IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Czerwona Góra

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Sob Paź 06, 2012 10:35 am

Krew to często "substancja" uznawana za wprost świętą, picie jej czy chociażby smakowanie w jaki kolwiek sposób jest już podkładane pod grzech przeciw życiu, wszak krew to "woda życia", prawda? Może i Agito był pozbawiony tego wzmocnionego powonienia i smaku, tak kolwiek jednak czasami popełniał ten grzech... Smakował krew swoich pokonanych przeciwników, i w sumie nie tylko krew czerwoną, z żył... Także i tą tak zwaną "białą krew". Domyślcie się co to jest.
Pierwszy raz Agito robił to wszystko bez... Kontroli, bez nadzoru swojego sumienia, bez strachu o karę od Najwyższego... Bo przecież bardziej od upadku to go nie ukaże, prawda? Skoro więc Agito zebrał już najgorszą możliwą karę na siebie, to po co się bać dalej? Spuścił zupełnie ze smyczy... Nie, to źle zabrzmi, niezależnie od słów "psy" czy "demony" pożądania, patrząc na towarzysza jego przyjemnych zabaw. Zdecydowanie "święty" długo już takowy nie pozostanie, teraz... Gdy w końcu się nie boi... Gdy w końcu przestał się ograniczać... Tak, w końcu daje pełen upust swojemu pożądaniu i wprost, nie bójmy się tego słowa, demonicznym żądzom. Może taki był jego los od początku?
Wszystkie swe gesty robił z wyczuwalnym podnieceniem i pożądaniem w działaniach, co przejawiało się w pewnej dozie agresji w działaniach. Pocałunki były ogniste, namiętne, często też łączone z pewną dozą zadawania bólu jak gryzienie choćby. Może i gesty Inu były sztywne i prymitywne, tak kolwiek Agito w pewnym sensie pozwalał na bycie "workiem treningowym" dla uczącego się w tej sferze demona, bo to da się poczuć, wyczuć... Głównie jednak poczuć jak czuł Agito. Anioł był zdecydowanie kochankiem jakiego chciałaby mieć nie jedna kobieta... W tym wypadku jednak jedynie mężczyźni mogą liczyć na jego "zdolności", tacy jakim jest choćby Inu który właśnie jest obdarowywany przyjemnością na wiele sposobów... Czy anioł czuje sumienie w tej chwili? Jego ciężar, że to co robi jest złe, nieetyczne, to złamanie prawa niebios, boi się kary Najwyższego? Teraz... Teraz przestało go to obchodzić i przestanie już prawdopodobnie na dobre. Robić na przekór, aż do potępienia... Tak, to jest teraz cel anioła.
Co prawda Agito miał już nieco doświadczenia w tym i nie przeżywał tego wszystkiego tak mocno jak demon, acz kolwiek ból jaki otrzymywał od niego wcale nie pozwalał mu się skupić na byciu "przytomnym"... Powoli robił się wprost upity przyjemnością, co powodowało że robił się jeszcze namiętniejszy w swoich poczynaniach. Całował tak namiętnie jak tylko potrafił, starał się na wszystkie sposoby jakie zna dostarczyć przyjemności demonowi na tyle na ile mu pozwala w tej chwili jego ubiór... Co nie zmieniało faktu opadł ciałem na demona, drugą dłonią pocierając przez materiał ubrań intymne okolice demona, pod czas gdy druga dłoń zajmowała się dalej rozwiązywaniem kimono białowłosego. Anioł nie zamierzał traktować demona jak zwierzę, traktował go jako równego sobie... A teraz, jako partnera w tym działaniu. Każde ugryzienie, każde zadrapanie do krwi, każda drobna cząstka bólu powodowała u anioła jęki i pomruki rozkoszy. Nie czuł osłabienia ze względu na ból, ciało działało na najwyższych obrotach dzięki tak wielkiemu podnieceniu jakie w tej chwili trzymało się anioła dzięki gestom i działaniu demona. Agi, powinieneś się powstrzymać... Powinieneś... Ale chyba nie potrafi... Nie teraz, gdy w końcu wyrwał się spod kontroli, raz i na dobre.
Nie przerywał pocałunków ani na chwilę, gdy tylko odrywał się od warg demona przejeżdżał namiętnymi pocałunkami na szyję, na każdy centymetr odkrytego ciała jaki tylko miał do dyspozycji. Jedna dłoń nadal rozwiązywała kimono, druga zaś pocierała póki co niezbyt szybko czy mocno przez materiał kimono krocze mężczyzny... No cóż, Agito raczej chciał się tam dostać, ale nie chciał się przy tym spieszyć czy pośpieszać... Mają czas, dużo czasu. Gdy tylko usłyszał słowa demona zsuną się nieco niżej swoim ciałem i uśmiechną lubieżnie gdy poczuł wbijające się w głowę pazury demona, ściągające jego twarz ku krwawiącej ranie białowłosego. Czemu nie?
- Nie musisz... Dwa razy powtarzać...
Szepną nieco... Cwaniackim tonem, uśmiechając się w takowy sposób, po czym przeciągną językiem po krwawiących ranach Inu i mlasną parę razy z uśmiechem. Hm... W sumie, jak tak porównać smak krwi... Krew demona nie różni się wiele w smaku, jedynie czuć delikatny posmak... Nie świętości, czegoś innego. Czegoś czego nigdy nie miał Agito... Smak... Wolności... Anioł przeciągną ustami po ranach mężczyzny, brudząc je w krwi, po czym znów złączył ich usta w krwiście namiętnym pocałunku, a nie mogąc dalej się powstrzymywać by być delikatnym, szybkim ruchem zerwał resztę wiązań kimona, po czym rozłożył kimono i zsuną się niżej z pocałunkami, na klatkę piersiową i brzuch, obdarowywując je setkami namiętnych, pożądliwych pocałunków... Co jakiś czas skupiał się na sutkach psowatego, gryząc je i ssąc z lubieżnością. Tak... Wszystkie jego emocje poszły ze smyczy i teraz on siebie nie powstrzyma...
Powrót do góry Go down
Inu
Wojak
avatar

Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Sob Paź 06, 2012 12:13 pm

Jeśli istnieje "raj" dla demonów to tylko taki jakim obdarowywał go Agito. Mogły go ominąć inne raje, ale ten chciałby zatrzymać dla siebie. Umysł działał w zupełnie innych sferach, i musiał przyznać, że czuł odprężenie od nacisków jakie w sobie trzymał demoński mózg. Nie przepełniał go tylko gniew i zwierzęce nawyki, powoli ale skutecznie otwierały się te strefy, które dotąd były pod kluczem. Nigdy nie przypuszczał, że będzie w stanie tak rozluźnić się i na chwilę zapomnieć o zemście i treningu ciała. Jakby nie spojrzeć, to też jest jakieś ćwiczenie dla ciała i "słodkich" przyjemności. Ale było jedno ale. To był jego pierwszy raz i wszystko czego doświadczał, było dla niego nowością. Przez co co jakiś czas rodziły się wątpliwości tłumione pocałunkami i oddaniem wzajemnym z Aniołem. Ba, przeszłym Aniołem. Doskonale wiedział, że Blondyn utracił już hamulce narzucone przez Najwyższego, co cieszyło Inu z punktu widzenia demona i swojego własnego. To pierwsze spowodowało, że Agito zbliżał się wielkimi krokami ku społeczeństwu Grzeszników, a to drugie... indywidualną radość. Tylko nie mógł zrozumieć na jakiej to zasadzie działało. Umysł chciał więcej i więcej, strefy erogenne także domagały się pieszczot, ale coś w chłopaku gromadziło się nieprzyjemnego dla tej chwili.
Agito bez reszty oddał się swojemu grzechowi, Inu uczestniczył w tym coraz mniej będąc sobą. Pewne instynkty brały zbyt do siebie działania kompana. Na przykład podgryzanie sutków czy wyzwolenie u Inu erekcji odbierał jako w pewnego rodzaju atak na jego osobę, na jego ciało. Nigdy wcześniej nie zbliżył się do kogoś tak blisko i nikt też nie przełamał bariery wprawiając psowatego w podniecenie, stąd nerwowość wzrastała. I tak jakby "bił się" ze sobą, gdyż z jednej strony dążył do przejścia do kolejnych faz, w które wprowadzał najlepszy przewodnik na jakiego mógł trafić, a z drugiej obawiał się finału. To potęgowało w nim pewną irytację nad samym sobą i nad poczynaniami Splugawionego.
Wbijał więc pazury i kły coraz agresywniej, pomruki także już nie były ciche, nawet z otwartych ust toczyła się piana i warczenie. Zębiska były takie wielkie, że nie mógł zamknąć ust by je skryć. Odchylił głowę ku tyłowi i przez chwilę był bardzo pasywny ograniczając się jedynie do kolejnych zadrapań na plecach. Sytuacja przerastała go, jak Agito pobudzał jego członek, jak przejeżdżał całusami na tors i niżej. Ciało demona drżało od przyjemności, ale także od rosnącej fali napięcia. Oddychał bardzo głęboko, sapał prawie że przeponą, jakby miał zaraz zejść z tego świata. Oczy nadal nie mogły wrócić do swojej barwy, wręcz stawały się bardziej przekrwione. Etap kolejny zainicjowany przez Czarnoskrzydlatego Anioła, to jest mocniejsze masowanie pewnej części ciała, był nie do przejścia przez młodego demona. Zawył przeciągle, prawie ogłuszająco, a jego umysł wyzwolił dużą dawkę adrenaliny, która stymulowała Inu do użycia telekinezy na "agresorze". Szponiasta dłoń wyciągnięta w mig przed siebie zapoczątkowała odsuwanie zlepionego ciała ze swoim. Komplikowało się to wszystko, gdyż Agito nie odpuszczał. Demon zaczął szamotać się na boki, żeby w jakiś sposób nieco oddalić od siebie Anioła. Na próżno, nie przestawał, chociaż to już nie było obustronne zadowolenie. Wreszcie bardzo silny impuls przeszył Inu, który swoją siłą woli odrzucił w powietrze Lazurowookiego, aby uwolnić się od towarzysza. Ale gdy tylko to zrobił nagle uświadomił sobie, że znów gniew wziął nad nim górę. Natychmiast wszystko ucichło w nim, spuścił wzrok na ziemię czyniąc to samo z Agito. Demon był jednocześnie przygnębiony i podniecony tym co ogólnie zaszło między nimi. Podniecony z wiadomych przyczyn - mało kto doświadcza takich kompleksowych usług z tej dziedziny. Przygnębiony, że przerwał to w taki a nie inny sposób, i dochodziło do niego to, że nie sprawiało mu to aż tak wielkiej radości jak sprawiało Agito. Czyżby Inu i w tym miał braki? To aż za dobrze widoczne, że tak. Drżącymi rękoma zawiązywał kimono, dyszał bardzo ciężko, trochę kręciło mu się w głowie. Lecz gdzieś tam w sobie czuł się zadowolony. A jakże by inaczej!
Podniósł spojrzenie na Blondyna i bezwiednie wykonał przepraszającą minę. Po czym speszył się i odwrócił się tyłem do Anioła mówiąc cicho:
-Agito być... uh... za dobry dla Inu.
Taka była prawda. Musiał ochłonąć, co nie będzie takie proste. Gorzej miał na pewno Agito, i nawet do końca nie był pewny czy ta separacja, która trwa jakieś pięć minut, wystarczy, żeby kolega również wrócił do siebie. Nie miałby mu za złe gdyby nie, ale Inu bardzo się zawiódł na sobie i nie wiadomo jak szybko pozwoli sobie na kolejną próbę. Nie chciał zrażać Upadającego Anioła do siebie, teraz czuł się taki o maluczki, jak główka szpilki w porównaniu z kolegą.
Związał kimono jak powinien i ostrożnie wstał na równe nogi odwracając się w kierunku kolegi. Miał zamyślony wyraz twarzy, a ręka drapiąca podbródek potwierdzała, iż białowłosy nad czymś się zastanawiał. Ale wciąż bardzo wyraźnie i słyszalnie oddychał.
-To być... super... Agito teraz próbować grzech z inne osoby... Inu dość na teraz.
Dało się dostrzec, że demon był wielce zadowolony z postępów Anioła, któremu niewiele zostało ze świętości. Brakuje tylko, żeby miał grzech ciężki, który ostatecznie przybije mu gwóźdź do potępienia. Chociaż to już było bliskie utracie skrzydeł i zejściu do Piekła. Usiadł w kucki i spoglądał przed siebie analizując w zwolnionym tempie jakie były postępy demona w akcie jaki miał miejsce przed chwilą. Nawet nie zauważył, że już nastała noc. Musiało minąć pół dnia albo półtora, nieważne, ale i tak całkiem długo...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Sob Paź 06, 2012 8:10 pm

Oj, od razu raj... Chociaż z drugiej strony to chyba właśnie anioł powinien znać się najlepiej na przynoszeniu komuś "raju", prawda? A jak widać, Agito potrafi dostarczyć raju innym... Samemu przy okazji znajdując się w "swoim kawałku nieba". Demon powinien w końcu tak samo jak przykazał blondynowi wyzwolić się ze swoich nacisków i wiązań. Powinien oddać się w całości emocjom i sercu, miast trzymać w umyśle jakieś zapory, coś co go blokuje... To zrobił lazurowooki, pozbył się wszelakich pieczęci i zahamowań, wszystkiego co trzymało go w oddali od tego, co uwielbia robić... Od cielesnych rozkoszy z mężczyznami. Chciał robić to, pożądał Inu, tu i teraz... Chciał być w nim, zakosztować jego ciała całym sobą, chciał go, pożądał go... Tu i teraz. Chciał więcej i więcej, a zarazem też chciał dać i chłopakowi więcej z tego wszystkiego. Więcej i więcej... Jak najwięcej, jak najwięcej... Żadnych ograniczeń, tylko rozkosz.
Cóż, czarnoskrzydły nie spodziewał się tego typu reakcji po demonie. Nie spodziewał się że demon będzie się bronić, że w sumie... Bo tak to można określić, demon w kontakcie z intymnym był chyba prawiczkiem... Dosyć ciekawe, demon, istota uwodząca i rozkochująca w sobie jest prawiczkiem, no ale nic to, nie wnikajmy. Agito nie czuł bólu, czuł tylko rozkosz z niego, więc charkoty i warczenie pojmował w tym stanie "upojenia" erotyką jako objawy zadowolenia... Bo sam był zadowolony i to bardzo, co nie zmieniało faktu że chciał posiąść w końcu białowłosego, a to pragnienie przechodziło w coraz silniejsze i "ostrzejsze" fazy. Słyszał sapanie, słyszał każdy jego wydźwięk, lecz w takim stanie rozumiał je jako oznaki zadowolenia, nie wrogości...
Do momentu zawycia. Gdy to się stało, anioł wybudził się nieco z tego transu, i choć nadal chciał tego, powoli czuł że musi wyhamować z tym... Nie odpuszczał jednak, bo uważał to tylko za podszepty sumienia, którego NIE POWINIEN słuchać. Już nie... Nawet gdy poczuł że coś go odpycha od Inu, nie przerywał, powoli dobierając się białowłosemu do spodni. Nie mal już je zdejmował z Inu, gdy poczuł silne trząśnięcie i zobaczył że... Odlatuje od demona. Chwilę zeszło mu się z skojarzeniem o co chodziło. Zerkną w bok. Hm... Skrzydła zwinięte. Spojrzenie na demona... Telekineza, lub aerokineza. Interesujące... Początkowo anioł wyrywał się z tego, chcąc się z powrotem znaleźć przy swoim "kochanku", ale już po chwili jego oczy wracały do trzeźwości, tak jak i umysł. Oddychał powoli i głęboko, chcąc się uspokoić, po czym bardzo powoli zleciał na dół gdy demon odpuścił z używaniem swojej mocy. Westchną głęboko, aczkolwiek uśmiechając się ciepło. Nie zwracał uwagi na fakt że w jego spodniach póki co jeszcze "czaiło się" coś, to minie jak się uspokoi, a będzie tak wkrótce. Złapał swój płaszcz obok którego wylądował i trzymając go jedną dłonią przerzucił sobie materiał przez bark, kucając przed chłopakiem, który najpierw miną przepraszał, a potem speszony odwrócił się tyłem. Na jego słowa uśmiechną się nieznacznie.
- Nie być, tylko był. Powinieneś zacząć używać mowy w nieco wyższym stopniu, bo możesz wzbudzać podejrzenia mówiąc w ten sposób.
Odpowiedział, chcąc nakierować chłopaka na to by zaczął się nieco edukować z zakresu mowy. Mężczyzna wciąż miał ochotę na demona, nawet wyciągał ku niemu dłoń... Ale jakoś powstrzymywał się, nie zrobi tego wbrew woli chłopaka, choć... Mógłby... Mógłby przejąć jego ciało i zrobić to z nim, ale wtedy kontrolując go, Inu zachowywałby się jak erotyczna zabawka byłego świętego, a on... Nie preferuje takowych. Gdy jednak w końcu psowaty się podniósł, anioł zrobił to samo, stając na równych nogach i nawiązując kontakt wzrokowy z złotookim. Wciąż słyszał wyraźny oddech... Mimo to słuchał chłopaka i postanowił jeszcze mu nieco pomóc z zakresu linguistyki.
- Oj, mój drogi, najlepsze było dopiero przed nami... Ale to może kiedyś, jak będziesz gotów. I nie "to być" tylko "to było". Tak samo nie "teraz próbować" tylko "teraz spróbuj" i z "innymi osobami" nie z "inne osoby". I nie mów swoim imieniem, wystarczysz że powiesz ja, mi lub coś w tym stylu. Dla przykładu ja mam dość na teraz. Ja wiem że ty nie musisz chcieć się tego uczyć... Ale może ci się przydać kiedyś.
Po tych słowach obserwował jak demon siada w kuckach na krawędzi góry. Anioł uklękną za nim i delikatnie objął go ramionami, puszczając na moment płaszcz który zawisł na skrzydle. Delikatnie ucałował demona w policzek a potem w szyję.
- Inu... Wrócę jeszcze, znajdę cię. Kto wie co będzie następnym razem... Może uda nam się.
Anioł nie sprecyzował co miał na myśli z tym że "może uda nam się", jedynie jeszcze raz ucałował demona w szyję i podniósł się, po czym cofną kilka kroków w tył i podsuwając stopę pod swoją laskę podrzucił ją do góry, po czym szybko włożył swój płaszcz i akurat gdy skończył, złapał z powrotem laskę. Z uśmiechem ruszył ku krawędzi, po czym posłał jeszcze demonowi spojrzenie mówiące wprost "jeszcze się spotkamy".
- Do zobaczenia.
Kończąc słowa rozwiną skrzydła, wydobywając je przez płaszcz, po czym machną potężnie i odleciał, znikając w ciemnościach nocy. Dokąd? Nie wiadomo. Po co? Cholera go wie... Jedno jest pewne. Upadnie... Już wkrótce.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Inu
Wojak
avatar

Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Nie Paź 07, 2012 5:20 pm

O tak, obycie z językiem bardzo mu się przyda, zwłaszcza, że faktycznie wypowiadał słowa z wielką trudnością, nie mówiąc już o poprawnie gramatycznie zdaniach. Tak więc gdy przysłuchiwał się mowie Anioła, to nabierał większej teorii jak powinno odmieniać się niektóre słowa. Może nie sprawiał wrażenia, że pojmie te kruczki w mównictwie szybko, ale Inu z każdym słowem przyswajał coraz to więcej informacji i mógł wykorzystać to w praktyce. Od razu nie będzie mówić płynnie, ale niewątpliwie... takie uwagi ze strony Agito są potrzebne.
Gorzej mu było rozstać się z Aniołem, który upadał coraz niżej i niżej. Nawet jeśli odwrócił się do rozmówcy plecami to nie oznaczało, że go olewał, tylko chciał przemyśleć kolejne kroki. Ułatwił mu to poniekąd sam Blondyn, który pożegnał się z nim czule. Wypowiedział ponadto jeszcze coś dziwnego. Co im się uda? Droga Agito do potępienia czy coś innego? Chyba coś innego, lecz nie mógł wiedzieć o co dokładnie chodzi. Zostawił demona z takim dziwnym przekonaniem, że to co przeszli razem to faktycznie był tylko przedsmak tego co można zdziałać pod presją takiego grzechu jaki dzierżył Lazurowooki. No ba, że przedsmak, to wszystko było tylko grą wstępną, ale Inu o tym nie wiedział. Takie jest postrzeganie świata z perspektywy prawiczka.
Ale dość o tym, widział doskonale jak kompan odlatuje na swoich pięknych, coraz bardziej czarnych skrzydłach, i pozdrawia go pod koniec. Inu nie odrzekł nic, ale odprowadził go wzrokiem i pomachał dłonią z pazurami. Wkrótce wrócił do medytacji, ale gdzieś w środku... coś spowodowało, że uśmiechnął się. Oo tak, utarł nosa Najwyższemu przekabacając jego dziecię na tę stronę, w której przebywał Inu. Demon uśmiechnął się szeroko ukazując kły. Spojrzał przed siebie i wycedził przez zęby prócz dziwnego warkotu coś jeszcze:
-Czas podzielić się dobra nowina z wysłannicy Najwyższy. O tak...
Zacierał ręce i poderwał nogi z kucek ku górze, żeby przymknąć oczy i wyczuć trop pewnego Anioła, którego zapach znał, bo mieszkał niedaleko lasów. W ostoi. Czas złożyć komuś wizytę...

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Czw Lip 25, 2013 10:33 am

"W czasach pokoju - przygotowywuj się do wojny". Co prawda zasada ta, którą mu wtłoczono do głowy setki lat temu nie musiała brzmieć tak, ale zdecydowanie zadekowała się w jego pamięci, każąc mu, nawet jeśli wszystkie zagrożenia minęły, ćwiczyć swoje umiejętności. Po co? By nie zardzewieć, khe. Nie, po prostu, by być zawsze gotowym do ataku, obrony, by nie stać się bezbronnym wobec czyjegoś ataku. Dlatego ta zasada wciąż nie potrafi mu uciec z głowy. Doskonale wie, że zagrożenie istnieje zawsze. Jeśli nie ze strony łowców, to ze strony innych nieśmiertelnych.
I dlatego postanowił znaleźć sobie miejsce, gdzie będzie mógł w spokoju poćwiczyć, z dala od zgiełku szarego, ludzkiego społeczeństwa, oddając się samodoskonalącym działaniom.
Wybór padł na jedną z gór. Wampir znów zostawił motor w mieście, bo skoro wybiera się w plener, to nie zamierza pozwolić, by coś tak kretyńskiego jak motocykl pozwoliło na śledzenie go. Hah, tak ułatwiać roboty innym nie będzie. Chcą go znaleźć? Niech poszukają.
Już z dala ujrzał tą górę, wznoszącą się nieco nad lasem. Wspięcie się tam nie będzie tak łatwe, ale to dobra rozgrzewka, prawda? Gdy więc dostał się ku podnóżom tej góry, rozpoczął, wcale nie tak mozolną jak się wydaje, wspinaczkę ku górze. Zręcznie przeskakiwał ze skały na skałę, łapiąc się niewielkich szczelin i wspinając wyżej i wyżej. Nim w ogóle się obejrzał, już mu się skończyła góra. Naprawdę? Dosyć szybko, nie powie. Białowłosy rozejrzał się po szczycie, na którym znalazł swoją osobę. Czuł tu stary zapach krwi. Demona i anioła. Ciekawe kiedy walczyli... Pewnie dosyć dawno, bo zapach już prawie wywietrzał, a sama krew zapewne już nieźle przeschła. Tym nie mniej, nie jest tu w celu rozmyślania nad tym, co i jak. Przy tej idealnej nocy, z bezchmurnym niebem, oświetlanym poświatą księżyca, zamierza wykorzystać te kilka godzin na swój rachunek.
Ściągnął z siebie kurtkę, zostając w samej koszuli, po czym stanął mniej więcej na środku przestrzeni górskiej. Odwiązał katanę od pasa, po czym usiadł w siadzie krzyżowym, układając katanę na swoich kolanach. Zakrył powiekami swoje szkarłatne oczy, po czym odetchnął głęboko, oczyszczając swój umysł. Ćwiczenia medytacyjne przydadzą mu się, by zwalczyć nie tyle pragnienie krwi, co pragnienie jej rozlewu. Oczyść swój umysł, Draconie Yamado, niech twoje myśli staną się czyste i przejrzyste jak wody jeziorne Japonii. Niech staną się spokojne i chłodne, jak bryza morska.
To, że oddał się medytacji, nie oznaczało, że stracił czujność. Bynajmniej, był w pełnej gotowości do obrony. Oczyszczenie umysłu pomoże mu skupić się na walce, gdyby takowa miała miejsce...
Miał nadzieję że jej nie będzie. Ma przecież ćwiczyć się w tym, by nie rozlewać krwi, prawda? A nie sycić swoje "demony" krwią atakujących, czyż nie? Choć to może być trudniejsze, niż się na pierwszy rzut oka wydaje...
- Niech twe myśli staną się czyste, chłodne i spokojne...
Szepnął jedną z maksym, jaką powtarzano mu przy medytacji, pozwalając swojemu ciału na pewną dozę... Odprężenia. Chyba tak. Odprężenia.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Czw Lip 25, 2013 11:15 am

Demonica wyszła z miasta idąc przed siebie. Kiedy znalazła się w lesie? Kto to wie? Ona sama nie pamiętała ile szła i przez jakie okolice. Nie obchodziło ją to, chciała znaleźć coś, co może okazać się bardziej ciekawe od mężczyzny, którego zostawiła w zgliszczach starego klubu. Noc była jej kochanką, osłaniała ją i dawała możliwość ujawnienia swej prawdziwej powierzchowności. Rozejrzała się po lesie po czym powietrze przeszył cichy szelest rozkładanych skrzydeł. Z włosów wyszły dwa małe rogi, a z pod sukienki wystawał długi ogon. Dziewczyna odetchnęła głęboko i w jednej chwili jej ciało ogarnęło szarpnięcie w górę. Przedarła się przez korony drzew i zawisła nad nimi z szeroko rozłożonymi błoniastymi skrzydłami. Po chwili wzbiła się wyżej i wyżej w powietrze. Wokół siebie słyszała huk powietrza i chłód nocy, prowadziła ją euforia i szybkie bicie serca, jak zawsze kiedy latała. Leciała szybko przed siebie, opadając i wznosząc się nad koronami lasu. Przy górze zrobiła szybki manewr i poleciała równolegle do skalnej ściany. Wzleciała wysoko ponad mgłę nad czubek góry i zobaczyła na niej cień postaci ludzkiej. Zbliżyła się lądując na ziemi i wzbudzając silny powiew powietrza. Podeszła bliżej i przyjrzała się mu uważniej swymi krwawymi oczami o kocich źrenicach. Zastanawiała się jaką rasę spotkała w tym nietypowym miejscu. Na wszelki wypadek przybrała swą ludzką postać chowając demoniczne atrybuty jej ciała.
-Zadziwiające zobaczyć tu kogoś i to nocą.
Uśmiechnęła się delikatnie i poprawiła tubę na ramieniu. W środku był jej skarb i ochrona, jej wyjątkowy miecz. Nigdy się z nim nie rozstawała, chociaż mogła dość dziwnie wyglądać z tak dużą tubą zawsze na ramieniu. Wyciągnęła paczkę papierosów i zapalniczkę z kieszeni sukienki po czym włożyła czarny filtr do ust i odpaliła go. Zaciągając się głęboko trującym dymem schowała resztę trucizny z powrotem na jej miejsce.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Czw Lip 25, 2013 11:56 am

A miał taką cichą, cichutką... Milutką... Normalnie błagalną nadzieję, że NIKT go tu nie znajdzie. NIE, oczywiście że NIE. Ktoś MUSIAŁ się zjawić i mu przeszkodzić w medytacji. No naprawdę, los musi go nie lubić. I to jest minimum, tego co los do niego czuje! Najpierw przegrzebał pół globu za swoim bratem, tylko po to, by, gdy dostał się do miejsca w jakim miał być, nie znaleźć go. A teraz, gdy chce się odprężyć, przemyśleć, medytować... Musi się ktoś/coś zjawić i mu popsuć "frajdę" z odpoczynku.
Jeszcze pół biedy jakby to był jakiś zapalony amator wspinaczki, posłużyłby za kolację wampirowi, w tym wypadku jednak, była to zupełnie inna istota, zarówno z budowy fizjologicznej, jak i charakteru oraz spaczenia, które przekraczało ludzkie normy dosyć... Wysoko, a nawet i bardziej. Nie to że coś, ale gdy tylko poczuł podmuch powietrza, miał pewność, że nie jest sam. Zbyt ciężki, a tąpnięcie ciała zrobiło swoje przy lądowaniu. Nie musiał otwierać oczu, by wiedzieć że ma do czynienia z nieśmiertelnym, latającym w jakiś sposób, co eliminuje jakąś... Połowę ras. Lecimy dalej z kwestiami rozpoznawczymi za pomocą zmysłów innych, od wzroku. Po tym, jak kroczyła, jak stawiała kroki w dość lekki sposób, miał pewność, że ma do czynienia z kobietą, albo conajmniej mocno zfeminizowanym mężczyzną, w co jednak szczerze wątpił. Nie chciało mu się sprawdzać po woni, czy ma do czynienia z czystą anielicą, splugawioną demonicą, pierzastą zmiennokształtną, skrzydlatą wróżką, harpią czy lewitującą czarownicą. Jak będzie trzeba, sprawdzi się to później.
Wciąż nie otwierał oczu, i choć nie potrzebował tlenu, oddychał miarowo i głęboko, wdech, wydech, oczyszczając swój umysł, acz ciału pozwalając na pełną koncentrację, i w razie wymusu, dając podświadomości kontrolę nad takowym. Miał jednak wrażenie, że takowa chwilowo nie będzie musiała działać... Hm, oby.
Nie musiał długo czekać, by posłyszeć głos osobniczki, która tu przybyła. To utwierdziło go w świadomości, że to kobieta, jakby już wcześniej woń perfum sama w sobie o tym dodatkowo nie świadczyła. Jej słowa wcale nie zaskoczyły wampira, wprost przeciwnie, spodziewał się czegoś takiego. Koniec końców, postanowił odsłonić swe szkarłatne tęczówki spod powiek, by następnie, w dosyć prędkim geście odepchnięcia się dłońmi od ziemi stanąć na równych, wyprostowanych nogach, a podbiciem nogą do góry pochwy z kataną sprawiając, że ta bez trudu mu wpadła w dłoń. Dopiero wtedy, trzymając broń w pochwie przy pasie, acz nie związaną jeszcze, odwrócił się przodem do przybyszki.
- Nie sądzisz iż jeśli ktoś o tej godzinie tu przesiaduje, pragnie samotności? Poza tym, naprawdę, nie musisz się ukrywać ze swoim wyglądem. Jakoś wątpię by kobieta ubrana w taką suknię bez choćby nieznacznego zabrudzenia jej wspięła się tutaj. Nie bądź nieśmiała, wszak niczego ci nie odetnę, prawda?
Jego ton był dosyć wyniosły, z pewną dozą oschłości, co widać było zresztą w spojrzeniu... Nu, może nieco gorzej to było widać, ze względu na odległość. Zaraz po tych słowach skierował swoje kroki do miejsca, gdzie zostawił kurtkę, po czym rozpiął swoją koszulę jeden guzik po drugim, by następnie ściągnąć ją z siebie, nie przejmując się jakoś zbytnio obecnością kobiety tutaj. Khu, i co z tego? Powiedział sobie że będzie ćwiczyć, to to zrobi. A bez ubrania na torsie, które potrafi nieco ograniczyć ruchy, będzie mu prościej działać.
Gdy tylko pozbył się koszuli, odłożył ją na kurtkę, by w następnej chwili oprzeć pochwę katany o bark, obracając się znów przodem do kobiety o kocim (dosłownie) spojrzeniu, lekko przekręcając głowę na bok z subtelnym uśmiechem.
- Ciekawość cię tu sprowadziła, czy zwyczajna nuda?
Rzucił nieco obojętnym tonem, jakby to pytanie było retoryczne dla niego... Tudzież po prostu jakby odpowiedź obchodziła go tyle, co śnieg w Himalajach. Jedyne co go w tej chwili zastanawiało, to rasa tej istoty. Na pewno nie była człowiekiem, odpadała również spora ilość ras, chyba że posiadała zdolność teleportacji, co jednak by się nie trzymało kupy, bo nie wywołała by tego tąpnięcia lądowania. Zostają więc rasy latające. Na anioła nie wygląda, upadłe nie mają skrzydeł... Może hybryda? Nie miał pewności, a nie miał względnej ochoty podejść i ją wąchać, by sprawdzić jej zapach dogłębnie. Przynajmniej... Jeszcze nie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Czw Lip 25, 2013 12:26 pm

Dziewczyna widząc jak nagle się podnosi napięła mięśnie. Taki nikły gest, jednak bardzo przydatny, gdyby obcy chciał ją zaatakować. Na jego słowa zaśmiała się cicho i dźwięcznie.
-Cóż, przecież nie mogę mieć pewności, że niczego mi nie zrobisz prawda? A skoro chcesz się dowiedzieć kim jestem sam to powiedz, bo na zwykłego śmiertelnika mi nie wyglądasz.
Dziewczyna podeszła parę kroków i obserwowała go spokojnie z niekrytą ciekawością na twarzy. Patrzyła jak zdejmuje koszulę i uśmiechnęła się sama do siebie wydmuchując kolejne opary słodkawego dymu. Oblizała delikatnie usta z czekoladowego smaku filtra. Cóż może i to był tylko pretekst tego gestu? Wszak była diabelską panną, osobą która już sama w sobie była uosobieniem seksu. Patrzyła się na niego "spojrzeniem nr 5". Jednym z tych, które obdarowuje kobieta, kiedy znajdzie osobę jak dla niej atrakcyjną. Dodatkowo widząc uśmiech wymalowany na jego twarzy cała sytuacja spodobała jej się jeszcze bardziej.
Słysząc pytanie podeszła do mężczyzny bliżej idąc swoim naturalnie seksownym i wyjątkowo kobiecym krokiem. Nie sądziła, że na takim odludziu znajdzie jakąś ciekawą osobę. Ba! Nawet nie pomyślała, że ktoś tu się pojawi. Wypaliła papierosa i przydeptała filtr robiąc ostatni krok w jego stronę. Teraz dzieliła ich odległość, może trochę ponad pół metra. Demonica zlustrowała go jeszcze raz wzrokiem i odpowiedziała z tajemniczym półuśmieszkiem na ustach.
-Właściwie, to można powiedzieć, że sprowadziła mnie chęć na coś nowego. A ty, co tu robisz w nocy z bronią? Polujesz na niewinne zwierzątka?
Wredna? Jak zawsze i to do bólu. Nawet mimo jej opryskliwego charakterku wszystkim się podobała. W końcu była Sukkubusem to co się dziwić. Jednak kwestia broni była dość nurtująca. Normalnie nie powinni chodzić tak otwarcie z jakąś bronią od kiedy nastał spokój między nimi i ludźmi. Jednak najnormalniejszą rzeczą było pomyśleć, że przyszedł trenować. Mimo wszystko dziewczynie jakoś nie pasowała myśl samotnego treningu mieczem na górze. Co prawda to dobry plan, ale dla kogoś, kto nie potrafi się nią dobrze posługiwać.
Stojąc tak blisko nieznajomego mogła zacząć zgadywać jakiej rasy był. Podejrzewała, że był wampirem lub mieszanką. Dla niej była to łatwa droga eliminacji, swoją rasę poznaje od razu. Anioły też łatwo rozpoznać, magowie również mają tą swoją dziwną energię wokół. Elf? Nieee...nie wygląda tak delikatnie jak one, wróżkiem tym bardziej być nie powinien. Zwierzak? Jakoś jej się nie wydawało...cóż może to kobieca intuicja albo dochodzący od niego nikły zapach krwi, taki sam jakim pachną wszystkie wampiry czy wampirowaci.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Czw Lip 25, 2013 1:36 pm

Reakcja na jej śmiech, jak i po chwili słowa nie była nader twórcza, wprost można było powiedzieć, że nieco bezemocjonalna i zimna. Jak u trupa, heh. Cóż to za reakcja? Najzwyklejsze w świecie, subtelne wzruszenie barkami. Ot, i tyle. Czasem ten gest mówi więcej, niż się wydaje, ale w tym wypadku był to dobry zamiennik "I don't care at all", czy coś w ten deseń.
- Jestem pewien że ujawnisz swoje prawdziwe ja w chwili zagrożenia.
Stwierdził znów z pewną dozą wyniosłości, w tak duży sposób ukazując, że nie kryje się ze swoim, nomen omen arystokratycznym podejściem do innych. W pewnym sensie, z tego samego powodu się rozebrał z koszuli i nie wstydził nagości. A niech plebs patrzy i zazdrości, hah! Nie no, nie przesadzajmy. Nie czuł się zbytnio wstydliwą osobą nigdy, a w tym wypadku miło było odczuć na skórze wilgoć powietrza i wiatry panujące na tej wysokości.
Gdy jego wzrok powrócił na demonicę, bez trudu wychwycił jej spojrzenie. Och, czyżby wpadł jej w oko? Ciekawe, bardzo ciekawe. I cóż zamierza z tym zrobić, hm? Zdobyć go siłą? Och, tu może się nieco przeliczyć. A nawet dużo bardziej niż nieco, ale nie wyprzedzajmy faktów.
Jego spokojny wzrok, pełen wysokości i przysłowiowego "patrzenia z góry" tkwił na kobiecie, która widocznie już samym krokiem i mową ciała chciała go sobie okręcić wokół palca. Nie za prędko? Nawet imion nie znają. Chociaż, tak nawet by było ciekawiej, hm? A nawet dużo bardziej niż ciekawiej. Odległość jaka ich dzieliła była wprost żenująco mała, to też przez zapach perfum jego czuły nos potrafił się dogryźć do zapachu ciała i krwi... Demonicy. Tak, miał nie mal pewność, że ma do czynienia z wysłanniczką piekieł, a jej aparycja i zachowanie mówiło samo za siebie. Sukkubus? A może zwyczajny demon, nie ważne. Wiedział jednak że to piekielnik, to też postanowił być nieco... Ostrzejszy w zachowaniu?
Nie ona jedna lustrowała wzrokiem, Draco również to robił, a korzystając z przewagi wzrostu, miał nieco... Inne spojrzenie na jej ciało. Kuszące ciało, nie mógł skłamać, nawet jeśli skryte pod ubraniem. Nie mógł powstrzymać cichego śmiechu na jej słowa, dosyć ostrego i niezbyt przyjemnego. Niewinne zwierzątka? Ciekawe. Co tu robi? Ach... Podrapał się po głowie, unosząc spojrzenie ku górze jakby tkwił w konsternacji, i nawet z takową konsternacją w tonie odpowiedział na jej słowa.
- Szukam wyzwań.
Jego dłoń błyskawicznie zsunęła się z głowy i chwyciła za pochwę, zaś druga, trzymająca katanę, wydobyła ostrze z takowej i wykonała błyskawiczny ruch, mający wyprowadzić cięcie. Cięcie jednakowoż nie miało być groźne czy szkodliwe, jedynym celem takowego było szarpnięcie materiału sukni demonicy przy piersiach, nieznaczne nacięcie takowego. Wampir wykonał tuż po tym cięciu lakoniczny krok w bok, pochwę katany trzymając za plecami, zaś ostrzem zakręcając młynek za pomocą dłoni, po czym ostrze zabrał za plecy, chowając je na wyczucie do pochwy, a gdy stal szczęknęła, białowłosy delikatnie się ukłonił.
- Draco, jeden z niewielu już, prawdziwych książąt zmierzchu. Koszmar dla słabych śmiertelników i wampirów brudnej krwi, którzy kalają swoim istnieniem dobre imię mojej rasy.
Tuż po tych słowach uniósł głowę, uśmiechając się nieco zawadiacko, jakby chciał przez to powiedzieć "to nie koniec, o ile chcesz się pobawić". Katana w pochwie znalazła się w lewej dłoni, która właśnie takową pochwę trzymała przy pasie. Krwistookie spojrzenie wampira wierciło się w kocie oczy demonicy, a jego kpiarski i zawadiacki wyraz twarzy wprost zapraszał sam w sobie do tej dziwnej formy zabawy. Ciekawiło go, czy demonica podejmie wyzwanie, jakie rzucił tym nadkrojeniem stroju.
- Twoje imię, wysłanniczko otchłani piekielnej?
Spytał, wymownie ukazując, że już wie, jakiej rasy jest. Tą, specyficzną woń nie da się pomylić z żadną, inną rasą. Tylko demony, ewentualnie mieszanki... Ale takowa miałaby słabszy zapach, i oczywiście drugi, a także i trzeci, w zależności od tego, jaka hybryda to była.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Czw Lip 25, 2013 2:36 pm

Zagrożenie? Gdzie? Jeśli ktoś proponuje trochę niezdrowej adrenaliny, to nasza dziewczynka jest naprawdę chętna by z tego skorzystać. Słysząc o szukaniu wyzwań podniosła jedną brew delikatnie do góry. Widziała napięcie mięśni ramion, widziała jak sięga po miecz. Cofnęła się o krok, po czym przy zamachu mieczem dodatkowo odchyliła się do tyłu. Miała świetny zmysł obserwacji, widziała więcej od zwykłych ludzi. Potrafiła zauważyć rzeczy, których inni nie dostrzegają - napięcie mięśni, nienaturalny cień na ulicy. Zdjęła też odruchowo tubę z ramienia, by wyciągnąć z niej miecz, jednak powstrzymała się. Słuchała jego głosu uważnie, wyglądając na rozbawioną. Cóż trafił się jej jeden z tych osobników, dla których jeszcze istnieje podział na czysto krwistych i mieszańców. Jej już dawno przestało to robić różnicę, póki wszyscy zachowywali się stosunkowo odpowiednio. Mimo to wyniosłość u wampirów czasami dodawała im uroku. W tym przypadku raczej nie było inaczej. Zanim powiedziała o sobie, schyliła się by zdjąć wysokie buty. Bez nich dużo łatwiej będzie jej się poruszać, na wszelki wypadek.
Zastanawiała się szczerze, co mężczyzna stojący przed nią zamierza zrobić. Jeśli chce z nią walczyć, może okazać się to ciekawe, jeśli chce ją po prostu troszkę postraszyć to się naprawdę zdziwi. Wszak nasza demonica jest zaprawiona w walce od dawna, pomimo jej krótkiego jak na demona żywota.
-Nazwali mnie na cześć anioła, którego imię widnieje na pentagramie planet Wenus. Jestem diabelską panną, zwij mnie Adnaj.
Jej głos był dźwięczny i seksowny, jednak posiadał w sobie coś władczego i nie pozwalającego z sobą dyskutować. Dziewczyna otworzyła wieko i wyciągnęła z tuby duży dwuręki miecz o dziwnych czerwonych wzorach. Schowek ostrza rzuciła na bok, a samą broń oparła o bark, z pewnym siebie, lekko szalonym uśmieszkiem i iskrami w czerwonych oczach.
-Wiesz co Draco? Spodobałeś mi się, mam nadzieję, że nie pozwolisz mi się nudzić.
Mówiąc to przechyliła głowę delikatnie w stronę wolnego barku, na którym był miecz. Jej postawa wyglądała na amatorską, jednak wprawne oko nie da się zmylić. Szerzej rozłożone nogi mocno stały na ziemi, mimo, że jedna był delikatnie ugięta. Mięśnie pleców i rąk były napięte, a oczy ciągle obserwowały mężczyznę przed nią, nie ignorując też otoczenia.
Demonica była ciekawa co zrobi nowo poznany. Czy będzie chciał z nią walczyć, czy tylko się podroczyć. Nie ważne jednak co on wybierze, Adnaj nie da łatwo za wygraną. Co prawda jej kondycja jest gorsza niż za czasów prześladowania przez ludzi. Od ustanowienia pokoju nie walczyła i miecz zdawał się jej bardziej ciążyć niż dawniej. Mimo to już czuła przyjemną adrenalinę a jej serce nieznacznie przyśpieszyło.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Czw Lip 25, 2013 3:16 pm

Niezdrowej? Och, od kiedy to adrenalina jest niezdrowa? Nie w wypadku wampira, wszak, ruch to zdrowie, nie? A im więcej nasze serce znosi stresu, tym staje się na niego bardziej odporne i jest mniejsze ryzyko zejścia na zawał.
Jakby to w ogóle tyczyło sie kogoś ze zmarłym sercem pokroju Yamady.
Hm, nieźle. Nie spodziewał się że kobieta w takiej sukni może tak ładnie uniknąć ciosu, i nawet miał ochotę jej zaklaskać z entuzjazmem na to, że uniknęła ataku, lecz ograniczył się do cichego gwizdu podziwu i uśmiechu. Widać trafiło się wyzwanie, a także trafiła się osoba, która jest opanowana i uważna. Nie sądził, że spotka kogoś takiego w rasie demonicznej, tych brudnych dusz bez odrobiny klasy i ogłady. No cóż... Życie zaskakuje, prawda? A może to zaskoczenie będzie miłym? Byłby całkowicie za w takim wypadku.
A i owszem, Draco był jednym ze starych wampirów, czystokrwistym, dla którego jest różnica między kimś przemienionym przez krwiopijcę a osobą, która od urodzenia jest księciem zmierzchu. Nie każdy zasługuje na ten dar, a tylko ci, którzy rodzą się z darem nocy powinni go posiadać. I nikt więcej. Jaka szkoda, że niestety ostatnimi czasy dla wampirów ta "bariera" zniknęła. Niby to i lepiej, bo zawsze świeża krew to jakiś powiew nowości, ale... Nie był do tego przekonany.
Nie teraz jednak było na to myślenie, teraz miał raczej coś ciekawszego do roboty. Dosyć szybko załapał, o co chodzi demonicy przy tym schylaniu się. Zdejmowała po prostu buty... A może też i przy okazji nieznacznie prezentowała się wampirowi? Nieee, raczej nie. Gdy w końcu się przedstawiła, głosem pełnym typowo kobiecego seksapilu, wampir nie mógł powstrzymać jednakowoż pogardliwego uśmiechu przy ostatnim zdaniu.
- Diabelską zdzirą.
Poprawił demonicę, wcalę jakoś nie bacząc na fakt, że mógł ją obrazić. Naprawdę, obrazić tym delikatnym synonimem "panny lekkich obyczajów"? Gdyby naprawdę chciał obrażać, posypałyby się kurwy i dziwki, ale wampir postanowił zachować klasę. Obserwował działania demonicy, na widok miecza który był chyba większy od kobiety przytknął wolną dłoń do brody, gładząc się kciukiem po niej w konsternacji i zamyśleniu. A przynajmniej, takowoż wyglądał. Na jej stwierdzenie że spodobał się gustom białowłosej i ma nadzieję, że nie da się jej nudzić, uśmiechnął się ponownie, a dłoń z brody przeniosła się na włosy, zaciągając je w tył.
- Zrobię co w mojej mocy, by nie było nam nudno, o ile zechcesz być moim wyzwaniem.
Przechylił lekko głowę na drugi bok względem demonicy, odwzajemniając nieco szaleńczy uśmiech i rozniecające się w oczach iskierki adrenaliny i bitewnego transu. Wyrwał w jej stronę dosyć szybko, postanawiając zaatakować pierwszym. Nie był twórczy w ataku, wydobył katanę tuż przed takowym, tnąc od lewej do prawej na skos szybkim, płynnym cięciem. Spodziewał się bloku lub chociaż uniku, jednak w kolejności za tym cięciem wykonał zwinny obrót i korzystając z energii takowego obrócenia ciałem, wykonał drugie cięcie, z lewo góra do prawo dół, znów na ukos, celując głównie w klatkę piersiową dziewczyny. Zaraz po tej kombinacji ataków odskoczył w tył na kilka kroków, by następnie spojrzeć ku ostrzu. Gdyby było we krwi, oblizałby je z pewną dozą pożądliwości, po czym schowałby je do pochwy. Bez krwi, od razu schowałby do pochwy. Tak czy inaczej, po tym gest byłby podobny. Nieznacznie uniesienie ręki do góry i lakoniczne machnięcie dłonią, jakby zapraszał ją bliżej.
- Dalej, nie chcesz chyba, bym sam prowadził ten taniec, prawda?
Spytał z uśmiechem, a jego wyraz twarzy dalej zadawał jedno pytanie. Podejmiesz wyzwanie?
Był gotów do defensywy jak i ofensywy, jego dłoń zaraz po tym geście opadła obok rękojeści, nieznacznie ją muskając dłońmi. Był gotów szybko wyrwać ostrze z niej i zbić atak, zablokować, lub uniknąć, ale cóż... To zależy od tego, co zrobi demonica.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Czw Lip 25, 2013 3:39 pm

Słysząc jak wampir ją określił zaczęła się przez krótką chwilę śmiać. Cóż, nie tak ją już ludzie nazywali. Nawet nie miała się za co obrażać, taka była po prostu jej natura i nic nie poradzi. Na jego druga wypowiedź tylko się uśmiechnęła i zdjęła miecz z ramienia.
-Och naprawdę? Ciekawe.
Zdążyła tyle jeszcze powiedzieć, zanim nie uchwyciła rękojeści też drugą ręką i nie zauważyła jak mężczyzna zaczyna biec. Widziała jak przymierza się do pierwszego ciosu. Widziała wszystko i to analizowała, cios poziomy na wysokości jej klatki piersiowej. Szybko zrobiła unik kucając nisko, jednak w powietrzu latało parę centymetrów jej obciętych włosów.
Dziewczyna obróciła miecz w bok, gdy przybliżała się do ziemi i zadała jeden cięty cios przejeżdżając mężczyźnie po lewym udzie. Nad nią wyprowadzał drugi cios. Spięła mięśnie nóg i uskoczyła do przodu. Przebiegła jeszcze trochę po czym wykonała nagły obrót i zatrzymała się podpierając mieczem trzymanym w lewej ręce. Podniosła się i wyprostowała przechylając głowę to w jedną, to w druga stronę.
-Wybacz ten przestój, od dawna nie jestem w formie. Zaraz się rozgrzeje.
Nagle za jej plecami wyrosły wielkie błoniaste skrzydła o barwie krwi. Machnęła nimi i jednym skokiem podleciała do mężczyzny trzymając miecz w obu dłoniach i wymierzając mu cios na poziomie jego gardła. Skrzydła lekko złożyła, by przypadkiem ich nie zranić. Powoli przypominała sobie wszystko co potrafiła. Przypominała sobie całe lata ćwiczeń i walki.
Po ciosie, nieważne czy zablokowanym, czy wyprowadzonym ataku machnęła skrzydłami wywołując silny wiatr i uniosła się wyżej odlatując może z metr dalej. Następnym ruchem wzbiła się w powietrze.
-Ciekawe, czy jeszcze to potrafię.
Wzbiła się może na wysokość 6 piętra bezpośrednio nad mężczyzną. Nagle wykonała zwrot i składając maksymalnie skrzydła popędziła ku ziemi z dużą szybkością wymierzając atak. Przymała miecz blisko siebie w poprzek jak do obrony. Jedną rękę zacisnęła na rękojeści, a drugą trzymała na ostrzu. Leciała pionowo, mieczem blokując wyprowadzenie ataku na jej osobę. Jedną możliwością był unik lub blok. Dziewczyna była naprawdę ciekawa co wampir zrobi.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Czw Lip 25, 2013 4:16 pm

Oj noo, nie mógł się powstrzymać od tej, delikatnej formy prowokacji i drażnienia. I co, zabijecie go za to? Nuuu, chyba nie. A to co tu robią to wcale nie pojedynek, to tylko taka sobie zabawa i sparing, nic poważnego. A rany? Oj tam, rany. W wypadku Draco rany nie są problemem, a w wypadku partnerki do sparingu... Cóż, jeśli pozwoli potem, wampir jej nieco pomoże.
Cóż, trochę się zawiódł na braku celności swoich trafień. Chyba się nieco zastał, tudzież po prostu dosyć dawno nie miał możliwości do konkretnego sprawdzenia swoich zdolności z innym nieśmiertelnym. Łowcy? Zwykli ludzie, tak prości do pokonania... A tu, w końcu coś ciekawszego. Kiedy poczuł rozcięcie na udzie, nie warknął, nie jęknął, nie stęknął, wprost przeciwnie. Zamruczał z aprobatą, jakby prosił o więcej. Dziwne? Ależ skąd... To tylko Draco. Tylko i wyłącznie on.
Obrócił się przodem do demonicy, która stwierdziła, że nieco się zastała i nie jest w formie. Wampir kiwnął głową, dając jej do zrozumienia, że przyjął, i sam przytknął dłoń do karku, kręcąc szyją na boki.
- Ja również dłuższy czas nie miałem możliwości walki z kimś na poziomie, ale kwestia ponownego wprawienia się.
Dodał do jej słów, nie przejmując się jakoś faktem, że dziewczyna wywołała do wsparcia swoje skrzydła. Pf, co za ułatwienie. Bladoskóry postanowił się bawić póki co tradycyjnie, bez wspierania się nieczystymi sztuczkami (choć mógł). Jej atak w nieco... Jakby to określić... Lamerski sposób uniknął? Nieee, to kiepskie określenie. Po prostu na swój sposób to zrobił. Gdy ostrze nadlatywało w jego stronę, on pozwolił swojemu ciału opaść w dół, odchylając głowę, a miecz minął się z jego włosami, nie przycinając ich jednakowoż, choć było blisko. Oparł katanę w pochwie o ziemię dłonią i odbił się szybko, drugą ręką wyciągając ostrze i gdy wyciągał swoje ciało ku górze po odbiciu, wykonał szybkie cięcie, które rozcięło nieco sukienkę demonicy, robiąc jej niezbyt duże, acz krwawiące rozcięcie tuż nad podbrzuszem. Cóż... Krew za krew, prawda? Korzystając z energii jaką włożył w to cięcie dźwignął swoje ciało do pionu i aż został nieco popchnięty w przód od machnięcia skrzydeł demonicy, przez co wykonał bez własnych chęci krok w przód. Szybko schował katanę do pochwy, odwracając się przodem do latającej demonicy, gotowy na kolejny atak. Nie otrzymał go, bo demoniczna panienka postanowiła wznieść się w niebo i zaatakować z wysokości, lotem pikującym. Nie przewiduje, że to może się dla niej źle skończyć? Cóż... Może i nie, ale nie zamierza się temu od tak przyglądać. Zaczekał aż demonica zacznie zawracać i pikować, po czym powoli... Naprawdę powoli wyjął swój miecz z pochwy. Wbrew temu co się wydaje, nie zamierzał go użyć od razu tylko... Wyrzucił go. W górę, nieco w tył, dosyć mocno. Następnie, gdy była od niego parę metrów, wyskoczył do góry, w tył, rzucając pochwą katany w jej biodro gdy się mijali. Co miało to spowodować? Chciał ją wytrącić z równowagi, to proste. Wytrącona z równowagi, nie wyhamuje i rąbnie w glebę, a wtedy Draco dokończy swój plan, bo w locie przechwycił wracające ostrze katany, a następnie wykonał salto w przód, by wrócić na poprzedni kurs, wylądować jedną nogą na płazie miecza demonicy, drugą na ziemi, zaś dłonią przycisnąć ostrze katany do jej szyi. Taki był plan... Nie musiał się wykonać, bo pochwa nie musiała aż tak wyprowadzić demonicę z równowagi. W wypadku niepowodzenia, wampir wykonałby nurkujące cięcie swoim mieczem, trzymając rękojeść oburącz, a siła powinna wytrącić broń z ręki demonicy, potem znów to samo przyciśnięcie ostrza do jej szyi. Powinna wytrącić... Zawsze istniały niewiadome, prawda?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Czw Lip 25, 2013 5:20 pm

Chyba wyszła z wprawy prawda? A może po prostu zrobiła się nieuważna? Sama dawno nie walczyła z nikim swojego poziomu. Cóż została zraniona, pierwszy raz od dawna poczuła ciepło spływające z jej własnego ciała. Było to nawet przyjemne, walka z kimś kto jest na równym poziomie. Powinna chyba się skupić i podwyższyć barierkę prawda? Jednak co się teraz działo? Ach tak już pamięta, leciała, leciała w dół. Dawno tego nie robiła prawda? Zazwyczaj zabijała tak ludzi płatając ich na pół, tutaj jednak miała inny cel. Właściwie jaki cel? Nie, źle określiła, to nie był cel. Sprawdzała samą siebie, czy potrafi wykonywać takie manewry. Widziała jak mężczyzna odskakuje i rzuca w nią pochwą. Jedno z jej skrzydeł delikatnie się rozwinęło, a cel odbił się od twardej kości. Cóż zabolało, nic nie mogła poradzić. Może nawet chrupnęło, jednak póki potrafiła nim ruszać było dobrze. Będąc już blisko ziemi rozłożyła nagle skrzydła i jednym ruchem poszybowała prosto przy ziemi. Zacisnęła dłonie mocniej na mieczu zasłaniając się nim jak tarczą. Kiedy była już w zasięgu ciosu wampira ruchem skrzydeł ominęła go bokiem zasłaniając się mieczem i wzbijając w powietrze kurz stanęła za nim. Wyrzuciła miecz z ręki i wyciągnęła szybko spod sukni krótkie ostrze, którego metal powinien dotknąć gardła siwowłosego. Tak jak kiedyś uczyli, by się nie wyrwał - stanąć blisko, zaraz przy ciele ofiary by trudniej było mu zaatakować. Tors przy plecach, noga przy nodze głowa...powinna być przy głowie, w tym przypadku przy wzroście demonicy była by na wysokości łopatek ogrzewając skórę ciepłym oddechem.
Gdyby jednak nie udało jej się go zaatakować obleciała by go i wylądowała parę metrów dalej wbijając miecz w ziemię i sunąć jeszcze parę ładnych centymetrów stopami po ziemi. Niestety szybkie latanie ma taki minus jak szybkie bieganie, męczy i trudno się szybko zatrzymać.
-Eh...naprawdę wyszłam z wprawy.
Cóż wszystko było ładną zabawą prawda? Nie nudzili się, a i mogli trochę rozruszać trochę zastałe przez pokój mięśnie. Odzwyczajone od trzymania ciężkiego miecza dłonie zrobiły się czerwone i bolące. Mięśnie w ramionach już ostrzegały, o jutrzejszych zakwasach.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Czw Lip 25, 2013 6:10 pm

Cóż, spodziewał się raczej wytrącenia z równowagi niźli uszkodzenia w jakiś sposób skrzydła, ale dobre i tyle. Zapamiętał wzrokiem gdzie upadła odbita pochwa by potem po nią wrócić, po czym działał dalej, wedle planu. Nurkujące cięcie za pomocą katany, które jednak demonica zręcznie wyminęła dzięki skrzydłom. Nie to że coś, ale jak on zacznie korzystać ze swojej karty atutowej, to się to źle skończy, więc niech nie przegina.
Katana trafiła niestety w ziemię, a wampir wylądował na nieco przykucniętych nogach. Czuł że demonica hamuje za nim, ale nie zamierzał na to pozwolić. Wykonał przewrót w przód, obracając się na pięcie i klęcząc na jednym kolanie, wymierzył sztych w kierunku demonicy. Uniknęła go jednak, znowu odlatując. Ech... Czy to pojedynek szermierczy? Na pewno nie, heh. Wampir fuknął z dezaprobatą na widok tego, jak demonica odlatuje, ale uśmiechnął się, widząc jej długą drogę hamowania. Naprawdę tak ciężko jest wyhamować? Cieszy go to, że natura nie obdarzyła wampirów skrzydłami.
Bez jakiś problemów podniósł się do pionu, zerkając na swoje rozcięcie na udzie. Już w praktyce nawet śladu nie ma... Ale pewnie cięcie które zadał demonicy jest dla niej nieco problematyczne. Zakręcił dłonią, wymuszając na ostrzu młynek, po czym przeszedł się parę kroków dalej, odnajdując czarną pochwę, do której schował ostrze katany. Jakoś nie przejmował się zbytnio tekstem kociookiej na temat jej wyjścia z wprawy. Miast tego, ruszył w jej stronę. Nie, nie biegł, nie szarżował, nie miał nawet w planie wyjąć broni. Szedł spokojnie, krok za krokiem, trzymając w jednej dłoni swoją broń za pochwę, a drugą machając swobodnie. Przynajmniej do pewnego momentu, bo na moment włożył sobie do ust dwa palce i nieznacznie je obślinił, po czym bez jakichś pytań "czy mogę" albo coś w ten deseń przyległ do jej pleców swoim ciałem, nachylając się nad nią, a swoimi wilgotnymi palcami przesuwając po jej ranie na brzuchu, zbierając nadmiar krwi swoimi zimnymi, wilgotnymi palcami, a zarazem używając na tej ranie swojej zdolności leczenia.
- Potraktuj to jako formę rekompensaty za zabicie nudy.
Stwierdził, nie mogąc się powstrzymać od odsłonięcia jej szyi nosem i delikatnego przeciągnięcia po niej językiem, by następnie się odsunąć od białowłosej demonicy kilka kroków w tył, a krew którą zebrał za pomocą palców zessać z nich, z pewną dozą zamyślenia smakując krew jaką zebrał z rany piekielnej panienki. Hm... Całkiem smaczna, jak na demona. Gdy skończył kontemplować smak krwi, co zajęło mu krótką chwilę, delikatnie się skłonił z uśmiechem.
- Wybacz mi tamten gest, ale mam to do siebie, że walka i rozlew krwi nakręca mnie do... Różnych rzeczy.
Stwierdził wymijająco, nieznacznie mijając się z faktem, że właśnie walka, adrenalina i rozlew krwi często budzą w nim podniecenie i chęć seksu. Wolał tego nie mówić na głos i bezpośrednio przy sukkubusie. Był to swego rodzaju test, czy dziewczyna w ogóle zna się na swoim fachu i umie rozszyfrowywać "drugie dno" wypowiedzi innej osoby. A w tym wypadku, drugie dno było żenująco proste do odczytania...
- Dalej chcesz walczyć? Rana się zagoi za kilka chwil, więc nie będzie ci przeszkadzać. Nuuu... Chyba że chcesz nieco inaczej spożytkować pozostałe parę godzin, nim będę musiał zabrać swoje blade truchło stąd, by zbytnio się nie przyrumieniło na słońcu.
Ciekawiła go reakcje demonicy na tą... Propozycję? Zobaczymy w każdym bądź razie, jaka będzie jej reakcja.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Czw Lip 25, 2013 6:38 pm

Dziewczyna wyprostowała się spokojnie i odetchnęła głęboko prostując się. Słuchała kroków mężczyzny idącego spokojnie w jej stronę. Stała spokojnie czekając co zrobi. Czując chłodne i wilgotne palce nad swoim podbrzuszem aż zamruczała cicho. Ciepło w jej ciele zmieniało się i kumulowała, czuła ciarki na ciele pod ubraniem. Właściwie to zastanawiało ją, czemu to ubranie posiada na sobie. Gdy dotknął jej nosem odchyliła głowę dając wampirowi swą szyję jak posiłek na srebrnej tacy. Zagryzła zęby póki nie poczuła słodkiego płynu płynącego z jej wargi. Gdy zaś się odezwał zachichotała cicho. Odwróciła się do niego i podskoczyła tając zaraz przy nim. Jedynie może jeden malutki milimetr oddzielał ich ciała, kiedy położyła mu palec na ustach by przerwać jego kolejną wypowiedź.
-Nie wybaczę ci tego gestu...chyba że wykonasz ich dużo więcej.
Ona już nie mówiła, jej głos stał się bardziej seksowny, cichszy. Zdawał się wręcz koci przy serii seksownych pomruków. To była właśnie ta jej część ze zwierzęcia, którą odziedziczyła po swym ojcu. Przyległa do jego ciała i spokojnie wolnym ruchem zabrała palec z jego ust, kładąc zamiast tego dłoń na policzku i delikatnym gestem przybliżając go do siebie.
Spokojnie i powoli, co zresztą bardziej budowało napięcie jak powolne seksowne ruchy? Chyba tylko myśl o tym, co mogą za chwilą przeżywać. Właśnie to jest równie cudowne, ten sadyzm powstrzymywania się i delektowania każdą, najmniejszą chwilą rozkoszy z partnerem.
Wolna ręka puściła trzymany miecz i powędrowała ku górze, po gołym torsie na kark mężczyzny wplatając się tam w jego srebrne włosy na karku. Patrzyła się na niego purpurowymi jak jej krew oczami łowcy. Pełne pożądania, wygłodniałe i dzikie, roziskrzone przez walkę. Z jej warki wypłynęła mała kropelka krwi idealnie czerwona, aż prosząca się by ją zlizać i wziąć więcej.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Czw Lip 25, 2013 7:08 pm

Hm, reakcja jednak taka, jaką przewidywał. Demonica chciała się zabawić w jeszcze ten, jeden sposób, którego obydwoje zapragnęli, rozgrzani przez ich krótki pojedynek. Chcieli w jeszcze jeden sposób zmusić ich ciała do działania... Tym razem jednak dużo, dużo, dużo przyjemniejszego niż pojedynkowanie się. I pragnęli tego oboje, zarówno piekielna panienka, jak i blady panicz. Słuchał jej pomruków gdy najpierw pomagał z jej raną, a zaobserwowanie gestu odchylenia szyi tylko dodatkowo utwierdziło go w tym, że z pewnością zechce dalszej zabawy. A że w tym miejscu raczej na prywatność mogą liczyć... Bo kto by zaglądał na szczyt góry, poza tą dwójką? Raczej nikt.
Jego wypowiedzi zostały szybko przerwane przez palec demonicy, jaki ułożył się na jego wargach, zabraniający mówić więcej. Może to i lepiej... Dużo, dużo lepiej. Niech podziała trochę mowa ciała, czyż nie? W trakcie jej słów złożył usta i ucałował jej palec, a gdy tylko skończyła mówić, wyszeptał tylko jedno słowo. Więcej nie było trzeba, a ton mówił jednoznacznie o tym, jaka emocja przejmuje nad nim panowanie. Pożądanie.
- Chętnie...
Dłoń trzymająca broń odrzuciła takową gdzieś kawałek dalej, by nie przeszkadzała. Nie oponował przeciw dłoni, pozwalając się powoli przyciągnąć do twarzy demonicy, której ciepło, choć przez ubranie, już odczuwał swoją nagą klatką piersiową. Właśnie! Demonica ma na sobie zdecydowanie ZA DUŻO ubrania jak na ten moment. Muszą się zrównać no! Żeby nikt nie czuł się pokrzywdzony, a żeby ich ciała do siebie przyległy, a różnica temperatur dodatkowo rozgrzała ich do dalszego działania.
Ich usta w końcu się spotkały, zaś wampir nie zamierzał działać z miejsca nader pochopnie. Chciał się odrobinę się nacieszyć tym, czego tak dawno nie czuł. Smakiem ust kobiety. Jego wargi połączyły się z wargami demonicy, całując i smakując je w powolnym, namiętnym całusie, powoli nabierającym na głębokości. Międlił namiętnie i muskał swoimi wargami jej, ściągając kropelki krwi zjawiające się z przegryzionej wargi za pomocą języka, który co rusz szukał drogi głębiej do ust białowłosej, sunąc po jej ustach lubieżnie. Wampir nie szczędził używania zębów, co rusz podskubując i podgryzając wargi demonicy. A jego lodowate dłonie? Znalazły zajęcie, chwytając za poły materiału u górze i powoli zajmując się wszelakimi mocowaniami, ściągając suknię z demonicy, wsunięte częściowo pod suknię, przez co mogła dokładnie poczuć ich lodowate zimno. Zdecydowanie ta suknia nie jest w żadnym, nawet najmniejszym wypadku potrzebna na tą chwilę.
Mogła bez trudu poczuć, jak oddech wampira ogrzewa się poprzez rosnące pożądanie, jak co raz namiętniejszy staje się w pocałunkach, smakując jej wargi na różnorakie sposoby. Tak... Jak dawno tego nie robił? Trochę czasu minęło, a w jego na wpół zasłoniętych zmrużonymi powiekami widać było roziskrzenie, rosnące pożądanie i pragnienie, jakie rozpala się w nim wobec tej kobiety. I wbrew pozorom, wampir w takiej chwili też się rozgrzewa! Znaczy się, jego ciało jest zimne, ale wyczuwalnie potrafi się ogrzać przy podnieceniu i tego typu działaniach. Nie odrywał się od jej ust zbytnio, acz dawał jej co jakiś moment chwilę na oddech. No bez przesady... Wampir tlenu nie potrzebuje do życia, ale już wysłanniczce piekieł się on przyda, nie? I co z tego że oddychał? Oddychał z pewnej dozy przyzwyczajenia i podświadomego działania, normalnie to mógł sobie to darować, ale w takiej chwili... Nieee... Raczej nie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Czw Lip 25, 2013 7:44 pm

Czyż nie piękne? Dwójka drapieżców złączona w wolnym i nieśpiesznym pocałunku. Jak stykały się ich oddechy rozgrzane pożądaniem. Skóra dziewczyny była ciepła, a wręcz gorąca w porównaniu do zimnych dłoni wampira. Cóż za piękne połączenie jak diablica rozgrzewa martwe wampirze ciało, a jego dłonie koją jej rozżarzone podnieceniem mięśnie.
Zachwycała się pocałunkiem zagłębiając w nim, podniecając każdą chwilą i pragnąc go mocniej pogłębić. Jednak pozwalała się tak bawić zagarniając swoim językiem jego, błądząc po jego wargach i zaczepiając o nie zębami. W końcu przyciągnęła go do siebie bliżej za kark pogłębiając pocałunek jakby ich oddechy miały stać się całością. Dłoń wsunęła się w miękkie srebrzyste włosy mężczyzny od niej dużo wyższego. Cały czas nieświadomie stała na palca nie czując nawet tego. Cóż, w końcu przez większość czasu chodzi w naprawdę wysokich butach więc jest przyzwyczajona. Nawet nie przeszkadzało jej to, gdyby i tak nie musiała ciągnąć wampira w dół, by móc go całować. Mimo wszystko i tak wszyscy kochają niskie kobiety prawda? Szczególnie, kiedy są tak dobrze obdarzone przez naturę.
Ręka zjechała z jego policzka i wolną drogą ogrzała skórę na szyi, gdzie zamarł puls. Kto wie, może na chwilę się ogrzeje przez ogień, który posiadała w sobie demonica? Dalsza wędrówka prowadziła do twardego obojczyka, aby zjechać po jego linii na ramię, a potem na zimną pierś, w której powinno bić żwawo równie martwe serce. Po liniach mięśni zjechała niżej na brzuch i jakby drocząc się skręciła w bok by przejść na plecy i ogrzać mięśnie się tam znajdujące. Błądziła po nich dość długo sama przywierając teraz do mężczyzny całym ciałem, nie zostawiając między nimi centymetra wolnego.
Czując zimne dłonie wślizgujące się pod jej suknie zadrżała z zimna i podniecenia. Zresztą nie było trudno pozbyć ją obrania. Starczyło rozpiąć zamek na plecach, a materiał sam opadnie ukazując jej równie seksowną bieliznę, zakrywającą jej delikatną i jasną skórę. Pod stanikiem i tak dało już się wyczuć dwa twarde punkty, jak małe guziczki ma wyjątkowo miękkich poduszkach. Czuja gorąco każdą częścią swojego ciała. Sama najchętniej rzuciła by się na mężczyznę jak prawdziwy drapieżnik na swą ofiarę.
Nawet nie wiedziała kiedy spod jej sukni zaczął wystawać ogon a pod włosami rysowały się małe rogi. Zazwyczaj same wychodziły, gdy czuła się zrelaksowana. Może teraz działo się tak, przez to, że sama ciężko się kontrolowała. Słyszała szum w uszach przez szybko płynącą krew, jej serce przyśpieszało, jakby samo chciało wyrwać się do pieszczot. Promieniało z niej dziwie podniecenie w najczystszej postaci.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Czw Lip 25, 2013 8:19 pm

Możnaby uznać, że pod tym względem się dobrali, wyrównując swoje nadmierne wartości. Diabelska panienka ogrzewa mroźne ciało wampirzego księcia zmierzchu, który zaś studzi jej rozżarzoną skórę i krew własnym chłodem. Idealnie wprost, prawda? Pod względem dobrania się, chyba nie istniała lepsza para niż ognistokrwiste demony i mroźne wampiry, splecione razem w uścisku pożądania i pragnienia. Tak, natura ich stworzyła chyba dla siebie wzajemnie z ciał, ale z charakteru, to już raczej można by polemizować. W tym wypadku jednak, różnica charakterów była znikoma i nie psuła tej ładnej relacji... Przyjemnej... Namiętnej... Pożądliwej relacji.
Każda chwila gdy ich usta i języki były splecione w tym rozkosznym tańcu pożądania nakręcała zapewne tak samo wampira jak i demonice do działań. Zdecydowanie niski wzrost pomagał kobiecie czuć powoli naprężającą się męskość wampira, która mogła się nieco wbijać jej w brzuch, z racji tego że była niższa i przywierała całym ciałem do niego. Z każdą chwilą mężczyzna stawał się co raz namiętniejszy i pożądliwszy w swoich pocałunkach, zaś jego dłonie znalazły drogę do pozbycia się sukni z kobiety. Rozpiął zapięcie na jej plecach, a materiał sam zniknął, odsłaniając jej gorące, atrakcyjne i rozkosznie rozgrzane ciało. Mmm... Zdecydowanie apetyczny widok, który mógł dokładnie ocenić dzięki różnicy wzrostu. Zdecydowanie było czym nacieszyć głodny wzrok... Lecz coś innego również było głodne ciepła, bliskości, nie zamierzał jednak działać pochopnie. Postara się być dżentelmenem, tak długo jak to możliwe.
Gdy suknia opadła, jego dłonie mogły dosyć swobodnie działać, drażniąc rozgrzaną skórę demonicy swoim zimnem. Nie przerywając pocałunków, jego dłonie błądziły po jej ciele w drażniący sposób sunąc opuszkami palców po skórze pleców, barków, a także wsuwając się na pośladki, które obejmował lodowatymi dłońmi, chcąc ją jeszcze bardziej rozpalić tą różnicą temperatur. Dosyć prędko wyczuł pod dłońmi ogon który wysunął się spod skóry demonicy, co nieco wykorzystał, sunąc dłońmi wzdłuż niego jak najdalej i wracając do drażniących pieszczot na względnie całej długości pleców i boku, bo przód był przylegnięty do jego ciała.
Koniec końców jednak, postanowił działać dalej, podniecenie kołatało mu w głowie, emocje zaczęły przejmować górę... A on łaknął jej. Nie łaknął jej krwi, jej życia... Jej ciała. Posmakować je, poczuć je... Tak... Dłonie oparły się mocniej na krzyżu demonicy, a on sam zaczął na nią napierać swoim ciałem, jedną ze stóp podcinając jej nogi tak, by się przewróciła. Co prawda, nie pozwolił jej rąbnąć z pełną mocą o ziemię, co to, to nie! Po to trzymał dłonie na krzyżu, by ułożyć ją na ziemi, samemu znajdując swoje miejsce nad nią, wciąż nie odrywając ust od jej warg ani na moment, dopóki nie ułożył jej całkowicie na ziemi. Wtedy zerwał pocałunek, przeciągając językiem po jej wargach po raz ostatni na tą chwilę, bu zsunąć swoje chłodne wargi przez jej policzek na szyję, którą pieścił już dosyć agresywnymi, namiętnymi całusami i podgryzieniami. Jego kły były dosyć ostre, ale starał się nie szarpać skóry demonicy do krwi. Nie tego pragnął... Pragnął tylko i wyłącznie jej, nie jej krwi. Kiedy jedna dłoń wraz z nogami służyła mu do podpierania się, tak druga, wolna dłoń mogła w spokoju nacieszyć się walorami kobiety, sunąc po jej skórze i drażniąc ciało swoim chłodem. Gorący oddech owiewał skórę szyi piekielnej panienki między kolejnymi pieszczotami, zaś z ust wampira wydostawały się ciche, pożądliwe pomruki, gdy jego dłoń muskała różne partie ciała demonicy. Jej brzuch, jej uda... W końcu niegrzeczna rączka wampira zaczęła się dobierać do jej bardziej erogennych punktów, wsuwając się do stanika i wyciągając zeń prawą pierś, jaką zaczęła gładzić, drażnić sutek dotykiem, podszczypywaniem i ciąganiem, a przede wszystkim, swoim mroźnym chłodem, który cały czas był tak różny od płomiennego gorąca, jakie roztaczała białowłosa... Mmm... Tak rozkosznie...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Czw Lip 25, 2013 8:58 pm

Być dżentelmenem? Cóż trzeba przyznać, że jest to naprawdę trudne przy tak wielkim pożądaniu jakie ogarnia teraz wampira. Ona sama również czuła jak ognista namiętność szuka z niej ujścia przez usta, dłonie, aż w końcu całe ciało. Mruczała przyjemnie, jak rasowa kotka, gdy błądził po jej ciele ochładzając je, jakby smarował ją kostkami lodu. Czuła jak jej ciało ogarniają zimne dreszcze, jednak tym razem były wyjątkowo przyjemne. Kiedy dotknął jej ogona i głaskał go ręką oderwała się od jego ust na chwilę wciągając nagle powietrze by głośno jęknąć i wygiąć swe plecy w lekki łuk. Cóż, ogon był najdelikatniejszą częścią jej ciała, nic na nią tak mocno nie działało, jak pieszczenie ogona. Była to naprawdę cudowna i doprowadzająca ją do orgazmu tortura. Nieświadomie wbiła w plecy wampira swe palce zachowując się naprawdę jak dzika kocica. Gdy pościł jej ogon uścisk na plecach zelżał jednak nie wróciła od razu do jego namiętnych ust. Podgryzała i lizała jego szyję idąc wyżej i przygryzając na chwilę płatek ucha. Przechyliła jeszcze głowę w bok i znalazła drogę do tych zimnych leż parząco namiętnych warg.
Splotła się z nim i przywarł tworząc jedną całość, jedno ciało, romantycy powiedzieli by, że do całości brakuje jedna, wspólna dusza. Mimo wszystko podczas namiętnego spotkanie nie ważne są zdania romantyków, ani jakiekolwiek inne rzeczy.
Adnaj poddała się bardzo łatwo ruchom wampira. Poddała się ciążeniu trzymając go mocno rękami. Dopiero, gdy była parę centymetrów nad ziemią opadła na nią. Jej zgrabne nóżki wyplątały się spod niego gościnnie rozkładając jak dla swego pana.
Ona sama zaczynała cicho jęczeć i wić się pod silnym ciałem mężczyzny. Mimo tego wydobywające się dźwięki z jej gardła brzmiały trochę jak seksowne kocie miauknięcia. Każdy dotyk rozpalał w niej jeszcze większy płomień pożądania i rozkoszy. Jej ręce błądziły wolno po plecach, klacie, brzuchu i podbrzuszu wampira ocierając się i masując każdy centymetr jego chłodnego ciała, oddając mu własne ciepło. Nawet jej nogi owijały się w okół jego bioder i nóg rozgrzewając je i przyciągając do siebie. Każdy jej centymetr ciała pragnął dotyku i uwagi nocnego panicza. Ona cała wręcz płonęła podnieceniem kierowanym w stronę tego mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Czw Lip 25, 2013 9:52 pm

Zdecydowanie jest trudno, ale dla demonicznej panienki się postara, nu? Chyba może dla kogoś postarać się być delikatny, tym bardziej że ta osoba tak ochoczo wpadła w jego ramiona, chętna tych pieszczot i przyjemnych czynności... Tak, dla takich osób wampir umie okazać swoją bardziej subtelną, romantyczną stronę, ale koniec końców, romantyzm się skończy, a jego miejsce zajmą instynkty i emocje, głównie napędzające się wzajemnie pożądanie i podniecenie. Nie spodziewał się tak ognistej reakcji na pieszczoty skierowane ku jej ogonowi... Musiał zapamiętać że to nader erogenna część ciała u niej i skorzystać z tego jeszcze, bo ta świadomość jest zdecydowanie przydatna. Zamruczał z aprobatą na to, jak wbiła mu palce i paznokcie w plecy, co dostarczyło mu odrobiny słodkiego, nakręcającego do ognistych działań bólu. Tak, wampir miewał zapędy masochistyczne, i podobało mu się to niezmiernie, gdy ktoś zadawał mu ból. Jej błądzenie po jego lodowatej skórze tymi rozgrzanymi wargami zdecydowanie było czymś ekscytującym, prawie jak przykładanie rozgrzanej stali do skóry... Nie było bolesne, acz w pewien sposób przyciemniało mu umysł, sprawiało, że myślenie logiczne szlag trafiał. Ale czy przy tym da się logicznie myśleć? Nope.
Zdecydowanie podobał mu się fakt, że demonica ulegle przyjmuje każdy jego krok, poddając się jego działaniom. Czy tak działają sukkuby? Kuszą swoim ciałem, a potem oddają się danym osobom, pozwalając im na spełnianie swoich skrytych fantazji i pragnień, ciągnąć ich w grzech nieczystości? Hm... W sumie, to dosyć możliwe, ale nie teraz czas na rozmyślanie o tym. Teraz pora na działanie, rozkoszne działanie. Nie ma czasu na myślenie, jest czas na ruchy ciał, i na to, by emocje zawojowały ciało i umysł, dając im obojgu niesamowitej przyjemności... Oj, tak, zdecydowanie tak. Każdy gest kobiety nie mal nakazywał mu działać, a wampir powoli czuł, że przestrzeni w spodniach zaczyna mu brakować, ale jeszcze nie, jeszcze nie. Rozgrzeje ją aż do płomieni! A potem dopiero pozwoli jej podzielić się tym ciepłem z nim i czymś, co pragnie bardzo uwagi.
Odpuścił w końcu jej karkowi, a ramię którym opierał się dłonią teraz oparł łokciem, samemu nieco bardziej "opadając" na kobietę. Mogła już czuć, jak jego męskość pragnie się wydostać i przez materiał spodni, twarda nieznacznie ociera się o jej uda i pośladki, gdy objęła go swoimi nogami. Ale nie... Nie chciał tak szybko tego zaczynać. Chciał ich oboje jeszcze podręczyć odrobinę, odrobinkę...
Jego lodowate dłonie zaczęły znowu działać. Dłoń która szczypała i męczyła prawą pierś w końcu dała spokój i zaczęła zsuwać się w dół, daleko w dół, niebezpiecznie w dół wprost... Pod czas gdy druga wyjęła spod stanika drugą pierś kobiety, do której wampir namiętnie się przyssał swoimi wargami. Ściskał ją dłońmi, pieszcząc rozkosznym lizaniem, pocałunkami i gryzieniem zarówno skórę jej obfitej piersi, jak i sutków, które stały dosyć sztywno, zapewne tak jak i u wampira, nu? Druga dłoń zaś znalazła swoje zajęcie, wsuwając się pod materiał bielizny kobiety i dobierając się do jej intymnych sfer, drażniąco pocierając je, a także wsuwając co rusz palec do środka. Tak, zamierzał ją naprawde rozgrzać, aż nie będzie mogła wytrzymać... Swoją drogą, ciekawiło go, czy nie zechce przejąć inicjatywy, i pomęczyć grą wstępną wampira, czy już podda się całkowicie i pozwoli nocnemu paniczowi działać aż do końca. Tak... To było ciekawe, i cicho wierzył, że zaraz zacznie się "odgrywać" za to wszystko, co jej robi. Jej płomienisto-gorące dłonie to zdecydowanie za mało na "karę" dla krnąbrnego wampira, który zechciał posiąść ciało pięknej demonicy, piekielnej panienki, sukkubusa.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Pią Lip 26, 2013 7:44 am

Jeśli mowa o działaniu sukkubów to można się naprawdę zdziwić. Cóż każdy przecież jest inny, jednak oni wbrew opinii wampira nie poddają się pieszczotą. Oni po prostu badali teren na który weszli. Wszystkie pragnienia, oczekiwania i fetysze. Byli jak prawdziwe spełnienie erotycznych fantazji. Odczuwali intencje i się przystosowywali. Raz dominują, innym zaś ulegają, nie mieli określonego typu.
Pieszczoty lodowatego ciała wywoływały w niej wale coraz większego podniecenia. Mięśnie brzucha napinały się pod jego dotykiem. Jej łono jeszcze bardziej płonęło nieochładzane do teraz przez jego dotyk, gotowe i chętne. Dziewczyna poddała się na parę minut dając nacieszyć się smakiem skóry na swych piersiach i dotykiem wilgotnej, gładkiej jak satyna skóry między jej nogami. Ręka trzymana na srebrnych włosach puściła je na chwilę. Nogi bardziej oplotły męskie ciało, a swym ciężarem przylegając do niego chciała się przeturlać by teraz ona mogła podręczyć go trochę swymi ognistymi pieszczotami. Jednak bez współpracy ten manewr by nie wyszedł. W końcu jej partner jest od niej większy i silniejszy.
Jednak jeśli poddał się jej ruchom przesuwała by się powoli niżej najpierw sycąc na nowo jego ustami. Potem niżej podgryzając szyję zjeżdżając po torsie liżąc skórę. Niżej i lekko w bok w stronę gdzie klatka piersiowa ochrania serce. Tam zajęła by się porządnie jego skórą podgryzając ją, ssąc i całować. Jest to jedna z tak nietypowych jednak bardzo skutecznych i przyjemnych pieszczot. Jej dolna część ciała nieustanie ocierała się o jego krocze i biodra ruszając się seksownymi ruchami. Po długiej chwili pieszczot zeszła niżej na brzuch, zatoczyła koło w okół pępka i językiem wiodła drogę niżej, aż do linii spodni. Tam podniosła się spokojnie do siadu naciskając lekko dłońmi na biodra, a kroczem o jego wzwód.
-Teraz powiedz mi grzecznie, czego tak bardzo pragniesz?
Jej głos cichy i lekko zachrypnięty przez te długie chwile ciszy jednak wciąż nader seksowny i zdecydowany. Teraz to ona miała władzę i mogła spokojnie dręczyć wampira. Co prawda była wredną sadystką i kochała męczyć ludzi, ranić, gryźć i słyszeć jak są jej cudownie ulegli. Ciekawa, była czy Draco się jej podda, czy będzie walczył o dominację.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Pią Lip 26, 2013 9:38 am

Cóż, w końcu w tym mają być najlepsze, prawda? W spełnianiu męskich lub kobiecych fantazji, zaspokajaniu każdego z ich fetyszy i praktyk, pragnień... W tym ten gatunek demonicy ma być najlepszy, ni? Bo męski odpowiednik Sukkuba to Inkub bodajby, jeśli dobrze kojarzy z zagadnień demonologicznych... Nie ważne! Teraz jest czas na działanie, a nie rozważania o podłożu rasowo-etniczno-religijnym, nein? A to działanie jest zdecydowanie przyjemne...
Mmm, już nie pamiętał, jak dawno temu czuł smak kobiecego ciała w tego typu pieszczotach. Zdecydowanie było to wprost ogłupiający, uzależniający smak, przez który łaknęło się więcej i więcej bliskości, bliżej, bliżej... Pragnął jej z każdą sekundą co raz mocniej, pragnął zagłębić się w niej, raz za razem, namiętnie i ostro. Z każdą sekundą to pragnienie było co raz silniejsze, przyćmiewając umysł bladoskórego mężczyzny, nie chciał jednak tak szybko dotrzeć do tego momentu. Kto wie czy jeszcze się spotkają, chciał się nacieszyć tym spotkaniem jak najdłużej, smakiem jej ciała, dotykiem jakim ją darował... Ocieraniem jej łona w drażniący sposób, smakiem jej kobiecych piersi, jej ust...
Ach, w końcu przeszła do kontrofensywy! Ciekawiło go kiedy zechce spróbować zawojować jego ciało, i w końcu postanowiła to zrobić, a ciekawość wampira a pro po tego, co zrobi z jego ciałem pchnęła go do tego, by się jej poddać, przynajmniej na ten czas. Pozwolił się przeturlać na plecy, wyciągając dłoń z jej bielizny, i znów zyskując możliwość zasmakowania w jej niesamowitych, gorących ustach, namiętnymi, pełnymi podniecenia karesami z pomocą warg, języka i kłów. Mmm... Rozkoszne... Lubieżne... Nie szło się nasycić tymi pocałunkami wprost, to też gdy pocałunek został zerwany, warknął cicho z niechęcią do tego gestu, ale takowe warknięcie przeszło w westchnienie zadowolenia, gdy czuł jej usta przesuwające się przez jego ciało, a jej krocze ocierające się o jego męskość, która już nie miała miejsca w spodniach, doczekując uwagi ze strony obojga kochanków. Mruczał i wzdychał z zadowolenia gdy czuł kolejne, co raz to lepsze i rozkoszniejsze pieszczoty, zaś jego dłonie znajdowały zajęcie w przesuwaniu po jej plecach palcami, jednak tym razem w nieco... ostrzejszy sposób, wgryzając paznokcie w jej skórę i sunąc po niej, tworząc jasno-różowe pręgi. Nie miał pewności że partnerka również lubi ból, ale on nie mógł już wstrzymywać swoich, gorących emocji, które pragnęły. Pragnęły więcej i więcej... Dłonie sunęły po całych jej plecach, zaciskując się również i na jędrnych pośladkach, przesuwając się z góry w dół i z powrotem. Gdyby jego serce biło właściwie, teraz pewnie by szalało z emocji, podobnie jak oddech, co raz krótszy, płytszy i ziejący gorącem, o jakie nie podejrzewałoby się osobę i zimnocie trupa.
Gdy w pewnej chwili pieszczoty ucichły, a dziewczyna nie mal siedziała na jego męskości, podpierając się dłońmi o biodra, na jej ciche pytanie uśmiechnął się wyraźnie.
- Powinnaś to wiedzieć lepiej... Piekielna Panienko. Pragnę twojego ciała i twojej uwagi... Pragnę rozkoszy i bólu, ostrości... I pragnę byś zadała mi jej... Rozkoszy i bólu... Ostro i namiętnie... A ja odwdzięczę się tym samym.
Blade, trupie dłonie podskubywały materiał bielizny, jakby wymownie ukazywały, że nie jest tu potrzebna... W którymś momencie po prostu złapały zań i zaczęły ściągać bieliznę z najintymniejszej części ciała demonicy, a wampir chwilowo ukazał tym, że chce się poddać jej działaniom w całości. Przynajmniej chwilowo... W tej chwili się poddał, bo był ciekawy, na co stać piekielną kurtuazanę, a w odpowiedniej chwili, sam ruszy do ataku, by tej dwójce się nie nudziło z nimi obojga. Wszak... Mają jeszcze tych kilka godzin tylko dla siebie, prawda? Niech się sobą nie znudzą przed tym, jak czas się skończy...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Pią Lip 26, 2013 1:41 pm

Ach ból pomieszany z rozkoszą, czy jest coś lepszego od tego? Zapewne nie. Dwa te odczucia tworzą idealną całość, wspaniałe i smakowite jak ciastko z kremem. Ona sama mruczała głośno czując na sobie paznokcie wampira. Co prawda nie tak ostre jak kobiece jednak i tak przyjemnie drażniące naskórek. Sama czując to wgryzała się mocniej w jego ciało.
Słysząc odpowiedź uśmiechnęła się szeroko i oblizała wargi. Czy mogło być coś lepszego? Jeszcze przed chwilą ta osoba, była wyniosła i zachowywała się jakby cały świat jej podlegał. Za to teraz leżał pod nią prosząc ją o przyjemność. Czyż nie zabawne? Teraz to ona była księżniczką i powinien jej służyć prawda? Ale to zaraz, za parę minut będzie wręcz całował jej nogi, zauroczony jej piękną powierzchownością prosząc o więcej.
Widząc jak skubie jej dolną cześć bielizny zaśmiała się cicho. Och tak, dawno nie bawiła się w niewolników, czas było wszystko nadrobić. Jedną ręką rozpięła najpierw stanik zdejmując go i przy okazji sama przez chwilę pieszcząc mocno swoje piersi. Dalej zostawiając mu kawałek cienkiego materiału na brzuchu zeszła rękami niżej wkładając jedną do swoich majtek i masując zewnętrzną stroną palców wybrzuszenie w spodniach mężczyzny.
Cóż miała zamiar sprawić mu rozkosz, przez te przyjemne tortury. Co też jest przyjemniejsze niż wyszukane pieszczoty i niemoc działania? Jedynie intensywne pieszczoty i zakaz działania. Dziewczyna wyciągnęła rękę z bielizny podnosząc ją do ust i oblizując z swoich słodkich soków. W tym czasie druga ręka nie próżnowała i sprawnym ruchem rozpięła spodnie robiąc w nich trochę miejsca. Jej ręce oparły się zaś o klatę mężczyzny by mogła na chwilę z powrotem obdarować go namiętnym pocałunkiem, po czym zjechała niżej ocierając się swoim nagim ciałem o jego. Gdy doszła do podbrzusza dłonie sprawnym ruchem zsunęły niepotrzebną część ubrania razem z bielizną. Wzięła małego przyjaciela go ręki i zaczęła go masować zaciskając na nim palce. Po chwili wampir mógł poczuć jej mokry język na główce i opierające się o jego nogę rozpalone ciało, ocierające się o niego przy każdym ruchu.
Masowała go, przestając na chwilę na polizanie członka czy kręcenie młynków na główce penisa przez jej kciuk naciskający na delikatną skórę. Druga ręka ważyła i masowała równie wrażliwe męskie jądra. Sama nie zamierzała ściągać tak szybko majtek. O nie, na tą przyjemność będzie musiał jeszcze poczekać. Ona też poczeka, poczeka aż mężczyzna nie zacznie jej o to sam prosić.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Sob Lip 27, 2013 4:26 am

Z pewnością nie, inaczej prosiłby o coś innego, niż to luksusowe połącznie. Wróć... Prosił? Nie. W jego słowach nie było ani jednego "proszę", tak samo jak i w jego tonie. Ani jednej prośby, prędzej... Zachęta? Z pewnością nie był to rozkaz, nie miał już tej władczości, leżąc pod rozkosznie gorącą demonicą, która ogrzewała jego chłodne, wampirze truchło co raz mocniej i mocniej. Kto wie czy nawet w szczytowym momencie nie zrówna się temperaturą z żywym człowiekiem... Cóż, z pewnością to sprawdzą, prawda?
Jakby nie było, każdej kobiecie należy okazać szacunek, i jeśli potrafi odwzajemnić ten fakt, wtedy powinno się służyć. Jakby nie było, mężczyźni zostali stworzeni, by służyć słabym i kruchym, kobiecym istotkom, aniołom i demonom ubranymi w skórę i ciało. W tym wypadku był to pełnokrwisty demon, prawdziwa piekielna istota... I teraz, razem z nim, jest złączona w tym emocjonalnym tańcu, kręcąc się raz po raz do rytmu ich serc, które przejmowały teraz pragnienia i żądze. Nie przejmowały... Już to zrobiły, zdecydowanie już objęły panowanie nad ich umysłami, większość cech charakteru spychając na bok, jak choćby wspominaną wyniosłość wampira, który teraz był... Znacznie przyjemniejszy w odbiorze, prawda?
Oj no, co poradzić, że emocje go poniosły, i chciał nieco szybciej z tym działać, już dobierając się do jej bielizny... Jej, dawno nie miał okazji praktykować tej sztuki miłosnej z osobą, która naprawdę zna się na rzeczy, a w tym wypadku miał wrażenie, że czeka go... Dużo zabawy. Zdecydowanie. Obserwował jej ruchy, wciąż wymownie skubiąc dłońmi jej bieliznę, zastanawiając się, co zdziała. Hm... Czyżby więc chciała go nieco pomęczyć? Ojej... No, będzie musiał to chyba znieść, prawda? Nasyci najpierw swoje oczy i nozdrza, tak jak już nasycił usta, a potem dopiero nakarmi swoje ciało jej bliskością i ciepłem... Powoli... Nie ma pośpiechu, do wschodu jeszcze czas.
Nieznaczny ruch klatki piersiowej pomógł mężczyźnie zrzucić stanik z siebie na bok, pozwalając mu sycić swój wzrok w pełni tym, co miał przed sobą. Jej, dosyć wredna w działaniu pieszczota wymusiła na wampirze nieznacznie zaciśnięcie swoich dłoni na jej gorejących wprost udach, a jego usta wykrzywiły się w szeroki pół-uśmiech, ukazując odrobinę jego białe kły. Zdecydowanie był zadowolony z działań demonicy, ale miał chęć powiedzieć "tylko tyle? Spodziewałem się więcej."
Powstrzymał się jednak od tych słów i było warto to wstrzymać, bo demonica wcale nie kończyła swojego spektaklu. Najpierw dała nasycić wzrok, poprzez gest oblizania palców, a jej dłoń nieco uwolniła, domagającego się potwornie uwagi towarzysza bladoskórego. Gdy tylko poczuł te rozpalone dłonie na klatce piersiowej, wiedział, o co chodzi, i szybko się to stało. Znów ich usta zetknęły się, zaś mężczyzna niemal wygłodniale zatopił się w wargach sukkuba, smakując i całując je namiętnie oraz z pewną dozą agresji, podszarpując je swoimi kłami. Starał się nie ranić do krwi... No ale mogło się zdarzyć. Pech, wypadek przy pracy, co tam innego, ni?
Długo jednak to nie trwało, gdyż białowłosa na tym poprzestać nie zamierzała. Pocałunek się zerwał, a jej gorące, nagie ciało zsunęło się po zimnym torsie wampira w dół, poczynając się dobierać do części ciała, która jednakowoż była przez dłuższy czas tych zabaw w ogóle nie ruszona... Ale chyba teraz zyska na uwadze, prawda? Podparł się na dłoniach, dźwigając głowę i tors do góry, by móc widzieć, co kociooka ma w planach. Już gdy jego męskość się wyrwała spod ubrania poczuł dziwną ulgę, bo naprawdę, ubranie ją tam nieźle uciskało... Ale teraz w końcu dostanie zainteresowanie, którego chciał. Gdy tylko poczuł pierwsze ruchy na jego penisie, odruchowo zgryzł dolną wargę swoimi kłami... Do krwi, którą po chwili poczuł. Mmm... Zdecydowanie przyjemne. Dotyk chłodnego, mokrego języka na główce wywołał u krwistookiego westchnienie zadowolenia, powtarzane co moment, ze względu na zdecydowanie przyjemne pieszczoty ze strony demonicy. Nie zamierzał się póki co, zbłaźniać jęczeniem, och, bynajmniej! Na to znajdzie się czas później. Miast tego, chciał nieco trafić do jej dumy, to też uśmiechnął się wyraźnie.
- Hm... Cheri, pokaż że kobieta potrafi lepiej zająć się mężczyzną od drugiego mężczyzny...
Zachęcił ją cichym, namiętnym szeptem. Ciekawiło go, jak zareaguje na to i czy faktycznie dotarło to do jej, kobiecej dumy i zechce mu pokazać, że jednak kobieta wie lepiej, co sprawia mężczyźnie przyjemność niż inny takowy. Mhm... Zobaczymy.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   

Powrót do góry Go down
 
Czerwona Góra
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Drużyna Czerwona
» James "Bucky" Barnes
» Czerwona Kapłanka Trianna z Volantis

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Reszta Anglii i nie tylko :: Góry-
Skocz do: