IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wampirza Willa - Dom Mike i Eto

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Wto Mar 26, 2013 7:05 pm

Jak na kogoś kto nie był człowiekiem to naprawdę umiał oddychać pełną piersią, skoro zdołał mimo braku płuc uratować Eto. I to, że nie miał serca wcale nie oznacza, że nie pokazał jak bardzo kochał głupiutkiego cudaka. Zaryzykował własnym zdrowiem, aby ocalić swojego Pana. Jaki to piękny akt oddania i miłości. Pewnie dlatego i dzięki cieplutkim, aczkolwiek niosącym dramatyczną treść, głosiku zdołał odpędzić ostatnie mary śmierci. Zaczął dostrzegać co by stracił, gdyby Dwukolorowooki nie zdążył w porę wyjąć go z wanny i reanimować.
Widział troskę, czuł naturalnego Mikusia na sobie i naprawdę z każdym momentem od bliskości przyjaciela przybywało mu kolorytu na skórze i ruchów w ciele. Odzyskiwał czucie w kończynach, lecz będąc przytulonym do Wampira nie miał zamiaru odchodzić ani na krok. Białowłosy wyszeptał tyle słów, że znów ożywił się jego półmartwy mózg. Nie odpowiedział na pytania, nie dlatego że nie mógł, tylko że nie wiedział jak odpowiedzieć. Moment spięcia, nieporadności, gniewu jak i tego, że stracił bliską osobę sprawił, że Zielonowłosy był już w innym świecie jedną nogą. Przekręcił głowę ostrożnie, ręka Stróża od razu wiedziała jaki skręt szyi chciał wykonać Eto, więc pomógł mu utkwić w nim spojrzenie. Z trudem układał słowa w głowie, jeszcze trudniej szło mu cokolwiek sensownego powiedzieć, aż w końcu powiedział również szeptem:
-Mikuś... gome-ne...
Ciężko było mu wypowiedzieć na jednym tchu długie słowa, ale nadrabiał to przenikliwym spojrzeniem. Mobilizował swoje ciało do odzyskania całkowitego czucia, lecz nadal było drętwe. O tyle dobrze, że został opatulonym mięciutkim ręcznikiem i ramieniem przyjaciela. Spiął mięśnie chcąc zmobilizować się do działania, aż w końcu desperacko zarzucił obie ręce na jego szyi i położył swoją głowę na jego barku. Oddychał coraz płynniej, tylko troszkę za słabo. To pewnie nie tylko z osłabienia, ale i z tego co się działo. Odzyskał swojego naturalnego Opiekuna, tak bardzo cieszył się z niego... warto było podjąć takie środki. I znów poczuć jego usta na swoich... Warto było.
-Byłeś dzielny...
Uśmiechnął się lekko, a górne powieki spłynęły do połowy oczu. Nie, nie chciał spać, po prostu chciał jak najbardziej uwiarygodnić to, że cieszy się ze szczęścia kochanka. Tu wkrada się kolejny paradoks - jeden umrze w imię drugiego i na odwrót, byleby przynieść zadowolenie i ukojenie ukochanej osobie. Wiedział też, że nie może wpływać na jego charakter, a co za tym idzie nie powinien także wymagać czegoś czego nie chciałby nigdy. Wszystko to musi przemyśleć w spokoju, na fotelu, popijając czymś ciepłym, mając kocyk albo Mikusia na kolankach. Rozmarzył się nad tym wyobrażeniem na moment, aż zdecydował się wstać. Hoho, za bardzo się pospieszył, wszystko było takie nieporadne. Dobrze, że towarzysz czuwał cały czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Wto Mar 26, 2013 11:40 pm

Gdyby nie te kilka lat ćwiczeń nad oddychaniem by udawać lepiej człowieka (oraz interwencja Anioła) nie byłoby go tu już z Mikusiem, co bolałoby gorzej niż sztylet z trucizną powoli zadając ból aż w końcu doprowadziłby do śmierci. Specjalna, powolna, żeby czuć się jak najgorzej. Nikt na razie nie będzie gdybać nawet na ten temat, który oficjalnie zostaje zamknięty w obecności Białowłosego. Przyglądał mu się, jakby go widział po raz pierwszy na oczy. Nie odstąpił go nawet na kroczek, trochę powycierał, wodę z włosków wycisnął i wrzucił jego mokre rzeczy do pralki. Nie będzie cały czas paradować w ręczniku, więc jak dojdzie do siebie założy na niego swoje cichy, ale nie z siebie tylko z szafy. To byłoby dziwne gdyby sobie wziął świeże, albo został w samych bokserkach nie, nie, nie, od razu musi sobie głupoty wybić z głowy. W końcu coś wyszeptał, słabiutki głosik Eto podnosił go na duchu jak i dawał wiele ulgi. Lubił go słuchać nawet jeżeli mówiłby o głupotach. Przeczesywał mu trochę włoski palcami jak grzebyczkiem tak po prostu, bezcelowo.
- Nic nie szkodzi. Najważniejsze, że udało mi się ciebie uratować. - W sumie to nie była prawda. Bo on umarł, ale Anioł kazał mu wrócić (mniej więcej) no i tak oto jest cudak wśród żywych. Wolał nie znać innej wersji, taka była dobra dla niego. Wracając na moment do ubrań, przecież swoje miał pomoczone przez Zielonowłosego, ale jemu by tak nie przeszkadzały, czasami takie miał o wiele bardziej po deszczu i się nie przebierał. Chwycony za szyję uśmiechnął się, a widząc starania w podnoszeniu się (które kończyło się niepowodzeniem) sam chwycił go odpowiednio za plecki i pod kolanka, po czym odrobinkę chwiejnie wstał z podłogi. Na twarzy wciąż namazane miał krwią Tęczowookiego ciekawe znaczki, może zostawi je sobie na stałe? W każdym razie cały taki rozluźniony był cięższy niż normalnie, Mike jednak nie odczuwał tego tak bardzo. Wychodząc zamknął kulturalnie drzwi, zgasił światełko i skierował się na dół po schodach do kuchni. Tam usadził na krześle, tylko na moment, krótką chwilkę póki nie przygotuje czegoś ciepłego do picia kochankowi. Cóż najwyraźniej lubił słodkie, a od herbaty lepsza jest tylko gorąca czekolada. Wygrzebał jeden z większych kubków, który miał gdzieś w szafce, wsypał do środka jej odpowiednią ilość, wystarczyło tylko poczekać na wodę. Dopiero teraz otrząsnął się niemalże całkowicie i był gotów odpowiedzieć na kolejne wypowiedziane, jeszcze w łazience, słowa.
- Musiałem być, nie mogłem odpuścić nawet jak już nie mogłem wytrzymać i byłem zbyt blisko zemdlenia czy czego tam. - Gdyby nawdychał się za dużo tlenu do organizmu, kij wie gdzie panoszył się, to zapewne coś by mu się stało. Mu był on nie potrzebny, ale naciągał porządnie struny swej wytrzymałości by dostać zapłatę w postaci żywego chłopaka.
Wlał wodę do kubka, a teraz najtrudniejsze: wziąć jego oraz kubek jednocześnie do salonu. Kubek w zęby z przekrzywioną jak najbardziej głową, Eto na ręce i wio. Trochę ciężej było go podnieść z samą drogą łatwiej, chociaż prawie uderzył w ścianę, ciężko się patrzy na świat w ten sposób. Dotarł na coś, co było najbliżej od strony kuchni czyli fotel. Wszelkie myśli, zachcianki chłopaka zostały spełnione. Usiadł pierw sam, potem Tęczowookiego na kolana i postawił tuż obok na stoliczku gorącą czekoladę.
- Proszę bardzo. - Uśmiechnął się, pocałował go delikatnie w policzek. Trzeba będzie mu pomagać w trzymaniu kubka czy da radę go samemu przytrzymać? Nie myślał, że nie da sobie rady albo po takim specjalnym topieniu się siły było bardzo cało, kończyny nie do końca władne i wgl. Dopiero teraz mógł się do niego porządnie przytulić, chociaż ten ręczniczek, który wchłonął sporo wody... W każdym razie zastanawiał się co z nim teraz zrobić. Położyć go w łóżku czy posadzić? To zależało od tego, kiedy odzyska siły, a dokładniej jak szybko. Jedną dłoń wsunął pod ręcznik i przystawił otwartą do klatki piersiowej Zielonowłosego. Bicie serduszka zazwyczaj go uspokajało...
- Takie małe pytanko, masz jakieś życzenia? - Nie wyjmował jej na razie, nie była mu potrzebna, a Etuś taki cieplutki aż miło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sro Mar 27, 2013 8:06 am

Oj tam, najwięcej zasługi w ocalenie Eto miał Miketsukami, bo gdyby nie jego starania to Anioł miałby nie lada wyzwanie, żeby określić co zrobić z jego duszą. Wszak chciał popełnić samobójstwo, a to nie pozwala nikomu dostać się do Bram Nieba. Może jedynym usprawiedliwieniem była niepoczytalność swojego czynu, ale Zielonowłosy był przytomny do końca. Tak więc przyjaciel uratował go od śmierci i wiecznego potępienia. Ćwiczenia oddychania bez płuc nie poszły na marne, wręcz mógł się dzięki temu podbudować, że doskonalił taki kunszt. A że to było potrzebne także do kamuflażu, aby przypominać człowieka, to już swoją drogą. Gdyby nie to, że bliżej poznał Białowłosego, to naprawdę trudno było go odróżnić od śmiertelnego. Pamiętał jednak w jaki spektakularny sposób wskoczył na wrak statku i uwolnił tęczowy balonik - takie pewne, niebezpieczne i szybkie ruchy mogły cechować tylko istoty Nieśmiertelne. A dokładnie jaką dowiedział się jeszcze tego samego dnia.
Wszystkie starania Wampira nie pójdą na marne, nie pozbawi siebie życia. Jego opiekun starannie okrył jego ciało ręcznikiem i przytulał do siebie, co bez wątpienia podnosiło głuptaska na duchu. Chłonął jego słowa niczym nektar bogów i gdyby mógł to słuchałby go cały dzień. Nie mniej jednak czułe gesty zastępowały niewypowiedziane słowa. Bardzo był rad, że jego intencje zostały dobrze odebrane i mógł za chwilę przefrunąć z łazienki do kuchni będąc w ramionach przyjaciela. Tam, w innym pokoju, został posadzony na krześle, z którego obserwował pilnie poczynania Mikusia. Nalał wodę do czajnika, wyjął torebkę z tej szafki, wsypał kilka łyżeczek... i po krótkim oczekiwaniu zapachniało mu czymś słodkim. Czyżby to... czyżby to...
-Ojeeej! Czytasz w moich myślach, hihih!
Oczka otworzyły się szerzej, ale uśmiech pozostawał ten sam. Lekki, ale szczery. Już miał sięgnąć ręką po łyk przysmaku, lecz Dwukolorowooki zdecydował się przenieść nieskładne ciało Eto do salonu i posadzić na fotelu, a na stoliczku obok kubek z gorącą czekoladą. Na moment przestał mieć dla niego znaczenie, ponieważ myśli miał zajęte Mikusiem od stóp do głów. Jego czuła dłoń powędrowała w kierunku jego serduszka. Teraz dopiero uśmiech poszerzył się i to znacznie, a głowę oparł o łokieć sługi przesunięty w jego stronę. Naprężył szyję, którą łasił się do jego ręki. Nie przestawał tego robić nawet po zadaniu pytania.
-A mam jedno... chodź na moje kolanka.
Sprawniejszą dłonią sięgnął aż do pleców wybawiciela i chciał pociągnąć ku sobie, tylko że był jeszcze za słaby, więc wierny przyjaciel nie drgnął na milimetr. Westchnął cichutko, lecz nie poddawał się i po kilku głaskaniach pleców (bo tak to w sumie wyglądało, jakby chciał tylko pac-pacać plecy kochanego towarzysza) nieco zniżył się. Kiedy jego twarz była blisko twarzy Eto, ten drugi znów naprężył swoją szyję i wyciągnął ją ku jego, żeby złożyć pocałunek w soczyste wargi Wampira. Chciał mu w ten (i w inny sposób, ale o tym później) odwdzięczyć się za trud jaki włożył w dopieszczenie dziwaka. Po długim całusie oparł plecami na oparcie fotela z małą zadyszką i szybszym biciem serca, lecz to nic groźnego. Uśmiech nie topniał, tak jak wesołe oczka.
Oj oj oj, dopiero teraz zauważył, że ubranie Śnieżnowłosego przystojniaka nasiąknęło wilgocią z jego ręcznika. Trzeba temu zaradzić jakoś, no bo jak to tak? Nie chciał też kłopotać za bardzo Mikusia, gdyż już intensywnie pracuje dookoła i dla Eto, należał mu się odpoczynek na kolankach Tęczowookiego. Prawa dłoń powędrowała ku twarzy przyjaciela i czułe palce głaskały lico.
-Ja też mam pytanko - masz może jakieś suche ubranie... na mój rozmiar?
Drugą ręką też starał się poruszyć, ale tylko w palcach miał czucie. Nie mógł jej jeszcze podnieść z podłokietnika fotela, to niiic. Najważniejsze, że ma przy sobie swój Skarbek, najukochańszy i jedyny w swoim rodzaju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sro Mar 27, 2013 2:41 pm

Skoro taka była prawda, że wszystkie zasługi słusznie przypisuje się Białowłosemu to dobrze, tak na prawdę trochę bez różnicy ważny był tylko i wyłącznie powrót Zielonowłosego do świata żywych. W ogóle co on sobie myślał ryzykując aż tak bardzo? Gdyby bestia zdecydowała się przejąć nad nim kontrolę w odpowiedniej chwili kto wie, może nie byłoby go teraz, nie mógłby przytulić swego sługi, który tak wiernie pomimo wielu różnych trudności trwa przy nim, tak będzie póki śmierć ich nie rozłączy (trochę jak przy zawieraniu związku małżeńskiego, tyle że tu był kontrakt sługa-pan z małym dodatkiem, który sam się wytworzył). Nie wyobrażała sobie chyba żadna ze stron tego, jak zwykła kłótnia może ich poróżnić, zniszczyć więzi i oddalić na zawsze. Nawet gdyby to tylko na jakiś czas, ale to niebezpieczne dla samego Wampira.
- Lubisz słodkie rzeczy sam to rozszyfrowałem, więc lepsze od ciepłej herbatki była gorąca czekolada. Czasem się zastanawiam się po co mi kiedyś było tyle rzeczy, skoro żadnej z nich nie używałem, nie miałem takiej potrzeby. - Odpowiedział wciąż zamyślony co było słychać wyraźnie w jego głosie. Wyraźny uśmiech rysował się bez przerwy na twarzy, a wzrok magicznie utkwiony w chłopaku, jakby się na niego zapatrzył. Co jakiś czas powieki tylko opuszczały się do połowy, gdy kąciki ust wwędrowały bardziej do góry, a kiedy wracały do poprzedniej pozycji powieki odsłaniały niemalże całkowicie ,,Niebo i Piekło". Przerwał to na moment, kiedy Tęczowooki chciał wziąć go na swoje kolana. Pierw się spierał bo był cięży, on dopiero się otrząsał się i co tak go dźwigać na kolanach chciał? Kilka chwil starczyło, by zmienił zdanie, skoro takie było jego życzenie niech będzie. Ostatecznie zamienili się miejscami, nadal mając rękę na jego torsie. Wampir wyglądał teraz jak dziecko siedzące (wpół leżące) na kolanach ojca czy kogo tam bliskiego.
- Jakieś ubranie? Jeżeli nie masz nic przeciwko garniturom to jeden mogę na ciebie wcisnąć. Może mam jakiś mniejszy, ale nawet gdybym dał ci go w swoim rozmiarze spodziewam się, że to nic specjalnego, tylko trochę przyduży by był. Wampiryzm nieźle konserwuje, dlatego też... - No cóż sam nie wiedział co chciał powiedzieć. Dla nich zmiana wygląda ze względu na wiek była niemalże niezauważalna, albo żadna. Co innego w przypadku przemienionych. Takie dziecko dwunastoletnie mogłoby być przemienione i na tym wyglądzie pozostać, było tak w kilku przypadkach, ale nie warto zagłębiać się w ten temat. Zapewne żaden normalny człowiek nie miałby w szafie do ubrania się tylko podobne do siebie garnitury, różne kolory koszul, ale on od połowy swojego życia, albo i wcześniej już jakiś miał na sobie, ano właśnie! Jego pierwszy garnitur, najmniejszy z posiadanych zapewne będzie pasował na Etusia jak ulał! Dobrze, że zachował go jako pamiątkę, ale zanim co jeszcze musi mu się rozkleić bo jak by to było, gdyby tego nie zrobił? Objął go mocno obiema rękoma zaciskając powieki wraz z ząbkami, jakież to straszliwe obrazy zaczęły nękać Białowlosego, zapewne będą też przyczyną jego koszmarów o ile nie będzie spał tak czujnie jak zawsze. Ach sen... Nie spał dosyć długo, wciąż nie czuł się senny to zapewne przez te wydarzenia, ciągle pełno emocji do okazania, nie ma czasu na lenienie się! Zebrał wszystkie jego włoski wraz z warkoczem i przejechał po nich kilka razy dłońmi, były takie mięciutkie, wciąż mokre... Krople wody spadały na fotel, ręcznik itd. Wytarł o niego łezki, które mu uciekły i uspokoił się znów z uśmiechem na twarzy. Jeszcze troszkę, ma czas na ubranie go na spokojnie, dopiero usiadł na kolankach, więc nie miał zamiaru schodzić.
- Myślałeś o tym jak bym się czuł, gdybyś umarł, albo co ty byś stracił? - Ciekawski z natury no co? No właśnie, chyba nie myślał o tym wszystkim, ale tak się nie robi, gdy jest się złym. Mike nie potrafiły się zabić bez poważnego powodu, jest raczej optymistom...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sro Mar 27, 2013 4:05 pm

To stąd Opiekun wiedział co kryje się w móżdżku cudaka. Nawet wiedział co mogłoby mu zasmakować, a to przydatne. Naprawdę, był sługą na szóstkę z plusem. A może wczuł się w bicie serduszka, które podpowiedziało to i owo? Kto to wie.
-Aww... już mnie znasz na wylot, hihihi.
Zachichotał cichutko, nie chciał nadwyrężać się, oszczędzał siły dla Mikusia nie dla samego śmiechu. Nie chciał iść spać - chciał cieszyć się każdą chwilą z Śnieżnowłosym. Stał się przez chwilę naprawdę tajemniczy, i ten uśmiech... ciekawe o czym myślał? Nie mógł napatrzeć się jego patrzałkom, które od pierwszego spotkania oczarowały go doszczętnie. Chciałby je widzieć zawsze wesołe, ale to taka zachcianka bez pokrycia. Nie można wmawiać innym co mają czuć w danej chwili. To Eto ma się podporządkować nastrojom innych, ale nie potrafił tak dobrze znosić smutku. Musi przywyknąć.
No, na szczęście Wampir miał co pożyczyć Zielonowłosemu do ubrania. Nie to, że nie lubi ręczników, ale tak nie wyjdzie na ulice i nie będzie "naprawiać świata". I tak czy siak musi pozostać w domu aż nie wydobrzeje całkowicie. Mowa tu o kondycji ciała. Mężczyzna zaoferował jeden ze swoich eleganckich stroi, ale wolał dopytać czy o to chodzi.
-Garnitur to takie w czym chodzisz na co dzień? Ładne jest przecież, dlaczego miałbym nie chcieć spróbować?
Uśmiechnął się bawiąc się włoskami Nieba i Piekła, ale nie posyłał go już do garderoby. Pytał na zapas, bo tak jak i Wampir, chciał nacieszyć się jego obecnością. Poczuł wtedy silny ścisk Wampira, który rzucił się łapczywie na Eto i który dał upust emocjom, w tym łzom. Nic nie mówił, ale współczuł mu i postanowił nie tylko dać się przytulić, ale jedną ręką wleźć pod jego koszulę i pomasować plecki. Nie czuł żadnego ciężaru ze strony przyjaciela. Miał pewne podejrzenia wobec tego, nie miał do tej pory czucia w nogach, więc nawet ucisku nie był w stanie zidentyfikować ile ważył Stróż. Czule pieścił ukochanego, żeby tylko uspokoił się. Przecież już jest wszystko dobrze, chociaż podejrzewał, że musiał odreagować taką sytuację. Zaraz potem usłyszał coś na co bał się odpowiadać. Na szczerą prawdę w postaci pytania.
-Uhm...
Mruknął niepewnie uciekając wzrokiem od pytającego. Wyskoczyły mu rumieńce, a z twarzy także definitywnie zniknął uśmiech. To był ważny temat, lecz trudny do opisania dla jego malutkiego rozumku. Wziął dwa lub trzy wdechy (tyle samo wydechów) i zaczął niepewnie:
-Wtedy nie myślałem... miałem taki ciężar na sobie, że mnie dusił i, i... i nie mogłem nic innego wymyślić jak... no bo mogłem Ciebie poprosić o wyręczenie, ale to nie byłoby to samo... zachowałbyś się jak sługa, mnie traktował jak pracodawcę a nie osobę... Jest mi wstyd za to co zrobiłem, szczególnie wobec Ciebie. Ja tam siebie nigdy nie lubiłem i nie polubię. Aż dziwne, że okazujesz mi tyle serca, chociaż fizycznie go nie masz... rozumiem Twoje pretensje... będę już grzeczny.
Spojrzenie utkwił bacznie w przyjacielu i nie przestawał go głaskać po głowie i pleckach. Robił mu za termofor na nogi i kocyk jednocześnie, ale przede wszystkim był mu najbliższą osobą. Musiał szanować jego uczucia, nawet w chwilach kryzysu po prostu znieść to, a nie dać się tak łatwo złamać. Westchnął cicho i zrobili razem przekładańca, który polegał na tym, że Mikuś leżał na kolanach Eto, a Eto na jego plecach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sro Mar 27, 2013 5:19 pm

- Nie tak na wylot. Jeszcze wiele muszę się o tobie dowiedzieć, tak samo ty sam o sobie. Ciekawe ile to zajmie, jaki jesteś na prawdę prawdę. Skoro mówiłeś, że ani dobry ani zły Eto nie należy do ciebie, to... - Westchnął ciężko, jeszcze za mało ci tlenu panoszącego się w organizmie prawda? Zapewne tak, aż kaszlnął znienacka. Lubił oddychać, ale teraz jego ciało samo nie dopuszczało do tego, tak źle i tak nie dobrze. Zatkał sobie nos oraz usta na dłuższy moment, coś mu się chyba przestawiło na wdychanie zamiast na nie robienie niczego. Ciężki żywot bez płuc, chociaż mógł sobie być pod wodą bardzo bardzo długo. Słysząc pytanie zaśmiał się krótko, ale to dlatego, że dla niego takie pytania były niecodzienne dla niego. No fakt Zielonowłosy istniał od niedawna (dla niego). Żeby nie wydawało się to niegrzeczne pogłaskał go po główce.
- Tak coś takiego, tyle że specjalnie dla ciebie byłby to mój pierwszy garnitur, który został zakupiony jeszcze w Japonii o ile dobrze pamiętam i ,,widział" wszystkie nietypowe przygody. - Jeżeli z rzeczami też rozmawia to byłoby to odrobinkę ,,niebezpieczne" dla Wampira, ale cóż żyje się raz, góra dwa jakby wziąć pod uwagę nieśmiertelnych. Ręka Eto bezpośrednio stykającą się ze skórą Mikusia otrzeźwiły go, aż drgnął, bo było to troszkę niespodziewane. Niech niegrzeczny Wampir wybije sobie wszelkie dziwne myśli z głowy, już miał nauczkę, ale leżąc tak jak teraz nawet w tej dziwnej pozycji? Widział taką pierwszy raz ale cóż nie spierał się, było nawet wygodnie. Wsłuchał się w jego słowa nie ruszając w cale.
- To polub siebie takiego jakim jesteś, to samo nie raz mi radzono. Coś w ten deseń padło przy basenie z twoich ust. - Słaba pamięć przeszkadzała, ale to nie było aż tak bardzo warte do zapamiętania, skoro wniknęło to wręcz we wnętrze mężczyzny. Znów poruszyli niebezpieczną kwestię jego braku serca, tak?...
- Może i nie mam serca, ale ono tylko pompuje krew, a skoro ja nie żyję od urodzenia, co jest po prostu nie możliwe na ludzki rozum, to jest mi nie potrzebne. Poza tym okazuję uczucia jak każdy inny... Nie ono odpowiada za coś takiego jak kochanie innej osoby, chociaż okazuje prawdę, bo w niektórych momentach bije szybciej. - Wiedział doskonale na przykładzie Tęczowookiego, nie wliczając w całość ciekawej przeszłości. Na potwierdzenie swych słów przekręcił się odpowiednio (aczkolwiek gwałtownie, na moment) i złączył ich usta w długim, namiętnym pocałunku. Akurat to mu się nigdy nie znudzi wiedział to już na 100%. Przy tym obejmując jedną ręką, druga spoczęła na jego gładkiej twarzyczce. Smukłe, chłodne palce Wampira głaskały jego policzek. Tak było dobrze, niech nikt tego nie śmie zmienić nawet śmierć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sro Mar 27, 2013 10:43 pm

-... iii ja też muszę się dowiedzieć więcej o Tobie. Zaskakujesz mnie co krok.
Miał się zaśmiać, lecz coś się stało Wampirowi. Zachłysnął się powietrzem, chciał mu poklepać plecki, ale sam dał sobie radę, więc przyglądał się zaniepokojony zachowaniu Śnieżnowłosego. Najważniejsze, że poradził sobie wzorowo, najwyraźniej wiedział co robić w takich sytuacjach. Żyjątko też to sobie zapamięta.
Śmiech, chociaż grzecznie tłumiony, Mikusia trochę zmieszał Eto, któremu wystąpiły rumieńce na policzkach. Trzeba było przyznać, że wieeelu rzeczy nie wie, a tym bardziej, gdy chciał zrozumieć sens zdania wypowiedzianego przez ukochanego. Niektóre słowa często słyszał i widział ich konteksty, ale te rzadziej stosowane były dla niego zagadką. Przekrzywił głowę i ze zdziwioną miną dziecka powiedział:
-Ahaaaa. A co to jest Japonia? Sklep? Nieważne zresztą, chętnie ubiorę się w coś nowego.
Skwitował jeszcze przed ciężkim tematem. Ostatnio miłowali się bombardować kłopotliwymi zagadnieniami, prawda? Trzeba było przez to przebrnąć jak najlepiej się umiało, przy tym nie być kimś fałszywym. Jeszcze zostało mu zarzucone, że nie trzyma się tego co mówił. Nie do końca tak to było - siebie inaczej traktował niż istotę, którą miłował ponad wszystko. Nie mógł inaczej traktować kogoś, kogo mógłby określić milionem najlepszych epitetów. Opiekun, Stróż, Kochanek, Przyjaciel... Mikuuuś!
-Faktycznie coś takiego mówiłem... hm... żeby nie wyjść na "hipopotama", może nie zdążyłem się siebie jeszcze polubić, tylko trudno przywyknąć do ciała i tego, że trzeba o nie dbać. Ale dzięki niemu poznaję dobrocie, którymi mnie obsypujesz. I muszę Ci przyznać rację - serce to tylko organ a nie nośnik uczuć.
Zamiast hipopotam chciał powiedzieć hipokryta, lecz umknęło mu to z głowy, więc zastąpił podobnym słowem właściwe. Gdyby wiedział jak daleko odbiegł od źródła znaczeniowego, to utopiłby się, ale tym razem w samych rumieńcach. I tak wyszły wypieki, gdy dostał nową dawkę ekstazy w postaci namiętnego całusa prosto w usta. Nie przeszkadzało mu w dalszym ciągu to, że Mikuś niemal całym swoim ciałem leżał na Eto, żeby tylko ofiarować taki cudowny prezent. Kokieteryjnie przygryzł mu leciutko język swoimi ząbkami, lecz w nagrodę sam powędrował językiem po jego jamie ustnej. Słodsze to niż gorąca czekolada, mówię Wam! Spijałby tego całusa w nieskończoność, lecz nie chciał męczyć dłużej ani Stróża, ani siebie. Mimo wszystko dalej głaskał jego plecki w rytm miziania palców przyjaciela po jego twarzy. Uśmiech nie ustępował od kiedy opadły lekko rumieńce.
Zmrużył na chwilę swoje tęczowe patrzałki i gdy prawą ręką pieścił ciałko Śnieżnowłosego, to lewą starał się poruszyć. Najpierw lekko ścisnął w pięść, po czym rozkładał powoli palce na zewnątrz. Robił to bezwiednie, skupiał się przede wszystkim na ukochanym i rozkoszom jakie otrzymuje.
-Mhmm... jestem w raju...
Zachichotał cicho ukazując szereg białych zębów. Podciągnął się nieco na fotelu, bo zaczynali obaj spadać z fotela z tych miłosnych adoracji. Po minucie lub więcej otworzył leniwie oczka i obiema rękoma zaczął masować spięty kark swojego sługi. Ostrożnie, lecz skutecznie rozprowadzał napięcie z tej części ciała, po czym oparł się o fotel oddychając trochę szybko. Musiał nieco ochłonąć, dlatego sięgnął ręką po wystygłą czekoladę i chwycił za uszko. Dopomógł sobie drugą ręką i wypił z połowę trunku szukając źródła energii w kaloriach. I faktycznie, to pomogło, gdyż żwawiej i pewniej wrócił do cichej przyjemności jaką sprawiał towarzyszowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Czw Mar 28, 2013 12:00 am

- Robię to co zwykle wkładają w to odrobinę więcej uczuć niż zwykle. - Kłamał, wkładał w to wszystko wiele wysiłku, całą moc uczuć jaką w sobie posiadał wierząc, że będzie mógł odpocząć od szarej rzeczywistości gotującej Białowłosemu same ciężkie chwile. Pełno ważnych decyzji, nie koniecznie miłych zdarzeń, ogrom problemów do rozwiązania. Miałby ich jeszcze więcej, gdyby nie pochodził z rodziny czystokrwistych Wampirów, chociaż i one mogły zostać łowcami, a wtedy konflikt z prawem jest nieunikniony. Sam na początku spotkał nieśmiertelną, która ciało pozbawione krwi zostawiała gdzieś na cmentarzu czy jak. Zbyt dużo myślenia na teraz, więc nie wspominał tego, poza tym chłód bijący od tej dziewczyny. Tak zimny, że nawet Białowłosy go poczuł wyraźniej niż srogą zimę.
- Znasz mnie krótko, chodź spędzamy ze sobą każdą chwilę od pierwszego spotkania. Dlatego tak trochę mało o sobie wiemy, poza tym nie opowiadamy o sobie wzajemnie, ale odkrywamy cechy z czasem. - To jeden z powolniejszych sposobów poznawania drugiej osoby, ale czy o to im chodziło? Ważne było tylko to, że przy pierwszym spotkaniu sam właściciel ,,Nieba i Piekła" zakochał się w jako tako dziecinnym Tęczowookim. Takie rzeczy nie dzieją się przez przypadek, każdy musiał to przyznać bez większego zastanowienia się. Usłyszał jak Eto mówi głupoty, nie mógł się już powstrzymać i wybuchnął głośnym śmiechem. Jego twarz robiła się lekko różowa z powodu zbyt dużej dawki uśmiechu, zaraz policzki mu zdrętwieją, a wtedy już tego banana z buźki się nie pobędzie tak szybko. A jednak śmiech szkodził, w pewnym ciekawym stopniu.
- Nie głuptasie, Japonia to państwo w którym się mieszka. Czyli miasto pełne ludzi, dziwnego języka, dobrego jedzenia itd. - Jedną z lekcji, których kiedyś nie cierpiał była geografia, dlatego mógł się palnąć w kilku sprawach i nie lubił rozmawiać o wszystkim co miało jakiś związek z mapami. Opanował w końcu śmiech z ledwością zmuszając swoją twarz, by była neutralna, a potem lekko się uśmiechnął.
- Gomene za ten wybuch śmiechu, ale jesteś słodko zabawny. - Nie to dla niego nie było niegrzeczne, poza tym ładnie przeprosił więc problemu nie było. Ponoć uśmiech i sam śmiech przedłużały życie, ale to raczej tyczyło się istot żywych, a nie chodzących trupów, które w dodatku dożywały tysiąca albo i więcej lat. Patrzyły jak przyjaciele, rodzina (jeżeli byli śmiertelnikami) odchodzili z wielkim smutkiem oraz żalem w sercu, za to z wrogami gorzej, najczęściej nieśmiertelny nieśmiertelnemu wrogiem był, bo człowieka łatwo uciszyć czy też zabić.
- Jeżeli o własne dbać nie umiesz, zadbaj trochę o moje. Ja twoim mogę się zająć bez problemu... Chodziło ci o hipokrytę? - Ten hipopotam też był nie na miejscu, ale z samej treści można było wywnioskować ocb. Zdążył to wszystko odpowiedzieć jeszcze przed pocałunkiem... Tym razem rumieniec zagościł trochę dłużej na policzkach nie do końca wiedzącego o tym Wampira. Bawił się jego językiem jak zabawką bez zastanowienia, trzymał głowę cały czas lekko przekrzywioną, by obojgu było łatwiej. Zdarzało mu się niekontrolowanie ciągnąć język w swoją stronę, gdy trzymał go w ząbkach, ale nie był przegryziony w żadnym miejscu, akurat to potrafił perfekt, trochę tego ćwiczyli, czyż nie? Każda przyjemność jednak kończy się bardzo szybko, tak samo jak ta, oj nie da mu tak łatwo spokoju. Niech tylko chwilkę odpocznie...
Był bardzo spięty, chodź sam nie wyczuwał tego w cale. Kark nie miał ochoty się rozluźnić. Najwyraźniej Mike potrzebował solidnego odpoczynku, którego nie miał od kilku dni, ale nie przez Zielonowłosego tylko ogólnie.
- Mogłoby być lepiej... - Mruknął cicho nieco skrzywiając się, poprawiając przy okazji na kochanku bo jak już było podkreślane ześlizgnęło im się z fotela. Wstał z niego po chwili, nie całkowicie. Czuł że znów stawało się to niebezpieczne, dlatego uspokoić się należy porządnie, ale nadal uśmiechał się, nic mu nie było (niby). Opierał się rękoma o boki siedzenia, nogi ledwo stały na ziemi opierając kolana o rzecz poniekąd same nóżki Eto. Był na wyciągnięcie ręki, dosłownie. Gdyby chłopak chciał go powrócić do poprzedniej pozycji mógłby to bez wysiłku zrobić jedną ręką. Rozejrzał się na spokojnie ostatecznie wracając spojrzeniem na niego. Oczka błysnęły radośnie, chyba lubiły widok Tęczowookiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Czw Mar 28, 2013 7:32 am

Już wolał się nie odzywać, bo tylko strzelał gafy na lewo i prawo, a Mikuś się z niego śmiał. Niby to dobrze, lubił jego uśmiech, nie mniej jednak zawstydził się solidnie. Dowiedział się przy okazji co dokładniej oznacza Japonia, no i że użył złego słowa na określenie sytuacji wcześniejszej. Na przeprosiny skinął główką nieśmiało i pogłaskał po jego czole trącając palcami jego grzywkę. Miał taką miękką i gęściutką jak śmietanka, mmm... Wolał słuchać mądrości płynących z soczystych i pysznych ust przyjaciela niż powiedzieć coś nie na miejscu lub głupiego. Wielką mądrością słynął Dwukolorowooki, miał słuszność co do tego, że nie można w tak krótkim czasie odkryć zupełnie drugą połówkę. Do tego potrzeba czasu, dogodnych sytuacji (chociaż jak na tak krótki okres czasu było już ich mnóóóstwo) oraz dobrego spostrzeżenia się.
Mimo, że Eto nie mógł być niezadowolony z tego jakimi pieszczotami podniebienia i cielesnego był obdarowywany, tak głos Mikego, który nie był przesadnie szczęśliwy, otrzeźwił Eto i wrócił zmysłami do rzeczywistości. Hm... czy przyjaciel nie za dużo od siebie wymaga?
-Skoro tak mówisz to pewnie masz rację, ale dla mnie to już jest o wiele za dużo. Tylko że Ty ciągle masz spięte mięśnie... co się dzieje? Jesteś zmęczony? Coś Cię boli? Powiedz proszę.
Poprawił się znów na fotelu podsuwając się bliżej oparcia mebla i przyglądał się uważniej przyjacielowi, który coś zatajał. A może... otworzył szerzej oczy, bo zrozumiał w końcu o co chodziło posiadaczowi Wrót do Nieba i Piekła. Zupełnie zapomniał o tym, że można zadowalać kogoś w bardziej intymny sposób. Spuścił głowę nieco na dół i westchnął cicho. Nie powinni tego robić, zawsze gdy dochodzą do tamtego momentu, to Eto odwala hece i mimo, że bardzo podobają się tego typu zabiegi miłosne, to przez głosy czy nadmierne buzowanie hormonów wszystko psuje. Może powinien pozwolić Mikusowi zadowalać swoje aspiracje w tej kwestii z kimś innym? Nie pomyślał o tym jako o czymś nieprzyzwoitym, po prostu jeśli Zielonowłosy nie mógł zadowolić swojego sługę, to może ktoś inny byłby w stanie. Na przykład ta kobieta ze snu. Jakby ją odnalazł (co jest niemożliwe z racji, iż przepadła z ręki demona), to na pewno umiałaby odpowiednio zrelaksować ciało Wampira. Cudak nie był w stanie.
Coraz częściej miał zamknięte oczy, bo powieki robiły się ciężkie, mimo wszystko przysunął do siebie Mikusia tak, aby położył się na nim i mógł być blisko Żyjątka. Otworzył jedno oczko i patrzył się nim na swojego ukochanego. Przytulał go do siebie mocno, ale nie tak silnie, bo rezerwy energii były na wyczerpaniu. Gdy uszko towarzysza było blisko ust Eto, ten drugi wyszeptał czule:
-Aishiteru yo...
Uśmiechnął się szerzej nie przestając tulić do siebie odbiorcę tych słów. Powtórzył te dwa słowa ze starego mostu kolejowego, które spowodowały u Eto wielką radość. Miał nadzieję, że u Śnieżnowłosego także. Bo to była prawda, i chociaż rzadko kiedy mówił to wprost, tym magicznym zwrotem, to tak było zawsze, a ściślej od kiedy został przygarnięty przez Mikusia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pią Mar 29, 2013 4:07 pm

Nie to że się śmiał, żeby wyśmiać czy wytykać w ten wyraźny sposób błędy w słowach u Zielonowłosego, ale rozbawiało go to. Owszem nie było to grzeczne, ale ładnie przeprosił pomimo tego iż dalej trochę był rozbawiony. Człowiek, czy też nie koniecznie on uczył się na swoich własnych błędach, które są nie do uniknięcia. Skoro mówią, że los jest przypisany z Nieba (w co Mike nie wierzył no bo tak...) to i gafy strzelać trzeba, czyż nie? Mądrym zaś można być dzięki doświadczeniu życiowemu, własnemu kształceniu się, szkole czy też zdarzało się poprzez obraną ścieżkę życiową tak jak to w jego przypadku było i jest nadal. Ostro zboczył ze swej wcześniejszej drogi przez Zielonowłosego. Nie był wobec niego prawdziwym służącym, nie odzywał się tak jak powinien. Można powiedzieć, iż czysto traktował go jak bardzo bliskiego przyjaciela z dodatkiem kochanka, a wykonywanie poleceń było dlatego, że... Nie miał co robić, a musiał być ciągle przy nim. To było coś specjalnego jak na Białowłosego.
- Wiele rzeczy i wiele razy w życiu robiłem z większym/mniejszym zaangażowaniem, chcąc bardziej czy też będąc do tego zmuszanym. Może dlatego teraz to dla mnie odrobinę za mało... - Westchnął ciężko zamykając na chwilę oczy. Czyżby miał ochotę na drzemkę? Najprawdopodobniej, ale nie mógł teraz spać, po prostu nie miał takiego prawa. Otworzył szeroko oczy potrząsając głową na boki energicznie przez kilka sekund, aż mu się w niej zakręciło, jeszcze gorzej z równowagą będzie, jeszcze się przewróci.
- Cóż najwyraźniej nic się nie zmieniło od tych kilku lat wstecz. Wciąż są spięte i nie chcą puścić. Nic na to nie poradzę, póki nie sprawia mi to problemów może tak sobie być. - Ostatni raz kiedy sprawdzał swój kark to było kilka lat temu, najwyraźniej wciąż był tak samo spięty jak wtedy, ale żeby aż tak długo trzymało się coś takiego. W żadnej sytuacji nie potrafił się odprężyć najwyraźniej. Skoro nie czuł tego, ani samopoczucie nie spadało z tego powodu mógł zostawić te sprawę w spokoju. Kto wie, może jakby się rozluźnił byłby bardziej skory do uśmiechu, zadowolony.
Widział jak Eto usypia, dlatego głaskał go po główce i nucił cicho jedną ze znanych mu kołysanek. Jak dawno tego nie słyszał, ani nie myślał po prostu tak jakoś przypomniał sobie... Uważnie przestawił się na słuchanie, gdyż sam również był zmęczony, dzięki temu nie ominęły go te jakże słodkie słowa wyszeptane przez Tęczowookiego. Uśmiechnął się szeroko, ucałował cudaka pierw w czółko potem w policzek. Ile razy to od niego słyszał? Nie liczył, nie pamiętał... Albo to może było po raz pierwszy? Och Wampirze ta twoja słaba pamięć... Wtulony w kochanka, rozłożony porządnie na nim próbował nie zasnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pią Mar 29, 2013 4:54 pm

Wiadomo, że nie specjalnie by wyśmiać, nie mniej jednak i tak Eto był zmieszany przez swoją głupotkę. Zrobił Mikuś co mógł, żeby jak najklarowniej to przedstawić, przeprosił nawet, no ale wiesz jak to jest. Ktoś chce zaimponować drugiej osobie, i nie dość, że nie jest w stanie, to jeszcze nie popisuje się wiedzą. Owszem, da się te braki uzupełnić, do tego potrzeba czasu, dobrego nauczyciela i sposobności. Tą osobą był niewątpliwie właściciel "Nieba i Piekła", który poświęcił swoją karierę na rzecz nieporadnego w życiu chłopaczka. Obaj mieli inne przypisane cele, lecz gdy ich losy się złączyły, to trudno - żadna ze stron chyba nie narzeka.
Mógł oczywiście bardziej wykorzystywać Stróża do różnych spraw, ale tego nie chciał. Na pewno powierzył mu już jedno z najważniejszych - ochronę jego bytu. Innymi są te związane z odkryciem osobowości Zielonowłosego, czyli ponownie coś trudnego do ocenienia w jeden dzień. Ten proces potrwa tak długo jak długo będą razem. Być może dopiero u schyłku życia dowie się prawdy. Nie, nie chodzi tu o samobójstwo, tylko gdy zostanie powołany do naturalnej nie-egzystencji. Tak to czasem bywa, że nie zna się dnia ani godziny spełnienia takich życzeń. Po cichu też marzył poznać jeszcze mocniej swojego ukochanego i pomóc mu w tym, żeby lżej mu było na ciele i duchu.
Nie miał sił odpowiadać na głos, więc tylko czułymi gestami dawał do zrozumienia, że już wie i że wciąż słucha. Paluszki rysowały różne wzroki na bladej skórze przyjaciela. Uśmiech nie znikał ani roześmiane spojrzenie. Tak mu dobrze było, jeszcze jak usłyszał kołysankę, tkliwą, prostą w słowach, która trafiała idealnie, i jak tu nie spać. Podniósł nawet nieco głowę, żeby wysilić się i pocałować w policzek Śnieżnowłosego. Jednak zdołał tylko musnąć wargami o jego lico, bo cudak zużył już wszystkie siły i zasnął, przez co głowa miękko wylądowała na oparciu fotelu. Utkwiła jedna ręka pod koszulą Wampira, lecz nie chciała stamtąd czmychać. Było jej dobrze i miło. Ten ostatni pocałunek w wykonaniu Tęczowookiego to też był znak, żeby nie krępował się dłużej jego Umiłowany w jakikolwiek sposób. Wtuleni w siebie wytwarzali duuużo ciepła, a dodając do tego te wszystkie karesy jakimi się obdarowywali, to mogliby założyć własną elektrownię cieplną. Jakby zaoszczędzono na rachunkach!
Spali spojeni ze sobą ciałem i być może duchem, bo jak wiadomo Eto bardzo mocno utożsamiał się z uczuciami tych, którzy znajdują się w jego najbliższym otoczeniu. Nie sposób zgadnąć czy działa to w obie strony, jeśli tak to zupełnie nieświadomie. Jeden drugiemu nie przeszkadzał, a wydawało się, że Zielonowłosy będzie spał baaaardzo długo. Może więc Wampir mieć czas tylko dla siebie, bo nawet gdyby dziwak zbudził się, to i tak minie trochę czasu jakby strącił resztki snu ze swych powiek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pią Mar 29, 2013 10:39 pm

Wiedza wiedzą, jak na Zielonowłosego to wiedział sporo przynajmniej patrzą na to wszystko z dosyć łagodnego oka Białowłosego. Podszkoli go w tym i owym jeżeli będzie chciał, przecież już mu odpowiada na sporą ilość pytań. Nie żeby mu to przeszkadzało, było ciekawie, ale niektórych rzeczy nawet on nie doświadczył, więc wszystkiego nie wiedział na pewno. Sam miał wiele pytań bez odpowiedzi, a tym bardziej kogoś, kogo mógłby się spytać o odpowiedź. Radził sobie solo, nie przeszkadzał mu ten mały brak niektórych fragmentów wiedzy (co nie znaczy że w szkole był orłem czy coś), w sumie nie lubił wiedzieć wszystkiego o wszystkim, to takie przereklamowane ot co! A jeżeli chodzi o pracę... W byciu sługą właśnie o to chodzi, godzisz się na wszystko, co rozkaże twój Pan, osoba z którą łączy cię najczęściej pismo, że stajesz się jego ,,niewolnikiem" itd. Nie pamiętał czy konkretnie coś takiego podpisywał z Zielonowłosym, miałby przy sobie taki papierek. Coraz gorzej było z jego pamięcią, często zapominał co działo się 2 tygodnie temu czy coś. W każdym bądź razie będzie musiał potem wprowadzić dane o Eto do swojego komputera z tej racji, że jest jego kolejnym właścicielem. W każdym razie leżał tak bez większego celu ,,przywiązany" wręcz do chłopaka. Nie chciał mu uciekać, ale przez to robił się bardzo senny, do tego to ciepło... Takie milutkie i usypiające. Pomimo tego że sam śpiewał kołysankę jemu też chciało się spać. Co moment zamykały mu się oczy na coraz dłużej, dłużej aż w końcu wydawało się, że zasnął, ale jednak nie. Coś nie pozwalało mu spać nawet gdy teraz jego organizm się tego domagał. Miał wygodnie miejsce, dotyk przez drugą osobę też nie grał tu żadnej roli, nawet ciepło... Powieki minimalnie podniosły się rozglądając dookoła bez ruszania jakąkolwiek częścią ciała. Tak jakby zastygnął, tylko było z nim coś nie tak i nie koniecznie wiedział o co chodzi. Męczył go ten dziwny stan, a tylko Eto mógł poczuć co. Teraz spał, więc będzie się musiał pomęczyć trochę i poczekać, aż jego Pan wstanie. Objął go mocniej zbyt ciepłymi jak na Wampira dłońmi próbując odpocząć. Nic z tego...
Już nie był chłodny, odczuwał wyraźnie ciepło, dokładniej gorąc. To dla niego było coś dziwnego, po raz pierwszy zdarza mu się odczuwać wyraźnie (zbyt bardzo) ciepło. Czyżby zachorował po wylądowaniu w lodowatej wodzie, potem po spotkaniu z silnym wiatrem i wgl ? Nie nie nie... Takiej opcji nie ma, on jest Wampirem! To co było grane?... Ten brak skupienia, zebrania w jedno myśli, to straszne!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sob Mar 30, 2013 12:15 pm

Spał z początku dość mocno, lecz dziwne bodźce napływały do niego z dookoła. A ściślej stamtąd, gdzie czuł ciepło. Słyszał cichy głosik duszy Śnieżnowłosego, który dawał jednak wyraźne sygnały, że powinien koniecznie się obudzić. Dziwak trochę rozleniwił się, nie mniej jednak posłuchał tej dziwnej rady i otworzył powieki. I poczuł wtedy wielką falę gorąca od stóp do głów. Zrobiło mu się szybko duszno, ale wzrok skierował natychmiast na towarzysza.
-Oh Mikuś...!
Zapiszczał cicho widząc, że coś faktycznie nie gra z organizmem Wampira. Podniósł go nieco wyżej i przyłożył dłoń do jego czoła. Całe ciało przyjaciela było cieplejsze od zimna, a to nie jest normalne. W dodatku ciągle miał spięte mięśnie, nie mógł spać, bo widział te jego niemrawe patrzałki o smutnym wyrazie. Co mu jest?
Cokolwiek to było teraz to Eto zaopiekuje się Stróżem. Ha, łatwo powiedzieć, gdy nie ma się pojęcia o zapewnieniu lepszego zdrowia osobie bliskiej sercu. Spoważniał i przybrał hardą minę, gdy podnosił nad siebie ciało Białowłosego, żeby odtulić się i mieć zamiar przenieść go na kanapę, dużo wygodniejszą od fotela. Z trudem podźwignął Wampira, zaciskał zęby i brwi w grymasie wysiłku, aż postanowił wstać na swoje nogi. Niestety, nie czuł ich wciąż, na co otworzył oczy, bo przecież już minęło trochę czasu i powinny wrócić do zdrowia. Otrząsnął się i pochwycił mocniej sługę, a dłonie Eto stały się nieco sine. Skoro nie może przenieść Mikusia w ten sposób, to spróbuje w inny. Przeistoczył się w setkę baloników, które to sznurki nieco łaskocząc obtoczyły przyjaciela od stóp do głowy i siłowały się z uniesieniem go z fotela na kanapę. Przeciąg trochę pomógł, popchał wiatr baloniki w kierunku celu i tam powoli rozluźniając sznurki uwolniły Dwukolorowookiego na miękkie poduszki. Spanikowany Eto przeistoczył się po chwili w termometr i wpakował się do ust Wampira, żeby zmierzyć temperaturę organizmu. Rtęć podnosiła się i wskazała coś w granicach 30 stopni, co i tak niewiele dawało Zielonowłosemu do pojęcia. Szybko przeskoczył z powrotem na ludzką postać, lecz zapomniał, że nie bez powodu zamienił się wcześniej w baloniki, i z ledwością pochwycił się kanapy, na której leżał przyjaciel. Czuł się nieporadny, mobilizował swoje nogi do posłuszeństwa, bo bez nich nie przyniesie żadnych lekarstw. Ale przecież Wampiry nie mają typowego żołądka, jedyne co jedzą to... krew. Może to by pomogło, lecz wcześniej nie przyjął pokarmu. Klęcząc na podłodze, a leżąc górną częścią ciała na brzegu kanapy głaskał czule skroń Śnieżnowłosego.
-Śpij... nie martw się o nic, śpij mój Kochany. Oto co pragnę, to zdrowia Twojego...
Było mu przykro z powodu kondycji Mikusia, lecz nie gniewał się na niego. Wiele przeszedł, miał prawo wypocząć. Organizm pewnie domaga się odpoczynku. Położył dwa palce na górnych powiekach przyjaciela i pocałował lekko w usta na pocieszenie, po czym zamknął oczka najdroższemu. Głaskał go czule, aż do momentu, gdy postanowił zostawić go na jakiś czas samemu sobie. Może to przez bliski kontakt z Tęczowookim zrobiło mu się gorąco? Siłował się teraz, żeby wstać na nogi, co szło mozolnie i z trudem. W końcu po paru minutach mógł ustać na nóżkach, lecz przemieszczać się mógł jak miał gdzieś oparcie. Bardzo powoli, tuż przy ścianie, oddalił się od salonu i odwrócił się jeszcze w progu drzwi, żeby sprawdzić czy coś się złego nie dzieje. Da mu wypocząć od siebie, niech zregeneruje siły. Markotny Eto natomiast trzymając się blisko ścian szedł wolno korytarzem, aż zsunął się plecami na podłogę i masował sobie łydki, aby wzmocnić krążenie krwi. Był blady od zmartwień i niewyspania. Poprawił sobie ręcznik, który powoli rozwiązywał się a nie powinien.
-Co ja mam zrobić...?
Zapytał samego siebie, lecz nic nie przyszło mu do głowy. Próbował znów wstać i przejść parę kroków, i tak co jakiś czas: szedł, siadał na podłodze, masował sobie łydki, dźwigał się i szedł. Natura wzywała go zza okna, do którego przyszedł i usiadł na parapecie. To jego ulubione miejsce do obserwacji. Z połowicznie zmrużonymi powiekami przyglądał się światu za murami tego domu, lecz ze zmartwień nie zasnął. Czuwał, chociaż nie był w tym samym pomieszczeniu co chory, ale nasłuchiwał ścian, które są bardzo plotkarskie i każdą nowinkę przeniosą w milisekundzie. Co jakiś czas masował sobie nogi, które nie chciały funkcjonować jak powinny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sob Mar 30, 2013 2:04 pm

Po raz drugi spotkał osobę, która będąca jego Panem chciała mu pomóc. Zazwyczaj bez względu na swój stan zdrowia czy też towarzystwo w jakim się znajdował musiał sobie sam pomagać, nie oczekiwał by inni skakali wokół niego jak on to robił wobec ludzi (i nie koniecznie). Był do tego przyzwyczajony, chodź większość znajomych jakby zobaczyli go w takim stanie to kazaliby mu leżeć i robili wszystko, by powrócił do zdrowia. Będąc w takiej willi samemu tak teraz byłoby ciężko bo ta nowość zaskoczyła nawet Wampira. Wysiłki jakie Eto włożył w przeniesienie go na kanapę chodź sam był w niekoniecznie dobrym stanie na pewno nie pójdą na marne. Z początku miał plany wstać, ale doceniał co robił dla niego Zielonowłosy dlatego leżał grzecznie. Nigdy nie był taki ciepły, zawsze bił od niego naturalny chłód i nie odczuwał zbytnio zmiany w temperaturze, a teraz tylko fale gorąca przypływały do Wampira, któremu co jakiś czas zdarzało się dyszeć. Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że cały był gorący, a temperatura jakimś cudem spadała. To się dopiero nazywa specjalny przypadek. I jak tu o takiego dbać?
Jeżeli zaś chodzi o leki do zawsze można było wziąć te w płynie, strzykawkę i dożylnie najlepiej takiemu wampirowi, chociaż ich krew nie koniecznie krążyła po całym organizmie, nic jej nie pompowało. Cóż to było jedyne wyjście w takiej sytuacji, a może wystarczyło wrzucić go do lodowatej wody tej w basenie? Nie warto ryzykować, jeszcze mu się pogorszy i wtedy do szpitala dla nieśmiertelnych trzeba będzie jechać. Z Mikusiem były tylko same problemy!
- Arigatou Eto... - Mruknął cicho z uśmiechem, poświęcenie i oddanie w swej pracy było najważniejsze, chociaż opiekowanie się sługą nie należało do obowiązków Pana. W innym wypadku on nie był jego typowym ,,niewolnikiem" ale też Stróżem, a żeby taki pracował porządnie zdrowy musi być. Nie... Tęczowooki zapewne po prostu martwił się o przyjaciela i to dlatego. Białowłosy przekręcił się na bok, tyłem do oparcia. W tym pozapinanym stroju było ciężko jakkolwiek wygodnie się ułożyć, dlatego spierał się z guzikami od fraka oraz koszuli. Jedno z nich, które było na wierzchu, ściągnął z siebie i położył ładnie na ziemi zostając tylko w białej rozpiętej koszuli. Słowa chłopaka uspokajały go, pozwoliły wyłączyć na dłuższy moment swą czujność, co w sumie było dobrą drogą do zaśnięcia. Gdyby był gdzieś w barze, a teraz wróciłby do domu z dumą mógłby stwierdzić, że ktoś podał mu jakieś dziwne narkotyki, jednak nie ma tak łatwo. Musiał się pogodzić z myślą, że najwyraźniej zachorował po raz pierwszy w życiu. Nie zatrzymywał przyjaciela, gdy ten odchodził nie wiadomo po co i gdzie. Zamknął ,,Piekło", ,,Niebo" minimalnie zostało otwarte, przynajmniej tak spróbuje odpocząć, skoro to nowe uczucie nie pozwalało mu spać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sob Mar 30, 2013 3:01 pm

Korciło go już nie raz, żeby sprawdzić czy wszystko dobrze, ale otoczenie donosiło, że zasnął. A co, jeśli umarł?! Nie, to raczej niemożliwe - Wampiry nie żyją same z siebie, no ale jakby na przykład został tak osłabiony, że rozpadłby się z choroby?! Cudak coraz bardziej panikował nad losem Śnieżnowłosego, nawet natura ucichła w jego głowie. W końcu nie wytrzymał i rzekł na głos stanowczym tonem:
-Wiecie jak mogę uleczyć Mikusia? On potrzebuje pomocy, same to widzicie...
Mówił na głos do ścian, które głaskał palcami, jakby chcąc przymilić się do nich, aby podzieliły się wskazówką. Bardzo, bardzo chciałby wiedzieć jak skutecznie zaradzić chorobie Ukochanego. Oparł głowę o framugę okna i czekał z niecierpliwieniem na radę. Te panie nie były aż tak skore do rozmów na takie poważne tematy - bardziej dbały o siebie, lecz na pomoc pospieszyła szafa, która często gawędziła nawet na odległość z szafeczką na lekarstwa w łazience. Opowiedziała strapionemu chłopakowi gdzie znajduje się to czego szuka i co dokładnie ma zrobić. Ożywił się z nutką nadziei w oczach i podszedł do szafy trochę kuśtykając, aby domknąć jej drzwiczki, które naoliwił tak okazując wdzięczność uprzejmej pani. Ruszył wnet co sił do łazienki wciąż blisko ściany i dopadł ów pokoik co przeląkł się na widok Eto, a najbardziej to wanna, która miała prawie trupa w sobie! Starał się ich wszystkich uspokoić i zapewnić, że nie po to tu przybył, tylko po apteczkę dla Wampira. Od razu otrzymał przedmiot za lusterkiem w szafeczce i pobiegł aż z powrotem na dół. Nawet zapomniał o bolących, jakby nie swoich, nogach, chciał tylko uratować... huh?
Czy mu się wydawało, czy jak stanął w drzwiach dostrzegł, że z przyjacielem już jest wszystko dobrze? Nie, nie było, ale chyba już nie miał dreszczy od fali gorąca. Nieśmiało zbliżył się do Mikusia i przyglądał mu się chwilkę w milczeniu z zamyśloną miną. Może nie powinien jednak ingerować w jego stan, skoro dobrzeje? Uśmiechnął się lekko, lecz i tak cichutko jak to możliwe zajął miejsce na fotelu obok i otworzył apteczkę przeglądając specyfiki. Najgłośniej krzyczały tabletki na przeziębienie, że to je trzeba użyć, więc wydobył opakowanie na wierzch. Resztę zamknął, i znów prawie bezszelestnie wyszedł na moment, żeby wrócić ze szklanką gorącej wody, do której wrzucił musujące tabletki. Rozpuszczały się i bąbelkowały śmiesznie, ale ufał, że to pomoże Mikusiowi.
Dostrzegł, że Błękitne oczko Stróża czuwało, więc podsunął się bliżej ze szklanką z medykamentem. Jednym ramieniem podniósł jego głowę trochę wyżej niż na leżąco, a drugą podsunął mu napój. Uśmiechał się ciepło i życzliwie, tak samo ciepły miał swój głos:
-Jak się czujesz Mikuś? To dla Ciebie, na wzmocnienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sob Mar 30, 2013 7:27 pm

Nie koniecznie spał, ale to nie znaczyło, że był ciałem oraz duszą tam gdzie powinien. Leżał spokojnie w bezruchu sam nie do końca świadom co się dzieje z nim w normalnym świecie czy też krainie morfeusza. Pozostało odpowiedzieć na pytanie czy był chociażby w jednym z tych miejsc. Słyszał łagodny głos swego przyjaciela, słowa nie koniecznie do niego docierały, rozmazywały się dla Białowłosego w połowie drogi. Chciał odpowiedzieć, lecz było to czysto niemożliwe. Wszystkie mięśnie w jego ciele rozluźniły się całkowicie, a głowa nie leżała sztywno pierw na boku, potem oparta na ramieniu Zielonowłosego. Praktycznie nie czuł nic, nie myślał, nie kontrolował swojego ciała, jakby chwilowo nie wiadomo jaka siła pragnąca odpoczynku właściciela ,,Nieba i Piekła" próbowała zregenerować jego całą utraconą energię. Niedawno spał przecież, do tego jest Wampirem tak nie powinno się dziać. Może to był jeden z nieznanych mu dotąd mechanizmów obronnych w którym ledwo sapiący Białowłosy aby uniknąć cierpienia czy też narażenia się na ,,bestię", która najwyraźniej również była osłabiona. Dlatego też Eto mógłby pomyśleć w tej chwili, że Mike umarł. Tę niewiadomą rozmywał tylko bodajże jeden fakt, zdarzały się przypadki w których po śmierci ciało Wampirów zamieniało się w kałużę krwi. Może też zdradzało go to, iż nie umiera się tak bez powodu, ale dawało jedynie powód do martwienia się w tej niejasnej sytuacji. Nawet jakby teraz próbował taki Długowłosy wyczuć co się dzieje w jego wnętrzu, co czuje to odkryłby jedną wielką pustkę. Plusy były chyba dwa, nie był już taki spięty i mógł ,,odpocząć". Oko które było minimalnie otwarte nadal takie pozostało, były jakieś minimalne zmiany w jego wyglądzie, ale kto by się przypatrywał. Docierały do niego dźwięki krzątania się po domu Eto, który szukał lekarstw dla Wampira. Trzeba było pilnować, by zimno nie docierało do niego jak na razie. Porozpinany Mike dalej leżał jakby nigdy nic tak, że na spokojnie można by się obok niego położyć.
Cóż nie można pozwolić, by to co przygotował Tęczowooki się marnowało. Mógł wlać to do ust swego sługi, wszelkie odruchy połykania i tak dalej zachował, więc o to akurat martwić się nie było trzeba. Jego stan na razie stabilny, wciąż gorący niczym lawa w wulkanie. Delikatny uśmiech rysował się na licu mężczyzny. Był teraz jak taka kukiełka, bardzo ciężka kukiełka...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sob Mar 30, 2013 8:34 pm

Naprawdę nie pojmował co działo się z Białowłosym, który znów nie tylko stracił zdrowie to jeszcze pojawiała się ta pustka w jego ciele. Nienawidził jej, gdyż za nią czyhała na okazję bestia. Starał się zachować spokój, lecz to nie było łatwe. Jego ukochana osoba przelewała się przez ręce Eto, nie panował Stróż nad swoim ciałem. Był jak lalka, kukiełka, marionetka, zupełnie jak Zielonowłosy przed istnieniem. Tak przynajmniej zaczynał kojarzyć, że nie mógł nic zrobić, był podatny na innych, dopiero po wyuczeniu się podstaw ruszył w świat.
Trzymał ramieniem głowę Wampira, któremu ostrożnie, zgodnie z rytmem jego łykania, wlewał trunek do gardła. Musiał uważać, żeby Mikuś nie zakrztusił się, i żeby przy okazji nie nałapał się za dużo powietrza. Nie spieszył się, czekał aż grzecznie wypije wszyściuśko do dna. To odchylał, to cofał brzeg szklanki, kiedy trzeba było. Odstawił puste szkliwo i przetarł palcem kącik ust przyjaciela, bo Eto trochę z początku nie trafiał. Dostrzegł, że podopieczny rozpiął się aż do koszuli, a przecież nie powinien leżeć tak bez ciepełka, nawet jak bije od niego gorąc jak na wulkanie. Spojrzał przelotnie na wolne miejsce na kanapie, lecz wiedział, że nie zaśnie. Mimo wszystko takie przytulenie mogło dodać ciepła choremu. Pytanie tylko czy od tego wszystko się nie zaczęło? Czy to aby na pewno wina zmęczenia? Cóż, nie zaśnie, więc będzie czuwać.
-Uwaga, nadchodzę!
Oznajmił wesoło i rozłożył się obok Śnieżnowłosego, po zewnętrznej stronie kanapy. Obrócił się do niego przodem i wtulił go w swój ręcznik, który zjechał bardziej na pas, więc odsłaniał tors trochę za chudego Eto. Paluszki przebierały po koszuli Dwukolorowookiego, by oznajmić z nutką nadopiekuńczości:
-Oj niu niu, musisz być zapięty, nawet jak Ci gorąco. Wypocisz się, to choroba zniknie. Zobaczysz, dopilnuję tego, a Ty sobie śpij... ooo... właśnie!
Przypomniał sobie kołysankę, która to wpierw ukoiła nerwy cudaka. Nie brzmiała identycznie w słowach jak tamta, lecz także miała kojącą melodię i pokrzepiające słowa. Wtulił jednym ramieniem Mikusia, a drugim głaskał po jego główce śpiewając spokojnie i z uczuciem:
-"Ach śpij, Kochanie.
Jeśli gwiazdkę z nieba chcesz - dostaniesz.
Czego pragniesz, daj mi znać.
Ja Ci wszystko mogę dać.
Więc dlaczego nie chcesz spać?"

Powtarzał coraz to tkliwiej, czulej, ale także wolniej i ciszej, żeby wpasować się w sytuację jaka nastawała z ciałem drętwego Przytulaska. Chciał mu pomóc przebrnąć jak najspokojniej przez ten krótki czas, wiec nie przestawał głaskać go po główce i plecach i śpiewał tak, aż już sam stracił siły na to. Nie zasnął, adrenalina trzymała go przy czuwaniu, lecz nie przestawał delikatnie przebierać palcami po gorącym ciele Stróża. Uśmiech jaki towarzyszył podczas śpiewaniu kołysanki z każdą minutą topniał, aż znów miał zmartwione oblicze i smutne spojrzenie. Nie po to godził się zostać przy Mikusiu, by zmącić swoją osobą jego życie. Na pewno Wampiry nie chorują na takie rzeczy, a najwyraźniej Eto dość mocno wykorzystywał Stróża do ekstremalnych zadań mogących przyczynić się do jego śmierci.
Ucałował czubek głowy przyjaciela i po cichym westchnięciu zmrużył do połowy oczy. Tak bardzo współczuł swojemu kompanowi życia, że chciał odebrać od niego wszystko co złe. Wziąłby na siebie cały ciężar, żeby ulżyć mu. Zielone włosy dziwaka blakły, tak jak i jego cera. Tęczowe oczka "ukradły" barwę oczu Wampira czyniąc je swoją własnością. Nawet jego ciało oziębiło się, żeby odebrać nadmiar gorąca od Ukochanego. Nie puszczał go, trzymał przy swojej klatce piersiowej i głaskał nadal trupio-bladą ręką. Musi się przyjaciel wygrzać porządnie, a gdy będzie mu zbyt gorąco to odpromieniować w stronę dziwaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sob Mar 30, 2013 10:59 pm

//To chyba będzie najgorszy mój post, bo nie myślę, ręce mnie bolą i wgl. więc wybacz mi to misiaku...//

Cały trunek grzecznie wpłynął do jego gardziołka a potem kto wie co się z nim działo. Ważne, że cały był w jego organizmie i najprawdopodobniej pomoże mu w wyleczeniu tego dziwnego stanu w jakim się znajdował. Dobra kij, nazwijmy to ,,chorobą". Chodź połykanie lekarstwa trwało długo warto się trochę wysilić, by polepszyć stan zdrowia, który w tym momencie był tak ważny dla Wampira. Niezbyt z początku czuł Zielonowłosego przy sobie, jednak z czasem, gdy wracał do ,,żywych" z nieznanego mu dotąd pustkowia kolejne ciepełko uderzyło do niego, właśnie od przyjaciela. Otworzył wyraźnie oboje oczu... On jest taki kochany, dba o swego sługę jak nikt inny, nawet lepiej niż tamta dziewczyna!
- Im cieplej tym ciężej mi wytrzymać. - Szepnął do uszka Tęczowookiego, kiedy tylko jego usta zbliżyły się wystarczająco delikatnie złapał za jego koniuszek tak żeby potrzymać. Był jeszcze odrobinę senny, ale to na pewno przejdzie. Tak, nie tylko w słowach, dał znać że już jest przytomny. Ręce stały się nieco wiotkie, takie jak podczas snu ktoś na niej leży, krew nie dopływa a potem się budzi nie może nią ruszyć chociaż widzi, że ową kończynę ma calusieńką. Wsłuchał się w kołysankę, która ukoiła automatycznie wszystkie zmysły Wampira, aż by wypuścił swoją zabawkę z ząbków! Kiedy tak myślał nad jej treścią kilka łez szczęścia napłynęło mu do oczu, a potem spłynęło po twarzy. Był taki szczęśliwy, kiedy słyszał coś takiego od ukochanej osoby nawet w postaci kołysanki. To powinno być zupełnie odwrotnie, on powinien ją śpiewać jemu. Aż sam nucił pioseneczkę pod nosem. Od razu polepszył mu się humor, a jakże inaczej.
Eto w cale nie wykorzystywał Miketukamiego to był najłagodniejszy Właściciel jakiego miał. Inni wykorzystywali go nawet jeżeli był kompletnie wyczerpany, miał dosyć. Z Tęczowookim z górki, pomagał mu z czystej przyjemności, nie przymusu. Gdyby nie on jego życie wciąż byłoby pełne bólu, samotności, nie byłby w stanie na prawdę się uśmiechnąć tak jak kiedyś, kiedy był jeszcze dzieckiem. Chłopaczyna wpływał dobrze na Białowłosego, musiał to sobie koniecznie uświadomić, bo inaczej będzie zmuszony siłą wpoić to do jego główki. Nie ominął go fakt bladnięcia włosów kochanka czy też jak robił się chłodny. O tak... chłodek, tego mu potrzeba. W momencie w którym się tego nie spodziewał przeciągnął go do siebie, by stykali się brzuchami, plecami leżał na całej kanapie. Ucałował w usta po raz kolejny ,,Białowlosego" wcześniej puszczając ucho. Jedną ręką obejmował go i głaskał jednocześnie, a drugą przyłożył do torsu cudaka w miejsce serduszka. Wciąż pojedyncze łezki szczęścia opuszczały swe stanowisko. Teraz to mógłby się poczuć, jakby leżał na patelni. Tak słodko wyglądał w tych białych włosach i oczkach stróża.
- Etuś nie bądź mną, tylko sobą. Gomene... Nie chcę być martwił się o mnie zbyt bardzo, przysparzam ci tylu zmartwień. - Westchnął ciężko trzymając jeden ze swoich policzków na jego czułku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Nie Mar 31, 2013 10:26 am

Wolał ten stan określać chorobą niż niepokojącym stanem ducha Mikusia, bo chorobę zazwyczaj da się wyleczyć i brzmiało odrobinkę optymistyczniej niż zachwianie psychiki. Można to określić... chorobą duszy. Ona wpływa także na ciało, chociaż epicentrum jest głęboko w organizmie poszkodowanego. Nawet jeśli lekarstwo fizyczne nie zadziała, to wiara i wspieranie może przyczynić się do ukojenia. Nie mniej jednak wszystko zależało od woli czy chęci pacjenta, w tym wypadku Stróża.
Wiadomo, że w takim gorącu Wampir nie może czuć się komfortowo, ale organizm obroni się przed przegrzaniem właśnie poprzez wypocenie się i przy tym usunięcie toksyn zalegających gdzieś w głębi ciałka. Wspierał go w tym trudnym przedsięwzięciu, był bardzo rad z tego jaki dzielny jest przyjaciel. Mimo swojego stanu zdołał pocieszyć swojego Pana przytomnymi słowami i spojrzeniem, a przede wszystkim czułymi przygryzieniami i nuceniem, które odzwierciedlało to, iż przejął się kołysanką Zielonowłosego. Ciepłe łzy moczyły nie tylko policzki rozpalonego Stróża, lecz i nagi tors dziwaka. Po jakimś czasie Wampir najwyraźniej miał ochotę stać się patelnią, bo przeniósł Tęczowookiego na siebie i mocno ucałował w usta "Jajecznicy". Wtedy też dobiegł do końca proces kameleona i kotara z długich włosów opatuliła ich obie sylwetki białą kołdrą. Nie krępował się od dotykania Kochanka w miejsce, gdzie biło serduszko, nawet wysilił się, żeby dopieścić Eto drugą ręką w jego plecy. A przecież jeszcze chwilę temu leżał jak martwy! To się nazywa cud.
Padły także słowa z większą energią wypowiedziane przez władcę Bram Nieba i Piekła. Żyjątko utkwiło uważnie swoje nowe patrzałki w oczka Stróża i chłonęło każdą sylabę, każdą nutkę jego głosu. Następnie po momencie namysłu i rozważań nad słowami swojego Opiekuna uśmiechnął się łagodnie i nie przerywał głaskania. Ciężko nie martwić się o kogoś bliskiego, to raczej niemożliwe. Każdy kto ma sumienie czy uczucia nie mógłby zostawić bez okazania wsparcia swoją ukochaną osobę.
-Spokojnie Mikuś... nic mi nie będzie, póki jesteś przy mnie. Najważniejsze, żebyś był zdrowy, o resztę się nie martw. Dla Ciebie pozostanę sobą, nawet gdy czasami mogę wyglądać trochę inaczej.
Był bardzo dumny ze swojego Przytulaska, że zdołał odpędzić chociaż na chwilę pustkę w jego duszy i rozświetlić ciemności iskierką światła, która już nie raz gościła w wesołych oczach Ukochanego. Nie mógł nie zauważyć jego uczuć rosnących w jego wnętrzu. Co jakiś czas zbierał cenne krople łez Mikusia swoimi wargami, zostawiając "pieczątki" w zastaw za słonawy płyn. Cicho dmuchał przy wydechach na oblicze oryginalnego Białowłosego, gdy dbał także o masaż dla jego plecków. Możliwe, że nie uda mu się ich rozluźnić, ale sama czynność powinna odprężyć i nieść komfort. Ciągle pozostawał w zimnej "skórce", żeby być jak woreczek z lodem dla gorącego ciała Kochanka. Jedna ręka powędrowała z pleców na lico przyjaciela i delikatnie przejeżdżał nią po owalu rozpalonej twarzy Śnieżnowłosego.
-Wypocznij ile dasz rady, mio Amore. Jestem tuż obok.


[P.S. I wcale Twój post nie był zły, tylko słodki :3]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Nie Mar 31, 2013 3:50 pm

Nie, on po prostu był strasznie gorący i nie mógł się ruszać zbytnio, a ta pusta to nie wiadomo skąd się wzięła u Wampira. Może odwiedził na te kilka chwil świat umarłych czy jak. Kto by się zagłębiał w to co już przeszło... Te białe włosy i cera pasowały mu całkiem całkiem, gdyby nie znał go już jako Zielonowłosego dziwaka. Przyzwyczajenie do włosków koloru jasnej trawki było takie uspokajające, dla Mikusia poniekąd słodkie. Jego zdrowie tak na prawdę nie było najważniejsze, wręcz przeciwnie to zdrowie i bezpieczeństwo Tęczowookiego było najważniejsze nie ważne nawet co by się działo z Białowłosym, jakby się czuł. Jest gotów narażać się dla niego, walczyć w imieniu chłopaka... A teraz tak sobie pomyśleć Etuś ma wroga, a Mike nie jest jego sługą, tylko jego wroga i kazałby Wampirowi zabijać. Składając obietnicę wierności musiałby to robić, nawet jeżeli w przyszłości przestanie być jego stróżem możliwe jest, że mógłby z nim kiedyś walczyć, więc Zielonowłosy nie rób sobie wrogów. Dlatego też nie może posiadać dwóch Właścicieli jednocześnie. Jeden walczący z drugim i jeden taki on... To byłoby zbyt dziwne.
- To oczywiste. Nigdy nie pozwoliłbym by działa ci się jakakolwiek krzywda. Moje zdrowie nigdy nie będzie aż tak ważne. - Odparł stanowczo z tajemniczym uśmiechem. Na znak swej lojalności i pokazania, że on jest ważniejszy niż Wampir wziął go na ręce, chwiejnie wstał z łóżka na równe nogi i odrobinę zgarbiony poszedł do łazienki. Po schodkach, opierając się co jakiś czas bokiem o ścianę czy zatrzymując się na kilka sekund. Kiedy Eto próbował mu uciec stanowczo nie pozwalał i bardziej przycisnął do siebie. Wszedł do środka sadzając kochanka na kibelku, fart był taki że Mike jako jeden z porządnych mężczyzn zamykał po sobie ubikację, a co... Napuścił do wanny letniej wody, która bardziej podchodziła pod zimną. Zdjął z Białowłosego ręcznik odkładając na bok i włożył do wanny. Wspólne kąpiele są fajne, poniekąd zawstydzające. Sam z siebie ściągnął koszulę, spodnie, bokserki, rzucił obok pralki. Po przeciwnej stronie zasiadł sobie Mike niczym król kładąc ręce na brzegach wanny, jedną nogę trzymał przy sobie, a drugą cały czas miał wyprostowaną. Po raz pierwszy kochanek mógł zobaczyć go w całej okazałości, z uśmiechem na twarzy... Pierw zawiesił wzrok na czymś innym, a dopiero potem na nim, patrząc jak około połowa włosów Tęczowookiego pływa swobodnie w wodzie.
- Tak to ja mogę wypoczywać. - Odparł spokojnym tonem, ciekawe czy będzie chciał zwiać z takiej dziwnej sytuacji...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Nie Mar 31, 2013 6:47 pm

A guzik! Uparty jak osioł! I tak zdrowie Mikusia było ważniejsze i nie chciał słyszeć innego zdania. Uśmiechnął się szerzej zaprzeczając ruchem główki, że jest w kompletnym błędzie. No ale nie spodziewał się, iż za chwilę będzie mniej pewny swego stanowiska, gdyż zmienią miejsce pobytu z kanapy na coś innego.
N-nie podobał mu się ten uśmiech, momentalnie wróciła mu całkowita czujność i mrugał parokroć oczkami zastanawiając się o co mogło chodzić. Nie to, że nie ufał swojemu Najdroższemu, ale to, że zaczął wstawać i go brać na ręce... toż to kategorycznie zabronione! Już chciał się wysmyknąć, lecz gospodarz domu miał najwyraźniej za nic próby ucieczki Eto, który nie chciał nadwyrężać sił dopiero co "choremu".
I nagle jednym zgrabnym ruchem został pozbawiony swoich szat! W tym przypadku ręcznika, ale to szczegół. Sekundę później został wsadzony do wanny, a Białowłosy dał tam nura po ściągnięciu z siebie ubrań. Czuł na sobie spojrzenie towarzysza, ale... Czemu Stróż patrzył się tam nieco niżej? Oblał go soczysty rumieniec, nie wiedział dlaczego ale krępował się będąc w jednej wannie ze swoim ukochanym i to tak jawnie jak ich Bóg stworzył.
-Miiiikuś...
Niczym cnotka okrył się nogami w intymnym miejscu i uciekł wzrokiem na bok. Wypieki na policzkach nie znikały, ale od gorącej wody nabrało kolorów także jego ciało. Długie, teraz zielone włosy okrywały znaczną część jego osoby, odsunął się na sam skraj wanny robiąc miejsce dla Wampira, który i tak już bez tego miał sporo luzu. Zanurzył się aż po brodę zerkając nieśmiało na wesołą twarz sługi. Chyba wiedział co robi, ale i tak niemiłosiernie krępował się w jednej wannie. Może dlatego, że jeszcze w pamięci miał swoją próbę podtopienia? Nie, to raczej ta pewność siebie przyjaciela działała niepokojąco. Nie chciał go urażać w żaden sposób, musi tylko zastanowić się co chciał przez to osiągnąć Białowłosy. Przecież nie był brudny, a jak chciał się wykąpać to nie musiał brać ze sobą swojego Pana. Chyba, że... tu chodziło o coś zgoła innego. Ale o co? I dlaczego ta sytuacja relaksuje Wampira.
-Nie rozumiem czemu tu jesteśmy...
Wybąkał z siebie nieskładnie, po czym zanurzył usta i robił powietrzem z ust bąbelki. Potem wynurzał się i powtarzał czynność parokrotnie, ale i tak Tęcze spoglądały uważnie tylko na jedną osobę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Nie Mar 31, 2013 7:28 pm

Wpakowali się do wanny w miarę na trzeźwo, gorzej przepowiedzieć ruchy Białowłosego wobec Eto, gdyby spożył alkohol, co kiedyś zdarzało się zawsze w wolnym czasie, ale wtedy to nie mógł usiedzieć w jednym miejscu. Potem znajdował się nie wiadomo gdzie, czy też w czyim domu. Tak też kończy się picie alkoholu i wychodzenie w nocy samemu na dwór, nigdy nie bądźcie takimi idiotami jak owy Wampir, bo potem nie będziecie mogli usiąść, a jeżeli macie słabą psychikę to wam po prostu wysiądzie. Zauważył rumieńce chłopaka oraz próbę ukrywania swego ciała, więc to tak się miały sprawy. Stróż raczej się z tym nie krył, odrzucił już dawno wszelki wstyd, do tego znajdował się obok ukochanej osoby. Usłyszawszy swoje imię jedynie przekręcił nieco głowę na prawy bok. Twarz Miketsukamiego była bez zmian, wciąż blada twarz, może odrobinkę mokra ale zero rumieńców.
- Rozumiem, że to dla ciebie coś nowego i po tych moich napaściach na ciebie możesz się wstydzić czy coś, ale niema czego, na prawdę. - Nie rozmawiając już o ,,wyposażeniu" żeby jeszcze bardziej nie speszyć kochanka, bo przecież tego w cale nie chciał. Ta cała gadka nie była na teraz, do tego w takim momencie no bez sensu... Sama pijawka była trochę brudnawa, nieco spocona i wgl. więc wykąpać się porządnie należało. W jednym momencie kiedy Eto się wynurzył pojawił się tuż nad nim i podtrzymywał plecki (z ryzykiem wypierdzielenia się na samych kolanach w wodzie) swego Pana obiema rękami. Uśmiechnął się miło, stykali się niemalże torsami oraz ustami.
- Czy jest w tym coś złego, że raz pragnę się wykąpać z mym panem. Wiem, że powinienem być potępiony za swą zachłanność wobec ciebie, ale nie mogę się powstrzymać. Potrzebny ci jeszcze jakiś powód? - Mruknął nie odsuwając się od niego. Tym bardziej nie dotknął go w żaden inny sposób, niż trzymając tylko nad wodą. Pamiętał, że musi być grzeczny, zaraz sobie pocierpi czy coś, jeszcze moment spokoju. Odrobina strachu w Tęczowych tęczówkach pozostawiała Mikusia w normalnym stanie, z resztą on niczego nie planował...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Nie Mar 31, 2013 8:44 pm

Nie miał takich wrażeń, ktoś mu mówił, żeby nie pokazywał swojego ciała, dlatego miał ubranie. Co prawda potem i tak już doszło do rozbieranek, ale Wampir nie widział "arsenału" Eto, który teraz skrzętnie skrywał. Tak mu coś podpowiadało, żeby to zrobić, chociaż miał do czynienia przecież z istotą, którą kochał. Nie znał się nic a nic na podziwianiu golizny innych osób, tym bardziej ich tajnych broni.
Co do jego zachłanności... to faktycznie, nie jest z tym najlepiej. Miał nieraz wrażenie, że Mikuś po prostu szukał towarzystwa (na tle seksualnym też), a bycie sługą to był tylko pretekst, żeby przytrzymać dziwaka przy sobie. Nie, nie dlatego, lecz te jego uśmiechy i wyobrażenia, które migały przed oczyma Eto trochę wybijały go z rytmu. Zresztą szafki w łazience gadały co robił tutaj ich właściciel. Sączył alkohol i przysypiał, a czasem gdzieś wychodził w środku kąpieli. To jeszcze nic, ale nie mógł za bardzo skupić się na swoim ukochanym, gdy wszystkie przedmioty coś szemrały. Nawet nie był w stanie skoncentrować się na uczuciach Białowłosego. Czasem miał dość swojego daru.
-Uhm... po prostu nie wiedziałem. Nie potępię Cię w żaden sposób, Ty też nie potępiaj siebie, dobrze?
Bardzo nieśmiało, lecz pewniej niż przed chwilą, umieścił swoje dłonie na ramionkach Mikusia, a kciuki przejeżdżały mocniej po jego ciele. Fakt, byli bardzo blisko siebie, tym razem nadzy, a tylko cienka warstwa wody oddzielała ich miejscami od siebie. Starał się rozluźnić, więc dla wspomożenia oparł się mokrą głową o tors Stróża i z pół zmrużonymi oczyma nasłuchiwał jego nastroju. Był rozluźniony, ale odrobinkę zły za taki lęk jaki objawiał Pan przed swym wiernym sługą. Zielonowłosy chwilę milczał wtulony w swego obrońcę, aż spięcie spadło, gdy przy przekręcaniu główki natknął się swoimi wargami na jego usta, które zniewolił na chwilę. Woda dookoła nich w miejscu stykania się ich ciał z powierzchnią zwierciadła wodnego zabarwiła się na zielono, później doszedł pigment czerwieni, żółci, niebieskości, fioletu, pomarańczu, a także bieli. Te barwy wirowały lekko wokół nich tworząc wzroki. Wirowania były tym szybsze im intensywniej całowali się, tak samo szybko przemieszały się kolory. Pod koniec długiego maratonu przywarł Mikusia do brzegu wanny, a on położył się tuż obok wtulony w naturzystę. Palcem coś rysował mu na klatce piersiowej. Uśmiech zdobił jego rumiane oblicze.
-Umyjesz mi plecki?
Trzymał gąbeczkę w pogotowiu w swojej dłoni, którą wystawił w kierunku służącego. Takiego kochanego służącego. I jak mógł się go bać, co? Aż wstyd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Nie Mar 31, 2013 10:18 pm

Ta złość była tak mała, że niemalże niewyczuwalna. W ogóle jakim prawem on był zły za coś, czego druga osoba nie chciała zrobić bądź się wstydziła? W każdym razie to o szukaniu towarzystwa było w 50% prawdą, ale jego sługą też był. Nie czuł się tak bo był byt bardzo spuszczony z uwięzi. Jaki w końcu ma być, szczery w okazywaniu uczuć do bólu czy też udawać sztywnego i pokazywać swoje ,,psie ja", które własnoręcznie sobie stworzył. Tyle masek na różne okazje, a jaki był na prawdę, w głębi siebie. Jakie były jego potrzeby, pragnienia, życzenia... Nigdy ich nie widział, odrzucał od razu w kąt, a przynajmniej od wtedy gdy poddał się surowemu życiu. Jak to było nie wiedzieć nic o własnych potrzebach i wielu innych oddając się nie raz ludzkim osobom pod władanie bez względu na to czego oni żądali. Co było tylko dla niego osiągalne, co mógł zrobić dla innych starał się wypełnić jak najlepiej, a jednak to co jego. Czy to jeszcze istniało? Uśmiechnął się bardziej głuchawo na swoje myśli.
- Jeżeli to tylko nie będzie potrzebne, tak też będzie. - Westchnął ciężko zerkając w stronę wyjścia z łazienki. Usta złączone w ponownym, głębokim pocałunku i te kolorki uspokoiły jego wszelkie rozmyślania. Ciało Wampira spokojnie robiło się chłodne, najwyraźniej choroba mijała w dosyć szybkim tempie, chodź w jednym momencie był niczym zwłoki. Odganiały wątpliwości, niepokój... Nie dorównywały jednak tęczy ani przepięknym oczom Zielonowłosego. W końcu uwolnił jego usta, mógł coś powiedzieć, gdyby chciał. Słysząc słowa przyjaciela błyskawicznie pochwycił gąbkę, obydwoje przekręcili się w odpowiednim kierunku i po porządnym namydleniu gąbki delikatnymi, lecz szybkimi ruchami zaczął myć jego plecki. Przy okazji bawił się rysując kilka specyficznych rysunków w których w wielkim skrócie ocenił swoje życie aż do tego momentu. Potem spłukał mydliny wodą oddając przedmiot w ręce rozmówcy.
- Proszę bardzo, czyściutkie umyte plecki. - Pogłaskał go po mokrej główce i calusieńki zniknął pod wodą tak, że nawet czubek nosa nie wystawał. A po co tak zrobił, po prostu żeby pomyśleć dłuższy moment ,,sam na sam". On o mycie się nie prosił, miejsca też nie zagradzał w wannie... Otworzył jedynie oczy, czego niemalże nigdy nie robił i zerkał mniej więcej w stronę swego Pana. Teraz był bardziej bezuczuciowy. Ani smutny ani wesoły i dobrze mu z tym na ten moment, bo myślał, znowu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pon Kwi 01, 2013 9:17 am

Ciężko tak wrzucać swoje emocje do kąta, bo pustka może w mig się rozprzestrzenić. Tak, to była zarazem dobra ochrona przed rozczarowaniami, smutkiem, zmartwieniem czy po prostu nagłymi zmianami nastroju, lecz z tego punktu widzenia wydaje się też, że nie mógł cieszyć się z życia mając surowy rygor - sam z siebie go narzucił. Nie wyobrażał sobie czegoś takiego na własnej skórze, i chociaż doświadczał przykrości, to także miał wiele okazji do skąpania twarzy w radosnych promieniach szczęścia.
Dlatego nie wiedział co odpowiedzieć, gdy Białowłosy rzekł, iż nie zrobi sobie krzywdy, gdy nie będzie to potrzebne. Nie brzmiało to jakoś wesoło, ponieważ dało się z tego rozczytać, iż nie kwapiłby się za ukaranie siebie za błąd. Na szczęście krótkie nadąsanie się na Wampira ułaskawiło spełnienie życzenia cudaka. Nadstawił plecki i wziął swoje kudełki z drogi, żeby miał dostęp do miejsc brudnych. Po oznajmieniu, że już jest gotowe, odwrócił się i przekręcił głowę z zadowoleniem przytakując.
-Dziękuję Mikuś.
Uśmiechnął się promiennie, i łasił się główką do jego ręki, która go głaskała. To trwało dosłownie chwilkę, gdyż po umyciu plecków i chwilowych pieszczotach Mikuś zanurkował w wodzie i nie wychodził z niej przez jakiś czas. Eto z ciekawością spoglądał na swojego oddanego sługę, który chyba chciał coś przemyśleć na osobności (swoją drogą w ciekawy sposób). Ale chyba nie będzie mu przeszkadzać wcierając gąbeczkę w jego ciało? Wszak trzeba go także umyć, co nie? Wziął i spienił narzędzie czynu, aby wetrzeć mydliny w bielutkie jak śnieg ciało Ukochanego i umyć pod wodą (no tak, to dość trudne przedsięwzięcie - zamydlić plecy w wodzie) bark i tylną część. Nie szorował mocno, ale wystarczająco skutecznie, żeby mógł pochwalić się czystymi pleckami. Później zostawił w spokoju Wampira, a sam starał się rozłożyć w wannie i oprzeć się rękoma za obrzeża. Odchylił głowę ku tyłowi, żeby włosy zsunęły się aż na podłogę, i wzrok utkwił w suficie. W przeciwieństwie do swojego Stróża nie miał własnych myśli - refleksje dziwaka polegały na odtwarzaniu tego co już widział lub usłyszał. Tak też zrobił, tęczowe patrzałki stały się nieobecne, a ich właściciel zastanawiał się czy dało się jakoś uniknąć pewnych spraw. Bardzo martwił się wcześniej o los swojego przyjaciela, ale co było tego przyczyną? Dało się temu zapobiec w jakiś sposób? Nie miał pojęcia, właśnie dlatego, że nie mógł nic wymyślić własnego, żadnej myśli. Wszystko opierał o swoją intuicję, która w takich dumaniach nie ujawniała się.
Nagle postanowił nieco zmienić nastrój wnętrza łazienki. Widział parę razy nocne niebo pełne gwiazd, więc spróbuje coś takiego stworzyć tutaj. Najpierw zgasił światło prosząc o to włącznik, a gdy zapadła ciemność Eto uniósł swoją dłoń ponad linię tafli wody i z opuszka palców wypuszczał malutkie świetliste punkciki, które z początku pojedynczo, ale później parami, dziesiątkami, w końcu setkami. Wszystkie leciały ku górze i zatrzymywały się przy suficie, gdzie tworzyły małą galaktykę. Chciał zrobić taki nastrój, żeby oczy Wampira nie były ciągle narażone na światło z lampek, a mogły odpocząć. Co najciekawsze... te iskierki światła nie pochodziły od Zielonowłosego. To było skopiowane i rozproszone światło, które trzymał w sobie Mikuś. Jak tak czule się obejmowali, i to już nie raz, zdołał dowiedzieć się, że może mieć taką zdolność, ale potwierdzenie znalazł wtedy, gdy byli na spacerze i gdy widział te miliardy świateł w szczęśliwych oczkach Śnieżnowłosego.
Ręka opadła znów na oparciu wanny, a nieobecny wzrok patrzył się w to co przywołał wspominając z uśmiechem najpiękniejszy widok jaki kiedykolwiek widział - prześliczne oczka Mikusia.

[Pożyczenie Mocy Mikusia - Władanie światłem 1/3 posty]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Today at 4:24 pm

Powrót do góry Go down
 
Wampirza Willa - Dom Mike i Eto
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Kolebka Upadłych Aniołów :: Teren mieszkalny :: Domki-
Skocz do: