IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wampirza Willa - Dom Mike i Eto

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pon Mar 11, 2013 9:33 pm

Nie zapomni tego dnia, ani tych późniejszych, lepszych i gorszych. Każdy z tych dni ukształtował Eto, nadał mu nowy tok myślenia, dawał przykład w życiu, czegoś po prostu uczył. Tak nawet teraz dowiadywał się różnych zachowań i nie tylko otoczenia, reakcji na ból i tak dalej, a głodny wiedzy był naprawdę, tak jak i przygód. Dlatego nie wypuszczał z objęć Stróża, aż do czasu "pobudki" Czarnowłosego. Kolejne mieszane emocje, kolejne zakłopotania, a Eto dobrze się przy tym bawił. Ponieważ teraz to nie on ma mętlik w głowie, ale Robcio.
Chyba nie do końca zrozumiał wypowiedź swojego przedmówcy, gdyż przytulił go mocniej do siebie i powiedział z zabawną nutką:
-Czemu szokujący widok? Mnie się podoba.
Wzruszył ramionami jakby nigdy nic, lecz usłyszał pytanie gościa w ich progach, więc musiał na chwilę przeprosić swojego Stróża, którego delikatnie odstawił na poduszki i wybiegł z impetem z pokoju. Popytał się ścian, gdzie znajdzie garderobę i trafił do osobnego pomieszczenia, w którym było mnóstwo garniturów, smokingów, eleganckich ubrań i tak dalej. Nie miał pomysłu co najbardziej pasowałoby Zmiennokształtnemu, ale chyba coś bardziej elastycznego. Znalazł luźne spodnie o dziwo, wyciągnął jakąś bieliznę i wrócił dość prędko do towarzystwa. No cóż, spodnie prasowane w kant nie za bardzo pasowały do żółtej kamizelki, a nie widział niczego "lepszego". Pokazał Miketsukamiemu czy może to dać na wieczne przetrzymanie Robowi. Nie umiał rządzić jak na Pana przystało, a poza tym to nie były jego ubrania tylko Wampira. Nie będzie rozdysponowywać majątkiem swojego przyjaciela bez pozwolenia. Nie wypada tak! Podrapał się w tyle głowy i położył na fotelu ubrania, które przyniósł. Hm... może i Zielonowłosy powinien zmienić swój image? Nieee... tak mu jest dobrze. Może innym razem jak żywcem nie będzie miał co na siebie włożyć.

[wena off :/]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pon Mar 11, 2013 10:14 pm

Zdziwiły go słowa Zielonowłosego po których Wampir natychmiastowo poderwał głowę z jego torsu patrząc wprost w patrzałki rozmówcy numer jeden jakby chciał powiedzieć ,,No wiesz ty co Eto?...". Westchnął kiwając delikatnie głową na boki.
- Jeżeli lubisz patrzeć się na gołych mężczyzn to ja... to ja już jestem głupi i kompletnie cię nie rozumiem, chyba że jesteś zboczony co mi się nie wydaje w zupełności. - Nie liczył dziwnej akcji przy basenie, bo w sumie tam mu się nic nie stało. W jednej chwili swego rozmyślania został zostawiony na poduszkach. Jego wyraz twarzy zmienił się na zupełnie inny podobny do dziecka, któremu nie chciano dać cukierków, lizaka czy czegokolwiek innego. Przytulił się więc do poduszki (oczywiście obejmując jedną ręką bo jakże by inaczej) czekając na powrót towarzysza. Niezauważalnie kątem oka przyglądał się nieznajomemu Zmiennokształtnemu, aż zapomniał o...
- Och wybacz mi, gdzieś w tych ranach zgubiłem swe maniery. Nazywam się Miketsukami. - Odparł żywszym tonem głosu wyciągając na moment twarz z poduszki po czym znów ją by tam wsadził, gdyby nie powrót Eto z ubraniem najwyraźniej dla Rob'a. Spojrzał na nie mrużąc oczy, najwyraźniej próbował sobie przypomnieć skąd ma coś luźnego gdzieś w swojej szafie. Wnet olśniło Białowłosego co to za ubiór. Kiedy miał okres wolny od pracy zdejmował garnitur, ubierał się właśnie w to i przesiadywał długo przed komputerem w jednym małym pokoju na dole. Najczęściej wrzucał dane swych Panów czy też Właścicieli jak to na nich mówił ze względu na sposób w jaki traktowali Wampira. Cóż było to jego jedyne luźne ubranie, na zakupy chodzić nie lubi, ale ostatnio nie miał okazji go nosić i chyba już takiej nie będzie. Z odrobiną przykrości pozwolił dać Zmiennemu te ubrania, po czym wlepił znów twarz w poduszkę. Czuł, że odzyskał władzę nad dwoma palcami zdrowej ręki. Zrosły się dość szybko. Pozostało jeszcze 8, które powinny ładnie rozłożyć się w czasie.
Odnośnie do wydarzenia z gołym facetem... Nie jednego widział takiego i nie z jednym spał w Japonii, żeby zarobić na własne życie i przy okazji wypić krew, ale uznał, że taka reakcja będzie jak najbardziej trafna, nie mógł tego przecież zostawić tak obojętnie jak Eto, który chyba nie do końca był świadomy swych słów.
- Żaden problem. Rozumiem, że Zmiennokształtni odmieniają się bez ubrania...

[11/18 leczenie]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Wto Mar 12, 2013 8:01 pm

- I nawet możesz to zaobserwować, Miketsukami - Rob uśmiechnął się pod nosem, czując się odrobinę niezręcznie, będąc nagim w objęciach Tęczowych Tęczówek, acz za wszelką cenę nie chcąc tego pokazać. Sumienie byłoby z niego dumne, gdyby tylko nie zostało zagłuszone przez wódkę. Albo gdyby uśmiech ten nie przypominał bardziej grymasu, jaki wyłazi na twarz człeka, gdy czyści toaletę. Wyjątkowo śmierdzącą toaletę.
- Nie mam pojęcia, Tęczowe Tęczówki, naprawdę nie mam pojęcia, czemu miałbyś być zszokowany nagim mężczyzną na środku swojego pokoju. Część ludzi z pewnością już dawno wypędziłaby mnie z domu, nawet ubrania nie dając. Zdaje się, że ich porządek świata nie pozwalałby im na przetrzymywanie takiego dziwaka pod własnym dachem. Ale wy...Cholera, wy jesteście inni. Ty potrafisz zmieniać się w parasole, Miketsukami, bo tak się nazywasz, prawda? - zapytał Gospodarza i, nie czekając nawet na odpowiedź, ciągnął dalej: - Więc ty leczysz się w mgnieniu oka z ran, od których wiele by pomarło. Co jest z wami nie tak?
Delikatnie odepchnął Tęczowe Tęczówki od siebie, odbierając mu drugą ręką ubranie. Mimo iż będąc kretem, nie czuł potrzeby noszenia jakiegokolwiek odzienia, jako człowiek niepotrzebnie wpoił sobie obrzydzenie do nagości. Niepotrzebnie zupełnie, bo cóż jest złego w takiej nodze? Albo brzuchu?
I jakże ta dwójka go nazywała? Zmiennokształtny? Podobało mu się to słowo, idealnie podsumowało całą, niezbyt znów skomplikowaną podwójną naturę Roba. Obracał je w ustach, rozkoszując się jego brzmieniem, idealnym zgraniem spółgłosek i samogłosek, akcentu postawionego we właściwym miejscu. Tak, to było to. Zmiennokształtny.
Założył bieliznę, swoją niezwykle optymistyczną, żółtą jak słońce, albo siki kreta workowatego, kamizelkę i spodnie. Całość była na niego nieco za duża, krocze wisiało mu w połowie kolan, a stopy chowały się w nogawkach. Darowanemu koniowi się jednak w zęby nie zagląda, prawda?
Powrót do góry Go down
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Wto Mar 12, 2013 8:26 pm

Oh nie, oh nie! Kto śmie odrzucać przytulanie Eto! Zrobiło mu się przykro, gdy nawet najdelikatniej jak to można odrzucono jego nachalny gest. Usiadł po turecku na ziemi ze spuszczonym wzrokiem jak zbity pies i wybąkał cicho:
-To proste. Wszyscy rodzimy się nadzy, miło powspominać początek życia.
Nagle zjawił się tajemniczy uśmiech i po chwili już zaczął przeciągać swój kręgosłup, aż trochę skrzypiały kości. Miał już wystarczająco energii, by trochę wydziwiać. Nie tylko tym co mówił, ale też tym co robił. Fakt, może poniosło go to przytulanie nagiego Roba, więc speszony wrócił do przyjaciela i wkopał się pod kołdrę udając, że go nie ma. Innego zdania mogły być nogi Białowłosego, które były ściskane i rozluźniane przez chwyt Tęczowookiego. Eto myślał nad czymś intensywnie z zabawną minką, którą raczej nie widać pod kołdrą. Kurcze, tak to jest przebywać w jednym pomieszczeniu z dwoma osobami, których emocje tak strasznie się różnią, że trudno nadążyć. Stąd te skoki i zmiany nastroju Długowłosego dziwaka.
Wtedy też wpadł na genialny (czytaj szalony) pomysł. Skoro Mikuś nie był przekonany do nagości Czarnowłosego, to przecież dało się to zmienić w oka mgnieniu! Już miał zawołać: "To może zostawię Was samych, co? Poznacie się bliżej!" lecz pan od darmowej wódki ubrał się za szybko. PSUJ! Wszystko popsuł! Cały misterny plan poszedł w diabli! Pokrzyżował mu szyki, a chciał dobrze przecież. Oj Eto wpadł w dziwny humor, taki nieco obrażony.
Prawie niezauważalnie zjechał spod pierzyny pod łóżko, a spod niego wystawił rękę z palcem, który wskazywał na drzwi. Nic nie mówiąc... przesunął je na sufit. Od teraz jedyne wyjście było tam na górze. Co prawda zawsze zostały okna, ale to pierwsze piętro, więc trochę niebezpiecznie byłoby wylecieć przez nie na ziemię. Schował nawet rękę wystającą spod mebla i powiedział z nadąsaną miną;
-Nie powiem nic więcej, chyba że Robcio powie jak mam na imię...
A więc o to chodziło. Puścił focha, gdyż gość zapomniał jego imienia i ciągle zwracał się poprzez epitety określające jego wygląd. Będzie milczeć jak grób, dopóki nie usłyszy z ust Zmiennokształtnego swojego miana. Stróż pewnie zrozumiał dlaczego to było tak ważne dla Zielonowłosego - to jedyna rzecz, którą wiedział od początku swojego istnienia. Jedyna własność dziwaka, która ma cenę - bezcenną. Jego własna i unikatowa.
Poza tym... traktował to za formę zabawy. Skoro nie ma już nagich mężczyzn, to trzeba coś wymyślić w zamian, prawda?

Occ: przesunięcie drzwi na sufit - 2 posty trwania
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sro Mar 13, 2013 2:21 pm

Leżał spokojnie i nic nie robił, myślał, że już po wszystkim skoro Zielonowłosy go zostawił (nie prztulał). Gdyby nie ich głośne rozmowy zasnąłby zapewne znowu bez żadnego wytłumaczenia. Nie czuł teraz nic, może odrobinkę zazdrości, ale zaraz mu przejdzie, było to niemalże niewyczuwalne. Zajmie się sobą i odczuwaniem wyraźniej regeneracji reszty ciała. Cieszył się oraz smucił jednocześnie na widok, a raczej brak ran czy też złamań. Bolało w sensie fizycznym w takim stopniu, że było to gorsze od bólu psychicznego (czyt. samotności).
- Ja tak nie sądzę wiesz... Znaczy się narodziny i życie są spoko, ale to zależy od tego kim się urodziłeś. W moim przypadku życie pijawki nie jest fajne. - Udawał człowieka, chodź zachowywał się ,,jak pies" to fakt, ale ostatnio jego godność podwyższyła się nieco przez co nie poniżał się zbyt bardzo. Pan, który wymagał bardzo mało (pomocy i miłości) nie wydawał żadnych poleceń dlatego było mu łatwo. Poczuł jak reszta jego palców zdrowej ręki wyleczyło się całkowicie. Szybciej niż wcześniej jakby jego regeneracja, sił zmniejszały się i zwiększały. Zdziwił się na pytanie Rob'a.
- Co jest z nami nie tak? To raczej coś z tobą nie halo, straciłeś pamięć czy nie wiesz?... - Przerwał na chwilę odwracając głowę w stronę Zmiennokształtnego, otworzył buźkę i wysunął z ukrycia swoje długie Wampirze kły, które wciąż sięgał dalej niż powinny. Nie sprawiało mu to problemu z mówieniem.
-... Ja jestem Wampirem, a Zielonowłosy w sumie nie wiem czym, przepraszam kim. Nie pasuje dla mnie do żadnej z ras. - Nie chował kłów, oblizał je tylko i pilnował aby niczego nie przebiły w jego ustach. Poprawił białe jak śnieg włosy, żeby nie wyglądać na popaprańca.
Wcześniej nie zwracał zbytnio uwagi na to, co wyczynia pod kołdrą, tylko uśmiechał się niewinnie cały czas ruszając dłonią - w pełni już sprawną. Starał się również powstrzymać od wypowiadania imienia Tęczowookiego. Spojrzał w stronę drzwi na suficie.
- Nie mów, że jesteście znajomymi, a ty zapomniałeś jego imienia. - Wskazywał palcem żeby było wiadomo o kogo chodzi. Dla niego świat by się skończył i chyba by się ubiczował, gdyby zapomniał tego imienia... Eto. Mógł je powtarza w głowie bez przerwy itd. Z tamtą karą stanowczo nie przesadzał. Włożył rękę pod łóżko próbując wymacać jego jakąś część ciała lub włosy.

[12/18 leczenie]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sro Mar 13, 2013 8:32 pm

A było tak dobrze jeszcze minutę temu! Miał ubranie, miał wódę, nie miał Sumienia, wrzeszczącego mu do ucha, co ma czynić; czegóż więcej żądać od życia?
I wtedy wszechświat rzekł:
Rob, powodzi ci się zbyt dobrze. Najwyższy czas to zmienić, nie chcemy przecież, byś stał się optymistą, prawda?
Wpierw Tęczowe Tęczówki przeniósł drzwi na sufit.
Nie jest źle, pomyślał Rob. Zawsze można się podciągnąć, a potem...cóż, walnąć głową w sufit. Ale zdarzały się gorsze rzeczy. Drzwi na suficie, choć dziwne, nie dorównują Leeds.
Potem jednak Tęczowe Tęczówki rozkazał podać swoje imię.
I to było dużo, dużo gorsze.
Nie chodziło o to, by Rob nie lubił Tęczowych Tęczówek i stąd nie pamiętał jego imienia. O nie, tego chłopaka nie dało się nie lubić, jego uśmiechu i optymistycznego podejścia do życia. Od takich ludzi zawsze bił jasny blask słodkiej i niezobowiązującej przyjaźni, tacy ludzie dostawali darmowe próbki w supermarketach, ustępowało się im miejsca w tramwajach. A tam, gdzie przeszli nie było już smutku, rozpaczy, czy innych gówien, które świat stworzył, albowiem wszystko wsysał ich niezmącony optymizm.
A nawet jeśli czasem coś poszło nie tak i niezmącony optymizm nie dawał sobie rady z negatywnym szajsem, zawsze była nadzieja na lepsze jutro.
Problem z pamięcią Roba był natomiast taki, iż zaraz po przemianie wszystko, co zdarzyło się zaraz przed nią, pamiętał niby niejasne cienie, jakby oglądał obraz Picassa i próbował odgadywać, czy tym, co widzi, jest kobieta, czy kwadrat. A imię Tęczowych Tęczówek słyszał tylko raz, jak cholera miał je pamiętać?
I wampir...Ludzie o nich mówili, nastolatki szalały na punkcie ich ostrych ząbków i bladych lic, acz nie sądził nigdy, iż istniały naprawdę.
Jakimś cudem było niezwykłym, by on, człeko-kret, który dwadzieścia lat spędził, przebierając różowymi łapkami po australijskich polach, kolejne pięć siedząc w więzieniu i dopiero od roku przebywając na wolności, nie wiedział o istnieniu wampirów. A przecież nikt nie informował go o zjawiskach paranormalnych, nikt o zdrowych zmysłach przynajmniej.
Z drugiej strony powinienem ich słuchać, tych wariatów. Wszak sam zbyt normalny nie jestem, czy nigdy nie przyszło mi do głowy, iż może to oni znają świat, a cała reszta jedynie jego odbicie w lustrze?
Nie, bo normalni byli większością. A większość zawsze mniejszość przekrzyczy.
- Widzicie, panowie - zaczął, a krople potu ciekły po jego czole, dłonie świerzbiły, gdy usiłował przypomnieć sobie imię Tęczowych Tęczówek. - Nikt nie był na tyle miły, by mi cokolwiek o świecie powiedzieć. Tym paranormalnym w szczególności. Zatem, póki nie przypomnę sobie tego imienia - a wiedz Tęczowe Tęczówki, iż to jedynie głupi tytuł, którym wołają na nas, niby na psa i o niczym nie dowodzi, prócz dobrej pamięci - może opowiecie cosik o tej drugiej połowie rzeczywistości, do tej pory mi nieznanej?
Powrót do góry Go down
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sro Mar 13, 2013 9:27 pm

Fakt faktem, długo dąsać się Eto nie potrafił. Żeby jednak podtrzymać swoje postanowienie, siedział uparcie pod łóżkiem. Tam sięgnęły go zarówno słowa wampira, który użyczył swojej ręki do pocieszenia Zielonowłosego. Delikatnie pogłaskał ów dłoń i do jej nadgarstka przywiązał swój zielony warkocz. Po chwili wyłoniła się sylwetka dziwoląga, który zachowywał poważną minę. Musiał sprostować nieco wypowiedź Zmiennokształtnego, który co prawda mówił prawdę, lecz nie przekonał nią Tęczowookiego. To chyba jedyna rzecz, co do której nie miał większych wątpliwości.
-Dla mnie imię ma większą wartość. To jedyne co mam, a co jest pewne, iż jest moje.
Usiadł ostrożnie na krańcu łóżka i wziął mocny chwyt pod ramiona Mikusia, aby przysunąć go sobie do siebie. Musiał naładować się pozytywnym myśleniem, a uczucia przyjaciela były idealnym lekarstwem na troski. Taka bliskość odganiała resztkę naburmuszenia, jednakowoż nie usunęła powagi, która związana była z tym, iż chciał odpowiedzieć rzeczowo na problem Czarnowłosego. Podobnie jak Eto nie od razu pojął o istnieniu jednostek Nieśmiertelnych. Nie było mu to dane, lecz z innych przyczyn niż te u kolegi. U cudaka było tak, iż świat przyszedł do niego, a on z trudem go rozumował.
Poprawił sobie dmuchnięciem grzywkę, która spływała na oczy, i powiedział tak:
-Robcio ma na myśli świat istot w murach Kolebki? Niewiele wiem. Tylko to, że są odizolowani od świata ludzi, mają swoje prawa i obowiązki wobec Kolebki. W Instytucie mieści się zgromadzenie Przedstawicieli Ras, jest ich duużo. O tyle.
Pokazał na obu dłoniach ile dokładnie. Wszystkie palce były wyprostowane, a więc aż dziesięciu. Spuścił ręce na tors Białowłosego przytulaska i wpatrując się uważnie w twarz Skośnookiego jednocześnie mówił do niego, a także masował wygojoną od ran klatkę piersiową Wampira:
-Określono dziesięć głównych ras. Wampiry, Demony, Anioły, Zmiennokształtni, Wróżki, Elfy, Ludzie, Czarownicy, Syreny i Hybrydy. Możesz zwrócić się do swojego "przełożonego", aby opowiedział Ci coś więcej... Ah, no tak!
Przywrócił do pierwotnego położenia drzwi od sypialni i legł na Stróżu jak na poduszce, do której wciąż był przywiązany nie tylko objęciem, lecz i warkoczem. Ułatwi to Kretoczłowiekowi wydostanie się z pokoju i być może większe zaspokojenie głodu wiedzy. Nie będzie go zatrzymywać, gdyby zechciał ich opuścić - nie utrudniałby mu tego.
Widząc starania w postaci grymasu chłopaka w żółtej kamizelce postanowił go wyręczyć z myślenia o tym jakie imię nosi Tęczowooki. Tylko tak przypuszczał, iż o tym rozmyślał przy marszczącym się czole i brwiach.
-E-T-O. Coś Ci to mówi?
Uśmiechnął się lekko i kołysał na boki z "maskotką" z kłami. Swoją drogą są fajne! Ale już znał ich zastosowanie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Czw Mar 14, 2013 4:04 pm

Jak nie widział to czuł wyraźniej co się dzieje pod spodem, lecz z łatwością powstrzymywał śmiech czy nawet chichot. Coś miękkiego znalazło się na ręce Białowłosego. Zgadywał, iż są to włosy Eto przez co uśmiechnął się jakby sam do siebie i schylił na moment głowę ukrywając całą twarz w białych jak śnieg włosach. Smukłe, długie palce bez problemu zbadały co tam Zielonowłosy wyczyniał. Włosy splecione w warkocz, to go trzymało jakby był na smyczy, tylko bez obroży i nie na szyi. Mignęła mu ledwo przez oczami sylwetka Długowłosego, poczuł chwyt... niczym zabawka przyciągnięty, aby przytulić. Tak więc objął go jedną ręką nie unosząc głowy. Słuchał jego słów, sam już wszystko wiedział.
- Aczkolwiek dla ciekawostki powiem, że Wampiry takie jak ja i Zmiennokształtni tacy jak ty mają w sobie coś z Demona, przez co nie możemy czegoś tam robić/wypowiadać tak jak Demonki. Zapewne słowa na B związanego z niebem. - Na początek ciekawostki przydają się, by być może zachęcić do nauki. Wpół nagi tors rozluźniał napięte mięśnie, dotyk Tęczowookiego działał cuda, a przynajmniej jeżeli chodzi o Mike. Takie więc też niepozorne pieszczoty przez oczami nieznajomego (dla niego) człowieka zawstydzało go odrobinę, co w sumie było niczym wobec przed chwilowej nagości Rob'a. Twarz na szczęście miał ukrytą, więc nawet tych małych rumieńców widać nie było. Wampir potrafił być dziwny, czego w cale po nim na co dzień widać nie było w cale.
Kiedy tylko poczuł, jak na nim leży objął go jeszcze mocniej zerkając na rękę, która była wręcz trzymana za warkocz Zielonowłosego. Już mógł go normalnie pogłaskać, wsunąć palce pomiędzy jego włosy i czochrać czuprynę ile wlezie, lecz on zostanie przy delikatnym głaskaniu. Pomagał mu trochę przy kołysaniu, może i Mike jest chudszy niż powinien, ale to nie znaczy, że skóra, kości oraz mięśnie nic nie ważą. Przybliżył usta do jego ucha i złapał je w kiełki delikatnie przytrzymując resztą ząbków tak o... bez powodu... A może jednak miał powód bo czuł, że kolejne trzy palce wróciły do normy. Stanowczo prawie wrócił do zdrowia.

[13/18 leczenie]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Nie Mar 17, 2013 10:42 am

Dwukolorowooki powiedział coś, co zaskoczyło (jak zresztą nie raz) nie znającego życia Eto. Zamrugał parokroć oczyma i zerkał to na Robcia to na swoim przyjacielu, który właśnie był autorem nietypowych słów.
-Huh? Naprawdę macie coś związanego z demonizmem? Nie wiedziałeeem...
Ładna mi ciekawostka: koleguje się z Demonami. W pewnym sensie oczywiście, nie mniej jednak nie przestraszył się. Oceniał każdego indywidualnie, lecz już słyszał nie jedno złe o demonach. Na przykład właśnie przez jednego z nich Miketsukami ucierpiał w potyczce. Co prawda nie wiedział co skłoniło ich do bójki - to nie ważne. Oby nigdy więcej nie będzie musiał narażać się Białowłosy w swoim czy innym imieniu. Eto nie pozwoli mu na odniesienie ran z jego winy. Już wtedy krajało mu się serce na widok prawie że zabitego, łaknącego krwi Przytulaska.
Wtedy też, wraz z myślą o tym jak Wampir wbił bez wahań i mocno swoje kły w jego szyję niedawno, poczuł na swoim uchu lekkie przygryzanie. Grymas radości nie ustępował.
-Miiikuś, co robiiisz?
Uśmiech poszerzył się jeszcze bardziej, gdy poczuł ukłucia z jego cudnych, wydłużonych kłów. Trochę dziwne, ale przyjemne pieszczoty nie przeszkadzały Morfowi i potrafił docenić ten rodzaj niesienia zadowolenia. A najważniejsze - skoro Mikuś był skory do zabaw, to oznaczało, że musiał czuć się już całkiem dobrze. Wolał jednak upewnić się.
-Jak się czujesz? Już lepiej?
Oparł się jednym policzkiem o tors i zmrużył do połowę swoje oczy. Jakoś rozleniwił się w tym wygodnym łóżku, z jeszcze wygodniejszym Białowłosym. Od pieszczot, bliskości, dobrych nastrojów osób przebywających, kleiły mu się oczy. Nawet cicho ziewnął.
-Jeszcze prześpię się troszeczkę, ale Ty nie musisz jak nie chcesz. Porozmawiaj z Robciem. Na pewno ma nie jedno pytanie do Ciebie.
Jeszcze rozwiązał swoimi smukłymi palcami supeł wykonany z warkocza Eto, żeby w razie czego Stróż mógł rozprostować swoje nogi. Wystarczy, że jest w tym pokoju, nie musi ciągle być skazany na bliskość dziwaka, któremu najwyraźniej od ciepełka i dobroci zrobiło się sennie i przyjemnie. W sumie był jak duże dziecko, a wiadomo nie od dziś, że maluchy potrzebują dużo snu. On też miał trochę ponad tydzień życia za sobą, stąd nie przywyknął do rozkładania swojej energii na cały dzień czy noc.
Powieki zamknęły się i przestał słyszeć czyjekolwiek głosy. Zasnął twardo, a przecież nie przemęczył się aż tak bardzo, zwłaszcza gdy niedawno uciął drzemkę. Pewnie gdyby nie tamten sen to spałby znacznie dłużej. Miał spokojne oblicze, gładkie jak skóra niemowlęcia, bez zmarszczek i brudu. Prezentował się jak śpiący Anioł o nienaruszonej sylwetce, tylko że bez skrzydeł. Właściwie to bliżej było mu do Anioła niż Demona, ale zawiera w sobie także i te drugie geny. Cicho oddychał i nieznacznie unosiła się jego klatka piersiowa, a to znaczyło, iż spał naprawdę mocno. To dzięki głaskaniu po główce przez "Niebo i Piekło", które przyspieszyło relaks dla ciała i umysłu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pon Mar 18, 2013 11:52 am

- Nie ważne czy to prawda czy nie. We mnie nie ma nic z Demona, nawet w charakterze, chyba że się zdenerwuję to zupełnie co innego. - Wtedy był nie do poznania, kompletnie zmieniał swój charakter na czas bójki, które i tak zdarzały się raz na ruski rok. Nikt nie może być pewny, kiedy stanie w obronie własnej lub kogoś. Niemalże nie ruszał się, co jakiś czas tylko zaciskał ucisk lub go zmniejszał, żeby nie udusić cudaka, a sam nie wiedział kiedy czysto przypadkowo użyje Wampirzej sił. Puścił na moment jego ucho otwierając przymknięte oczy.
- Ja? Nic... Tak tylko, jesteś smaczny. - Jak na pijawkę oceniał sam krwi, a nie nagle ludzi i zwykłego jedzenia. Cóż taki ktoś jak on nie mógłby być niesmaczny. Słysząc pytanie zamyślił się, poruszył delikatnie każdą częścią ciała, nie wyczuwał żadnych ran. Dłonie miał już całkowicie wyleczone, a na znak tego poruszył palcami. Został jedynie bark i już będzie po wszystkim.
- Czuję się o wiele lepiej, jestem niemalże zdrów. Jeszcze muszę tylko ustabilizować się jako tako psychicznie i będzie dobrze. - Uśmiechnął się zostawiając ucho dziwaka w spokoju. Kilka razy wciągnął powietrze jakby chciał sobie pooddychać, co nie było możliwe z powodu braku płuc. Widział, słyszał i czuł, że ktoś tu jest zmęczony. To kolejny raz, kiedy położy się spać, prawda? Nie liczył ile, ale kilka na pewno. Spał o wiele więcej niż taki Mike, no w sumie on zmusza się nie raz do nie spania, ale ogółem Wampiry nie potrzebują snu, przynajmniej tak słyszał. Gdyby postępował inaczej ze swoim organizmem na pewno tak by było.
- Śpij spokojnie... - Szepnął w odpowiedzi i przestał się ruszać, chociaż ten odruch głaskania nie zniknął. Już nie trzymał jego ręki warkocz Eto, a Wampir tak go lubił... dlatego często po niego sięgał i trzymał w drugiej, wolnej dłoni. Wzrok skierował na drugiego rozmówcę, w sumie nie miał co robić, ale nie może też zasnąć, tak więc spróbowałby rozwinąć jakiś temat, albo rzeczywiście będzie mieć pytania.
- No więc? Jakieś pytanka masz odnośnie nieśmiertelnych może. Albo powiesz gdzieś ty go spotkał, gdzie uciekł? - Geniusz, po prostu strzał w dziesiątkę. Bez przerwy uśmiechał się w stronę Zmiennokształtnego oczekując na odpowiedź. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Pozostaje pytanie czy Wampiry mają duszę i może ją taki Demon zabrać, bo gdyby jednak miał kiedyś wybierać zostałby Demonem, nawet nie widząc siebie teraz w tej roli.

[14/18 leczenie]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sro Mar 20, 2013 5:49 pm

Głaskanie po głowie nie ustawało, dzięki temu Eto spał smacznie i śnił o różnych rzeczach. Najczęściej były to wspomnienia z tego co już przeżył niżeli coś proroczego. Pierwsze spotkanie z Sahirem, który był całkiem sympatyczny, chociaż nie okazywał radości czy uśmiechu. Nie zapomni jednak tego jak zareagował na uwolnienie trawy spod chodnika. Dziwak podważył wtedy chodnik i pyk! Roślinka mogła przebić się wśród betonu i żyć jak na roślinę przystało. Dowiedział się też, że kosze na śmieci nie są dobrym punktem obserwacyjnym, że Eto nie był zepsuty tylko przeziębiony i że trzeba cenić swoje zdanie. No tak, ale najpierw trzeba je mieć. Dalsze wspomnienia dotyczyły tylko i wyłącznie Miketsukamiego, którego spotkał w malowniczym miejscu w postaci balonika. A tak naprawdę wpadł przyjacielowi w ramiona, ten zaopiekował się nim dając serię leków, później to już wiadomo. Jak tylko doszedł do momentu spięcia między nimi, gdy z każdym erotycznym gestem przeistaczał się w "tego złego", to Zielonowłosy ściskał ręce na torsie Mikusia. Wyczuły palce, że nadal Stróż jest przy nim, dlatego też chwilowe spięcie minęło.
Ale pojawiło się coś na wzór niepewności, kiedy przeszedł ze wspomnień w krainę jego zawiłych, często głupich myśli. Co najdziwniejsze - ten ciąg zdarzeń układał się coraz bardziej to logiczniej, aż nagle zdał sobie sprawę, iż to nie on ingerował w swoich myślach. Ktoś... chciał przemówić do Eto, kiedy spał.
Scena inna niż w poprzednim śnie. Czysta biel, na środku siedział Tęczowooki i układał puzzle. Całkiem dobrze sobie radził, nie przemęczał się i był uśmiechnięty. Usłyszał w oddali śmiech, więc oderwał patrzałki do zabawki i rozejrzał się. W małym okręgu bawiła się czwórka osób, których nie znał, a chciał poznać. Zaciekawiony podszedł bliżej i nie będąc zauważonym zaczął słuchać o czym rozmawiają.
-...nie spisuje się, nie powinno go tu być! Dlaczego mnie nie ożywiono, tylko jakąś lalkę?!
-Uspokój się, to dopiero są początki, może zrozumie.
-Może, pfy! My ciężko pracujemy, aby trzymać ład na Ziemi, a on jakby nigdy nic okręcił się wokół jednej osoby.
-Ważne jest mieć wsparcie, oczywiście jego obowiązkiem jest...
Ten, który milczał wskazał palcem na "podsłuchacza". I wtedy dostrzegli obok siebie Długowłosego, który stał nieśmiało za tym chłopakiem, który najwięcej mówił złego o dziwaku. Wiedział, że rozmawiali o nim, intuicja nie zawodziła go. Mimo wszystko widniał uśmiech na jego twarzy. Tamci szybko poderwali się z miejsca i otoczyli zdziwionego młodzieńca. Ich twarze stały się na równi poważne, tak jak i słowa wypowiedziane jednocześnie:
-Czas, abyś zmieniał świat.
Te cztery osoby rozeszły się w czterech różnych kierunkach, a cudak o małym rozumku, lecz wielkim sercu, chciał zrozumieć... Nie wiedział co ma robić, czy nie żyje tak jak należy? A jeśli przyjaciel jest jego światem, to też się liczy? Czuł i słyszał ich pretensję w głosie, tym bardziej zmartwił się, iż nie jest w stanie pojąć przesłania.

Otworzył niepewnie oczy, chociaż nie dawał tego po sobie poznać. Nadal leżał nieruchomo i oddychał jak podczas snu. Miał ciężki dylemat przed sobą: albo zostać z przyjacielem i żyć wbrew swemu powołaniu, albo odejść i...
-... ale ja nie chcę...
Mruknął nieświadomie pod nosem i ponownie zamarł w bezruchu. Tak mu było dobrze u boku Śnieżnowłosego, że nie chciał rezygnować z jego dobroci. Tylko prawda jest taka, że skoro został powołany do życia, aby "zmieniać świat", to faktycznie mało co robi w tym kierunku. A jeśli ktoś go zabije za nieposłuszeństwo wobec swojemu Przeznaczeniu? Czyżby jego życie było misją bez alternatyw? Nie chciał opuszczać Dwukolorowookiego... zacisnął mocniej palce na jego koszuli i zamknął oczy, mimo iż już nie zasnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sro Mar 20, 2013 6:19 pm

Nie zmieniał swojej pozycji, gdyby nie głaskanie i otwarte oczy można by pomyśleć, że śpi albo umarł, chociaż to drugie całkowicie jest wykluczone ze względu na wiek, był zdrowy, a pierwsze wyklucza fakt zrastania się barku, co było można nie raz słyszeć w postaci chrupnięcia czy też cichego syknięci z ust Wampira starającego się być cicho. Nie usłyszał żadnego pytania ze strony Zmiennokształtnego przez co w pomieszczeniu panowała grobowa cisza. W głowie rozmyślał o tym co będzie dalej, jak z jego pracą ogólnie przyszłością. Przed nim na prawdę wiele lat ,,życia", którego nie może zapełniać tylko i wyłącznie pracą dla wszystkich, którzy się zgłoszą. Miał oczywiście Zielonowłosego, ale sam nie był pewien co z nim będzie. Nikt nie pojawiał się na świecie bez celu, a przynajmniej tak mówią ci wierzący w Boga. Zakuło go coś w klatce piersiowej, dokładniej w miejscu gdzie powinno być serce. Było zbyt cicho, co wzbudzało w Białowłosym niepokój do tego palce przyjaciela zaciskające się z każdą chwilą coraz bardziej. Nie, że to przez niego zaczęło go kłuć bardziej i bardziej, ale to nie dawało mu spokoju. Odwrócił na moment głowę w stronę Eto, gdy usłyszał bardzo cicho wypowiedziane słowa wprost z jego ust. Nie raz wyczulone zmysły przydają się chodź by do takich właśnie drobnostek. Mruknął coś pod nosem, przestał głaskać Tęczowookiego i jakby nigdy nic objął go mocno. Ręka, która zaczęła go boleć trzęsła się wyczuwalnie aczkolwiek niezauważalnie. Ignorował ból, bo coś się działo chodź nie wiedział co starał się jakoś zareagować. On nie odczuwał na sobie emocji innych osób, ale ciekawe wnioski dało się wysnuć z samego sensu słów czy też głosu, jakim były wypowiedziane. ,,A więc to tak, gdy wbijają ci kołek w pierś?" Tak określił sobie w głowie ból klatki piersiowej. Obserwował twarz chłopaka by po chwili zamknąć swoje ,,Niebo i Piekło".
- Spokojnie kochany... - Wyszeptał najmilszym, poniekąd zmysłowym tonem, aby tylko nikt mu tu nie spanikował. Niegrzecznie było zignorować drugiego rozmówcę (który i tak się nie odzywał), ale miał dwa światy do ogarnięcia, a tym ważniejszym był Eto. Zastanawiał się też teraz jak dużą odpowiedzialność wziął na swe barki chcąc pomóc mu odnaleźć sens życia, pomóc w ogarnięciu co czym jest i najważniejsze było to, że nie mógł on o tym zapominać. Mike to jak drewniana laska do podpierania się w trudnych chwilach. Jeżeli jednak wyrzuci to ze swej pamięci... Kto wie co zrobi szalony na jego punkcie Wampir. Będzie jeszcze gorzej niż wcześniej, teraz, kilka minut temu. Co minęła godzina czy ileś tam od jego powrotu tutaj oraz wyzdrowienia. Niepokój nie dawał mu spokoju.

[15/18 leczenie]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Czw Mar 21, 2013 5:15 pm

Oj, usłyszał! Eto trochę spanikował, bo nie wiedział ile usłyszał Dwukolorowooki z rozmyślań nad snem cudaka. Żyjątko nie sprzeciwiło się objęciu, lecz dostrzegło zmianę nastroju Białowłosego. Nie musi się bać niepokoju, chłopak nie pozwoli mu na to.
-Uhm...
Coś nie za bardzo mu to wychodziło. W głowie miał resztkę snu i kilka słów na krzyż, które wwierciły się w mózg Tęczowookiego. Musiał nieco ochłonąć. Wstał z łóżka mozolnie i tak samo "szybko" podążył w kierunku okna. Przyłożył palce do szyby, aby przetrzeć skroploną parę wodną zasłaniającą widok na zewnątrz. Po chwili postanowił otworzyć okno i wpuścić świeże powietrze do środka. Tęczowe oczka wędrowały to z drzewa na trawę, to znowu z lecącego ptaka na coś innego. Nie robił tego jednak gwałtownie, tylko spojrzenie nadążało za taką dynamiką natury za oknem. Wsłuchiwał się także przez moment w przyrodę, żeby oczyścić się z negatywnych refleksji.
W końcu pozbierał myśli i stukając sobie palcem o dolną wargę w równym rytmie powiedział z nutką powagi:
-Przede mną szykuje się podróż, Mikuś. Jednakże...
Odwrócił się na pięcie i ruszył ku Ochroniarzowi z pełną werwą. Wskoczył na łóżko tak, że był wyprostowany na miękkim materacu i wysunął swoją szczupłą dłoń na głowę właściciela tych wspaniałych włości. Trochę wyglądało to na błogosławieństwo, ale nie było nim wcale. Wmieszał swoje chude jak patyczki palce w śnieżne włosy przyjaciela i trzymał je tak przez ułamki sekund.
-... od kiedy Cię poznałem, nie chcę iść dawnymi ścieżkami. One nie uwzględniały tego jaka nas łączy więź, co nas trzyma przy sobie... to były szare czasy w porównaniu z dzisiejszymi.
Bardzo czule głaskał głowę Wampira i zgiął nogi w kolanach, aby będąc na łóżku zrównać się z poziomem spojrzenia Białowłosego. Obiema dłońmi objął owal twarzy Stróża i oparł swoje czoło okraszone grzywką do jego czoła. Nie uciekał wzrokiem na boki, patrzył się centralnie w Bramy Piekła i Nieba.
-Pójdziemy razem w przyszłość, ale tylko wtedy, gdy nie sprawi Ci żadnego cierpienia. A jeśliby tylko... to wiesz, prawda?
Powiedział z drżeniem gardziołka ostatnią kwestię, po czym wyciągnął swą szyję, aby sięgną ustami jak najmocniej się dało do warg Zleceniobiorcy i złożyć soczysty, długi całus. Przyspieszyło mu nieco tętno i zrobiło mu się cieplej niż przedtem. Uśmiechnął się pod koniec maratonu i pogładził palcami policzek kochanka. Wtedy przypomniał sobie o obecności Robcia, który był wciąż w sypialni i miał za darmo scenkę niczym z kina. Ale emocje były autentyczne. Odchylił ku tyłowi głowę, aby spojrzeć na Skośnookiego i powiedzieć:
-Dziękuję za spotkanie, miło było Cię poznać, Robcio - na mnie już pora... Mikuś, będę czekać w ogrodzie. Nie spiesz się z niczym.
Oznajmił z uśmiechem i bardzo dostojnie, i ostrożnie, wyszedł z pokoju w kompletnym stroju. Schował dłonie do kieszeni marynarki, gdy przechodził przez korytarz i zamyślony wędrował ku zimowemu ogrodowi. Rozwiany włos pojawił się znikąd, silny wiatr dął ile mógł, lecz niewzruszony Eto brnął przez resztki śniegu w kierunku ogrodu. Tam zatrzymał się przy basenie i rozluźnił barki spoglądając w niebo. Pogoda zapowiadała się całkiem dobrze. Bez opadów, tylko trochę słońca i nie tak zimno. Zbliżała się wiosna, a wraz z nią Zielonowłosy szykował się do swojej wędrówki. Polegało to na wsłuchaniu się w otoczenie, które szemrało nieśmiało wśród samych swoich. Sam dziwak przeciągnął kręgosłup i przeistoczył się w nieośnieżone czerwone krzesło ogrodowe, łapiąc promyki słońca jakie wychodziły od czasu do czasu zza chmur.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pią Mar 22, 2013 1:16 am

Nie powstrzymywał go przed odejściem, które na szczęście nie było zbyt gwałtowne inaczej leczący się bark mógłby ucierpieć z deka, a tego uczucia zwanego bólem Wampir nie lubił czy to w postaci fizycznej jak rany czy też psychicznej jako uczucia, które potrafią być o wiele bardziej bolesne niż cokolwiek, szczególnie dla osób wrażliwych. W mniejszej połowie zaczął należeć do nich Białowłosy, wcześniej bezuczuciowy, samotny, nie potrafiący kochać na prawdę co z czasem uległo zmianie dzięki jednej osobie. Umysł czyściutki, chłonący w tym momencie wszystko jak gąbka czekał tylko, by coś się działo, a jak się zaczęło, aby nie były to złe wieści.
Westchnął ciężko, już po samym początku nie wiedział jaki może być koniec, czyżby chciał znów odejść? Nie po tym co się stało, chociaż kto się by tam po nim czegoś spodziewał. Taki nieprzewidywalny cudak, o! Słowo za słowem, trochę czynów Zielonowłosego i Mike już był spokojny. Nie odezwał się słowem, nie ruszył niemalże póki nie skończył. A więc jednak będzie nadal miał swe zadanie w pomocy odnalezienia prawdziwego ,,ja" chłopaka itd. Odwzajemnił czule pocałunek z delikatnym uśmiechem rysującym się na bladym obliczy Białowłosego. Będąc odrobinkę zachłanną istotą przytrzymał go momencik dłużej przy sobie, obejmując do granic swych możliwości mógł nawet biedaka trochę poddusić. Na to wszystko skinął jedynie głową znów się przeciągając. Kiedy tylko Eto znikał mu z pola widzenia stawał się nieco smutny, a dokładniej taki jaki był zawsze. Nie to, że przy nim przymusowo zmieniał swój charakter, lecz po prostu działał tak na Miketsukamiego. Wstał z łóżka myśląc co należałoby zrobić. Zanim jednak jeszcze tamten zdążył mu uciec...
- Rozumiem... - Mruknął słyszalnie i polazł pierw po ubrania. Te poszarpane, brudne należy zmienić od razu tak też zrobi, ale jaki to ma sens, gdy ktoś sam się nie umyje? Jak dawno tego nie robił, a nie był wrogiem mydła oraz gąbki. Kazał mu się nie śpieszyć, dlatego też posłuchał go, ale czemu musieli przejść do ogrodu? Zapewne niedługo się dowie. Po drodze do łazienki zdjął z siebie odzienie już nie do użytku i jakby nigdy nic wyrzucił do kosza. Boso przeszedł przez drzwi, a zimne kafelki nie robiły mu różnicy. Niemalże nie czuł chłodu bijącego od podłogi. Czyżby ktoś korzystał z tego miejsca? Ach no tak Tęczowooki postanowił się umyć niedawno, przynajmniej Wampir to zapamiętał. Napuścił do wanny trochę ciepłej wody, by zrobiła się piana od płynu do kąpieli, a potem wypełnił ją zimną. Zdjął bieliznę i rzucił obok pralki, trzeba będzie zająć się praniem. Wszystkie czynności związane z higieną nie trwały długo, do tego umył włoski szamponem wieloowocowym, stanowczo zrobi z siebie sałatkę taką jak zazwyczaj. Zanurzył się całkowicie w ogromnej wannie otwierając oczy. Mógłby tak w nieskończoność, ale ktoś na niego czekał. Musiał też śnieżne kudełki wysuszyć bo na zimno z takimi nie wyjdzie na pewno. Jak zwykle gdzieś w szafeczkach pałętała się bielizna. Czysty wyszedł z wanny, wytarł się, ubrał i wyszedł z łazienki. W tym stanie ,,człowiek" czuł się o wiele lepiej, samopoczucie rosło. Zszedł na dół, ubrał buty, po czym wyszedł na zewnątrz. Jak zwykle zapomniał pożegnać drugiego rozmówcę, jak już Tęczowooki jest to już zapomina o całym Bożym świecie. Chłopak wspominał coś o ogrodzie, tak więc tam udał się szybszym krokiem. Wyglądał już na całkiem zdrowego, niemalże nie czuł jak leczy się jego jedyny ranny kawałek ciała. Rozejrzał się dookoła i chodź było wiele rzeczy w ogrodzie to jedna wyróżniała się, taka czerwona, bez śniegu, jak nowa. Nauczył się rozpoznawać takie rzeczy, wiedział że to Eto. Podszedł bliżej i przejechał pierw całą dłonią, a potem palcem po przedmiocie.
- No więc o co chodzi? - Zapytał rozglądając się przez moment. Mogli zostać w ciepłej sypialni, ale tutaj też jest dobrze. Odetchnął głębiej świeżutkim powietrzem, którego wcześniej zakosztował w domu przez otwarte okno. Zanim cokolwiek się stanie Mike ma jedno dosyć dziwne pragnienie, które będzie musiał spełnić, aczkolwiek jeszcze nie wyłapał dobrej okazji.
- Co do twych wcześniejszych słów to ja jestem zawsze gotowy na wszystko, w szczególności dla swego pana. Jeżeli zaś chodzi o ból... - Przerwał na moment, nie do końca wiedział wcześniej o co mu chodzi, poniekąd mógł rozmyślać nad kilkoma opcjami, ale gdy jedna specyficzna utkwiła mu w głowie to nie wyjdzie.
- Jakikolwiek by to nie był zniósłbym wszystko dla Ciebie. - Uśmiechnął się szerzej, a jego ,,Niebo i Piekło" przystanęło na przemienionym Eto.

[16/18 leczenie]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pią Mar 22, 2013 5:51 pm

Uwielbiał podziwiać krajobrazy - tutaj także istniały widoki, które zamierały dech w piersiach. Był ciekaw czy dostrzegł te walory także gospodarz tej rozległej posiadłości. Ogrzewając się promieniami słonecznymi wdał się w dyskusję z żywopłotem, który nieco narzekał na to, że zima nie odpuszcza, a drzewa skłoniły się ku podobnej wypowiedzi. Zielonowłosy już miał coś im odpowiedzieć, ale na horyzoncie pojawiła się znajoma sylwetka, która od razu rozszyfrowała kto kryje się za czerwonym krzesłem. Czuły dotyk i słowa po kilkunastominutowej rozłące rozbudziły Żyjątko do przemówienia ludzkim głosem.
-O, Mikuś, Mikuś! Siadaj na moich kolankach!
Tu kolanami było siedzisko, na którym chciał, żeby zasiadł Białowłosy. Podłokietniki wydłużyły się i objęły w pasie Wampira, aby przysunąć go na siebie i niemal wcisnąć w siedzenie krzesła. To na pewno było dziwne uczucie być ściskanym przez mebel ogrodowy, lecz Tęczowooki na to nie reagował niczym więcej jak śmiechem. Zachichotał cicho, po czym odpowiedział na pierwsze pytanie:
-Nie mogłem dłużej wysiedzieć w czterech ścianach... mimo, że wszystkie meble Cię chwaliły, to chciałem także posłuchać ogrodu. Wielbią Cię, bo dbasz o swoją posiadłość - dlatego jest taka ładna.
To nie był jedyny powód, ba - nie był najważniejszym. W jednej chwili cztery nóżki czerwonego przedmiotu przeistoczyły się w łuki, bo dziwak chciał pokołysać przyjaciela. Bujany fotel był do tego najodpowiedniejszy. Ha, jakie to miłe mieć taki skarb na sobie! Wprawił się w lekkie kołysanie do przodu i do tyłu, żeby uspokoić niepewnego Mikusia co do zamiarów Zielonowłosego. Wsłuchiwał się uważnie co mówił Dwukolorowooki. Jego wierność nie znała granic, skoro nadal chciał pomóc Żyjątku. Wierzył, że to co mówił jest prawdą, ale postara się nigdy nie narażać towarzysza, co niestety nie będzie możliwe.
-Najlepiej abyśmy się nie przekonali o tym, co nie? Życie jest piękne, trzeba więc i pięknie żyć. Ooo... taki uśmiech to rozumiem, hihi! -Bujał trochę żwawiej Stróża w nagrodę za okazywanie entuzjazmu- Powinieneś częściej się uśmiechać, nie tylko gdy jestem przy Tobie. A co, jeśli kiedyś mnie zabraknie? Co wtedy? Nie będziesz się śmiać? Nie ma takiego, gdy tylko poczujesz chęć, nie kryj tego w sobie, tylko pokaż światu swoją radość! Niech ten uśmiech nie będzie tylko dla mnie.
Po chwili ludzkie dłonie objęły od tyłu Przyjaciela, o którego plecy opierał się całym sobą cudak. Wtulony i szczęśliwy z bliskości swojego Ochroniarza i Kochanka w jednej osobie chciałby rozwinąć wesołość Mikusia, żeby mógł dostrzegać świat oczyma optymisty. Oczywiście to nie jest za dobre, ale trochę radości nikomu nie zaszkodziło.
Stanął na palcach, żeby oprzeć lekko podbródek na ramieniu rozmówcy.
-Okazując emocje innym okazujesz emocje także mi. I na odwrót przydałoby się to zastosować. Gdyby wszyscy tak się lubili jak Ty mnie i ja Ciebie to nie musiałbym niczego zmieniać, hihihi! A może po to jestem - żeby Ci pomóc dojrzeć dobre strony świata, hmm? Jak myślisz Mikuś, jak jak jak?
Zaśmiał się i uwiesił się na ręce Wampira jak dziecko, robiąc sobie "lianę" z jego kończyny górnej i kołysząc się na boki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pią Mar 22, 2013 6:54 pm

Nie był za ciężki, ale za lekki tym bardziej. Wyglądał na szczupłego, odrobinkę wychudzonego lecz taki już był i tego nie zmieni. Nie sprzeczał się z nim grzecznie usiadł biorąc głęboki wdech. Ciekawe gdzie to powietrze znika, skoro nie odczuwa potrzeby wydychania nawet dwutlenku węgla, którego nie wytwarzał bo nie miał płuc itd. Nie mógł rozmyślać o sobie, gdy miał kogoś bliskiego w pobliżu.
- Skoro tylko taki był powód, to cieszę się... - Rozmyślanie nad życiem nie było jego mocną stroną, ale logiczne myślenie to coś innego. Nic nie działo się przypadkiem, wszystko układało w logiczną całość bez względu na wszystko. Głębokie zamyślenie nie było zdrowe dla niego, wysilał swoją główkę zbyt bardzo a przynajmniej bardziej niż zazwyczaj przez co ciężko wyciągnąć go z czegoś takiego. Troszkę się pobujał, poprzytulał i robił za huśtawkę czy coś w tym stylu. Spojrzał kątem oka na niego już w ludzkiej postaci. Uśmiech... Zawsze był sztuczny, widniał na jego twarzy bo musiał tam być dla innych Właścicieli.
- No wiesz. Pomimo tego, że sam życia nie zaczynałeś ciekawie to nie znaczy, iż wszystkie inne osoby miały wesołe, milutkie dzieciństwo. Nie mówię, że sam miałem aż takie złe no ale... - Odparł nie przeszkadzając mu w tej drobnej zabawie i dalej myślał nad odpowiedzią. Jego uśmiech nie znikał, ale odrobinkę zmniejszył się. Po kolei powie mu co konkretnie myśli na wszystkie tematy.
- Owszem życie jest bardzo piękne. Nigdy nie uśmiechałem się na prawdę, zawsze tylko udawałem. Nie wiem czemu tak cieszy mnie twa obecność. Większość ludzi zna mnie jako człowieka, który uważa się za bezwartościowego, skoro wykonuje tak poniżające zadania, przynajmniej kiedyś. - Pominął jedno z pytań, zostawił je sobie na koniec. Zaczął analizować wszystkie wspomnienia od spotkania Eto aż do teraz. Znów westchnął wędrując wzrokiem po okolicy.
- Ludzie tacy specyficzni nie spotykają się przypadkiem. W tym jest jakiś cel i jeżeli jestem dla ciebie chodź by jednym z dwóch światów tak jak ty dla mnie to chyba takie jest twoje zadanie. Nie żebym nie widział plusów życia, czy nie potrafił się śmiać ale to ludzie zmieniają świat. Jeżeli będą tacy sami jak teraz zniszczą świat, który powinni zmieniać. Więc może takie jest twoje zadanie, co? - Nie wiedział jak konkretnie potwierdzić swoje słowa czy coś w ten deseń.
No właśnie, a co gdyby go kiedyś zabrakło na tym świecie? Mike go kochał i byłby w stanie po utracie ukochanego wrócić do normalnego funkcjonowania wśród innych? Czy może jednak załamałby się kompletnie. W takich chwilach, w których rozmyślał o tym co stałoby się z innymi przewidując nie ciekawy koniec... Gwałtownie odwrócił się, na jego twarzy już nie widniał promienny uśmiech. Czoło nieco zmarszczone, wpół przymknięte oczy i odrobinę w dół zakrzywiające się kąciki ust, jakby Zielonowłosy miał umrzeć czy nie wiadomo co. Nie zważając na ranę przytulił go bardzo mocno nawet chorą ręką z cichym syknięciem. Włożył w to tak wiele swych sił (nie wszystkich)... Przełknął głośniej ślinę, opierał brodę wraz z szyją na jego ramieniu uginając nieco nogi by być równym z nim albo i niższym.
- Nie masz prawa mówić, że kiedyś cię już nie będzie, zrozumiano? To ja poświęcę swe życie, aby ocalić twoje w jakikolwiek to sposób by nie było. Jeżeli będzie konieczne będę znów walczył, trzymał cię w domu w bezpiecznej klatce, by nikt nie miał do ciebie dostępu prócz mnie. Wszystko dla twego jakże drogiego bezpieczeństwa. - Zabrzmiało to, jakby chciał go uwięzić, ale wyraził tylko jak bardzo dużo znaczy dla Białowłosego Tęczowooki. Jeszcze przez długi czas go tulał nie wypowiadając ani słowa.
- Nie do końca znamy twój charakter, nie znam cię w ogóle można tak powiedzieć, ale jesteś dla mnie tak bardzo ważny, że nie byłbym w stanie zostawić cię kiedykolwiek, nawet jakbym był bardzo zły na ciebie, co nie powinno się już zdarzyć. Proszę cię, wręcz błagam... - Zniżył się by klęknąć na kolanach nawet na zimnym śniegu razem z nim wciąż tuląc.
- ... nigdy nie mów że znikniesz z mojego życia. Obiecaj... - Zanim jeszcze zdążył dać mu odpowiedź złożył na jego ustach długi, namiętny pocałunek i niechętnie oderwał się od niego po kilku minutach.

[17/18 leczenie]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pią Mar 22, 2013 9:38 pm

To jest mankament świata. Gubi się w szarości i mrokach, łatwiej poddaje się cierpieniom, a wystarczy tylko szanować, tolerować innych i porzucić znieczulicę. Ha, banalnie to brzmi, jednak z realizacją jest o wiele gorzej. Długowłosy dopiero poznaje tajemnice obecnego świata, a ściślej mówiąc - oba światy. Ten namacalny dostępny dla egzystujących osobników, i drugi - należący tylko do Eto, a z którym obecnie rozmawia.
-Nie każdy lubi się uśmiechać, albo nie ma szansy. Opowiedziałeś mi o przeszłości, która nie była kolorowa. W dodatku - wykonywałeś poniżające zadania? Mam nadzieję, że nie zmuszam Cię do czegoś takiego... nie mam hm... jak to się mówi... doświadczenia, o o o! Zresztą, przede wszystkim jesteś dla mnie jednym światem - jak to ładnie ująłeś - i zawsze nim będziesz. Tylko dam Temu Światu więcej uśmiechu, bo więcej do szczęścia nie potrzeba Mu.
Zaśmiał się cicho i słuchał uważnie dalej wypowiedzi mądrego towarzysza, który chyba odnalazł powołanie Eto. Zgadzał się jego tok rozumowania z tym co zaszło do tej pory, i ze snami. Te ostatnie nie widziały w swoim udziale Miketsukamiego, ale Żyjątko uważało inaczej i zdania nie zmieni.
-Hmmm... bardzo możliwe... jeśli tak, to długa droga przed nami. Będzie ciekawie.
Dopowiedział z nutką wesołości, chociaż czuł jak nastrój Białowłosego psuł się z chwili na chwilę, po tym co powiedział o życiu. Nie chciał go zasmucać i zamartwiać. Musi uważać na to co mówi, bo potem takie rzeczy mają miejsce. Załamał ręce widząc jak Stróż klęczy przed nim wtulony. Jeszcze zmoczy sobie kolana i zaziębi się! Był mocno ściśnięty, lecz wolną dłonią głaskał przyjaciela w tyle głowy dodając otuchy i krzepiące słowa.
-Oj oj, nie klęcz tak przede mną... Dobrze, nie będę o tym mówić.
Nie mógł obiecać, że nie odejdzie, ale przynajmniej może nie powracać do tego tematu. To tak jakby obiecać, że jutro się nie umrze, a to wszystko leżało w rękach tego, kto kontroluje cały świat. Tylko z jego kaprysu zaistniał wśród żywych (chociaż duchem) istot, więc nie wiadomo jak długo będzie egzystować. To drażliwy temat, który utonął w intensywnym pocałunku Mikusia. Ah, że też chciał wkładać tyle sił w obdarzenie Eto takimi gorącymi karesami! Naprawdę zależało mu na dobrobycie dziwaka. Nie wątpił w to ani na chwilę, lecz ciągle dostawał wyraźne sygnały, żeby nie przyszło mu do głowy pomyśleć inaczej. Po upojnych minutach odłączyły się ich soczyste wargi, a Tęczowooki wpatrywał się w twarz swojego "Poddanego" ze spokojem i dużą dawką miłości. Chwycił do rąk koniec swojego warkocza i rozplątał jego koniuszek (około 10 centymetrów), aby wykonać nietypową bransoletkę oplatającą lewy nadgarstek Wampira. Uśmiechnął się szczerze w jego kierunku chcąc zasiać w nim nutkę optymizmu po trudnych tematach.
-Pamiętasz co mi obiecałeś podczas spacerku? Chodźmy przejść się, kto wie - może będzie okazja do wykazania się, hihihi.
Sięgnął swoją dłonią po rękę, do której przywiązał się pasemkiem włosów, i ścisnął delikatnie w jego wnętrzu. Lekki pociągnął go za sobą, aby nie zwlekać z "pracą" i iść razem ku przyszłości. A jaka będzie? Tego dowiadują się z każdym krokiem postawionym naprzód.

[z tematu - z Mikusiem (wybierz miejsce i tam pisz pierwszy : )]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pon Mar 25, 2013 2:01 pm

O tak, o wiele lepiej widzieć te prawdziwe uczucia niż żadne lub fałszywe. To one decydują o losie każdej żywej istoty. Bardzo miło było słyszeć również "dobrego" Mikusia, który nadal nieco dystansował się z odpowiedzią, ale końcówka wypowiedzi była przekonująca i szczera. W końcu wyraził swoje zdanie, niezwykle liczące się dla cudaka. Postara się to wszystko tak rozplanować, żeby większość życia spędzać z przyjacielem, ale nie zapominać o otaczającym świecie. Nie chciał znów stracić wspomnień, które teraz bardzo powoli zbierał do całości, jak puzzle z kilkoma tysiącami części. Pomalutku, bez pośpiechu, odzyska to co stracił, ale największa część układanki już była gotowa - Mikuś pokazał uczucia. Te szczere i bezcenne dla Zielonowłosego. To ich będzie strzec i pielęgnować, aby wydały piękny plon, żeby mógł jeszcze swobodniej żyć. Nie to, że pozbędzie się przywileju jakim został odznaczonym (bycie Panem ma swoje plusy, a widział, że spełnianie poleceń było formą przyjemności - jeśli nie były krzywdzące bądź głupie), ale ograniczy nadużywanie "tej mocy". Nie chciał nikogo zmuszać do rzeczy, które nie pochodzą z własnych refleksji.
Doszli tak w o wiele weselszej ciszy do posiadłości. Tutaj Eto czuł się bezpieczniejszy niż w obcym świecie, dlatego powrócił do swojej ludzkiej postaci. Chłopak zyskał żywszy koloryt, nawet oczka miały niemal idealną paletę barw. Te ostatnie skierował na Stróża i z przechyloną główką zapytał:
-Co właściwie robisz w wolnym czasie? Masz go, prawda? -zerknął badawczo na Białowłosego i przyłożył opuszek palca do dolnej wargi przyjaciela- Na pewno coś ciekawego... nauczysz mnie jak spędzać wolny czas?
Uśmiechnął się szerzej i przejeżdżał palcem po ustach, aż w końcu przejechał nim po jego szyi i zakończył podróż na torsie. Ups, jeszcze miał rozpiętą koszulę od tamtego czasu? Prędko rzucił się (niemal obiema rękoma i nogami), żeby zapiąć trzy guziki u Białowłosego. Nie zajęło mu to dużo sekund. Ha! Okiełznał guziki w trymiga!
Teren do zabawy był wieeeelki, ale nie wiedział jak można wykorzystać te połacie ogrodzonego terenu na swoją korzyść. Mikuś wiedział, jakby nie to, to nie miałby aż takiej wielkiej posiadłości. Okręcał się wokół własnej i Stróża osi niczym Księżyc wokół Ziemi i oczekiwał w taki dziwny sposób na wskazówkę od Nieba i Piekła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pon Mar 25, 2013 3:59 pm

Nie dało się jeszcze pewnie stwierdzić zwycięstwa Zielonowłosego nad bestią, czekającą w spokoju na swoją kolej, czyli tą najmniej odpowiednią chwilę dla Białowłosego, więc musiał się mieć na baczności. Takie miał szczęście, że ból tyczył się główki ani ciała bo kto wie, najprawdopodobniej Tęczowooki zmuszony byłby do walki, ale czy zrobiłby to pobiłby najlepszego przyjaciela, ukochaną osobę? Prędzej dałby siebie zabić w szale, ale jego poświęcenie nic by nie wniosło. Ani Mike potem nie byłby szczęśliwy, a on sam nie wypełniłby swojego zadania. W każdym bądź rozmyślania Białowłosego powiększały się, aczkolwiek był nadal roztrzaskany. Na każdy gest Eto musiałby odpowiedzieć, uciekać przed nimi, ale zbyt bardzo je ,,kochał", a bez nich też czułby się pusty. Zaprzeczał sam sobie, nawet nie zauważył jak rozmówca wrócił do ludzkiej postaci. Czy tym wszystkim powstrzymywał jego uczucia przed ponownym ukryciem, zniknięciem. Zanim jeszcze zdążył odpowiedzieć bestia wtargnęła do umysłu chłopaka by zapytać.
- ,,Zadowolony? Mogę go już zabrać?" - Oczywiście nie potrzebował odpowiedzi, a pytanie było retoryczne, chodź kto by tam wiedział co zamierza. Wzrokiem sam Wampir wędrował za palcem, aż w końcu odpowiedział.
- Cóż mam dużo czasu wolnego kiedy mam pracę przy łagodnych Właścicielach, albo kiedy w cale jej nie mam, ale w tedy zazwyczaj załatwiam robotę na laptopie w specjalnym pokoiku. To, że ja nic nie robię nie oznacza, iż powinno się tak postępować, zależy od tego kto co lubi. Oglądanie telewizji, granie w gry, jeżdżenie na rowerze, jest bardzo wiele sposobów na spędzenie wolnego czasu. Najczęściej jednak wychodzi się na powietrze z kimś. - To że Białowłosy lenił się całymi dniami siedząc przy laptopie, pijąc alkohol nie raz i leżąc na łóżku to tylko zasłużony, krótki odpoczynek. Jego ciało mówiło inaczej, jakby często biegał, miał styczność z wysiłkiem fizycznym, ale to w pracy i nie koniecznie zaliczał niektóre momenty do przyjemnych. Spojrzał na niego wzrokiem jakby mówił ,,no coś ty!"
- No wiesz... Teraz mam okres pracy, ale jeżeli takie będzie twe życzenie dostosujemy coś do ciebie i porobimy coś ciekawszego niż dotychczas. - ,,Ile wam czasu to zajmie co?" Ktoś najwyraźniej chciał się pobawić, a nie lubił czekać. Jedno słowo, gest czy ruch które poruszy Mikusia i już będzie w sidłach bestii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pon Mar 25, 2013 8:52 pm

Nie czuł się dobrze słysząc głos tego oschłego przyjaciela w głowie. Naprawdę nie rozumiał skąd taka chęć panoszenia się bestii w takim sympatycznym ciele. Mógłby to uszanować, lecz sam Mikuś prosił, żeby w razie problemów z tego typu zdarzeniami uwolnić go z tych sideł. O ile teraz zachowywał się względnie spokojnie, to te pytania kłuły go w serce. Za drugim razem, gdy usłyszał pytanie powędrował dłonią w kierunku pukającej pompki, lecz uśmiech nie zgasł ani na moment. Trzeba cieszyć się z tego co się ma, a mając bezpośredni kontakt z kochankiem można było się radować. Teraz najważniejsza część planu - schowanie w sejfie Bestii, a jednocześnie uwolnienie Białowłosego, najlepiej na zawsze.
Musiał zastanowić się co zrobić, a przecież dumał nad tym od paru godzin, od kiedy to się stało. Słowa pokrętne i rzeczowe, ale szczegółowe nieco wybiły Zielonowłosego z "orbitowania" wokół Stróża. Poczynił kroków parę, aż okręcił się pod koniec rajdu i palcami stukał sobie po niewidzialnej brodzie.
-Oj... s-strasznie dużo tego...
Nie wiedział od czego by tu zacząć, zważywszy, że z tego wszystkiego kojarzy tylko oglądanie telewizji. A to z prostego faktu - o tym powiedział mu sługa, na początku swojego spotkania. Zdecydował się wziąć więc przyjaciela do salonu i obejrzeć jakiś film, żeby mogli zrelaksować się. Pochwycił za palce dłoń Niebo I Piekło, żeby szedł z nim w parze do środka. Przemierzyli całe podwórko i dotarli do korytarza, w którym były zaświecone świece. Nim dotarli do wyznaczonego pokoju Eto przemówił poważniejszym głosem, z nutką pretensji:
-Uważasz, że bycie przy mnie jest pracą? Jeśli tak, to chciałbym, żeby sprawiała Ci tak wielką przyjemność, że zapomniałbyś, że to praca.
Pochwycił za klamkę drzwi do salonu i przekręcił na bok otwierając dojście do pomieszczenia. Rozsiadł się na kanapie z westchnieniem, pogładził miejsce obok siebie i spojrzał wymownie na przyjaciela, żeby nie krępował się i usiadł obok niego. Ogólnie postawa cudaka wskazywała na powagę sytuacji, ale jak to? Przecież mieli obejrzeć coś w telewizji. Niezupełnie tak to było. Zielonowłosy zdjął czapkę z głowy porzucając ją na stoliku na kawę, a całym sobą skierował się na swojego "poddanego". Zmrużone do połowy powieki i tak pilnie obserwowały każdy najmniejszy gest ze strony kompana.
Zaryzykuje, szukał naprawdę wielu sposobów, ale jeszcze tego nie próbował. Do teraz.
-Nie miałem jeszcze okazji spytać... czy dowiedziałeś się czegoś więcej o mnie? -przeszył go krótki ból głowy, coś na wzór migreny, dlatego chwycił się dłonią za skroń; to przez nerwy czy mu się uda- Ja o Tobie także niewiele, nie mniej jednak część Ciebie zaczyna mnie irytować... szepcze mi rzeczy przykre... a to niewątpliwie zasługuje na ukaranie. Przybliż się jeszcze do mnie.
Nawet nie zdążył wykonać polecenia, gdy nagle Eto rzucił się na sługę rękoma i z dużym dziecięcym uśmiechem zaczął łaskotać go wszędzie gdzie popadnie. Swoim ciężarem (może wiele nie ważył, ale jednak) unieruchomił nogi, żeby nie wiercił się. Delikatniej i mocniej przebierał palcami, ażeby wzbudzić w nim śmiech. Niby wcześniej wystrzegał się tego, aby śmiał się na siłę, lecz czekał na ten prawdziwy, jedyny rechot. Nie musiał być donośny, wystarczy, żeby był. Oto taka mała kara dla Mikusia, która w gruncie rzeczy nie była taka nieznośna.
Zielonowłosy rozpiął guzik przy szyi i przystąpił do kolejnego kroku. Przylgnął bokiem do boku Śnieżnowłosego i patrząc mu w oczy powiedział:
-A teraz czas na kolację, nieprawdaż? Zasłużyłeś na coś dobrego. Bon apetit, Słodki Mikusiu.
Swoimi palcami sięgnął do swojej szyi i jednym machnięciem przeciął skórę aż do krwi. A to była nagroda z kolei za wszystkie dobre chwile jakie spędzali, spędzają i będą spędzać ze sobą. Na zachętę dotknął znów jego warg palcem, ale tym razem zanurzonym w posoce. Uśmiechał się serdecznie, niech zwilży swoje gardło, bo faktycznie dawno nie jadł, a poprzednia dawka krwi była na regenerację ubytków na ciele Stróża. Musi być silny, żeby chronić Eto przed kłopotami, prawda?
Był na tyle dziwny, że pobrudzonym palcem napisał wampirowi na policzku takie znaki:
E + M = <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pon Mar 25, 2013 9:40 pm

Czy ta dzika bestia była przyjacielem Eto? W sumie to tę część powinno na prawdę nazywać się Wampirem, rzadko spotyka się odrębne wersje, bo... Ach jak to ciężko wytłumaczyć, sam sobie każdy weźmie odpowiedź własną wyciągnie z wniosków spotkania innego wampira niż Mikuś. Na zawsze też nie dało się jej ukryć, czy też schować, gdyż była mocno związana z wampirem, odrobinę robiła mu nazłość ale cóż tak to już bywa z tymi nadprzyrodzonymi rzeczami na świecie pełnym niczego nieświadomych ludzi. Widząc wyczyny chłopaka przekrzywił odrobinę głowę przytrzymując go, bo jeszcze upadnie i zadek będzie bolał.
- Wydaje ci się. - Odparł ledwo, znów będąc gdzieś ciągniętym, niedługo ręce go rozbolą od tego wszystkiego, chociaż gorzej bywało więc nie miał na co narzekać. Najwyraźniej śpieszy mu się to bardo bardzo. Jakby tak pomyśleć ciągnął go na obejrzenie filmu, a wiedział jak włączyć telewizor, bo Mike był pewien, że on robiłby to pierwszy raz gdziekolwiek. W każdym bądź razie z malutką niechęcią, ale posłusznie poszedł za Zielonowłosym bo jakiż inny ma wybór? Nic ciekawego do roboty, sam tutaj nie zostanie, nie może zostawić i jego, wszystko się zgadza. Ogrodzenie, drzwi, korytarz, salon - widział ten obraz wiele razy, a może zbyt wiele? To jego dom, przyzwyczaił się że coś, co jest dla niego zwykłe, normalne dla innego jest rzeczą wręcz niewyobrażalną na co dzień.
Wiedział, że to zapewne nie będzie chodziło o film, a tak szczerze to tylko takie domysły miał, które się sprawdziły. Zamiast sobie siedzieć położył się, gdy ten się do niego zbyt bardzo zbliżył i zaczął łaskotać. Nie był jednak skory do śmiechu, a to dziwne czyby wrażliwe na łaskotki punkty ukryły się, albo zniknęły przed Eto? To czysto nie możliwe, po prostu nie miał ochoty na śmiech albo w główce miał tak ustawione teraz, że nie należy się śmiać. To pozostawało czystą zagadką, ale nie ukrywał że pojawiał się na jego twarzy uśmiech, całkiem szeroki odkrywający rząd białych ząbków bez kłów, które były ukryte. Aż jemu trochę nie ten teges się robiło, kiedy widział jak starania chłopaka idą na marne. Przestał w odpowiednim momencie, dzięki czemu Wampir mógł odetchnąć na moment, ale zaraz znów coś tym razem jedzenie. Czy był głodny w tym momencie? Niezbyt, a przejedzenie przydawało się przy ranach gdzie zdarzało się powodować o wiele szybszą regenerację.
- Jak to rzeczy przykre, która część mnie? Bestia?... - Ależ zapłon prze pana jak trzeba. Gdyby dzwonili w kościele o 6 wieczorem by zapytał czy już dzwonili, albo o już 12 czy coś w ten deseń. Przypatrzył się krwi na szyi cudaka, w każdym razie była smaczna, słodka i w ogóle, ale on nie był głodny kurcze no. W każdym bądź razie by nie być niegrzecznym pierw po wymazaniu mu policzków wsadził sobie jego palca do ust uważając, by nie ugryźć bo był w krwi, a kiełki same zaczęły się wyciągać. Taki mały automat z jego strony. Kiedy skończył zostawił jego łapkę i wgryzł się w szyje delikatnie czerpiąc tylko kilka małych na prawdę nie szkodliwych dla Tęczowookiego łyków. Więc trwało to kilka sekund, nie działało zbyt wiele, ale wylizał ranę delikatnie, by brudna nie była, nieco szybciej się zagoiła.
- Dziękuję, ale to odrobinkę zły moment. Nie jestem w cale głodny, niedawno jadłem, a wyćwiczyłem w sobie wytrzymywanie bez tego o wiele dłużej, do tego jestem w pełni przytomny i... - I brzydzi się krwią, jeszcze zrobi mu się niedobrze. Po zakończeniu wszystkiego odsunął się od Eto, a jego twarz znów przybrała smutny wyraz. Oczka błysnęły znów na czerwono...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pon Mar 25, 2013 10:05 pm

Nie, nie, nie! Ani łaskotki ani krew nie przekupiły zachłanną, chytrą bestię. Nadal więziła Wampira w swoich szponach, a pokazywała tylko to swoje kulturalne, chłodne oblicze. Nie chciał tak, nie chciał! Jakby ze wstydu przykrył dłonią szyję, z której napił się niedużo przyjaciel. Widział jego wzrok, słyszał jego słowa, jego postura także nie zaprzeczała - nie przyniósł mu radości swoim postępowaniem. Zawiódł go ponownie, pokazując swoją niewiedzę w postępowaniu z Białowłosym. Przecież mówił wcześniej, że brzydzi się krwi, nie mniej jednak myślał, że to zadziała. Łudził się, zawsze podkoloryzowywał sytuację na swoją korzyść, a tak nie było. Brzydził się swojego egoistycznego postępowania. Siebie się brzydził, że nie potrafił nic wskórać, że pogrążył istotę zdolną do egzystowania, tym bardziej bez niego.
Szeroko otwarte oczy zadrżały w kącikach, lecz nie uroniły żadnej łzy. Już nie miał nic w zapasie. Pojawiło się za to zmęczone oblicze i podkrążenia pod patrzałkami.
-Nie... nie wiedziałem...
Mruknął cicho, załamał ręce na kolanach i spuścił głowę. Nie powiodło mu się, w dodatku od krwi rozbłysnęły kompanowi oczy. Zacisnął pięści na nogach i był zły na siebie. Poziom irytacji sięgał zenitu, głosy w głowie chciały odciągnąć go od przedsięwzięcia jakiego się podjął. Jakby chciał to wszystko skończyć! Po co istnieje, skoro nie może nic zrobić?! Jak miał pomóc światu, gdy nawet jednej istocie nie może przynieść ulgi?!
Poderwał się nagle z kanapy i ruszył twardo przed siebie nie oglądając się za Wampirem. Jakikolwiek entuzjazm przestał istnieć, był przepełniony gniewem na samego siebie. Nawet czerwona barwa w tęczowej palecie zrobiła się intensywniejsza. Wrażenie potęgowały brwi ściśnięte na czole i wściekła mina.
Ruszył do łazienki, ściślej do wanny, w której zatkał korkiem dziurę i nalał wodę do pełna. Zdążył w tym czasie zaryglować drzwi. Nie rozbierał się, bo po co? I tak nie będzie go za chwilę... Wślizgnął do środka w kompletnym ubiorze i zanurkował calutki. Nie wyłaniał się ani na milimetr nad powierzchnię. Skoro nie umie zmienić świat, to dlaczego jeszcze miałby żyć? Skoro doprowadził jedyną istotę, której powierzył miłość do przykrego stanu, to dlaczego wcześniej nie odebrał sobie życia? Tlen kończył się za wolno, myślał, że to potrwa dłużej. Rozcieńczona krew wypływała odrobinkę z rany na szyi, lecz nie to widział przed swoimi oczyma. Mówi się, że pod koniec widzi się wszystkie sceny z życia, a ponieważ egzystencja Eto była bardzo krótka, to także nie miała wielkiej treści. Przeleciało to tak szybko, że nie zdążył się nacieszyć widokami. Nie mógł uśmiechnąć się nawet pod koniec swojego życia. Jaka to ironia... ten, który miał nieść ukojenie i radość światu umiera w smutku. Może... taki był zawsze? Że tylko przypadek sprawił, iż to z uśmiechem na twarzy witał każdą spotkaną istotę?
Powieki zrobiły się coraz cięższe, i cięższe... już nie miał rezerwy w płucach. Gdyby miał, to wykrzyczałby jedno: "Przepraszam Cię Mikuś."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Wto Mar 26, 2013 11:45 am

Nie jego wina, że nie chciało mu się śmiać pomimo wysiłku Zielonowłosego. Siedział w bezruchu na swoim miejscu wbijając wzrok w podłogę, tylko kątem oka zerkając na kochanka niepewnie. Czyżby i jego coś zaczęło trapić, derenrować? Znów jego wina, sprawia mu ogrom przykrości ostatnimi czasy. Założył dłonie na swój kark strzelając nim przy okazji. Zastanawiał się jak bardzo musi się zmienić i w jaki sposób, aby nic nie zrobić Tęczowookiemu, ale żeby zostać przy swoim charakterze, to chyba nie było w cale możliwe. Wystarczyło by powstrzymywać swą zachłanność wobec chłopaka i byłoby dobrze. Przez zastanawianie się nie zdążył zapytać, gdzie idzie. Jest jego sługą, ale też opiekunem i nie chce dla niego źle. Oczywiście nie myślał czy przypadkiem takim zachowaniem tego nie robi, a bo poco no nie?
Długo nie wracał, Wampir zastanawiał się co robił. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, z resztą Mike ,,był tam już jedną nogą". Wstał z miejsca, przeciągając się leniwie. Miał zamiar szukać go po całym domu, ale w tym całym zamyśleniu słyszał jak wędruje na górę tam też się udał. Jego uwagę przykuło zapalone światło . Odetchnął głębiej kilka razy podchodząc do łązienki. Tylko zerknie czy wszystko jest ok i już znika. Złapał za klamkę chcąc minimalnie uchylić drzwi, ale nie udało się. Co? Czyżby było zamknięte? Jakim cudem skoro nie mają one klucza czy też ,,magicznego mechanizmu".
- Eto?... - Szarpnął za nią, ale nie chciały się otworzyć. Co się tutaj u licha dzieje?! Spojrzał przez szybkę, barykada stałą mu na drodze do środka, a takich rzeczy nie robi się bez powodu. Stanął bokiem i ze zbyt dużą siłą uderzył w drzwi otwierając je, jednocześnie wyrywając je niemalże z zawiasów, potem się to naprawi. Wparował do środka, wzrok spoczął na wannie. Oczywiście znalazł w niej Zielonowłosego. Jak długo tu był?! Wyjął z wody swojego Pana ochlapując przy okazji całą podłogę. Na szczęście znał zasady pierwszej pomocy dlatego też zdecydował się na sztuczne oddychanie, bo to zazwyczaj jest używane podczas tonących przypadków. Trzymał go blisko siebie, nie mógł jednak tulić, obie ręce spoczywały na jego klatce piersiowej. Ani słowa z siebie nie wydał, usta też miał zajęte i chodź to było dziwne, bo Wampir nie oddychał, mógł sam siebie udusić, po prostu zachłysnąć się powietrzem. Tak jak już kiedyś mówił był gotów poświęcić nawet swoje życie za jego, teraz aż tak dużego zagrożenia nie było. Przyglądał się twarzy, miał już tylko bardzo minimalnie otwarte oczy, albo zamknięte i tak mu się wydawało bo jeszcze był przy życiu.
- Nie umieraj, proszę! - Będzie wykonywał swoje aktualne zajęcie, póki nie oprzytomnieje, albo ktoś nie przyjdzie do ich domu, nie odsunie siłą Wampira od cudaka i nie powie ,,on nie żyje". Bestia ucichła na stałe, zbyt bardzo Mikuś skupił się na swym przyjacielu. Niedawno się poznali, a on już miał umierać tylko dlatego, że nie mógł pomóc Białowłosemu, to nie fer! Tak nie może być i nie pozwoli by tak się stało!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Wto Mar 26, 2013 1:10 pm

Świat zamiast tonąć w ciemnościach coraz mocniej rozjaśniał bielą. Nic nie czuł, jego byt uwolnił się z klatki ciała i kroczył wolno przed siebie. Oglądał się parokroć za sobą, jakby jeszcze rozważał możliwość powrotu, lecz kolejne impulsy zdecydowały o pchała go niewidzialna siła wgłąb bieli. Tam czekały na niego dwie sylwetki. Jedna skąpana w bieli, druga w czerni. Już wiedział kto wyszedł mu na spotkanie, więc padł przed nimi na kolanach i skulił się.
-Aniele... diable... zawiodłem Was wszystkich, najbardziej Mikusia. Zabierz mnie z tego świata, a moje życie oddaj w ręce kogoś innego. Ja nie zasługuję na życie...
Spuścił z pokorą swoją głowę, diabeł już miał odebrać jego nową własność, ale w białym tunelu rozniósł się dźwięk stłumiony i głęboki jak dudnienie słonia. Sługa Lucyfera warknął coś pod nosem niezrozumiale i uciekł, a rozpadający się czysty świat pozaziemski przeraził Eto. Anioł uśmiechnął się czule w kierunku zagubionej duszyczki:
-To jeszcze nie czas, abyś odszedł chłopcze. Ktoś Cię potrzebuje...


Jasność zniknęła, wszystko pociemniało, i odzyskał czucie w ciele. To jednak nie było nic przyjemnego. Ktoś wybudzał go z tego stanu krytycznego poprzez akcję reanimacyjną. Dotyk ust Dwukolorowookiego z jego własnymi i kolejna dawka powietrza spowodowała, że organizm zareagował po chyba piętnastej próbie metody usta-usta, nie wspominając o uciskach na klatce piersiowej.
-Khe-khe...!
Wytrysnęła z ust Eto woda, gdyż cudak blady jak ściana przyjął w końcu pozytywnie haust powietrza od przyjaciela. To co zgromadziło się w płucach musiał wypluć, ale przekręcił niemrawo tylko głowę na bok, żeby sama spłynęła pod wpływem grawitacji. W głowie szumiało mu także od przepełnienia wodą. To nie tak miało być - miał nie żyć... Dlaczego go uratował? Przecież mógłby znaleźć kogoś innego, kto byłby jego Panem. Po co mu taki nieporadny Zielonowłosy? Nie mógł za bardzo myśleć, wszak nastawił się całkowicie na to, że umrze, a tu taka niespodzianka. Chyba utopił inne żywioły, bo była cisza z ich strony. Echem odbijał się tylko głos Mikusia, który był nad nim i prawie sam zasłabł od udzielanej pomocy. Przez kurtynę rzęs niewyraźnie widział kontury swojego wiernego sługi, obraz jeszcze był za mgłą. Za każdym cichym, ale nierównym oddechem, obraz poprawiał się. Tęczówki utrzymywały kontakt wzrokowy, lecz nie mógł nawiązać innego połączenia ze światem. Był dość oszołomiony i słaby, poza tym miał pretensje do Wampira, że uratował go od śmierci. Bardzo powoli odzyskiwał kontrolę nad palcami. Drgały na boki bezwiednie, od chwilowego zesztywnienia ciała nerwy nie działały jeszcze jak trzeba. Teraz stwierdzenie, że jest kukłą były na miejscu - co prawda zaczynał myśleć, słuchać, widzieć, czuć, ale nie mógł poruszyć się większą częścią ciała. To raczej normalne po próbie utopienia, że krążenie krwi bez tlenu uległo zepsuciu, i nie był w stanie chociażby wziąć za rękę Białowłosego. Nie podobało mu się to wszystko... chociaż widział starania sługi i jego werwę w przywrócenie go do zdrowia, to i tak trochę to potrwa. Mięśnie twarzy też były usztywnione, więc nie mógł ani uśmiechnąć się ani zmarszczyć czoła. Efekt maski trwalszy od botoksu, brrrr...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Wto Mar 26, 2013 4:41 pm

Był zrezygnowany, zbyt dużo czasu minęło od rozpoczęcia próby przywrócenia go do tego świata. Cóż taki bywał los, ale czy zawsze przez kogoś koniecznie inni cierpią? Ten tlen panoszący się przez moment w jego płucach bez celu był po jakimś czasie wręcz wyrzucany z jego organizmu. Nie posiadanie płuc miało swoje wady jak i zalety. Teraz co on tyle się tego nawdychał, to nawet udając człowieka w całej swojej karierze tak nie miał. Czego się nie robi dla drugiej osoby...
Trochę zrobiło mu się słabo, ale wytrzymał, póki Eto nie wydał z siebie dźwięku. Aż miał ochotę wykrzyczeć ,,dosyć!". Zamiast wyraźnie klęczeć opadł na przyjaciela nieruchomo na dosłownie moment. Takiego ,,zdenerwowania" ze strony swojego organizmu nie widział, aż przykro by było, gdyby musiał kontynuować, a nie mógłby z czysto naturalnego powodu. Położył łapkę na policzku Zielonowłosego i na moment przyłożył swoje czoło do jego. Tylko ciche słowa w postaci szeptu wydobywały się z jego ust.
- Czemu chciałeś się zabić? Czy twoim prawdziwym celem było zabicie i mnie? Wiem, że nie, ale wiesz co by się stało, gdybyś odszedł... - Odparł głaszcząc go delikatnie i tuląc tylko niezbyt mocno. Najważniejsze, że wrócił do świata żywych, kamień z serca (z serca którego on nie miał bo był Wampirem <3). Uspokoił się nieco, ale to że był mokry odrobinkę przeszkadzało. Najlepiej ubrać go w coś ciepłego, a pierw w ręczniczek, dlatego też ściągnął z niego wszystkie cichy, aż był kompletnie nagi i owinął cieplutkim, mięciutkim ręcznikiem tuląc do siebie bez przerwy. Nie puści go nigdzie teraz, co najwyżej wrzuci do klatki, zamknie na klucz i nie wypuści. Nie mógł tak niestety zrobić, bo to czysta ostateczność. Uśmiechał się do niego ciepło, dobrze, że nie szukał go na dole bo mogłoby być już teraz za późno.
- Nie rób tak nigdy więcej, nie chcę cię stracić... - Całościowo obudził się w nim naturalny Białowłosy, udało mu się (im się) zamknąć bestię we wnętrzu tak, żeby nie wyszła, ale za jak dużą cenę, niemalże straszliwą...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Today at 4:26 pm

Powrót do góry Go down
 
Wampirza Willa - Dom Mike i Eto
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Kolebka Upadłych Aniołów :: Teren mieszkalny :: Domki-
Skocz do: