IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Czerwona Góra

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Inu
Wojak
avatar

Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Czerwona Góra   Pią Wrz 28, 2012 9:06 am

Zamglone wzgórze o kamienistym i śliskim zboczu wznosi się nad tropikalnym lasem. Na samym szczycie jest wielka cisza, bowiem mało kto tam przebywa ze względu na dużą wilgotność powietrza i brak pożywienia. Położenie sprzyja wyciszeniu się i izolacji od świata.

____

Miejsce idealne na medytację. Z tego powodu demon przemierzał sporo kilometrów, aby dostać się na upragniony szczyt. Już samo wdrapywanie się po śliskich zboczach było dla niego treningiem, i to bardzo kompleksowym. Przeskakiwał ze skałki na skałkę, a przy pionowych ścianach wykorzystywał siłę mięśni i pazury, które głęboko wbijał w szczeliny, aby nie upaść. Pracowały zarówno mięśnie nóg jak i rąk, bardzo rytmicznie i z pełną mocą. Parę razy zdarzyło mu się nieco zjechać w dół, lecz szybko nadrabiał potknięcia i wspiął się na sam szczyt. Nie prostował grzbietu, siedział w kuckach i uniósł wzrok ku linii horyzontu. Bardzo, ale to bardzo podobały mu się widoki. I wreszcie uszy miały spokój, nie wyłapywały gwałtownych dźwięków. Co wcale nie oznacza, że niczego nie słyszał. Po prostu mógł nieco odpocząć od irytujących śpiewów ptaków czy nawoływań dzikiej zwierzyny.
Zamknął oczy i wciągnął nozdrzami świeże powietrze, żeby bardzo spokojnie i cichutko wypuścić je z powrotem. Medytacja bardzo dobrze mu zrobi, wszak miał co poukładać w głowie. Spotkanie z dziewczyną nie należało do codzienności, była przy tym to osoba, z którą nie walczył o przetrwanie, tylko traktował ją za źródło informacji. Przy okazji doznał kilku ciekawych wrażeń, jak dotyk czy drapanie za uchem. O ile kiedy samemu się drapie to nie robi takiej przyjemności, o tyle gdy tą czynność wykonywała Leśniczka to mógł rozmarzyć się. Z jednej strony oczekiwał więcej takich doznań, ale z drugiej musiał uważać, żeby nie dać się omotać takimi... czarami? Nie mógł osłabić się przez takie gesty. Słabości na bok, trzeba wyciszyć się i oczyścić umysł ze zbędnych rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Pią Wrz 28, 2012 9:51 am

Biorąc pod uwagę sposób jak dostał się tu anioł, demon mógłby mu zarzucić najmniej lenistwo, no ale latanie też takie proste nie jest, szczególnie w tych okolicach... Pióra mokną, lata się ciężej i takie tam sprawy, fhiew, dobrze że anioł ma płaszcz, bo pewnie przy takich chmurach bez problemu by przemókł. Kij z tym że się nie rozchoruje bo się wyleczy z tego, nie chciał czuć tego paralitycznego mrozu, to też po jakimś czasie wylądować musiał.
Ślepy traf że trafił w to samo miejsce co demon? Możliwe, niewykluczajmy tej opcji, ale też nie ma co odrzucać opcji że przeznaczenie, bla, bla, bla, bla... Dobra, nie ważne czemu, ważne co jest teraz. Jako iż nie wielu gapi się na tą górę, głównie dzięki faktowi że jest spowita mgłą, anioł mógł bez problemu wylądować na jej szczycie. Co prawda, nie popisywał się przed nikim, ale ma to do siebie, iż lubi czasem jeszcze przypomnieć sobie stare nawyki... Lotem nurkującym w dół z dużą prędkością zbliżył się do podłoża góry, a nieco nad nią wykonał obrót w powietrzu i wylądował na stopach, a w sumie podeszwach buta, sunąc kawałek po podłożu kucając, hamując w ten sposób pęd ciała. Uśmiechną się sam do siebie, po czym podparł nieco laską którą trzymał w dłoni i podniósł się do pionu, potrząsając skrzydłami by zrzucić z nich nadprogramową i niepotrzebną wodę. Może i tu jest wilgotno, ale to nie to co na górze... Tu chociaż znośnie. Wolną dłoń wplótł we włosy, które zaczesał nieco w tył, by przy okazji wyzbyć się z nich wody. Nie czuł zagrożenia przez ten czas, to też chwilowo nie zwracał uwagi na otoczenie, przynajmniej do momentu gdy skończył zajmować się swoimi włosami i skrzydłami. Czarne... Majestatyczne... I tak... Nieodpowiednie aniołowi... W końcu jednak po jakiejś chwili rozejrzał się po wzgórzu, starając się też wytężyć swoje zmysły, w tym zmysły metamagiczne i parapsychiczne... Co prawda aniołowie nie potrafią wyczuwać swoich czy też swoich upadłych braci, ale wyczuwają zagrożenie... A dla anioła każdy demon, nawet najbardziej łagodny oznaczany jest przez ich zmysł jako nieznaczne zagrożenie, przynajmniej póki nie ma groźnych zamiarów... Stąd można wyjaśnić czemu Agito nie wyczuł demona wcześniej, tylko dopiero teraz, wytężając zmysły. Wyczuł delikatne zagrożenie... Zakręcił laską w prawej dłoni i oparł ją o ziemię końcem, lokalizując kierunek z którego dochodzi go ta kwestia zagrożenia. Nie to że mu się paliło tam... Ale wolał wiedzieć gdzie kierować broń, gdyby zagrożenie wzrosło. Co prawda widział wszystko, ale chwilowo nie przywiązywał uwagi do tego, co widzi... A widział coś w kuckach, przypominające hm... Psa? Możliwe...
"Demony... Z każdym dniem co raz bardziej zatracają się w swojej niedoli..."
Gdyby wypowiedział to na głos, słychać by było wtedy że mówi to ze współczuciem, nie litością lub szydzeniem... On im współczuł, wszak demony to jego, jak i każdego innego anioła, upadli bracia. Gdyby tylko istniało lekarstwo na to... Ale nie istnieje.
Mimo to jednak, skupił swoje lazurowe spojrzenie na istocie, opierając się obiema dłońmi o laskę. Pomimo wszystko... Nie spotykany często widok.
Powrót do góry Go down
Inu
Wojak
avatar

Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Pią Wrz 28, 2012 10:30 am

Wydawać się mogło, że demon spał na siedząco, bo przypominał posąg swoją postawą. Nie mniej jednak słuch miał naprawdę dobry, toteż zadrgało ucho usłyszawszy niespotykany świst powietrza. Przecinający powietrze świst skrzydeł nie mógł należeć do byle jakiego ptaka. Za duży huk był, aby przypisać go latającym dziobatym zwierzętom. Ucho okręcało się niczym radar, żeby wymierzyć położenie czegoś lub kogoś, kto pojawił się na tym niedostępnym wzgórzu. Zmarszczył brwi, gdyż ten obiekt był większy niż przypuszczał. Otworzył powieki przerywając medytację i bardzo szybko okręcił się wokół własnej osi, żeby być przodem do zagrożenia. Zdziwił się tym co zobaczył.
Myślał, że to jaki gryf lub opierzały smok z legend zajął miejsce parędziesiąt kroków stąd, ale widok humanoidalnej istoty o czarnych skrzydłach nie pasowały do mitycznych stworzeń. W pewnym sensie, ponieważ w kilku wierzeniach wierzono w istnienie Aniołów. Tylko nigdzie nie mógł sobie przypomnieć takiego z czarnym opierzeniem. Cichy pomruk wydobywał się z gardzieli Inu, który z daleka obserwował blondwłosą postać. Noskiem wciągał nerwowo aromat, i tym bardziej otworzyły mu się szerzej ślepia, gdy zdał sobie sprawę, iż pomimo czarnych skrzydeł czuć coś na wzór... dobroci? Ciężko to opisać, bo demon wychwycił nie tylko zapach ale i aurę, która mimo wszystko była świętą. Co prawda intensywność nie była ogromna, lecz i tak wprawiająca niepokój.
Postanowił nieco zbliżyć się do opartej o lasce istoty i przyjrzeć się jej z bliska. Bardzo ostrożnie stawiał wszystkie kończyny na ziemi i przybliżał się jakby chciał upolować Anioła. Co jest trochę bez sensu zważywszy, że oboje się doskonale widzieli. Czuł na sobie wzrok lazurowego spojrzenia nieznajomego. Zatrzymał się siedem metrów, wcześniej ciągle poruszając się o czterech łapach. Przykucnął, ale w ten sposób, że w razie niebezpieczeństwa będzie mógł skoczyć mu do gardła i zniwelować (teoretycznie) zagrożenie. Nie da się przecież zabić Anioły, przynajmniej nie zwykłą bronią. Marszczył nosek, którym wciągał intensywniejszy niż przedtem aromat i konotował go w głowie, ale ani na chwilę nie odrywał ślepi od oczu Czarnoskrzydlatego. Wiatr trochę rozganiał jego długie kudły, lecz uparcie wpatrywał się w przybyłego, żądając wyjaśnień świdrującym spojrzeniem. Gdyby umiał posługiwać się doskonale mową ludzką, to byłoby mu lepiej dogadać się z Aniołem. Niestety, jego umysł w tej sferze spowijały zwierzęce nawyki i skłonności do warczenia, pomrukiwania, szczekania, a nie do słów ludzkich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Pią Wrz 28, 2012 11:02 am

Cóż, niezależnie od wszystkiego, widok czarnoskrzydłego anioła potrafi zawsze przyprawić o strach, zdziwienie, a czasem też fascynację, wszystko zależy od patrzącego. Jedni widzą w czarnoskrzydłych anioły śmierci, inni upadłych, jeszcze inne osoby mają w wyobraźni różne, zdecydowanie odmienne od rzeczywistości obrazy. A jaka jest rzeczywistość? Zrozpaczone, anielskie istoty, bliskie utraty kontaktu z niebem już na zawsze... Stąd smutek i skojarzenia też ze śmiercią czasem może.
Och, niezwykle ciekawe że skojarzył go z gryfem lub smokiem, ale niestety, pudło i pudło dwa razy. Cóż... Zawiódł oczekiwania demona? Być może, ale jakoś tak wyszło, że zawodzi różne osoby i różne istoty samym tym, czym jest. Buu... Ale co on może z tym zrobić? No chyba nic. Z takiego dystansu nie usłyszał warczenia demona, ani nie widział jego zdziwienia, co zresztą wcale nie dziwi. Byli od siebie oddaleni nie taki mały dystans, ale anioł nie zamierzał go skracać pierwszy. Był cierpliwy, wszak cierpliwość to anielska cnota, prawda?
Ale jak widać demon anielskich cnot już nie ma, bo postanowił się zbliżyć. Anioł cały czas spokojnie go obserwował, nie ruszając się ani o krok, jedynie co jakiś czas zamachał nieznacznie skrzydłami, co było raczej podświadomym gestem by nie zamokły mu całkowicie lub nie zesztywniały. Cały czas patrzył uważnie, spokojnie, a nawet w pewnym sensie w jego wzroku kryła się wyrozumiałość i akceptacja na działania demona, bo co jak co, musiał być nieco wyrozumiały... Wszak przed nim był demon upodobiony do zwierzęcia, więc trzeba było znieść jego hm... Udziwnienia, prawda? Gdy jednak białowłosy zatrzymał się i świdrował swoim spojrzeniem splugawionego, anioł zręcznie podrzucił laskę do góry i pochwycił ją dłonią, po czym spokojnym, stabilnym krokiem zbliżył się do demona, delikatnie opierając laskę o ziemię przy każdym z kroków, aż znalazł się w odległości nie wiele więcej jak metr od psołaka, że tak to określmy. Nie patrzył na niego z wyższością... Raczej ze współczuciem i zrozumieniem. Przykucną przed nim, laskę chwytając w pół by mu nie przeszkadzała i uśmiechając się nieznacznie do białowłosego. Tak mógł mu się przyjrzeć lepiej... Miał sporo z anatomii człowieka i kilka psich dodatków. Ciekawe... Zwiną skrzydła za plecy by ten widok nie straszył demona, nadal pozostawiając na twarzy delikatny, miły uśmiech.
- Nie bój się... Nie zrobię ci krzywdy. Zwę się Agito, zdradzisz mi swe imię?
Spytał miłym tonem, w żadnym stopniu nie wplatając tego żadnej, negatywnej emocji. Widać było że anioł był spokojny, nawet stojąc tuż przed demonem który teoretycznie powinien mieć chęć rzucić mu się do gardła i rozszarpać je na strzępy... Ale czemu ma się tego bać? Czy to coś zmieni? Nie... Jego dusza i tak już zmierza ku potępieniu, śmierć tego nie zmieni.
Powrót do góry Go down
Inu
Wojak
avatar

Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Pią Wrz 28, 2012 11:30 am

Nie to, że zawiódł się, iż nie jest gryfem czy smokiem, ale zawiódł się na swoich instynktach. Tylko nie miał prawa wiedzieć, że trafi na kogoś, kto jest w pewnym sensie przeciwieństwem do demona. Niezupełnie, gdyż ten dążył ku straceniu, ale Inu nie wiedział, traktował go jak Anioła z interesującą anomalią na plecach. Poczuł większy spokój, gdy przybysz schował swój pierzasty atrybut. Robił trochę hałasu szeleszczącymi lotkami, a mając podwójnie wyostrzony słuch waliło dość mocno po bębenkach. W pewnym sensie doskonały słuch był jego przekleństwem, bo ilość i intensywność dźwięków często wprawiały demona o ból głowy, nawet o agresję. Dlatego gdzieś tam w sobie cieszył się, iż chociaż ten jeden element (co prawda bardzo ciekawy i wyjątkowy jak na Anioła) nie irytował młodego demona. Za to skrócenie dystansu aż o tyle nie spodobało się białowłosemu w kimonie. Ogólnie dużo w tej personie przykuwało jego uwagę, i bardzo ciężko było spoglądać tylko w oczy nieznajomego. A tu laska, którą podrzucił raz, o którą opierał się połowicznie; a tu skrzydła, które schował, lecz wcześniej przyprawiły demona o bodziec do wyobrażeń skąd miał takie a nie białe skrzydła; a tu uprzejmy gest, miły wzrok i łagodny głos... I te oczy. Nie mógł skupić się na obserwacji jednego elementu wizerunku Anioła, więc wzrok dość szybko przeskakiwał z jednej "atrakcji" na drugą, aż nieco zakręciło mu się w głowie i cofnął się o krok do tyłu. Właśnie dlatego unikał zbytniego zbliżenia, bo wolał patrzeć "jednym wzrokiem" na całą sylwetkę, niż rzucając to spojrzenie na twarz, to na ręce, to na laskę, to na plecy bez krwi.
Wracając, Agito, mężczyzna przed nim takie nosił imię, z wciąż kucającej pozycji chciał uspokoić demona i dowiedzieć się jakie on ma miano. Białowłosemu klapnęło jedno ucho, trochę śmiesznie to wyglądało. W sumie przedstawić się to jeszcze nie był problem, akurat w tę stronę rozruszał wcześniej aparat mowy z Lightning. Nie mniej jednak nie obyło się bez nerwowości.
-Iwrrru. Nie! Wrr... Wrrri... Grrr...
Język płatał figle. Nawet z przedstawieniem się miał problemy, aż zamknął oczy, żeby skupić się i przekręcił głowę na bok trochę jeszcze do siebie powarkując. W końcu zmobilizował się na tyle, że odpowiedział poprawnie:
-Inu!
Skompromitować siebie od samego początku znajomości z Aniołem... Odskoczył na metr od Agito i naburmuszył się. Brakowało tylko, żeby skrzyżował obrażony ręce na torsie, ale tego nie zrobił. Siedział przechylony lekko ku przodowi i kątem oka zerkał na blondwłosego. Właśnie! Przydałoby się i jego miano utrwalić w kudłatej głowie. Jak zwykle z oporem mu to szło, lecz teraz mówił znacznie ciszej, jakby do siebie, ale dało się słyszeć próby jakie chłopak wykonywał.
-Agg... agrrr... agriii... Agi.... Agriiito... Agito? Agito-Agito-Agito!
Powtórzył trzy razy już głośniej i naburmuszenie minęło jak ręka odjął. Czując, że zasłużył sobie na dalsze przebywanie z osobnikiem znów skierował się ku niemu dwa kroki do przodu i siedział przed nim wpatrzony tym razem w jego laskę. Kurcze, aż go kły zaswędziały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Pią Wrz 28, 2012 6:47 pm

Oj, aniołowi do przeciwieństwa bycia demonem w tej chwili w pewnym sensie jest tak daleko, że już mu bliżej do bycia demonem, niż bycia jego lustrzanym, odwróconym obliczem. Cóż... Nie każdy o tym wie, a spotkanie splugawionego anioła jest dosyć... Trudne, żeby nie powiedzieć że takowi są dosyć rzadkim ewenementem w tym świecie. Wszak upadek to czasem dosyć szybki proces, by kogoś zżerał tak powoli jak Agito potrzebna jest naprawdę silnie zakorzeniona wiara i poczucie dobra... Takie jakie ma Agito, jakie jednak z każdą chwilą, z każdym dniem ucieka gdzieś, zmieniając się powoli w mrok, który ogarnia jego jasne serce... Hm, aż tak wiele przykuwało uwagę w aniele? Laska jako zamaskowana broń, skrzydła, oczy... No i zachowanie, ale to akurat... A nie, w sumie to nie jest zbyt częste by anioł był tak uprzejmy i miły dla demona, swojego nemesis, przeciwieństwa, głównego wroga w tym świecie... Ale jednak. Widział że wzrok demona skacze po jego wyglądzie, widział to po rozbieganych oczach, ale wciąż nie czuł zagrożenia, więc nie bał się... Gdy demon cofną się w tył, anioł podświadomie chciał wyciągnąć ku niemu dłoń, pomóc mu i nawet to zrobił, chwilę trzymając dłoń wyciągniętą... Po czym jednak zabrał ją i oparł o udo, przyglądając się białowłosemu dalej tym samym, miękkim spojrzeniem z lekkim uśmiechem majaczącym na jego twarzy.
Uśmiech na twarzy nieznacznie mu się poszerzył na widok klapniętego ucha demona. Wyglądał jak potulny, miły piesek... Anioł nawet nabrał ochoty na poczochranie mu czupryny, czy podrapanie za uchem, ale wolał się aż tak nie narzucać... Jeszcze. Wysłuchał prób przedstawienia się ze strony demona, unosząc laskę i opierając ją o bark, przyglądając się pytająco mężczyźnie, a pytanie zapewne by brzmiało "co próbujesz powiedzieć?" Ale koniec końców, demonowi się udało, na co anioł skiną głową w stylu przytaknięcia.
- Inu... Ładne imię.
Przyznał miłym tonem, ale odskoczenie demona zaskoczyło go na tyle, że podniósł się szybko, sięgając drugą dłonią również ku lasce, chcąc wyciągnąć broń... Ale powstrzymał ten gest tak samo szybko jak go powziął, co sprawiło że w sumie nic nie zrobił, poza szybkim podniesieniem się. Hm... Ten demon wydaje się mieć nieco problemów z pamięcią, skoro chce sobie utrwalić imię anioła w myślach aż tak mocno... Anioł podświadomie potrząsną raz jeszcze skrzydłami, znów zrzucając z nich wodę, po czym oparł laskę jej końcem o ziemię, przysłuchując się próbom demona w utrwaleniu jego imienia.
- Tak, Agito... Możesz jednak mówić mi jak chcesz, równie dobrze Agi też może być.
Przyznał miłym tonem, a widząc że zwierzęcy demon znów się zbliżył, odetchną z lekką ulgą. Fhiew... Chociaż tyle się udało, demonowi przeszło to całe naburmuszenie, czy tam coś. Dostrzegł że nie patrzy się bezpośrednio na niego, tylko raczej na coś innego... Powiódł za spojrzeniem Inu i na jego drodze dostrzegł laskę. Ach... Ciekawe, czyli też i psie nawyki? Anioł uniósł laskę nieco do góry i chwycił ją drugą dłonią na dole.
- Nie radzę tego gryźć...
Po tych słowach szarpną górną częścią rączki, wydobywając wąską, acz z pewnością ostrą klingę, po czym równie szybko ją schował, zamykając ostrze z powrotem... Widać było w sumie jedynie delikatny błysk dobrze wypolerowanego ostrza.
- Mógłbyś sobie pokaleczyć twarz.
Dodał opiekuńczo, podchodząc do mężczyzny kilka kroków, po czym, może to było ryzykowne, ale wyciągną ku niemu dłoń i poczochrał białą czuprynę chłopaka wolną dłonią, uśmiechając się.
- Co tu robisz?
Spytał w między czasie, po czym po tamtym geście odsuną się, w razie jakby demon miał ochotę mu tą dłoń odgryźć... Nie chciał jej regenerować, to mało przyjemny proces...
Powrót do góry Go down
Inu
Wojak
avatar

Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Pią Wrz 28, 2012 7:21 pm

Light, Agi. To są dwie postacie jakie spotkał na swojej drodze i miały cechę wspólną - były przyjacielsko nastawione do demona. Wprawiało go to w wielkie zdumienie, że póki co napotyka pokojowych osobników. Nie żeby mu to nie odpowiadało, tylko powinien ćwiczyć swoje zdolności, aby nie zapomnieć. Tak jak zauważył Anioł, demon miał kłopoty z pamięcią, ale nie na co dzień, tylko wtedy, gdy przyjdzie mu otrząsnąć się z amoku walki. Gdy jest nią przesiąknięty do szpiku kości, to wypiera z głowy "zbędne" informacje, a zastępuje tymi przydatnymi w walce, które zawsze będą zakodowane w Inu. I gdy coś za mało utrwali w głowie, to ulatuje bądź blednie w pamięci i to dość często irytuje chłopaka w kimonie. Jest bardzo nerwową postacią, stąd liczne medytacje w ciągu dnia. To jedyny odkryty przez niego sposób na zatrzymanie swojej osobowości, żeby nie stać się bezmózgą bestią.
Przez chwilę podskoczyła mu adrenalina widząc błysk ostrza wydobyty z laski. Bardzo sprytne miejsce na skrycie broni. Jego broń w pokrowcu rzucała się w oczy, ale tak naprawdę białowłosy rzadko przerzucał się na stal. O wiele bardziej pielęgnuje styl "kły i pazury", a do tego siła i wytrzymałość. Najgorzej szły mu ćwiczenia mentalne, co nie znaczy, iż nie umiał korzystać z dziwnych umiejętności jak telekineza. Mniej dobrze działała psychika i opanowanie emocji, tych agresywnych zachowań, co Agito widział na dołączonym obrazku. Owszem, dał się pogłaskać i było to całkiem przyjemne doznanie, jednak coś buntowało się w demonie, który spoglądał z ukosa na Lazurowookiego. Na pytanie co tu robi Inu podniósł wyżej ślepia i prychnął cicho. Nie umiał wypowiedzieć ludzkimi słowami, dlatego będzie musiał pokazać. W tym celu przeszedł z pozycji kucek do siadu po turecku i położył dłonie na kolanach. Lekko zamknął oczy i zaznaczał wyraźnie proces oddychania. Miało to symbolizować, że medytuje na tym wzgórzu. Nagle zabłysnęła w nim pewna lampka. Taki bodziec. Skoro widział ostrze Anioła, to może w końcu miałby z kim poćwiczyć walkę na miecze! Aż mocniej stuknęło serce i postanowił wykorzystać sprzyjające warunki. Po raz pierwszy wyprostował się stojąc na nogach i ostrożnie sięgnął prawą ręką po swój miecz, który po wyjęciu wydał z siebie dźwięk ocieranej stali, a po wyjęciu wcale nie wyglądał jak katana (co sugerował pokrowiec), tylko potężny oręż o dużo większym ostrzu. Była to broń oburęczna, chociaż Inu trzymał ją w jednej szponiastej ręce.
-Trening?
Zapytał spoglądając uważnie na towarzysza. Celowo długo siłował się na to słowo, by nie powiedzieć "walka", gdyż mogłoby to oznaczać chęć zabicia Anioła. Nie chciał tego, przede wszystkim odezwała się w nim wola do swordingu, a nie do mordowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Pią Wrz 28, 2012 9:33 pm

To chyba dobrze że demon spotyka istoty które są wobec niego przyjacielsko nastawione, prawda? Wszak ostatnio świat zmienił się, teraz już konfliktów nie rozwiązuje się mieczem czy pistoletem, a pióro w dzisiejszych dniach jest silniejsze od miecza.
Czyli rozumieć trzeba iż demon jest nerwowy ze względu na te problemy z pamięcią, czy to nerwowość powoduje takowe, a może oba nie są ze sobą w żaden sposób powiązane? Zresztą, nie ważne, wracajmy do konkretów.
Zdecydowanie pochwa miecza demona bardziej rzucała się w oczy od subtelnie i zwyczajnie wyglądającej laski anioła, którą w razie czego mógł niczym dżentelmen lub jakiś nauczyciel dać komuś po łapach, ewentualnie jeśli nie chce zabić, to paroma ruchami obić twarzyczki i przegnać. Cóż, można ująć że obaj prezentują dwa, różne style walki. Brutalna siła i wytrzymałość przeciw subtelnej zwinności i taktyce walki, bo na to mógł sobie jedynie pozwolić anioł. Nie miał nadzwyczajnej siły czy szybkości demona, a więc musiał czasem posługiwać się tak zwanymi "brudnymi" zagraniami by wygrać, tu okazuje się przydatna jego moc, ale o tym kiedy indziej...
Zaciekawiło go to prychnięcie i co chce mu Inu pokazać, przypominało to granie w jedną z tych ludzkich gier. Kale, kala, kalu... Kalambery... Kalambury! O właśnie, kalambury. Jednak szybko można było zrozumieć o co chodzi, siad po turecku, spokojny oddech... Medytacja.
- Medytacja, rozumiem i zgadzam się z tym. To doskonałe miejsce na to.
Przyznał porozumiewawczym tonem, ale widząc dosyć chwytliwą i szybką reakcję demona, jak ten szybko wyrwał się do pionu i sięgną ku broni, anioł pomimo nie odczuwania zagrożenia, odruchowo sięgną ku swojej lasce... Cofną się nieco w tył, by móc uważniej zlustrować demona i jego broń. Spora broń... Ta, gdyby był wredny to by spytał czy demon nie leczy sobie nią kompleksów, ale ciiii... Nie mówmy o tym bo będzie źle.
Na słowo demona uśmiechną się. Trening? A więc o to ten cały "krzyk"? Hah, interesujące... W sumie, czemu nie? Kiedy ostatnio miał okazję sprawdzić jak sobie radzi z mieczem w dłoni? Już dosyć dawno... Zakręcił laską w dłoni, uśmiechając się dalej.
- Czemu nie? Tylko mam prośbę, nie musisz mnie brać ulgowo, postaraj się tylko nie odciąć mi głowy ani nie wbić miecza w serce... Z innymi ranami sobie dam radę, wszak jestem aniołem... Umiem się leczyć. I w razie czego przepraszam za skrzydła... To odruch.
Anioł cofną się jeszcze dwa kroki w tył i szybkim ruchem dłoni wydobył ostrze z laski, wystawiając je czubkiem klingi w kierunku demona, rozwijając swoje czarne skrzydła na całą ich szerokość i długość w bok. Zrobił to na tyle szybko, że ostrze zabłysło dopiero gdy je zatrzymał "wskazujące" na demona, a od czubka broni do "rękojeści" przeszedł delikatny, metaliczny poblask.
- Zaczynaj więc, pokaż mi co potrafisz. Jestem gotów.
Po tych słowach schował ostrze z powrotem do laski, oczekując ataku demona. Zapytacie zapewne po co skrył ostrze? To element jego taktyki walki, spokojna głowa... Ta laska jest wytrzymalsza niż się wydaje, podobnie jak ostrze. Często używa i jednego i drugiego w walce. Cięcie, cios, blok na dwa, zbicie, podcięcie... Sporo kombinacji się zyskuje dzięki użyciu jednego i drugiego elementu. Poruszał powoli skrzydłami, bardzo powoli... Były to powolne, majestatyczne "machnięcia", a czerń piór zdawała się wprost pochłaniać całe światło wokół nich, jakby zakrzywiając widok... Ale było to w dużej mierze subiektywne wrażenie. Anioł był całkowicie spokojny, chłodny niczym skała... Gotów do walki.
Powrót do góry Go down
Inu
Wojak
avatar

Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Sob Wrz 29, 2012 11:18 am

Nie znał dzisiejszego świata, za mało obcował z humanoidami. Skrywał się w lasach, w górach, bo był przekonany, że obecny świat nie spodobałby mu się. Już nawet pociągi były dla niego niczym więcej jak smokami, z którymi trzeba walczyć, bo w żołądku prześwituje mu widok na istoty, które pożarł. Nikt mu nie wyjaśnił, iż to technologia gna do przodu, a jak był Zmiennokształtnym sto lat temu, to także chodził tylko na wsie, nie do metropolii.
Przekleństwem demona była agresja, która objawiała się przy różnych okazjach, nawet najbłahszych, w tym właśnie zaniki pamięci. To się wiąże jedno z drugim i działa obustronnie - taki paradoks. Takie siłowe wysiłki czy medytacje rozładowywały z niego drzemiące pokłady złości i rozdrażnienia. Nawet jeśli obecnie preferuje się dyplomację, to nie mógłby odnaleźć się w nowym świecie, przynajmniej nie sam z siebie. Za bardzo dziczeje, z każdym dziesięcioleciem bliżej mu do zwierzęcia niż do człowieka, organizm po prostu wypiera mniej przydatne zdolności w lesie jak mowę ludzką.
Anioł zgodził się na walkę, ze stoickim spokojem chowając ostrze w lasce. Nie umknął ten fakt demonowi, a gdyby umiał czytać myśli Agito, to pewnie skoczyłby mu do gardła za uwagę o wielkości orężu Inu. Władał takim, gdyż szerokość ostrza może posłużyć za tarczę w pewnych momentach. Poza tym im większy miecz tym więcej wysiłku trzeba włożyć, a gdy jest się wprawioną w bojach istotą, to siła rażenia czy cięcie było zdecydowanie groźniejsze niż szpady czy katany. Dodatkowo taki oręż otrzymał od swojego trenera w piekle i z takim dorastał w Nowym Hadesie przy ostrych i rygorystycznych ćwiczeniach. Przyzwyczajenie robi swoje, tak jak i wola walki, którą miał Inu ogromną.
Słysząc, iż rywal jest gotów, a także zapamiętując, żeby nie celować w głowę czy serce kiwnął głową i przybrał poważny wyraz twarzy. W pierwszym odruchu chciał odrąbać skrzydła Aniołowi, bo strasznie szeleściły (no chociaż tyle, że są ładne, jednak to w walce nie pomoże), ale postanowił jak najdłużej tego nie robić. Po pierwsze, to bardzo niedogodny atak, gdyż musiałby przeskoczyć ku tyłowi i odciąć pierzaste kikuty, a przecież przeciwnik będzie starał się za wszelką cenę nie spuszczać demona z oczu. Po drugie przy takim ataku mógłby narazić się na rany zadane z boku, nie osłonięty żadną bronią. Musiał więc zacisnąć jakoś zęby i przeboleć ten fakt, i skupić całą uwagę na oponencie. Lazurowe oczy Agito skrzyżowały się ze złotymi Inu i schwycił mocniej za klingę. I ruszył z miejsca.
Bose stopy z pazurami odbiły się intensywnie od podłoża i Inu rozpoczął bieg na dwóch nogach z mieczem jakby ciągniętym za sobą (oczywiście w powietrzu), a gdy był bardzo blisko, na sięgnięcie końcem ostrza miecza, to przyłożył drugą rękę i wykonywał zamaszyste ruchy z lewej do prawej obijając oręż Anioła. Z każdym uderzeniem napierał na rywala, aby cofał się, bo demon stosował coś w rodzaju szarży połączonej z rytmicznym, ale potężnym zamachem mieczem. Raz tylko przycisnął mocno ostrze do laski i przytrzymywał drugą ręką nie za klingę, ale za ostrą krawędź swojej broni, żeby przybliżyć się jak najbardziej z orężem do przeciwnika. Kiedy uznał, że to nie ma sensu, to odskoczył ku tyłowi z pięć metrów i poprawił chwyt w jednej ręce. Druga, która przywarta była wcześniej do ostrza, nieco krwawiła, lecz demon nic z tego sobie nie robił. Czekał na ruch Agito. Inu był dziwnie milczący podczas wymiany ciosów, tylko ciche warknięcia, nic więcej. Był bardzo skoncentrowany na potyczce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Sob Wrz 29, 2012 5:05 pm

Oj, nie spodobałby mu się. Kwestia podejścia i pogodzenia się z tym, że świat zmienia się, gna do przodu. Prędzej czy później trzeba się z tym pogodzić, z tym się nie wygra... Ot, po prostu nie wygra... Jedyne co mu zostaje, to pogodzić się. Tsa, przypomina to z deka sytuację Agito, tylko że ten pogodził się z nią, bo wyroków Najwyższego nie da się zmienić... A takowy jak widać nie chce pomóc swemu słudze, więc trzeba przyjąć należną karę.
Agresja nie jest tak złym działaniem, o ile umie się ją dobrze spożytkować. Źle ukierunkowana agresja prowadzi do zaślepienia poprzez gniew, co zaś powoduje często popełnianie banalnych błędów, a w konsekwencji postawienie samego siebie w, czasem bardzo trudnych sytuacjach. Warto więc nauczyć się kontroli, kumulowania gniewu i aktywowania go wtedy, kiedy jest w rzeczywistości potrzebny, a nie uwalniać go przy każdej, nawet błahej sytuacji. Cóż... Ktoś musi pokierować Inu, tylko w jaki sposób to zrobić by to pojął? A może przy okazji ta sama osoba by sprawiła demonowi "terapię oddziczającą"? Kto to wie.
Uf, więc dziękujmy wszystkim że Inu nie potrafi czytać w myślach, bo to by było... Ryzykowne, żeby nie powiedzieć że nieco podchodzi pod samobójstwo powiedzieć coś takiego demonowi, mężczyźnie... Nom, zdecydowanie by się zirytował. Hm, a więc moje słowa się sprawdzają, demony i anioły prezentują różne style walki faktycznie. Bo zobaczmy, typowy anioł często używa długiego miecza lub szpady, polegając na prędkości i zwinności swoich ruchów, pod czas gdy stereotypowy demon najczęściej używa dwuręcznych ostrzy, toporów, et cetera, polegając na sile swoich ciosów, o finezji nawet nie myśląc. Hm... Warto więc sprawdzić czy ta teoria się sprawdza.
A z tymi skrzydłami czy nie są użyteczne w walce to ja bym się spierał, są o wiele bardziej użyteczne niż się wydaje. Przy szybkich ruchach, obrotach i pół-obrotach można się zasłonić, przez co przeciwnik nie widzi z której strony anioł zaatakuje go ani w jaki sposób, póki skrzydła nie odkryją widoku, a w sytuacjach kryzysowych można użyć skrzydeł do zdobycia przewagi powietrznej, wytwarzania podmuchów wiatru które spowodują utratę równowagi, lub przy całkowitym braku pomysłów, do uderzeń lub podcięć. Mimo to, wróćmy jednak do tego, co już się zaczęło... A co się zaczęło? No tak, walka, prawda?
Więc zaczynajmy, na trzy z niemą trójką, ni? Raz, dwa... Teraz, atak od strony Inu. Szarża... Typowe, można powiedzieć. Więc zaczynajmy, hm... W pojedynku siłowym nie ma przeciwko demonowi żadnych szans, trzeba posuwać się do forteli taktycznych i zbijania nadlatującego ostrza. W porządku, zaczynajmy. Uch, trzeba będzie nieco w tył. Anioł odskakiwał w tył przy atakach, starając się je zbijać w bok by nie dosięgły celu, i póki co nie szło źle... Refleks dobry, gdyż wyczucie zagrożenia czeka jak system wczesnego ostrzegania, anioł wie sekundę-może dwie wcześniej kiedy zareagować, reszta to wyczucie. Przy ostatnim ataku gdy demon naparł na niego, anioł zsuną laskę niżej, wydobywając ostrze tak, by starły się właśnie ich dwa ostrza. Miecz demona i miecz anioła. Gdy jednak demon odskoczył, Agito zrozumiał że teraz pora na atak z jego strony... No dobrze, więc zaczynajmy. Poprawił uchwyt laski, kciukiem lekko wyciągając ostrze z pochwy, przez co widać było metaliczny poblask... Teraz pora na nieco "szoł", a raczej po prostu troszkę szermierczej zagrywki. Agito ruszył ku demonowi, acz wbrew jemu, nie biegł, nie wykonywał szarży... Podszedł paroma, spokojnymi krokami do mniej więcej pół-tora metra, by nagle wyskoczyć w stronę demona, sięgając drugą dłonią ku lasce, jakby chciał wykonać cięcie prawą ręką na ukos, miast tego jednak postawił stabilnie stopę i wykonał na niej pół-obrót, rozstawiając przy tym skrzydła na boki, po czym szybko je zwiną, tym razem wykonując zamierzone cięcie na ukos, unosząc przy tym ostrze dosyć wysoko, po czym klinga szybko opadła w dół, jednocześnie przy tym anioł znów rozłożył skrzydła i machną nimi mocno, wytwarzając dosyć silny podmuch powietrza. Niezależnie od bloku czy nie, anioł cofną stopę w tył razem z ostrzem, po czym postawił ją znów w przód, wykonując przy tym pchnięcie które czerpało dodatkową siłę z ruchu biodrem. Niezależnie od efektów swoich ataków, odskoczył w tył, nie kryjąc już ostrza, które spokojnie spoczywało w prawej dłoni, pod czas gdy w lewej nadal była trzymana laska... Teraz ruch demona, o ile dał sobie radę z atakiem.
Powrót do góry Go down
Inu
Wojak
avatar

Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Sob Wrz 29, 2012 6:01 pm

Czyżby Agito myślał nad tym, aby "zająć się" Inu pod względem edukacji o dzisiejszym świecie? To dosyć trudne i żmudne zajęcie, prędzej zniechęciłby się wolontariusz niż pomógł, ale wiara czyni cuda. Jeśli ma się rękę do chodzących po świecie dziwactw - a na pewno było więcej gorszych przypadków od Inu - to mógłby to potraktować ewentualnie jako przyuczenie do zawodu, że tak to ująć można. Demon przez to, że nie może pogodzić się z otaczającą go rzeczywistością kryje się w najcichszych, najbardziej dzikich zakątkach, które kurczą się drastycznie z roku na rok. Wyręby lasów, obumieranie roślinności, polowania na zwierzynę, zasiedlanie, śmieci... dużo tu wymieniać. Nie to, że Inu jest wrażliwy na zmiany klimatyczne, co na to, iż za tym wszystkim ciągnął się huk, nieznośny hałas, który denerwował demona.
Tak jak te cholerne skrzydła Agito!
Jakby sam szelest nie doprowadzał do szewskiej pasji, to jeszcze służyły za doskonałą obronę i rozpraszacza równowagi. Przekonał się, iż te nieznośne piórzyska bardzo pomogły Aniołowi wykonać imponujący atak. Nie brutalny, co z głową. Nawet nieco wykiwał demona tym zamachem na ukos, a tak naprawdę szykował cięcie z drugiej strony, nieco od góry. Obronił ten atak umieszczając nad swoją głową szerokie ostrze miecza, lecz odsłonił w ten sposób brzuch i nogi, w które Agito zaatakował pchnięciem szermierczym z zawrotną prędkością. Demon za późno odbił miecz przeciwnika, który z ogromnym spokojem spoglądał na Inu. I na jego kimono, które w okolicach brzucha nabierało bordowej, wręcz czarnej barwy. Białowłosy oberwał, lecz daleko było mu do złożenia broni. Nie stał długo w miejscu, tylko nauczony tym, iż pracuje całe ciało Anioła a nie tylko ręce i nogi, zmuszony był do ataków w każdy punkt jaki napatoczy się na drodze. Może napatoczy to źle powiedziane... jak nadarzy się okazja to nie zmarnuje jej ani na moment! Ścisnął mocniej szponiastą rękę na klindze i tym razem przemieszczał się po zygzaku, aby unikać podmuchów skrzydeł oponenta. Przystępował z nogi na nogę, a gdy tylko zmieniał położenie to atakował. Zmiana pozycji - cios - zmiana pozycji nawet o milimetr - cios z ukosa - poprawienie chwytu - zacięcie od dołu, aż trudno było kontrować te ataki, a dążył do tego, żeby Agito cofał się aż do ściany za nim. Znajdowała się w odległości około siedmiu metrów, ale gdy zorientuje się w tym Skrzydlaty Blondyn to odleci. Musiał więc przyspieszyć i wytężyć wszystkie siły jakie miał, aby posłać tak mocne uderzenie, że mógłby rywal zablokować, ale siła rażenia przywarłaby go do skały. Nie mógł też dawać po sobie poznać, iż coś takie szykuje. Jedyne co mu zostało to baaardzo, ale to niemal błyskawiczne chwycenie klingi drugą ręką i pchnięcie. Moc brała się z powiększonej adrenaliny i irytacji, że dał się tak łatwo zranić już na początku potyczki. Taka urażona ambicja i duma. Plus przekleństwo Inu. Warczenia były głośniejsze, ale umiarkowanie rzadko stosowane przy wykonaniu zamachów, a gdy wykonał ów pchnięcie na Agito na skałę, to wzrok miał nieobecny. Właściwie to zaszły mu bielą tęczówki i źrenice, a pazury nieco większe trzymały oręż. A dlaczego dążył do tego, żeby Anioł trzymał się ściany? Aby nie mógł ruszać tymi skrzydłami, a przy okazji starał się docisnąć ostrze do jego torsu. Jakby udało mu się jeszcze wbić je głęboko do tryskającej krwi, to byłby wielce zadowolony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Sob Wrz 29, 2012 6:54 pm

Czemu by nie? Niech chociaż to dobre zrobi, sprawi by jego upadły brat mógł się odnaleźć w tym groźnym, niebezpiecznym świecie... Nie obchodzi go już to, czy demon jest po "drugiej stronie" barykady czy nie, nie obchodzi go to, bo wie... Że przejdzie właśnie na stronę demonów, prędzej czy później, więc czemu by już nie zacząć teraz się "przyzwyczajać"? Chociaż, przyzwyczajać... Aniołowi w żaden sposób nie przeszkadza to że jest w pobliżu demona! Ba! Ma ciągle dogodną możliwość do zabicia go, a pomimo to jednak woli miast tego trenować z nim, sprawiać by demon był lepszy, a samemu przy okazji ucząc się... Egoizm się rodzi? Och, ciekawe... Bardzo.
Hm, może i Agito nie był do końca świadom tego że szelest jego piór był aż tak rozpraszający dla demona, acz kolwiek doskonale wiedział że skrzydła się przydają i nawet poczuł ukłucie satysfakcji w umyśle, gdy dostrzegł jak kimono chłopaka czerwienieje, a na własnym ostrzu dostrzegł jego krew. Nu nu nu, nie jest źle, tak na początku potyczki... Nieźle, nieźle, radzisz sobie całkiem dobrze Agito... Ale widać to rozwścieczyło demoniego oponenta, który ruszył na anioła wprost dziką szarżą. Cholera... Ataki były tak szybkie że nawet posiadając dwa narzędzia do blokowania i zbijania Agito nie za wszystkimi nadążał. Bloki i zbicia były szybkie, ale niestety, niedostatecznie szybkie... Jedno z cięć przeszło przez gardę anioła i dotarło do niego, trafiając na poziomie brzucha, robiąc całkiem pokaźną, stosunkowo głęboką ranę... Przy tym ciosie anioł odskoczył dalej, oddychając głębiej, czując upływ krwi. Spokojnie... Spokojnie... Cholera, niespokojnie, bo on znów atakuje! Gdyby mógł, anioł zacząłby się leczyć, ale nie mógł, musiał się skupić na walce, pozwalać swojej krwi upływać... Nie ważne. Zdecydowanie oczom Inu nie mogło ujść to że biała koszula Agito zaczyna się barwić szkarłatem, samo cięcie było doskonale widoczne na rozcięciu tej koszuli. Uch... Mocno, mocno, a walka rozgorzała na dobre. Bloki, zbicia, anioł ciągle cofa się w tył... Nie machał skrzydłami, wolał nie tracić na to cennych sił, skupiając wszystkie na walce. Jedno cięcie, zbicie. Drugie, blok. Trzecie, odskok w tył, próba kontrataku, niepowodzenie, kolejne zbicie, blok... I tak niemalże w kółko, nadal ze stoickim spokojem, acz grymasem na twarzy ze względu na poczucie upływającej krwi...
Nie, to nie koniec, anioł nie zamierza się tak szybko poddać w tej walce i pozwolić się zdominować! Bynajmniej! Skupił swoje siły na walce, całkowicie włączając się w nią. Co ciekawe, jego usta zaczęły powtarzać dziwną mantrę przy tym, co było dosyć... Niespotykane, nawet u niego.
- Sangre Sani... Ssangre Ssani... Ssangre Ssani...
Powtarzał te słowa cały czas, cichym szeptem, jakby coś zaklinał co najmniej... Ale czy to naprawdę coś oznaczało? W przekładzie na język międzynarodowy oznaczało to "krwawy święty", co zapewne Inu nie wiedział... A Agito w tej chwili nie myślał nawet o tym, co mówi. Po prostu powtarzał, skupiając się na blokach i przetrzymaniu szaleńczej szarży demona... Przy jednym z ataków z jego drugiej dłoni wypadła laska, która potoczyła się gdzieś na bok, a anioł został tylko ze swoim wiernym ostrzem... Ale nie poddawał się, walczył dalej... Przy ostatnich ciosach poczuł pod swoimi zwiniętymi skrzydłami że coś za nim jest... Coś twardego. Ach, taki plan? Dobrze, więc tańczmy. Gdy demon wykonał swoje pchnięcie, anioł miast kolejnego bloku... Zwinnie zszedł z linii lotu ostrza, lekko podskakując w powietrze obok demona, ta lekkość ruchu wręcz była doskonale widoczna w jego wyskoku... Ale ważniejszy był fakt że przy tym skoku "przeleciał" obok demona (choć skrzydła nawet nie drgnęły), zaś jego wolna dłoń szybko zbliżyła się i objęła skroń białowłosego, po czym popchnęła głowę Inu do przodu, by wraz z impetem jaki włożył w to pchnięcie które chciał wykonać, stracił równowagę i wyrżną twarzą w ścianę, do której kierował anioła... Anioł jednak nie zamierzał tego wykorzystać by zaatakować demona "zza pleców". Miast tego, odsuną się nieco w tył by zachować dystans i staną lekko bokiem do demona, jedną stopą w tył, drugą w przód, mieczem trzymanym w jednej dłoni ostrzem ku górze, dłoń miał mniej więcej na poziomie pasa. Gotów do dalszej walki...
- Dalej Inu, wysil nieco ten pusty, tępy łeb i zaatakuj z sensem! Chyba że nie potrafisz, wtedy szczerze współczuję!
Zawołał Agito nieco prowokacyjnie, uśmiechając się. Po co ta prowokacja? Wściekły przeciwnik -> ogłupiały przeciwnik --> łatwy przeciwnik, później mu to wyjaśni... Wolną dłoń wplótł we włosy i zaciągną je w tył, po czym skupił się, rozpoczynając w sobie procesy leczenia... W końcu, ale nie mógł się skupić na leczeniu się, więc odpowiednio jego rana będzie się długo zasklepiać... Tsa, ale to zawsze lepiej niż u Inu, prawda?
Powrót do góry Go down
Inu
Wojak
avatar

Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Sob Wrz 29, 2012 8:05 pm

Myślał, że to co wymyślił, to jest pchnięcie Anioła na ścianę, da mu przewagę. I co prawda przeciwnik nie wybronił się od jednego czy dwóch ciosów, ale ten kulminacyjny moment wyminął z gracją i...
Nie, nie, nie! To nie tak miało się skończyć! Inu wiedziony ręką Anioła przywartą do jego skroni mocno zarył twarzą w skałę, w dodatku zamiast atakować wróg najzwyklej na świecie odsunął się i mówił jakieś słowa w kierunku demona. Przynajmniej tyle, że krew Anioła była widoczna, a to znaczyło, iż Inu jakiś cios zadał. Fajnie, tylko czemu tak mało widać było po przeciwniku jak cierpi?! Przecież wkładał w to wszystkie siły jakie miał! Przesycenie złością wzięło górę nad rozsądkiem, i gdy Agito trzymał dystans od chłopaka, to mógł po prowokacji usłyszeć groźny pomruk. Psowaty przez ułamki sekund starał się zignorować słowa Lazurowookiego, ale rozsadzało go od środka, i musiał dać upust furii, jaka go dopadła w całości. "Z byka" walnął w krwawiący brzuch Anioła i białe włosy napuszyły się bardziej niż zwykle od szybkości z jaką zadał uderzenie. Aby nie nadział go przeciwnik ustawionym mieczem, to wyprzedził jego atak chwytając gołą dłonią jego ostrze. Ręka demona krwawiła, ale odbił nią atak. Adrenalina, ich krew i woń przegranej walki w powietrzu dopełniła resztę, co skutkowało tym, że Inu zupełnie wpadł w wojowniczy trans. Tylko w tę gorszą odmianę. Destrukcyjną dla siebie i otoczenia.
Ślepia naszły czerwienią, szpony i kły wydłużyły się na tyle, że zęby nie mogły zmieścić się w buzi, dlatego co chwilę wydawał gardłowy warkot. Tak, to prawda, nie mógł się uleczyć, ale przez chwilę czuł się naprawdę mocny w tej formie. Powoli zapominał, że to tylko trening, jego umysł oplotła chęć zemsty. Jakże zgubna. Może i był ogłupiały, ale przez to przekroczyć mógł nieświadomie granice na jakie się umawiali. Już to, że miecz trzymał z trudem w dłoni świadczyło, iż odzywały się w nim bestialskie instynkty. I to, że rzucił się na Agito nie po to, aby zaatakować mieczem, ale żeby wbić mu wolną rękę we wcześniej utworzoną ranę i rozszarpać ją jeszcze bardziej niż przedtem. Dopiero w drugiej chwili machnął mieczem z dołu pod ukos, jakby chciał wykonać cięcie od śledziony do prawego barku Anioła. Raz nawet ugryzł rywala w udo, atakował bardzo chaotycznie i na pewno nie było to zgodne z umową.
Po krótkim czasie szaleńczego bicia/gryzienia/drapania utrata krwi dawała o sobie znać i siła malała. Mimo wszystko nie przerywał walki, był nią owładnięty. Nawet jak znajdował się na straconej pozycji, to nie mógł ocknąć się z tego amoku. Z czoła spływała mała strużka potu z krwią (od uderzenia w ścianę przez Anioła) i spływała do jego warg aż za kołnierz. Rana na brzuchu odzywała się, więc lewa ręka tamowała krwotok, a prawa trzymała oręż. Drżała mu ta dłoń, gdyż siły go opuszczały. Wtedy warczał na siebie i mobilizował, aż ponownie rzucił się na Agito z mieczem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Sob Wrz 29, 2012 9:17 pm

Ważna wskazówka a pro po walki. Nie dać swojemu wrogowi poznać po sobie że się cierpi, gdyż to tylko uwiększa go w jego atakach, lepiej pozornie ukazywać ciągłą gotowość i pewną dozę "niezwyciężoności"... Co prawda w tym wypadku było to stosunkowo hm... Jakby to określić... Ograniczone, bo po prawdzie Agito czuł ból, lecz przez jego masochizm, w myślach odczuwał przyjemność i w duchu uśmiechał się błogo na uczucie upływu krwi i powolnej jej utraty... Ale wolał po prostu zachować pozory normalnego zachowania, tak więc wymusił na sobie ten grymas, który był po prostu nieco zmodyfikowanym uśmiechem... Rozkosznego poczucia bólu, które, może i to dziwnie brzmi, wprowadziło anioła w nieznacznie podniecenie... Zapewne jednak Inu raczej nie patrzył mu na spodnie, może to i lepiej. Słysząc pomruk, rozstawił nieco lepiej ciężar ciała, gotując się na cios... Chciał zablokować, ciąć, ale demon pochwycił jego miecz w gołą dłoń... Cholera, chyba przesadziłeś Agito z lekka. Z LEKKA? Ten typ w tym momencie chce cię zagryźć żywcem... Mało przyjemne, a ból jaki otrzymał Agito w brzuch niestety znów był tylko podniecającym uczuciem, a nie alarmującym, destrukcyjnym... Cholera, i weź tu kontroluj swoje ciało, gdy ból cię podnieca i sprawia ci przyjemność miast robić coś zupełnie odwrotnego.
Tak, zdecydowanie Agito zbudził w Inu prawdziwego demona... Próby w jaki kolwiek sposób odpowiedzenia lub obrony przez szaleńczymi atakami demona były wprost z góry skazane na porażkę, gdy jednak aniołowi została wetknięta w brzuch dłoń i demon rozszarpał mu zaleczającą się ranę, anioł zaczął się cofać w tył dosyć... Szybko, jeśli miał być szczery. W jakiś sposób udało mu się odskoczyć od ataku mieczem demona, wspomagając się przy tym skrzydłami, ale ugryzienia na udzie już nie umkną... Cholera, stop! Nie chce więcej tego rozkosznego bólu... Już widać było doskonale że to co robi Inu nie wprawia anioła w ból czy zgryzotę, a w rozmarzoną rozkosz...
Jego ataki, zamierzone bezpośrednio by zabić, nie by trenować zmusiły Agita, dosyć... Pobitego, pociętego i poszarpanego przez demona do ostateczności. Pod czas kolejnej szarży demona odrzucił swój miecz, który wbił się ostrzem w ziemię i uniósł prawą, zakrwawioną dłoń w kierunku demona, po czym zacisną ją w pięść, patrząc nacierającemu demonowi prosto w oczy, mówiąc spokojnym, wręcz lodowatym tonem.
- Wystarczy!
Czym to poskutkowało? Inu został jakby sparaliżowany, większość jego mięśni i kości stanęła w miejscu, utkną, jakby zamrożony... Anioł spluną krwią na bok, nie mogąc powstrzymać delikatnego uśmiechu na twarzy, po czym zbliżył się do demona i wyciągną z jego dłoni miecz, który odłożył na bok. Kontrolując ciało demona, sprawił by ten poszedł za nim, po czym ułożył takowego przy kamiennej ścianie która była tu nie dawno jednym z "aktorów" by ten siedział, a następnie zdjął swój płaszcz i zerwał koszulkę, po czym też rozwiązał kimono demona tak, by móc dostać się do rany, a nastepnie z poszarpanej koszulki zrobił prowizoryczny bandaż jaki zawiązał wokół rany demona. Swoimi się nie przejmował, chociaż odczuwał je i to mocno... Poszarpany brzuch, ugryzienie na udzie... Mimo to, pogłaskał Inu po głowie, uśmiechając się dalej, dysząc przy tym ze zmęczenia wywołanego ranami. W takiej pozycji, gdy Agito klęczał na jednym kolanie przy demonie, ten mógł zauważyć że coś ze spodniami anioła jest "nie tak", że są dziwnie "wypchnięte" w jednym miejscu, nie tak jak wcześniej.
- Dobrze walczyłeś, ale musisz... Panować nad emocjami. Dałeś się ponieść... Musisz panować nad gniewem, Inu.
Gdy skończył bandażować ranę chłopaka, zbliżył swoją twarz powoli do jego i po prostu... Ech, nie mógł... Nie mógł tego powstrzymać, głównie przez fakt że ból z potyczki go podniecał... Że jest taki a nie inny. Pocałował demona delikatnie w usta. Nie interesowało go w tej chwili czy te usta są całe we krwi czy nie... Po prostu zrobił to, pocałował demona, a następnie usiadł obok niego, oddychając głęboko i powoli, raz po raz z przymkniętymi oczami. Inu mógł poczuć że "paraliż" go opuszcza, ale też mógł czuć jak coś się dzieje z jego ciałem, że jakaś dziwna, obca siła dodaje mu sił i leczy jego rany... To był Agito, który trzymał swoją dłoń na barku chłopaka i leczył ich obu... Nie trzeba wspominać jak bardzo to było dla niego męczące, prawda?

OoC: Użycie mocy kontroli ciała, jeden post na cztery, aktywowana i dezaktywowana.
Powrót do góry Go down
Inu
Wojak
avatar

Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Sob Wrz 29, 2012 10:03 pm

Skok był idealny, wprost na Agito, który odrzucił swoją broń wyciągając ku Inu skrwawioną dłoń. Już demon miał blisko do wbicia kłów, gdy nagle...
-WYSTARCZY!
Niczym echo uderzyło to słowo w jego uszach, rozeszło się po całym ciele i nie mogąc oderwać spojrzenia zamarł w miejscu. Stał wyprostowany, ale w bezruchu. Spanikował, najnormalniej w świecie spanikował! Nie wiedział zupełnie co się działo. Warczał, lecz coraz mniej wyraźnie, bo nawet żuchwa docisnęła zęby, aby milczał. Demon nie mógł tego zrozumieć, nie myślał o użyciu telekinezy, bo przecież chciał dorwać Anioła w swoje szpony! Dlatego zupełnie nie pojmował dlaczego podążał za rywalem i usiadł wbrew woli na ziemi. W środku białowłosego zapanował chaos, który przerwał gest ściągania z jego ciała kimona, żeby Blondyn dostał się do jego ran. Niewiedza zastępowała gniew do tego stopnia, że czerwone bielma wracały do swojej normalnej barwy, a kły i pazury kurczyły się do pierwotnej formy. To napięcie schodziło z Inu przy każdym okręcaniem bandaża wokół jego brzucha. Nie mógł się nadziwić co właśnie się działo. I to nie tylko z nim. Pomimo ran Agito nie wyglądał na specjalnie wściekłego, wręcz dziwnie odprężonego. Mokra plama w pewnym miejscu także nie wyglądała na krew. Ale kolejne słowa wytrąciły go z rozmyślań. Lazurowooki zachowywał się jak trener, który wiedział na co stać jego ucznia. Nie tylko karcił, ale pochwalił (głaskanie po głowie też w to wchodziło). Już zupełnie nie był w stanie myśleć o Agito jako wrogu. Jednak... chwila, chwila! Co on wyrabiał? Dlaczego wetknął ostrożnie wargi w zakrwawione jego i swoją krwią usta Inu? Co to miało wszystko znaczyć? Paraliż odpłynął, ale Inu nie mógł poruszyć się z innego powodu. Z niewiedzy. Miał jeszcze poobijany umysł obrazkami z walk, żeby dojść całkiem do siebie, na szczęście nie miał ochoty na rewanż. Spoglądał ostrożnie na Agito z nadstawionymi uszami i patrzył jak leczy siebie i... i demona? Nie, nie chce tego od Anioła. Pochwycił prawie natychmiast dłoń Blondwłosego i lekko odsunął od siebie kiwając głową, że nie chce. Prawda, bolało go i czuł rany na sobie, lecz widząc jak leczenie osłabia swojego kompana nie chciał przyczyniać się bardziej do zmęczenia. Już i tak nieźle wycisnął z niego siły podczas potyczki. Niech odpocznie od nadobowiązkowych czynności. Inu zaś nałożył ostrożnie kimono na siebie i wiązał na tyle na ile miał siły, wolnymi i małymi podskokami zbliżył się do porzuconej podczas walki laski Lazurowookiego, żeby chwycić ją w zęby i dać mu tuż przy stopach. Przy okazji sięgnął po swoją broń i schował do pokrowca. Po czym widząc senne powieki Agito usiadł na piętach obok niego, a rękoma ostrożnie objął i kierował głowę Anioła na swoje złączone kolana. W ten sposób chciał zachęcić go do snu. Demon miał poważne, ale pokojowe oblicze i zamiary. I tak Inu nie zaśnie, nie po tym wszystkim od razu. Pewnie za dwie godziny organizm będzie wołać o sen, lecz za ten czas będzie warować i pilnować snu Czarnoskrzydlatego. Oooo... po raz pierwszy zignorował szelest piór towarzysza! Miał wiele kwestii do przemyślenia, w tym te najświeższe jak kontrola nad jego ciałem i... pocałunek. Mógłby przysiąc, że dawno temu znał ten gest, ale teraz ni chu chu - nic. Nic także nie przychodziło mu do głowy na ten temat, dlatego badawczo, może zbyt natarczywym spojrzeniem obdarowywał Anioła. Nawet gdy będzie spać, to Inu będzie mieć wlepione w niego ślepia z zamyślonym obliczem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Nie Wrz 30, 2012 10:07 am

Cóż, anioł musiał sięgnąć środków dosyć... Radykalnych, że tak to można określić, a nawet bardziej niż radykalnych. Wiedział że nie ma szans z taką demonią wściekłością, doskonale o tym wiedział, ale trening nie polegał na tym by jeden z nich zginą, prawda? Gdyby takowoż Agito chciał, potrafiłby zwinnie wbić demonowi miecz prosto w serce lub gardło... Ale nie zrobił tego, nie jest modercą, nie zabija bez powodu, czy z powodu takowego iż oponent jego jest demonem... Nie, to za mało by wymusić na aniele chęć zabicia kogoś.
Ekhem, no cóż... Z tą plamą to można określić że (brzydko powtarzając) Agito dał plamę, ale cóż... Nie zawsze umie skontrolować całe swoje ciało, a ten ból był tak potężnie rozkosznym uczuciem, przepełniającym całe jego ciało... Było to tak rozkoszne... Ten piekący ból gdy krew upływa z ran, to uczucie bycia pozbawianym sił w najbardziej bolesny ku temu sposób... To takie niezwykle przyjemne... Przynajmniej dla anioła, który niestety, za sprawą "Boskiego" dowcipu ma silne skłonności masochistyczne, no i... Ech, nie ważne.
Anioł przede wszystkim wczuł się nieco w rolę "opiekuna", tudzież trenera jak to został określony, chciał chociaż na tyle ile może, pomóc demonowi. W czym? We wszystkim co jest możliwe i we wszystkim co tylko może. A ten pocałunek... Cóż, z pewnością "zdziczały" Inu nie pojmował jeszcze znaczenia tego gestu, może kiedy indziej, może w przyszłości... Gdy jednak białowłosy pochwycił dłoń anioła i odsuną ją, Agito nieznacznie się uśmiechną.
- Nie muszę cały... Czas cię trzymać... Ja tylko rozpoczynam... Reszta czerpie siły z ciebie, wkrótce twoja rana zniknie.
Powiedział troszkę... Zmęczonym, tak, zmęczonym szeptem, bo pomimo wszystko, nawet rozpoczęciu procesów leczniczych jest męczące, tak samo jak choćby leczenie samego siebie. To po prostu... Bardzo męczące, jak kolwiek by nie było. Nieco nieostrym wzrokiem wodził za czerwonymi konturami skaczącymi z miejsca na miejsce, za które brał Inu. Gdy psi chłopak wrócił do niego z bronią anioła, nadal blondynowi nie rzedł uśmiech. Przyjął swoją broń którą schował w siebie, przez co wyglądało znowu jak zwyczajna laska, którą położył obok siebie, oddychając cały czas powoli i głęboko. Cóż... Zdrowo nie wyglądał przez te rany, ale było jedno pocieszenie, i jeden minus. Po pierwsze, jego klatka piersiowa była odkryta, dzięki czemu mógł odczuwać wiatr i chłód, który koił jego rozgrzane bólem zmysły... I chciał przede wszystkim tym ostudzić namiętność jaką zbudził ból. Jaki minus? No... Rany jeszcze bardziej bolały gdy coś na nie wiało, a skrzydeł teraz nie miał jak schować. Ym... Problematyczne, ale jakoś da sobie radę.
Czując na swojej głowie dłonie demona pozwolił się bez żadnych szemrań pokierować jego woli, układając głowę na kolanach chłopaka, a samemu nieco poprawiając "pozycję" reszty ciała by w miarę komfortowo dało się leżeć... Powoli rozłożył jedno ze skrzydeł i otoczył nim chłopaka, ot, po to by było mu cieplej, by go uchronić nieco przed pogodą... I po prostu z pewnej dozy opiekuńczości.
- Przepraszam za te słowa które mówiłem... Nie chciałem cię ranić nimi, prowokacja to... Jeden ze sposobów na... Osłabienie przeciwnika. Gniew osłabia, Inu... Zaślepia...
Mówił to z lekka nieprzytomnym głosem, bo pomimo wszystko, leczenie nadal zbierało w nim swoje żniwo... Powoli zamkną oczy, rozkoszując się błogą ciemnością przed oczyma i chłodnym wiatrem jaki koił jego rozkałatane nerwy, bynajmniej nie z wściekłości, lecz właśnie z tej przeklętej przyjemności...
- Wybacz mi też... Ten pocałunek...
Dopowiedział jeszcze nim całkowicie wpadł w ramiona morfeusza, oddając swoje ciało i umysł magii snu...
Powrót do góry Go down
Inu
Wojak
avatar

Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Nie Wrz 30, 2012 11:11 am

I tak dobrze, że znalazł najmniej szkodliwy sposób na zakończenie walki, która przeradzała się z treningu na coś więcej. Chociaż naprawdę Inu miał niezły orzech do zgryzienia w jaki sposób Anioł przejął sterowanie nad ciałem zwierzęcego demona. Widział ten błysk w oku, kiedy ich spojrzenia skrzyżowały się. Wyciągnięta dłoń także mogła przyczynić się do rozpoczęcia procesu, ale sama moc była nie do ogarnięcia. Przecież tą dłonią mógł równie dobrze chwycić za gardło i udusić Inu, lecz tego nie uczynił. Może nie chciał upodabniać się do demonów, albo uważał to za obrzydzające postępowanie. Był mu poniekąd wdzięczny za tą jakże pouczającą walkę, w której chociaż jeden z nich miał trzeźwe myślenie od początku do końca. Co byłoby, gdyby natknął się na wojownika, który również z biegiem czasu potyczki nabiera barbarzyńskich myśli... Skończyłoby to się o wiele gorzej, to na pewno.
Teraz dzięki takiemu a nie innemu zakończeniu mogli dalej przebywać ze sobą, i tak też było. Agito rozłożył jedno skrzydło obejmujące prawie całą sylwetkę Inu (jak jest się w kuckach, to bardzo możliwe, iż nawet całą posturę chłopaka), które służyło za pewną karimatę czy ochronę przed wiatrem i wilgocią, a sam oddał się w krainę snów mówiąc przedtem kilka zdań zapadających w wojowniczym duchu białowłosego. Dlaczego... dlaczego tyle razy przepraszał? Demonów się nie przeprasza, a zwłaszcza nie powinny tego czynić Anioły. Tym bardziej miał mieszane myśli na temat kompana leżącego mu na kolanach. Już nie wiedział czy to dlatego tak się zachowuje, gdyż nie jest prawdziwym Aniołem czy po prostu indywidualnie podchodzi do każdej grzesznej duszy. Agito imponował mu swoją postawą. Zanim jednak zrozumie w pełni ten podziw musi trochę minąć, aby w głowie wszystko poukładało się jak klocki w Tetrisie. Nie przykrywał śpiącego trenera niczym, w ogóle bał się go dotykać. Chociaż... teraz miał wspaniały moment, aby obadać jego wizerunek.
Wyciągnął obie ręce nad twarzą Anioła i zatrzymał je tak jakby chciał wywróżyć coś z jego głowy. Palce nieco drgały, ponieważ nigdy przedtem nie miał okazji aż tak dokładnie przyjrzeć się śpiącemu osobnikowi. Pomimo przynależności do rasy Najświętszych wyglądał humanoidalnie, dla pewności nawet przejechał palcem po jego miękkim policzku. Włosy także były gęste, ale nie jakieś ultra wytrzymałe jak kolce jeża. Pachniał rześko i przyjemnie, może trochę zbyt słodko, ale to mogły być subiektywne odczucia. Dłonie przemieszczał ostrożnie, ale po ciele Agito z twarzy przez szyję, ale zatrzymał się jeszcze na chwilę na śpiącym obliczu. Odgarnął szybkim ruchem kosmyki włosów i aż przekręcił głowę. Miał takie ludzkie uszy. Inu posiadał tylko te prawie na czubku głowy, typowe dla psowatych (ktoś go kiedyś podrażnił, że ma szpiczaste jak kocie - nie pamiętał jakie to zwierzę miało odwagę to powiedzieć), więc pochwycił kciukami i palcami wskazującymi za zewnętrzne płaty małżowiny usznej Anioła i lekko mielił je w palcach. Zachowywały się jak skóra na ciele, marszczyły się, chociaż miały chrząstki nadające im ślimakowy kształt. Wtedy jeszcze przyszło mu do głowy, żeby sprawdzić czy ma takie kły jak Inu, ale gdy to zrobił, to zawiódł się nieco. Nawet nie miał takich pazurów jak demon. Powoli rozumiał jakie są różnice między sobą a Świętym. Skończył pilne badania organoleptyczne (czyli za pomocą zmysłów) i dał mu już spokój. Przeniósł wzrok z jego ciała na swoje splamione krwią dłonie i zlizywał je swoim jęzorem. Gdy tylko "umył" ręce, to schował je do szerokich rękawów kimona i nachylony nad Agito patrzył się na niego w głębokim milczeniu. Wydawało się, że chłopak z chwili na chwilę markotniał. Ktoś niemal doskonały jak Bóg nie pozwoli sobie na długie przebywanie z byle demonem. Refleksje te przerwał brak sił. Zmęczenie też dawało mu się we znaki, dlatego ziewnął raz pokazując wszystkie kły, mlasnął cicho dwa razy i spuścił zasłonę w postaci powiek na ślepia. Tylko uszy, jak to miał w zwyczaju, były postawione w stan gotowości. Zasnął na siedząco mając wciąż na swoich kolanach głowę Blondyna i dach w postaci czarnego skrzydła nad głową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Nie Wrz 30, 2012 12:08 pm

No w sumie... Biorąc pod uwagę że miał jeszcze możliwość użycia broni palnej do obronienia się, którą nadal ma w kaburach przy pasie... To faktycznie mogły zaistnieć bardziej hm... Bolesne i szkodliwe metody zakończenia walki niż tylko to. Może i demonowi trudne to się wydało do "ogarnięcia", ale anioł narodził się z tą mocą. Potrafił za pomocą myśli sterować ciałem kogoś innego, wytwarzać podobne impulsy myśli w ciele kogoś innego, jak we własnym do napędzania swoich ruchów. Nie wiedział dokładnie jak to jest, robił to dosyć... Intuicyjnie, wiodony podświadomymi emocjami i sposobami działania, miast jakąś zawaansowana taktyką. Po prostu... Na wyczucie, można powiedzieć.
Skończyło się tak a nie inaczej i dzięki temu teraz anioł ma w pewnym sensie posłanie z demona i chłodnej ziemi. Czemu zachowuje się tak? Cóż... On owszem, jest aniołem, ale... Jego "miłosierdzie" nie opiera się tylko na pomocy istotom dobrym. Pomoże każdemu, niezależnie od tego komu. Nawet demonowi który wcześniej chciał go przez kilka chwil zabić (chociaż to wybaczy chłopakowi, bo dał się ponieść swoim emocjom). A dlaczego przepraszał? Bo taki już jest... Po prostu, ciężko pojąć czasem zachowanie anioła. Jest przykładem nie mal że całkowitego miłosierdzia... Czasami. Jest... Inny niż wszystkie anioły, taki inny, tak kolwiek inny... Po prostu inny, odmienny od nich. Tak jak Inu jest inny od normalnych demonów. Się spotkało dwóch "innych" od szarej rzeczywistości osobników i wyszło coś takiego... Coś... Innego, po prostu.
Co prawda Agito gdyby nie spał to pewnie miałby nieco mieszane uczucia do tego "badania" demona, ale w takim stanie to wiele do powiedzenia nie miał, będąc niczym "pacjent" prosektorium dla kogoś kto poznaje tajemnice ludzkiej (a raczej anielskiej) anatomii ciała. Agito czuł każdy dotyk, ale zmęczenie nie pozwalało mu się obudzić... Zresztą, później jeszcze to zrozumie, gdy zobaczy na swoim ciele krwiste ślady dłoni demona, która tak czy inaczej, dalej krwawiła wtedy, prawda? Nawet anioł lekko się uśmiechną gdy demon przesuną mu dłońmi przez szyję, ale nadal spokojnie spał. Doskonały jak Bóg? Bóg ma to do siebie że potrafi wybaczać... Ale żaden demon nie potrafi pojąć tego, że gdyby spróbowali się zmienić na lepsze, Najwyższy by im wybaczył i przyjął z powrotem...
Anioł nie potrafił jednak długo spać. Obudził się po jakichś dwóch godzinach, może troszkę dłużej, a czując nadal pod swoją głową kolana demona, uśmiechną się do siebie. Ach... Nie uciekł nigdzie, to dobrze... Blondyn powoli, ostrożnie by nie zbudzić demona podniósł się do siadu, siadając obok czerwonoodzianego chłopaka. Hm... Ciekawiło go jak on tak naprawdę wygląda, bo w ogniu walki nie dostrzegł wszystkiego... Ale poczuł kilka rzeczy, jak choćby kły czy pazury. Ostrożnie przysuną się do chłopaka i najpierw odgarną mu włosy z głowy, ujawniając uszy. Hm... Futrzane, psie. Zdecydowanie... Teraz dłonie i stopy. Powiódł spojrzeniem w dół i lekko uniósł dłoń chłopaka, przyglądając się jej. Niezwykłe... Miast paznokci miał długie, wytrzymałe pazury... Anioł palcem przesuną po nich i aż się zaciął, uśmiechając się na ten delikatny ból jaki poczuł... Odłożył powoli dłoń chłopaka i zbliżył swoją twarz ku jego ustom. Delikatnie, by go nie zbudzić, rozchylił mu wargi, by spojrzeć na jego zęby. Hm... Wydłużone kły... Ale nie tak jak wampir, troszkę... Inaczej. Ciekawe... Puścił wargi chłopaka i chciał się odsunąć, ale... No, jakoś nie miał na to zbyt dużej ochoty... Powoli i delikatnie rozsznurował kimono chłopaka i znów zsuną je z jego ciała, do poziomu rany. Musi sprawdzić jak się ma jego pacjent... Rozwiązał powoli bandaż, cały czas jego skrzydło tkwiło jako dach nad głową Inu. Odwiązanie go było nieco kłopotliwe, ale udało się, a Agito miał wzgląd na... Brak rany. Ach, doskonale... Jego moce lecznicze podziałały jak należy. Resztki bandaża odrzucił gdzieś w bok, ale... Nadal nie chciał się odsunąć... Chciał jeszcze raz, znów posmakować... Ust... Cholera Agito, uspokój się...
Nie dasz rady. Jesteś uległy... To twoje przekleństwo przez które upadasz. Przez swoją uległość... Anioł delikatnie położył na policzku chłopaka prawą dłoń i zbliżył się jeszcze troszkę, po czym pocałował chłopaka. Delikatnie, ale z każdym momentem starał się nieco pogłębić ten pocałunek, a zarazem ze wszystkich sił chciał by Inu się nie zbudził... Agito wstydził się tego po prostu... No i nie chciał utracić dem... Nie, nie chciał utracić Inu przez to. Nie demona, chłopaka o imieniu Inu.
Powrót do góry Go down
Inu
Wojak
avatar

Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Nie Wrz 30, 2012 1:14 pm

Teraz widać, że na świecie nie istnieje samo zło czy samo dobro. Najwięcej jest mieszanek: dobrych z odrobiną zła, czy złych z kruszyną dobra. Nic nie jest tak proste w kwestii istot żywych, żeby powiedzieć jednoznacznie: to jest białe, a to czarne. Gdyby nie było tych z odrobiną zła, to świat stałby się chaosem, a gdyby zabrakło tych z kruszyną dobroci to nie byłoby kogo nawracać i wszystko byłoby nudne. Taka różnorodność, chociaż płatająca figle albo niosąca niespodzianki, jest potrzebna. Zderzenie się różnych światów także, jednak mimo różnic w wyglądzie czy w priorytetach wcale nie oznacza, że któraś ze stron jest tą gorszą bądź lepszą. Wszystko zależy od punktu widzenia, a dla Inu spotkanie kogoś odmiennego od niego, który posiada wielką wiedzę, dużo mówi, radzi i pomaga, to jedno z najważniejszych spotkań w jego życiu.
Bardzo trudno byłoby tak badać ciało, zwłaszcza dotykiem, by jak to zostało ujęte powyżej "pacjent" nie poczuł tego na sobie. Zostawił dowody w postaci plamek krwi z niewygojonej ręki, którą ciągle przesuwał, rozprostowywał, ruszał nią. Kilkukrotne zlizanie nie pomogło, powinien jej nie ruszać chociaż przez parę godzin do strupa. Regeneracja Anioła przyspieszyła ten proces, ale nie o tyle, jeśli Inu ciągle przemieszczał dłoń po ciele kompana. A gdy tak w końcu spał twardo, penetracja ciała i przyjrzenie się demonowi nie zbudziło go ze snu. Trochę tam jedno ucho drgało, zwłaszcza wtedy, gdy zostało odsłonięte, ale nie zaalarmowało w żaden sposób młodzieńca. Może nie był młodzieńcem, ale wyglądał na takiego, zresztą co to jest sto lat w porównaniu z tysiącem czy tysiącami? Nieważne, spał w najlepsze mimo wieku. Tak jak wcześniej Agito, tak teraz Inu obadał się, nawet nie wiedział, że coś takiego się dzieje, dopóki...
Uległość przyczynia się do upadku? A co, jeśli drugiej osobie grzech Anioła... nie szkodzi? Bo fizycznie nie zadawał pocałunek bólu, smakował ciekawie, ale demon nie wiedział co to znaczy. Tylko to stanowiło barierę. Owszem, gdyby uznał po zaznajomieniu się z definicją, to mógłby to zanegować, ale... nie wydawało się to niczym złym. Stąd, ale tylko z tego powodu, iż nie miał informacji na ten temat, pojawił się protest Inu, który widząc zaspanym okiem co się dzieje z jego wargami przez ten krótki moment odsunął głowę na bok. Zmarszczył nieco brwi nie patrząc się w oczy Agito.
-Nie robić tego... nie rozumieć.
Odezwał się, w miarę płynnie, chociaż nieskładnie. Tyle urodziło się pytań w głowie wokół jednej rzeczy, którą uruchomił na jego ustach Blondwłosy towarzysz.
Pocałunek... Czyżby to coś miało znamiona anielskie? Może dlatego nie mógł posiąść wiedzy na ten temat? Nie, to głupie, dlaczego coś takiego miałyby na wyłączność tylko Anioły? Czy to możliwe, iż tylko one umiałyby skorzystać z tego przywileju? Dlaczego dzielił się tym z demonem? Prychnął tylko na te myśli i żeby zapobiec ewentualnemu wybuchowi gniewu zmrużył oczy z zaciśniętymi zębami. Przez chwilę tylko, gdyż zdał sobie sprawę, że to właśnie Anioł może zaspokoić niewiedzę Inu. Skręcił głowę w kierunku Czarnoskrzydlatego i otworzył ślepia. Nie rysował się na nich gniew, a powaga.
-Powiedzieć... co to być?
Zapytał patrząc się w lazurowe patrzałki towarzysza. Jeśli będzie wymigiwać się od odpowiedzi, to dopiero wtedy się rozzłości. Nienawidził, gdy ktoś robił sobie z niego żarty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Pon Paź 01, 2012 7:08 pm

Świat nigdy nie był jednolity... I to jest w nim tak niesamowite, tak niezwykłe. Czemu? A nie widać tego? Gdyby świat nie był różnorodny, nie był złożony z mieszanek bieli i czerni, innymi słowy z wielu odcieni szarości, wtedy byłby... Nudny, można rzec. A zarazem też w różnych okolicznościach świat złożony z samego dobra byłby piekłem gorszym od tego tam na dole, tak samo vice versa, no... Może nie do końca, bo świat złożony z samego zła byłby piekłem sam w sobie, więc vice versa nie pasuje... Ale najważniejszy jest fakt który zauważono, iż to właśnie ta różnorodność nie każe rozdzielać innych na słabszych, gorszych i silniejszych, lepszych... Choć niestety, tak jest... I Agito jest tego przykładem. Przykładem bycia odtrąconym, tym "gorszym", bo skoro upada, nawet nie warto sobie nim zaprzątać głowy... BA! Powinno się wręcz unikać, omijać z daleka jak nosiciela jakiejś zarazy. Theh... Jedyne osoby które są czymś zarażone, to właśnie te pyszałkowate anioły... Zarażone własną głupotą.
Cóż, Agito nawet nie zwrócił zbytnio uwagi na krew, pewnie przez to że zdawać mu się mogło iż to jego własna, bo przykładowo przez sen uciskał ranę, a potem przetarł twarz i bam, taki efekt. Tak przynajmniej mógł sobie tłumaczyć, gdyby chciał i nie widział podstawowych faktów... Jakimi jest to że coś przez sen czuł, więc skojarzenie... To Inu, tylko co on chciał? No i przede wszystkim, czemu anioł nie ściera jego krwi z siebie? Powinien wręcz odkazić całą skórę po czymś takim, kilka aniołów by tak zrobiło... Ale nie on. Czemu? Wspominane było... Z tego samego powodu też zrobił to, co zrobił właśnie.
Nie do końca... Anioł nie powinien grzeszyć, nigdy, nigdy... A Agito... Jego duch jest za słaby by zwalczyć ten jeden grzech. Grzech pożądania ciała... Ciała innego mężczyzny, co zarazem jest złamaniem praw natury, etyki jak i religii i w pewnym sensie również kodeksu aniołów... Co prawda istnieją osobnicy którzy są biseksualistami, ale jest im to w pewnym sensie "wybaczane", gdyż z kobietami też to robią. Tch... A czym to się różni? Czemu to jest klasyfikowane jako grzech, a tamto nie? Czemu... I czemu Bóg nie jest sprawiedliwy dla swoich sług... A dla ludzi jest taki miły, taki wyrozumiały... Hm, Agito zdradza myśleniem objawy upadku? Pewnie tak...
Wiedział że demon go odrzuci, nie spodziewal się odwzajemnienia pocałunku, lub czegokolwiek w tym stylu, ale mimo tej świadomości, i tak westchną z pewną dozą przygnębienia gdy Inu odsuną głowę, mówiąc by Agito tego nie robił... Co prawda anioł usłyszał drugą część odpowiedzi, ale i tak wiele mu to nie dało... A raczej, nie wiele go to pocieszyło, mimo iż był całkowicie świadom tego, że nie ma na co liczyć... Usiadł obok demona pod kamieniem, niemym gestem ręki trącając rozwiązane kimono demona, pokazując przez ten gest by je zawiązał. Nie chciał po prostu widzieć jego nagiego torsu, bo to było... No cóż, zbyt kuszące. Pocałunek na wyłączność aniołów? Pf... To raczej anioły nauczyły się tego od ludzi.
Pytanie demona zbiło zupełnie z myśli anioła, wytrącając go z zamyślenia. Okej, to niezły orzech do zgryzienia, jak mu wyjaśnić o co w tym chodzi... Hm...
- To... Skomplikowane...
Zaczął, wykonując głęboki wdech, po czym rozpoczął próbę wyjaśnienia tego. Powoli i wyraźnie, by demon nie miał problemów z nadążaniem za tokiem myślenia anioła.
- To co zrobiłem... Nazywa się to pocałunkiem, ewentualnie osoby to robiące uznaje się za "całujące się". Pocałunek... Cóż, ciężko mi to wytłumaczyć po prawdzie. Jest to dosyć intymny, emocjonalny gest... Często ludzie i nie tylko ludzie robią to pod wpływem silnych emocji, nie gniewu... Pożądania, podniecenia... Nie zawsze jednak ten gest czymś dobrym...
W pewnym momencie anioł roześmiał się wyraźnie, i choć początkowo śmiech zdawał się być radosnym, z każdą chwilą przeszedł w gorzki szloch, w czasie którego anioł zakrył dłonią oczy wraz z czołem i na koniec znów wykonując głęboki wdech, by mówić dalej.
- Jak zapewne już dostrzegłeś, jestem aniołem... Innym niż wszystkie, prawda? Przeważnie pióra aniołów są śnieżnobiałe, prawda? Cóż... Jestem innym aniołem niż wszystkie... Z różnych przyczyn boskie sługi upadają, popadają w oddalenie od Boga, by w dalszej konsekwencji dołączyć do was, demonów... Anioły mają swój kodeks praw, coś czego nie powinny łamać... My jako najdoskonalszy obraz Boga musimy być idealni, być przykładem... A ci którzy w jakiś sposób nie potrafią takowi być, są odtrącani na ubocze, ich skrzydła tracą biel, przechodząc w szarość, czerń... Aż w ostateczności odpadają, sprawiając iż anioł staje się upadłym. Jak widzisz... Mi nie daleko do tego losu. A to co zrobiłem... Pocałunek między parą mężczyzn jest często uznawany za coś złego... Dla anioła coś takiego i dalszy kontakt cielesny z demonem czy ogółem jakim kolwiek mężczyzną to złamanie wszelakich norm etnicznych, religijnych, wszystkich zasad którym anioł jest posłuszny... Którym musi być posłuszny...
Anioł zabrał dłoń z oczu, ukazując że... Łka, płacze... Łzy płynęły po jego policzkach, choć on sam starał się zachować powagę i dokończyć to, co chciał przekazać.
- Upadam, Inu... Upadam, bo jestem zbyt słaby by pokonać pożądliwości swojego ciała. Ja... Miłość do kobiet jest naturalna, dobra, ale ja ku nim nie czuję takowej... Tylko w kierunku mężczyzn... I jestem zbyt słaby by z tym walczyć... Zboczyłem z drogi aniołów, wpadłem w mrok upadku... I popadam w niełaskę, jestem odtrącony od nieba... Boję się tego. Boję się gdy nastanie dzień w którym utracę skrzydła, a zarazem jedyny kontakt z Najwyższym... Jedyną drogę ku niemu... Jedyny sposób...
Głos całkowicie załamał się aniołowi, który podkulił nogi ku sobie i oparł czoło o kolana, kryjąc twarz przed demonem. To było żenujące... Ale nie potrafił... Nie potrafił... Łzy smutku, żalu... Rozpaczy płynęły mu po policzkach, łzy świadomości, że wkrótce straci kontakt z Najwyższym... Raz... I na wieczność...
Powrót do góry Go down
Inu
Wojak
avatar

Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Pon Paź 01, 2012 8:03 pm

Nikt nie powinien grzeszyć, a to grzechy są często powodem szarości na białym płótnie życia. Na pewno nie łatwo jest się oddać Piekłu, gdy służyło się u stóp Najwyższego. Wielkie rozterki przeżywał czarnoskrzydły Anioł, który nie tylko wyjaśnił czym jest pocałunek, ale także opowiedział o swojej zbliżającej się przyszłości i powodom ku temu. Ubierając kimono na siebie, jak wskazał na to Anioł, z otwartymi na oścież uszami i oczami chłonął słowa nowego trenera, gdyż były bardzo dziwne. Rozumiał większość wyrazów, ale nie intencje tego na górze. Łzy Anioła dopełniały obraz przygnębienia, strachu, smutku drzemiącego w Blondwłosym Skrzydlatym mężczyźnie. Lazurowe oczy nabierały coraz mniej wyraźnych barw, zamoczone w wielkim lęku przed mrokiem, którego obawiał się niedoszły rywal. Złote ślepia nie drgnęły, wydawały się nie być wzruszone ckliwą opowieścią kolegi i tym dlaczego pocałował Inu. Białowłosy długo milczał nie powstrzymując płaczu ani gestem ani słowem, ale to drugie rozpoczęło swój bieg po minucie ciszy i skupienia.
-Nie bać się, Agito. Najwyższy nie być potrzebny, jeśli zrobić dla Agito taka krzywda.
Wtedy Anioł mógł poczuć na policzkach jak dwa palce ze szponami Inu wycierają mu łzy, a właściciel siedział bardzo blisko Splugawionego. Wzrok demona nie odlepiał się od udręczonych karą boską oczu szermierza. Nie mrugał ani razu, tylko kontynuował długą jak na demona wypowiedź:
-Pocałunek nie być zły, smakować i być miły. Sprawiać radość? Kon... kontyt... kontynuować. Mężczyzna, kobieta... obojętne. Nie zmieniać się dla Najwyższy i zasad. Nie bać się.
Oparł się o kulącego się Blondwłosego Anioła. Żeby było im cieplej, żeby ich "aury" dobrze na siebie wpłynęły, żeby było raźniej. Bo nawet demona dopadła przykrość. Ten pocałunek był mu znany, ale nie pamiętał dlaczego. Coraz mniej rzeczy przypominał sobie z przeszłości, w tym nawet swoją siostrę. Zapomniał jej imię, zapomniał, że kogoś takiego miał. Ale to, iż składał opiekuńczego całusa na rumianym policzku dziewczyny mignęło mu przed oczyma i nie chciało dać spokoju. Zacisnął kły, żeby nie dać się wyprowadzić z równowagi, którą tracił bardzo często, a przed którą ostrzegał podczas walki i po niej siedzący z nim przybity Czarnopiórek. Znów milczenie zostało przerwane pewnym tonem o nietypowej dla psowatego chłopaka treści:
-Inu Agito zostawić, gdy to pomóc. Jak nie, to pomóc inaczej... W być demon. -Położył swoją dłoń na głowie towarzysza i potarmosił fryzurę, po czym wstał i zanim zrobił krok w którąkolwiek stronę dopowiedział: -Zastanowić się i powiedzieć kiedy być gotów. Inu medytować tam.
Wskazał szponem skraj góry, na której siedzieli i wcześniej walczyli, żeby faktycznie wyciszyć się, a także dać czas do namysłu dla Anioła. Gdyby okazało się, że trzyma się blisko Boga, bo boi się być sam, to nie musiałby być Jego sługą. Co prawda demon nie miał sielankowego życia, bo zostaje przeklęty na zawsze, ale nie miał za zwierzchnika kogoś takiego jak mają Aniołowie. I mógłby zadeklarować pomoc w przemianie Agito, aby przeszedł na jego stronę. Zmuszać nie chciał, tylko zaproponował. Jeśli jednak "prawie Święty" wojownik będzie dążyć do odpokutowania i zechciał wrócić do Najwyższego, to Inu mu nie pomoże. Wtedy będzie go tylko śledzić jak sobie radzi, a nie wodzić na pokuszenie. Nie widział w tym żadnej frajdy dla siebie. Wolałby móc dalej poznawać tajniki świata u boku takiego trenera. I poznać lepiej jego samego. I samego siebie okiem innej osoby.
Usiadł nad przepaścią i spoglądając przed siebie milczał jak grób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Wto Paź 02, 2012 5:17 pm

Grzechy to przyczyna większości zła tego świata... Nie... Grzechy to JEST zło tego świata. Przyniesione do ludzkiego świata przez pierwsze demony i upadłe anioły, zaraziły one ludzkie umysły skłonnościami do zła i upadku... I nie tylko ludzkie umysły, jak widać, skoro jeden z najczystszych, jeden z najświętszych, anioł pełen poświęcenia... I nie tylko jeden taki powoli oddaje się ku złu, popadając w nie co raz bardziej i bardziej... I to go niszczy, zbiera w jego duszy niszczycielskie żniwo. Cios za ciosem, uczucie popadania w odrzucenie od Boga zalewa serce anioła ciemniejącym mrokiem i poczuciem całkowitego żalu... Mrok upadłości powoli przejmuje kontrolę nad sposobem życia i myśleniem Agito. Powoli zmienia jego... Duszę... Na co? Ciężko powiedzieć... Z pewnością proces przejścia z anielskiego majestatu ku upadkowi, by w ostatecznym rozrachunku dołączyć do swych piekielnych "braci" nie jest przyjemny, czy miły... Z pewnością czeka Agito długi czas destrukcyjnego bólu i niszczącego jego serce mroku...
Gdy w końcu anioł zamilkł, nadal uktną w takiej pozycji w jakiej był, oddychając spokojnie z zapłakanymi oczami i licem w łzach spoglądając przed siebie. To było dla niego tak... Potworne... Bał się tego, popadał w prawdziwą rozpacz i wręcz paraliżujący strach... Z tego odrętwienia wyrwał go głos chłopaka. Co prawda rozumienie słów wypowiadanych w taki... hm, dosyć prymitywny sposób nie zawsze przychodziło łatwo, lecz teraz było to zupełnie jasne.
- Nie jest... Potrzebny...?
Wyszeptał pytanie sam do siebie, nie odtrącając dłoni demona która oczyszczała jego policzek z łez. Może faktycznie? Może skoro Bóg każe mu odejść, to powinien przestać nad tym rozpaczać i w końcu przyjąć to do świadomości, miast ciągle niszczyć samego siebie, wmawiając sobie jakim jest potworem iż Bóg go odrzuca... Agito, nawet jeśli jesteś potworem... Nawet jeśli nie zasługujesz na majestat jakim cię obdarowano i jaki ci się odbierze... Nawet jeśli to wszystko, niech to cię nie interesuje. Jeśli taki jest twój los, przyjmij go... Bo innego wyboru nie masz. A może jednak to "nowe" życie nie jest tak potworne?
Wysłuchał dalszej wypowiedzi białowłosego, spoglądając w jego stronę zaszklonymi od łez oczami... Nie wiedział co o tym myśleć, demon nie widzi w tym nic złego... Nie widzi powodu by się bać...
- Boga trzeba się bać... Trzeba żyć w bojaźni Bożej...
Szeptał cicho w odpowiedzi, bez najmniejszego przekonania w głosie, jakby zupełnie neutralnym tonem... Jakby sam nie wierzył w te słowa. Oparł się o złotookiego gdy ten zrobił to pierwszy, chociaż w pewnym stopniu chcąc się rozgrzać (bo nadmienić trzeba że nie założył swojego płaszczu i cały czas ma nagą klatkę piersiową, bo koszula poszła na bandaż dla demona.) Ten demon i Lucid, demoniczny wróżek... Zło... Jak na razie dało mu paradoksalnie od wielu lat najwięcej dobra! Więcej niż ci aniołowie którzy gdy tylko skrzydła zaczęły mu szarzeć unikali go niczym zarazy... A jeśli już się do niego zbliżali, wyszydzali go, wytykali... To wszystko było dla anioła... Trudne. Zło lepsze od dobra... Dobro gorsze od zła... Ci którzy są źli okazują upadającemu więcej przyjaźni i dobra niż ci, którzy byli jego... Rodziną... Czyżby to było kierowane tym że "witają" nowego "członka" w swoich progach? Może... Może nie.
Chwila przez jaką Agito myślał o tych sprawach została przerwana głosem psowatego, ale jego słowa... Agito zupełnie nie wiedział co o tym myśleć, jego towarzysz wprawił go tymi słowami w całkowite zmieszanie i zupełną bezmyślność. Pomóc... W byciu... Demonem? Ale... Anioł w pewnym sensie zszokowany tymi słowami nie zareagował nawet na gest demona gdy ten mu tarmosił włosy i przekazał że będzie medytować kawałek dalej, dając Agitowi czas do namysłu. Agito... Upadający anioł... Przyszły upadły... Przyszły demon... Przyszłe zło...
Anioł popadł w całkowity trans zamyślenia nad tym wszystkim. Czy warto próbować, mając świadomość że nawet jeśli... To nie jest to możliwe by już wrócić? Że nie może już cofnąć tego co się dzieje... Że jedyna opcja to pogodzić się z tym? Agito... Musisz to zrozumieć. Musisz pojąć... Bóg cię odrzucił... Anioły cię odrzuciły... Niebo cię odrzuciło, żadne z tych nie potrafiło pojąć i zrozumieć, że masz słabego ducha... Ale podobny Bóg jest nieomylny, Niebo jest nieomylne... Czemu więc duszę Agito, mimo iż było jasne że ma zbyt słabego ducha... Mimo to uczyniono go aniołem? Nadzieja? Chęć dowcipu? A może... Może to było świadome? Może świadomie dano mu anielski majestat, by potem upadł i dołączył do demonów? To nielogiczne... Ale w tej chwili nie ma żadnego wytłumaczenia czemu... Dlaczego... Po co...
Agito nie potrafił odpowiedzieć sobie na te pytania, ale wiedział... Nie ma odwrotu. Podjął decyzję. Powoli podniósł się do pionu, po czym jednak uklękną na jednym kolanie, ujmując laskę w dłoń i opierając ją stabilnie o podłoże, po czym obie dłonie oparł o nie, zaś czoło o takowe. Przymkną oczy i w takiej pozycji, jakby... Modlił się... W takiej pozycji utkną na kilka chwil w stanie na wpół życia. Oddychał powoli, ale po prostu... Był jakoby w innym świecie. Co robił? Czemu to robił? Nie teraz jest cel by na to odpowiedzieć...
Minuty mijały, by w końcu anioł przerwał to, co czynił. Nie mal błyskawicznie uniósł się do pionu, wyjmując ostrze z laski, lecz nie kierował je ku demonowi... Lecz ku sobie. Obrócił klingę w swoją stronę i koniec ostrza powoli i dosyć płytko wbił w swoje ciało, poniżej linii gardła. Nie by zranić... By popłynęła krew. Ujął rękojeść oburącz, upuszczając laskę samą w sobie, po czym przesuną płytko wbitym ostrzem w dół przez klatkę piersiową i brzuch, na linii spodni się zatrzymując. Prosta, pionowa linia cieknącej krwi... Ten ból wprawił go w sporą przyjemność, ale nie o to teraz chodzi, o symbolikę... Nie robił tego dla przyjemności, lecz dla pewnego... Symbolu. Podobnie jak wcześniej wbił płytko koniec ostrza, tym razem w prawy obojczyk i na ukos przesuną powoli przez swoje ciało, tworząc kolejną, cieknącą krwią linię przecinającą poprzednią, a kończącą się na poziomie lewego biodra. Wyjął ostrze i raz jeszcze, tym razem zaczynając od prawego biodra wykonał podobną, szkarłatną linię przecinającą się ze wszystkimi liniami w jednym punkcie, rozpoczętą na poziomie prawego biodra, kończącą się na lewym obojczyku. Co prawda ból z tego dostarczył mu sporo przyjemności i podniecił go, ale nie o to chodziło... Anioł wyjął ostrze i "trząsnięciem" zrzucił krew z ostrza, po czym schylił się i podniósł laskę, w której skrył klingę z metalicznym trzaskiem. Co więc Agito nakreślił? Wydaje się to nie być żadnym symbolem... Pionowa linia i dwie przecinające ją w jednym punkcie ukośne linie... Błąd. To symbol odwróconego krzyża, okultystyczny symbol sekt... I symbol którym chce się naznaczyć w sercu anioł, bo rana wkrótce zniknie. Nie zabliźni się, jego moce o to zadbają...
Po dokonaniu tego czynu anioł, nadal mając nagą klatkę piersiową (jakoś ciągle mija się z założeniem płaszcza) podszedł do demona i uklękną obok niego, patrząc w podobną stronę co białowłosy, siadając na swoich stopach, a laskę którą dzierżył w dłoni układając obok siebie. Odetchną głębiej, spoglądając na swoje krwawiące rany a zarazem chcąc uspokoić skołatane nerwy i podniecenie które się uwidoczniło... Zamkną oczy, zwieszając głowę w dół.
- Jak... Chcesz mi pomóc?
Przerwa między wyrażeniami była dosyć długa, wprost wydawało się że anioł nie skończy wypowiedzi... Ale dokończył ją. Mówił to spokojnym, zdecydowanym głosem. Tak... Podjął decyzję. Jeśli taki los dla niego jest... Niech więc będzie. Przyjmie go... Takiego jakiego otrzymał.
Powrót do góry Go down
Inu
Wojak
avatar

Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Wto Paź 02, 2012 8:05 pm

Kto powiedział, że życie nie jest ironią samą w sobie? Żyje się, żeby umrzeć. Umiera się, żeby żyć. Zło okazuje swoją dobroć tym, na którym im zależy, czyli przede wszystkich dla tych, którzy skłaniają się ku złu. Nie mniej jednak białowłosy wojownik nie uważał się za tego złego. Przecież gdyby był jak te Anioły, które nie chcą wesprzeć jednego z nich, to brzydziłby się samego siebie, gdyż to godzi w jego poglądy. Jasne, że nie pomaga wszystkim, nie wszyscy zasługują na tego typu ratunek, a dla Inu Blondyn był kimś więcej niż rozmówcą. Mogli sobie pomóc wzajemnie - Inu nauczy postrzegania świata okiem demona, a Agito będzie mógł mu zapewnić stały trening fizyczny i psychiczny, w tym może nawet ludzką mowę. To chyba niewielka cena za demoniczną usługę, czyż nie?
Usłyszał kroki towarzysza, jego oddech trochę nierówny i ciężko wypowiedziane pytanie. Pomimo medytowania czuł wyraźnie nowo rozlaną krew Anioła. Nie odwracał się jeszcze w kierunku niezwykłego kompana. Ale teraz wiedział, że Agito jest gotów na "udzielenie pomocy". Tylko dobre zadał pytanie podopieczny... Jak chce pomóc Aniołowi? Zwęziły się źrenice demona, ponieważ szukał rozwiązania w swojej głowie lub w swojej przeszłości. Jak doszło do tego, że Inu stał się demonem... wiele cierpiał, bardzo wiele. Został obdarty żywcem ze skóry i skazany na wykrwawienie, umierał długo w agonii. Skoro był ofiarą, to dlaczego nie trafił do nieba? Bo nie wybaczył winowajcy, zemsta przesiąknęła go do szpiku kości w ostatnich chwilach życia jako Zmiennokształtny. Dodatkowo miał nałożoną klątwę przez wiedźmę, która odebrała mu duszę od ciała, oddzieliła te dwie sfery od siebie. Czy istnieje sposób, aby coś podobnego dało się przeprowadzić na Agito? Samo zabicie na nic by się zdało. I nagle pojawiła się iskra w oczach Inu, który chyba znalazł odpowiedź. Uniósł wyżej głowę, wciąż patrząc się przed siebie. Nie uśmiechał się, wydawał się być chłodny, ale to tylko dlatego, że myślał intensywnie i na bieżąco.
-To nie takie proste.
Ślepia utkwił z widoków przed siebie na Lazurowookiego, który nadal trwał w jednej pozycji tuż obok demona. Złote tęczówki pilnie obserwowały zachowanie rozmówcy, aż zjechał spojrzeniem na krew, która pobudzała jego umysł w tą gorszą stronę. Gęsta, cieplutka, jeszcze niewinna posoka spływała po bladym i miękkim ciele mężczyzny. Wyciągnął ku niemu palec, który zanurzył w samym środku jego zranionego ciała i podał do jego dolnej wargi brudząc ją. Znak, który zrobił na sobie Agito mówił wiele za siebie. Przedstawiał gotowość do zmiany dotychczasowego, anielskiego życia. Znów spojrzał na Czarnoskrzydlatego i powiedział jak na psowatego demona bardzo po ludzku:
-Najpierw musieć polubić samego siebie, i to bardzo. To, co ograniczać - uwolnić.
Czyli innymi słowy: oddać się grzechowi całkowicie. A Inu zdążył zauważyć jaki był jeden z problemów Agito. Ułatwi mu sprawę, gdy sam zainicjuje postęp w tej sprawie. Sięgnął obiema dłońmi ku Blondynowi i wysunął długie pazury, którymi masował spięte barki Anioła, a ponieważ szpony nie stępiły się wcześniej, to wbijał w skórę i rozdrapywał nawet do krwi. Nie urywał kontaktu wzrokowego z towarzysza, ani nie przerywał "masażu", aż do chwili, kiedy znów spojrzał na posokę na torsie Splugawionego. Wtedy na chwilę przestał, aby nachylić się i zlizać własnym językiem bordową substancję. Bardzo wolno, z wielkim pietyzmem i rozkoszą przesuwał językiem po klatce piersiowej i brzuchu, aby zostało tylko zastygnięte znamię odwróconego krzyża. Gdy miał wracać do przerwanego masażu to uniósł spojrzenie na wargi Agito i coś go pchało, aby spróbować to, co wcześniej wypróbował na nim Anioł. Ekscytowało go to, dlatego nie wahając się dłużej przysunął swoją twarz ku Lazurowookiemu i nim przeszedł do ostatecznej fazy zmrużył ślepia do połowy i powiedział dobitnie:
-Nie bać się, Agi.
Już sekundę bliżej Inu dorwał się do jego ust i nieco przygryzał jego dolną wargę, bo nie umiał profesjonalnie całować. Nadal było to dla niego obce, ale jakże przyjemne. Aż jedna noga nieco kiwała się góra-dół, a uszy gładko położył na fryzurze. Trochę pomiętosił dolną wargę Agito kłami raniąc do krwi, ale w końcu przeszedł do rzeczy i zrobił to. Tak jak należy, może nieco za krótko, jednak udało się. Poczuli wzajemną wymianę nie tylko śliny, lecz czegoś więcej. Tej nutki podniecenia, której doznał za pierwszym razem.
Po pocałunku odsunął oblicze od lica Anioła i kontynuował "masaż" na barkach kompana. Chciał go jak najbardziej rozluźnić, żeby nie musiał skrywać w sobie swojego ja skażonego przez kaprys Najwyższego. Niech pokaże swoje prawdziwe oblicze i swojego demona, którego w sobie już od dawna miał Agito.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Wto Paź 02, 2012 9:53 pm

I w taki sposób koło się zamyka. Umieramy by odżyć na nowo, żyjemy by umrzeć i tak w kółko. Co byśmy nie zrobili, albo biegnący czas, albo ostrze miecza lub kula albo inny sposób zakończy nasze życie, które potem zaczniemy na nowo, w inny sposób, w innym miejscu, w innym czasie, w innym ciele... A i tak wyjdzie na to samo, bo znowu wracamy do koła życie-śmierć-życie. Tsa... Skomplikowane i trudne te życie, nie?
Anioł nie uważał każdego demona za wcielenie zła. Owszem, czynienie zła przychodzi im prościej, szybciej i łatwiej niż innym, co nie oznacza że oni są źli z samych siebie, i są skorzy do dobra... Agito nigdy nie patrzył na demony jak na istoty całkowicie złe, nie był im całkowicie przeciwny, co nie zmienia faktu że zawsze cierpiał na pewną dozę... Niechęci do nich, i do wampirów, będących pośrednio efektem magii demonów... Chociaż teraz ta niechęć którą miał wcześniej osłabła do tego stopnia, że przestał postrzegać zło jako przeciwników... Demony jako wrogów... Na powrót widział w upadłych swoich braci, w demonach również... Ale teraz musi się nauczyć żyć jak one, patrzeć na świat okiem demonów... Pewnie z początku będzie ciężko, ale chociaż w jakiś sposób może spłacić dług u demona. Treningiem, w różnych dziedzinach. To zdecydowanie cena niewielka jak na tą usługę.
Cóż... Krew może i faktycznie ma swój zapach, może i dla zwykłych ludzi nie byłby tak wyczuwalny, ale dla demona o psich zmysłach? Zapewne zupełnie bez problemu potrafił ją wyczuć. Anioł oczekiwał w spokoju odpowiedzi, oddychając powoli, ale nieco "nierówno" jak to demon zauważył, bo pomimo wszystko, rany i upływ krwi przyśpieszył tętno i oddech... A podniecenie związane z masochistycznym zadaniem bólu to swoją drogą. Hm... Ojej, to Agito pewnie miałby o wiele gorzej od demona... Chociaż, może nie? Biorąc pod uwagę że jest aniołem i gdyby upadł, to może by go przyjęli z uśmiechem na twarzy? Taaaaa, marzyć można... Pewnie by sobie kilka demonów których posłał w przysłowiowe diabły odbiło to, co zrobił z nimi Agito. No ale cii, bo chyba Inu coś wykombinował. Agito widząc drobną zmianę w "pozycji" demona spojrzał uważniej, nadstawiając uszu. Na słowa demona nie zareagował, bo doskonale wiedział że to nie jest proste... Znał anioły, znał upadłych i znał demony... Wiedział że to nie jest prosta droga, ale podjął decyzję i ruszy tą drogą... Ruszyłby sam, ale teraz chociaż posiada przeciwnika po tym obcym świecie piekła i gorejących płomieni piekła.
Czując na sobie jego wzrok nie zareagował jakoś zbyt gwałtownie, chociaż miał ochotę zakryć dolne okolice, by przypadkiem Inu nie dostrzegł faktu hm... Wybrzuszenia się spodni, znowu. No ale teraz już za późno... Co prawda wzrok demona na jego ciele mu nie przeszkadzał, ale to było całkiem miłe gdy ktoś cię tak obserwuje, dokładnie, dogłębnie... Gest demona był z deka dziwny, ale w sumie można by mu wybaczyć... Sporo demonów lubi krew, przeniesiono to jako klątwę na wampirzą rasę. Gdyby Inu wetkną palec głębiej w ranę sprawiłby tym niekłamanie troszkę przyjemności aniołowi, ale tyle też może być. Miast jednak otrzeć wargę dłonią, czy coś, wysuną język, którym zebrał krew z wargi jaką pozostawił palec demona. Hm... Co prawda nie jest smakoszem krwi jak wampiry, a ta krew była jego własna, ale musiał przyznać jedno... Pomimo metalicznego posmaku, było w niej coś... Nieziemskiego, coś... Nie z tego świata. Ciężko to po prostu ująć... To była jego "boskość", anielskość, jego majestat... Nawiązał kontakt wzrokowy z demonem i uważnie wysłuchał jego słów. Polubić samego siebie, zrzucić ograniczenia... Anioł szybko pojął te fakty. To co blokował, czego się bał, czego nie chciał czuć... Musi to uwolnić, musi przestać się tego bać. Musi... Przestać obawiać się kar, bo w końcu oberwał już najsilniejszą, gorzej być nie może, nie? Więc skoro otrzymał już najgorszą... To po co się ograniczać? I tak już gorzej go nie ukażą...
Te myśli jednak zakłócił gest demona, który... No cóż, nie kłamiąc, sprawiał sporo przyjemności aniołowi tym "ostrym" masażem, i to dosyć dosłownie, patrząc na rozdrapywane do krwi barki, które pod wpływem działań Inu rozluźniły się... Podobnie jak anioł, który w końcu przestał się "spinać"... A w sumie rozluźniała go bolesna z tego masażu przyjemność, tą, którą uwielbiał... I gdy to przerwał, aż jękną cicho z wyrzutem że demon przerwał ten przyjemny masaż. No jak to?! Żeby tak...
Cały protest jednak zdusił w zarodku kolejny gest demona, to co zrobił... Zdecydowanie to było jedną z przyjemniejszych rzeczy. Wilgotny język chłopaka sunący po jego ranach był naprawdę przyjemnym uczuciem, mieszał się ból z dotyku do rany wraz z rozkosznym poczuciem dotyku tego języka na ciele... Tak, zdecydowanie to było bardzo przyjemne.
- Jeśli... Tak ma wyglądać... Demoniczne życie... To zaczyna mi się... To podobać...
Mówił z przerwami, bo cóż... Troszkę trudno mu już było mówić stabilnie pod naporem takiej już ilości przyjemności. Ach, ten masochizm... Ta przyjemność, ogromna przyjemność z bólu... Tak, to jest to, co Agito uwielbiał. Grzech... Grzech rozkoszy, przyjemności cielesnych, intymnych igraszek... Gdy więc demon zbliżył swoją twarz do jego, mówiąc by Agito się nie bał, anioł zareagował jedynie... Uśmiechem, który już po chwili został zmieniony w inny wyraz, zmieniający się co moment, głównie przez fakt że Inu złączył ich usta w dosyć... No, co mówić, nie profesjonalnym pocałunku. Ale cóż... Od czegoś trzeba zacząć, prawda? A Agito może robić za trenera także i w tym... Odwzajemnił pocałunek z podobną agresywnością, ale nie robił tego aż tak silnie, nie gryzł chłopaka... Dawał mu jednak tego, co chciał. Pocałunku... Który zdecydowanie mu się podobał. Gdy jednak demon pogłębił pocałunek, anioł uśmiechną się w duchu, dołączając do tego i pogłębiając pocałunek razem z wysłannikiem piekieł. Zdecydowanie teraz poczuł smak ust demona... Zdecydowanie, i chciał go więcej i więcej...
To też znów wydał jęk niezadowolenia gdy demon odsuną się od niego i spojrzał nieco "naburmuszony" na Inu... Jednak pod wpływem kolejnej dawki przyjemności z drapiącego do krwi masażu demona nie dał rady dłużej wytrzymać. Z uśmiechem wyskoczył z kolan i stóp, powalając demona na plecy poprzez popchnięcie dłońmi na obojczykach, oraz sam pęd własnego ciała. Z uśmiechem przeciągną kciukiem prawej ręki po jeszcze krwawiącej ranie, lewą dłonią podtrzymując swoje ciało razem ze stopami w górze, po czym tym kciukiem przesuną po wargach chłopaka, zabrudzając je swoją krwią. Nachylił się ku uchu demona, szeptając cicho nie tyle co podnieconym, co wprost uwodzicielskim tonem głosu.
- Chyba jednak demonizm nie jest taki zły jak wcześniej myślałem...
Skąd taka szybka zmiana? Cóż... Nie bez powodu skrzydła Agito są już nie mal bliskie byciu "ciałem całkowicie czarnym", prawda? Przesuną oblizanymi wcześniej wargami od ucha, przez policzek do ust demona, które znów złączył ze swoimi namiętnym, głębokim i pożądliwym pocałunkiem. Z miejsca starał się by pocałunek był głęboki i sprawił im obu przyjemność... Dużo przyjemności. Wolna dłoń zaczęła powoli rozsznurowywać kimono demona, ale w takiej pozycji i "na ślepo" szło mu to nieco mozolnie... Ale co tam, cierpliwość to cnota która może Agitowi pozostać, prawda?
Powrót do góry Go down
Inu
Wojak
avatar

Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   Sro Paź 03, 2012 8:32 am

Krew to tylko lub aż substancja. Dla wrażliwego powonienia metaliczny zapach różnił się od woni kwiatów czy rześkiego powietrza. Dodatkowo miał bardzo często do czynienia z przelaną krwią, dlatego nie brzydził się, ale smakował posokę. Nie to, że była mu potrzebna do przeżycia jak wampirom, lecz przyprawiała smaczku i rozbudzała pewne sfery umysłu do bycia agresywniejszym. W tej chwili złość nie mogła być przeistoczona w chęć walki, chociaż to wyjdzie na korzyść dla Agito, gdyż...
Oo taak, zaiste bardzo podobało mu się to, że Anioł tak chętnie przyjmował gesty demona. Rozdrapywanie barków do krwi, amatorski pocałunek, zlizanie posoki z "wykreślonego" ostrzem symbolu. Białowłosy bardzo dokładnie lustrował zachowanie niegdyś Świętego (niegdyś, bo przeczuwał, iż jak tak dalej pójdzie, to będzie mógł już wkrótce bez problemów przekroczyć portal do Piekieł), aby wiedzieć czy dopełnia zmysły i emocje Lazurowookiego. Poznał już jego właściwość, że ból przeistacza w rozkosz, a Inu mógł dostarczyć mu tego fizycznego cierpienia. Nie wiedział jak bardzo rozkręcił Agito, nie przypuszczał, że od razu dojdzie do czegoś więcej. W pewnym sensie obawiał się czy jego prymitywne i sztywne gesty trafią do adresata, ale okazało się, że tak. I był całkiem rad słysząc słowa i jęki zawodu kiedy przerywał daną czynność; widząc poczynania kolegi; czując dreszczyk podniecenia (o ile to było to coś, co wprawiało go w mały trans); dotykając swoich ciał i zlepiając ciała w rytualne obrządki wzajemnej przyjemności. Został nawet powalony na plecy i obdarowany jeszcze odrobiną krwi przez Agito. Ta drobina nie zrobiłaby na nim wrażenia, gdyby nie fakt, że razem komponowało się to wszystko w wspaniały festiwal pożądania, i ten szept taki inny niż pozostałe, i prawdziwy pocałunek ze splątanymi językami. Powoli coraz głośniej pomrukiwał na to wszystko, dopuszczał do siebie przypadłości i kaprysy Agito. Wszystko po to, aby zrozumiał, że to nie jest złe jak twierdził Najwyższy, że określa jego indywidualność, i że potrafił oszukać sztuczkę Najwyższego. Że jest w stanie zamienić klątwę na coś przypisaną tylko jemu i wykorzystać to przeciwko Niemu. Czy właśnie dochodzimy do sedna sprawy? Najwyższy nie tolerował rzucającego się w oczy zuchwalstwa w niepoprawnych politycznie czynach. Robić na przekór, aż do potępienia, które zostało i tak wyznaczone odgórnie. Po co bronić się przed tym? O wiele łatwiej po prostu upaść i będąc na dnie... wznieść się ku górze.
Nic nie odpowiadał Blondynowi, chociaż chciał, ale bardzo mocno przeżywał to co się dzieje. Nie pod względem emocjonalnym - znaczy nie mógł zakochać się czy spełnić się w sferze miłosnej - ale zdarzenie było wielkie i jakże krzepiące dla Inu, który uważał, iż zbyt zbliżył się do zwierząt, które takie akty uprawiają tylko dlatego, aby mieć potomstwo. Demon został potraktowany jak człowiek, nie jak pies. Gorzej, że przez ciało wędrowały niepotrzebne impulsy. Oczy zaszły mu mgłą, które przymknął całkowicie i przysunął dłońmi ze szponami korpus Agito. Woń nie tylko krwi, lecz i innej substancji, sprawiała, iż chłopak w kimonie robił się brutalniejszy. Przejeżdżał szponami po żebrach zdzierając z nich naskórek, palce wędrowały nawet na plecy, z których wyrastały czarne skrzydła, i przez chwilę chwycił je z zamiarem wyrwania, ale powstrzymał się. Jeszcze przydadzą mu się te atrybuty, połamie mu je dopiero w Piekle, w którym wyhoduje najpiękniejsze okazy. Jak ich usta zlepiały się ze sobą, to głębiej wbijał pazury. Inu już miał dłonie całe we krwi Anioła, co wprawiało go w dziwny stan, podobny do tego, który widział Agito podczas walki. Wydłużyły mu się paznokcie i kły, którymi czasem podgryzał uszy czy wargi Blondyna. Jednym szarpnięciem ręki pozostawił na lewym boku Anioła głębokie rany. Jakby ktoś patrzył na to z boku mógłby pomyśleć, że chce obedrzeć ze skóry Lazurowookiego. Nie, po prostu sprawdzał swoje i towarzysza granice. Nerwy Inu trzymały się na włosku, dlatego jakąś chwilę później dało się wyczuć jak drżą mu ręce, oddech robił się nierówny, myśli i serce kołatały bez rytmu. Sapał wyraźnie, z czoła ściekał mu pot, i wciąż miał zamknięte oczy ze zmarszczonymi brwiami. Mimo to nie przestawał drapać ciała Anioła, no może tylko na krótkie chwile, kiedy to wewnętrzne napięcie rosło i nie chciało opuścić. O ironio, przecież wcześniej sam dążył do tego, żeby Agito rozluźnił się, i mimo przyjemnych karesów to teraz dzieje się na odwrót z demonem. Może jak na pierwszy raz to było za dużo, a Inu nie chciał pierwszy składać "broni"?
Wtedy na chwilę odzyskał trzeźwe myślenie i sięgnął swoimi pazurami po swoją klatkę piersiową, którą powoli rozwiązywał z kimona Splugawiony. Tam, gdzie była odkryta, przejechał mocno szponami tak, aby pojawiła się ciemnobordowa, prawie czarna posoka demona. Otworzył do połowy ślepia, które nie miały tęczówek ani źrenic, i wysunął ku jego owalu twarzy swoje szpony.
-Pić... Agito... pić...
Powiedział cicho i z głębokimi pauzami na jeszcze głębsze oddechy. Wbił pazury w jego skronie i przysunął jego głowę ku swojemu torsowi, żeby zachęcić do skosztowania krwi demona. Swoją już poznał, teraz niech zrozumie jak niewiele różni się w smaku od własnej posoki. Niech powolutku dokonuje analizy, Inu robi to cały czas. Porównuje i ocenia. Chociaż obecnie jest nieźle oddany hormonom i Agito, więc nie do końca myśli racjonalnie. Tonie w morzu przyjemności jakie otrzymał od niezwykłego mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Czerwona Góra   

Powrót do góry Go down
 
Czerwona Góra
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Drużyna Czerwona
» James "Bucky" Barnes
» Czerwona Kapłanka Trianna z Volantis

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Reszta Anglii i nie tylko :: Góry-
Skocz do: