IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Nate
Przeistoczony
avatar

Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 23

PisanieTemat: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    Nie Mar 18, 2012 12:27 pm

Niedużo czasu minęło, aż z miejsca, w którym przybywali dotarli tu. Z pozoru to miejsce nie wyglądało jak dom normalnego człowieka, i tak też mogłoby wydawać się małej wampirzycy. Było to miejsce na prawdę tętniące życiem jak na taką dzielnicę, a wszystko za sprawą znajdującego się tu nocnego klubu ze striptizem. Wielu było nieśmiertelnych, którzy pomimo swojej nadzwyczajności kuszeni byli przez takie przyziemne rozrywki jak przebywanie w takich a nie innych miejscach i zakłócanie ciszy nocnej osobom, które postanowiły tu mieszkać.
Blask wielkiego wiszącego nad klubem neonu pochłaniał światło stojących tam ulicznych latarni malując całą ulicę na kolor wściekłego różu. Co jakiś czas ktoś wchodził lub wychodzi z klubu sam bądź w miłym towarzystwie by spędzić w atrakcyjny dla siebie sposób resztę wieczoru.
Mieszkanie Nate'a znajdowało się na tyłach budynku. Były tak dość duże i stare metalowe drzwi prowadzące do niewielkiego holu zakończonego windą tak samo starą jak i tapety i ciemne migające lampy znajdujące się w całym tym pomieszczeniu. Chłopak wszedł do windy , który już po chwili ruszyła w stronę drugiego piętra znajdującego się nieco ponad nocnym klubem. Tam hol także nie wyglądał zbyt ciekawie. Przyciemniane światła i tapety w kolorze ciemnej czerwieni sugerować by mogły, że nie jest to część mieszkalna, ale raczej miejsce, w którym mogą być przyjmowani klienci zabawiający się poniżej. Tak też w pewnym sensie było. Na całym piętrze znajdowało się kilka małych mieszkanek, których nocne sekrety pozostawały jedynie w pamięciach osób, które w nich przebywały. Nikomu nieupoważnionemu nie można było tam wchodzić, kiedy tylko nabrał takiej ochoty.
Mieszkanie Nathaniel’a znajdowało się na samym końcu korytarzyka. Drzwi różniły znacznie różniły się od pozostałych. Widniał na nich numer i tabliczka z nazwiskiem, jakie można było zauważyć w każdym innym i zupełnie normalnym budynku mieszkalnym. Postawił na chwilę dziewczynę, po czym wyciągnął z kieszeni klucz do drzwi, który szczęknął charakterystycznie przekręcany kilkakrotnie w zamku. Po chwili drzwi otworzyły się ukazując wnętrze małej i dość ciasnej nawet jak dla jednej osoby kawalerki, która dla Nate’a była w sam raz. Wynikało to pewnie z tego, że nigdy w niej nie przebywał.
Wampir wymacał na ścianie pstryczek i zapalił światło, które od razu rozświetliło niewielki przedpokój będący dla gości wstępem do zwiedzania jego mieszkania. Wziąwszy dziewczynę na ręce wniósł ja do środka kierując się w stronę kolejnego, tym razem większego pomieszczenia, które ogólnie postrzegane było jako coś w rodzaju salonu z rozkładanym łóżkiem, które przeważnie robiło za kanapę. W tej chwili było rozłożone a na stojącym przy nim stoliku walało się kilka butelek po syntetycznej krwi a na samym jego środku leżała katana, nieco przysypana wszystkim, co na nim było. Ze względu na niewielki rozmiar tego pomieszczenia nie znajdowało się tam zbyt wiele mebli. Pod beżową ścianą stała szafa z ciemnego drewka i mniejsza komoda, która tak samo jak i stolik zagracona była butelkami i innymi przedmiotami, jakich nie chciałoby się nikomu wynosić do kuchni. W oknach wisiały ciężkie ciemne zasłony, które chociaż odrobinę pochłaniały światła wielkiego neonu znajdującego się tuż przy oknie chłopaka. Był to kolejny z elementów, który zarówno jak i dobiegająca z dołu stłumiona muzyka uniemożliwiał normalnemu człowiekowi mieszkanie w takich warunkach, ale i sprawiał, że czynsz był naprawdę niski.
Oprócz połączonego z sypialnią salony w mieszkaniu znajdowało się jeszcze jedno pomieszczenie wyłożone jasną tapetą, które dla zwykłego zjadacza chleba postrzegane było jako kuchnia. Znajdowała się tak lodówka, kilka szafek i kuchenka mikrofalowa, które mimo swojego nieco zdezelowanego wyglądu były naprawdę rzadko używane. Łazienka, która swoją wielkością była adekwatna do reszty była naprawdę skromna a jedyną używaną w niej przez wampira rzeczą był prysznic, przez co dla niego stawała się zupełnie zbędna.

Chłopak posadził dziewczynę na łóżku, po czym rozejrzał się po pokoju drapiąc w tył głowy. Szybko zgarnął butelki spoglądając na nią przepraszająco i wyniósł je do stojącego w kuchni kosza na śmieci, po czym wrócił do niej z mokrą szmatką i miską wody. Trzeba było zetrzeć krew z jej szyi, dlatego też podjął się tego zadania. Starał się być delikatny. Nie wiedział jak ona reaguje na ból, który nawet u wampirów czasami się pojawiał a poza tym wolał, żeby nie zaczęła tu zaraz krzyczeć podejrzewając, że planuje kolejny zamach na jej życie.

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Aimi
Księżniczka wampirów
avatar

Fabularnie : samiutka <3
Liczba postów : 23
Join date : 15/10/2011
Age : 22

PisanieTemat: Re: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    Nie Mar 18, 2012 2:20 pm

Aimi nie należała do strachliwych osób. Zazwyczaj przyjmowała wszystko z godnością. Owszem była lekkomyślna i dosyć naiwna, ale zawsze udawało jej się wyjść cało z opresji. Jednak tym razem wszystko nie zapowiadało się tak kolorowo. Dziewczyna wyobrażała sobie, że tak silny i niebezpieczny wampir jakim był Nate powinien mieszkać w jakiejś ogromnej willi z basenem i mnóstwem oddanych strażników gotowych oddać za niego życie w każdej chwili. Jej wrażenie oczywiście było błędne, ale nie dała tego po sobie poznać. Była na prawdę wyczerpana, w tej chwili było jej wszystko obojętne, to gdzie jest i jak blisko znajduje się Pana Złego Wampira, w końcu nie mogła być pewna jego zamiarów. Szybko odgoniła od siebie myśli, które kłębiły się w jej głowie już od dłuższego czasu. Dziewczyna czuła się trochę jak pijana, albo naćpana. Wszystko wirowało jej przed oczami. Kiedy Nate posadził ją na łóżku odetchnęła z ulgą. Oparła głowę na rękach i przymknęła powieki. Powoli analizowała cały dzień i wieczór, potem incydent w zaułku i przedstawienie w starej kamienicy. Teraz była tutaj. Gra, którą sama rozpoczęła niebezpiecznie się kończyła. Wiedziała, że tego starcia na pewno nie wygra. Nawet nie zauważyła kiedy wampir wyszedł i przyszedł z przyborami, które miały jej pomóc. Kiedy poczuła mokrą szmatkę przy szyi podskoczyła i jęknęła cicho. Otworzyła szeroko oczka, ale nic nie powiedziała. Najwyraźniej mężczyzna planował jej pomóc. Posłała mu wdzięczny uśmiech.
- D..dziękuję - wydusiła w końcu i odwróciła wzrok w inna stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nate
Przeistoczony
avatar

Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 23

PisanieTemat: Re: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    Nie Mar 18, 2012 3:04 pm

Widać było że dziewczyna trochę się bała. Po tym wszystkim co się wydarzyło nie można było się jej dziwić. Każdy na jej miejscu czułby się niepewnie przebywając w jednym pomieszczeniu tak blisko z istotą na tyle silną i nieobliczalną, że a każdej chwili może zrobić ci krzywdę. Nathaniel po części żałował tego co się stało. Tak, ten bezwzględny morderca miał wyrzuty sumienia, jak zapewnię każdy by miał. Ten dzień był na tyle porąbany, że te resztki człowieczeństwa ujawniały się nawet częściej niż powinny ukazując chłopaka w zupełnie innym świetle, takiego jakim nikt go nigdy nie postrzegał.
- Potrzebujesz czegoś - zapytał w końcu starając się przerwać jakoś ciszę która zapadła w pomieszczeniu. - Może chcesz wziąć prysznic? Pożyczyłbym ci jakieś moje ciuchy bo tak raczej do domu nie wrócisz.
Spojrzał na plamy krwi jakie widniały na jej ubraniu. Gdyby postanowiła w takim stanie wybrać się na miasto zaraz odwieziono by ja do szpitala i zaczęłaby ją ganiać policja przesłuchując ją w celu dojścia co jej się stało. Wyglądała koszmarnie, jak ofiara nieokrzesanych wandali lubujących się w napadaniu ludzi, a to wszystko było jedynie sprawką pewnego wygłodniałego wampira, który nie potrafił się powstrzymywać i zrobił w szyi dziewczyny dziurę większą niż powinien. No ładnie Nathaniel a gdzie twoje postanowienie by nie rzucać się w oczy i nie robić sobie wrogów?
Zastanawiał się co się stanie gdy dziewczyna odzyska siły. Jakie będą wtedy jego szanse na przeżycie po tym wszystkim co jej zrobił z czego większość tych rzeczy była wbrew jej woli. Pewnie zostanie z niego jedynie mokra plama na dywanie, którą może kto kiedyś postanowi zeskrobać albo prześle do jakiegoś laboratorium w którym będą robić tyle sekcji zwłok ile się da bo takiego wnętrza człowieka jeszcze nie widzieli. Mało różu w tych perspektywach.

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Aimi
Księżniczka wampirów
avatar

Fabularnie : samiutka <3
Liczba postów : 23
Join date : 15/10/2011
Age : 22

PisanieTemat: Re: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    Nie Mar 18, 2012 3:28 pm

Aimi milczała. Nie wiedziała co powinna zrobić. Może większość osób było by skołowanych, albo bardzo wystraszonych. Myślałoby tylko o ucieczce z tego miejsca, jak najdalej od tego drapieżnika, ale nie Amelie. Nie miała mu za złe tego co zrobił. W zasadzie to ona pierwsza mu to zrobiła, no może trochę delikatniej, ale to tylko dlatego, że nie pozwolił jej pić swojej krwi jeszcze dłużej. Gdyby nie wyciągnęła go z klubu i nie piła jego krwi nic by się nie stało. Jednak myśl o krwi Nate'a napawała ją głęboką tęsknotą. Mimo wszystko nie żałowała tej nocy. Nie czuła odrazy, wręcz przeciwnie. Podziwiała go za to, że jakoś się pohamował i nią zajął. Było to trochę dziwne, ale nikt nigdy nie mówił, że nieśmiertelne życie będzie proste.
- Prysznic byłby cudowny. - odparła z uśmiechem. O dziwo przywołała go bardzo prosto. Ciekawiła ja ta zmiana w zachowaniu wampira. Mimo tego, że był drapieżnikiem i egoistą miał również jakieś przebłyski dobra? Chyba tak. Aimi wiedziała, że gdzieś kończą się granice jego cierpliwości i nie powinna ich przekraczać, nie w takim stanie. Jednak w tym momencie było jej wszystko jedno.
Wiele dziewczyn zastanowiłoby się najpierw, czy branie prysznicu w domu niebezpiecznego wampira było dobrym pomysłem, jednak młoda wampirzyca nie miała w sobie za grosz rozsądku. Po prostu chciała zmyć z siebie cały dzisiejszy dzień. A chłodna woda wydawała się jej ukojeniem. Aimi wstała ostrożnie z zamiarem ruszenia w stronę łazienki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nate
Przeistoczony
avatar

Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 23

PisanieTemat: Re: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    Nie Mar 18, 2012 3:50 pm

Chłopak czuł się żałośnie w roli opiekuńczego i grzecznego wampirka jakim teraz musiał być, albo przynajmniej stwarzać pozory. Nawet teraz odzywał się w nim egoista dbający jedynie o własne potrzeby a w tej chwili priorytetem było to, aby dziewczyna nie poszła poskarżyć się komukolwiek, ze pewien niegodziwiec wgryzł się w jej delikatną szyjkę, tym bardziej, ze w wampirzy,m społeczeństwie ten niegodziwiec najwątpliwiej znajdował się niżej w hierarchii niż ona. Był tylko małym eksperymentem swojej twórczyni, człowiekiem któremu udało się pozyskać nieśmiertelność, co prawda wcale tego nie chciał, ale pozyskał. Było to czuć w je czystej krwi i zapachu. Nie pozwalała sobie upadać na tyle nisko by sięgać po pożywienie stworzone w warunkach laboratoryjnych i wolała już wgryźć się w szyję innego wampira niż sięgać po syntetyk.
Nie chcąc, by Amelie zrobiła sobie przypadkiem krzywdę wziął ją pod pachę i zaprowadził do łazienki. Chociaż tam będzie mogła od niego chwilę odpocząć i nie będzie musiała na niego patrzeć i się niepotrzebnie denerwować zastanawiając się co temu idiocie może jeszcze wpaść do głowy... chociaż jakby nie patrzeć w takiej sytuacji mogło wpaść wiele.
- Jakbyś czegoś potrzebowała to krzycz - mruknął pod nosem jakby lekko zakłopotany. - Czyste ręczniki są w szafce.
Uśmiechnął się lekko a gdy tylko zamknęły się drzwi łazienki westchnął ciężko ruszając w stronę pokoju. Sam także nie był w zbyt dobrym stanie. Co prawda na jego ciele nie widniały ślady zaschniętej krwi, bo ta już dawno została starta koszulą, która wylądowała w śmieciach w klubie przez co teraz wampir zmuszony był chodzić jedynie w kurtce, której teraz się pozbył rzucając ja na łóżko, po czym sięgnął do szafy i znalazł koszulkę, która powinna być dobra na dziewczynę. Sam także musiał się w coś ubrać, bo na prawdę dziwnie by wyglądało gdyby ktoś wpadł teraz do jego mieszkania i zastał go w samych spodniach z kobieta pod prysznicem, tym bardziej, ze w powietrzu dało się wyczuć woń krwi. Wyciągnął z szafy czarną flanelową koszulę i w lekkim zamyśleniu podszedł do okna. uchylił lekko jedna z zasłonek przyglądając się w konsternacji ulicy zapominając przy tym nie tyle o samej koszuli, którą miał założyć, ale i o dziewczynie i wszystkim co się do tej pory stało. Chwilowe oderwanie od rzeczywistości...

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Aimi
Księżniczka wampirów
avatar

Fabularnie : samiutka <3
Liczba postów : 23
Join date : 15/10/2011
Age : 22

PisanieTemat: Re: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    Nie Mar 18, 2012 4:25 pm

Aimi weszła do łazienki i zamknęła za sobą drzwi. Zdawała sobie sprawę, że zamek w drzwiach nie był żadną przeszkodą dla wampira, jednak poczuła się dzięki temu pewniej. Mogła pozwolić sobie na chwilę swobody i samotności. Powoli zrzuciła z siebie brudne ubrania. Były w niezbyt dobrym stanie, najbardziej ucierpiała jej bluzka - cała umazana zaschniętą krwią. Dziewczyna jednak nie przejęła się tym za bardzo. Powoli weszła pod prysznic i odkręciła ciepłą wodę. Stała nieruchomo z zamkniętymi oczami napawając się tą chwilą. Czuła jak resztki zaschniętej krwi spływają wraz z wodą po jej bladym ciele. Po chwili otrząsnęła się, wzięła szampon - męski, który za pewne należał do Nate'a i umyła starannie włosy. Chciała pozbyć się z nim zapachu krwi i potu. Po chwili namydliła się cała i pozwoliła wodzie spłukać wszystkie nieczystości. Ociągając się zakręciła wodę i wyszła spod prysznica. Magiczna chwila zniknęła bezpowrotnie. Znów znajdowała się w małej łazience w mieszkaniu wampira. Wyjęła z szafki ręcznik i wytarła pobieżnie swoje mokre ciało. Owinęła go sobie wokół talii i uchyliła drzwi. Wyjrzała z nich z przepraszającym uśmiechem na ustach. Zauważyła Nate'a stojącego przy oknie, zdziwiła się trochę jednak nie dała po sobie tego poznać.
- Um.. więc pożyczyłbyś mi jakiś ciuch? - rzuciła lekko, jednak była podenerwowana. "Pożyczył" nie było zbyt dobrym sformułowaniem, gdyż Aimi w rzeczywistości nawet nie miała zamiaru mu go oddawać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nate
Przeistoczony
avatar

Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 23

PisanieTemat: Re: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    Nie Mar 18, 2012 5:17 pm

Wszystko działo się tak szybko. Ludzie plątali się po ulicach zupełnie bez celu oślepiani światłem różowego neonu zupełnie nie zauważając niczego, co działo się poza przestrzenią, jaką widzieli przez swoim czerwonym nosem będącym wyznacznikiem liczby promili, jakie w tej chwili mieli we krwi. Tym lepiej. Nie wydawało się, aby ktokolwiek zauważył, że jeszcze przed chwilą przechodził tu ktoś niosący ranną dziewczynę, ktoś potencjalnie niebezpieczny, kogo od razu mogłaby zgarnąć policja. Można było powiedzieć, że Nate spodziewał się w tej chwili radiowozu stojącego pod budynkiem z bandą policjantów gotowych wydać na nim swój wyrok, mimo że tak naprawdę nic się nie stało a on był tak samo poszkodowany jak osoba, którą tu przyprowadził.
Z rozmyślań wyrwało go dopiero pytanie dziewczyny. Jego nadal nieobecny wzrok skierował się na nią a potem na koszulkę, którą dla niej naszykował. Szybko poszedł po nią i podał ją dziewczynę ani trochę nie przejmując się tym, że stała półnaga wyglądając zza drzwi jego łazienki… a może tylko stwarzał pozory.
Widać dobrze jej to zrobiło. Zapach krwi już prawie całkiem zniknął sprawiając, że zmysły wampira nie szalały już tak jak przedtem chcąc obcować z jej krwią jeszcze dłużej i intensywniej niż przedtem. Móc ją znowu kosztować i rozkoszować się jej smakiem. Wraz z tymi myślami powróciło i jego przenikliwe spojrzenie, które teraz uciekało gdzieś w bok, aby nie wprawiać dziewczyny w zakłopotanie. Na pewno czuła się nieswojo w tym miejscu, okolicznościach i z nim tuż za cienkimi drzwiami, które tak łatwo byłoby przemienić w stertę do niczego nie przydatnych drzazg.
Oparł się o ścianę czekając aż dziewczyna się ubierze i wyjdzie.

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Aimi
Księżniczka wampirów
avatar

Fabularnie : samiutka <3
Liczba postów : 23
Join date : 15/10/2011
Age : 22

PisanieTemat: Re: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    Nie Mar 18, 2012 7:48 pm

Głupio poczuła się wyrywając Nate'a z rozmyślań. Wiedziała, że nie był to zbyt dobry pomysł, ale jak to się mówi nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Zabrała koszulkę z jego rąk bez słowa. Widać było, że już poczuł się lepiej, nie musiał w końcu ciągle wąchać zapachu jej krwi. Kiedy przymknęła drzwi i włożyła na siebie koszulkę odetchnęła z ulgą. Mimo, że wampir nie był przesadnie duży koszula wisiała na niej. Była niczym krótka sukienka na jej szczupłym ciele. Po chwili rozwiesiła mokry ręcznik w łazience i wyszła z niej zamykając za sobą drzwi. Stała tak chwilę w bezruchu. Nie była pewna co teraz powinna zrobić. Za pewne najrozsądniejszym wyjściem byłoby jak najszybciej się pożegnać, podziękować i ulotnić, jednak dziewczyna nie bardzo miała ochotę wychodzić w tym momencie na zimne i brudne ulice tej niebezpiecznej dzielnicy. Nie była pewna gdzie jest, w której części miasta się znajduje. Kiedy Nate przyniósł ją tutaj miała cały czas zamknięte oczy. Po chwili odgoniła od siebie te wszystkie myśli o obróciła się tyłem do drzwi. Kiedy podniosła wzrok od razu zobaczyła Pana Złego Wampira opierającego się o ścianę. Po chwili z powrotem jej oczy powędrowały w innym kierunku, a ona zaczęła skubać róg koszuli. Nie bardzo wiedziała co powinna zrobić, za pewne znów mu podziękować i przestać ciągle się narzucać.
- Dziękuję - powtórzyła po raz setny tego wieczoru. Czuła się troszkę skrępowana, jak gdyby była po jakiejś zakazanej przez rodziców imprezie i teraz została u nieznajomego chłopaka na noc.. Aż uśmiechnęła się pod nosem. Kiedyś marzyła, żeby żyć jak zwyczajne nastolatki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nate
Przeistoczony
avatar

Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 23

PisanieTemat: Re: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    Wto Mar 27, 2012 5:19 pm

Kiedy tylko dziewczyna zniknęła razem z koszulką za drzwiami łazienki Nathaniel szybko wciągnął na siebie koszulę. Zapinanie guzików sprawiało mu nieco większą trudność niż normalnie. Przez wszystkie te wydarzenia i to, ze wyrwała go z zamyślenia ręce trzęsły mu się jakby były zrobione z galaretki i tak niezdarne jak gdyby ktoś powyciągał z nich wszystkie kości odbierając ich posiadaczowi kontrolę nad nimi. Kiedy drzwi otwarły się po raz drugi chłopak akurat starał się zapiąć ostatni guzik jednocześnie próbował stwarzać wrażenie nieporuszonego i opanowanego. Sam nie wiedział czym się tak denerwował, bo w końcu zapach krwi na dobre zniknął z jego mieszkania, no może nie licząc łazienki w której para roznosiła resztki metalicznego zapachu.
Zaśmiał się krótko kiedy tylko po raz kolejny w dniu dzisiejszym do jego uszu dotarło słowo "dziękuję". Tu zupełnie nie było za co dziękować, raczej należałoby obić i patrzeć czy równo puchnie. To w końcu z jego winy wszystko się zaczęło i z jego winy dziewczyna trafiła w to miejsce z obrażeniami takimi z jakimi trafiła.
- Nie powinnaś tyle razy dziękować swojemu oprawcy - stwierdził patrząc w jej czerwone oczy. - Bo w końcu poczuję się bez winy.
Mimo że normalnym dla niego byłoby rzucić jakąś podsyconą sarkazmem lub arogancją anegdotkę na temat jej ubioru w tej chwili się od tego powstrzymywał. Nie byłoby to na miejscu i może wtedy przeskrobałby sobie jeszcze bardziej jednocześnie wypisując na sobie wyrok skazujący. To nie była jej wina, że ostatnim co jej pozostało, prócz afiszowania się ze swoja nagością, było okrycie się ubraniami faceta, który na samo jej szczęście był o wiele wyższy.

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Aimi
Księżniczka wampirów
avatar

Fabularnie : samiutka <3
Liczba postów : 23
Join date : 15/10/2011
Age : 22

PisanieTemat: Re: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    Nie Kwi 01, 2012 4:21 pm

Aimi nie czuła się źle nosząc tylko zwykłą, krótką koszulkę. Powinna być za pewne skrępowana i czerwona jak burak, jednak uważała, że jest ponad to wszystko. Od zawsze brała z życia pełnymi garściami i nie przejmowała się takimi drobnymi szczegółami. Z resztą uważała się za całkiem ładną, więc nie miała problemu z pokazywaniem swoich długich i zgrabnych nóżek. Pomimo tego, że cały ten dzień był najbardziej zwariowanym w jej życiu czuła w porządku. Zaczynała powoli odzyskiwać siły, a rana na jej bladej szyi zniknęła bez śladu. Wreszcie miała chwilę czasu, by rozejrzeć się po mieszkaniu. Jej uważny wzrok zarejestrował wszystko dokładnie. Zapamiętała każdy, nawet najdrobniejszy szczegół tak, aby nic jej nie umknęło. Kiedy jej wzrok ponownie spoczął na Nathanielu na jej usta wypełzł łobuzerski uśmiech. Zrobiła kilka kroków, wolno nie spiesząc się, w jego stronę, tym samym zmniejszając dystans między nimi.
- Zapamiętam Twoje słowa - powiedziała bez zastanowienia. Nie miała zamiaru więcej przepraszać wampira. Od teraz będzie robiłić to na co ma w danej chwili ochotę i nie będzie czuła się ani trochę winna.
- Chyba nie masz nic przeciwko, żebym tutaj na chwilę została? - zapytała unosząc swoje idealne brwi. Było to bardziej stwierdzenie niż pytanie, gdyż nie przyjęłaby do wiadomości odmowy. Znów podeszła do niego bliżej. Bawiła ją ta gra, kojarzyła jej się z podchodami. Po chwili znajdowała się bliżej niż na wyciągnięcie ręki. Nadal uśmiechała się w ten dziwny, niebezpieczny sposób. Sama nie wiedziała, co zamierza przez to wszystko wskórać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nate
Przeistoczony
avatar

Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 23

PisanieTemat: Re: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    Wto Kwi 03, 2012 5:09 pm

Widać było, że Aimi do czegoś dążyła. Ledwo skończyła jedna niebezpieczną grę, a jej gesty i wyraz twarzy sugerowały, że ma ona zamiar zacząć kolejną, może nawet jeszcze bardziej niebezpieczną od tamtej. To był jej wybór, czy chciała znów zaczynać cokolwiek przy Nathaniel'u, który nie omieszka wykorzystać okazji na zabawienie się swoją chwilową ofiarą, zabawką, która na własne życzenie pragnie pozostać dłużej w jego mieszkaniu i pobawić się trochę nie zdając sobie nawet sprawy jak może być to niebezpieczne. Może jednak wiedziała co jej grozi i fakt ten jeszcze bardziej pchał ja ku wampirowi? To wiedziała jedynie ona sama, ale czy na długo?
Umysł człowieka był tym, co w innych Nate'a najbardziej pociągało. Im bardziej zagmatwana i zniszczona była cudza psychika tym bardziej wampir obradzała swoja nowa potencjalną zabaweczkę zainteresowaniem, a że nikt nie mógł mu się oprzeć nie był w stanie powiedzieć mu aby po prostu się odwalił. Tym oto sposobem młody wampirek zapewniał sobie niesamowita rozrywkę. Tak pokierować kolejnymi chwilami z życia podłamanego człowieka, aby ten podłamał się jeszcze bardziej, a może nawet postanowił ze sobą skończyć. Nawet wtedy Nathaniel'a przy nim nie brakowało, bo kto by mógł przegapić ostateczny akt pozbycia się cierpienia wykonywany przez osobę tak bardzo zniszczoną, że aż chciałoby się ją samemu pchnąć w przepaść aby ukrócić jej cierpienie. Może większość chciała by pomóc, skrócić je bądź zmniejszyć, ale Garroway wolał je w nieskończoność wydłużać śledząc myśli i uczucia człowieka, którymi żywił się niczym najgorszy demon.
- Zostań ile chcesz - odparł bez najmniejszego uczucia w głosie przyglądając jej się z niezmiennym i normalnym dla siebie nieco tajemniczym wyrazem twarzy.
Młoda wampirzyca także wydawała mu się interesująca. Pod pewnymi względami była podobna do niego. Rozpieszczona, wiedziała czego chce i musiała osiągać swoje cele chociażby po trupach. Tylko co nią kierowało i po co to robiła? Własnie w tym miejscu pojawiało się pytanie.

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Aimi
Księżniczka wampirów
avatar

Fabularnie : samiutka <3
Liczba postów : 23
Join date : 15/10/2011
Age : 22

PisanieTemat: Re: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    Wto Kwi 03, 2012 8:41 pm

Dystans między nimi zmniejszał się coraz bardziej. Z twarzyczki Aimi nie schodził uśmiech. Większość osób mogłaby uznać ją za nienormalną. Ledwo co przeszła przez piekło i otarła się o koniec swojego istnienia, a ponownie pcha się w kłopoty. Wampirzyca była lekkomyślna i lekko stuknięta, dobrze o tym wiedziała, jednak ryzyko sprawiało jej niesamowitą frajdę. Choćby najmniejsze zetknięcie z adrenaliną sprawiało, że chciała jej więcej. Niebezpieczeństwo było dla niej najlepszą formą rozrywki, zachowywała się nierozważnie, ale nie dbała o to. Zawsze kierowała się tym, na co miała w danym momencie ochotę, nawet jeśli zagrażałoby to jej samej. Nie obchodziły ją konsekwencje, liczyła się zabawa i spełnianie zachcianek. Mimo, że Nate był najniebezpieczniejszym i najbardziej nieprzewidywalnym wampirem jakiego kiedykolwiek spotkała nie zniechęciło jej to do kolejnych ryzykownych rozgrywek. Sama nie była pewna do czego dąży, ale wiedziała, że nie pora na grzeczne pójście spać.
Amelie lubiła tajemniczych drapieżników przez co Pan Zły Wampir jeszcze bardziej ją interesował. Trochę denerwował ją jego ton - całkowicie bezbarwny. Dziewczyna nie była najlepsza w odgadywaniu co kto w danym momencie miał na myśli, więc nie podobał jej się fakt, że nie wie co myśli Nate.
- Nie przeszkadzaj sobie - odparła tonem pozbawionym uczuć przypominającym jego. Oczywiście zrobiła to specjalnie i nie na tyle dobrze, żeby nie zauważyć, że po prostu go przedrzeźnia. - Zawsze możesz udawać, że mnie tu nie ma - dodała wzruszając obojętnie ramionami, jednak zdradzał ją błysk w oku. Po chwili znajdowała się już bardzo blisko niego i przystanęła na moment. Spojrzała w jego szkarłatne oczy i obróciła się na pięcie. Stała teraz plecami do wampira, niebezpieczne posunięcie - obracać się tyłem do drapieżnika. Jednak Aimi nie myślała o tym w tamtej chwili, była myślami gdzieś indziej. Przypomniała sobie te cudowne chwile w spędzone w nocnym klubie, kiedy znajdowała się pośród rozszalałego tłumu na parkiecie. Niemal słyszała dudniącą muzykę, do jakiej wówczas tańczyła. Przymknęła powieki i zaczęła powoli ruszać biodrami na boki. Zaczynała tańczyć tak jak tańczyła wtedy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nate
Przeistoczony
avatar

Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 23

PisanieTemat: Re: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    Sro Kwi 04, 2012 7:04 pm

Kiedy dziewczyna znajdowała się tuż przed nim patrzył na nią z góry bez żadnego wyrazu. Taka obojętność mogłaby być denerwująca, jeżeli ktoś starał się wzbudzić zainteresowanie u drugiej osoby. Jednakże czy jakiekolwiek gesty i zachowania mogłaby w jakikolwiek sposób zainteresować Nathaniel'a? Ano mogły. W tej chwili jego bezbarwne spojrzenie śledziło jej kroki spod zmrużonych powiek. Wprawne oko mogło jednak bez problemu dostrzec tańczące w tych pozornie pozbawionych oczach złośliwe iskierki i lekki uśmieszek rysujący się w kącikach jego ust.
Udawać, że jej nie ma... Całkiem niezła myśl. Idealny sposób na podirytowanie jej do tego stopnia, aby sama zaczęła domagać się uwagi z jego strony. Gdyby jednak i to nie skutkowało irytacja z minuty na minutę rosła by coraz bardziej sprawiając, że po pewnym czasie rozbawiony wampir tarzałby się po podłodze ze śmiechu. Oczywiście takie zdarzenia nie miało prawa mieć miejsca, ponieważ młodzieniec musiał zachowywać pokerową twarz i nie ukazywać innym oblicza innego niż to zupełnie obojętne i nieco przerażające, które było dla nich przeznaczone. Przy tej dziewczynie i tak odkrył się zanadto.
W tej chwili nawet mimo bardzo silnej woli ignorowanie owej niewiasty było zupełnie niemożliwe. Czemu miało służyć to całe przedstawienie z tańcem zapewne wiedziała tylko ona i prawdopodobnie gdyby teraz wcisnąć ją w coś nieco bardziej obcisłego i seksownie skąpego i zanieść ją kilka pięter w dół pewnie zrobiłaby niezłą furorę na scenie. A gdyby jeszcze pobierać za to opłaty. W tej chwili Nathaniel zaczął przyglądać się jej dokładnie w myślach, od tak ciekawości, szacując jaki dziewczyna może nosić rozmiar. Gdyby jedna z tancerek mieszkających w pokojach obok niego przypadkiem miała coś co by na wampirzycę pasowało można by...
Całe to rozmyślanie sprawiło, że z ust Garroway'a wyrwał się cichy chichot. Uniósł brew przyglądając jej się w zaciekawieniu i westchnął ciężko. Zrobił krok w jej stronę tak, że po chwili jej plecy przylgnęły do torsu chłopaka, którego dłonie zacisnęły się na jej nadgarstkach jednocześnie krzyżując jej ręce na brzuchu. Pochylił się nad nią opierając brodę na jej ramieniu. Była od niego o wiele niższa przez co całkiem zamknął ją w swoim uścisku. Zaśmiał się się krótko musnąwszy płatek jej ucha swymi wampirzymi kłami.
- Za bardzo kocham ludzi by być w stanie ich ignorować - Wyszeptał jej na ucho nieco chrapliwym głosem ponownie kąsając płatek jej ucha tym razem nieco mocniej.

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Aimi
Księżniczka wampirów
avatar

Fabularnie : samiutka <3
Liczba postów : 23
Join date : 15/10/2011
Age : 22

PisanieTemat: Re: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    Pią Kwi 06, 2012 1:07 pm

Ciekawiło ją, czy Nate da radę całkowicie ją zignorować, a jak tak to na jak długo. Była zwrócona do niego tyłem, więc nie wiedziała jego twarzy i bardzo tego żałowała. Chciała wiedzieć, czy go zaskoczyła, w głębi duszy miała taką nadzieję. Wreszcie to ona miała go czymś zaskoczyć, wyprowadzić z równowagi, tak jak on ciągle zaskakiwał ją. Ot tak dla odmiany. Aimi uwielbiała wprawiać innych w zakłopotanie, jednak Pan Zły Wampir był inny od reszty tego świata, bardzo ciężko było z niego cokolwiek wyciągnąć. Jeśli był zdumiony, zaskoczony albo zły doskonale to maskował. Kamienny i nieodgadniony wyraz twarzy aż za często był u niego widoczny, jak gdyby chował się za maską wyplutą z jakichkolwiek uczuć.
Po chwili dziewczyna usłyszała jego śmiech, a potem ręce zaciskające się na jej nadgarstkach. Uśmiechnęła się mimowolnie z odniesionego sukcesu. Bądź co bądź Nate był facetem. Jeśli choć trochę interesowały go dziewczyny normalne było, że zareaguje na jej zaczepki. W jednej chwili wszystkie myśli ulotniły się z głowy wampirzycy. Bliskość i dobra zabawa nie pozwalały jej myśleć. Oparła się o jego tors nadal poruszając biodrami, jak gdyby tańczyła. Jej ruchy jednak stały się delikatniejsze. Kiedy jego kły otarły się o płatek jej ucha przeszedł ją lekki dreszcz. Osiągnęła zamierzony efekt, ale po co był jej potrzebny? A kto to wie i kogo to obchodzi. Liczy się to, na co w danym momencie mamy ochotę.
- Nawet tych zmarłych ludzi? - zapytała śmiejąc się cicho. Po chwili obróciła się do Nathaniela przodem zarzucając mu ręce na kark i tym samym przyciągając go lekko do siebie. Nadal poruszała się w rytm muzyki, której nie było. Jednak Aimi słyszała ją doskonale, rozbrzmiewała w jej głowie prawie tak głośno, jak poprzednio w klubie. Dziewczyna nie potrzebowała takich drobiazgów jak muzyka, przecież potrafiła stworzyć ją sama. Była raczej dziwną osobą, dlatego większość osób po prostu się jej bała. Wyglądała na małą dziewczynkę, jednak w rzeczywistości było to bardzo mylne. Oczywiście ułatwiało jej polowania, bo kto obawiałby się ataku ze strony niewinnej kobietki?
Aimi spojrzała w czerwone czy wampira i uśmiechnęła się słodko, jak gdyby była zawstydzona tym wszystkim, co zrobiła. Gładziła opuszkami palców jego kark.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nate
Przeistoczony
avatar

Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 23

PisanieTemat: Re: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    Nie Kwi 08, 2012 3:40 pm

Dziewczyna nieźle sobie poczynała. Była nazbyt pewna siebie lekceważąc tego wampira. Nie znała jego intencji a mimo to robiła co robiła i to w takim miejscu. Tu on miał przewagę. Była w jego świecie a tu wszystko szło po jego myśli. Gdyby coś się wydarzyło nikt by się nawet o tym nie dowiedział. Przez muzykę z dołu nikt by nie wiedział że coś się stało. Gdyby słychać było krzyki nikt nie powiązałby ich z ewentualnym morderstwem.
On jednak nie miał zamiaru przerywać jej zabawy, mimo że tak na prawdę wszystko nie robiło na nim najmniejszego wrażenia. Może lekko go zdziwiła, zaskoczyła, ale zaskoczenie to było tylko chwilowe i słabe do wyłapania na jego posągowej twarzy. Jego dłonie powędrowały na jej talię jednocześnie przyciągając ją nieco bliżej, a oczy nadal wpatrywały się w jej czerwone oczka jak gdyby chciały dostrzec w nich coś więcej niż to co oczywiste dla innych ludzi.
- Martwi nie są już tacy ciekawi - mruknął pochylając się nad nią jeszcze bardziej tak, że ich twarze dzieliło teraz tylko kilka centymetrów na prawdę łatwych do pokonania dla obojga. - Skoro nie żyją znaczy to jedynie tyle, że byli zbyt mało interesujący aby móc pozostać na tym świecie.
W pewnym momencie posunął się nieco dalej. W porównaniu z jego wcześniejszymi wybrykami. Nie było to nic takiego, ale mogło zupełnie odmienić charakter ich dzisiejszego spotkania. Jego chłodne wargi z delikatnością jakiej nie przypisuje się istotom jego gatunku otarły się o jej usta by po chwili zamknąć je w namiętnym pocałunku. Nie mógł się powstrzymać przed obdarowaniem jej tą odrobiną pieszczot w tak osobliwej postaci. Jego dłonie przesunęły się na jej plecy jednocześnie przyciągając ją bliżej, tak że jej drobne ciało przylegało teraz ściśle do ciała Nathaniel'a. Gdyby była śmiertelna na pewno poczułaby jego chłód. Ten delikatny acz namiętny pocałunek trwał na tyle długo, by on zdążył jej posmakować, ale na tyle krótko by w razie jej narastającego pożądania nie dać jej z niego satysfakcji. Rozluźnił uścisk odsuwając się od niej by móc spojrzeć w jej oczy. Zastanawiało go co teraz zrobi. Cóż może jej wpaść jeszcze do głowy.

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Aimi
Księżniczka wampirów
avatar

Fabularnie : samiutka <3
Liczba postów : 23
Join date : 15/10/2011
Age : 22

PisanieTemat: Re: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    Wto Kwi 10, 2012 1:13 pm

Amelie nie potrafiła stwierdzić, czy wampir jest jakkolwiek zainteresowany. Jego czyny całkowicie gryzły się z wyrazem jego twarzy. Dziewczyna nie była pewna, czy powinna dalej brnąć w tę niebezpieczną grę, czy wycofać się zanim cokolwiek złego się stanie. Oczywiście każdy rozsądny człowiek wybrałby szybki odwrót, jednak wampirzyca do tych rozsądnych nie należała. Podobało jej się, gdy Nate przyciągnął ją do siebie. Po raz wtóry tego dnia i tej nocy zaskoczył ją. Nigdy nie spodziewałaby się po tym osobniku takiej delikatności z jaką złozył na jej zimnych wargach pocałunek. Przez chwilę Aimi zamknęła oczy i rozkoszowała się tym momentem. Odwzajemniła pocałunek mimowolnie i zaczęła gładzić lekko jego kark. Chwila ta trwała za długo jak na zwykłego całusa, jednak za krótko, żeby zaspokoić potrzebę pieszczot. Po tej nieznacznej chwili uniesienia wampir odsunął się od dziewczyny i spojrzał na nią. Amelie wpatrywała się w jego szkarłatne oczka z wzajemnością. Nie wiedziała co ma myśleć, a w głowie miała totalny mętlik. Sama pakowała się w gry, których nie rozumiała i które tylko wyprowadzały ją z równowagi. Po chwili odchrząknęła i spuściła głowę uporczywie wpatrując się w podłogę. Jednak jej duma wygrała nad wszystkim innym. Ponowie podniosła wzrok wpatrując się w Nate'a. Na jej wargi powrócił słodki uśmiech, który nie obejmował jej oczu.
- Więc do następnego! - powiedziała drapiąc się po głowie. Narzuciła na siebie zniszczony żakiet i ruszyła w stronę drzwi. Nie przeszkadzało jej, że jest na wpół naga i że zostawia Nate w takim momencie. Była pewna, że to nie jest ich ostatnie mieszkanie. Kiedy otworzyła drzwi z zamiarem wyjścia przez nie odwróciła się na moment do wampira. Wyciągnęła przed siebie rękę składając palce w znak 'pistoletu' i celując w Nathaniela - Wiem gdzie mieszkasz - stwierdziła z triumfem. - Jeszcze się zobaczymy! Na razie!- zaćwierkała radośnie udając, że pociąga za spust. Wyszła i zamknęła za sobą drzwi.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nate
Przeistoczony
avatar

Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 23

PisanieTemat: Re: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    Wto Kwi 10, 2012 2:16 pm

Czyżby nagle Nathaniel zapędził się i przekroczył granicę, która nie powinna zostać naruszona? Tak właśnie można było twierdzić po reakcji dziewczyny, która nieco zaskoczyła wampira. Od razu się wycofała, nie kontynuowała tego tak jak przypuszczał, nie brnęła dalej w tą grę, która różniła się znacznie od poprzednich. Może właśnie przez tą różnicę postanowił przerwać ją i oddalić się z tego miejsca i od wampira.
Nie zatrzymywał jej, pozwolił jej iść swoja drogą zupełnie bez słowa. Jedynie lekko się uśmiechnął, gdy wykonała ten dość specyficzny gest z „pistoletem”. Kiedy zniknęła wszystko się zmieniło. Jakby uszło z niego całe powietrze, które niczym dmuchany zamek trzymały go w pionie i gotowości do działania. Podszedł wolnym krokiem do kanapy i osunął się na nią odchylają głowę do tyłu. Jego ciężkie powieki same opadły i nagle otoczyła go dobrze znana mu ciemność. Taka kojąca i swojska, spokojna ciemność, która przychodzi, kiedy tego pragniesz i zabiera całe cierpienie i wszystkie dręczące cię myśli uchodząc z nimi w miejsce, o którego istnieniu nie masz pojęcia. Najgorszym aspektem tego stanu jest to, że gdy otwierasz oczy wszystko wraca, zalewa cię na nowo wszystko to, od czego pragniesz uciec.
W tej chwili wiele rzeczy nie dawało wampirowi spokoju, chociażby fakt, że jeszcze niedawno niewiele brakowało mu do utraty życia a osoba, która prawie mu je odebrała spacerowała sobie półnaga po ulicach miasta starając się dotrzeć do domu na tyle szybko, by nikt jej nie spostrzegł.
- Robisz się coraz słabszy – mruknął sam do siebie z rozdrażnieniem wyraźnie nakreślonym w głosie.
Tak samo jak przypuszczał siedzenie bezczynnie w mieszkaniu nie służyło wampirowi. W zamknięciu wariował, odcięty od reszty i pozbawiony możliwości odetchnięcia. Nie minęła chwila jak poderwał się z miejsca i chwyciwszy w dłoń kurtkę i pęk kluczy wymaszerował z mieszkania starannie je zamykając.

[z/t]

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Nate
Przeistoczony
avatar

Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 23

PisanieTemat: Re: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    Nie Lip 29, 2012 1:18 pm

Odkąd Nathaniel Garroway, młody demon, który jeszcze nie do końca zaznajomił się ze swoim ciałem i jego potrzebami powrócił ponownie na ziemię ani przez chwile w jego szalonym umyślę nie zagrzała miejsca myśl, że należałoby kiedyś odwiedzić swoje stare, małe, ale za to dobre mieszkanko, do którego kluczyki nieustannie brzęczały w jego kieszeni pozostając zupełnie niezauważone. Jednak przyszedł też czas, kiedy to młody Garroway przypomniał sobie o tym dawno nieodwiedzanym miejscu.
Niegdyś, kiedy dane mu było spacerować po mieście poszukując nieustannie nowych atrakcji, bo przecież wampiry nie potrzebują czegoś takiego jak sen i wypoczynek, odwiedzał je raz od wielkiego dzwonu, kiedy już całe porastało pajęczynami a jego właściciel usilnie starał się do niego dodzwonić w celu wyegzekwowania opłaty za czynsz. Teraz jednak jego nowe ciało po długich godzinach spędzonych na świeżym powietrzu, które niewątpliwie otępia i sprawia, że każdy ma ochotę położyć się na miękkiej trawce i zapaść w błogi sen, zaczynało domagać się chociaż odrobiny wytchnienia i wypoczynku powoli odmawiając współpracy. Mózg nie chciał już pracować, mięśnie zdawały się boleć, co było zupełnie nie do pomyślenia, a oczy jak na złość zamykały się same uniemożliwiając spostrzeżenie czegokolwiek, czego nie ułatwiała także pora dnia i panujący na East End’zie mrok. Jak gdyby jeszcze było mało jego żołądek, tak samo jak każdego pałętającego się tu śmiertelnika zaczynał domagać się pożywienia, co także było nie do pomyślenia, bo niegdyś posiłki spożywał jedynie raz na jakiś czas opijając się krwią najbardziej jak to było możliwe aby starczyła na dłużej. Teraz jednak w tej kwestii należało przywrócić swego rodzaju cykliczność, by wszystko funkcjonowało poprawnie.
Kiedy do dyspozycji ma się skrzydła i całkowity mrok nawet przy takim zmęczeniu dotarcie do domu nie stanowiło dla demona żadnego problemu. Gorsze już było wdrapanie się po starych schodach na najwyższe piętro budynku, na którym znajdowało się kilka mieszkanek dla pracujących w klubie poniżej osób, chyba każdy powinien się domyśleć kto tam mieszka, oraz jego kawalerka, której fatalne umiejscowienie zaczął dostrzegać dopiero po przemianie. Jako istota z dna piekieł słuch miał o wiele delikatniejszy niż niegdyś, tak więc każdy wyższy ton puszczanej poniżej muzyki przedostającej się przez nieszczelne okna przyprawiał go o niemiłosierny ból głowy, który ciężko było mu zwalczyć. Na nieszczęście apteczkę miał pustą, bo który wampir posiadający dar niesamowicie szybkiej regeneracji w coś takiego by się zaopatrywał.
Niestety nie tylko apteczka była pusta. Kiedy otworzyło się drzwi lodówki, stojącej tam tylko na pokaz, jedynym co można było zobaczyć było migające światełko oświetlające puste półeczki i kilka na wpół pełnych butelek syntetyków, które były tak ohydne, że ani myślał po nie sięgać, tym bardziej, że teraz potrzebował czegoś innego. Skoro nie było nic do jedzenia, aż dziwne by było gdyby w jakiś magiczny sposób coś pojawiło się w lodówce, jedynym rozwiązaniem było w końcu skorzystać ze stojącego w pokoju łóżka i zdrzemnąć się chociaż chwilę, bo przy tym debilnym łomotaniu z dołu na nic więcej pozwolić sobie nie można było, dla zregenerowania sił. Przez otwarte drzwi łazienki można było zobaczyć nadal spoczywająca tam poplamioną krwią kreację panienki Kuran, którą niewątpliwie należało uprzątnąć, ale nie teraz, bo teraz nie na to czas.
Teraz to łóżko było najważniejszym elementem wystroju, który nawoływał, by paść w końcu w jego objęcia i odpłynąć, co przy takim wycieńczeniu po przeżyciach ostatnich dni przyszło nawet szybciej niż można by się spodziewać. Chłopak spał już zanim jego głowa zdążyła opaść na poduszkę.

***

Poranek był ciężki. Zwleczenie się z łóżka z wielką niechęcią stanowiło nie lada problem. Brzuch domagał się posiłku, którego nie można mu było zapewnić. Głowa bolała jakby miał kaca, tylko do cholery jasnej, dlaczego? Chyba wszystkie nieszczęścia i dolegliwości jakich nie odczuwał w poprzednim ciele jak na złość postanowiły skumulować się i wystąpić wszystkie razem w tym samym czasie aby uprzykrzyć jeszcze bardziej ten okropny poranek biednemu Nate’owi. Jedyne, co było w tym dobre to to, że na reszcie to przeklęte słońce nie raziło go tak bardzo po oczach. Jeden plus. To zawsze coś, aniżeli gdyby nie było żadnego.
Kiedy w końcu udało mu się doprowadzić się z ruiny do porządku, tak samo jak robił to zawsze, opuścił swoje mieszkanie udając się byle jak najdalej, bo kto chciałby tu siedzieć. Chyba należałoby je w końcu zmienić…

[z.t]

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Faust
Demon/Człowiek
avatar

Fabularnie : Szuka sposobów na splugawienie duszy Gregorego.
Liczba postów : 16
Join date : 11/06/2013

PisanieTemat: Re: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    Nie Cze 16, 2013 5:46 pm

"To na pewno tutaj? Kto by tu chciał mieszkać, a tym bardziej ktoś... Jego pokroju?"
"Zaufaj mi, on tu dalej mieszka. Woli być wyzwolony i mieszkać w najgorszej dziurze, niż uwięzionym w pałacu. Taki typ, buntownik."
Zszedł z motocyklu na tyłach budynku, kryjąc go w cieniu do tego stopnia, że mało kto będzie w stanie go dojrzeć. Po co ta ostrożność? Gregory ma do niego sentyment, ot, i to wszystko. Tak, tylko teraz, gdzie to mieszkanie i jak się do niego dostać? Tu wolał się zdać na Fausta i jego wyczucie kierunków oraz pamięć do miejsc, choć nieco przy tym zawodziło. Zgarną swoją katanę z motocyklu i przewiesił przez bark, po czym rozejrzał się na boki, zastanawiając, jak się tam dostać w miarę niepostrzeżonym.
Cóż, chyba i tak nie ma większej różnicy jak się tam dostanie, i po prostu wejdzie zwyczajnie, nai? Zawsze się może tłumaczyć że do pracy... Ewentualnie po jedną z pracownic/pracowników. No nic, trzeba więc jakoś się dostać. Nie sądził by go ktoś powstrzymywał, zresztą, wyglądał na tyle wątle że pewnie nikomu by się nawet nie chciało go powstrzymywać, a że szedł od tej strony, to pewnie pracownik. Heh... Wszedł powoli po sporej ilości już nieźle podstarzałych schodów i kierowany przez niewidzialną dłoń demona szedł ku kawalerce Nathaniela. Co prawda raz był bliski pomyłki, bo prawie otworzył drzwi zza których dochodziły... Nie tego typu dźwięki, a i nie wyczuwał żadnej, demonicznej aury. Koniec końców, znalazł odpowiednie drzwi, ale oczywiście, były zamknięte.
"Zrób to moim sposobem, pokaże ci."
Uniósł dłoń ku zamkowi i użył kontroli wody, wytwarzając z drugiej strony niewielki strumień jaki przekręcił zamek drzwi i otworzył je. Zaraz po tym woda spadła na podłoże, a po naciśnięciu klamki, bez większych problemów dostał się do środka, zamykając za sobą drzwi, także i na zamek. Hm... Uroczo tutaj, nie ma co. Podszedł do okna i uchylił nieznacznie zasłony, ale blask neonu prosto w oczy skutecznie go zniechęcił do patrzenia przez nie, szybko puszczając zasłonę, by wróciła do normy. Potrząsną głową i odetchną głębiej.
- Kiedy się zjawi?
"Nie wiem, ale gdy tak się stanie, musisz mi oddać kontrolę. Bez gadania."
- Pf, jak chcesz to kontroluj sobie nawet i teraz. Nie obchodzi mnie to... I tak wolałbym byś to ty mnie w większości kontrolował.
"Pierwszy raz spotykam się z kimś kto tak ochoczo chce być kontrolowany przez demona... Jak wolisz."
Faust płynnie skontrolował ciało chłopaka, przeciągając się z uśmiechem na twarzy. Dobra... Nie będzie mu plądrować lodówki, i tak wątpił, by coś tam miał. Uch... W tej chwili cieszy się że nie ma demonicznie dobrego słuchu, bo ta muzyka by go doprowadziła do szału. Cóż... Póki co, chyba tylko leżeć zostaje. Wskoczył na niezbyt wygodne łóżko właściela, wcześniej ściągając miecz z barku, a następnie położył go sobie na torsie, pionowo wzdłuż ciała. I tak sobie leżał, w zawieszeniu... Nie paliło mu się nigdzie, nie spieszyło, a w tym, dziwnie zacisznym miejscu gdzie nikt nie zajrzy miał spokój... No, poza tą muzyką na dole.
"Ile będziemy na niego czekać?"
- Jest jak kobieta. Lubi się spóźniać.
Odpowiedział z uśmiechem, przeciągając się i czekając... Bo tylko to mu zostało w tej chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nate
Przeistoczony
avatar

Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 23

PisanieTemat: Re: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    Nie Cze 16, 2013 6:44 pm

Dziwne by było, gdyby to Nathaniel Garroway wrócił do domu o porze normalnej, o takiej, o której normalni ludzie wracają do domu żeby odpocząć po męczącym dniu. Co prawda, tuż po tym jak pożegnał się z Lawrence'm ruszył w stronę East End'u, ale droga do domu wydłużyła nieco, kiedy to młody demon wpadł w łapy osób, których raczej wolałby tego dnia nie spotkać. Niezałatwione sprawy musiały same o sobie przypomnieć nie czekając na to, aż młodzieniec sam się nimi zainteresuje i postanowi poczynić jakieś kroki ku ich zakończeniu. Los tak chciał, że gdy już został, nie ważne, że wbrew własnej woli, zaciągnięty do jednego z pobliskich pubów, oczywiście tych niechętnie przez niego odwiedzanych, to po prostu tam został by utopić nerwy w wysoko procentowym trunku.
Jednak kiedy wybiła już północ a lokal zaczął wypełniać się osobami, które można by skojarzyć ze stukniętymi fanami "Zmierzchu", którzy nie wiedząc zupełnie nic o Świecie Cieni pchali się do niego zaczepiając dosłownie każdego, kto mógłby uchodzić za mroczą nieśmiertelną istotę, trzeba było się po prostu wynieść, by zaoszczędzić sobie kolejnych nerwów i nieprzyjemności tym razem spowodowanych przez głupich śmiertelników i wywołany lekkim szumem w głowie brak samokontroli.
Normalny człowiek, świadomy tego, że w jego przytulnym mieszkanku ktoś na niego czeka z kolacją i gazetą, przy której będzie mógł się odprężyć i zapomnieć o trudach minionego dnia zapewne pośpieszył by się z powrotem, jednakże Nate nie miał dokąd wracać, to też pośpiech nie był konieczny. Wracał do miejsca, którego ostatnimi czasy nie znosił, ale z którego mimo wszystko nie chciał się wyprowadzać. Gdzie indziej trafiłby na tak dogodny układ lokator - właściciel jak tam? Człowieka żyjącego z przekrętów nie stać na normalne mieszkanie w normalnej dzielnicy...
Znów trzeba było wejść tym przeklętym tylnym wejściem, wdrapać się po tych ohydnych schodach by następnie przeszukać wszystkie kieszenie w poszukiwaniu kluczy, które, jak zawsze, musiały ukryć się dość głęboko. Jego zaćmiony umysł sprawiał, że nie myślał i nie analizował wszystkiego tak jak zawsze... na tyle dokładnie by wyłapać jakieś nieprawidłowości, wyczuć obecność kogoś, kogo czuć tu nie powinien. Przekręcił klucz, rozległ się znajomy chrzęst otwieranego zamka a drzwi otworzyły się z cichym skrzypnięciem nienaoliwionych zawiasów. Można by się tym zająć... ale komu by się chciało. Drzwi pchnięte leniwie ręką zamknęły się z głośnym trzaśnięciem. Zanim jednak dotarł do pokoju zahaczył jeszcze o lodówkę... pustą lodówkę, bo czego innego można było się spodziewać? Przecież nikt za niego zakupów nie zrobi, a czy on ma czas na tego typu przyziemne sprawy? Raczej nie...
Zmęczenie dawało o sobie znać, tak więc krocząc w stronę pokoju liczył raczej na to, że padnie na łóżko i po prostu oleje cały świat. Otworzył drzwi... i nagle trzeźwość umysły powróciła w całej swojej krasie przywracając go do pionu mimo lekkiego upojenia. Stanął w progu przyglądając się obcemu z powoli narastająca wściekłością. Co ten szczeniak robił w jego mieszkaniu?! Niby jak i po cholerę tu wlazł?! Podszedł do łóżka chwytając nieznajomego za przód ubrania i nie zawracając sobie głowy delikatnością czy też uprzejmym zachowaniem poderwał go do góry nawet nie zwracając uwagi na katanę, która zabębniła o podłogę zsuwając się z łóżka.
- Ktoś ty?! - Warknął zaciskając mocniej palce na trzymanym materiale, wzrok utkwiony miał w oczach nieproszonego gościa, by w razie czego po prostu wedrzeć się do jego umysłu i wyciągnąć wszystkie informacje siłą. - Po co tu przyszedłeś i jak żeś tu wlazł?!
Może i reakcja była zbyt ostra, ale po tym, jak kilka godzin wcześniej kilku kretynów wysłanych przez swojego zwierzchnika dorwało go na ulicy wolał mieć się na baczności. Kto mógłby wiedzieć czy ten dzieciak nie jest przypadkiem jednym z nich i nie szpiegował w jego mieszkaniu, by potem posłużyć się jakimś szantażem? Wszystko było możliwe. Do tego jeszcze alkohol... Po przemianie jakoś gorzej znosił kontakt z nim, stawał się agresywniejszy, bardziej bezmyślny... Nie przyzwyczaił się do wszystkiego na tyle, by odpowiednio wszystko sobie dozować i unikać niechcianych sytuacji i wybuchów gniewu takich jak ten.

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Faust
Demon/Człowiek
avatar

Fabularnie : Szuka sposobów na splugawienie duszy Gregorego.
Liczba postów : 16
Join date : 11/06/2013

PisanieTemat: Re: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    Nie Cze 16, 2013 7:14 pm

Był nader cierpliwy w oczekiwaniu na swojego, drogiego ucznia jakiego miał tu zostać. Podopiecznego, ucznia, podkomendnego... W pewnym sensie syna, bo w końcu stał się demonem za jego sprawą, dał mu nowe życie, całkowicie nowe, inne. W pewnym sensie, Nate mógłby go nazywać swoim ojcem, ale nie ma się co skupiać zbytnio na powiązaniach krwi lub dusz. Teraz trzeba po prostu, w świętym spokoju... Wróć, świętym? No dobra, jest tu spokój, niech będzie. W spokoju oczekiwać Nathaniela... Wróci. Faust był pewien że wróci, doskonale to czuł. Cóż więc mu pozostało? Czekać.
Czekał o dziwo, krócej niż się spodziewał. Już od pewnego momentu odczuł zbliżającą się aurę, podobną do jego własnej, ale zarazem nieco... Inną, delikatnie różniącą się. Tak... To on. Powoli, powoli, ale wlecze się tutaj.
"To on?"
- Dokładnie. Pewnie nie powita nas zbyt miło... Ale zostaw to mi. Zajmę się tym, no, przynajmniej do tego stopnia że nie skończymy połamani w kawałki.
Tak, pocieszająca wizja, nie skończą połamani... Pomińmy już fakt że Nathaniel został przyozdobiony w piekle o rękawicę bojową, która sama w sobie jest dosyć... Wredna, a i dodatek jakim ona jest pod względem siły też ma nieco. No, nic to, więc oczekiwać.
Zgrzyt zamka, otwarcie drzwi, ciężkie kroki, nieco chwiejne... Aura co raz bliżej i bliżej, podobnie jak... Em, zdawało mu się, czy czuł alkohol? Och, świetnie, czyżby się upił? Wprost znakomicie, nie skończy się bez przemocy zatem. Oczekiwał, nie mal w paraliżującym spokoju, przybycia jego ucznia i w końcu... Zjawił się. Staną w progu i spojrzał na niego, a Faust odwzajemnił spojrzenie. Kiedy było wprost widać jak w czarnowłosym rośnie wściekłość wprost niczym słupek temperatury termometra wrzuconego do pieca, tak białowłosy zachowywał całkowity spokój, a nawet... Uśmiechną się. Uśmiechną się całkiem wesoło. Oczekiwał reakcji demona, który nie dał na siebie czekać. Podszedł do łóżka i w gniewie pochwycił go za ubranie, unosząc do góry. Nie protestował, nie łapał broni, nie szarpał się, był wprost zmrożony spokojem. Wciąż uśmiechając się, wpatrywał w oblicze jego ucznia, słuchając jego wściekłych pytań i odbierając jego gesty gniewu. I gdy w końcu zamilkł, rzucił spojrzenie na broń, a potem na chłopaka.
- Chciałem spotkać osobę z którą łączy mnie pewna relacja, dosyć specyficzna. Wszedłem drzwiami, otwarcie zamka nie jest takie trudne.
Poszerzył uśmiech, kręcąc głową na boki, acz nie spuszczając spojrzenia z wściekłego demonisza jakie go trzymało. Położył swoje dłonie na jego przedramionach i wychylił głowę ku niemu, wpatrując się prosto w oczy.
- Przyjrzyj się moim oczom. Spójrz w nie, głęboko... A jeśli to ci nie wystarczy, sięgnij po broń pod twoimi nogami i wyjmij ostrze. Znasz mnie, poznałeś mnie doskonale. Kim jednak jestem... Pozostawię to tobie do odgadnięcia.
Z ciepłym uśmiechem przesuną po rękawach mężczyzny do ramion i z powrotem, po czym włożył dłonie do kieszeni płaszcza, spoglądając z konsternacją na demona.
- Puścisz mnie? Wygodnie mi w twoich ramionach, ale wolałbym być trzymany za nagą skórę, a nie ciuchy, Nathanielu Garroway.
Odsuną swoją głowę i czekał w spokoju na reakcję demona, zastanawiając się czy teraz oberwie jeszcze mocniej niż wcześniej... Czy może Nate w przypływie nostalgii go... Przytuli? Hah, to by było ciekawe, ale raczej niewykonalne. No i trzecia opcja... Wciąż nie uwierzy. Też możliwe. Cóż... Wszystko w jego rękach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nate
Przeistoczony
avatar

Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 23

PisanieTemat: Re: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    Nie Cze 16, 2013 8:39 pm

Wraz z kolejnymi słowami wypowiadanymi przez nieznajomego uścisk powoli się rozluźniał. Spokój białowłosego kontrastował z furią Nate'a na tyle, że demon starał się go stopniowo stłumić i pozostać jak zawsze opanowanym i nieodgadnionym. W oczach jednak cały czas było widać resztki wściekłości. Błądziły po całej twarzy nieznajomego kiedy wsłuchiwał się w to, co mówił i jak mówił. Nie przypominał sobie by kiedykolwiek widział tego chłopaka na oczy. Zapamiętał by go przecież. Teraz w umyśle miał jedna wielką pustkę. Zupełnie nic, co mogłoby podpowiedzieć mu, podsunąć jakieś informacje na jego temat, wskazać drogę, którą powinien podążać. Było tylko dziwne przeczucie... przeczucie, które nie dawało mu spokoju...
Złość ustępowała miejsca frustracji. Nie wiedział co i dlaczego, ale coś gdzieś tam w głębi powtarzało mu, że powinien uwierzyć, że przecież go zna i to bardzo dobrze, czuł to, ale to uczucie wydawało mu się głupie. Tłumił je skupiając się na fizyczności zamiast na prawdę się zagłębić, postarać się dostrzec coś poza. Miał go tak blisko, mógł przecież wykonać jeden drobny ruch, wysilić się odrobinę, wtargnąć do umysłu i wszystkie sekreciki i niedopowiedzenia wyjaśniłyby się w mgnieniu oka.
Jego słowa... sposób w jaki się wsławiał... To wszystko, jak się tak dłużej zastanowić, wydawało mu się znajome. Ale może sam sobie to wmawiał? Sam biorąc mocno do siebie jego słowa doszukiwał się w nim czegokolwiek, co skojarzyłoby mu się z kimś, kogo mógł niegdyś spotkać? W końcu nieco otumaniony umysł może płatać mu figle. Grać z nim w kotka i myszkę odsuwając go od odpowiedzi.
W końcu się poddał, utkwił zrezygnowane spojrzenie w oczach młodzieńca i zaczął powoli wnikać do jego świadomości. Skruszenie niewielkiej bariery mentalnej nie stanowiło problemu. Pękła szybko, aż za szybko ujawniając wszystko co kryło się za nią. Do tego jeszcze dotyk... Dłonie przesuwające się po jego ramionach poznaczonych ledwo zabliźnionymi ranami, które bez problemu można było wyczuć pod palcami sprawiły, że po całym jego ciele przebiegł dreszcz, który jeszcze bardziej spotęgował wszystkie odczucia związane z używaniem mocy. Ten umysł... Nie miał żadnych wątpliwości... Nawet nie musiał spoglądać na miecz, wnikać głębiej, wystarczyły mu jedynie krótkie przemyślenia, jakie wyłapał z umysłu swojego gościa już na samym wejściu.
- Valentine... - niemalże jęknął cicho całkiem zwalniając uścisk.
Czuł się jakby uszło z niego całe powietrze, opuściły go wszystkie siły do tego stopnia, że musiał się cofnąć i podeprzeć p stojącą kilka kroków od niego szafę żeby się nie przewrócić. Tyle razy układał sobie w myślach cały scenariusz dnia w którym to przyjdzie mu ponownie stanąć w twarz z Faustem Valentine'm, jego Panem i stwórcą, który od tak zostawił go ginąc w niewyjaśnionych okolicznościach. Tyle razy rozmyślał nad tym co mu powie, jak się zachowa, co zrobi kiedy go zobaczy, ale teraz wszystko to, co sobie niegdyś zaplanował ustąpiło miejsca otępieniu i niedowierzaniu. W żadnym z tych scenariuszy jego mistrz nie występował w roli młodego wątłego chłopca tak bardzo do niego niepodobnego. Nie wierzył też w to, ze którykolwiek z tych scenariuszy się sprawdzi, że w ogóle przyjdzie mu jeszcze kiedykolwiek zobaczyć tą istotę... bynajmniej w tym świecie. A teraz on siedział jak gdyby nigdy nic w jego mieszkaniu trzymając przy sobie miecz, który Nathaniel dobrze znał.
Potrząsnął szybko głową jakby chciał strząsnąć z włosów nieistniejące krople wody, jakie na nich osiadły wybuchając nerwowym chichotem.
- Nie... to niemożliwe. Po prostu za dużo wypiłem i teraz mój własny umysł płata mi figle.
Przycisnął dłonie do twarzy powoli odwracając się w stronę okna. Skoro to wszystko to tylko głupie majaki (no bo niby jak inaczej, że niby Faust wrócił?!) nie musiał się martwić, że niby leżąca na podłodze katana zaraz wbije mu się w plecy. Odsunął zasłonę chcąc złapać chociaż odrobinę powietrza wpadającego przez uchylone okno, przewietrzyć się odrobinę, może wtedy w głowie mu się przejaśni a to wszystko zniknie pozostawiając go samego w swojej zacienionej samotni.

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Faust
Demon/Człowiek
avatar

Fabularnie : Szuka sposobów na splugawienie duszy Gregorego.
Liczba postów : 16
Join date : 11/06/2013

PisanieTemat: Re: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    Nie Cze 16, 2013 9:08 pm

Cóż, w tym wypadku, młody demonisza zawodzi na całej linii, i nawet pomimo 25 lat egzystencji w piekielnej formie, nadal nie nauczył się tłumić emocji i spokoju, nawet w sytuacjach stresujących, tudzież awaryjnych. Na szczęście, Nathanielowska furia powoli ustępowała, i pomimo gniewu błądzącego w jego oczach, wracał do racjonalnego (jak na bycie demonem i rozmawianie ze zmarłym) myślenia. Och, i znów frustracja? Głęboka niewiedza i niepewność?
Z zainteresowaniem obserwował spektalt zachowań i myśli, które nie mal same wychodziły na twarz młodego demona. Złość w frustrację, myśli które chcą przejąć inicjatywę, blokowane i odrzucane. Przeczucia, podświadomość, coś, czym często kieruje się istota nieracjonalna, pokroju Fausta właśnie. Tej lekcji jednak nie zdążył udzielić czarnowłosemu uczniowi.
Ach, zaiste, znakomity spektakl. Te mieszające się emocje, wiry przeczuć w pustym z umysłu myśli, otumanionego alkoholem i zmęczeniem. Gdy poczuł jak podopieczny począł mu penetrować umysł, nawet nie opierał się, wprost przeciwnie, ułatwił mu przejście przez osłony umysłu, wciąż delikatnie przesuwając dłońmi po jego ramionach, dla upiększenia doświadczeń i odczuć. Czuł blizny, dosyć świeże... Hm, ciekawe jak wiele rzeczy się zmieniło, co się stało gdy go nie było.
Słysząc swoje stare nazwisko tak jękliwym głosem, uśmiech zadowolenia wpadł mu na twarz, a sam opadł na stopy, wciąż nie odrywając spojrzenia od lica swojego ucznia. Sam nie wiedział jak zareaguje, i bardzo chciał się dowiedzieć. W końcu... Dla całego świata umarł, zabity przez cherubińskiego wysłannika niebios, tak? Nawet ten denny, rogaty ślad został, tym bardziej że Faust nigdy z rogami po świecie śmiertelników się nie obnosił. Jego reakcje, to, jak nie dowierzał, jak podmuchy powietrza targały całym jego ciałem i nie mal go przewracały. W sumie, Faust miał ogromną ochotę dmuchnąć w stronę demona by sprawdzić czy ten nie wyląduje na glebie po tym, ale odpuścił sobie to. Miast tego obserwował i schylił się po katanę, jaką oparł pochwą o bark, dalej uśmiechając się na swój specyficzny, demoniczny sposób. Taki... Tylko i wyłącznie jego sposób. Może i nie wrócił w takiej formie w jakiej był zapamiętany, ale hej, jest mistrzem nienawiści, a także jednym z doskonalszych kłamców tego świata. Poszerzył uśmiech na jego nerwowy chichot i słowa, które, gdyby Faust się przejmował, mogłyby boleć jego "biedne, demoniczne, pełne współczucia serduszko".
- Wiem że ciężko w to uwierzyć... Ale sprawię, że będzie prościej.
Włożył katanę pod pachę i zaklasną entuzjastycznie rękoma, przekręcając lekko głowę na bok, a to co się stało, cóż... Jego kontrahent, Gregory, pierwszy raz widział to na oczy. Poczuł się słabszy, nagle odczuł brak skrzydeł na plecach, a tuż obok niego staną ten kontur, który pamiętał z nocy opętania... W tym wypadku jednak w kolorach. Czarne, średnio-długie włosy, przystojna twarz, oczy skrywające za swoim fioletem sekrety nie jednego piekła, postawna sylwetka, dostojny wygląd i ubiór... Tak, to ten Faust którego Nate z pewnością mógł pamiętać.
- Jak... To zrobiłeś?
Faust uśmiechną się, odbierając swoją broń.
- Flagowy trik, jeden z najlepszych jakie kiedyś miałem. Spokojnie, wszystko wróci do normy za jakiś czas. Odsuń się.
Polecił swojemu kontrahentowi, który usiadł na łóżku, obserwując dalej sytuację w ciszy. Demon zbliżył się do swojego podopiecznego, po czym, bez żadnych ogródek złapał go kciukiem i palcem wskazującym za brodę, po czym odwrócił jego twarz ku sobie.
- Nie jestem bardziej prawdziwy niż to, co cię otacza, ani mniej prawdziwy, niż ty. To ja, Faust Valentine, ten, który uczynił cię tym, kim miałeś być od zawsze. Demonem, istotą piekła. Wiem że masz wiele pytań... Na wszystkie mogę odpowiedzieć.
Z ciepłym uśmiechem i wyrazem troski o swojego ucznia na twarzy delikatnie ucałował swoimi chłodnymi wargami kącik ust Nathaniela, po czym odsuną się o parę kroków, chcąc mu dać nieco przestrzeni, której zresztą tak czy tak w tym miejscu zbytnio nie miał.
- Prawdziwy diabeł nigdy nie umiera, Nathanielu.
Gregory zaś obserwował tą sytuację bez jakiegoś zmieszania, czy zdziwienia. Przyjął to w sposób że "tak w piekle jest" i tyle. W sumie... Skąd miał wiedzieć jak jest w piekle, nai? Mógł tylko zgadywać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nate
Przeistoczony
avatar

Fabularnie : ... Zajęty... BARDZO zajęty xD
Liczba postów : 279
Join date : 26/05/2011
Age : 23

PisanieTemat: Re: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    Pon Cze 17, 2013 12:27 pm

Niby jak mógł sprawić, że będzie prościej? Jeszcze nie tak dawno nie mógł uwierzyć w jego śmierć. To wszystko przyszło tak nagle, niespodziewanie. Do tego dowiadywał się o wszystkim od nie wiadomo kogo. On... jeden z lepiej poinformowanych osób w Londynie nie wiedział o śmierci własnego stwórcy. Wszyscy o tym mówili, a on nie miał zielonego pojęcia co się wydarzyło. Prawdopodobnie gdyby nie tamten elf dociekanie prawdy było by niezłą męczarnią. O ile w ogóle by się czegokolwiek dowiedział... 
Teraz jego Pan wrócił. Pojawił się jak niby nigdy nic posiadając ciało tak kruche, że nie pasowało do istoty pokroju Fausta Valentine'a. Chociaż, jeśli chciał, by nikt poza Nate'em nie wiedział o jego powrocie, to dobór akurat takiego ciała bym idealny. Raczej nikt nie będzie doszukiwał się w kimś tak niepozornym wielkiej demonicznej mocy stłumionej gdzieś głęboko w środku. Skoro nawet jego uczniowi trudno było uwierzyć... Odwrócił się w końcu od okna zastanawiając się jak on chce to zrobić... nie musiał długo czekać na odpowiedź. Przyglądał się jak stojący obok chłopaka kontur materializuje się przybierając postać tak dobrze mu znaną, emanującą tą osobliwą aurą, jakiej nie można pomylić z żadną inną.
Kiedy się do niego zbliżał Nate nawet nie drgnął. Stał na swoim miejscu przesuwając wzrok a to na Fausta a to na jego młodego kontrahenta. Byli tak różni, a tworzyli jeden organizm. Tak samo jak wcześniej Faust i jego klon. Z tym, że tamci byli niemal identyczni, nie do odróżnienia dla osoby, która nie miała wystarczająco dużo czasu aby poznać ich obu, zaobserwować różnice w charakterze, sposobie mówienia, poruszania się... nie protestował, kiedy Faust chwycił go za podbródek i obrócił jego głowę w swoją stronę. Był zbyt bardzo pogrążony w swoich myślach by zwrócić na to uwagę. Dopiero ten "pocałunek" wyrwał go z nich sprowadzając go z powrotem na ziemię, do jego obskurnego mieszkania oddając mu w reszcie władzę nad ciałem, pozwalając wydusić chociaż słowo i tłumiąc wszystkie dotychczasowe wątpliwości. Ten dotyk był zbyt prawdziwy by sądzić, że ma do czynienia z majakiem bądź snem. Nie pozwolił mu się odsunąć. Chwycił go za ubranie ciągnąc z powrotem w swoja stronę. Uścisk był pewny i mocny, spojrzenie krwistych oczu nieodgadnione tak, że niewiadome było co zrobi. Po kimś takim jak Nathaniel można było się spodziewać wszystkiego, nawet tego, że zaraz przyłoży swemu stwórcy prosto w twarz bądź niezbyt delikatnie rzuci nim o podłogę wymierzając karę za winy, które były znane tylko jemu. Stało się jednak coś zupełnie innego. Wpił się w wargi swego Pana w krótkim, nieco brutalnym pocałunku i dopiero po tym puścił go pozwalając mu odsunąć się, czy też zrobić cokolwiek innego na co miał ochotę. Jak już miał przypieprzać się do jego ust to niech zrobi to jak należy... no chyba, że bał się, że już na wstępie zostanie za coś takiego uderzony...
- Następnym razem ugryzę - Warknął cicho, jak to on znów przenosząc spojrzenia z Fausta na białowłosego. - Po co właściwie tu przyszedłeś?
Tak, to pytanie wydawało się idealnym na sam początek. Pytań było wiele... Każde tak samo istotne, tak samo nurtujące i wymagające odpowiedzi. To jednak było dobrym początkiem, wstępem do wyjaśnień. W końcu mógł spotkać się z nim w dosłownie każdym miejscu o każdej porze dnia i nocy. Poza tym skoro Faust wrócił to równie dobrze mógłby pozostać w ukryciu. Wszyscy są święcie przekonani, że zniknął już na zawsze, że więcej nie pojawi się na ziemi, a nawet jeśli, to miną setki lat nim zregeneruje się w pełni bądź przynajmniej do tego stopnia, by dać sobie radę i nie zginać po raz kolejny w pierwszej lepszej bójce. Widać wszyscy, nawet Rada, zapomnieli o jego umiejętnościach. Dał sobie z tym wszystkim radę szybciej, niż można by przypuszczać po raz kolejny udowadniając, że status Wielkiego Demona należy mu się bardziej niż komukolwiek. Niewiele brakuje a stanie się panem Piekła pokroju Lucyfera.

_________________
Rain makes everything better

Ever since this began,
I was blessed with a curse.
And for better or for worse
I was born into a hearse.
I know I said my heart beats for you.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://kanranate.deviantart.com/
Faust
Demon/Człowiek
avatar

Fabularnie : Szuka sposobów na splugawienie duszy Gregorego.
Liczba postów : 16
Join date : 11/06/2013

PisanieTemat: Re: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    Wto Cze 18, 2013 8:52 am

Śmierci? Cóż... To jedna z kwestii którą chciał wyjaśnić właśnie i głównie Nathanielowi, którego, chcąc nie chcąc, zostawił samemu sobie w, bodajby najgorszym momencie na to. W momencie gdy młody demon potrzebował oparcia w swoim stworzycielu, w istocie która tchnęła w niego piekło, ale nie uformowała go odpowiednio. Nie zdążyła, prawda? Cóż... Po prawdzie, to nie jest taka prawda, jak można się spodziewać. Wprost przeciwnie, ale o tym później, gdy młody demon zechce się tego dowiedzieć i o to spytać.
Większość istot patrzy powierzchniowo i płytko na osoby, które mijają, nie starają się dotrzeć do tego, co jest za oczami, co kryje dany osobnik, nawet jeśli spotykają się w cztery oczy i dyskutują. Liczy się powierzchniowość, a tylko dociekliwcy zechcą spojrzeć głębiej i dalej, sprawdzić co kryje się poza tym, co siedzi na zewnątrz. Taki jest zamysł Fausta w opętaniu właśnie Gregorego, a nie kogoś innego. Ten młody, wątły chłopak, pełen nienawiści jaka karmi duszę demona niczym ambrozja... Nikt nie zechce w kimś jego pokroju doszukiwać się jednej z najważniejszych person piekielnych, prawda? A on zamierza to wykorzystać tak długo, jak się da i do momentu, aż nie nadejdzie czas... By wrócić do starych metod. Ale do tego jeszcze czas.
Co prawda ciekawiła go reakcja demona, ale, będąc szczerym, nie spodziewał się takiego wybuchu... Hm, sam nie wiedział nawet jak to określić, jakby Nate stęsknił się do tego stopnia iż gdy tylko dotknięty został przez Fausta w tak... Intymny sposób nie mógł tego zerwać i musiał kontynuować? Nie, to brzmi nielogicznie. Więc o co chodzi? Spontaniczna, emocjonalna reakcja? Wszak, nawet jeśli przez kilka lat był wampirem, a pół życia demonem, nadal ma w sobie... Człowieczeństwo? Tak, raczej tak. Co prawda zrobił to na tyle delikatnie by uczeń nie poczuł narzucania czy coś, tudzież nie wymyślił sobie, że to za silne odczucie na prawdziwe... Ale na tą reakcję demon nie był gotowy. Został pochwycony, zatrzymany, i przyciągnięty z powrotem, a potem... Pocałowany, i to naprawdę brutalnie, acz też i przyjemnie. Uśmiechną się w duchu, odwzajemniając pocałunek tak długo, jak tylko zdążył póki go nie puścił. Na jego groźbę uśmiechną się, ale nie cofną za nadto, raptem lakoniczny krok w tył, by czarnowłosy miał przestrzeń do oddychania.
- Tylko? Ja tam bym był chętny na więcej.
Odpowiedział ze swoim specyficznym poczuciem humoru na jego cichą groźbę.
Czym zajmował się przez ten czas Gregory? O dziwo, powoli przejmował chyba rolę Izuala, vel miał wszystko w dupie póki nie dotyczyło to jego. Nawet nie zauważał wzroku Nathaniela na sobie, pochłonięty dosyć... Ciekawym zajęciem jakim było wyczucie rytmu swojej krwi i wsłuchanie się w niego, a raczej, wczucie. Po prostu skupił się na tętnieniu jego krwi gdy przycisną palce do żył na przegubie, ot i wsio.
Wracając do Fausta i pytania Nathaniela, demon klasną w dłonie entuzjastycznie, uśmiechając się.
- Idealne pytanie na start, Nathanielu, choć spodziewam się że nie przyjmiesz odpowiedzi iż mam sentyment do swojego najmłodszego ucznia i chcę być w jego pobliżu, prawda?
Wzruszył bezradnie ramionami, po czym przeciągną się nieco z lakonicznym ziewnięciem, a następnie wrócił do mówienia.
- Więc skoro odpada fakt tęsknoty za uczniem, którego ja nie wykluczam, a ustawiam jako jeden z głównych czynników... To jeszcze parę się znajdzie. To miasto jest pełne nienawiści, zła... Wiele jest takich, ale tylko tutaj jest kolebka, co tylko dodatkowo czyni z tego miejsca iście idealne lokum dla kogoś, mojego pokroju. Po trzecie, cóż... Chcę się zrehabilitować, bo w momencie gdy byłem ci najbardziej potrzebny, zniknąłem, "niby" zamordowany przez cherubina. Phiew, zamordowany. Nie zabiła mnie siła Najwyższego, zwykły cherubin to mało na moją osobę. Tak czy inaczej jednak, wróciłem, by móc ci pomóc jak tylko mój chwilowy stan mi pozwala. Po czwarte zaś, będę potrzebował twojej pomocy...
Specjalna gestykulacja vel cudzysłów manualny przy "niby" wystarczająco mówiło na temat tego, że ta śmierć z ręki archanioła, tudzież cherubina to nieco przesadzone plotki. Przerwał na moment i zerkną na Gregorego, który jednak był na tyle odcięty od świata i skupiony na własnym tętnie, że niezbyt ich słuchał. To dobrze. Wrócił wzrokiem na Nathaniela i uśmiechną się ponownie, tak jak ma w swoim stylu.
- Nathanielu, będziesz mi potrzebny, bym wrócił do dawnej formy. Gdy nadejdzie czas a dusza mojego kontrahenta, Gregorego przesiąknie na wskroś złem, będziesz mi musiał pomóc. Do tego co prawda jest jeszcze czas, ale bądź gotów, bo będziesz się mógł zrewanżować mi kiedyś za to, co zrobiłem... Zabiłem cię, teraz ty będziesz musiał zabić mnie, jego... Nas obu, ważne by w podobny sposób jak ja ciebie, przeszywając nas bronią prosto przez serce, do którego potem wpuścisz krople własnej, demonicznej krwi, krwi... Tak bardzo podobnej do mojej. Chcesz lub nie, w pewnym, pokręconym sensie jesteśmy rodziną, i to dosyć bliską... Odpowiadamy mniej więcej relacjom krwi na linii ojciec-syn. Wiem że to nie cieszy, ale się zemścisz chociaż za tamto, brutalne morderstwo.
Po co ściszył ton? Cóż... Nie chciał popsuć niespodzianki Gregoremu. Splótł swoje dłonie za plecami, po czym spojrzał na swój, specyficzny sposób w oczy swojego demonicznego podopiecznego.
- Więc, czy masz jeszcze jakieś pytania? Coś a pro po mojej śmierci, bo pewnie to cię trapiło przez dłuższy czas, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a    

Powrót do góry Go down
 
Dość osobliwe mieszkanko Nathaniel'a
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Nathaniel Murphy
» Nathaniel 'Rory' Pressley
» Nathaniel Black

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów :: Londyn :: East End :: Stare kamienice i domki-
Skocz do: