IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Cross Bones Graveyard

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Nate
Przeistoczony


Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 22

PisanieTemat: Cross Bones Graveyard   Wto Lip 17, 2012 11:37 pm

    Gdzieś nieopodal cmentarza znajdującego się przy London Bridge odwiedzanego przez śmiertelnych chcących powspominać swoich bliskich i okazać im pamięć znajduje się miejsce tak zapomniane, że jedynie nieliczni wiedzą o jego istnieniu. Na placu otoczonym wysokim obrośniętym przez pnącza roślin murem znajduje się wiele mogił nie odwiedzanych przez bliskich. Spoczywają tam bowiem istoty, które wedle przyjętych przez społeczeństwo norm nie istnieją. Nie mają oni rodzin, gdyż już dawno przeżyli ich dzięki swej długowieczności, nie maja przyjaciół, bo skoro nie żyją oznacza to jedynie tyle, że zginęli za swe przewinienia. Ci, których wszyscy uznają za istoty nieśmiertelne jednak mają w sobie cząstkę śmiertelności i spoczywają właśnie tu przy innych sobie podobnych na niepoświęconej ziemi, nawet pomimo swej głębokiej wiary. Odcięci od reszty świata i zapomnienia w chwili pożegnania się z życiem...

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.



Ostatnio zmieniony przez Nate dnia Czw Mar 28, 2013 9:14 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Aimi
Księżniczka wampirów


Fabularnie : samiutka <3
Liczba postów : 23
Join date : 15/10/2011
Age : 21

PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Wto Lip 17, 2012 11:41 pm

Cmentarz - dla wielu miejsce smutku i wspominania, tęsknoty i bólu, dla innych miejsce kultu i rozrywki. Za dnia kręciło się tutaj wielu starych i młodych śmiertelników szukających grobów swoich bliskich. W nocy stawało się dla nich zbyt niebezpieczne, nieśmiertelni przywłaszczyli je sobie o tej porze, wtedy należało już tylko do nich, a gdy jakiś człowiek odważył się na nie wejść bez wsparcia... marny jego los. Nie wiadomo czemu cmentarz tak bardzo przyciągał osobników nocy, może przez swój specyficzny zapach? A może przez zło i smutek czający się za rogiem? Nie wiadomo. To cmentarzysko różniło się jednak o tych normalnych, ludzkich. Spoczywały tutaj jedynie isttoty nadnaturalne, które według ludzi, nie istniały.
Aimi nie przyszła tutaj bezinteresownie. Zazwyczaj starała się unikać takich miejscówek jak ta, tym razem nie miała jednak wyjścia. Odkąd ten stary wampir - Taro, ją zostawił miała bardzo dużo czasu, można rzec, że aż za dużo. Nuda znów wsiąknęła do jej życia i musiała coś z tym zrobić. Zaczęła od wyleczenia rany, która powstała w jej sercu niedawno, gdy zobaczyła ciało Tego, którego Imienia Nie Chciała Wymawiać. Jak przeżyła jego śmierć (choć był wampirem, więc już szybciej był martwy, ale to nie ważne), raczej tragicznie. Do teraz nie potrafiła się z nią pogodzić. Ledwo co się poznali i w zasadzie sama nie wiedziała czemu tak bardzo się do niego przywiązała. Zazwyczaj nie ufała tak bardzo obcym i nie przejmowała się ich zaginięciem czy czymkolwiek innym, tym razem było jednak inaczej. Może to ona się zmieniła, a może Nathaniel był po prostu wyjątkowy, sama tego nie wiedziała i była pewna, że już nigdy nie będzie wiedzieć.
Minęła bramę i szła w ciszy rozglądając się na boki. Wszędzie było ciemno, jednak drogę rozświetlał jej księżyc. Mimo wszystko nie było jej światło potrzebne, wampirze zmysły były jeszcze bardziej wyostrzone o tej godzinie, co tylko pomagało jej w wędrówce. Spoglądała na nagrobki czytając imiona, szukała tego jednego. Zajęło jej to dobrą chwilę, aż w końcu znalazła swoją zgubę. Nowy nagrobek znajdował się w pewnej odległości od bramy. Był na tyle daleko, że nikt nie był w stanie stamtąd go zobaczyć. Aimi stała chwilę z bezruchu gapiąc się bezmyślnie na napis i datę śmierci. Po chwili jednak zrobiła najprostszą rzecz, która przyszła jej na myśl. Usiadła na nagrobku po turecku przodem do płyty nagrobkowej. Siedziała chwilę, aż w końcu westchnęła głośno.
- Nadal nie wierzę, że nie żyjesz - zaczęła ostrożnie. Skrzywiła się lekko zdając sobie sprawę jakie to głupie, że mówi sama do siebie, jednak nie przerwała monologu. - Nie potrafię zrozumieć jak ktoś był w stanie Cię zabić -tutaj parsknęła cicho śmiechem. - W końcu byłeś taki silny! - dodała z uśmiechem głaszcząc delikatnie zimną płytę nagrobka. Tutaj zamilkła na dłużej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nate
Przeistoczony


Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 22

PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Sro Lip 18, 2012 12:37 pm

Cała ta sytuacja w parku na nowo odświeżała jego wspomnienia o dawnym życiu, o tym, kim był, jak układały się jego losy. O dawnych znajomych, których w gruncie rzeczy nie miał przez swój specyficzny charakter i sposób bycia, ale to chyba nawet lepiej, kiedy w takiej sytuacji ma się jedynie wrogów a nie bliskich, którzy cię kochają i opłakują twoje odejście. Wróg jedynie machnie ręką i ucieszy się, że pozbył się takiego pasożyta, że teraz świat stanie się piękniejszy, bo nie będzie musiał już na ciebie patrzeć i spotykać cię w różnych miejscach, w których nie koniecznie miałby ochotę na spotkanie.
Nawet po tych dwudziestu pięciu latach życia jako demon w piekle ciężko było mu się przyzwyczaić do tego stany rzeczy, do tego, kim teraz jest. Świadomość, że jego poprzednie wampirze ciało tkwi gdzieś pod ziemią na jednym z zapomnianych nieświęconych cmentarzy była naprawdę przytłaczająca, bo w końcu nikt nie chciałby przechadzając się cmentarnymi alejkami natrafić na własny nagrobek i zobaczyć na nim swoje nazwisko wyryte jakąś wymyślną kursywą wraz z datą rzekomej śmierci.
Kiedy tylko demon przekroczył porośniętą przez najróżniejsze rośliny cmentarną bramę wkraczając do tego specyficznego ogarniętego mrokiem świata jak gdyby coś w nim się zmieniło. Pomimo swojego normalnego opanowania nie był w stanie zapanować nad kołaczącym sercem i nerwami. W końcu szedł na spotkanie z samym sobą.
Mijał kolejne alejki dokładnie przyglądając się wypisanym na nich nazwiskom w poszukiwaniu swojego. Niepokojące było to, że cały czas wyczuwał tu grzeszne dusze nieśmiertelnych, które błąkały się bez celu dookoła niego w swoim poza materialnym świecie nie mogąc trafić ani do nieba ani do piekła. Najwyraźniej nie znalazł się jeszcze nikt, kto byłby chętny na odprowadzenie tych nieszczęśników z tego świata, który już nie był częścią ich życia i już dawno powinni się z nim pożegnać zamiast tworzyć jeszcze bardziej przytłaczający klimat w tym i tak ogarniętym smutkiem i melancholią miejscu.
Dopiero po pewnym czasie zdał sobie sprawę, że nie jest tu sam a jego towarzyszami bynajmniej nie są błąkający się tu bez celu zmarli. Do jego umysłu wdarł się głos, dziewczęcy głos tak dobrze mu znany, że aż samo wsłuchiwanie się w jego melodyjny ton sprawiało ból. Nate natychmiast podniósł wzrok w miejsce, z którego on dobiegał jednocześnie zdając sobie sprawę, że jest już zbyt blisko. Jedynie kilka kroków dzieliło go od siedzącej na grobie osoby, której nazwiska z tej odległości nie mógł odczytać, czarnowłosej młodej dziewczyny, którą znał bardzo dobrze, jak na niego to nawet za dobrze, i był w stanie poznać ją nawet w tak ciemną noc jak dzisiejsza. Mała Aimi…
Ale co ona tu robiła? Może miała tu rodzinę? Znajomych? Bo raczej dziwne by było gdyby dowiedziała się o jego śmierci, a tym bardziej po niej płakała skoro znała go zaledwie jedną noc. Wszystko wydarzyło się w Instytucie, a Rada bardzo pilnuje, aby takie sprawy jak czyjaś śmierć nie ujrzały światła dziennego, by nie wzbudzać ogólnej paniki.
Chłopak nie wiedział jak ma się w tej sytuacji zachować. Jedynie stał w bezruchu, bo na odwrót było już za późno. Na pewno zdradził go jego ciężki oddech i szybkie bicie młodego serca demona.

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Aimi
Księżniczka wampirów


Fabularnie : samiutka <3
Liczba postów : 23
Join date : 15/10/2011
Age : 21

PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Sro Lip 18, 2012 1:32 pm

Siedziała na grobie kołysząc się lekko w przód i w tył. Zamilkła, gdy tylko usłyszała czyjeś kroki zbliżające się w jej stronę. Bicie serca, plus, oddech, miała do czynienia z kimś mniej martwym od niej. Za pewne był to również nieśmiertelny, ludzkie istoty nie zagłębiały się w to miejsce, a jeśli tak, były na prawdę głupie. Choć Aimi spodobał się wariant trójki wystraszonych nastolatków, którzy byliby tak łatwą zdobyczą. Teraz, gdy Taro odszedł nie musiała się hamować. Nie musiała walczyć ze swoimi instynktami, a co najlepsze nie musiała pokonywać samej siebie. Wolna wola, możliwość decydowania za siebie sprawiała jej niesamowitą radość. Czuła się niemal jak biedne zwierzę spuszczone z łańcucha po wieloletnim przywiązaniu do budy tuż obok swojego pana.
Wracając do osoby, niestety była to tylko jedna osoba, Amelie nadal wsłuchiwała się w jej przyspieszony oddech i puls. Wszystko to było jak muzyka dla jej wampirzych uszu. Udawała, że nie wie o obecności intruza nadal wpatrując się w napis na nagrobku: "Nathaniel Garroway". W końcu nie mogła już dłużej ignorować osobnika za swoimi plecami, choć miała na to straszną ochotę. Chciała pobyć sama w tej magicznej, choć smutnej chwili, a nie użerać się z kimś innym. Wstała niespiesznie zakładając kosmyk czarnych włosów, który wpadał jej do oczu, za ucho. Odwróciła się na pięcie w stronę intruza za sobą z figlarnym uśmiechem.
- A ty tu ... - zająknęła się zaskoczona. Jedyne co mogła zrobić to stać w bezruchu i wpatrywać się w wierną kopię Nate'a przed sobą. Po chwili jednak zrobiła krok w tył, a potem kolejny - Przecież ty nie żyjesz! - wykrzyknęła sfrustrowana. Słowa płynęły same, a ona tylko bezradnie mogła uciekać przed rzeczywistością. - Widziałam twoje ciało! - skarżyła się, nie potrafiła do siebie dopuścić żadnej innej myśli. Widziała to jako jakiś głupi żart, ktoś sobie z niej kpi, ale dlaczego akurat musi mieszać w to Pana Złego Wampira? Nawet nie wiedziała kiedy łzy napłynęły jej do oczu sprawiając, że straciła ostrość widzenia. Kolejne kroki w tył przybliżyły ją do grobu i wampirzyca potknęła się o niego. Prawie gruchnęła swoim kruchym ciałkiem o ziemię, jednak jej wampirza zdolność nie pozwoliła jej na twardy upadek. Kiedy tylko ominęła tą przeszkodę dosyć niezdarnym ruchem podnosząc się, nadal się cofała. Nie wiedziała czy powinna uciec, czy może po prostu się rozpłakać.
- N... Nate? - zapytała w końcu stojąc w miejscu i załamując ramiona. Łzy same popłynęły jej z oczu, a ona zdawała się tego w ogóle nie zauważyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nate
Przeistoczony


Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 22

PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Sro Lip 18, 2012 4:04 pm

Jej słowa zawisły w powietrzu rozpoczynając długą chwilę milczenia ze strony chłopaka. Nie wiedział czy ma się odzywać, czy może lepiej milczeć. Powiedzieć prawdę czy może wymyślić coś, co rozwieje jej nadzieje o tym, że on nadal żyje. Skądś wiedziała o jego śmierci, i nie podlegało wątpliwości, że drogi pan Yamada Taro mógł za tym stać, chociaż on go nie rozpoznał. O wiele wygodniejsze dla ich obojga byłoby gdyby o tym wszystkim nigdy się nie dowiedziała. Przy takim spotkaniu nie byłoby wtedy niepotrzebnych dylematów i łez, które wyraźnie lśniły w oczach dziewczyny odbijając nikłe przebijające się pomiędzy chmurami księżycowe światło.
Z każdym jej kolejnym krokiem w tył on robił krok w przód zbliżając się do niej tak, że kiedy przewróciła się mało nie upadając na ziemię chwycił ją mocno za nadgarstek podciągając ją do góry. Jego lodowate spojrzenie wwiercało się w jej oczy a dłoń jeszcze silniej zacisnęła się na jej ręku do tego stopnia, ze zbielały mu kostki. Nie myślał teraz o tym czy sprawia jej tym ból, odrzucał na bok jakiekolwiek sentymenty, ona wiedziała i trzeba było to jak najszybciej załatwić byle tylko nic nie stało się jego Panu.
- Nate nie żyje! – powiedział stanowczo nadal wpatrując się w jej szkliste od łez oczy. – N i e ż y j e – powtórzył dokładnie artykułując każdą głoskę by jeszcze dobitniej jego słowa trafiły do młodej wampirzycy.
Puścił ją dopiero po chwili robiąc krok w tył. Nie chciał teraz być zbyt blisko, to nie było dobrym pomysłem, tak samo jak dobrym pomysłem nie było zbliżanie się do niej wcześniej. Ale kto by pomyślał, że w ciągu kolejnych godzin spotka go coś takiego, przez co jego życie już nigdy nie będzie normalne. Musiał rezygnować z normalności tylko i wyłącznie ze względu na swojego stwórcę. Gdyby ktoś dowiedział się o tym, że chłopak powrócił do życia jako demon zaraz zaczęłyby się śledztwa i przeszukiwanie jego umysłu w celu znalezienia mordercy, co mogłoby zupełnie pogrążyć demona, który dał mu nowe i o wiele lepsze od poprzedniego życie. Chociażby przez samą wdzięczność za te nowe perspektywy powinien się kryć, pozostawać w cieniu tak samo jak ich wspólny sekret, tajemnica wydarzeń, które rozegrały się wtedy w podziemiach Kolebki.

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Aimi
Księżniczka wampirów


Fabularnie : samiutka <3
Liczba postów : 23
Join date : 15/10/2011
Age : 21

PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Sro Lip 18, 2012 9:16 pm

Pamiętała jego zapach. Nawet do niedawna biegała po parku w jego koszulce.. W samej jego koszulce, na boso. Wtedy właśnie złapał ją ten stary wampir. Jego zapach poznałaby wszędzie, tylko nie rozumiała jednego.. dlaczego słyszała jego puls? Bicie serca, które pompowało krew do żył, jego krwiobieg - wszystko to było doskonale słyszalne dla małej Aimi. Nic nie umknęło jej uwadze. Wpatrywała się w jego napięte mięśnie rąk, gdy chwytał ją za nadgarstek, jego siła i dotyk nagiej skóry. Złowrogie spojrzenie, to samo - zimne jak lód i tajemnicze. Nikt nigdy tak na nią nie patrzył. Była tego w stu procentach pewna. Miała przed sobą Nathaniela i wiedziała, że nie uwierzy w żadne inne bajki. Nie czuła nawet bólu związanego z jego uściskiem, nie czuła nic. Była zbyt zaskoczona, żeby trzeźwo myśleć, a co dopiero czuć cokolwiek innego.
Nawet nie wiedziała kiedy łzy same zniknęły z jej oczu. Szybciej rozpacz, zaskoczenie i smutek przepełniały ją całą, teraz jednak ustąpiły miejsca innym uczuciom. Była zła.. nawet wściekła, choć sama nie do końca wiedziała czemu.
- Oczywiście, że Nate! - wrzasnęła ponownie. Darowała sobie literowanie. Był jej obojętne, czy jakiś zwykły przechodzeń usłyszy krzyki dochodzące z opuszczonego cmentarzyska. W tym momencie się to nie liczyło. Taka już była. Nie potrafiła do końca panować nad swoimi emocjami. Wszystko przeżywała całą sobą, a hamowanie emocji nie było jej mocna stroną.
- Jesteś tutaj - wyszeptała wpatrując się w niego. Przygryzła nieświadomie dolną wargę nadal nie do końca rozumiejąc co się dzieje. Po chwili jednak uśmiechnęła się delikatnie, jak gdyby nie była pewna, czy może. Cieszyła się w końcu, że żył, choć nie był już wampirem.. więc czym był? To dobre pytanie.. zawsze myślała, że wampiry po prostu przestają istnieć. Nie ma dla nich piekła czy nieba, a może jest? Więc może ten tutaj przed nią był po prostu duchem, szybko wykluczyła ten pomysł. W końcu jej dotknął i słyszała jego puls i oddech. - Ale kim jesteś? - pytanie zawisło w powietrzu, a Aimi nawet nie mrugnęła nadal wpatrując się w postać przed sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nate
Przeistoczony


Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 22

PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Czw Lip 19, 2012 3:23 pm

Jeszcze nigdy Nathaniel nie miał w głowie takiego mętliku jak teraz. Ona nie powinna się nigdy dowiedzieć, po prostu nie powinna, tak byłoby lepiej o wiele lepiej i nie byłoby problemów, ale skoro już są trzeba było je jakoś rozwiązać nawet za cenę zranienia jej. Bo niby jak inaczej mógłby ją od siebie odsunąć? Trzeba było cos wymyślić. Wiedział już jedno na pewno. Źle zaczął to całe spotkanie. Gdyby już wtedy zamiast dać się ponieść emocjom przybrał pokerową maskę kogoś zupełnie innego, odwiódł ją od podejrzeń, kim w rzeczywistości jest teraz nie byłoby problemu. Wtedy wystarczyłoby jedynie ciągnąć rozpoczętą grę tak, aby wszyscy dookoła żyli dalej w błogiej nieświadomości odsuwani od prawdy najdalej jak się da, byle tylko nie wydać tych, których wydać nie należało.
Po kilku głębszych oddechach chłopak w końcu wziął się w garść. Odepchnął wszystkie uczucia i emocje tak jak to zawsze robił, co nie było takie łatwe przez wzgląd na to, że tuż obok niego na jednym z nagrobków widniało jego nazwisko rozpraszając go i odwracając jego uwagę. Na grób patrzył jedynie chwilę spojrzeniem tak chłodnym i wypranym z uczuć jak gdyby wraz z przemiana, jaka w nim nastąpiła wydarto z niego ostatnią cząstkę człowieczeństwa.
- Ten wampir nie żyje – odezwał się w końcu podnosząc wzrok na Amelie – Nie jestem tym, za kogo mnie bierzesz. Raczej nie mógłbym nim być skoro jest martwy. – Gestem ręki wskazał swoja własna mogiłę. – Wiem, że w tej chwili mogę niszczyć twoje wszystkie nadzieje na to, że Nate wrócił, ale taka jest prawda. Nieśmiertelni, którzy raz przekroczą progi zaświatów już nie wracają i ja bynajmniej nim nie jestem. Jak już powiedziałem on nie żyje, a ja chyba nie wyglądam na martwego tak samo jak nie wyglądam na wampira. Nie mam pojęcia, dlaczego mnie za niego bierzesz.
Obojętność, z którą wypowiadał kolejne słowa zaskoczyła nawet jego samego. Ciężko mu było mówić w ten sposób o własnej śmierci a co dopiero mówić o niej do kogoś, kto w tej chwili był jedyną osobą, która nie bała się do niego zbliżyć i widziała w nim cos poza żądną krwi bestią, jaką niewątpliwie był i nadal jest. Ona też była czymś w rodzaju wspomnienia dawnego życia, które należało ran na zawsze odrzucić.
- Przepraszam za mój poprzedni wybuch, ale nie umiem nad sobą zapanować w obliczu śmierci kogoś, kto niewątpliwie był mi niegdyś bliski.

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Aimi
Księżniczka wampirów


Fabularnie : samiutka <3
Liczba postów : 23
Join date : 15/10/2011
Age : 21

PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Pią Lip 20, 2012 10:27 pm

Głupiutka, czy mniej głupiutka? Jaka była nasza mała Aimi? Lustrowała dokładnie osobnika przed sobą. Jej wampirzym oczom nie umknął żaden szczegół. Jego ciemne włosy, tajemnicze oczy, ubranie, postawa. Następnie wsłuchiwała się w jego słowa, sposób mówienia, a potem przyszedł czas na zapach. Wciągnęła w swoje martwe płuca dużo powietrze, nie musiała oddychać, jednak węch nadal miała dobry. Zapach.. ten sam zapach.
- Nie wierzę Ci - wycedziła przez zaciśnięte zęby, a kły boleśnie wbijały jej się w środkową część wargi. Nie wiedziała tylko jaki miał w tym cel. Po co miał ją kłamać? Może nikt nie mógł dowiedzieć się, że żyje? - Ja.. - zaczęła ciszej podchodząc do niego o krok - Ja nikomu nie powiem - powiedziała wpatrując się w jego oczy. Kim teraz był? Jakimś aniołem ciemności? O tak! Podobała jej się ta perspektywa. Aimi była dziecinna i to bardzo. Ze Złego Pana Wampira zamienił się na Anioła Ciemności, też fajnie! To bardzo duży awans społeczny.
Zrobiła kolejny krok w jego stronę, potem następny. Była w tym momencie nieustraszona, po prostu nie czuła zagrożenia. Może to odwaga, a może głupota pchały ją do przodu. Dlaczego czuła się w tym momencie bezpieczna? Nawet o tym nie myślała. Coś było nie tak, a ona po prostu ignorowała uczucie niepokoju, które tliło się gdzieś głęboko w niej.
A może to jednak nie był on? Sama już nie wiedziała co myśleć. Mętlik, który powstał w jej głowie, gdy zobaczyła ciało biednego wampira, jeszcze bardziej rósł. Teraz przekraczał już granice wszelkich norm i wydawało się, że za chwilę eksploduje. Co powinna zrobić? W co wierzyć? Nie potrafiła na niczym się skupić, ani racjonalnie myśleć. Mogła tylko zbliżać się bezwiednie do chłopaka stojącego przed nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nate
Przeistoczony


Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 22

PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Nie Lip 22, 2012 11:12 am

Każdy jej kolejny krok w jego stronę nie spotkał się z niczym innym jak tylko z falą nieskrywanej obojętności i niechęci wypisanej w lodowatym spojrzeniu demona, Który cały czas pozostawał w miejscu i nie zanosiło się na to by miał wykonać jakikolwiek ruch. Stał, patrzył był jedynie biernym obserwatorem piorunującym swoją rozmówczynię wzrokiem. Ona nie dawała za wygraną. Nadal poprzestawała przy swoim zamiast przyjąć przekazywaną jej prawdę z pokorom i pozostawić tą sprawę samej sobie.
Co z tego jeśli nawet nim był? Jakie to ma teraz znaczenie skoro wszystko się zmieniło? Nawet jej zapewnienia nie sprawiały by Nathaniel zmienił swoje nastawienie i chociaż raz wypuścił spoza skorupy obojętności tego Nate'a, którego dziewczyna miała okazję poznać, tego który zabrał ja do swojego mieszkania by mogła chociaż odrobinę odsapnąć po minionych wydarzeniach, które niewątpliwie odcisnęły swego rodzaju ślad w jej młodym umyśle pozostawiając coś w rodzaju mentalnej rany, która nie wygoi się dzięki wampirzej regeneracji czy też jakiejkolwiek magii.
Kiedy była już dostatecznie blisko wyciągnął w jej stronę swą lewą, zniekształconą przez metal dłoń i palcem wskazującym przesunął po jej policzku do podbródka unosząc go lekko do góry tak by patrzyła mu prosto w oczy i nigdzie się nie wykręcała pozostawiając przy tym cienką szkarłatną linię przecinając jej drobną i delikatną twarzyczkę. Na sam widok tego drobnego draśnięcia na jego twarzy wykwitł nieznaczny uśmiech a w oczach jarzyły się niczym małe ogniki iskierki zadowolenia. Tak bardzo lubił ten widok. Najwątpliwiej dodawał on uroku każdej istocie, ale niestety dla tych istot tylko w jego oczach i tylko do momentu zasklepienia się rany, potem było to jedynie szpecącym śladem, który drażnił swoja obecnością. Nachylił się nad małą Aimi tak, że ich twarze dzieliła jedynie niewielka odległości by obdarować ją swoim jakże kpiącym i wrednym uśmiechem.
- Twoja wiara nie ma tu nic do rzeczy kochanie. Bez względu na to czy wierzysz w moje słowa czy też nie będziesz się trzymała TEJ wersji. Wampir nie żyje, a ty nie wiesz nic o jego ewentualnym powrocie. W przeciwnym razie przegnasz się ze swoja uroczą buźką a ja sam dopilnuję by nie zregenerowała się tak jak sobie tego życzysz.
Kiedy tylko skończył mówić szybkim szarpnięciem oderwał swój palec od jej podbródka pozostawiając na nim już nie delikatną kreskę a krwawiący ślad na który przyglądał się jeszcze chwilę niemalże rozkoszując się jego widokiem. Wyprostował się z wyraźną niechęcią odrywając wzrok od skaleczenia by znów móc spoglądać na nią z góry.
- Przepraszam, ale niestety muszę cię już pożegnać. Może jeszcze kiedyś na siebie trafimy... kto wie.
Po tych słowach odwrócił się wciskając ręce w kieszenie i ruszył w stronę wyjścia jedynie z powierzchownym spokojem. Tak na prawdę wewnątrz się w nim gotowało. Natłok myśli sprawiał, że nie był w stanie myśleć logicznie i działać ze spokojem a w tych okolicznościach oddalenie się było jedynym dobrym rozwiązaniem. Jeszcze przez tłumiące się w nim emocje powiedział by zbyt dużo osobie, której po swojej kolejnej śmierci nigdy nie powinien był spotykać.

[z.t]

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Aimi
Księżniczka wampirów


Fabularnie : samiutka <3
Liczba postów : 23
Join date : 15/10/2011
Age : 21

PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Wto Lip 31, 2012 9:11 pm

Nie żyje? Może Aimi powinna uwierzyć w to co właśnie ten demon jej wmawiał? Może powinna uwierzyć, choć by dla swojego dobra? Za pewne to było dobre wyjście, nawet jeśli nie była pewna prawdy.
Kiedy lekko przeciął jej policzek nawet nie drgnęła. Wpatrywała się nadal w niego oczami wielkimi jak spodki i szkarłatnymi jak najczystsza krew. Aimi powstrzymywała się całą sobą, żeby nie zlizać krwi...
Pożegnać? Tak już? Aimi musiała sobie wszystko przemyśleć, a wiedziała na pewno, że na tym nie poprzestanie. Wpadła na genialny pomysł! Przejdzie się do mieszkania pana Nathaniela...

Ruszyła w stronę lasu. Po co? kto ją tam wie

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Sro Sie 08, 2012 6:52 pm

Były takie chwile w życiu każdego, że w głowie zaczynały się ujawniać dziwne myśli, o których nikt by samego siebie nie posądzał. Coś takiego, czego w ogóle nie identyfikowało się z własnymi możliwościami czy potrzebami. Zaczynałeś się gubić w zagmatwanych, niepasujących do siebie elementach układanki, zwanej posępnie egzystencją. Następstwa tego są niesamowicie nieprzewidywalne. Jedni poddają się, by upaść i nigdy już nie powstać. Inni robią coś zupełnie innego, dyktowanego przez to wewnętrzne uczucie. Właśnie to drugie miało miejsce w przypadku niebieskowłosej istoty o bystrym spojrzeniu, która uraczyła swą obecnością szare, ponure cmentarzysko. Odnajdywała niejaką przyjemność w bytowaniu tam, gdzie nikt nie miał odwagi się zapuścić. Syciła oczy tym, co inni odnajdywali jako odrażające. Między wieloma innymi, był to powód, dla którego jej indywidualność była powszechnie uważana za intrygującą, czy też zgubną. Na jedno wychodzi. W każdym razie ogromna połać pustkowia przypominała jej samą siebie. Wszędzie indziej w krainie panowała mniej więcej taka sama temperatura — trochę powyżej trzydziestki, pozwalająca rozkoszować się pełnią lata, ale to nie popularne tereny instytutu ani chociażby brzeg morza wzbudziły jej zainteresowanie. Nivenzayel na pierwszą od dawna wizytę wybrała odludzie. Wyłoniła się od strony północnej, bez żadnych starań mających na celu utajnienie swojej obecności. Lekko stąpała, unosząc wysoko cienkie, acz proporcjonalne nogi, po miękkiej ziemi, pokrytej puchem drobnej roślinności, na którą głównie składały się wyblakłe mchy. Co kilka kroków w nikłym blasku słońca odbijał się nienaturalny blask jej tęczówek pozbawionych źrenic. Wiatr, wiejący w okolicy wyjątkowo obficie, podrywał pasma jej puszystych włosów do tańca, podzwaniając koralikami w nie wplątanymi tak jakiejś własnej, dziwnej melodii. Dłonie miała włożone w kieszeniach. Jej ciało z każdym krokiem drgało równomiernie, jak każda nowa postać chcąc wchłonąć jak największą ilość symptomów z otoczenia. Ślepia wbite były gdzieś daleko przed jej sylwetkę, a drobny rozbawiony błysk wyraźnie był widoczny między ich szafirowym połyskiem. Wyczulone uszy miała postawione czujnie i ruchem całej główki reagujące nawet na najmniejszy dźwięk. Czy czuła obawę? Nie miała powodu. Jej niepewne serce przepełniało takie zakłopotanie i chaos, że nie robiły miejsca czemukolwiek innemu. Czy taką była zawsze, świadomie odpychając innych i ciesząc się z każdej chwili samotności? I wolności, o. Wypierała gdzieś z otchłani wspomnień świadomość, że kiedyś była ograniczona. Że i ona należała do tego ludzkiego rodzaju, który dawał się łapać w choćby złotą klatkę i pozwalał na kontrolowanie każdej części swego istnienia. Naprawdę, były chwile zapomnienia. Zastanawiała się wtedy czemu właściwie to nie gniew rozpiera ją od wnętrza, zachęcając do czynienia krzywd innym. Ale przez to jej wyrachowany brak złych nawyków była takim właśnie stworzeniem. A może i nie, acz właśnie taka świadomość w niej grała. Odzywał się wtedy znajomy głos, szeptał jej do ucha, wszystkie z jej mistycznych znaków rozpalały się, powodując niewyobrażalny ból... psychiczny. Wydobywała go na zewnątrz, otwierając ukryte w niej drugie „ja”, nie bawiące się w pułapki czy zamyślenia i działające od razu. Zadające cierpienie. Prędzej czy później zawsze się ujawniał jej drugi charakter. Wtedy musiała odejść, nawet jeśli podobało jej się trwanie w małej, kruchej zbiorowości. Jeśli zostawała, inni znikali. Chyba przyzwyczaiła się do takiej kolei rzeczy, zawsze jednak łudziła się, iż następnym razem będzie inaczej. Była jednam tym demonem, choć żałowała posiadanej gdzieś w głębi żądzy. Wkraczając do miasta miała właśnie takie przeczucie, że nic nie będzie takie jak przedtem. Dreszcz podniecenia przeszedł jej ciało, oznajmiając poddenerwowanie. Wzmogła swą czujność wiedząc, iż ona jest jedynym prawdziwym drapieżnikiem na tym terenie. Terenie swego ciała i umysłu. Tylko czasami ktoś burzył jej świadomość, próbując ukazać jej błędy. Ale ona ich nie popełniała, co najwyżej pomylić mógł się ten, co otworzył do niej usta. Na własne ryzyko.
Szum wiatru w uszach, mętlik myśli w głowie. Istota wyprana z wszelkich wspomnień zatrzymała się w jednej z większych zapaści dolin, tu chwilę odpoczynku w ciszy znajdując.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Pią Sie 10, 2012 2:18 pm

Nie tylko niebieskowłosa istota lubowała się w odwiedzaniu miejsc, które przez ogół były unikane. Jednocześnie omijając te, do których cała masa ludzi i innych stworzeń wręcz lgnęły z bliżej niezrozumiałych dla dziewczyny powodów. Co bowiem jest interesującego w zatłoczonej plaży, na której aż roi się od małych rozwrzeszczanych potworów? Zabawne, że w większości udają się tam, żeby odpocząć. Hah, też miejsce na poszukiwanie relaksu, doprawdy... Irvette przykładowo wcale nie byłaby tam spokojna. Przynajmniej nie wewnętrznie, gdzie chęć mordu zagłuszałaby jej pokojowe nastawienie do innych. Z zewnątrz natomiast nic nie byłoby poznać. Chyba, że ktoś, nie daj Boże, miałby miał pecha i spojrzał w oczy dziewczyny. Tak, gdy jest poddenerwowana to lepiej unikać wzroku jasnowłosej. Przywodzi na myśl dzikie zwierze, które jedynie czeka na dobry moment, żeby rozszarpać ci gardło. Dlatego śmiała się z ludzi, którzy uważali ją ja spokojną i ułożoną. Iście komiczne stwierdzenie. Jak to się mówi - cicha woda brzegi rwie. I bynajmniej w przypadku zielonookiej nie jest to ani odrobinę przesada. Wracając jednak do kwestii pojawiania się tutaj ów dziwnej osóbki z problemami emocjonalnymi. Otóż zdecydowała się na wzięcie udziału w konkursie fotograficznym. I nie bez powodów wybrała akurat stary, zapomniany cmentarz. Wiedziała o nim. Cóż, mieszka w Londynie od urodzenia i wszelakie zakamarki poza samym miastem już poznała. Nawet te, których lepiej nie odwiedzać. Między budynkami natomiast rzadziej wędrowała, toteż nic dziwnego, że była się w stanie tam zgubić. Uznała, że okolice cmentarza wręcz odzwierciedlają jej grobowy nastrój. Eh, kiepski żart. Nie miała pojęcia czyje to mogiły, ale jakoś niespecjalnie dziewczynę to obchodziło. Tak, poza jej własną osobą mało co wzbudzało w Irvette zainteresowanie. W szczególności teraz. Do konkursu natomiast zgłosiła się ot, tak, żeby mieć jakieś zajęcie. Nagroda nie była zbyt atrakcyjna, ale co z tego, skoro i tak nie dostanie nawet wyróżnienia? Jest przecież wiele osób, które są bardziej uzdolnione od niej. A jednak coś ją podkusiło. Wkroczyła na teren cmentarza nieśmiertelnych. Zaśmiałaby się z tego oksymoronu, gdyby miała pojęcie, gdzie się znajduje. Niestety jej wiedza nie była aż tak rozległa. Ba! Właściwie to została pozostawiona jedynie ze samą świadomością istnienia owych istot, bez jakiegokolwiek wyjaśnienia, jak to jest w ogóle możliwe. To przerastało zielonooką, która już i tak ma wiele innych zmartwień na głowie. Mniejsza z tym, że większość jest w połowie urojonych i zdecydowanie przesadzonych. Jednak straciła swoje jedyne wsparcie. On nie rozumiał, że sama sobie nie poradzi i zostawił Irve na pastwę losu, bojąc się wyłącznie o własne cztery litery. Teraz dziewczyna jest istnym wrakiem emocjonalny, kłębkiem szaleńczych myśli i absurdalnych teorii. Balansuje na cienkiej linie obłędu i czuje, że jeszcze chwila i spadnie. A z otchłani już nie ma powrotu. Zatraci się zupełnie i straci człowieczeństwo. Chociaż czy w tym świecie cokolwiek takiego jeszcze istniało? Każdy ma w poważaniu drugiego, chce jedynie zyskać jak najwięcej dla siebie. Ludzie coraz częściej skłonni są do najgorszych okrucieństw. Po trupach do celu, co? Cywilizacja dąży ku nieubłaganej zagładzie. A ona? Czy się różniła? Wszak także skupia się na sobie. Tak, jednakże z tą różnicą, że Irvette ogranicza się do niezbędnego minimum i nie krzywdzi swoim egoizmem innych. Zatracona w swoim rozmyślaniach, od których niemalże rozbolała ją głowa, początkowo nie zwróciła uwagi na obecność nieznajomej. Dopiero, gdy jej nieobecne spojrzenie dostrzegło niezwykle kontrastujący odcień wśród szarości, brązu i zieleni. Uniosła wzrok, by przyjrzeć się lepiej. Była to młoda kobieta, a w sumie dziewczyna - nie wyglądała bowiem na wiele starszą od samej Irve. Szczupła, jej wzrostu i z długimi włosami w kolorze błękitu. W skrócie - nie wyglądała na groźną. Pozory jednak mogą mylić. Coś podpowiadało, że nie wszytko jest z nią w porządku, jednak ta zignorowała tą myśl. Jak na razie miała dość rozważania czy ktoś jest, czy nie jest nieśmiertelnym. Zielonooka zatrzymała się gwałtownie i wbiła spojrzenie w postać stojąca wśród nagrobków. Zupełnie nie wiedziała co powinna zrobić. Niepewność zawładnęła jej całym ciałem. Miała ochotę najzwyczajniej zawrócić, oddalić się, uciec od tego miejsca. Tylko gdzie ona znajdzie podobny klimat? Opuszczone, zapomniane, ponure cmentarzysko zawierało w sumie wszystko to, czego potrzebowała. To byłaby głupota, gdyby teraz się wycofała. Przebyła spory kawał drogi, jednak z drugiej strony co niby ma zrobić? Odejść kawałek i czekać, aż sobie pójdzie? Nie będzie też robić zdjęć w jej obecności. Irvette byłaby zbyt rozproszona, żeby się skupić. Stała nieruchomo, obserwując dziewczynę z bezpiecznej odległości i rozważając różne ewentualności. W końcu podjęła decyzję, aby opuścić to miejsce. Nie zerkając nawt w stronę nieznajomej odeszła.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Sob Wrz 22, 2012 6:52 pm

Szedł szybko. Jego oczy plunęły, płonęło w nim wszystko ze złości. Spojrzał na swoje dłonie. Piekielne znaki zdawały się świecić jaśniej niż zwykle. Tak, to zrozumiałe. Wystarczyło by się lekko zezłościł by jego wrodzone moce zaczęły wzrastać. Zazwyczaj stawał się wtedy znacznie niebezpieczniejszym przeciwnikiem. Czasami jednak jego moce oraz wygórowaną samoocenę czasami bywa nieuważny. To oczywiście nie jego wina, że przeciwnik potrafi wychwycić moment gdy Demon się odsłoni. Zazwyczaj Oktawian szybko odrabia straty. Lecz w jego obecnej sytuacji niezbyt ciekawą perspektywą było rozprawianie o walce. Miał teraz inne rzeczy na głowie niż dopracowywanie swoich technik walki.
Warknął coś niezrozumiale. Znów był w tym cholernym wymiarze! Ziemia, świat ludzi. Jak to ktoś kiedyś już powiedział jest tych śmiertelników niczym mrówek. A Oktawian miał rolę kija wbitego w mrowisko. Miał narobić szumu i zniknąć bez uszczerbku na swym Demonicznym zdrowiu. Ale dopiero co wrócił do piekła, no! Jak na złość znów poszedł tam gdzie nie trzeba. A może to przeznaczenie? Może miał spotkać kogoś, kto pomoże demonicznym istotom zniszczyć ziemię i niepodważalnie unicestwić ludzkość? Kurna, przeznaczenie?! Już dawno je wyśmiał i stwierdził, że go nie ma. Ot tak, pan swego losu. To on wydawał polecenia i rozkazy. Ale dlaczego do diabła trafił do świata ludzi?! Nawet nie zdążył się zrelaksować.
Uderzył w jakiś stary nagrobek, który pod naporem jego uderzenia odleciał na dobre 20 metrów. Usiadł obok mogiły po czym wyjął z kieszeni butelkę złocistego płynu. Upił trochę po czym plując i krztusząc się wielce spojrzał z odrazą na nalepkę na butelce. Dziwna ludzka nazwa.
- Co to za ludzki chłam, do diabła? - Mruknął wyrzucając butelkę za siebie. Rozbiła się o jakiś kamienny nagrobek. Na oko było tu niewiele nagrobków, same pozapominane mogiły. Ale to taki szczegół. Wyjął paczkę papierosów po czym zapalił jednego.
Będzie się teraz musiał postarać o znalezienie swojego motocyklu. Ocz, trudne to zadanie biorąc pod uwagę, że nawet nie pamiętał gdzie go zostawił. Cóż, bodź co bądź nie miał zamiaru wracać do świata ludzi.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Sob Wrz 22, 2012 7:49 pm

Wampir jak to wampir najbardziej uwielbiał miejsca, które nie jednego przysparzały o zwała serca w wyniku strachu, które jej ściskał. Nic, więc dziwnego, ze dziewczyna udała się na zapomniane cmętarzystko, które do takich miejscówek się zaliczało.
Weszła do niego nie przejmując się zmarłymi. Usiadła na jednym z wyższych nagrobków. Jej oczy przyglądały się nieznajomemu, który zdawała się płonąc, co wskazywała na, to iż nie należy do normalnych ludzi, a był nieśmiertelnym podobnie jak ona.
Kiedy wyrzuciła butelkę złapała ją, gdyż leciała w jej kierunku. Przyjrzała się jej nie widząc w niej niczego fajnego i zaraz odrzuciła mu. Butelka uderzyła go prosto w tył głowy, a Tasty uśmiechnęła się cwanie.
–Uważaj, gdzie celujesz idioto~! –odezwała się nie spoglądając nawet na niego. Nie obchodziło ją kim ta osoba jest. I nawet gdyby była panem świata nie cofnęła by swoich słow. Nie miała najmniejszego zamiaru ani chęci tego uczynić. Lepiej, więc dla niego by nie błagał jej o to niczym rozkapryszony bachor.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Nie Wrz 23, 2012 2:49 pm

Wiatr się zmienił. Oktwian wyczuł obecność innego Demona. Zazwyczaj był to bardzo silny impuls. Nie tyle co woń ani mrok otaczający ową postać. Oktawian wyczuwał je dzięki impulsom jakich doznawał gdy jakaś istota piekielna znalazła się w pobliżu. Tym razem impuls był bardzo słaby, zniekształcony. Oktawian nigdy jeszcze nie przebywał w pobliżu tak intensywnych mieszanek rasowych. Brzydziły go. No bo jak można zmieszać tyle szlachetnej krwi z jakimś plugastwem? Mieszanki osłabiają. Hybryda staje się słaba, uczuciowa, pospolita. Równym niesmakiem napełniały go czysto krwiste demony zatracające się w ludzkim świecie. Te, które porzuciły mrok, swoją demoniczną dumę. Zwani nawróconymi. Powinni utracić za taka zniewagę dar nieśmiertelności, zwykłe psy ludzkie. Ścierwo, które należy tępić.
Gdy rzuciła w niego butelką, która nie zraniła go acz wytrąciła mu papierosa z dłoni swym uderzeniem. Oktawian warknął pod nosem jakieś wyszukane przekleństwo po czym wstał. Strzepał kropelki obrzydliwego alkoholu ze skórzanej kurtki po czym skierował swój wzrok na sprawczynię tej szkody. Przyglądał jej się chwilę w milczeniu. Widział ją kiedyś, a nawet słyszał opowieści na jej temat. Kobieta nie szanująca siebie, bez dumy i samoistnej wspaniałości. Prostytutka, pani do towarzystwa. Wszystko jedno jak ją nazywano. Wszystko sprowadzało się do jednego słowa.
Podszedł do niej powolnym krokiem pozwalając by jego tajemnicza aura rozpostarła się wokoło. Coraz dalej można było wyczuć, że jest czysto krwistym demonem. Istotą zrodzoną z czystego zła. Ktoś, kto żyje dla mroku, cierpienia i bólu. Bezwzględna maszyna do zabijania. Bestia karmiąca się strachem. Nawet ktoś, kto za wszelką cenę utrzymuje, że się nie boi, w głębi siebie odczuwa lęk przed Demonem. Sam wygląd Oktawiana napawał innych niepohamowanym lękiem. Nawet ci co nie mieli pojęcia kim on jest zdawali sobie sprawę, że czaiło się w nim zło, czyste zło.
Spojrzał na dziewczynę swymi oczami, w których panowała granatowa burza.
- Hm. Zdaje mi się, że powinnaś stać raczej pod latarnią niż napadać na uczciwych obywateli? - spytał z przekąsem. - Co taka dziwka jak ty robi w takim miejscu? Umówiłaś się tu z jakimś klientem, który lubi ekstremalne doznania? - Zaśmiał się lekko.
Nie dość, że mieszaniec to jeszcze nieżądnica. Zastanawiało go czy ktoś ją do tego zmusił czy może sama tego chciała. Niektórzy zwą takie kobietami upadłymi, ale czy nie lepiej nazywać rzeczy po imieniu? Tak, rzeczy. Ktoś kto traci swą dumę staje się zwykłym psem niegodnym uwagi.
Odpalił kolejnego papierosa nie poświęcając zbyt wielkiej uwagi dziewczynie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Nie Wrz 23, 2012 3:52 pm

Oczywisty jest fakt, ze i ona poczuła woń czystego demona. Jednak dla niej nie miało, to mniejszego czy większego znaczenia. Jak demon był dupkiem, to dupkiem i nic nie mogło tego zmienić nawet jego urodzenie chociażby urodził się jako król wszechświata. Dziewczyna miała, to głęboko w poważaniu, a nawet głębiej.
Rzuciła w chłopak wcześniej złapaną butelką, a że cela miała dobrego papieros poszybował sobie. Dziewczyna nie zwracała uwagi na, to co idiota przed nią klnie pod nosem, bo i po co męczyć sobie tym uszy?
Czuła jak jego wzrok spoczywa na niej. Założyła jedynie nogę na nogę siedząc sobie spokojnie na wysokim nagrobku, który był nieco zrujnowany. Zaraz, to usłyszała jak facet do nie podchodzi. Wtedy to dopiero spojrzała na niego swymi brązowymi tęczówkami. Jej twarz była niewzruszona i nie wyrażała kompletnie niczego. Nie dało się z niej odczytać nawet najmniejszej drobnostki. Nawet odrobinę się niego nie przestraszyła. Jej oczy widziały już najgorsze odmęty tego świata, więc nie bała się, a jej serce nie znało już tego uczucia. Ostatni raz posmakowała go wiele lat temu.
Kiedy nieszczęśnik odezwał się do niej spojrzała swymi oczami prosto w jego.
- To źle ci się zdaje – uśmiechnęła się wrednie machając sobie beztrosko nóżką.
– Może. – na jej buzi cały czas utrzymywał się taki sam uśmiech.
Jej oczy podążyły za papierosem, którego zapalił. Zaraz jednak ten wylądował w jej dłoni.
Tasty zaciągnęła się jego dymem poczym dmuchnęła nim w twarz mężczyzny.
–Jak myśli? Jak boli poniżenie z strony dziewczyny, której błoto nawet dorównuje poziomem? –zapytała specjalnie, bo miała wielką ochotę zmieszać go z takowym, a on jeszcze nie wiedziała, że ani razu nie sprzedała swego ciała. Czemu, więc nie miał by z tego skorzystać?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Nie Wrz 23, 2012 8:10 pm

Przyglądał się przez krótką chwilę swojej rozmówczyni. Na tyle długo by wyłapać wszystkie szczegóły jej drobnego wyglądu i na tyle krótko bo nie zauważyła spojrzenia. Nie było szansy by dostrzegła ten niezobowiązujący gest. Była niebrzydka ale i nie piękna. Widział piękniejsze. Szkoda tylko, że jej dusza była splamiona a krew brudna. Patrzył na nią z góry, z pogardą w spojrzeniu. Gdzieś miał czy się przejmie czy nie. On wolał by takie mieszańce tak jak i wszystkie dobre istoty nie miały głosu, należały im się posady niewolników. Każdy powinien mieć swego pana, który przywołałby te panoszące się rzeczy do porządku.
- Ach, czyli nagabujesz mężczyzn by tylko się z tobą przespali bo nikt nie chce w łóżku mieszańca? Biorą cię z litości? - Uśmiechnął się patrząc na nią jakby nic takiego nie powiedział. Tak jakby słowa, które padły z jego ust nic nie znaczyły, jakby już o nich zapomniał. Bo dla niego nic nie znaczyły. Tak słowa jak i osoba, do której je kierował.
Spiorunował ją wzrokiem gdy wzięła jego papierosa. Nawet nie zabrał ręki sądząc, że mieszaniec trzyma się zasad. Bo jak takie plugawe coś mogło się ośmielić wziąć cokolwiek bez pozwolenia. Widać, że nawet i błękitno krwiści opieprzają się w tym świecie. Eh. Oktawian coraz intensywniej zastanawiał się nad opcją jego ponownego zesłania do tego zacofanego wymiaru gdzie wszystkim wszystko było wolno. Z jednej strony mogła to być kara zaś z drugiej jakaś wyszukana misja. Może powinien wziąć się do roboty i poprzybijać wystające gwoździe? Może. W każdym razie dopóki nie znajdzie jakiegoś alkoholu zdatnego do picia w tym świecie na pewno nie weźmie się za pracę. Jeszcze tak obrzydliwą jak plamienie swego ubrania krwią mieszańców. Ohyda.
- Nie wiem i mało mnie to interesuje tak jak i twoje zdanie - wzruszył ramionami. Wziął sobie kolejnego papierosa. Odpalił i zaciągnął się nim. Przecież nie weźmie czegoś co miała w dłoni ta plugawa istota, prawda? Tym razem uważał by ona nie zabrała mu fajki, nie miałaby nawet szansy by go dotknąć. Jeśliby tylko wyciągnęła dłoń w jego kierunku automatycznie by odskoczył bądź zrobił jej krzywdę. Ogólnie nie bije kobiet no ale mieszańce się nie zaliczają. Tym bardziej jeśli taka ma miano panny lekkich obyczajów.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Nie Wrz 23, 2012 8:57 pm

Zaciągnęła się dymem papierosa nie przejmując się iż szare obłoki poleciały prosto w twarz nieznajomego.
–Może, tak może nie? –poruszyła ramionami nie dając wyprowadzić siebie z równowagi. Ziewnęła jedynie znudzona jego słowami. Ten facet nie wiedział nic na jej temat i posiadał błędne przekonanie o niej, a Tasty nie miała zamiaru wyprowadzać go z błędu. Po pierwsze nie miał ku temu powodu, a po drugie nie chciało jej się.
Na jego mrożący wzrok chciała się zaśmiać, gdyż wcale takiego nie przypomniał ale w przeciwieństwie do niego wykazała się odrobina dobrego wychowania i powstrzymała wybuch śmiechu tłumiąc go.
–A szkoda? –uśmiechnęła się tajemniczo i pstryknięciem palców wyrzuciła prosto w jego policzek gorącego papierosa, który przypalił mu trochę na nim skórę. Tasty nie przejęła się tym i poprawiała swoje włosy.
Na razie obmyślała plan jak pobawić się z facetem obok niej. A pomysłów miała pełną główkę i to nie byle jakich.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Wto Wrz 25, 2012 8:00 pm

Spojrzał na nią z wyraźną wyższością społeczną. Na pewno był wyżej niż ona. Gdyby zechciał już by jej tu nie było. Tak właściwie to oszczędził ją tylko dla tego, że w pewnym sensie wzbudziła jego zainteresowanie. Zarozumiała dziewczyna nie znająca swego miejsca. Zwykły mieszaniec. Musiała sobie jednak zdawać sprawę z ryzyka jakie istniało gdy się zadzierało z czysto krwistym Demonem. Odważna suczka. Uśmiechnął się iście demonicznie ścierając pozostałości peta z policzka. Zaciągnął się swoim papierosem po czym wypuścił dym prosto w jej zarozumiałą twarzyczkę.
- Umiesz odpowiadać tylko pytaniami? - Było to jednak bardziej stwierdzenie niż pytanie.
Rozejrzał się po cmentarzu. Cóż. Nie miał ochoty z nią rozmawiać. Jeszcze go wkurzy i będzie miała przekichane. Niech żyje, z jej charakterkiem pewnie się jeszcze do czegoś przyda.
Spojrzał na mieszańca. Jednym szybkim ruchem dał jej prztyczka w nos, nie zdołałaby tego powstrzymać nawet jeśli by chciała. Ruch był zbyt szybki.
- Nie daj się zabić - powiedział na pożegnanie po czym z jedną dłonią w kieszeni( w drugiej miał jeszcze pół papierosa) oddalił się szybciej niż tu przywędrował.

[z-t]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Sro Wrz 26, 2012 5:43 pm

Czy był wyższy w hierachi społecznej od niej? Tasty zdecydowanie by stwierdziła, że nie. Tak samo Ne mógł wiedzieć czy jest lepszy od niej. A może, to ona by go zabiła bez najmniejszego wysiłku? Smarkacz był tak pewny siebie, że wcale by jej to nie zdziwiło. Nie obchodziło jej, że jest demonem. Nic mu, to nie dawało. Nawet, gdyby bardzo chciał.
Na jego pytanie milczała. Nie chciało jej się strzępić języka na takiego błazna jak on.
Dała się uderzyć w nos. Pewnie jego duma została by urażona, gdyby tego nie zrobił.
Spojrzała jak tylko demon odchodzi poczym sama opuściła, to miejsce kierując się w przeciwną stronę.
Byłą jednak pewna, że gdy spotka go jeszcze raz utrze mu nosa.

zt
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Wto Paź 09, 2012 8:23 am

Kiedy noc ciemna spowija okolice miasta otulając je swą mroczną i mglistą łuną przez którą przebijają się jedynie drobne ogniki migających światełek nikt nawet nie pomyśli, by zajrzeć do miejsc tak mrocznych i przesyconych kryjącym się gdzieś w zakamarkach nocnych czeluści strachem jak stare opuszczone cmentarzyska. Porośnięte przez oplatające je pnącza stare okolone mchem mury przesycone były chłodem i wilgocią które biły od nich rażąc w istoty, które na swoje nieszczęście musiały przechodzić obok tego miejsca gnając za swym bliżej nieokreślonym celem. Nikt się nie zatrzymywał by nawet przez chwilę nie pozostać w miejscu do którego nie docierają nikłe światła starych latarni, które rozmieszczone zostały w dość dużych odstępach, by nie zjednać się z nocą i mrokiem. Sponad murów gdzieniegdzie przebijały się delikatne światełka zniczy, jednakże nawet one swym kolorowym migotliwym blaskiem nie zachęcały przechodniów od odwiedzenia tego miejsca, a jedynie nadawały mu jeszcze bardziej swoistego wyglądu, który tak bardzo wszystkich odstraszał, a szczególnie o tej porze.
Jedynak było coś co wzbudzało ciekawość, przyciągało a zarazem przerażało swoją niezwykłością i niedopasowanie do miejsca. Gdzieś z głębi cmentarza dobiegał głos, delikatny, dziewczęcy, nucący cichą melodię tak piękną a zarazem smutną, że nie sposób było nie odczuć chociaż odrobiny smutku jaki ta drobna istota, posiadaczka pięknego głosu nosiła w sobie i przekazywała reszcie wyśpiewując kolejne słowa piosenki nikomu nie znanej.
Wielu brało go za złudzenie, myślało, że to tylko wyobraźnia płata figle poddając każdego próbie, inni twierdzili, że to to miejsce wabi swoje nowe ofiary, bardziej wtajemniczeni uważali to za pieść szukających spokoju dusz... i chyba ich teorie były najbardziej trafne na wyjaśnienie pochodzenia cichego dziewczęcego głosu niesionego przez echo gdzieś w dal. Głosu młodej dziewczyny nucącej gdzieś w głębi cmentarza, której srebrzyste włosy lśniły w blasku przebijającego się przez chmury księżycowego światła smagane lekkim, acz nieznośnym wiatrem, którego ona jednak nie czuła. Nie czuła już nic, nawet chłodu marmurowego nagrobna na którym siedziała spoglądając w gwiazdy z oczarowaniem, a może i z tęsknotą... Nie dane jej było już czuć tego, co czuli śmiertelni, którzy od czasu do czasu odwiedzali to miejsce by postawić kolejną drobną świeczkę na grobach zmarłych bliskich, przyjaciół. Nie bez powodu znajdowała się akurat tu... tu, gdzie o tej porze zapuszczają się jedynie istoty martwe bądź nie z tego świata. Jednakże nigdy nie dane jej było poznać powodu przez który się tu znalazła. Nie dane było jej już nic co odpowiednie było jedynie dla śmiertelników.
Powrót do góry Go down
Inu
Wojak


Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Wto Paź 09, 2012 11:49 am

Cisza przerywana cichym wyciem wiatru i dziwną nutką jakże pasująca do otoczenia przykuła uwagę demona, który w zasadzie nie zapuszczał się głęboko w obszary należące do ludzi, ale tutaj nie było ani jednej żywej duszy. Nawet z tym stwierdzeniem trzeba uważać, bo w Kolebce wszystko jest możliwe.
Białowłosy chłopak nastawił uszy ku górze i siedząc w kuckach na murze starego cmentarzyska wsłuchiwał się pilnie. Nie, jednak tutaj nie znajdzie kolejnego sprzymierzeńca demona. Jego instynkty skierowały go tu w innym celu niż trening czy szukanie Upadłego Anioła. Tak naprawdę wcześniejsze sprowokowanie Samuela (czyt. Raziela) miało na celu jedynie popsucie jakże ich znakomitej renomy wśród innych ras. Po co mają zasady, skoro sami sobie lub swoim szkodzą? Nie wnikając w politykę Białoskrzydłych, Inu rozglądał się uważnie, bardzo ostrożnie dookoła. Nie to, że bał się czegoś, a przeczesywał wzrokiem w poszukiwaniu świeżo zakopanego grobowca. Dlaczego? Tu także nabiera nowego znaczenia zwrot "hiena cmentarna". Po co męczyć się z szukaniem padliny w lesie, skoro tutaj mają zwłoki zbierane w jednym miejscu? Gorzej, że tutejsze grobowce są nawet starsze od demona, co nie zmienia faktu, iż kilka kości może sobie wygrzebać. Wybrał najmniej uszkodzony nagrobek i kucnął przed nim przyglądając się wyrytym znakom. Nie rozumiał co tu jest napisane, nawet z wysłowieniem się miewał problemy, a co dopiero odczytanie. Zmrużył na chwilę oczy i przypomniał sobie, że jego ciała, gdy był Zmiennokształtnym, nie zakopano, tylko najprawdopodobniej zjedzono. Prychnął cicho na tę myśl i zeskoczył tuż obok płyty, aby pochwycić w szponiaste dłonie i odchylić wieko grobu. Kolejną przeszkodą była osunięta ziemia na trumnę, ale to akurat sprawiało mu przyjemność. Lubił kopać w ziemi jak pies i odnajdywać skarby, tu niewątpliwie będą kości do obgryzienia z trumny. Kopał i kopał, aż natrafił na coś drewnianego. Ścisnął dłoń w pięść i przebił na wylot wieko trumny, z której wygrzebał kości udowe i piszczelowe. Z takim oto łupem na przekąskę wyskoczył z naruszonego grobowca na zewnątrz i obgryzał zębiskami kości chcąc dostać się do szpiku. Dla demona nie miało znaczenia jak długo leżały zwłoki w grobowcu - on zje wszystko, nawet bardzo stare gnaty. Przy okazji ostrzył sobie kły na kościach i mógł oddać się tej czynności do czasu zakończenia przekąski. Miał nieco zelektryzowane włosy od tutejszego powietrza, ale nie przeszkadzało mu to w dalszemu plądrowaniu grobów, aż do chwili, kiedy znudziło mu się to.
Usiadł w kucki na stopniach jakiegoś wielkiego grobowca i nasłuchiwał. Od jakiegoś czasu miał wrażenie, iż nie jest sam. Nikogo jednak nie widział, co nieco irytowało demona. Spochmurniał i skierował złote ślepia w kierunku gwiazd na niebie. Trochę tęsknił za towarzystwem Splugawionego, może dlatego, że urozmaicił mu dotychczasowe, Nieśmiertelne życie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Wto Paź 09, 2012 3:54 pm

Co prawda było to miejsce rzadko odwiedzane przez śmiertelnych, jednakże znajdywały się istoty, które bardzo chętnie urządzały tu sobie swoje nocne schadzki. Nigdy nie były to miłe istoty a ich intencje rzadko kiedy były przyjazne i młoda dusza bardzo dobrze o tym wiedziała. Najczęściej spotykało się tu wampiry, które obrały sobie to miejsce jako punkt do zabijania swoich nowych ofiar, ale gorsze od wampirów były niewątpliwie demony. Dlaczego? Przez ich specyficzną dietę. No może nie była ona aż tak specyficzna, ale od ludzkiej różniła się jednym drobnym faktem... demony żywiły się również duszami.
Aurę demona nie trudno było wyczuć, to były jedne z tych istot które czuć było na kilometry, i tym razem także poczuła, z resztą nie tylko poczuła co usłyszała. Kiedy tylko do uszy Isemay dotarł pierwszy szmer świadczący o obecności jakiejś innej istoty natychmiast zamilkła i ukryła się za wysokim nagrobkiem. Jednak nikt, nawet w obliczu zagrożenia nie mógł się powstrzymać przed sprawdzeniem tego co się dzieje. Ciekawość ludzka była na tyle silna, że bardzo często górowała również nad strachem stając się uczuciem dominującym i na tyle silnym, że trzeba było ją zaspokoić. Powoli i bezszelestnie jak na istotę niematerialną przystało przesuwała się pomiędzy kolejnymi nagrobkami kryjąc się za nimi niczym półprzeźroczysty cień tak dobrze wtopiony w mroczne otoczenie okolony jedynie delikatną łuną bieli z księżycowego światła odbijającego się od porcelanowo-białej cery. Kiedy była już wystarczająco blisko by coś dostrzec porzuciła do końca swoja złudna materialność stając się istotą przeźroczystą, zlewając się z otaczającym ją tłem by jeszcze lepiej ukryć się przed nieznajomym. Ani trochę nie podobał się jej fakt, że owa osoba bezcześci groby zmarłych, z resztą nie tylko groby, ale i ciała. Nie mogła tak bezczynnie patrzeć, tylko co taki drobny duszek jak ona mógł zrobić? W tej niewidocznej i przenikającej przez wszystko formie na pewno nic.
W końcu postanowiła wyjść z ukrycia. Zmaterializowała się całkowicie by po chwili wyjść na przeciw nieznajomemu. W tej formie można by brać ja za człowieka, i wielu się na to nabierało, jedynie nieliczni wiedzieli, że jest to jedynie przebraniem, maską nałożoną by ukryć swoje nieistnienie. Mogła jedynie liczyć, że nieznajomy się nie domyśli. Stanęła nieopodal by w końcu wydać jakiś dźwięk świadczący o jej obecności.
Powrót do góry Go down
Inu
Wojak


Fabularnie : Ariael - Przewodnik duchowy
Liczba postów : 58
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Wto Paź 09, 2012 4:44 pm

Żywić się duszą, tak w teorii wynika. Ale praktyka na przykładzie Inu wskazują na różne odstępstwa od normy. Demon nie zje wszystkich dusz, miał swoje ulubione i na inne nie zwracał najmniejszej uwagi. Często też zależało to od nastroju i pojedzenia, w tym wypadku mało co spożytkował kości, nie były jakoś specjalnie kaloryczne.
I wtedy stało się. Siedząc na stopniach dostrzegł wyostrzający się obraz ludzkiej sylwetki. Czemu... wcześniej niczego podejrzanego nie dostrzegł? Poruszał noskiem, żeby wciągnąć aromat, lecz nic nie wyczuwał oprócz wiatru. Może jedynie malutką cząstkę dobroci, ale strasznie rozmytą w powietrzu. Nie mniej jednak nawet ta odrobinka nie spodobała się demonowi, nie krył się z tym specjalnie. Zamiast stanąć na przeciwko dziewczyny jak na humanoida przystało, to wolał zbliżyć się używając wszystkich kończyn. Ślepia nie mrugnęły ani na chwilę, wpatrywały się idealnie w tęczowe oczy dziewczyny przed nim. Po paru "krokach" zatrzymał się w kuckach dwa metry przed nieznajomą i uparcie wwiercał wzrok w jej zmaterializowane ciało. O ile to było ciało. Coś mu nie grało w postawie dziewczyny. Nie dość, że pojawiła się znikąd, bezszelestnie zjawiła się nieopodal niego, to jeszcze... no właśnie, nie okazywała takiego strachu jakiego powinien spodziewać się po ludziach. Jakby mniej dbała o swoje życie na spotkanie z demonem. Cofnął uszy ku tyłowi i cicho pomrukiwał. Słowa jakie padły z ust białowłosego były dziwne (oczywiście kłaniała się także gramatyka) i trochę nie na miejscu.
-Chcieć spróbować?
Wyciągnął ku niej nadgryzioną kość nieboszczyka, lecz prawie natychmiast załapał, że nie dlatego przybyła tutaj białowłosa nieznajoma. O, mają jeden punkt wspólny - długie, białe włosy. O ile kudły Inu nie były tak rekordowo długie jak u dziewczyny, to też nie należały do krótkich. Ale do rzeczy. Odrzucił za siebie gnata i całkowicie skupił uwagę na każdy jej ruch, każdy jej gest i spojrzenie. Zmarszczył brwi i wskoczył na nagrobek, na którym siedział ponownie w kuckach i wbił mocno szpony jakie miał na rękach i nogach. Natomiast wargi znów ukazały największe kły, gdy ponownie przemówił, tym razem bardziej poprawnie:
-Co tak stoisz? Mów coś...
Wciągnął i wypuszczał z nozdrzy duże dawki powietrza, aby uspokoić się. To nie lęk powodował rosnącą agresję, a niewiedza, której nie znosił jak wielu innych rzeczy. A jeśli tutaj nikogo nie ma? Że widzi iluzję? Że rzuciło mu się na mózg od spleśniałych kości? Nie, oczy nie kłamią, naprawdę kogoś widzi. Tylko czy to prawdziwa osoba? A może jakiś duch z przeszłości? Zaciskał coraz mocniej pazury na grobie, na szczycie którego siedział i starał się nie okazywać z byle powodu złości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Czw Paź 11, 2012 4:28 pm

Z ledwością przetrzymała spojrzenie nieznajomego w brodą podniesioną wysoko ku górze jak gdyby nic nie było jej straszne, ale tak na prawdę obawiała się go. Nie znała tej istoty i nie wiedziała do czego może być zdolna. Ehhh ze te wszystkie lata niematerialnego życie nie nauczyły jej jeszcze by nie mieszać się w sprawy które cię nie dotyczą a mogą jedynie przysporzyć jej problemów. W tej chwili problem była spora człekopodobna uszata istota które pędziła w jej stronę wpatrując się w nią swoimi okropnymi i przerażającymi ślepiami od których za wszelką cenę chciała uciec. Odruchowo wycofała się do tyłu nawet nie dotykając stopami ziemi. Mogło to wyglądać nienaturalnie, ale jej reakcja była tak gwałtowna, że nawet nie pomyślała, ze powinna chociaż udawać że twardo stąpa po ziemi zamiast lewitować tak jak zawsze nie trzymana ziemską grawitacją. Gdyby była śmiertelna prawdopodobnie w tej chwili przewróciła by się do tyłu, co sprawiłoby, że na wstępnie znalazła by się na przegranej pozycji w starciu z istotą niepoczytalną i nieobliczalną jaką było owe stworzenie, które teraz stało przed nią najwyraźniej niezadowolone z jej obecności.
Tego akurat mu się nie dziwiła. Kto byłby szczęśliwy gdyby ktoś przerwał mu posiłek i to tak... nietypowy. Na jego pytanie dotyczące chęci przyłączenia się do tej jakże osobliwej uczty jedynie pokręciła głową z dezaprobatą.
- Nie powinno się tak bezcześcić grobów zmarłych! - Podniosła nieco swój delikatny głos, który od razu nabrał mocy godnej prawdziwej zjawy chcącej kogoś nastraszyć tak jak to one potrafiły najlepiej.
Obdarowała nieznajomego swoim gniewnym spojrzeniem posuwistym krokiem przybliżając się do niego na bezpieczną odległość. Oddychał ciężko, a to nie było dobrym znakiem. Denerwował się. Pewnie nawet nie zdawał sobie sprawy z tego skąd się tu wzięła a tym bardziej z tego, ze była tu przez cały czas, od samego początku długo długo przed jego przybyciem. To był jej dom, jej teren a groby zmarłych były jego częścią. To do niej należało pilnowanie ich przed najazdem gości takich jak ten tu, którzy w jakikolwiek sposób zniszczyli by je i spustoszyli zasmucając dusze ich właścicieli.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Cross Bones Graveyard   Today at 4:25 pm

Powrót do góry Go down
 
Cross Bones Graveyard
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Dworzec King Cross
» Bar i stoliki w Dziurawym Kotle
» David Cross

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Londyn :: London Bridge-
Skocz do: