IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Domostwo Fausta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Sro Lip 04, 2012 11:10 am

Wampir nie miał ochoty się odzywać czy w jakikolwiek sposób komentować słowa demona. Wolał po prostu przytulić się do niego i jeszcze przez krótką chwilę cieszyć się jego bliskością. Jeszcze przez jakiś czas czuć go ciepło jego ciała przy swoim i po prostu być przy nim. Takie proste pragnienia a jednak czasem nawet do tego nie ma się prawa. Chłopak po dłuższej chwili pocałował demona w policzek i odsunął się od niego by usiąść na podłodze. Zamknął oczy i w końcu odpowiedział:
-Mogę jeszcze chwilę zostać czy chcesz bym odszedł? - pytanie zadał szeptem, bał się odpowiedzi, tego co może usłyszeć od demona. Chyba spodziewał się tego, że demon każe mu odejść. W sumie miał do tego prawo, byli w jego domu.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Sro Lip 04, 2012 1:22 pm

Czy tylko przez krótką chwilę? Mógłby się cieszyć jego bliskością jeszcze dłużej, bo demon nie miał najmniejszego zamiaru go wyrzucać. Oj, nie, na pewno nie. Objął chłopaka ramieniem, przytulając do siebie z miłym, ciepłym uśmiechem. Nie chciał by odszedł... Po prostu nie chciał, dziwne uczucie, prawda?
Demon nieco się zdziwił gdy chłopak dał mu całusa w policzek i zszedł z niego, by usiąść na podłodze. Hm... O co mu chodzi? Faust przeniósł się do pozycji siedzącej, po czym wpatrywał się uważnie w wampirzego chłopaka uważnym wzrokiem swoich fioletowych oczu. O co mu chodzi?
Słysząc pytanie ze strony chłopaka, przekrzywił lekko głowę w bok, uśmiechając się ciepło. Myślał, że chodzi mu o coś innego, ale chłopak boi się po prostu, że go Faust wyrzuci. Niepotrzebny strach.
- Możesz zostać ile sobie zażyczysz.
Stwierdził spokojnym, miłym tonem, po czym spojrzał z jakoby zamyśleniem na butelkę wina, której tak czy tak nie dopili. Może by ją jednak skończyć? Hm... Mogłoby być dobrze, nie?
- Może zrobimy to, co mieliśmy z początku zrobić i dopijemy tą butelkę? W końcu, taki był podstawowy zamysł, nie?
Spytał chłopaka z lekkim uśmiechem, wpatrując się w czerwoną ciecz zamkniętą w ciemno-brązowej, szklanej butelce. Mmm... Z chęcią by to ostatecznie dopił.

Demon i wampir jeszcze spędzili długi czas razem, ale ostatecznie rozstali się z obietnicą kolejnego spotkania. Faust jeszcze z chęcią się z nim spotka, tak samo wampir z demonem.

[z/t x2]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Sro Lip 11, 2012 11:23 am

W porównaniu do rekreacyjnych lotów, ten był naprawdę szybki. Jeszcze w powietrzu Faust zdjął swój płaszcz i obłożył nim chłopaka, samemu przejmując większość uderzeń wiatru. Wiatr ciął po twarzy Fausta, który starał się zasłaniać swoim ciałem chłopaka, by miał w miarę komfortową podróż. Trzymał go mocno, ale też nie na tyle by mu kości łamać. Nie chciał chłopaka upuścić w żadnym razie. Sunął wysoko na niebie, by nikt nie rozpoznał w nim istoty humanoidalnej. W końcu, zaczął obniżać lot, widząc zarys swojego domu. Oby Vieo nie było w domu... Jej by nie chciał słuchać.
W końcu, demon wylądował przy drzwiach wejściowych swojego domu, odstawiając chłopaka na ziemię z miłym uśmiechem na twarzy.
- Wybacz jeśli podróż nie była aż tak komfortowa, zazwyczaj latam sam. Wejdź, proszę.
Przy słowach zaproszenia otworzył drzwi i gestem dłoni zaprosił chłopaka do środka, po czym wszedł za nim, zamykając za sobą drzwi ogonem. Zdawał sobie sprawę że chłopak może mieć do niego wiele pytań, Faust w sumie też ma do niego parę pytań, ale najpierw trzeba sobie jakoś poradzić z tym wszystkim. Demon odetchną głęboko, ściągając futerał z siebie i odwieszając je na swoje miejsce.
- Chcesz coś zjeść? A może wypić?
Spytał uprzejmym tonem, bo jakby nie było, chłopak jest również jego gościem w tej chwili.
- Wiem że to pytanie nie na miejscu i brzmiące conajmniej karygodnie, ale... Przedstawisz mi się? Chciałbym wiedzieć jak się nazywasz. Mnie już zapewne znasz. Faust Valentine, w zamierzchłych czasach Mefisto.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Sro Lip 11, 2012 11:43 am

Lot? A no fakt, lecieli ale chłopak mało zarejestrował z tego wszystkiego. Miał głęboką depresję z ze stanu kiedy pragnął śmierci i by demon go puścił przechodził w stan odrętwienia. I tak zostało przez większość lotu. Być może dobrze, że tak się stało, zresztą nie mnie to oceniać. Chłopak nieświadomie schował swe skrzydła, być może mając nadzieję, że w razie gdyby jednak Faust zachciał go puścić nie zdąży ich rozłożyć i spadnie jak kamień? Taka opcja też jest możliwa. Kiedy dolecieli dał się postawić i wszedł posłusznie do domu ze spuszczoną głową. Nie rozglądał się po wnętrzach, w tym momencie nie wiele go to interesowało gdzie jest ani to co z nim ojciec zrobi. Pokręcił przecząco głową słysząc pytanie dotyczące jedzenia i picia. Nie miał na nic ochoty. Podniósł swoją prawą rękę i przejechał kciukiem lewej dłoni po żyle. Nie było ani śladu po cieciach, szkoda... szkoda, że go uratowali. Długo milczał zanim zdołał odpowiedzieć na pytanie ojca. Nie podnosił jednak głowy, nie miał odwagi spojrzeć mu w oczy mimo, że nadal ciałem kierował Zerathos.
-Zerathos... - przerwał uświadomiwszy sobie iż przedstawił się swym 2 oficjalnym imieniem. W końcu oficjalnie pierwsze imię to Nitheal i nie każdy wiedział, że w ciele chłopca są dwie osobowości.
-... przepraszam. Nithael Zerathos Pectus. To skomplikowane, nie ważne, nie zrozumiesz... - nie miał ochoty mówić ojcu, że cierpi na rozdwojenie jaźni. Zerathos nie lubił nikomu mówić o tym, tłumaczyć się. Wolał swą chorobę zostawić tylko dla siebie.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Sro Lip 11, 2012 2:30 pm

Cóż... Z tego co zdołał się usłyszeć z jego słów, chłopak został czymś odurzony i w czymś na styl takowego odurzenia zgwałcił wróżka. Hm... Mówił o nim jak o kimś dosyć ważnym, więc możliwe że to jego przyjaciel, lub współlokator. Miałby go upuścić, pozwolić mu się zabić? Niedoczekanie. Może i nie wiedział o nim, ale nie oznacza to, że nie zależy mu na nim od chwili gdy tylko dowiedział się, kim jest. Zdecydowanie nastrój chłopaka był kiepski, nie... Kiepski to za mało. Był beznadziejny.
Kiedy chłopak się odezwał, początkowo nie zrozumiał przerwy, dopiero gdy przedstawił się innym imieniem wcześniej. Szybko złożył odpowiednie fakty w całość. Rozdwojenie jaźni... Zdecydowanie to jest po Fauście. Demon ukucną przed chłopakiem, spoglądając na jego twarz spokojnym, łagodnym spojrzeniem. Cóż... Rzadko kiedy Faust był naprawdę surowy, zły, lub niespokojny. W gruncie rzeczy, to nadal w nim pozostało od momentu gdy był aniołem...
- Skoro już o tym mówimy, Faust Izual Valentine. Rozumiem bardziej niż ci się wydaje, tylko moja druga jaźń jest teraz w instytucie, siedzi na spotkaniu rady.
Dopowiedział do słów chłopaka, po czym, w sumie samemu nie wiedząc czemu, podniósł się i objął chłopaka ramionami, przytulając go do siebie. Ot... Po prostu miał na to chęć, miał chęć przytulić swojego syna, pokazać, że zależy mu na nim.
- To nie twoja wina, synu. Nie mogłeś wybrać swoich rodziców czy tego, kim się staniesz. Nie wiedziałeś co może się stać, nie można przewidzieć przyszłości... Owszem, zrobiłeś to, lecz to nie oznacza końca świata. Zamiast się załamać, walcz z tym co cię kontroluje, pokaż, że pomimo iż masz w sobie demona, nie oznacza to że ten demon to niszczycielskie zło. To że jesteś demonem, nie oznacza że musisz być zły. Masz wybór, synu. Musisz tylko umieć panować nad tym, czym jesteś i wykorzystywać to w dobry sposób. Jeśli masz jakieś pytanie lub potrzebujesz czegoś, mów od razu. Pomogę w miarę możliwości.
Po tych słowach puścił chłopaka i lekko pociągną go za ramię w kierunku salonu, pokazując kanapę, by usiadł.
- Nie jesteś senny? Prześpij się może trochę, z pewnością to wszystko co się stało Cię zmęczyło.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Sro Lip 11, 2012 2:50 pm

Chłopak nie za bardzo mógł zrozumieć czemu Faust jest dla niego taki miły i opiekuńczy. Być może jeszcze nie mógł oswoić się z myślą, iż demony utorżsamiane ze złem mogą być dobre. Za mało o nich wiedział mimo tego iż sam w połowie był przedstawicielem tej rasy. Musi się jeszcze wiele nauczyć i dowiedzieć o tym kim jest. Bardzo wiele ... tak to zdecydowanie lepiej brzmi. Pokiwał lekki głową na znak, że przyjął do wiadomości fakt iż jego ojciec ma taką samą przypadłość. Nie odsywał się od niego, pozwolił się przytulić. W sumie to było całkiem przyjemne, jeszcze nikt nigdy nie przytulał chłopaka. Miał kiedyś jednego misia, takiego starego i zniszczonego. Tylko do niego mógł się przytulać. Ale w porównaniu z tym, że ktoś chce go pocieszyć wydawało się teraz nędzną namiastką czułości. Nie odwzajemnił tego bo po prostu nie wiedziałby nawet jak się do tego zabrać. Nie wiedział jak się okazuje uczucia, jak się powinno okazywać wdzięczność. Wysłuchał ojca nie patrząc na niego. Odezwał się dopiero kiedy ten zaproponował mu by przespał się.
-Nie mogę iść spać. Nithael się boi, że będzie miał koszmary. Umiem sprawić by było nas dwóch. Dość przydatne i mam z kim pogadać. Ty też tak masz? - nie wiedział czemu ale był ciekawy reakcji mężczyzny na to pytanie. Jednak potem stało się coś w sumie prawie niezauważalnego. Chłopak zamknął oczy i zmienił mu się lekko wyraz twarzy. Zerathos dał przejąć kontrolę Nithealowi. Otworzył oczy i odezwał się nieśmiało:
-Ty też umiesz zamieniać się w węża, kontrolować powietrze i nikt nie umie czytać ci w myślach? My umiemy. Chciałbym... - nie skończył bowiem obok pojawił się taki sam chłopak i mu przerwał:
-Nie bądź dziecinny Nitheal. Nie zmienimy już przeszłości. - czemu w ten sposób mu przerwał? Chyba łatwiej było wytworzyć klona niż walczyć sam ze sobą o kontrolę nad ciałem. A Faust miał teraz dwa problemy zamiast jednego. Dziecinnego Nithaela i starającego grać tego dorosłego Zerathosa. Ciekawe czy demon sobie poradzi...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Sro Lip 11, 2012 4:03 pm

Cóż, demon=zło to silny stereotyp, czasem wprost nie do zdarcia. Demonom po prostu łatwiej jest czynić zło, mają do tego jakoby większe predyspozycje, ale nie oznacza to, że muszą je czynić... Że nie mogą przejawiać dobra, być dobrzy. Wszak istnieją nawróceni, prawda? A Faust cały czas kroczy na granicy bycia nawróconym, a bycia demonem, i nie przeszkadza mu to, bo nikt nie czepnie się takiej potęgi, jak on. Potęgi piekielnej, w każdym bądź razie. Przytulanie to przyjemna rzecz, daje ciepło, bliskość... W ilu objęciach kobiecych i męskich był Faust? Ile trzymał w swoich objęciach? Ciężko zliczyć.
Nie wiedział czy dobrze czyni, czy idzie mu w roli ojca... Wszak tak po prawdzie, rzadko bywał w roli ojca, choć zdawało mu się. Gdy więc chłopak się odezwał, demon przyjął to ulgą. Uf... Chociaż coś mu się udaje. Na jego pytanie uśmiechną się przyjaźnie.
- Owszem, niestety moja kopia teraz tu nie przyjdzie, jest gdzie indziej. Izual to dosyć... Mało subtelna osoba. Można rzec, że to nie mal me alter ego.
Odpowiedział spokojnie, bez żadnego zawahania. Izual to jego mroczniejsze ja... Można rzec, prawdziwy facet. Twardy, bez skrupułów ani niczego innego. Bez trudu zrozumiał, że chłopak zmienił osobowość. Ciekawe... On tak kiedyś miał z Izualem, ale teraz jego alter ego jest mu zupełnie posłuszne. No... Prawie zupełnie. Na wymienianie umiejętności ich obu uśmiechną się nieznacznie i chciał odpowiedzieć, ale wtrącił się Zerathos jako druga osoba. Hm... Faktycznie, dwa problemy w cenie jednego.
- Niestety, nie umiem ani zamieniać się w węża ani władać powietrzem, miast tego władam wodą i tak samo jak wam, to i mi ciężko zajrzeć do głowy. I czemu ma nie być dziecinny? Jest dzieckiem, z tego co widzę, więc niech będzie dziecinny. Na dorosłość obaj jeszcze macie czas, nie kradnijcie sobie dzieciństwa... Bo nie którzy nigdy go nie mieli. Wiecie... Nigdy nie byłem dzieckiem. Zostałem "stworzony" z ognia niebiańskiego, jako jeden z pierwszych archaniołów, no ale coś nie wypaliło... I wraz z Lucyferem stałem się jednym z pierwszych upadłych archaniołów, potem diabłów. Cieszcie się dzieciństwem, nie starajcie się być dorosłymi na siłę... Wszak, macie przed sobą całe, nieśmiertelne życie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Sro Lip 11, 2012 6:42 pm

Wbrew pozorom obaj chłopcy z uwagą słuchali słów demona. Jednak reakcja obu była skrajnie różna tak samo jak oni sami. Nithael przytulił się do Fausta niczym małe dziecko łaknące pocieszenia ojca a Zerathos machnął ręką i usiadł przy ścianie. Nie miał ochoty na tulenie się czy tego typu rzeczy. Podobało mu się to ale nigdy nie zmusicie go by się do tego przyznać. Prędzej będzie wolał mieć randkę z dzikimi zwierzętami na głodzie niż powiedzieć na głos, że potrzebuje czułości drugiej osoby.
-Jak chcesz Nith to opowiedz mu o naszym cudownym dzieciństwie. Ja wolę przeanalizować naszą sytuację. Nie pamiętamy niczego z co robiliśmy być może przez ten ziołowy lek Ariela a może to tylko wyparcie wspomnień. Ciekawe jaki był nasz pierwszy raz.... - chłopak przytulił się do swoich nóg i zamknął się w swoim poukładanym świecie analiz i obliczeń. W tym czasie Nitheal tulił się do ojca nie mogąc się powstrzymać by nie płakać. Było mu to teraz potrzebne. Przez łzy mówił do demona, ale zrobił to dłuższą chwilę po tym jak Zerathos zamilkł.
-Mama nas zostawiła w szpitalu zaraz po porodzie. Wychowywaliśmy się w domu dziecka i nic nie wiemy o niej. Pół roku temu dostaliśmy list w którym ktoś dał na pamięci sporo danych o tobie i instytucie. Wtedy dowiedzieliśmy się, że nie jesteśmy błędnym doświadczeniem naukowym tylko demonem. Ariel mówił, że jesteśmy hybrydą demona z zmiennokształtnym lub ... - chłopak przerwał nie mogąc sobie przypomnieć nazwy. Zerathos nie miał zamiaru mu pomagać. Skoro chce paplać to niech radzi sobie sam.
-... nie pamiętam. A Zerathos chyba nie chce mi pomóc. Czasem mam ochotę wywalić go ze swojej głosy bo mnie nie lubi. - tym razem Zerathos jednak odpowiedział ale nie dało się nie usłyszeć nuty sarkazmu w głosie:
-Chciałbyś ale nie ma tak dobrze.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Sro Lip 11, 2012 7:37 pm

Faktycznie skrajnie różni. To już Izual bardziej do Fausta podobny, a Faust do niego, acz zdarzają się chwile gdy obaj zachowują się zupełnie inaczej. No nic... Reakcja Nitheala jako dobrej duszy do przewidzenia, przytulił się. Zerathos zaś zabrał manatki i usiadł pod ścianą. No cóż... Znajdzie się na niego pomysł, i to szybko. Przytulił mocno do siebie Nitha, acz nie przesadzał by chłopakowi kości nie poszły. Słuchał ich obu. Hm... Pierwszy raz i to gwałt, no cóż... Mogli mieć lepsze wspomnienia. Nie przerywał im w wypowiedziach, słuchając uważnie każdego z nich. Gdy Nitheal próbował sobie przypomnieć tą drugą nazwę, Faust szybko skojarzył.
- Możliwe że mówił o metamorfomagu, czarowniku lub czarownicy zmieniającym się w zwierzęta.
Wtrącił się do wypowiedzi syna, po czym słuchał ich dalej. Heh... Nie ma to jak "miłość" między jaźniami. Gdy już nastał jakoby "jego czas" na wypowiedź, z przyjaznym uśmiechem i miękkim spojrzeniem zaczął mówić.
- Ciekaw jestem kto pozwolił mi was obu poznać. Z chęcią bym mu się jakoś odwdzięczył za to. I to że się nie dogadujecie to normalne. Ja tak z Izualem też mam. Chcecie mnie o coś spytać, a może chcecie się czymś ze mną podzielić? Z chęcią wysłucham i odpowiem na pytania w miarę możliwości. A ty, Zerathosie...
W tym momencie ze spodni demona wydobył się ogon, który oplótł chłopaka w pasie i szybkim szarpnięciem przyciągną do siebie, wprost w otwarte ramię Fausta, które przyjęło go z chęcią.
- Chodź tu, ciebie też muszę wyściskać. I kto mówi że ogony się nie przydają?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Czw Lip 12, 2012 12:15 am

Zerathos wysłuchał słów demona z lekkim uśmiechem na ustach. Obserwował całą scenę i nie wiedział czy ma się śmiać czy płakać. Nithael to taka przytulanka i wogóle. Miał zamiar odpowiedzieć na słowa demona ale stało się coś czego się nie spodziewał. Przeklęty ogon demona przyciągnął go do siebie i Zerathos nie miał szans na ucieczkę. Przytulił się do ojca na co Nithael zaczął bić brawo i wesoło się śmiać. Zerathos pokazał język i powiedział złośliwie:
-Ciesz się póki możesz pluszaku jeden. I tak tata mnie lubi bardziej. - cóż, chciał dopiec swej drugiej osobowości ale wywołał tylko głośną salwę śmiechu ze strony Nithaela i nic więcej. Zerathos pokręcił zdegustowany głową ale nie puszczał ojca. Nie odzywał się więcej. Wolał poczekać aż Nitheal uspokoi się na tyle by powiedzieć coś. Zajęło mu to dłuższą chwilę i spokojnie powiedział:
-Tata? Jeszcze wczoraj mówiłeś, że Faust nas prędzej udusi niż uzna a teraz tata? Musisz go częściej przytulać, to pomaga. Może stanie się milszy i wogóle. - pokazał tak samo język czekając na odpowiedź. Nie doczekał się jej. Zerathos skrzywił się lekko i dmuchnął lekko ale to co doszło do Nithaela nie było lekkim podmuchem powietrza z płuc ale dość silnym podmuchem zimnego powietrza nie na tyle silnym by sprawić by ktoś upadła ale wywołującego nieprzyjemny dreszcz. Nitheal ogrzał się ciepłym powietrzem i dodał skarżąc się cicho:
-Jesteś złośliwy. Nie lubię cię. - typowa odpowiedź dziecka na coś takowego.
-Wiem i za to mnie lubisz wbrew temu co mówisz. Nie umiesz kłamać.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Pią Lip 13, 2012 11:20 am

Oj, przytulanka czy nie, Zerathos też będzie wyściskany i nie ma przebacz. Ramiona demona są na tyle duże, by pomieścił w nich obu i nie zamierza z tego zrezygnować. Problem będzie jak Izual będzie chciał ich poznać... Ugh. Żeby za szybko tego nie chciał, no i Faust musi go trzymać na wodzy, by nie wykombinował niczego. Takiemu jak on wszystko może do łba strzelić, łącznie z... Nie, nie pozwolisz mu na to, zdecydowanie nie.
Faust uśmiechał się szeroko, widząc przedrzeźnienia i dopiekanie... W sumie jego synów, bo nie należy traktować ich jako osobnych jaźni jednej osoby, lecz jako dwie, odmienne istoty. Przytulał ich do siebie mocno, słuchając ich.
- A urządzić wam prysznic? Ja tam wyschnę bez problemu, wy pewnie też, ale z ubraniami problem będziecie mieli, bo raczej moje będą na was za duże. Wiecie... Jesteście bardzo podobni do mnie i Izuala. We mnie bardziej wdał się Nitheal, w Izuala ty, Zerathosie. Opowiedzcie mi coś o sobie, poza tym że obaj polubiliście się przytulać do mnie. Możecie również pytać mnie o co chcecie, tylko nie każcie mi całego życiorysu opowiadać, bo ponad 3 miliardy lat to jednak sporo. Na pewno nie chcecie nic zjeść ani się napić?
Spytał na koniec, rzucając spojrzenie w kierunku kuchni. Powinno się coś znaleźć. Mleko, soki, może też coś gazowanego, o ile "orchidea" Vieo nie wywaliła. No i alkohol swoją drogą, ale jego im nie da. No bez przesady, aż taki to on nie jest.
- A może chcecie usiąść? Chyba nie będziemy tak stać cały czas, nie?
Spytał, znów rzucając wskazujące spojrzenie w kierunku salonu, gdzie znajdzie się sofa by usiąść, lub fotele. Wszystko, co trzeba by ugościć gości i by chcieli wracać.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Czw Lip 26, 2012 7:36 pm

Słysząc słowa ojca Zerathos zaczął się wesoło śmiać, po prostu miał na to wielką ochotę. Zaś Nitheal przytulił się mocniej do ojca i odpowiedział:
-Ja nie chce prysznica. Chce soczek jabłkowy lub jakiś inny owocowy. - Zerathos pokręcił głową i dodał od siebie:
-A ja chce jakiś podkoszulek... zimno mi. Da radę załatwić? Nie jesteśmy tacy... - przerwał na chwilę szukając odpowiedniego słowa. - ... duzi ale nie przeszkadza mi za duża koszula czy coś, byle było cieplej. - słysząc kolejne pytanie Fausta Zerathos odsunął się od ojca i pociągnął za sobą Nitheala do salonu. Usiadł razem z nim na osobnych fotelach i rozejrzał się po wnętrzu. Chłopcom spodobało się to co zobaczyli. Nitheal przytulił się do swoich nóg starając się ogrzać się nieco. W sumie mieli na sobie tylko bieliznę i spodnie, bardzo niewiele biorąc pod uwagę, że spodnie nadal mieli mokre.
-Studiowaliśmy na kierunku związanym z budową i mechaniką maszyn, a teraz studiujemy balistykę. Kiedy mieliśmy 15 lat skończyliśmy pierwszy kierunek. Po za tym uczymy się języków obcych, kochamy się uczyć nowych rzeczy... - Zerathos nie dał skończyć mu zdania, odezwał się w jego połowie:
-Znaczy umiemy posługiwać się bronią palną i ulepszać ją. Zmiany w budowie, nabojach, dodatkowe bajery... co chcemy. Dzięki powietrzu możemy sprawić że nasze kule lecą znacznie szybciej niż normalnie lub zmieniają w trakcie lotu kierunek. Nie ma jak przeszkodzić naturze. - uśmiechnął się lekko dumny z tego, że wiele umie i wie. Nitheal nie był jednak zadowolony z takiego popisu jego drugiej jaźni. Przytulił się do siebie jeszcze bardziej i cicho powiedział:
-Opowiedz nam coś o sobie tato.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Pią Lip 27, 2012 7:29 pm

Oj, dwie, wielkie przytulanki. Jedna wredna, druga milutka... Jakby widział siebie i Izuala odmłodzonych o wiele miliardów lat. Wysłuchał słów Nitheala i już miał coś powiedzieć, ale pierwszy był Zerathos, wtrącający się między słowa. Ojej... Faktycznie może im być zimno, nawet pomimo ciepła domu. Gdy więc Zerathos pociągną Nitheala do salonu, Faust uśmiechną się nieznacznie.
- Zaraz wracam.
Powiedział do nich z uśmiechem, po czym ruszył na górę, po jakieś suche ubrania. Co jak co, ale żadnego nie mają. I wtedy, na schodach pojawił się Izual, wracający ze spotkania z radą.
- Jacy oni są?
Spytał od razu z lekkim uśmiechem na twarzy, przeciągając się nieco.
- Tacy jak my, gdy byliśmy młodsi... Skocz po jakiś sok dla Nitheala, ja pójdę im po suche ubranie.
Na te słowa klon zareagował delikatnym salutem z cwaniackim uśmiechem, po czym ruszył na dół. Dało się słyszeć że chodzi dwóch miast jednego, ale nie powinno to dziwić. Skoro Faust mówił że umie... To czemu by tego nie pokazać. Już po chwili z jednego przejścia przyszedł Faust z dwoma podkoszulkami z jednej strony, a z drugiej Izual z kartonem soku i dwoma szklankami.
- A o to i wspominany wcześniej Izual.
Stwierdził z uśmiechem, podając obu chłopakom po koszulce, a potem gestem dłoni wysączając z ich ubrań wodę, robiąc je suche. Uformował z tego niewielką kulkę wody, która po chwili wyparowała.
- Tak, dokładnie to ja. Nie wiem co papcio Faust o mnie mówił, ale nie jestem taki potworny jak się wydaje.
Stwierdził, nalewając do szklanek soku jabłkowego i podając obu chłopakom z nieznacznym uśmiechem. Po tym oba demony wysłuchały słów zarówno Zerathosa, jak i Nitheala.
- Jesteście inteligentniejsi od ojca.
Przyznał Izual z kpiarskim uśmiechem, za co został trzepnięty w łeb przez Fausta z cwaniackim uśmiechem.
- Na pewno od ciebie, Izualu.
Dopowiedział po tych słowach, a gdy został spytany co ma powiedzieć o sobie, zastanowił się co ma powiedzieć... Może najlepiej wyłożyć wszystko na stół?
- Nie wiem o czym byście chcieli słyszeć... O czym mówić... W moim życiu nie ma chwalebnych czynów, którymi mógłbym się chwalić i służyć za przykład... Niestety... Zostałem wygnany z nieba i stałem się jednym z najstarszych i najpotężniejszych demonów, może nawet jestem drugi po Lucyferze. Nic w tym pięknego czy chwalebnego...
W miarę mówienia tego spojrzenie Fausta opadało na ziemię, aż w końcu wbijało się w czubki butów, a na to Izual poklepał swojego stwórcę po barku z uśmiechem.
- Fauście, nie jest tak źle. Postrzeganie zła i dobra jest różne dla wielu istot, to o czym mówisz nie musi być tylko złe... To może być dobre, wedle spojrzenia.
Cóż... Izual nie umiał pocieszać niestety i te słowa chyba mu niezbyt wyszły. No cóż... Izual nigdy nie był dobry w te "klocki".
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Sob Lip 28, 2012 11:23 am

Chłopcy słyszeli odgłosy chodzenia dwóch osób. Nitheal odrobinę się wystraszył tego a Zerathos był ciekawy jaki jest Izual... taki zły i sadystyczny jak go sobie wyobrażał a może to po prostu bardziej zboczona wersja Fausta? Zresztą czas pokaże jaki on jest widząc zachowanie Nithaela nie powstrzymał się od komentarza... i niestety zrobił to tuż przed wejściem obu mężczyzn:
-Masz cykora co nie? Boisz się pana złego? A ja na myśl o nim mam ochotę zgwałcić kogoś a potem wyrwać mu serce i patrzeć jak wolno kona ... - nie zdążył skończyć wizji bo usłyszał słowa Fausta i zasyczał niczym wąż na powitanie drugiego mężczyzny. Przyjął jednak i koszulkę i napój. A co mu tam. Jednak Zerathos nie zdążył się ubrać. Słuchając wypowiedzi mężczyzn Nithael szybko odłożył sok i założył koszulkę. Podszedł do Zerathosa i położył mu dłonie na ramionach. Zmusił go by zniknął. Czasem umiał samym spojrzeniem zrobić to. Usiadł na poprzednim miejscu i napił się soku. Przyglądał się obu demonom szukając różnic między nimi. Zerathos obrażony na takie brutalne zakończenie zabawy nie miał zamiaru na razie się odzywać czy pokazywać. Zatem ciało hybrydy całkowicie było opanowane przez Nithaela. Być może tak jest bezpieczniej dla chłopców biorąc pod uwagę iż nie wiadomo do końca z kim mają do czynienia. Nitheal odpowiedział dopiero kiedy Izual próbował pocieszyć Fausta. Chłopak wstał z fotela i odłożył pustą już szklankę na podłogę. Podszedł do Fausta i przytulił się do niego ze słowami:
-Najpotężniejszy demon powinien być dumny z tego iż nie zabił głupiego dzieciaka tylko zabrał go do siebie. Nie ważne kim jesteś, nie ważne co zrobiłeś, nie ważne co cały świat o tobie myśli, nie ważne ile osób cię nienawidzi czy kocha. Wszystko to jest tak samo ważne jak to czy teraz będzie padał śnieg czy za parę miesięcy. Ważniejsze jest dla nas to, że chcesz nas poznać. My nie mamy rodziny, nigdy jej nie mieliśmy i nie oczekujemy, że nam ją dasz ale dziękuję ci za to że chcesz nas wysłuchać. To bardzo ważne dla nas. - przez chwilę przytulał się do Fausta a potem odsunął się od niego i wesoło powiedział do Izuala:
-Jeden głupi komentarz a ciebie też przytulę. Wolisz taką wersję czy przytulanie w wersji węża... - uśmiechnął się szeroko by Izual mógł zobaczyć rosnące w oczach kły chłopaka, po chwili zęby wróciły do normalnej wielkości a Nithael usiadł na fotelu.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Sob Lip 28, 2012 12:43 pm

Oj, Izual to po prostu... Bardziej nienormalny (chociaż to pojęcie względne) Faust, z niego cięższym głosem i będącym bardziej "męski" od Fausta... Ale to też jest względne, po prostu różnią się na swój sposób, a na swój są podobni do siebie. Słysząc słowa jednego z synów Izual z początku nie wiedział który to, ale od razu na takowe się nieznacznie uśmiechną.
- Wiadomo już który przejął moje geny...
Pomyślał z lekkim uśmiechem, nie odzywając się jednak nic więcej, a na syknięcie w wężowym stylu jedynie przewrócił oczami z ironicznym uśmiechem, jakby mówił tym "tylko tyle umiesz?". Gdy Nitheal zmusił Zerathosa do zniknięcia, Faust miał ochotę zaklaskać i pochwalić go, ale Izual by się obraził, więc jedyne co robił, to obserwował. Nu... Nie radzi sobie najgorzej. Gdy Zerathos się im przyglądał, pewnie nie potrafił znaleźć większej różnicy, poza zachowaniem i głosem. Cóż... Oni są identyczni, niestety.
Na Fausta niezbyt podziałało pocieszenie Izuala, ale gdy przyszedł do niego Nitheal i go przytulił, uśmiechną się, delikatnie głaszcząc chłopaka po włosach. Miłe dziecko... Naprawdę miłe. Na ten widok Izual odsuną się grzecznie na bok, nie chcąc im przerywać tej słodkiej i mdlącej(dla niego) chwili. Faust zaś wysłuchiwał uważnie chłopaka i jakoś tak... Milej mu się robiło na te słowa. Naprawdę milej. Nie wiedział co powiedzieć potem... Po prostu zaniemówił. Nie wiedział co powiedzieć... Co powinien powiedzieć, co zrobić. Nigdy w sumie nie miał jako tako syna...
- Ja... Nie wiem, co zrobić, Nithealu. Może cię to rozśmieszy, ale chyba nigdy... Albo chociaż nie pamiętam tego bym kiedy kolwiek był w roli ojca. Nawet swoje demoniczne dzieci zawsze traktowałem jako podwładnych, z nikim się nie wiązałem niczym... Zawsze niezależny. Ale... Chciałbym ci dać dom, moje wsparcie... Co kolwiek, Nithealu, by jakoś zaleczyć twój ból i to, czego nie miałeś.
Powedział w końcu, a gdy Izual usłyszał ostrzeżenie chłopaka, uśmiechną się kpiarsko.
- Tak słodko że aż się rzygać chce.
Przyznał, po czym pomachał chłopakowi dłonią z uśmiechem i znikną, wracając do ciała Fausta. Hah... Ale numer wymyślił ten typ. No nic, potem Faust usiadł obok chłopaka z lekkim uśmiechem, ale po chwili zrobił się poważny.
- Wiem że coś się stało... Możesz mi opowiedzieć czemu chciałeś się zabić? Zrozumiem jeśli nie będziesz chciał...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Pon Lip 30, 2012 10:02 am

Nitheal wolał nie odzywać się więcej do Izuala, bał się go i nie był pewien co on może wymyślić. Zdecydowanie wolał kontakt z Faustem, czuł się przy nim bezpieczniej i pewniej. Słuchał go w milczeniu próbując zapamiętać każde słowo. Dla takiego chłopaka jak Nitheal słowa demona były bardzo ważne i potrzebne. Szczególnie teraz ich potrzebował po tym wszystkim co się stało. Potrzebował wsparcia kogoś starszego, mądrzejszego i bardziej doświadczonego. Był w końcu jeszcze dzieckiem, a dzieci potrzebują wsparcia dorosłych, prawda?
Chłopak słysząc pytanie demona odwrócił wzrok i wbił go w podłogę. Wstydził się sam przed sobą a co dopiero przed kimś obcym. W sumie Faust był przecież jeszcze obcą osobą dla hybrydy. Bardzo cicho i nieśmiało odezwał się:
-Parę dni temu dostałem mieszkanie od instytutu, miałem mieszkać z wróżkiem. To w sumie było nasze drugie spotkanie, uczyłem się i on wrócił do mieszkania. Dał mi coś ziołowego do picia. Nie wiem co dokładnie. Wiem tylko, że po tym zrobiło mi się bardzo gorąco i nie mogłem się na niczym skupić. Cały czas myślałem, że on jest w pokoju i leży w łóżku. A potem ... - głos chłopaka się załamał i zaczął płakać. Z wielkim trudem wypowiadał każde kolejne słowa - ... potem byłem nagi ... on płakał a ja... ja zrobiłem coś strasznego ... nienawidzę się za to... jestem potworem Faust ... - zapłakany podniósł wzrok na demona, nie mogąc nic więcej powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Wto Lip 31, 2012 12:37 pm

Cóż, Izual to jeden, wielki straszak, alter ego Fausta, zło wcielone... Chociaż Faust w sprawie zła lepszy nie jest. Obaj są źli, lecz w odmienny sposób. Jeden widocznie, drugi mniej. Jeden ubiera "garnitur" elegancji i dobrego zachowania, drugi sobie takie przebieranki daruje. Który gorszy? Który lepszy? Ciężko powiedzieć. Jedno jest pewne... Musi mu pomóc. Najlepiej jak umie, mimo iż jest demonem, czystym złem... Pure evil, obco-języcznie mówiąc.
No właśnie... Był dzieckiem, a taki Faust nigdy nim nie był. On powstał... Od razu jako dorosły, nigdy nie miał "dzieciństwa", nie wiedział nawet co to jest... A teraz musi pomóc dojrzewającemu chłopakowi. Uch... Faust, ty to się umiesz wpakować. Gdy chłopak zaczął mówić, demon uważnie go słuchał. Musiał to wszystko przemyśleć, opracować jakąś dobrą odpowiedź... Nie zawsze był dobry w takie rzeczy.
Gdy jednak chłopak załamał swój głos i zaczął płakać, a potem powiedział że jest potworem, demon zerwał się ze swojego miejsca i uklękną przed chłopakiem, po czym objął go i przytulił do siebie, by opanował płacz... Albo chociaż wypłakał mu się w ramię.
- Jeśli czujesz że zrobiłeś źle, nie jesteś potworem. Byłbyś potworem gdybyś to co zrobił uznawał za nic niezwykłego. Uczyniłeś coś złego, ale nie odmienisz tego. Musisz teraz to naprawić. Porozmawiaj z nim, przeproś go. Nie możesz nic zrobić więcej, niż wierzyć że ci wybaczy. Nie jesteś potworem, Nithealu. Najwidoczniej ten wróżek dał ci jakiś napój, który wzmógł w tobie pożądanie, ale...
Przerwał na chwilę, jakby się nad czymś zastanawiając, po czym spojrzał uważniej na chłopaka.
- Nie działałoby to tak silnie, gdybyś do niego nic nie czuł... A więc podobał ci się, prawda?
Spytał, z lekkim uśmiechem poklepując go po barku w pocieszającym geście. To nic złego że lubi też chłopaków... No i wiadomo po kim to ma. Po nim...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Wto Lip 31, 2012 5:41 pm

Chłopak nie oczekiwał takiej reakcji ze strony demona ale przytulił się do niego mocno. Słuchając jego tonu głosu powoli się uspokajał. Potrzebował dłuższej chwili by przestać płakać. W końcu był jeszcze dzieckiem, takie rzeczy mu się zdarzały. Musiał jeszcze dorosnąć do niektórych spraw, dojrzeć emocjonalnie. Bo fizycznie chyba już dojrzał wystarczająco, zresztą może nie, nie mnie oceniać to. Słysząc pytanie na początku nie zrozumiał jego sensu. Wytarł oczy z łez i popatrzył lekko zdziwiony na ojca. Potrzebował kilku chwil by zrozumieć jego pytanie i gesty. Łaska oświecenia spadła na chłopaka niczym grom z jasnego nieba. Uśmiechnął się lekko i przy okazji zaczerwienił na policzkach.
-On jest taki milutki i kochany... nie wiem czemu ale polubiłem go od razu. O ma takie piękne skrzydła, kolorowe i jest .... - przerwał w połowie zdania zawstydzony swoim zachowaniem. Mówił z entuzjazmem równym zauroczonej osoby. Ale czy taki był? Jeśli nawet tak to nie zdawał sobie z tego sprawy.
-Ale już nie mam szansy by mnie polubił... - wzdychnął głośno nie wiedząc co może jeszcze powiedzieć. Wiedział jednak, że będzie musiał porozmawiać z wróżkiem i przeprosić go za wszystko.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Wto Lip 31, 2012 7:42 pm

Wiedział że Nitheal zbyt szybko się nie uspokoi... To dziecko, one potrzebują czasu. Dużo czasu i długiego tłumaczenia różnych rzeczy. No ale cóż... Faust, czy istnieją dla ciebie rzeczy niemożliwe? Odlicz wejście do nieba i błaganie o przebaczenie w takowym. Odlicz też seks ze zwierzętami i różnymi, syntetycznymi zabawkami, ogółem sztucznymi. Odlicz też bycie całkowicie dobrym. No... To chyba wszystko.
Widząc zdziwione spojrzenie chłopaka spojrzał na niego z niego z cwaniackim uśmiechem i lekkim zmrużeniem oczu. Niech się nie wypiera, widać po nim co czuje do tego chłopaka... Gdyby zrobił to z kimś na kim mu nie zależy, nie czułby się tak fatalnie. Ach... Nie ma to jak dziecięce zauroczenie. Gdy jednak chłopak się zaczerwienił co oznaczało że zrozumiał słowa, Faust jeszcze raz poklepał go po barku z uśmiechem. Wysłuchał jego słów uważnie, ale słysząc ostatnie zdanie z wzdechnięciem jego spojrzenie zrobiło się nieco ostrzejsze, uważniejsze.
- Nithealu, nie poddawaj się. Nie wolno się poddawać. Nigdy. Dopóki nie spróbujesz odzyskać jego zaufania, dopóty się nie dowiesz czy cię już nie polubi. Spróbuj chociaż. Wystarczy że spróbujesz, i nic więcej ci nie jest potrzebne.
Po tych słowach ucałował chłopaka delikatnie w czoło, uśmiechając się do niego.
- Powiedz mi jeszcze coś o sobie, może masz jakąś ulubioną potrawę, albo gatunek muzyczny? Osobiście bardzo lubię rock i metal, ale klasyką nie wzgardzę.

[Dalsze opisywanie spotkania Fausta i Nitheala jest dosyć zbyteczne. Obaj dowiedzieli się o sobie nawzajem sporo rzeczy, aż w końcu się rozstali. Faust musiał iść, a Nitheal musiał stawić czoła swojemu lękowi... Arielowi, jak go przedstawić Faustowi.]

[z/t x2]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Nie Wrz 09, 2012 1:44 pm

Nithael potrzebował ojca bardziej niż mu się na samym początku wydawało. Mimo tego jaki demon i jego alter ego byli chciał mieć z nim kontakt i rozmawiać z nim częściej niż dotychczas im się udawało. Idealna sposobność nadarzyła się dzięki temu, że była współlokatorka Fausta z jakiś przyczyn spakowała wszystkie swoje rzeczy i wyprowadziła się. Nie dopytywał się ojca o co chodzi. Po prostu spytał czy może zamieszkać z nim. Chyba pierwszy raz w życiu tak bardzo ucieszył się bo ktoś się zgodził na jego propozycję. To było najmilsze co go spotkało od momentu, kiedy przyjechał do miasta, no nie liczę tu znalezienie kotka, który nadal nie miał imienia. Nie myśląc za wiele spakował swoje wszystkie rzeczy i wyprowadził się.
Będąc już pod domem Fausta przypomniał sobie o wróżku. Zadzwonił do Ariela by powiedzieć mu o tym, że będzie miał całe mieszkanie tylko dla siebie. Domyślał się, że wróżek będzie zadowolony z czegoś takowego. Nie będzie musiał obcować ze swoim gwałcicielem non stop. Jednak chłopak nie odbierał więc nie zostało nic innego jak zostawienie mu wiadomości na skrzynce. Może nie jest to najlepsza metoda powiedzenia mu o wszystkim ale gadał jak najęty przez dobre dziesięć minut i było słychać w jego głosie radość z tego, że zamieszka z ojcem. Trzeba będzie potem spotkać się jeszcze z Arielem i przeprosić go za całe zamieszanie ale z tym jeszcze ma czas. Najpierw ojciec a potem cała reszta świata. Odłożył swoje bagaże przed drzwiami i w końcu podekscytowany zadzwonił do drzwi. Może to wydać wam się śmieszne ale wyglądał jak małe dziecko które za chwilę ma otworzyć gwiazdkowy prezent.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Nie Wrz 09, 2012 3:21 pm

Papcio wrócił do domu kilka chwil przed tym jak Nithael przybył. Cieszyło go to że chłopak chce z nim mieszkać, jakoś tam mu było przyjemnie z tą świadomością po prostu... A jak Vieo się spakowała i wyjechała, to tym lepiej. I tak jej nie lubił za bardzo... Nie to że coś, po prostu nie przypadła mu do gustu. Stara panna, chyba nawet feministka z niej była jak pamiętał. Nie dopytywał o co chodzi, nie miał w tym celu. Jakoś go to nie interesowało zbytnio.
Gdy był w domu, starał się jakoś ogarnąć wszystko, no i przygotować pokój synowi by mógł się od razu z miejsca wprowadzić. Może i nie sprzątał jak najęty, bo brudno nie było, ale trochę musiał uporządkować rzeczy, no i dla pewnej dozy bezpieczeństwa parę przedmiotów pochował... Nie, nie powiem o jakich mowa, nie ma celu. Akurat gdy wszystko skończył, usłyszał dzwonek do drzwi. Był bez płaszcza, bo nie było to potrzebne by go nosić, miecz też nie. Powoli podszedł do drzwi, wziął głęboki oddech i otworzył je, od razu uśmiechając się z miejsca do chłopaka.
- To jak, gotów się wprowadzić? Bo ja i dom tak.
Stwierdził z uśmiechem, otwierając drzwi na roścież i patrząc co chłopak ma ze sobą. Może by mu pomógł się wprowadzić gdyby miał sporo... Ale jak widać, nie miał. Tylko kilka, mniej lub bardziej przydatnych rzeczy. Mimo to, chciał zrobić jedną rzecz... Podszedł do chłopaka i objął go ramionami, przytulając do siebie.
- Cieszę się że zamieszkasz ze mną, mam tylko nadzieje że to czym jestem nie przeszkadza ci. Wszak, demon to demon... Zawsze zło, ale postaram się być dla ciebie dobrym ojcem tak mocno, jak to tylko możliwe.
Uśmiechał się przy tych słowach miło, ale w końcu puścił chłopaka i wszedł do domu, idąc w tył, po czym staną obok i gestem dłoni zaprosił chłopaka do środka. Niech wchodzi w końcu... Jak to dobrze że sąsiadów aż tak wielu nie ma ten dom, a przynajmniej ci sąsiedzi nie interesują się za bardzo Faustem, bo było czepiania się... Jeszcze by pewnie powiedzieli że sobie chłopca sprowadził do... Ekhem, różnych czynności.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Pon Wrz 10, 2012 9:04 am

Chwilę trwało zanim chłopak zobaczył w końcu ojca ale w tym momencie na jego buzi pojawił się uśmiech, widać było, że jest szczęśliwy. Nawet nie miał zamiaru tego ukrywać, jednak kiedy Faust wypowiedział pierwsze słowa Nitheal zdołał tylko entuzjastycznie pokiwać głową i tuż za nim pojawił się Zerathos, na którego ustach trwał tylko subtelny, ledwo widoczny uśmiech. Poczekał aż Faust przytuli Nitheala i podniósł bagaże. Nitheal wtulił się w ojca mocno, lubił być przytulany. Dzięki temu czuł się bardzo bezpieczny. Nie przeszkadzało mu to, że jego ojciec jest demonem. W sumie przez to sam był nim w połowie.
-Nie przeszkadza nam to. Dziękujemy, że chciałeś nas przygarnąć. - Chwilę przytulał ojca a potem chłopcy poczekali aż ojciec wpuści ich do środka. Najpierw wszedł Nitheal niosąc wiklinowy koszyk z kotkiem a potem Zerathos z resztą rzeczy. Położył bagaże na korytarzu i zamknął drzwi. Nithael wyjął zwierzaka z koszyka i entuzjastycznie pochwalił się nabytkiem ojcu.
-To nasze nowe zwierzątko. Jeszcze go nie nazwaliśmy ale umie korzystać z kuwety i ma swoje łóżeczko. Lubimy kotki, prawda Zerathos? - Nitheal wpatrzony niczym w obrazek nie zauważył nawet w jaki sposób na demona patrzy jego alter ego. Zerathos nie rozumiał sam siebie, patrzył na ciało ojca i nie widział w nim rodzica ale o zgrozo obiekt fascynacji. Przygryzł lekko dolną wargę i bardzo powoli "zjeżdżał" wzrokiem po ciele mężczyzny. Był na poziomie krocza kiedy usłyszał pytanie. Odpowiedział niemal natychmiast używając bardzo dziwnego, przynajmniej dla samych chłopców tonu głosu.
-Zdecydowanie lubimy kotki. - wypowiedź chłopaka zabrzmiała w jego ustach nieco dwuznacznie i kiedy on sam uświadomił sobie ten fakt odwrócił się na chwilę by podnieść bagaże i dodać z lekką irytacją w głosie, w sumie sam na siebie.
-Możemy zanieść bagaże do pokoju? - Nitheal nie zrozumiał zupełnie zachowania swego alter ego i słysząc ton głosu podszedł do ojca i oparł głowę na jego ramieniu. Wystraszony, zdezorientowany zapytał szeptem.
-Co mu się stało tato? - póki nie staną się jednością nie poczuje to co Zerathos i nawet wtedy dziecinny Nitheal nie zawsze rozumiał jego uczuć. Czasem to było zbyt trudne i skomplikowane.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Pon Wrz 10, 2012 5:51 pm

I nie tylko on. Mimo iż Faust nie tyle co zapomniał, co po prostu przestał umieć kochać kogoś miłością, tak umiał swoją rodzinę, krewnych i bliższych przyjaciół darzyć czymś na styl głębokiej przyjaźni, przywiązania i opiekuńczości. Co jak co, dla każdej, bliższej mu istoty był zawsze dosyć opiekuńczy, co nieco nie pasuje do zamysłu demona... No ale w pewnym sensie ma prawo do bycia opiekuńczym i "starszym", bo jakby nie było, mało która istota może poszczycić się tak wielkim wiekiem i doświadczeniem jak on, prawda? Więc można mu wybaczyć tą drobną fanaberię w zachowaniu, czyż nie?
Uśmiechną się czując jak Nitheal się w niego wtula, takim samym uśmiechem obdarzając Zerathosa, po czym lekko uniósł brew, a za klonem Nitheala pojawił się Izual, który tak samo jak Faust przytulił syna... Tylko że tamten zrobił to od tyłu, acz nadal opiekuńczo i rodzicielsko, miast jakoś... Inaczej. Na słowa chłopaka uśmiechną się i chciał coś powiedzieć, ale ubiegł go Izual.
- On by was nie zostawił, to bardziej niż pewne.
- Jak miałem zostawić swoich synów? Nie musicie mi dziękować, zrobiłem to z przyjemnością.
Izual przejął od Zerathosa część bagażów i pomógł je wnieść chłopakowi, po czym odszedł nieco na bok, we względnej ciszy obserwując co się dzieje. Faust na ten czas obserwował co chłopcy (i klon) wnoszą, a widząc jak Nitheal wyjął kotka uśmiechną się szeroko. Milutko, zwierzaczek... Było tak jakoś pusto bez takowych.
- Ja tam lubię zwierzęta, Izual chyba też, prawda?
Zerkną ku swemu klonowi, który był jakoś dziwnie zajęty obserwowaniem Zerathosa. Nie robił tego jednak jakoś obscenicznie czy coś w tym stylu... Po prostu uważnie go obserwował. Słowa Fausta wytrąciły go z zamyślenia, co spowodowało że klon potrząsną głową.
- Hę? A tak, oczywiście.
Odpowiedział nieco nieprzytomnie, na co Faust podrapał się po głowie zamyślony. Jak to dobrze że demon nie widział jak Zerathos na niego patrzy... W sumie, ciężko powiedzieć czemu to dobrze, przecież Faust by tego nie wykorzystał, prawda? PRAWDA? Hm... No, raczej na pewno nie. Raczej...
Ton chłopaka zdziwił nieco Fausta, ale na pytanie Zerathosa potakną głową.
- Jasne, wasza sypialnia jest przygotowana. To ta na prawo na piętrze, moja jest na lewo.
Stwierdził, pobieżnie kierując chłopaka. Gdy Nitheal do niego podszedł i szeptem spytał co się stało Zerathosowi, Faust pogłaskał go lekko po głowie z zamyślonym wyrazem twarzy...
- Nie jestem pewien.
Odpowiedział cicho, a już po chwili usłyszał w głowie głos Izuala.
Chyba wiem o co chodzi...
Ja też, ale jeśli to to...
Widziałem jak na ciebie patrzył, to to...
Cholera...
Martwisz się tym?
Nieco... Może i są w połowie demonami, to jednak nadal są dziećmi, wszak demoniczne dzieci też nie powinno się niszczyć od początku życia...
O Sakebi to ja wspominać nie będę...
Ekhem... To nie wspominaj, ale ona była córką Lucyfera od razu, a oni...
Oj, marudzisz... W ich żyłach płynie nasza krew, a w sumie to twoja, więc raczej perwersję i brak trzymania się reguł mają we krwi.
]Pocieszyłeś mnie.
Zawsze do usług.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Pon Wrz 10, 2012 6:23 pm

Zerathosowi w żadnym wypadku nie przeszkadzało to jak Izual go przytulił ale nie miał szans odwzajemnić tego w żaden sposób. Z drugiej strony bardziej był skupiony na podziwianiu ciała Fausta. Cóż w końcu obaj wyglądają tak samo a więc nie ważne, którego podziwia bo obaj podobają mu się w równym stopniu... wróć przecież jeden to twój ojciec a drugi to jego klon. Zresztą jakie to ma znaczenie? Popodziwiać nie zaszkodzi, przecież nic więcej nie robi i nic nie zrobi. Słodki Zerathos przecież nawet nie wie jak się do tych rzeczy zabrać choć bardzo by chciał się przekonać jak to jest.
Chłopcy ruszyli na piętro i bez problemu trafili do przygotowanej dla nich sypialni. Nitheal usiadł na łóżku i położył na nim kotka. Zaczął się z nim bawić. W tym czasie Zerathos położył na podłodze bagaże, następnie ustawił kuwetkę w łazience znajdującej się przy sypialni a przy łóżku posłanie dla zwierzaka. Rozejrzał się po pokoju i ucieszył się na myśl, że ma tak blisko do sypialni ojca. Czemu? W sumie nie jest to do końca jasne nawet dla niego samego. Zaczął rozpakowywać rzeczy pozwalając bawić się Nithealowi w spokoju. Najpierw ubrania, potem książki a na koniec resztę rzeczy. Trwało to dość długo ale nie musieli się nigdzie spieszyć a potem lepiej by wiedzieli gdzie co mają schowanego. Kiedy skończył puste bagaże postawił z boku tak by nie przeszkadzały. Był zadowolony sam z siebie i nawet przez chwilę nie myślał o ciele swego ojca albo klona. Zresztą co za różnica. Nie rozumiał jednak sam siebie czemu chce sprawdzić jak smakują jego usta. Czemu chce jeszcze raz poczuć jak Izual go przytula i nie w taki sposób jak Faust Nitheala jak dziecko. To było dla niego dziwne i miał nadzieję, że mu to przejdzie. W końcu wyciągnął swoją broń czyli sig sauera p220 i usiadł z bronią na łóżku. Bardzo szybko rozebrał ją na części pierwsze by zostać samą lufą w dłoni. Zadowolony Nitheal patrzył na śpiącego kotka, który zmęczył się zabawą. Przełożył go bardzo delikatnie na posłanie i przyglądał się uważnie temu co robi Zerathos. Trochę niepewnie spytał:
-Czemu tak patrzysz na tatę? Chcesz mu coś złego zrobić? Nie zrobisz mu nic. Prawda?- zajęty bronią klon odpowiedział z słyszalną dozą sarkazmu w głosie:
-Nic mu nie zrobię złego. Tylko zwiąże, zacznę torturować a na koniec zgwałcę brutalnie. No co ja mogę mu zrobić Nitheal? Mam tylko osiemnaście lat, nie panikuj i zajmij się czymś bardziej inspirującym. Może pouczył byś się do kolokwium lub poczytałbyś jakąś książkę? - przy ostatnim zdaniu podniósł wzrok na Nitheala by na koniec się uśmiechnąć złośliwie. Nitheal pokazał swemu klonowi język ale zrobił to co powiedział mu Zerathos. Wstał z łóżka i poszedł po swe notatki. Położył się chwilę potem wygodnie na łóżku i zaczął się uczyć.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Wto Wrz 11, 2012 7:09 pm

Gdy tylko obaj chłopcy ruszyli na piętro, Faust chciał ruszyć za nimi, ale został zatrzymany przez dłoń Izuala, która złapała go za ramię. Powiódł wzrokiem z powrotem na swojego klona, wpatrując się w niego pytająco. O co mu chodzi?
- Wiesz że jeśli kiedyś umrą, to połowa demonicznej duszy którą mają to za mało by przywilej twojej krwi pozwolił im w spokoju dopełnić przemiany w demona i nikt im nie przeszkodził?
Na te słowa Faust uniósł brwi zdziwiony. Skąd to pytanie? Przecież, zanim Nitheal umrze to z pewnością minie jeszcze wiele czasu, chyba że... Spojrzał uważniej na swojego klona, dopatrując się w jego oczach oznak czegoś na stylu wrogości, niepokoju czy coś.
- Chcesz mi powiedzieć o czymś, o czym nie wiem?
Spytał chłodno, wręcz lodowatym, grobowym głosem, wgryzając swoje spojrzenie głęboko w duszę, jakby chciał w ten sposób odczytać myśli i emocje swojego klona... Które przecież po części są jego. Nie potrafi pojąć sam siebie, a co dopiero swojego klona. Uch... To skomplikowane.
- Nie, chcę tylko by przypadkiem to wszystko nie zamydliło ci oczu, iż nikt nie czycha na twój los i los twojej krwi. Jestem tobą, a ty mną, staram się ci pomóc na tyle, na ile mogę. Nie zawsze jednak mnie słuchasz.
Faust prychną śmiechem na ostatnie słowa, zdejmując ze swojego ramienia dłoń Izuala, odwracając się do niego przodem. Doprawdy?
- Spróbuj się domyśleć czemu.
Odpowiedział nieco zgryźliwym tonem, splatając ramiona na klatce piersiowej, wpatrując się oskarżycielsko w swojego klona, który westchną na to. Fakt... Nie miał jak się obronić, Faust rzadko kiedy dostał od niego dowód zaufania. Mimo to, Izual podszedł do niego i położył dłoń na jego klatce piersiowej, powyżej zaplecionych ramion.
- Nie zawsze jestem taki jak powinienem... Ale staram się. Doceń to proszę... Mefisto.
Demon westchną ze zrezygnowaniem. Izual wiedział zawsze jak sprawić by jego głos był wysłuchany i dotarł do kamiennego serca Fausta. Ten położył dłoń na skroni Izuala i pogłaskał go po włosach z miłym uśmiechem na twarzy.
- Doceniam... Zaśnij Izualu, gdyby była potrzeba, wiesz co robić.
Izual z wyrazem zadowolenia na twarzy zmienił się w coś na styl purpurowej energii, która została wchłonięta przez miejsce gdzie legła wcześniej dłoń klona... Nad sercem. Gdy już Izual znalazł się w ciele Fausta, ten odetchną głęboko i miał już iść do chłopaków, gdy zatrzymał go odgłos telefonu. Wyjął go z kieszeni i sprawdził, o co chodzi. Ech, cholera... Czy to naprawdę takie ważne by uzupełnić parę papierów? Westchną, chowając telefon, po czym wszedł na górę, do chłopaków. Z nieco smutnym wyrazem twarzy staną w drzwiach, przyglądając się obu.
- Przepraszam was... Wzywają mnie obowiązki przedstawiciela rady. Postaram się to załatwić w miarę szybko, gdyby była potrzeba, szukajcie biura przedstawiciela demonów w instytucie.
Po tych słowach zagrzebał dłonią w kieszeni, by potem rzucić Nithealowi klucze.
- Macie, to dla was, do mieszkania... Wszak teraz jest tak samo moje jak i wasze. Zobaczymy kiedy wrócę, tym czasem postarajcie się pozwiedzać, zapoznać się z okolicą. Tu jesteście bezpieczni... Nikt was nie skrzywdzi.
Po tych słowach wszedł do środka i najpierw przytulił Nitheala, a potem Zerathosa, by następnie znów stanąć w drzwiach, i odetchnąć głęboko.
- Do zobaczenia... Gdybyście chcieli pieniędzy, zajrzyjcie do szuflady. Pa, chłopaki.
Po tych słowach wyszedł z ich pokoju i zszedł na dół, by następnie ubrać płaszcz i buty, wziąść swój miecz i pistolet, a potem wyjść... Ech, nie bardzo mu się chciało, ale jak mus, to mus. Co zostawił chłopakom? Karty kredytowe, ale też "trochę" gotówki. Raczej nie mają się co martwić o problemy z pieniędzmi...

[z/t]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Domostwo Fausta   Today at 4:27 pm

Powrót do góry Go down
 
Domostwo Fausta
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Kolebka Upadłych Aniołów :: Teren mieszkalny :: Domki-
Skocz do: