieudolnie próbowała sama stąpać. Przez takie ruchy wyglądała jakby wytrzepywała coś z butów. Nie podobało się jej takie chodzenie, kiedy nie mogła normalnie spacerować, więc wymyśliła nowy sposób. Zaczęła się ślizgać po błocie łapiąc się drzew, by się nie przewrócić. Zauważając pięknie kwitnącego kwiatka na jednym z drzew chciała jak najszybciej pokazać go wampirowi, by ujrzał jego cudne kolory. Czym prędzej odepchnęła się do pnia i poślizgnąwszy się porządnie, by dotrzeć do niego jak najszybciej. Był tylko jeden problem. Nie spodziewała się, że z taka siłą się odepchnęła. I za nim zdążyła krzyknąć wleciała na niego. I nie tylko. Strąciła go z równowagi wprost na bagniste podłoże. Patrzyła się na niego przerażona. Nie patrząc już był cały brudny, a jej się upiekło, tak sobie na nim dobrze leżała. Chwilę później zaśmiała się.
-Oj... pobrudziła się... świnka...
Śmiała się zamaczając palec w mokrej ziemi i domalowała mu wąsy patrząc czule w jego oczy. Jak skończyła robić zawijaska na jego poliku i ucałowała go, szybko wstając i zwiewając przed nim. Czuła, że nie popuści jej takiego zachowania. Śmiejąc się chowała się za drzewami jakoś biegła spoglądając za siebie.
-Pamiętaj, że... !
Schowała się za jednym z drzwi stając do pnia plecami mając nadzieję, że jej nie dorwie. Czekała z jednej strony, by tylko się pojawił, a już miała dla niego niespodziankę w wersji błotnej maseczki jakby coś kombinował. Uśmiechając się przez cały czas mając przed oczyma jego lekko przerażoną minę, bo biedaczek nie wiedział, co się dzieje. Miała taką ochotę pośmiać się z niego, ale teraz musiała być cicho, a może się jej upiecze. Chciała by między nimi się ułożyło, chciała wręcz pragnęła żyć już długo i szczęśliwie, bo kto o tym nie marzy. Skoro już księcia z bajki znalazła, z zamkiem i pokaźnym posagiem. To czego można jeszcze chcieć od życia.
-... kocham cię...
Czekała na niego przygotowana dać mu błotkiem w twarz, ale do wąsów domalować mu kozią bródkę albo zobaczy się co ciekawe przyjdzie jej do głowy jak tylko się do niej zbliży.
Tak stając zastanawiała się również czy choć trochę zmieniła jego nastawianie do spencerku, bo jak widziała po jego minie jakby stracił na niego chęć. Nie chciała go zmuszać, mogła się przecież pomęczyć jeszcze jakiś czas w czterech ścianach. Jednak był gotów zrobić dla niej wszystko, co sprawiała takie jakieś ciepło w tym jej zastałym serduszku.
Powrót do góry Go down
Taro
Czystokrwisty
avatar

Liczba postów : 93
Join date : 09/01/2013

PisanieTemat: Re: Sady   Sro Kwi 03, 2013 2:46 pm

Po tym jak dojechali na miejsce jedynie się uśmiechną po czynach dziewczyny, nie miał, co sobie utrudniać życia ciągle pokazując swoje niezadowolenie. Wysiadł chwilę po niej i pozwolił na to by przytrzymała się jego w chwili, gdy szli, fakt, że podłoże, po którym teraz stąpali nie było takie, do jakiego przywykli przebywając w mieście no, ale takie już są uroki przebywania na wsi. Odrobina oblodzonej jeszcze powierzchni a dalej masy błota, mógłby żałować tego, że nie włożył na nogi kaloszy zamiast swoich ulubionych butów, no, ale cóż mógł teraz poradzić w końcu buty będzie mógł umyć bądź ewentualnie kupić nowe, co nie robiło mu jakiegoś większego problemu. Po jakiejś chwili wspólnego spaceru przez zapadające się pod nogami błoto ona postanowiła spróbować stąpać sama, on zaś przyglądał się jej nieco rozbawiony tym jak się w tej chwili poruszała. W sumie taki spacer dobrze zrobi nawet takiemu staremu wampirowi, jakim on jest, nie przebywał zbyt wiele czasu wśród ludzi, ale lubił przebywać w miejscach, w których kwitło życie od początku wiosny, może ta pora roku była psotliwa, ale po cóż miał przejmować się drobnymi niedogodnościami skoro z tygodnia na tydzień było tu coraz piękniej. Pogrążony w rozmyślaniach ile czasu mógłby tu spędzić chociażby malując nie usłyszał ani nie zauważył pędzącej w poślizgu w jego stronę Noriko, przez którą chwilę potem leżał w błocie, przez chwilę miał zamiar ryknąć na nią i zrobić wykład ile musiał zapłacić za ubrania, które w tej chwili były już do niczego, ale widząc przerażenie w jej oczach darował to sobie i postanowił po prostu zrobić z tego wszystkiego zwykły żart i zacząć się nieco wygłupiać, może i był staruszkiem, ale tu na wsi był uważany za bardzo młodego, więc nie szkodziło mu nieco się powygłupiać, kiedy domalowała mu wąsy z błota niemal nie mógł powstrzymać się od śmiechu, ale na jego twarzy widoczny był w tej chwili zwyczajny uśmiech. Spojrzał na dziewczynę, która w tej chwili chciała już uciekać, ale chwycił ją lekko za rękę, nie chciał psuć sobie zabawy, więc jedynie wyszczerzył się głupkowato patrząc w jej oczy
-Nie ma to jak maseczka z błota.
Zaczął się śmiać zaraz po wypowiedzeniu swoich sów, naprawdę zaczynało bawić go to, że leży w tej chwili w błocie niczym prosiak, ale po cóż przejmować się tym w końcu nie pierwszy raz ma z tym kontakt. Puścił jej rękę pozwalając uciekać, miał nadzieję, że nie wrócą do domu cali w błocie a po samochód trzeba będzie kogoś posłać, ale co mu tam szkodziło mógłby i wracać do własnego domu cały obklejony błotem w końcu Dorothy i tak by to posprzątała a on mógłby po prostu pójść doprowadzić się do porządku zostawiając w calutkim domu błotniste ślady i ewentualnie swoje ubłocone ubrania. Poczekał chwilę i powoli się podniósł nabierając do dłoni niby to przypadkiem odrobinę błota, miał zamiar odwdzięczyć się Nori za ową maseczkę tym samym. Nie śpieszył się z gonieniem jej w końcu byli tu dla rozrywki, a nawet, jeśli by przypadkiem narozrabiali tu to zwróciłby właścicielowi sadu należną rekompensatę, kiedy w końcu dopadł swoją podopieczną podarował jej piękna maseczkę błotną rozcierając, co miał w dłoniach na jej twarzy a następnie zwyczajnie przewrócił ją w błoto i wytarzał porządnie śmiejąc się, fakt zachowywali się w tej chwili jak dzieci, ale nawet im należy się chwila beztroski, w końcu prawdopodobnie oboje nie posiadali dzieciństwa a do głów od najmłodszych lat była wciskana im wiedza by nie byli łatwymi celami, jednak teraz zawsze mogli sobie nadrobić owe stracone chwile, razem bądź osobno tak czy siak nie mogli darować sobie tej drobnej zabawy. Kiedy już ją wytarzał w błocie siadł na niej głupkowato się szczerząc oraz śmiejąc się jak nigdy przedtem, mała chwila głupiego zachowania a tak bardzo cieszy, nie musi się pilnować, więc nic go tak naprawdę nie ogranicza.
-I, co teraz zrobisz?
Chwycił ją za ręce i przywarł jej do podłoża patrząc jej w oczy i nieco się nad nią pochylając, miał nadzieję, że uścisk na nadgarstkach nie jest zbyt silny w końcu nie chciał zrobić jej krzywdy, ale nie mógł też pozwolić jej się teraz uwolnić.

_________________
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Sady   Sro Kwi 03, 2013 2:47 pm

Roześmiana czekała tylko na niego, by go dorwać i dokończyć robienie tej jego błotnej maseczki. Już miała tyle pomysłów, jak mu urozmaicić czas na spacerku, a zwłaszcza w błotku. Miała zamiar dać mu popalić skoro teraz rozluźniła się ponownie atmosfera między nimi. Mając przed oczyma jego uśmiech czuła, że jakoś to będzie przez te wszystkie lata, skoro udaje się jej jak chce spowodować go na jego buzi. I szczerze nie chciała więcej sprawiać jakiś problemów, bo jego krzyk ją dziwnie przerażał. Czasem się go bała, a czasem z trudem panowała nad sobą, by zatracić się w nim. Eh... ci faceci. Przez nich idzie zwariować i to dosłownie.
Tak stojąc i chowając się za drzewem zerknęła niestety nie w tą stronę. Jak już miała spojrzeć przed siebie niespodziewanie zauważyła Taro i na jej szczęście nie otworzyła ust, bo dosłownie chwilę później miała już całą twarz w błocie, które dokładnie na niej rozmazał. Po tym zdążyła na szczęście również wymazać mu twarz błotem jakie trzymała w dłoni specjalnie dla niego. Rozchichotana nawet nie zauważyła kiedy wylądowała na ziemi, a on brudził ją jak popadnie. Jakoś nie przeszkadzało jej to teraz, zapomniała na chwilę ile ma lat i czy coś jej wolni czy czegoś jej nie wolno, bo po prostu nie wypada w pewnym wieku. Słysząc jednak jego śmiech czuła, że robią dobrze. Każde z nim obudziło w sobie coś, co chyba dawno lub nigdy jak w jej przypadku nie było pobudzało, bo nie miała na to czasu. Teraz żałowała tego, bo to była świetna zabawa, a zwłaszcza z kimś komu się ufa, że ci krzywdy nie zrobi.
Jak już wyglądała dosłownie jak święta ziemia, albo niczym się od niej nie różniła dalej chichocząc patrzyła na niego jak na nią wlazł i złapał pewnie za jej nadgarstki. Zdziwiło ją takie zachowanie, ale jego rozbawiona buzia jak i sam fakt, że nie wygląda wcale lepiej od niej był zabawny na tyle, by nie zwracać na szczegóły uwagi. Jego pytanie oraz to jak się pochylił dało jej wiele do myślenia, więc wyszczerzyła się lekko podnosząc jak to możliwe i wytarła się policzkami oraz noskiem o niego, ogólnie ocierała się jak tylko mogła o jego twarz. Na koniec spojrzała mu w oczy uśmiechnięta i zadowolona z siebie.
-A to... zadowolony?
Jednak dla niej to nie było jeszcze wszystko, jak już wyglądała i tak tragicznie, a jej blond włosy to raczej inny kolor przypominały postanowiła zemścić się za wytarzanie jej.
-Teraz to ja ci pokaże...
Z całej siły uniosła ręce nad ziemią i przewali go zamieniając się z nim miejscami tylko, że coś poszło nie całkiem tak jak chciała. Spojrzała w bok i wypuściła powietrze szybko wpadając na genialny pomysł. Spokojnie ześlizgując się z małej górki wtuliła się w niego mocno i celowo odepchnęła się nogą, by z turlali się z niej. Robiąc kilka szybkim obrotów wokół siebie i z dwa wolniejsze otworzyła oczy, a widząc jak to ona na nim leży była zadowolona, choć lekko kręciło się w jej głowie na koniec. Mruknąwszy spojrzała się na niego uśmiechnięta, nie miała ochoty się już chichotać, bo brzuch ją bolał od tego. Dała mu małego błotnego buziaczka w usta i podniosła się siadu. Wygodnie na nim siedząc rozglądała się dookoła.
Musiała przyznać, że tak nigdy nie dany było się jej pobawić, a było to nawet dużo ciekawsze niż samemu zjeżdżanie na sankach zimą. Uśmiechnięta od ucha do ucha spojrzała na niego i delikatnie dłońmi odgarniała błoto z jego twarzy głaszcząc go po policzkach.
-Oj świnko... cała w błotku...
Znów się zaśmiała jak tak patrzyła na niego widząc jego słodką buźkę całą umazaną, zresztą ona za pewnie nie wyglądała lepiej od niego. Na szczęście siebie nie musiała oglądać, a tylko jego i miała z tego niezły ubaw. Tak się mu przyglądając z błota na jego buzi palcem rysowała mu po policzkach czy nosie na czole dalej uśmiechając się. Choć wysmarowani byli cali w mokrej ziemi i dosłownie chwilę temu zachowywali się jak dzieci poczuła się cudownie. Przy nikim nie mogła się tam pobawić, ciągle ją zaskakiwał. A jego zrozumienie i jedynie śmiech było kojące w tych trudnych dla niej chwilach, kiedy potrafiła być nieprzewidywalna i bardzo niebezpieczna. I tylko on potrafił trzymać tego potwora w ryzach. Odetchnęła zastanawiając się co teraz będą robić tak cali umorusani jak jakieś przerażające monstra, choć i bez tego błota poniekąd tak było.
Zgarnęła trochę błota z własnej twarzy i roześmiana jeszcze zadała mu pytanie, nie parząc dość ważne na tę chwilę.
-Co teraz będę robić dwie umorusane świnki?
Miała ochotę przez najbliższy czas jakoś sobie żartować, bo nigdy nie wiadomo kiedy straci nad sobą kontrole czy to przez wizję czy głód.
Powrót do góry Go down
Taro
Czystokrwisty
avatar

Liczba postów : 93
Join date : 09/01/2013

PisanieTemat: Re: Sady   Sro Kwi 03, 2013 4:41 pm

Cały utaplany w błocie siedział na niej patrząc jej w oczy tylko czekał na to, co zrobi, nie musiał zbyt długo czekać na jakąkolwiek reakcję z jej strony po ocierała się o niego jak tylko mogła, śmiał się przez cały czas ewentualnie jedynie się uśmiechał. Czuł się dosłownie jak dziecko, słysząc jej słowa jedynie się uśmiechną niestety to nie był koniec taplania się w błocie, bo Nori postanowiła jeszcze zafundować mu coś prócz tego, co przed chwilą miało miejsce. Pozwolił jej na to by zamienili się miejscami i teraz ona znajdowała się na nim zaś chwilę później oboje sturlali się z górki by jeszcze bardziej ubabrać się w mokrej ziemi, kiedy już się zatrzymali okazało się, iż Nori znów jest nad nim, ale mu to wcale nie przeszkadzało, był zbyt zajęty śmianiem się by zważać na tak drobne szczegóły. Przyglądał się jej oraz temu, co robiła, nie zabraniał jej w tej chwili niczego aczkolwiek mogła sobie darować owego błotnego całusa, nawet nie miał jak otrzeć błota z ust, bo calutki był ubłocony, ale co poradzić. Słysząc jej pytanie udał przez chwilę zamyślonego, tak naprawdę wiedział, co chce zrobić i nie miał zamiaru jej specjalnie o tym wspominać żeby nie próbowała uciekać przed jego niecnym występkiem. Chociaż dla bezpieczeństwa mógł ją zawsze przytrzymać pytanie tylko, po co miałby to robić skoro to tylko zwykła głupia zabawa? Nie wiedział w tym sensu i jakoś nie specjalnie przejmował się tym, co stanie się później bądź też nie, ale po cóż miał zawracać sobie głowę drobnostkami skoro w tej chwili nie musiał się za bardzo niczym przejmować.
-Zaraz się przekonasz.
Uśmiechną się jedynie i przewrócił ją by jeszcze bardziej się ubrudziła, był na tyle wredny, że wepchną jej nieco błota pod ubranie, ale znając, iż za mało go tam wepchną dołożył kolejną większą porcję i zwiał śmiejąc się. Zaczął kierować się w stronę pobliskiego lasu, z którego wychodząc na pole można było trafić wprost do jego posiadłości, skoro byli już tak umorusani to wstyd wracać do domu przez wieś gdzie wszyscy by widzieli, w jakim stanie wracają do domu i od razu mieli by, o czym plotkować wymyślając niestworzone rzeczy niczym jego gosposia. Zwiewał przed Nori mając nadzieję, że nie dorwie go za szybko, ale co mu tam szkodziło zawsze jakaś rozrywka, mimo iż to było dziecinne wcale mu nie przeszkadzało. Wiedział jednak, że powinni już wracać do domu i do tego miał zamiar doprowadzić aczkolwiek wybrał dłuższą drogę. Miał nadzieję, że jeszcze wytarza ją w lesie w tym, co popadnie i będzie miał przy tym niezły ubaw a może i dla niej znajdzie się przy okazji jakiś posiłek z krwi zwierzęcia, w końcu pożywić się na człowieku nie mógł jej pozwolić, ale musiała nauczyć się żywić również na żywych istotach by nie sprawić im zbyt wielkiego bólu a zwierzęta idealnie nadawały się do takiej nauki, mimo iż Taro był przeciwny takiemu postępowaniu w końcu one też odczuwały ból i cierpiały, wiedział, że jeśli Nori się zapędzi to będzie musiał ukrócić zwierzęciu cierpień. Zatrzymał się tuż przed wejściem do lasu czekając na swoją podopieczną, miał nadzieje, że nie zgubiła się wśród tych drzew owocowych.

_________________
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Sady   Czw Kwi 04, 2013 1:26 pm

Nie miała pojęcia, co on knuje, ani jak to się może dla niej skończyć. Bawiła się w końcu poczuła się wolna i w dodatku mogła robić, co jej się żywnie podobało chociaż ten jeden dzień, tę chwilę dopóki znów nie będzie zmuszona siedzieć w zamknięciu. Nie było to jakieś złe, bo nie patrząc miała jego. Tylko sama myśl o siedzeniu w posiadłości trochę ją dołowała. Tak samo było w Japonii, ciągle musiała przesiadywać w pokoju dla jej bezpieczeństwa, tylko pytanie po co? Szkolona niby była, a w praktyce dopiero zobaczyła jak to jest jak już straciła najważniejszą osobę w swoim życiu. Niby to tyko wspominania, ale były jak żywe w jej głowie. Tak bardzo chciała zostać przytulona przez mamę i znów być bezpieczna wiedząc, że to i tak jest niemożliwe. A tak bardzo tego pragnęła nawet coraz bardziej niż odwzajemnienia uczuć wampira, niby jej opiekuna. Tak się bawiąc z nim odczuwała z jego strony coś czego przez tyle lat brakowało. Tej miłości, choć nie mówił tego ona ją czuła. Może nigdy nie będzie dla niego tak ważna jak Michiko, ale jedno liczyło się ponadto wszystko. I tak będzie dla niego ważna jak minie nawet tysiąc lat. Łączyła ich przemiana, która wiele wymagała od obojga, a zerwanie będzie bolesne i utkwi w pamięci. I nagle do niej doszło, dlaczego tak ważna jest dla niego zmarła wampirzyca. Nie potrafiła mu pomóc, mogła jedynie walczyć, by żyć. I nie dać mu cierpieć ponownie.
Tak przejeżdżając palcem po jego policzku czekała na odpowiedź, była ciekawa jak się odegra na niej za błotne turlanie. Słysząc jego słowa lekko zadrżała, bo wiedziała dobrze, że jest on zdolny do wszystkiego. Jak to było z nagłą decyzją o rozebraniu się i pozowaniu do aktu. Zaskakiwał ją na każdym kroku, ale przecież o to chodzi. Muszą się poznać z każdej możliwej strony, bo czeka ich wieczność w swoim towarzystwie chyba, że znudzi mu się i poszuka innej podopiecznej. Jednak o takim biegu wydarzeń nie chciała nawet myśleć.
Jak ją zwalił niespodziewanie z siebie w błoto tylko się zaśmiała. I tak już było jak ta świnka w kąpieli błotnej, więc jedna czy dwie dodatkowe plamki już nic nie zmienią. Chichotała leżąc na plecach patrząc w niebo, jakoś zachmurzone nie podobało się jej nigdy, ale jakoś teraz nie zwracała na to uwagi. Jej rechot zamienił się w krzyk jak poczuła jego dłoń pod swoją sukienką rozmazującą błoto na jej ciele. Było to nieprzyjemne, ale tylko z początku jak się przestraszyła, długą warstwę błota przyjęła... jak to się mówi? Na klatę xD
Jak uciekł śmiejąc się, chwile leżała nie ruszając się. Nie dlatego, że jakoś ją sparaliżowało jego zachowanie, ale już w główce obmyślała gdzie ona wsadzi mu to błoto w ramach odwetu za taki czyn. Przy okazji nie spodziewała się po nim takiego czegoś. Przymrużyła oczy i podniosła się jakoś nieudolnie, bo poślizgnęła się i twarzą znów znalazła się w błocie. Wstając jeszcze raz otarła twarz i trochę wygrzebała ziemi spod sukienki. Podrapała się po głowie i nabrała powietrza jak i trochę w dłonie tego cudownego do maseczek lub kąpieli suplementu. Jak już chciała biec na oślep włączył się jej instynkt łowcy. Zmysły wyostrzyły się, a ona dyskretnie, szybko i taktycznie zbliżała się do swojej ofiarą, jaką teraz był Taro.
Chowając się zmieszała dwa całkiem odmienne, ale tak podobne stosunki do polowania, że nie mógł nawet jej zauważyć. Łowca wampir to jednak nie lada wyzwanie do schwytania z wiedzą jak i umiejętnościami jakie zdobyła w szybki sposób. Sama dobrze nie wiedziała kiedy znalazła się na gałęzi jakiegoś iglaka tuż za nim. Widziała jak czeka na nią, a ona czekała na odpowiedni moment, by go dorwać. Nie patrząc miała tylko jedną próbę i musiała ją wykorzystać. Jej źrenice zmniejszyły się, tęczówki zabłysnęły mocną czerwienią. Kły wyszły spokojnie z osłon, a w dłoniach przygotowywała miękką papkę błotka do odegrania się.
Jak tylko odwrócił się bardziej jak chciała zeskoczyła na niego czepiając się pleców jak najmocniej, jednocześnie szybko jedną dłonią rozmazała mu na twarzy, a drugą wsadziła mu w spodnie, celowo w gatki, by zobaczył jak to przyjemnie być wysmarowanym pod ubraniem.
-I ty się kochany przekonasz....
Roześmiana pościła go i odskoczyła do tyłu robiąc salto, ale oczywiście nie pomyślała, że może podłoże jest za śliskie na takie akrobacje, więc wywinęła orła. Obiwszy sobie tyłek o jakiś wystający korzeń, podniosła się mimo to i zaczęła uciekać zahaczając się rękoma o pnie drzew, by łatwiej było jej omijać.
-I kto jest lepszy?!
Zwiewając śmiała się czasem masując pośladki, bo jednak porządnie uderzyła się, ale nie przeszkadzało jej to w dalszej zabawie. Gnając przed siebie zaczęła odczuwać lekki głód przez, co jej zmysły skupiały się zamiast na uciekaniu to na polowaniu na krwiste ofiary. Jednak szybko wyrzucała ten fakt z głowy, chcąc jeszcze na chwilę być normalna. Walcząc z bestią śmiała się mając tylko nadzieję, że nie wpadnie przypadkiem pod strzelbę jakiegoś myśliwego polującego na zwierzynę, bo wtedy mogłaby stracić panowanie. Tak dalej nad myśląc, to wątpiła w taki przebieg akcji, wiedząc jak blisko niej znajduje się Taro.


ZT x2 ----> Las
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sady   

Powrót do góry Go down
 
Sady
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Reszta Anglii i nie tylko :: Wieś :: Okoliczne tereny-
Skocz do: