IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wampirza Willa - Dom Mike i Eto

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sro Lut 27, 2013 8:41 pm

Pośród przeróżnych, zwykłych, małych domków znajduje się ogromny dom Miketsukamiego. Ogrodzony wysokim murem, ozdobionym różnymi wyrytymi znaczkami oraz roślinnością. Nie ma zbytnio przejścia przez to, jedynie nieśmiertelni mogą przeskoczyć nad murem o ile potrafią. Na zewnątrz budynek wygląda dość zwyczajnie, biało-czerwony dom ze zdobionymi dużymi drzwiami, wieloma oknami...
W środku jest o wiele inaczej. Z racji tego, że Mike rzadko odwiedza dom z powodu pracy nie zna wielu pokoi, które są zazwyczaj puste. Jednopiętrowy dom z dwiema sypialniami i łazienkami. Po wejściu po prawo od razu jest salon, po lewej kuchnia, a na wprost schody na górę. Tam właśnie jest cała reszta. Długi, niezbyt wąski korytarz z ogromną ilością drzwi. To jak dom jakiegoś milionera, mnóstwo drogocennych, pięknych rzeczy ozdabia każdy zakątek domu. Wampir korzysta zazwyczaj jednak z jednego, małego specjalnego pokoju, a drzwi do niego znajdują się w salonie. Jest tam najzwyklejszy laptop, łóżko oraz ściana z ogromną ilością zdjęć jego byłych pracodawców czy też właścicieli. Po lewej od wejścia miejsce do spania, na przeciwko elektroniczne urządzenie na eleganckim biurku. To pomieszczenie jako jedyne jest wyjątkowo małe i jak na zwykłego, niebogatego mieszkańca instytutu przystało. Jednym słowem zwiedzanie tego domu trwałoby 3 godziny, a sprzątanie w najlepszym wypadku tylko 5. Coś wspaniałego, aż można się zgubić...


Ostatnio zmieniony przez Miketsukami dnia Sro Lut 12, 2014 3:59 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sro Lut 27, 2013 9:16 pm

Jak tu nie śpiewać, kiedy rozpiera go wewnętrzna energia! Taka, która nie mieści się w stali osłabionego ciała, i taka którą chciał podzielić się z kochanym światem! I przecież ładnie śpiewaaał! No, może faktycznie przytkane uszy deformują słyszalne dźwięki, ale najważniejsze z tego było, aby nie zedrzeć gardła. Jakby to zrobił, to nie mógłby nawet nic mówić - istna tragedia! Dlatego przystał za radą mądrzejszego o doświadczenie życiowe i w ogóle o wszystko mądrzejszego, i już nie wyśpiewywał imienia Białowłosego na głos. No ale znów miał chwilę, gdy chciał przekazać jak bardzo raduje go widok opuszczonego nadmorskiego parku i podać melodię w powietrze. Słowa Wampira dotarły do jego móżdżku, a skutek był taki, że przestał nawet nucić. Nie zrezygnował jednak z niewerbalnego przekazu - z uśmiechu.
No i co, że mogli wyglądać dziwnie, ważne że dobrze czuli się w swoich objęciach. Najlepiej to miał Eto - noszony i wtulony w objęcia rosłego mężczyzny samemu nie będąc aż taką kruszyną, przynajmniej ze wzrostu. Nie odrywał się ani na moment od rozkosznego stanu ciała i umysłu, który nagle dopadł go. Tak jakby wreszcie ktoś odczytał zaadresowaną miłość Eto do wszystkiego co żyje i zareagował chociażby opiekuńczo na ów wiadomość. I naprawdę, nie mógł lepiej trafić - żeby trafić na osobę, która zajmuje się fachowo pomocą i służbą to tak jakby znaleźć cukierka na Antarktydzie. Minimalna szansa, praktycznie zerowa, zwłaszcza iż widział wiele istot okutych w znieczulicę. Ciekawym było również to, że potwierdził słowa Zielonowłosego o tym, iż krajobraz jest piękny, a przy tym zaoferował coś czego nie spodziewał się usłyszeć. Przygarnie go aż do wyzdrowienia do swojego królestwa! Nie krył radości, nawet uśmiechnął się jeszcze bardziej słodko niż zwykle, bo poczuł nadzieję na podkurowanie zdrowia, a przede wszystkim na bliższe poznanie Wampira. Nie mógł nie skorzystać, dlatego kiwnął głową, że zgadza się, ale guzik i tak zostawił w garniturze...
...przyjaciela?
Co to jest przyjaźń? Jeśli to, że jedna osoba ofiaruje się bezinteresownie drugiej, a ta druga darzy sympatią większą niż samego siebie, to czy to jest przyjaźń? Jak tak, to Eto ma przyjaciela. Z pełnym zaufaniem dał się zabrać do nowego miejsca i kontynuować zawieranie więzi z Dwukolorowookim mężczyzną od zadań specjalnych.
Długie zielono-turkusowe włosy Eto spływały niczym welon z głowy panny młodej przy przeprowadzaniu przez próg domu Miketsukamiego. Własność Wampira była ogromna, czuł się niemal tak jak na wolnej przestrzeni - tyle miejsca, że zmieściłoby się tu połowa społeczeństwa z pobliskiego miasta. Musiał oszczędzać energię, dlatego też zamykał na parę chwil swoje patrzałki, lecz nie na długo, bo wszystko przykuwało uwagę nieobytego w świecie osobnika. Od razu poczuł ciepło, chociaż pokoje były wielkie i trudne do ogrzania. Długo już milczał, zbierał siły, niemo radował się z tego co widział: obrazy, posągi, wymyślne ekskluzywne meble, duże okna na ogród, żłobione progi i drzwi i dużo dużo więcej. Ale mimo tych wszystkich cudeniek najwięcej czasu spędzał na patrzeniu na Białowłosego, który przenosił go do jakiegoś pomieszczenia. Nie umiał nazywać takich obiektów, lecz to nie to było ważne.
-Mike... gdzie jesteśmy? Nie widzę wyraźnie... tylko Twoją twarz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sro Lut 27, 2013 9:44 pm

Nie mógł przez cały czas przypatrywać się swemu towarzyszowi, bo musiał patrzeć na drogę, łapać orientację w terenie i do szybko się poruszać w stronę domu. Droga nie trwała długo, czuł się jakby niósł dziewczynę, aczkolwiek głęboki, męski głos mężczyzny przeszywał jego duszę oraz umysł na wylot, nie mógł się skupić. Zaczął zastanawiać się nad kilkoma rzeczami. Oczywiście ominął mur i wszedł do środka, ściągnął jedynie buty na odwal się kierując swe kroki na górę do sypialni, w której spał jak był bardzo zmęczony, albo kiedy go coś bolało. Tak to używał tylko małego, specjalnego pokoiku, nie miał z kim dzielić domu, wydawał się tak strasznie pusty i straszny bez towarzystwa. Ułożył go na miękkiej, świeżej pościli.
- O nic się nie martw. Jesteś bezpieczny, a to właśnie mój dom. - Pogłaskał go delikatnie po głowie. Już wcześniej na policzkach wampira zagościły rumieńce, ale nie od choroby, sam nawet tego nie poczuł, chodź zazwyczaj było odwrotnie.
- Zaczekaj moment, zaraz wrócę z jakimiś lekami i wszystkim co potrzebne, nie ruszaj się z miejsca. - Zaraz po tym wyszedł z sypialni, powędrował do kuchni, gdzie po szafkach chował w przeznaczonym do tego pudełka leki. Wyjął coś na ból, syrop na kaszel, a przede wszystkim leki na obniżenie gorączki. Przygotował gorącą herbatę oraz zimny okład na czoło. Wszystko umieścił na posrebrzanej tacy, po czym zaniósł na górę. Położył to na stoliku obok łóżka, pierwsze co zrobił to zdjął czapkę z jego głowy i na jej miejsce, odgarniając włosy, położył lodowaty okład. Na łyżeczkę nalał syropu przystawiając mu ją do ust, ktore otworzył i wlał do niego zawartość. Tabletki już weźmie zaraz sam, poczekał aż tak właśnie zrobi.
- Połknij te tabletki i wypij herbatę, a z czasem na pewno ci się polepszy. - Mruknął, nie zostało mu nic innego jak rozebranie przyjaciela. Nie było to dla niego w żaden sposób krępujące, aczkolwiek rumieńce stały się większe, tak Mike przywiązał się do zielonowłosego. Nie spieszył się z tym, patrzył na swoje ręce tak jakby bał się teraz spojrzeć na jego twarz. Marynarka, koszula... odłożył je na bok, już przed nosem miał cały goły tors Eta. Odetchnął jakby było mu ciężko, zastanawiał się czemu właśnie teraz ogarnia go to specyficzne uczucie, dobrze mu znane. Potem pozbył się dołu, zostawiając go tylko w bokserkach. Przeczesał dłonią nieco kłopotliwie włosy i wyprostował się odwracając wzrok w stronę okna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sro Lut 27, 2013 10:36 pm

Wielki ten dom, jak na jedną osobę to naprawdę jak pałac. Zaufał może zbyt naiwnie, że wystarczą słowa, iż jest bezpiecznie. Ale zawierzył już siebie Miketsukamiemu, więc czemu miałby się sprzeciwiać wnioskom wysnutym przez właściciela? On przecież lepiej wie jak jest w jego królestwie. Wiedział też, iż w nim znajdzie lekarstwa dla Eto, który nawet nie miałby sił stąd uciec. Zresztą nie chciał tego zrobić ani przez sekundę.
Uczynny młodzieniec poinformował go, iż przyniesie mu coś na chorobę, tylko aby nie ruszał się z miejsca. No tak, poszedłby taki mały rozklekotany i rozkojarzony chłopak i zgubiłby się w tych murach. Dosłownie - utknąłby zapewne w ścianie i nie dałoby się go odnaleźć.
-Uhum, dobrze.
Odpowiedział żywszym głosem i położył się wygodniej na wskazanym meblu jak zostało mu to powiedziane. Obserwował w ciszy jak odchodzi jego towarzysz, a gdy tylko wyszedł z pomieszczenia od razu zrobiło mu się smutno. Nie lubił samotności, wręcz nie znosił, a w takich murach, nawet najcieplejszych, nie jest przyjemnie, gdy przesiaduje się w nich samemu.
Całe szczęście, że Białowłosy wrócił bardzo szybko z serią leków. Dopiero jak był ustawiony przodem do Eto i dość blisko (przy rozbieraniu do rosołu i spożywaniu medykamentów), to widział coś niepokojącego na obliczu Mikusia. Ożywił się jeszcze bardziej z małą dramą w głosiku.
-Oooj, ja nie chciałem! Pobrudziłem Cię rumieńcami! A co jak... jak...
A co jak zepsuł Dwukolorowookiego?! Nie dopuszczał do siebie takich myśli! Nie myślał do tej pory o konsekwencjach tego bliskiego tulenia i oddychania tym samym powietrzem! Nie może zostawić tego na pastwę losu - musiał działać i to prędko.
Zamiast grzecznie dalej leżeć w łóżku, to przyczaił się jak kociak i obiema rękoma objął pas Wampira wieszając się na nim.
-Chodź ze mną spać do łóżkaaaa... proszę, proszę, proszę, proszęęęę! Będzie raaaźnieeeej... i ciepleeej... i mileeej... i naprawimy się!
Przeciągał słodkawo niektóre samogłoski starając się nakłonić dobrodzieja do współpracy i do tego, aby wypoczął tuż obok niego. Aj tam, że nie ma ubrania na sobie (czuł się taki leciutki!), ważne, żeby Mikuś też znalazł swoje miejsce na miękkim posłaniu obok Zielonowłosego wariata. Nie wiedział nawet, że miał w sobie na tyle sił, aby przyciągnąć do siebie Wampira i wtulić go w swój nagi tors z zacieszem na ustach.
-A teraz pościel HYC! i do spania!
Wziął prawie jak zabawkę pod pachę Białowłosego i nie puszczał, chociaż nie był na tyle silny, żeby mógł zamknąć zdrowego mężczyznę w objęciach chudych łapek. W dodatku na chwilę zdekoncentrował się, żeby okryć dwójkę kołdrą. No co? Lulamy to lulamy, nie ma zmiłuj się! Oplątał się wokół towarzysza i położył swoją ciężką, schorowaną głowę na jego klacie, chcąc go zatrzymać przy sobie całym sobą. Chciał mieć go przy sobie... czy prosił o zbyt wiele?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sro Lut 27, 2013 11:09 pm

,,Że jak?..." Przeszło mu przez myśl w pierwszych chwilach, kiedy usłyszał coś o rumieńcach, czyżby właśnie one przystroiły twarz wampira w tym momencie, kiedy znajdował się bardzo blisko Eta? Tak też właśnie było, ale to nie z nieśmiałości czy coś, to przez to specyficzne uczucie, które narastało z każdą chwilą, kiedy był bardzo blisko niego. Miał sporo siły nawet jeżeli o niej nie wiedział, a do tego Mike nie chciał się wydostawać z jego objęć. Nie może zrobić nic głupiego, chodź czuł że poniesie go za daleko.
- To... nie twoja wina. One są z mojej winy, tak jakby. Nie umiem tym razem tego powstrzymać. - Kiedyś umiał, w tym momencie jakby ta umiejętność właśnie go opuściła. Jego słowa wydawały mu się teraz tak bardzo dwuznacznie, że przestał logicznie myśleć zdając się na podstawy swojego mózgu, co mogło być niebezpieczne teraz.
- Poza tym ten stan nie nazywa się ,,zapesucie" tylko zwykła choroba, a konkretniej w twoim przypadku przeziębienie. - Westchnął obejmując zielonowłosego. Był bardzo ciepły, tak dawno nie czuł czegoś takiego, ostatnio samo zimno pieściło jego skórę w postaci powietrza czy też płatków śniegu, nawet kołdra i koc nie działały w żaden sposób. Zapewne nie zdawał sobie sprawy ze swoich ruchów patrząc na jego charakter, mógłby to wykorzystać, ale on taki nie był, więc powstrzyma się. Wpełzł całkowicie na łóżko wciąż będąc zarumienionym. Z całych swoich sił starał się to ukryć odwracając głowę na bok ale nie mógł. Podciągnął się nieco wyżej... Spojrzał na niego swymi ślepkami, które błysnęły naturalnym blaskiem niczym nocą u kotów czy też zmiennokształtnych.
- Nie wiem czy w moim stanie psychicznym przy długim braku jakiejkolwiek osoby czy tez kontaktu z nią pomijając zwykłą rozmowę teraz tak z tobą poleżeć. - Jak chciał, żeby wampir z nim leżał niech zdejmie z niego ubranie, bo przecież w nim nie będzie leżał. Jakby na to nie patrzeć ciało pijawki wiecznie było chłodno, więc byłby świetnym ochładzaczem ciała mężczyzny. Zdjął swoje specyficzne rękawiczki, on nie był zmęczony ponadto nie mógł spać z dwóch powodów, jednym był on, musiał go pilnować i żeby nic się nie stało, a poza tym to tulenie się, kontakt z drugą, ciepłą, istotą był dość specyficzny, że szczególnie był to jego nowy przyjaciel. Jeżeli się by nie uspokoił w jego głowie uroiłyby się chore nadzieje, czy nawet pomysły czego nie chciał, ale nie mógł również pokazać się z oschłej strony.
- Jeżeli chcesz, abym z tobą poleżał zdejmij ze mnie ubranie, to taka mała prośba, a raczej dziwna forma zapłaty za opiekę oraz zaoferowaną pomoc. Poza tym uważaj z tym tulaniem mnie, nie żebym tego nie lubił ale na przyjaźni z mojej strony może się nie skończyć. - I się zaczęło wyłączenie mózgownicy wampira. Uśmiechał się miło w jego stronę wyszczerzając białe ząbki, ale nie koniecznie ukazywał swoje kły, były schowane. Zaszyfrował sens zdania pod kilkoma wyrazami i leżał czekając na to co będzie dalej. Zastanawiał się czy nie powinien wstać, chociaż tak mocno tulił no oczywiście ciepło było...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Czw Lut 28, 2013 11:04 am

-Huh?
Nie panował nad rumieńcami? Jakie to słoooodkie! Eto też nie umiał, czy jest zdrowy czy chory. Dwukolorowooki w końcu dał się przełamać i wskoczył pod kołdrę przytulając Długowłosego. Nie mniej jednak zaczął marudzić, a to nie podobało się Żyjątku. Od razu wyraził swój sprzeciw.
-Możesz, możesz leżeć, nie wymiguj się!
Nie zdawał sobie sprawy, że Białowłosy o powalającym spojrzeniu myślał o czymś więcej niż przyjaźni, nawet jak zakomunikował mu to zwrotem może nie dobitnym, ale takim, który powinien dać do myślenia. Zielonowłosy oparł się mocniej głową na brzuchu kompana, a jedna ręka powędrowała na guziki od koszuli. Zaczął miętosić je swoimi palcami spoglądając na właściciela posłania i tego ciepełka, które wytworzyło się między nimi.
-Chętnie zaryzykuję, hihihi.
W naprawdę rozśmieszający sposób zachichotał, jakby naprawdę chciał mieć Mikusia zawsze przy sobie. Może to przez chorobę, a może sam z siebie postanowił trzymać się Wampira jak to najdłużej to możliwe. Wiele osób długie przebywanie z Eto źle znosiło, wręcz chciało się oderwać od niego, dlatego nauczony doświadczeniem bardzo pragnął wycisnąć jak najwięcej dobrych chwil, póki jeszcze są.
Przesuwał dłonią po kolejnych guzikach, aż nie mając tyle czasu przed zaśnięciem, jednym mocnym gestem zerwał pozostałe guziki, których nie odpiął. Pochwycił w białych zębach rąbek koszuli kolegi i odsłonił kaloryferek! Jego, jego, jego! Przylgnął do jego umięśnionego brzucha i ocierał się o niego swoim policzkiem. Radość biła od tęczowych oczu Przytulaska. Najbardziej śmieszne w tym było to, że spodnie zdjął mu... swoimi bosymi stopami! Tak wygiął się, że był w stanie autentycznie przebierać palcami u stóp przy jego pasie i zdjąć w dół! Po prostu nie chciał spuszczać swoich dłoni z jego torsu, na którym to przebierał ostrożnie paluszkami.
Półprzytomnie uśmiechał się do Wampira, jakby się opił szczęściem na umór. Tak niewiele mu było do szczęścia, a dostał jego nadmiar i nadal otrzymuje. Długie rzęsy mogły łaskotać nagi tors Miketsukamiego, ponieważ nadal wtulał się w niego. Jednak ta pozycja nie była dla Eto zbyt wygodna (gdyż wcześniej Wampir uniósł trochę wyżej niż powinien swoje ciało i w większości Zielonowłosy leżał na mężczyźnie), a ciało szykowało się do snu. Leki chyba zaczęły działać, lecz zmęczenie zrobiło swoje i tęczowe patrzałki przysłoniła kurtyna z powiek. Śpiące oblicze upiększał uśmiech, który był dedykowany tylko dla Mikusia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Czw Lut 28, 2013 4:36 pm

Nie panował tym razem, w innych wypadkach potrafił toteż były one rzadko widywane na twarzy Wampira, ale teraz... to zupełnie inna sprawa. Oczywiście pomijał chorobę, wtedy rumieńcy nie da się ukryć, gdyż są one czymś naturalnym, a raczej małym skutkiem ubocznym.
- To dość duży dom i on zwraca na siebie uwagę różnych ludzi. Muszę pilnować, żeby nic ci się nie stało itd. przecież coś obiecałem, mam zamiar dotrzymać słowa. - Tak myślał przelotnie jak na razie o czymś więcej ale pominął pewien szczegół, bardzo ważny w dorosłym życiu. Eto mógł być jednym z tych ,,normalnych" ludzików, a wtedy okazywanie uczuć ze strony Wampira byłoby nie na miejscu, a do tego potem wstydliwe. Gdyby teraz ktoś mógł sobie wyobrazić jak bardzo hamuje nie tylko swoje ręce, ale i całe ciało przed jakimkolwiek ruchem. Wymagało to trochę skupienia, opanowania w tym wypadku na szczęście zielonowłosy zasypiał, więc mógł się uspokoić poniekąd. Wpatrywał się w jego oczy czując jedynie w jaki sposób pozbył się jego ubrań.
Eto był dla niego idealnym towarzyszem, dlatego również nie zamierzał go opuszczać. Może miał nieco dziwny charakter i zachowywał się jakby większości najnormalniejszych rzeczy o życiu nie wiedział, ale przecież może go tego nauczyć, wtedy byłoby po problemie. Sposób w jaki to zrobił był jakby to powiedzieć... nieco odmienny niż normalny, odrobinę zadziwiający. Mike w swym bardzo długim życiu jeszcze nie widział czegoś podobnego. Zastanawiało go też jakiego typu nieśmiertelnym jest Eto. Demon i Wampir odpadały na sto procent tak samo jak Zmiennokształtny. Wróżki raczej nie zmieniają się w rzeczy tak jak całą reszta, chodź mogła to być tylko jedno z trzech mocy. Potem go o to zapyta o ile będzie miał siłę. Położył go dokładniej na sobie, ale tak żeby było mu wygodnie i głaskał kark wraz z plecami mężczyzny ręką. Przybliżył usta do jego czoła i pocałował na dobranoc.
- Śpij sobie, śpij. To ci się przyda... - Rzekł niemalże szeptem. Łapki Eta zostawił na swoim torsie oczywiście, czuł się jak jego własna zabawka nie przeszkadzało to pod żadnym względem. Ale co on będzie robił, kiedy on zaśnie? Sam nie zaśnie na pewno bo nie może i nie potrafiłby. Nie oczekiwał też, że po zażyciu lekarstw i odrobinę polepszonym stanem nie będzie spał. Nie będzie go budził, pomoże mu w zaśnięciu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Czw Lut 28, 2013 9:00 pm

Takie ciepełko i szczęście bijące od wtulanej osoby dodawało mu otuchy, równie dobrze co melodyjny głos Wampira. Kojące słowa zabezpieczyły Eto przed próbą oszukania systemu i spania płytkim snem. Teraz zaufał, że może zagłębić się jeszcze bardziej w krainę Morfeusza.
-Uhum...
Zamruczał przytakując, że sen jest przydatny i pomocny podczas choroby.
-Ty też śpiiiij...
Sięgnął dwoma palcami do powiek Mikusia i chciał nimi przykryć Dwa Światy goszczące we spojrzeniu, lecz zjechały po nosku i wargach, a Mały momentalnie zapadł w głęboki sen. Jakby ktoś go zaczarował, czy rzucił urok. Jeśli urok jakiś został poczyniony, to osobisty ze strony Białowłosego hehehe. Leżał obecnie na całej nagiej postaci i nic mu nie przeszkadzało, chociaż i jego "Anioł Stróż" powinien spać. Nie dość że wpakował się do jego domu, to jeszcze miałby przez Eto nie usnąć? No nie, tak się nie bawimy. Teraz Zielonowłosy nie mógł nic zrobić jak krążyć po marzeniach sennych.
Nie spał długo, co jakiś czas mógł Miketsukami odczuwać na sobie spięcie ciała dziwaka, któremu po raz pierwszy coś się śniło. Nigdy nie oddawał się krainie snów w ludzkiej postaci, tylko w postaci rzeczy, a wtedy był twardy, hibernetyczny. Koszmar nękał rozpalonego Eto, który ściskał mocno dłonie na torsie Wampira i głośno oddychał, aż ocknął się z zachłyśnięciem się powietrza. Wykaszlał w kołdrę i załzawionymi oczkami spoglądał niepewnie na Białowłosego.
-Przepraszam... nie mogę spać...
Mruknął przecierając rąbkiem kołdry oczy i z cichym westchnieniem odsunął się od Wampira, żeby usiąść na brzegu łóżka w samych majtasach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pią Mar 01, 2013 11:52 am

- Mówiłem ci, że ja nie zasnę. Po prostu nie mogę, muszę cię pilnować. Chodź krótko się znamy nie dopuszczę by działa ci się krzywda skoro jesteś pod moją opieką, a kij wie kiedy jakiś nieśmiertelny wkroczy na posesję. Nie chcę wymyślać innych powodów dlatego zrozum. - Odpowiedział, a jego głos brzmiał bardzo stanowczo. Pomimo tego uśmiechał się lekko, rumieniec zupełnie zszedł z twarzy. Mówił tak jakby ten dom był nachodzony często przez nieznajomych. Cóż nie oczekiwał, że zaśnie on ot tak w cudzym domu wtulony w niego, bo z jakiej racji...
- Czemu? Jeżeli nie chcesz nie musisz spać przecież cię nie zmuszam. Możesz poleżeć albo pooglądać telewizję. Jeżeli żadna z tych rzeczy cię nie interesuje zawsze zostaje rozmowa. - Jego oczy błysnęły, wtedy Mike wstał szybko z łóżka i podszedł do okna wystawiając za nie tylko głowę. Zrobił się głodny, ale nie dlatego, że dawno czegoś nie jadł, był głodny pod wampirzym względem, chciał krwi. Ze swoją rasą nie chciał się wydawać bo po co na co straszyć Eta, może się boi wampirów albo ich nie lubi. W każdym bądź razie cały czas udawał, że oddycha, chociaż mógł poczuć ten brak... brak bicia serca. Nie odwracał się nawet tylko patrzył na okolicę, do pokoju wleciała spora dawka chłodu. Dyszał nieco aby uspokoić swój organizm. Zawsze udawało mu się uspokoić, więc dlaczego teraz nie mógł.
- Przykryj się kołdrą, może być zimno... - Odparł bez większych wyjaśnień, dlaczego tak właśnie postępuje, a jego oczy wciąż świeciły, coraz bardziej. Z piciem krwi u niego było ciężko, najadał się kiedy nie był tego do końca świadomy (on i ,,ofiara"). Na ,,trzeźwo" brzydził się tego po prostu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pią Mar 01, 2013 6:37 pm

Było mu głupio, że dostał gościnę, a on nie może wykorzystać tego we właściwy sposób. Jeszcze obrazi gospodarza i co zrobi? Nie chciał być niegrzecznym i spać z nim w łóżku, tylko te koszmary nie pozwalały na to. Nie był z siebie zadowolony.
-Ale-ale jak nie zasnę, to nie wyzdrowieję... A co to jest telewizja?
Posłuchał nakazu doświadczonego w opiekowaniu się innymi kumpla i okrył się kołdrą, lecz nadal siedział na łóżku. W pewnym momencie miał wrażenie, że zaistniało spięcie w powietrzu, wywołał to sam Dwukolorowooki, którego coś dręczyło. Nie umknęło to uwadze Eto, gdyż wpatrywał się w niego jak na cały świat, czyli chłonął nim jak gąbka wodę. Nastrój także przesiąknął w ciało Zielonowłosego. Zmarszczył brwi i zapytał z powagą, którą nie pokazywał do tej pory:
-Mikuś... co się dzieję? Czemu Twoje oczy krzyczą?
Eto był bardzo wrażliwy na zmianę otoczenia, w tym także zachowań osób, które znajdowały się blisko. Zwłaszcza tych osób, które zechciały przygarnąć go pod dach i dbać o jego egzystencję. Im dłużej trwało milczenie, tym szybciej dochodził do błędnych wniosków.
-Ukrywasz coś przede mną...? Prz-Przepraszam... Nie będę więcej sprawiać problemów.
Westchnął cicho i usiadł na łóżku zbierając swoje rzeczy. Wystarczył tylko dotyk, aby odzienie znalazło się we właściwym miejscu. Był gotów do odejścia, i tak dziękował Wampirowi za gościnę, więc nie miał za złe, że musi odejść. Poderwał się z posłania i wybiegł z sypialni, gdzie wpadł na długi korytarz i mnóstwo drzwi do różnych pomieszczeń. Rozglądał się rozbieganym spojrzeniem po wnętrzu szukając odpowiedzi na nurtujące, ale mało ważne w tej chwili pytanie: gdzie jest wyjście? Tak naprawdę martwił się o to, że znowu coś zepsuł, że był obciążeniem dla Białowłosego. Tego wzroku pełnego bólu i niezrozumiałych sygnałów nigdy nie zapomni. Przylgnął policzkiem do murów i nasłuchiwał szmeru domu, który milczał. Zaczął biegać po całym domu, otwierając gwałtownie wiele drzwi i poszukując tych do wyjścia. Ale w pewnym momencie zatrzymał się widząc w pokoju mnóstwo rzeczy, których nigdy wcześniej nie spotkał. Ostrożnie przekroczył próg do salonu i oglądał w ponurej ciszy różne elementy wystroju, jak biblioteczkę z książkami, telewizor, głośniki od odtwarzacza muzycznego, płyty, lampy i wiele innych. Nie skakał z radości, trzymało go uczucie, które "odziedziczył" po Miketsukamim. Tak jakby i on chciał wypić krew, ale przecież nie wiedział nic o takim rytuale. Po prostu tak mocno przeżywał nastrój przyjaciela, że niemal czuł to samo. Usiadł na kanapie i zastanawiał się dlaczego przez dobre pięć minut nie oddychał... tak jak Wampir od początku ich spotkania. Nie wiedział o jego rasie niczego, ale niepokoiło go już na plaży to, iż nie słyszał bicia serca młodzieńca. Wtedy zwalał na chorobę, lecz teraz przypuszczał, że coś za tym było większego. Położył dłonie na skroniach i masował je jakby chciał poruszyć szare komórki do myślenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pią Mar 01, 2013 7:15 pm

- Nie musisz spać, aby wyzdrowieć, wystarczy tylko odpoczywać, chodź i sen jest dobry. A telewizja to... W najprostszym wyjaśnieniu pudełko wyświetlające kolorowe obrazki, najczęściej filmy, reklamy czy wiadomości. - Wszystko stało się tak szybko, Mike stracił poczucie czasu. Widział uważnie jak ubrał się, wstał i wyszedł z sypialni, zanim jeszcze to zrobił powiedział.
- No bo... - Nie potrafił wytłumaczyć tego co się działo. Zbyt długo tłumił głód, który doskwierał mu coraz bardziej i bardziej, aż w końcu zaczął wpadać w szał, którego tym razem nie powstrzyma. Kiedy wyszedł z pokoju westchnął głęboko wyjmując głowę zza okna i zamknął je. Dokończył zdanie sobie szeptem...
- ... bo jestem głodny. Wybacz Eto nie wytrzymam dłużej, a nie chcę zrobić ci krzywdy. - W sumie nie on, tylko jego wampirze ,,ja". Wyszedł z sypialni wysuwając wampirze kły i rozdarł sobie wargę z boku, rana zaczęła ranić, dzięki temu zyskał dla siebie trochę czasu. Myślał, że da rade się temu oprzeć, lecz to było o wiele mocniejsze niż przypuszczał. Szukał po pokojach mężczyzny, zbiegł na dół, a kiedy go zobaczył podbiegł błyskawicznie. Wziął niepewnie na ręce, przeniósł na kanapę i klęknął nad nim. Przybliżył krwawiące wargi do jego szyi, po czym wgryzł się najdelikatniej jak potrafił. Nie wiedział jak na to zareaguje, przypominało to napad tylko i wyłącznie do zabicia. Głaskał go po głowie, jednocześnie trzymał za nadgarstek dając znak, że nic złego nie robił. Oczywiście utrata krwi mogła być dziwnym uczuciem, ale robił to tylko i wyłącznie z wyczuciem. Szybko się najadł, wyjął kły z jego szyi.
- Przepraszam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Pią Mar 01, 2013 8:20 pm

Nie siedział długo w salonie, usłyszał ciche, szybkie kroki poruszającej się sylwetki. Gnała tak szybko, że dopiero będąc blisko gościa domu ten dostrzegł niepokojące, przeraźliwe ślepia.
-Mik...?
Nie zdążył dokończyć zdania, gdy dostrzegł kły zamarł w bezruchu, a potem przeszyło go dziwne uczucie, które nie było przyjemne. Towarzysz wbił kły w jego szyję. Otworzył oczy na oścież, to było bardzo ciężkie do zniesienia, bo odbierało mu kontrolę do poruszania się, jak taki paraliż. Przy tym miękły mu nogi i całe ciało, jakby tracił balonik swoje powietrze. Przestraszył się tego stanu, spoglądał niewinnie na pochłoniętego spijaniem posoki mężczyznę i nie mógł nic więcej zrobić. Poczuł na chwilę przypływ adrenaliny i instynktownie chciał odepchnąć od siebie Wampira, nie mniej jednak zdążył tylko pochwycić rękami za jego tors, gdy poczuł głaskanie po swojej głowie. Zrozumiał tę mieszankę uczuć gromadzącą się w Białowłosym, który z jednej strony chciał zgasić nękające pragnienie, a z drugiej - nie życzył sobie, aby skrzywdził Tęczowookiego chłopca. Wszelkie obawy i strach opuściło ciało Eto, który już bez protestów oczekiwał końca posilenia Wampira. Nie trwało to długo, widać było czysty profesjonalizm mężczyzny.
-Uhm...
Sięgnął mdlejącą od utraty krwi dłoń i pogłaskał po policzku Wampira. Już wiedział z kim ma do czynienia, szkoda tylko, że nie powiedział tego od razu. Nie miał mu już za złe za to co doszło przedtem (nieufność i kręcenie przy niewyjawianiu prawdy), i teraz (wypicie posoki). Nie zasypiał, chociaż nie miał witalnej twarzy, nie mniej jednak uśmiech widniał. Chciał dodać otuchy przyjacielowi, tak jak on wspierał go nawet podczas rytuału spijania krwi. Nie był bezmózgim pijakiem bordowej cieczy, ponieważ wciąż pamiętał o dobru Eto. Kącik ust podniósł się jeszcze wyżej przy zmrużeniu do połowy oczu. Zaczął zaplątywać swoje chude palce we włosach przyjaciela.
-Nie przepraszaj Mikuś. Już dobrze...
Wyszeptał i chuchnął ciepłym oddechem do uszka Dwukolorowookiego upewniając się, że chociaż trochę odzyskał spokój ducha poprzez spijanie krwi cudaka. Ciekawe jak smakuje jego krew... chyba jak cukier w karmelu, bardzo słodko, ale nigdy nie spróbował.
O losie, Miketsukami znalazł sposób na uśpienie Eto - dzięki pozbawieniu posoki organizm Zielonego automatycznie dążył do snu. Bardzo twardo usnął w ramionach mężczyzny, a jego dłoń wplątała się palcami we włosach Krwiopijcy i tak została nawet będąc w głębokim śnie. Nawet oddech miał spokojniejszy. Białowłosy musiał uważać, aby nie zarazić się chorobą przez spijanie krwi z Eto, bo nigdy nic nie wiadomo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sob Mar 02, 2013 2:27 pm

Wyglądał jakby wpadł w panikę widać było wszystko w jego ruchach, a jednocześnie rozmyślał to pokazywał wyraz twarzy. Opanować dziką stronę, jednocześnie nie robiąc krzywdy i wszystko ładnie się udało. Zaspokoił większość swego pragnienia, całkowite zazwyczaj było usuwane po wypiciu całej posoki z ofiary (przynajmniej w jego wypadku), a tego by nie zrobił biednemu chłopakowi. Tylko nieznajomego jest gotów zabić by mieć święty spokój na dłuższy czas. Sam był zdziwiony, że udało mu się tyle wytrzymać, na ,,trzeźwo" wypić krew i nie zwymiotować czasem, bo on brzydził się tego po prostu jak już najprawdopodobniej było wspominane.
Słysząc słowa nie obawiał się jego gniewu, odetchnął z ulgą i przestał udawać. Wytarł dłonią krew ze swoich warg tak jak i wylizał rany z resztek krwi, żeby się trochę szybciej zagoiła bez odkażania czy innego skutku ubocznego.
- Mhm... - Mruknął jedynie tuż przed jego zaśnięciem. Jeżeli chodzi o smak krwi Eto... Dla Mike był on raczej słodki, nie każda taka jest co było przykre zapewne dla wampirów lubiących słodycze. On był dziwacznie odporny na choroby, chociaż poczuł się nieco słabiej po jego posoce. Puścił jego nadgarstek, a raczej posunął nieco wyżej łapiąc delikatnie jego dłoń. Nie miał zbytnio jak wydostać się przez rękę w białych włosach, dlatego postanowił się zbytnio nie sprzeciwiać z tym i położył się na Eto wygodnie. Objął go drugą ręką wciąż jako tako głaszcząc po głowie. Przymknął do połowy oczy wprowadzając się niemalże w stan snu. To wystarczyło aby ciało, siły czy cokolwiek innego zaczęło się regenerować. Ciekawe, czy inni potrafiliby spać z otwartymi oczami oraz posiadaniem świadomości co się dzieje wokół osoby w tym ciekawym stanie. Najmniejszy ruch mógł go rozbudzić...
Tak bardzo chciał, żeby Eto stąd nie wychodził. Związać, przywiązać do łóżka i trzymać przez wieki, ale nie może go zatrzymać, jeżeli będzie chciał iść z własnej woli, nie ma też prawa chodzić za nim, bo przecież jak wyzdrowieje... No właśnie co wtedy? Pomiędzy tym wszystkim Mike po części zaproponował mu mieszkanie tu, ale nie słowo w słowo. Takie czytanie pomiędzy wierszami było dość ważne w kontakcie z takim wampirem jak on. Zastanawiał się wcześniej również, czy zdrobnienie jego imienia miało coś znaczyć, raczej nie chodź nie każdy by się tak odzywam do przyjaciela. Owszem jakieś skróty czy coś, ale nie zdrobnienia. Nie, nie przeszkadzało mu to, ale czemu?...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sob Mar 02, 2013 3:13 pm

Mimo ogólnego osłabienia ciała, to Eto miał się całkiem dobrze. Prawdopodobnie dlatego, iż miał już świadomość co gnębiło Wampira i że przyjaciel pojadł sobie niemal do syta. Żył stanem ducha innych, więc z tego powodu było mu już lepiej niż dosłownie pięć minut temu. Głęboki sen nie był przerywany żadnym koszmarem, snuł w krainie mniej radosnej niż tej u boku Wampira, lecz wiedział, iż powinien odnowić swoje siły w tym stanie. Sporadycznie unosiła się klatka piersiowa dziwaka, był oddany całkowicie do dyspozycji tego, kto kierował snem Eto.
Cieszył się, że pomógł stłumić chociaż na chwilę głód komuś, kto dostrzegł w Zielonowłosym kogoś więcej niż wariata o dziecinnych zachowaniach.
***
Minęło może z pięć godzin, kiedy tęczowe oczy znów przejrzały na otaczający świat. Ku jego zdziwieniu Miketsukami nadal był przy nim, obejmował go i chronił własnym ciałem, jakby nie chciał już narażać go na jakiekolwiek zło. Uśmiechnął się lekko i odplątał swoją dłoń z włosów białych jak śnieg. Widząc jednak ruch ze strony swojego Bodyguarda przyłożył paluszek do jego warg, żeby nic nie mówił.
-Śpij, śpij. Zrobię sobie wycieczkę po "domku".
Oznajmił słodkim głosem i wstał z kanapy jak nowo narodzony. To naprawdę niecodzienny widok, aby móc odzyskać siły... tuż po utracie krwi. Jak już wspomniano, Eto posilał się przede wszystkim niematerialnymi czynnikami, jak nastrój, samopoczucie, gesty i tak dalej. Potrząsnął zielonymi włosami, które nieco skosmaciły się podczas leżenia na miękkim gołym torsie Dwukolorowookiego, i przystanął najpierw w salonie, żeby obejrzeć dokładnie każdy eksponat, a niektóre wziął nawet do rąk i w ciszy kontemplował ich zadanie do użytku codziennego. Sięgnął ręką po pilota do telewizora i przyglądał się jego kolorowym guziczkom, aż w końcu założył go sobie za uchem jak to czynią pisarze z piórami czy artyści z ołówkami. Chłopak niczego nie chciał ominąć, prawie że zaglądał do każdej dziurki i pod każdy mebel, żeby chłonąć wiedzę z samych obserwacji.
Co dziwnego, nie poszedł jeszcze do innego pomieszczenia, gdyż usiadł przy ścianie i nasłuchiwał ją jednym uchem. Opowiadała w imieniu posiadłości jak jest zadbana i skrzętnie naprawiana ze wszelkich ubytków bądź popsutych sprzętów. Usłyszał także, iż Wampir nie ma za wielu gości, a sam przesiaduje najczęściej w jednym bądź dwóch pokojach resztę zostawiając puste. Nie dopytywał o szczegóły, lecz pogłaskał ścianę swoją ręką i... przeniknął przez nią. Znalazł się na korytarzu i nie depcząc dywanu usiadł na parapecie przy wielkim oknie, które chwaliło się swoją czystością i majestatem. Zielonowłosy chłopak chwilę słuchał pysznej szyby, lecz jego wzrok skupił się na przepięknym ogrodzie, tuż na wyciągnięcie ręki. Nie wychodził jednak z budynku, tylko zanurzył się w głębokich rozmyślaniach, a jedyną odznaką że żyje było sporadyczne machnięcie nóżką, która wystawała z ram parapetu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sob Mar 02, 2013 4:01 pm

Miał coś powiedzieć, kiedy tylko poczuł palec na swych ustach i usłyszał dosyć nie wyraźne dla niego słowa. Sam jego głos częściowo wraz z przekazem ululały go do snu. Wtulił się w poduszkę przekręcając na bok. Cały czas czuł, że chłopak jest w domu i nigdzie nie wychodził może to z powodu tej specyficznej więzi, a może dlatego, że czuł krew w jego rankach, woń rozchodzącą się tak bez kresu po domu.
W każdym bądź razie wampir nie był pesymistą i pomimo wszelkich utrudnień w życiu szedł przez nie dalej z uśmiechem lub bez. Gości miał w tym domu dopiero z 2 czy 3 oczywiście klientów. Inni mogliby się zastanawiać jak jakiś wampir z wielopokoleniowego rodu czystokrwistych mógłby się poniżać nawet przed istotą nieśmiertelną. Fakt Mike miał ogrom pieniędzy, ale pracował bo po części musiał, robił rzeczy bardziej lub mniej miłe by w końcu przed odejściem od swego pana napić się krwi w stanie pół nieświadomym, albo rzeczywiście m. in. po spożyciu alkoholu, byleby o tym nie pamiętać. Od małego, kiedy musiał zacząć pić krew zdarzało mu się wymiotować... Ta historia jest na prawdę długa i ciągnie się tak do teraz. Mike nie chce umierać, ale i też męczyć się z tym jeszcze jakieś 800 lat albo mniej, to by było ogromnie nie przyjemne. Sypiał mało, rzadko pił krew, był całkowicie samotny i chodź to przeszkadzało mu uśmiechał się sam do siebie bez powodu. Tego mógł dowiedzieć się Eto przez cały ten czas, póki jeszcze wampir spał, a nie trwało to długo, godzinę maksymalnie.
Wampir otworzył leniwie oczy rozglądając się. Puścił poduszkę, która zsunęła się z jego ciała na kanapę, po czym przeciągnął się. Rozejrzał się i powoli wstał z miejsca kierując swe kroki do kuchni. Przygotował sobie kawę, żeby nie wyglądać na strasznie zaspanego. Aj... był bez ubrania, dlatego w czasie gotowania wody wrócił do sypialni po spodnie, koszulę, krawat, garnitur i rękawiczki zakrywające połowę dłoni. Ubrał się, wrócił na dół w sam raz, kiedy woda się gotowała. Oczywiście nie był samolubny, więc przygotował także dla Eto. Kolejnym krokiem z jego strony było odnalezienie zielonowłosego, co okazało się trudniejsze niż myślał. Kawa była wręcz idealnie do picia, kiedy znalazł go przy oknie. Postawił obok niego kubek kawy.
- I jak tam, pozwiedzałeś trochę? - Uśmiechnął się do tęczowookiego poprawiając swoje białe, rozczochrane włosy.
- Chciałem ci coś zaproponować. Na razie nie mam pracy, ta by mi się przydała pomimo tego iż mam sporo pieniędzy. Z tego dziwnego trafu nie masz domu i chyba nikogo bliskiego, chodź tego nie wiem, a bardzo cię polubiłem... Przechodząc do rzeczy, czy chcesz abym był twym sługą oraz czy zgadasz się zamieszkać tutaj? - Nie wiedział jak on na to zareaguje, ale dzięki temu byłby blisko niego, na dłuższy czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sob Mar 02, 2013 4:30 pm

Najpierw kroki Miketsukamiego, a potem zapach kawy wytrąciły z transu medytacji dziwaka, który oderwał wzrok od szyby i usiadł przodem do nadchodzącego gospodarza domu. Niósł coś w rękach, co kopciło się delikatnym dymkiem zapachowym. Prędko odpowiedział na postawione pytanie przyjaciela:
-W jeden dzień trudno zwiedzić wszystko, ale naprawdę fajnie tu.
Odwzajemnił uśmiech zabierając wolno kubek kawy za uszko do swoich rąk. Nie pił czegoś takiego, pachniało natomiast niesamowicie intensywnie. Przytknął usta do brzegu naczynia i napił się jednego łyku. Dobrze, że było mocno posłodzone, bo przełamał się do wypicia więcej niż łyk. Odstawił na chwilę kubek między swoimi stopami (tak, trzymał nimi naczynie) i z przekręconą nieco głową wsłuchiwał się w propozycję Wampira. Mrugnął parokroć oczami z niedowierzania, nawet sięgnął jedną ręką do czoła Mikusia, a drugą do swojego i oznajmił głosem zbitym z tropu.
-Hm... nie masz gorączki, to czemu takie głupoty gadasz, co?
Zaśmiał się cicho, lecz rozumiejąc powagę słów wnet uspokoił swoje figlarne zapędy i zaczerpnął jeszcze jeden, głęboki łyk kawy. Dał mu natchnienie do myślenia i ujęciu jak najlepiej potrafił słów. Tym razem nie na wesoło, bo to naprawdę poważna sprawa. Wyczuwał tę powagę w głosie Białowłosego, chociaż uśmiechał się przy tym.
-Na pewno wiesz na co się piszesz? Nie traktowałbym Cię jak sługę, to odpada w zupełności. Nie mniej jednak... co powiedziałbyś na to, żebyś był moim Stróżem? Zgadłeś, że... nikogo nie mam... a Ty... Oferujesz siebie i schronienie komuś takiemu jak ja...
Tęczowe patrzałki nabrały jeszcze więcej refleksów, a to dlatego, że wzruszył się ofiarnością Wampira, który tyle chciał dać za towarzystwo Eto. Spuścił wzrok chowając go pod grzywką, bo chciał ukryć łzy, ale takie ze szczęścia. Żadna jednak nie opuściła posterunku, gdyż Zielonowłosy przetarł rękawem swoje wilgotne oczka. Nawet podniósł nieco rumiane oblicze z rysującym się uśmiechem. Nie mógł uwierzyć w to co się działo od momentu zerwania baloniku ze statku do teraz włącznie.
-Dlaczego jesteś taki dobry...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sob Mar 02, 2013 4:57 pm

Czekając na odpowiedzi upijał po łyku kawy z kubka. Nieco nerwowo zaciskał na nim łapki, wręcz wyczuwał moment w którym naczynie miałoby pęknąć, dopiero wtedy przestawał je ściskać.
- Prawda, może dwa czy trzy dni z ledwością na obejrzenie jako tako by wystarczyło. Ja ze sprzątaniem, naprawą domu czy czymkolwiek innym to tak z 6 godzin mi schodzi. Robię to raz w miesiącu, na częściej nie mam sił pomimo tego, że nic nie robię. - Oczywiście brał się za to zazwyczaj po południu, więc kończył wieczorem lub w nocy. Zrobił krok bliżej w stronę chłopaka nadal się uśmiechając, oczy odsłonięte śmiało patrzące wprost na rozmówcę. Zaśmiał się, kiedy dotknął jego czoła, on na początku nie brał tego chyba na poważnie. Poprawił krawat upijając kolejnego łyka kawy delektując się jej smakiem pomimo sytuacji czy nawet jej powagi.
- Nie na pewno nie mam gorączki. Jestem automatycznie uodporniony na choroby, chociaż nie znam prawdy. Nie chodzę w zimie w kurtce czy nawet jeżeli pada śnieg i jest sporo na minusie, a pomimo tego nadal nie chorowałem, nawet nie mam zamiaru. - Tak mówił, ale w domu miał wszystko w razie choroby. Może poniekąd dla siebie, ale jego pracą było służenie więc jakby był ze swym panem w swoim domu, on byłby chory to ma z czego skorzystać. Jest tu wszystko czego potrzeba i nie, ale na wszelki wypadek było... Wysłuchał zielonowłosego, schylił się nieco, niemalże klękał na jednym kolanie przed nim. Widział te łzy szczęścia, przytulił się nieco do niego, ciągnąc delikatnie do siebie na dół. Wycierał mu łzy, żeby nie moczył własnych rękawów.
- Wiem na co, robiłem to nie raz i z tego praktycznie kiedyś żyłem w starym, rodzinnym mieście z którego wyjechałem. Stróż, sługa dla mnie to jedno i to samo. Bronienie pana, przynoszenie rzeczy, bycie podnóżkiem czy cokolwiek innego wykonam wszystko, by Pan był usatysfakcjonowany, bez względu na to jakie to poniżające czy niebezpieczne. - Podniósł się nieco wtulając jego głowę w swój tors i szepcząc wszystko do ucha. Oczywiście odstawił bezpiecznie swój już niemalże pusty kubek na podłogę. Dlaczego był dobry? Nie potrafił tego wyjaśnić.
- Taki mam charakter, może z powodu mojej przeszłości i tego kim jestem. Od wieku nastoletniego o ile dobrze pamiętam służyłem innym by zdobyć krew nawet śmiertelnikom. Nie podobało się to moim rodzicom, dlatego zmuszony byłem wyjechać po jakimś czasie, zamieszkałem w instytucie, bo uznałem, że to jest właśnie moje miejsce. Może to też dlatego, że ciebie wyjątkowo polubiłem i nie chcę być od ciebie za daleko, samotność poniekąd boli, a z czasem przyzwyczaiłem się do niej... - Było tak wiele powodów, że sam nie wiedział dlaczego taki jest. Robił to z korzyścią dla siebie, dla innych i po prostu bo tego był nauczony, taki był nie zmieni już tego raczej. Poza tym to nie było takie złe, lubił być dobrym chodź bez przeszkód wyobrażał sobie siebie jako bandytę czy zbira.
- Zgodzę się na twoje warunki, jeżeli ty godzisz się na moją propozycję. - Wracając na moment do kwestii w której Mike mówił, że go bardzo lubi. Poczuł coś do niego, ale nie wierzył w miłość od tak, poza tym chyba nie była ona odwzajemniana, więc nie robił sobie zbytnio nadziei na za pas, bo po co potem płakać czy coś, nie było w tym najmniejszego sensu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sob Mar 02, 2013 6:41 pm

Strasznie długo zajmowało gospodarzowi doprowadzenie do porządku swojej świątyni jaką była ta posiadłość. Skoro jednak lubił pracować, to usługiwał samemu sobie i dbał o każdy zakątek domu. Mimo samotniczemu trybu życia, dawał sobie świetnie radę z utrzymaniem kondycji w każdym miejscu swojej posiadłości. Dlatego i dla innych powodów nie bał się propozycji od Wampira, co po prostu taka niesamowita i niewiarygodna, że aż trudno było złapać tchu. Nawet teraz łzy były strącane przez smukłe palce przyjaciela. Dał się pociągnąć w ramiona kolegi i wpaść w jego objęcia, chociaż łzy napłynęły tylko na chwilę. Dłużej trwało wzruszenie. Miketsukami opowiadał, że to jego motyw w życiu - służenie innym. Pomoc za kapkę krwi, czy to tak wiele? Miał problemy z tego tytułu ze swojego naturalnego środowiska, dlatego został zmuszony do opuszczenia domu rodzinnego. Jak to jest mieć rodzinę? Nie wiedział, w tym przypadku wraz z rodziną szło przekonanie o niezrozumienie przesłanek ich syna.
Niezupełnie zrozumiał o co chodziło z ofertą ze strony Eto. Fakt, nie pomyślał przez chwilę, że za taką troskę, dach nad głową i szczęście trzeba coś od siebie dać. Tylko co takiego? Podzielił się niemal od razu swoją wątpliwością czy zrozumiał Białowłosego.
-Jaka to propozycja? Chodzi o krew?
Spojrzał w "Piekło i Niebo" nie będąc pewnym czy nie uraził tym pytaniem rozmówcy. Przecież te wszystkie gesty kierowane w Eto nie były aż takie trudne do rozgryzienia, tylko że cudak nie miał nigdy... styczności z takim uczuciem dobroci. Wyrażoną w jeszcze większych jednostkach niż tulenie.
Coś zaświtało mu w głowie, gdy zaczął stygnąć z emocji. Nie przesłyszał się słysząc gdzie znajduje się rezydencja Miketsukamiego?
-Moment... to my jesteśmy na terenie Instytutu?
Rzucił szybkie spojrzenie na ogród oraz na dalsze widoki. I faktycznie dostrzegł wieżę głównego budynku, który był siedzibą Rady Dziesięciu. To tam trafił, gdy "pojawił się" na świecie. Nie miał miłych wspomnień z tamtego czasu, oj nie. Znaczy, nie robili mu żadnej krzywdy fizycznej, lecz nie był traktowany na równi z przebywającymi tam osobnikami. Był takim wybrykiem natury i tak właśnie obchodzono się z Zielonowłosym. Nie chciał tam trafić, oj nie.
Wolał szybko zmienić tor myśli, dlatego bardzo spontanicznie zawołał:
-Chodźmy do ogrodu!
Pochwycił ręką za ramię Wampira i pociągnął go za sobą biegnąc przez korytarz na zewnątrz. Nie było słońca na niebie, a mimo to jakiś urok tkwił w zaczarowanym zagajniku. Przystanął przed żywopłotową bramą i podziwiał wołając co jakiś czas "Łooo..." "Aaaa" "O jej!".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sob Mar 02, 2013 7:40 pm

- Moją propozycją było, abyś zamieszkał w tym domu i żebym ci służył w tym przypadku idąc na twoje warunki był twym Aniołem Stróżem, chodź od tego są prawdziwe Anioły. - Ano odwalał robotę za Anioła, chociaż owym nie był. Jeżeli się nie mylił to Aniołem po śmierci się stawało, albo się było od urodzenia i tyle. W każdym bądź razie był innym typem takiego anioła dla swoich właścicieli. Kiedyś robił wszystko, kiedy nie miał pieniędzy. Był dosłownie jak pies, prowadzony na smyczy w obroży na ulicy, wszyscy go wtedy widzieli, ale dzielnie to znosił. Sam potem ich wykorzystywał nie tylko do picia krwi. Na szczęście Eto nie zdenerwował Mike tymi słowami, on nie umiał się na niego obrazić, albo długo denerwować.
- Tak, jest na terenie instytutu, ale nikt nie ma prawa robić ci krzywdy póki jesteś wśród murów oddzielających mój dom od reszty świata. Poza tym chroni cię pewien Wampir, który będzie wykonywać to zadanie nawet za cenę własnego życia. - Wyczuł pewne obawy w jego głosie, czyżby coś stało się na terenie instytutu Eto? Cokolwiek to było Mike nie pozwoli, by zdarzyło się raz drugi, czy cokolwiek podobnego. Nie ma takiego bicia, zielonowłosy był teraz nie do ruszanie przez obcą osobę. Wystarczyło tylko, żeby mówił mu gdzie idzie, a wtedy nawet w ukryciu byłby z nim. Czy on miał zamiar rozmawiać kimkolwiek innym niż białowłosy? Szczerze w to wątpił.
Nie zdążył się zorientować, kiedy w końcu został pociągnięty do ogrodu. Nie miał butów na nogach, a na trawie leżał śnieg, lecz Wampir nie reagował na to jakoś specjalnie. Oczywiście jakiś tam mały szok z ciepłego na zimne był. Drzewa, ozdobne krzewy, basen w pół zamarzniętą wodą ze śniegiem na dnie i parę innych. Dosyć dawno tu nie przychodził, jakby zapomniał o tym miejscu. Ano zapomniał też o kliencie w parku! Zapewne już go tam nie było, poza tym złożył ofertę Eto, więc nie było o czym mówić. Trochę podejrzanie się on zachowywał. Zachwycanie się czymś takim... No w sumie pieniądze dawały dużo możliwości.
- Wybacz, że tak teraz o to zapytam, ale nie wiedziałeś co to telewizja i zachwycasz się ogrodem w co w sumie się nie dziwię, ale czemu zachowujesz się jakbyś poznawał świat dopiero od wieku dorosłego? Powiedz mi jeszcze do jakiej rasy należysz, bo człowiekiem nie jesteś, a żadna inna rasa do ciebie nie pasuje... - Stał blisko niego i chodź pytał się o to patrzył na ogród również go co nieco podziwiając. Interesowało go to po prostu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sob Mar 02, 2013 8:43 pm

-Stróż nie musi być Aniołem. Jesteś idealny na Stróża, hihihi!
Zachichotał i ciągnął dalej w kierunku ogrodu. Teraz mógł odetchnąć z ulgą, iż o to chodziło jeśli chodzi o warunki. Z tego wywnioskował, iż korzyścią dla Wampira była sama obecność i możność służenia Tęczowookiemu, co było niezwykłe. Nie będzie jednak traktować służalczo Mikusia, prędzej jak swoją prawą rękę i mózg, a krwią zajmie się Eto, hehehe.
Opowiedział w szczegółach także, że będzie chronić żyjątko przed Instytucją, a ściślej przed tymi, którzy będą chcieli go zabić. Nawet poświęcając swoje życie, na co kategorycznie pokręcił głową, nie zamierzając wystawiać przyjaciela na takie zagrożenie. Przynajmniej nie umyślnie. Padło też wiele pytań, i dokładnych rozważań na temat nowego członka willi Miketsukamiego. Dotyczyły one osoby Długowłosego i tego z kim będzie spędzać czas, czyli kim tak naprawdę jest. Uśmiech zbladł, pojawiło się zakłopotanie i niewielka zmarszczka na czole świadcząca, że nie czekał na coś takiego z ust Białowłosego. A to przecież logiczna kolej rzeczy. Odwrócił się tyłem do przyjaciela i unikając kontaktu wzrokowego odpowiedział bardzo wolno, ze spokojem, może i z obojętnością w głosie.
-Zdolność do życia zyskałem... tydzień temu. Nie mam żadnych wspomnień, nawet nie wiem kim jestem. Właśnie to chcieli ustalić w Instytucie, ale męczyłem się ciągłymi pytaniami o coś, co było mi zupełnie obce. A cały świat był mi obcy. Jednak po dwóch dniach wszystko co nas otacza - drzewa, krzewy, ściany, niektóre przedmioty - wszystko to zaczęło do mnie przemawiać. Polubiłem takie rozmowy, gdyż to był jedyny punkt zaczepienia między tym czym byłem a jestem obecnie.
Oparł się lekko o ramię Białowłosego swoimi plecami i spoglądał przed siebie. Do dzisiaj nie wie kim jest, albo nie trafił na odpowiedniego osobnika, albo nie da się wyjaśnić jego pochodzenia. Nie był smutny, kiedy opowiadał na pytania przyjaciela, tylko skupiał się na tym, żeby niczego nie pominąć. Nie było tego aż tak dużo, więc łatwiej było to wszystko ogarnąć.
-Pierwszy kontakt z tym światem miałem, gdy spoglądałem na obraz z krajobrazem. Od tamtej pory szukałem takiego prawdziwego miejsca, aby móc na żywo doświadczyć jego piękna. Do czasu, gdy znalazłem inny cel, a raczej - cel znalazł mnie.
Po tej górnolotnej przemowie odwrócił się na pięcie przodem do Miketsukamiego i wpatrywał się w jego oczy potwierdzając skinieniem głowy, że miał jego na myśli. Chwycił jego dłoń i głaskał palcem wewnętrzną stronę jego bladej ręki. Coś rysował, trudno było rozszyfrować, może chciał tylko połaskotać w dziwny sposób Wampira? W każdym bądź razie zaczął padać śnieg, a Eto podniósł głowę do góry i patrzył się na śnieżynki, które lądowały na obu mężczyznach. Na ubraniu, na twarzy, a gdy zimna śnieżynka dotknęła nosa Zielonowłosego, ten zrobił śmiesznego zeza i zaśmiał się. Wywalił język na wierzch i gonił dookoła Stróża, aby złapać chociaż jeden płatek śniegu na język.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Sob Mar 02, 2013 11:37 pm

- Prawda, nie musi być Aniołem, od teraz jestem tego przykładem. - Wyczuwał krótkie streszczenie życia żyjątka, dlatego bardziej przestawił się na słuchanie, a wzrokiem stanął na jego twarzy czy też włosach. Był po prostu ciekaw kim jest, czy zrobił coś źle pytając o przeszłość zielonowłosego? Był zmieszany, gdy usłyszał, że uzyskał zdolność do życia, uśmiech z bladej twarzy Wampira nikł i przerodził się w wyraz bardziej przypominający żal, smutek czy też współczucie. Zabolało go to nie wiedzieć czemu. Sam żył już tyle lat i widział to, czego nie powinien, że aż żałował. Czemu miał wrażenie, że w głębi Eto czuł się źle nie wiedząc niczego, zapewne to zwykłe przeczucia. Wysłuchał jego słów w trakcie przytulił go mocno i nie chciał puścić. Lewa ręka drgnęła niepewnie, ale dalej go tuliła.
- Nie wiesz jak teraz w głębi siebie cieszę się, że cię spotkałem. Podejmę się także wyzwania wytłumaczenia ci wszystkiego, czego tylko zapragniesz i spróbuję jakieś wspomnienia z ciebie wyciągnąć o ile na prawdę jakieś masz. Nigdy nie spotkałem się ze stworzeniem człowieka czy coś, bo dla mnie to nie możliwe... - Jego radość nie była wyczuwalna, bo przecież sam też nie mógł wszystkiego doświadczyć. Jemu było obojętne czy jest zimno czy ciepło. Popatrzył na swoją dłoń, znów czuł jakby smyrał go wiatr. Kiedy ,,wyrwał się z uścisku Mike" by biegać za płatkami śniegu ten podszedł do basenu i przykucnął przy nim. Woda była zapewne bardzo lodowata, nawet Eto jako żywa istota nie wytrzymałaby dotykając wody nawet z wierzchu otwartą dłonią, a mężczyzna wsadził tam całą rękę, a raczej dłoń z nadgarstkiem i jeszcze dalej (oczywiście wcześniej podciągając rękawek, ściągając rękawiczkę). Czuł wodę oraz delikatne zimno, nie takie jak powinien. Gdy owa była temperatury pokojowej nie czuł nic. Poruszył ręką na boki, często nie zdawał sobie sprawy z tego, że jest całkowicie martwy. Ciekawiło kogoś kiedyś czy zwłoki potrafią chodzić, czuć cokolwiek? Owszem Wampiry miały to szczęście, że otrzymały swój rozum, mięśnie i większość możliwości ludzkich, ale jak musiało szczerze niektórych boleć, że nie żyją, a jednak funkcjonują, chodzą, rozmawiają? Większość przypadków brało bycie Wampirem za coś fajnego, fascynującego, byli gotowi oddać się naukowcom by dowiedzieć się czegoś o samych sobie. W sumie teraz myślał o tym czemu robił to wszystko dla innych w szczególności dla Eto. Były przypadki dzieci nie kochanych, bitych itd. które potem wyrastały na strasznie kochających rodziców. Może to co było niedostępne dla niego dawał innym sam, bo nie mógł tego poczuć/zrobić, więc pomaga w tym innych. Chyba wiadomo o co chodzi to jak choroba dręcząca psychikę, równie dobrze to też mogło być odpowiedzią na pytanie chłopaka, dlaczego Wampir się tak zachowuje. Ścisnął rękę pod wodą w pięść i spuścił głowę zasłaniając oczy białymi włosami. Równie dobrze on mógł się czegoś dowiedzieć, zapytać się jak to jest być żywym, ale po co, na co? Żeby było mu bardziej przykro czy coś? Poza tym istoty takie jak on budziły bardziej postrach, był uważane za bezuczuciowych krwiopijców, a nikt z tych durnych ludzi i niektórych nie ludzi nie znał zazwyczaj prawdy. To nie ich wina, że urodzili się w rodzinie pijawek, nie zyskają innego życia. Nawet Mike sam nie do końca wiedział, czy po śmierci może stać się chociaż Demonem, skoro nie miał duszy, które one zabierają, tak samo z Aniołami. Tak jak brakujące ogniwo czy coś podobnego. Łzy cisnęły mu się do oczu, ale powstrzymywał je bez trudu, zakrywał poniekąd ból widocznym, sztucznym, aczkolwiek dość realistycznym uśmiechem, chodź Eto mógł się na to nie nabrać.
Popatrzył na lekko falującą, zamarzniętą wodę. Pod jednym z palców poczuł lód, najwyraźniej zimno zrobiło sporo, ale to też nie był ogromny wodny zbiornik, żeby pogoda miała z tym jakieś problemy. Tkwił w bez ruchu, tylko ręka w wodzie drgała, nie od zimna lecz od uczuć. Ach jak bardzo chciał mieć prawdziwe serce czy też własną krew. Dla niego brak tlenu w płucach, których nie posiada, będąc pod wodą byłoby wspaniałym uczuciem, a tak to bez większych przeszkód mógł przesiadywać pod nią 2 godziny. Czemu właśnie teraz wymieniał sobie wszelkie minusy bycia Wampirem, kiedy był ktoś obok? Zawsze robił to w samotności, w tym stanie również zdarzyło mu się płakać, niemalże jak teraz, chodź łzy nie spływały po jego policzkach, pozostały na swoim miejscu, a żeby sobie pomóc Mike zamknął oczy. Co jakiś czas wzdychał ciężko odrobinkę dławiąc się powietrzem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Nie Mar 03, 2013 10:16 am

Nie, Mikuś miał sporo racji, że taka pustka gnębiła Eto od początku. Mimo wszystko szukał sposobu, aby załatać dziurę większą od tego co posiadał. Pomógł mu w tym niewątpliwie Wampir, chociaż nie powiedział mu tego wprost to na pewno jest na tyle bystry, iż wiedział o tym. O tym, że przebywanie w jego towarzystwie niesie ulgę w wielu sprawach, nawet tych najdrobniejszych. Jego osoba absorbowała całą uwagę Eto, który tylko miejscami rozkojarzył się na środowisko. Może to dlatego, że nie chciał ciągle nękać tak bardzo Białowłosego banalnymi pytaniami, błahymi zagwozdkami, głupimi refleksjami. Pragnął poznać bliżej swojego Stróża, ale krył się przed Zielonowłosym dość często, zwłaszcza z tym o czym myśli, co czuje, co go trapi. Nie mógł bawić się śniegiem, gdy widzi taki smutny obrazek z udziałem swojego przyjaciela. Wyprostował się i przez jakiś czas obserwował z dystansu pięciu metrów jak rozgrywa się prywatny dramat Dwukolorowookiego. Przeszył go dreszcz zimna, po pierwsze dlatego, że mężczyzna zanurzył swoją dłoń w lodowatej wodzie i bez problemów trzymał ją tak długo, a po drugie... aura wokół Wampira nie należała do tych miłych, wręcz kuła w serce Eto, który tam właśnie chwycił się swoją dłonią i ściskał ubranie.
Bardzo ostrożnie stawiał kroki ku osobie, którą więcej niż lubił, i położył wolną rękę na jego głowie, delikatnie głaszcząc jego włosy. Coraz więcej rzeczy odkrywał o swoim Stróżu, tylko czy powinien wszystko wiedzieć o nim? Może tego nie chciał? Kucnął przy Białowłosym i wtulił się w jego mocne ramię. Później jednak zmienił zdanie i jak ta przylepa wgramolił mu się pod podbródek i skulił się jeszcze bardziej położywszy głowę na jego nagim torsie. Wtedy dotarło do niego, że ponownie nie słyszał bicia serca towarzysza, ani jego normalnego oddechu. Czyżby zabolało go to, co powiedział Eto? Że zdolność do życia zyskał jakiś czas temu, gdy Miketsukami... nie miał go? Ale przecież chodził, myślał, marzył, podziwiał, tak jak ci z sercem i płucami. To dlatego też nie chorował, bo nie mógł wciągnąć powietrza do płuc. W takim razie jak egzystował? Oto też dlaczego Zielonowłosy został stworzony przez "zabawę" Lucyfera z Najwyższym, żeby dowiedzieć się jak można żyć nawet bez własnej myśli, tylko karmić się myślami i uczuciami innych - ale o tym Eto nie wiedział.
-Doceniam to co dla mnie robisz i chcesz robić. Możesz Ty także mi zaufać i dać sobie pomóc, gdy coś Cię dręczy. Możesz, ale nie musisz. Nie jestem mądry jak Mikuś... ale... tak bardzo chciałbym, abyś przestał siebie karcić. Polub siebie tak jak polubiłeś mnie, proszę...
Wtedy ostrożnie podniósł wyżej głowę i bez ostrzeżenia pocałował w czoło Wampira, tak jak to wcześniej sprawił przyjaciel cudakowi, gdy ten drugi miał gorączkę. Zakłuło Eto w serce, więc skulił się ponownie i zaciskając zęby, a dłoń na lewej stronie torsu, powiedział:
-K-k-khy...
Wielce prawdopodobnym było to, iż będąc istotą, która bardzo pragnie dostosować się do otaczających ją osób, poprawia w sobie wszystko, aby "przypodobać się" tej osobie. Nawet tętno chciał dostosować do tego, którego nie posiadał Miketsukami, a to trochę bolało. To naprawdę dziwne, ale dlatego, żeby móc dowolnie przemieniać się w przedmioty, to jego ciało było bardzo elastyczne, tak jak i organy, które wytwarzał niczym z plasteliny lub usuwał. Krew także potrafił produkować lub zaprzestać. A to dlatego, że był taki po prostu. Bał się odrzucenia, gdy otoczenie nie będzie go tolerować, a przede wszystkim nie chciał swoim ciałem pogrążać w rozpaczy przyjaciela.
Po krótkim bólu miał wciąż ciepły organizm, którym ogrzewał odpornego na zmiany temperatury Wampira, nie mniej jednak nie będzie go denerwować pukaniem serduszka. Uciszył je jak najbardziej to było możliwe.
-To kim się jest pochodzi ze środka. Twój środek jest cieplejszy od mojego.
Uśmiechnął się lekko, podnosząc Stróża od basenu za pomocą chudych ramion. Wpatrywał się w niego tęczowymi oczyma i w ciszy miał nadzieję, że będzie mógł w przyszłości lepiej opiekować się przyjacielem, że nauczy się pomagać tak jak to robił Mikuś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Nie Mar 03, 2013 12:25 pm

Był poniekąd zdziwiony co robi Eto, ale wiedział, że chciał dla niego jak najlepiej. Był bardzo blisko, ale nigdy nie powie, że zbyt blisko, gdyż chciał aby tak było zawsze. Czuł jak bardzo powoli zaczyna drętwieć jego ręka dlatego wyjął ją z wody i odłożył na bok jak przedmiot bez ruszania nią nawet najmniejszym palcem. Otrząsnął się z głębokiego zamyślenia słysząc delikatny głos chłopaka i otworzył oczy, które jeszcze przez jakiś czas wyglądały jeszcze zupełnie jak szklane oczka. Wolną ręką w tym o raczej normalnej jak na Wampira temperaturze przytulił go, kiedy tylko znalazł się pod jego podbródkiem. Wysłuchał to co miał do powiedzenia...
- Ale ty jesteś dla mnie całkowicie zwyczajny, jednocześnie specjalny pod kilkoma względami. Powiedzmy prościej, traktuję cię jak równego sobie, a raczej trochę wyżej, bo ja zawsze byłem niżej, nawet od ludzi, dla mnie jesteś wyjątkowy pod względem... - ...tego co do niego czuł. Tak nieco zagmatwana. Po prostu nie był dla niego dziwakiem, ale jakby powiedział, że jest zwykły to też mogło zaboleć. Ech za dużo myślenia podczas sporej mieszanki uczuć. Uspokoił się z czasem, zdziwiło go również, że serce Eto niemalże nie biło, czyżby robił to dla niego chodź mogło to boleć? Na to mu nie miał zamiaru pozwolić.
- Na prawdę tak sądzisz? - Pytanie retoryczne, przecież właśnie mu to powiedział. W każdym bądź razie kiedy wstali nadal go do siebie tulił. Nie był pewien czy mógł i miał takie prawo, ale najzwyczajniej w świecie podniósł jego łepek do góry za brodę, przysunął swoje wargi bliżej jego, niemalże stykali się czołami i pocałował go, głaszcząc delikatnie polik zielonowłosego. Nie trwało to zbyt długo, mogło być małym szokiem, a do tego nie znał odpowiedzi na pytanie, jak zareaguje. Poniekąd było to wyznanie uczuć i powiedzmy przypieczętowanie danych sobie obietnic, o! Westchnął cicho nadal będąc bardzo blisko dziwaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eto
Morf/Pierwiastek


Fabularnie : Uratowany z opresji dzięki Aniołowi Stróżowi - zdegradowanemu Serafinowi Michaelowi. W skrócie: z Michasiem :3
Liczba postów : 122
Join date : 23/02/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Nie Mar 03, 2013 1:20 pm

Ogromnie cieszył się, że Białowłosy darzył go taką sympatią. Działa to w obie strony, tylko Eto nie potrafi jeszcze wszystkich emocji wyrażać, tym bardziej naocznie. Dążył do perfekcji w tej strefie, bo nastrój Wampira był ku temu przychylny. Mimo ogromnej mieszanki uczuć Dwukolorowookiego ten uspokoił swoje skołatane nerwy i dał temu wyraz jego jeszcze nie do końca bez łez, ale szczęśliwej, buźce. No i to tulenie, o retyy... Jak mu dobzie, dobzie!
-Yhyyyym!
Przytaknął z przeciągnięciem niezbyt ludzkiego słowa oznaczającego "Taaaaak!" w etosiowym języku. Oj oj jak on lubi takie tulenie i promienistą energię wprost z ciała Wampira! Ale, ale, co on robił? Podniósł podbródek i zbliżył swoje wargi do tych od Tęczowookiego i... i...
I owszem, to był szok, w dodatku serce przestało kłuć, nawet jak niemal nie biło było zdrowe i gorące. Miał otwarte oczy jak wtedy, gdy Białowłosy posilił się jego krwią, lecz tym razem były wypieki na twarzy. Nie sprzeciwiał się temu co robił przyjaciel, chciał tylko wiedzieć co to było. Zmiękły mu trochę nogi w kolanach od pocałunku, więc dobrze, że Mikuś trzymał dziwaka, a dziwak jego, bo wylądowałby na ziemi. Takie wrażenie wywarło na nim ta czynność, z pozoru prosta, ale jaka treściwa! To pochodziło prosto z wnętrza Białowłosego, który zwykłymi ustami spowodował niesamowity wybuch emocji. Tylko jakich? Na pewno pozytywnych, ale co kryło się za tym?
Podniósł szczęśliwe oczka na Wampira i z ogromną dozą niewiedzy w głosie zapytał:
-Co... co to było...? Uhhh... to było miłe, i to bardzo, ale... czemu tak się to dzieje?
Ale mu było gorąco od tego, przy tym tryskał uśmiechem na lewo i prawo nie odrywając się od uścisku Stróża. Tak, zdecydowanie to najpiękniejsza chwila w swoim krótkim życiu, o której nie zapomni. Nareszcie to było wydarzenie, które dotyczyło Eto bezpośrednio (oczywiście Mikusia też, ale chodzi o to, że to było prywatne przeżycie żyjątka) i mógł zachować je w pamięci. Skorzystał z tego przywileju bardzo szybko. Zatonięty w rumieńcach skrywał swoje oblicze w torsie przytulanego, bo się wzięło mu na wstyd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miketsukami
Czystokrwisty


Fabularnie : Eto
Liczba postów : 107
Join date : 29/01/2013

PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Nie Mar 03, 2013 1:41 pm

Uśmiechnął się szeroko widząc to jak zareagował Eto. Objął go jeszcze mocniej zapominając automatycznie o tym co działo się kilka sekund, minut temu.
- W ten sposób dorośli wyrażają bardzo silne, mocne, nie do usunięcia uczucia wobec drugiej osoby najczęściej miłość, co jest o wiele większe i silniejsze od zwykłej przyjaźni. - Wyjaśnił jak małemu dziecku poniekąd dobierając słowa bez większego namysłu. A skoro już go ,,uczy" to skorzysta z okazji, bo czemu by nie, gdyby jeszcze kiedyś zdarzyło się tak, że zielonowłosy nie chciałby tego powtórzyć. Mike stał się nachalny, ale to przez te uczucia i długą samotność, poza tym Eto nie wyglądał, jakby miał mu za złe to co właśnie zrobił. Na twarzy wampira również były widoczne rumieńce, ale bardzo słabe, teraz potrafił je kontrolować, ażeby było wygodniej przekręcił się w jednej chwili tak, aby on był pod pijawką i upadał na ziemię, amortyzując upadek ręką przez co żadne z nich nie oberwało, tylko odłożył go bezpiecznie, dokładniej stanął na czworaka przed nim. Częściowo powtórzył czynności te co wcześniej, tyle że teraz otworzył jego usta wsuwając język do środka. Mógł mu powiedzieć, żeby przestał i się odsunął, nie miałby mu tego za złe w cale, ale był wobec niego taki uczuciowy, a za razem delikatny, do tego te słodkie oczy, ach... Ciężko oderwać się od takiego osobnika. Stykali się ledwo torsami, normalnie opierał się kolanami o ziemię trzymając od pasa w dół swoje ciało z dala od niego. Byli na posesji, nikt ich nie widział, więc nie było czego się bać. Palce prawej ręki splótł z jego. Oczywiście nie zmuszał, chociaż Eto nie wydawał się być wystraszony tą sytuacją. Nie odrywał się jednak teraz, bawił się jego językiem, miał też możliwość próby naśladowania Wampira, wtedy byłby chyba w niebie i zapomniał przy nim o wszystkich. Nie robił jednak niczego dalej, to nie czas, pora czy nawet moment. Uśmiechał się nawet podczas takiego typu pocałunku patrząc na buźkę tęczowookiego, rumieńce, niesamowite oczy... Więcej mu do szczęścia aktualnie nie było potrzeba. Tak jak już wcześniej wspomniał to wyrażanie uczuć, więc jeżeli chociaż po części Eto czuł do niego to samo włączyłby się do pocałunku...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wampirza Willa - Dom Mike i Eto   Today at 4:20 pm

Powrót do góry Go down
 
Wampirza Willa - Dom Mike i Eto
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 8Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Kolebka Upadłych Aniołów :: Teren mieszkalny :: Domki-
Skocz do: