IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wampirza Willa - Dom Mike i Eto

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
AutorWiadomość
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sro Kwi 30, 2014 7:01 pm

Jemu warkocze by raczej nie pasowały nawet w takich długich włosach, najlepszym pomysłem było je po prostu spiąc albo ładnie czesac coś rodem z jego kraju. Z resztą czy mu ładnie w długich? Mogą one sprawiac również problemy w wielu sytuacjach, np. przy ucieczce albo zaplanowanym gwałcie. Jakby się gdzieś zaplątały albo ktoś by za nie złapał byłoby dosyc nieprzyjemnie. Poza tym uważa - tylko patrząc na siebie - że przy jego pracy i roli jaką sobie życiową wybrał, to niezbyt czysto. Trzeba na nie poświęcic trochę czasu, za to efekt jest nieziemski, a w krótkich włosach szybko, łatwo, prosto. Cóż do tej kwestii im jeszcze daleko, mieli o wiele poważniejszy problem do rozwiązania, pierw musieli się uspokoic bo takimi rozklekotanymi chłopcami w spokojnej okolicy nie wypada, a raczej białowłosemu nie, bo zielonowłosy to z pewnego, dziwnego punktu widzenia, dziecko.
Teraz nie miał kontry na słowa chłopaka, otworzył jedynie usta biorąc wdech i taki jakiś zawiedziony zamknął je nie wiedząc, co dokładnie mu powiedziec. W sumie miał rację, wystarczyło tylko chciec byc dobrym, a nie opierac się na stereotypach takich jak drapieżnik i ofiara. Oczywiście trochę gwałtowny był, w tym swoją agresję wyładowywał, tak samo jak Eto musiał przecież robic coś, nawet odruchowo, w kierunku uspokojenia się. Przyglądał się jego reakcjom uważnie, były naturalne, więc dobrze. Na wampirze jednak nie robiło to zbytnio "szału", nie raz miał z tym do czynienia przez 1000 lat - świat i ludzie. W międzyczasie poczuł, jak po kręgosłupie przebiegają mu ostrzegawcze ciarki, czyżby chodziło o chłopaka? Szykował jakiś atak czy coś? Spiął wszystkie mięśnie gotowy do uniku, jednak... nic się o dziwo nie stało. Cóż, tak też w porządku, nawet lepiej, ale pamiętając jaki jest na co dzień ten uśmiech był inny.
- Po prostu miałem ochotę cię pocałowac, więc to zrobiłem. - Powiedział to tak, jakby mógł z nim robic wszystko co chce i kiedy chce. Już się zapomniało o przysiędze i umowie, co wampierzu? W każdym razie nikt mu nie zabraniał, ale ten jego wewnętrzny mechanizm... zmuszał go do posłuszeństwa nawet jeżeli był silniejszy od pana, czy też na równi. Nie znał zbyt dobrze ukochanego Cudaka. Tyle szczęścia w byciu szaleńcem miał Mike...
Spojrzał w te oczy marszcząc porządnie czoło i poznał coś niepoznawalnego, a raczej kogoś, z kim dawno nie miał okazji porozmawiac. To jakby dwie złe połówki się spotkały. Uniósł lewy kącik ust i rozchylił tam wargi w dzikim uśmiechu ukazując kły, do tego ta władczośc.
- Ja? Karę? Za co? Nic złego wobec ciebie nie zrobiłem, ani nie naruszyłem zasad, umowy czy czegokolwiek. - Chyba nawet w tym stanie Tęczowooki chciał odpłacic za zabicie niewinnych, jakby to miało przywrócic im życie. Tak to przynajmniej odbierał dwukolorowooki. Prychnął, a na jego twarz wróciła neutralnośc z nutką gniewu. To słownictwo niczego sobie... ta dorosła postawa... był pod wrażeniem!
Tak jak byli w jasności, przenieśli się do mroku wręcz tanecznym krokiem. Nim się zorientował trafił na siedzenie i tak wpół leżąc niezrozumiale wpatrywał się w rozmówcę. Przecież obiecał mu, że nigdy więcej nie będzie próbował go do tego namówic, nawet nie będzie nic robił w tym kierunku, a tu nagle całkiem miła odmiana. Wewnętrzna częśc jego organizmu na rozkazujący ton sama zaczęła poruszac rękoma nieco zdezorientowanego wampira, który rozpiął swoją koszulę, ale nie zdejmował jej, oraz spodnie przez co został w samych bokserkach i skarpetkach. Robiło się coraz ciekawiej.
- To ty tak wywnioskowałeś, ja cię tylko pocałowałem. - Sprostał szybko wampir, aczkolwiek szykował się do biczowania. Zdecydował tak, bo jego mordercza połówka była masochistyczna. W sumie dac mu się tak wyżyc to... całkiem niezły pomysł by wrócił do normy. Nadstawił się wręcz do tego "bicza" swoim paskiem oplatając z tyłu ręce.
- Nie mam gwarancji, że mi się po tym oddasz, ale trzymam za słowo. - Zaśmiał się szaleńczo odsłaniając tors.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sob Maj 10, 2014 11:28 am

Nie da się porównać sił obu przedstawicieli płci męskiej. Każdy z nich był specjalistą w swojej dziedzinie, i chyba nie warto było dowiadywać się o tym na własnej skórze. Jeden z nich mógłby nie przerwać tego zdarzenia. Wielce prawdopodobne, iż przegranym byłby właśnie Eto, który teraz wydawał się być surowszym niż kiedykolwiek przedtem.
-Prędko nie skończę.
W przeciwieństwie do Mikusia nie okazywał nawet szaleńczego uśmiechu, ale pełne skupienie. Tylko oczy zdradzały malca, że jeszcze nie jest tym słodkim, delikatnym młodzikiem, który szanuje i kocha każdą formę życia. Zbyt wiele goryczy i przykrych scen zatruło jego wrażliwy organizm, a przede wszystkim wcześniejsza, bestialska aura Wampira dokonała największej zmiany. Trzymał mocno pasek i jeszcze dwa razy przećwiczył cios na podłodze, by dopiero skierować skórzany pas na Ukochanego. Na jego odsłonięty, wręcz nadstawiony tors poszło pierwsze uderzenie. Ukośne, od prawego barku do lewego boku widoczne w formie czerwono-sinej pręgi. Zdawało się w jego mniemaniu, że Białowłosy odczuł to jak łaskotki, dlatego zacisnął mocniej dłoń na pasku i już bez przerw na przyglądanie się czy wsłuchiwanie się w reakcję Sługi lał go gdzie popadnie (omijając twarz, żeby nie zniszczyć jego cudnego oblicza), aż świszczało powietrze. Na wcześniejszych pręgach pojawiały się nowe, niektóre wcinały się głębiej ciała, gdyż bił wąską stroną paska.
Po dobrych pięciu minutach nieustannego tłuczenia kazał mu się odwrócić na brzuch, by okładać teraz jego plecy.
Rzucił pasek na ziemię, cały w posoce Wampira. Nawet na nagim ciele Eto widniały plamy krwi Dwukolorowookiego, a to dlatego, że bardzo silnie odpryskiwała ciecz na oprawcę. Spuścił na moment wzrok z Wampira i spojrzał na swoją szczupłą dłoń. Miała zadarcia od mocnego uchwytu "bicza", tak że skóra mu w kilku miejscach napęczniała od bąbli. Nie był z siebie dumny, ani zadowolony z tego dzieła wyrytym na ciele Ukochanego. Czyżby to było coś więcej niż chwilowa niedyspozycyjność słodyczy? Wielce prawdopodobne, a to oznaczało, iż trzeba było podjąć radykalniejsze środki, które tym razem obojgu przypadną do gustu. Bo szczerze Cudak nie widział takiej frajdy w biczowaniu swojego Opiekuna, a mimo wszystko podjął takie wyzwanie. Czas na coś innego, zgoła innego.
Poprawił skrwawioną dłonią włosy, które spływały po połowie twarzy Eto, któremu nie zniknęły czarne worki pod oczyma, ani nie powiększyły się tęczówki. Westchnął cicho.
-Coś przeczuwałem, że to co wymyślę będzie do kitu. Spróbujmy Twój sposób.
Podszedł o krok bliżej będąc w zasięgu ramion Wampira i wgramolił się na kanapę, a ściślej na bokserki Białowłosego i przylgnął do jego zakrwawionego torsu. Wyciągnął szyję jak mógł najbardziej spoglądając wpierw intensywnie w dwukolorowe patrzałki towarzysza przez kilka sekund zatopił wreszcie swoje spieczone gorącem usta do warg Zbiczowanego. Ich włosy zlewały się ze sobą i przykrywały niczym koce ich złączone ciała. Zmrużył cudaczne oczy i z początku delikatnie miętosił wargi Wampira, ponieważ skupiał się na swoich dłoniach, które wędrowały po ciele Ukochanego aż dotarły do bokserek. Wtedy też zaczął się "atak" na Miketsukamiego. Przyssał się do Opiekuna nie tylko wargami, ale i swoim brzuszkiem, także narządami płciowymi. Jedna z rąk powędrowała poniżej gumki od bokserek i masowała przyrodzenie Wampira, a druga usilnie starała się ściągnąć jeszcze niżej jedyny "ubiór" z Białowłosego. Oddychał szybciej niż zwykle, tak samo mocniej kołatało serduszko, które do tej pory biło w jednym, twardym rytmie. Składał karesy na szyi, czasem wracając do ust Czystokrwistego przejeżdżał ciepłym językiem po jego smukłej szyi, by zatopić się w całusie. Nogi same okręciły się dookoła kończyn Mikusia, a palce u stóp samoistnie dążyły do zdjęcia skarpetek kompanowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pią Maj 30, 2014 5:33 pm

//Na wstępie za wszelkie błędy i dziwaczne pisanie sorki. Coś dziwnego we mnie wstąpiło no i nie chciało mi się czytac wczeeeeśniejszych postów//

Nawet jeżeli próbowano by porównac dwa wampiry tej samej rangi to nie będą one takie same. Od każdej reguły odstaje też wyjątek potwierdzający unikalnośc wszystkich, nie ma takiej samej osoby na świecie jak Mike czy Eto, chociaż tego nie wie nikt. Opowiada się o bliźniaku, który jest gdzieś na świecie. Czemu by w to nie wierzyc, skoro istnieją nie tylko wróżki i syreny? O Białowłosym "księciu z bajki" trudno cokolwiek powiedziec, zmienny jest niczym burza, a wszystko zależy od wydarzeń, tak jakby świat kierował wampirem wedle swych rozmaitych zachcianek. Już dawno nastał mrok, nie warto bardziej kłócic się.
Wampir w tym stanie nie myślał kompletnie, nie musiał tego robic, robiła to dobra jego połówka. Mimo iż po jego dzikości, bólu w sercu nie zostało kompletnie nic chyba w końcu nastąpiła ta specjalna harmonia. Tak dużo działo się w okropnie krótkim czasie, aż niezdrowo. Z 3 względów się nie zmieniał: chciał zobaczyc co będzie potem, szaleństwo musi pociągnąc do końca, taka sytuacja może się więcej nie powtórzyc.
- Ja również, wręcz przedłużę do bólu i twych błagań. - Zaświadczył niskim głosem spoglądając w oczy swego drogiego Pana. Bardziej niż szaleństwem ociekał teraz pasją, uwielbieniem do niego, gdyż wszystko co złe odeszło z niego precz. Wypinał klatkę do przodu chcąc przyjąc każdy cios na siebie w całości oraz poczuc go jak najmocniej, by polało się więcej posoki, a powietrze zmieszało się z krewią i potem. Pierwszy atak spowodował ciarki, które przebiegły mu szybko po całym ciele, które wygiął w łuk do góry, a uśmiech poszerzył się odsłaniając śnieżne kły zaplamione posoką i kolejnymi grzechami. Fakt, dla niego ból szybko zamieniał się w przyjemnośc, coś lepszego niż łaskotki. Każdy kolejny silny cios miotał nim lekko, ale tylko między syknięciami jęczał słodko. Dla niego to już jak mocna gra wstępna, rzadko można owej doświadczyc. Każdy dźwięk był muzyką dla jego wrażliwych uszu oraz reszty zmysłów. Udało mu się poczuc nawet ciepło rozszarpywanej z czasem skóry.
Kolejne ruchy wyrywały z jego ran krople krwi do góry, dookoła było nieco brudno, obaj kąpali się w świeżej posoce. Duże zapasy krwi jednak powodowały szybką regenerację każdej szramy pozostawiając po sobie małe wgniecenie, które łatwo można było znów rozciąc. Na twarzy szaleństwo, na ciele przyjemnośc - nie ma nic lepszego na świecie dla Białowłosego. Wedle kolejnego rozkazu przekręcił się na czworaka, wtedy najbardziej z niego kapało. Ani razu ręka czy noga nie drgnęły mu, po prostu głośniej oświadczał, jak mu się to podoba. Wtedy też zdawało się, że obrywa mocniej, albo po prostu mu się tak wydawało.
Wystarczyła minuta odpoczynku by wampir zregenerował się do stanu użytku normalnego, wtedy też roześmiał się mrużąc swoje dwukolorowe ślepia od których bił blask złota i błękitu. Które więc z nich po pierwszej połowie poczuło większe zadowolenie? Najwyraźniej Miketsukami, zerkający przez ramię na "oprawcę". Usiadł przodem do chłopaka i wyszczerzył się na jego słowa.
- Obiecuje, znajdziesz się w siódmym piekle. - Prychnął zadowolony ze swojego niby żartu. Wargi mu drgnęły, gdy mięśnie towarzysza spięły się do wykonania ruchu, toteż pocałunku, wysunął lekko kły. Nie dośc, że ślina to jeszcze krew. Tak, chciał nadal byc silnym drapieżnikiem, miec dwa razy większą frajdę niż normalnie, na "grzecznego". Był delikatny, zgodnie z tym co czuł, aby z czasem rozkręcania się  móc przejąc kontrolę nad pocałunkiem. Chciał mu koniecznie nadac zachłanności ale i specyficznej czułości. Przez cały czas nie zapominał o ważnym fakcie, nawet jeżeli obaj są w transie to jest pierwszy raz ukochanego Cudaka, trzeba go odpowiednio przygotowac, na tym co mają w pokoiku nie można było polegac. To po prostu za mało! Przydługimi paznokciami ozdabiał jego plecy płytkimi zadrapaniami, ale ostatecznie składały się w kształt podrapanego serca.
- Żywy! - Mruknął energicznie w krótkiej przerwie biorąc władze w swoje ręce. To serce bijące szybko, ta krew płynąca w żyłach... Szybko przeniósł się na tryb bezwzględnej dominy. Na pieszczoty dla niego przyjdzie czas, Zielonowłosy też musi byc rozochocony. Jak tylko mógł podgryzał mu uszka, szyję i obojczyki, a w przerwach całował. Było tak niesamowicie. Z ukochanym wampirowi do podniecenia się wiele nie było potrzeba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pon Cze 02, 2014 1:17 pm

Istny festiwal szaleństwa dział się między nimi. Pomimo niezdarności w gestach Zielonowłosego, to jego miłość przejęła kontrolę i uczyła partnera jak należy zadowalać drugą osobę. Zwykle, ale szczere karesy przeistoczyły się w coś znacznie spektakularnego. Pobudzał i stymulował ciało młodzieńca do gotowości na tle erotycznym, a to drapaniem, a to kąskami w uszka. Dość szybko wpadł w ten rytm, ale został tak mocno zdominowany w tym duecie, że wręcz Wampir nie pozwalał mu na odwzajemnianie rozkoszy. Najpierw rozochacał chłopaka, tak jak on to wcześniej uczynił paskiem i biciem.
Z cieknących warg Eto, od zranienia kłami Wampira, dało się słyszeć ciche, ale w miarę czasu rosnące na sile i prędkości dyszenie. Nigdy nie uprawiał stosunku z kimkolwiek. Tylko jeden raz zwyrodnialec kazał mu patrzeć jak wyżywa się na dzieciach, żeby potem nie opierał się, kiedy przyjdzie i na niego pora. Mimo, że nie był świadomy przestępstwa, to wyczuwał emocje ofiar oprawcy i wtedy to pobudziła się w nim piekielna cząstka. Nie zamykał oczu, badał z zimną krwią poczynania obu stron. Dotykanie, głaskanie, całowanie, podgryzanie, krocz w krocz i ruchy twarde, bezwzględne, powodujące nawet krwotok u słabszych dzieci. Dosłownie umierały na jego tęczowych oczach. Nie ruszało go to ani trochę, a jednak wtedy popłynęły mu łzy z oczu, jakby współczując. Ale będąc zakneblowanym, związanym, zbitym nie mógł wołać o pomoc, ani ich uratować. Nigdy nie zapomni o tamtej traumie jaką przeżył na dwojaki sposób. Bojaźń z podnieceniem. Z powodu tego pierwszego znalazł sposób na ucieczkę, lecz uratował tylko siebie samego.
Teraz obudził się w nim lęk z pierwszych swoich trudnych dni. Znów były sprzeczności w nim samym - było mu dobrze przy udogodnieniach serwowanych przez Miketsukamiego, lecz także strach czy nie skończy jak tamte dzieci. Miał wciąż otwarte oczy, których źrenice i tęczówki zwiększyły się tonąc we łzach. Białowłosy był w transie, podgryzał i pieścił jego mizerne ciało, ale na pewno poczuł słonawy smak, gdy zetknęły się ich usta. Prócz śliny i krwi zmierzały się łzy na wargach Cudaka. Ten patrzył się centralnie na Rycerza i oddychał tak jak wcześniej. Czyli pod wpływem adrenaliny pulsowały mu żyły i biło serduszko mocniej.
-N-nie zwracaj na to uwagi -powiedział stanowczym, aczkolwiek trochę drżącym głosem- Obiecałem Ci przecież.
Obiema rękoma objął jego oblicze i położył jego głowę na swoim torsie ociekającym z potu i krwi. Chociaż na parę chwil, by móc złapać oddech. O tyle lepiej miał jego Służący pod tym względem. Wkręcił swoje szczupłe palce w długie włosy Dwukolorowookiego i masował mu tył głowy. Eto zaś utkwił wzrok w suficie próbując nie myśleć o przeszłości. Przecież jest tu i teraz. Z ukochanym. Z jednym. Nie mógł go zawieść przez samolubność. Jak to jest, że z jednej strony przepełniony był energią, a z drugiej strony bał się dalszych czynności? Jeśli do tej pory bawił się świetnie, to nic nie może wskazywać na zły finał. Wszak Czystokrwisty nie chce jego śmierci. Udowodnił to niejednokrotnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pon Cze 02, 2014 3:40 pm

Wszelakie pieszczoty nie był mu podawane na tacy tylko za pomocą ust białowłosego, ale i rąk, które nie pozostawały bezczynne. W tym momencie bardziej jego instynkty wzięły górę nad najwyraźniej wyłączonym mózgiem. Nie myślał, pilnował się jedynie by nie zrobic mu krzywdy, byc odpowiednio ostrożnym. Nadal pamiętał swoją obietnicę, że więcej się do niego nie dobierze w TEN sposób, ale uznał, iż skoro Zielonowłosy zaproponował to i zaczął pierwszy to nie złamał w żaden sposób swych słów. Wytrwały, perfekcyjny jak zawsze, albo przynajmniej jak kiedyś, zapewne po tym wszystkim czeka ich bardzo długa rozmowa. Wszak zapewne żadne z nich nie odczuwało tego, że spędzają z sobą zbyt wiele czasu. Cóż, młody chłopak wymagał opieki, a wampirowi tylko On starczył do szczęścia, był dosłownie całym jego światem.
Raz Dwukolorowooki sprawiał ukochanemu przyjemnośc, raz odwrotnie. Długo trwała sama gra wstępna, ale do ostatecznego trzeba się bardzo dobrze przyszykowac. Jedna jedyna rzecz mogła nie byc pod kontrolą, sam wampir. Mimo iż był świadomy krzywdę mógł zrobic nieświadomie, nawet jeżeli myślałby i widziałby Eto całego oraz zdrowego przed sobą, złudzenia przecież też są możliwe w tym stanie szczególnie. Wszystko wskazywało na to, że jest w najlepszym porządku.
Jako jeden z drapieżników zmysły podpowiedziały mu, że chłopak boi się czegoś dosyc mocno, wtedy na moment zaprzestał całowac jego tors i uniósł głowę by móc na niego spojrzec tak z dołu. Żeby uspokoic ukochanego Eto pocałował go delikatnie w usta, a potem dodatkowo je oblizał wyczuwając sól. Tak, gdy się przyjrzał zauważył łzy.
- Eto?... - Zapytał z nutką niepewności w głosie znormalniały już wampir. Dopiero teraz zaczął rozmyślac co się stało, dlatego też był mniej drapieżny, a bardziej delikatny. Serce mu rozmiękło na widok smutaska więc usadził go bardziej odpowiednio, by obejmował wampira mocno nogami. Jedną rękę wsunął pod tyłek, a drugą asekuracyjnie wspierał plecy i powoli wstał.
- Cóż się stało mój Paniczu? - Zapytał bajecznym tonem z błyskiem w oczach, a raczej to one same zaświecił się złotem i błękitem, jakby ukrywał tam anioła wołającego o pomoc w wydostaniu się. Dwukolorowooki łapał małe wdechy co jakiś czas. Okazało się po wyjściu z pokoiku, że w całym domu było ciemno, delikatne przebłyski wydobywały się z lampeczek jakby na rozkaz Strażnika. Ruszył ostrożnie po schodach, na górę, do sypialni, a przy okazji zahaczył o łazienkę i złapał pierwszy lepszy z brzegu żel, po czym wręczył go chłopcu. Położył go na łóżku kompletnie zapominając, że zostawił na dole ubrania. Na czworaka zwiesił się nad nim wpatrując w oczy.
- Powiedz, czego pragniesz Paniczu, a ja spełnię każde twe najmniejsze życzenie. - Wyszczerzył niewinnie długie kły, wyglądało to bardziej jakby chciał go teraz zjeśc. Białe włosy zmieszane z krwią opadały z pleców mężczyzny na tors Zielonowłosego obdarowywany kolejnymi delikatnymi pocałunkami.
- Obiecuję, że będzie jak najlepiej, postaram się. - Szepnął mu do ucha z troską.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Wto Cze 17, 2014 1:36 pm

Musiał to wyczuć, wszak Opiekun był zawsze czujny. Teraz podwoiła się ta czujność widząc i smakując łez chłopca. Ten nie chciał sprawiać kolejnych trosk ani dawać powodów do zakończenia rozrywki dla ich obu. A na pewno dla Białowłosego - Eto owszem czuł się świetnie po całusach, przytulaniach, drapanku i podgryzaniach, lecz widmo przeszłości przesłaniało mu teraźniejsze karesy na niekorzyść. Nie chciał tym obarczać Miketsukamiego.
-N-nic takiego... nic takiego.
Zmrużył oczy na chwilę i wtulił się policzkiem w silne ramię wampira, który zabierał ich z salonu na górę. Nie spieszył się, może nie chciał jeszcze bardziej straszyć Eto? Ale w tej chwili to nie Białowłosego się bał, a jego czynności wobec niego. No dobra, czyli w pewnym sensie lękał się Ukochanego. Lecz tylko pod tym względem. Chciał mu ufać z całego serca. Przecież nie skrzywdził Żyjątka, nawet trochę uspokoił się, już nie zachowywał się jak bestia, którą widział wtedy w lesie. Nawet go trochę umył w łazience, by zetrzeć z niego krew - Cudaka i Wampira - z ciała Zielonowłosego. Tak delikatnie się z nim obchodził, że trudno było dać wiarę, że za chwilę miałoby być zupełnie inaczej.
Na słowa Mikusia Eto nie mógł oderwać wzroku od hipnotyzujących patrzałek Ukochanego. Mimo groźnych kłów ukoiły go te słowa. Owszem, mówił elegancko, oficjalnie wręcz, ale drugie zdanie pokazało w Wampirze tą ukochaną osobę, w której zawierzył swoje małe, krnąbrne serduszko.
-Jesteś przy mnie... czego można więcej pragnąć?
Uśmiechnął się odrobinkę i pogładził chudymi palcami policzek Ukochanego, który był tuż-tuż przy nim. Tak jak włosy towarzysza były zmieszane z krwią, Cudak zmieszał się z panującą między nimi aurą, i starał się zrozumieć co teraz czuje. Ekscytację? Słodki smak ust Mikusia? Mróz w kościach? Nigdy czegoś takiego nie przeżywał na swojej skórze, mógł tylko wyciągać wnioski obserwując, lecz może i wtedy podłapał "woń" będącą częścią miłosnego rytuału. W każdym bądź razie nie pamiętał czegoś takiego.
Wyciągnął ku Wampirowi smukłą szyję, by dosięgnąć jego warg i złożyć całus oznaczający gotowość do działań. Lekko położył się na miękkim materacu i poduszkach. Tutaj już nie mógł nic więcej wykrzesać z siebie - nie znał dokładnej kolejności czy powinności zachowania się w relacjach seksualnych. A to co widział w przeszłości jednak dość mocno odbiegało od radosnej atmosfery, która w postaci Mikusia dodawała uroku całemu zdarzeniu. Czy jedno i drugie było tym samym? Starał się rozluźnić. W drugiej ręce ciągle trzymał żel, który wręczył mu Dwukolorowooki, nie wiedział czy nie będzie to coś potrzebne.

[Ooc: przepraszam, że tak krótko, ale mam sesję i nie mam weny...]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sob Cze 28, 2014 1:16 pm

Był w stanie oderwac się od wszystkiego, by ukoic jego nerwy, strach, smutek czy nawet złe wspomnienia. Mimo iż chyba Cudak nie byłby w stanie nic zrobic wampirowi ten jednak oddał mu się całkowicie, uważał jakby mógł w każdej chwili zrobic coś złego, wszak zmuszony był do bezgranicznego słuchania leżącego tuż pod nim Zielonowłosego Księcia. Był tak niewinny jak dziecko, w połowie nim był. To najpiękniejszy okres życia dla niektórych, więc nie chciał zmuszac go do szybkiego dorastania ze wszystkich możliwych... stron? Tyle że może robic co dorosły i niby było to skomplikowane, aczkolwiek wampir widział w nim bezbronnego ukochanego. A teraz gdy wisiał tak nad nim przed oczyma widział obraz jak dopiero się poznają, Eto w postaci balonika. To najpiękniejsze wspomnienie dla Białowłosego. Przez to nawet nie zauważył, kiedy został pocałowany.
- Jak to nic takiego? Przecież widzę, nie kłam... Opowiesz mi potem o wszystkim. - Powiedział rozkazującym tonem, ale to tylko dlatego, że strasznie martwił się o chłopca, coś co mógł zrobic źle albo już zrobił. Niech Eto nie boi się kłopotac, wampiry nie umierają ze starości ani przez zawał serca - trwają prawie wiecznie. Dłonią ogarnął mu włosy z twarzy i pocałował płaczące wcześniej patrzałki. Może teraz niby zaczął się wahac, nie do końca wiedział, czy chce to zrobic. Pragnie Mu pokazac, że to nie jest złe, jak bardzo go kocha i nie może tego wyrazic w słowach. Postanowił nie cofac się nawet o krok.
- Wszystkiego, czego chciwe istoty by chciały. Dobrze, że nie jesteś taki, jak inny... - Mruknął niepewnie wampir do jego ucha. Przynajmniej teraz pozna kolejne oblicze swego Białowłosego Stróża. Od ucha zjechał językiem na szyję w którą wgryzł się ostrożnie w miejsce, gdzie krew ani trochę nie poleci. Po niej pocałunkami przez tors aż do brzucha. Wsunął język w pępek z lekkim uśmiechem patrząc na chłopaka, nie oczekiwał po nim czegokolwiek, niech po prostu będzie. Kilka pocałunku zostawił na wnętrzu ud oraz na czubku członka Eto, po którym - zaraz potem - przeciągnął po całej długości kilka raz przytrzymując go nieco bardziej pionowo dłonią. Przyssał się na dłuższą chwilę do samego czubka ostrożnie zsuwając skórkę. Nie wiedział dokładnie co może, co zbyt bardzo go nie zaboli w tej nowej sytuacji, wolał sprawiac mu więcej przyjemności niż bólu. Wziął go całkiem do ust, wsunął aż po samo gardło trwając w bezruchu krótką chwilę, by potem zacisnąc usta i zacząc poruszac powoli głową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pią Lip 04, 2014 8:18 pm

-U-uhm.
Miało to znaczyć, że później o tym faktycznie mogą porozmawiać, ale po co psuć chwilę wymyslami młodzieńca? Przecież Białowłosy chciał czegoś odmiennego, czegoś radosnego. Jego aura tak działała na zmysły Eto, że tak je rozumiał. Inna sprawa, iż na powyższe czynności nie był przygotowany psychicznie. Nie pojmował wielu rzeczy, a ta była jedną z nich. Czas więc na olśnienie, czyż nie?
Nie rozumiał ani trochę tego rytuału, a jednocześnie dał się pochłonąć w dziwnej rozkoszy, którą został obdarowany. To nie było ani trochę podobne do kadrów z przeszłości, ba - podniecił się. Członek nabrzmiał od pulsującej krwi, zdrętwiał, idealnie układał się w ustach Wampira. Nie przerywał mu, chociaż miał pewne obawy co do tego czy nie będzie mu niedobrze, kiedy łykał specyficzną wydzielinę. Oddychał słyszalnie, dało się też usłyszeć serię cichych westchnień, które rosły w siłę. W tym samym czasie palce u dłoń przyszpilały się do kołdry tak jakby chciał odreagować przypływy euforii. Biło mu serce jak szalone, nie dało się dokładnie zmierzyć pulsu, bo puknięcia następowały po sobie co kilka milisekund. Zrobiło mu się strasznie gorąco, aż słodki pot spływał z twarzy i potogennych części ciała.
Po raz pierwszy coś takiego przeżywał, naprawdę starał się docenić gesty Wiernego Rycerza, ale przy tym stanie umysłu i serca trudno było o chłodne kalkulacje. Zanurzył się po czubki palców w przyjemności, którą Ukochany bombardował nią na wiele sposobów. Ciało cudaka lśniło niesamowitym blaskiem, włosy i oczy tonęły w żywych barwach, zniknęły jakiekolwiek zmarszczki czy niedoskonałości. Jego wewnętrzna magia, którą zatracił poprzez samotność, wypełniała go po brzegi. Łagodne oblicze zdobił uśmiech tak piękny, że miękły najtwardsze serca. A to wszystko dzięki Mikusiowi, który ofiarował swoją miłość w dobitny sposób. Rzeczywiście - nie wszystko da się wyjaśnić słowami. Ale... czy i Eto nie powinien pokazać tak samo jak go kocha? A jeśli zrobiłby mu krzywdę? Przecież to był ich wspólny pierwszy raz, pierwszy raz w ogóle dla Zielonowłosego.
-Mi-Mikuś... -zaczął z trudem wśród nierównych oddechów- ...czy... chcesz... czy chcesz...
Nie mógł sprecyzować myśli, owładnięty rozkoszą stał się zupełnie bezbronny, a zarazem skłonny na sugestie. Wypieki na policzkach chłopca powiększały się niemal całkowicie rumieniąc oblicze. Tak go zamroczyła miłość Czystokrwistego, że spił się nią po uszy. Wampir posiadał niesamowity dar, którym zechciał się podzielić z dziwakiem. Urocza z niego bestia, a do tego taka czuła, taka przystojna, taka kochana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Nie Sie 03, 2014 4:45 pm

Wampira w całości pochłaniały teraz uczucia oraz żądze. Bardzo trudno było mu wydostac się z tych mocnych więzi by mógł normalnie myślec. Nawet jeżeli się starał, to nie było możliwe, dał się porwac tak jak Zielonowłosy. Zaciskał usta mocno na jego członku, poruszył kilka razy głową, a potem wysunął go ze swoich ust. Lizał go za to po całej długości trzonu z boku poruszając przy tym ręką. Zaraz zasysał się na samiutki żołędziu męcząc Tęczowookiego niesamowicie. Wyglądał jak prawdziwa dzika bestyjka łaknąca tylko jednego - ugaszenia pożądania.
Nie spodziewał się, by ktoś niedoświadczony wytrzymał długo w takim stanie, w jakim teraz widział oraz słyszał go Białowłosy. Może go tym porządnie zmęczyc, jednak postanowił, że nie zostawi chłopaka w spokoju, póki również nie zaszczytuje. Wolną ręką sięgał do góry, by pobawic się jego sutkami, a przynajmniej prawym. Skupic się na jednym, porządnie. Ogólnie nie było tutaj niczego do rozumienia, aczkolwiek gdzieś wewnątrz czuł, że źle postępuje, bo to tak jakby robił to wszystko małemu chłopcu. Przecież Eto był w miarę dorosły jedynie z wyglądu, jednak jego psychika mogła tego do końca... mogła nie byc na to przygotowana.
Zlizywał wszystko i połykał co tylko uleciało ukochanemu bez żadnego grymasu, a podczas tego gościł na bladej twarzy tajemniczy uśmiech. Tak, niech będzie mu przyjemnie, niech porządnie się rozluźni to wtedy będzie o wiele prościej. Uniósł się w końcu niemalże na prosto, by móc zawisnąc nad nim równolegle bez większej pomocy rąk. Wiedział, że próbuje coś powiedziec, jednak wampir przerwał mu te próby soczystym pocałunkiem wsuwając język głęboko do jego ust napierając przy tym na niego i wbijając głowę głębiej w poduszkę. Trwał tak chwilę, ale zaraz potem sięgnął po żel, by móc sobie nalac go całkiem sporo na prawą dłoń. Myślał sobie tylko, żeby Eto był spokojny, bo nie chciał nic mówic. Wsunął w niego najdłuższego palca, by mógł przyzwyczaic się do dziwnego uczucia, a zaraz potem drugiego i nimi dwoma poruszał pierw powoli w nim, przyspieszał z czasem. Przy tym wrócił do całowania go, to było takie miłe i zabawne jednocześnie. Jego spojrzenie nie mówiło nic innego niż "kocham cię Eto".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pią Sie 08, 2014 3:36 pm

[Bardzo przepraszam za brak odpisu, ale nie wiedziałem jak za niego się zabrać, zwłaszcza, że to jednak nie dla mnie... takie momenty...]

Był posłuszny w każdym calu, nawet jeśli nie wiedział co go czeka. Nawet jeśli te czynności miały być, żeby sprawiały radość młodzieńcowi - nie odczuwał tego tak jak należy. Zupełnie nie tak odbierał czułości i gesty Wampira jak powinien. Nie unosił się euforią, ani też mu nie zastygł w pozycji pionowej, a przecież taka miała być kolej rzeczy. Tylko w jednym momencie poczuł ból, kiedy Miketsukami przygotowywał go na spotkanie z jego członkiem, ponieważ nie korzystał nigdy z tego przywileju jakim obdarował go Sługa. Zamknął oczy i przyjął wszystko co ofiarował mu Czystokrwisty w milczeniu, w sensie nie odezwał się artykułowanym głosem. Tylko cicho wyjękiwał przy kolejnych spotkaniach, aż...
...teraz świecił cały od stóp do głów intensywnym blaskiem. Być może miało to związek z tak wielką bliskością Białowłosego, że bezwiednie pożyczył się od niego umiejętności panowania nad światłem. Długie włosy Eto rozrastały się centymetr po centymetrze spływając kosmykami z łóżka, nawet pachniał świeżą, kwiecistą łąką niżeli sobą. Z czasem zamilknął całkowicie przelewając radość i podniecenie dookoła. A mimo wszystko, mimo przyjemności, szczupłe palce pochwyciły za ramię Ukochanego i lekko ścisnęły. Dał znak, żeby już tego nie robił, żeby przestał chociaż na moment, ale i tak stracił zbyt wiele energii, przez co dłoń zjechała z ramienia i opadła bezwiednie na łóżko obok właściciela, który był nieprzytomny. To było dla niego za wiele jak na pierwszy raz, aczkolwiek docenił starania swojej miłości, toteż próbował jak najdłużej walczyć ze zmęczeniem i pokazać swoją postawą, iż Mikuś jest dla niego wszystkim, i może z nim robić co zechce. Blask chłopca nie mijał, świecił się niczym Księżyc w pełni na tle ciemnego nieba. Pokój niemal cały tonął w długich włosach Eto, które rozrosły się nie tylko na długości, lecz i w swej objętości.
Niezupełnie pamiętał co działo się przed snem z wykończenia, o czym świadczyła przestraszona minka, kiedy tylko ocknął się tuż obok Wampira. Nie wiedział czy cały czas nad nim czuwał, lecz uspokoił się na jego widok i słodko uśmiechnął. Ostrożnie podniósł się do siadu na łóżku i okrywając się pościelą niczym wstydniś próbował zgarnąć rączką koszmarnie długie włosy za ucho.
-Dziękuję Mikuś za tamto. Mam nadzieję, że nie jest Ci przykro, że tak szybko... no...
Zrobił przepraszającą minkę i oparł się o ramię Wampira mrużąc lekko tęczowe oczka i mrucząc cichutko niczym mały kotek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sob Sie 09, 2014 7:01 pm

// w porządku, mi humorek do odpowiedzi nie pasuje... i nie żeby coś ale... Cóż. //

Wszystko działo się dla niego zapewne o wiele szybciej niż dla Zielonowłosego chłopaka. Jego zdezorientowanie było wielkie, jak i brak myśli. Cały czas jednak... pierwszą rzeczą jaką zauważył była strata przytomności przez chłopaka. Wampir szybko upewnił się, czy wszystko okej i czy nie dzieje się coś związanego z przeszłością. Upewniony, że wszystko jest okej uspokoił się siedząc na łóżku z opuszczoną głową. To nie tak, że najadł się strachu czy coś... w sumie nie wiedział co miał czuc. Czuł się strasznie dziwnie, głównie strasznie. Nie koniecznie z tym co zrobił. Czemu jego zaufanie zostało nadszarpnięte? Rozumiał, że Eto jest dzieckiem... jemu potrzebny jest inny typ miłości, taki której czystokrwisty dac mu nie mógł, był na to za stary? Tak jakby można rzecz. Mógł przyżec, że przez krótką chwilę poczuł jak mocno zabiło mu serce, jak bolało go całe ciało, ale głównie klatka piersiowa. Nie wiedział jak się zachowac, przez cały ten czas nie spojrzał się na nieprzytomnego chłopaka ani razu. Przeczesywał nerwowo włosy, nadgryzał wargę czy też rękę. Zaraz zaraz... jak to wszystko się zaczęło? Gdzieś ten fakt zgubił w pamięci.
Po dłuższym czasie poszedł zrobi ze sobą porządek, z nieprzytomnym chłopakiem... Cóż innego mógł zrobic? Nie mógł określic uczuc jakie miał w sobie. Samo jego spojrzenie mówiło, że jest mu źle, nie ważne jak bardzo kamienną miał twarz. Znał Eto na tyle dobrze, że wiedział iż prawdziwych uczuc nie ukryje nie ważne jak bardzo by się starał to robic. Był w tym momencie w kropce.
W każdym bądź razie teraz wyglądał jak na pierwszym spotkaniu, obowiązkowy wampir sługa. Ostatnio był bardzo zmienny w swoich przekonaniach jak i uczuciach, ale ciężar tego świata nie pozwalał mu się zmienic na długo. Może powinien wtedy oddac Zielonowłosego? Siedział jednak w sypialni bo... musiał. Chyba musiał. Siedział, siedział, siedział, aż usłyszał jak on się obudził. Był tak przerażająco neutralny. Wiecznie coś było z nim nie tak, wiecznie niedobrze ale dlaczego? Nie mógł nic odpowiedziec, coś jakby utknęło mu w gardle. Nie spojrzał na niego, tylko po prostu siedział na łóżku broniąc się przed jakimkolwiek gestem z jego strony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sro Sie 20, 2014 9:06 am

Coś było nie tak. Chłód bijący od Wampira zabolał rozbudzonego młodzieńca, który ukradkiem przyglądał się swojej Połówce. Była zimna, neutralna, ale i posłuszna na każde skinienie. Jednak najbardziej zmartwił się, że nawet mruczenie Eto nie osłodziło tego poważnego wyrazu twarzy doświadczonego Towarzysza. Sięgnął rączką po dłoń Ukochanego, lecz nie zdążył jej pochwycić. Dlaczego... dlaczego zaczął się tak zachowywać?
-Mikuś...?
Nawet nie mógł wziąć w swoje łapki dłoni Sługi - uciekał przed każdym jego gestem. Czyżby coś stało się od momentu utraty przytomności, czy o sam fakt, że wymiękł, że nie podołał niewygórowanym wymaganiom Czystokrwistego? Czuł się winny, że tak namieszał w głowie Białowłosego - że próbował na siłę go zmienić, a potem co chwila psuł swoimi poglądami, zachowaniem, słowem, czynem... Że dał nadzieję, iż Eto może być kimś bliskim dla Miketsukamiego.
Odsunął się od Ukochanego i usiadł na skraju łóżka. Nie był ubrany, toteż objął się rączkami za ramiona i okryty długimi włosami postanowił iść się ubrać. Gdzieś na dole były jego ciuszki, więc bez słowa wyjaśnień zszedł na dół włócząc zbyt długie włosy po podłodze. Trafił do salonu, gdzie tylko dotknął palcem spodni i reszty łaszków, a miał je już na sobie. Meble podpowiadały mu także gdzie może znaleźć nożyczki, by ściąć za długie włosy. Dorwał narzędzie fryzjerskie w dwa palce i siadając na kanapie ściął trochę nierówno i koślawo włosy, tak że sięgały mniej więcej do połowy ud.
Zebrał ścinki do rączek i wyszedł z nimi na ogród, gdzie wśród grządek rozsiał przycięte włosy. Za kilka dni urośnie tutaj mnóstwo kwiecia, lecz Eto już raczej tego nie zobaczy. Cudak zajął miejsce na krześle ogrodowym i skrył twarz w dłoniach. Jak mógł być tak samolubny... nawet jeśli to Mikuś wykorzystał go cieleśnie, to on wykorzystał Wampira mentalnie i psychicznie. Ile razy już chciał popełnić samobójstwo, a wierny Sługa go ratował? Ile razy wpajał w jego usta swoje, z czego ile też było tych całkiem szczerych, a ile takich które były tylko demonstracyjne? Eto jest złą istotą, gorszą niż bestia Miketsukami, bo przynajmniej ten drugi skracał cierpienie zabijając, a czyny Zielonowłosego wpływały i odbijały się na psychice innych na długie miesiące...
-Co ja zrobiłem...Co ja najlepszego zrobiłem...
Można to wszystko skończyć tak, by nikt nie ucierpiał. Żeby wydawało się, iż ich związek był wyśniony. Ale pamięć była bardziej skomplikowaną rzeczą... łączyła się z sercem, które i tak zostało złamane i nadgryzione zębem egoizmu. Był zbyt młody, by zdawać sobie sprawę z wielu rzeczy, ale o Mikusiu i o tym co z nim zrobił... nie wyprze się, odpowie za to. Zmrużył oczy i tak bardzo prosił o to, by Czystokrwisty ostatni raz mu wybaczył. Już go więcej nie będzie męczyć, będzie wolny. Zero obciążenia dzieckiem, które nie wniosło żadnych pozytywnych treści w ich związku. Ciało Eto zaświeciło krótkim blaskiem, by stać się kolorowym balonikiem, zupełnie takim samym jak tym, który zahaczył o wrak statku i nie mógł odlecieć dalej. Czekał teraz tylko na wiatr.
I odleciał.

Z tematu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Today at 4:20 pm

Powrót do góry Go down
 
Wampirza Willa - Dom Mike i Eto
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Kolebka Upadłych Aniołów :: Teren mieszkalny :: Domki-
Skocz do: