IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stare ruiny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Sai
Chochlik
avatar

Fabularnie : Irysviel
Liczba postów : 37
Join date : 26/07/2012

PisanieTemat: Stare ruiny   Wto Sie 14, 2012 2:39 pm

Ruiny jak ruiny. Na pewno skrywają w sobie wiele tajemnic i kawałek historii. Porośnięte gęstą florą są niemal niewidoczne z lotu ptaka. Wiele leśnych i polnych dróżek zahacza mimo wszystko o to urokliwe miejsce.





To było jedno z miejsc, które poznał tuż po ucieczce od przybranej rodziny. Pierwszy nocleg i pierwsza niepewność co powinien w życiu robić. Lub od czego wzbraniać się rękoma i nogami. To tutaj przyprowadził Amel, aby mogła poznać kawałek jego historii. Dodatkowo tutaj nie padał deszcz, nie to co w mieście. Zanim jednak przeszli wgłąb zakątka, przykrył dłońmi oczy dziewczyny i ciepło powiedział:
-Nie podglądaj proszę.
Prowadził ją lekko popychając przed siebie swoim nagim torsem, miał przecież zajęte dłonie. Szli tak kawałek, jakieś sto kroków za pagórkiem, aż uznał, że będzie mogła stąd przyjrzeć się lepiej zakątkowi do jakiego zaprowadził Sai ukochaną. Odsunął dłonie z jej twarzy i powiedział:
-Może nie wygląda tak wspaniale jak Twój Różany Ogród, lecz był moim schronieniem przez ładnych kilka tygodni. Chcesz pozwiedzać?
Uśmiechnął się i przykleił się do dziewczyny. To od niej zależy co dalej. To ona powinna nadawać ton, nie on. Gdy wziął na siebie "przewodzenie", to nie skończyło się najlepiej, wręcz niemal tragicznie dla istnienia tej pary jaką stanowią.


Ostatnio zmieniony przez Sai dnia Wto Sie 14, 2012 6:09 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stare ruiny   Wto Sie 14, 2012 3:13 pm

Szła, nie do końca wiedząc, gdzie idzie. Ale nie martwiła się. Wiedziała, że Sai nie zaprowadzi jej do miejsca, gdzie mogłoby być niebezpiecznie. Ufała mu. Może w dalszym końcu nie w pełni, ale zawsze coś.
Gdy zakrył jej oczy dłońmi, położyła jedną rękę na jego, jakby chciała ją oderwać. Drugą wyciągnęła przed siebie, jak niewidoma, ostrożnie stawiając kroki. Czuła się jak niewidoma, polegając tylko na słowach i gestach chłopaka.
W końcu odsłonił jej oczy i mogła zobaczyć w pełni miejsce, do którego ją zaprowadził. Piękne, malownicze ruiny, przypominające stare czasy.
- Piękne... - wyszeptała. Na propozycję zwiedzania, ochoczo przytaknęła skinięciem głowy. Złapała go za rękę i lekko pociągnęła, zapuszczając się w głąb ruin. Japonki jednak niezbyt nadawały się do penetrowania skał, tak więc szybko je zdjęła, chodząc boso po kamieniach. Nie obawiała się o swoje stopy. Niue była kto wie jak delikatna, więc nie bała się, że się pokaleczy. A tak przynajmniej czuła się pewniej.
Powrót do góry Go down
Sai
Chochlik
avatar

Fabularnie : Irysviel
Liczba postów : 37
Join date : 26/07/2012

PisanieTemat: Re: Stare ruiny   Wto Sie 14, 2012 3:48 pm

Jej słowo wiele znaczyło dla Saia, który uśmiechnął się od ucha do ucha. Widział jak Amel ciągnęło do chodzenia po skałach, więc nie asekurował ją bezpośrednio - mimo bosych stóp radziła sobie wspaniale, jakby w ten sposób spędzała dzieciństwo. Szedł za nią, krok za nią, i nawet próbował dogonić, ale była bardzo wiotka i wyćwiczona w chodzeniu po gołych lub częściowo zamszonych kamieniach. Mimo to wciąż trzymali się za ręce i pomagali sobie nawzajem, gdy trzeba było złapać równowagę na wąskich przełęczach czy wzniesieniach ze starych budowli i gruzu. Właśnie udało im się wspiąć na miejsce widokowe. Pełno soczystej trawy dookoła wabiło stada dzikich sarn i roślinożerców. Nie odstępował na krok od swej Królowej.
-Przychodź tutaj tyle razy ile tego zechcesz. Od teraz to także Twój ląd.
Zmrużył lekko oczy, aby wyczuć lepiej wiatr na swoim ciele, który wiał z południa, jakby na przywitanie z nową właścicielką zielonych włości. Stał u jej boku i spoglądał przed siebie troszkę zamyślony. Wnet wynurzył się z morza myśli i objął czule Amel składając kilkakrotnie w ofierze swoje wargi na jej aksamitnej szyi. Chciałby zapewnić ukochaną, że nigdy więcej jej nie skrzywdzi, ale to życzenie głupca. Nie da się czegoś takiego obiecać. Przysięgać, iż nie zrobi się niczego krzywdzącego dla miodu na jego duszy i sercu. Musiał starać się, jednocześnie uciszać rosnące spięcia w sobie gdy dojdzie co do czego. Wtedy mógłby iść "upuścić" z siebie trochę krwi dla Penemuela - to na pewno osłabiłoby Wróżka, ale czy aby na pewno?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stare ruiny   Wto Sie 14, 2012 6:06 pm

Cóż, praktycznie całe życie spędziła na pirenejskich łąkach, tak więc miała wyćwiczone łażenie po skałkach.
Widok sarenek pasących się na łące, dodatkowo ją rozczulił. Wtuliła się w chłopaka, podziwiając piękne, zwinne zwierzęta. To było niesamowite. Była tu, razem z nim. Mogła razem z nim oglądać ten jakże piękny widok. Lepiej być nie mogło. W momencie zapomniała o wszystkich swoich troskach i problemach.
- Pod warunkiem, że przyjdziesz tu razem ze mną. - wyszeptała, zarzucając mu ręce na szyję. Poddawała się pocałunkom, delikatnie odchylając głowę w bok. Podobało sie jej to, nawet bardzo. Palcami bawiła się jego włosami, okręcając pojedyncze kosmyki wokół nich. Zamruczała cicho. Szyja od wieków była uznawana za strefę erogenną kobiet, a w jej przypadku nie było inaczej. W dodatku kolczyki Saia pogłębiały efekt. To było naprawdę ciekawe i jakże stymulujące uczucie. Starała się jednak hamować, nie chciała znów doprowadzić do sytuacji z Różanego Ogrodu. Nie chciała swoją śmiałością sprowokować chłopaka do czegoś, czego potem oboje mieliby żałować.
Powrót do góry Go down
Sai
Chochlik
avatar

Fabularnie : Irysviel
Liczba postów : 37
Join date : 26/07/2012

PisanieTemat: Re: Stare ruiny   Wto Sie 14, 2012 6:35 pm

Czego mógłby chcieć innego usłyszeć od ukochanej jak nie tego, że chce być z nim i tutaj? Koiło to go bardzo. Oplótł swoje ręce ściślej wokół ciałka Wróżki.
-Tak, milady.
Podziwiał jej piękno, zarówno zewnętrze jak i wewnętrzne. Stał wciąż przytulony ze swoim Skarbem nie mogąc uwierzyć, że udało się im być znów razem. Byli ostrożniejsi, ale byli razem. Uśmiech poszerzył się, kiedy Amel zaczęła bawić się jego kosmykami włosów, które nieco podkręciły się na końcach od wilgoci tamtego deszczu z miasta. Dlatego nie przestawał obdarowywać ciała Bogini Kwiatów całusami i głaskaniem. Ale w pewnej chwili oderwał ręce od jej ramion i powędrowały w zupełnie innym miejscu. Wiedział, że to tylko dodatek, bo nic nie równało się z jej wdziękiem i urodą, lecz kiedy wałęsał się samotnie po ulicach Londynu to w jednym sklepie dostrzegł coś co mogłoby przynieść radość. Oczywiście zdawał sobie sprawę, że pogodzenie się z Amel nie należało do trudnych, dlatego w razie niepowodzenia miały być takim jakby nośnikiem uczuć miłości do tej Wróżki. Właściwie to ten wariant był mu bliższy, jakoś nie wierzył nawet do tej pory, że nie będzie musiał spijać się na trupa, aby wybić sobie z głowy Różaną Księżniczkę. Nie musiał, nie było takiej potrzeby. Miłość była silniejsza.
Na uszach dziewczyna poczuła lekkie ukłucia przebijające jej skórkę w tym miejscu. Sai wetknął w jej uszy parę kolczyków. Pomasował płatki małżowiny usznej ukochanej i rzekł cicho:
-Co prawda nie są tak piękne jak właścicielka, lecz gdy tylko je ujrzałem, to od razu przypomniały mi o Twoich cudnych oczach...
Dłonie sunął od uszu przez szyję do ramion, by w końcu chwycić za talię.
-... o Twoich słodkich ustach... o Tobie i tęsknocie do Ciebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stare ruiny   Wto Sie 14, 2012 7:06 pm

No tak, powstrzymywała się, była ostrożna., Wcześniej, przed kłótnią, już pewnie dawno całowaliby się na trawie. teraz.. Obawiała się takiego wybuchu namiętności. Nie chciała znów go stracić.
Czując, jak wkłada jej kolczyki do uszu, drgnęła nieznacznie, unosząc brwi w zaskoczeniu. Nie spodziewała się czegoś takiego. Ściągnęła jeden kolczyk przyglądając się mu. Był... Piękny. Jeszcze nigdy nie widziała czegoś tak cudownego. Łzy wzruszenia pojawiły się w jej oczach. Kolczyki musiały kosztować majątek....
- Dziękuję - wyszeptała, rzucając mu się na szyję. Wtuliła się w niego mocno, chcąc jakoś podziękować za ten prezent. I tak wiedziała, że nie będzie w stanie w pełni się odwdzięczyć.
- Są cudowne, naprawdę... Nigdy wcześniej nie widziałam czegoś tak pięknego...
Ponownie założyła kolczyk, znów wieszając się na szyi chłopaka. Tuliła się do niego z całych sił, by pokazać mu, jak bardzo go kocha. I jak bardzo jest mu wdzięczna za to, co dla niej robił...
Powrót do góry Go down
Sai
Chochlik
avatar

Fabularnie : Irysviel
Liczba postów : 37
Join date : 26/07/2012

PisanieTemat: Re: Stare ruiny   Sro Sie 15, 2012 11:37 am

Wiedział, że nie da się przekupić swojej miłości rzeczami, dlatego zachowywał spokój, ale uśmiech z twarzy nie znikał. Jak miał znikać, skoro Amel wtulała się mocno w Saia nie mając dość? Taki stan rzeczy bardzo mu się podobał. A tak mocno go ściskała jakby całym swoim ciałem. Wierzył w jej miłość do niego, więc był naprawdę szczęśliwy. Będzie musiał kiedyś znaleźć pracę, aby nieść dobrobyt i bezpieczeństwo dla ukochanej. Miała zniszczoną pracownię, powinien pomóc w jej odbudowie, a bez pieniędzy będzie musiał zdać się na swoje i jej moce czy umiejętności. Ale zanim to nastąpi, to powinni odpocząć.
-Amelio, nie chciałabyś się zdrzemnąć u mego boku?
Zapytał zbliżając twarz do jej oblicza miłemu oku i sercu. Trzymał ją za dłoń, ale zmienił pozycję na leżącą. Akurat znajdowali się w starej okiennicy, po której został zarys architektoniczny i mnóstwo trawy, wygodnej jak posłanie. Nie miał na myśli nic zbereźnego, ot relaks dla oczu i ciała, ażeby mogli nabrać sił. Oboje przecież mieli za sobą trudne dni. Co prawda Sai troszkę spał, ale odczuwał znużenie. Organizm domagał się snu, kiedy serce chciało pokierować rozumem, aby jeszcze więcej pieszczot i przyjemności sprawić Królowej Róż.
-Tak chociaż na chwilkę, dobrze nam to zrobi.
Uśmiechnął się i pocałował smukłą dłoń Amel, którą trzymał w swojej ręce. Zachęcał, ale nie na siłę, żeby i dziewczyna położyła się obok. Mogła mieć zawsze jakieś sprzeciwy, no bo to mogło zostać odebrane dwuznacznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stare ruiny   Sro Sie 15, 2012 1:27 pm

Drzemka? W sumie mogła dobrze im zrobić. Leżała więc wygodnie na chłopaku, układając się na jego torsie.
- Jeśli mogę, wolę zdrzemnąć się na Twoim ciele - powiedziała z lekkim uśmiechem. Złożyła delikatny pocałunek na jego wargach.
Kochała go i to całym sercem. Dla niej nie liczyły się wcale drogie prezenty, czy też jego majątek. Ona po prostu chciała, by był przy niej i odwzajemniał jej uczucie. Tak jak w tej własnie chwili. Zgodziła się więc na jego propozycję, mimo że mogła ona pociągnąć za sobą fatalne skutki. Ale nie przejmowała się tym teraz. Wiedziała, czuła, ze jej nie skrzywdzi. Nie teraz, gdy w końcu, powoli, znów wszystko zaczęło się między nimi układać.
Ona sama nie czuła się zmęczona, ale widziała po chłopaku, ze potrzebuje snu. dlatego przystała na tą propozycję. Zamierzała pilnować jego snu, tak, jak on zrobił to po koncercie.
- Może dzięki temu przyśni Ci się coś miłego...
Uśmiechnęła się do niego, lekko głaszcząc go po nagim torsie. Skóra chłopaka była naprawdę miękka w dotyku. Delikatnie suneła po zarysie jego mięśni, wciąż uśmiechając się lekko. Chciała mu sprawić przyjemność, tak jak on sprawił jej.
Powrót do góry Go down
Sai
Chochlik
avatar

Fabularnie : Irysviel
Liczba postów : 37
Join date : 26/07/2012

PisanieTemat: Re: Stare ruiny   Sro Sie 15, 2012 2:27 pm

Oho, na to wygląda, że jest całkiem wygodny, skoro Amel zdecydowała się położyć na nim. Nie miał nic przeciwko, wręcz jego samopoczucie polepszało się. Objął jedną ręką leżącą na nim Wróżkę głaszcząc po plecach, gdy to dziewczyna przejęła inicjatywę w łaskotkach i palcami gładziła jego tors.
-Mrrr...
Zamruczał niczym kotek z niemalejącym uśmiechem na twarzy. Nim zasnął na dobre podniósł na chwilę swoją głowę, by odwzajemnić całus, który padł ze strony ukochanej zanim sprawiała mu nieoczekiwane pieszczoty po klacie. Zmrużył do połowy oczy i położył tył głowy na wysokiej trawie.
-Mając Cię za Opiekunkę... jestem spokojny... do później, moja droga.
Nie minęło dużo czasu, gdy zamknęły się powieki zakrywające mu widok swojej Księżniczki. Oddychał coraz wolniej, aż tak jak podczas snu. Nie chrapał, po prostu spał. Jedna ręka wciąż oplatała w talii Amel i nie chciała uciec. Nie była mocno ściśnięta, ale owinęła się dość solidnie. Jedynie piękny sen jaki mógłby mieć istniał naprawdę, czyli miał przy sobie Kwiecistą Niewiastę, która kochała go, a on ją. Piękniejszej historii nie mogła mu wymyślić podświadomość bezrobotnego gitarzysty. Zastygł nieruchomo, lecz smacznie i wygodnie. Z takim Skarbem pod ręką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stare ruiny   Sro Sie 15, 2012 6:11 pm

Oj, bardzo wygodny, zdecydowanie. I jeszcze na dodatek ciepły i mięciutki... Jej również sprawiało przyjemność to leżenie, dotyk jego skóry i widok uśmiechu na jego twarzy. Po koncercie nie był zbyt szczęśliwy i jeszcze ta ich kłótnia.. Cieszyła się, że teraz był zrelaksowany, zadowolony. Jego szczęście było przecież jej szczęściem.
Słysząc jego mruczenie, zachichotała cicho. Zupełnie jak rasowy kocur. Nie powiedziała jednak tego głośno, by nie wybudzać niepotrzebnie ze snu swojego Księcia. Potrzebował tego odpoczynku.
- Słodkich snów, mój kochany - wyszeptała, nie przerywając delikatnych pieszczot.
Widząc, że chłopak zasnął obejmując ją ramieniem, położyła się bliżej na jego torsie i westchnęła cichutko. Bynajmniej nie z niezadowolenia czy smutku. Po prostu ot tak. Było jej dobrze, ciepło, ciepły wiatr suszył jej włosy i ubrania. Uniosła się lekko i odgarnęła niesforne kosmyki z twarzy chłopaka. Złożyła na jego ustach delikatny pocałunek, po czym ponownie ułożyła się na jego torsie. Spoglądała tak z dołu na niego, jak spał spokojnie, nie niepokojony przez żadne złe sny. Była szczęśliwa. Naprawdę szczęśliwa...
Powrót do góry Go down
Sai
Chochlik
avatar

Fabularnie : Irysviel
Liczba postów : 37
Join date : 26/07/2012

PisanieTemat: Re: Stare ruiny   Czw Sie 16, 2012 1:16 pm

Z takimi miłymi słowami i pieszczotami miał zagwarantowane, iż wyśpi się w końcu i będzie mógł pobyć z Amel w świecie rzeczywistym. W marzeniach także była, ale nie taka żywa i ciepła jak naprawdę. Leżał więc w odrętwieniu dobrych parę godzin - to leżąc bokiem to na plecach, ale zawsze czuł obecność Wróżkowej Księżniczki. Aż w końcu udało mu się wyrwać z łap zmęczenia.
Otworzył oczy kierując jeszcze klejący się od snu wzrok na dziewczynę, do której także uśmiechnął się jeszcze zaspany.
-Ohh... cały czas mnie pilnowałaś? To słodkie...
Przyciągnął dłońmi główkę Amel (Sai w tym czasie także podciągnął się do pozycji półleżącej) i pomiętosić wargi swojej ukochanej w gorącym pocałunku. Jednak na jednym się nie skończyło. Cała jej szyja wołała ust chłopaka, który nie powstrzymywał się od tego miłego obowiązku. Uraczył dwoma tuzinami całusów i całusików, przy tym mocno masował karczek Wróżki, aby mogła się zrelaksować. Coraz bardziej rozpierała chochlika energia i pokręcał się, jednak udało mu się w ostatniej chwili cofnąć dłoń, która chciała rozpiąć stanik dziewczyny. Zmienił wtedy pozycję i przytulając ramieniem do siebie Amel oddychał głęboko. Szalone myśli krążyły mu po głowie. Bo chciał znów tego co wtedy, co zniszczyło ich zaufanie. Nie mógł do tego dopuścić. Gdyby palił, to pewnie wypaliłby teraz paczkę na rozluźnienie. Chwila ciszy dobrze mu zrobiła. Był teraz nadmiernie pobudzony, ale nie napalony.
-Co chciałabyś teraz robić, Amel? Zasugerowałbym coś, gdyby nie fakt, że przy fontannie naprawdę pokazałaś klasę. Umiesz śpiewać, i to przepięknie... Jeśli chciałabyś nauczyć się opanowywać stres, to mogę pomóc w tej kwestii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stare ruiny   Pią Sie 17, 2012 1:12 pm

- Zgodnie z obietnicą, czyż nie? - Uśmiechnęła się odwzajemniając jego pocałunki. Na całusy na szyi nie protestowała, wręcz przeciwnie. Sama odchyliła głowę mrucząc cicho. Wplotła palce w irokeza partnera, delikatnie go przeczesując. W tej chwili zapomniała o wszystkim, co wydarzyło się wcześniej. Znów zatopiła się w jego ramionach, czułościach, pocałunkach. Nawet nie poczuła, kiedy jego ręka zabłądziła w okolice jej stanika. Dopiero zmiana pozycji wyrwała ją z tego swoistego transu. Spojrzała na niego lekko zaskoczona, po czym sama delikatnie pocałowała go w usta.
Zarumieniła się, słysząc jego słowa. Ona sama nie uznawała siebie za jakąś super hiper utalentowaną. Była zwykłą, przeciętną dziewczyną. Komplement chłopaka mile ją połechtał. Uśmiechnęła się skromnie, ponownie całując.
- Dziękuję. Ale jak zwykle przesadzasz, wiesz? Nie mam aż takich uzdolnień muzycznych... Ale.. Jeśli możesz mi pomóc, to z chęcią skorzystam. Zawsze się przyda, nieważne, czy będę występować na scenie...
Opuszkami palców powiodła po jego policzku, delikatnie go pieszcząc.

//wen wciąż nie powrócił, wybacz....
Powrót do góry Go down
Sai
Chochlik
avatar

Fabularnie : Irysviel
Liczba postów : 37
Join date : 26/07/2012

PisanieTemat: Re: Stare ruiny   Pią Sie 17, 2012 1:53 pm

Oj tak, zgodnie z obietnicą, z nawiązką czułości i opiekuńczej Amel. Nie to, że lubił przesadnie być strzeżonym przed czyhającymi niebezpieczeństwami, ale sam fakt, iż dziewczyna chciała być u jego boku mimo wszystko rozczuliło Saia. A tak, nigdy nie przypuszczał, że doczeka się takich wspaniałych chwil jak obecnie.
Na buziaka po nieudanej hecy ze stanikiem odpowiedział spuszczeniem wzroku i uśmieszkiem. A po słowach z małym schlebianiem samej siebie i głaskaniem po jego owalu rumieniec zniknął, lecz nie uśmiech, i cicho zaśmiał się.
-E tam przesadzam, wiem co mówię. Sam słyszałem ten miód na uszy, który zaprezentowałaś... Czy to przy fontannie czy wcześniej na koncercie.
Nadstawiał policzek ku opuszkom palców Księżniczki, aby łatwiej byłoby pieścić Saia. Zadowolony i naładowany pozytywną energią postanowił jak najszybciej dopomóc Ukochanej. Wetknął swoje wargi w usteczka niewiasty i pocałował tak jakby musząc się rozstać. Oczywiście na chwilę tylko.
-Skoro zgodziłaś się na pierwszą lekcję opanowywania stresu, to przygotuj się, a ja sprowadzę "publiczność". Zaraz wracam, Skarbie.
Podniósł się na nogi i otrzepał spodnie, kilka źdźbeł trawy wbiło mu się w szew, więc usunął je. Przeciągnął się i zeskoczył na dół, z obrośniętego budynku i zniknął w postaci chochlika gdzieś w trawie. Przeczesywał okoliczne tereny, aby zachęcić wszystko co żyje do wysłuchania pieśni dziewczyny. Dla Saia liczyły się w tej chwili dwa aspekty poszukiwań publiczności: bezpieczeństwo dla Wróżków i chęć współpracy. W ten oto sposób zebrał pokaźną grupkę ochotników i zaprowadził ich tam gdzie przebywała Amel. Sai już wołał z daleka:
-Oto nasi "słuchacze"! Nie zrobią krzywdy, ale musiałem skombinować chętnych, więc zebrałem tych co chcieli pomóc!
No i okazało się, że mała armia mrówek, kilka motyli, trzy pająki, dwanaście much, dwie ważki, osiem biedronek, pięć zgrabnych os i jedna stonka zdecydowało się na darmowy koncert śpiewu. Jak ich nakłonił? To były wybitnie artystyczne jednostki, które z miłą chęcią sięgną kawałka kultury. Ustawił ich dookoła jeszcze olbrzymiej dla owadów Księżniczki Róż i poprosił o oklaski. Podszedł jako mały chochlik do dziewczyny i zachęcił uśmiechem do wzięcia udziału w walce ze stresem. To niby nie byli ludzie, ale wszak zawsze jacyś słuchacze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stare ruiny   Nie Sie 19, 2012 6:41 pm

- O, i znowu to robisz.
Uśmiechnęła się lekko, rumieniąc nieco mocniej. Odwzajemniła pocałunek, wyczuwając w nim nutę rozstania. Zasmuciła się nieco, nie wiedząc, co o tym wszystkim ma sądzić. Nie chciała go znów stracić. Westchnęła więc tylko, postanawiając zaufać mu, uwierzyć, ze wróci. Przyglądała się smutnym spojrzeniem w kierunku, gdzie zniknął. Nie zdążyła nawet się pożegnać. Miała jednak nadzieję, że wróci.
Nie myliła się. Po dłuższej chwili szedł na czele gromady łąkowych owadów. Nie mogła powstrzymać śmiechu. Zabawnie to wyglądało, a widać było, jak Sai się starał. Zmniejszyła się więc do rozmiaru wróżki i zleciała do swojej "widowni". Stanęła obok Saia, łapiąc go pod rękę, wzrokiem ogarniając zgromadzone owady.
- Ale.. Co ja mam robić, tak w ogóle? - spytała ze śmiechem. To wszystko było takie... Urocze. To, jak dla niej się starał, ile dla niej robił.. A ona, nie potrafiła mu się odpłacić, nie wiedziała, co ma zrobić, by mu się choć odrobinę za to wszystko odwdzięczyć. Miała u niego naprawdę duży dług wdzięczności.
Powrót do góry Go down
Sai
Chochlik
avatar

Fabularnie : Irysviel
Liczba postów : 37
Join date : 26/07/2012

PisanieTemat: Re: Stare ruiny   Nie Sie 19, 2012 8:57 pm

Ohoho, Amel miała dobry humor, bardzo trafnie zareagowała na tłum dziwnych jegomości. Nie byli to wykwintni fani muzyki, ale na lepszych jeszcze przyjdzie czas. Jeśli Księżniczka Róż będzie przyjemnie czuć się na estradzie z mchu i starych kamieni budynku jak u siebie, to spróbuje podjąć dalsze kroki ku rozwojowi jej kariery. Przynajmniej mogłaby poczuć się pewniej, nawet gdyby nie chciała czynnie uczestniczyć w zespole.
Wokalistka skurczyła się do rozmiaru ogółu i pochwyciła dłoń Saia. Znów mógł poczuć jej ciepło i uśmiech. Nawet śmiech, co tylko dobrze świadczyło o nastawieniu do tego. Niech potraktuje to jak zabawę, a nie pokaz, wtedy szybciej otrząśnie się z tego stanu zwanego lękiem przed publicznością.
-Jak to co? Śpiewaj, Kochana, śpiewaj. Musisz zaciekawić tłum, inaczej może właśnie dekoncentrować jakimiś ordynarnymi zachowaniami. O tym lekcja ta - nauka opanowania stresu plus ponowne zanurzenie się w Twoim śpiewie. Jak tego potrzebujesz, to mogę zagrać podkład na gitarze.
Przygotował już w lewej dłoni czarny instrument zadbany częściej niż jego właściciel i gotowy do ewentualnego użycia. Komary zaczęły głośniej bzykać chcąc zwrócić na siebie uwagę innych. Sai chciał, aby podczas tej zabawy jego Ukochana nabrała większej pewności siebie i przy tym miło wspominała ten trening. Nie schodził ze sceny, ale to Amel była gwiazdą. Chłopak polecił świetlikom, aby nadstawiły swoje świecące odwłoki nad dziewczyną, aby oświetlały ją przede wszystkim. Większe motyle stanęły za nimi i stanowiły kolorowe tło. Muchy wierciły się bez żadnego trunku tuż pod sceną. Próbę pierwszą czas zacząć, ale to na słowo Wróżki Kwiatowej. Chochlik spoglądał żywo na dziewczynę i zachęcał brawami, aby zrobili to inni i żeby Amel rozpoczęła własny koncert.
Rozpoczęli wspólną grę [sorry, że nieco pokierowałam Twoją postacią, ale tak było najprzychylniej], Sai grał, a Amel śpiewała. Publice podobał się występ i chciał więcej, jednak tyle wystarczyło, aby stwierdzić, iż przy chochliku dziewczyna śpiewała bardzo swobodnie. Musi ją teraz nauczyć jak radzić sobie, gdy kochanej osoby nie ma. Będzie to trudne zarówno dla Wróżki jak i dla niego.
-Niestety jestem zmuszony opuścić Cię na jakiś czas. Wrócę do Ciebie niebawem. Najlepiej jakbyśmy się spotkali w Twoim domku. Gdyby Ciebie nie było, to będę czekać pod drzwiami. Trzymaj się kochanie.
Przysunął do siebie Księżniczkę Róż i złożył namiętny pocałunek prosto w usta, aby nie zapomniała o nim tak szybko, jak i o Saiu. Tak na wszelki wypadek. Taka ślicznotka jak Amel mogła mieć każdego, za kiwnięciem palca.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stare ruiny   Wto Lut 26, 2013 10:40 pm

Będąc niesionym na plecach, powoli trzeźwiał. Oparty o bark Nataly i z małym uśmieszkiem dodał. - To krasnoludy też istnieją, śmieszny jest ten świat. Od dość długiego czasu, chłopak nie miał kontaktu fizycznego z inną osobą. W sumie było to dość przyjemne uczucie, nie do określenia słowami. Rozglądając się jak tylko to możliwe, chłopak spostrzegł że nie jest już w barze. A na jakiejś polanie, czy może też nieopodal ruin. Znów nowe miejsce, pierwsze wrażenie najlepsze. Nie będąc w stanie się ruszyć, jak na razie nie miał wyboru i dalej odpoczywał na plecach dziewczyny. - Czy wiesz może gdzie znajdują się anioły.......... Na tym pytaniu, Shin odpłyną. Zasypiając do czasu, kiedy nie dotrą na miejsce. W było mu teraz dość ciepło i przytulnie, więc bez żadnego ostrzeżenia zasnął. W sumie niekontrolowane zaśnięcie, kto by przypuszczał że alkohol tak działa.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stare ruiny   Pią Mar 01, 2013 7:28 pm

Podczas całej podróży zastanawiała się jak to mu powiedzieć. Ona sama była nieśmiertelna. I przez cały swój czas jaki spędziła na Ziemi nie musiała nikomu tego tłumaczyć. Nawet jak dołączyła do organizacji najemniczej to oni już wiedzieli o tych wszystkich wampirach itp. itd. A teraz co? Ma powiedzieć chłopakowi że ktoś kto jest obok niego na ulicy, może być złym do szpiku kości demonem, albo kimś innym. Do tego nakładał się sprawa iż ona sama zajmowała wysoką pozycję w hierarchii Instytutu.
Na tych rozmyślaniach minęła cała droga. Zaś na jego pytania nie odpowiedziała ani słowa. Trudno było coś wymyślić. Do tego ten, cholerny, gips strasznie piekł ją w dłoń. Zaciskała zęby żeby nie przekląć na cały głos, ale długo tak nie można się wstrzymywać. Po około godzinie byli już na miejscu. Jakże wielkim plusem okazał się przystanek po drodze i autobus który zawiózł ich niedaleko ruin. Ona sama dowiedziała się o nich niedawno, może z miesiąc temu, ale w nich nie była, do dziś, ani razu.
Gdy byli obok jakiegoś drzewa, puściła go i wylądował na tyłku. Przeciągnęła się, ziewnęła i od razu zabrała się do pozbywania utrapienia. Usiadła na trawie, wyjęła maczetę i kilkoma silnymi ciosami pozbyła się usztywnienia ręki. Nie czuła już problemów z nią.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stare ruiny   Pią Mar 01, 2013 7:43 pm

Shin w końcu się przebudził, pierwsze co zobaczył to Natalye. Następnie zanim wstał, rozciągnął się jak kot. Po czym w końcu powstał i spojrzał na dziewczynę. - Wybacz, że musiałaś mnie targać aż taki kawał drogi. Po wszystkim został tylko niesmak, widać to będzie ostatni raz kiedy pił piwo. Teraz przechodząc do teraźniejszości, chłopak rozejrzał się i zastanowił. W sumie już w mieście nie byli, tylko na jakiejś wsi. No przynajmniej, tutaj jakoś przyjemniej. Siadając z powrotem na ziemi, znów spojrzał na dziewczynę wymachującą maczetą. - No więc na czym to skończyliśmy rozmowę. Spytał, bo w sumie już nie pamiętał. Po tym jak stracił przytomność, już nie wiedział co się dzieje. Zostało tylko kontynuować temat, tylko jaki. To już pozostawia Nataly, jakoż iż wcześniej o coś pytała. Tylko wszystko za szybko się działo, więc teraz trzeba czekać na powrót pamięci.
Kto by pomyślał że sprawy aż tak się potoczą, gdyby nie alkohol. Pewnie dalej by siedzieli w barze, zajadając coś jeszcze. Albo przynajmniej rozmawiając w ciepłym i spokojnym miejscu, a teraz znów na dworze. Tylko że było teraz jakoś cieplej, może to i lepiej. Na świeżym powietrzu, lepiej się rozmawia. Niż w miejscu gdzie przebywa sporo osób. Shin'a zastanawiało jedno, czy podczas bycia troszkę pijanym czegoś nie powiedział. Czegoś co nie wypada mówić, lub po prostu czegoś głupiego.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stare ruiny   Pon Mar 04, 2013 6:22 pm

Jej wzrok nie wskazywał bynajmniej żeby coś się stało tym targaniem chłopaka. Nie takie rzeczy musiała nosić. Pełne uzbrojenie, .950 ważyła więcej niż on. Pomijając jednak wagę nie było jej do śmiechu. Chłopak dowiedział się stanowczo za dużo jak na swój wiek i mógł komuś wypaplać, większość ludzi by go zmyła lecz są tacy którzy uwierzą. A jeszcze bardziej łowcy. Oni z chęcią by wyciągnęli wiadomości kim był demon. Tak więc albo oni albo Instytut. Z logiki mogła mu zaprzeczyć. Sam nie wiedział, a raczej nie pamiętał co się stało. Dobrze to wykorzystać albo powiedzieć mu prawdę? Była w trudnej sytuacji a zarazem banalnej.
Wstała z ziemi i popatrzyła się na niego z góry. W ręce nadal trzymała maczetę która lekko dobijała światło z wypolerowanej strony. Bynajmniej nie wyglądała pokojowo. Stojąc plecami do strony światła wyglądała jak tylko czarny obrys humanoida.
- Słuchaj. Dowiedziałeś się o czymś, czego nie powinieneś nigdy poznać. W sumie tak jak inni ludzie. Lecz tobie ufam. W pewnym stopniu, lecz nadal ufam. Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej to musisz obiecaj, że nikomu tego nie powiesz. Nawet jakby skórę pasami by darli jak z psa. Masz być cicho. Rozumiesz?
Jego położenie było raczej oczywiste. Zabić kolejną osobę? Norma i bez znaczenia. Była w stanie to zrobić, nawet jak to było dziecko. Obojętne, byle pozbyć się światków. A z demonem policzy się później.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stare ruiny   Pon Mar 04, 2013 6:34 pm

Słuchając przemówienia dziewczyny, chłopak się trochę pogubił. Lecz możliwe że wiedział o co chodzi, ale cóż. Nawet nie miał zamiaru gadać o tym demonie, świat jest pełny tajemnic. A każda tajemnica musi być ukrywana przed światem. Więc. -Nie zbyt jestem zainteresowany gadaniem o tym, na prawo i lewo. Więc możesz być spokojne, moim celem jest zupełnie coś innego. - Dlatego też potrzebuje się dowiedzieć, czy anioły mu pomogą. Czy też nie mają takiej mocy. Ale to na razie tyle, jeżeli chodzi o coś innego. - Czy ty aby na pewno jesteś człowiekiem. Skoro już zadała sobie tyle trudu, z tym tematem. To musi być powiązana, jak i bardzo dobrze poinformowana. Kto wie czy teraz, chłopak nie zginie. Czy będzie po prostu torturowany, albo wymażą mu pamięć. Miał tylko nadzieję że to będzie szybkie i bezbolesne.
- A no tak, przypomniało mi się. Potrzebuję odszukać anioła, lub może drogi do nieba. Potrzebne mi są wskazówki, na temat pewnej osoby. Takie małe hobby, znaleźć i zabić. Na koniec zostawić wszystko w tyle i cieszyć się pełnią życia.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stare ruiny   Wto Mar 05, 2013 6:25 pm

Westchnęła z sztuczną ulgą. Dla niej było to obojętne czy zabije go czy może zostawi. Nie pierwszy raz musiała by zabić dziecko. Ogółem cytując pewnego aktora "Strzelam do kobiet i dzieci ponieważ wolniej biegają, więc łatwiej je trafić. Kocham wojnę!". I tak było i w tym przypadku.
Odrzuciła na bok broń białą, ta uderzyła w ziemię i wpadła w wibracje. Otrzepała dłonie, wyciągnęła smukłe lecz umięśnione ręce ku górze z cichym ziewnięciem i po danym przeciągnięciu się, usiadła na przeciw niego.
- Nie powiem ci wszystkiego. Nie jesteś jednym z NAS. - ten akcent na końcówkę powinien mu dać znać, że jednak nie jest, w pełni, człowiekiem. - Ty zadajesz pytania, ja odpowiadam. Tak więc po kolei. - to był najlepszy sposób, musiałby wpierw sam pomyśleć co jest możliwe. A ona postara się mu odpowiadać aby zrozumiał.
- Co do aniołów to nie ode mnie zależy czy go spotkasz. Ja się nimi nie zajmuję ale mogę poprosić o spotkanie Dwa, nie licz, że zgodzi się na spotkanie bądź prośbę. Kolejne. Chyba, żadna istota żywa nie może dostać się do nieba jako żywa i wrócić.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stare ruiny   Wto Mar 05, 2013 6:57 pm

Tak więc było wiadome o co chodzi, że nie jest człowiekiem. No cóż nie jest to interes chłopaka, czym się zajmuję dziewczyna. Widać każdy ma swój sekret, nie trzeba tego wiedzieć. Nawet jeżeli by był to jedyny sekret świata. - No więc teraz ty zadaj swoje pytanie, jak wiesz jestem jeszcze dzieckiem. Więc potrzebuje też odpoczywać o pewnych godzinach. Zaśmiał się chłopak, następnie z uśmieszkiem na twarzy obserwował kobitę. Czekając na pytanie które ją zadowoli, bądź wkurzy. Co do spotkania anioła, lub dostania się do nieba. Nie było na razie możliwe, więc trzeba poczekać na odpowiedni moment. Albo dostać się tam, po przez drastyczne środki. Można powiedzieć że to już trochę przesada ze strony chłopaka, żeby posuwać się tak daleko. Skoro nawet ta zemsta go tak bardzo, nie interesuje. Jest to jego hobby, a on robi z tego powoli cel. Więc teraz trzeba znaleźć inne zajęcie, żeby zbyt o tym nie myśleć. Bo jak tak dalej pójdzie, to będzie źle. Dla ludzi w jego otoczeniu, ale jak na razie miła rozmowa dodaje mu otuchy i zapomnienia. Tak więc dobrze że spotkał dziewczynę.
Dobrze że też przeżył walkę z demonem, chociaż z jednej strony. Gdyby demon go zabił, to by trafił do nieba. Znów te myśli o tym martwym ojcu, szlag by to trafił.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stare ruiny   Wto Mar 05, 2013 8:19 pm

Pokiwała tylko przytakując głową na jego słowa. Na szczęście trochę kapował o co chodzi. A jej pytanie? Jako przedstawicielka musiała dowiedzieć przez kogo chłopak się dowiedział o nieśmiertelnych, a tą osobę ukarze. Nie miała innego wyboru. Takie były warunki, i ma zamiar całkowicie się ich trzymać.
- Młody słuchaj. MUSISZ mi powiedzieć KTO ujawnił się przed tobą jako nieśmiertelny. Masz opisać wszystko. Dosłownie wszystko. Gdzie, kto, jak, kiedy. Rozumiesz? - w jej głosie był jej zamiar. Jakby on nie chciał niczego powiedzieć była możliwość użycia siły, a jak nie to, to magia. Ona sama nie potrafiła czarować. Chyba że znów upić i "wykorzystać". A tak to do czarodzieja z takimi zdolnościami. On by potrafił wyciągnąć z chłopaka. A jak nie było takiej szansy, to zawsze są tortury.
- A poza tym. Jakby co to mogę załatwić ci mieszkanie w mieście. Jakaś kawalerka, zawsze to coś. Chyba znam parę osób które by mogły to załatwić dla mnie. Co ty na to?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stare ruiny   Wto Mar 05, 2013 8:39 pm

Więc teraz chodziło o tego mieczem machającym, no widać nie miał wyboru. Skoro już tyle się dowiedział i tyle miał do zrobienia. Nie chciał zbyt pakować się w kłopoty. - Jeżeli chodzi o tego demona, to...... Był w takim czerwonym kimono, mówił jak z epoki kamienia łupanego. Coś w stylu: Ty lubić mięso, ja też, jego imię też nie jest zbyt trudne do zapamiętania. Inu o ile dobrze pamiętam, po za umiejętnościami posługiwania się mieczem. Jest dość nieobliczalny, gdyby nie jego furia bym wygrał. Jakieś tanie sztuczki i czary pewnie, ale kto patrzy na szczegóły. Kończąc, usłyszał propozycję. Która była pozytywna i bardzo dobra, w sumie zamieszkanie się przyda. Zwłaszcza na okres zimy, gdzie nie da się mieszkać na zewnątrz. - Bardzo byłbym wdzięczny, mam nadzieję że nie będę miał kłopotów z demonami i innymi potworkami. Pewnie i tak za dużo wiem, więc raczej powinienem zapomnieć o wszystkim i cieszyć się chwilą. Prawda. Chłopak już w sumie był całkiem zadowolony, widać na razie wszystko układało się dobrze. Teraz tylko czekać, aż sprawy nabiorą tempa. Czy to będzie gorsze czy też lepsze tempo, nie ma znaczenia. Ważne żeby coś się działo.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stare ruiny   Wto Mar 05, 2013 9:52 pm

Na początku słuchała spokojnie i z zamkniętymi oczyma. Nie miała powodu na denerwowanie się. Myślała że wyszła bójka, uciekł ogon i tyle. Za takie coś zbieranie rady by było niepotrzebną formalnością, sama by go poprosiła do gabinetu i dała ochrzan, oczywiście wpierw wysłuchując jego strony. I byłby koniec. Kara jest wtedy jak na serio coś będzie nie tak. I tak było.
- Że co kurwa?! - podniosła się jak poparzona. Ręce miała lekko drżące a oczy wściekłe. - Ale on ma przejebane w chuj. Nie ma pierdolonej mowy, tyle przepisów na raz. Jaki burdel narobił to teraz co?! Sukinsyn ucieka. Nie ma pierdolonej w rzyc odwagi powiedzieć nam o tym?! Zapierdole dziada, schowa się w grobie i będzie jęczeć z bólu. Przysięgam mu kurwa. Przysięgam. - w tej chwili wychodziło na jaw iloma językami włada. Niemiecki, angielski, rosyjski, czeski, arabskie, japoński, włoski, hiszpański, francuski. I Bóg miłosierny wie jeszcze jakie.
- Słuchaj. - mówiła z zaciśniętymi zębami - Sprawa jest poważna, w razie czego będę musiała gdzieś zaprowadzić. A jak na razie. - rzuciła w jego stronę pękiem kluczy - Powinieneś znaleźć dom i mieszkanie. Masz tam przywieszoną kartkę. Autobus będzie za 15 minut. Idź do niego i pojedź do centrum miasta. To kawalerka, będzie ci tam dobrze. A ja jak na razie muszę lecieć. - powiedziała już spokojniej i zabrała co swoje. Pod koniec pochyliła się nad nim i pogłaskała po głowie.

z/t
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stare ruiny   

Powrót do góry Go down
 
Stare ruiny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Stare Lochy
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Opuszczony dom
» Ruiny Zakazanej Świątyni

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Reszta Anglii i nie tylko :: Wieś :: Okoliczne tereny-
Skocz do: