IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Cross Bones Graveyard

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Inu
Wojak


Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Czw Paź 11, 2012 5:45 pm

Warczał przeciągle widząc, że trafił na wyjątkowo odważną osobę, która nawet cofając się trzymała się mocno na nogach. Dziwne... to wyglądało tak, jakby płynęła po gruncie. Zmrużył powieki przerzucając swoje ślepia z oczu dziewczyny na poszczególne elementy jej ciała, i zatrzymał się wzrokiem na stopach. Nie wyglądały butki na wybrudzone z ziemi. Oho, jakaś lampka w głowie zaświeciła się, lecz nim cokolwiek powiedział usłyszał srogą naganę ze strony nieznajomej. Teraz to zdumiał się jej postawie jeszcze bardziej, więc zrobił wytrzeszcz oczu, lecz po chwili zmarszczył brwi i odparł przechylając swoje ciało w kierunku Białowłosej:
-Na nic zmarłym kości!
Przedrzeźniał jej ton wypowiedzi, po słowach warknął przeciągle, po czym znów utkwił złote tęczówki w jej bardzo nietypowych, bo kolorowych jak kropla tego czegoś co kiedyś widział... Taka kolorowa kropla wylana na drodze o strukturze płynnej skały. Tak, na asfalcie. I to była kropla benzyny, która nieźle działała na powonienie niezwykle czułego na zapachy Inu.
Nie wpadł o dziwo w większy niż do tej pory gniew, powoli rozumiał z kim miał do czynienia, co budziło w nim więcej ciekawości niż agresji. Nawet zszedł z nagrobka chowając tylko częściowo pazury i kły. Chciała go nastraszyć? Jego? To demon powinien sprawiać lęk, a nie na odwrót. Czyżby konkurencja? Nie wyglądała na demona, nie zachowywała się jak ktoś Przeklęty, chociaż coś podejrzewał, i chciał to sprawdzić. Przy okazji sprawdzi na jak długo umie opanować gniew. Odezwał się więc trochę spokojniej, ale z masą błędów językowych.
-Zaprzestać beszsz... bezszcz... "bezszczeszczeczenia", jak podejść do mnie bliżej.
Uciekł na chwilę wzrokiem na bok, bo narobił sobie obciachu niepoprawnym wysławianiem się, ale Agito kazał mu ćwiczyć, to to robi. Zawsze lepiej porozumie się z otoczeniem, gdy użyje słów, a nie wycia czy szczekania. Aaaah! Jeszcze za uchem go coś swędziało! Odruchem bezwarunkowym zaczął drapać się jedną ręką za białym, klapniętym uszkiem. Nieznośne pchły!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Nie Paź 21, 2012 12:57 pm

Dziwne było to stworzenie. Warczał jak zmiennokształtny, zachowywało się jak zmiennokształtny i wyglądało jak zmiennokształtny, ale wszystko mówiło jej, że ze zmiennokształtnym nie ma nic wspólnego. Pachniał inaczej, otaczała go zupełnie inna aura aniżeli ta, którą wyczuwa się z obecności jakiejkolwiek istoty zmiennej, nawet przy hybrydach, które mają w sobie, chociaż cząstkę zmiennokształtności.
Coraz to bardziej przybliżał do niej swoje wielkie psowate cielsko siedząc w pozycji dość nie typowej jak dla wysoko rozwiniętego człowieka. Z resztą nawet nie można było go do takiego porównać. Jego ciągłe pomyłki i problemy z wymowa doprowadzały młodą duszę do niekontrolowanego chichotu, który z każdą kolejną chwilą stawał się coraz głośniejszy. Ale kto by się jej tam dziwił. Prawdopodobnie każdy nie mógłby się powstrzymać od chociażby uśmiechu po usłyszeniu jego bezskutecznych prób wypowiedzenia słowa „bezczeszczenia”, jednak jej chichot miał w sobie coś nerwowego. Może i po tym drobnym incydencie atmosfera nieco się rozluźniła, ale sposób, w jaki na nią patrzył przyprawiał ją o lodowate dreszcze, które niczym lodowe igiełki drażniły jej chwilowo materialne ciało dając uczucie dyskomfortu i sprawiając, ze jej ciało napinało się jeszcze bardziej gotowe do szybkiej reakcji w razie nagłego niepożądanego ruchu ze strony rozmówcy.
Kiedy tylko usłyszała jego ultimatum z lekkim wahaniem i pokerowym wyrazem twarzy podeszła do niego twardo stąpając po ziemi od której dotyku już zdążyła się odzwyczaić. Była zimna i śliska, z poprzetykanymi gdzieniegdzie wystającymi kamieniami, których faktura i wypustki czuła nawet przez podeszwę buta. To było takie dziwne dla osoby, która większość czasu nie dotyka ziemi a jedynie muszka ją palcami poruszając się w powietrzu jak na prawdziwego ducha przystało.
- Zmarli nie lubią, kiedy ktoś narusza ich ciała i mogiły – powiedziała w końcu zaciskając swoje drobne dłonie w pięści.
Powrót do góry Go down
Inu
Wojak


Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Nie Paź 21, 2012 1:49 pm

Nie uszły mu uwadze zaciśnięte dłonie dziewczyny, których widok nie zmieniły jego wyrazu twarzy ani na uśmiechnięta, ani na poważną. Ale skrócił dystans jednym iście zwierzęcym skokiem tuż przed jej nogami i wyprostował się jak na człowieka przystało. Mogła poczuć oddech z jego ust na swojej twarzy. Miał schowane dłonie w rękawach kimona i zamyślone oblicze, które obwąchiwało woń wokół dziewczyny. Chwilę milczał, aż zmarszczył lekko brwi. Nagle odparł nadąsanym tonem wywracając ślepiami.
-Dobra, rozumieć.
Prychnął lekko przez zęby i gwałtownie odwrócił się tyłem do dziewczyny, żeby w podskokach pozbierać porozwalane dookoła kości, które wyjął z nagrobków i dochodząc po zapachu wrzucał je do odpowiednich grobów. Ręcznie zakopywał dziury ziemią, którą wcześniej wykopał w celu grabieży gnatów, ale zrobił to na swój sposób, czyli nie ubił ziemi tylko pozostawił takie kopiaste górki z gruntu. Nie mniej jednak gdy skończył robotę, to znów przeszył wzrokiem dziewczynę jakby z pretensją, że patrzyła na to co robił. Tak jakby towarzyszyła mu wzrokiem przy najgorszych dla demona czynnościach, to jest zrobienie czegoś wbrew naturze demona. Było tak w istocie. Lecz nie tylko dlatego miał gniewny wyraz twarzy. Podczas ponownych pochówków kości zdał sobie sprawę, że dał się zmanipulować. Tak to odbierał. Przed oczami miał jeszcze wizerunek dziewczyny z zaciśniętymi rękoma, to prowokowało demona do czegoś co uwielbiał. Do walki. Podszedł na dwóch nogach do Białowłosej i sam zacisnął dłonie w pięści. Wciąż emanował od niej względny spokój, który nie pomagał w nawiązaniu do walki. Była wielce odważna albo nie widziała w demonie zagrożenia. Oj zdziwiłaby się, gdyby padło na drugą opcję.
-Mówić tylko o zmarłych... dlaczego bronić ich tak bardzo?
Rzekł niezbyt gramatycznie i utkwił uważne, ale nie tak natarczywe jak dotąd spojrzenie w jej patrzałkach. Jego to nikt nie bronił, gdy żył jako Zmiennokształtny, gdy potrzebował pomocy. Kiedy obdzierano go żywcem ze skóry nie okazano mu ani odrobiny litości. Po co więc ktoś miałby przejmować się zmarłymi czy ich zwłokami? Tego nie rozumiał. Oddychał ciężej i szybciej, a gdy to zauważył zacisnął zęby, żeby nie dać się ponieść emocjom. Agito miał rację - strasznie szybko daje się wyprowadzić z równowagi. To, że jeszcze się trzymał spokoju mogło wynikać z tego, iż także ciekawość dobijała się do umysłu młodego demona. Miał lekki zarys tego z kim ma do czynienia, ale brakowało pewności, którą zawsze chciał mieć. Gdyby okazało się, że rozmawia ze zwykłą ludzką dziewczyną, to byłby wielce zaskoczony jej zachowaniem. Już miał parę okazji do tego, aby stwierdzić, że ludzie krzyczą na jego widok czy wytykają palcami, które później tracili. A ta Tęczowooka niewiasta wydawała się być niewzruszona.
Zahuczała gdzieś sowa, co spowodowało, że demon odwrócił wzrok na chwilę w kierunku hałasu. Takie pohukiwanie obijało się w uszach demona czterokrotnie lepiej niż u ludzi, stąd był bardzo rozdrażniony na tym punkcie. Głośniejszym gardłowym ryknięciem przegonił wolnego słuchacza i ponownie skierował twarz na dziewczynę. Ponownie mógł skupić się tylko na tej drobnej w posturze dziewczynie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Nie Paź 21, 2012 3:12 pm

Każde kolejne posunięcie chłopaka, to jak się do niej przybliżał naruszając tym samym jej intymną przestrzeń, naruszając granicę komfortu, sprawiało, że jej drobne serce zaczynało coraz to mocniej kołatać się w mocno unoszącej się piersi obijając się boleśnie o żebra. To, że się nie bała było jedynie pozorem, bo w rzeczywistości miała ochotę odwrócić się i uciec jak najszybciej się dało, rozpłynąć się i oddalić, ale nie mogła pokazać tego stojącej przed nią istocie, bo takie coś jedynie dałoby mu więcej pewności siebie i siły.
Kiedy jednak nieznajomy dostosował się do jej prośby na jej twarzy wymalował się delikatny uśmiech i poczucie ulgi. Te wszystkie groby nigdy nie powinny zostać naruszone. Ich właściciele na pewno nie byli szczęśliwi z faktu, że ktoś od tak niszczy je i doprowadza do ruiny rozsypując szczątki po całej okolicy. Gdyby ich duchy teraz się tu znajdowały zapewne dałyby prosowatemu się we znaki. W tej chwili zaczęła, żałować, że na tą chwilę jest jedyną znajdującą się tu duszą. Może traumatyczne przeżycie związane z pojawieniem się mściwych duchów sprawiłyby, że białowłosy zaprzestałby swoich niepożądanych działań i zaczął dziwić się czymś innym aniżeli ludzkimi szczątkami. Dlaczego nie zadowolił się kośćmi jakiegoś zwierzęcia tylko od razu uciekał się do kanibalizmu?
- Każdy po śmierci chciałby, aby jego ciało było godnie traktowane – odpowiedziała na jego pytanie również wwiercając swoje spojrzenie w jego oczy z uporem godnym jedynie osób odważnych, które są w stanie coś takiego wytrzymać. – Duchy wiedzą, co dzieje się z ich ciałami na ziemi i nie są szczęśliwe, gdy ktoś taki jak ty rujnuje ich „domy”. Narasta w nich gniew, i nigdy nie wiadomo, co się zrodzi z tego gniewu.
Tak to już było i każdy o tym wiedział, że jedynie dobre i czyste dusze trafiały na niebiańskie sklepienia, jednakże dusze przesiąknięte złem i nienawiścią strącane były w czeluści piekielne bądź powracały na ziemię by ich oprawcy odpokutowali za swe zbrodnie. Często za oprawców uznawano także tych, którzy bezczelnie naruszali ich cmentarne życie, zakłócali spokój nie pozwalając na zaznanie wiecznego szczęścia, do którego każdy powinien mieć prawo niezależnie od tego, kim się urodził i km był.
Powrót do góry Go down
Inu
Wojak


Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Nie Paź 21, 2012 3:54 pm

To dlaczego nie dano chłopakowi do życia wiecznego? To dlaczego jego dawne zwłoki pochłonęło bajoro? Nie dano mu nawet szansy na godną śmierć. Klątwa i chęć zemsty obezwładniły jego ducha doszczętnie, dlatego jedyną drogą do istnienia poza życiem była przemiana w demona. On nawet nie ma czegoś takiego jak dom dla swojego byłego ciała, to czemu inni mogą mieć ten przywilej?!
Ani słowa, ani spojrzenie dziewczyny nie spodobało się Białowłosemu, któremu nastrój coraz bardziej tonął w mroku i nerwy dawały się we znaki. Nawet ślepia miały w sobie nutkę dzikości rosnącą proporcjonalnie do wyrażeń stosowanych w jego stronę. Coraz częściej też ukazywał ściśnięte kły i ponure pomrukiwania. W pewnej chwili przekroczone zostały granice wytrzymałości psychicznej, o której wspominał mu Splugawiony. I tym razem poddał się tej negatywnej emocji. Po prostu nie wytrzymał, zrobił bardzo szybki krok ku dziewczynie i chwycił ręką za jej nadgarstek i przyciągnął ku swojej obecnie upiornej twarzy.
-Narasta gniew, ha?! O ironio, wiem co to takiego!
Wygarnąłby jej więcej słów, ale umysł stawał się coraz bardziej bestialski, i nie mógł skupić się na słowach. Wcześniej ściśniętą rękę dziewczyny puścił i cofnął się o krok do tyłu. Widać było po nim, że zżerała go od środka agresja, nad którą nie mógł zapanować. Nawet specjalnie nie powstrzymywał się od wyładowania złości, po prostu zmienił obiekt z dziewczyny na otoczenie. Warczał bardzo donośnie, niczym wilczur, i rozglądał się błędnym wzrokiem po okolicy. Same nagrobki, powykręcane drzewa, wszystko identyczne. Teraz praktycznie wszystko drażniło demona. Wysunął z końców palców długie pazury i wolnym, ciężkim krokiem odchodził od nieznajomej, ale przy tym rozluźniał i ściskał dłonie w pięści. Maszerował przed siebie mijając nagrobki, którym nic już nie robił, chociaż korciło go bardzo, lecz słowa dziewczyny jakoś zapadły mu w pamięć.
Przebył może pięćdziesiąt metrów, gdy na drodze stanęła mu stara, wykuta w stali brama z ogrodzeniem. Niemal natychmiast rzucił się na "przeciwnika" i robił wszystko, aby rozkruszyć ogrodzenie i rozładować napięcie. Tutaj medytacje nie miały szans na powodzenie. Nie oszczędzał sił na prętach, które powyginał na boki lub urywał z zawiasów i wyginał w wolnych dłoniach. Po zrobieniu chyba z trzydziestu krążków z dawnego ogrodzenia wróciło mu spokojniejsze myślenie. Dobrze, że nie było innych odwiedzających cmentarz, bo mogłoby być niebezpiecznie, dla jednej lub drugiej strony. Nieważne. Usiadł na ziemi ze spuszczoną głową i bezwiednie bawił się jedną ręką krążkiem. Nie do końca przeszła mu złość, ale przynajmniej zaczął myśleć o czymś innym. Lub o kimś innym. Teraz był pewny, że rozmawiał z duszą. Kto inny ośmieliłby się wyznawać racje zmarłych? Tak czy siak oparł się plecami o mur cmentarza i podniósł wzrok na gwiazdy. Był dziwnie spokojny, ale ogarnął go smutek. Rozdrapywanie starych ran na wspomnieniach nie jest niczym przyjemnym.

Ooc: Zastraszenie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Pon Paź 22, 2012 1:16 pm

Widać nawet tej istocie dane było poznać jak to jest odczuwać gniew czy irytację. Wiedział jak ciężko jest zapanować nad tłumionymi gdzieś w głębi emocjami, które z każdą kolejną chwilą starając się coraz bardziej wyrwać , ujawnić się światu dorzucając do niego odrobinę lęku i spustoszenia. On chyba chciał wyładować się na niej, ale zauważywszy, że jego działania nie robią na niej większego wrażenia odpuścił, jednakże gdy tylko jej drobny blady nadgarstek pochwycony został przez jego plugawe łapska, które jeszcze niedawno pustoszyły mogiły jej pobratymców, chciała się wyrwać, porzucić swą materialna osłonę i wyślizgnąć się z uścisku, jaki na całe szczęście tuż po chwili został zwolniony. Mimowolnie przycisnęła dłoń do piersi odprowadzając wzrokiem nieznajomego by zaraz powoli sunąc ponad powierzchnią ziemi ruszyć za nim, by sprawdzić, czy aby na pewno nic głupiego nie przyszło mu do głowy.
I tu miała rację. Jego szał w końcu musiał zostać gdzieś wyładowany, musiał się wyżyć wybierając pierwszy lepszy, byle tylko skuteczny sposób, nie koniecznie odpowiedni dla otaczających go osób, nie odpowiedni dla niej. Cmentarz był jej domem, a wszystko co się na nim znajdowało traktowała jako swoja własność. Każdy nagrobek, każde źdźbło trawy, a każdego kto przekraczał jego mury postrzegała jako intruza naruszającego niezmącony spokój tego owitego mrokiem i tajemnica miejsca. Kiedy tylko fragment metalowego ogrodzenia z brzękiem upadł na ziemię spojrzenie jej szeroko otwartych z przerażenia oczu wwierciło się w nieznajomego a z ust wydobył się nienaturalnie, jak dla człowieka, brzmiący jęk, który echem przeciągał się w nieskończoność zapewne podrażniając uszy demona. W tej chwili i ona straciła nad sobą panowanie. Ruszyła przed siebie odrzucając na dobre resztkę materialnej powłoki i poleciała ku bramie przebijając się przez ciało demona. nawet nie zwróciła na niego uwagi, po prostu przez niego przeniknęła by opaść lekko i powoli na kolana tuż przy leżących na ziemi krążkach. Chwyciła je w dłonie przyglądając się im z rozpaczą.
- Coś ty zrobił?! - Wykrzyknęła łamiącym się głosem podrywając się z ziemi. Deszcz opadających kawałków metalu ponownie zabrzęczał o chodnikowe płyty robiąc przy tym odrobinę hałasu. - Ty głupia istoto!!
Ponownie ruszyła ze sporą prędkością przed siebie przelatując z głośnym jękiem przez nieznajomego i ruszyła w stronę swojego nagrobka na którym skuliła się do pozycji embrionalnej starając się chociaż odrobinę uspokoić. Jej ciało zanikało i pojawiało się naprzemiennie jak gdyby obrazując jej niestabilność wywołaną złością jaką wywołał niszczący wszystko stwór. A co gdyby to ktoś zaczął niszczyć jego dom?! Gdyby to jemu ktoś rozszarpywał wszystko co do niego należy?! Jak wtedy by się czół?!
Powrót do góry Go down
Inu
Wojak


Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Pon Paź 22, 2012 4:59 pm

Cóż zrobić, nie panował nad szałem, jaki wtedy go ogarnął. Jedyna mieszkanka tych okolic nie poprawiała tej sytuacji, kiedy sama wybuchnęła gniewem i przebiła się przez ciało demona, aby go ochrzanić solidnie i wyzywać od głupków. Siedział pod murem nadal, ale z ust wystawały coraz wyraźniejsze kły i warczał na dziewczynę.
-Grrr...!
Odpowiedział nie za bardzo werbalnie, ale miał teraz to gdzieś. Nie odrywał ślepi od znikająco-pojawiającej się istoty hamując się przed atakiem. Z duchami nigdy nic nie wiadomo, najlepiej je atakować z zaskoczenia, a oczywiście wszystko było jasne, że grają w otwarte karty i widzą siebie nawzajem doskonale. Jednak to nie było mądre zwracać na siebie tyle uwagi i jeszcze udać się w swoje sacrum, na swój nagrobek. Inu natychmiast poderwał się z ziemi i rzucił spojrzeniem za swoje plecy, bo tam udała się dziewczyna. I o dziwo gdy tak przybliżał się z każdym krokiem, to stawiał stopy po ziemi coraz rzadziej, aż przystanął. Stał obecnie pięć metrów od ducha i jej największego skarbu. Gdyby umiał czytać, to dowiedziałby się chociaż szczątkowych informacji o Białowłosej, a tak to wiedział, iż umie wyprowadzić go z równowagi. Wciągnął mnóstwo powietrza przez nozdrza, aby pójść w ślady ducha i uspokoić się. Utkwił złote patrzałki w kawałek kamienia i powiedział z lekko rysującym się uśmiechem na twarzy:
-Nie być Głupia Istota, jak Ty uważać. To Twój grób.
Wskazał palcem na to miejsce, w którym siedziała skulona Kolorowooka. Uśmiech zniknął tak szybko jak się pojawił, a na obliczu rysował się smutek. Powoli łapał o co tyle krzyku, nie mniej jednak jej nastawienie wobec niego irytowało go poniekąd. Od samego początku negatywne, oceniała po pozorach. On chociaż starał się czegoś dowiedzieć o dziewczynie, a ta go przezywa od tak. Z drugiej strony miała powody ku wybuchowi gniewu, sam Inu był dość agresywny w stosunku do istoty, która nie dość, że przerwała mu posiłek, to jeszcze zastrasza demona jękami, które przyprawiały o ból głowy. Aż musiał położyć płasko uszy lub je wręcz zatykać rękoma. Na szczęście jęki nieco ucichły, że mógł skoncentrować się na innej sprawie. Usiadł w kucki (bo tak było mu najwygodniej) i pilne spojrzenie utkwił w duchu.
-Uspokój się. Nie tknę... -zrobił pauzę, bo szukał określenia na teren, na którym się znajdowali, ale po zmarszczeniu czoła zdecydował się powiedzieć jak umie- ...tego miejsca.
Schował dłonie w rękawy i zamilknął przybierając poważny wyraz twarzy. Uszy nieco podnosiły się ku górze, gdyż naiwnie sądziły, że więcej nie usłyszą czegoś głośnego czy donośnego. Nie mniej jednak siedział w jednym miejscu i nie ruszał się. Aura wokół demona także uspokoiła się. Teraz przyszła kolej na jedyną obrończynię tego ponurego zakątka. W sumie powinna być z siebie zadowolona, skutecznie zniechęciła demona do dalszego siania niszczenia. A może to ciekawość psowatego okazała się największym sprzymierzeńcem duszyczki? Kto wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Wto Paź 23, 2012 4:22 pm

Demon najwyraźniej zrozumiał aluzję… może nie do końca przedstawioną tak jak należy, ale to było silniejsze od niej. Chciała bronić tego miejsca, jedynego, co jej pozostało. Zarówno cmentarza, który był jej jedynym domem jak i grobu, w którym znajdowało się jej ciało, jedyne, co pozostało z dawnego życia, o którym nic nie pamiętała nie wiedząc dlaczego. Wszystko zniknęło, jakby ktoś wymazał wszystko z jej umysłu niczym niechciany tekst z kartki wielką gumką do ścierania pozostawiając rozległą i irytującą pustkę, którą aż chce się zapełnić nowymi doznaniami… z tym ze w tym wypadku właściciel kartki o wiele bardziej wolałby odzyskać dawny tekst aniżeli spisywać nowe opowiadanie. Ciężko jest tworzyć coś nowego nie znając przeszłości, która cię kształtuje, kształtuje twój światopogląd i charakter, który w tej chwili ukształtowany na nowo może być zupełnie odmienny od dawnego „ja”, którego zapewne nikomu nigdy nie będzie dane poznać, nawet jej samej.
Widząc, że nieznajomy podszedł bliżej podniosła się do sadu z głową nadal spuszczoną w dół i spojrzeniem utkwionym w chłodnej grobowej płycie. Wodziła po niej delikatnie palcem w zamyśleniu.
- Nic mi nie pozostało… nic prócz tej płyty. – Ze smutkiem w oczach spojrzała na wyryte na nagrobkowej płycie nazwisko, ta staranne i delikatne jak i ona sama. Napis delikatnie połyskiwał w księżycowym świetle skropiony łzami, która jedna za drugą kapały z jej policzków niknąca, kiedy tylko dotykały podłoża.
Tak samo nieprawdziwe jak ona sama, tak samo niewidoczne i zapomniane. Gdyby, chociaż ktoś wiedział ot tym miejscu. Odwiedził je czasem by dać jej nadzieję, że jest ktoś, kto pamięta jeszcze o kimś takim, jak Isemay Tegan, ale nikogo takiego nie było. Wszyscy którzy ją znali zapewne już odeszli, przeszli na tamten świat pozostawiając ją samotną, bez przeszłości i perspektyw, nie mogącą się dalej rozwijać, tkwiącą w martwym punkcie, z którego nie było już odwrotu.
Powrót do góry Go down
Inu
Wojak


Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Wto Paź 23, 2012 5:53 pm

Czasami lepiej nie znać swojej przeszłości, jeśli było się nieszczęśliwym. Inna sprawa, gdyby szczątkowe informacje bądź przeczucie twierdziło, iż chciałoby się wracać do wspomnień. W pewnym sensie mogliby się zamienić miejscami. Przeszłość Inu była radosna aż do krachu, który wspomnienia przeistoczyły w te najbliższe okresy męki, agresji, złości i odchodziły w dal te przyjemne momenty. Demon nawet nie chce zagłębiać się myślami nad tym co było dawniej, gdyż wiedział, że stracił człowieczeństwo na rzecz zemsty. A gdy zemsta się skończyła na ostatnim oprawcy pozostała pustka, która samoistnie topiła się w szale i niewiedzy. Wolałby zacząć życie z czystym kontem, niż z doświadczeniem, że ktoś z Ciebie zdarł skórę i zabił. To było też poniekąd poniżające.
Fakt jest taki, że nie wiedział jaki problem dotykał duszę, która przetaczała księżycowe łzy nad swoim przylądkiem na Ziemi. W sumie nawet gdyby wiedział, to nie byłby zbyt pomocny. Zawsze troszczył się o swoje dobro, nie o kogoś innego. Pochylenie się nad problemami innych traktował jako formę rozrywki i chęć zaspokojenia ciekawości. Co prawda zdarzyło mu się nie pogłębiać depresji jaką dotykała jakąś istotę, ale w tym przypadku już trochę podupadł w oczach duszy.
-Płyta...
Powtórzył cicho spoglądając to na dziewczynę to na kamienną część grobowca. Tak wyglądało miejsce spoczynku ciała po śmierci. Lecz po chwili dodał inne słowa:
-Nie, nie tylko płyta. Mieć oczy, nos, uszy, usta... widzieć dusze nawet bez głowy.
Pokazywał poszczególne partie ciała, a gdy była mowa o głowie, to jednym gestem pokazał ucięcie łba. Jeśli to miał być czarny humor to chyba nie najlepiej wypadł, ale demon nie miał poczucia smaku czy zgorszenia. Można powiedzieć, że nie był taktowny, lecz to nie przeszkadzało, aby znaleźć tok myślenia chłopaka w kimonie. Prosty, ale działał. Lubił znajdować pozytywne strony, nawet jeśli takowych poprawnych logicznie czy etycznie nie było.
Przez chwilę zastanawiał się nad czymś, aż zapytał z ciekawości.
-Mieć imię?
Teraz było jasne, że mimo przypatrywaniu się płycie nagrobnej nie umiał z niej odczytać danych osobowych ducha. Analfabeta. Ale co tam, nie zrażał się i uparcie siedział w jednym miejscu. Czasem tylko noga drgała od pcheł, które skakały sobie po ubraniu i od czasu do czasu kąsały demona po łydkach. W najgorszej chwili tylko raz sięgnął ręką, aby podrapać się w celu zaspokojenia swędzenia. Mimo wszystko nie zdejmował ślepi z ducha. Ta znajomość wniosła coś w jego życie. Tym czymś była nauka słuchania drugiej istoty i chociaż pokazanie chęci co do tego, iż można po części zaufać nawet demonowi.
Ale cierpliwość kiedyś się kończy, a Inu nie miał jej za dużo. Zwłaszcza, iż w powietrzu wyczuł wyraźnie czyjś strach, tak bardzo przesycony lękiem wobec jego osoby, że musiał to sprawdzić. Przyjął pozycję sprintera i jeszcze przez chwilę stał w miejscu, aż rzekł nie patrząc się już na duszę.
-Jeszcze tu wrócić.
Oznajmił i rozpędził się, żeby przeskoczyć nad zniszczonym ogrodzeniem i zniknąć z zasięgu oczu samotnej dziewczyny.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Today at 4:19 pm

Powrót do góry Go down
 
Cross Bones Graveyard
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Dworzec King Cross
» Bar i stoliki w Dziurawym Kotle
» David Cross

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Londyn :: London Bridge-
Skocz do: