IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Czerwona Góra

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Pon Sie 19, 2013 12:21 am

Ach słodkie pomruki i szepty. Czyż nie przyjemne rozkoszować się ciepłem drugiej osoby? Wspaniałym przepływem oddechów, wspólnych emocji i namiętności. Jednak każda pieszczota ma swój kres a bliskość jakiegoś ciała, po pewnym czasie zastępuje chłód wiatru. Ich pieszczoty również dobiegną końca wraz z pierwszymi promieniami słońca. Te jednak nieuchronnie się zbliżały. Możliwe, że jeśli będą za długo przeciągać zastanie ich dzień, który okaże się nieprzyjazny dla jednego z nich. O ile demonica nie musi się przejmować czasem jej krwisty kochanek powinien na niego uważać. W końcu tylko dla niego życiodajne światło jest zagrożeniem. Co prawda nie śmiertelnym ale zawsze jakimś zagrożeniem jest.
Dziewczyna słysząc jego słowa ustała w swych czynach i podniosła się opierając rękami o ciało wampira.
Cóż trafił w jej dumę, jednak w inny punk niż powinien.
Czyżby czuł się przy niej nie dopieszczony? Jeśli się z nią droczy to sama może przestać wszak to na razie kontroluje sytuacje, może zrobić co jej się tylko nie podoba. Jak także może sprawdzić, jak bardzo rozgrzała swojego partnera. Chociaż nie, to jest złe określenie. Po prostu sprawdzi jak bardzo jest podniecony i czy duma ustąpi namiętności.
Białowłosa spokojnie się podniosła i wstała. Odeszła na parę kroków i zaczęła się rozglądać to szukając swoich ubrań, to broni. Jednak stała tyłem do mężczyzny delikatnie zwrócona na wschód. Z góry powoli dało się zauważyć, że delikatna łuna obwieszczająca początek nowego dnia pojawia się na horyzoncie. Teraz dopiero zaczęła się dla nich gra z czasem. Mogli dokończyć swe igraszki, kub odejść niezaspokojeni. Jak spłoszone ptaki w koronach drzew ulecą wysoko na błękit nieba szybując dalej przed siebie.
Jaką decyzję podejmie mężczyzna? Wszak to on najbardziej tutaj igra z swym czasem starając się opóźnić wschód słońca.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Pon Sie 19, 2013 10:31 am

Niestety, natura nie wybiera. Jak demon nie może wejść na ziemię uświęconą, tak wampir w promieniach słonecznych istnieć długo nie potrafi. Owszem, pewien czas dałby radę, nie są one dla niego aż tak mordercze, ale um... Nie byłyby dla niego przyjemną atrakcją, o czym, miał nadzieje, Adnaj wie. Pragnął. Pragnął jej i jej ciała, pragnął by w akcie najwyższej rozkoszy i ekstazy ich ciała się połączyły w jedno, wznosząc ich ponad majestat wszelakich odczuć... Ale czy to pragnienie przezwycięży zdrowy rozsądek związany z instynktowną ucieczką przed życiodajnymi(a w tym wypadku, morderczymi) promieniami wschodzącego słońca? Czy te słodkie pomruki i szepty zagłuszą jego wewnętrzny głos? Czy przyjemność zamiesza jego umysłem? Nie miał pewności, acz z każdą chwilą jego rozsądek odsuwał się co raz dalej i dalej w niepamięć.
Zdziwiło go nieco to, jak mocno uderzyły ją słowa, jakie wypowiedział. Czyżby jej duma została aż tak zraniona przez jego słowa? A może nie spotkała się jeszcze z biseksualistą? Nie, w to akurat szczerze wątpił. Może uznała że mówi to, bo nie czuje się w pełni objęty jej pieszczotami?
Nie spodziewał się że to pociągnie aż takie konsekwencje za sobą, jak hm... No, odrzucenie? Coś w tym stylu, bo inaczej nie szło nazwać faktu, że demonica przestała się nim zajmować i po prostu odeszła, prawdopodobnie szukając swojego ubrania i broni. Podniósł się do siadu, dysząc dosyć ciężko, opierając dłonie o swoje kolana, w chwilowym zamyśleniu spoglądając w horyzont. Moment... Łuna słońca, powoli wstająca nad horyzontem. Och, świetnie! Tego mu jeszcze brakowało. Nie miał teraz ani chwili na analizę, i zresztą... Nawet nie zamierzał analizować faktów i myśli, czy tego, co się tu działo. Chciał działać... Choćby jego duma miała zostać poszatkowana i wyrzucona gdzieś w przestrzeń.
To też z tego powodu podniósł się dosyć szybko i podszedł do kobiety. Objął ją czule, nie narzucając się w żaden sposób z tym gestem. Ramiona delikatnie zacisnęły się wokół jej brzucha, a wampir starał się nie naciskać na nią swoją podnieconą męskością, delikatnie odgarniając swoim nosem włosy z jej szyi i składając na niej namiętne, czułe całusy.
- Z każdą chwilą co raz mniej czasu, Cheri... Nie zamierzam jednak cię opuścić, nawet jeśli to sprawi, że stanę nagi w środku dnia. Pragnę cię, Panienko Adnaj. I jestem pewien, że żaden mężczyzna nie dostarczy mi takiej rozkoszy, jak ty.
Szeptał czule między pocałunkami, gładząc swoimi chłodnymi palcami jej delikatną skórę brzucha i talii, jedną dłonią przesuwając się co rusz ku górze i muskając rozgrzane piersi kobiety, zaś drugą zsuwając się ku dołowi, przesuwając opuszkami palców po jej podbrzuszu, delikatnie acz wyczuwalnie muskając nimi uda i jej wilgotne łono. Delikatnie też ocierał się swoją nabrzmiałą męskością o jej pośladki. Niezbyt inwazyjnie, acz starał się pokazać, że dalej jest gotów i chętny do pieszczot, choćby w środku słonecznego dnia. I zdecydowanie nie kłamał. Kobieta dostarczy mu rozkoszy, której żaden mężczyzna nie będzie potrafił... Wszak, zacznijmy od tego, że jest kobietą, prawda? I umie wykorzystać ten atut...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Pon Sie 19, 2013 9:00 pm

Cóż aż ciężko uwierzyć co pożądanie robi z człowiekiem prawda. A jednak to jest prawda, właśnie przez nie tracimy zdolność spokojnego myślenia i chowamy dumę. Jednak czy właśnie to nie jest przyjemne? Widzieć jak nawet najbutniejszy człowiek staje się pokorny to naprawdę wspaniałe osiągnięcie. W końcu nie powinno się wierzyć nikomu, że nigdy nie chciał widzieć jak ktoś mu ulega.
Naszą demonice przeszły przyjemne ciarki, kiedy poczuła dotyk wampira na swej jedwabnej skórze. Do tego te szeptane słodkie słówka przyjemnie ją łechtały. Cóż takie słowa z ust biseksualisty to naprawdę wyjątkowa rzecz nawet dla niej. Pozwoliła się jeszcze chwilę tak pieścić stojąc spokojnie po czym odwróciła się do niego i jedną ręką przyciągając do siebie namiętnie pocałowała. Za jej plecami wyrosła wielka para purpurowych skrzydeł osłaniając wampira przynajmniej częściowo od pierwszych zapowiedzi nowego dnia. Może i była okrutna i czasem wręcz egocentryczna jednak posiadała też tą swoją miłą stronę. Zresztą ona nie będzie miała żadnej korzyści w tym, że kochanek się jej spali na popiół.
Całowała go mocno i namiętnie napierając na niego całym ciałem. Sama za bardzo wiedziała, że nie mają czasu.
-Jeśli będziesz chcieć możemy jeszcze kiedyś przedłużyć takie spotkanie w mniej słonecznym miejscu.
Oderwała się od niego tylko na chwilę by wyszeptać mu słodkie słowa. Było to jak obietnica następnego spotkania, mimo, że obydwoje nie wiedzieli czy ono nastąpi. Zależało to tylko od nich samych. Pociągnęła go spokojnie na ziemię, jednak to czy wylądują leżało w jego interesie. W końcu był od niej cięższy i samym ciężarem czy siłą nie mogła by go pociągnąć.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Pon Wrz 16, 2013 7:37 pm

Ekhem, człowiekiem? I kto to mówi i o kim? Chociaż w sumie, jakby nie było, każde z nich jest człowiekiem... Z wyglądu, rzecz jasna. I niestety, tylko z niego. Wróć! WRÓĆ!! NIESTETY?! To właśnie zaleta! To OGROMNA zaleta! Nie są ludźmi, nigdy nie będą... Wróć, mogą być, ale nie są. I raczej nie chcą. Być człowiekiem, w momencie bycia członkiem tak niesamowitej rasy jak bladoskórzy panowie nocy? NIGDY! Za żadne skarby świata nie odda swojego wampiryzmu i tego, kim jest. Nie gdy tyle lat minęło, nie gdy jest... Cóż, takim narcystą, jakby nie było. Grunt że dzieli się swoją miłością do siebie z innymi, niestety jednak, tylko na płaszczyźnie cielesnej. Cóż, lepszy rydz niż nic.
Jego czułe palce wyczuwały delikatne dreszcze i skurcze przesuwające się pod skórą demonicy, miło wiedzieć że to co robi nie powoduje w niej odruchu odsunięcia, lecz zadowolenie, przynajmniej sam tak tłumaczył te fakty, które czuł. Nie przerywał, chcąc zapewnić ją swoją dżentelmeńską namiętnością, że pragnie jej i pośród innych jego kochanek i kochanków ma swoje wyjątkowe, jedyne miejsce. Inne niż reszta. Nie chciał jej posiąść siłą, zmuszać do czegokolwiek. Nie na tym to polegało, nie tego pragnął, nie tego chciał. I z pewnością demonica również, więc czemu iść na przekór pragnieniom ich obojga? Właśnie.
W duchu uśmiechnął się, gdy demonica nagle obróciła się w jego ramionach, przyciągając go do siebie i wpijając się namiętnie w jego spragnione, chłodne i wilgotne usta, które już nader dawno nie odczuły smaku jej warg. Tak słodkich, delikatnych, kuszących warg, które... Jeszcze na te parę chwil były jego. Tylko jego... Tak egoistycznie pragnął je mieć tylko dla siebie i nikogo więcej. Przymknął delikatnie oczy, dając się ponieść tym odczuciom, a starając się ignorować to, co odczuwał na skórze swoich pleców. Palące słońce postanowiło się zemścić za to, że ciągle od niego ucieka i gdy teraz, gdy teraz pragnie by pojawiło się jak najpóźniej... Zjawiło się już teraz. Nagle jednak to wrażenie zostało ucięte, a delikatny powiew powietrza mówił wszystko sam, podobnie jak i wzrok. Skrzydła... Delikatny, acz miły objaw opiekuńczości ze strony demonicznej kochanki. Jak miło... Tak miło...
Nie był obojętny jej pocałunkom, w żadnym razie. Jego ramiona ściśle zacisnęły się wokół jej talii, nie chcąc jej puścić, a zarazem opiekuńczo broniąc od jakiejkolwiek formy upadku, wargi nie mogły się nasycić tym niesamowicie rozkosznym smakiem słodyczy, całując namiętnie i mocno raz po raz, szarpiąc zębami, przeciągając lubieżnymi liźnięciami języka, drażniąc podniebienie takowym i ocierając się o jej język... Nie mógł, nie chciał przestać... Lecz to ona zerwała. Powstrzymał się przed zatknięciem jej usteczek swoimi, przysłuchując się do jej słów. Czyli... Wkrótce, a nawet nie wkrótce. Bardzo szybko się rozstaną...
Nie chciał tego. Nie chciał, ale co mógł poradzić?
- Czy będę chcieć? Chcieć... Nie. Będzie to moim pragnieniem, które może nawet przyćmi mój wampirzy głód.
Nie oponował przed zostaniem pociągniętym na ziemię, lecz wiedział, że ich czas jest krótki, bardzo krótki... Zbyt krótki by nacieszyć się swoją bliskością. Owiewał jej skórę swoim rozgrzanym, podnieconym oddechem, spoglądając głęboko w jej oczy.
- Nasz... Mój czas się wyczerpuje... Lecz tak długo jak jeszcze mogę... Pozwól mi się nacieszyć smakiem twojej uzależniającej słodyczy ust...
Powoli zbliżył swoje wargi do jej ust, gdyby chciała, mogłaby go bez problemu odepchnąć... Jeśli jednak nie, bardzo powoli objął jej wargi własnymi, całując powoli, namiętnie, dokładnie pieszcząc każdy milimetr jej warg, drażniąc namiętnie jej język i podniebienie własnym, korzystając jak bardzo jeszcze może z tych krótkich chwil, gdzie może smakować jej niesamowitej słodyczy ust... Tak rozkosznej...
Tak odległej i poza zasięgiem przez diabelne słońce, które już odczuwał na swoich odsłoniętych łydkach i stopach...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Czw Wrz 19, 2013 5:02 pm

Słysząc jego słowa i czując te delikatne wargi na jej, te silne ręce obejmujące ją aby nigdzie nie zniknęła. Aż w jej piersi coś drgnęło. Jakoś chciała przedłużyć to spotkanie jeszcze bardziej, jeszcze dłużej. Słońce mogło by dać im jeszcze trochę, jeszcze chwilę ulotnej rozkoszy i moment dla splecionych ciał. Dopiero po długiej chwili wpadł jej do głowy pewien możliwe i najlepszy w tej sytuacji pomysł. Niechętnie i z trudem oderwała się delikatnie od jego ust i wyszeptała ocierając wargami o jego usta.
-Trzymaj mnie mocno.
Po tych słowach tylko na chwilę odsłoniła jego plecy i wystawiła je na promienie słoneczne by po chwili wznieś się i pofrunąć w stronę skarpy. Cóż było trudniej, ale da radę bez problemu. Jeszcze tylko w dół, w cieniu skarpy i między drzewa do ich ciemnego cienia nie oświetlonego jeszcze przez słońce. Nad drzewami delikatnie tylko machnęła skrzydłami by zwolnić lot i składając skrzydła wylądowali najpierw na paru gałęziach potem na ziemi.
-Tutaj będzie raczej trochę więcej czasu.
Uśmiechnęła się do niego i powoli zbliżyła do jego ust by móc kontynuować tą przyjemność jaką dawał jej smak tych zimnych warg i płonącego pożądaniem oddechu. Już wie, kogo odwiedzi w najbliższą noc. Czuła niedosyt i to naprawdę wielki. Tą pustkę, którą potrafi wypełnić żywa (tutaj względnie) osoba. Jednak teraz mogła być tylko jak najbliżej niego, czuć jego ciało, błądzące dłonie i gorący oddech.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   

Powrót do góry Go down
 
Czerwona Góra
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Drużyna Czerwona
» James "Bucky" Barnes
» Czerwona Kapłanka Trianna z Volantis

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Reszta Anglii i nie tylko :: Góry-
Skocz do: