IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wampirza Willa - Dom Mike i Eto

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pon Kwi 01, 2013 1:52 pm

Jeżeli ktoś swoje w życiu przeżył bo tak zadecydował czy też musiało się tak stać to umiał bardzo wiele, poniekąd też to co było nieosiągalne dla niektórych lub nie mogliby żyć bez tego, co Wampir odrzucał niczym dziecko zabawkę w kąt. Gdyby tak klatka po klatce patrząc na życie Białowłosego odkryć, czemu teraz jest taki, a nie inny mogłoby być ciekawie. Zapewne rozpieszczone dziecko, pewne siebie w dorosłości byłby surowy dla innych. Patrząc na to z czasów aktualnych byłoby mu o wiele lżej w niektórych sprawach, nie warto gdybać i zagłębiać się w tematy, które nigdy nie będą już do zrealizowania bo jest tak a nie inaczej koniec kropka.
Karać za błędy zawsze się będzie w ten czy inny sposób, jego osoba nie mogła ich więcej popełniać. Gdyby nie chciał być jak człowiek nie wahałby się pić krwi, miałby większe pojęcie o sile jaką posiada będąc nieśmiertelnym, do tego wszelka regeneracja. W porównaniu powiedzmy do tamtego Demona z którym walczył, jego obrażenia musi wyleczyć ktoś, więc też jest mniej odporny. Wszystko miało swoje plusy i minusy nie było wyjątków od tego. Na co dzień też nie myślało się o strzelaniu ogniem z rąk, światłem czy czymkolwiek innym, a przynajmniej Mike tak miał. Uznawał się za zwykłego sługę, głównego właściciela willi tylko tyle.
Delikatne ruchy przyjaciela, który najwyraźniej postanowił umyć go pod wodą (co było niemożliwe całkowicie, chyba że samą wodą) wyrzucały z głowy wszelkie złe myśli. Przez dłuższą chwilę był myty, ale nie wyznawał zasady ,,jeżeli chcesz mieć czystego sługę musisz go sobie umyć". Słudzy sami dla siebie wszystko robili, Pan zniżał się do jego poziomu jeżeli było inaczej lub traktował go na równi z sobą. Nie znaczyło to, że koniecznie musi być on traktowany jak śmieć. Grzecznie przeczekał aż skończy wychylając jedynie głowę ponad taflę wody.
Woda z włosów Tęczowookiego spadała szybko na podłogę, tworząc coraz to większą kałużę, jednak samo patrzenie na niego przynosiło Wampirowi tak dużo radości. Gdyby znał jego stan umysłowy byłby wielce zmartwiony i starałby się, aby zmienić jego straszny los... Tak nie może po prostu być. Nagła ciemność, mnóstwo iskierek, to niesamowity wygląd. Skierował swój wzrok ku górze ze zdziwieniem, sam chyba czegoś takiego nie potrafił, jego umiejętności w posługiwaniu się światłem ograniczały się do ataków.
- Jakie to śliczne... - Uśmiechnął się szeroko przymykając oczy do połowy. To rzeczywiście w miarę dokładne odzwierciedlenie nocnego nieba, nawet znalazł tam kilka konstelacji. Złapał za rękę zielonowłosego i przyciągnął na siebie, by na nim poleżał. Woda robiła się chłodna, wanna też nie za ciepła, a Białowłosy wrócił do normalnej temperatury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pon Kwi 01, 2013 6:25 pm

No cóż, Miketsukami lepiej wiedział jak powinien postępować ze sobą, nie mniej jednak ta kwestia wyżywania się fizycznego za nawet najmniejszy błąd nie leżało w gustach pokojowo nastawionego Eto. Oby nie miał okazji doświadczyć tego ani na sobie, ani na ciele sługi. Nie jest zwolennikiem przemocy, takową jeszcze nigdy nie przeżył, tylko czuł cierpienie Wampira podczas potyczki z demonem z cmentarza. To go skutecznie zniechęciło do powzięcia myśli i czynów w kierunku bijatyk. Chyba, że w obronie życia, ale to już zupełna ostateczność. Nie chciał przekonywać się czy będzie mógł się sprawdzić jako dyplomata w razie podobnych kłopotów.
Patrzył się w ciszy na to co zmajstrował, aż nagle usłyszał głosik doskonale mu znany i roztapiający serduszko. Życzliwy uśmiech zagościł już na obecnym obliczu Eto. Widział bowiem wielki entuzjazm na twarzy swojego Przytulaska, a to było najpiękniejsze zwieńczenie małego dzieła dziwaka.
-Eee tam, nie takie śliczne jak Twoje oczka. To one mi przypomniały o świetlistych kropkach na niebie.
Najwyraźniej odpędził zupełnie zmęczenie, nawet jak powinien zdrzemnąć się, ale tak to czasem bywa, że kiedy nie można zasypiać, to robi się senny, a kiedy mógłby uciąć drzemkę - jest już na tyle rozbudzony, że nie potrafiłby tego zrobić. Poza tym chciał towarzyszyć swojemu przyjacielowi, który i jemu towarzyszył przytomnie i aktywnie. Przysunął do siebie cudaka i położył na sobie, a Tęczowooki nie wahając się przylgnął szczelniej. Faktycznie temperatura ciała Kochanka była ustabilizowana. Nie znał się za bardzo na chorobach, gdyż sam kiedyś został poinformowany, że nie jest zepsuty tylko chory. Dobrze, że Mikuś nie okazuje objawów podobnych do tych, które miał wcześniej. Nie pytał się go co tam robił pod wodą, to jego prywatna sprawa. Jeśli chciałby to opowiedziałby już o tym Panu, prawda? Każdy ma czasem chociaż na chwilę chęć odciąć się od wszystkiego, by o czymś pomyśleć czy odpocząć.
Woda już nie była taka ciepła, a dla kogoś, kto jednak jest stałocieplną istotą, to nie działało tak korzystnie. Mimo wszystko samo wtulanie się do Białowłosego wystarczało, żeby nie czuć tego zimna.
-O czym teraz myślisz Mikuś?
Zadał pytanie z dziecinnym uśmiechem i spoglądał w jego cudne oczy. Sięgnął po swój warkocz i końcówką zaczął lekko miziać szyję Stróża. Nie, nie za karę, po prostu tak dla przyjemności. Oby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Wto Kwi 02, 2013 6:36 pm

Nie no jak jakieś na prawdę drobne błędy były to bez przesady, ale takie na prawdę niewybaczalne, akurat te nie umkną jego uwadze. Mike był wobec walk bardzo obojętny, na rozkaz, z własnej woli, prowokacja... Z każdego powodu mógł się bić, ale najłatwiej wpadał w zdenerwowanie kiedy ktoś go denerwował dlatego też pobił się z tamtym Demonem. Już niemalże o tym zapomniał, chyba nie przykuło to jego uwagi na długo pomimo otrzymania ogromnych obrażeń i to uczucie bólu... Każdy normalny by go nie zapomniał, jakby dla Białowłosego była to zwykła, poniekąd nudna codzienność.
To co stworzył na suficie nie było ,,małym dziełem" ale ogromnym i wspaniałym. Nawet malarze nie byliby w stanie zrobić czegoś takiego, no bo w każdym razie czy ktoś chce czy nie jest to użycie mocy.
- Nie prawda, moje oczka nie są śliczne. Po prostu mają różne kolory, poniekąd świecą, ale myślę że dla niektórych Wampirów to normalne. - Trzymał go mocno jakby bał się, że to sen który zaraz się skończy albo jakby miał on gdzieś uciec i nigdy nie zobaczyć Zielonowłosego. Był w dziwnym niezbyt przytomnym stanie gdy myślał, więc konkretnie tematu nie mógł określić. Zapatrzył się na cudeńko, zapewne nie ostanie ono na stałe.
- O czym teraz myślę? Nie wiem konkretnie po prostu przelatuję kolejno myślami po przeszłości. Zastanawiam się też czy przyszłość nie będzie zupełnie taka jak oboje myślimy. Czy zostaniemy na stałe blisko siebie, może staniemy ze sobą do walki... - Pokiwał głową lekko na boki z westchnieniem. Kiedy poczuł jego warkocz odchylił tylko głowę, by zwiększyć powierzchnię do smyrania i mruczał w przerwach podczas mówienia.
- Co mam jeszcze do załatwienia, kiedy skończę swoją nową misję wobec ciebie i o wszystkim co tylko możliwe. Jest tak wiele tematów, sporo pytań, a nikt na większość nie zna odpowiedzi. - Głaskał Zielonowłosego w międzyczasie po plecach, karku oraz główce, a delikatny uśmiech rysował się na jego twarzy. Postanowił palnąć coś z najciemniejszych czeluści swych myśli.
- Czy Wampiry mogę się same zabić i czy ja przypadkiem tego nie zrobię kiedyś przez własną głupotę... - Nie chciał wystraszyć Etusia dlatego głaskał go bez przerwy, sam głos miał bardzo ciepły i milutki...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Wto Kwi 02, 2013 9:21 pm

Zawsze wspierał się z cudakiem, musiało być po jego myśli, lecz zgodził się skoro taki z niego marudny służący. I tak wiedział swoje, że nikt nie miał piękniejszego spojrzenia od Umiłowanego. Uśmiechnął się i poddawał się głaskaniu po główce w rytm tego miziania warkoczem po szyi Mikusia. To było takie przyjemne.
Żałował i to bardzo, że zapytał o to o czym myślał Stróż. Nie to chciał usłyszeć, wiedział, że będzie się krępować, ale nie wiedział, że z takich powodów. Podejrzewał, że mógł myśleć o wiele intensywniej niż ktokolwiek mu znany (no może jeszcze Sahir umiał tak zanurzyć się w ponurych myślach - ale nie mówił ich na głos) o różnych tematach i zawstydzić wiedzą po raz n-ty żyjątko, jednakże nie przypuszczał, iż usłyszy coś tak przykrego. Otworzył szeroko oczy, aż niepokój ogarnął Zielonowłosego. Ale... ale... jak mogło mu przyjść coś takiego do główki?!
-Do walki?
Zapytał samego siebie podobną intonacją jaką mówił Wampir. To jeszcze nic, coś wspominał o śmierci swoich pobratymców, ale najgorsze było przed nim. Napomknął delikatnie także... o swojej śmierci z głupoty. Nie mógł zaczerpnąć tchu, tak go ta informacja zatkała. Na nic czuły głosik, skoro przyniósł sam w sobie chłodny powiew w kark. Spuścił głowę kryjąc spojrzenie za grzywką, a wraz z tym gestem świetliki na suficie zaczęły spadać niczym spadające gwiazdy. Z początku pojedynczo, a później już nie dało się zliczyć, i wszystkie te błyski kierowały się na Wampira, bo to było jego światło. Zrobiło się ciemno, lecz lampka czuwała i włączyła jedną żarówkę. Cudak nie drgnął od tamtego czasu, chciał to wszystko przeanalizować swoimi myślami, ale jak to zrobić, gdy nie ma się swoich refleksji?! Pojawiła się zmarszczka na czole i nieprzyjemny grymas, dostrzegł to Stróż, gdy dziwak odlepił się od niego i usiadł na przeciwko. Nie widać było jego spojrzenia, same usta skrzywione w lekką parabolę z ramionami na dół.
-Dlaczego w ogóle wspominasz o czymś tak przykrym? Ja rozumiem, że mogłeś o tym myśleć, gdy byłeś blisko śmierci, ale teraz... wydawało mi się, że już czujesz się dobrze. Coś Cię gnębi? Jak tak... to dlaczego nie mogę temu zaradzić?
Uniósł wzrok ku górze, wyraźnie rysowały się brwi na zmarszczonym czole. Chciałby umieć rozważać takie kwestie, lecz nie potrafił. Te pytania, na które nie mógł Białowłosy znaleźć odpowiedzi, mogły przyczynić się do takich refleksji Ukochanego. Nie był mądry, żeby pomóc rozwikłać nurtujące pytania. Nie był silny, żeby wybić je siłą w walce. Gdy chciał trafiać swoim dobrem i sercem do jego ducha... okazało się, że to za mało. Nie umiał pomóc, czuł się bezradny, a bezradność przeistoczyła się w rezygnację.
Podniósł się z wanny i wyszedł z niej ostrożnie udając się do garderoby, zostawiając samego na kilka chwil przyjaciela. Wrócił bardzo szybko, ze swoimi oryginalnymi wdziankami, które pospiesznie ubrał, a na jakikolwiek ruch ze strony Wampira wyciągał rękę, żeby wstrzymał się i siedział gdzie siedzi. Ta pewność siebie była tylko kamuflażem, w środku trząsł się cały. Zawiązał krawat i utkwił zimny wzrok na najbliższej mu osobie. Rozwiąże chociaż część wątpliwości dręczących Wampira, ale pewnie w ich miejsce znajdą się nowe.
-Jesteś wolny. Nie będę już Twoim Panem, gdyż Twoja misja dobiegła końca. Pomogłeś mi odkryć kim jestem. Dziękuję za schronienie i te chwile spędzone razem, nie zapomnę o nich nigdy. Ani o Tobie... Miketsukami.
Nawet nie zdrobnił imienia, chociaż miał to na końcu języka. Już kompletnie ubrany w suche rzeczy zbliżał się ku wyjściu z łazienki, gdzie przystanął w progu i odwrócił wzrok na Stróża. Tym razem widać było w nich łzy. Nigdy nie miał takiego paraliżu przy rozstawaniu się z kimkolwiek, zwłaszcza że ta osoba była jego światem. Który sczerniał i rozpadał się przez słowa i gesty Tęczowookiego.
-Mikuś... Nie rób głupstw takich jak ostatnio. Ja Cię zawsze kochać będę, nawet jeśli mnie znienawidzisz.
Założył czapkę z daszkiem na czubek głowy, by zakryły mu oczy napuchnięte od łez i opatulając się rękoma wybiegł z Willi obijając się o ściany. Drogę zasłaniały mu strugi cieczy, a nogi miał jak z waty. Dlaczego to zrobił? Bo odkrył kim jest dzięki przyjacielowi, a co powodowało, że nigdy Dwukolorowooki nie będzie w pełni szczęśliwy z Eto. Był chodzącą kopiarką uczuć, bezmyślną istotą, która jednak z każdą pozytywną emocją chciała się dzielić z otoczeniem. A gdy zostaje pozbawiona tego przywileju noszenia radości i odganianiu mar na ciele i duchu, to marnieje i psuje się. W dodatku był... egoistą. Tak, powiedzmy to głośno, był cholernym egoistą, bo patrzył przez różowe okulary nie dostrzegając w porę zagrożeń, dlatego Miketsukami był wielokroć narażany na cierpienie. Dał mu wolność od smyczy, która może nie była okuta ćwiekami i ciężka, ale bardzo krótka - tuż przy nodze Długowłosego.
Dokąd podąży? Tego jeszcze nie wiedział, lecz jak najszybciej z tego miejsca, żeby nie rozmyślić się i nie wrócić z bekiem i przeprosinami, które i tak nic by nie wniosły.

[Z tematu]
Dziękuję za wspólne pisanie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sro Kwi 03, 2013 6:16 am

Skoro już myślał, to oczywiście przygotowywał się do tego co najgorsze bo po co bez myślenia nad tym niepotrzebnie cierpieć? Tak już był przygotowany Wampir i swojego toku myślenia nie zmieni, zbyt wiele bólu już doznał by teraz na niego się nie przygotować, to był zwykły odruch, a że on chciał wiedzieć nie krępował się tego powiedzieć, była to jedyna osoba której ufał ale najwyraźniej pożałuje swoich myśli.
- Tak, do walki ale... - Nie zdążył dokończyć ponieważ znów coś ukuło Zielonowłosego. Czyżby znów taki idiota jak Białowłosy zranił go kompletnie samymi słowami? Nie potrafił być delikatny, aczkolwiek mógł to wszystko zrobić bardzo nieświadomie. Przełknął głośniej ślinę spuszczając automatycznie głowę i poruszając bardzo delikatnie głową na boki. Ten chwilowy smutek przerwała fala światła, która wróciła do niego. Przeszedł go miły dreszcz, ale nawet na niego się nie uśmiechnął. Spoglądał tylko spod grzywki na rozmówcę, jakoś tak przytkało chłopaka, że on też nie mógł nic powiedzieć, najwyraźniej teraz ranili się wzajemnie bardziej nieświadomie.
- Wspominam tylko dlatego, że boję się bólu. Rozważam wszystkie najgorsze wersje chodź by były wielkim kłamstwem, żebym na prawdę się nie załamał. Nie mówię też, że chcę o tym myśleć to jest automatyczne... - Kiedy tylko wyszedł z wanny próbował go zatrzymać łapiąc za ręce, ale on je wyrywał, nawet wcześniej nie widział czegoś takiego. Otworzył szeroko oczka, które wyglądały jak dwa kolorowe szkła w których bardzo mocno odbijało się nawet najmniejsze światło dane przez żarówkę. Nie mógł uwierzyć w to usłyszał, dopiero teraz popłakał się jeszcze bardziej chyląc głowę ku dołowi.
- Nie prawda moja misja wobec ciebie się nie skończyła. Chcesz czy nie będziesz moim Panem jeszcze długo świadomie czy też nie, a ja ciebie nie zostawię nawet teraz. A to nadal jest też twój dom, musisz do niego czasem przyjść. - Głos Wampira bardzo drżał, nie potrafił go teraz opanować. Dopilnuje, żeby jego słowa pozostały prawdą jak najdłużej i tak też będzie. Zanim jeszcze odszedł gorączkowo łapał go za rękę, ale uciekł mu, niczym piękny motyl na wolność...
Długo po jego odejściu jeszcze siedział w wannie aż nie ogarnął się w komplecie, przestał płakać i stał się ,,normalny". Odrobinkę rozdarty w środku, potem z nim porozmawia, skoro teraz tyle z tego wynikło. Wyszedł z wanny wypuszczając wodę, wytarł się porządnie przed wyjściem, wysuszył włosy, wstawił pranie i dopiero teraz poszedł się ubrać. Tradycyjnie garnitur, biała koszula i krawat. Rozmyślał o tym gdzie teraz poszedł tak nagle, nie pamiętał że ostatnim razem skończyło się to niemalże śmiercią dla Wampira. On na prawdę nie dostrzega że nie mógł bez niego żyć, on zmienił go na lepsze, dał wiele momentów do radości jakiej nigdy wcześniej nie zastał. Zgasił światło, zszedł na dół... Postanowił nie zamykać willi, nie była tylko jego i zresztą pragną, aby pozostała ich wspólna. Nie może się ciągle zamartwiać, może ktoś rozwiąże jego problemy. Z takim oto myśleniem i cichym szeptaniem do siebie opuścił swoje mieszkanie.

zt. Ja również dziękuję :3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sob Maj 04, 2013 9:20 pm

Niczym zbity pies, a może i szczeniak, kroczył wolno ku willi, w której czuł się najlepiej. Ale okazało się, że Wampir opuścił domostwo, dowiedział się o tym na miejscu. Kiedy przeskoczył przez bramę i podreptał w kierunku drzwi, te same z siebie nie mogły się otworzyć. Próbował ciągnąć za klamkę, lecz ni drgnęła. Ściany szeptały, iż właściciel niemal od razu po wyjściu dziwaka zniknął, i że drzwi są otwarte, tylko Eto nie miał na tyle sił. To był dobry gest ze strony Wampira, iż tylko przymknął odrzwia umożliwiając Zielonowłosemu wejście do środka. Tak też zrobił czym prędzej.
I mimo, że zamknął za sobą, to nie był w stanie przejść wgłąb domostwa, które szemrało jedynie od plotek przedmiotów. Przeszło po nim zimno i posmutniał. Nieśmiało rozglądał się po willi jakby był tu pierwszy raz (w zasadzie był po raz pierwszy bez towarzystwa przyjaciela), opierał się ręką co jakiś czas o ścianę jakby zaraz miał się przewrócić i doczłapał do salonu. Padł jak kłoda na kanapę i okrył się kocykiem. Było mu zimno, ogólnie martwił się o to co dzieje się z Białowłosym. Spodziewał się go tutaj, a teraz nie miał pojęcia gdzie mógł się podziać. Teraz okazuje się jak mało wiedział o swojej najukochańszej osobie. Dygotał z tego wszystkiego pod kocykiem i przez chwilę miał nadzieję, że zaśnie, albo wcześniej odnajdzie się Mikuś i przeprosi go za to co zrobił. Nie chciał go ranić, a zrobił to. Uświadomił to sobie po którymś z kolei rozpatrywaniu wspomnień.
Bez względu na wszystko, już niemal od samego początku przebaczył Dwukolorowookiemu słów bolesnych jakie wypowiedział do Eto w wannie. Po prostu nie umiał się gniewać na niego umyślnie. Najwyraźniej emocje wzięły górę i nie potrafił się wycofać z tego dziwnego stanu uniesienia. Mógł przecież mieć swoje myśli, prawda? Nawet jak obecność dziwaka nie pomogła ich zniweczyć, to jeszcze nie był koniec świata. Eh, trudno żyje się w tym świecie.
Długo nie potrafił czekać, oczka same kleiły się do snu. Opadły w końcu ciężko i zmusiły młodzieńca do oddania się w objęcia Morfeusza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pią Maj 10, 2013 9:13 pm

Te wiele dni wędrowania po terenach zielonych, wsłuchiwania się w swoje wnętrze w tym także nie śpiącą, aczkolwiek kontrolowaną, bestię dały mu możliwość rozwiązania całkiem samemu kłębku problemów, które z upływem czasu nagromadziły się. Odpowiedzi na pytania, najlepsze opcje, co ma powiedzieć wszystko miał zaplanowane, ale czy ktoś tak uczuciowy będzie w stanie uspokoić się, opamiętać od jakichkolwiek odruchów, które do niedawna były naturalne. Walczył sam ze sobą długo, na prawdę nie wiedział co zrobić, decyzje nie były proste, sprzeczne ze wszystkim co czuł Wampir, co chciał osiągnąć. Zmienił się, stał się bardziej otwarty, a potem to bolało i nie doprowadzało do niczego dobrego. Po co, na co coś takiego? Bezcelowe, bezsensowne bo i tak inni myślą, czynią swoje to co chcą. Białowłosy z racji tego, że zawsze uważał się za o wiele mniej ważnego od innych (prościej mówiąc zwykłego psiego sługę, o!) nie potrafił żyć, jak coś w jego życiu wypadło z rytmu.
Jeszcze myślał bardzo długo nad powrotem do willi, chodź niby był na to gotowy. Spodziewał się, że tam właśnie jest, bo minęło sporo czasu od ich ostatniej ,,rozmowy" (w postaci jako takiej kłótni oczywiście), a do tego gdy był na całkiem znajomych ulicach wyczuł jego zapach. Na twarzy w połowie zasłoniętej śnieżnobiałymi włosami malowało się głębokie zamyślenie, nogi same niosły go w odpowiednią stronę. Nie mógł się jednak więcej opierać, nie chciał więcej cierpieć ani krzywdzić innych głupotami. On ma być pomocny, a nie taka przylepa do tego wydająca rozkazy co to to nie. Będąc przed willą odetchnął głęboko kilka razy, starając się przybrać już neutralny wyraz twarzy. Nie wiecie jak to ciężko zrobić, chodź ten z którym zamierzał rozmawiać i tak wyczuwał wszystko prosto z serca innych. Przeskoczył przez ogrodzenie, opór który stawiało jego ciało przed wejściem do środka był spory, najwyraźniej psychicznie nie był gotów czy coś. W końcu otworzył drzwi, postąpił kilka cichych kroków w przód rozglądając się za Zielonowłosym. Zauważył go w salonie na kanapie najwyraźniej spał, co go budził będzie. Otworzył okno i usiadł na parapecie patrząc na zewnątrz. Dopiero wrócił, a już go ciągnęło. Przynajmniej miał chwilę czasu na ostateczne przemyślenie tego i owego...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pią Maj 10, 2013 9:45 pm

Miał twardy sen, zdawało się, że nikt i nic nie wybudzi go z transu. Wszystko co widział i przeżywał kłębiło się pod ciężkimi powiekami, a to wcale nie relaksowało, gdy przychodziły te trudne momenty. Owszem, były też te przyjemne, pełne radości i miłości z Mikusiem, rozmowy z Mariś, ale przesłaniały je te, które powodowały smutek i niemożność zrozumienia dlaczego tak się stało. Dlaczego nie był na tyle pomocny, żeby nieść radość innym i musiał zawsze coś zepsuć? Marszczył od czasu do czasu czoło, aż nagle wszystkie myśli zanikły związane ze snem. Słuch wyłapywał szepty mebli, że Pan wrócił do swojej posiadłości. Jego ciało już budziło się ze zdrętwienia, lecz nie poruszyło się jeszcze. Eto przez drzemkę zapomniał o tym co miał powiedzieć, jego uczucia zlały się z emocjami przyjaciela i wymieszały. Były podobne, ale każdy obwiniał siebie. Czy ta gorycz między nimi musi być?
Nie, nie musi.
Kiedy Białowłosy przystojniak zasiadł na parapecie w salonie, to cudak otworzył ostrożnie oczy regulując ostrość obrazu. Nie widział za dobrze, przez mgłę z krainy marzeń widział tylko ciemną, spiętą sylwetkę przy nadnaturalnym białym oknie. Ten obraz tak kontrastował, że aż mógł zachwycić, lecz nie czas na wizje artystyczne. Bardzo ostrożnie usiadł na kanapie owinięty kocem, z którego miał także zrobiony kapturek. Przytrzymał jedną ręką materiał, aby nie rozjechał się pod wpływem grawitacji i wstał na chwiejnych nogach. Trochę pachniał piwem, ale to tylko dlatego, że ostatnim przystankiem do domu był pub. Nic poza tym. Nie skosztował ani łyka bursztynowego trunku. Co prawda stawiał kroki jakby był pod wpływem, lecz przestał, gdy zatrzymał się nieśmiało przed Mikusiem. Spuścił wzrok na dół drapiąc się jedną ręką o nadgarstek drugiej dłoni. Denerwował się i stresował tak mocno jak dawno nie robił tego.
-Dobrze, że wróciłeś Miketsukami. Chciałbym zająć Ci dosłownie chwilę czasu.
Zbliżył się jeszcze o jeden krok do przodu, rozbiegane dotąd spojrzenie utkwił w jednym miejscu, i to nie była twarz Dwukolorowookiego, tylko jego kolana. Taki neutralny punkt widzenia, gdyż chciał skupić się na tym co chciał zakomunikować przyjacielowi. Starał się zachowywać powagę.
-Nie powinienem był tu wracać. Nie po tym wszystkim co zaszło między nami. Ta napięta atmosfera nikomu nie sprzyja...
W tym momencie jego tęczowe patrzałki napełniły się wilgotnym płynem, które uniósł centralnie w spojrzenie rozmówcy i dokończył już drżącym głosem:
Kliknij tutaj :
 
-...ale prawda była taka, że tęskniłem za Tobą.
Nic więcej nie dodając skulił się nieco i wtulił się z całych swoich sił w muskularne ramię Czystokrwistego. Ah, jak żałował tamtej decyzji! Ta rozłąka była zupełnie niepotrzebna, to przez niego i jego inny tok myślenia (zubożały o wiele czynników, w tym przewidywanie przyszłości) doszło do kłótni, która nie musiałaby mieć wcale miejsca. Schował twarz w marynarce Mikusia i moczył dużymi łzami materiał, przy tym cicho szlochał i różowił się od braku tchu. Przyszpilił palce do jego ręki i nie puszczał swojego Stróża. Ukochanego Stróża, którego zranił. Nie chciał tego, nie chciał... a jednak to zrobił, i było mu strasznie źle, stąd tyle gorzkich łez.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pią Maj 10, 2013 10:12 pm

Siedział spokojnie, myślał, a tu nagle usłyszał kroki, nie odwrócił jednak głowy, wiedział że się obudził. Chodź drgnął tak jakoś automatycznie nic poza tym nie zrobił. Przełknął głośno ślinę przetrzymując jeden głębszy wdech. Musiał być bardzo silny, utrzymywać wewnętrzną równowagę, a jednocześnie nie mógł go zranić. Żeby pozostać stabilnym wciąż patrzył na zewnątrz marszcząc z lekka czoło. Wsłuchał się w jego głos, szybko analizował wypowiedziane słowa wyłapując sens. Nie mógł się powstrzymać, by zerkać na niego kontem oka, przez co zauważył również łzy, które zbierały się w jego oczach podczas mówienia. Wrażliwość w takich chwilach nie jest czymś fajnym szczególnie jak jest to osoba, którą darzy się ogromnymi uczuciami. Słuchał, słuchał, Zielonowłosy się rozpłakał, a Białowłosy wysnuł z ogółu wnioski. Nie mógł jednak dłużej normalnie myśleć, utworzona linia obrony powoli załamywała się pod wpływem chęci upływu emocji na zewnątrz. Cokolwiek by nie powiedział, jakkolwiek by nie postąpił zrani Eto. A jaka była prawda? Powie to co i jego bardzo boli, czego na prawdę nie chce i zmieniłby się, żeby tak nie było, co zaboli chłopaka, z czym nie będzie mógł żyć, nie daj bóg odwali mu i głupotę jakąś zrobi, ale to powie tyle żeby on wybił mu to z głowy, pomógł w tej właśnie chwili. Niech znajdzie, zobaczy prawdę...
Po pewnym czasie z ciężkim westchnieniem odwrócił się do niego przodem, objął niepewnie (chodź jego ręce opierały się) aczkolwiek bardzo mocno, jakby miał go stracić.
- Powinieneś był tu wracać, bo to twój dom... - Zaczął niepewnie, powstrzymując łzy aż skończy mówić.
- Nic nie dzieje się przypadkiem, wszystko ma jakiś cel. Żeby coś przeżyć, czegoś się nauczyć, umocnić nas w naszych przekonaniach. Przez ten czas dużo myślałem o tym, jak wiele błędów popełniłem przez uczucia i nieopamiętanie. Zniewoliłem cię, bo pokochałem... - W tym momencie głos Wampira zmiękł, stał się bardziej drżący jakby nie mógł mówić.
-... ale ty masz swoje zadanie, ja mam swoje. Nie mam prawa cię zatrzymywać z powodu moich zachcianek, jakichkolwiek uczuć. Przepraszam za wszystko. - Kiedy skończył z jego oczu popłynęły pojedyncze łzy, które były wręcz sprzecznością zawartej w jego słowach treści. Przekazał mu wprost, że jest wolny, nie zatrzyma go, chodź pragnie aby został. Kocha Zielonowłosego, a rozłąka bardzo boli, a cały ten ból przykrywa pod pracą z którą mógłby skończyć, gdyby umiał. Był w tym momencie rozdarty.
- Nie chcę cię zranić nigdy więcej, za to cały ciężar ściągam na siebie śmiało, całkiem świadomie. - Przyznał się. Głaskał go delikatnie po głowie, coraz bardziej wtulał w siebie. Ach jak to się skończy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sob Maj 11, 2013 9:47 am

Smutek utopił się całkiem w gąszczu łez, które powoli przestawały spływać. Nie było już widać ani smutku ani uśmiechu. Zawsze uspokajało go głaskanie po głowie i objęcia Czystokrwistego. Tym razem jednak i słowa świadczyły o tym, że Białowłosemu zależało bardzo na Eto, który ciągle traktował siebie zbyt przedmiotowo i nie tolerował myśli, że ktoś mógł się do niego tak bardzo przywiązać. Przestał chlipać pod noskiem, żeby wsłuchać się w każde wypowiedziane zdanie i komponować je wraz z jego duszą. Jego Stróż przyjął na siebie brzemię tej rozłąki i powód dla którego do tego doszło. Powinien się cudak przyzwyczaić do tego nastawienia, że to Wampir chciał nieść radość Tęczowookiego, stąd takie słowa nawet nie będące do końca prawdziwe. Wtulił się mocniej, gdy i uścisk przyjaciela wzmacniał się na jego wątłym, młodzieńczym ciele. Próbował jakoś odnieść się do słów poprzednika, lecz bał się cokolwiek powiedzieć. Nie w tym sensie, że wyznanie Miketsukamiego było groźne (wręcz przeciwnie - wzruszało doszczętnie i na wskroś), iż ciężko było cokolwiek z siebie wydusić.
Obaj mieli przez tę chwilę ciszy moment ostatecznej decyzji do podjęcia. Nie marnował go ani przez chwilę zarówno Stróż jak i jego Pan, o ile jeszcze można tak ten związek nazwać. Kiedy tylko udało się Zielonowłosemu uzbierać w sobie siły, to przekręcił głowę tak, ażeby chociaż jednym tęczowym oczkiem spojrzeć do góry na twarz swojego Wybawiciela z Nadmorskiego Parku.
-Uczucia są ważne... Mikuś... zwłaszcza te... należące do Ciebie.
Miał problem z oddychaniem (może po części tego mocnego uścisku w jakim się znajdował), stąd takie przerwy w wypowiedzi. Nie odsuwał się jednak ani o milimetr od tej osoby, która dała o wiele więcej ciepła niż wszystkie dotąd spotkane osoby jednocześnie. Nagle na twarzyczce młodzieńca pojawił się uśmiech, a z nimi pojedyncze krople łez i słowa:
-Wolę uszczęśliwić na zawsze jedną osobę niż nieść chwilową radość setkom tysięcy istnień.
Tak, to była prawda. Doszedł już wcześniej do tego wniosku, jak próbował na siłę uszczęśliwić każdą napotkaną istotę, a ta niekiedy zbywała Eto byle czym, lub nawet nie zechciała słuchać chłopaka. O wiele trudniej jest uszczęśliwić kogoś bliskiego, gdyż obawy są do tego czy nie urazi się kochanej osoby. Jednakże... gdy uda się zasiać plon wiecznej radości, czy nie wyda najpiękniejszego kwiatu zaufania i miłości na świecie? Co z tego, że żywioły żyjące w Eto nie będą akceptować tego postanowienia (nie będzie ich ignorował, ale zakres działań dla innych zmniejszy do minimum), jak Zielonowłosy chce oddać swoje życie tylko dla Mikusia. Oczywiście będą kłopoty z dogadaniem się w związku z misją dziwaka, lecz nie cofnie się już nigdy więcej od najukochańszej osoby. Mariś, hybrydowa wróżko-ludzka dziewczyna, nauczyła go brania odpowiedzialności za swoje czyny, poświęcenia dla swojej pasji, a w tym przypadku tą pasją jest podnoszenie na duchu Śnieżnowłosego lubego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sob Maj 11, 2013 11:01 am

Ciepło pochodzące od Zielonowłosego, bicie jego serca, sam zapach uspokajał go powoli jednocześnie opróżniając głowę Białowłosego z wszelkich myśli co pozwoliło uspokoić mu się całkiem szybko, zakręcić kurki od płynących z oczu pojedynczych łez. Wszystkie jego podstawowe odruchy uaktywniły się, pozwolono by nie musiał kryć się z uczuciami, które i tak wypływały już wieloma szczelinami. Po raz drugi od bardzo długiego czasu ktoś okazał mu odrobinę miłości wywlekając prawdziwe ,,ja" Wampira z ponurego wnętrza. Chciał dla niego jak najlepiej, już dawno oddał mu całego siebie. Siła uczuć była w tym wypadku niesamowicie mocna, ale czemu nie raz Wampir mówił coś kompletnie sprzecznego z prawdą? Nie tylko by próbować uszczęśliwić drugą osobę, a może nie do końca świadomie sprawić sobie większy ból. Pozostało pytanie dlaczego to robił? To jest raczej nie do wyjaśnienia. Rozluźnił uścisk, który był zbyt silny jak na kruche ciało Tęczowookiego. Bladą twarz znów rozpromienił uśmiech, nawet jeżeli mały to był i nie schodził. Wlepił swoje niebiesko-żółte ślepka w ukochanego.
- A jednak robię wszystko, co jest z nimi sprzeczne, bo niby się do tego przyzwyczaiłem. - Westchnął ciężko przymykając do połowy przez chwilę świecące oczy. W końcu jednak doczekał się słów najważniejszych, których nigdy wcześniej nie usłyszał nawet od tej również kochającej Wampira. Znów włączyła się automatyczna analiza sytuacji, to nie raz na prawdę przeszkadzało.
- Jeżeli będzie to sprzeczne z twoim zadaniem możesz mieć spore kłopoty. - Nie ważne z kim, z czym, dlaczego... tak po prostu.
Ano właśnie pachniał też kimś obcym, ale niezbyt się tym przejmował. Spojrzał wgłąb Tęczowych patrzałek, kładąc w między czasie dłonie na jego ramionach. Był tak blisko, że nie trzeba było niczego więcej niż odrobinkę podciągnąć wyżej ukochanego i pocałować go czule. Ze smutnego, zamyślonego Wampira stał się znów zadowolonym, uśmiechniętym, stawiającym Zielonowłosego na pierwszym miejscu, chłopakiem. To tak jakby ta ucieczka od cywilizowanego świata w głąb natury na kilka dni w chwilę poszła na marne, skoro tak to wszystko, w sumie szczęśliwie, się skończyło. Gdyby miał serce biłoby ono jak szalone...
Pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny. Swoimi wargami rozchylił jego i wsunął niepewnie język do środka. Tak niewiele było mu potrzebne do pełni szczęścia, chodź kłóciło się to z jego naturą. W sumie, gdyby nie łączyły ich więzy Pan-Sługa może byłoby o wiele lepiej, zapewne tak. Rozkoszował się tą wspaniałą chwilą, chciał aby było takich więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sob Maj 11, 2013 12:35 pm

Mikuś to taki mały analizator o dobrym środeczku hihihi. Uśmiechnął się słysząc lekko kiwając głową na boki na temat tego, że przyzwyczaił się do bycia sprzecznym wobec swoich uczuć. Musiał zrozumieć, iż chłodne kalkulacje też są przydatne, aby nie zostać oszukanym, zdradzonym, czy aby nie przeżywać tak mocno każdej porażki. Z drugiej strony można w ten sposób ominąć to co w uczuciach najlepsze, ale zdawało się, że Wampir znalazł na to złoty środek - wiedział kiedy odblokować się z dystansowania wszystkiego i oddać się w ramionach Eto swojemu wrażliwemu "Ja". Zaczynało to w końcu (w końcu, w końcu yeeeah!) docierać do mało znającego świat, naiwnego i altruistycznego dziwaka. Jak on kochał patrzeć w oczy swojego lubego, który także uśmiechnął się i obdarzył tymi swoimi Złoto-Błękitnymi patrzałkami Eto. Nie był za duży, ale widział jego piękno i urok, za co był wdzięczny kochankowi.
Lampka ostrzegawcza uruchomiła się Stróżowi po raz kolejny. Przeczuwał być może, że to co powiedział Długowłosy może być nie do zrealizowania, a jeśli - to może przynieść pewne straty. Tak jak w normalnym życiu, mało co przychodzi za darmo, chyba że same kłopoty. Mało co dobrego nic nie kosztuje. Wyciągnął paluszki do Śnieżnowłosego i starł opuszkami resztki jego łez.
-Zapamiętaj to sobie Mikuś: nigdy, przenigdy nie będziesz przeszkodą w moim życiu. Nigdy. Jesteś dla mnie wszystkim co posiadam i co chciałbym posiadać. Nic więcej nie potrzeba mi do szczęścia.
Wtedy też Dwukolorowooki przeszedł na wyższy poziom zacieśniania więzi, które prawie zostały zerwane. Podciągnął bliżej siebie niższego od siebie młodzieńca i złożył gorący pocałunek. Żyjątkowi zaświeciły się oczka z pełni szczęścia, gdyż będąc tak blisko wiedział, że tego potrzebuje Czystokrwisty. Nie opierał się, nawet nie chciał, tylko na chwilę oderwał wargi, żeby oznajmić z nutką ekstazy:
-No, chyba, że tego, hihihih!
Rzucił się niemal na szyję Mikusia i ich usta były złączone w długi, namiętny kares. Nawet wyczuł nieśmiałe łaskotanie językiem po podniebieniu, na co rozluźnił i swój język, aby wetknąć także do jamy ustnej Wampira. Delikatnie, lecz pewnie, odwdzięczał się za taką dawkę euforii i za to, że chciał być z Eto. Nie miał takiej wprawy jak Stróż, uczył się wszystkiego od niego i powtarzał, lecz zdawało się, iż sam też próbował urozmaicić doznania, na przykład masując palcami uszy kochanka lub przylgnąć torsem do jego klatki piersiowej prawie że leżąc razem na parapecie przy otwartym oknie. Przebiegały po nim miłe ciarki, a policzki zaróżowiły się od emocji. Były krótkie momenty, kiedy to Zielonowłosy niezbyt zgrabnie czy zbyt mocno lub słabo oddawał rozkosz dla swojego Wybranka, lecz nie przestawał. Nie chciał się dzielić Mikusiem z nikim więcej, nawet ze swoim szaleńczym żywiołem, który co jakiś czas na ułamki sekund wstępował w Długowłosego (wtedy karesy i zabiegi pielęgnujące miłość były intensywniejsze i gwałtowniejsze). Dyszał cicho od nadmiaru ekstazy, jednak nie przerywał, raz to on został obdarowany całusem, raz on darzył Czystokrwistego erotycznym doznaniem. Krople słodkiego potu spływały po skroniach i wprawiały powietrze w przyjemny aromat. Ale co tam powietrze.
Nie wiedział ile czasu minęło, nie dbał o nic. Cały świat miał w swoich rękach i tańczył z jego językiem. Nie zapowiadało się, żeby przerwał sam z siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Nie Maj 12, 2013 11:40 am

Mały analizator to mało powiedziane, mógłby tak robić w każdej sytuacji, bo to jest odruch od wielu lat. Czy aż tak bardzo po nim widać, że tak na prawdę jest wrażliwy? No w sumie, gdyby nie był aż tak bardzo zapewne nie płakałby w tej jakże wzruszającej sytuacji, jakaś łezka czy dwie albo wcale. Właśnie ta część jego charakteru ratowała Białowłosego przed zatraceniem się w surowych zasadach, braku uczuć. Tego oczywiście starał się nauczyć przez jakże długi czas, by być dobrym sługą. To jest dziwne, jest wrażliwy, a nie odrzuca swojej chłodnej strony, ma dużo pieniędzy i nie musi pracować dla innych, jednak robi to na przymus. Wszystko w nim sprzecza się samo ze sobą, dlatego też ma nie raz sporo dziwnych problemów, których by nie było, gdyby przestał się tak dziwnie zachowywać.
Podczas namiętnego pocałunku nie spuszczał z niego wzroku, jakże on lubił te różowiutkie policzki całkowicie pasujące do Zielonowłosego. Ażeby było wygodniej zsunął się odrobinę bardziej do pozycji leżącej na parapecie wtulając się w ukochanego. Bardzo mu tego brakowało lecz dla niego nie było tak samo jak zawsze. Rzuciłby się na Eto, byłaby kolejna próba ... w której żywioły żyjące w chłopaku przeszkadzałyby, a teraz taki spokój. W sumie dobrze, że tak, nie inaczej. Jeżeli chodzi o chwilowe przejęcie inicjatywy czy też urozmaicanie to wręcz zachęcał do tego Tęczowookiego bo jakżeby inaczej biedactwo miało się uczyć? Nie ważne jak, czy dobrze wychodziło byleby się starał. Wspaniałe chwile jednak nie mogą trwać wiecznie. Przerwał pocałunek po dłuższym czasie. Westchnął ciężko z uśmiechem, jakby miał się zaraz tutaj rozpłynąć.
- No już już, spokojnie. - Mruknął cicho odgarniając włosy sprzed twarzy. Zgarnął wszystkie włosy Eto, zebrał je w kucyka, ażeby chłodniej mu było do tego taki przyjemny delikatny wiaterek z dworu wiał. Oplótł jego ciało w całości, byleby nie mógł wstać chodź wątpił, że on w takiej chwili coś takiego by zrobił.
- Jesteś taki kochany wiesz? - Przekręcił głowę w stronę natury tuż za oknem i ziewnął. Dawno nie spał, a taka drzemka przydałaby się mu. Nie to, że był teraz strasznie zmęczony i zasnąłby z wielką chęcią (nie byłby w stanie). W ostatniej chwili przypomniało mu się o co mógłby zapytać, aby nudno nie było.
- Powiedz mi jeżeli możesz, gdzie poszedłeś po opuszczeniu willi i co robiłeś? Bo ja tylko cały czas myślałem co ci powiedzieć biegając po lasach i łąkach dla uspokojenia wnętrza... - Pierwszy w skrócie opowiedział co robił, nie było to zbyt ciekawe, zawsze coś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Nie Maj 12, 2013 12:30 pm

Gdyby nie to, że zainterweniował Ukochany, to mógłby naprawdę zasłabnąć z tych erotycznych zapędów. Niestety fizycznie nie był najsprawniejszy, jednak nadrabiał to swoją osobą, a przynajmniej miał taką nadzieję. Nieco zlękniony spojrzał na swojego Przytulaska, który zakończył maraton miłości w subtelny sposób.
-Cz-czemu... koniec...? Coś... coś... uhh...
Zapytał próbując zrównać oddech, i zwolnić oszalałe serce, które lekko ścisnął ręką. To trochę pomogło, bardziej poza w jakiej obecnie się znajdowali dała mu wytchnienie od namiętności. I to, że Mikuś dbał o to, żeby chłopak nie przegrzał się z tego wszystkiego i ochłonął od wiatru wiejącego z otwartego okna. Przylgnął tak szczelnie, że Wampir mógł czuć puls Eto jakby miał własne serce. Uśmiechnął się słodko i patrzył się wprost na swojego kochanka, który właśnie pochwalił cudaka, przez co rumieńce zrobiły się jeszcze większe niż przedtem.
-W-wcale nie... uhm, jesteś kochańszy ode mnie!
Zaśmiał się cicho i dał sobie odsłonić kark od gęstych zielonych włosów. Pewnie ich zapach sprowadził Wampira na myśl co porabiał dziwak jak byli w rozłące. Musiał chwilę odsapnąć - tak jak i kochankowi, od tego przyjemnego powiewu i natury za oknem chciało się spać, chociaż nie był tak jak Mikuś zmęczony. Przecież spał już wcześniej! Ale Eto to takie duże dziecko, potrzebował mnóstwo snu, kiedy to Czystokrwisty nie musiał spać nawet kilka dni. Tak samo nie musiał nikomu usługiwać gdy miał tyle pieniędzy. O tym aspekcie akurat nie miał pojęcia, nie wiedział co to pieniądze i skąd bierze się je. Miał jako-tako pojęcie, że praca w wykonaniu Śnieżnowłosego nie musiała sprowadzać się do usługiwania. Eto tego nie chciał - wolał relacje miłosne i od nich warunkować ich znajomość.
Odetchnął parokroć cichutko i wsłuchawszy się w krótką relację zdarzeń gdzie i z kim (nie, nie powiedział z kim...) przebywał poza willą. Przynajmniej wiedział, że nie zrobił sobie krzywdy, bo teraz tryskał wigorem kiedy Tęczowooki wtulał się w niego.
-Mogę powiedzieć, to nie tajemnica. -Uśmiechnął się kącikiem ust i ponowił opowiadanko- Udałem się najpierw na taką smutną i szarą polanę. Podpaliłem ją, a później dostrzegła mnie taka Różowowłosa Hybryda o imieniu Marika. Bawiła się chwilę w chowanego ze mną, lecz okazało się, że troszkę się mnie bała. Mimo wszystko zaprosiła do siebie i tam nauczyłem się robić herbatę! No, prawie... polałem się gorącą wodą, o tutaj -pokazał zaróżowienie na prawej ręce, które było opatrzeniem- ale to nic. Najważniejsze, że podczas rozmowy z nią zdałem sobie sprawę, że... że... że nie byłem sprawiedliwy wobec Ciebie. Podziękowałem za gościnę, bo było już ciemno, to poczekałem jeszcze do rana i rozstaliśmy się. Zapraszała mnie ponownie, ale zdecydowałem się wrócić do domu. Tylko, że mijałem takie śmieszne miejsce z wesołym szyldem, to wszedłem do środka i zobaczyłem mnóstwo wesołych, dziwnie pachnących osób. Przy ladzie spotkałem takiego mężczyznę, Irysa, który był przygnębiony. Chciałem go rozweselić, ale nie udało mi się - przyszedł inny mężczyzna i wziął go do siebie, a potem zrobiło się tłoczno, przestraszyłem się i uciekłem tutaj. Myślałem, że będziesz w domku, lecz nie zastałem Cię... martwiłem się, meble nic nie powiedziały gdzie się udałeś. Bałem się, że znów zrobiłeś jakieś głupstwo z mojej winy. Na szczęście... jesteś zbyt kochaniutki na to.
To nie był skrót opowieści o tym co go spotkało, ale starał się nie przynudzać. Jeszcze nikomu nie powiedział naraz co swojemu Stróżowi. Uśmiech nie spływał z ust, chociaż oczka mrużyły się od aury jaka między nimi powstała. Nie spał, lecz zamknął ślepka, żeby jeszcze bardziej wsłuchać się w obecnie milczącego władcę "Wrót do Nieba i Piekła".
-A Ty nikogo nie spotkałeś? Nie wspomniałeś o tym ani słówka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Nie Maj 12, 2013 4:33 pm

Wolną dłonią pogłaskał go po głowie z szerokim uśmiechem. Zdziwiło go pytanie zadane przez Zielonowłosego i w cale tego nie ukrywał. Zamrugał kilka razy słodko zastanawiając się czemu padło coś takiego, do tego z jego ust.
- A co, chciałbyś jeszcze? - Przerwał nie dlatego, że było mu gorąco czy coś. Nie czuł potrzeby ciągnięcia tego dalej na ślepo, żeby jeszcze znów Białowłosy miałby na niego chrapkę i stałoby się coś biedakowi oczywiście z winy Wampira, a po co psuć taki przyjemny nastrój, całkiem niepotrzebnie. Może miał też własne powody...
Mike wyczuwał wyraźnie zmiany w prędkości bicia serca Tęczowookiego nie tylko z racji tego, że był pijawką i potrafił coś takiego, do tego był tak blisko, że czuł to dosłownie na własnej skórze. Był skupiony wyłącznie na nim, przez co mogli spaść z parapetu na podłogę (mniej prawdopodobna była przechyłka w drugą stronę i wylądowanie na trawie), ktoś tu się zbytnio rozmarzył, ale w tym momencie czy to coś złego? Oderwanie się od świata realnego w chwili, gdy nie jest to zabronione, a wręcz wskazane... to dobre wykorzystanie sytuacji. Na słowa chłopaka, który był jeszcze bardziej różowiutki zaśmiał się głośno.
- Nie prawda. Może na to nie wygląda, ale nauczyłeś mnie tak dużo, a ja nie zdawałem sobie nawet z tego sprawy. Jestem ci bardzo wdzięczny. - Brzmiał bardziej poważnie niż powinien. Teraz to zrozumiał, ach jak on szybko sobie o wszystkim przypomina. Lepszy niż kalkulator czy inne elektroniczne COŚ. Nadszedł w końcu czas na ,,bajkę" czyli opowiadanie ze strony Eto o tym co robił. To jak spowiedź ,,Powiedz mi wszystko od A do Z" chociaż nie wiązało się to z odpuszczaniem grzechów czy nie wiadomo czym. Nie pozwolił sobie jednak na zamknięcie oczu, automatycznie pogrążyłby się we śnie. Jego organizm był przyzwyczajony na spanie mniej więcej 2 razy w tygodniu, albo raz, a jak nie spał cały tydzień to padał nie wiadomo kiedy i na ile.
Słuchał uważnie, kiedy tylko usłyszał coś o podpalaniu w jego wykonaniu otworzył szeroko oczy i lekko rozchylił usta, zamknął je dopiero za pomocą dłoni. Wiedział, że nie obędzie się bez jakiś uszkodzeń, bo takiego zagubionego malucha trzeba ciągle pilnować. Dotknął owego zaróżowienia po oparzeniu z cichym westchnieniem. Całkiem ciekawie spędził ten czas.
- Czy ja kogoś spotkałem? Ostatnim przystankiem moich ślepych wędrówek był strumyk w lesie. Tam spotkałem całkiem miłą Zmiennokształtną, która przez całą naszą rozmowę była pod postacią lisa. Przedstawiła się jako Myasami i powiedziała, że poszukuje Kolebka. Oznajmiłem, że mieszkam na terenie instytutu, chętnie jej pomogę jeżeli będzie chciała, oprowadzę. Jak jak kogoś spotykam to zawsze muszę pomóc. - Uśmiechnął się wyszczerzając nieschowane wampirze kły wraz z resztą zębów. Był głodny, ale zupełnie o tym zapomniał, to się często zdarza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Nie Maj 12, 2013 5:18 pm

Zaśmiał się cicho tylko na wzmiance, że chciałby więcej, jakby to była oczywistość. Emocjonalnie mógłby wytrzymać co innego kondycyjnie, ale to jak z narkotykiem - wciąga i nie wiadomo kiedy skończy się zabawa z nałogiem.
-Później to owszem, hhih!
Widząc powagę rysującą się na twarzy Stróża, przekrzywił głowę i wsłuchał się uważnie w każdą sylabę, a także jako całość. Nie mógł uwierzyć, że Białowłosy widział udział Eto w tym, że stał się bardziej otwarty na uczucia. Przestał się śmiać, a uśmiech zelżał, żeby skupić się tylko i wyłącznie na odbiorcy jego słów.
-Oj Mikuś, Mikuś głuptasku. To tylko dzięki Tobie, ja tam tylko troszeczkę pomogłem. Gdyby nie Twoja chęć, to nic by nie wyszło. Poza tym... czego innego mógłbyś dowiedzieć się ode mnie, hm?
Odpowiedź była taka a nie inna, gdyż tak siebie postrzegał. Był za głupiutki, żeby uczyć mądrości, to dzielił się swoim serduszkiem. Naprawdę widział wielkie postępy u swojego kochanka, który udowodnił mu, że potrafi odrzucić na bok schematy i analizy, gdy w grę wchodzą tylko emocje. Nie to, że miał mu za złe chłodne kalkulacje, tylko ich stosunek do wyrażanych uczuć był zbyt duży. Praktycznie przesłaniał ciepły środeczek Wampira, który bał się uwolnienia potencjału. Ale teraz... o nic się nie martwi.
Po opowiedzeniu przez siebie historii zdarzeń, od Lubego dowiedział się o pewnej lisicy, której chciał nieść pomoc, i opowiedział o tym gdzie leży Kolebka. Naprawdę był uczynny, sam to wiedział na własnej skórze po niezapomnianym pierwszym spotkaniu czuł się zawsze bezpieczny w otoczeniu Dwukolorowookiego. Zaśmiał się wtórując ukochanemu, ale dostrzegł w rzędach zębów te charakterystyczne ostre kły raniące dziąsła. Musiały wyjść przed chwilą. Możliwe, że tętno serca Eto zwabiły je na wierzch. No tak, przecież Mikuś pewnie dawno nic nie jadł! Podsunął się bliżej ucha Białowłosego i wyszeptał czule:
-Nie musisz się krępować, Słodziaku... Pożyw się do woli, jestem w pełni sił.
Zachęcił w ten sposób, że trochę gramoląc się na torsie ukochanego zdjął górę ubrania, w tym prezent od koleżanki - Mariś - czarną koszulkę. Roznegliżowany przylgnął ponownie do Dwukolorowookiego. Objął go rączkami i wtulił się tak, żeby miał łatwy dostęp do jego szyi. Nie było po nim widać ani grama strachu, przyzwyczaił się do tego rytuału ze strony Śnieżnowłosego. Nie miał mu więc ani trochę za złe, w końcu lepiej, żeby pożywił się już znaną krwią niż krwią kogoś innego. Nawet powiedziałby, że byłby zazdrosny, gdyby skosztowałby posoki innej osoby. Powoli uzależniał się od tego, aby oddawać swoją krew swojemu ukochanemu. Przynajmniej tak mógł odwdzięczyć się za wszystko co dzięki Mikusiowi posiadał. Nowe, lepsze życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pon Maj 13, 2013 3:56 pm

To wyglądało jakby zamienili się myślami na tę krótką chwilę. Potem znów będą pretensje jak się Białowłosy zagalopuje, będzie płacz, ucieczka, gryzienie się po ręce i inne historie, może nawet będzie coś nowego nawet brak reakcji. W każdym razie to wydawało mu się zabawne, jednocześnie dziwne. Z lekka zmarszczył czoło wgapiając się w niego, jakby przy pierwszym spotkaniu już robił z jego materac, albo zabawkę (chociaż to drugie nie pasuje nawet do charakteru Tęczowookiego).
- P-później? - Takim małym zacięciem również pokazał, że chyba ktoś mu Eto podmienił ... Na lepszy model! Nie no to by było chamskie tak mówić. Podrapał go za uchem jak zwierzątko od razu odpowiadając.
- Jesteś zbyt skromny. Nie chciałem się zmieniać. Rozbudziłeś we mnie tyle uczuć, które same mnie zmieniły bez względu na to czy chciałem czy nie, więc w większej części to twoja zasługa. Czego mógłbym innego się od ciebie dowiedzieć? Jak być bardziej beztroskim chociaż wtedy bym się rozregulował kompletnie i był nieprzydatny. - Zamyślił się na krótki moment. Gdyby zmienił chodź by jeszcze jedną część swojego charakteru na przeciwną zmieniłby się kompletnie, nikt by go nie poznał. Może nawet i ściągnąłby ten garnitur raz na ruski rok.
Teraz się o nic nie martwił, bo wyłączył czujność, a raczej powolutku zaczął ją wyłączać. Uczynny był zawsze, jego zadania opierały się na przymusowej pomocy, więc z czasem jak coś słodkiego prosiło o pomoc pomagał automatycznie z ogromną chęcią. Trudno by mu było się teraz przestawić na bardziej złego, chociaż miałby więcej czasu dla siebie oraz znajomych. Kły wyszły same dlatego, że Białowłosy zgłodniał no i racja też z wyczuciem bicia serca. Gdyby tak się stało przy nie kontrolującym się Wampirze rzuciłby się na szyję Eto nie patrząc na to czy boli, umrze itd. Przymknął bardziej oczy słysząc szept. Spojrzał w jego stronę, odpowiedział szeptem.
- Jesteś w pełni, a zaraz mi uśniesz. Jestem jednak zbyt głodny, żeby grymasić. - Przysunął wargi do jego szyi wyszukując żyły w którą trafiłby bezbłędnie. Nie musiał długo szukać, wgryzł się gwałtownie, by do niej dotrzeć i nie chybić bo kąsałby po raz drugi. To mogło zaboleć, ale nie tak bardzo jak rzeczywiście coś takiego potrafi. Pił spokojnie, nie raz przechodziły go ciarki. Gdyby nie był w tak wspaniałym nastroju, nie skupiałby się na zapachu Eto zapewne nie napiłby się nawet kropelki, bo nie potrzebował krwi teraz aż tak bardzo. Z czasem posoka chłopaka stała się bardzo sycąca i nawet nieduże porcje uzupełniały spory niedobór czerwonej cieczy Mikusiowi. Pełni, a nawet odrobinę przekarmiony przy tylko kilku pociągnięciach wyjął z jego szyi i schował kły. Oblizał pierw ranę z jej resztek, potem usta, po czym znów złączył ich usta w pocałunku. Chude palce w nietypowych, cieniutkich rękawiczkach wpiły się delikatnie w plecy Zielonowłosego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pon Maj 13, 2013 6:15 pm

-Yhyym.
Przytaknął na śmieszne zająknięcie się Mikusia. Zmrużył oczka w dwie czarne parabole od gęstych rzęs i zamruczał, gdy Wampir zaczął drapać go za uchem. Mrauu. Mimo pieszczot nie uronił żadnych słów, ale coraz większe miał rumieńce. Nie chciał, aby aż tyle komplementów szło na konto Zielonowłosego, kiedy słuszność leży po stronie
-Nie, tak jest dobrze Mikuś, dla mnie zawsze byłeś idealny, tylko brakowało mi Twojego szczęścia. A co to znaczy... beztroski?
Zapytał cicho, ale skoro mógłby tego nauczyć, a sam nie wiedział co to takiego, to lepiej nie próbować. Gdyby wiedział, to może podjąłby kurs i z tego zakresu, ale nauczać bez wiedzy, to tak dziwnie.
-Postaram się nie zasnąć.
Uśmiechnął się, i nawet kiedy kły miał wbite w szyję, to nie zmieniał grymasu twarzy. Zamknął powieki i ścisnął ciało Wampira w odruchu, bo to jednak zawsze troszkę bolało. Nie było źle, lecz wolał w taki sposób odreagować krótką konsumpcję ze strony Stróża. Czuł wilgotny język Mikusia, który oczyszczał z resztek posoki szyję Eto, a później poczuł metaliczny posmak w swoich ustach. Tak szybko skończył się posiłek z jego ciała, że mogli znów utonąć w morzu karesów. Długowłosy początkowo tylko przyjmował podarunki, musiało to lekkie wirowanie w głowie ustać, lecz był jak najbardziej obecny wśród ramion Kochanka. Nie zwlekał z podziękowaniami i sam składał najpiękniejsze czułości jakich nauczył się ofiarować. Wszystko tylko dla Jedynego. Głaskał mu włosy w tyle głowy jedną rączką, a sam zaczynał maraton ust od szyi Dwukolorowookiego do centralnego miejsca, gdzie dokował język i łaskotał podniebienie. Wargi miętosiły usta i nie przerywały. Znów miał problemy z oddychaniem, lecz było znacznie lepiej niż za pierwszą "ratą zalotów".
Wszystko grałoby w najlepsze, gdyby nie...
...głos. Znajomy i słyszalny tylko dla dziwaka. Głos pełen gniewu i nienawiści do jednostki w jakiej ulokowały się wszelkie żywioły. Męski głos zaczął kołatać się donośniej w umyśle Eto.
-Kochaniutki o czymś nie zapomniał? A kto jak nie Ty zmienisz świat?
Los domagał się o swoje miejsce w tym świecie, nawet jeśli Tęczowooki widział świat tylko w osobie Mikusia.
-Jeszcze trochę... proszę...
-Nie po to powstałeś, żeby lenić się u boku wampira. Mówię jeszcze po dobroci, słyszysz?! Nie ignoruj mnie jak do Ciebie mówię!

Nie do końca wiedział czy dało się to jakoś zauważyć, że przez chwilę był oderwany od rozkoszy. Może w ten sposób, że nie całował, tylko był wtulony w tors ciepłego jak na Wampira lubego. Uśmiechnął się przepraszająco i złożył jeszcze jeden długi i namiętny całus prosto w soczyste wargi Białowłosego. Legł na nim niepewnie i palcem jednej ręki zaczął coś malować na skórze Mikusia. Nie wiedział czy powinien o tym wspominać, lecz nie chciał psuć chwili. Po raz pierwszy przemilczy ów dialog z żywiołem, aby nie zrobić przykrości. A kto wie - może to chwilowe wyłączenie się ze wspólnych karesów nie zostało dostrzeżone. Eh, nie ma co się łudzić. Westchnął cicho, i z ciepłym uśmieszkiem powiedział:
-Było wspaniale. Musimy to jeszcze powtórzyć... -wtedy też słysząc coraz donośniej głos w swojej głowie gorączkowo dodał- ...ale nie teraz. Może... za chwilkę... a może... za dwie... chwilki?
Miał coraz bardziej rozbiegane spojrzenie i rozpaloną głowę. Szybko zszedł z ciała Wampira i rozglądał się za czymś. To coś go nękało, że wybiegł przed siebie i zaglądał do każdego pokoju. Dopiero w jednym z ostatnich pomieszczeń znalazł to co chciał. Kominek. Mimo, że nie było zimno, to musiał dać upust żywiołowi ognia, bo gnębił go coraz bardziej. Wystawił dłonie i po chwili w kominku buchnęło żywym płomieniem. Kucnął przy swoim dziele i trzymał się jedną ręką po pulsującej skroni. Dotąd spokojny głos Eto nabrał mroku, zwłaszcza, że rozmawiał z samym sobą. Bardziej to była kłótnia niż rozmowa.
-Już zrobiłem co chciałeś... zostaw mnie... przez Ciebie krzywdzę zamiast pomagać! Chcę jeszcze... to za mało. Spalę cały dom... Nie, nie możesz! Miiikuuuś! Nie wołaj go! A właśnie, że będę!
Prawa dłoń ścisnęła się w pięść, która chciała uderzyć Zielonookiego w oko podbijając je. Kolorowe tęczówki zaniknęły do punkcików, pojawiło się mnóstwo zmarszczek i grymasów złości. Musiał nieźle się siłować, żeby nie zrobić samemu sobie krzywdy. Już raz posłuchał żywiołu wody i wnet by się utopił w wannie. Nie chciał kolejnego dramatu, ani łez. Wszystko ucichło, ale to tylko pozory. Siedział po turecku przed wielkimi płomieniami nieruchomo, tyłem do wejścia otwartego na oścież. Chyba dawał się nacieszyć żywiołowi ognia widokiem rozpalonego do żaru kominka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pon Maj 13, 2013 8:16 pm

Oj no co tak mu się zająknęło to przecież nic złego i każdemu się zdarza. Z przyjemnością słuchał jego kocich pomruków, uwielbiał te małe puchate stworzonka z wąsikami, które wiecznie chodzą własnymi drogami. Owa myśl nasunęła mu się, gdy z szerokim uśmiechem słuchał Eto. Tyle komplementów musiało iść bo to szczera prawda, nie kłamał ani w kawałeczku słówka, które wypowiedział.
- Gdybym zapytał co to jest prawdziwe szczęście zapewne w twoich oczach wyszedł bym na głupiego, ale szczerze nie wiem co to znaczy. Dla mnie nie istnieje coś takiego. - Pomimo ponurych słów nie spoważniał, dalej się uśmiechał. Dla Wampira istniało tylko i wyłącznie chwilowe szczęście, które trwało bardzo krótko, a tak czy siak kończyło się czymś nieszczęśliwym. Wiele jego historii tak się właśnie kończyło, ta aktualna też miała taki koniec, tylko żadne z nich jeszcze o tym nie wiedziało (znaczy się Mike wiedział to na pewno, tyle że nie dopuszczał do siebie tej myśli robiąc sobie jeszcze gorzej). Chłopaczyna zawsze zadawał takie łatwe pytania, na które zawsze Białowłosy miał odpowiedź.
- Beztroski? Osoba bez zmartwień, bez problemów... - Odparł w dużym skrócie by nie prawić mu o czymś takim godzinnych kazań jak to potrafił jednak robić, kiedy miał ochotę. O jednym określeniu, cesze charakteru tak pogadać godzinę to na pewno szybko stałoby się nudne, nikt nie lubi przemówień.
Ponownie utopił się na dłuższą chwilę w tych najgłębszych uczuciach, odprężył całe ciało co nie trwało długo. Wyczuł zmiany w prędkości bicia serca Eto, oderwał się nagle od niego i to rysowanie szlaczków, kiedy miał jakiś problem. Tak znał go już na wylot, aczkolwiek niegrzecznie byłoby teraz pytać o co chodzi. Przekrzywił lekko głowę szukając w jego oczach odpowiedzi, co nie było takie łatwe, w tej chwili wręcz niewykonalne. Rozwiały się jego wątpliwości, kiedy zsunął się z niego i pobiegł gdzieś. Nie musiał długo myśleć też nad powodem, dla którego to zrobił bo był wręcz oczywisty po tylu momentach. Odprowadził go wzrokiem, nie czekał długo by wrócić do normalności. Potrząsnął głową ciężko wzdychając i wlepił spojrzenie w niebo. Poprawił garnitur na chwilę odrywając się od realnego świata. Nie w marzenia ale we własne wnętrze, gdzie rozstrzygało się nadal kilka ważnych decyzji. Na te kilka chwil zmieniły się, wróciły do normy kiedy odszedł gdzieś na stronę Eto. Żadne buchanie ognia, które byłby w stanie usłyszeć nie wybudziło go. Dopiero krzyki wyswobodziły Wampira z głębokiego zamyślenia. Zerwał się z miejsca automatycznie ustalając miejsce pochodzenia krzyku. Może nie powinien tam iść, może wręcz przeciwnie? Nie miał czasu na myślenie, udał się do niego pędem i pierwsze co zrobił na wszelki wypadek złapał jego ręce, wykręcił je (tak delikatnie) żeby coś się nie stało (wywnioskował, że wcześniej nie palił tu się ogień, więc to Tęczowooki musiał go rozpalić, rzeczami raczej nie wie jakimi to się robi więc samo przez się - żeby nie spalił domu). Uścisk był na tyle mocny, żeby nie mógł się wyrwać i zbytnio nie bolało.
- Co się dzieje?... - Mruknął niepewnie zamykając na moment oczy. To tak jakby w jednym momencie z jednego dziwne coś przeszło na drugiego. Nie, to było przez podjętą decyzję. Wyszczerzył ząbki w psychopatycznym uśmiechu, dopiero teraz zacisnął uścisk (nie do maksimum).
- Teraz cię mam! - Już odrobinę zmieniony ton głosu. Gorzej być chyba nie mogło czyżby akurat był 13 bo tak to własnie wyglądało. Nie trzeba było wyjaśnień dlaczego, co i jak to jego kolejny taki wyskok, tym razem jak najbardziej świadomy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pon Maj 13, 2013 8:45 pm

Czyżby przyszło to co zwiastował dużo wcześniej Mikuś? Walka między nimi? Nie, to nie było między nimi, a może po części. Złożyły się niefortunne wydarzenia na siebie, i teraz naprawdę zrobiło się niebezpiecznie. Obaj nie byli w świetnej formie psychicznej, prawdopodobnie musiało to się kiedyś zdarzyć, a trzynasty dzień to idealny dzień na pokrzyżowanie wszystkiego co się pielęgnowało od początku znajomości. Jedna chwila słabości, która przyczyni się do wielu złych rzeczy.
Skrępowany od tyłu przez Stróża nie mógł się poruszyć, nawet nie chciał tego robić, gdyby nie mocniejszy ścisk i głos. Inny, bijący większym chłodem, a jednak przerażający jak jego uśmiech za plecami. Eto zbladł już zupełnie, zagubił się kompletnie, i ten moment wykorzystał żywioł ognia - najzuchwalszy z wszystkich.
-Widzisz? Oto jak się odwdzięcza... Nie! Jemu to przejdzie, musi przejść! Dobra dzieciaku, zmęczyłeś mnie, teraz ja się nim zajmę tak jak na to zasługiwał od samego początku... Nie, nie, nieee! Proszę, nieeee!
Spojrzenie cudaka utonęło w płomieniach, tęczówki zmieniły kolor na czerwony, którymi obdarzył Białowłosego o psychopatycznym uśmiechu. Zamienili się nawet charakterami, bo o dziwo teraz to Zielonowłosy nie okazywał emocji, tylko analizował swoje położenie. Był ściśnięty przez niewiarygodną siłę jak na Wampiry przystało. Jedyne co mógł zrobić to zaskoczyć go, do czego zmierzał. Zamknął swoje powieki i nagle jego ciało zaczynało drżeć i zmieniać kształty. Przeistoczył się w coś czego Wampiry dotykać nie powinny, a był to srebrny krzyż o ostrych brzegach, coś na wzór sztyletu. Był to inny rodzaj palenia do bólu, działało także na naturę Miketsukamiego o czym doskonale wiedział żywioł ognia. Jeśli nie puści z rąk krzyża to nie dość, że porani sobie dotkliwie ręce, to jeszcze osłabi się na tyle, że może coś z tego wyniknąć. Na pewno jednak Białowłosy miał asa w rękawie i będzie musiał wymyślić coś innego. Póki co chciał wyswobodzić się z chwytu Dwukolorowookiego.

[Sorki, że taki krótszy, ale nie umiem opisywać walk :<]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Czw Maj 16, 2013 11:33 am

Nie, na pewno to nie walka pomiędzy Miketsukamim a Eto, tylko żywiołem ognia i bestią. Niebezpieczeństwo było raczej na najwyższym stopniu, czego na pewno żadne z nich nie chciało, a przed chwilą było tak przyjemnie i miło, że żadne z nich nie spodziewało się do czasu takiego zwrotu akcji. Bestia nie była taka głupia, by trzymać dłużej niż krótką chwilę srebrny krzyż. Puścił go natychmiastowo odskakując do tyłu nagle. Nawet tak mało czasu starczyło, by wypalić skórę z wewnętrznej części dłoni aż do mięśni. Rany automatycznie zaszły krwią, a w ranach było srebro, które mogło spowodować nie zaleczenie się ran, chyba że jakimś cudem wypłucze je krew albo trzeba będzie ją porządnie wyczyścić czymś nieprzyjemnym. Zacisnął dłonie w pięści brudząc całowicie dłonie. Powąchał je dla pewności krzywiąc się odrobinę. Spojrzał na Zielonowłosego wyszczerzając ostrzeżająco kły (wysunęły się w trakcie trzymania Tęczowookiego, a teraz tylko wyostrzyły). Nie był zadowolony z takiego obrotu sprawy, nie mógł zbytnio korzystać z świetlistych ataków, popażyłby sobie poważnie dłonie. Adrenalina, zapach krwi... One pomogły mu nie czuć bólu.
- Spryciaż... - Mruknął cicho cofając się jeszcze o krok. Był przygotowany do uniku ataku ewentualnie szybkiego ataku. Nie wychodnie byłoby walczyć Wampirowi w zamknięciu, jego ,,popisy" ograniczają ściany, sufit i meble, chodziaż kogo w tym momencie obchodzą jakieś straty w postaci mebli czy kilka dziór w ścianie. Nie było to za fajna wersja...
- Masz zamiar tylko się bronić przed moimi atakami, czy zaatakujesz? - Zapytał kpiącym tonem głosu odgarniając białe jak śnieg włosy sprzed twarzy. Jak już, to może przenieśliby się do ogrodu.

// spoko, ja też niezbyt długie posty przy walce ._.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Czw Maj 16, 2013 12:30 pm

Gdzieś tam w środku też trwała batalia o to, żeby odesłać żywioł ognia do wnętrza Eto. Na próżno - chłopak był jedynie łącznikiem między tym a eterycznym światem i nie miał władzy nad sobą. Musiał słuchać, zakneblowany w kącie swojej egzystencji, gdzie ciągle krzyczał, żeby Ogień przestał. Nie słyszał odpowiedzi, próbował cokolwiek zrobić, aby dojść swoich praw. Przecież to jego ciało! Tylko głucha i ciemna cisza towarzyszyła Tęczowookiemu, tam w środku siebie. To tak to jest żyć bez emocji? Kiedy wszystkie są agresywne i dodają siły żywiołowi?
Srebrny sztylet w kształcie krzyża wbity do podłogi zajaśniał jaśniej, gdy padło prowokujące pytanie. Ostrze broni tliło się delikatnym ogniem, który czernił podłoże.
-Przypiekę Cię z przyjemnością...
Nie minął ułamek sekundy, a przedmiot nabrał ludzkich rysów, chociaż włosy zamiast być zielone i soczyste przypominały pożar lasu w swej barwie. Stał na przeciw gotowego Sługi Eto, który najwyraźniej też wpadł w swoją skrajność. Ogniowi było to na rękę, mógłby pokazać zakłamaną prawdę o przyjacielu, który dąży do rozlewu krwi. To jest to! Dopiecze nie tylko swojej "lalce", lecz także Czystokrwistemu. Zacisnął pięści i rzucił się na wampira, który uniknął z łatwością jego prawego sierpowego. Myślał, że gdy zawróci się na pięcie i ponownie uderzy to trafi cel. Zapomniał o fakcie, że Wampiry, w tym oczywiście Białowłosy, to naprawdę prędkie stworzenia, i przemieszczać się mogą tak prędko, że cień nie nadąża. Na twarzy gościł grymas zniesmaczenia. W ciele wątłego młodzieńca atak fizyczny nie był skuteczny. Ale tak właściwie... mógłby sobie darować Dwukolorowookiego. Wszak chciał co innego osiągnąć niż dacie się zlać po twarzy.
Zatem wyprostował się, podszedł jakby nigdy nic na parapet, na którym usiadł elegancko i niezmiennym, nieco drażniącym uszy głosem, powiedział Miketsukamiemu prosto w oczy:
-Walka z Tobą to tylko strata czasu. Muszę działać, póki mogę... a Ty mi w tym nie przeszkodzisz.
Wtedy otworzyło się za nim okno, przez które przechylił się i w ten sposób wyskoczył na ogród. Lądowanie do udanych nie mogło się zaliczać, chyba coś strzeliło w prawym kolanie, lecz mógł chodzić. Zresztą cel już był blisko. Ogród. Nie dbając o to czy bestia idzie za nim czy nie, kierował się do zielonego przybytku, który aż za bardzo przypominał kolorystykę włosów Eto, a co za tym idzie - samego pionka. Nienawidził go, bardzo ograniczał i spowalniał jakąkolwiek pomoc dla drzew. Dla Ognia pomoc ta wyglądała następująco: przybycie, podpalenie, odejście, a nawet ten ostatni punkt odwlekał się niekiedy. Tak też zrobił tutaj: podszedł, wystawił dłonie przed siebie i pstryknięciem wyzwolił dość duże ogniki podpalające grządki. I w tym przypadku chciał popatrzeć na swoje cudeńka w akcji.

[Ooc: Zmiana otoczenia 1/2 posty - podpalenie ogrodu]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Wto Maj 21, 2013 6:37 am

O wiele więcej szczęścia miał białowłosy, on wręcz przeciwnie nie był zamknięty tylko oczyma i móżdżkiem obecny, nie potrzebne mu było nic więcej, widział że to nie Eto, dlatego pozwolił Wampirowi się z nim bić, chociaż uszkodzenie jego ciała, gdy wróci do normy... No właśnie co wtedy? Białowłosy nie wiadomo czy zdąży odzyskać kontrolę po tym wszystkim. Z jego ust wydobywał się cichy, niezbyt zabawny warkot.
- Spróbuj tylko... - Prychnął unikając z łatwością jego pięści, jeszcze sam zdążył z łatwością odpowiedzieć z lekkim uśmiechem nie schodzącym z ust. Widział wręcz idealnie to zrezygnowanie z walki i zaśmiał się pod nosem.
- Taki jesteś słaby, że masz już dość? Poza tym coś tak ciężko ci idzie z tymi rąsiami. - Zaśmiał się cicho pod nosem mrużąc oczy. Wyprostował się uważnie obserwując chłopaka, ale nie już o włosach koloru świeżej, młodej trawy. Nie dość, że nie walczy to jeszcze ucieka no na pewno nie będzie miał na to pozwolenia. Adrenalina wytwarza przez sytuację i nie tylko pozwoliła zapomnieć o rannych dłoniach. Akurat byli w miejscu, gdzie Mike ostatnio zostawił swoją ulubioną broń. Nie nosił jej zbyt często bo jej nie potrzebował. Zabrał ją razem z pochwą i wyskoczył za żywiołem ognia na zewnątrz. Odetchnął głęboko, już nic nie hamowało go przed wyszaleniem się, chociaż nie... to białowłosy wydawał rozkazy.
- Boisz się mnie, dlatego nie chcesz walczyć, do tego jesteś za wolny. Nie masz prawa zaszkodzić mi, ani tej willi. - To cud, że pomyślał o czymś takim jak rzeczy. W sumie pieniędzy było sporo, nową też można sobie gdzieś załatwić. Białowłosy tego nie chciał, więc gdy ujrzał ogień pierwsze co zrobił to kazał bestii go ugasić. Sporo było wszelki węży ogrodowych, specjalnych zabawek do podlewania trawy ale to za mało. Zacisnął zęby z lekka zdenerwowany, przyczepił odpowiednio katanę do spodni i zaczął biec w stronę basenu. Odbił się wysoko w górę mniej więcej na szybko obliczając w jaki sposób powinien to zrobić i przy okazji jak nie pochlapać siebie, a rośliny. Kiedy był centralnie nad basenem skierował dłonie w dół wysyłając ogromny, bardzo szeroki promień światła, który wbijając się w wodę z tej strony pozwolił, by woda rozprysnęła się dookoła na całkiem wysoki poziom i chociaż w większej części pozbyła się ona nieznośnego ognia. Małe przyrządy powinny zrobić resztę. A teraz tak jakby sobie pomyśleć, bestia oraz Mike potrafią działać razem, więc chyba to nie tylko bestia była jego prawdziwym ja. Hah pierwsza dobra wiadomość. Ochlapał przy okazji porządnie Eto, żeby ochłonął. Przez ten czas skóra na dłoniach kompletnie straciła zdolność zregenerowania się. Porządnie się przypaliła i zaczęła rozsiewać dookoła niezbyt przyjemny zapach zepsutego, spalonego mięsa. Bestia bo zgrabnym wylądowaniu na ziemi szybko pozbierała się, jej nie spodobał się ten zapach. Niezbyt miał jak się teraz bronić w razie czego. Wyciągnął katanę z pochwy patrząc na resztkę ognia, który gasnął. Wycelował w niego ostrze ze sporym grymasem na twarzy. No i jeszcze sobie broń pobrudzi, potem ktoś będzie musiał to umyć.
- Coś jeszcze?! - Zapytał głośno i wyraźnie wbijając w niego surowe spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Wto Maj 21, 2013 11:36 am

Niedługo po rozpaleniu pierwszych ogników zjawił się właściciel posesji ze wściekłą miną i ostrzem w rękach. Niedobrze, niedobrze, w walce wręcz nie miał żadnych szans, doskonale o tym wiedział Dwukolorowooki, nawet ośmielił się to rzec na głos z uśmiechem. Dotąd spokojny w głosie żywioł wkurzył się solidnie. Machnięciem ręki wzniecił za sobą większe płomienie trawiące ogród. Zagłuszył wszelkie warkoty i dyskusje na ten temat, chociaż przybrał rzeczywiste oblicze ognia. Wściekłe, nie mogące się pohamować. Coś jak prawdopodobnie bestia w Miketsukamim. Jeden z płomieni prawie że przypalił włosy rywalowi.
-Nie masz prawa tak do mnie mówić, Wampirze.... To ciało mnie ogranicza! Rozniosę je na strzępy, UJRZYSZ MOJĄ PRAWDZIWĄ MOC!
Oczy. usta i nozdrza młodzieńca trawił żywy płomień chcący się wydostać na zewnątrz, lecz interwencja Wampira okazała się doskonała. Swoim rozbryzgiem wody stworzył falę, która zalała pożar ciała Eto. Ognie dookoła ogrodu ucichły, a zaskoczony żywioł stał jeszcze w tym samym miejscu, jakby nic go nie tknęło. Nie, to był paraliż ciała, rozgrzane ciało a w niektórych miejscach wręcz płonące nie wytrzymało takiego kontrastu żywiołów i powstały nacięcia, z których sączyła się krew. Wydobył się z gardła żywiołu ognia krzyk, z ust zaś spływała posoka. Stracił tyle sił, że ugięły się kolana i upadł na ziemię. Furia ognia dobiegła końca wraz z ostatnim palącym spojrzeniem i wezwaniem:
-Może i wygrałeś tą potyczkę, ale nie wojnę... Jeszcze się policzymy, Miketsukami... WTEDY POŻAŁUJESZ, ŻE ZADARŁEŚ ZE MNĄ!
Wydarł się resztkami ognistych sił, które pod wpływem wszechobecnej wody na ciele gasły i kopciły się jak ugaszony pożar. Kolor z włosów spływał na równi z kroplami wody odkrywając zielone kudełki cudaka. Grymas wściekłości także zanikał, oczy nabierały tęczowej barwy, w której jeszcze tliła się mocniej czerwień. Ogień chyba chciał jeszcze coś urwać dla siebie, lecz nie było mu to dane. Dzięki skutecznej interwencji Białowłosego żywioł odpuścił. Sylwetka młodzieńca podkuliła się nieznacznie, bolało go mnóstwo rzeczy naraz, jednak najbardziej odczuwał ból ręki Wampira. Nieznacznie uniósł wzrok spod kotary krwi na dłoń przyjaciela.
-Mi... Mikuś...
Nie przejmował się sobą, tylko jego lubym, który porządnie oberwał, nie pamiętał od czego. Część posoki Dwukolorowookiego miał na sobie, co wprawiło Eto w wielki smutek i przerażenie. Wszak to on był tym srebrnym sztyletem w kształcie krzyża. Szumiało mu w uszach i głowie, skrył twarz w smukłych, skrwawionych palcach nie wiedząc co ze sobą zrobić. Zrobił wielką krzywdę Mikusiowi, wybudził w nim bestię, zranił fizycznie i emocjonalnie, prawie że podpalił piękny ogród z willą... jak śmiał jeszcze przebywać w towarzystwie Stróża? To tajemnica... ale mimo to... Próbował wstać, jednak mając poranione od licznych nacięć skóry i wgłąb ciało było to nie lada wyzwaniem. Ostatecznie podźwignął się na koślawych nóżkach i wraz z błyszczącymi od łez i krwi oczami chciał skierować coś jeszcze. Parę słów, które grzęzły w gardle od krwi, napięcia i strachu. Może i lepiej, że ich nie wypowiedział na głos, mógł zrobić jeszcze więcej krzywdy - sobie i Mikusiowi. Przełknął ciężko ślinę i postawił krok ku Śnieżnowłosemu. Potem kolejny, i kolejny, poruszał się niczym zombie, aż z trudem udało mu się wpaść w ramiona ukochanego, ciężko oddychał. Czując jego oparcie uśmiechnął się lekko przez pryzmat bólu i wyszeptał cicho:
-...Ashiteru yo.
Zmrużył do połowy oczy, nogi zrobiły się giętkie jak z gumy, i chociaż nie stracił przytomności, to nie był w najlepszej formie fizycznej. Stąd uczepił się Wampira tak mocno jak mógł, żeby nie wylądować na ziemi. Wybawił Eto od żywiołu ognia, był mu tak bardzo wdzięczny, ale przecież jeszcze więcej szkody uczynił jego osobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Wto Maj 21, 2013 2:31 pm

Na słowa żywiołu nie bojąc się o jego reakcję śmiał się na głos wyszczerzając cały czas kiełki w drwiącym uśmiechu. Czy on myślał, że w tym stanie białowłosy będzie się przejmował durnymi pogróżkami, które i tak się nie spełnią? Gdyby to jeszcze był w całości Dwukolorowooki ten na co dzień zacząłby myśleć o tym co może się stać, jakie będą tego konsekwencje itd. ale to nie ta chwila. Może potem, za jakiś czas, gdy znów dwie różne połowy złączone w jedno staną się osobne i będą walczyły, robiły sobie na złość. Uznawszy, że jest po wszystkim schował katanę do pochwy z cichym westchnieniem. Powolutku adrenalina ustępowała miejsca niewyobrażalnemu bólowi. Jak dla Wampira rana wyżarta przez srebro, a do tego przypalona skóra przez co i tych resztek nie dało się już wyjąć (one nadal tam sobie wnikały wgłąb wyżerając małe ranki), dotykanie jakiejkolwiek rzeczy bez opatrunku. To nie było zbyt fajne, nie był pewien, czy młodzieniec wrócił do normy.
Całe ręce zaczęły niewidocznie drżeć, co któryś raz było to na tyle mocne, że aż zbyt bardzo widoczne. Starał się nie zaciskać dłoni. Stał tak wlepiając świecące ślepia we ,,wroga", po którym można było się spodziewać wszystkiego. Bestia nie myślała, że mogłaby być to jakaś sztuczka, reakcje, bicie serca i całą reszta były w normie. Uśmiech zmazał się z jej twarzy błyskawicznie. Kiedy ten podszedł ledwo co do Wampira ten chciał odskoczyć jak oparzony w tył, żeby nie dostać jeszcze większych obrażeń, Mike jednak nie zgodził się na to, kazał stać mu w miejscu chociaż tyle. Wysłuchał tych kilku słów, które wypowiedział Zielonowłosy kiwając lekko głową na boki.
- I co teraz? - Odezwała się bestia nie wiedzieć do kogo.
- No a co miało by być? - Głos zmieniał się w mgnieniu oka, jedyna zmiana jaka zachodziła, nadal dzielili ciało, zgadzali się na to oboje.
- A teraz odstawiamy go gdzieś i... - Zamyślił się nie wiedząc jak dokończyć. Białowłosy objął go niepewnie rannymi jak cholera dłońmi nie trzymając ich z dala od niego. Syknął cicho brudząc go przy okazji swoją krwią, zapach z nich był na prawdę straszny.
- Rozumiem cię, ale nie jestem taki jak ty. Doprowadźmy go do porządku. - Zerknął przelotnie na basen.
- Pokaleczył nas, a ty jeszcze chcesz mu pomagać? Jesteś takim dobrym i wielkodusznym idiotą, że nie widzisz że to nawet nie jest w połowie tak ,,normalne" jak my? - Było w tym sporo prawdy, ale Mike go kocha i nie chce go tak zostawiać. Jakoś już wewnątrz udało mu się przekonać bestię do współpracy. Podtrzymał chłopaka, gdy ten ledwo jeszcze trzymał się na nogach i z niechęcią bestia wzięła go na ręce, wniosła do domu przez okno (zamykając je za sobą) i usadziła na podłodze tak, by opierała się o ścianę z dala od kominka. Nie do końca wiedział co ma ze sobą zrobić, znaczy się z ranami. Były okropnie ,,brudne", a wycinanie tego to spory ból, a do tego może coś sobie gorszego z rękoma zrobić. Kompletny brak pomysłów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Today at 4:25 pm

Powrót do góry Go down
 
Wampirza Willa - Dom Mike i Eto
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Kolebka Upadłych Aniołów :: Teren mieszkalny :: Domki-
Skocz do: